Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Bestialska napaść ZOMONu na kandydata Uładzimira Niaklajeu !
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13 ... 80, 81, 82  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 15:21, 09 Lip 2011    Temat postu:

Biełorusskije Nowosti': Inflacja bije rekordy

Na Białorusi indeks cen konsumpcyjnych towarów i usług wzrósł w czerwcu o 36,2 proc. w porównaniu z grudniem 2010 roku - pisze w sobotę niezależna gazeta internetowa "Biełorusskije Nowosti", opatrując te dane tytułem "Inflacja na Białorusi bije rekordy".

Według tych danych, ogłoszonych przez państwowy Urząd Statystyczny (Biełstat), w czerwcu ceny konsumpcyjne wzrosły o 8,6 proc. w porównaniu z majem, i o 43,8 proc. w porównaniu z czerwcem 2010 roku.

Biełstat ogłosił też, że ceny produktów spożywczych w czerwcu 2011 roku w porównaniu z majem wzrosły o 8,6 proc., w porównaniu z grudniem zeszłego roku - o 36,8 proc, a z czerwcem 2010 roku - o 48,6 proc.

Ceny towarów niespożywczych w porównaniu z majem wzrosły w czerwcu o 10,7 proc., w porównaniu z grudniem zeszłego roku - o 45,7 proc, a z czerwcem zeszłego roku - o 49 proc. Ceny płatnych usług wzrosły w czerwcu, w porównaniu do maja o 5,1 proc., w porównaniu do grudnia 2010 roku - o 21 proc., a w porównaniu do czerwca 2010 roku - o 24,6 proc.

Inflacja bazowa, która nie bierze pod uwagę zmiany cen niektórych towarów i usług regulowanych przez rząd, a także towarów sezonowych, wyniosła w czerwcu w porównaniu do maja o 10,9 proc., a w porównaniu do grudnia 2010 roku - 41,1 proc.; w tym artykułów spożywczych - odpowiednio o 10,6 proc. i 38,8 proc., artykułów niespożywczych - o 11,2 proc. i 47,1 proc., zaś płatnych usług - 11,2 proc. i 30,6 proc.

"Biełorusskije Nowosti" przypominają, że pod koniec czerwca minister gospodarki Białorusi Mikałaj Snapkou przewidywał inflację w 2011 roku na poziomie 37-39 procent. "Niezależni eksperci uważają prognozy ministerstwa za zbyt optymistyczne i sądzą, że realny wzrost cen na koniec roku może wynieść 70-80 proc." - zauważa gazeta.

Sondaż opinii publicznej przeprowadzony w czerwcu przez niezależny ośrodek NISEPI wykazał zdecydowane pogorszenie nastrojów Białorusinów w sferze ekonomicznej od marca. Odsetek ankietowanych, którzy uważają, że ich sytuacja materialna pogorszyła się w ciągu ostatnich 3 miesięcy, wzrósł z 26,9 proc. do 73,4 proc., a 81,5 proc. respondentów sądzi, że białoruska gospodarka jest w kryzysie.

>>>>>

Wzrost cen jest nieuchronny gdyz trzeba wypelnic luke po imporcie,ktory do tej pory byl sztuczny a poniewaz nie mozna wypelnic towarem to wypelni sie wzrostem cen... Gospodarka osiagnie nowy poziom nizszy od poprzedniego... To jest syndrom zycia za pozyczki - gdy sie koncza konsumpcja spada ... Tak bylo za Gierka tak jest w Grecji... Podobnie na Bialorusi ... Tylko rynek ... Nie ma zadnej innej ,,drogi'' ... Ani manipulacje urzedasow ani pozyczki nie pomoga zastapic rynku...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:32, 09 Lip 2011    Temat postu:

Bandarenka ma w Polsce "ojca chrzestnego"

Jedynym polskim posłem, który włączył się w akcję "adoptowania" białoruskich opozycjonistów, którzy siedzą teraz w więzieniach jest dr Marek Migalski (PJN). Został on "ojcem chrzestnym" Dymitrija Bandarenki, którego sąd skazał na dwa lata kolonii karnej. Opozycjonista ma ogromne problemy ze zdrowiem - traci władzę w nogach. By i inni polityczni więźniowie zyskali swoich opiekunów, Migalski napisał e-maila do wszystkich polskich parlamentarzystów z Wiejskiej i Brukseli z apelem o wsparcie.

A reakcje reżimu na akcję? - Żadnych oficjalnych sygnałów z Białorusi oczywiście nie ma oprócz zapewnień ambasady, że wszystko jest w porządku - mówi nam Marek Migalski. Za to w tydzień po wysłaniu jego listu do naczelnika więzienia, w którym siedzi Bandarenka, opozycjonista trafił na oddział więzienny, czego oczekiwał.

Migalski w piątek napisał e-maila do wszystkich polskich posłów i senatorów oraz eurodeputowanych z prośbą o wsparcie akcji. - Warto, aby inni politycy włączyli się i objęli patronaty nad kolejnymi opozycjonistami i ich rodzinami z Białorusi. Oczekuję i wierzę, że znajdą się następni "ojcowie chrzestni" - stwierdza poseł do PE. I zwraca uwagę, że w najtrudniejszej sytuacji na Białorusi są młodzi skazańcy. - Ich los może być najgorszy. Kandydatów na prezydentów Łukaszenka nie wrzuci do cel, w których popełnią samobójstwo albo złamią ich współwięźniowie, a młodych już może.

Akcję "adoptowania" opozycjonistów z Białorusi zainicjowała organizacja Libereco - Partnership for Human Rights. A wsparło ją kilku znaczących polityków europejskich jak Hans-Gert Pottering (były przewodniczący PE), Michael Gahler (Niemcy) czy Jean-Francois Steinert (Szwecja). Wśród nich jest jeden Polak - dr Marek Migalski (PJN).

Jak do tej pory swoich europejskich „ojców chrzestnych” zyskało 12 niepokornych Białorusinów. W ramach „adopcji” Bandarenki europoseł Migalski zorganizował w PE spotkanie z jego żoną Olgą i córką Julii, napisał też wspomniany list do naczelnika więzienia, w którym siedzi Dzmitry. Ruszyła również strona internetowa (www.bandarenka.pl), na której można wyrażać swoje poparcie dla opozycjonisty.

Łapanki na Białorusi Zatrzymania protestantów Michnik do więźniów politycznych na Białorusi Ostatni ojczulek Europy
- W areszcie zdrowie Bandarenki pogorszyło się, cierpi on na wrzody żołądka, podagrę i chorobę kręgosłupa oraz wymaga natychmiastowej operacji. Przebywa w warunkach urągających ludzkiej godności, w zatłoczonej i wilgotnej celi. Pomimo wielu starań rodziny, nie otrzymuje on odpowiedniej opieki medycznej w związku z czym grozi mu niedowład prawej nogi i długotrwałe kalectwo - głosi podpisana jak do tej pory przez ok. 350 osób petycja do prezydenta Białorusi.

Jest w niej również żądanie zapewnienia Bandarence i innym więźniom politycznym pomocy lekarskiej (co już się stało) i zaprzestania brutalnych działań łamiących prawa człowieka. W konsekwencji: uwolnienia Bandarenki i pozostałych więźniów politycznych.

Dzmitrij Bandarenka jest znanym białoruskim opozycjonistą. W latach 1995-96 pracował w niezależnej radiostacji Radio 101.2 FM, którą zamknęły władze. Podczas wyborów 2010 r. Dzmitrij był mężem zaufania prezydenckiego kandydata Andreja Sannikaua.

M. in. za to Bandarenkę aresztowano 19 grudnia - po demonstracji opozycji w Mińsku przeciwko sfałszowaniu wyborów. 27 kwietnia zapadł wyrok: 2 lata kolonii karnej. Za co? Bandarenkę oskarżono z artykułu mówiącego o organizacji i przygotowaniu działań poważnie naruszających porządek publiczny lub o aktywnym w nich udziale.

>>>>>

No brawo tak trzymac !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 9:35, 12 Lip 2011    Temat postu:

Łukaszenka liczy na pieniądze z MFW

Minister finansów Białorusi Andrej Charkawiec powiedział w poniedziałek, że jego resort liczy na wznowienie współpracy kredytowej z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i uważa za możliwe uzyskanie pożyczki z MFW - podała oficjalna agencja BiełTA

Według ministra program reform gospodarki białoruskiej, którego realizacja jest potrzebna do uzyskania wsparcia MFW, w większości zgodny jest z krokami, które Mińsk uzgodnił z Euroazjatycką Wspólnotą Gospodarczą (EaWG), by dostać od niej kredyt w wysokości 3 mld dolarów.

- Już przeprowadzamy strukturalne reformy gospodarki, nie czekając na program z MFW - powiedział Charkawiec, powołując się na plany przygotowane w uzgodnieniu z EaWG.

Jednocześnie przyznał, że MFW oczekuje od rządu Białorusi głębszych działań w sferze korekty polityki makroekonomicznej, a te - jak zauważył - mogą doprowadzić do kosztów społecznych. - Problem polega na tym, że my tę politykę prowadzimy w sposób łagodniejszy i, co naturalne, zajmujący więcej czasu, ale z mniejszymi kosztami społecznymi - tłumaczył Charkawiec. Jego zdaniem, potrzebny jest kompromis między stanowiskiem MFW i Mińska.

Białoruś pod koniec maja zwróciła się do MFW o kredyt stabilizacyjny w wysokości do 8 mld dolarów. Fundusz wezwał Mińsk w połowie czerwca do wprowadzenia oszczędności, zamrożenia płac i zliberalizowania rynku walutowego.

Charkawiec pytany o plany rozmów z MFW na temat kredytu nie powiedział o jakiej sumie Mińsk chce rozmawiać. Wyjaśnił, że będzie to zależeć od sytuacji gospodarki w drugim półroczu, w tym tempa zmniejszenia importu i wzrostu eksportu.

Białoruś, która boryka się z problemami na rynku walutowym i rosnącym deficytem handlowym, uzyskała kredyt z kierowanej przez Rosję EaWG i otrzymała już jego pierwszą transzę - 800 mln dolarów. Według niezależnych ekonomistów trzymiliardowy kredyt nie wystarczy do ustabilizowania gospodarki.

Białoruskie niezależne portale internetowe przekazały też krytyczne słowa ministra finansów Rosji Aleksieja Kudrina na temat polityki antykryzysowej Mińska. - Mam wrażenie, że władze białoruskie nie podejmują wystarczających kroków w celu wyjścia z kryzysu - oznajmił Kudrin.

>>>>>

No to biedna Bialorus ! Miedzy Lukaszenka Kremlem a MFW ! Trojkat Bermudzki !!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 9:40, 12 Lip 2011    Temat postu:

Białoruś: 20 dni karceru dla 21-letniego opozycjonisty

Na 20 dni trafił do karceru więziennego 21-letni Mikita Lichawid, jeden z najmłodszych opozycjonistów skazanych na Białorusi za udział w powyborczych protestach opozycji - podało dzisiaj Radio Swaboda.

Skazany pod koniec marca na 3,5 roku pozbawienia wolności Lichawid trafił do karceru po raz piąty od czasu, gdy w maju zaczął odbywać wyrok w kolonii karnej w Nowopołocku.

Jak przekazała jego matka Alona Lichawid, władze więzienne uznały, że naruszył on cztery punkty regulaminu więziennego i wymierzyły mu karę 20 dni w karcerze. Adwokatka opozycjonisty przekazała, że jest on "bardzo chudy, blady, ma sine kręgi pod oczami, ale trzyma się mężnie". Dodała, że władze więzienne ograniczyły Lichawidowi kwotę, za jaką może robić zakupy w sklepie więziennym do 70 tys. rubli miesięcznie (ok. 39 złotych). Zazwyczaj więźniowie mogą wydawać ponad 200 tys. rubli miesięcznie (ok. 111 złotych).

Radio Swaboda zauważa, że Lichawid spędził w karcerze 35 dni, a więc przeszło połowę z ponad dwóch miesięcy od 7 maja, gdy trafił do kolonii karnej.

Sąd w Mińsku skazał go 29 marca na 3,5 roku kolonii karnej o zaostrzonym rygorze, uznając, że brał udział w masowych zamieszkach w stolicy w wieczór po wyborach prezydenckich 19 grudnia zeszłego roku. Był to jeden z surowszych wyroków wobec szeregowych uczestników demonstracji, jaki zapadł w serii procesów dotyczących powyborczych protestów. 20-letni w chwili wyroku Lichawid jest działaczem opozycyjnego Ruchu "O Wolność" kierowanego przez Alaksandra Milinkiewicza.

>>>>>

KOSZMAR ! STALINIZM W XXI WIEKU !!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:54, 13 Lip 2011    Temat postu:

Ostre słowa o Białorusi: absurd staje się coraz bardziej złowieszczy

Do dżinna wypuszczonego z butelki, którego nie można z powrotem zagnać do niej siłą, porównuje milczące protesty na Białorusi autor komentarza zamieszczonego dzisiaj w niezależnym białoruskim tygodniku "Biełgazieta". Jego zdaniem, reakcja władz na odbywające się od połowy czerwca protesty przypomina teatr absurdu, w którym nie ma miejsca na logikę, a w "każdym akcie absurd staje się coraz bardziej złowieszczy".

W ten sposób autor komentuje zatrzymywanie przemocą, przez niezidentyfikowanych mężczyzn w cywilu - prawdopodobnie milicjantów - uczestników protestów, a także przypadkowych przechodniów. Według obrońców praw człowieka po ostatnich protestach 6 lipca w całym kraju zatrzymano około 400 osób.

"Powoli łapiesz się na myśli, że kraj cichutko stacza się do wymiaru rzeczywistości chilijskiej czasów Pinocheta - dziś amatorów klaskania biją pięściami w twarz, jutro będą ich bić po palcach kolbami automatów" - pisze komentator.

???? To akurat nietrafne gdyz komunisci w Chile dostawali bron i materialy wybuchowe od radzieckich a tutaj mamy bestialskie napasci na MILCZĄCYCH ! Za milczenie !!!

Przywołuje przypadki zatrzymań i kar za protesty nagłośnione przez media opozycyjne: "Inwalida, który nie ma ręki, skazany zostaje na grzywnę za klaskanie w miejscu publicznym. (...).

>>>> Sady skazuja INWALIDOW BEZ RĄK ZA OKLASKIWANIE ŁUKASZENKI !!!

W stołecznym parku zatrzymano i skazano na kilka dni aresztu młodzieńca, którego cała wina polegała na tym, że zobaczywszy krzepkich zuchów taszczących siłą przechodnia do samochodu, wezwał milicję przez telefon komórkowy. Mamusię z dziećmi łapią przy wyjściu ze sklepu tylko dlatego, że nie zrozumiała w odpowiednim momencie sensu złowieszczego słowa »akcja« (kobieta powiedziała, że przyłącza się do akcji, sądząc, że chodzi o promocję w supermarkecie)".

>>>> A oni za akcje maja ,,milczenie'' !!! Wylapuja kobiety czekajce na akcje promocyjne bo zadje im sie ze to ,,akcje milczenia''

Po zatrzymaniu "sądy, monotonne jak konwejer, słuchając zeznających jako świadkowie wciąż tych samych towarzyszy, zatwierdzają jednakowe (...) wyroki: temu grzywnę, temu areszt" - pisze autor "Biełgaziety".

Zauważa, że po pięciu akcjach protestu "sytuacja staje się patowa". "Z jednej strony akcje osiągnęły kulminację emocjonalną. Według praw gatunku czeka je teraz albo powolne zamieranie, albo radykalna zmiana formy. Ta zmiana może zaowocować nowym wybuchem aktywności wśród energicznej części społeczeństwa, ale jednocześnie - nową eskalacją przemocy ze strony władz" - pisze "Biełgazieta".

Dotąd protesty, zwoływane przez internet, polegały na tym, że krytycy władz gromadzili się w centralnych punktach swoich miast w środę o godz. 19 (godz. 18 czasu polskiego), bez haseł i transparentów, jedynie wspólnie klaszcząc, czasami tupiąc. Protesty kończyły się zatrzymaniami, ostatnio coraz częściej - brutalnymi.

Autor komentarza w "Biełgaziecie" ocenia, że jeśli teraz akcje uliczne zamrą zupełnie, to "będzie to oznaczać kolejną kapitulację społeczeństwa obywatelskiego (choć w stanie zalążkowym) przed teatrem absurdu".

Podsumowuje: "Dżinna wypuszczonego z butelki można przeganiać na wszystkie strony, ciągnąć za włosy i bić pałką po głowie. Nie można jednak zrobić jednego - zagnać go z powrotem do butelki - do momentu, kiedy nie zapragnie tego sam dżinn".

>>>>>

Teraz to juz koniec rezimu ...
Lukaszenko ma 16,8 % poparcia . Gospodarka padla ... Nie ma skad wziac kredytow ... Jeszcze sie poszarpie ale to juz koniec ! Nie wytrzymaja ci ktorzy podtrzymuja rezim ...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:58, 13 Lip 2011    Temat postu:

Łukaszenka rozmawia o sprzedaży Rosjanom akcji siedmiu dużych firm

- Rząd Białorusi rozmawia z inwestorami rosyjskimi na temat sprzedaży udziałów siedmiu dużych białoruskich przedsiębiorstw państwowych, w tym dwóch rafinerii i Biełtransgazu - powiedział w Moskwie szef rządu w Mińsku Michaił Miasnikowicz.

Jak wyjaśnił, toczą się rozmowy o kupnie udziałów w zakładach chemicznych Grodno Azot przez rosyjskie firmy: Sibur i Rosnieft, w rafinerii Naftan - przez Łukoil, w rafinerii w Mozyrzu - przez Rosnieft, w zakładach komponentów elektronicznych Integrał - przez Rostiechnołogii.

Miasnikowicz wymienił też Biełtransgaz, do którego należą białoruskie gazociągi, oraz operatora sieci komórkowej MTS. O tym, że toczą się rozmowy z Gazpromem na temat kupienia przez niego pozostałych 50 proc. udziałów w Biełtransgazie (połowę akcji Gazprom już ma), informowano już wcześniej. Również wcześniej Białorusini zapowiadali pozbycie się swojej części akcji MTS (49 proc. udziałów należy do MTS-Rosja).

Mowa jest też o kupnie udziałów w zakładach ciężarówek MAZ przez rosyjskie firmy Russkije Maszyny i Rostiechnołogii - powiedział białoruski premier. Rosja i Białoruś już wcześniej rozmawiały na temat stworzenia koncernu na bazie KAMAZ-a i MAZ.

- Rozmowy toczą się w sprawie wszystkich tych pozycji - powiedział Miasnikowicz, wymieniając siedem przedsiębiorstw. Dodał, że negocjacje mogłyby być dynamiczniejsze.

Wyjaśnił też, że rosyjski koncern potasowy Urałkalij na razie nie sformułował swoich propozycji dotyczących kupienia akcji producenta soli potasowej Biełaruśkalij, jednego z głównych białoruskich eksporterów.

Rosyjskie firmy od dawna wyrażały zainteresowanie strategicznymi białoruskimi przedsiębiorstwami z branży chemicznej, petrochemicznej i maszynowej. W przeszłości do transakcji nie dochodziło. Teraz jednak Białoruś boryka się z kryzysem na rynku walutowym i przeprowadziła ponad 50-procentową dewaluację rubla. Wśród warunków przyznania jej kredytu z kierowanej przez Rosję Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (EaWG), strona rosyjska wymieniała pozyskanie przez Mińsk dodakowych środków z prywatyzacji - od 7,5-9 mld dolarów.

>>>>>

Starczy an 6 miesiecy pozniej juz nie bedzie czego sprzedac i katastrofy nic nie zatrzyma... A wystarczylo by wprowadzic rynek ... Łukaszenka zanim padnie zostawi RUINĘ !!! KOMPLETNĄ !!! Niestety zawinil tez lud Białorusi ktory swego czasu popierał tę małpę to teraz za nią zapłaci rachunki...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:59, 14 Lip 2011    Temat postu:

Skandal dyplomatyczny za polską granicą

"W ciągu ostatniego miesiąca władze Białorusi wydaliły ze swego terytorium dwóch dyplomatów ukraińskich, w zamian za co Kijów musiał opuścić attache wojskowy Białorusi" - podał na swojej stronie internetowej opiniotwórczy tygodnik "Dzerkało Tyżnia".

Informacje te opublikowano z powołaniem na źródła w ukraińskim rządzie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy odmówiło komentarzy w tej sprawie. "Dzerkało Tyżnia" przypuszcza, że źródłem ukraińsko-białoruskiego konfliktu dyplomatycznego mogły być obraźliwe słowa, wypowiedziane przez prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenkę pod adresem władz Ukrainy, oraz samego prezydenta Wiktora Janukowycza.

W kwietniu Łukaszenka zarzucił ukraińskim władzom, że tańczą, jak zagra im Bruksela i użył wobec nich określenia "wszawe". Prezydent Białorusi odpowiedział w ten sposób na pytanie, dlaczego nie został zaproszony do Kijowa na międzynarodowe obchody 25. rocznicy katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu.

- Zapytajcie o to Janukowycza. Niestety, dzisiejszemu kierownictwu Ukrainy nie brakuje "wszawości" - powiedział wtedy Łukaszenka. Według nieoficjalnych informacji prezydent Białorusi nie pojechał w kwietniu do Kijowa z powodu sprzeciwu szefa Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso. Łukaszenka nazwał wówczas Barroso "kozłem", co w języku rosyjskim jest bardzo obraźliwym epitetem.

"Dzerkało Tyżnia" pisze, powołując się na te same źródła rządowe, że po kwietniowych wypowiedziach Łukaszenki prezydent Janukowycz postanowił przekazać mu swą odpowiedź przez premiera Ukrainy, Mykołę Azarowa. Był on na Białorusi w maju.

- Treść odpowiedzi jest nieznana, ale wywołała ona negatywną reakcję białoruskiego prezydenta i doprowadziła do wyproszenia ukraińskich dyplomatów (z Białorusi)" - czytamy.

Według ukraińskiego tygodnika w wyniku konfliktu Białoruś opuściło dwóch dyplomatów ukraińskich: attache ds. obrony i attache wojskowy. W reakcji na to Ukraińcy wydalili z Kijowa attache wojskowego Białorusi, Andreja Kajuka.

>>>>>

Sami widzicie jaki odlot ... Łukaszka świruje ostatecznie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 10:04, 14 Lip 2011    Temat postu:

Niezależny tygodnik: Białoruś przechodzi na gospodarkę naturalną

Niezależny tygodnik "Biełorusy i Rynok" ocenia, że gospodarka i system finansowy Białorusi "w coraz większym stopniu przechodzą na gospodarkę naturalną", w oczekiwaniu na działania antykryzysowe ze strony rządu.

W ten sposób gospodarczy tygodnik komentuje zjawiska zachodzące na rynku walutowym kraju po tym, jak przeprowadzono 58-procentową dewaluację białoruskiego rubla, a rząd próbując zaradzić deficytowi dewiz, wprowadził na tym rynku szereg ograniczeń.

"Przedsiębiorstwa-eksporterzy decydują o tym, komu sprzedawać dewizy, a komu nie, importerzy zaczynają eksportować, osoby fizyczne zabierają środki z banków i przeprowadzają transakcje walutowe na czarnym rynku, a po zakupy jeżdżą za granicę" - opisuje tygodnik ostatnie zjawiska na krajowym rynku.

Gazeta zauważa, że "od początku roku do 1 lipca kurs rubla białoruskiego w stosunku do koszyka walut spadł o 75 procent, kurs dolara wzrósł o 64,8 procent, euro - o 80,4 procent, rubla rosyjskiego - o 80,2 procent". "Rozmiary dewaluacji robią wrażenie" - wskazuje tygodnik, a w tytule artykułu zaznacza, że i tak "dewaluacji okazało się za mało".

Według przykładów podawanych przez gazetę należące do największych białoruskich przedsiębiorstw państwowych zakłady samochodowe MAZ zgodziły się na "powołanie giełdy wewnątrzresortowej" i po obowiązkowej sprzedaży państwu 30 procent dewiz ze swojego zysku samo dostarcza zagraniczne waluty swoim dostawcom. "W ramach rynku pozagiełdowego powstały swego rodzaju oazy wymiany naturalnej - komponenty wymieniane są na prawo kupna dewiz" - zauważa "BiR".

Przypomina, że obecnie w kantorach osobom fizycznym sprzedawane są tylko, i to nie wszystkie, te dewizy, które przyniesiono do skupu. Białorusini odpowiadają na to, "wycofując środki z depozytów bankowych i przenosząc transakcje walutowe na czarny rynek". Gazeta zauważa, że w maju Białorusini sprzedali w gotówce czterokrotnie mniej dewiz niż na początku roku.

Jak wskazują dane z Mińska, niektóre firmy zajmujące się dotąd wyłącznie importem, zaczęły dokonywać niewielkich dostaw na eksport.

Zdaniem tygodnika, wszystkie te zjawiska świadczą o tym, że "rynek walutowy stopniowo się degraduje".

Gazeta zastanawia się, czy rząd rzeczywiście dokona zapowiadanej stabilizacji tego rynku, a nie odłoży jej na przykład do momentu, gdy nie zwiększą się rezerwy walutowe kraju i nie pojawią się "nadwyżki dewiz". Te zaś, jak stwierdza program antykryzysowy związany z otrzymanym przez Białoruś kredytem z Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej, nie pojawią się w ciągu najbliższych trzech lat.

"Tak więc stabilizacja rynku walutowego Białorusi może być odłożona na kilka lat" - konkluduje tygodnik.

?????

Jakie kilka lat ??? A przez te kilka lat w miedzyczasie to co ??? Kto ludzi utrzyma ??? Burdel jest bo nie ma jednego rynkowego kursu... Albo rynek i porzadek albo komunizm i burdel ... Jeszcze do tej pory nie wymyslili innego wariantu...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:21, 14 Lip 2011    Temat postu:

Milicja bije dziennikarzy obserwujących protest na Białorusi

Mężczyźni ubrani po cywilnemu - prawdopodobnie milicjanci - biją dziennikarzy fotografujących lub filmujących zatrzymania podczas milczącego protestu na pl. Jakuba Kołasa w centrum Mińska

Do tej pory na placu zatrzymano kilka osób.

Mężczyźni po cywilnemu zabierają młodych ludzi i wywożą ich samochodami bez numerów w nieznanym kierunku.

Na placu poza uczestnikami protestu jest kilkudziesięciu dziennikarzy.

>>>>>

To jest ,,cywilizacja'' obledu jak widac ... Tylko agresja...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:24, 14 Lip 2011    Temat postu:

Milczący protest na Białorusi. Są zatrzymani

Na Białorusi odbyły się wieczorem kolejne milczące protesty zwoływane przez internet, choć w zmienionej formule. Ich uczestników zatrzymywali mężczyźni w cywilu. W centrum Mińska zatrzymano co najmniej 5 osób. Protesty odbyły się też w innych miastach.

Opozycyjna gazeta "Nasza Niwa" ocenia, że liczba protestujących była znacznie mniejsza niż podczas zgromadzeń pod koniec czerwca.

W Mińsku około 500 osób przyszło na plac Jakuba Kołasa. Inicjatorzy protestów wzywali, by tym razem ludzie nie klaskali w dłonie, jak podczas poprzednich akcji protestu, ale nastawili budziki w telefonach komórkowych, by odezwały się o godz. 20 (godz. 19 czasu polskiego). Takich sygnałów było mało, jednak krótko po godz. 20 mężczyźni w cywilu, prawdopodobnie milicjanci, wyciągnęli kilka młodych osób z placu i wepchnęli je do samochodów osobowych bez numerów.

Jednocześnie o godz. 20 rozbrzmiały liczne klaksony samochodów przejeżdżających obok placu centralnym Prospektem Niepodległości. Według mediów opozycyjnych kierowcy puszczali też piosenkę rosyjskiego rockmana Wiktora Coja "Oczekujemy przemian" (ros. My żdiom pieriemien). Piosenka, która była nieformalnym hymnem pieriestrojki, pojawia się podczas ostatnich protestów na Białorusi.

Zgromadzonych na placu filmowali małymi kamerami mężczyźni w cywilu. Inni, również w cywilu, bili dziennikarzy, którzy fotografowali lub filmowali zatrzymania - dwóch uderzyli po głowie, odpychali ich, uderzali w sprzęt. Młodych mężczyzn o sportowych sylwetkach i krótko ostrzyżonych włosach było na placu co najmniej kilkudziesięciu. Rzecznik milicji Alaksandr Łastouski, który pojawił się na miejscu po zatrzymaniach, nie odpowiedział na pytania dziennikarzy, czy ludzie ci są milicjantami.

Uczestnicy protestów zgromadzili się też w środę wieczorem w innych centralnych punktach Mińska. Według mediów opozycyjnych zatrzymani zostali dwaj dziennikarze niezależnej agencji BiełaPAN.

Jak podało radio Swaboda, protesty odbywały się też w środę w innych miastach, m.in. w Brześciu, Mohylewie, Homlu, Bobrujsku, Baranowiczach. Tam miejscami zgromadzeń były centralne place miast, ale także duże centra handlowe. Z dotychczasowych danych wynika, że protesty, zależnie od miejscowości, liczyły od kilku do 150 osób. Nie wiadomo jeszcze dokładnie, ile osób zostało zatrzymanych.

>>>>>>

Trzeba przyznac ze opozycje to oni maja madra ! Protest za pomoca milczenia albo klaskania wladzy ! To tylko na Białorusi moga taki wymyslec :O)))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:03, 15 Lip 2011    Temat postu:

Białoruś wróci do uwolnienia cen po ich czasowym zamrożeniu

Białoruskie Ministerstwo Gospodarki uwolni ceny na towary o znaczeniu socjalnym, które wcześniej, pod koniec maja, zostały zamrożone - powiedział szef departamentu polityki cenowej tego resortu Ihar Famin.

- Ministerstwo podjęło decyzję, by nie przedłużać okresu "zamrażania cen" - oznajmił Famin, cytowany przez niezależną gazetę internetową "Biełorusskije Nowosti". Zaznaczył jednocześnie, że "sposoby regulowania administracyjnego powinny być bardzo elastyczne" i ministerstwo nie rezygnuje z możliwości "punktowego regulowania cen".

- Nie wykluczamy wprowadzenia regulowania cen na poszczególne towary o znaczeniu socjalnym, jeśli pojawi się bardzo ostra potrzeba. Jednak nie będzie to stałe regulowanie, a czasowe - zapowiedział Famin.

Przedstawiciel Ministerstwa Gospodarki oznajmił też, że Białoruś będzie pracować z Rosją i Kazachstanem, z którymi tworzy Unię Celną, nad wyrównaniem dysparytetu cen. - Logika gospodarki podpowiada, że jeśli zmierzamy do utworzenia Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej i istnieją duże rozbieżności cenowe, to tak być nie powinno - zauważył. Zapewnił, że na Białorusi wyrównywaniu cen będą towarzyszyć działania na rzecz ochrony socjalnej. "Nie możemy w jednej chwili podnieść cen na produkty pierwszej potrzeby w dwójnasób" - przyznał Famin.

Rząd Białorusi przyjął w kwietniu wykaz towarów i usług, na które ceny regulują rząd i administracja lokalna. Pod koniec maja decyzją rządu ceny na te towary zostały zamrożone do 1 lipca. Prócz tego pod koniec maja rząd przyjął dodatkowy wykaz towarów o znaczeniu socjalnym, na które Ministerstwo Gospodarki może regulować ceny w okresie do 90 dni. Są to produkty spożywcze, m.in. ryby, sery z mleka krowiego, kilka rodzajów kasz, ogórki, pomidory, jabłka, cytrusy, kawa, herbata, sól i pewne produkty mięsne.

>>>>>>

Towarzysze w koncu musza sie przeprosic z rynkiem...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:09, 15 Lip 2011    Temat postu:

Białoruś: zatrzymania po wczorajszych protestach

Podczas wczorajszych milczących protestów na Białorusi zatrzymano co najmniej 100 osób - oblicza dziś niezależna gazeta internetowa "Biełorusskije Nowosti", powołując się na doniesienia mediów i obrońców praw człowieka.

Według gazety co najmniej 25 osób zatrzymano w Mińsku, wśród nich - trzech dziennikarzy, których potem zwolniono. Innych zatrzymanych przewieziono do stołecznego aresztu przy ul. Akreścina. Obok protestujących, zatrzymywano wczoraj też przypadkowych ludzi. W Homlu znalazł się wśród nich obywatel Włoch, współwłaściciel jednej z miejscowych kawiarni.

Komentując wczorajszą akcję protestu, szóstą z kolei, "Biełorusskije Nowosti" wskazują, że zmieniono dotychczasowy sygnał protestów. Zamiast wspólnie klaskać, jak było wcześniej, zgromadzeni ludzie mieli włączyć dźwięki budzików w telefonach komórkowych. Inicjatorzy akcji, grupa internetowa pod nazwą Rewolucja Poprzez Sieci Społeczne, zrezygnowali z oklasków, by nie prowokować milicji do zatrzymań.

Jednak budziki "okazały się słabsze od oklasków", "i w dużym stopniu utonęły w miejskim szumie" - oceniają "Biełorusskije Nowosti". Gazeta zaznacza też, że zatrzymania tym razem były mniej liczne. Po protestach 6 lipca w całym kraju zatrzymano około 400 osób.

"Szereg komentatorów skłania się do wniosku, że w znacznej mierze ta pierwsza fala internetowej rewolucji rozbiła się o granit państwa policyjnego" - komentują "Biełorusskije Nowosti". Gazeta ocenia jednocześnie, że milczące protesty "pokazały potencjał sieci społecznościowych i współczesnych technologii".

"Może on być potrzebny w przypadku gorącej jesieni" - dodaje gazeta, według której jesienią "w pełni prawdopodobne" są protesty na tle socjalnym wywołane kłopotami białoruskiej gospodarki.

>>>>>>

Nic sie nie rozbilo ! Pomyslowosc jest ujmujaca ...
A moze transparenty typu ,,Niech żyje państwo Białoruś ! '' ???
Takie transparenty byly by jak najbardziej propanstwowe ??? A przeciez o to chodzi aby popierac panstwo ?!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:38, 15 Lip 2011    Temat postu:

Trwają procesy zatrzymanych po środowych protestach

Na Białorusi trwają procesy osób zatrzymanych po środowych milczących protestach w Mińsku i innych miastach kraju. Większość zatrzymanych, których było około setki, oskarżono o drobne chuligaństwo. Są oni karani aresztami i grzywnami.

Obrońcy praw człowieka z organizacji Wiasna informują, że jeden z sądów Mińska skazał 10 osób na kary aresztu administracyjnego. Siedem z nich spędzi w areszcie 10 lub 15 dni, pozostali od trzech do ośmiu dni. Inny stołeczny sąd wydał dwa wyroki: jeden - piętnastodniowego aresztu i jeden - grzywny.

Według różnych danych w Mińsku zatrzymano w środę od 20 do 25 osób.

Na grzywnę skazano mieszkańca Nowopołocka, którego tłumiący protesty mężczyźni w cywilu, zapewne ze struktur siłowych, zatrzymali razem z sześcioletnim synem. Na komisariacie milicjanci grozili, że jeśli matka dziecka nie przyjedzie w ciągu kwadransa, oddadzą je do domu dziecka.

W Salihorsku sąd skazał na dziewięć dni aresztu mężczyznę, który niedawno odsiedział 13-dniowy wyrok za udział w poprzednich akcjach protestacyjnych.

Białoruskie opozycyjne portale internetowe piszą w czwartek o zmianie formuły milczących protestów. W środę zamiast wspólnego klaskania, które było znakiem krytyki pod adresem prezydenta Alaksandra Łukaszenki, uczestnicy protestów mieli posłużyć się dźwiękami alarmów w telefonach komórkowych.

Wiaczasłau Dzijanau z grupy internetowej Rewolucja Poprzez Sieci Społeczne, przez którą zwoływane są protesty, wyjaśnił, że celem zmiany było nieprowokowanie do zatrzymań. Forma dalszych protestów będzie określona na podstawie propozycji ich uczestników - zapowiedział Dzijanau.

Milczące protesty rozpoczęły się na Białorusi w połowie czerwca jako zgromadzenia w centralnych punktach miast, których uczestnicy na znak protestu przeciw polityce władz klaskali, czasami tupali. Nie wznosili haseł ani nie używali zabronionej opozycyjnej symboliki narodowej.

W wyniku protestów 15, 22 i 29 czerwca oraz 3 i 6 lipca zatrzymano około 1730 osób, w tym 980 w Mińsku. Znaczna część zatrzymanych została skazana przez sądy na kary aresztu lub grzywien. Podczas akcji, które odbyły się w lipcu, zatrzymania są brutalniejsze, a kary surowsze. Zatrzymywani są także przypadkowi przechodnie oraz coraz częściej dziennikarze, zarówno pracujący dla mediów białoruskich, jak i zagranicznych.

>>>>>>

Debilizm rezimu osiaga kolejne szczyty ! Aresztowania za milczenie !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:51, 15 Lip 2011    Temat postu:

,,Sąd'' odrzucił kasację. Opozycyjny działacz trafi na 5 lat do kolonii karnej

Miński sąd miejski odrzucił dzisiaj wniosek o kasację wyroku pięciu lat kolonii karnej o zaostrzonym reżimie, wydanego w maju w sprawie opozycjonisty Andreja Sannikaua, kandydata w wyborach prezydenckich na Białorusi z grudnia ubiegłego roku.

Został on skazany za organizację powyborczych demonstracji.

Odrzucono także wnioski o kasację wyroków wydanych w sprawach czterech innych oskarżonych wraz z Sannikauem. Mieli oni uczestniczyć w masowych zamieszkach 19 grudnia 2010 roku w wieczór po wyborach, kiedy w centrum Mińska odbyła się wielotysięczna manifestacja opozycji.

W maju działacza kampanii "Mów Prawdę!" Aleha Hniedczyka skazano na 3,5 roku pozbawienia wolności. Pozostali trzej otrzymali wyroki po trzy lata. Byli to: student Fiodar Mirzajanau, aktywista opozycyjnego Młodego Frontu Uładzimir Jaromienak i najmłodszy ze skazanych, 19-letni student Ilja Wasiljewicz.

Proces Sannikaua trwał 11 dni. W sądzie polityk ogłosił, że po aresztowaniu znęcano się nad nim, a szef KGB Białorusi Wadzim Zajcau groził zamordowaniem jego żony i dziecka. - Przeszedłem przez tortury, poniżenia i groźby - mówił w ostatnim słowie. Ocenił swój proces jako polityczną rozprawę.

57-letni Sannikau, lider opozycyjnego ruchu "Europejska Białoruś" jest z wykształcenia dyplomatą; w latach 1995-1996 był wiceministrem spraw zagranicznych Białorusi.

Jak podał niezależny portal internetowy Karta'97, dzisiaj sąd w Mińsku odrzucił także wniosek o kasację wyroku dwóch lat kolonii karnej, wydanego w kwietniu w sprawie Źmiciera Bandarenki, koordynatora kierowanego przez Sannikaua ruchu "Europejska Białoruś". Adwokaci powoływali się na zły stan zdrowia skazanego, który ma problemy z kręgosłupem, przebywa w więziennym szpitalu oraz powinien zostać poddany operacji, której mu odmówiono.

>>>>>

Takie tez to sa i ,,sądy'' ... Na telefon z gory ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88453
Przeczytał: 178 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:18, 18 Lip 2011    Temat postu:

Łukaszenka zwolnił szefa banku centralnego

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka zdymisjonował dzisiaj prezesa zarządu Narodowego Banku Białorusi (banku centralnego) Piotra Prakapowicza w związku z poważnym kryzysem finansowym w kraju - poinformowała służba prasowa kancelarii prezydenta.

Łukaszenka groził pod koniec maja zwolnieniem Prakapowicza, jeśli nie znajdzie sposobu na zażegnanie kryzysu finansowego na Białorusi.

Bank centralny po raz kolejny podniósł w tym tygodniu główną stopę procentową o dwa punkty, do 20 proc., co jest jedną z najwyższych stóp na świecie.

Licząca 10 mln mieszkańców Białoruś przeżywa obecnie najpoważniejszy kryzys gospodarczy od dojścia do władzy prezydenta Alaksandra Łukaszenki w 1994 r. Boryka się z ogromnym deficytem handlowym i brakiem dewiz.

Dewaluacja rubla, wysoka inflacja i utrzymywanie cen urzędowych powodują, że w sklepach wiele towarów po prostu zniknęło z półek. Ministerstwo Gospodarki podwyższyło w maju prognozę inflacji na 2011 r., szacując, że może ona wynieść do końca roku nawet 75 proc.

>>>>>

On nie mogl nic poradzic ... Na brak walut jedynym ratunkiem jest wolny rynek i jeden kurs walutowy... Zrobila tak Ukraina w 2008 i w ostatniej chwili uratowala sie przed sytuacja w jakiej jest Bialorus ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13 ... 80, 81, 82  Następny
Strona 12 z 82

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy