Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Bestialska napaść ZOMONu na kandydata Uładzimira Niaklajeu !
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14 ... 80, 81, 82  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:47, 19 Lip 2011    Temat postu:

Białoruska prasa o konieczności uwolnienia kursu walut

Dwie gazety białoruskie wybijają dzisiaj opinię przedstawiciela Ministerstwa Gospodarki o potrzebie uwolnienia kursu obcych walut. Cytowani przez prasę ekonomiści uważają, że po uwolnieniu kurs dolara najpierw gwałtownie wzrośnie, a potem ustabilizuje się.

"Władze i niezależni eksperci zgadzają się, że jednolity kurs jest potrzebny" - podkreśla "Komsomolskaja Prawda w Biełorussii". Jak przypomina, przedstawiciel Ministerstwa Gospodarki Anton Dałhawieczny oświadczył niedawno, że ustalenie jednolitego kursu jest konieczne w najbliższym czasie.

Tymczasem - zauważa opozycyjna "Narodnaja Wola" - Bank Narodowy udzielił na ten postulat "krótkiej odpowiedzi", głoszącej, że "bank nie ma środków, by przejść na kurs rynkowy" obcych walut.

"Komsomolskaja Prawda" zwraca uwagę, że Białoruś żyje prawie pół roku z kilkoma kursami walut. "Oficjalny kurs dolara wynosi około 5 tys. rubli białoruskich, na czarnym rynku sprzedają go po 6 tys., a jeśli spojrzeć na ceny w sklepach, to wydaje się, że firmy w cenę towarów wliczają kurs dolara po 9 tys. rubli" - zauważa gazeta.

"Narodnaja Wola" zastanawia się w tytule artykułu na pierwszej stronie, "kiedy dewizy znajdą się w wolnej sprzedaży". Kurs dolara utrzymywany przez bank centralny na poziomie 5 tys. rubli nie skłonił bowiem Białorusinów do pozbywania się wcześniej wykupionych dewiz. "Wiele banków komercyjnych zaczęło tymczasowo zamykać kantory, mówiąc, że czekają +na lepsze czasy+. Ale kiedy nastąpią te lepsze czasy?" - pyta gazeta.

Cytowany przez nią ekonomista Leanid Zaika zauważa, że regulacja kursu dewiz jest pozorna. - Niech urzędnicy zainteresują się, po jakim kursie dolara przedsiębiorcy sprzedają towary klientom. Dopóki władze białoruskie sądzą, że regulują jakieś kursy, dopóty główne koszty spadają na obywateli - mówi ekspert.

Zdaniem Zaiki, władze "powinny zrozumieć, że jeśli teraz zrównoważymy kurs (dolara) nawet na wysokim poziomie, to potem on rzeczywiście spadnie".

Również pytany przez "Komsomolską Prawdę" ekonomista Dźmitry Kruk spodziewa się, że po uwolnieniu kursu "jest możliwy taki efekt, że kurs raptownie podskoczy. Jednak wątpliwe, by ten skok był wielki, i według ocen pozytywnych potem ustali się równowaga na poziomie około 6 tys. rubli za dolara" - uważa ekonomista.

Białoruś boryka się z ostrym deficytem dewiz i spadkiem rezerw walutowych. W ostatnich miesiącach Bank Narodowy wprowadził szereg ograniczeń na rynku walutowym i przeprowadził ponad 50-procentową dewaluację rubla. Kłopoty z dostępnością dewiz i spadek wartości rubla jest poważnym problemem dla mocno zależnej od importu białoruskiej gospodarki.

>>>>>

Tak oni maja racje ... Jesli kurs panstwowy wynosi 5 tys a rynkowy 6 tys. TO DEBILIZMEM SA DWA KURSY przy tak niewielkiej roznicy ...
Po co ta luka ? Zeby robic balagan ? Jesli jednak kurs rynkowy wynosi 9 tys. to jednolity moze skoczyc do 8 tys . To jaki jest ten rynkowy ???
Natomast prawda jest taka ze uwolnienie spowoduje najpierw skok pozniej spadek i stabilizacje... Zreszta uwalniac mozan powoli... Zwiekszac widelki w kantorach . Np. przy kursie urzedowym dac kantorom widelki (+ -) 1,4 czyli od 3600 do 7000 i zobaczyc jak sie uksztaltuje ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:00, 19 Lip 2011    Temat postu:

Sąd utrzymał wyroki dla dwóch byłych kandydatów na prezydenta

Sąd w Mińsku odrzucił dzisiaj apelacje złożone przez dwóch byłych kandydatów w zeszłorocznych wyborach prezydenckich: Dźmitryja Wusa i Mikoła Statkiewicza, skazanych odpowiednio na sześć lat oraz 5,5 roku kolonii karnej o zaostrzonym reżimie.

Byli kandydaci argumentowali, że podczas ich procesu nie dowiedziono, że 19 grudnia zeszłego roku, w wieczór po wyborach, doszło w Mińsku do masowych zamieszek. W taki sposób władze określają demonstrację opozycji, która kwestionowała zwycięstwo w wyborach ubiegającego się o czwartą kadencję prezydencką Alaksandra Łukaszenki. Kandydatów skazano właśnie za organizację masowych zamieszek.

Sąd odrzucił też apelacje pięciu uczestników demonstracji: byłego milicjanta Alaksandra Kłaskouskiego, Arcioma Hrybkoua, Alaksandra Kwiatkiewicza, Dźmitryja Bułanoua i Andreja Paźniaka.

Ponadto sąd rozpatrzył, i również odrzucił, apelacje trojga innych osób skazanych w związku z protestami powyborczymi: dziennikarki Iryny Chalip, działacza niezarejestrowanej partii chrześcijańsko-demokratycznej Pawła Siewiarynca i współpracownika Statkiewicza, Siarhieja Marceleua. Wcześniej Marceleu i Chalip zostali skazani na kary w zawieszeniu, a Siewiaryniec - na trzy lata ograniczenia wolności.

W piątek miński sąd utrzymał w mocy wyrok pięciu lat kolonii karnej o zaostrzonym reżimie dla Andreja Sannikaua - męża Chalip i także byłego kandydata opozycji w wyborach.

Dzisiejsza rozprawa odbyła się pod nieobecność skazanych. Wcześniej rodzina Wusa przekazała, że będzie on w sądzie, ale na rozprawie jego obecności sprzeciwił się prokurator.

19 grudnia w Mińsku demonstranci kwestionowali oficjalne wyniki wyborów, według których niemal 80 proc. głosów zdobył Łukaszenka. Doszło do sprowokowanego według opozycji ataku grupy ludzi na drzwi budynku rządu. Siły specjalne milicji rozbiły demonstrację, zatrzymano ponad 600 osób. Ponad 30 z nich, w tym byli kandydaci, zostało skazanych w większości na kary kolonii karnej.

Represje wobec opozycji na Białorusi spowodowały przywrócenie i rozszerzenie sankcji Unii Europejskiej wobec przedstawicieli władz w Mińsku. Łukaszenka ocenił niedawno, że nie będzie uwięzionych opozycjonistów "wymieniał na negocjacje" z UE i zaproponował, że wyśle ich z kraju za granicę, do Europy.

>>>>>

No tak nie sad a ,,funkcjonariusze rezimu przebrani w togi''...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez BRMTvonUngern dnia Wto 18:27, 19 Lip 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 9:59, 21 Lip 2011    Temat postu:

Zatrzymania w czasie milczącego protestu w Mińsku

Co najmniej kilkanaście osób, w tym kobiety, zatrzymali mężczyźni w cywilu w centrum Mińska dzisiaj podczas akcji milczącego protestu przeciwko polityce prezydenta Alaksandra Łukaszenki, w której w stolicy wzięło udział kilkadziesiąt osób.

Gazeta "Nasza Niwa" zauważyła, że tym razem na ulice białoruskich miast wyszły nie tysiące i setki osób, jak było to w poprzednich tygodniach, ale dziesiątki.

Obrońcy praw człowieka z organizacji Wiasna informują, że na jeden z mińskich komisariatów trafiło dzisiaj 16 osób. Wśród nich jest Alona Lichawid, matka Mikity Lichawida, 21-latka skazanego na kilka lat kolonii karnej za udział w protestach po wyborach prezydenckich.

Milczący protest, zwoływany za pośrednictwem grupy internetowej Rewolucja Poprzez Sieci Społeczne, zaczął się w środę na Placu Październikowym w centrum Mińska. Kilka minut przed początkiem demonstracji, godziną 19 (godz. 18 czasu polskiego), byli tam niemal sami dziennikarze i wielu mężczyzn w cywilu, prawdopobnie funkcjonariuszy struktur siłowych. Potem pojawiło się kilkanaście osób, wśród nich młodzież, ale też ludzie z małymi dziećmi, osoby w podeszłym wieku.

- Chcemy żyć wolni na swojej ziemi - powiedziała starsza kobieta dziennikarzom, tłumacząc, dlaczego przyszła na plac. - Chcemy, by nasz prezydent nas słyszał - mówiła, dodając, że powinien to zrobić, skoro "mówi w telewizji, że bardzo kocha Białorusinów".

Na Prospekcie Niepodległości przylegającym do placu niemal zamarł zwykle gęsty o tej porze ruch samochodów. Według świadków został zablokowany przez milicję. Słychać było, jak kierowca jednego z nielicznych aut trąbił klaksonem na znak poparcia dla ludzi na placu.

Kiedy na plac wyszło około 30 ubranych na czarno funkcjonariuszy sił specjalnych milicji (OMON), protestujący usunęli się i poszli wzdłuż jednej z przecznic. Gdy odchodzili, po raz pierwszy rozległy się oklaski. Rozpoczęły się zatrzymania; do autobusu bez numerów zabrano co najmniej sześć osób.

Część demonstrantów - około 20 osób - nadal szła ulicą Lenina, klaszcząc. Znów rozległy się klaksony samochodów. Kiedy grupa mijała duchownego idącego ulicą, ten klasnął w dłonie i podniósł zaciśnięte kciuki w geście poparcia. Ludzie krzyczeli "Pieriemien!" (ros. Zmian!). Z jakiegoś telefonu komórkowego rozbrzmiewała piosenka rosyjskiego rockmana Wiktora Coja "Oczekujemy zmian" (ros. My żdiom pieriemien). Ten utwór, nieoficjalny hymn czasów pieriestrojki, pojawia się na ostatnich akcjach protestu na Białorusi.

Grupa protestujących zatrzymała się pod kinem Pobieda. Tu mężczyźni w cywilu zabrali do autobusu bez numerów młodego mężczyznę, kobiety stojące na ulicy zaczęły klaskać. Tajniacy zaprowadzili je, popychając, do autobusu. Kobiety na próżno żądały, by przedstawili dokumenty.

Tym razem nie było przypadków bicia czy agresji wobec dziennikarzy, jak zdarzało się to podczas poprzednich akcji protestu w Mińsku. Zatrzymany został jednak fotoreporter portalu internetowego Tut.by.

Jak poinformowało radio Swaboda, podobne protesty odbyły się też w innych miastach Białorusi, ale uczestniczyło w nich niewielu ludzi. W Brześciu zebrało się około 70 osób, nikt nie został zatrzymany. Około stu osób wzięło udział w demonstracji w Mohylewie i tam też milicja nikogo nie zatrzymała. W Grodnie zgromadziło się około 50 osób, ale nikt nie klaskał; dwie osoby zostały zatrzymane. W mniejszych miejscowościach - Słucku, Rohaczewie, Wołkowysku, Słonimiu - wyszło na ulice od kilku do kilkunastu osób.

Milczące protesty zwoływane przez internet odbywają się na Białorusi od kilku tygodni. Ich uczestnicy gromadzą się w centralnych punktach miast co środę wieczór, by wyrazić krytykę wobec polityki władz. Nie wznoszą haseł i nie używają zabronionych symboli narodowych, jedynie klaszczą lub tupią.

>>>>>>

A wiec tajniacy ubecy sbecy ... Syfiasty radziecki styl zycia...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:59, 21 Lip 2011    Temat postu:

Kierowcy protestowali w Mińsku przeciw podwyżkom cen benzyny

W Mińsku odbyła się w czwartek wieczorem akcja protestacyjna kierowców samochodów pod nazwą "Stop-benzyna", przeciwko podwyżkom cen paliwa. Wzięło w niej udział około stu osób, w przeprowadzeniu protestu przeszkodziła milicja.

Kierowcom nie udało się, jak podczas protestu 7 czerwca, zablokować centralnego Prospektu Niepodległości. W czwartek ruch na tej ulicy zablokowała milicja drogowa, przepuszczając tylko transport miejski.

Protest miał polegać na tym, że kierowcy będą jechać z małą prędkością, tworząc w ten sposób zwartą kolumnę. Sygnałem protestu miały być też białe wstążki na antenach samochodów i nalepki "Jestem przeciw podwyżce cen na paliwo".

Milicja nie dopuściła kierowców do ścisłego centrum miasta. Samochody kierowały się w boczne ulice. Prowadzący auta na znak protestu przeciw kolejnej, 3-procentowej, podwyżce cen benzyny, trąbili klaksonami. Przechodnie odpowiadali im z chodników klaskaniem - w ten sposób wyrażają swoje niezadowolenie z polityki władz uczestnicy zwoływanych co środę przez internet milczących protestów.

Przed protestem milicja ogłosiła, że odbywa się on bez zezwolenia i ostrzegła przed odpowiedzialnością administracyjną i karną za udział w nim.

Kiedy w czerwcu koncern Biełnieftiechim podniósł ceny benzyny o 30 procent, protestujący kierowcy zablokowali centrum Mińska na dwie godziny. Kilku uczestników protestu zostało potem ukaranych grzywnami. Jednak prezydent Alaksandr Łukaszenka zażądał obniżenia cen i ostatecznie podwyżki wyniosły 13-22 proc.

Białoruś znajduje się obecnie w najgłębszym kryzysie finansowym od dojścia Łukaszenki do władzy 17 lat temu - ma ogromny deficyt handlowy i niedobór dewiz. Pod koniec maja była zmuszona do zdewaluowania rubla białoruskiego wobec dolara o 56 proc.

>>>>>>

No to Lukaszka walczy juz z calym narodem... Wynik tej wojny moze byc dla niego tylko jeden ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:16, 22 Lip 2011    Temat postu:

Kolejne procesy uczestników milczących protestów

W Mińsku na Białorusi uczestnicy wczorajszych milczących protestów stanęli dziś przed sądami, które skazały większość z nich na kary od 10 do 12 dni aresztu. Kilka dziewcząt zostało skazanych na grzywny.

Na 10 dni aresztu sąd skazał Alonę Lichawid, matkę 21-letniego Mikity Lichawida, skazanego na kilka lat kolonii karnej za udział w protestach po wyborach prezydenckich w grudniu zeszłego roku. Karę 11 dni aresztu otrzymała Alaksandra Klimowicz, współpracowniczka niezależnej telewizji Biełsat.

W Borysowie skazani zostali na pięć dni aresztu: działacz opozycyjnej Zjednocznej Partii Obywatelskiej Mikałaj Witorski oraz fotograf portalu internetowego ex-press.by Alaksandr Ziankow. Według obrońców praw człowieka procesy dwóch osób zatrzymanych po proteście w Nowopołocku oraz czterech zatrzymanych w Zasławiu zostały przełożone.

W stolicy Białorusi zatrzymano w środę około 20 osób. Kilkoro niepełnoletnich zwolniono, po jedną z dziewcząt przyjechała karetka, a 17 osób spędziło noc w mińskim areszcie przy ul. Akreścina.Na procesach "tym razem zatrzymanym zarzucano nie publiczne przeklinanie, ale udział w masowym zgromadzeniu odbywającym się bez zezwolenia, co jest już przynajmniej bliższe prawdy" - powiedziała obrończyni praw człowieka Nasta Łojka.

Zaznaczyła, że zatrzymania odbywały się mniej brutalnie. - Znacznie rzadziej używano siły fizycznej, nie dostawaliśmy informacji, by zatrzymanych bito w autobusach. Na komisariatach milicjanci zachowywali się mniej lub bardziej uprzejmie - dodała działaczka.

Siódma z kolei akcja milczącego protestu przeciwko polityce prezydenta Alaksandra Łukaszenki była mniej liczna niż poprzednie. W wyniku dotychczasowych protestów zatrzymano według obrońców praw człowieka ponad 1800 osób, w tym około tysiąca w Mińsku. Znaczna część zatrzymanych została skazana przez sądy na areszt lub grzywny.

Milczące protesty rozpoczęły się na Białorusi w połowie czerwca. Zwoływane są za pośrednictwem internetu, przez grupę Rewolucja Poprzez Sieci Społeczne na rosyjskim portalu społecznościowym. Uczestnicy protestów przychodzą co środę wieczór na centralne place swoich miast i na znak protestu przeciw polityce władz klaszczą, czasem tupią. Nie wznoszą haseł ani nie używają zabronionej opozycyjnej symboliki narodowej.

>>>>

I znowu to samo powtarzajace sie z monotonna nuda... Jak nudny jest system sowiecki tylko gwalty i represje i nic poza tym...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:30, 23 Lip 2011    Temat postu:

Sąd pozostawił bez zmian wyrok dla Niaklajeua

Sąd w Mińsku odrzucił dziś apelację Uładzimira Niaklajeua, kolejnego z byłych kandydatów na prezydenta Białorusi, który odwoływał się od wyroku wydanego w maju w serii procesów opozycji po wyborach z grudnia zeszłego roku.

Niaklajeu był skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata za "przygotowywanie działań poważnie naruszających porządek publiczny" podczas demonstracji opozycji w Mińsku w wieczór po wyborach prezydenckich 19 grudnia.

Przed rozprawą przypomniał, że w wieczór wyborczy, gdy wciąż miał status kandydata na prezydenta, został pobity przez nieznanych sprawców, jak ocenił - służby bezpieczeństwa. Trafił wówczas do szpitala, skąd został uprowadzony przez mężczyzn w cywilu i przewieziony do aresztu śledczego KGB w Mińsku. Nie brał udziału w demonstracji, której uczestnicy protestowali przeciw oficjalnym wynikom, dającym niemal 80 procent głosów ubiegającemu się o czwartą kadencję prezydencką Alaksandrowi Łukaszence.

Sąd utrzymał też wyrok dla Andreja Dźmitryjeua, szefa sztabu wyborczego Niaklajeua, również skazanego na karę w zawieszeniu. Na osobnej rozprawie sąd odrzucił też apelacje uczestników demonstracji 19 grudnia, skazanych na kary od 3-3,5 roku kolonii karnej. Są to: Uładzimir Łoban, Aleh Fiedarkiewicz, Jauhen Sakret, Siarhiej Kazakou, Dźmitry Daronin i Wital Macukiewicz.

To kolejne utrzymane w mocy wyroki za powyborcze protesty. W minionych dniach sądy odrzuciły apelacje byłych kandydatów skazanych na kary 5-6 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze: Andreja Sannikaua, Mikoły Statkiewicza i Dźmitryja Wusa, a także apelacje szeregowych uczestników demonstracji z 19 grudnia.

Opozycyjna gazeta "Narodnaja Wola" publikuje dziś oświadczenie Sannikaua, które wystosował po tym, jak sąd odmówił mu udziału w rozprawie apelacyjnej. Zdaniem opozycyjnego polityka, honor białoruskich prawników "ratują obecnie tylko adwokaci".

Ponad 40 osób zostało skazanych na Białorusi w związku z demonstracją 19 grudnia; większość - na kary 2-4 lat kolonii karnej.

Trzech młodych więźniów skazanych w tych procesach zapowiedziało swój ślub w trakcie wyroku. W piątek w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze w Iwacewiczach bierze ślub skazany w maju na cztery lata 23-letni opozycjonista Pawał Winahradau.

>>>>>

No tak pseudosady czyli czekisci w togach ...

A te sluby to naprawde czy to znowu jakies zagranie ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:27, 23 Lip 2011    Temat postu:

Białoruś: mniejsze płace, radzimy nie brać kredytów

Co trzeci Białorusin zarabia równowartość od 200-300 dolarów, czyli poniżej przedwyborczego ekwiwalentu 500 dolarów - pisze w sobotę białoruska prasa. Zauważa, że kredyty, do których w ostatnich latach Białorusini przywykli, stały się zbyt kosztowne.

Jak podaje "Komsomolskaja Prawda w Biełorussii", główny urząd statystyczny (Biełstat) przyjrzał się, ile Białorusini zarabiali w maju, rozbijając dochody na grupy według ich wysokości. Okazało się, że najpopularniejsza grupa zarobków to od 1-1,5 mln rubli białoruskich (ok. 560-850 zł) brutto.

"Tyle w maju zarabiało 28,7 proc. zatrudnionych Białorusinów, czyli co trzeci pracownik. Według badania w tej grupie płac znajdują się przede wszystkim pracownicy przemysłu wydobywczego, ochrony zdrowia, handlu, usług socjalnych i rybołówstwa" - pisze gazeta.

Dodaje, że najlepiej zarabia - powyżej 3 mln rubli (ok. 1700 zł) brutto - 6,5 proc. pracowników. To przede wszystkim ludzie zatrudnieni w sferze nieruchomości, finansów, budownictwa. Dziennik podkreśla, że zarabiających najmniej - poniżej 500 tys. rubli (ok. 280 zł) brutto - jest wśród białoruskich pracowników tylko 3 proc., czyli dwa razy mniej niż tych, którzy mają najwyższe pensje.

Gazeta wspomina o "poprzeczce 500 dolarów" - do takiego poziomu (według równowartości w rublach) miało wzrosnąć średnie wynagrodzenie na Białorusi według zapowiedzi prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Przed wyborami prezydenckimi w grudniu zeszłego roku władze podniosły pensje w sektorze budżetowym o ok. 30 proc. Jednak pod koniec maja Bank Narodowy przeprowadził dewaluację, po której wartość rubla do dolara spadła o ponad 50 procent. Jak podaje w sobotę gazeta "Zwiazda", w czerwcu średnia pensja na Białorusi wyniosła 1 mln 782 tys. 857 rubli (ok. 1007 zł).

"W ostatnich latach przyzwyczailiśmy się brać kredyty - na mieszkania, samochody, sprzęt gospodarstwa domowego, remonty i urlopy. Teraz jednak pożyczanie stało się zbyt drogie" - pisze w sobotę "SB.Biełaruś Siegodnia", organ administracji prezydenta. Wskazuje, że są już, co prawda wyjątkowe, przypadki oprocentowania kredytów konsumenckich (wraz z dodatkowymi opłatami) nawet w wysokości 100 procent w skali roku. Popularny przedział zaś to 50-70 proc. w skali roku.

Cytowany przez gazetę analityk Dźmitry Kruk przyznaje, że kredyty, nawet o oprocentowaniu 25-30 proc. będzie "bardzo trudno spłacać z powodu zahamowania wzrostu dochodów". Dziennik radzi czytelnikom, by w sprawach kredytów byli teraz "bardzo oszczędni".

>>>>>

Niestety ,,kredytowy dobrobyt'' od wladz rozpowszechnil sie na cale spoleczenstwo... Bialorus jest gdzies na takim etapie jak w Polsce po Gierku i w okresie stanu wojennego... Nastepny etap to upadek rezimu !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 22:37, 24 Lip 2011    Temat postu:

Białoruś: uwięzionemu działaczowi grozi kalectwo

Opozycyjna organizacja Europejska Białoruś zaapelowała w niedzielę o wsparcie dla swego działacza, znajdującego się w więzieniu Źmiciera Bandarenki, który ma być poddany operacji. Według bliskich więźnia zabieg grozi kalectwem.

Jak przypomina opozycyjny portal Karta'97, Bandarenka z powodu poważnych problemów z kręgosłupem został przeniesiony do szpitala więziennego. Administracja więzienia oznajmiła w ostatnich dniach, że daje mu wybór: albo podda się operacji, albo będzie skierowany do kolonii karnej.

Bandarenka został skazany pod koniec kwietnia na dwa lata kolonii karnej za udział w protestach opozycji po zeszłorocznych wyborach prezydenckich.

Europejska Białoruś kładzie nacisk w swoim apelu na to, że opozycjoniście odmówiono konsultacji niezależnego neurochirurga, a termin bardzo trudnej operacji, o "nieprzewidywalnych wynikach", zarządzono "w przymusowym trybie". Organizacja podaje też, że Bandarence odmówiono rehabilitacji po operacji.

Jego żona, Wolha Bandarenka, wyjaśniła, że wszyscy lekarze, którzy leczyli jej męża, w tym i więzienni, są przeciwni operacji ze względu na przeciwwskazania fizjologiczne. Wskazała, że w więzieniu praktycznie niemożliwe jest wypełnienie zaleceń dotyczących trybu życia po operacji - należy wówczas albo tylko leżeć, albo tylko stać. Ponadto rehabilitacja powinna trwać nie mniej niż miesiąc, a żonie Bandarenki powiedziano, że spędzi on w szpitalu po operacji łącznie dwa i pół tygodnia.

Europejska Białoruś ocenia, że wobec Bandarenki stosowane są metody przypominające "medycynę represyjną z czasów ZSRR". Organizacja zwraca się "do demokratycznego społeczeństwa na Białorusi i w świecie" z prośbą o wsparcie opozycjonisty i o występowanie w jego sprawie do organizacji praw człowieka oraz władz.

Bandarenka był współpracownikiem jednego z kandydatów w wyborach prezydenckich z 19 grudnia 2010 roku, opozycyjnego polityka Andreja Sannikaua. Został zatrzymany w noc po demonstracji opozycji, która w wieczór wyborczy kwestionowała oficjalne wyniki dające prawie 80 proc. prezydentowi Alaksandrowi Łukaszence. Pod koniec kwietnia sąd skazał go na dwa lata kolonii karnej o zwykłym rygorze za organizację i przygotowywanie działań poważnie naruszających porządek publiczny.

Jak podaje Karta'97, stan zdrowia opozycjonisty pogorszył się znacznie z powodu warunków i złego traktowania w więzieniu śledczym KGB w Mińsku.

>>>>>

ŻADAMY PRAWA DO OPIEKI MEDYCZNEJ DLA BIAŁORUSI ! ZABRANIANIE OPIEKI TO MORDERSTWO ! ZA TO BĘDA TRYBUNAŁY !!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 12:56, 25 Lip 2011    Temat postu:

Cymbał Łukaszenko zanim padnie zniszczy Białoruś :

Łukaszenko tworzy białoruskich oligarchów

Dyktator nie chce, by najlepsze kąski gospodarki wykupili rosyjscy oligarchowie. Tworzy więc własną kastę bogaczy.

- Główny sygnał tworzenia miejscowej oligarchii, wielu obserwatorów widzi w mającym teraz miejsce, organizowaniu narodowych holdingów, które skupiają państwowe firmy pod zarządem struktur prywatnych. Wprawdzie pojęcie „prywatna struktura" jest na Białorusi dość umowne, w kraju nie ma bowiem ani jednego dużego przedsiębiorcy, który byłby niezależny od państwa — zauważa Nikołaj Radow specjalista ds białoruskich rosyjskiej agencji Regnum.

Potwierdza to weekendowa wypowiedź białoruskiego premiera.

- Przy prywatyzacji państwowego majątku chcemy, by priorytet dostał narodowy biznes — zapowiedział Michaił Miasnikowicz.

???? Jakiej znowu piartyzacji ???

O białoruskich prywatnych przedsiębiorcach stało się głośno w czerwcu, gdy po raz pierwszy Unia nałożyła sankcje na biznes w tym kraju. Chodziło o trzy firmy i osobę Władimira Peftijewa, prezydenckiego doradcy ekonomicznego, nazywanego „bankierem Łukaszenki".

To najbardziej zaufany białoruski bogacz (wg. Forbesa ok. 900 mln dol.). Za przyzwoleniem Łukaszenki majątek zbił na produkcji i handlu bronią, m.in. z Koreą Północną i arabskimi reżimami. Zajmuje się tym kierowana przez niego firma Biełtecheksport. Petfijew ma też największą firmę telekomunikacyjną (Biełtelekom) oraz totalizator (Sport-Pari).

Z bliskiego otoczenia prezydenta wywodzą się też inni kandydaci na białoruskich oligarchów. Jurij Cziż właściciel holdingu Traipl ma znaczny udział w krajowym rynku paliw, sieć hipermarketów, największy ośrodek sportów zimowych, zakłady mięsne, złoża węgla. Jest też prezesem kluby Dynamo Mińsk.

Do Pawła Topuzidisa należą największe w kraju zakłady tytoniowe Tabak-inwest oraz sieć hipermarketów Korona. Topuzidis jest też jedynym posiadaczem praw do produkcji na białoruski rynek papierosów znanych światowych marek.

Anatoli Ternawski to jeden z największych producentów, eksporterów i dostawców paliw na Białorusi (firma Uniwest). Ma własny tabor kolejowy oraz bazę paliwową pod Homlem. To także jeden z największych deweloperów Mińska i okolic.

Z kolei Arkadi Dobkin inwestuje w nowe technologie. Ma firmę, która jest największym dostawcą oprogramowania dla państwowych instytucji. Na bazie jego firmy powstaje najbardziej ambitny program rządu — Park Nowych Technologii. Wreszcie Aleksandr Szakutin — senator i właściciel przedsiębiorstwa Amkodor produkującego maszyny drogowe i rolnicze.

Teraz Mińsk mnoży przed Moskwą warunki i podnosi ceny swoich największych firm, by zniechęcić do ich przejęcia rosyjskie koncerny.

Radow zwraca jednak uwagę, że rząd może też przeprowadzić „narodową prywatyzację", gdzie zamiast poborów, to obywatele odstaliby akcje przedsiębiorstwa. Dzięki temu z rynku ściągnąłby potrzebne na spłaty rosnącego zadłużenia 7,5 mld dol., bez konieczności wyzbywania się kluczowych firm.

Autor: Iwona Trusewicz

>>>>>>

Oczywiscie ! To nie jest majatek Lukaszenki ktory moze on sobie rozdac kolesiom... Wszak ludzie budowali te fabryki !
Trzeba majatek oddac ludziom ... Nie jest to prywatyzacja a UWLASZCZENIE ! Tak jak Powstancy Styczniowi uwlaszczyli w 1863 roku i dzieki temu chlop na Bialorusi stal sie wlascicielem nie tak jak w Rosji ... I o to chodzi teraz nie oligarchowie jak w Rosji tylko akcjonariusze ... I niech kazdy dostanie akcje zakladu w ktorym pracuje ... Zeby nie bylo tak ze ,,wszyscy dostana akcje wszystkiego'' ... To absurd i prowadzi tylko do zysku spekulantow ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:28, 25 Lip 2011    Temat postu:

Białoruś: prywatyzację hamują dyrektorzy nieefektywnych zakładów

Szef Państwowego Komitetu ds. Majątku Białorusi Ryhor Kuzniecau jako "głównych przeciwników prywatyzacji" w kraju wskazał dyrektorów nieefektywnych zakładów państwowych - piszą dziś niezależne tygodniki: "Biełorusy i Rynok" oraz "Biełgazieta".

"Zobaczyliśmy, że w kraju jest wielu przeciwników prywatyzacji, przede wszystkim są to dyrektorzy przedsiębiorstw" - cytuje Kuzniecaua "Biełgazieta". Według szefa państwowego komitetu "najgorsze jest to, że ministerstwa, resorty i lokalne organy władzy chodzą na pasku" dyrektorów, którzy zniechęcają potencjalnych inwestorów np. nierealnymi warunkami przetargów.

"Jeśli kierownictwo przedsiębiorstwa nie umie zarabiać pieniędzy, to prywatny właściciel je zwolni. Wydaje mi się, że to właśnie poczuli dyrektorzy. Zaczynają dzisiaj burzyć robotników, zastraszać ich, zrywać konkursy i przetargi" - przytaczają słowa Kuzniecaua oba tygodniki.

"Pojawia się pytanie, dlaczego państwo, za przykładem prywatnego właściciela, nie pozbywa się nieefektywnych menedżerów?" - komentuje "Biełgazieta".

Tygodnik zauważa, że realizacja rządowego planu prywatyzacji, w którym znajdowało się 178 przedsiębiorstw, "jak można było się spodziewać, przeciągnęła się". "Tylko 10 z nich znalazło prywatnego właściciela, a dalszych 10 będzie sprywatyzowanych przez specjalnie powołaną agencję" - dodaje.

Przed dewaluacją, przeprowadzoną na Białorusi pod koniec maja, "ze sprzedaży tych 178 przedsiębiorstw można było uzyskać 620-650 mln dolarów" - wskazują "Biełorusy i Rynok".

Specjalizujący się w tematyce gospodarczej tygodnik przypomina, że chodzi o małe i średnie przedsiębiorstwa. Sprzedaż "sreber rodowych", jak nazywane są strategiczne białoruskie zakłady, znajduje się pod kuratelą rządu i prezydenta Aleksandra Łukaszenki.

>>>>>

Bez przesady . Sprzeciwiaja sie ale nie sa w stanie nic zrobic ... Troche namaca ... Wazniejsze jest to aby zaklady trafily w rece pracownikow jako kacjonariuszy... Wtedy jak chca miec tego dyrektora niech maja ! jak padna to na wlasne zyczenie i to chodzi ! To jest rynek !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:40, 26 Lip 2011    Temat postu:

Białoruska opozycja opuściła dotychczasową siedzibę

Opozycyjna partia Białoruski Front Narodowy, którą władze wysiedlają z wynajmowanego dotąd lokalu w Mińsku, pożegnała się dziś z siedzibą przy ul. Maszerowa, którą zajmowała od niemal 20 lat. 26 lipca lokal mają zająć komornicy.

Na ostatnie spotkanie w historycznej siedzibie BNF przyszli opozycyjni politycy, artyści, dziennikarze. Partia ogłosiła, że za miesiąc będzie miała nowe biuro przy ul. Kropotkina. Na Białorusi organizacje nie mogą być zarejestrowane, a więc działać legalnie, bez oficjalnego adresu.

Jak relacjonuje Radio Swaboda, na ścianach lokalu, który jutro mają przejąć służby komunalne, wymalowano graffitti: "Żywie Biełaruś!" (biał. Niech żyje Białoruś!), "BNF na zawsze!". Okna udekorowano biało-czerwono-białymi wstążkami w używanych przez opozycję historycznych barwach narodowych.

Partia uznała pozbawienie jej dotychczasowej siedziby za "próbę rozprawy politycznej", ale postanowiła, że nie będzie się mu sprzeciwiać siłą.

Kłopoty z biurem w Mińsku, które było zarazem siedzibą struktur obwodowych BNF, zaczęły się na początku roku. Wówczas administracja dzielnicy powiadomiła BNF, że nie odnowi z nim umowy o wynajem. Zdaniem partii, była to reakcja na organizowanie w lokalu pomocy dla aresztowanych po demonstracji opozycji 19 grudnia w Mińsku, w wieczór po wyborach prezydenckich.

Stu działaczy kultury, nauki i sztuki, dziennikarzy i obrońców praw człowieka zaapelowało w obronie siedziby opozycyjnej partii. Wskazywali, że pozbawienie BNF siedziby oznaczać będzie zniszczenie "wyspy białoruskości, gdzie prowadzona była aktywna działalność społeczna i kulturalna, i gdzie kształtuje się społeczeństwo obywatelskie Białorusi".

Jednak w maju sąd gospodarczy w Mińsku wydał decyzję o wysiedleniu partii, a także innych organizacji zarejestrowanych w lokalu. Niedawno partia otrzymała powiadomienie z sądu, że 26 lipca odbędzie się przymusowe wysiedlenie z tych pomieszczeń.

W biurze BNF przez lata odbywały się spotkania i konferencje prasowe działaczy opozycji, sprzedawana była prasa niezależna i opozycyjna, odbywały się imprezy kulturalne.

>>>>>>

Demokracja sie ,,rozwija'' ... No ale teraz to juz rezim sie konczy... Dlugo to nie potrwa ... Nie ma kasy nie ma gdzie pozyczyc... Koniec ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:53, 26 Lip 2011    Temat postu:

Adwokatki opozycjonistów pozbawione licencji

Trwająca na Białorusi nadzwyczajna ,,weryfikacja'' adwokatów zakończyła się negatywnie dla adwokatek: Hanny Bachcinej i Darii Lipkinej, które broniły opozycjonistów sądzonych w związku z protestami po wyborach prezydenckich - powiadomiło dzisiaj Radio Swaboda.

Oznacza to, że będą one pozbawione licencji na działalność adwokacką.

>>>> Brawo bohaterki !!! Jeszcze nie slyszalem aby kobiety tracily prace adwokatki z przyczyn rezimowych ! W kadym razie nigdy nie byly jakos na pierwszych miejsca a tu prosze ! Ewenement ! Lukaszenko pobil rekord !

Prawniczki broniły oskarżonych w procesach dotyczących wydarzeń 19 grudnia, kiedy w Mińsku opozycja protestowała przeciw oficjalnym wynikom wyborów prezydenckich, dającym niemal 80 proc. głosów ubiegającemu się o czwartą kadencję Alaksandrowi Łukaszence.

Bachcina broniła Iryny Chalip, opozycyjnej dziennikarki i zarazem żony byłego kandydata opozycji w wyborach Andreja Sannikaua. Jej klientka otrzymała karę w zawieszeniu. Lipkina była adwokatką jednego z najmłodszych oskarżonych, 21-letniego obecnie Mikity Lichawida, którego sąd skazał za udział w demonstracji na 3,5 roku kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.

Kolegium weryfikacyjne zarzuciło Bachcinej, że nie zajmowała się propagowaniem wymiaru sprawiedliwości, nie pisała artykułów do gazet państwowych i nie występowała w radiu i telewizji.

???? Znaczy co adwokatki zamiast prowadzic procesy w sadzie powinny robic szol w tv ? Spiew Taniec ??? Super maja kryteria !!!

Jak podkreśla Radio Swaboda, adwokatka nie ma na swym koncie żadnych naruszeń, a w 2010 roku otrzymała dyplom Ministerstwa Sprawiedliwości przyznany "za obronę praw i swobód obywateli".

Iryna Chalip zwróciła uwagę, że prawniczka przyjęła jej sprawę, mimo że broniący jej wcześniej adwokaci stracili licencje.

>>>>> Bohaterka !

Nadzwyczajna weryfikacja adwokatów, zarządzona przez Ministerstwo Sprawiedliwości, rozpoczęła się na Białorusi w czerwcu i potrwa do połowy września. Komisje weryfikacyjne mają ocenić pracę adwokatów "na podstawie wskaźników jakościowych i ilościowych ich działalności" w sprawach karnych, administracyjnych, cywilnych czy sporach gospodarczych.

Hary Pahaniajła z Białoruskiego Komitetu Helsińskiego ocenia, że w drodze nadzwyczajnej weryfikacji władze "chcą rozliczyć się z tymi adwokatami, którzy najaktywniej uczestniczyli w prowadzeniu obrony w tzw. sprawie 19 grudnia".

Kilka miesięcy przed weryfikacją, w lutym, pozbawiono licencji czworo członków mińskiego kolegium adwokackiego, którzy byli obrońcami w powyborczych procesach. W marcu licencję stracił Pawał Sapiołka, adwokat Sannikaua, wcześniej również broniący opozycjonistów.

>>>>>>

To sa bohaterowie ! Wzor dla mlodziezy ! Na naszych oczach widzimy bohaterstwo ! Brawo !
A w takim wymiarze niesprawiedliwosci nikt normalny i tak nie chce pracowac ! To banda swirow i psychopatow... Zadna strata ! Lepiej byc zwolnionym i bohaterem narodowym niz pracowac i byc tchorzem !
Cena przejscia do historii w sumie niewielka :O)))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:33, 27 Lip 2011    Temat postu:

W Mińsku kolejny milczący protest przeciw polityce władz, który miał odbyć się dziś w południe czasu polskiego na głównym bazarze miasta, przebiegł praktycznie niezauważalnie. Niektóre portale internetowe oceniły, że protest się nie odbył.

Grupa internetowa pod nazwą Rewolucja Poprzez Sieci Społeczne, za której pośrednictwem umawiają się uczestnicy protestów, proponowała zgromadzić się o godz. 13 czasu lokalnego na bazarze spożywczym w centrum miasta, zwanym popularnie Komarowką. Uczestnicy protestu mieli zebrać się koło nieczynnych stoisk. Tym razem nie mieli klaskać, jak działo się to podczas poprzednich protestów, by nie prowokować milicji do zatrzymań.

Około godz. 13 na Komarowce zebrało się wielu dziennikarzy i liczni ubrani po cywilnego mężczyźni, prawdopodobnie z milicji. Wśród nich był Ihar Jausiejeu z dowództwa mińskiej milicji. Grupy z krótkofalówkami i z małymi kamerami wideo stały w różnych punktach krytej hali targowej, na placu przed nią, przed rzędami stoisk na świeżym powietrzu. Radio Swaboda zauważyło, że niektórzy tajniacy rozmawiali przez krótkofalówki, ukrywając je w plastikowych reklamówkach.

Na placu przed halą siedziało na ławkach kilkadziesiąt osób, w tym młodzież. Niektórzy ludzie mówili dziennikarzom, że przyszli na protest. Nikt nie sformował jednak zwartej grupy, nikt też nie klaskał. Przed halą pojawił się wiceszef misji dyplomatycznej USA w Mińsku Michael Scanlan.

W upalny, słoneczny dzień bazar działał jak zwykle. Po kilkunastu minutach i dziennikarze, i milicjanci zaczęli korzystać ze stoisk z wypiekami (pirożkami) i kwasem chlebowym. Przed godz. 14 (godz. 13 czasu polskiego) odjechał sprzed bazaru mikrobus bez numerów z grupą cywilów, prawdopodobnie milicjantów. Zazwyczaj takimi autami wywożeni są ludzie zatrzymani podczas akcji protestu. Tym razem do zatrzymań nie doszło.

Na ławce przed halą pozostała starsza pani, która powiedziała, że przychodzi na wszystkie akcje protestu. Zapytana przez młodego mężczyznę, czy akcja się skończyła i czy przewidziany jest protest wieczorem, odparła: "Młody człowieku, proszę patrzeć w internet".

Jak podaje Radio Swaboda, na protest w Słonimiu przyszły w środę trzy osoby, w Mohylewie - około dziesięciu. Brak informacji o zatrzymaniach.

Zwoływane przez internet protesty odbywają się na Białorusi co środę od połowy czerwca, jeden z nich przeprowadzono też 3 lipca w państwowe święto Dnia Niepodległości. Dotąd na protesty wybierano godziny wieczorne. Inicjatorzy akcji zmieniają ostatnio jej formy w obawie przed zatrzymaniami demonstrantów przez milicję.

Na początku znakiem wywoławczym protestów i sygnałem protestu przeciw polityce władz było klaskanie; demonstranci nie wznosili żadnych okrzyków ani nie używali opozycyjnych symboli narodowych. Podczas poprzednich protestów, w tym przed tygodniem, ich uczestników, w tym dziennikarzy, a czasem przypadkowych przechodniów, zatrzymywali, niekiedy brutalnie, mężczyźni w cywilu. Sądy skazują zatrzymanych na kary grzywien lub aresztu administracyjnego.

>>>>>

Popieramy wolnosc na Bialorusi !



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:27, 28 Lip 2011    Temat postu:

Jermakowa nową szefową Banku Narodowego na Białorusi

Nową szefową białoruskiego Banku Narodowego została dziś Nadzieja Jermakowa, która dotąd stała na czele zarządu największego białoruskiego banku państwowego Biełaruśbank - powiadomiła oficjalna agencja BiełTA.

Jermakową, która jest też przewodniczącą oficjalnego Białoruskiego Związku Kobiet, mianował na nowe stanowisko prezydent Alaksandr Łukaszenka. Jej nominacja następuje w czasie, gdy Białoruś boryka się z problemami na rynku walutowym, w tym deficytem obcych walut, i usiłuje zwiększyć swoje rezerwy walutowe.

Jermakowa oceniła w środę na spotkaniu z Łukaszenką, że rynek finansowy kraju stabilizuje się. Poinformowała, że od czerwca rosną lokaty bankowe w białoruskich rublach, a wkłady walutowe przestały topnieć. Jej zdaniem, kursy walut zagranicznych ustalone przez Bank Narodowy odzwierciedlają ich realną wartość i nie są utrzymywane metodami administracyjnymi

Były szef Banku Narodowego Stanisław Bahdankiewicz, obecnie związany z opozycją, zwrócił uwagę, że Jermakowa jest praktykiem i dobrze przygotowanym technicznie bankowcem, ale dotąd niemal nie zajmowała się makroekonomią, a takich kompetencji wymaga stanowisko szefa banku centralnego.

Dodał, że uważa jej nominację za "kontynuację polityki kadrowej Łukaszenki, który mianuje ludzi oddanych mu osobiście".

Dwa miesiące temu Bank Narodowy przeprowadził ponad 50-procentową dewaluację rubla do dolara. Nie rozwiązało to problemu deficytu dewiz, których brak odczuwają nie tylko zwykli obywatele, ale też przedsiębiorstwa. Oficjalny kurs dolara wynosi obecnie około 5 tys. rubli białoruskich, jednak bardzo trudno kupić go po tej cenie w kantorach, kurs na czarnym rynku wynosi ok. 7 tys. rubli za dolara. Niektóre banki zamknęły część kantorów w związku ze znacznym spadkiem liczby transakcji walutowych.

Tygodnik "Biełarusy i Rynok" specjalizujący się w tematyce gospodarczej wezwał niedawno do uwolnienia kursu obcych walut i wprowadzenia kursu rynkowego. Według tygodnika "obecna sytuacja jest zgubna dla biznesu, uderza w obywateli i niszczy gospodarkę".

>>>>>

No i co ona niby poradzi ??? Tutaj widzimy glupote feministek ktore chca wpychac parytety ... No to maja ! Posluszne kobiety zankomicie nadaja sie do krycia brudu ... Nie ma problemu !
Wspaniala kariera szczotki klozetowej ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88473
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:24, 29 Lip 2011    Temat postu:

Białoruski opozycjonista w kolonii karnej

Były kandydat opozycji w wyborach prezydenckich Andrej Sannikau został przewieziony do kolonii karnej w Nowopołocku - podała dziś główna opozycyjna gazeta białoruska "Narodnaja Wola". Polityk jest skazany na pięć lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. O przewiezieniu Sannikaua do miejsca odbywania wyroku powiadomiła jego adwokatka Maryna Kawaleuskaja. Wcześniej niezależne portale internetowe zapowiadały, że ma to nastąpić około 26 lipca.

Żona polityka, opozycyjna dziennikarka Iryna Chalip, która widziała się z mężem w areszcie w Mińsku przed jego wyjazdem, wskazała, że kolonia karna w Nowopołocku "jest znana ze swojej surowości i specyficznego stosunku do więźniów politycznych". Jako przykład podała przypadek również skazanego za protesty powyborcze Mikity Lichawida, odbywającego wyrok w tej kolonii. 21-latek niedawno po raz kolejny trafił do karceru za naruszenie regulaminu więziennego.

- Nie wiem, jak będzie się adaptował Andrej, ale jest dziarski i optymistyczny. Nie wierzy, że jego wyrok potrwa pięć lat - powiedziała Chalip po widzeniu z Sannikauem. Zaznaczyła, że czuje się on dobrze.

Sąd w Mińsku skazał opozycyjnego polityka za organizację masowych zamieszek podczas demonstracji opozycji w Mińsku 19 grudnia, w wieczór po wyborach prezydenckich. Wyrok dla Sannikaua należał do kilku najwyższych wydanych w serii procesów wytoczonych po wyborach opozycyjnym kandydatom i uczestnikom demonstracji.

Proces Sannikaua trwał 11 dni. W sądzie polityk ogłosił, że po aresztowaniu znęcano się nad nim, a szef KGB Białorusi Wadzim Zajcau groził mu pozbawieniem życia jego żony i dziecka. 57-letni Sannikau, lider opozycyjnego ruchu "Europejska Białoruś" jest z wykształcenia dyplomatą; w latach 1995-1996 był wiceministrem spraw zagranicznych Białorusi.

19 grudnia zeszłego roku tysiące ludzi protestowały w Mińsku przeciwko oficjalnym wynikom wyborów, dającym prawie 80 proc. urzędującemu prezydentowi Alaksandrowi Łukaszence. Grupa ludzi zaczęła niszczyć drzwi wejściowe do budynku rządu - według opozycji była to prowokacja. Milicja i wojska wewnętrzne rozbiły demonstrację, do aresztów trafiło ponad 600 osób.

>>>>>

Debilny rezim zacial sie w swoim obledzie ... Oto skutki ...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14 ... 80, 81, 82  Następny
Strona 13 z 82

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy