Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Bój o Kurdystan !
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 14, 15, 16  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:45, 12 Sie 2015    Temat postu:

Erdogan: kampania przeciwko PKK będzie trwać "do ostatniego terrorysty"

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan - WANG ZHAO / AFP

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że kampania przeciwko Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) będzie trwała, dopóki w kraju nie będzie już żadnego terrorysty. Zapewnił też, że operacje przeciwko Państwu Islamskiemu (IS) odniosły skutek.

"Będziemy kontynuować naszą walkę, dopóki nie złożona zostanie broń i dopóki w naszych granicach nie będzie ani jednego terrorysty" - oznajmił Erdogan w wystąpieniu transmitowanym przez telewizję. Według niego rozpoczęte przed około dwoma tygodniami naloty lotnicze na obozy PKK zadały kurdyjskim bojownikom "poważne straty".
REKLAMA


Prezydent dodał także, że siły tureckie przeprowadziły "skuteczne operacje" przeciwko Państwu Islamskiemu. "Nie czynimy różnicy pomiędzy organizacjami terrorystycznymi. Bez względu na jej cel organizacja taka pozostaje dla nas organizacją terrorystyczną" - podkreślił.

Erdogan przyznał, że rozpoczęty ponad dwa lata temu proces pokojowy w konflikcie kurdyjskim uległ zamrożeniu. Odnosząc się do PKK, powiedział: "niestety, nie zrozumieli tego, co zostało zrobione" i dlatego - jak dodał - proces mający na celu uregulowanie konfliktu "jest obecnie zamrożony".

Ankara rozpoczęła 24 lipca kampanię, którą określiła jako "wojnę z terroryzmem". Są to prowadzone równolegle ostrzały lotnicze obozów PKK w północnym Iraku oraz celów IS na północy Syrii. Przytłaczająca większość tych ataków jest skierowana przeciwko PKK. Według ubiegłotygodniowych doniesień agencji prasowej Anatolia w nalotach zginęło 390 kurdyjskich bojowników.

PKK ze swej strony nasiliła ataki na funkcjonariuszy tureckich sił bezpieczeństwa. Bilans ostatnich zamachów to 35 ofiar śmiertelnych, w tym 24 policjantów i żołnierzy.

Akty przemocy zakończyły trwający od trzech lat rozejm między PKK a władzami w Ankarze.

...

Do ostatniego Kurda? To juz rezim faszystowski.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:14, 13 Sie 2015    Temat postu:

Turcja: kurdyjscy bojownicy atakowali posterunki wojska i policji

- Shutterstock

Kurdyjscy bojownicy zaatakowali posterunki wojska i policji we wschodniej Turcji wczoraj wieczorem i w nocy; siedmiu z nich zginęło w starciach - poinformowała turecka armia.

To najnowsze przykłady aktów przemocy, do jakich dochodzi między tureckim wojskiem i policją a bojownikami Partii Pracujących Kurdystanu (PKK); podkopały one niemal trzyletni proces pokojowy.

W mieście Silopi na południowym wschodzie Turcji, w pobliżu granic z Irakiem i Syrią, bojownicy PKK otwarli ogień, w tym z granatników przeciwpancernych, w kierunku bazy wojskowej. Doszło do wymiany ognia, w której zginęli czterej bojownicy - poinformował w oświadczeniu sztab generalny tureckich sił zbrojnych.

Podobne ataki PKK przypuściła wczoraj wieczorem na bazę wojskową i posterunek policji w mieście Diyadin w prowincji Agri w pobliżu irańskiej granicy; w starciach zginęło trzech bojowników - podał sztab armii.

Zbliżona do PKK agencja prasowa ANF twierdzi z kolei, że tureckie siły specjalne po ataku bojowników w Diyadin otwarły ogień i zabiły jednego bojownika i pracujących w pobliskiej piekarni dwóch nastolatków: 15- i 16-letniego. Danych tych nie udało się zweryfikować - pisze Reuters.

PKK uważana za organizację terrorystyczną przez Turcję, UE i USA, w 2013 roku ogłosiła rozejm, który miał położyć kres powstaniu kurdyjskich bojowników walczących początkowo o utworzenie w południowo-wschodniej Turcji własnego państwa, a później - po złagodzeniu żądań - o zwiększenie praw politycznych i kulturowych ludności kurdyjskiej.

Po trzech latach rozejmu PKK przypuściła ataki na tureckie siły, oskarżając władze Turcji o niezapewnienie ochrony Kurdom po samobójczym zamachu z 20 lipca, przypisywanym Państwu Islamskiemu (IS), w mieście Suruc, przy granicy z Syrią. W zamachu zginęło ponad 30 ludzi.

Ankara rozpoczęła następnie kampanię, którą określiła jako "wojnę z terroryzmem". Są to prowadzone równolegle ostrzały lotnicze obozów PKK w północnym Iraku oraz celów Państwa Islamskiego (IS) na północy Syrii. Przytłaczająca większość tych ataków jest skierowana przeciwko PKK.

...

Z dziejow ludzkiej glupoty. Bezsensowna wojna nie wiadomo o co...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:25, 13 Sie 2015    Temat postu:

Resort obrony Niemiec: atak chemiczny przeciw kurdyjskim bojownikom w Iraku


Kurdyjscy bojownicy "kilka dni temu" byli celem ataku z wykorzystaniem broni chemicznej na północy Iraku, na południowy zachód od Irbilu, stolicy irackiego Kurdystanu - poinformowało w czwartek niemieckie ministerstwo obrony, które szkoliło bojowników.

Rzecznik resortu powiedział agencji AFP, że w wyniku ataku kurdyjscy bojownicy, peszmergowie, odnieśli obrażenia i mają podrażnione drogi oddechowe. Nie sprecyzowano źródła ataku ani wykorzystanej substancji. Kurdowie są zaangażowani w walki z Państwem Islamskim (IS) w Iraku.
REKLAMA


Rzecznik dodał, że w drodze są amerykańscy i iraccy specjaliści, którzy mają wyjaśnić, co się stało. Dodał, że rozmieszczeni w północnym Iraku żołnierze Bundeswehry, których zadaniem jest szkolenie kurdyjskich bojowników do walki z dżihadystami, nie byli narażeni na niebezpieczeństwo.

- Ochrona naszych żołnierzy na północy Iraku jest na najwyższym poziomie - podkreślił rozmówca agencji.

Dżihadyści z IS byli już w przeszłości oskarżani o stosowanie broni zawierającej toksyczny gaz przeciwko kurdyjskim bojownikom. Kurdyjscy rebelianci z organizacji Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG) i przedstawiciele Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w lipcu zgłaszali ataki chemiczne przeciwko Kurdom w prowincji Al-Hasaka na północnym wschodzie Syrii. Również w tym przypadku nie ustalono precyzyjnego rodzaju użytych gazów.

W marcu rząd autonomicznego irackiego Kurdystanu twierdził, że dysponuje dowodami na wykorzystanie przez IS chloru jako broni chemicznej przeciwko siłom kurdyjskim.

...

A w Syrii beczkuja gazuja. Ogolnie fajnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:31, 14 Sie 2015    Temat postu:

"Wall Street Journal": USA sądzą, że IS użyło gazu musztardowego przeciw Kurdom

Dżihadyści z IS byli już w przeszłości oskarżani o stosowanie broni zawierającej toksyczny - AFP

Przedstawiciele władz USA sądzą, że Państwo Islamskie (IS) użyło w Iraku przeciw siłom kurdyjskim gazu musztardowego - podał "Wall Street Journal". Według dziennika dżihadyści mogli wejść w posiadanie gazu musztardowego w Syrii albo też w Iraku.

- Mamy wiarygodne informacje, że substancją użytą w ataku był gaz musztardowy - powiedział "WSJ" wyższy rangą przedstawiciel USA. "Wall Street Journal" podaje, że do ataku doszło w środę ok. 60 km na południowy zachód od Irbilu. Atak byłby pierwszym sygnałem, że IS uzyskało niedozwoloną broń chemiczną.
REKLAMA


Dżihadyści mogli wejść w posiadanie gazu musztardowego (iperytu siarkowego) w Syrii; wersja ta, zdaniem cytowanego przez "WSJ" przedstawiciela USA "jest najbardziej sensowna". Władze syryjskie przyznały, że posiadały duże ilości gazu musztardowego, gdy w 2013 roku zgodziły się oddać swój arsenał broni chemicznej w celu zniszczenia.

Jednak, jak podaje "WSJ", IS mogło zdobyć gaz musztardowy również w Iraku. Już wcześniej pojawiały się obawy, że w ręce ekstremistów może wpaść znajdująca się tam broń chemiczna pochodząca z lat 70. i 80., będąca pozostałością po rządach Saddama Husajna.

Ze swej strony niemieckie ministerstwo obrony podało w czwartek, że kurdyjscy bojownicy na południowy zachód od Irbilu stali się "kilka dni temu" celem ataku z wykorzystaniem broni chemicznej. Nie sprecyzowano źródła ataku ani wykorzystanej substancji.

Dżihadyści z IS byli już w przeszłości oskarżani o stosowanie broni zawierającej toksyczny gaz przeciwko kurdyjskim bojownikom. Kurdyjscy rebelianci z organizacji Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG) i przedstawiciele Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w lipcu zgłaszali ataki chemiczne przeciwko Kurdom w prowincji Al-Hasaka na północnym wschodzie Syrii. Również w tym przypadku nie ustalono precyzyjnego rodzaju użytych gazów.

W marcu rząd autonomicznego irackiego Kurdystanu twierdził, że dysponuje dowodami na wykorzystanie przez IS chloru jako broni chemicznej przeciwko siłom kurdyjskim.

...

Bestie popelnia kazda zbrodnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 17:26, 15 Sie 2015    Temat postu:

390 kurdyjskich rebeliantów zginęło w Iraku w nalotach


390 rebeliantów Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) zginęło, a 400 zostało rannych w ciągu dwóch tygodni ataków lotnictwa tureckiego w północnym Iraku - poinformowała rządowa turecka agencja Anatolia.

Według agencji wśród zabitych jest co najmniej czterech przywódców ugrupowania oraz 30 kobiet.

Ankara rozpoczęła 24 lipca "wojnę z terroryzmem", mającą równocześnie za cel PKK i bojowników z Państwa Islamskiego (IS) w Syrii. Jednak na razie dominują naloty na bazy PKK w północnym Iraku.

"Do dziś wyeliminowano 390 terrorystów, 400 jest rannych, w tym 150 ciężko" - podała Anatolia, która generalnie powołuje się na źródła wywiadu tureckiego. W swym bilansie nie podała liczby ofiar trzech ataków lotnictwa 24 lipca na cele IS.

Lider opozycyjnej, prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP) Selahattin Demirtas powiedział niedawno, że głównym celem operacji wojskowych Turcji w północnej Syrii i w Iraku nie jest walka z dżihadystami Państwa Islamskiego, lecz uniemożliwienie Kurdom utrzymania jedności terytorialnej.

Przemoc na południowym wschodzie Turcji nasiliła się w lipcu, gdy bojownicy PKK przypuścili ataki na siły tureckie, a Ankara rozpoczęła naloty na bazy PKK w północnym Iraku. Akty przemocy zakończyły trwający od trzech lat rozejm między PKK a władzami w Ankarze.

Popularne komentarze (13)
~paweł : Ale porąbana jest ta polityka a zarazem propaganda na temat Bliskiego Wschodu.
Kurdów nazywa się raz powstańcami,bojownikami a raz rebeliantami lub terrorystami. zwiń
9 sie 15:35 | ocena: 100%
oceń: -1
+1
~Slavik : Teraz PKK walczy na dwóch frontach a ISIS zacierają ręce. Dobitny dowód jak USA i Turcja walczą z islamistami! Biada Europie.
9 sie 14:09 | ocena: 100%
oceń: -1
+1
~jaro7 : 390 żołnierzy kurdyjskich z PKK zostalo zabitych w nalotach przeprowadzonych przez przyjaciół ISIS czyli turków

...

Rozum wladcow tego swiata nigdy nie budzil szacunku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:44, 18 Sie 2015    Temat postu:

Kurdowie w potrzasku. Zdradzeni przez USA w walce z Państwem Islamskim?

Prezydent Turcji - Recep Tayyip Erdogan - Adem Altan / AFP

Zawirowania polityczne doprowadziły do tego, że Kurdowie, którzy do tej pory jako jedni z niewielu prowadzili regularną walkę z Państwem Islamskim, są teraz atakowani także ze strony armii tureckiej, której z kolei sojusznikiem są Stany Zjednoczone. CNN bez ogródek pyta, czy USA zdradziły Kurdów?

Prezydent Turcji - Recep Tayyip Erdogan, od lat próbuje osłabić pozycję kurdyjskiej partii politycznej. Przez dekady Kurdowie żyjący w Turcji walczą o stworzenie niezależnego Państwa. Na czele tych walk stoi Partia Pracujących Kurdystanu (PKK), którą USA nazwało jako kolejną organizację terrorystyczną. PKK i Turcja realizowały plan pokojowy od 2012 roku, ale wzajemne ataki i kontry, w tym zabójstwo kilku tureckich funkcjonariuszy policji, doprowadziły do zaprzestania procesów pokojowych.
REKLAMA


Stany Zjednoczone poświęciły wiele miesięcy na przekonanie władz tureckich, aby przyłączyły się do walki z organizacją ISIS. W ostatnim czasie prezydent Barack Obama i prezydent Erdogan przeprowadzili rozmowę telefoniczną po ataku terrorystycznym w Suruck, w której zginęły 32 osoby.

Do zamachu doszło w kilka tygodni po tym, jak Turcja rozmieściła dodatkowe siły wojskowe i sprzęt bojowy na granicy z Syrią, obawiając się eskalacji walk między dżihadystami z ISIS a obecnymi po obu stronach granicy Kurdami. Jednocześnie Ankara zapewniła, że nie planuje żadnej akcji militarnej na terytorium Syrii. Eksplozja nastąpiła w trakcie konferencji zorganizowanej w ogrodach centrum kulturalnego w Suruc. Według agencji Associated Press dotyczyła ona odbudowy syryjskiego miasta Kobane. - Nagle usłyszeliśmy potężną eksplozję - opowiada jeden ze świadków. O jego zorganizowanie jest podejrzewane Państwo Islamskie.

Władze obwiniły ISIS, ale wielu Kurdów przyznało, że rząd jest przynajmniej częściowo odpowiedzialny. Podczas rozmowy Erdogan ogłosił, że dołączy do walki z ISIS. USA i samoloty koalicjantów zaczęły używać tureckich baz lotnictwa przy Incirlik i Diyarbakir, znacznie bliższych od ich celów bombardowań.

Tureckie naloty bombowe, które powinny być wycelowane w organizację ISIS, trafiły w kurdyjskie pozycje. Kurdowie zaprotestowali. Nawet Powszechne Jednostki Ochrony (YPG) – zbrojna grupa Kurdów utworzona w 2011 roku, zwycięzcy z Kobane, powiedzieli, że podlegają tureckiemu ogniowi wewnątrz Syrii. Turcja wszystkiemu zaprzeczyła.

Podczas gdy Turcja używa swoich sił przeciwko Kurdom, pod pretekstem pomagania Stanom Zjednoczonym i ich koalicji antyterrorystycznej, urzędnicy w Waszyngtonie pozostają raczej powściągliwi w swoich komentarzach na ten temat. Departament Stanu mówi, że atak Turcji na Kurdów nie ma związku z prowadzonymi wcześniej rozmowami, jest on jedynie "zbieżnością" wydarzeń.

Kurdowie to lud pochodzenia irańskiego, od wielu lat próbujący utworzyć własne państwo. Ich populację szacuje się na 27 milionów. Najwięcej z nich mieszka w Tucji, około 12 milionów, ale duże, także milionowe skupiska Kurdów zamieszkują też Iran oraz Irak.

...

Zaskoczeni? Ktora to juz zdrada z rzedu? Kraj ten powinien sie nazywac United Traits of America.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:49, 19 Sie 2015    Temat postu:

Syria: 10 zabitych w ataku samobójczym na kurdyjską agencję bezpieczeństwa

Atak bombowy w mieście Al-Kamiszli wymierzony był w biura należące do agencji bezpieczeństwa wewnętrznego - Onet

Zamachowiec samobójca wysadził się w powietrze w pobliżu siedziby kurdyjskiej agencji bezpieczeństwa na północnym wschodzie Syrii, zabijając co najmniej 10 funkcjonariuszy kurdyjskich sił bezpieczeństwa - podało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

Kamikadze poruszał się samochodem ciężarowym.

Atak bombowy w mieście Al-Kamiszli w muhafazie Al-Hasaka, przy granicy z Turcją, wymierzony był w biura należące do Asayish, agencji bezpieczeństwa wewnętrznego, ustanowionej przez autonomiczną kurdyjską administrację na północy Syrii.

Na razie nikt nie przyznał się do zamachu.

Al-Kamiszli jest pod kontrolą kurdyjskich milicji, które zwalczają dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS) w Syrii.

Przedstawiciel kurdyjskich władz, cytowany przez agencję Reutera, powiedział, że w ataku zginęło dwóch członków Asayish.

Kurdyjskie siły bezpieczeństwa w północnej Syrii wyrosły na ważnego uczestnika kierowanej przez USA kampanii zbrojnej przeciwko IS. W tym roku wspierane z powietrza przez siły USA kurdyjskie milicje odbiły z rąk bojowników IS znaczne obszary Syrii.

...

Zgineli za Kurdystan.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:58, 19 Sie 2015    Temat postu:

Turcja: atak Kurdów, zginęło ośmiu żołnierzy

Turcja: atak Kurdów, zginęło ośmiu żołnierzy - Shutterstock

Co najmniej ośmiu tureckich żołnierzy zginęło dziś w ataku przypisywanym Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), w zamieszkanej głównie przez ludność kurdyjską prowincji Siirt w południowo-wschodniej Turcji - poinformowała agencja Anatolia.

- Bomba zdetonowana zdalnie eksplodowała w chwili przejazdu wojskowego patrolu w wiejskiej okolicy okręgu Pervari - podał turecki sztab generalny, informując o śmierci "ośmiu bohaterskich żołnierzy".

To najbardziej krwawy zamach wymierzony w turecką armię od rozpoczęcia przez Turcję w lipcu ofensywy przeciwko kurdyjskim bojownikom w północnym Iraku, a także, ale na mniejszą skalę, przeciwko o dżihadystom z Państwa Islamskiego (IS) w Syrii.

Tymczasem w Stambule doszło do strzelaniny w pobliżu Pałacu Dolmabahce. Nikt nie ucierpiał. Służby porządkowe zatrzymały dwie osoby podejrzane o udział w zdarzeniu.

Pałac pełni obecnie funkcję muzeum. W przeszłości był rezydencją sułtanów, potem prezydenta Kemala Ataturka. W części kompleksu mieszczą się biura kancelarii tureckiego rządu.

...

I to sie tak ciagnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:02, 19 Sie 2015    Temat postu:

Turcja: mija miesiąc od zamachu w Suruc, wypełniony aktami przemocy

TURKEY-SYRIA-CONFLICT-ATTACK - AFP

W Turcji mija miesiąc od krwawego zamachu z 20 lipca w Suruc przy granicy z Syrią. Ankara rozpoczęła po nim kampanię przeciw Państwu Islamskiemu (IS) i Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), a w kraju powtarzają się ataki na siły bezpieczeństwa, przypisywane PKK.

20 lipca w zamachu samobójczym w nadgranicznym Suruc zginęły 33 osoby - młodzi działacze lewicowi popierający sprawę kurdyjską. Zdaniem władz tureckich zamach był najprawdopodobniej dziełem IS. Po zamachu wybuchły demonstracje antyrządowe na kurdyjskim południowym wschodzie i w Ankarze. Wielu Kurdów, ale też zwolenników opozycji oskarżało władze, że wspierają IS w Syrii, by zapobiec zbytniemu wzmocnieniu się walczących tam z dżihadystami Kurdów.
REKLAMA


22 lipca dwóch policjantów zostało zastrzelonych w prowincji Sanliurfa na południowym wschodzie Turcji; PKK przyznała się do tego aktu przemocy, oświadczając, że policjantów zabito za współpracę z IS.

23 lipca w rejonie miasta Kilis w wyniku ostrzału dokonanego przez IS z terytorium Syrii zginął turecki żołnierz. Siły tureckie odpowiedziały ogniem z broni ciężkiej i wysłały myśliwce w kierunku granicy z Syrią. Tego samego dnia poinformowano, że Turcja zgodziła się, aby siły USA mogły używać tureckiej bazy lotniczej w Incirlik na południu kraju do ataków z powietrza na Państwo Islamskie w Syrii. Waszyngton od miesięcy zabiegał u Ankary o taką możliwość.

24 lipca Ankara oświadczyła, że rozpoczęła "wojnę z terroryzmem" skierowaną zarówno przeciw IS, jak i kurdyjskim rebeliantom. Lotnictwo przeprowadziło pierwszy atak z powietrza na pozycje IS w Syrii. Dalsze naloty nastąpiły w kolejnych dniach, ale celem większości z nich były bazy PKK w północnym Iraku. Ponadto władze tureckie rozpoczęły masowe zatrzymania wśród domniemanych członków PKK, IS i ugrupowań skrajnej lewicy; w ciągu kilku kolejnych dni zatrzymano ponad 1300 osób.

25 lipca zbrojne ramię PKK oświadczyło, że rozejm z władzami w Ankarze "nie ma sensu" po uderzeniach z powietrza przeprowadzonych przez armię.

27 lipca w mieście Diyarbakir, zamieszkanym w większości przez Kurdów, zginęło w zamachu dwóch żołnierzy.

28 lipca prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan uznał za niemożliwe kontynuowanie procesu pokojowego w konflikcie kurdyjskim, dopóki rebelianci z PKK dokonują ataków na siły bezpieczeństwa.

30 lipca rebelianci z PKK zabili pięć osób, głównie żołnierzy, w odwecie za naloty na pozycje PKK. Do ataków doszło w prowincji Sirnak i w Diyarbakir. Tego samego dnia lotnictwo tureckie przeprowadziło kolejne, wyjątkowo intensywne ostrzały pozycji PKK na północy Iraku.

31 lipca i 2 sierpnia doszło do kolejnych ataków, za które według władz odpowiadała PKK. Dwóch policjantów zginęło w prowincji Adana, dwóch żołnierzy w prowincji Agri i kolejny w prowincji Mardin.

5 sierpnia szef MSZ Turcji Mevlut Cavusoglu zapowiedział "wszechstronną walkę" z bojownikami IS, po przybyciu do tureckich baz amerykańskich samolotów i dronów.

10 sierpnia w atakach przypisywanych PKK zginęło na południowym wschodzie Turcji pięciu policjantów i żołnierz, a w Stambule - kolejny policjant. Do dokonanego tego samego dnia zamachu na konsulat USA w Stambule przyznało się skrajnie lewicowe ugrupowanie Rewolucyjny Front-Partia Wyzwolenia Ludu (DHKP-C).

12 i 13 sierpnia bojownicy PKK ponownie zaatakowali posterunki wojska i policji na wschodzie kraju.

16 sierpnia w rezultacie dwóch odrębnych ataków zginęło trzech żołnierzy i policjant.

19 sierpnia ośmiu tureckich żołnierzy zginęło w zamachu w prowincji Siirt, zamieszkanej w większości przez ludność kurdyjską. Bomba zdetonowana zdalnie eksplodowała w chwili przejazdu wojskowego patrolu.

Łącznie od końca lipca zginęło w atakach około 50 żołnierzy i policjantów tureckich. Według danych przekazanych 9 sierpnia przez media państwowe liczba zabitych w nalotach kurdyjskich bojowników sięgnęła 390.

Eskalacja przemocy zbiega się z bezskutecznymi próbami utworzenia w Turcji nowej koalicji rządowej. Erdogan oświadczył w środę, że kraj "szybko zmierza" ku przedterminowym wyborom parlamentarnym. Krytycy prezydenta twierdzą, że chce on wykorzystać ofensywę przeciw PKK do zdobycia poparcia nacjonalistów i przygotowania gruntu pod przyspieszone wybory.

...

Kronika obłędu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:10, 21 Sie 2015    Temat postu:

Jak Turcja (nie) walczy z Państwem Islamskim
Tomasz Otłowski
21 sierpnia 2015, 09:24
Na pierwszy rzut oka Turcja wykonała pod koniec lipca znaczącą woltę w swej dotychczasowej polityce wobec Państwa Islamskiego. Wiele wskazuje jednak na to, że mamy do czynienia nie tyle z rzeczywistymi zmianami w strategii, co raczej z propagandą i pozorowanymi akcjami militarnymi. Głównym celem Ankary nie jest bowiem walka z samozwańczym kalifatem, ale obalenie reżimu Baszara al-Asada w Syrii i torpedowanie wszelkich niepodległościowych zapędów Kurdów.

Gdy niespełna miesiąc temu Ankara - w reakcji na krwawy zamach islamistów w miejscowości Suruc w południowej Turcji - podjęła otwarte działania militarne przeciwko Państwu Islamskiemu (IS) i jego kalifatowi, większość komentatorów uznała to za oficjalne i jednoznaczne (choć mocno spóźnione) przystąpienie do wojny po stronie międzynarodowej koalicji. Niestety, rzeczywistość w regionie i w samej Turcji jest jednak znacznie bardziej skomplikowana, podobnie jak stosunek Ankary do IS i głównych problemów w jej otoczeniu międzynarodowym. Warto zatem sprawdzić, jakie są rzeczywiste cele i interesy Turków w Lewancie i co oznacza - w sensie strategicznym i operacyjnym - to rzekomo nowe tureckie podejście do wojny z terroryzmem.

Aspekt strategiczny

Ogłaszając swe przystąpienie do wojny z kalifatem, Ankara uzasadniła to przy użyciu sformułowania będącego klasycznym propagandowym (ale też politycznym) "wytrychem". "Wojna z terroryzmem" - określenie to, jako z pozoru oczywiste, umknęło uwadze zachodnich mediów, które nie zwróciły w większości uwagi na fakt, iż w ramach tak ogólnikowo sprecyzowanych celów wojny Turcja może walczyć nie tylko z IS (czego się po niej spodziewano i oczekiwano od dawna), czy Partią Pracujących Kurdystanu (PKK), ale nawet - potencjalnie - z własnymi wewnętrznymi przeciwnikami politycznymi. A nawet z Kurdami z Syrii oraz Iraku, z tamtejszej autonomii regionalnej. Wiadomo bowiem, że pojęcie walki z terroryzmem jest niezwykle pojemne i niejednoznaczne, a wypełnienie go konkretną treścią zależy tylko od inwencji i wyobraźni (oraz politycznej kalkulacji) tych, którzy o tym decydują. Historia ostatnich lat, także z geograficznie bliskich Polsce regionów, pełna jest przykładów, gdy terrorystami określano przeciwników politycznych czy ugrupowania walczące o suwerenność.

Kluczowe dla zrozumienia faktycznych celów i intencji rządu tureckiego wydaje się włączenie przez niego do grona przeciwników (czyli "terrorystów") także Kurdów z lewackiej Partii Pracujących Kurdystanu. Pozornie nie ma tu żadnej dwuznaczności - wszak Turcy mają z PKK problem od wielu dekad, a sama organizacja faktycznie ma na sumieniu aktywność bez dwóch zdań terrorystyczną, ciesząc się także wysoką pozycją na słynnej liście ugrupowań terrorystycznych prowadzonej przez amerykański Departament Stanu. Diabeł jak zwykle tkwi jednak w drobnych szczegółach - tym razem w tym, że PKK to siostrzana (a w zasadzie "matczyna") organizacja dla PYD (Partia Unii Demokratycznej), czyli ugrupowania syryjskich Kurdów. Ugrupowania, którego militarne ramię - YPG (Oddziały Obrony Ludowej) - jest dziś w północnej Syrii faktycznie jedyną siłą zbrojną, nie tylko doskonale broniącą swych pozycji przed atakami formacji Państwa Islamskiego, ale też skutecznie przeprowadzającą operacje ofensywne przeciwko kalifatowi. I które cieszy się nie tylko sympatią Zachodu, ale też jego faktycznym wsparciem militarnym.

Turcy, uderzając w komórki PKK w swym kraju, oficjalnie chcą zlikwidować zagrożenie terrorystyczne ze strony tej kurdyjskiej grupy. Jest to o tyle ciekawe i dziwne, że aktywność PKK w Turcji w ostatnim czasie należała do najniższych w historii, trwał bowiem (co prawda często przerywany) proces pokojowy, mający doprowadzić do pełnego zakończenia walk przez kurdyjską partię. Turków zaskoczyły i rozwścieczyły jednak wyniki ostatnich wyborów parlamentarnych w ich kraju, w których prokurdyjska Ludowa Partia Demokratyczna (HDP) zdobyła ponad 13 proc. głosów. Rezultaty elekcji, wraz ze wzrostem pozycji Kurdów w regionie, wpłynęły najpewniej na zaostrzenie stanowiska Ankary wobec PKK i zerwanie procesu pokojowego.

Wydaje się jednak, że przy okazji Turcy chcą upiec na tym ogniu jeszcze jedną pieczeń - sukcesy militarne YPG w Syrii (zwłaszcza bohaterska i skuteczna obrona enklawy Kobane, a ostatnio ofensywa przeciwko IS w regionie Tel Abjad), podobnie jak równoczesny wzrost znaczenia i sił Kurdów w Iraku - sprawiły, że tzw. kwestia kurdyjska ponownie znalazła się w polu zainteresowania międzynarodowej opinii publicznej. Dla Ankary taka sytuacja oznacza jednak śmiertelne zagrożenie: wszak niemal jedna trzecia tureckiego terytorium to obszar postrzegany przez Kurdów jako część ich przyszłego niepodległego państwa. Nie ulega wątpliwości, że Turcja nigdy nie pozwoli, aby w jej pobliżu powstał kurdyjski organizm państwowy, w najmniejszym choćby stopniu przypominający suwerenny podmiot prawa międzynarodowego, gdyż wprost zagrażałoby to integralności terytorialnej i stabilności państwa tureckiego.

Militarne sukcesy Kurdów w walce z IS oraz związana z nimi medialna popularność sił kurdyjskich z Syrii i Iraku sprawiły, że sprawa kurdyjska stała się nagle na Zachodzie niemal równie rozpoznawalna (a może nawet i bardziej?) co nieśmiertelna "kwestia palestyńska". Wymusiło to więc na Ankarze zmianę polityki wobec kalifatu, a szerzej i tego, co dzieje się w Lewancie. Nie mogąc wprost uderzyć wyłącznie w PKK - jako strukturę nadrzędną (w sensie polityczno-ideologicznym, organizacyjnym, kadrowym i finansowym) względem Kurdów syryjskich (i w mniejszym stopniu irackich), Turcy "ubrali" swą nową strategię w szaty walki z terroryzmem jako takim, głównie na użytek zachodniej opinii publicznej podkreślając, że chodzi głównie o Państwo Islamskie.

Nic jednak bardziej mylnego - Turcja nie chce w rzeczywistości zbyt mocno zaszkodzić kalifatowi, i z pewnością nie zrobi nic, co realnie przybliżyłoby kres tego quasi-państwa. Radykałowie z IS są bowiem dla Ankary i jej obecnych władz tym, czym od lat dla muzułmańskich włodarzy Pakistanu są tamtejsi "dobrzy islamiści" (także ci powiązani wprost z Al-Kaidą): użytecznym narzędziem w strategicznej rozgrywce toczonej w najbliższym otoczeniu międzynarodowym, potencjalnym środkiem nacisku na wrogów i przeciwników.

W przypadku Islamabadu chodzi tu w zasadzie wyłącznie o Indie. W przypadku Ankary - o znienawidzony syryjski reżim Baszira al-Asada, ale też o rosnący w siłę szyicki Iran (szczególnie po niedawnym zawarciu przezeń porozumienia z mocarstwami ws. programu nuklearnego), czy - w mniejszym stopniu - o Arabię Saudyjską, rywalizującą z Turcją o rząd dusz nad sunnickimi muzułmanami w regionie. Z perspektywy tureckiej, tolerowanie istnienia i działań Państwa Islamskiego, w tym zwłaszcza jego aktywności (propagandowej, werbunkowej, ekonomicznej) na terenie Turcji, dawało nadzieję na objęcie (choćby mocno względnego i ogólnego) "patronatu" nad jego aktywnością. Z drugiej strony pozwalało Turkom żywić nadzieję na uzyskanie jakiegoś wpływu na strategię tej grupy, a więc do pewnego stopnia kontrolować działania IS i utrzymywać je z dala od własnego terytorium i interesów.

Atak w Suruc zburzył te złudzenia, choć zapewne nie przesądzi jeszcze o zmianie całej strategii Ankary wobec kalifatu. Dał jej natomiast doskonały pretekst do pokazania Kurdom, gdzie ich miejsce i ukrócenia ich mrzonek o niepodległości, a Zachodowi - że Turcja "zmienia swą politykę" wobec IS.

Aspekty operacyjne

Przedstawione powyżej uwarunkowania strategiczne przekładają się na szczebel operacyjny, który zresztą jest najlepszym potwierdzeniem, że zniszczenie Państwa Islamskiego nie jest i nie będzie zasadniczym celem Turków. Choć niedługo minie już miesiąc od rozpoczęcia tureckiej "wojny z kalifatem", to jej dotychczasowy przebieg nie jest imponujący. Turcja, dysponująca jedną z najpotężniejszych armii na Bliskim Wschodzie, prowadzi swą kampanię przeciwko IS w sposób bardziej niż symboliczny. Potwierdza to obawy, że realne zaszkodzenie Państwu Islamskiemu nie leży w interesie Ankary.

Turcy byliby bez wątpienia zdolni do zadania kalifatowi znacznych strat i szkód, a kto wie - możliwe nawet, że przy autentycznej woli politycznej i determinacji mogliby wręcz samodzielnie rozprawić się z tym zbrodniczym tworem. Turcja ma ku temu nie tylko potencjał i możliwości militarne, ale co najważniejsze dysponuje - chyba jako jedyna w sąsiedztwie kalifatu - najlepszym rozeznaniem i wiedzą na temat sił i środków IS. Ma także dokładnie rozpracowane struktury i komórki kalifatu, w tym zwłaszcza na swym terytorium. Niestety, jak wszystko wskazuje kalkulacje polityczne władz tureckich zakładają wyższość takich celów, jak obalenie reżimu Asada w Syrii czy torpedowanie wszelkich niepodległościowych i separatystycznych zapędów Kurdów.

Dotychczasowe tureckie działania militarne coraz bardziej sprawiają zatem wrażenie akcji pozorowanych, których głównym celem jest stworzenie - poprzez umiejętne operowanie narzędziami medialnymi i propagandowymi - wrażenia rzeczywistego wysiłku wojskowego. Co prawda część źródeł w regionie donosi o rzekomo intensywnych działaniach tureckich sił specjalnych gdzieś w głębi terytorium kalifatu, informacji tych jednak z oczywistych względów nie można zweryfikować ani tym bardziej potwierdzić. Z kolei syryjscy Kurdowie z YPG coraz częściej raportują o przypadkach zatargów, a nawet starć z tureckimi pogranicznikami - coś, co jeszcze niedawno nie miało miejsca, bo Turcy unikali prowokacji. Nie można zatem wykluczyć, że obecnie - w dobie "wojny z terroryzmem" - Ankarze przydałby się jakiś powód do wciągnięcia także YPG/PYD na listę celów tej operacji.

W takiej sytuacji jedną z najważniejszych (o ile nie jedyną) operacyjną korzyścią dla sił międzynarodowej koalicji walczącej z IS jest decyzja Turcji o udostępnieniu dla samolotów sojuszniczych tureckiej przestrzeni powietrznej i bazy lotniczej w Incirlik. Jednak nawet i ten element nie jest czymś, bez czego wojna z kalifatem nie mogłaby się obejść. Dotychczas koalicyjne maszyny doskonale dawały sobie radę bez tureckiej bazy, operując z Jordanii, Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu czy też, w przypadku samolotów USA, z pokładów lotniskowców (obecnie - USS "Theodore Roosevelt" w Zatoce Perskiej).

Tym samym, o ile nic nie zmieni się w najbliższych dniach i tygodniach, turecką wersję wojny z kalifatem będzie można uznać - przynajmniej na płaszczyźnie operacyjnej - za całkowite fiasko. Główne cele Turcji, ważnego członka NATO i nominalnie wciąż najważniejszego (po Izraelu) sojusznika Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie, znajdują się jednak gdzie indziej. A co gorsza - są sprzeczne nie tylko z celami USA, ale i większości krajów regionu, zaangażowanych w walkę z Państwem Islamskim.

...

Brudne kalkulacje a bestie eksterminuja ludnosc. Bydlaki. Ale kara na nich bedzie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:01, 23 Sie 2015    Temat postu:

"Politico": Upadek tureckiej demokracji. Kraj cofa się o ćwierć wieku

Protesty w Turcji - AFP

Turecki atak na Państwo Islamskie miał być punktem zwrotnym w trwającym od sierpnia ubiegłego roku konflikcie między ISIS a międzynarodową koalicją. Wykorzystanie ofensywy do ostrzeliwania Kurdów sprawiło jednak, że wzrosło zagrożenie nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz kraju. "Dla młodych Turków eskalacja przemocy jest zastanawiająca, ale starszym urodzonym przed 1990 r. coś przypomina" - pisze na łamach Politico.eu Aykan Erdemir.

Dziennikarz na internetowej stronie cenionego tygodnika porównał zaostrzającą się dziś sytuację w Turcji do wydarzeń z lat 90'. "Dla mojej generacji codziennością były informacje: »35 spalonych żywcem na festiwalu religijnym Alevi«, »Masakra terrorystów z Partii Pracujących Kurdystanu«, »Odkryto ciała radykalnych islamistów - związanych, skazanych na powolną i bolesną śmierć«" - przypomina Erdemir.
REKLAMA


Jego zdaniem Turcy przekonali się wówczas, jak szybko normalnie funkcjonujący kraj może się obrócić w obraz bezprawia i bezkarności. Nie wyciągnęli jednak lekcji z czasów, gdy w 13 prowincjach obowiązywał trwający 15 lat stan wyjątkowy, który obejmował m.in. zakaz działania opozycyjnych mediów czy partii politycznych.

Kończą się pieniądze, nastroje gorsze niż w latach 90'

Powrót ówczesnych praktyk dziennikarz dostrzega w radykalnych działaniach rządu obecnego premiera Recepa Tyyipa Erdogana. Ich początek miał miejsce w maju 2013 roku, gdy władze siłą zareagowały na masowe protesty w Stambule, Izmirze i Ankarze będące odpowiedzią na forsowane przez AKP islamskie ustawy. AKP to Partia Sprawiedliwości i Rozwoju, z której wywodzi się Erdogan.

Upadek tureckiej demokracji ciągnie się do dziś, gdy Erdogan jest już prezydentem, a jego miejsce zajął Ahmet Davutoğlu. AKP, czyli ich wspólne środowisko, przymierza się właśnie do zawiązania koalicji z CHP (Partią Ludowo-Republikańską). "Spowolnienie gospodarcze i nadmierna zależność od kapitału zagranicznego sprawiają, że rząd finansowo jest bardzo wrażliwy. Ta niestabilność ekonomiczna wraz z kruchością demokracji mogą doprowadzić do wydarzeń jeszcze brutalniejszych niż te z lat 90'" - uważa Erdemir.

Za jedną głowę członka PKK jedna głowa członka HDP

Wskazuje przy tym na liczne niebezpieczeństwa: izolacja kraju na arenie międzynarodowej, czy wzmożona aktywność organizacji terrorystycznych, które będą szukać przyszłych członków wśród radykalnych sunnitów i syryjskich uchodźców.

W Turcji pod rządami AKP kwitnie atmosfera nietolerancji, a coraz częściej wyrażanego wprost rasizmu. Ustawy dotyczące praw mniejszości, uchwalane w duchu unijnych norm, były cennym gestem władz, ale ich przyjęcie tuż po przejęciu władzy, dawno odeszło w niepamięć. W przekazie medialnym, za którym - jak czytamy - stoi AKP, jako jedno z istotniejszych wewnętrznych i zewnętrznych zagrożeń dla suwerenności Turcji opisuje się społeczność żydowską.

Jak pisze Aykan Erdemir, na tle nasilającego się konfliktu turecko-kurdyjskiego dochodzi do sytuacji takich jak nawoływanie przez profesora jednej z prestiżowych uczelni, by na każdą śmierć członka lewicowej PKK (Partii Pracujących Kurdystanu) odpowiedzieć zabójstwem jednego członka również pro-kurdyjskiej, ale rywalizującej z nią HDP (Ludowej Partii Demokratycznej). Wezwanie spotkało się z dużym poparciem, w internecie toczy się nawet kampania, która promuje pomysł profesora.

...

Zrobia sobie pieklo w kraju a Kurdystan i tak powstanie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:43, 27 Sie 2015    Temat postu:

Irak: Kurdowie wyparli dżihadystów z 10 wsi w prowincji Kirkuk

Irak: Kurdowie wyparli dżihadystów z 10 wsi w prowincji Kirkuk - AFP

Siły Kurdów wspierane z powietrza przez koalicję pod wodzą USA wyparły w środę bojowników Państwa Islamskiego z 10 wsi w prowincji Kirkuk w północno-wschodnim Iraku, opanowując obszar o powierzchni ok. 250 km kw. - poinformowały kurdyjskie źródła wojskowe.

Reuters odnotowuje, że linia frontu między peszmergami (bojownikami kurdyjskimi) a dżihadystami z Państwa Islamskiego w północnym Iraku prawie nie przesuwa się od miesięcy. Kurdowie kontrolują już większość terytorium, które uważają za swoje, i nie są skorzy zapuszczać się głębiej w zdominowane przez sunnickich Arabów rejony, chyba że dostrzegają tam zagrożenie dla swojego obszaru.
REKLAMA


W przypadku środowej ofensywy chodziło o zagrożenie dla głównej szosy między Kirkukiem a Bagdadem oraz dla kurdyjskich wsi w pobliżu obszaru okupowanego przez Państwo Islamskie - poinformował przedstawiciel sił kurdyjskich.

Reuters zwraca uwagę, że peszmergowie stali się ważnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, których lotnictwo atakuje pozycje Państwa Islamskiego. Wyparli dżihadystów z niektórych obszarów na północy Iraku, poszerzając swój region autonomiczny.

Latem zeszłego roku Kurdowie przejęli pełną kontrolę nad Kirkukiem, kiedy wycofała się stamtąd armia iracka; zachodnia część prowincji Kirkuk pozostaje pod kontrolą Państwa Islamskiego. Od tego czasu Kurdowie przeprowadzili kilka ofensyw, chcąc utworzyć strefę buforową wokół Kirkuku. Podkreślają, że nigdy nie oddadzą tego miasta.

...

Widzicie kto jest prawdziwym wojownikiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:40, 07 Wrz 2015    Temat postu:

Tureckie lotnictwo, w ramach akcji odwetowej, zaatakowało pozycje PKK


Tureckie siły powietrzne ostrzelały 13 pozycji Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) w odwecie za niedzielny atak rebeliantów PKK na turecki konwój wojskowy - głosi komunikat sił zbrojnych Turcji zamieszczony na ich stronach internetowych.

Wczoraj rebelianci z PKK ogłosili, że zabili 15 tureckich żołnierzy, atakując konwój pojazdów opancerzonych. Prezydent Recep Tayyip Erdogan potwierdził w wystąpieniu telewizyjnym, że do ataku doszło w prowincji Hakkari, w pobliżu granicy z Iranem i z Irakiem, na południowym wschodzie kraju.
REKLAMA


Komunikat tureckiej armii nie potwierdza liczby zabitych w ataku PKK. Powołując się na źródło w siłach bezpieczeństwa Reuters podaje, że zginęło 16 żołnierzy.

Jeśli dane te potwierdzą się, będzie to najkrwawszy atak od czasu załamania się pod koniec lipca zawieszenia broni między tureckimi siłami bezpieczeństwa i kurdyjskimi rebeliantami.

Pod koniec lipca tureckie lotnictwo rozpoczęło naloty na pozycje PKK w północnym Iraku; ostrzałom tym towarzyszą ataki na cele Państwa Islamskiego (IS) w Syrii. Według władz tureckich w operacji przeciw PKK zginęło blisko 800 kurdyjskich rebeliantów.

W atakach PKK na wojsko i policję zginęło od końca lipca kilkudziesięciu żołnierzy i funkcjonariuszy.

PKK jest uważana za organizację terrorystyczną przez Turcję, Unię Europejską i USA. W 2013 roku ogłosiła rozejm, który miał położyć kres powstaniu kurdyjskich bojowników walczących początkowo o utworzenie w południowo-wschodniej Turcji własnego państwa, a później - po złagodzeniu żądań - o zwiększenie praw politycznych i kulturowych ludności kurdyjskiej.

Pod koniec lipca 2015 roku rebelianci oświadczyli, że rozejm z władzami w Ankarze "nie ma sensu" po uderzeniach z powietrza na pozycje PKK. Erdogan natomiast uznał za niemożliwe kontynuowanie procesu pokojowego w konflikcie kurdyjskim, dopóki PKK dokonuje ataków na siły bezpieczeństwa.

...

Znowu...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:45, 08 Wrz 2015    Temat postu:

12 policjantów zabitych w ataku PKK w Turcji, ostrzały baz PKK w Iraku (aktl.)


Dwunastu policjantów zginęło w Turcji w ataku na wschodzie kraju, w okręgu Aralik, dokonanym przez Partię Pracujących Kurdystanu (PKK). W nocy lotnictwo tureckie zbombardowało bazy PKK na północy Iraku w odwecie za wcześniejszy atak na siły rządowe.

Według źródeł w siłach bezpieczeństwa funkcjonariusze zginęli, gdy eksplodował ładunek wybuchowy podłożony na trasie przejeżdżającego policyjnego busa. Ponadto rannych zostało trzech policjantów. Okręg Aralik, w którym dokonano ataku, leży w prowincji Igdir, w pobliżu granicy Turcji z Azerbejdżanem, Armenią i Iranem.
REKLAMA


Jak podały wcześniej media tureckie, lotnictwo wojskowe w nocy z poniedziałku na wtorek ostrzelało ok. 20 pozycji PKK w północnym Iraku, w odwecie za niedzielny atak rebeliantów na konwój wojskowy. Turecka agencja prasowa Anatolia podała, że ponad pięćdziesiąt myśliwców przez sześć godzin w nocy z poniedziałku na wtorek atakowało ok. dwudziestu kurdyjskich celów, w wyniku czego zginęło "od 35 do 40 terrorystów".

Był to odwet za zabicie w niedzielę z rąk rebeliantów z PKK 16 tureckich żołnierzy jadących w konwoju pojazdów opancerzonych na południowym wschodzie Turcji. Reuters podkreśla, że był to najkrwawszy atak od czasu załamania się pod koniec lipca zawieszenia broni między tureckimi siłami bezpieczeństwa i kurdyjskimi rebeliantami.

Pod koniec lipca tureckie lotnictwo rozpoczęło naloty na pozycje PKK w północnym Iraku; ostrzałom tym towarzyszą ataki na cele Państwa Islamskiego (IS) w Syrii. Według władz tureckich w operacji przeciw PKK zginęło blisko 800 kurdyjskich rebeliantów. W atakach PKK na wojsko i policję zginęło od końca lipca kilkudziesięciu żołnierzy i funkcjonariuszy.

PKK jest uważana za organizację terrorystyczną przez Turcję, Unię Europejską i USA. W 2013 roku ogłosiła rozejm, który miał położyć kres powstaniu kurdyjskich bojowników walczących początkowo o utworzenie w południowo-wschodniej Turcji własnego państwa, a później - po złagodzeniu żądań - o zwiększenie praw politycznych i kulturowych ludności kurdyjskiej.

Pod koniec lipca 2015 roku rebelianci oświadczyli, że rozejm z władzami w Ankarze "nie ma sensu" po uderzeniach z powietrza na pozycje PKK. Rząd w Ankarze natomiast uznał za niemożliwe kontynuowanie procesu pokojowego w konflikcie kurdyjskim, dopóki PKK dokonuje ataków na siły bezpieczeństwa.

...

I tak sie toczy bezsensowna mordowanina...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:59, 08 Wrz 2015    Temat postu:

"Bild": wywiad niemiecki ma dowody na użycie gazu musztardowego przez IS

"Bild": wywiad niemiecki ma dowody na użycie gazu musztardowego przez IS - AFP

Niemiecki wywiad BND zebrał dowody, świadczące o użyciu gazu musztardowego przez Państwo Islamskie (IPS) w północnym Iraku - poinformowała dzisiaj gazeta "Bild". Agenci BND pobrali próbki krwi od Kurdów, poszkodowanych w starciach z IS.

"Bild" zacytował szefa BND Gerharda Schindlera, według którego użyty gaz musztardowy albo pochodził ze starych zapasów irackich, jeszcze z okresu rządów Saddama Husajna, albo został wyprodukowany przez dżihadystów, kiedy IS zajęło uniwersytet w Mosulu.
REKLAMA


W połowie sierpnia "Wall Street Journal" pisał, że przedstawiciele władz USA sądzą, że IS użyło w Iraku przeciwko siłom kurdyjskim gazu musztardowego. Według dziennika dżihadyści mogli wejść w posiadanie gazu musztardowego w Syrii albo w Iraku.

Dżihadyści z IS byli już w przeszłości oskarżani o stosowanie przeciwko kurdyjskim bojownikom broni zawierającej toksyczny gaz. Kurdyjska organizacja Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG) i przedstawiciele Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w lipcu zgłaszali ataki chemiczne przeciwko Kurdom w prowincji Al-Hasaka na północnym wschodzie Syrii. Nie udało się ustalić, jakich konkretnie użyto środków.

W marcu rząd autonomicznego irackiego Kurdystanu twierdził, że dysponuje dowodami na wykorzystanie przez IS chloru jako broni chemicznej przeciwko siłom kurdyjskim.

...

I co z tego jak Zachod nie zamierza NIC ROBIC! DOKLADNIE NIC!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 14, 15, 16  Następny
Strona 9 z 16

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy