Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Kreml nasila agresję za granicą!!!!
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 35, 36, 37  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:01, 25 Lis 2014    Temat postu:

Rosja: prezydent Litwy skończy jak Saakaszwili

"Dalię Grybauksaite czeka los Micheila Saakaszwilego" - tak o przyszłości prezydent Litwy wypowiedział się szef rosyjskiej Dumy Państwowej Siergiej Naryszkin.

Tak deputowany skomentował niedawną wypowiedź litewskiej polityk, w której nazwała Rosję "państwem terrorystycznym”.

Naryszkin stwierdził, że podobnych wycieczek pod adresem Rosji dopuszczał się były prezydent Gruzji, który dziś jest wygnańcem z własnego kraju, poszukiwanym przez prokuraturę.

- To banita, któremu nikt nie chce podać ręki - oświadczył przewodniczącego Dumy.

Według rosyjskiego polityka Grybauskaite antyrosyjskimi wypowiedziami "chce się przypodobać radykałom, nacjonalistom i marginesowi politycznemu".

Wypowiedź prezydent Litwy, która nazwała Rosję "państwem terrorystycznym”, wywołała oburzenie w Moskwie. Niektórzy politycy domagali się zerwania stosunków z Wilnem, a rosyjskie MSZ uznało, że antyrosyjska retoryka Grybauskaite jest ostrzejsza niż nacjonalistów z Kijowa.

Litwa dostarczy Ukrainie elementy uzbrojenia - oświadczył w poniedziałek prezydent tego kraju Petro Poroszenko po rozmowach z litewską prezydent Dalią Grybauskaite. Według Grybauskaite Litwa udzieli Ukrainie "wszelkiej pomocy, której może udzielić".

...

Mafia grozi !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:24, 27 Lis 2014    Temat postu:

W Niemczech ruszyła propagandowa machina Kremla. Uderza też w Polskę

Rosja uruchomiła kanał telewizyjny RT Deutsch. Jego głównym zadaniem jest trafianie do Niemców z propagandą Kremla. Polska przedstawiana jest w nim jako kraj, który szykuje się do ataku jądrowego na Rosję - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Niemcy nie kryją swojego zaniepokojenia. Przyznał to otwarcie na łamach "Die Welt" Hans-Georg Maassen - szef niemieckiego Urzędu ds. Ochrony Konstytucji. Jak na razie stacja dostępna jest tylko w internecie, ale jej produkcje są coraz popularniejsze, np. w serwisie YouTube.

A czego można się dowiedzieć z programów RT Deutsch? Demonstranci z Majdanu przedstawiani są jako faszyści, którzy stoją na placu z rękami wyciągniętymi w hitlerowskim pozdrowieniu. Ukraińscy żołnierze mają z kolei na hełmach wymalowane swastyki oraz runy SS. Z innego materiału "wyjaśniającego" przyczyny katastrofy malezyjskiego boeinga 777 wynika, że nie ma dowodów na to, iż maszynę zestrzeli prorosyjscy separatyści - czytamy w "Wyborczej".

Polska przedstawiana jest jako kraj agresywny, który marzy o powrocie do granic sprzed wojny. "11 listopada Warszawa była wymarłym miastem. Na ulice wyszły dziesiątki tysięcy agresywnych nacjonalistów, którzy domagają się powrotu Wilna i Lwowa do Polski" - tak według relacji dziennikarzy "GW" stacja opisywała obchody polskiego święta narodowego.

Dziennikarze bez Granic uznali niedawno RT Deutsch za "poważne zagrożenie wolności słowa" ze względu na szerzenie propagandy.

...

JAK TO SIE DZIEJE ZE ZACHODNIE MEDIA ZOSTALY WYRZUCONE Z ROSJI A TU JAKIES MACHINY RUSZAJA ? W KRAJU KTORY ZAKAZUJE MEIN KAMPF RUSZA NAZIPROPAGANDA ?!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:31, 09 Gru 2014    Temat postu:

Litwa: siły zbrojne postawione w stan podwyższonej gotowości bojowej

Litewskie siły zbrojne zostały postawione w stan podwyższonej gotowości bojowej – informują litewskie media. Jest to reakcja na rosyjską aktywność wojskową, która wzrosła na lądzie, na morzu i w powietrzu.

- Od soboty obserwujemy zwiększoną aktywność sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej w obwodzie kaliningradzkim, a także w zachodniej części Federacji Rosyjskiej. W związku z tym zapadła decyzja o podwyższeniu gotowości bojowej w naszych jednostkach wojskowych - poinformował naczelnik sztabu litewskiej armii generał brygady Vilmantas Tamoszaitis.

Ministerstwo Ochrony Kraju poinformowało, że w ubiegłą sobotę w wodach neutralnych Morza Bałtyckiego zauważono 22 rosyjskie okręty. Towarzyszyły im samoloty bojowe. W niedzielę dyżurne myśliwce biorące udział w misji NATO Baltic Air Policing interweniowały trzykrotnie. Rosyjskie maszyny Tu-95 i Tu-22 nie próbowały nawiązać kontaktu radiowego z NATO-wskimi pilotami.

Generał Tamoszaitis zapewnia, że "sytuacja na granicy jest pod stałą kontrolą wojskowych".

Stan podwyższonej gotowości wprowadzono m.in. w jednostkach szybkiego reagowania stworzonych na Litwie przed miesiącem; zgodnie z założeniem osiągają one gotowość w ciągu dwóch do 24 godzin od wystąpienia zagrożenia. W obecnej sytuacji na zagrożenia jednostki powinny reagować jeszcze szybciej.

Podstawę sił szybkiego reagowania stanowią dwa bataliony piechoty (zmotoryzowanej i zmechanizowanej) wraz z pododdziałami inżynieryjnymi i rozpoznawczymi, które niedawno uczestniczyły w międzynarodowej operacji w Afganistanie. Jednostka szybkiego reagowania ma liczyć łącznie około 2500 żołnierzy.

....

Znow nasilenie agresji ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:20, 16 Gru 2014    Temat postu:

Afera szpiegowska w Norwegii

Za pomocą nowoczesnego sprzętu elektronicznego ktoś podsłuchiwał najważniejsze osoby w Norwegii. Wśród podejrzanych jest między innymi wywiad rosyjski, chiński i amerykański.

Norweski dziennik "Aftenposten" opublikował 12 grudnia blok tematyczny dotyczący jednej z największych afer szpiegowskich w historii kraju. Dziennikarze odkryli, że urządzenia umieszczone w rządowej dzielnicy Oslo, gdzie znajduje się między innymi kancelaria premier Erny Solberg, parlament oraz Bank Centralny, nie są wcale stacjami bazowymi telefonii komórkowej, na jakie wyglądały, a sprzętem podsłuchowym najwyższej klasy. Dziennikarze znaleźli sześć takich konstrukcji. Norweskie służby specjalne nie wiedziały, że tuż pod ich nosem działa system zdolny przejąć kontrolę nad każdym telefonem komórkowym będącym w zasięgu działania urządzeń.

Pieniądze, sekrety i Arktyka

Nie wiadomo jeszcze, ani kto zainstalował sprzęt szpiegowski, ani kogo dokładnie miał szpiegować. Norweski Urząd do spraw Poczty i Telekomunikacji (Post og teletilsynet) deklaruje, że nie ma z tymi podsłuchami nic wspólnego. Co ciekawe, mało kto w Europie ma systemy zdolne wykryć tak zaawansowane podsłuchy.

Po co podsłuchiwać stosunkowo niewielką, liczącą nieco ponad pięć mln obywateli, Norwegię? Może chodzić o bardzo duże pieniądze. Norwegowie lokują przychody ze sprzedaży ropy i gazu w funduszu skupującym między innymi akcje różnych światowych spółek, zatem za instalacją urządzeń może stać chęć zdobycia wrażliwych informacji dotyczących światowych finansów. Norwegia jest też częścią NATO, na jej terenie znajdują się obszerne magazyny wojskowe amerykańskiej armii, więc chodzić mogło o dane z dziedziny obronności. Poza tym ten kraj jest pionierem niektórych badań w dziedzinie nowoczesnych technologii. Dodatkowo ma wiele do powiedzenia w sprawach zagospodarowania Arktyki, której tereny są dla mocnych światowych graczy łakomym kąskiem.

Kto podsłuchuje Norwegów?

Norwescy politycy wypowiadają się chętnie o tym, że trzeba koniecznie podjąć działania mające na celu zapewnienie krajowi bezpieczeństwa przesyłu informacji, ale są bardzo ostrożni w stawianiu hipotez, kto może stać za podsłuchami. Minister sprawiedliwości Anders Anundsen ogranicza się na razie do krótkich komentarzy, jak ten dla dziennika „VG”: - Jesteśmy jeszcze dalecy od poznania wszystkich faktów w tej sprawie.

Na prośbę miejscowych dziennikarzy prób wskazania potencjalnych winnych podejmują się zagraniczni eksperci i analitycy ds. bezpieczeństwa. Wśród podejrzanych wymieniane są służby specjalne następujących krajów: Rosji, Chin, USA, Izraela, Iranu, a nawet Francji.

Lodowate relacje

Norwescy analitycy podejrzanych radzą szukać wśród tych państw, z którymi Norwegia ma z różnych powodów chłodne stosunki dyplomatyczne.

- Mamy teraz lodowate relacje z Rosją i kiepskie relacje z Chinami – mówił w kontekście podsłuchów Ståle Ulrichsen z Norweskiego Instytutu Spraw Zagranicznych NUPI.

Policyjna służba kontrwywiadowcza PST zdecydowała 15 grudnia o wszczęciu śledztwa z rzadko używanego w miejscowym kodeksie karnym paragrafu 91 a, który mówi o bezprawnym, sekretnym zdobywaniu informacji mogącym mieć na celu zaszkodzenie interesom Norwegii.

Ciekawe, ile takich fałszywych stacji bazowych komórkowej znajduje się dzisiaj na świecie. Najważniejszym pytaniem, jakie nasuwa się po publikacji "Aftenposten" jest to, czy tylko norweska dzielnica rządowa była najeżona sprzętem, którego przeznaczenia nikt się nie domyślał.

Sylwia Skorstad specjalnie dla WP

...

Pierwsze skojarzenie Kreml ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:30, 22 Gru 2014    Temat postu:

Bronił Ukrainy, oskarżono go o pedofilię

Marcin Rey w swojej publicystyce broni Ukrainy

Marcin Rey swoją publicystyką wspiera walkę Ukraińców z Rosjanami. Jego działalność komuś się nie spodobała - w Dobczycach rozrzucono kilkaset ulotek sugerujących, że mężczyzna jest pedofilem - pisze "Gazeta Wyborcza".

W piątek w mieście rozrzucono ulotki z podobizną publicysty i hasłem "Uwaga, pedofil w Dobczycach". Autor pisma sugeruje, że gdy mężczyzna mieszkał we Francji, gdzie się wychował, molestował dwie dziewczynki: "Straż sąsiedzka ostrzega: W Dobczycach mieszka niejaki Marcin Rey, skazany we Francji za gwałt na dwóch dziewczynkach: Eurze (6 lat) i Asii (8 lat) w mieście Giwi". W ulotce podano też numer telefonu mężczyzny, zaznaczono, że używa telefonu określonej marki.

Na początku lat 90. Marcin Rey wrócił do Polski, obecnie pracuje jako tłumacz. Prywatnie zajmuje się publicystyką - w internecie umieszcza swoje artykuły, w których wspiera Ukraińców w walce, ale także ujawnia powiązania polskich działaczy narodowych z Rosjanami. Napisał m.in. o tym, że w gronie znajomych ks. Isakowicza-Zaleskiego są ludzie o skrajnych, antyukraińskich poglądach, którzy są gotowi wspierać w walce stronę rosyjską.

Artykuły Reya wzbudzają wśród internautów skrajne emocje - niektórzy oskarżają go o antypolską postawę.

Mężczyzna przebywa obecnie za granicą, ale umieścił w internecie oświadczenie, w którym zaprzecza informacjom podanym w ulotce: "Komuś się nie spodobało, że uczestniczyłem w kampanii przeciwko sprzedaży Rosji francuskich okrętów desantowych Mistral. Kogoś zabolało, że w swojej internetowej publicystyce ujawniłem powiązania niektórych osób z tzw. środowisk kresowych wokół ks. Isakowicza-Zaleskiego z rosyjskimi terrorystami na Ukrainie. Komuś nie w smak, że opisałem organizacyjne powiązania antyukraińskiego portalu Kresy.pl z Ruchem Narodowym" - napisał Rey.

W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Marcin Rey rozszyfrowuje informacje zawarte w ulotce: - Rebus z nieistniejących w języku francuskim imion moich rzekomych ofiar Eura i Asia składa się na Eurazję. To polscy zwolennicy ideologii eurazjatyckiej, której pomylonym prorokiem jest Aleksander Dugin (rosyjski polityk - przyp. red.), a wyznawcą i wykonawcą Władimir Putin. Nie ma we Francji miejscowości Giwi, a mojego telefonu nie wyprodukowała Motorola, natomiast istnieją dwaj przywódcy terrorystów rosyjskich na wschodniej Ukrainie o pseudonimach Giwi i Motorola. Sprawcy wiedzą, że ja to wiem - dodaje mężczyzna.

Dziennik przypomina, że to kolejny przypadek nagonki na dziennikarzy wspierających Ukraińców. Obraźliwym hasłem zniszczono drzwi mieszkania Samuela Pereiry, który skrytykował to, że polscy nacjonaliści akceptują rosyjskie działania na Ukrainie. Na jednym z warszawskich cmentarzy pojawił się nagrobek Dawida Wildsteina, prawicowego publicysty, zaangażowanego w obronę niepodległości Ukrainy.

Sprawę bada policja.

...

FSB jak nic .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:08, 07 Sty 2015    Temat postu:

Prorosyjski cyberatak na strony internetowe rządu i parlamentu w Niemczech

Rzecznik niemieckiego rządu potwierdza: "miał miejsce ciężki cyberatak"

Strony internetowe kanclerz Niemiec Angeli Merkel i niemieckiego parlamentu zostały sparaliżowane na kilka godzin. Do cyberataku przyznała się grupa prorosyjskich hakerów CyberBerkut z Ukrainy.

Atak był zdaniem hakerów wyrazem sprzeciwu wobec poparcia władz niemieckich dla premiera Ukrainy Arsenija Jaceniuka, który przyjeżdża dzisiaj do Berlina - podaje agencja dpa.

CyberBerkut oświadczył, że Jaceniuk będzie zabiegał u władz niemieckich o pomoc finansową, aby "kontynuować zbrojny konflikt we wschodniej Ukrainie". Niemcy nie powinny - zdaniem hakerów - popierać "przestępczego reżimu" w Kijowie, który "rozpętał krwawą wojnę domową".

Rzecznik rządu Steffen Seibert potwierdził "ciężki cyberatak" na kierowane przez biuro prasowe rządu strony internetowe. Niedostępne były m.in. adresy [link widoczny dla zalogowanych] i [link widoczny dla zalogowanych] Hakerzy doprowadzili do przeciążenia systemu.

Sprawą zajął się niemiecki Federalny Urząd ds. Bezpieczeństwa Technik Informacyjnych.

CyberBerkut

CyberBerkut dokonał w przeszłości ataku hakerskiego przeciwko NATO. Hakerzy twierdzą, że podczas wizyty wiceprezydenta USA Joe Bidena w Kijowie udało się im zdobyć tajne dokumenty będące dowodem na poparcie wojskowe USA dla Ukrainy.

Nazwa grupy hakerów nawiązuje do specjalnej jednostki ukraińskiej policji z czasów prezydenta Wiktora Janukowycza - Berkut.

...

A barany z Niemiec chcialy znosic sankcje . To maja prezencik od Wolodii ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:14, 15 Sty 2015    Temat postu:

Rosja reaktywowała bazę tuż przy granicy z Finlandią

Rosja reaktywowała byłą bazę wojsk radzieckich i rosyjskich w Alakurtti, praktycznie nieużywaną od 2009 roku, położoną tuż przy granicy z Finlandią. W ostatnim czasie przybył tam oddział liczący 800 żołnierzy rosyjskich. Oczekuje się, że do stacjonujących tam żołnierzy "wkrótce" dołączy reszta floty.

Baza będzie jedną z głównych twierdz Rosji na północnych terytoriach. Od granicy z Finlandią dzieli ją niewiele ponad 50 km. Lokowanie tam żołnierzy ma na celu wzmocnienie zdolności obronnych kraju od zachodu, i ma zwiększyć rosyjskie wpływy terytorialne na obszarach Arktyki.

Stacjonująca w Alakurtti rosyjska Flota Północna będzie składała się z około 3000 żołnierzy przeszkolonych do naziemnych walk w warunkach arktycznych oraz z 39 statków i 45 okrętów podwodnych. - Gdy baza będzie kompletna, wojska Północnej Floty rozpoczną szkolenia bojowe - zapowiada admirał Władimir Korolev. Do bazy przetransportowano także sprzęt do nasłuchów. Planowana jest również rozbudowa pasów startowych lotniska.

Reaktywowanie bazy w Alakurtti zbiegło się w czasie z informacjami zamieszczonymi w jednym z fińskich dzienników, "Helsingin Sanomat", o niepokojącym wzroście liczby rosyjskich okrętów wojskowych w Zatoce Fińskiej. Dodatkowo niepokój Finlandii pogłębia częstotliwość incydentów związanych z naruszeniem przez rosyjskie samoloty wojskowe fińskiej przestrzeni powietrznej. Długość wspólnej granicy wynosi prawie 1300 kilometrów.

...

Bez agresji nie ma Rosji .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:59, 28 Sty 2015    Temat postu:

Cybernetyczny blitzkrieg

Spektakularna akcja działających na zlecenie Kremla hakerów, którzy zinfiltrowali najważniejsze zachodnie instytucje i koncerny, ukazuje w zupełnie nowym świetle cybernetyczny wymiar konfrontacji z Rosją. Eksperci mówią bez ogródek: sytuacja staje się krytyczna.

Powołując się na raport firmy iSight Partners, Washington Post napisał, że grupa cyberprzestępców działała co najmniej od 2009 r. W tym czasie poznała m.in. tajemnice kilku komórek NATO, ukraińskiego rządu, amerykańskich uczelni, francuskiej firmy telekomunikacyjnej oraz polskiej spółki z branży energetycznej. Wystarczyło niedopatrzenie i niewykrycie na czas luki w zabezpieczeniach systemu operacyjnego Windows, by strategiczne dla NATO i Unii Europejskiej informacje dostały się w najmniej powołane ręce.

Czarna dziura w systemie

Eksperci iSight Partners zaczęli śledzić działalność grupy SandWorm pod koniec 2013 r. Zauważyli wówczas, że atakując systemy informatyczne instytucji w Ameryce i na Starym Kontynencie, hakerzy wykorzystują błąd typu 0day. Może on wystąpić w każdym oprogramowaniu lub systemie operacyjnym. Zwykle w przypadku jego wykrycia powiadamia się o tym producenta, aby mógł opublikować poprawki. Zdarza się jednak, że informacja o błędzie nie jest podawana do publicznej wiadomości, a firma produkująca soft dowiaduje się o luce w zabezpieczeniach dopiero wtedy, gdy zostanie ona wykorzystana do ataków na systemy informatyczne jej klientów.

W opinii amerykańskich ekspertów grupa hakerska z Rosji wykorzystała błąd typu 0day występujący w najnowszych wersjach systemów operacyjnych Windows – od Vista Service Pack 2 do 8.1.

Analitycy iSight Partners zwrócili przy tym uwagę, że to poważna usterka, bo wystarczy, że użytkownik komputera otworzy odpowiednio przygotowany dokument, by umożliwić atakującemu zainstalowanie na nim złośliwego oprogramowania. W tym celu wykorzystywany był plik PowerPoint z Microsoft Office, służący do przygotowywania publikacji i rozpowszechniania prezentacji graficznych.

Gdy tylko wyszło na jaw, w jaki sposób cyberprzestępcy omijali zabezpieczenia informatyczne, programiści z Redmond natychmiast usunęli wadę w systemie operacyjnym.

Szpiedzy nie tacy jak my

Stephen Ward z iSight Partners nie ma żadnych złudzeń, że grupa hakerów zbierała poufne dane na zlecenie Moskwy, a jej działalność miała charakter stricte szpiegowski. – Ta akcja przyniosła korzyść rosyjskim interesom – wskazuje.

Do tej pory Rosja wielokrotnie odżegnywała się od działalności cyberszpiegowskiej. Jednak przedstawiciele amerykańskiego wywiadu są zdania, że rosyjscy hakerzy mają bardzo duże możliwości.

– Prawdopodobnie ich aktywność zwiększyła się w związku z konfliktem na Ukrainie. Jednak jeśli intensyfikujesz swoje działania, to musisz się liczyć ze wzrostem prawdopodobieństwa ich wykrycia – powiedział na łamach Washington Post anonimowy pracownik amerykańskich służb specjalnych.

Jakie dane przejęli i do sekretów której polskiej firmy dobrali się rosyjscy hakerzy – niestety nie wiadomo. Takich informacji nie mają nawet eksperci iSight Partners.

Tajemnica jawnie strzeżona

Gdy gruchnęła wiadomość, że Rosjanie prześwietlili jeden ze strategicznych dla bezpieczeństwa energetycznego polskich koncernów, przedstawiciele największych spółek nabrali wody w usta. Przepytywani przez Polską Agencję Prasową wymawiali się okrągłymi formułkami, nie ujawniając żadnych istotnych danych na temat ataków hakerskich. Rzecznik PGE stwierdził, że spółka nie podaje żadnych informacji na temat stosowanych zabezpieczeń i w ogóle nie komentuje sprawy. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zapewnia, że nie odnotowało żadnych prób cyberataku, choć niezależni eksperci informują, że do takowych dochodzi w sieci co 0,8 ms, a ich głównym celem są instytucje finansowe, technologiczne i… energetyczne.

– Nie wykluczamy, że w przeszłości nieskuteczne próby były podejmowane. W przypadku gdyby takie incydenty miały miejsce, muszą być one monitorowane i zgłaszane odpowiednim instytucjom zgodnie z obowiązującymi procedurami – głosi oficjalne stanowisko PGNiG.

Do rewelacji iSight Partners i Washington Post nie odniosła się też wprost Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, dodała jednak bardzo ważne zdanie. – Z uwagi na niejawny charakter działań w tym zakresie informacje tego typu nie są podawane do publicznej wiadomości – zaznaczyła w komunikacie, przypominając, że Rządowy Zespół Reagowania na Incydenty Komputerowe CERT odnotowuje ataki na systemy teleinformatyczne w cyberprzestrzeni RP, a informacje o nich umieszcza w publikowanych co roku raportach. – zapewnia Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Rekord incydentów

A co wynika z raportów CERT? Okazuje się, że 2013 r. był rekordowy pod względem incydentów komputerowych. Odnotowano ich zdecydowany wzrost, rejestrując 8817 zgłoszeń, z których 5670 zakwalifikowano jako realne zagrożenia. – podają autorzy najświeższego z opracowań.

CERT od 1 lipca 2008 r. prowadzi badania stanu zabezpieczeń witryn internetowych, należących do instytucji administracji publicznej. Mają one na celu określić poziom bezpieczeństwa aplikacji WWW, a w razie wykrycia nieprawidłowości – usunąć je. Instytucje, których strony przebadano, zostały poinformowane o wynikach, błędach wykrytych w ich systemach i poinstruowane, jak te podatności wyeliminować.

W 2013 r. przebadano 45 stron internetowych należących do 15 instytucji państwowych. Ogółem stwierdzono 755 błędów w tym:

● 244 błędy o bardzo wysokim poziomie zagrożenia,

● 33 błędy o wysokim poziomie zagrożenia,

● 340 błędów o niskim poziomie zagrożenia,

● 138 błędów oznaczonych jako informacyjne.

Do najciekawszych przypadków analizowanych w ubiegłym roku przez ekspertów CERT należy chyba wykrycie zainfekowania komputerów „lokalnej” instytucji administracji państwowej botnetem Citadel. W wyniku kompromitacji stacji roboczych, atakujący uzyskał informacje na temat danych autoryzacyjnych do zasobów, stron oraz kont pocztowych pracowników instytucji administracji państwowej. Zespół CERT.GOV.PL poinformował administratorów instytucji, w których incydent miał miejsce i zalecił weryfikację wskazanych stacji roboczych pod kątem występowania oprogramowania złośliwego i zmianę wszelkich haseł dostępowych do skompromitowanych kont – podaje CERT w raporcie.

Szwajcarski ser w polskiej sieci

Sęk w tym, że prawo w Polsce – w przeciwieństwie do uregulowań stosowanych w wielu krajach na Zachodzie – nie obliguje firm i instytucji do informowania, że padły ofiarą ataków hakerskich. Powoduje to, że skala cyberprzestępczości w naszym kraju może być mocno niedoszacowana – alarmują eksperci.

Świadczą o tym choćby wyniki audytu zabezpieczeń stosowanych przez polskie przedsiębiorstwa, który wykonali eksperci z PwC. Gdy jakiś czas temu w kilkudziesięciu polskich firmach przeprowadzili oni stress testy systemów informatycznych i ochrony poufnych danych, wyszło na jaw, że te właściwie nie istnieją.

– W ciągu kilku godzin udało się nam wykraść informacje ze wszystkich firm będących celem symulowanego ataku – ujawnia Rafał Jaczyński, wicedyrektor i lider zespołu bezpieczeństwa biznesu w PwC.

Jeszcze bardziej zatrważający jest fakt, że większość polskich firm i instytucji, które padły ofiarą cyberataków może nie mieć o tym zielonego pojęcia…

Z analiz przeprowadzonych przez Deloitte również wynika, że aż 88 proc. przeprowadzanych ataków osiąga zamierzony cel w czasie krótszym niż jeden dzień. W ciągu jednego dnia tylko jedna piąta firm jest w stanie odkryć, że została zaatakowana, 40 proc. potrafi zniwelować szkody. Takiej możliwości nie dają m.in. używane obecnie technologie, mające służyć utrzymaniu bezpieczeństwa w sieci.

– Gdyby chcieć osiągnąć niemal idealny stan ochrony, w każdej firmie trzeba byłoby zwiększyć środki wydawane na ten cel średnio 13 razy do sumy 292,4 mln dolarów. Niestety w dzisiejszym świecie nie należy oczekiwać, że obrona może zapobiec wszystkim incydentom cybernetycznym. Nie zmienia to jednak faktu, że sektor finansowy powinien nadal rozwijać możliwości wykrywania zdarzeń w momencie ich wystąpienia, minimalizując ich wpływ na działalność biznesową i infrastrukturę krytyczną – tłumaczy Cezary Piekarski, starszy menedżer w Dziale Zarządzania Ryzykiem w Deloitte.

Nowy wymiar wojny

Piotr Niemczyk, były wiceszef Urzędu Ochrony Państwa, ostrzega, że lekceważenie zagrożenia cybernetycznego może skończyć się fatalnie. – Zamachem cyberterrorystycznym można już w tej chwili wyrządzić porównywalne szkody jak atakiem bombowym czy rakietowym – przekonuje i jako przykład podaje oprogramowanie Energetic Bear, które umożliwia hakerom monitorowanie w czasie rzeczywistym zużycia energii, a także umożliwia zdalne przejęcie kontroli nad turbinami wiatrowymi, gazociągami i siłowniami energetycznymi.

Eksperci firmy Symantec szacują, że robakiem zainfekowanych jest już ponad 1000 systemów komputerowych w 84 krajach. Wirus najbardziej aktywny jest w Hiszpanii, Stanach Zjednoczonych, we Francji, we Włoszech i w Niemczech. Eksperci, którzy przeanalizowali drogę rozprzestrzeniania się wirusa w systemach przemysłowych, stwierdzili, że ci sami hakerzy włamali się do komputerów trzech czołowych producentów przemysłowych systemów kontrolnych i wprowadzili ten wirus do opracowanych przez te firmy aktualizacji ich oprogramowania. Oznacza to, że zawirusowana najnowsza wersja oprogramowania była dystrybuowana przez firmy autorskie bezpośrednio do ich własnych klientów. Po zainstalowaniu taki system był zainfekowany także przez Energetic Bear.

Zdaniem Piotra Niemczyka, gdy Energetic Bear zostanie użyty, będziemy mieć do czynienia z nowym wymiarem wojny międzynarodowej. – Sam pomysł nie jest nowy. Trzeba pamiętać, że chyba najgłośniejszy, w tej chwili rozpoznany dobrze wirus, który służył paraliżowaniu systemów energetycznych, to słynny Stuxnet, który został wykorzystany w Iranie. Miał sparaliżować pewne kierunki prac w irańskim programie atomowym. Został implementowany w urządzeniach, w automatyce przemysłowej nie poprzez internet, tylko wczytanie tego wirusa na etapie produkcji – tłumaczy.

jest bardziej niebezpieczny, bo może przechodzić przez systemy podłączone do internetu, omijając nawet najbardziej skuteczne zabezpieczenia. – Nie wymaga udziału programistów i hakerów w procesie wytwarzania oprogramowania czy automatyki przemysłowej. Wirus do urządzeń energetycznych może dotrzeć przez internet – ocenia ekspert.

Igor Lagenda

...

To wojna a zachodnie barany bredza o wspolpracy .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:12, 29 Sty 2015    Temat postu:

Litwa: wandale uderzają w kandydatkę AWPL

Policja szuka sprawców tego aktu wandalizmu

Wandale wymalowali czerwone gwiazdy i antyrosyjskie napisy na domu córki posłanki Iriny Rozowej z Aliansu Rosjan. W marcowych wyborach samorządowych startuje ona z listy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie.

Rano na domu znajdującym się na przedmieściach Kłajpedy, należącym do córki Rozowej, pojawiły się wymalowane czerwoną farbą napisy: "Rosjanie - precz z kraju" i "Wolność Litwie". Policja szuka sprawców tego aktu wandalizmu.

Poseł na Sejm Eugenijus Gentvilas uważa, że jest to prowokacja przeciwko państwu litewskiemu. - Nie jest sekretem, że Rosja dąży do tego, by poróżnić mieszkających na Litwie Rosjan, Polaków i Litwinów - oświadczył poseł w wywiadzie dla polskiego radia "Znad Wilii". Dodał, że jest to pierwsza taka prowokacja przeciwko obywatelom Litwy rosyjskiej narodowości. - W obecnej sytuacji geopolitycznej takie incydenty są szczególnie niebezpieczne i zagrażają bezpieczeństwu naszego państwa - oświadczył poseł.

Posłanka Irina Rozowa pracowała wcześniej jako doradca europosła i lidera Akcji Wyborczej Polaków na Litwie - Waldemara Tomaszewskiego.

...

Smierdzi Kremlem .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:52, 30 Sty 2015    Temat postu:

Rosja: przelot naszych bombowców w rejonie W. Brytanii był rutynowy

Przelot rosyjskich bombowców w pobliżu granicy strefy powietrznej Wielkiej Brytanii nie stanowił zagrożenia, był czynnością rutynową i spełniał normy prawa międzynarodowego - stwierdziły służby dyplomatyczne ambasady Rosji w Londynie w wydanym oświadczeniu.

Rosyjski ambasador Aleksandr Jakowienko ocenił, że zarzuty stawiane przez brytyjskie władze są niezrozumiałe. "Lot (...) został przeprowadzony w ścisłej zgodności z międzynarodowymi normami prawnymi (...), bez naruszania przestrzeni powietrznej państw trzecich, dlatego też nie może być uznawany za zagrażający, destabilizujący czy zakłócający" - podkreślono w wydanym przez niego komunikacie.

Dyplomata został dzień wcześniej wezwany przez brytyjskie MSZ do złożenia wyjaśnienia w sprawie incydentu.

"25 mil od granicy Tu-95"

W środę brytyjskie myśliwce typu Typhoon zostały poderwane, by przechwycić dwa rosyjskie bombowce dalekiego zasięgu Tu-95 (w nazewnictwie NATO Bears). Po zauważeniu rosyjskich maszyn nad kanałem La Manche poderwane zostały samoloty z baz sił powietrznych RAF w Lossiemouth w Szkocji i Coningsby we wschodniej Anglii. Według resortu przelot bombowców doprowadził do zakłóceń w ruchu lotnictwa cywilnego.

Według BBC bombowce zbliżyły się do granicy strefy powietrznej Wielkiej Brytanii na odległość 25 mil (ok. 40 km), nie poinformowały o planie przelotu, nie miały włączonych transponderów (urządzeń używanych w systemach zarządzania ruchem lotniczym, umożliwiających lokalizację oraz identyfikację maszyn) i nie komunikowały się z kontrolą lotów.

W ubiegłym roku NATO przeprowadziło ok. 100 akcji przechwytywania rosyjskich samolotów; to około trzy razy więcej niż w 2013 roku.

...

Kiedy wreszcie bedziecie ich zestrzeliwac ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 18:35, 01 Lut 2015    Temat postu:

Cztery razy więcej przechwyceń rosyjskich samolotów nad Bałtykiem

W 2014 r. ponad 150 razy samoloty NATO przechwyciły rosyjskie maszyny w rejonie Bałtyku. To cztery razy częściej niż w 2013 r. Czterokrotnie wzrosła też liczba myśliwców Sojuszu strzegących nieba Litwy, Łotwy i Estonii. Wśród nich są obecnie też polskie maszyny. Poinformował o tym szef generalny NATO, Jens Stoltenberg.

- W ubiegłym roku sojusznicze maszyny przechwytywały rosyjskie samoloty ponad 400 razy. Ponad 150 tych przechwyceń zostało przeprowadzonych przez misję nadzoru przestrzeni powietrznej państw bałtyckich (ang. Baltic Air Policing – red.). To około cztery razy więcej niż w 2013 roku – poinformował sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.

Oficjalne dane Sojuszu mówią ponadto, że w rejonie Bałtyku w ciągu ubiegłego roku zanotowano 10 naruszeń przestrzeni powietrznej przez rosyjskie samoloty. Jak zastrzegł Anthony White z Kwatery Głównej NATO, takie sytuacje dotyczyły przede wszystkim maszyn, które leciały nad wodami międzynarodowymi między Petersburgiem a Kaliningradem i na krótki czas przekraczały granicę strefy należącej do któregoś z państw a następnie wracały do przestrzeni międzynarodowej.

Jeszcze przed wybuchem kryzysu ukraińskiego NATO obserwowało wzrost aktywności rosyjskich sił zbrojnych. Rosyjskie statki powietrzne często latają nad Bałtykiem bez uprzedniego podania planu lotu, z wyłączonymi transponderami, czyli urządzeniami umożliwiającymi identyfikację maszyny, oraz nie odpowiadają na próby nawiązania łączności radiowej. Jak mówił White, odpowiadając na pytania dziennikarzy, którzy odwiedzili w tym tygodniu litewską bazę w Szawlach (lit. Sziauliai), odnotowano też przypadki, kiedy Rosjanie zgłaszali cywilnej kontroli powietrznej lot transportowca Ił-18, podczas gdy po sprawdzeniu okazywało się, że to oparty o tę samą platformę samolot rozpoznawczy – Ił-20.

Rotacyjną misję Baltic Air Policing Sojusz rozpoczął w 2004 r., wraz z wejściem do NATO Litwy, Łotwy i Estonii, które nie mają lotnictwa myśliwskiego. W 2012 r. misję przedłużono bezterminowo. Standardowo zmiany składały się z czterech myśliwców z jednego państwa. Po agresji Rosji na Ukrainę dyżurujący na początku 2014 r. Amerykanie zwiększyli swój kontyngent do 10 myśliwców. Począwszy od maja 2014 r., kiedy rozpoczęła się następna zmiana (krajem wiodącym była wtedy Polska), zdecydowano, że za każdym razem w krajach bałtyckich będą po cztery samoloty z czterech państw Sojuszu. Od początku 2015 r. w Szawlach znowu, po zaledwie czteromiesięcznej przerwie stacjonują Polacy wyposażeni w myśliwce MiG-29, a także Włosi na samolotach Eurofighter Typhoon. W Amari w Estonii są Hiszpanie (również na eurofighterach), zaś w Malborku w Polsce jest kontyngent belgijski na F-16. Kontyngenty polski i włoski na Litwie liczą po ok. 100 żołnierzy, w tym od ośmiu do dziesięciu pilotów.

Lotnicy z Włoch, choć pierwszy raz stacjonują w tej części Europy, są wiodącym krajem misji, co oznacza, że dyżury bojowe pełnią codziennie. Polacy i Hiszpanie, jako państwa wspierające, mają na przemian tydzień dyżuru i tydzień ćwiczeń.

Dowódca włoskiego kontyngentu płk Marco Bertoli nie podał wprawdzie konkretnych liczb, ale poinformował dziennikarzy, że w tym roku odnotowano już kilka przechwyceń rosyjskich samolotów. Jedno takie przechwycenie mają na pewno na koncie Polacy, którzy w połowie stycznia wylecieli na spotkanie tankowca Ił-78 zbliżającego się do przestrzeni powietrznej NATO.

Na spotkanie niezidentyfikowanego statku powietrznego zawsze wylatuje para myśliwców. Rozkaz wydaje Koalicyjne Centrum Operacji Powietrznych w Uedem w Niemczech za pośrednictwem centrum naprowadzania w Kormiałowie (lit. Karmelava); każdorazowo służą tam także nawigatorzy naprowadzania z państw, które wystawiają swoje samoloty do misji. Przechwycenie polega na tym, że samoloty NATO zbliżają się do wskazanej maszyny, a następnie piloci identyfikują ją wzrokowo. O tym, co dzieje się dalej, decyduje centrum w Uedem. Może ono np. zlecić próbę nawiązania łączności radiowej, ale według włoskich lotników nie dzieje się to często.

"To jedna z najbardziej ekscytujących misji dla pilota, bo z reguły wszystko się planuje, a tu alarm może się zdarzyć w każdej chwili i dopiero w powietrzu można się dowiedzieć, dokąd się leci" – powiedział płk Bertoli. Podkreślił też, że jego kraj jest pierwszym w NATO, który wziął udział w czterech sojuszniczych misjach nadzoru przestrzeni powietrznej – nad krajami bałtyckimi, Albanią, Słowenią i Islandią.

Prócz rzeczywistych misji (w terminologii NATO Alpha Scramble), niemal codziennie dochodzi do startów ćwiczebnych (Tango Scramble). W ostatni czwartek para włoskich myśliwców poderwała się w powietrze po 12 minutach od ogłoszenia alarmu, co włoski dowódca uznał za dobry czas, zważywszy że ze względu na wiatr maszyny musiały przed startem kołować na drugi koniec pasa startowego. Niestety, ze względu na pogodę odwołano start polskiej pary dyżurnej.

Szawle to jedyna baza litewskich sił powietrznych, wyposażonych tylko w samoloty transportowe, szkolne i śmigłowce. W ostatniej dekadzie lotnisko zostało wyremontowane i zmodernizowane. Jak powiedział dowódca bazy ppłk Vidmantas Rakleviczius inwestycje kosztowały ponad 170 mln euro i zostały sfinansowane zarówno przez Litwę, jak i przez NATO.

Bazę przewidziano jednak dla czterech sojuszniczych myśliwców. Zwiększenie do 16 liczby maszyn biorących udział w misji Baltic Air Policing spowodowało konieczność zbudowania tymczasowych hangarów i pomieszczeń sztabowych. Obecnie są one zajmowane przez Polaków. Jednak jak zapewnił zastępca dowódcy kontyngentu mjr pil. Grzegorz Czubski, naszym pilotom i mechanikom niczego nie brakuje.

Według ppłk. Raklevicziusa litewskie władze, które w ub.r. zdecydowały, że wydatki obronne tego kraju do 2020 r. wzrosną do 2 proc. PKB, zamierzają dalej inwestować w bazę w Szawlach; m.in. do 2017 r. ma tam powstać terminal pasażersko-towarowy, dzięki któremu łatwiej będzie przyjąć sojuszniczych żołnierzy i sprzęt, jeśli będzie taka potrzeba.

Główny cel misji Baltic Air Policing to patrolowanie i niedopuszczenie do naruszenia przestrzeni powietrznej Estonii, Litwy i Łotwy. Ponadto lotnicy NATO mają za zadanie udzielanie pomocy samolotom wojskowym i cywilnym w sytuacjach awaryjnych występujących podczas lotu.

Polacy uczestniczą w misji już po raz szósty - poprzednie misje odbyły się w 2006, 2008, 2010, 2012 i 2014 r. Trzon kontyngentu wystawiła 23. Baza Lotnictwa Taktycznego z Mińska Mazowieckiego, a dowódcą jest ppłk pil. Piotr Iwaszko.

...

Zachod sam winien . Nie bylo by kupowania surowcow KREML NIE MIAL BY KASY NA GLUPOTY !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:37, 06 Lut 2015    Temat postu:

Chuligańskie ataki na ambasadę polską w Wilnie. Policja szuka sprawców

W Wilnie doszło do dwóch chuligańskich ataków na polską ambasadę. Sprawą zajmuje się policja.

Jak informuje miejscowa policja, rozbito szybę i uszkodzono ścianę balkonową gmachu ambasady RP przy ulicy Smelio w Wilnie. W czwartek wieczorem około godziny 19 zauważono drugą wybitą szybę w jednym z okien.

Ambasada szacuje straty.

Policja wszczęła dochodzenie. Sprawcom grozi kara ograniczenia wolności, areszt albo pozbawienie wolności do dwóch lat.

...

Cos tu Ruskimi smierdzi .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:02, 10 Lut 2015    Temat postu:

MSZ Cypru: nie ma porozumienia ws. rosyjskich baz wojskowych

Szef MSZ Cypru Joannis Kasulidis zaprzeczył, że doszło do porozumienia w sprawie ulokowania na terytorium kraju rosyjskich baz wojskowych - podały we wtorek lokalne media. Wcześniej informowano, że Rosja będzie mieć na Cyprze bazę marynarki i lotnictwa.

Spekulacje medialne wywołała wcześniejsza wypowiedź prezydenta Cypru Nikosa Anastasiadisa, który informował, że Nikozja i Moskwa porozumiały się w sprawie umowy wojskowej.

"Mamy stare (obronne) porozumienie, które powinno być odnowione. Do tego uzgodniliśmy pewne dodatkowe zapisy, jakie mamy również z innymi krajami, takimi jak Francja i Niemcy. (...) Cypr i Rosja mają tradycyjnie dobre relacje i to się nie zmieni" - mówił Anastasiadis, komentując rosyjskie zapowiedzi z końca stycznia, w których Moskwa wyrażała chęć posiadania na terytorium tego kraju baz wojskowych.

Rosyjskie media podawały, że do podpisania umowy miałoby dojść 25 lutego w Moskwie.

Cypryjskie media powołują się jednak we wtorek na wypowiedź ministra spraw zagranicznych tego kraju, który przebywając w Brukseli zdementował możliwość porozumienia z Rosją.

"Nigdy nie było i nie ma sprawy rosyjskich baz sił powietrznych i marynarki wojennej na cypryjskiej ziemi. Rosja nie wystąpiła do nas z oficjalnym pytaniem w tej sprawie" - mówił Kasulidis cytowany przez portal in-cyprus.

Odnosząc się do słów prezydenta Anastasiadisa przypomniał, że chodzi tylko o współpracę wojskową.

"Prezydent Nikos Anastasiadis odnosił się w ostatnim wywiadzie do odnowienia porozumienia o współpracy wojskowej z Rosją dotyczącej remontów sprzętu militarnego sprzedanego Cyprowi lata temu, a także zakupów części zamiennych" - tłumaczył Kasulidis.

Zapewnił także, że mówiąc o bazach prezydent miał na myśli obiekty niemające charakteru wojskowego, które w przyszłości mogłyby być wykorzystane m.in. do ewakuacji rosyjskich obywateli z Bliskiego Wschodu.

Wcześniej media spekulowały, że Rosja otrzyma na Cyprze lotnisko na południowym wschodzie kraju, znajdujące się około 50 km od bazy sił powietrznych wykorzystywanych przez Wielką Brytanię. Rosja już korzysta z dostępu do portu w mieście Limassol na południu wyspy, gdzie tankuje swoje okręty.

...

Kto to rozpuszcza ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 11:53, 18 Lut 2015    Temat postu:

Niepokojące sygnały. Rosja steruje decyzjami Szwecji i Finlandii?

Nad Estonią i morzem Bałtyckim mają się odbyć ćwiczenia lotnictwa, organizowane przez USA. Zaproszenie dostała między innymi Szwecja i Finlandia. Według mediów, Rosja wymogła na tych państwach, by ich maszyny nie lądowały podczas tych manewrów na terytorium Estonii. Potwierdzają to oficjalne dokumenty, do których dotarli szwedzcy dziennikarze.

Z inicjatywy Stanów Zjednoczonych w marcu i kwietniu odbędą się nad Estonią i Bałtykiem międzynarodowe ćwiczenia lotnictwa. Ich celem jest wzmocnienie wschodniej flanki Sojuszu.

Organizatorzy ćwiczeń - USA i Estonia - postanowili zaprosić do udziału w nich lotnictwa sąsiednich, neutralnych państw. Siły powietrzne Szwecji i Finlandii odpowiedziały pozytywnie na tę ofertę. Wzbudziło to zaniepokojenie w Moskwie.

Ambasadorzy Rosji w Sztokholmie i Helsinkach zwrócili się o wyjaśnienie motywów takich decyzji do rządów obu państw. Zdaniem fińskich i szwedzkich mediów, tą drogą Rosjanie wymogli na Szwedach i Finach obietnicę, że uczestniczące w ćwiczeniach ich maszyny nie będą lądowały na terytorium Estonii.

Potwierdzają to oficjalne dokumenty, do których dotarli szwedzcy dziennikarze.

Fiński minister spraw zagranicznych zaprzeczył jedynie, że taka decyzja została podjęta pod naciskiem Moskwy. Natomiast głównodowodzący sił szwedzkich oświadczył publicznie, że nie chce mu się wierzyć, by ktoś w kraju mógł akceptować fakt zagranicznego sterowania decyzjami Szwecji .

...

CO TO MA ZNACZYC ? NIEDLUGO PUTIN WYZNACZY IM RZAD ! MACIE ZACHODNICH GENDEROW ! TAM JUZ NIE MA MEZCZYZN !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:24, 20 Lut 2015    Temat postu:

Rząd Litwy zaostrzył kary za noszenie mundurów wojskowych bez odpowiednich uprawnień. Ma to pomóc w reakcji na ewentualne próby destabilizacji sytuacji w kraju przez tzw. "zielone ludziki".

Władze Litwy próbują ograniczyć możliwości infiltracji Litwy przez obce wojsko w mundurach bez znaków identyfikacyjnych. Niewykluczone, że są to działania prewencyjne przeciw tak zwanym "zielonym ludzikom" z Rosji.

Rząd zakazał nie tylko noszenia całego munduru, ale także jego części oraz znaków rozpoznawczych osobom, które nie mają do tego uprawnień.

Atmosfera na Litwie gęstnieje

Na początku lutego miały miejsce dwa chuligańskie ataki na ambasadę polską w Wilnie. Jak informowała miejscowa policja, rozbito szybę i uszkodzono ścianę balkonową gmachu ambasady RP przy ulicy Smėlio. Sprawcom czynu grozi kara ograniczenia wolności, areszt albo pozbawienie wolności do dwóch lat.

To kolejny atak na polskie placówki dyplomatyczne w litewskiej stolicy. W 2009 roku na gmachu ambasady przy ul. Świętojańskiej wypisano nacjonalistyczne hasła: "Suwałki litewskie" i "Won z Litwy". Dotychczas policji nie udało się ująć żadnego ze sprawców wcześniejszych przypadków niszczenia polskich placówek dyplomatycznych.

...

Taki jest Kreml .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 35, 36, 37  Następny
Strona 9 z 37

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy