Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Kreml nasila agresję za granicą!!!!
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 17, 18, 19  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:41, 25 Wrz 2015    Temat postu:

Rosyjskie wojska na Białorusi już w przyszłym roku

Moskwa, Kreml - istock

Rosjanie wybudują bazę lotniczą w Bobrujsku na Białorusi. Jak informuje "Niezawisimaja Gazieta", rozpoczęły się już konsultacje między rosyjskimi i białoruskimi urzędnikami. Baza ma powstać już w styczniu 2016 r.

Polecenie podpisania umowy o utworzeniu rosyjskiej bazy lotniczej na Białorusi podpisał w ubiegłym tygodniu Władimir Putin. Według "Niezawisimoj" natychmiast porozumieli się ze sobą eksperci wojskowi i dyplomaci obu krajów, rozpoczynając pracę nad tekstem porozumienia.
REKLAMA


Gazeta twierdzi, że rosyjska baza w Bobrujsku będzie odpowiedzią Moskwy na ewentualne rozmieszczenie amerykańskiej broni jądrowej w Niemczech. Rosjanie wyślą do sąsiedniego kraju myśliwce Su-27 i śmigłowce Mi-8, a strzec ich będą kompleksy rakietowe S-300B.

Dziennik zwraca uwagę, że myśliwce Su-27 są zdolne do przenoszenia rakiet z głowicami jądrowymi. Przy tym "Niezawisimaja" przypomina, że na razie broń atomowa nie zostanie wysłana na Białoruś, bo kraj ten podpisał układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.

...

W przyszlym roku to rezim sie bedzie walil.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:55, 25 Wrz 2015    Temat postu:

Moskwa: ambasador Polski wezwana w sprawie aktu wandalizmu w Milejczycach

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz - Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Ambasador Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wezwana do rosyjskiego MSZ. To reakcja rosyjskich dyplomatów na doniesienia o zniszczeniu nagrobków na cmentarzu żołnierzy radzieckich we wsi Milejczyce na Podlasiu.

Na stronie internetowej rosyjskiego ministerstwa zamieszczono oświadczenie w tej sprawie. Rosjanie oczekują od polskich władz podjęcia wszelkich kroków zmierzających do wykrycia sprawców i ukarania ich.
REKLAMA


Nieznani sprawcy, prawdopodobnie w nocy, uszkodzili około 50 płyt nagrobnych. Rozbito czerwone gwiazdy, które znajdowały się na każdym pomniku. Trwają czynności wyjaśniające i poszukiwanie sprawców. Na tym cmentarzu pochowanych jest około 1600 czerwonoarmistów.
...

A co ma z tym wspolnego ambasada? Ruscy sie zdradzili. U nich takie akty sa z rozkazu Kremla to mysla ze i u nas.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:12, 29 Wrz 2015    Temat postu:

"Rzeczpospolita": systemy LOT narzędziem hakera

W wyniku ataku nie działał teleinformatyczny system na lotnisku Chopina w Warszawie - Shutterstock

21 czerwca nieznany haker chciał za pomocą serwerów LOT dokonać ataku na jakiś - nieustalony jeszcze - system komputerowy, informuje "Rzeczpospolita" w oparciu o analizę eksperta.

Jak wynika z nieoficjalnych informacji uzyskanych przez gazetę, to nie system komputerowy LOT był celem hakera, który w czerwcu doprowadził do potężnej awarii, w wyniku której przez kilka godzin nie działał teleinformatyczny system na lotnisku Chopina w Warszawie, a w podróż nie mogło się udać 1,4 tys. pasażerów.
REKLAMA


Z opinii badającego sprawę analityka, która właśnie trafiła do prokuratury wynika, że niezabezpieczone odpowiednio serwery LOT posłużyły hakerowi do tzw. ataku DDoS - na podmiot trzeci. Jaki? Próbuje to ustalić prokuratura.

...

Ruscy?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:15, 13 Paź 2015    Temat postu:

Putin zmusza Skandynawów do porzucenia neutralności
akt. 13 października 2015, 03:25
Pierwszy raz od dwóch wieków Szwecja szykuje się na wojnę. Jej śladem idą inne państwa regionu - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Budżet obrony Norwegii jest ambitny. Ten prawie osiem razy mniej ludny od Polski kraj przeznacza na wojsko tylko trzykrotnie mniej niż my. Ale w Oslo uznano, że groźba ze strony Rosji jest na tyle poważna, iż w przyszłym roku budżet norweskiego MON wzrośnie o kolejne 12 proc., do 5,3 mld euro.

Norwegowie właśnie odebrali od Amerykanów pierwsze supernowoczesne myśliwce F-35. Łącznie zamówili ich aż 52. Dodatkowe środki mają jednak pójść także na wywiad oraz zakup łodzi podwodnych i okrętów walczących z nimi.

- Od pewnego czasu obserwujemy wzmożoną aktywność Rosjan przy granicy z Norwegią na dalekiej północy - podkreśla szef sztabu generalnego norweskiej armii adm. Haakon Bruun-Hanssen.

Choć Norwegia graniczy z Rosją, to jest położona znacznie głębiej w strefie Zachodu niż Finlandia czy Szwecja. Należy do NATO. Może się więc czuć względnie bezpiecznie. W Szwecji poczucie zagrożenia ze strony Kremla jest o wiele poważniejsze. Szwedzi przeżyli szok jesienią ub.r., gdy przez tydzień w okolicy Sztokholmu poruszała się zagraniczna, zapewne rosyjska, łódź podwodna, której armii nie udało się zlokalizować.

- Ludzi uznali, że to sygnał, iż nasz kraj jest zupełnie nieprzygotowany do wojny z Rosją. Tym bardziej że władze nie są w stanie odpowiedzieć na wielokrotne łamanie przez rosyjskie lotnictwo przestrzeni powietrznej Szwecji - mówi „Rzeczpospolitej" Wilhelm Agrell, specjalista ds. bezpieczeństwa na Uniwersytecie w Lundzie.

Najnowszy sondaż opublikowany przez dziennik „Dagens Nyheter" pokazuje, że po raz pierwszy jest więcej Szwedów, którzy chcą przystąpienia kraju do NATO, niż tych, którzy tego nie chcą. Za takim rozwiązaniem opowiada się 41 proc. pytanych, 39 proc. jest mu przeciwna, a 20 proc. nie ma zdania. Przystąpienia do sojuszu chce także koalicja czterech najważniejszych partii konserwatywnych. Co prawda na razie u władzy pozostaje lewica, ale koalicja rządowa się chwieje i przedterminowe wybory są coraz bardziej prawdopodobne. Do przystąpienia do NATO Szwedów paradoksalnie zmobilizował rosyjski ambasador w Sztokholmie, ostrzegając przed „nieprzewidywalnymi konsekwencjami", jeśli Szwecja zrezygnuje z neutralności. Rosyjski wysłannik został wezwany przez szefową szwedzkiej dyplomacji Margot Wallstrom w celu złożenia wyjaśnień.

Na razie rząd chce zwiększyć przyszłoroczny budżet na obronę o 8,5 proc., do 5,5 mld euro. Podobnie jak Norwegowie Szwedzi stawiają na zakup nowoczesnych łodzi podwodnych, myśliwców i uzbrojenia do błyskawicznej odpowiedzi na atak ze strony Rosji.

- Bezpośrednie uderzenie ze strony Rosji jest w zasadzie wykluczone. Rosyjska armia nie ma możliwości przerzutu tak znacznych sił i starcia z nowoczesnym siłami zbrojnymi. Ale znacznie poważniejsze jest ryzyko wojny hybrydowej w republikach bałtyckich, jak ta na Krymie wiosną 2014 r. To na taki scenariusz przygotowują się kraje skandynawskie - tłumaczy Wilhelm Agrell.

Finlandia zwiększy w przyszłym roku budżet na obronę o 9 proc., do 2,5 mld euro. To dwa razy mniej niż jej sąsiedzi z zachodu, ale jak na kraj tradycyjnie utrzymujący przynajmniej poprawne stosunki z Rosją - bardzo dużo.

- Musimy zapewnić ochronę całego naszego terytorium, łącznie z Wyspami Alandzkimi - zapowiada Jussi Niinisto, minister obrony. Sam wywodzi się z ultraprawicowej partii Finowie, która nie zamierza być uległa wobec Moskwy.

Jędrzej Bielecki

...

Zamiast pakowac biliony w bezsensowne zbrojenia ZDUSCI RUSKICH SANKCJAMI BEZ KOSZTOW! PRZEZ NIEMCOW SKANDYNAWOWIE MUSZA TRWONIC PIENIADZE NA AMERYKANSKI SPRZET!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 15:25, 15 Paź 2015    Temat postu:

Rosyjskie manewry wojsk powietrznodesantowych na granicy z Estonią i Łotwą

Rosyjskie manewry wojsk powietrznodesantowych na granicy z Estonią i Łotwą - AFP

Manewry rosyjskich wojsk powietrznodesantowych rozpoczęły się dzisiaj w graniczącym z Estonią i Łotwą obwodzie pskowskim, na terenie Zachodniego Okręgu Wojskowego FR. Główna faza ćwiczeń przewiduje zrzucenie desantu w liczbie ok. 1500 żołnierzy i 15 jednostek sprzętu bojowego.

Ta główna faza nastąpi w dniach 21-22 października jednocześnie na kilku poligonach w obwodzie pskowskim - powiedział agencji RIA-Nowosti Jewgienij Mieszkow ze służb prasowych rosyjskiego ministerstwa obrony. Ćwiczone będzie m.in. zrzucenie desantu z powietrza ze sprzętem bojowym, forsowanie rzek, strzelanie bojowe w dzień i w nocy. Do przerzucenia żołnierzy i sprzętu bojowego użytych zostanie 35 wojskowych śmigłowców i 15 samolotów transportowych Ił-76. Manewry będą trwać do 24 października.

...

Gdy jest pokoj Ruscy sa chorzy...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:48, 17 Paź 2015    Temat postu:

Atak hakerski na Dow Jonesa. Rosjanie chcieli wykraść dane?

- Reuters

FBI prowadzi dochodzenie w sprawie hakerskiego cyberataku na grupę mediową Dow Jones, należącą do NewsCorp, czyli imperium medialnego miliardera Ruperta Murdocha.

"Wiemy o ataku informatycznym i prowadzimy dochodzenie" - powiedział AFP rzecznik nowojorskiego oddziału FBI, potwierdzając doniesienia mediów.
REKLAMA


Pytany o to, czy za cyberatakiem mogą stać rosyjscy hakerzy - jak twierdzi agencja Bloomberg News - rzecznik odmówił komentarza.

Według Bloomberga hakerzy zdołali włamać się do systemu informatycznego Dow Jones i ukradli stamtąd objęte embargiem informacje o przedsiębiorstwach, które grupa (a zwłaszcza agencja działająca pod tą samą nazwą) otrzymuje do publikacji w wyznaczonym terminie jak wiele innych mediów. Tego rodzaju informacje mogą mieć znaczenie dla rynków finansowych.

Kilka dni temu Dow Jones ujawnił, że hakerzy usiłowali wedrzeć się do jego systemu informatycznego w celu kradzieży danych blisko 3,5 tys. klientów firmy.

Tym razem cyberatak był poważniejszy - informuje Bloomberg News.

...

Ruscy to zboje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:00, 22 Paź 2015    Temat postu:

Czeska delegacja zatrzymana na lotnisku w Moskwie
Czeska delegacja zatrzymana na lotnisku w Moskwie
Czeska delegacja zatrzymana na lotnisku w Moskwie - istock

Czeska delegacja dyplomatyczna została zatrzymana na lotnisku w Moskwie. Czesi mieli odsłonić pomnik poświęcony pamięci legionistów, jednak Rosjanie po przeprowadzeniu kontroli celnej nie pozwolili im wrócić na pokład maszyny.

Do Uljanowska, gdzie miał zostać odsłonięty pomnik pamięci czeskich legionistów, leciała delegacja ich potomków, a także wicemarszałek Izby Poselskiej Petr Gazdík. Mimo iż wyjazd był zaplanowany od wielu tygodni, Rosjanie uparli się, że wszyscy pasażerowie muszą przejść kontrolę celną. Było to o tyle zastanawiające, że samolot miał w Moskwie tylko międzylądowanie, w którego czasie na jego pokład miał dosiąść się pracownik czeskiej ambasady w Moskwie. Kiedy jednak delegacja przybyła na miejsce, funkcjonariusze kazali pasażerom opuścić samolot i poddać się kontroli. Później jednak nie zostali oni wpuszczeni na pokład.
REKLAMA

Na zajście natychmiast zareagowały czeskie służby dyplomatyczne. Ambasada w Moskwie wystosowała notę protestacyjną adresowaną do rosyjskich urzędów, zaś ministerstwo spraw zagranicznych interweniowało w rosyjskiej ambasadzie w Pradze.

>>>

Po co tam pojechali? Ruscy nie pojmuja co to obyczaje miedzynarodowe. Predzej idzie sie dogadac z kanibalami.

Ponieważ delegacja tkwi w Moskwie już kilka godzin – trzeba było odwołać część uroczystości w Ujlanowsku. Jako że lot i jego przebieg był zaplanowany wiele tygodni temu, Petr Gazdik jest przekonany, że cały incydent ma charakter polityczny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:25, 26 Paź 2015    Temat postu:

"New York Times": rosyjskie okręty podwodne zagrażają kablom internetowym

"New York Times": rosyjskie okręty podwodne zagrażają kablom internetowym - Shutterstock

Rosyjskie okręty podwodne i okręty wywiadowcze "agresywnie" działają w pobliżu strategicznych podmorskich kabli światłowodowych, którymi przechodzi większość połączeń internetowych na świecie - alarmuje dziennik "New York Times".

Amerykańska gazeta porównuje działania rosyjskiej floty do tych z czasów zimnej wojny. "NYT" powołując się na źródła wywiadowcze w Waszyngtonie zwraca uwagę, że w pewnym momencie Rosja może zdecydować się na zniszczenie podwodnej infrastruktury światłowodowej, co w konsekwencji doprowadzi do paraliżu komunikacyjnego Zachodu.
REKLAMA


"Codziennie niepokoi mnie to, co Rosjanie mogą zrobić" - powiedział "NYT" dowódca amerykańskiej floty okrętów podwodnych na Pacyfiku admirał Frederick J. Roegge. Odmówił jednocześnie komentarza w sprawie potencjalnych planów Moskwy, co do zniszczenia podwodnych kabli internetowych.

W prywatnych rozmowach amerykańscy wojskowi zwracają jednak uwagę, że rosyjskie okręty niebezpiecznie zbliżają się do brzegów Stanów Zjednoczonych. Waszyngton monitoruje też wzmożoną aktywność rosyjskich jednostek na akwenach od Morza Północnego do azjatyckich wód. Szczególnie często obserwuje się je wzdłuż strategicznych podwodnych linii światłowodowych.

"NYT" przypomina, że w zeszłym miesiącu rosyjski okręt wywiadowczy Jantar, wyposażony w dwie podmorskie kapsuły, wolno pływał wzdłuż Wschodniego Wybrzeża USA. Trasa jego rejsu była zgodna z położeniem ważnego światłowodu łączącego Stany Zjednoczone z bazą wojskową Guantanamo na Kubie. Amerykańska armia uważa, że zarówno Jantar, jak i jego podwodne kapsuły mają sprzęt zdolny do zniszczenia podmorskich światłowodów.

Dziennik zwraca uwagę, że podmorskie kable wielokrotnie ulegają mechanicznym uszkodzeniom. Jednak do większości z nich dochodzi w niedalekiej odległości od brzegu, co czyni ewentualną naprawę łatwą do wykonania. Wojskowi w Waszyngtonie obawiają się jednak, że Rosjanie będą chcieli zniszczyć światłowody znajdujące się w podmorskich głębinach, gdzie ciężko monitorować tamtejszą infrastrukturę i naprawić zniszczenia.

"NYT" dodaje także, że większość z kabli światłowodowych została położona w miejscach, gdzie biegły dawne kable telekomunikacyjne, które kładziono od drugiej połowy XIX wieku. Jednak część infrastruktury internetowej została zainstalowana w tajemnicy i jest wykorzystywana głównie do celów wojskowych. Pentagon obawia się, że Rosjanie mogą przeczesywać dno morskie w poszukiwaniu właśnie tych tajnych światłodowdów.

...

Przestancie pieprzyc zacznijcie strzelac. Zagrozenie sie usuwa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:47, 29 Paź 2015    Temat postu:

USA: alarmowy start myśliwców z lotniskowca po zbliżeniu się samolotów rosyjskich

USA: alarmowy start myśliwców z lotniskowca po zbliżeniu się samolotów rosyjskich - Kim Hong-Ji / AFP

Cztery amerykańskie myśliwce F-18 wystartowały przedwczoraj w trybie alarmowym z lotniskowca USS Ronald Reagan po zbliżeniu się do niego dwóch rosyjskich samolotów patrolowych - poinformował dzisiaj cytowany przez Reutera przedstawiciel marynarki wojennej USA.

Według niego dwa samoloty Tu-142 znalazły się w odległości mniej niż jednej mili morskiej od okrętu. Piloci obu stron zachowali się w sposób profesjonalny i Rosjanie wycofali się - powiedział zastrzegający sobie anonimowość rozmówca Reutera.
REKLAMA


Według amerykańskich mediów incydent ten miał miejsce na wodach międzynarodowych na wschód od Półwyspu Koreańskiego i w opinii przedstawicieli marynarki nie był wydarzeniem bezprecedensowym.

Przeznaczony do zwalczania okrętów podwodnych czterosilnikowy turbośmigłowy Tu-142 to modyfikacja strategicznego bombowca Tu-95 (w kodzie NATO Bear).

"New York Times": rosyjskie okręty podwodne zagrażają kablom internetowym

Rosyjskie okręty podwodne i okręty wywiadowcze "agresywnie" działają w pobliżu strategicznych podmorskich kabli światłowodowych, którymi przechodzi większość połączeń internetowych na świecie - alarmuje dziennik "New York Times".

Amerykańska gazeta porównuje działania rosyjskiej floty do tych z czasów zimnej wojny. "NYT" powołując się na źródła wywiadowcze w Waszyngtonie zwraca uwagę, że w pewnym momencie Rosja może zdecydować się na zniszczenie podwodnej infrastruktury światłowodowej, co w konsekwencji doprowadzi do paraliżu komunikacyjnego Zachodu.

- Codziennie niepokoi mnie to, co Rosjanie mogą zrobić - powiedział "NYT" dowódca amerykańskiej floty okrętów podwodnych na Pacyfiku admirał Frederick J. Roegge. Odmówił jednocześnie komentarza w sprawie potencjalnych planów Moskwy, co do zniszczenia podwodnych kabli internetowych.

W prywatnych rozmowach amerykańscy wojskowi zwracają jednak uwagę, że rosyjskie okręty niebezpiecznie zbliżają się do brzegów Stanów Zjednoczonych. Waszyngton monitoruje też wzmożoną aktywność rosyjskich jednostek na akwenach od Morza Północnego do azjatyckich wód. Szczególnie często obserwuje się je wzdłuż strategicznych podwodnych linii światłowodowych.

"NYT" przypomina, że w zeszłym miesiącu rosyjski okręt wywiadowczy Jantar, wyposażony w dwie podmorskie kapsuły, wolno pływał wzdłuż Wschodniego Wybrzeża USA. Trasa jego rejsu była zgodna z położeniem ważnego światłowodu łączącego Stany Zjednoczone z bazą wojskową Guantanamo na Kubie. Amerykańska armia uważa, że zarówno Jantar, jak i jego podwodne kapsuły mają sprzęt zdolny do zniszczenia podmorskich światłowodów.

Dziennik zwraca uwagę, że podmorskie kable wielokrotnie ulegają mechanicznym uszkodzeniom. Jednak do większości z nich dochodzi w niedalekiej odległości od brzegu, co czyni ewentualną naprawę łatwą do wykonania. Wojskowi w Waszyngtonie obawiają się jednak, że Rosjanie będą chcieli zniszczyć światłowody znajdujące się w podmorskich głębinach, gdzie ciężko monitorować tamtejszą infrastrukturę i naprawić zniszczenia.

"NYT" dodaje także, że większość z kabli światłowodowych została położona w miejscach, gdzie biegły dawne kable telekomunikacyjne, które kładziono od drugiej połowy XIX wieku. Jednak część infrastruktury internetowej została zainstalowana w tajemnicy i jest wykorzystywana głównie do celów wojskowych. Pentagon obawia się, że Rosjanie mogą przeczesywać dno morskie w poszukiwaniu właśnie tych tajnych światłodowdów.

...

Tak sie konczy dyplomacja z Ruskimi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 1:10, 05 Lis 2015    Temat postu:

Analityk PISM: deklaracja z Bukaresztu pokazuje solidarność

Andrzej Duda - AFP

Deklaracja ze spotkania w Bukareszcie to sygnał, że kraje Europy Środkowo-Wschodniej mają wspólne stanowisko wobec Rosji; ważne jest wyrażenie solidarności z sojusznikami na południu - ocenił Artur Kacprzyk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

- Deklarację końcową należy ocenić pozytywnie. Na wyróżnienie zasługuje kilka elementów. Pierwszy z nich to ocena działań Rosji i jasne wskazanie na agresywną postawę Moskwy oraz podkreślenie, że dialog czy kooperacja z Rosją są możliwe tylko w zgodzie z prawem międzynarodowym oraz że Rosja musi powrócić do jego przestrzegania - powiedział Kacprzyk.
REKLAMA


- To dość ważne - dodał - ponieważ pojawiały się różne spekulacje, na ile sojusznicy są podzieleni, jeśli chodzi o ocenę Rosji. Ten wspólny mianownik – wskazanie na agresywne działania – udało się znaleźć.

Zdaniem Kacprzyka na podkreślenie zasługują też zapisy o konieczności długoterminowej adaptacji sojuszu na wschodniej flance i o wspólnym poparciu nie tylko dla wykonania zobowiązań z Walii i wprowadzenia w życie planu działań na rzecz gotowości.

- Pojawiają się również zapisy o potrzebie nowych działań NATO związanych ze wzmocnieniem obrony i odstraszania na wschodniej flance. Tutaj deklaracja mówi m. in. o wspólnych wysiłkach dla zapewnienia silnej i wiarygodnej obecności sojuszniczej w regionie, co wyznacza dość ważny kierunek dyskusji o dalszej polityce NATO. O ile państwa położone najdalej na wschód wskazywały od jakiegoś czasu na potrzebę nowych kroków i dłuższej adaptacji, o tyle Czechy, Węgry i Słowacja niekoniecznie mówiły o tym głośno - przypomniał Kacprzyk.

Zastrzegł zarazem, że deklaracja to wyznaczenie pewnego politycznego kierunku, "natomiast dyskusja o konkretnych mechanizmach adaptacji i sposobach utrzymania obecności sojuszniczej na wschodniej flance będzie trwała aż do szczytu w Warszawie". - Przy czym samo powiązanie działań Rosji z potrzebą zapewnienia długoterminowej i silnej obecności militarnej NATO w regionie na pewno jest ważnym akcentem - zaznaczył.

- Warto też zwrócić uwagę, że w dokumencie pojawiają się odwołania do sytuacji południowych sojuszników i zasady niepodzielności bezpieczeństwa wszystkich członków NATO, co jest pozytywnym sygnałem sojuszniczej solidarności. Deklaracja mówi o potrzebie dostosowania się do wszystkich zagrożeń, nie tylko ze wschodu - dodał.

Kacprzyk przyznał, że "oczywiście część zapisów deklaracji pojawiała się już w poprzednich dokumentach NATO, jak np. zobowiązanie do ponoszenia wydatków wojskowych na poziomie 2 proc. PKB, ale - ocenił - kilka nowych elementów i akcentów jest znaczących".

Dodał, że deklaracja wytycza kierunek polityczny, jednak konkretne decyzje, konkretne mechanizmy wymagają jeszcze szczegółowych ustaleń. - Tym niemniej, w świetle podziałów w regionie w podejściu do Rosji ten dokument i te sformułowania są jak najbardziej pozytywne i istotne przed szczytem w Warszawie. Wskazują też na potrzebę działań w konkretnych obszarach - powiedział.

Jego zdaniem samo spotkanie było istotne, podobnie jak wskazanie na agresywne działania Rosji i potrzebę dalszych wysiłków na rzecz wzmocnienia wschodniej flanki.

- Pozostało sporo czasu do warszawskiego szczytu, został poczyniony ważny krok w regionie, natomiast potrzeba dalszej pracy nad budową jedności w całym sojuszu. Sądzę, że to stanowisko należy potraktować jako sukces, a w dokumencie odniesiono się do wszystkich z kluczowych obszarów działalności NATO - dodał.

Spotkanie przywódców państw regionu w stolicy Rumunii z udziałem zastępcy sekretarza generalnego NATO odbyło się na zaproszenie prezydentów Polski Andrzeja Dudy i Rumunii Klausa Iohannisa. We wspólnej deklaracji sygnatariusze wyrazili głębokie zaniepokojenie "trwającą agresywną postawą" Rosji i opowiedzieli się za obecnością NATO w regionie.

...

Wobec Ruskich NIE MIEJSCA NA KOMBINOWANIE! Trzeba byc debilem aby myslec ze cos sie ugra udawaniem ze Kreml nic nie zrobil. I jest normalnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:20, 13 Lis 2015    Temat postu:

Rosja: tajna broń w telewizji; eksperci wątpią, że był to przypadek

Rosja: tajna broń w telewizji; eksperci wątpią, że był to przypadek - istock

Rosyjskie stacje telewizyjne w czasie relacji ze spotkania Władimira Putina z dowódcami wojskowymi pokazały - jak podkreśla Kreml - przypadkowo plany nowej nuklearnej torpedy. "Kommiersant" pisze jednak, że projekt był w USA znany już we wrześniu.

Stacje NTV i Pierwyj Kanał na początku tego tygodnia pokazały wystający zza ramienia jednego z generałów w czasie spotkania z Putinem dokument, który przedstawia schemat i szczegóły na temat tajnego systemu zwanego Status-6.
REKLAMA


Opis na dokumencie studiowanym przez rosyjskiego generała mówił o "oceanicznym wielocelowym systemie Status-6" przeznaczonym do "niszczenia ważnych gospodarczych obiektów wroga w obszarach przybrzeżnych, a także zadania gwarantowanych dewastujących szkód terytorium tego kraju poprzez stworzenie obszernych stref skażenia radioaktywnego, czyniąc je przez długi czas niezdatnymi dla celów wojskowych, gospodarczych czy innych w długim czasie".

W powtórzonych relacjach ze spotkania z Putinem stacje wycięły już ten fragment nagrania.

Jak oświadczył rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, "jest prawdą, że niektóre tajne informacje zostały ujawnione, ale natychmiast zostały usunięte". - W przyszłości bez wątpienia podejmiemy kroki zapobiegawcze, żeby to się nie powtórzyło - zapowiedział.

"Kommiersant" odnotowuje jednak, że we wrześniu amerykański portal The Washington Free Beacon opublikował informację o "tej nieszczęsnej torpedzie razem ze wszystkimi technicznymi charakterystykami". "Kommiersant" ujawnia też, że polecenie nakręcenia przebitek z tego spotkania i przekazania ich kanałom federalnym otrzymał operator telewizji Zwiezda, należącej do rosyjskiego resortu obrony.

Także biznesowa gazeta internetowa "Wzgliad" skomentowała w czwartek wieczorem, iż Kreml "zbyt lekko przyznał, że tajne do tej pory systemy zostały »ujawnione« w federalnych kanałach telewizyjnych". Przywodzi to na myśl "wojnę psychologiczną", której celem jest przekonanie USA, by zrezygnowały z projektu globalnej tarczy antyrakietowej - tłumaczy gazeta. Pisze, że prowokacja się powiodła, bo anglosaskie media "wpadły w panikę".

Także niezależny analityk Aleksandr Golc wyraził opinię, że schemat pokazano specjalnie, "aby wystraszyć świat". - To próba zademonstrowania asymetrycznej odpowiedzi na amerykańską tarczę antyrakietową - oznajmił.

Amerykańskie ministerstwo obrony potwierdziło, że zapoznało się z doniesieniami o rosyjskim systemie, ale odmówiło komentarza.

...

Oni tylko zajmuja sie agresja. To kraj zbojecki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:46, 18 Lis 2015    Temat postu:

Rosja: ekspert kwestionuje przydatność "torpedy dnia ostatecznego"

Rosja: ekspert kwestionuje przydatność "torpedy dnia ostatecznego" - ALEXEI DRUZHININ / AFP

Zaprezentowany w telewizyjnym przekazie ze spotkania Władimira Putina z przedstawicielami przemysłu zbrojeniowego projekt "torpedy dnia ostatecznego" ma wątpliwe uzasadnienie praktyczne - twierdzi znany rosyjski ekspert wojskowy Pawieł Felgenhauer.

W trakcie odbywającego się 9 listopada w Soczi spotkania kamery telewizyjne uchwyciły na chwilę - co mogło być w rzeczywistości "kontrolowanym przeciekiem" - planszę przedstawiającą techniczne założenia nowego morskiego wielozadaniowego systemu uzbrojenia o nazwie Status-6. Ma to być samobieżny aparat podwodny przypominający wyglądem zewnętrznym torpedę, ale o znacznie większych od niej rozmiarach. Byłby przenoszony pod kadłubem modyfikowanego obecnie w tym celu atomowego okrętu podwodnego "Biełgorod" - bliźniaczej jednostki utraconego w 2000 roku "Kurska".
REKLAMA


Jak ujawniono, napędzany pokładowym reaktorem atomowym Status-6 poruszałby się na głębokości jednego kilometra z prędkością 95 kilometrów na godzinę, dysponując zasięgiem 10 tys. kilometrów z nuklearną głowicą bojową o sile wybuchu 100 megaton trotylu.

Zakłada się, że wybuchy 10 lub więcej takich "torped dnia ostatecznego" u wschodnich, południowych i zachodnich wybrzeży USA dałyby w efekcie gigantyczne fale tsunami, których ofiarą mogłoby paść od 150 do 200 mln ludzi, a skalę zniszczeń spotęgowałoby silne skażenie radioaktywne na rozległym obszarze. Chodzi przy tym o zagrożenie, któremu nie podołałaby żadna amerykańska tarcza antyrakietowa.

Cytowany przez rosyjskie media Felgenhauer wskazuje jednak, że praktyczna przydatność systemu Status-6 stoi pod znakiem zapytania ze względu na jego żałosną w porównaniu z rakietami balistycznymi powolność - w razie wydania rozkazu uderzenia potrzebowałby na dotarcie do wybrzeży USA co najmniej 5 dni. Ponadto nawet obecne środki obrony przeciwpodwodnej USA i ich sojuszników, w tym naprowadzane aktywnymi i pasywnymi sonarami torpedy, wystarczyłyby zapewne do przechwycenia nuklearnego monstrum.

Wprowadzenie systemu Status-6 na uzbrojenie nastąpiłoby nie wcześniej niż w roku 2020 i kosztowałoby co najmniej trylion rubli - nie licząc wydatków na kierujące okręty podwodne i jednostki wspomagające. A budowa rzeczywiście skutecznego systemu antyrakietowego oznaczałaby dla USA znacznie większe problemy finansowe i techniczne niż obrona przed "torpedą dnia ostatecznego" - argumentuje Felgenhauer.

...

To oszustwo. Czegos takiego nie ma.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 1:14, 20 Lis 2015    Temat postu:

Bułgaria. Nowy cel Putina
19 listopada 2015, 00:35
Bułgarski prezydent ostrzega, że Rosja zaczyna prowadzić wobec jego kraju wojnę hybrydową, by zdestabilizować całe Bałkany - czytamy w "Rzeczpospolitej".

- Z punktu widzenia Rosji najbezpieczniejszym i najbardziej efektywnym sposobem destabilizacji sytuacji w Europie jest destabilizacja Bałkanów, dlatego Putin skoncentrował się na tym - powiedział Rosen Plewneliew w wywiadzie dla brytyjskiego "Independent".

Zdaniem prezydenta wobec jego kraju Rosja już prowadzi działania, które można określić jako początek wojny hybrydowej. Od 25 października strony internetowe rządu, parlamentu i bułgarskiej Centralnej Komisji Wyborczej „były celem (hakerskich) ataków o bezprecedensowym natężeniu". - Bardzo niewiele krajów jest w stanie zorganizować taką akcję - powiedział Plewneliew, pytany, dlaczego podejrzewa Rosję.

Jednocześnie prezydent poinformował, że po aneksji Krymu dziesięciokrotnie zwiększyła się liczba naruszeń bułgarskiej morskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie samoloty wojskowe.

Zarówno masowe hakerskie ataki, jak i wojskowe prowokacje są elementami tzw. wojny hybrydowej. Sam termin zyskał popularność właśnie po rosyjskiej agresji na Krym. Półwysep został zajęty bezkrwawo dzięki połączeniu działań sił i służb specjalnych, grup kryminalistów, miejscowych aktywistów prorosyjskich, cyberataków i propagandy. Szczególną cechą konfliktu było to, że agresor (czyli Rosja) w żadnym jego momencie nie występował otwarcie, a prezydent Putin przyznał się do prowadzenia agresji dopiero rok po niej.

Wcześniej Estonia i Łotwa obawiały się, że to one mogą paść ofiarą kolejnej kremlowskiej „hybrydy", tym bardziej że w obu znajdują się znaczne mniejszości rosyjskie. Jednak jeszcze latem nowy prezydent Łotwy Raimonds Vejonis powiedział, że „rosyjska wojna hybrydowa (przeciw Rydze) nie była udana", choć kraj cały czas odczuwa nacisk ze strony Moskwy.

Amerykański analityk Paul Sanders uważa tymczasem, że doświadczenie Krymu było unikalne („albo bardzo, bardzo rzadkie" - napisał w „National Interest") i Kremlowi nie uda się go nigdzie indziej powtórzyć. Wymaga bowiem jednoczesnego połączenia kilku czynników: obecności rosyjskiej bazy wojskowej (w tym oddziałów specjalnych), dużej części miejscowej ludności (łącznie z urzędnikami), która będzie sympatyzowała z agresorem, oraz miejscowego parlamentu (czy jakiegoś innego przedstawicielstwa), które poprze aneksję. „No i gdzie indziej jeszcze może się to udać?" - pytał Sanders. Sam też odpowiadał: „Nawet na wschodniej Ukrainie zakończyła się widowiskowym fiaskiem".

Rosyjski sukces na Krymie Sanders przypisuje jedynie szybkości działania Kremla.

Jednak prezydent Plewneliew prawdopodobnie uznał, że bezpieczeństwo państwom bałtyckim zapewniła zwiększona obecność sojuszników z NATO, dlatego domaga się, by przybyli oni również do Bułgarii. Na początku października sojusz otworzył tam jeden z sześciu tzw. punktów dowodzenia (NFIU).

Sofia jest tym bardziej zaniepokojona, że w krajach na zachód od niej Rosja prowadzi bardzo aktywne działania. Od jesieni dyplomacja Kremla wspiera w Czarnogórze opozycję sprzeciwiającą się zbliżeniu z NATO. Jednocześnie pomaga też władzom Republiki Serbskiej (jednej z trzech części federacyjnej Bośni i Hercegowiny). Z powodu serbskich dążeń do emancypacji powstała po krwawej wojnie domowej Bośnia znów znajduje się na krawędzi konfliktu.

Właśnie z powodu działań w sąsiednich krajach Plewneliew mówił o zagrożeniu destabilizacją całego regionu Bałkanów.

Andrzej Łomanowski

...

Trzeba bic po ryju do skutku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:25, 27 Lis 2015    Temat postu:

Waszczykowski: wrak Tu-154 M to polskie mienie "zagarnięte przez Rosję"

Witold Waszczykowski - AFP

Wrak Tu-154 M to polskie mienie "zagarnięte przez Rosję"; Polska zwróci w tej sprawie do "trybunałów rozjemczych" - mówi szef MSZ Witold Waszczykowski. Jego zdaniem, wrak nie służy już rosyjskiemu śledztwu, a jest "elementem pewnego oddziaływania politycznego na naszą sytuację wewnętrzną". - Klucze do poprawy relacji leżą w Moskwie - stwierdził też Waszcykowski, mówiąc o nierozwiązanym konfliktcie rosyjsko-ukraińskim.

- Relacje są nie najlepsze, mówiąc delikatnie. Ale jest to spowodowane zachowaniem rosyjskim. To Rosjanie poprzez napaść na Ukrainę złamali prawo międzynarodowe. Z tego tytułu Europa nałożyła sankcje na Rosję i to nie strona polska pogorszyła stan wzajemnych relacji - mówi szef polskiej dyplomacji.

...

To prawda. Wrak nie jest ich.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:27, 01 Gru 2015    Temat postu:

Cyberszpiedzy grasują w MON
1 grudnia 2015, 00:31
Jak ujawnia były szef ABW, z serwerów Ministerstwa Obrony skradziono kilkaset tysięcy e-maili - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Informacje o potężnym ataku na MON gen. Krzysztof Bondaryk podał w listopadowym numerze miesięcznika "Raport". W latach 2008-2013 generał był szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a później, do 2015 r., - doradcą ministra obrony do spraw bezpieczeństwa cybernetycznego. To za czasów jego pracy w MON resort zorientował się, że jest celem ataku.

Hakerzy działali latami

Zdaniem Bondaryka pierwsze ostrzeżenia ówczesny minister Tomasz Siemoniak otrzymał z ABW latem 2013 r. Pełny raport z tzw. analizą powłamaniową trafił na biurko ministra w listopadzie 2014 r. „Rozmiar strat był następujący: kilkaset kont zostało zhakowanych, m.in. pracowników Inspektoratu Uzbrojenia, pionu kadr, sekretariatu ministra obrony narodowej i poszczególnych członków ścisłego kierownictwa resortu. Ponadto kilkaset tysięcy wiadomości zostało skradzionych" - pisze w magazynie „Raport" gen. Bondaryk.

Jego zdaniem skradziono pocztę nieobjętą rygorami niejawności. Jednak i tak zawierała ona m.in. projekty stanowisk w negocjacjach, notatki ze spotkań z partnerami NATO oraz szczegóły przetargów zbrojeniowych.

Gen. Bondaryk relacjonuje, że hakerzy bez zakłóceń działali co najmniej przez cztery lata od 2009 r., bo z tego okresu zachowały się najstarsze tzw. logi systemowe. Jednak można przypuszczać, że do pracy przystąpili już w 2006 r., a ataki ponawiali w 2014 r. Wiadomości pozyskiwali z jawnej sieci resortu obrony INTER-MON. Jednak również w systemie niejawnym MIL-WAN w latach 2013-2014 obserwowano obecność złośliwego oprogramowania.

Kto stał za atakiem? Tego Bondaryk nie podaje. Wiele poszlak wskazuje na Rosję. Już w marcu „Wprost" pisał o możliwym ataku na MON. Zdaniem tygodnika za uderzeniem stali Rosjanie, a zostało ono przeprowadzone z serwerów na Łotwie. Kilka miesięcy wcześniej pisaliśmy w „Rzeczpospolitej" o działalności prokremlowskiej grupy szpiegowskiej APT28, która za cel wzięła m.in. MON.

Zdaniem Mirosława Maja, prezesa Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń, możliwe są też inne scenariusze. - Największe prawdopodobieństwo wiąże się z aktywnością za wschodnią granicą. Jednak swoje interesy rozgrywają także sojusznicy. Potrafią się nawzajem szpiegować, co pokazały informacje ujawnione przez Edwarda Snowdena. Nie można też wykluczyć, że MON został zhakowany przypadkowo w ramach masowego ataku na wiele innych sieci - mówi Mirosław Maj.

Chaos kompetencyjny

Więcej niż o źródle ataku Bondaryk pisze o jego przyczynach. Jego zdaniem w niejawnej sieci MIL-WAN złośliwe oprogramowanie znalazło się przez niefrasobliwość wojskowych.

- Te osoby nie przestrzegają fundamentalnych zasad bezpieczeństwa. Używają tych samych pendrive'ów do pracy na komputerach prywatnych i wpiętych do sieci wojskowej - wyjaśnia Wojciech Łuczak, wydawca „Raportu".

Z kolei atak na jawną sieć INTER-MON, zdaniem Bondaryka, jest pokłosiem błędów w zarządzaniu. Teoretycznie nad bezpieczeństwem sieci MON od 2008 r. czuwa specjalna jednostka System Reagowania na Incydenty Komputerowe. W okresie ataku cyberszpiegów działała ona jednak niezależnie od Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Chaos kompetencyjny spowodował, że atak wykryła dopiero z zewnątrz ABW.

Wciąż przezroczyści

Po ujawnieniu ataku rozpoczęły się prace nad poprawieniem cyberobrony. W MON powołano Narodowe Centrum Kryptologii. W jego ramach miało powstać cyberwojsko do działań ofensywnych. W styczniu odszedł jednak gen. Bondaryk, a wcześniej zrezygnowano ze zwiększenia obsady cyberarmii. Przeorganizowano System Reagowania na Incydenty Komputerowe, co zdaniem Bondaryka było błędem.

- Wciąż jesteśmy przezroczyści jak kryształ - ostrzega Wojciech Łuczak. - Nie można budować systemu odstraszania, opartego na rakietach Homar albo okrętach podwodnych z pociskami samosterującymi, nie rozwijając kryptografii. Decyzje o wykorzystaniu tego systemu przekazuje się przecież w sieci informatycznej - zauważa.

Bondaryk twierdzi, że MON wciąż jest celem ataków. Powołuje się na niedawny raport fińskiej firmy F-Secure o grupie hakerskiej Diukowie. Atakuje ona wiele instytucji, w tym polski resort obrony.

Bartłomiej Misiewicz, rzecznik nowego szefa MON Antoniego Macierewicza, obiecuje, że resort przyjrzy się informacjom ujawnionym przez Bondaryka.

- Cyberbezpieczeństwo to jedna z dziedzin, którą chce się zająć nowe kierownictwo resortu. Mamy świadomość tego, jak ważne jest w dzisiejszych czasach - zapewnia.

Wiktor Ferfecki

...

Ruscy?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:16, 01 Gru 2015    Temat postu:

Szojgu: Rosja zbuduje dwie bazy wojskowe na Kurylach

Wizerunek Putina i Szojgu na Ukrainie - SERGEI SUPINSKY / AFP

Minister obrony Rosji Siergiej Szojgu zapowiedział dziś powstanie na dwóch kurylskich wyspach baz wojskowych, co "ma sprzyjać podniesieniu gotowości bojowej na wschodnich rubieżach". Cztery wyspy z łańcucha Kurylów to przedmiot sporu Rosji z Japonią.

Generał Szojgu powiedział, że obecnie już trwa budowa miasteczek wojskowych na wyspach Iturup i Kunaszyr. - Ogółem mamy zamiar wznieść 392 budynki i obiekty. Przewidujemy zastosowanie jedynie nowoczesnych konstrukcji do szybkiej zabudowy - zaznaczył Szojgu na naradzie z kadrą dowódczą sił zbrojnych Rosji.
REKLAMA


Według niego już zwieziono materiały budowlane na obie wyspy, gdzie powstaną garnizony z rozwiniętą infrastrukturą - przedszkolami, szkołami, ośrodkami kultury.

Obecność rosyjska na Kurylach, gdzie mieszka ok. 19 000 ludzi, to sprawa drażliwa dla Japonii, która w dalszym ciągu rości sobie pretensje do wysp; Rosja nazywa sporne wyspy Kurylami Południowymi, a Japonia - Terytoriami Północnymi. ZSRR zajął je w 1945 roku, przyłączywszy się do wojny z Japonią. W latach 1947-49 japońska ludność czterech wysp, licząca przed wojną 17 tysięcy, została wysiedlona do Japonii. Spór sprawia, że Moskwa i Tokio po dziś dzień nie podpisały traktatu pokojowego po zakończeniu drugiej wojny światowej.

Oba państwa prowadziły co prawda rozmowy na temat wysp, lecz ustały one po zaanektowaniu przez Rosję w marcu r. 2014 Krymu, co Tokio wraz z Zachodem potępiło - pisze agencja AFP.

Przypomina, że minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow wykluczył podczas rozmów z japońskim odpowiednikiem Fumio Kishidą we wrześniu kompromis z Tokio ws. wysp i zaapelował do Tokio o uznanie "realiów historycznych".

Tokio nigdy nie pogodziło się z utratą wysp, wokół których znajdują się bogate łowiska oraz - prawdopodobnie - złoża ropy naftowej i gazu ziemnego, a także złota i srebra.

...

Szukaja guza to trzeba im nabic.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:12, 02 Gru 2015    Temat postu:

Grupa aktywistów protestowała przed koncertem Chóru Aleksandrowa
Piotr Ogórek
Dziennikarz Onetu

Protest przed koncertem Chóru Aleksandrowa - Piotr Ogórek / Onet

Dziś w krakowskim Centrum Kongresowym o godzinie 19 rozpoczął się występ Chóru Aleksandrowa. Przeciwko niemu protestowała grupka aktywistów, którzy zagrali mini koncert w pobliskim pustostanie. Ulotki przeciwne koncertowi Chóru rozdawali także członkowie stowarzyszenia Studenci dla Rzeczpospolitej.

Akademicki Zespół Pieśni i Tańca Armii Rosyjskiej im. Aleksandrowa to słynny chór, który m.in. grał na Krymie po tym, jak ten został zajęty przez Rosję. Jest znaną i rozpoznawalną grupą artystyczną wywodzącą się z ZSRR. Jego nazwa pochodzi od założyciela i pierwszego dyrektora chóru Aleksandra Aleksandrowa. Charakterystycznym elementem chórzystów jest występ w mundurach rosyjskiej armii. W Rosji najczęściej koncertują w jednostkach wojskowych, a także na obszarach działań bojowych.
REKLAMA


Przeciwko występowi chóru w Polsce protestowała w internecie grupa, która doprowadziła już do odwołania zaplanowanego na marzec wykładu ambasadora Andriejewa na Uniwersytecie Jagiellońskim, a w kwietniu nie dopuścili do przejazdu Nocnych Wilków. Chór Aleksandrowa koncertuje w Polsce od 19 listopada do 2 grudnia.

Pomimo tego, że krakowskie koncertu nie udało się odwołać – sprzedano na niego wszystkie 1700 biletów, to przed Centrum Kongresowym i tak pojawili się przeciwnicy występu. Z jednej strony członkowie stowarzyszenia Studenci dla Rzeczpospolitej rozdawali gościom przed wejściem ulotki, w których wyjaśniali dlaczego Chór nie powinien koncertować, a z drugiej grupa aktywistów zagrała protestacyjny koncert.

- Sprzeciwiamy się promowaniu takich inicjatyw. Chór Aleksandrowa jest elementem wojska Rosji, która przed rokiem zajęła ukraiński Krym. Druga sprawa to odwoływanie się do symboliki komunistycznej, z czym nie ukrywają się artyści, a to powinno być u nas jawnie negowane. Nie odnosimy się do poziomu artystycznego, tylko do umocowania politycznego – mówi Maciej Skotnicki,wiceprezes stowarzyszenia Studenci dla Rzeczpospolitej. Jak podkreślał, ich akcja ma przede wszystkim charakter edukacyjny.

Na bardziej oryginalny protest zdecydowała się natomiast grupa aktywistów, która dostała się do pobliskiego pustostanu po Leopardzie, skąd przez megafony zagrali koncert protestacyjny. Zaśpiewali m.in. piosenkę "Sowieci" Kultu, a także jedną własną o treści antyputinowskiej. Ich występ nie potrwał długo. Po chwili pojawiła się też policja, która apelowała o opuszczenie budynku.

- Koncert Chóru Aleksandrowa to nie jest tylko przedsięwzięcie artystyczne. To również element imperialnej polityki putinowskiej Rosji. Dlatego naszym występem chcemy zwrócić uwagę, że Chór to spadkobierca dawnego chóru Armii Czerwonej i poza dawaniem bardzo dobrych koncertów, jest elementem propagandy, a my chcemy na to zwrócić uwagę. Nie można bowiem bezrefleksyjnie podchodzić do tego, co się dzieje na świecie – mówił Albert, aktywista z Grupy Nielotne Gęsi, która zorganizowała koncert w pustostanie.

...

Raz sierpem raz mlotem sowiecka holote.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:15, 04 Gru 2015    Temat postu:

Polska jedną ze światowych cyberpotęg? "Mamy bardzo duży potencjał"
Przemysław Dubiński
3 grudnia 2015, 13:00
Co jakiś czas o Polsce mówi się w kontekście cyberataków. Ostatnią głośną sprawą było wykradzenie przez cyberprzestępców kilkuset tysięcy e-maili z Ministerstwa Obrony Narodowej. Okazuje się jednak, że w tej dziedzinie nasz kraj mógłby dość szybko przejść z defensywy do ofensywy. - Polska ma bardzo duży potencjał w kwestii cyberbezpieczeństwa. Patrząc na liczbę zdolnych ludzi moglibyśmy przy relatywnie niewielkich nakładach stać się jedną ze światowych potęg i liderów w tej dziedzinie - mówi WP prezes Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń, Mirosław Maj.

O tym, że Polska nie jest gotowa na cyberataki wiadomo od dawna. Wymowny w tej kwestii był zwłaszcza czerwcowy raport Najwyższej Izby Kontroli, który wskazywał podstawowe grzechy administracji publicznej - niedobór funduszy oraz ekspertów, bałagan i zupełny brak koordynacji w kwestii cyberbezpieczeństwa. Aktywność państwa w tym zakresie w latach 2008-14 paraliżował przede wszystkim brak jednego ośrodka decyzyjnego, który koordynowałby działania innych instytucji publicznych.

Co ciekawe, we wskazanym raporcie, całkiem dobrze oceniono Ministerstwo Obrony Narodowej. Tymczasem w listopadowym numerze miesięcznika "Raport" były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego gen. Krzysztof Bondaryk ujawnił, że z serwerów MON skradziono kilkaset tysięcy e-maili. Wśród nich miały być m.in. projekty stanowisk w negocjacjach, notatki ze spotkań z partnerami NATO oraz szczegóły przetargów zbrojeniowych. Cały proceder mógł natomiast trwać nawet cztery lata.

Gra o wielką stawkę?

Generał Bondaryk podkreślił, że skradziono pocztę nieobjętą rygorami niejawności. W związku z tym od razu pojawiły się pytania, jaką wartość prezentowały zdobyte przez cyberprzestępców dokumenty oraz kto mógł na tym skorzystać? Zdania ekspertów na ten temat są podzielone.

- Jeżeli założymy, że poczta służbowa MON służy do komunikacji między pracownikami ministerstwa oraz jednostkami wojskowymi, to były tam dane dotyczące tego, czym się zajmują. Są one niezwykle przydatne dla naszych wrogów. Stanowią cenną informację na temat tego, jaki jest stan naszej armii. I nie chodzi tu tylko o uzbrojenie, ale również o jej strukturę. Proszę pamiętać, że tam najprawdopodobniej znajdowały się różne dane osób pracujących lub współpracujących z ministerstwem. To jest cenne źródło informacji dla obcych służb, które są zainteresowane werbowaniem ludzi do współpracy lub budowaniem agentury wpływów - analizuje były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Krzysztof Liedel.

Jego zdaniem zainteresowany pozyskaniem takich informacji mógł być dosłownie każdy. - Począwszy od naszych wrogów, przez sojuszników, a na korporacjach czy przypadkowych cyberprzestępcach kończąc - dodaje.

Dużo łagodniej podchodzi do sprawy Piotr Niemczyk, były funkcjonariusz Urzędu Ochrony Państwa oraz ekspert z zakresu bezpieczeństwa.

- Niewiele jest pewników w tej sprawie, jednak najprawdopodobniej wyciekły dokumenty jawne, więc nie były one bardzo istotne. Ich treść powinna być oczywiście chroniona, ale proszę zwrócić uwagę, że te rzeczy mogły być zaraz podane do publicznej wiadomości. Gdyby to były ustalenia objęte klauzulą tajności, sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej. Oczywiście można się w nich doszukiwać pewnych niuansów, ale nie robiłbym z tego wielkiego szumu. Myślę, że gdyby była to wielka afera, to tak łatwo nie rozeszłaby się po kościach - przekonuje Niemczyk.

Tisze jedziesz, dalsze budiesz

Obaj eksperci są natomiast zgodni co do tego, że kilkuletnie wykradanie informacji z MON świadczy o słabości systemu zabezpieczeń kontrwywiadowczych. Dlaczego więc służby wcześniej nie wpadły na trop cyberprzestępców?

- Jeżeli w MON ataki trwały kilka lat, to nie jest to nic nadzwyczajnego. Powiem więcej, takie ataki bardzo rzadko są wykrywane od razu. Częściej zdarza się, że trwają miesiącami, a nawet latami - tłumaczy prezes Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń, Mirosław Maj.

Jego zdaniem Polska jest obecnie słabo przygotowana na obronę przed cyberatakami, a ośrodki, którymi dysponujemy, wymagają dużego wzmocnienia - poczynając od kadr, przez dobrą organizację, a na technologii kończąc. Te działania wiązałyby się jednak z koniecznością przeznaczenia na ten cel odpowiedniego budżetu. Gra jest jednak warta świeczki.

Niewykorzystany potencjał

- Polska ma bardzo duży potencjał w kwestii cyberbezpieczeństwa. Patrząc na liczbę zdolnych ludzi moglibyśmy w krótkim czasie, przy relatywnie niewielkich nakładach, stać się jedną ze światowych potęg i liderów w tej dziedzinie. Proszę zauważyć, że w olimpiadach informatycznych dla programistów Polacy są zwycięzcami lub znajdują się w ścisłej czołówce. Tak dzieje się od wielu lat. Podobnie jest w konkursach i ćwiczeniach związanych z cyberbezpieczeństwem. Niestety, wiele z tych zdolnych osób wyjeżdża z kraju i pracuje w największych korporacjach lub dla innych państw - przekonuje Maj.

Prezes Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń jako przykład podaje sytuację Iranu, który w ciągu dwóch lat stał się jedną ze światowych cyberpotęg. Polska mogłaby pójść tym samym tropem i czerpać z tego spore profity. - W tym kierunku poszła np. Wielka Brytania, która oparła część swojej gospodarki o obszar cyberbezpieczeństwa. Rozwijają wiedzę i technologię, by samemu z niej korzystać, ale również sprzedawać ją za duże pieniądze. Zyskują więc podwójnie - wskazuje.

Jego zdaniem kluczowe dla sytuacji Polski jest stworzenie systemu, który pozwoliłby wykorzystać potencjał ludzki, jakim dysponuje nasz kraj. Podwaliny można by położyć np. przez zaszczepienie tematu cyberbezpieczeństwa na grunt startupu. Takie działanie bardzo szybko mogłoby nam przynieść profity, a do tego pozwoliłoby na zatrzymanie zdolnych ludzi w kraju. Maj zwraca również uwagę na fakt, że problem z wykorzystaniem naszego potencjału nie wynika jedynie z braku funduszy.

- Z treści publikacji gen. Bondaryka wynika, że w MON brakowało zrozumienia, jak ważna jest kwestia cyberbezpieczeństwa, a przecież ta sprawa nie dotyczy tylko sieci ogólnodostępnej. Coraz więcej sprzętu opiera się o funkcjonowanie sieci czy systemy informatyczne. Dzięki przejęciu kodów źródłowych można np. kontrolować drony, jak również uzbrojenie. Takie przykłady można mnożyć. Wielka szkoda, że do tej pory nie potrafimy wykorzystać szansy i potencjału, jakim dysponujemy - kończy szef FBC.

Po ujawnieniu przez gen. Bondaryka wycieku danych szef MON Antonii Macierewicz zapewnił, że cyberbezpieczeństwo jest jedną z dziedzin, która znajdzie się pod szczególnym nadzorem nowego kierownictwa resortu.

...

Wlasnie! RUSCY MAJA BYC ZMIAZDZENI! CO TO JEST ZEBY COS WYKRADALI!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:47, 04 Gru 2015    Temat postu:

Tajlandia: Rosjanie ostrzegają policję przed zagrożeniem ze strony ISIS


Służby bezpieczeństwa Tajlandii zostały ostrzeżone przez Rosję o możliwości przeprowadzenia na ich terytorium zamachu terrorystycznego przez bojowników Państwa Islamskiego (ISIS) - poinformowała dzisiaj policja. Terroryści mogą uderzyć w cele powiązane z Rosją.

Zastępca rzecznika policji pułkownik Songpol Wattanachai podkreślił, że ostrzeżenie Moskwy dotyczy 10 Syryjczyków, przebywających na terytorium Tajlandii i prawdopodobnie powiązanych z IS. Powołał się przy tym na policyjną notatkę służbową, datowaną na 17 listopada br. Oceniono w niej, że sprawa jest "pilna" i "poufna".
REKLAMA


O zagrożeniu ze strony dżihadystów policja Tajlandii została poinformowana przez FSB. Zdaniem rosyjskiej służby 10 Syryjczyków dostało się na terytorium kraju w drugiej połowie października br. Z przekazanych informacji wynika, że część z nich udała się do Bangkoku oraz do popularnych kurortów turystycznych, również wśród Rosjan - Pattaya i Phuket.

- Celem tych ludzi jest atak na rosyjskie aktywa i ich sojuszników w Tajlandii - napisano w policyjnym dokumencie. Podkreślono w nim również, że informacje te powinny być zweryfikowane jeszcze przez służby wywiadowcze Tajlandii, a zagrożone obiekty należy zabezpieczyć. Szczególnie narażone na atak mają być potencjalne cele związane z państwami aktywnie walczącymi z ISIS: USA, Wielką Brytanią, Francją, Niemcami, Szwecją i Australią - dodaje AP.

Przedstawiciel policji przypomniał, że w kraju zwiększono poziom zabezpieczeń po zamachach w Paryżu z 13 listopada. Szczególną ochroną otoczono m.in. ambasady w Bangkoku oraz imprezy masowe.

AP przypomniało, że IS rekrutuje wielu członków z sąsiadujących z Tajlandią państw, w których większość ludności to muzułmanie - Malezji i Indonezji. Wielu z nich wyjechało, aby walczyć w Iraku i Syrii po stronie islamistów.

...

To ma byc grozba?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:15, 10 Gru 2015    Temat postu:

Rosyjski śmigłowiec naruszył granice Gruzji
10 grudnia 2015, 17:18
Śmigłowiec wojskowy Rosji naruszył granice Gruzji. To kolejne zdarzenie, które w opinii niezależnych ekspertów powoduje wzrost napięcia na Kaukazie. Ani rosyjskie, ani gruzińskie źródła nie informują, w którym miejscu doszło do incydentu.

Według Tbilisi, rosyjski śmigłowiec przekroczył linię okupacyjną i pozostawał na terytorium Gruzji przez kilka minut. Natomiast Moskwa na razie nie odniosła się do tej kwestii. Po rosyjsko-gruzińskiej wojnie z 2008 roku dwa separatystyczne regiony: Abchazja i Osetia Południowa ogłosiły niepodległość i powierzyły ochronę swoich granic rosyjskiej armii.

Władze w Tbilisi są oburzone wtargnięciem rosyjskiego śmigłowca w przestrzeń powietrzną Gruzji. Gruziński resort obrony zapowiedział, że ta sprawa zostanie poruszona w trakcie spotkania międzynarodowej grupy ds. zapobiegania incydentom na Kaukazie.

W ciągu 7 lat rosyjscy żołnierze wielokrotnie naruszali tymczasową linię rozgraniczającą. Pod ich ochroną separatyści z Abchazji i Osetii Południowej przesuwali słupy graniczne w głąb terytorium Gruzji. Ostatni raz do takiego zdarzenia doszło w sierpniu 2015 roku.
IAR

...

Ruskich trzeba rozgromic.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:31, 10 Gru 2015    Temat postu:

Szpiegowski Ił-20 z Rosji nad Bałtykiem. NATO poderwało myśliwce
10 grudnia 2015, 14:44
Myśliwce NATO zostały poderwane w środę do przechwycenia niezidentyfikowanego samolotu, który znalazł się nad Bałtykiem w pobliżu granic Łotwy. Okazało się, że to rosyjski Ił-20 - informuje lrytas.lt, powołując się na komunikat litewskiej armii zamieszczony na Twitterze. Rosyjska maszyna szpiegowska operowała nad wodami międzynarodowymi, a później skierowała się w stronę Federacji Rosyjskiej.

Do identyfikacji samolotu ok. godz. 14.00 w środę skierowano myśliwce JAS 39 Gripen węgierskiego lotnictwa, które od września 2015 strzeże przestrzeni krajów bałtyckich w ramach rotacyjnej misji NATO Baltic Air Policing. Węgierscy piloci rozpoznali samolot Ił-20 i towarzyszyli mu do granic strefy rosyjskiej.

Litewskie media zauważają, że rosyjskie maszyny rozpoznawcze nie były obserwowane nad Bałtykiem od czerwca 2015 roku. Kilka miesięcy wcześniej, w okresie napięcia wywołanego przez kryzys ukraiński, Rosjanie często kierowali nad Bałtyk swoje samoloty tego typu.

W połowie grudnia 2014 roku szwedzka armia poinformowała, że rosyjski Ił-20 (lecący bez włączonego transpondera) prawie zderzył się z samolotem pasażerskim SAS z Kopenhagi do Poznania.

Baltic Air Policing to kryptonim operacji NATO, prowadzonej od marca 2004 roku w ramach Sił Szybkiego Reagowania NATO. Misja ta polega na obronie przestrzeni powietrznej trzech krajów nadbałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii. Od września 2015 roku liczba myśliwców w ramach operacji została zmniejszona z 16 do 8 maszyn.

...

GDZIE SANKCJE BARANY!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:11, 18 Gru 2015    Temat postu:

Wacław Radziwinowicz wydalony z Rosji

Wacław Radziwinowicz - Artur Reszko / PAP

Polski dziennikarz Wacław Radziwinowicz, piszący głównie do "Gazety Wyborczej", decyzją rosyjskich władz został wydalony z terenu Federacji Rosyjskiej. Jak wynika z komunikatu tamtejszego MSZ, Radziwinowiczowi cofnięto akredytację i nakazano opuszczenie Rosji w ciągu 30 dni. - Według mnie to reakcja na wydalenie z Polski rosyjskiego dziennikarza, Leonida Swiridowa - skomentował dziennikarz.

Pytany o całej sprawie Wacław Radziwinowicz przyznał, że zapytał w rosyjskim MSZ-ie, dlaczego to właśnie on został wydalony z kraju. - Ja wiem, że to wymiana ciosów między Polską a Rosją, ale to wymiana nierówna. Swiridow pracował dla państwowej agencji, ja - dla gazety prywatnej i to mocno opozycyjnej - opowiadał.
REKLAMA


- Wypomniano mi m.in. moje komentarze na jednej z konferencji prasowej dot. pomników Armii Czerwonej. Mówiłem, że wiele z nich zostało zdewastowanych także na terenie Federacji Rosyjskiej, nie tylko w Polsce. To ich denerwowało - przyznał.

Radziwinowicz już wcześniej mówił, że prawdopodobnie chodzi o cofnięcie mu zgody na wykonywanie obowiązków korespondenta zagranicznego w Rosji, co wiąże się z nakazem opuszczenia kraju. Niedawno te przypuszczenia się potwierdziły. Po latach spędzonych w Rosji dziennikarz będzie musiał opuścić kraj.

Działanie rosyjskiego MSZ są prawdopodobnie związane z niedawnym wydaleniem z Polski rosyjskiego dziennikarza Leonida Swiridowa.
Obserwuj
Roman Imielski
‏@romanimielski

Nasz moskiewski korespondent Wacław Radziwinowicz zostanie wydalony z Rosji. To odpowiedź na wydalenie z Polski Swiridowa

....

Absurd.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:33, 18 Gru 2015    Temat postu:

Rosyjskie MSZ: wydalenie dziennikarza "Gazety Wyborczej" to symetryczna odpowiedź na Swiridowa
akt. 18 grudnia 2015, 15:50
• MSZ Rosji uzasadniło odebranie akredytacji dziennikarzowi "Gazety Wyborczej"
• Jest to odpowiedź na wydalenie z Polski rosyjskiego dziennikarza
• Rosyjska decyzja nie ma uzasadnienia w pracy Radziwinowicza - uważa polski MSZ

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa napisała na Facebooku, że powód pozbawienia Wacława Radziwinowicza akredytacji w Rosji jest prosty - "uczyniono to wyłącznie na podstawie zasady wzajemności". - Decyzja władz Rosji o wydaleniu polskiego dziennikarza to działanie odwetowe; nie ma uzasadnienia w pracy dziennikarskiej Radziwonowicza - oświadczył z kolei rzecznik MSZ Artur Dmochowski.

"Od dnia dzisiejszego polski korespondent nie ma prawa pracować jako dziennikarz na terytorium Federacji Rosyjskiej" - napisała Zacharowa. Dodała, że "odpowiednie wyjaśnienia zostały przekazane zarówno jemu osobiście, jak i polskiemu ambasadorowi w Moskwie".

"To wymuszony krok, a nie nasz wybór" - oświadczyła rzeczniczka. Wyraziła opinię, że "zagraniczni koledzy muszą rozumieć konsekwencje bezpodstawnego szykanowania rosyjskich dziennikarzy".

Polski MSZ: nie ma uzasadnienia dla tej decyzji

- Uważamy decyzję władz rosyjskich za mającą charakter wyłącznie odwetowy - powiedział Dmochowski na briefingu prasowym. - Nie ma ona również żadnego uzasadnienia w dotychczasowej pracy dziennikarskiej redaktora Radziwinowicza. Jego wieloletnia praca w charakterze korespondenta w Federacji Rosyjskiej nie może być w jakimkolwiek stopniu porównywana z działalnością, jaką prowadził w Polsce Leonid Swiridow - podkreślił Dmochowski.

Rzecznik MSZ zaznaczył, że odebranie akredytacji i wydanie nakazu opuszczenia Polski przez Swiridowa nie miało związku z jego działalnością dziennikarską, a "decyzja o utracie przez niego uprawnień korespondenta zagranicznego została podjęta w zgodzie z polskim prawem na wniosek Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego".

- Uważamy, że działanie MSZ Federacji Rosyjskiej stoi w sprzeczności z niepodważalną zasadą niezależności dziennikarskiej i będzie miało negatywne konsekwencje dla informowania polskiego społeczeństwa o Rosji i stosunkach polsko-rosyjskich - powiedział Dmochowski.

Sprawa Radziwinowicza

W piątek Wacław Radziwinowicz został powiadomiony w MSZ Rosji, że ma oddać akredytację, a w ciągu 30 dni opuścić kraj. Przekazano mu, że decyzja wiąże się z wydaleniem z Polski rosyjskiego dziennikarza Leonida Swiridowa.

12 grudnia wyjechał z Polski dziennikarz RIA-Nowosti Leonid Swiridow. Musiał opuścić Polskę po tym, gdy szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców utrzymał w mocy decyzję wojewody mazowieckiego o cofnięciu dziennikarzowi zezwolenia na pobyt.

Zacharowa oświadczyła, że rosyjski MSZ "szczegółowo i niejednokrotnie w ciągu roku komentował to dziwne posunięcie polskich władz". - Dziwne - dlatego że rosyjskiemu dziennikarzowi nie wyjaśniono, co zrobił nie tak - oceniła.

...

Czyli Ruscy przyznali ze ten ,,dziennikarz" to agent bo ,,symetrycznie" to sie wydala agentow nie dziennikarzy...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:13, 19 Gru 2015    Temat postu:

Putin: terroryści wypowiedzieli wojnę cywilizacji i całej światowej wspólnocie

Władimir Putin - MAXIM ZMEYEV / Reuters

Rosyjskie służby specjalne wykryły w tym roku ponad 320 zagranicznych agentów i ich współpracowników. Poinformował o tym prezydent Władimir Putin. - Terroryści otwarcie wypowiedzieli wojnę cywilizacji i całej światowej wspólnocie - mówił. Jak dodał, że ich działania i plany są zagrożeniem dla Rosji.

...

Terrorysci z Kremla.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:07, 28 Gru 2015    Temat postu:

Zakłócenia w działalności tureckich banków spowodowane przez cyberataki

- Shutterstock

Tureckie banki poinformowały, że w piątek odnotowywały zakłócenia w transakcjach dokonywanych kartami kredytowymi. Jako przyczynę wskazano utrzymujące się od dwóch tygodni ataki hakerskie, uważane za najpoważniejsze w historii kraju.

Przedstawiciele tureckich banków, w tym IsBank, Garanti oraz państwowego Ziraat Bank potwierdzili, że dochodzi do cyberataków oraz że wywołały one przejściowe zakłócenia.
REKLAMA


Minister transportu Binali Yildirim zapewnił przed kilkoma dniami, że rządowe centrum do walki z cyberprzestępczością podjęło działania, a cały incydent jest pod kontrolą.

"Ataki zaczęły się dwa tygodnie temu, ale nasiliły w ostatnich dniach" - ocenił cytowany przez Reutera specjalista Burak Atakani z Uniwersytetu Technicznego w Stambule. Według niego ataki były wymierzone również w dostawcę internetu, obsługującego część tureckich uczelni, akademie policyjne i wydział badawczy tureckiej armii.

Nic.tr - pozarządowa instytucja zarządzająca adresami stron internetowych korzystających z tureckiej domeny .tr (w tym stron internetowych tureckich ministerstw, armii, banków i licznych firm) - kilka dni temu informowała, że ataki są dokonywane przez "zorganizowane źródła" poza Turcją.

Tureckie media sugerują, że za kampanią cyberataków stoi Rosja lub hakerska społeczność Anonymous, jednak żadnej z tych hipotez nie udało się dotąd potwierdzić i władze w Ankarze nie wskazały dotąd winnych.

Napięcie w stosunkach turecko-rosyjskich utrzymuje się od 24 listopada, gdy tureckie myśliwce zestrzeliły rosyjski bombowiec Su-24. Władze w Ankarze twierdzą, że maszyna wtargnęła w turecką przestrzeń powietrzną, czemu Moskwa zaprzecza. W ramach nagłego ochłodzenia wzajemnych stosunków prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dekret wprowadzający w życie kroki odwetowe wobec Turcji, głównie o charakterze gospodarczym.

Z kolei Anonymous opublikowali w ostatnim czasie wideo na portalu YouTube, w którym zapowiedzieli, że wymierzone w Turcję cyberataki nie ustaną, dopóki Ankara "nie przestanie wspierać" dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS), kontrolującej duże obszary w Syrii i Iraku. Zarzut taki postawił Turcji, m.in. Władimir Putin.

...

Ruscy?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:28, 07 Sty 2016    Temat postu:

Wacław Radziwinowicz opuścił Moskwę, jak poinformowało Polskie Radio. Wieloletni korespondent "Gazety Wyborczej" zlikwidował swoje biuro i jeszcze dziś wróci do Polski. Radziwinowiczowi cofnięto akredytację 18 grudnia i nakazano opuszczenie Rosji w ciągu 30 dni. – Według mnie to reakcja na wydalenie z Polski rosyjskiego dziennikarza, Leonida Swiridowa – komentował dziennikarz.

Wacław Radziwinowicz złożył podziękowania rosyjskim dziennikarzom, działaczom oraz niektórym politykom za to, że stanęli w jego obronie. Wyraził także nadzieję, że nie wyjeżdża z Moskwy na zawsze. Jak powiedział Polskiemu Radiu, ma plany książkowe związane z Rosją, w której przepracował niemal 18 lat.
REKLAMA


"Wymiana ciosów"

Pytany wcześniej Wacław Radziwinowicz przyznał, że zapytał w rosyjskim MSZ-ie, dlaczego to właśnie on został wydalony z kraju. – Ja wiem, że to wymiana ciosów między Polską a Rosją, ale to wymiana nierówna. Swiridow pracował dla państwowej agencji, ja – dla gazety prywatnej i to mocno opozycyjnej – opowiadał.

– Wypomniano mi m.in. moje komentarze na jednej z konferencji prasowej dot. pomników Armii Czerwonej. Mówiłem, że wiele z nich zostało zdewastowanych także na terenie Federacji Rosyjskiej, nie tylko w Polsce. To ich denerwowało – przyznał.

Radziwinowicz już wcześniej mówił, że prawdopodobnie chodzi o cofnięcie mu zgody na wykonywanie obowiązków korespondenta zagranicznego w Rosji, co wiąże się z nakazem opuszczenia kraju. Niedawno te przypuszczenia się potwierdziły. Po latach spędzonych w Rosji dziennikarz będzie musiał opuścić kraj.

Działanie rosyjskiego MSZ są prawdopodobnie związane z wydaleniem z Polski rosyjskiego dziennikarza Leonida Swiridowa.

...

Sprawa nadzwyczaj oczywista. Rosja nie ma zadnych tajemnic. Ja nie wiem o co chodzi w Polsce ale w Rosji zaden problem powiedziec co jest grane.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:53, 14 Sty 2016    Temat postu:

"Press": Wacław Radziwinowicz wrócił do Polski po wydaleniu z Moskwy
Radziwinowicz wrócił do Polski po wydaleniu z Moskwy
Radziwinowicz wrócił do Polski po wydaleniu z Moskwy - YURI KOCHETKOV / PAP

Wczoraj redakcja "Gazety Wyborczej" w Warszawie oficjalnie przywitała wydalonego z Rosji korespondenta Wacława Radziwinowicza. Dziennikarz zapowiedział, że będzie nadal pracował w gazecie, ale ze swojego domu w Olsztynie - donosi internetowy serwis miesięcznika "Press".

Dziennikarz nie porzuca pisania o naszym wschodnim sąsiedzie. - Teraz z dobrymi kontaktami można pisać z każdego miejsca na świecie - wyjaśnia Radziwinowicz, który na co dzień mieszka w Olsztynie. Liczy, że nadal będzie mógł wjeżdżać do Rosji na podstawie wiz turystycznych. Zdradził także, że w planach ma napisanie książki, jednak nie chciał powiedzieć na jaki temat.

W warszawskiej redakcji gazety przywitali go m.in. Roman Imielski, sekretarz redakcji oraz Jarosław Kurski, pierwszy zastępca redaktora naczelnego.

"Gazeta Wyborcza" nie planuje likwidacji stanowiska korespondenta w Moskwie. Nie jest jednak pewne, czy kolejny dziennikarz dostałby akredytacje od rosyjskiego rządu. W podobnej sytuacji był czeski dziennikarz, który również został wydalony z Moskwy. Następnie jego redakcja przez rok nie uzyskała akredytacji.

>>>

W dobie internetu absurdem jest pomysl ze trzeba jechac tam gdzie ma sie pisac o zjawisku. Czesto zreszta jest to hotel z podlaczeniem do internetu gorszym niz w jakims bogatym kraju. W sumie wie mniej. Tym bardziej Rosja ktora naprawde dobrze znamy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 0:47, 22 Sty 2016    Temat postu:

Rosyjskie samoloty przechwycone nad Bałtykiem. Start alarmowy myśliwców NATO
21 stycznia 2016, 16:44
• Hiszpańskie odrzutowce wystartowały z bazy w Szawlach
• Piloci zidentyfikowali dwie rosyjskie maszyny: Ił-20 i Tu-134
• Rosyjskie samoloty miały wyłączone transpondery

Hiszpańskie myśliwce, które uczestniczą w misji NATO Baltic Air Policing, po starcie alarmowym zidentyfikowały dwa samoloty operujące w pobliżu przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich - informuje defence24.pl. Okazało się, że to dwie rosyjskie maszyny: szpiegowski Ił-20 oraz Tu-134.

Incydenty nad Bałtykiem miały miejsce 19 stycznia wczesnym popołudniem. Para hiszpańskich Eurofighterów wystartowała z bazy w litewskich Szawlach po otrzymaniu informacji o niezidentyfikowanej maszynie, która miała wyłączony transponder. Hiszpanie zidentyfikowali samolot jako Ił-20 rosyjskiej Floty Bałtyckiej.

Podczas powrotu do bazy na Litwie hiszpańskie myśliwce otrzymały sygnał o drugim samolocie, który znajdował się nad Morzem Bałtyckim i również nie wysyłał sygnałów identyfikacyjnych. Okazało się, że to lecący w kierunku Petersburga rosyjski Tupolew Tu-134 w wersji VIP.

Baltic Air Policing to kryptonim operacji NATO, prowadzonej od marca 2004 roku w ramach Sił Szybkiego Reagowania NATO. Misja ta polega na obronie przestrzeni powietrznej trzech krajów nadbałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii. Od września 2015 roku liczba myśliwców w ramach operacji została zmniejszona z 16 do 8 maszyn.

...

Ruscy za malo po ryju dostali.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:53, 26 Sty 2016    Temat postu:

Rosjanie wyprowadzili z baz kompleksy rakietowe z głowicami jądrowymi
akt. 26 stycznia 2016, 12:26
• Rosja przemieszcza kompleksy rakietowe z głowicami jądrowymi
• 10 pułków z bronią będzie pełnić dyżury w 7 regionach Rosji
• Dowództwo twierdzi, że ich pociski są w stanie poradzić sobie z tarczą rakietową USA

Rosyjskie kompleksy rakietowe z głowicami jądrowymi opuściły miejsca stałej lokalizacji. Jak informuje portal Gazieta.ru, chodzi o dziesięć pułków wyposażonych w broń masowego rażenia, które będą pełnić dyżury w siedmiu regionach Federacji Rosyjskiej.

W stan podwyższonej gotowości bojowej zostały postawione oddziały dysponujące kompleksami rakietowymi: Topol, Topol-M i Jars. Według Gaziety.ru, rakiety z głowicami jądrowymi będą pełnić dyżury bojowe w obwodach: iwanowskim, nowosybirskim, swierdłowskim, kirowskim, irkuckim, a także w Kraju Ałtajskim i republice Mari El.

Wcześniej resort obrony zapowiedział, że w 2016 roku planuje przeprowadzenie 540 różnego rodzaju manewrów, z udziałem wszystkich rodzajów wojsk. Przy tym dowódcy sił Powietrzno - Kosmicznych oświadczyli, że Rosja dysponuje takimi pociskami, które są w stanie poradzić sobie z amerykańską tarczą rakietową.

...

Jak to lupnie! Sami sie wykoncza.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:10, 26 Sty 2016    Temat postu:

Ławrow: Rosja nie chce przyjmować z powrotem imigrantów z Norwegii

Rosja nie chce przyjmować z powrotem imigrantów z Norwegii - Reuters

Rosja nie chce przyjąć z powrotem z Norwegii tych imigrantów, którzy trafili tam z Rosji i podali nieprawdziwy cel pobytu na jej terytorium - poinformował dziś rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow na dorocznej konferencji prasowej.

Rząd w Oslo poinformował, że chce deportować do Rosji ponad 5,4 tys. osób, które przedostały się do Norwegii z Rosji. Prawicowe władze norweskie zaostrzyły w grudniu politykę wobec ubiegających się o azyl, chcą odesłać do Rosji tych, którzy przybyli z tego kraju. Oslo twierdzi, że Rosja jest dla uchodźców krajem bezpiecznym.
REKLAMA


Minister Ławrow oświadczył, że Rosja nie chce przyjąć z powrotem migrantów, którzy podali nieprawdziwe dane na temat celów pobytu na rosyjskiej ziemi.

- Chodzi o ludzi, którzy przyjechali do Rosji w celu podjęcia pracy lub w odwiedziny do krewnych i którzy nie informowali, że celem przybycia do Rosji było przedostanie się tranzytem do Norwegii - podkreślił szef rosyjskiego MSZ.

"Podali fałszywe dane o celach przyjazdu do Rosji, toteż takich ludzi nie chcemy z powrotem przyjąć, naruszyli nasze prawa i ustaliliśmy z właściwymi władzami Norwegii, że na razie zapauzujemy i wypracujemy algorytm, który pozwoli rozwiązać ten problem w interesie zarówno Rosji, jak i Norwegii".

Norwegia - jak pisze Reuters - twierdzi, że kontaktowała się w tej sprawie z rosyjskim MSZ i ma zapewnienie Moskwy, że ta jest gotowa na przyjęcie przynajmniej pewnej części z 5 400 osób, które przekroczyły w ubiegłym roku granicę między oboma państwami; wiele takich osób pochodzi z Syrii.

Rzecznik norweskiego ministerstwa Rune Bjastaad powiedział, że chodzi o możliwość odesłania do Rosji tych, co mają ważną wizę i zezwolenie na pobyt.

W ubiegłym tygodniu władze Norwegii odesłały do Rosji pierwszą grupę 13 migrantów z Syrii, Afganistanu, Jemenu i Pakistanu. Rząd Norwegii argumentuje, że odsyła tylko tych migrantów, którzy przeszli przez Rosję i mają pozwolenie na pobyt w tym kraju, dlatego Rosja powinna przyjmować ich z powrotem.

W roku 2015 do Norwegii przez wszystkie granice przybyło ok. 31 000 migrantów. Norwegia nie należy do Unii Europejskiej, ale podobnie jak Szwecja jest częścią strefy Schengen.

...

Ruscy sa od szkodzenia nie od pomagania.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 17, 18, 19  Następny
Strona 9 z 19

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy