Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Będziemy bronić Euro aż do śmierci Europy!
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14 ... 17, 18, 19  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:44, 20 Wrz 2012    Temat postu:

Rekordowe bezrobocie młodych

Aż 5,5 mln mło­dych miesz­kań­ców UE nie ma za­trud­nie­nia. Stopa bez­ro­bo­cia osób po­ni­żej 25. roku życia jest naj­wyż­sza w hi­sto­rii. Co gor­sza, nic nie wska­zu­je na to, aby w naj­bliż­szym cza­sie sy­tu­acja miała się po­pra­wić.

Nie­ko­rzyst­ną sy­tu­ację na ryn­kach pracy w Eu­ro­pie wciąż po­tę­gu­je kry­zys go­spo­dar­czy. Wskaź­nik stopy bez­ro­bo­cia osób po­ni­żej 25. roku życia utrzy­mu­je się na ponad dwu­krot­nie wyż­szym po­zio­mie w po­rów­na­niu do war­to­ści stopy bez­ro­bo­cia wszyst­kich ak­tyw­nych za­wo­do­wo. Zgod­nie z da­ny­mi opu­bli­ko­wa­ny­mi przez Eu­ro­stat, w maju 2012 roku w Unii Eu­ro­pej­skiej bez pracy po­zo­sta­wa­ło 5 517 mln osób, które nie ukoń­czy­ły 25. roku życia. Stopa bez­ro­bo­cia w tej gru­pie wie­ko­wej wy­nio­sła 22,7%.

Naj­go­rzej sy­tu­acja wy­glą­da na po­łu­dniu Eu­ro­py. Bez pracy po­zo­sta­je ponad po­ło­wa mło­dych Hisz­pa­nów (52,1%) i Gre­ków (52,8%). Nie­wie­le le­piej jest na Sło­wa­cji (38,8%) oraz w Por­tu­ga­lii i we Wło­szech (w obu ponad 36%). Dalej zna­la­zły się Buł­ga­ria (29,2%), Ir­lan­dia (28,5%), Litwa (27,7%) i Węgry (26%).

W Pol­sce skala zja­wi­ska nie jest aż tak dra­ma­tycz­na. Mimo wszyst­ko bez­ro­bo­cie wśród mło­dych Po­la­ków wciąż utrzy­mu­je się na wy­so­kim po­zio­mie 24,9% (spa­dek z 26,4% za­no­to­wa­nych w stycz­niu 2012 roku). – Jedną z wielu przy­czyn tak wy­so­kie­go bez­ro­bo­cia wśród mło­dych może być pro­blem nie­do­pa­so­wa­nia kom­pe­ten­cyj­ne­go mło­dych do ocze­ki­wań pra­co­daw­ców. Do­ty­czy to za­rów­no nie­do­pa­so­wa­nia w za­kre­sie wie­dzy uzy­ska­nej np. w toku stu­diów, jak i kom­pe­ten­cji i umie­jęt­no­ści ukształ­to­wa­nych na ko­lej­nych eta­pach edu­ka­cji. Pra­co­daw­cy skar­żą się na brak ta­kich kom­pe­ten­cji u mło­dych jak umie­jęt­ność pracy w ze­spo­le, czy też umie­jęt­no­ści ko­mu­ni­ka­cji – ko­men­tu­je Diana Turek z Sedak & Se­dalk.

W po­dob­nej sy­tu­acji są Szwe­dzi (24,6%) i Fran­cu­zi (22,7%). W po­zo­sta­łych kra­jach war­tość stopy bez­ro­bo­cia osób, które nie ukoń­czy­ły 25. roku życia jest niż­sza od śred­niej dla całej UE.

Naj­niż­sze bez­ro­bo­cie wśród mło­dych od­no­to­wa­no w Niem­czech. Mimo kry­zy­su, stopa bez­ro­bo­cia osób po­ni­żej 25. roku życia spa­dła tam z ponad 11% w 2007 r. do 7,9% w maju 2012 r. Oprócz na­szych za­chod­nich są­sia­dów, do­brze wy­glą­da sy­tu­acja na rynku pracy w Au­strii, gdzie stopa bez­ro­bo­cia w tej gru­pie wie­ko­wej wy­no­si 8,3%. Grono kra­jów mo­gą­cych się po­szczy­cić bez­ro­bo­ciem wśród mło­dych po­ni­żej 10% uzu­peł­nia Ho­lan­dia z wy­ni­kiem 9,2%. – Warto za­zna­czyć, że w 2011 roku stopa bez­ro­bo­cia w Au­strii, Ho­lan­dii czy Niem­czech była naj­niż­sza wśród wszyst­kich kra­jów Eu­ro­lan­du. Tym samym, bez­ro­bo­cie wśród mło­dych kształ­to­wa­ło się w tych pań­stwach na niż­szym po­zio­mie w po­rów­na­niu do in­nych kra­jów UE – do­da­je spe­cja­li­sta z Se­dlak & Se­dlak.

>>>>

Coraz lepsze wiesci...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:26, 22 Wrz 2012    Temat postu:

Guido Westerwelle: euro ma się świetnie

Szef dyplomacji Niemiec Guido Westerwelle wyraził w opublikowanym w piątek wywiadzie optymizm co do szans na wyjście z kryzysu zadłużenia i pozytywnie ocenił działania Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Jego zdaniem wspólna waluta euro ma się świetnie.

>>>>

Tak wprost WSPANIALE ! Cos mu sie pogorszylo ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:06, 26 Wrz 2012    Temat postu:

KE chce utworzenia europejskiej prokuratury, by chronić budżet UE

Ko­mi­sja Eu­ro­pej­ska za­pro­po­nu­je w przy­szłym roku utwo­rze­nie biura eu­ro­pej­skiej pro­ku­ra­tu­ry, by chro­nić in­te­re­sy fi­nan­so­we Unii, a więc środ­ki z bu­dże­tu UE. Jeśli nie bę­dzie zgody wszyst­kich 27 państw, to moż­li­wa jest wzmoc­nio­na współ­pra­ca grupy państw UE.

Po­mysł nie jest nowy, a moż­li­wość utwo­rze­nia eu­ro­pej­skiej pro­ku­ra­tu­ry prze­wi­du­je Trak­tat z Li­zbo­ny - wy­ja­śni­ła PAP w środę rzecz­nicz­ka KE Mina An­dre­eva. Ko­mi­sarz ds. spra­wie­dli­wo­ści Vi­via­ne Re­ding już kilka razy wspo­mi­na­ła, że chcia­ła­by, by pro­jekt uj­rzał świa­tło dzien­ne do końca man­da­tu obec­nej Ko­mi­sji Eu­ro­pej­skiej w 2014 roku.

"Lo­gi­ka jest pro­sta: jeśli mamy +fe­de­ral­ny bu­dżet+ z pie­niędz­mi po­cho­dzą­cy­mi z 27 państw UE, to po­win­ni­śmy mieć też fe­de­ral­ny in­stru­ment, by ten bu­dżet chro­nić. Jeśli my jako UE nie bę­dzie­my chro­nić na­sze­go fe­de­ral­ne­go bu­dże­tu, nikt tego za nas nie zrobi" - po­wie­dzia­ła nie­daw­no Re­ding.

Pro­po­zy­cja w spra­wie eu­ro­pej­skiej pro­ku­ra­tu­ry, w skró­cie EPPO (z ang. Eu­ro­pe­an Pu­blic Pro­se­cu­tor's Of­fi­ce) zo­sta­nie opu­bli­ko­wa­na naj­pew­niej w dru­giej po­ło­wie przy­szłe­go roku. Celem jest za­pew­nie­nie, że do­cho­dze­nia w spra­wach, gdzie za­gro­żo­ne są in­te­re­sy UE, a więc środ­ki z bu­dże­tu UE, są sku­tecz­ne i zsyn­chro­ni­zo­wa­ne we wszyst­kich pań­stwach człon­kow­skich.

"Tym­cza­sem dziś wielu spraw nie ściga się w ogóle, a prze­stęp­cy wy­ko­rzy­stu­ją luki w pra­wie. Mu­si­my to zmie­nić i sku­pić się na ochro­nie in­te­re­sów fi­nan­so­wych Unii. EPPO bę­dzie od­po­wie­dzial­ne za do­cho­dze­nia, ści­ga­nia i po­cią­ga­nia do od­po­wie­dzial­no­ści współ­spraw­ców prze­stępstw prze­ciw­ko in­te­re­som fi­nan­so­wym Unii" - po­wie­dzia­ła PAP An­dre­eva.

Rzecz­nicz­ka KE wska­za­ła na pre­ce­dens w USA. "Pierw­szym przy­pad­kiem prze­stęp­czo­ści trans­gra­nicz­nej, jaki po­li­cja mogła ści­gać poza gra­ni­ca­mi sta­nów, było uchy­la­nie się od po­dat­ków fe­de­ral­nych. Prze­cież Al Ca­po­ne nie zo­stał aresz­to­wa­ny, bo był sze­fem mafii, ale zo­stał osa­dzo­ny w wię­zie­niu za zbrod­nie prze­ciw bu­dże­to­wi fe­de­ral­ne­mu USA" - po­wie­dzia­ła An­dre­eva.

Trak­tat UE prze­wi­du­je, że jeśli bę­dzie jed­no­myśl­na zgoda wszyst­kich państw UE, to za­da­nia eu­ro­pej­skiej pro­ku­ra­tu­ry bę­dzie można w przy­szło­ści po­sze­rzyć o walkę z po­waż­ny­mi prze­stęp­stwa­mi o cha­rak­te­rze trans­gra­nicz­nym, jak np. prze­my­tem pa­pie­ro­sów.

EPPO ma po­wstać na bazie już ist­nie­ją­cej współ­pra­cy kra­jo­wych pro­ku­ra­to­rów z państw UE, którą ko­or­dy­nu­je Eu­ro­just w Hadze.

Zwo­len­ni­kiem eu­ro­pej­skiej pro­ku­ra­tu­ry jest prze­wod­ni­czą­cy KE Jose Bar­ro­so, o czym mówił w swym wy­stą­pie­niu o sta­nie UE w Stras­bur­gu w po­ło­wie wrze­śnia, a także szef unij­ne­go biura ds. walki z nad­uży­cia­mi fi­nan­so­wy­mi OLAF Gio­van­ni Kes­sler. W roz­mo­wie w AFP w środę w Wil­nie wy­ra­ził prze­ko­na­nie, że więk­szo­ści państw ten po­mysł się po­do­ba. Prze­ciw jest Wiel­ka Bry­ta­nia, czyli kraj, który za­wsze pod­cho­dzi scep­tycz­nie do ini­cja­tyw ujed­no­li­ce­nia w UE kom­pe­ten­cji praw­nych.

Źró­dła w KE po­wie­dzia­ły PAP, że nawet przy opo­rze Wiel­kiej Bry­ta­nii jest moż­li­wość pój­ścia do przo­du z tą pro­po­zy­cją w ra­mach tzw. wzmoc­nio­nej współ­pra­cy grupy państw.

>>>>

Tak towarzysze WINCY URZEDNOW . EUROINTEGRACJA MUSI KOSZTOWAC !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:29, 28 Wrz 2012    Temat postu:

The New York Times
Niemcy dają pracę

W Hisz­pa­nii czy Gre­cji ponad 25 proc. osób w wieku pro­duk­cyj­nym nie ma obec­nie za­trud­nie­nia – tym­cza­sem In­gol­stadt, nie­miec­kie mia­sto na pół­noc od Mo­na­chium, zmaga się z od­wrot­nym pro­ble­mem: bra­ku­je tam rąk do pracy.


Dwu­dzie­sto­jed­no­let­ni Pa­trick Schul­ter roz­wa­żał trzy różne pro­po­zy­cje – w końcu wy­brał pro­gram szko­leń w za­kre­sie er­go­no­mii pracy w za­kła­dach Schab­mu­el­ler Au­to­mo­bil­tech­nik, pro­du­ku­ją­cych czę­ści do Audi i in­nych po­jaz­dów.

Jego hi­sto­ria nie jest od­osob­nio­na. – Nikt z moich zna­jo­mych nie miał pro­ble­mu ze zna­le­zie­niem pracy – mówi jego ko­le­żan­ka z pracy, osiem­na­sto­let­nia Re­bec­ca Hartl.

In­gol­stadt, mia­sto li­czą­ce 128 ty­się­cy miesz­kań­ców, to chyba naj­lep­szy przy­kład zmian za­cho­dzą­cych na nie­miec­kim rynku pracy po zmia­nie prawa pracy w 2005 roku. Bez­ro­bo­cie w re­gio­nie In­gol­stadt wy­no­si za­le­d­wie 2,2 proc. – naj­mniej w całym kraju. A naj­niż­sze bez­ro­bo­cie w tym re­gio­nie jest obec­nie w są­sied­nim Eichstätt – 1,3 proc.

Zmia­ny, które do­pro­wa­dzi­ły do ta­kiej sy­tu­acji, w nie­któ­rych czę­ściach Nie­miec czę­sto przed­sta­wia­ne są jako wzór do na­śla­do­wa­nia przez inne kraje Eu­ro­py. Nie­ste­ty, jak za­świad­cza wielu nisko opła­ca­nych pra­cow­ni­ków w Niem­czech, “za­trud­nie­nie” i “do­sta­tek” nie są sy­no­ni­ma­mi. Wy­raź­nie po­twier­dza­ją to stale ro­sną­ce róż­ni­ce do­cho­dów po­mię­dzy naj­bo­gat­szy­mi a naj­bied­niej­szy­mi. Co wię­cej, wy­star­czy od­wie­dzić In­gol­stadt, aby zo­rien­to­wać się, że wy­jąt­ko­wo niski po­ziom bez­ro­bo­cia jest tu także efek­tem kilku czyn­ni­ków bar­dzo trud­nych do po­wtó­rze­nia gdzie in­dziej.

Nawet za­moż­ne Niem­cy nie są cał­ko­wi­cie od­por­ne na eu­ro­pej­skie pro­ble­my eko­no­micz­ne. Ifo bu­si­ness cli­ma­te index – in­deks eko­no­micz­ny ob­ra­zu­ją­cy kli­mat biz­ne­so­wy w nie­miec­kiej go­spo­dar­ce – od pię­ciu mie­się­cy spada (we­dług da­nych mo­na­chij­skie­go Ifo In­sti­tu­te). Sze­fo­wie firm zdają sobie spra­wę, że kry­zys w stre­fie euro jest po­wo­dem spad­ku sprze­da­ży ich pro­duk­tów w in­nych kra­jach Eu­ro­py.

Firmy w In­gol­stadt – po­dob­nie jak wiele in­nych w Niem­czech – czer­pią jed­nak zyski także z eks­por­tu poza Eu­ro­pę, na wscho­dzą­ce rynki ca­łe­go świa­ta. Fa­bry­ka Volks­wa­ge­na i Audi – naj­więk­szy pra­co­daw­ca w mie­ście – sprze­da­je dziś wię­cej dro­gich sa­mo­cho­dów w Chi­nach niż w Niem­czech czy Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Warto także za­uwa­żyć, że re­form rynku pracy nie da się ana­li­zo­wać w ode­rwa­niu od zdro­we­go spo­so­bu za­rzą­dza­nia fir­ma­mi.

– Te spra­wy są ści­śle po­łą­czo­ne – prze­ko­nu­je Tho­mas Sigi, czło­nek za­rzą­du Audi od­po­wie­dzial­ny za re­kru­ta­cję pra­cow­ni­ków. – Nie­miec­ki prze­mysł w od­po­wied­nim cza­sie przy­go­to­wał się do wej­ścia na nowe, pręż­ne rynki.

Od 2005 roku, kiedy we­szły w życie zmia­ny prawa pracy, po­ziom bez­ro­bo­cia w Niem­czech spadł z 13 do 7 proc. Jed­nym z naj­waż­niej­szych kro­ków tej re­for­my było zde­cy­do­wa­ne cię­cie za­sił­ków i wspar­cia dla osób bez­ro­bot­nych, co skło­ni­ło wielu ludzi do przyj­mo­wa­nia nawet mniej do­cho­do­wych posad. Istot­ną zmia­ną było także uła­twie­nie fir­mom za­trud­nia­nia pra­cow­ni­ków na umowy cza­so­we i roz­luź­nie­nie ochro­ny przed zwol­nie­nia­mi.

Dla­te­go też wielu Niem­ców ma am­bi­wa­lent­ne uczu­cia na temat “cudu spad­ku bez­ro­bo­cia” – bo wszy­scy zdają sobie spra­wę, że był on moż­li­wy kosz­tem li­kwi­da­cji wielu wy­god­nych, ale bar­dzo kosz­tow­nych przy­wi­le­jów spo­łecz­nych, które prze­cież Niem­cy bar­dzo sobie ce­ni­li. Zdo­by­cie pracy od­by­wa się więc po­nie­kąd kosz­tem po­czu­cia bez­pie­czeń­stwa i gwa­ran­cji dłu­go­ter­mi­no­wych, sta­bil­nych do­cho­dów. Bez­ro­bot­ni są pod więk­szą pre­sją i czę­sto przyj­mu­ją pro­po­zy­cje pracy, która nie do końca im od­po­wia­da. Nawet do­brze opła­ca­ni pra­cow­ni­cy muszą się li­czyć z tym, że przez dłuż­szy czas nie otrzy­ma­ją pod­wy­żek – albo że będą one bar­dzo nie­wiel­kie. W re­zul­ta­cie kosz­ty pracy w Niem­czech nie­mal nie zmie­ni­ły się w ciągu ostat­nich dzie­się­ciu lat. Ogra­ni­cze­nie płac po­mo­gło nie­miec­kim fir­mom zwięk­szyć swoją kon­ku­ren­cyj­ność na świa­to­wych ryn­kach i za­po­bie­gło spad­ko­wi miejsc pracy w pro­duk­cji na rzecz Eu­ro­py Wschod­niej czy Chin – ale siłą rze­czy zwięk­szy­ło także prze­paść pła­co­wą po­mię­dzy bo­ga­ty­mi a bied­ny­mi.

Ger­hard Schro­eder – po­przed­ni kanc­lerz Nie­miec, który prze­for­so­wał zmia­ny w pra­wie pracy wbrew ostrej opo­zy­cji także w łonie wła­snej par­tii – prze­grał potem wy­bo­ry na rzecz An­ge­li Mer­kel. Po odej­ściu z po­li­ty­ki na­ra­ził się na kry­ty­kę i śmiesz­ność po­dej­mu­jąc pracę dla ro­syj­skie­go Gaz­pro­mu.

Jego los nie uszedł uwagi rzą­dzą­cych w kra­jach ta­kich jak Hisz­pa­nia czy Wło­chy, które z dużym ocią­ga­niem biorą się za wpro­wa­dza­nie zmian w skost­nia­łych za­sa­dach do­ty­czą­cych pracy. Wia­do­mo, że tego typu zmia­ny są nie­po­pu­lar­ne. Co gor­sza, aby przy­nio­sły one owoce, musi minąć kilka lat – a w tym cza­sie rzą­dzą­cy, któ­rzy je wpro­wa­dzi­li, tracą zwy­kle po­par­cie i urzę­dy.

Jed­nak nie­za­leż­nie od wszyst­kich za­strze­żeń, w In­gol­stadt za­szły na­praw­dę istot­ne zmia­ny. Nie­gdyś był to re­gion po­strze­ga­ny jako jeden z uboż­szych w Ba­wa­rii, naj­bar­dziej znany z tego, że tu wła­śnie po­wie­ścio­wy dok­tor Fran­ken­ste­in po­zszy­wał ka­wał­ki ciał wy­do­by­tych z gro­bów i stwo­rzył swo­je­go słyn­ne­go po­two­ra.

W 2005 roku po­ziom bez­ro­bo­cia w In­gol­stadt wy­no­sił ponad 7 proc. – trzy­krot­nie wię­cej niż obec­nie. Mia­sto nie jest tak za­moż­ne jak po­ło­żo­ne na po­łu­dniu Ba­wa­rii Mo­na­chium. Można tu zna­leźć pięk­ną sta­rów­kę oto­czo­ną mu­ra­mi obron­ny­mi – ale część skle­pów na jej te­re­nie stoi pu­stych. Wiele dziel­nic skła­da się z sza­rych be­to­no­wych blo­ków miesz­kal­nych, gdzie czę­ściej od ję­zy­ka nie­miec­kie­go sły­szy się tu­rec­ki albo ro­syj­ski.

Dziś Audi nadal pręż­nie się roz­wi­ja, w sierp­niu bie­żą­ce­go roku sprze­daż była o 13 proc. wyż­sza niż rok wcze­śniej – ale część miesz­kań­ców mia­sta mar­twi się, że prę­dzej czy póź­niej firma może za­cząć od­czu­wać takie same pro­ble­my, jakie prze­cho­dzą obec­nie inni eu­ro­pej­scy pro­du­cen­ci sa­mo­cho­dów. A prze­cież fa­bry­ka Audi w In­gol­stadt nie tylko za­trud­nia 35 ty­się­cy ludzi, ale po­śred­nio daje pracę ogrom­nej sieci do­staw­ców.

– Tak, bar­dzo się mar­twi­my, co może się stać, jeśli Audi za­cznie mieć kło­po­ty ze sprze­da­żą – przy­zna­je Bern­hard Stiedl, za­stęp­ca szefa związ­ku za­wo­do­we­go IG Me­tall, re­pre­zen­tu­ją­ce­go pra­cow­ni­ków Audi. – To mo­gło­by być dla nas fa­tal­ne w skut­kach.

Gdyby tak się stało, pierw­si ucier­pie­li­by pra­cow­ni­cy za­trud­nie­ni na umo­wach cza­so­wych. Po zmia­nach w pra­wie pracy w 2005 roku fir­mom ła­twej jest za­trud­niać ta­kich „se­zo­no­wych” pra­cow­ni­ków – i zwal­niać ich, jeśli wy­ma­ga tego sy­tu­acja na rynku.

– Ela­stycz­ność pro­duk­cji to spra­wa pod­sta­wo­wa, a moż­li­wość cza­so­we­go za­trud­nia­nia gra w tej dzie­dzi­nie nie­zwy­kle ważną rolę – mówi Ja­ni­na Kugel, star­sza wi­ce­pre­zes do spraw za­so­bów ludz­kich w dzia­ła­ją­cych w Eich­statt za­kła­dach Osram, bę­dą­cych czę­ścią kon­cer­nu Sie­men­sa.

Jed­nak nawet po zmia­nach z 2005 roku więk­szość za­trud­nio­nych Niem­ców cie­szy się więk­szym po­zio­mem ochro­ny pracy niż pra­cow­ni­cy firm w USA. Pra­cow­nik za­trud­nio­ny na umowę stałą może być zwol­nio­ny do­pie­ro po ne­go­cja­cjach z pra­co­daw­cą, co zwy­kle ozna­cza dla niego otrzy­ma­nie so­wi­tej od­pra­wy. Nie­miec­cy po­li­ty­cy nie­chęt­nie roz­ma­wia­ją o moż­li­wo­ściach zmia­ny tego sys­te­mu.

Gor­sza jest sy­tu­acja pra­cow­ni­ków tym­cza­so­wych, któ­rych ofi­cjal­nym pra­co­daw­cą są firmy świad­czą­ce usłu­gi re­kru­ta­cyj­ne – oni mogą zo­stać zwol­nie­ni z dnia na dzień. – Coraz wię­cej ludzi pra­cu­je na umowy cza­so­we – mówi Rolf Zo­el­l­ner, szef fe­de­ral­ne­go biura po­śred­nic­twa pracy w In­gol­stadt. – Około 40 proc. na­szych ofert to wła­śnie pro­po­zy­cje pracy po­cho­dzą­ce z firm re­kru­ta­cyj­nych. Taka praca wiąże się z bra­kiem po­czu­cia bez­pie­czeń­stwa.

Na razie jed­nak mało kto na­rze­ka. In­gol­stadt ma pro­ble­my, któ­rych wiele in­nych miast mo­gło­by mu za­zdro­ścić. Po­pu­la­cja wielu miej­sco­wo­ści spada, bo spada przy­rost na­tu­ral­ny – tym­cza­sem w In­gol­stadt co roku przy­by­wa ty­siąc miesz­kań­ców, a firmy bu­dow­la­ne nie­mal nie na­dą­ża­ją z bu­do­wą no­wych domów. W Niem­czech za­my­ka się szko­ły i pu­blicz­ne ba­se­ny – a w In­gol­stadt bu­du­je się nowe. Audi spon­so­ru­je nowe sta­dio­ny i lo­kal­ne za­wo­do­we dru­ży­ny – ho­ke­jo­wą i pił­kar­ską. Pa­ra­dok­sal­nie w naj­gor­szej sy­tu­acji w In­gol­stadt są pra­co­daw­cy, de­spe­rac­ko sta­ra­ją­cy się o no­wych pra­cow­ni­ków – zwłasz­cza małe firmy, które nie są w sta­nie pła­cić tyle, co Audi.

Przed ka­wia­ren­ką Espres­so Cafe Bo­ule­vard na miej­skim dep­ta­ku wła­ści­ciel­ka, Kri­stin Zin­ser, wy­sta­wi­ła dwie duże ta­bli­ce. Jedna z nich za­pra­sza na lunch dnia (mięso w sosie i mała sa­łat­ka), druga – in­for­mu­je, że lokal szuka osoby do pracy za ladą. Pani Zin­ser mówi, że trud­no dziś zna­leźć pra­cow­ni­ka, a jesz­cze trud­niej do za­trzy­mać. – Przy­cho­dzą głów­nie stu­den­ci – tłu­ma­czy. – Pra­cu­ją jakiś czas i od­cho­dzą.

Nic dziw­ne­go, że płace także po­wo­li rosną. Firma Schab­mu­el­ler, pro­du­cent czę­ści sa­mo­cho­do­wych, pod­nio­sła ostat­nio sumę, jaką płaci uczniom od­by­wa­ją­cym prak­ty­ki: z daw­nych 400 do 510 euro. Co wię­cej, uczeń może do­stać jesz­cze o 150 euro wię­cej, jeśli w szko­le ma śred­nią ocen co naj­mniej B (od­po­wied­nik pol­skiej czwór­ki – przyp. Onet).

Mimo nie­do­stat­ków siły ro­bo­czej w In­gol­stadt nie od­no­to­wa­no na razie na­pły­wu pra­cow­ni­ków z kra­jów o wy­so­kim bez­ro­bo­ciu, ta­kich jak Hisz­pa­nia, Gre­cja czy Wło­chy. Wy­jąt­kiem są za­kła­dy Osram, które do czę­ści swo­ich ba­war­skich fa­bryk spro­wa­dza­ją pra­cow­ni­ków z Pol­ski i Czech. Ale, jak mówi Rolf Zo­el­l­ner, dla przy­by­szy z Eu­ro­py Wschod­niej pro­ble­mem oka­zu­je się cza­sa­mi ba­rie­ra ję­zy­ko­wa. Z cza­sem może się jed­nak oka­zać, że na­pływ siły ro­bo­czej z za­gra­ni­cy może być nie­zbęd­ny – ina­czej nie­miec­ki rynek pracy może stać się ha­mul­cem wzro­stu go­spo­dar­cze­go. – Nie mogę kupić nowej ma­szy­ny, jeśli nie mam kogoś, kto bę­dzie ją ob­słu­gi­wał – tłu­ma­czy Chri­stian Sto­ehr, dy­rek­tor w fir­mie Schab­mu­el­ler od­po­wie­dzial­ny za re­kru­ta­cję i szko­le­nie pra­cow­ni­ków.

Rynek pracy wchła­nia dziś nawet ludzi uzna­wa­nych kie­dyś za „nie­za­trud­nial­nych”. Po upad­ku Związ­ku Ra­dziec­kie­go do In­gol­stadt przy­je­cha­ło wielu et­nicz­nych Niem­ców z by­łych re­pu­blik ra­dziec­kich – na przy­kład z Ka­zach­sta­nu – któ­rzy zgod­nie z nie­miec­kim pra­wem mogli sta­rać się o oby­wa­tel­stwo.

Wielu z nich nie mó­wi­ło po nie­miec­ku i nie miało żad­nych umie­jęt­no­ści przy­dat­nych na tu­tej­szym rynku pracy. Czę­sto obar­cza­no ich od­po­wie­dzial­no­ścią za wzrost prze­stęp­czo­ści. Dziś, jak mówi Her­bert Lo­renz, szef biura roz­wo­ju eko­no­micz­ne­go urzę­du mia­sta, pro­blem w za­sa­dzie znik­nął. – Pełne za­trud­nie­nie to naj­sku­tecz­niej­sza po­li­ty­ka spo­łecz­na! – ko­men­tu­je urzęd­nik.

Jack Ewing

>>>>

Nic dziwnego . Winne jest euro i UE . Przeciez to samo jest w USA ! Na poludniu NIE MA PRACY ! Osiedlaja sie tam emeryci po zakonczeniu zycia zawodowego . Praca jest na POLNOCY . Nadrenia jest tym czym rejon Chicago-NJork . Wielka fabryka . A Poludnie USA i Europy to wielki osrodek wypoczynkowy ...
Aby to zmienic trzeba zlikwidowac UE a w USA trzeba przywrocic CSA . Wtedy trendy beda inne ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:04, 03 Paź 2012    Temat postu:

PE: Konserwatyści i chadecy o dyskryminacji chrześcijan w Europie

Chrze­ści­ja­nie są dys­kry­mi­no­wa­ni w Eu­ro­pie, a ich wol­ność wy­po­wie­dzi jest ogra­ni­cza­na - uzna­li w Bruk­se­li uczest­ni­cy se­mi­na­rium zor­ga­ni­zo­wa­ne­go przez kon­ser­wa­ty­stów i cha­de­ków z Par­la­men­tu Eu­ro­pej­skie­go. We­zwa­no do pod­ję­cia dys­ku­sji o re­la­cji de­mo­kra­cji i re­li­gii.

To, co spo­ty­ka obec­nie chrze­ści­jan w Eu­ro­pie, to dys­kry­mi­na­cja; nie na­zy­wa­my tego zja­wi­ska prze­śla­do­wa­nia­mi, by roz­róż­nić mię­dzy po­ło­że­niem, w jakim zna­leź­li się wy­znaw­cy chrze­ści­jań­stwa w UE, a tymi, któ­rzy pa­da­ją ofia­rą ta­kich aktów w in­nych miej­scach, np. na Bli­skim Wscho­dzie - po­wie­dział otwie­ra­jąc se­mi­na­rium jeden z mo­de­ra­to­rów, Jan Ol­brycht (PO/EPL).

Or­ga­ni­za­to­rzy kon­fe­ren­cji przy­ta­cza­li dane na po­par­cie tezy, że chrze­ści­ja­nie są przed­mio­tem ata­ków.

Przy­po­mnia­no bry­tyj­ski son­daż z 2011 roku, w któ­rym 74 proc. re­spon­den­tów oce­ni­ło, że "chrze­ści­ja­nie za­zna­ją wię­cej ne­ga­tyw­nej dys­kry­mi­na­cji niż wy­znaw­cy innej wiary", a ponad 60 proc. uzna­ło, że chrze­ści­ja­nie są mar­gi­na­li­zo­wa­ni w krę­gach rzą­do­wych, miej­scach pracy i sfe­rze pu­blicz­nej. Przy­to­czo­no też wy­po­wiedź fran­cu­skie­go mi­ni­stra spraw we­wnętrz­nych Brice'a Hor­te­feux z 2010 r., że w roku tym "84 proc. aktów wan­da­li­zmu we Fran­cji było wy­mie­rzo­nych w chrze­ści­jań­skie miej­sca (kultu)".

Uczest­ni­cy se­mi­na­rium jako przy­kła­dy dys­kry­mi­na­cji chrze­ści­jan w sfe­rze pu­blicz­nej wy­mie­ni­li sy­tu­acje, w ja­kich znaj­du­ją się przed­sta­wi­cie­le służb cy­wil­nych, któ­rzy wbrew swemu su­mie­niu muszą udzie­lać ślubu parom ho­mo­sek­su­al­nym, ap­te­ka­rze sprze­da­ją­cy leki wy­wo­łu­ją­ce ich sprze­ciw na­tu­ry etycz­nej czy stu­den­ci me­dy­cy­ny asy­stu­ją­cy przy za­bie­gach prze­rwa­nia ciąży.

We­dług Mar­ti­na Ku­gle­ra z Ob­ser­wa­to­rium ds. Nie­to­le­ran­cji i Dys­kry­mi­na­cji prze­ciw Chrze­ści­ja­nom ak­ty­wi­ści praw mniej­szo­ści sek­su­al­nych czy fe­mi­nist­ki "robią hałas", który tłumi głos chrze­ści­jan, nawet w ta­kich kwe­stiach jak edu­ka­cja sek­su­al­na. Ku­gler za­re­ko­men­do­wał pod­ję­cie w Eu­ro­pie dzia­łań ma­ją­cych na­kło­nić rządy państw UE do tego, by umoż­li­wi­ły chrze­ści­ja­nom uczest­ni­cze­nie w de­ba­cie pu­blicz­nej i życiu po­li­tycz­nym. Na­le­ży też za­chę­cić media do "walki z prze­są­da­mi wy­mie­rzo­ny­mi w chrze­ści­jan".

W moc­nych sło­wach okre­ślił sy­tu­ację chrze­ści­jan w Eu­ro­pie sło­wac­ki de­pu­to­wa­ny i były mi­ni­ster spra­wie­dli­wo­ści Da­niel Lip­szic, który po­wie­dział, że chrze­ści­ja­nie na­ra­ża­ją się na różne formy prze­śla­do­wa­nia, a wręcz nie­na­wiść, jeśli tylko kry­ty­ku­ją ho­mo­sek­su­ali­stów, islam czy pro­wa­dzą kam­pa­nie an­ty­abor­cyj­ne.

"W nie­któ­rych kra­jach ochro­na praw mniej­szo­ści sek­su­al­nych koń­czy się ogra­ni­cza­niem kry­ty­ki i wol­no­ści wy­po­wie­dzi" - po­wie­dział poseł PiS do PE Kon­rad Szy­mań­ski.

W opi­niach po­wta­rza­nych przez więk­szość uczest­ni­ków se­mi­na­rium chrze­ści­ja­nie stają się przed­mio­tem dys­kry­mi­na­cji przy­bie­ra­ją­cej rów­nież inne formy, do­ty­czą­ce ob­rząd­ków czy sym­bo­li re­li­gij­nych. Czę­stym przy­kła­dem było usu­wa­nie krzy­ży z bu­dyn­ków pu­blicz­nych czy okre­śla­nie w ka­len­da­rzach prze­zna­czo­nych dla szkół świąt Bo­że­go Na­ro­dze­nia jako "prze­rwy mię­dzy­se­me­stral­nej".

Były sę­dzia Eu­ro­pej­skie­go Try­bu­na­łu Praw Czło­wie­ka Fran­ci­sco Ja­vier Bor­re­go Bor­re­go upo­mniał się o pu­blicz­ne gesty po­boż­no­ści. "Tor­re­ador w Hisz­pa­nii żegna się przed walką z by­ka­mi, bo chce wy­ko­nać dobrą ro­bo­tę" - po­wie­dział.

Za­ape­lo­wał też o to, by sę­dzio­wie, fe­ru­jąc wy­ro­ki do­ty­czą­ce praw czło­wie­ka, nie na­rzu­ca­li swych ide­owych prze­ko­nań. We­dług Bor­re­go źle się dzie­je, że coraz wię­cej sę­dziów to pro­fe­so­ro­wie uni­wer­sy­tec­cy, któ­rzy w swych de­cy­zjach po­wo­du­ją się wła­sny­mi opi­nia­mi i po­li­tycz­ną po­praw­no­ścią.

Szy­mań­ski, który był jed­nym z mo­de­ra­to­rów dys­ku­sji, po­wie­dział - od­no­sząc się do re­la­cji mię­dzy re­li­gią a eu­ro­pej­ską de­mo­kra­cją - że li­be­ral­na de­mo­kra­cja może się zmie­nić "w sys­tem dys­kry­mi­na­cyj­ny". Pod­kre­ślił, że "w Eu­ro­pie chęt­nie pod­no­si­my spra­wę praw czło­wie­ka, rów­no­ści praw, za­sa­dy nie­dy­skry­mi­na­cji wobec ca­łe­go świa­ta", ale nie może to pro­wa­dzić do dys­kry­mi­na­cji chrze­ści­jan.

Uczest­ni­cy se­mi­na­rium na­zwa­li wtor­ko­wą de­ba­tę po­cząt­kiem walki o od­zy­ska­nie rów­no­wa­gi w spo­so­bie trak­to­wa­nia chrze­ści­jan i mu­zuł­ma­nów w Eu­ro­pie i o to, by prawo do za­cho­wa­nia pry­wat­no­ści - do­ty­czą­ce rów­nież swo­bód sek­su­al­nych i wol­no­ści słowa - nie było zbyt sze­ro­ko in­ter­pre­to­wa­ne. Wzy­wa­no rów­nież do wsz­czy­na­nia po­stę­po­wań są­do­wych, gdy chrze­ści­ja­nie są eli­mi­no­wa­ni z życia pu­blicz­ne­go i po­li­tycz­ne­go oraz za­głu­sza­ni przez inne grupy, po­nie­waż sta­no­wi to formę agre­sji.

>>>>

Dlatego czekamy na upadek tego potworka ... Przy czym zasady Biblii nie sa jakas tam propozycja... jedna z wielu . TO JEDYNA PROPOZYCJA . To jak prawa fizyki . Walczac z parwami fizyki powodujesz katastrofe i NIC WIECEJ !!!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:37, 10 Paź 2012    Temat postu:

Synod biskupów: Europa traci swą chrześcijańską pamięć

Bi­sku­pi uczest­ni­czą­cy w sy­no­dzie w Wa­ty­ka­nie na temat nowej ewan­ge­li­za­cji alar­mo­wa­li, że Eu­ro­pa stra­ci­ła swoją chrze­ści­jań­ską pa­mięć. Mowa była też o dys­kry­mi­no­wa­niu ka­to­li­ków, fał­szy­wym ob­ra­zie wiary w me­diach i nie­sku­tecz­nym prze­ka­zie wiary.

Prze­wod­ni­czą­cy Rady Kon­fe­ren­cji Bi­sku­pich Eu­ro­py kar­dy­nał Peter Erdo z Wę­gier oświad­czył na forum zgro­ma­dze­nia: "Eu­ro­pa musi być ewan­ge­li­zo­wa­na. Po­trze­bu­je tego". Hie­rar­cha przy­to­czył ad­hor­ta­cję apo­stol­ską "Ec­c­le­sia in Eu­ro­pa", w któ­rej Jan Paweł II wy­ra­ził za­nie­po­ko­je­nie z po­wo­du "za­tra­ce­nia pa­mię­ci o chrze­ści­jań­skim dzie­dzic­twie".

- Pro­ces ten stał się jesz­cze bar­dziej wy­raź­ny w ostat­nich la­tach. Mimo licz­nych ra­do­snych do­świad­czeń, w więk­szej czę­ści kon­ty­nen­tu sze­rzy się nie­zna­jo­mość wiary chrze­ści­jań­skiej - po­wie­dział kar­dy­nał Erdo. Na­stęp­nie oce­nił: "Wiele mass me­diów roz­po­wszech­nia obraz wiary chrze­ści­jań­skiej i hi­sto­rii, który nie­kie­dy ob­fi­tu­je w ka­lum­nie, dez­in­for­mu­jąc od­bior­ców za­rów­no w kwe­stii tre­ści na­szej wiary, jak i rze­czy­wi­sto­ści Ko­ścio­ła".

- De­chry­sta­ni­za­cji to­wa­rzy­szą stałe ataki praw­ne, a nawet fi­zycz­ne prze­ciw­ko wi­docz­ne­mu oka­zy­wa­niu wiary - stwier­dził Prze­wod­ni­czą­cy Rady Kon­fe­ren­cji Bi­sku­pich Eu­ro­py. Po­wo­łał się na dane Eu­ro­pej­skie­go Ob­ser­wa­to­rium Chry­stia­no­fo­bii, mó­wią­ce o przy­pad­kach "dys­kry­mi­na­cji i prze­mo­cy wobec chrze­ści­jan w pra­wie wszyst­kich kra­jach" kon­ty­nen­tu.

- Nie­rzad­ko zda­rza się, że także sądy od­ma­wia­ją po­mo­cy chrze­ści­jań­skim ofia­rom ta­kich ata­ków - mówił kar­dy­nał Erdo. Tym­cza­sem jego zda­niem Eu­ro­pej­czy­cy "od­czu­wa­ją głód i pra­gnie­nie wiary" z po­wo­du niżu de­mo­gra­ficz­ne­go i sta­rze­nia się po­pu­la­cji, a także w re­zul­ta­cie kry­zy­su eko­no­micz­ne­go oraz "osła­bie­nia toż­sa­mo­ści kul­tu­ro­wej i re­li­gij­nej".

Radio Wa­ty­kań­skie po­in­for­mo­wa­ło o wy­stą­pie­niu pre­fek­ta Kon­gre­ga­cji Wy­cho­wa­nia Ka­to­lic­kie­go kar­dy­na­ła Ze­no­na Gro­cho­lew­skie­go na sy­no­dzie. Jego zda­niem ewan­ge­li­za­cyj­ny kry­zys Ko­ścio­ła wy­ni­ka z ni­kłej sku­tecz­no­ści prze­ka­zu wiary w ka­te­chi­za­cji i na ka­to­lic­kich uczel­niach.

- Trze­ba po­sta­wić sobie py­ta­nie, dla­cze­go wzrost licz­by ko­ściel­nych in­sty­tu­cji oświa­to­wych, w tym szkół wyż­szych, łączy się z kry­zy­sem wiary. Dla­cze­go te ośrod­ki są tak mało sku­tecz­ne w prze­ka­zy­wa­niu wiary, w ewan­ge­li­za­cji? - mówił kar­dy­nał Gro­cho­lew­ski. Wska­zu­jąc przy­czy­ny, po­wie­dział mię­dzy in­ny­mi: "Czę­sto bu­du­je­my naszą teo­lo­gię tylko na stu­diach i wie­dzy, a nie na kon­tak­cie z Panem Bo­giem".

- Żeby rze­czy­wi­ście znać Pana Boga, nie wy­star­czą stu­dia, nie wy­star­czą zdol­no­ści aka­de­mic­kie, ale po­trze­ba kon­tak­tu z Panem Bo­giem. Jest to nie­zbęd­ne, aby stać się praw­dzi­wym ewan­ge­li­za­to­rem w dzi­siej­szym świe­cie. Myślę, że gdyby wszyst­kie ko­ściel­ne in­sty­tu­cje zda­wa­ły sobie spra­wę z waż­no­ści kon­tak­tu z Bo­giem, to by­ły­by one bar­dziej sku­tecz­ne w dzie­le ewan­ge­li­za­cji - dodał pol­ski kar­dy­nał, cy­to­wa­ny przez pa­pie­ską roz­gło­śnię.

>>>>

I dlatego umiera ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:57, 19 Paź 2012    Temat postu:

Szczyt UE o Noblu: Europa pozostanie
kontynentem dobrobytu i postępu

Przywódcy państw UE wyrażając zadowolenie z
przyznania Unii Europejskiej Pokojowej Nagrody
Nobla, podkreślili w deklaracji ze szczytu, że
"osobiście poczuwają się do zadbania, by Europa
pozostała kontynentem, na którym królują postęp
i dobrobyt".

......

Tak towarzysze . Widzimy kontynent glodobytu i ustepu ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:09, 21 Paź 2012    Temat postu:

Gigantyczny "pomnik komunizmu" pełen tajemnic

700 architektów i 20 tys. robotników postawiło swoisty pomnik komunistycznemu dyktatorowi Rumunii Nicolae Ceausescu. 23 lata po jego śmierci Pałac Parlamentu wciąż góruje nad Bukaresztem. Dla jednych to symbol komunizmu, dla innych oznaka potęgi narodu.


To właśnie tam Europejska Partia Ludowa (EPL) zorganizowała w środę i czwartek swój kongres, na który zjechało ponad tysiąc delegatów, w tym polscy europosłowie z PO i PSL.

- Podobno ten budynek jest drugim budynkiem na świecie pod względem powierzchni, po Pentagonie – mówi eurodeputowany Andrzej Grzyb (PSL), który po raz pierwszy odwiedził pałac wiosną 1994 r. z polskim posłami i senatorami. Gmach był wciąż w budowie - Zewnętrznie cała konstrukcja już stała. Ale pałac nie był jeszcze wykończony; w jednym skrzydle widziałem jeszcze dźwigi – wspomina Grzyb.

Monumentalny, wysoki na ponad 80 metrów neoklasycystyczny pałac z białego marmuru ma powierzchnię 340 tys. metrów kwadratowych. Jego budowa trwała 13 lat, od 1984 r. Kosztowała ponad 3 mld euro. Gmach, wciąż nazywany "Domem Ludu", i wzniesiony w stylu nazwanym żartobliwie "neobabilońskim", stanowił uwieńczenie planów przebudowy centrum stolicy, dla których wysiedlono dziesiątki tysięcy ludzi. Jedną piątą starego Bukaresztu zrównano z ziemią, burząc m.in. sześć synagog i 19 cerkwi. - Bukareszt w pewnym momencie był nazywany "małym Paryżem", teraz już tego nie ma – ubolewa Carosela, dziennikarka rumuńskiej telewizji Antena 1.

W zamyśle Ceausescu budowla miała być siedzibą głównych organów państwa i jego własną. Po rewolucji pojawiły się jednak pomysły, by kojarzący się z dyktaturą pałac wyburzyć, a jeden z burmistrzów nawet zamierzał przekształcić olbrzymi gmach w kompleks kasyn, hoteli i sal widowiskowych.

Ostatecznie znalazły tam swoje miejsce m.in. obie izby parlamentu, trybunał konstytucyjny, międzynarodowe centrum konferencyjne, siedziba biura ochrony rządu, wydawnictwa urzędowe, a nawet muzeum sztuki współczesnej – wymienia Julia Garbacea z lokalnej telewizji. Świetnie zna historię budynku, w którym bywa codziennie od co najmniej sześciu lat.

Pałac ma 12 pięter oraz osiem podziemnych kondygnacji. - Arabski emir kiedyś powiedział mi, że choć w swoim kraju ma wiele budynków, to jego pałac nie jest tak wielki jak "Dom Ludu" i że nawet dla niego taka budowa byłaby zbyt kosztowna – opowiada Garbacea.

Ceausescu chciał zbudować coś wielkiego, by pokazać światu potęgę swojego reżimu – tłumaczy inna dziennikarka Elena.

Jak zauważa europoseł Grzyb, pałac miał być świadectwem talentów i umiejętności Rumunów. Podczas pierwszej wizyty wrażenie na polskim eurodeputowanym zrobiło to, że budynek został zaprojektowany przez architektów rumuńskich oraz wykonany z surowców pochodzących z kraju, m.in. z transylwańskich marmurów. - Kamienie i marmury są wszechobecne. Każda z sal jest indywidualnie zaprojektowana, łącznie z wystrojem, lampami, dywanami, meblami - wyjaśnia Grzyb. Bogato zdobione monumentalnymi rzeźbami sale z pozłacanymi sufitami kontrastują z przestrzennymi korytarzami. Zagranicznych gości dziwi, że na większości z nich można palić.

Według eurodeputowanego Jerzego Buzka (P0) ten "wielki i reprezentacyjny gmach" to przykład gigantyzmu, "który się zdarza w niektórych krajach".

- Bardzo dobrze się tu obraduje, jest dużo przestrzeni i miejsca do działania. Użyteczne jest to, że można jednocześnie prowadzić tu kilka kongresów – komentuje Buzek. - Na pewno gmach będzie stał setki lat - dodaje.

Europoseł Krzysztof Lisek (PO), który w budynku był już pięciokrotnie, wspomina, że za pierwszym razem zrobił on na nim wielkie wrażenie. - Ale jednocześnie wszyscy zastanawiali się, ile to mogło kosztować i komu to tak naprawdę służyło – wspomina.

Dziennikarka Elena twierdzi, że majestatyczny gmach nie jest lubiany przez Rumunów, którzy kojarzą go z okresem rządów dyktatora. - Ale skoro jest, to próbujemy utrzymać go w dobrym stanie – dodaje. Europoseł Grzyb wspomina, że w latach 90. słyszał sporo słów krytyki na temat pałacu. - Ale myślę, że teraz to się zmieniło, a budynek wpisał się w tożsamość Bukaresztu i całej Rumunii – dodaje Grzyb.

Pracującemu od lat w pałacu strażnikowi budynek nie kojarzy się z komunizmem. - To symbol państwa rumuńskiego. Tyle osób go budowało – tłumaczy.

Podczas pierwszych pięciu lat przy budowie dzień i noc pracowało tam 20 tys. robotników. Niektórzy stracili życie, gdy silny wiatr strącał ich z wielopiętrowych rusztowań - mówi Garbacea. Dodaje, że nie ma oficjalnych danych na ten temat. - Ceausescu nigdy nie przyznał, że ludzie giną podczas budowy jego pałacu - opowiada.

Wiele osób narzeka na warunki pracy w gmachu, m.in. ze względu na duże odległości i niefunkcjonalność. Choć oświetlany jest ok. 500 żyrandolami, to w środku brakuje naturalnego światła. - Ludzie nie lubią tu pracować. Tutejsi dziennikarze czasami dziennie pokonują po kilka kilometrów, przemieszczając się z głównych sal parlamentu do komisji znajdujących się po drugiej stronie budynku – mówi Garbacea. - Potrzeba trochę czasu, by wszystko znaleźć i zrozumieć, jak to funkcjonuje - zauważa Carosela. - Ja się tu źle czuję. Gmach jest zbyt wielki, zbyt przytłaczający – mówi europoseł Lisek.

Według Garbacei wiele pomieszczeń nie zostało wybudowanych do obecnych celów. - Sale nie są odpowiednio ogrzewane. Czasami jest duszno, boli od tego głowa – tłumaczy. - Śmiejemy się, że po całym dniu tutaj jesteśmy tacy bladzi, że wyglądamy jak ten marmur na ścianach – mówi.

Krytykowane są także wysokie koszty utrzymania gigantycznego pałacu. Garbacea przywołuje dane, z których wynika, że miesięcznie są one równe kosztom utrzymania jednego rumuńskiego miasta średniej wielkości.

Zdaniem polskich eurodeputowanych gmach wymaga odświeżenia i remontu. - Ale cofając się w czasie o 20 lat na pewno można sobie wyobrazić, że wtedy to był absolutny przepych i luksus - podkreśla Lisek. Europoseł Grzyb broni budynku. Choć widoczne są pewne "niedoróbki" to trzeba pamiętać, że "w polskim parlamencie też to się zdarzyło" - mówi.

Pałac, w którym w 2008 roku odbył się szczyt NATO, jest najbezpieczniejszym miejscem w całej Rumunii – twierdzi Garbacea. Dziennikarka w "Domu Ludu" przeżyła nawet trzęsienie ziemi. - Prawie go nie zauważyłam, choć w centrum miasta było ono bardzo odczuwalne - opowiada.

Plotka mówi, że w podziemiach znajduje się pomieszczenie, w którym Ceausescu chciał się schronić w przypadku ataku chemicznego. - Znamy też te plotki, że wewnątrz mógł nawet lądować helikopter. Nie wiem, czy to prawda, chyba Rumuni też tego nie wiedzą. Jednak znając fantazję pana Ceausescu można przypuszczać, że miał taki zamiar, nawet jeśli go nie zrealizował – żartuje europoseł Lisek.

......

Moloch zbudowany przez potwornych towarzyszy przydaje sie jak znalazl euro-towarzyszom . Tez ludowym. UE powinna sie nazywac Europejska Republika Ludowo-Demokratyczna . Taka jest ludowa jak i demokratyczna .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:08, 05 Lis 2012    Temat postu:

Raport: media mało uwagi poświęcają wprowadzeniu euro w Polsce

Pol­skie media mało po­świę­ca­ją uwagi wpro­wa­dze­niu euro w Pol­sce oraz funk­cjo­no­wa­nia stre­fy euro w kon­tek­ście pol­skiej go­spo­dar­ki - wy­ni­ka opu­bli­ko­wa­ne­go w po­nie­dzia­łek ra­por­tu "Wi­ze­ru­nek wa­lu­ty EURO w pol­skich me­diach elek­tro­nicz­nych".

Ra­port do­ty­czy ba­da­nia me­diów elek­tro­nicz­nych w okre­sie od 1 stycz­nia 2008 r. do 20 lipca 2012 r., zo­stał przy­go­to­wa­ny dla Fun­da­cji Schu­ma­na i Fun­da­cji Kon­ra­da Ade­nau­era.

"Ana­li­za euro w me­diach elek­tro­nicz­nych wska­za­ła na pewne ten­den­cje oraz braki w spo­so­bie ko­mu­ni­ko­wa­nia pol­skie­go spo­łe­czeń­stwa o wa­lu­cie, stre­fie euro oraz per­spek­ty­wach przy­ję­cia w Pol­sce wspól­nej wa­lu­ty (...) Ja­ko­ścio­wa ana­li­za wy­bra­nych ar­ty­ku­łów, blo­gów i ko­men­ta­rzy z ba­da­ne­go okre­su po­ka­zu­je sto­sun­ko­wo małe zróż­ni­co­wa­nie prze­ka­zu w za­kre­sie euro i stre­fy euro i zbyt mocne +ba­zo­wa­nie+ na do­raź­nej sy­tu­acji, zwłasz­cza ze­wnętrz­nej" - na­pi­sa­no w ra­por­cie.

Re­na­ta Mień­kow­ska-Nor­kie­ne z Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go po­wie­dzia­ła pod­czas pre­zen­ta­cji ra­por­tu, że o wspól­nej wa­lu­cie mówi się głów­nie w kon­tek­ście kry­zy­su w Gre­cji i pro­ble­mów stre­fy euro, co - jej zda­niem - ozna­cza, że prze­kaz na ten temat jest jed­no­stron­ny.

Zda­niem pre­zes Pol­skiej Fun­da­cji im. Ro­ber­ta Schu­ma­na Anny Ra­dwan nie­pew­ność na ryn­kach prze­kła­da się na to, jak Po­la­cy po­strze­ga­ją euro. "Czę­sto sły­szy­my, że dzię­ki temu, że Pol­ska po­zo­sta­ła +zie­lo­ną wyspą+, nie je­ste­śmy w stre­fie auro. To utrud­nia de­ba­tę" - po­wie­dzia­ła.

Ra­dwan wska­za­ła, że przed przy­stą­pie­niem Pol­ski do UE i tuż po tym ponad 50 proc. Po­la­ków po­pie­ra­ło przy­ję­cie euro, na­to­miast teraz po­par­cie to wy­no­si ok. 25 proc. Jej zda­niem de­ba­ta na temat euro może mieć też istot­ny wpływ na pod­nie­sie­nie edu­ka­cji eko­no­micz­nej Po­la­ków, która jest na ni­skim po­zio­mie.

Krzysz­tof Bień, re­dak­tor na­czel­ny por­ta­lu NBP obserwatorfinansowy.​pl zwró­cił uwagę, że Po­la­cy są pod wpły­wem ne­ga­tyw­nych in­for­ma­cji na temat euro, które są me­diach. "Ne­ga­tyw­ne in­for­ma­cje le­piej się sprze­da­ją, a w me­diach elek­tro­nicz­nych przede wszyst­kim" - za­zna­czył.

Obec­ny na kon­fe­ren­cji Ro­bert Gwiaz­dow­ski z Cen­trum im. Adama Smi­tha zwró­cił uwagę, że jak się robi ana­li­zę do­ty­czą­cą spo­so­bu in­for­mo­wa­nia o euro, "to na­le­ży zadać sobie py­ta­nie, co na­le­ży ro­zu­mieć przez in­for­mo­wa­nie obiek­tyw­ne i rze­tel­ne".

Zgod­nie z in­for­ma­cją po­da­ną w ra­por­cie ba­da­nie tzw. re­tro­spek­tyw­ne ob­ję­ło 81 tys. 342 pu­bli­ka­cje, które uka­za­ły się od 1 stycz­nia 2008 r. do 31 marca br. Naj­więk­szą ich część sta­no­wi­ły in­for­ma­cje o cha­rak­te­rze new­sów, a w dal­szej ko­lej­no­ści blogi. Ba­da­nie tzw. pro­spek­tyw­ne ob­ję­ło 4 tys. 286 pu­bli­ka­cji, które uka­za­ły się od 20 kwiet­nia br. do 20 lipca br. 93 proc. pu­bli­ka­cji sta­no­wi­ły in­for­ma­cje.

>>>>

Towarzysze zaniepokojeni ,,informowaniem'' . Za Mao usmiechnietych ludzi chwalcych euro w mediach ... Ze zycie ich stalo sie lekkie i przyjemne . Zwlaszcza trzeba takich z Grecji Hiszpanii Portugalii pokazywac .



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:58, 06 Lis 2012    Temat postu:

Trybunał Obrachunkowy: prawie
4 proc. budżetu UE błędnie
wydane

Prawie 4 proc. środków z unijnego
budżetu w 2011 r. zostało błędnie
wydane - oszacował Europejski
Trybunał Obrachunkowy.
Wtorkowy raport w tej sprawie
zaprezentowany w Brukseli
odczytywany jest jako kolejny
argument za cięciami w unijnej
kasie.
Europejski Trybunał
Obrachunkowy, który jest
odpowiedzialny za kontrolę
finansów instytucji UE, obliczył, że
3,9 proc. środków z kasy unijnej
w 2011 r. było wydanych
niewłaściwie. Oznacza to, że
błędnie wydano około 5 mld ze
129,4 miliardów euro z
zeszłorocznego budżetu UE.
Do błędów w płatnościach
dochodzi, gdy beneficjenci, na
przykład rolnicy, nie przestrzegają
podjętych zobowiązań
środowiskowych, inwestorzy nie
stosują się do zasad udzielania
zamówień publicznych, a ośrodki
badawcze wnioskują o zwrot
kosztów niezwiązanych z
projektami finansowanymi ze
środków UE.
W najbardziej narażonej na błędy
polityce "Rozwój obszarów
wiejskich, rybołówstwo i zdrowie"
nieprawidłowości wskazano w 7,7
proc. wydatków; w mniejszym
stopniu błędy wystąpiły w
dopłatach bezpośrednich (wyniosły
2,9 proc. płatności). W raporcie
podano przykładowy błąd w
funduszach rolnych: hodowcy
przyznano premię specjalną za 150
owiec, jednak podczas kontroli na
miejscu okazało się, że w ogóle nie
miał on owiec. Rolnicy zawyżają
również powierzchnie gruntów
przy ubieganiu się o dopłaty.
W przypadku "Polityki regionalnej,
energii i transportu", poziom
błędu szacowany jest na 6 proc.
Trybunał stwierdził m.in. przypadki
poważnych naruszeń przepisów
dotyczących zamówień
publicznych. Występowały one w
jednej czwartej skontrolowanych
transakcji.
"To właśnie w tych obszarach
zdaniem Trybunału państwa
członkowskie nie wywiązują się w
pełni ze swoich obowiązków. Jeśli
chodzi o zarządzanie środkami UE
i kontrolę nad nimi, organy
krajowe powinny wykazać się
większym zaangażowaniem,
ponieważ to one w pierwszej
kolejności i w głównej mierze są
odpowiedzialne za ochronę
interesów finansowych obywateli
UE" - oświadczył prezes
Europejskiego Trybunału
Obrachunkowego Vitor Caldeiry.
Zwracając uwagę na fakt, że z
powodu kryzysu finanse publiczne
w Europie są pod ogromną presją,
prezes podkreślił, że jest
możliwość bardziej wydajnego i
lepiej ukierunkowanego
wydatkowania środków UE.
Szacowany poziom błędu dla
budżetu UE zwiększa się od trzech
lat. W 2009 r. wynosił 3,3 proc.,
w 2010 3,7 proc., by w 2011 r.
osiągnąć 3,9 proc.
Rzeczniczka Komisji Europejskiej
ds. podatków i audytów Emer
Traynor mówiła na wtorkowej
konferencji prasowej, że KE ma
mechanizmy, które pozwalają jej
odzyskać nieprawidłowo
wydatkowane pieniądze. "Te środki
nie powinny być postrzegane jako
stracone" - zapewniała.
Ogólną odpowiedzialność za
wykonanie budżetu UE ponosi
Komisja Europejska, jednak to
państwa członkowskie odgrywają
kluczową rolę w zarządzaniu 80
proc. funduszy unijnych oraz ich
kontroli. W sprawozdaniu za 2011
r. nie wskazywano, które z krajów
mają najsłabsze wyniki.
Jak podkreśla Reuters wykazane
nieprawidłowości w wydatkowaniu
unijnych funduszy to "amunicja"
dla tych, którzy chcą zastopować
wzrost nowego wieloletniego
budżetu UE na lata 2014-2020. Za
cięciami opowiadają się płatnicy
netto, np. Wielka Brytania i
Niemcy. Przeciwko ograniczaniu
wydatków jest m.in. Polska, która
jest największym beneficjentem
polityki spójności UE. Kluczowy
szczyt w sprawie nowego budżetu
odbędzie się w Brukseli 22-23
listopada.

......

Taa 4 % Chyba tylko brak przecinkow liczyli ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:53, 14 Lis 2012    Temat postu:

Przez Europę przetacza się fala protestów przeciwko oszczędnościom

W wielu krajach Europy, w tym w Polsce, zorganizowano demonstracje, strajki i pikiety w proteście przeciw wymuszonej kryzysem polityce cięć w polityce socjalnej. W niektórych państwach, np. Danii, odzew na apel o strajki okazał się raczej umiarkowany.

W odpowiedzi na obniżający się standard życia wielu Europejczyków, a także wysokie bezrobocie, Europejska Konfederacja Związków Zawodowych (ETUC) wezwała związkowców do protestów przeciw drakońskim oszczędnościom.

W Portugalii i Hiszpanii trwają strajki generalne.

W Portugalii do 24-godzinnego protestu przyłączyli się w pierwszej kolejności strażacy oraz pracownicy metra, kolei i promów na rzece Tag w aglomeracji stołecznej. Ograniczono ruch pociągów podmiejskich oraz dalekobieżnych. Do strajku przystąpili pracownicy lotnisk oraz załoga największego portugalskiego przewoźnika, spółki TAP. Według rzecznika z zaplanowanych 360 lotów dojdzie do skutku zaledwie połowa.

Stopa bezrobocia w Portugalii wyniosła rekordowe 15,8 proc. w III kwartale 2012 r. - podał w środę Krajowy Instytut Statystyczny w Lizbonie. W poprzednim kwartale bezrobocie wyniosło 15 proc., a w III kwartale 2011 roku - 12,4 proc.

W Hiszpanii główna centrala związkowa UGT podała, że w akcji uczestniczy niemal 100 proc. zatrudnionych w przemyśle motoryzacyjnym, energetycznym, stoczniowym i budowlanym.

- To strajk (...) wymierzony w politykę samobójczego i antyspołecznego rządu - powiedział przywódca związku zawodowego CCOO Ignacio Fernandez Toxo.

W Barcelonie grupy związkowców podpalały opony przed wejściem na rynek handlu hurtowego Mercabarna. W Madrycie setki młodych ludzi już od północy przy dźwiękach syren i gwizdków blokowały główne arterie; w ciągu dnia doszło tam do starć z policją. Według MSW zatrzymano 42 osoby, a 15 odniosło lekkie obrażenia w starciach.

Pod koniec dnia w Madrycie planowane są dwie wielkie manifestacje - jedna zwołana przez związkowców, a druga z inicjatywy ruchu oburzonych. W kraju utrzymany jest minimalny poziom usług w transporcie.

Protesty nie ominęły także Włoch, gdzie zorganizowano około 100 demonstracji. Obok młodzieży szkolnej i uniwersyteckiej uczestniczyli w nich również pracownicy budżetówki, między innymi transportu i służby zdrowia.

W Rzymie i Mediolanie doszło w środę do starć manifestujących uczniów i studentów z policją. Kamieniami i farbami obrzucono witryny banków, interweniowały siły policji. W Turynie wraz z młodzieżą szli w pochodzie nauczyciele. Niektórzy jego uczestnicy rzucali jajkami i świecami dymnymi.

W Grecji związkowcy o godz. 11 czasu polskiego na trzy godziny odeszli od stanowisk pracy. Na czas strajku zamknięte są szkoły i ministerstwa, a dziennikarze nadają tylko wiadomości dotyczące protestów odbywających się tego dnia w Europie.

Według organizatorów strajk nie odbije się na transporcie lotniczym i promowym w Grecji; także pociągi i autobusy mają kursować normalnie. W centrum Aten planowana jest demonstracja przeciw rządowej polityce drakońskich oszczędności.

Z kolei w Belgii trwa 24-godzinny strajk pracowników kolei, który doprowadził do wstrzymania wielu połączeń krajowych i zagranicznych. Nie kursuje m.in. pociąg dużych prędkości między Belgią a Niemcami, a na trasach łączących Belgię z Francją i Holandią spodziewane są opóźnienia.

W środę rano w Walonii na południu kraju nastąpił całkowity paraliż transportu kolejowego, a we Flandrii kursują tylko nieliczne pociągi. W stolicy kraju, Brukseli, tramwaje i autobusy nie wyjechały z zajezdni.

Choć związkowcy w Holandii nie strajkują, kraj ten odczuwa skutki protestów w innych krajach. Amsterdamskie lotnisko Schiphol odwołała 10 lotów z i do Hiszpanii. Krajowy przewoźnik kolejowy ostrzega przed odwołanymi kursami pociągów i opóźnieniami. Anulowano m.in. kursy pociągów dużych prędkości do Paryża i do Paryża.

W krajach, które nie odczuwają skutków kryzysu równie boleśnie co Hiszpania czy Grecja, apel ETUC spotkał się z umiarkowanym odzewem.

- Dotychczas w Niemczech odbyły się raczej symboliczne pikiety, ponieważ udało nam się uniknąć kryzysu - ocenił Michael Sommer, szef głównej centrali związkowej w Niemczech.

W Danii do skutku nie doszły żadne protesty ze względu na dobre relacje między pracodawcami a związkami zawodowymi. - Pracodawcy mówią tym samym językiem co my (związkowcy), rozumiemy wzajemne potrzeby i postulaty - podkreślił emerytowany pracownik Joergen Frederiksen.

W środę w wielu krajach, w tym w Polsce, trwa europejski dzień akcji związków zawodowych i solidarności na rzecz kontraktu socjalnego dla Europy.

>>>>

Tak tonie UE !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 22:23, 17 Lis 2012    Temat postu:

W Europie wrze. Tysiące ludzi na ulicach

W wielu krajach Europy doszło w sobotę do protestów i antyrządo­wych wieców. Tysiące ludzi wyszły na ulice m.​in. w Hiszpanii, w Cze­chach i na Słowacji.

Demonstracje w Czechach, fot. AFP

Protest policjantów w Hiszpanii

Ponad pięć tysięcy policjantów przy­byłych z całej Hiszpanii manifesto­wało w sobotę w centrum Madrytu, by wyrazić sprzeciw wobec kroków oszczędnościowych, które przynio­sły zamrożenia i cięcia płac i świad­czeń socjalnych w policji.

"Obywatele, przepraszamy was za to, że nie aresztowaliśmy tych, któ­rzy naprawdę są odpowiedzialni za kryzys: bankierów i polityków" - głosiło hasło w pochodzie policjan­tów, którzy przemaszerowali pod ministerstwo spraw wewnętrz­nych. Protest zwołały policyjne związki zawodowe SUP.

Przedstawiciel związku Jose Maria Benito ogłosił, że celem protestu jest przekazanie władzom, iż "bez­pieczeństwo powinno być ich prio­rytetem". - Żyjemy w burzliwych dla społeczeństwa czasach i potrze­bujemy adekwatnej odpowiedzi po­licji - wskazał.

- Co roku na emeryturę odchodzi 1200-1500 policjantów, a przyjmo­wanych jest na służbę 125. To zna­czy, że Hiszpania będzie w przyszło­ści mniej bezpieczna, a przestępstw będzie więcej - mówił cytowany przez agencję AFP Jose Maria San­chez Fornet.

36-letnia policjantka z miasta El Fer­rol w północno-zachodniej Hiszpa­nii przekonywała, że funkcjonariu­sze na skutek cięć w ich płacach i świadczeniach stracili miesięcznie około 300 euro. Ona sama zarabia dziś 1450 euro, a zaczynała od 1500 euro, gdy przyszła przed dzie­sięciu laty na służbę.

- To my, funkcjonariusze, ponosimy wszystkie konsekwencje kryzysu - powiedział Antonio Perez, policjant z Madrytu z 33-letnim stażem. - Pro­blem polega na tym, że zabierają nam pieniądze po to, by dać je innym - regionom autonomicznym albo bankom - przekonywał.

- Jeśli kraj funkcjonuje źle, to jest to wyłącznie z powodu polityków - po­wiedział Juan Manuel Aguado Tor­res, 60-letni policjant z Granady, cy­towany przez AFP.

Naciskany przez partnerów w Unii Europejskiej rząd pogrążonej w kry­zysie Hiszpanii musi do 2014 roku znaleźć oszczędności wynoszące 150 miliardów euro. Bezrobocie w kraju wzrosło do ponad 25 procent.

W środę odbył się w Hiszpanii drugi od początku roku strajk gene­ralny, zwołany w proteście przeciw cięciom budżetowym.

Antyrządowe wiece w rocznicę aksamitnej rewolucji

Dziesiątki tysięcy Czechów i Słowa­ków wzięły udział w sobotnich, an­tyrządowych wiecach w 23. roczni­cę aksamitnej rewolucji, która obali­ła komunizm w ówczesnej Czecho­słowacji. Żądano przywrócenia de­mokratycznych wartości i odejścia skompromitowanych polityków.

Manifestacja pod hasłem "Demokra­cja wygląda inaczej" zgromadziła w centrum Pragi, na Placu Wacła­wa, około 20 tysięcy Czechów. Po­chód, zorganizowany przez związ­kowców oraz inicjatywę obywatel­ską "Stop rządowi", do których przy­łączyły się organizacje obywatel­skie, liderzy lewicowej opozycji i uczestnicy aksamitnej rewolucji przeszedł trasą marszu studentów sprzed 23 lat, z Placu Wacława do Narodni Trzidy (Alei Narodowej). Niesiono transparenty z hasłami przeciwko "oszczędnościowemu programowi rządu". Na czele po­chodu powiewały czerwone flagi.

- Rząd Petra Neczasa jest najgorszy od czasów aksamitnej rewolucji. Zrujnował Czechy. Zachowuje się arogancko, nie konsultuje reform ze społeczeństwem, ignoruje związ­kowców, jest skorumpowany, roz­krada majątek narodu. On nie powi­nien ustąpić! Powinien uciekać, gdzie pieprz rośnie ! - grzmiał z try­buny przewodniczący czeskich związkowców Jaroslav Zavadil.

Protesty pod hasłami: "Stop dla rządu!", "Dokończymy rewolucję" i "Demokracja wygląda inaczej" od­były się także w Ostrawie, Brnie i in­nych miastach.

Jubileusz aksamitnej rewolucji usi­łowali wykorzystać prawicowi eks­tremiści z Partii Robotniczej. Ponad 300 aktywistów zgromadziło się w pobliżu Teatru Narodowego i prze­maszerowało przez Most Karola. Policja otoczyła demonstrantów kordonem.

Podobne manifestacje związkowcy zorganizowali na Słowacji: w Braty­sławie, Żylinie, Koszycach, Novych Zamkach, Popradzie i Bańskiej By­strzycy - Obiecywano nam lepsze życie. A po 23 latach harówki docze­kaliśmy się głodowych emerytur i rozkradania państwowego mająt­ku - twierdzili z goryczą uczestnicy wieców.

Tymczasem w sąsiedniej Słowacji lewicowy rząd premiera Roberta Fico nie zorganizował oficjalnych uroczystości. Akcję wspomnienio­wą przeprowadzili jedynie w Te­atrze Narodowym w Bratysławie li­derzy prawicowej opozycji. Pre­mier, który przed rokiem powie­dział, że "w 1989 roku aksamitnej rewolucji nawet nie zauważył", wy­jaśnił, że "ma wiele pilnych zajęć biurowych".

Natomiast przewodniczący parla­mentu Pavol Paszka, który przed ro­kiem ujawnił, że "podczas aksamit­nej rewolucji wykładał kafelkami łazienkę", w tym roku "poświęcił wolny czas rodzinie".

W przeddzień aksamitnej rewolucji aktywiści organizacji obywatelskiej "Nieznani bohaterowie" otworzyli w jednej z sal bratysławskiej Wyż­szej Szkoły Zdrowia św. Elżbiety "Muzeum Zbrodni i Ofiar Reżimu Komunistycznego". Przewodniczą­cy organizacji Frantiszek Neupauer powiedział, że celem ekspozycji jest "pokazanie losów 70 tysięcy słowac­kich więźniów politycznych, którzy zostali zrehabilitowani po roku 1989".

Słowacki dziennik "SME" ostrzegł, że Słowacy zapominają o aksamit­nej rewolucji. W podręcznikach dla gimnazjalistów wydarzeniom 1989 roku poświęcona jest zaledwie jedna strona. - Co czwarty maturzy­sta nie wie, czym była praska wio­sna – twierdzi Branislav Poliaczik ze szkoły w Zvoleniu.

Tysiące zwolenników lewicy żąda­ły na wiecu odejścia rządu

Tysiące zwolenników lewicy wy­szły w sobotę na ulice stolicy Bułga­rii w proteście przeciw redukcji wy­datków na cele socjalne w budżecie na 2013 rok i z żądaniami odejścia centroprawicowego rządu premie­ra Bojko Borysowa.

Na placu przed katedrą Aleksandra Newskiego niedaleko parlamentu zebrały się tysiące ludzi - 20 tysięcy według organizatorów, około 10 ty­sięcy według mediów. Opozycyjna Bułgarska Partia Socjalistyczna zwołała wiec pod hasłem "Połóżmy kres katastrofie zwanej GERB". Par­tia GERB - Obywatele na rzecz Euro­pejskiego Rozwoju Bułgarii - rządzi Bułgarią od lipca 2009 roku.

Na wiecu kierowano pod adresem rządu dwa hasła: "Dymisja" i "Mafia".

- Coraz więcej ludzi protestuje prze­ciw rosnącemu bezrobociu, cięciom socjalnym, autorytarnym rządom GERB i oligarchicznej władzy – oznajmił poseł lewicy Janaki Sto­iłow. - Powinniśmy zwalczać neoli­beralną politykę i wyprowadzić kraj na drogę rozwoju - zaapelo­wał.

Według lidera lewicy Sergieja Stani­szewa rządy Borysowa doprowa­dziły kraj i ogromną większość oby­wateli do głębokiego kryzysu i skompromitowały się w wyniku niekończących się skandali i afer. - Krajowi potrzebny jest rząd odpo­wiedzialności narodowej – oznaj­mił Staniszew.

Ostatnie sondaże odzwierciedlają poważny spadek poparcia dla gabi­netu Borysowa i jego partii. W paź­dzierniku prawie połowa Bułgarów (45 proc.) oświadczyła, że odnosi się negatywnie do centroprawico­wego rządu. Jego działalność apro­bowało 18 proc. ankietowanych, a 70 proc. nie aprobowało polityki go­spodarczej, socjalnej, dotyczącej ochrony zdrowia oraz dochodów.

Główne przyczyny tych nastrojów to zamrożone od trzech lat emery­tury, świadczenia socjalne i część dochodów, co sprawia, że Bułgaria jest na ostatnim miejscu w UE pod względem dochodów, a także znacz­ny wzrost cen w ostatnich miesią­cach - zarówno paliw, jak i prądu czy żywności.

Lewica, która cieszy się poparciem rzędu 20-23 proc., ogłosiła, że od so­botniego wiecu zaczyna mobiliza­cję przed wyborami parlamentarny­mi, które mają się one odbyć w lipcu przyszłego roku.

Wielotysięczny protest przeciw­ko cięciom budżetowym

Tysiące Słoweńców - według organi­zatorów nawet 30 tys. - wzięło udział w sobotę w proteście prze­ciwko rządowej polityce oszczędno­ści. Związki zawodowe nazwały tę politykę "neoliberalnym wirusem szerzącym się w Europie".

Dwumilionowa Słowenia w 2007 roku przyjęła euro. Ze względu na jej uzależnienie od eksportu mocno uderzył ją globalny kryzys finanso­wy i gospodarczy. Zadłużenie kraju wzrosło z 21,9 proc. PKB w 2008 r. do ponad 47 proc. PKB w roku ubie­głym. Powodem były niskie podatki dochodowe oraz wysokie wydatki z budżetu.

Według organizatorów na głów­nym placu Lublany zebrało się w sobotę 30 tys. ludzi. "Domagamy się, by rząd odrzucił tego neoliberal­nego wirusa, który szerzy się po Eu­ropie. Reformy muszą być w zgo­dzie z potrzebami obywateli, a nie po linii oczekiwań tych w Brukseli" - zwrócił się do tłumu Duszan Semo­lić, przewodniczący największego związku zawodowego ZSSS.

W demonstracji licznie uczestniczy­li studenci i emeryci, protestując przeciwko cięciom wydatków na szkolnictwo, podwyżkom podat­ków i obniżkom emerytur.

W tym roku centroprawicowy rząd Janeza Janszy obniżył mniej więcej o 3 proc. pensje w sektorze publicz­nym. W przyszłym roku planuje ko­lejną 5-procentową obniżkę, tak aby zredukować deficyt budżetowy do 3 proc. PKB w 2013 roku, z 4,2 proc. oczekiwanych w roku bieżą­cym.

Rząd planuje także podniesienie od stycznia wieku emerytalnego, wpro­wadzenie zmian umożliwiających bardziej elastyczne zatrudnianie i zwalnianie pracowników oraz zre­dukowanie zasiłków dla bezrobot­nych.

Oczekuje się, że w tym roku słoweń­ska gospodarka skurczy się o 2 proc., a w przyszłym - o kolejne 1,4 proc. PKB.

....

Tym razem to nie noliberalizm a starokomunizm . Czyli euro .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:37, 18 Lis 2012    Temat postu:

Ameryka Łacińska krytykuje UE za politykę zaciskania pasa

Przywódcy krajów Ameryki Łaciń­skiej skrytykowali w sobotę na szczycie państw iberoamerykań­skich w hiszpańskim Kadyksie lan­sowaną przez UE politykę drastycz­nych oszczędności jako instrument w walce z zadłużeniem.

Zaufania nie da się zbudować na­wołując wyłącznie do wyrzeczeń - powiedziała prezydent Brazylii, Dilma Rouseff, na zakończenie dwu­dniowego spotkania. Wiceprezy­dent Argentyny Amado Boudou wy­raził obawę, że twardy kurs oszczędnościowy koliduje z wyzna­czonym celem - wzrostem gospodar­czym.

....

Co tam ludzie grunt to urzedasi ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:47, 02 Sty 2013    Temat postu:

Stiglitz: Europa głównym zagrożeniem dla światowej gospodarki w 2013 r.

Eu­ro­pa bę­dzie sta­no­wić głów­ne za­gro­że­nie dla świa­to­wej go­spo­dar­ki w 2013 roku - oce­nił w ko­men­ta­rzu dla nie­miec­kie­go dzien­ni­ka "Han­dels­blatt" ame­ry­kań­ski eko­no­mi­sta Jo­seph Sti­glitz i lau­re­at na­gro­dy Nobla w dzie­dzi­nie eko­no­mii z 2001 roku.

Wska­zał na trud­no­ści eko­no­micz­ne Hisz­pa­nii i Gre­cji, które, we­dług niego, znaj­du­ją się "w de­pre­sji i nie widać żad­nych oznak wyj­ścia".

Ame­ry­kań­ski eko­no­mi­sta wy­ra­ził opi­nię, że pakt fi­skal­ny "nie jest roz­wią­za­niem" trwa­ją­ce­go od wielu mie­się­cy kry­zy­su w stre­fie euro. Oce­nił też, że sku­po­wa­nie ob­li­ga­cji pań­stwo­wych przez Eu­ro­pej­ski Bank Cen­tral­ny (EBC) może być je­dy­nie "tym­cza­so­wym środ­kiem za­rad­czym".

"Jeśli EBC nadal bę­dzie uza­leż­niał fi­nan­so­wa­nie od po­li­ty­ki oszczęd­no­ści, to tylko po­głę­bi to stan cho­ro­bo­wy" - na­pi­sał Sti­glitz. We­dług niego eu­ro­pej­scy po­li­ty­cy nie do­szli do po­ro­zu­mie­nia w spra­wie planu wzro­stu dla kra­jów stre­fy euro, po­grą­żo­nych w kry­zy­sie eko­no­micz­nym.

Nie wy­klu­czył, że w 2013 roku doj­dzie do ko­lej­nych tur­bu­len­cji w stre­fie euro.

>>>>

Slusznie . Zombiaka o nazwie UE trzeba zlikwidowac JAK NAJSZYBCIEJ . Czas dziala NA NIEKORZYSC !



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:33, 12 Lut 2013    Temat postu:

Komisarz Tajani prosi ArcelorMittal o wstrzymanie zwolnień w UE


Zwracam się do ArcelorMittal, by wstrzymał się z decyzjami o zamykaniu hut i zakładów do czasu zapoznania się z planem KE, którego celem jest ochrona sektora stalowego - zaapelował we wtorek komisarz UE ds. przemysłu Antonio Tajani. Plan ma być gotowy do lata.

Dotknięte zwolnieniami w zakładach stalowego giganta są m.in. we Francji, Belgii i Luksemburgu.

"Zwracam się do ArcelorMittal, by przełożył swoje decyzje o zamykaniu hut i zakładów przynajmniej do czasu zaakceptowania przez Komisję (Europejską) planu działań, ponieważ jestem przekonany, że możemy znaleźć rozwiązanie, by obronić przemysł stalowy w Europie" - powiedział Tajani w Brukseli otwierając spotkanie grupy wysokiego szczebla poświęcone przyszłości sektora stalowego w Europie i przygotowaniu planu KE w tym zakresie. Tajani wyraził nadzieję, że propozycja KE będzie gotowa do lata.

Tajani przyznał, że europejski przemysł stalowy otrzymał "ciężki cios" w związku z kryzysem i wyraził obawę, że będzie on przenosił się poza UE, gdzie nie obowiązują m.in. obostrzenia środowiskowe. Dlatego - uzasadniał - KE chce wyjść z planem na rzecz ochrony sektora. "Stal była w sercu integrującej się Europy, odgrywa kluczową rolę w jej historii i jest ważna dla jej przyszłości" - przekonywał Tajani. Podkreślił, że w sektorze zatrudnienie znajduje 360 tys. osób.

Rzecznik KE Olivier Bailly zapowiedział we wtorek, że Komisja chce przedstawić plan działań dla sektora stalowego w Europie w czerwcu. "Przemysł stalowy to specyficzny sektor, który stoi w obliczu bardzo specyficznych wyzwań i musimy się do nich odnieść" - powiedział.

Pracom nad tym planem poświęcona była kolejna runda rozmów "okrągłego stołu" w sprawie sektora stalowego, które odbyły się we wtorek w Brukseli. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele 11 krajów UE, w tym Polski, reprezentanci przemysłu stalowego oraz partnerów społecznych. Europejski przemysł stalowy to około 500 fabryk, w których pracuje 360 tysięcy ludzi.

Apel Tajaniego jest odpowiedzią na prośbę francuskiego rządu. Obecny w Brukseli minister ds. reindustrializacji Arnaud Montebourg dziękował komisarzowi za wysłany wcześniej list z apelem do ArcelorMittal, infrmując jednocześnie, że koncern zareagował nań krytycznie.

"Zaprotestowali, wskazując, że to nie do Komisji Europejskiej ani do krajów członkowskich należy mieszanie się w sprawy niezależnego przedsiębiorstwa" - powiedział minister. Wyraził przy tym przekonanie, że ArcelorMiottal jest w błędzie, bowiem skoro korzysta z publicznych subsydiów, to władze mają prawo wglądu w jego działalność.

W Polsce działa spółka ArcelorMittal Poland, do której należy ok. 70 proc. potencjału produkcyjnego polskiego przemysłu hutniczego. W skład firmy wchodzi pięć hut: w Krakowie, Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu, Świętochłowicach i Chorzowie. Do koncernu należą też Zakłady Koksownicze Zdzieszowice, czyli największy producent koksu w Europie. ArcelorMittal Poland zatrudnia ponad 12 tys. osób, a wraz ze spółkami zależnymi - ponad 15 tys. Od 2004 r. ArcelorMittal zainwestował w Polsce blisko 5 mld zł.

Lakshmi Mittal, właściciel i prezes koncernu, ocenia, że sytuacja w tym sektorze w 2013 r. nadal będzie trudna, szczególnie w Europie. W skali globalnej spodziewa się wzrostu zużycia stali na poziomie 2-3 proc.

...

Zachod pada . A bydlaki Warszawki zdazyly im oddac nasz stal .Tfu !!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14 ... 17, 18, 19  Następny
Strona 13 z 19

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy