Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Bój o Kurdystan !
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 14, 15, 16  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:52, 24 Paź 2015    Temat postu:

Turcja. Erdogan: Ankara nie pozwoli Kurdom na przejęcie północy Syrii


Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oskarżył w sobotę kurdyjskie ugrupowania o próbę przejęcia kontroli nad północną Syrią i powiedział, że Ankara do tego nie dopuści.

W przemówieniu wygłoszonym w południowo-wschodniej Turcji Erdogan skrytykował przekształcenie syryjskiego miasta Tall Abjad w muhafazie Ar-Rakka przy granicy z Turcją w autonomiczną strukturę polityczną stworzoną przez Kurdów.
REKLAMA


- Chcą tylko jednego: całkowicie opanować północną Syrię - powiedział Erdogan. - W żadnym wypadku nie pozwolimy, by północna Syria padła ofiarą ich planów. Ponieważ stwarza to dla nas groźbę i niemożliwe jest, abyśmy jako Turcja powiedzieli "tak" na to zagrożenie - dodał.

Wzrost znaczenia syryjskich Kurdów budzi coraz większe zaniepokojenie w Turcji, która od dawna zwalcza na swoim terytorium nastroje separatystyczne wśród tej mniejszości.

Tall Abjad zostało w czerwcu odbite z rąk dżihadystów przez Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG) syryjskich Kurdów walczących z oddziałami Państwa Islamskiego (IS). W zeszłym tygodniu lokalna kurdyjska rada ogłosiła miasto częścią autonomicznych samorządnych władz kurdyjskich.

Syryjscy Kurdowie ustanowili po wybuchu wojny domowej w Syrii w 2011 roku trzy strefy czy też "kantony" na północy kraju. Zaprzeczają jednak, jakoby chcieli ustanowić tam własne państwo.

Zdobycie Tall Abjad pozwoliło na połączenie kontrolowanego przez Kurdów "kantonu" Kobane, oblężonego w zeszłym roku przez IS, z położonym dalej na wschód i graniczącym z Irakiem większym kantonem Dżazira.

Turcja w ubiegłych trzech dziesięcioleciach usiłowała położyć kres insurekcji bojowników Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), którą USA i Unia Europejska uznają za organizacje terrorystyczną. PKK od lipca, kiedy zerwano rozejm, niemal codziennie przeprowadza ataki na południowym wschodzie Turcji.

Ankara oskarża ramię polityczne syryjskich Kurdów, Partię Unii Demokratycznej (PYD), o głębokie powiązania z PKK.

Erdogan skrytykował również kraje dostarczające PYD uzbrojenie, ale ich nie wymienił.

- Obecnie w PYD jest 1400 członków PKK. Nie ma co tego ignorować, to fakt - powiedział Erdogan. - Ale wszystkie te kraje, które jak się wydaje traktują nas jak przyjaciół, starają się, by wyglądało to na odwrót. Cała pomoc zbrojeniowa otrzymywana przez PYD pochodzi z tych krajów. Bardzo dobrze wiemy, czyja to broń".

Wcześniej w tym miesiącu kurdyjska milicja YPG ogłosiła nowy sojusz z niewielkimi ugrupowaniami arabskich bojowników i otrzymała niewielkie zrzuty broni i amunicji od sił amerykańskich w północno-wschodniej Syrii.

Waszyngton wskazuje, że może bezpośrednio skierować finanse i broń do arabskich dowódców, którzy współpracują z YPG.

...

Przez Edogana koszmar sie wydluza. Kurdowie musza ruszyc do przodu jesli to ma sie skonczyc. Jak beda tkwili w miejscu to wrog nie zniknie. To maja byc sily Kurdow nie komunistow.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:27, 28 Paź 2015    Temat postu:

"Czekałem na egzekucję, gdy nas odbili". Bohaterska akcja kurdyjskich i amerykańskich komandosów


Spisywaliśmy już swoje testamenty, a bojownicy z Państwa Islamskiego szykowali się do rozpoczęcia egzekucji - tak brzmi emocjonalna relacja jednego z ocalonych jeńców, odbitych tydzień temu z więzienia ISIL w północnym Iraku. W ryzykownej akcji amerykańskich i kurdyjskich komandosów w północnym Iraku życie stracił żołnierz armii Stanów Zjednoczonych. To pierwszy Amerykanin zabity w walce w Iraku od 2011 roku.

- Nie potrafię oddać słowami tego, co czułem. Rano miałem stracić życie. Ale Bóg zesłał tych komandosów: kurdyjskich i amerykańskich - wspomina wzruszony jeniec.

...

Na wojnie tez jest duze pole do czynienia dobra.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:23, 05 Lis 2015    Temat postu:

Kurdowie ogłaszają koniec jednostronnego zawieszenia broni

Bojownicy Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) zerwali w Turcji jednostronne zawieszenie broni, które ogłosili w październiku - poinformowała kurdyjska agencja prasowa Firat. Dzień wcześniej prezydent Turcji wzywał do likwidacji PKK.

- Jednostronne powstrzymanie się od wrogich działań zostało przerwane ze względu na prowadzoną przez AKP (rządzącą w Turcji Partię Sprawiedliwości i Rozwoju) politykę wojenną i ich ostatnie ataki - podała agencja Firat, mająca siedzibę w Amsterdamie, cytując oświadczenie PKK.

W środę w pierwszym przemówieniu od niedzielnych wygranych przez AKP wyborów prezydent Recep Tayyip Erdogan zapowiedział, że "nie będzie żadnej przerwy" w walce z bojownikami z PKK. - Operacje przeciwko organizacji terrorystycznej wewnątrz i poza granicami Turcji będą prowadzone w sposób zdeterminowany - podkreślił.

Doszło do walk głównie na zdominowanym przez Kurdów południowym wschodzie Turcji. W wyniku starć z wojskami tureckimi zginęło tam 18 osób, co podniosło bilans ofiar w tym tygodniu do prawie 40 - wylicza agencja Reutera.

PKK ogłosiła w październiku jednostronne zawieszenie broni, by oddać hołd zabitym w zamachu bombowym w Ankarze.

Eskalacja konfliktu między siłami rządowymi w Turcji a PKK doprowadziła do zerwania przed trzema miesiącami rozmów pokojowych prowadzonych od końca 2012 r. Szacuje się, że od 1984 roku konflikt kurdyjsko-turecki pociągnął za sobą ok. 40 tys. ofiar śmiertelnych.

Rząd w Ankarze oskarża PKK o to, że wykorzystała 2,5-letni rozejm, by zgromadzić broń. Z kolei opozycja uważa, że rząd zakończył proces pokojowy, gdyż w czerwcowych wyborach partia prokurdyjska zdobyła wystarczającą liczbę głosów, by wejść do parlamentu i pozbawić AKP większości, którą dysponowała od 2002 roku.

>>>

I co teraz?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:45, 10 Lis 2015    Temat postu:

Premier Turcji: nie poświęcimy walki z terroryzmem za pokój z Kurdami

Ahmet Davutoglu - OZAN KOSE / AFP

"Nie poświęcimy walki z terroryzmem" dla pokoju z Kurdami - oświadczył premier Turcji Ahmet Davutoglu. Prezydent Recep Tayyip Erdogan wezwał do reform i zapowiedział, że nowa konstytucja powinna powstać w ciągu czterech lat jednopartyjnego rządu AKP.

W ciągu następnych sześciu miesięcy Turcja zaangażuje się w proces przeprowadzenia głównych reform w sferze gospodarczej, społecznej i wymiaru sprawiedliwości - powiedział Davutoglu w wywiadzie dla tureckiej telewizji państwowej TRT.
REKLAMA


Wezwał do wprowadzenia systemu prezydenckiego opartego na zrównoważonym rozdziale władzy. Zaznaczył, że obecny system powodował napięcia między prezydentem a premierem rządu.

Davutoglu powiedział, że rząd może omawiać kwestię nowej konstytucji i "walki z terroryzmem" z ugrupowaniami opozycyjnymi.

Jak podkreślił, Turcja odpowie z powietrza i ziemi każdemu, kto będzie jej zagrażał z terytorium Syrii. Dodał, że omawiał z prezydentem USA Barackiem Obamą potrzebę wypracowania nowej strategii przeciwko Państwu Islamskiemu (IS). Wskazał, że Turcja powinna odgrywać większą rolę w międzynarodowej koalicji zwalczającej ekstremistów w Syrii i Iraku.

- Wybory z 1 listopada zapoczątkowały cztery lata stabilizacji i zaufania. Sprawmy, aby był to czas reform i traktowania priorytetowo nowej konstytucji - mówił Erdogan podczas uroczystości upamiętniającej 77. rocznicę śmierci ojca-założyciela współczesnej Turcji Mustafa Kemala Ataturka. Obawy dotyczące sprawowania władzy w Turcji powinny zostać odłożone na bok, by kraj mógł skupić się na przyszłości - dodał.

Erdogan wielokrotnie otwarcie dawał do zrozumienia, że chce zmienić konstytucję i przeprowadzić zmiany ustrojowe w kraju, wprowadzając system prezydencki.

Ugrupowanie Erdogana, rządząca konserwatywno-islamistyczna Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), odzyskało większość absolutną w przedterminowych wyborach parlamentarnych 1 listopada, po tym jak straciła je po 13 latach rządów w czerwcowych wyborach. AKP uzyskała 317 mandatów w liczącym 550 miejsc parlamencie. Niewiele zabrakło jej do 330 mandatów wymaganych do tego, aby móc zdecydować o rozpisaniu referendum na temat zmiany konstytucji.

Komisja Europejska wytknęła Turcji "ogólnie negatywne tendencje" w dziedzinie ochrony praw człowieka i rządów prawa. Dotyczy to przede wszystkim sądownictwa, poszanowania wolności słowa i zgromadzeń.

Zdaniem Brukseli niezawisłość sądów w Turcji jest ograniczana od 2014 r., gdy sędziowie i prokuratorzy zostali poddani politycznym naciskom. KE wezwała też Turcję do skuteczniejszej walki z korupcją, a także dyskryminacją, w tym mniejszości seksualnych.

KE liczy na zakończenie eskalacji przemocy w Turcji i powrót do rozmów o rozwiązaniu kwestii kurdyjskiej. Po rozpoczęciu przez tureckie władze operacji antyterrorystycznej, wymierzonej w Państwo Islamskie, a także Partię Pracujących Kurdystanu (PKK), proces pokojowy został wstrzymany - wskazuje Komisja.

...

Czyli co? Bezsensowna wojenka z Kurdami?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:30, 13 Lis 2015    Temat postu:

Kurdowie informują odbiciu miasta Sindżar z rąk dżihadystów

Kurdowie informują odbiciu miasta Sindżar z rąk dżihadystów - AFP

Peszmergowie, bojownicy kurdyjscy, opanowali centrum strategicznie ważnego miasta Sindżar w północnym Iraku, kontrolowanego dotąd przez dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS) - informują świadkowie.

Koło Sindżaru przebiega szosa nr 47 łącząca bastiony IS - iracki Mosul i syryjską Ar-Rakkę. Ta strategiczna droga jest dla dżihadystów ważnym szlakiem zaopatrzeniowym. Państwo Islamskie zajęło Sindżar w sierpniu zeszłego roku, zabijając i porywając tysiące mieszkających tam jazydów.
REKLAMA


Kurdyjską ofensywę, nazwaną operacją "Uwolnić Sindżar", wspiera lotnictwo państw koalicji pod wodzą USA.

Dziennikarze agencji Asociated Press widzieli peszmergów umieszczających w centrum miasta kurdyjską flagę i strzelających na wiwat. Przedstawiciele sił kurdyjskich informują, że w Sindżarze dżihadyści "są pokonani i uciekają". Kurdowie przejęli kontrolę nad centrum miasta, cementownią, szpitalem i kilkoma gmachami publicznymi.

Ofensywę osobiście nadzoruje prezydent irackiego Kurdystanu Masud Barzani. Jest on też przywódcą Demokratycznej Partii Kurdystanu (DPK), którą inne ugrupowania w regionie oskarżają o dążenie do monopolizacji władzy.

Wielu jazydów odwróciło się od DPK, gdy jej siłom nie udało się w zeszłym roku obronić ich przed dżihadystami. Państwo Islamskie uważa jazydów za heretyków.

Syryjscy partnerzy Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) pomogli jazydom i ewakuowali tysiące ludzi uwięzionych na górzystych terenach wokół Sindżaru. Większość jazydów trafiła do obozów w regionie Kurdystanu, ale kilka tysięcy wciąż jest więzionych przez IS.

Zezwalając na pierwsze naloty przeciwko IS w sierpniu 2014 roku, prezydent USA Barack Obama uzasadniał je m.in. tym, że nie można dopuścić do ludobójstwa jazydów.

...

Brawo! To sa Kurdowie!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:15, 13 Lis 2015    Temat postu:

Chrześcijańscy bojownicy

W północno-wschodniej Syrii swoje oddziały zbrojne powołali tamtejsi chrześcijanie - Asyryjczycy, których spora część uważa się za odrębny autochtoniczny naród (w przeciwieństwie do wyznawców wielu innych Kościołów, którzy mają się za chrześcijańskich Arabów).

Noszą nazwę Sotoro, co jest skrótem od asyryjskiej nazwy Siły Ochrony i Obrony. - Liczą one w tym regionie kilkuset bojowników - powiedział niedawno portalowi Al-Monitor jeden z dowódców Ahikar Isa. Jako największy sukces wymienił wyzwolenie przez Sotoro Hasaki, miasta na północnym wschodzie. W tej niezauważonej przez światowe media operacji, do której doszło w połowie czerwca, słabo uzbrojeni chrześcijańscy bojownicy mieli pokonać liczniejszych dżihadystów.

- Te oddziały bronią swoich terenów, są przygotowane do odpierania ataków z różnych stron, również Kurdów, którzy w tym regionie chcą wprowadzać swoje porządki. Jest to ważne psychologicznie: wreszcie ktoś nas może bronić. Znam osobiście kilku członków Sotoro, pilnują naszych osiedli, biorą udział w odbijaniu zakładników - opowiada „Rz" Michael Abdala, Asyryjczyk pochodzący z tego regionu Syrii, orientalista z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Bojownicy Sotoro wspierają też chrześcijan na drugim końcu Syrii, w miasteczku Sadad koło Homs, otoczonym przez ISIS, które zdobyło już pobliską chrześcijańską miejscowość. Dolecieli na miejsce samolotami, odwiedził ich na miejscu patriarcha Ignacy Efrem II (głowa Syryjskiego Ortodoksyjnego Patriarchatu Antiochii i Całego Wschodu, Asyryjczyk), który pochodzi z Kamiszli, miasta, w którym Michael Abdalla chodził do szkoły.

Kamiszli, 180-tysięczne miasto położone niedaleko granic Turcji i Iraku, teoretycznie kontroluje rząd z Damaszku, który ma tam swoje koszary. Ale faktycznie przekazał on władzę Kurdom.

- Kamiszli to miasto od zera utworzone przez chrześcijan, Asyryjczyków i Ormian, którzy uciekli sto lat temu przed rzezią w Turcji. Tam nic nie było, tylko bagna. Dziadek mi opowiadał o Francuzie, który projektował miasto i linię kolejową - mówi Michael Abdalla.

- Ale tak to z nami, chrześcijanami, jest, my budujemy, doprowadzamy do rozkwitu, a potem nas stamtąd rugują. Teraz robią to Kurdowie, którzy dominują w regionie i są wspomagani przez iracki Kurdystan. Okupują szkoły asyryjskie, na siłę chcą wprowadzać do nich język kurdyjski, chcą wywłaszczać chrześcijan, a w prowincji 35 proc. ziemi należało do chrześcijan. Gdy ja byłem dzieckiem, w latach 60., w Kamiszli były tylko prywatne szkoły asyryjskie. A we wsi, w której się urodziłem, 50 km od Kamiszli, byli sami chrześcijanie, podobnie w sąsiednich. Do siódmego roku życia znałem tylko asyryjski, zwany też syriackim, w ogóle nie wiedziałem, że istnieje język arabski. Wszyscy mówili po naszemu, dopiero gdy rodzina przeniosła się do Kamiszli, to usłyszałem arabski. Co to za język? - zapytałem, trochę podobny do naszego - wspomina orientalista.

Jerzy Haszczyński

...

JESLI KURDOWIE BEDA PRZESLADOWAC TO KONIEC Z POPIERANIEM ICH! ZADNYCH PRZESLADOWCOW NIE POPIERAMY!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:59, 13 Lis 2015    Temat postu:

Odbito strategiczne miasto z rąk dżihadystów z Państwa Islamskiego


Peszmergowie, bojownicy kurdyjscy, opanowali centrum strategicznie ważnego miasta Sindżar w północnym Iraku, kontrolowanego dotąd przez dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS) - informują świadkowie.


Koło Sindżaru przebiega szosa nr 47 łącząca bastiony IS - iracki Mosul i syryjską Ar-Rakkę. Ta strategiczna droga jest dla dżihadystów ważnym szlakiem zaopatrzeniowym. Państwo Islamskie zajęło Sindżar w sierpniu zeszłego roku, zabijając i porywając tysiące mieszkających tam jazydów.

W piątek rano dziennikarze agencji Asociated Press widzieli peszmergów umieszczających w centrum miasta kurdyjską flagę i strzelających na wiwat. Przedstawiciele sił kurdyjskich informują, że w Sindżarze dżihadyści "są pokonani i uciekają". Kurdowie przejęli kontrolę nad centrum miasta, cementownią, szpitalem i kilkoma gmachami publicznymi.

Ofensywę osobiście nadzoruje prezydent irackiego Kurdystanu Masud Barzani. Jest on też przywódcą Demokratycznej Partii Kurdystanu (DPK), którą inne ugrupowania w regionie oskarżają o dążenie do monopolizacji władzy.

Wielu jazydów odwróciło się od DPK, gdy jej siłom nie udało się w zeszłym roku obronić ich przed dżihadystami. Państwo Islamskie uważa jazydów za heretyków.

Syryjscy partnerzy Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) pomogli jazydom i ewakuowali tysiące ludzi uwięzionych na górzystych terenach wokół Sindżaru. Większość jazydów trafiła do obozów w regionie Kurdystanu, ale kilka tysięcy wciąż jest więzionych przez IS.

Kurdyjską ofensywę, nazwaną operacją "Uwolnić Sindżar", wspiera lotnictwo państw koalicji pod wodzą USA. Zezwalając na pierwsze naloty przeciwko IS w sierpniu 2014 roku, prezydent USA Barack Obama uzasadniał je m.in. tym, że nie można dopuścić do ludobójstwa jazydów.

Zobaczcie, jak wyglądała operacja odbicia miasta Sindżar z rąk dżihadystów z Państwa Islamskiego.

...

Brawo Peszmergowie! SmileSmileSmile To jest wojsko!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:47, 15 Lis 2015    Temat postu:

Siły kurdyjskie odkryły w Iraku w ciągu ostatniej doby zwłoki 120 bojowników IS
14 listopada 2015, 20:50
Bojownicy kurdyjscy, peszmergowie, natrafili w ciągu ostatniej doby na zwłoki 120 dżihadystów z oddziałów bojowych Państwa Islamskiego (IS), którzy zginęli podczas walk zakończonych wyzwoleniem Sindżaru, miasta w północnym Iraku.

Gubernator Sindżaru, Mohama Dżalil, podając tę informację dodał, że wśród zabitych odkryto zwłoki zagranicznych bojowników, w tym obywateli krajów zachodnich.

Pod gruzami zbombardowanych budynków i umocnień znajduje się prawdopodobnie jeszcze znaczna liczba zabitych.

Siły kurdyjskie ogłosiły Sindżar "strefą wojskową", ponieważ dżihadyści porzucili tam setki ton pocisków artyleryjskich, min i materiałów wybuchowych, które rozbrajają obecnie kurdyjscy saperzy.

W walkach toczonych w ciągu soboty Kurdowie odbili z rąk bojowników IS trzy miejscowości położone na południowy zachód od Sindżaru, zabijając 22 terrorystów.

Ofensywę, podczas której peszmergowie odbili po 15 miesiącach miasto Sindżar, poprzedziły bombardowania lotnicze przeprowadzone przez koalicję pod wodzą Stanów Zjednoczonych.

Dzięki odbiciu miasta udało się przeciąć komunikację między syryjską prowincją Ar-Rakka kontrolowaną przez IS, a drugim co do wielkości miastem irackim Mosulem, który pozostaje w rękach dżihadystów.

...

Poniesli kleske.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:54, 20 Lis 2015    Temat postu:

Jazydzi nie chcą wracać do swoich domów. Rosną obawy o bezpieczeństwo


Wielu przebywających w Turcji jazydów nie zamierza wracać do Sindżaru i okolic na północy Iraku, odbitych z rąk Państwa Islamskiego w zeszłym tygodniu - podają tureckie media. Jak pisze brytyjski dziennik "The Telegraph" znaleziono tam masowe groby.

9Zobacz zdjęcia




Prywatna agencja informacyjna Dogan podała, że około połowy uchodźców z 5-tysięcznego obozu w południowo-wschodniej Turcji już wyruszyła stamtąd w nadziei dotarcia do Europy. Ci, którzy w obozie pozostali, nie chcą wracać do Sindżaru, nadal obawiając się o swoje bezpieczeństwo.

Kurdyjskie siły wspomagane z powietrza przez samoloty koalicji pod dowództwem USA odbiły Sindżar opanowany od roku przez bojowników IS. Ekstremiści islamscy wymordowali tam tysiące jazydów, a młode kobiety zamienili w swoje niewolnice seksualne.

Brytyjski dziennik "The Telegraph" pisze o odkryciu w mieście i okolicy masowych grobów pomordowanych jazydzkich kobiet, za starych, aby uczynić z nich seksualne niewolnice. Jazydki, którym udało się uniknąć pojmania przez IS, wskazały miejsca zbiorowych mogił.

W zeszłym tygodniu Peszmergowie opanowali centrum strategicznie ważnego miasta Sindżar w północnym Iraku, kontrolowanego dotąd przez dżihadystów z Państwa Islamskiego. To jeden z największych sukcesów Kurdów od czasu pojawienia się tzw. Państwa Islamskiego.

Miasto Sindżar pojawiało się w czołówkach doniesień medialnych w sierpniu ubiegłego roku, kiedy kontrolę nad nim przejęli fanatycy. Spowodowało to masowy eksodus jazydów, z których część utknęła w górach. To właśnie zdobycie Sindżar było bezpośrednim powodem rozpoczęcia nalotów w Iraku przez Amerykanów. Stany Zjednoczone wspierały kurdyjskie wojska w zakończonej właśnie operacji.

Kurdowie przejęli kontrolę nad centrum miasta, cementownią, szpitalem i kilkoma gmachami publicznymi. Ofensywę osobiście nadzorował prezydent irackiego Kurdystanu Masud Barzani. Jest on też przywódcą Demokratycznej Partii Kurdystanu (DPK), którą inne ugrupowania w regionie oskarżają o dążenie do monopolizacji władzy.

W mediach pojawiły się zdjęcia miasta wykonane po odbiciu go z rąk dżihadystów z Państwa Islamskiego. Miejsce zostało zdewastowane przez bojowników. Większość domów i świątyń zostało całkowicie zniszczone. Zobaczcie, jak wygląda obecnie miasto Sindżar.

...

Za wczesnie na powroty.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:22, 23 Lis 2015    Temat postu:

Ostrzelano samochód przywódcy prokurdyjskiej opozycji
22 listopada 2015, 23:15
W niedzielę wieczorem ostrzelano samochód jednego z przywódców prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP) Selahattina Demirtasa. Politykowi nic się nie stało - poinformował rzecznik partii HDP.

Według rzecznika jeden z pocisków trafił w tylną kuloodporną szybę samochodu, którym jechał Demirtas w położonym na południowym wschodzie Turcji mieście Diyarbakir. Rejon ten zamieszkały jest głównie przez Kurdów.

"Śmierć następuje z woli Boga" - skomentował po incydencie Demirtas na Twitterze.

Turecka policja zatrzymała Belga pochodzenia marokańskiego pod zarzutem pomocy zamachowcom w atakach terrorystycznych w Paryżu 13 listopada, w których zginęło 130 osób - poinformowała w sobotę agencja Dogan. Doniesienia potwierdził przedstawiciel władz Turcji.

26-letni Ahmet Dahmani został zatrzymany w luksusowym hotelu w kurorcie Antalya.

Przedstawiciel tureckich władz powiedział, że 14 listopada mężczyzna ten przyleciał do Turcji z Amsterdamu. Zatrzymano też dwóch jego współpracowników.

Według agencji Dogan Dahmani miał w Paryżu robić dla Państwa Islamskiego (IS) rozpoznanie miejsc, w których ostatecznie doszło do zamachów. Dwaj pozostali mężczyźni, zatrzymani na autostradzie w pobliżu Antalyi, mieli być wysłani przez IS w celu zapewnienia bezpiecznego przedostania się Dahmaniego przez granicę. Są to obywatele Syrii.

Władze Turcji szacują, że ok. 1,3 tys. obywateli kraju walczy w szeregach dżihadystów w Syrii. Niektórzy dyplomaci są zdania, że dane te są zaniżone.

...

CO TO MA ZNACZYC!


"Śmierć następuje z woli Boga" - skomentował.
!!!!

Co za odpowiedz! Bez woli Biga wlos z glowy wam nie spadnie. Kurdowie mi sie zdecydowanie podobaja SmileSmileSmile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:36, 29 Lis 2015    Temat postu:

Turcja: zginął prominentny kurdyjski prawnik i obrońca praw człowieka

Tahir Elci - Reuters

Prominentny kurdyjski adwokat i obrońca praw człowieka Tahir Elci został zastrzelony w Diyarbakirze na południowym wschodzie Turcji, gdy apelował o zakończenie turecko-kurdyjskiego konfliktu - poinformował szef MSW w Ankarze Efkan Ala.

Do zajścia doszło, gdy Elci wraz z innymi przedstawicielami miejscowej palestry apelował o pokój w regionie, zamieszkanym głównie przez ludność kurdyjską i będącym sceną częstych starć między bojownikami organizacji Partia Pracujących Kurdystanu (PKK) a tureckimi siłami bezpieczeństwa. Elci przemawiał przed historycznym meczetem, który został uszkodzony podczas niedawnych walk.

Według ministra spraw wewnętrznych dwaj napastnicy ostrzelali policjantów z odległości ok. 100 metrów od Elciego, zabijając jednego funkcjonariusza, a kurdyjski działacz zginął podczas wymiany ognia. Według świadków prawnik został trafiony pojedynczym strzałem w głowę.

Premier Ahmet Davutoglu nie wykluczył, że mógł to być zamach, taką wersję wydarzeń przedstawiła również izba adwokacka w Diyarbakirze, której Elci był przewodniczącym.

Władze ogłosiły godzinę policyjną w dzielnicy Sur, gdzie doszło do ataku, a rząd zapowiedział wyjaśnienie sprawy w przejrzysty sposób.

Prokurdyjska partia HDP twierdzi, że prawnik był celem rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) oraz kontrolowanych przez nią mediów. Ugrupowanie zaapelowało do partii politycznych, organizacji obywatelskich i stowarzyszeń zawodowych do protestów. Zostały one zorganizowane w Diyarbakirze, Stambule i innych miastach.

W Stambule policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych, by rozproszyć kilkuset demonstrantów krzyczących "Ramię w ramię przeciwko faszyzmowi" oraz "Tahir Elci jest nieśmiertelny". Armatek wodnych użyto także w Diyarbakirze wobec protestujących, którzy obrzucali policjantów kamieniami i petardami.

Elci był w Turcji krytykowany za wypowiedzi, że zdelegalizowana w kraju PKK nie jest, wbrew oficjalnej wykładni, organizacją terrorystyczną, choć jednocześnie potępiał stosowaną przez nią przemoc. Został oskarżony o uprawianie terrorystycznej propagandy, za co groziło mu ponad siedem lat więzienia. Na Twitterze Elci pisał, że z powodu swych wypowiedzi w obronie PKK dostaje pogróżki.

PKK, która domaga się większej autonomii dla Kurdów w Turcji, prowadzi walkę zbrojną od 1984 roku. W lipcu doszło do zerwania rozmów pokojowych między PKK a rządem Turcji, prowadzonych od końca 2012 r., a 5 listopada PKK wypowiedziała jednostronne zawieszenie broni, ogłoszone przed listopadowymi wyborami parlamentarnymi, w których zwyciężyła AKP. Wywodzący się z niej prezydent Recep Tayyip Erdogan po wyborach wezwał do likwidacji PKK. Szacuje się, że konflikt kurdyjsko-turecki spowodował dotąd śmierć ok. 40 tys. ludzi, głównie rebeliantów.

...

Meczennik za Kurdystan...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 15:59, 11 Gru 2015    Temat postu:

W Turcji znów wojna z Kurdami. Tomasz Grzywaczewski: Obie strony są zawzięte
Oskar Górzyński
akt. 11 grudnia 2015, 13:42
Podczas gdy świat pochłonięty jest wojną z Państwem Islamskim, tuż za granicą Syrii, na terytorium państwa NATO rozgorzała na nowo inna krwawa wojna, konflikt między kurdyjską partyzantką PKK walczącą i rządem Turcji. O tym, jak wygląda ten konflikt z bliska i kim są kurdyjscy bojownicy, opowiada WP Tomasz Grzywaczewski, dziennikarz i reportażysta, który spędził trzy tygodnie w strefach walki w tureckim Kurdystanie.





Przed czerwcowymi wyborami w Turcji powszechna była nadzieja na to, że wejście HDP,
kurdyjskiej partii do parlamentu wymusi i przyspieszy doprowadzenie do dokończenia procesu pokojowego w toczonej od ponad dekady wojnie Turcji z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK). Stało się jednak odwrotnie: doszło do wznowienia uśpionego konfliktu. Dlaczego?

- Od początku było wiadomo, że sprawa Kurdów będzie kluczową kwestią w listopadowych wyborach. Te wybory zostały powtórzone właśnie dlatego, że HDP dostała się do parlamentu, przekroczyła 10-procentowy próg wyborczy i odebrała w ten sposób większość partii rządzącej. Zresztą po raz pierwszy w historii partia Kurdów uzyskała legalną reprezentację w tureckim parlamencie. W noc wyborczą byliśmy w siedzibie partii. I wyniki były dużym rozczarowaniem. Jeszcze dzień wcześniej działacze liczyli na wynik w okolicach 14 procent, a skończyło się tak, że ledwo przekroczyła próg. Tymczasem AKP zdobyła swoją upragnioną większość. Natomiast mimo wszystko, oczekiwania były wówczas takie, że sytuacja w Kurdystanie się uspokoi. Od tych wyborów czerwcowych napięcie rosło, ale teraz, kiedy prezydent Erdogan uzyskał swój cel, wydawało się że ono spadnie. Kiedy dotarliśmy do Kurdystanu okazało się, że jest wręcz odwrotnie. Pojechaliśmy wtedy do Silvan, miasta ok. 70 kilometrów od Diyarbakir, nieformalnej stolicy tureckiego Kurdystanu. Tam była już wtedy wprowadzona godzina policyjna. Wyglądało to tak, że całe dzielnice miasta są zamykane przez wojsko i policję i tam trwa regularna wojna miejska, z użyciem ciężkich karabinów maszynowych, wyrzutni rakiet, wozów opancerzonych, pojawiły się nawet czołgi.



Rozmawiał Pan z kurdyjskimi bojownikami. Jakie jest ich nastawienie? Dlaczego chwycili za broń?

- Mam takie wrażenie, że Kurdowie po tych wyborach stracili nadzieję na możliwość legalnego zagwarantowania ich praw i poczuli się postawieni pod ścianą. Oni po wyborach czerwcowych mieli prawdziwą nadzieję, że będą mieć demokratyczny, pokojowy sposób walki o swoje prawa. Ale okazało się, że rozpisano nowe wybory, a w międzyczasie dochodziło do bardzo silnych napięć: ginęli ludzie, doszło do masakry w Cizre przy granicy z Syrią, do tego doszedł zamach w Suruc. Jak mówił lider HDP Selahattin Demirtas, w takich warunkach po prostu nie dało się prowadzić kampanii wyborczej. To oczywiście opinia Kurdów i to powtarzają tam wszyscy, od bojowników po zwykłych ludzi. Mówią o atmosferze zastraszania i terroru, że miesiące między wyborami były przede wszystkim walką o przetrwanie. Dlatego według nich nie da się walczyć w takich warunkach o prawa w sposób legalny i demokratyczny.



Jak powszechny to pogląd?

- Bardzo. Dla mnie szokująca była rozmowa z pewną kobietą w Sirnak. Pytaliśmy, jak ona wspomina lata 90-te, najbardziej intensywny okres wojny PKK z Turcją. Mówiła nam o strasznych rzeczach: o porwaniach ludzi, krwi na ulicach, braku jedzenia, ludziach chowających się po domach. Ale kiedy zapytaliśmy, czy w takim razie jest teraz gotowa do walki i znowu przez to wszystko przejść, w ogóle się nie zawahała i powiedziała tylko: tak. Co więcej, mówiła że wtedy nie byli przygotowani na to, co zrobią Turcy, ale teraz jest inaczej i wiedzą jak walczyć. Dlatego będą kontynuowali opór. Druga rzecz to przykład płynący z Rożawy, z syryjskiego Kurdystanu.



Tylko że zbudowanie swojej autonomii w syryjscy Kurdowie zawdzięczają głównie rozpadowi państwa. Sytuacja jest inna niż w Turcji.

- Oczywiście, tylko abstrahując od sytuacji geopolitycznej, to prosty Kurd myśli tak: skoro w Rożawie się udało, to nam też się może udać. Jak się wsiada z Kurdem do samochodu to najczęściej puszczaną w radiu piosenką jest hymn Rożawy. A obronione przed inwazją ISIS Kobane zostało wyniesione do rangi Powstania Warszawskiego, miasta-pomnika. Ten przykład jest ewidentną inspiracją dla Kurdów w Turcji.



- Ale czy rzeczywiście tak powszechne jest to nastawienie wśród Kurdów? Przecież mówi się o tym, że bardziej religijni Kurdowie głosują na Erdogana. Co więcej, prawdopodobnie sprawcy zamachów ISIS w Suruc i Ankarze, bracia Alagoz, także okazali się mieć kurdyjskie korzenie.

- Wiadomo, że społeczeństwo nigdy nie jest homogeniczne. Ale wyniki wyborów w miastach Kurdystanu, szczególnie tego właściwego Kurdystanu, wskazują na to, że tak myśli zdecydowana większość. Tam HDP zdobywała po 60, a nawet 80 procent głosów. Wyjątkiem jest Gaziantep, duże miasto na południowym wschodzie, ale to właściwie jest jeszcze Turcja, a nie Kurdystan. Ale 200 kilometrów dalej jest Diyarbakir, nieformalna stolica Kurdystanu. W Gaziantepie wygrała AKP, a w Diyarbakir HDP dużą większością. Oczywiście, że są osoby głosujące na AKP, ale to w dużej części to beneficjenci obecnej władzy – urzędnicy, pracownicy administracji itd., albo wyższa klasa średnia, która głosuje po prostu za pokojem, za tą opcją, która zagwarantuje spokojne życie. Ta grupa nie jest jednak duża.



W takiej sytuacji perspektywy na powrót do rozwiązania problemów w sposób pokojowy wydają się marne.

- Faktycznie, ja nie widzę na razie szansy na deeskalację napięcia. Zawzięty jest zarówno rząd w Ankarze, jak i Kurdowie, którzy władzy po prostu już nie ufają i nie widzą innej drogi niż przez walkę. Z jednej strony jest Abdullah Ocalan, więziony przywódca PKK, którego Kurdowie wielbią i który jest dla nich niemal koroną stworzenia, a z drugiej mamy Erdogana, który bardzo się umocnił po tych wyborach i boi się tego przykładu Rożawy.

Mówimy o „walce o prawa” Kurdów. Ale o jakie prawa? Jaki jest cel tej walki: dodatkowe prawa językowe, autonomia, a może w ogóle secesja?

Chodzi o autonomię, taką jak w Europie mają Szkoci czy Katalończycy. Uzyskanie władz autonomicznych, języka urzędowego kurdyjskiego. W prawie międzynarodowym to się nazywa „samostanowienie w aspekcie wewnętrznym”. Oficjalnie nikt nie powie, że chcą utworzyć niepodległe państwo tureckiego Kurdystanu, które połączy się z Rożawą i irackim Kurdystanem. Mówi się po prostu o autonomii. Problem w tym, że z perspektywy Ankary autonomia to pierwszy krok do niepodległości.



PKK jest uznawana za część państw Zachodu, w tym USA, NATO i Unię Europejską, jako organizacja terrorystyczna. Słusznie?

- Według mnie nie jest to słuszna klasyfikacja. W działalności PKK nie widać zastraszania na szeroką skalę ludności cywilnej – a to jest głównym wyznacznikiem terroryzmu.



Ale z drugiej strony, w przeszłości, głównie w latach 90-tych dochodziło do atakówstricte terrorystycznych, do zamachów samobójczych i innych tego typu.

- Tak, ale teraz to się zmieniło. Obecnie nie ma kierowanych ataków na ludność cywilną, są ataki na żołnierzy. Działają tak, jak działa partyzantka. Ja osobiście nie miałem kontaktu z bojownikami PKK, ale rozmawiałem z członkami innej grupy, partyzantki miejskiej. Co mnie tam uderzyło, to powszechność doświadczenia udziału w PKK. To jest tak, że siadasz z kimś do stołu, zaczynasz rozmawiać o PKK i okazuje się, że ktoś obok ma brata albo ojca w tej organizacji, albo jego matka była za te związki torturowana. Zwykle organizacje terrorystyczne nie mają takiego wpływu i takich powiązań z ogółem danej zbiorowości. Jak dla mnie pasuje to bardziej do działalności partyzanckiej. Rząd oczywiście zwalcza wszystkich, którzy nie podzielają opinii o PKK jako terrorystach . Takim kimś był też znany prawnik broniący praw człowieka Tahir Elci, któremu za kwestionowanie tej klasyfikacji groziło do 12 lat więzienia. Pod koniec listopada został zamordowany w Diyarbakirze.



Pan też miał swoje przygody z tureckimi służbami. Jak do tego doszło?

To była dziwna sytuacja, bo kiedy w Diyarbakir wsiedliśmy wraz z inną polską wolontariuszką do autobusu zmierzającego do Antep przy granicy z Syrią, za nami weszło trzech funkcjonariuszy i zabrało na posterunek dworcowy. Tam „walcowali” nas przez ponad 6 godzin. Na początku sugerowali, że jesteśmy zachodnimi rekrutami Państwa Islamskiego. Ale wtedy przeszukali nam bagaże i znaleźli chustę w kolorach kurdyjskich, którą dostałem w prezencie, oraz opublikowany niedawno raport Tahira Elci o łamaniu praw człowieka i masakrze w mieście Cizre. Powiedzieli nam, że to nielegalne, co było oczywistym absurdem. Stwierdzili wtedy, że jestem terrorystą PKK, ale w końcu nie wiedzieli, co zrobić. Ciągle gdzieś dzwonili i naradzali się. Być może rzeczywiście była to jakaś rutynowa akcja, bo policja prowadziła wówczas podobno w Antepie obławę na islamistów, którzy zabili wcześniej trzech tureckich żołnierzy. Ale kiedy zorientowali się, kim jesteśmy, to widać było, że konsultowali co robić z „górą”. Ostatecznie stanęło chyba na tym, że nie ma sensu robić międzynarodowego skandalu i nas wypuścili.



Ale z drugiej strony w innych przypadkach tureckie władze nie miały takich zahamowań. Na przykład wtedy, kiedy zatrzymali grupę amerykańskich dziennikarzy Vice News, których początkowo oskarżono o pomaganie dżihadystom. Co prawda w końcu ich wypuścili, ale ich irakijskiego przewodnika, Mohameda Rasoola, trzymają do dzisiaj.

- To prawda, jednak to była demonstracja siły, pokazanie: zobaczcie, możemy to zrobić. Ale wtedy, kiedy Ankara chciała się dogadać z Europą nie było im na rękę ryzykowanie kolejnego skandalu, a poza tym jako polscy dziennikarze jesteśmy na tyle niegroźni, że nie było sensu nas trzymać . Natomiast jestem przekonany, że wiedzieli, kim jesteśmy, gdzie byliśmy i co robiliśmy.



Kiedy mówił Pan o kulcie Ocalana wśród Kurdów, pokazał mi Pan broszkę, jaką dostał Pan od Kurdów z jego wizerunkiem, utrzymanym w komunistycznej stylistyce. PKK sama bezpośrednio odwołuje się do symboli i ideologii marksistowskiej. Jakie znaczenie ma dla Kurdów ten element?

- Ja jestem zagorzałym antykomunistą, więc to było dla mnie ciekawe doświadczenie. Ale myślę, że trzeba na to spojrzeć z perspektywy kurdyjskiej, co oni rozumieją przez marksizm. Bo to, o czym dziś mówią Kurdowie ma z komunizmem tak naprawdę niewiele wspólnego. Oni oczywiście odwołują się do tego z prostej przyczyny. Kiedy ta organizacja powstawała w latach zimnej wojny, to było jasne, że w Turcji, która była szpicą NATO przeciwko Związkowi Sowieckiemu, Ameryka nie może być sojusznikiem Kurdów, i jak w przypadku większości ruchów narodowowyzwoleńczych musiał być nim ZSRR. Ja odnoszę wrażenie że oni dziś mają bardzo umiarkowane pojęcie na temat podstawowych założeń marksizmu-leninizmu. Mówi się o tym z reguły na takim maksymalnym poziomie ogólności: o sprawiedliwości społecznej, o równości, bez wchodzenia w szczegóły. Ciekawy jest przykład Rożawy, która wypracowała rządy oparte na solidaryzmie społecznym. To zresztą jest bardzo charakterystyczne dla ruchów kurdyjskich, takie silne poczucie wspólnoty społecznej. Podkreślają to zresztą na każdym kroku kiedy się z nimi rozmawia: nacisk na braterstwo, solidaryzm. Z drugiej strony PKK jest bardzo sceptyczne wobec islamu i wznosi takie postulaty jak równouprawnienie kobiet.



Co widać choćby po tym, że zarówno w Syrii jak i Turcji istnieją też regularne kobiece bojówki kurdyjskie.

- Zgadza się. Ale nie tylko o to chodzi. Sama HDP też jest bardzo lewicującą partią, występującą w obronie wszystkich mniejszości, w tym seksualnych. Trzeba jednak przy tym wziąć pod uwagę to, w jakich oni działają warunkach. Tradycyjnie Kurdowie to bardzo zamknięte społeczeństwo, gdzie kobieta jest całkowicie zmarginalizowana, gdzie dochodzi do honorowych zabójstw i wpływ islamu jest tu bardzo silny. Celem społecznym PKK i HDP jest pewna modernizacja społeczeństwa na rzecz równych praw dla wszystkich i odejścia też od struktur rodowych, które nadal mają wielką siłę. PKK uważa to wszystko jako balast utrudniający walkę o autonomię.



Nie chodzi więc o światową rewolucję proletariuszy?

- Tak, zresztą ogólny poziom wiedzy na ten temat jest naprawdę niski. Pytaliśmy jednego chłopaka, zwolennika PKK o stosunek do Stalina. On mówi, że Stalin był chyba fajny. Pytamy więc: słyszałeś o łagrach? Nie słyszał. A o zbrodniach? Też nie. Słyszał tylko o równości i braterstwie w ZSRR. Dla niego marksizm to przede wszystkim niepodległość Kurdów i w drugiej kolejności wyjście z tych bardzo tradycyjnych struktur społecznych. Porównałbym to trochę do ochotników walczących na Ukrainie w batalionach typu OUN, którzy często zapytani o ocenę Bandery pytają „a kto to był Bandera”?



Mi to przypomina trochę Polską Partię Socjalistyczną z czasów I wojny światowej, gdzie głównym celem była niepodległość, a socjalizm był na drugim miejscu.

-Dokładnie. To jest właśnie taka postawa. Dobre porównanie.



Mówiliśmy o sojuszu Kurdów z Rosją sowiecką. Teraz ten temat powraca, bo mówi się, że właśnie wsparciem dla PKK Rosja mogłaby zrewanżować się za zestrzelenie rosyjskiego bombowca. To realistyczny scenariusz?

- Jak najbardziej. Stosunek do Rosji wśród Kurdów jest jak najbardziej pozytywny. Chociaż na pytanie, kto jest największym ich sojusznikiem: USA wspierające walkę Kurdów z ISIS w Syrii i Iraku, czy Rosja, to odpowiedź jest taka, że dogadają się z każdym kto poprze ich sprawę. Natomiast z Rosją jest dziś podobnie jak za czasów zimnej wojny. USA są sojusznikiem Turcji, która jest w NATO, dlatego oni bardzo ciepło mówią o Rosji i dobrze oceniają jej interwencję w Syrii. Ciekawe są w tym kontekście zresztą też relacje z Ormianami. Armenia jest forpocztą Rosji w regionie, Moskwa ma zresztą tam swoją dużą bazę wojskową w Giumri. Tymczasem Ormianie uważają część północno-wschodnią część tureckiego Kurdystanu za historycznie swoje ziemie, zwane „zachodnią Armenią”. Kurdowie brali też udział w ludobójstwie Ormian podczas I wojny światowej. Jednak z drugiej strony ludzie z obu stron mówią, że dziś właśnie jest ten moment, by się pojednać i zjednoczyć przeciwko wspólnemu wrogowi, czyli Turcji. To też korzystna dla Rosji dynamika.



Lider nowej kurdyjskiej partii HDP otwarcie mówi zresztą o potrzebie ochrony mniejszości ormiańskiej.

- Tak. Co ciekawe zresztą, kiedy rozmawia się z Turkami o PKK, to częsty jest pogląd, że owszem, Kurdowie walczą przeciwko rządowi i Turcji, ale tak naprawdę wrogiem numer jeden są Ormianie i to właśnie oni są siłą sprawczą stojącą za PKK i wszystkimi innymi wrogimi Turcji ruchami. Jest takie przekonanie, że Kurdowie to tzw. „Turcy górscy” i co prawda z nimi się kłócimy, ale to jednak rodzina - a Ormianie to po prostu prawdziwi wrogowie. Wracając do Rosji to Kurdowie zdecydowanie liczą na Rosję, bo nie mogą liczyć na Europę. Widać duże rozczarowanie postawą UE, a to ostatnie porozumienie UE-Turcja w sprawie uchodźców to była dla nich siekiera w plecy. To jest wstyd dla Europy abstrahując nawet od sprawy kurdyjskiej, bo w Turcji dochodzi teraz do regularnych działań przeciwko ludności cywilnej i naruszeń praw człowieka. Jeżeli Europa, kreująca się na obrońcę praw w takim momencie UE mówi o wznowieniu rozmów akcesyjnych z Turcją, to coś tu nie gra.



O jakich działaniach przeciwko cywilom Pan mówi?

- Ta walka w miastach wygląda tak, że dana dzielnica jest otaczana przez wojsko i zaczyna się wtedy próba „czyszczenia” ulic. Jednocześnie ludność cywilna nie jest ewakuowana. A zdarzało się tak, jak np. w Silvan, gdzie tureccy żołnierze potrafili strzelać także poza tym obszarem. W jednym takim przypadku oddział żołnierzy przejeżdżał przez nieobjętą godziną policyjną dzielnicę i zaczął strzelać po ulicy. Tam zginęła osoba będąca w środku kawiarni, gdzie normalnie toczyło się życie. Byliśmy tam potem i widzieliśmy jak to wyglądało. I wyglądało to nawet nie tak, że strzelali serią na oślep, ale jakby celowo strzelali do kobiety, która została tam zabita. A to nie jedyny taki przypadek. Poza tym, są masowe aresztowania, odcinanie od świata i zamykanie całych miast, tak że nie można do nich wjechać ani wyjechać.



Jaka jest intensywność tego konfliktu?

- Różna. Tam, gdzie byliśmy najpierw, czyli w Silvan, walki były bardzo intensywne. Najciężej było w centrum, w starym mieście, gdzie były ciasne, kręte uliczki. Tam nie dało się normalnie poruszać po uliacach, bo co chwila było słychać strzały. Wszędzie są barykady i osłony. Partyzanci strzelają głównie z broni maszynowej i ewentualnie wyrzutni rakiet, a wojsko ma pojazdy opancerzone z CKM-ami. Był jeden dzień, kiedy wjechały czołgi. Są też snajperzy, a mówiło się też, choć nie mogę tego potwierdzić, o ostrzeliwaniu miasta z moździerzy. W pewnym momencie widzieliśmy taki wybuch, że słup dymu wznosił się na kilkadziesiąt metrów. Walki trwają właściwie całą dobę z jednej strony partyzanci się fortyfikują, a wojsko próbuje oczyszczać poszczególne dzielnice, co chwile konflikt przenosi się z jednego miasta do drugiego. Na początku najgoręcej było w Silvan, potem także w Sirnak i Nusajbin na granicy z Syrią, ale tam już nas nie wpuszczono, bo zamknięto całe miasto. Nie kursowały marszrutki, nawet taksówkarze nie chcieli nas tam zawieźć.



Jak w takim razie przedostaliście się do Silvan?

- Tam zamknięto tylko centralną dzielnicę, a na obrzeża można było wjechać. Tam skontaktowaliśmy się z „biurem prasowym” kurdyjskim, a tam nas skontaktowali z partyzantami, którzy nas przerzucili jakimiś piwnicami, pustostanami, do tej zamkniętej strefy. Gdybyśmy tam zostali sami, to byłby dla nas koniec. Nie wiadomo, kiedy będą strzelali i które uliczki są bezpieczne, a które są ostrzeliwane z CKM-ów, dlatego można bardzo łatwo wpaść centralnie pod ostrzał. Zresztą my sami prawie oberwaliśmy od Kurdów. Tam siedzą chłopaki mający 17-19 lat, którym dano broń – a właściwie oni sami sobie ją wzięli, bo broni tam jest mnóstwo. Jednego dnia, kiedy poszliśmy w nocy na obchód z dowódcą oddziału i na jednej uliczce chłopaki zza barykady spanikowali i zaczęli do nas strzelać, myśląc że jesteśmy policją. Na szczęście nic się nie stało.

Mówił pan, że walki przenoszą się z miasta do miasta. Jaka jest sytuacja teraz?

- Teraz walki trwają w Diyarbakir. To już jest poważna sprawa, bo to bardzo duże miasto. Spędziliśmy tam trochę czasu z partyzantami, a właściwie nie partyzantami lecz taką spontanicznie zorganizowaną samoobroną. Sami młodzi chłopacy, pełen przekrój społeczny. Spotkaliśmy np. studenta medycyny, którego kumpla zabiła policja pod swoimi drzwiami. Pokazywał nam nawet zresztą nam pokazywał ślady krwi jego przyjaciela. Kiedy o tym usłyszał, to rzucił studia wziął karabin od ojca i poszedł walczyć. Tak to właśnie tam wygląda: młode chłopaki z „dzielni”: od studenta po chłopaka z „dziarami”, po którym widać, że pewnie handlował narkotykami, biorą broń i zaczynają się fortyfikować. A kobiety z dzielnicy przychodzą i przynoszą jedzenie dla nich wszystkich. Kiedy my tam byliśmy, jeszcze nie było walk, ale była już policja, która otaczała tę centralną dzielnicę. To był surrealizm. Poza dzielnicą toczy się normalne życie, widzisz spacerujących i siedzących w kawiarniach ludzi. Ale potem dochodzisz do pewnego punktu i nagle widać dwumetrową barykadę z worków z piaskiem i dalej zaczyna się obszar kontrolowany przez samoobronę. A policja to po prostu otoczyła i czekała na ewentualny rozkaz do pacyfikacji. Sytuacja wewnątrz jest nerwowa, bo co chwila pojawia się informacja, że za godzinę będzie atak. Teraz z tego co mi wiadomo trwają punktowe walki i one się rozlewają na pozostałe dzielnice Diyarbakir. Do tego są jeszcze protesty cywilne, które policja rozpędza armatkami wodnymi i gazem łzawiącym. To jest na porządku dziennym.

...

Ankara ponosi tu wine glowna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:37, 11 Gru 2015    Temat postu:

Syria: 22 cywilów zginęło w potrójnym zamachu samobójczym w Tall Tamer

Zniszczone domy i ulice to widok codzienny dla Syryjczyków - AFP

Co najmniej 22 osoby zginęły w potrójnym zamachu samobójczym w kontrolowanym przez Kurdów mieście Tall Tamer na północnym wschodzie Syrii - podało dziś Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. Zamachowcy wysadzili się w powietrze w trzech ciężarówkach.

Liczba ofiar ataków, do których doszło wczoraj wieczorem, może wzrosnąć. Przedstawiciel Obserwatorium dodał, że ofiary śmiertelne są również wśród funkcjonariuszy kurdyjskich sił bezpieczeństwa, ale nie podał liczb. Chodzi o agencję bezpieczeństwa wewnętrznego o nazwie Asaisz, ustanowioną przez autonomiczną kurdyjską administrację na północy Syrii.
REKLAMA


Jedna z ciężarówek wybuchła niedaleko centrum zdrowia, a druga w pobliżu targowiska - poinformowało Obserwatorium z siedzibą w Londynie. Miasto Tall Tamer w prowincji Al-Hasaka jest kontrolowane przez kurdyjską milicję YPG (Ludowe Jednostki Samoobrony), która zwalcza dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS) przy wsparciu z powietrza sił amerykańskich.

YPG pokazały, że są jak dotychczas najskuteczniejszym partnerem w terenie koalicji międzynarodowej pod dowództwem USA.

...

To tez walka o Kurdystan.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:51, 12 Gru 2015    Temat postu:

Turcja znów bombarduje iracki Kurdystan
12 grudnia 2015, 17:05
Tureckie F-16 wznowiły ataki na bazy zbrojnych oddziałów Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), która w lipcu wycofała się z zawieszenia broni na terenie Turcji trwającego od 2013 roku. Turcy dokonali nalotów w sześciu rejonach irackiego Kurdystanu.

Ataki nastąpiły w kilkanaście godzin po tym, jak rząd Iraku zaapelował do Rady Bezpieczeństwa ONZ, aby zażądała od Turcji natychmiastowego i bezwarunkowego wycofania jej wojsk z północnego Iraku wysłanych tam bez porozumienia z Bagdadem.

Z analogicznym apelem zwrócił się wcześniej do NATO iracki premier Hajdar al-Abadi. Wezwał Sojusz Północnoatlantycki, aby wywarł presję na Ankarę w sprawie bezzwłocznego wycofania wojsk tureckich z północnego Iraku.

Oddziały kurdyjskich peszmergów są tam najskuteczniejszą siłą w walce z siłami Państwa Islamskiego.

W sobotę rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow w rozmowie telefonicznej ze swym irackim odpowiednikiem Ibrahimem ad-Dżafarim omówił "bezprawne wtargnięcie" tureckich władz do północnego Iraku. Strona rosyjska zdecydowanie "poparła suwerenność i integralność terytorialną Iraku" - podał resort w oświadczeniu.

Rząd turecki uzasadnia obecność jego kontyngentu wojskowego w północnym Iraku koniecznością zapewnienia ochrony tureckim instruktorom wojskowym szkolącym w obozie pod Mosulem irackich ochotników do walki z dżihadystami.

...

Nic ich nie nauczylo. Kombinowali z IS i maja zamachy kombinowali z Ruskimi i maja syf. TAK SIE KONCZY BIZANTYJSKA CHITROŚĆ!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:09, 13 Gru 2015    Temat postu:

Turcja znów bombarduje iracki Kurdystan


Tureckie F-16 wznowiły w sobotę ataki na bazy zbrojnych oddziałów Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), która w lipcu wycofała się z zawieszenia broni na terenie Turcji trwającego od 2013 roku. Turcy dokonali nalotów w sześciu rejonach irackiego Kurdystanu.

Ataki nastąpiły w kilkanaście godzin po tym, jak rząd Iraku zaapelował do Rady Bezpieczeństwa ONZ, aby zażądała od Turcji natychmiastowego i bezwarunkowego wycofania jej wojsk z północnego Iraku wysłanych tam bez porozumienia z Bagdadem.

Z analogicznym apelem zwrócił się wcześniej do NATO iracki premier Hajdar al-Abadi. Wezwał Sojusz Północnoatlantycki, aby wywarł presję na Ankarę w sprawie bezzwłocznego wycofania wojsk tureckich z północnego Iraku.

Oddziały kurdyjskich peszmergów są tam najskuteczniejszą siłą w walce z siłami Państwa Islamskiego.

W sobotę rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow w rozmowie telefonicznej ze swym irackim odpowiednikiem Ibrahimem ad-Dżafarim omówił "bezprawne wtargnięcie" tureckich władz do północnego Iraku. Strona rosyjska zdecydowanie "poparła suwerenność i integralność terytorialną Iraku" - podał resort w oświadczeniu.

Rząd turecki uzasadnia obecność jego kontyngentu wojskowego w północnym Iraku koniecznością zapewnienia ochrony tureckim instruktorom wojskowym szkolącym w obozie pod Mosulem irackich ochotników do walki z dżihadystami.
...

~wolny kurdystan : Życzę Kurdom uzyskania wolności ! Polacy pomni swojej historii ,powinni wspierać ten naród rozdarty jak my kiedyś między trzech zaborców :Turcję ,Iran i Irak .27 milionów Kurdów pozbawionych jest własnego państwa i nikogo to nie obchodzi , hipokrytów z NATO czy Kremla też nie. zwiń
40 minut temu | ocena: 100%

~Sobieski :

Ciekawe co się stanie jak NATO odwroci się od Turcji plecami ?

dzisiaj 21:42 | ocena: 100%

~Zenek :

Widać że Kurdowie przeszkadzają temu dyktatorowi w wspieraniu i chandlu ropą z isis !
Pracowalem kiedyś z jednym Kurdem i był naprawdę wporzadku człowiekiem !

...

Widzimy ze w Polsce Kurdowie maja pelne poparcie.
ZA KURDYSTAN!!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 14, 15, 16  Następny
Strona 11 z 16

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy