Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Wybuchła walka o wolność W Egipcie !!!
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 32, 33, 34  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:24, 02 Lut 2011    Temat postu:

Mężczyzna związany z siłami bezpieczeństwa zginął, a 403 osoby odniosły obrażenia w starciach zwolenników i przeciwników prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka - poinformowała państwowa telewizja, cytując rzecznika ministerstwa zdrowia. Ranni zostali już przewiezieni do szpitali.

- Wojsko zaczęło strzelać w powietrze, usiłując rozpędzić demonstrantów - podała arabska telewizja Al-Dżazira, która poinformowała również, że w tłum jest atakowany gazem łzawiącym. W walkach wykorzystywane są również "koktajle Mołotowa".

Al-Dżazira podaje, że jeden z głównych budynków na placu Tahrir stanął w płomieniach, a także, że wojskowe helikoptery pojawiły się nad placem. Wcześniej telewizja informowała, że tysiące ludzi, w tym kobiet i dzieci, zostały uwięzione na głównym placu w Kairze.

- Wiele osób odniosło rany od kamieni i kijów. Nie widać, żeby ktoś był zraniony nożem lub postrzelony - powiedział jeden z uczestników zamieszek, z którym rozmawiała Al-Dżazira. Inna rozmówczyni arabskiej telewizji poinformowała, że większość rannych ma obrażenia głowy - najprawdopodobniej od kamieni.

Przynajmniej 500 osób odniosło obrażenia - podała telewizja Al-Jazeera. Teraz czekają one na pomoc na placu Tahir, z którego nie można się wydostać. Było słychać strzały, znad gmachu Muzeum Egipskiego unosi się dym.

Jak relacjonują korespondenci Al-Jazeery obecnie po placu jeździ samochód z uzbrojonymi żołnierzami, którzy nawołują wszystkich zgromadzonych do rozejścia się.

- Widać dym, ale nie widać ognia. Prawdopodobnie użyte zostały koktajle mołotowa - donoszą reporterzy Al-Jazeery. - Na plac Tahir nie mogą dojechać żadne karetki, ranni leżą na ziemi i czekają na pomoc. Ludzie chronią się pod prowizorycznymi tarczami przed rzucanymi z dachów talerzami i kamieniami - relacjonują naoczni świadkowie.

- Niektórzy demonstranci szarżowali na koniach, wielbłądach i osłach – donoszą dziennikarze Al-Jazeery. Wojsko wciąż nie reaguje, mimo że widzi walczących ludzi. Dowódcy nie chcą się angażować.

- Nie jesteśmy zwierzętami! Mamy godność! – krzyczała do mikrofonu poturbowana korespondentka arabskiej telewizji, która nie mogła wydostać się z placu zablokowanego przez protestujących. Wtórowali jej inni Egpicjanie krzycząc: "Chcą nas zabić".

- Sytuacja jest zatrważająca. Zwolennicy prezydenta Mubaraka zdobyli trzy wozy bojowe, wybili w nich szyby. Przy wozach nie ma żołnierzy. Ludzie starają się do nich wsiąść i podjechać na drugi koniec placu - donoszą naoczni świadkowie.

- W całym mieście panuje kompletny chaos. Wszędzie dookoła trwają bójki. Ludzie walczą nie tylko na głównych ulicach, ale także w innych częściach miastach – relacjonują dziennikarze. Natomiast komentatorzy arabskiej telewizji twierdzą, że zamieszki mogły zostać sprowokowane przez zwolenników prezydenta Mubaraka.

- Te wszystkie incydenty nie zgadzają się z duchem Egiptu. Zgadzają się z duchem interesów reżimu i biznesmenów. Egipska armia ma bronić ludzi i nie użyje przemocy - powiedział na antenie arabskiej telewizji Al-Jazeera generał wojsk egipskich. - Obie strony to Egipcjanie i obie powinny być chronione przez armię - dodał.

- Chciałem też przekazać apel do Mubaracka, który nie jest już prawdziwym prezydentem. Jego próby utrzymania władzy to schzofrenia. Armia nie zaakceptuje takiej sytuacji - mówił generał. - Wzywamy wszystkich ludzi na egipskich ulicach: pamiętajcie że jesteście Egipcjanami.

!!!!!!!!

A wiec Mumbarak taka przygotowal odpowiedz! KAMIENIE!
To HAŃBA!TO NIEGODNE ŻOŁNIERZA!
ON I JEGO KLIKA W MUNDURACH SHAŃBIŁA MUNDURY KTÓRE NOSZĄ STOSUJĄC METODY GODNE BANDYTÓW...
,,Prezydent'' organizujacy bandy do rzucania kamieniami i to niby ,,żołnierz'' . HAŃBA!
On sie boi procesu a nikt nie chce go przyjac oprocz Izraela ( a wiemy co to znaczy ). Tonący brzydko brzytwy się chwyta... W tym przypadku kamieni...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:54, 03 Lut 2011    Temat postu:

Co najmniej trzy osoby zginęły w środowych starciach między zwolennikami i przeciwnikami prezydenta Hosni Mubaraka na kairskim placu Tahrir. Poinformował o tym w nocy z środy na czwartek egipski minister zdrowia Ahmed Hosni Farid w telewizji publicznej.

Minister poinformował także, że rannych zostało blisko 640 osób. - Większość z nich ma rany od kamieni. Nikt nie ucierpiał na skutek postrzału - zapewnił Ahmed Hosni Farid.

Tymczasem arabska telewizja Al-Dżazira podała w środę późnym wieczorem, powołując się na źródła medyczne, że w środowych starciach w centrum Kairu rannych zostało co najmniej 1500 ludzi.

Późnym wieczorem na placu Tahrir było względnie spokojnie. Przeciwnicy i zwolennicy prezydenta Mubaraka, którzy w ciągu dnia toczyli z sobą zacięte walki, głównie na pięści i kamienie, schronili się na noc za wzniesionymi prowizorycznie barykadami. Między nimi płoną opony i wraki samochodów.

>>>>>>

Wojsko powinno zrobic porzadek z bandytami atakujacymi pokojowe manifestacje!Nie chodzi o to zeby ich ganiac po zaulkach ale jak nacieraja zwarta masa w centrum stolicy to sprawa jest prosta.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:09, 03 Lut 2011    Temat postu:

Uzbrojeni w noże i kije zwolennicy prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka wracają na plac Tahrir w Kairze, gdzie są zebrani uczestnicy antyrządowego protestu. Armia próbowała rozdzielić wrogie obozy, ale pro-prezydencka grupa przerwała wojskowy kordon. Ponownie wybuchły starcia, obie strony obrzucają się kamieniami, słychać też strzały. Nad ranem na placu otworzono ogień do demonstrantów. Podczas ostatnich zamieszek zginęło sześć osób, a ponad 800 zostało rannych.

Tłum przemieszcza się z dzielnicy Giza na plac Tahrir po drugiej stronie Nilu.

Agencja AP informuje, że cztery czołgi zajęły pozycje chroniące antyrządowych demonstrantów na placu. Jeden z czołgów wjechał na most wychodzący na plac, wypierając stamtąd młodych ludzi, którzy rzucali kamieniami w manifestantów antyrządowych. Trzy inne czołgi zajęły pozycje między dwoma wrogimi obozami przy północnym krańcu placu.

Dziennikarz agencji Reutera poinformował, że wrogie obozy są rozdzielone strefą buforową o szerokości około 80 metrów. AP dodaje, że w strefie stoją uzbrojeni w karabiny żołnierze. Jest to pierwszy przypadek od wybuchu zamieszek w ubiegłym tygodniu, gdy armia podjęła zdecydowane działania, by powstrzymać przemoc.

- Strefa neutralna jest cała pokryta kamieniami wielkości pięści - oznajmił dziennikarz Reutera, odnosząc się do kamieni, którymi rzucali w siebie manifestanci obu stron.

Zwolennicy Mubaraka przerwali jednak kordon wojskowy rozdzielający ich w centrum stolicy od przeciwników obecnych władz. Jak podaje agencja Reutera, obie strony obrzucają się kamieniami. Żołnierze egipscy przy wsparciu czołgów oddzielają walczących. W ciągu dnia poinformowano, że na placu Tahrir i w jego okolicach rozległy się strzały.

Według telewizji Al Dżazira, na plac Tarhir ściągają nowe grupy demonstrantów.

Większość ofiar to wynik rzucania kamieniami i ataków przy pomocy kijów i metalowych prętów. O świcie oddano strzały z broni palnej. Prawdziwa liczba ofiar zabranych do szpitala to 836 z czego 86 jest wciąż hospitalizowana, a pięć nie żyje - relacjonował minister w państwowej telewizji. Według najnowszych doniesień liczba ofiar śmiertelnych starć w środę i czwartek nad ranem zwiększyła się do sześciu osób.

Od początku zamieszek, jakie wybuchły po demonstracjach antyprezydenckich w Egipcie, zginęło, według danych ONZ, co najmniej 300 osób.

Strzały o świcie

Nad ranem, jak twierdzą świadkowie, na których powołują się zachodnie agencje, przy biernej postawie wojska i policji, zwolennicy prezydenta Mubaraka otworzyli silny ogień z broni maszynowej do antyrządowych demonstrantów. Na zdjęciach telewizyjnych było widać wiele ambulansów wyjeżdżających z placu. Al-Arabija poinformowała, że po strzelaninie między protestujących wjechały pojazdy opancerzone egipskiej armii.

Przez całą noc na głównym placu Kairu dochodziło do starć między zwolennikami i przeciwnikami prezydenta Hosni Mubaraka. Walczące grupy obrzucały się także butelkami z benzyną i kamieniami.

Partyjne legitymacje zatrzymanych

Egipska armia dokonała aresztowań po starciach - podała telewizja Al-Arabija, nie podając żadnych szczegółów.

Z kolei przeciwnicy prezydenta oświadczyli, że zatrzymali 120 osób mających przy sobie dokumenty świadczące o ich związkach z policją lub partią rządzącą. Kamal Ismail z komitetu organizacyjnego antyrządowych protestów powiedział, że większość tych osób zatrzymano, gdy atakowały opozycyjnych demonstrantów.

Władze Egiptu zaprzeczyły powiązaniom z grupami zwolenników prezydenta Hosniego Mubaraka, atakujących uczestników antyprezydenckich demonstracji. Rzecznik rządu zapowiedział śledztwo, mające wyjaśnić, kto stoi za tymi aktami przemocy.

Zobacz zdjęcia: Kair areną walk.

Premier Egiptu Ahmed Mohammed Szafik przeprosił za atak na przeciwników prezydenta Hosniego Mubaraka i obiecał śledztwo w tej sprawie - poinformowała agencja AP.

Tymczasem telewizja publiczna podała, że wiceprezydent Omar Suleiman rozpoczął dialog z "partiami politycznymi i siłami narodowymi". Nie podano konkretnie, kto uczestniczy w rozmowach.

>>>>>>

Tak niech wojsko chroni pokojowych manifestantow przed agresja zbirow Mumii Baracka...To sa ostatnie konwulsje systemu.Ich sa tysiace Mumiobarakowcow a wolnosciowcow sa MILIONY.1000 na 1.Nie maja szans.To odruch rozpaczy.Tunezja tez przezyla walki z ochrona Alego...
W tej sytuacji nie ma juz sensu rozmawiac z Mumia Barkiem.Jak rozmawiac z kamieniami?Trzeba by tez rzucac.To nie ma sensu.Niech wojsko zrobi porzadek bez jakichs agresywych posuniec.Na czolgi nie poradza...A to nie sa bohaterowie.Raczej zrozpaczeni zlodziejszkowie ktorym konczy sie 30 letnie ElDorado na koszt ludzi...
Widzimy ze czesc ludzi od Mubaraka chce rozmow i odcina sie od bandytyzmu ulicznego...
Trzeba osadzic ich tak jak chuliganow ulicznych napadajcych ludzi bijacych i okradajacych.To tego typu zjawisko.Na dobra sprawe to juz Mubarak powinien byc aresztowany i przesluchiwany jako glowny podejrzany o organizacje chuliganskich ekscesow...
Nie ma miejsca w panstwie kulturalnym na taka ,,walke polityczna''...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:21, 03 Lut 2011    Temat postu:

Według najnowszych doniesień pięć osób zginęło, a ponad 800 zostało rannych podczas starć na placu Tahrir w Kairze między zwolennikami prezydenta kraju Hosniego Mubaraka a antyrządowymi demonstrantami. Walki trwały całą noc, o świcie - jak twierdzą świadkowie - do protestujących otworzono ogień z broni palnej.

W Kairze doszło do przypadków zwrócenia się zwolenników prezydenta Hosniego Mubaraka przeciwko zagranicznym dziennikarzom. Zatrzymanych zostało także kilku polskich dziennikarzy.

Dziennikarz telewizji Al-Arabija z Dubaju doznał wstrząsu mózgu, zaś dwóch dziennikarzy greckich zostało rannych podczas starć.

Ekipę telewizji CBS zawrócono do hotelu na muszce karabinów i pozwolono jej go opuścić dopiero po pozostawieniu kamer w hotelu.

Korespondentka ABC News Christiane Amanpour powiedziała natomiast, że gdy próbowała przeprowadzić wywiad z jednym ze zwolenników Mubaraka, została otoczona przez grupę młodych ludzi krzyczących "Nienawidzimy Amerykanów!" i "Idź do diabła!". Kiedy wsiadła z kolegami do samochodu, by odjechać, zaczęto walić w maskę i zbito kamieniem jedną z szyb.

Producent i kamerzysta CNN zostali otoczeni przez grupę ludzi, którzy zaczęli ich szarpać i usiłowali zniszczyć ich kamerę.

W Kairze zatrzymano też dziennikarzy polskich. Najpierw zatrzymano w pobliżu placu Tahrir dwóch operatorów Telewizji Polskiej. Jak powiedział szef serwisu TVP Info Piotr Krysiak, kilkudziesięcioosobowa grupa (a w niej mundurowi) zarekwirowała operatorom paszporty, telefony i kamerę, która została zniszczona w trakcie szamotaniny.

Potem ich zwolniono, a paszporty i telefony zwrócono, zatrzymano natomiast inną ekipę TVP - korespondenta Piotra Góreckiego z dwoma współpracownikami.

>>>>>>

Tak od wczoraj mamy ,,wystepy bandytow'' nowy serial...To jest niby ten ,,prozachodni'' rezim popierany przez USA i zachod...Prozachodni i bandycki...Widzicie teraz dlaczego sie buntuja...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:31, 03 Lut 2011    Temat postu:

Najpierw, tuż po wybuchu antyrządowych protestów, egipskie władze zawiesiły działalność operatorów komórkowych, teraz poszły o krok dalej - zmusiły operatorów do wysyłania prorządowych wiadomości.
Na taki proceder zwróciła uwagę firma Vodafone, za pomocą której rząd rozesłał do obywateli wiadomości wzywające do poparcia prezydenta Hosniego Mubaraka.

Jak podaje Reuters, jedna z takich wiadomości wysłana 2 lutego zawierała godzinę i miejsce rozpoczęcia masowej manifestacji prorządowej.

Według operatora - podkreślającego, że został zmuszony do wysyłania SMSów - takie działania są "nieakceptowalne", a treść wiadomości nie jest w żadnym stopniu pisana przez operatora.

Nie tylko Vodafone został przymuszony do wysyłania prorządowych komunikatów. Również inni operatorzy, według Reutera - Mobinil i Etisalat - dostali instrukcje z Kairu. W przeciwieństwie do Vodafone jednak obaj operatorzy milczą na ten temat.

!!!!!!

Takie metody!Widzimy ze zbrodnia byla planowana z gory i mamy dowody!Bilingi!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:43, 03 Lut 2011    Temat postu:

Wazne sprawozdanie ksiedza;

Po ostatnich tragicznych wydarzeniach w Egipcie, pragnę podzielić się z wami tym, co niepokoi nasze serca, obawami o dalszą przyszłość Egiptu - pisze do Wirtualnej Polski z Aleksandrii ks. Jan Bednarz, salezjanin.

Jak już wiecie, Nowy Rok w Aleksandrii został naznaczony krwią ofiar zamachu na Kościół El Qiddisin (Wszystkich Świętych). Wierni kościoła koptyjskiego nie tracili nadziei i wiary, przełamali strach, przeżywając Święta Bożego Narodzenia (7-8 stycznia) w klimacie modlitwy i żałoby.

Po raz pierwszy w historii zamach terrorystyczny został potępiony również przez muzułmanów. Włączyli się oni w obronę Koptów i modlitwy za ofiary i pokój. Wiele mówiło się o tym w lokalnej telewizji. W Kairze Koptowie wyszli w pokojowym proteście na ulice, wzywając rząd do poszanowania wolności religijnej. W wielu kościołach były organizowane godziny modlitw w intencji ofiar i pokoju, w których uczestniczyli zarówno chrześcijanie jak i muzułmanie.

Na terenie naszej szkoły w Aleksandrii również zorganizowaliśmy mszę świętą w intencji ofiar i tolerancji religijnej. Odzew ze strony nauczycieli, młodzieży i dzieci był duży. We mszy po raz pierwszy w dziejach naszego instytutu uczestniczyli zarówno chrześcijanie jak i muzułmanie, modląc się w ciszy w głębi kościoła. Niezależnie od religii każdy pragnie pokoju i bezpiecznego życia w wolności.

Protesty i krwawe manifestacje przeciwko rządowi w Tunezji i Algierii wprowadziły nowy niepokój również w Egipcie.

Pragnę podzielić się z wami krótkimi notatkami z mojego misyjnego dzienniczka:

25 stycznia, wtorek

Za pośrednictwem Facebooka i SMS-ów zwołano pierwszą demonstrację w Kairze. Na ulice wyszła młodzież i bezrobotni. Nie widzą oni perspektyw na lepsze życie w obecnym policyjnym państwie. Według nieoficjalnych danych w proteście uczestniczyło ponad 25 tysięcy osób. Podobnie było w środę i czwartek. Do tej pory w Aleksandrii było spokojnie. W nocy z czwartku na piątek zablokowano internet i telefony komórkowe. Spowodowało to jeszcze większą frustrację.

28 stycznia, piątek

Po południowej modlitwie w meczetach tysiące ludzi ruszyło w stronę centrum miast w Kairze, w Aleksandrii i w Suezie z pokojową manifestacją. Policja odpowiedziała gazami łzawiącymi, strzelała do manifestantów kulkami gumowymi i ołowianymi. To sprawiło, że manifestacje przerodziły się w walki z policją. Około godz. 17.00 w Kairze podpalono siedzibę partii prezydenta Mubaraka i niektóre posterunki policji. W Aleksandrii w tym samym czasie płonął gubernatorat i trzy posterunki policji. Na ulicach panował chaos i niezależnie od nałożonej godziny policyjnej (od 7.00 wieczorem do 7.00 rano) walki trwały całą noc. W piątek późnym wieczorem prezydent Mubarak ogłosił rozwiązanie rządu. To nie wystarcza manifestantom i nadal żądają ustąpienia prezydenta, który rządzi w Egipcie od 30 lat.

29 stycznia, sobota

Przed południem zaczęły działać komórki, a manifestacje przeciw prezydentowi rozpoczęły się na nowo po modlitwie południowej w meczetach. Rząd rozszerzył od godz. 15.00 do 8.00 rano godzinę policyjną. Niemniej nie powstrzymało to manifestantów. Z tarasu naszego instytutu oglądałem ataki na pobliski posterunek policji. Wśród krzyków manifestujących i setek strzałów policji mieszały się syreny karetek pogotowia. Manifestanci również atakowali posterunek policji od strony naszego instytutu – kilka pocisków z gazem łzawiącym spadło na nasze boisko, również jeden ogłuszający. Pociski są bardzo niebezpieczne, jest ponad 1000 rannych tylko w samej Aleksandrii. Około godz. 17.00 dym palącego się posterunku policji ogarnął nasz instytut i całą dzielnicę. Dopiero około godz. 20.00 na ulice wyjechały czołgi i pojawiło się wojsko. Policja całkowicie zniknęła z ulic, zaczął panować chaos i wandalizm. Właściciele sklepów i warsztatów pracy zorganizowali się w komitety, aby chronić sklepy przed wandalizmem i kradzieżą. Wielu z nich łapało złodziei i przywiązywało sznurami do słupów i bramek, aby później oddać ich w ręce wojska.

W telewizji lokalnej mało pokazuje się i mówi o obecnych bardzo trudnych chwilach dla Egiptu, jedynie śledząc wydarzenia telewizji zachodniej można wiedzieć i zobaczyć coś więcej.

30 stycznia, niedziela

Dzień minął w miarę spokojnie, jedynie zaczęły występować pierwsze problemy z zakupem paliwa. Nadal jest nałożona godzina policyjna od godz. 15.00 do 8.00 rano. Od czasu do czasu ulicami przejeżdżają czołgi. Wieczorem z pobliskiej dzielnicy Manczeja znów dochodziły krzyki manifestantów i strzały, tym razem wojska. Jak długo będzie trwała ta sytuacja i kiedy wznowią połączenia Internetowe trudno przewidzieć.

31 stycznia, poniedziałek

Całą noc czołgi jeździły pod oknami, więc trudno było spać. ElBarabei – odznaczony pokojową nagrodą Nobla, wieczorem spotkał się z władzami wojskowymi w próbie formacji nowego rządu. Nadal demonstranci nie chcą ustąpić do momentu dymisji prezydenta Mubaraka. Manifestacje mają bardziej pokojowy charakter.

1 lutego, wtorek

Dziś w Kairze zebrało się ponad milion protestujących. Wczoraj wieczorem władze wojskowe ogłosiły, że nie użyją przemocy względem protestujących przeciwko rządom Mubaraka. W godzinach porannych opozycja dała swoje ultimatum do podjęcia rozmów, podobnie jak cały naród żądają dymisji prezydenta. Nasi współbracia z Kairu informują, że w pobliskiej chrześcijańskiej dzielnicy Shubra odbyła się manifestacja Koptów na rzecz prezydenta. W Aleksandrii wzdłuż morza zebrały się tysiące manifestujących. Połączenia kolejowe i autostrada do Kairu jest zamknięta. Rekolekcje przeżywamy w klimacie niepewności, nie jest wskazane dla przyszłości Egiptu, aby odłam ekstremistyczny Braci Muzułmanów objął rząd nad krajem. Wieczorem wystąpił w telewizji prezydent Mubarak, który zaapelował o odpowiedzialność za losy kraju. Powiedział między innymi: "Pragnę przeprowadzić Egipt przez ten kryzys, aż do nowych wyborów. Nie będę ponownie kandydował do wyborów. Zawsze pracowałem i pracuję dla dobra naszego kraju".

2 lutego, środa

Rankiem szukałem karty do telefonu komórkowego. Widziałem długie kolejki po chleb i przy bankomatach, które od dziś zaczęły działać. Nadal banki są zamknięte, to utrudnia życie i działanie małych firm oraz warsztatów rzemieślniczych, które nie mają pieniędzy na normalną działalność. Zrobiłem kilka zdjęć spalonego posterunku policji nieopodal naszego Instytutu. Dziś po południu wrócił internet, więc się dzielę tymi krótkimi informacjami. Nie ma pewności czy znów przed piątkową modlitwą nie będzie zablokowany. Po wczorajszym ultimatum manifestantów, jeżeli nie ustąpi prezydent Mubarak, może być nieciekawie. Żyjmy nadzieją, że Matka Boża Gromniczna uchroni Egipt przed dalszym rozlewem krwi i wprowadzi społeczny pokój.

Ks. Jan Bednarz SDB, Aleksandria

!!!!!!!!!!

Chrześcijanie boją się Braci Muzułmanów...Bo z tych środowisk wywodzą się psychopaci mordujący chrześcijan.ALE BÓG ICH ROZLICZY!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:51, 03 Lut 2011    Temat postu:

Prezydent Egiptu Hosni Mubarak powiedział w wywiadzie dla ABC News, że ma już dość i chciałby odejść teraz z urzędu, ale nie może tego zrobić, ponieważ obawia się, że kraj pogrążyłby się w chaosie.

>>>>>

Sam pograzyl kraj w chosie.Bo wszystko juz bylo ladnie!Ludzie demonstrowali pokojowo!4 miliony wyszlo na ulice i zadnych burd czy bandtyzmu.Jak dojarzali obywatele i nagle zostali zaatakowani przez bandy stworzone ze sluzb sopecjalnych bojowek partii wynjaetych chuliganow i innych skrzyknietych przez sterroryzowana telefonie komorkowa.
TAK DYKTATORZY STABILIZUJA REGION!Doprowadzajac spokojnych ludzi do furii...
Natomiast prawda jest ze ma dosc.Ale nie chce odpowiadac przed sadem...
Jednak do tej pory tylko pogorszyl sytuacje...

>>>>>>

Spytany o akty przemocy, jakich jego zwolennicy dopuścili się wobec antyprezydenckich demonstrantów na kairskim placu Tahrir, Mubarak powiedział: - Byłem bardzo nieszczęśliwy z powodu tego, co się wydarzyło wczoraj. Nie chcę, żeby Egipcjanie walczyli między sobą.

>>>>>>

Nie chce ale musialem zrobic ta masakre bo sie boje rozliczenia...I brzytwy sie chwytam...

>>>>>>

Na pytanie, co czuje, widząc ludzi, którzy obrzucają go obelgami i którzy chcą, żeby odszedł, Mubarak odpowiedział: - Nie dbam o to, co ludzie o mnie powiedzą. W tej chwili troszczę się o mój kraj, o Egipt.

>>>>>>

Robiac masakry...troszcze sie o to aby nie stanac przed sadem.

>>>>>>

- Nie rozumie pan kultury egipskiej i tego, co stałoby się, gdybym ustąpił.

>>>>>>

Gadka w stylu ,,Nie rozumie pan naszej innej kultury''...
Dlaczego w Rosji jest taki rezim?Nie rozumiecie naszej kultury...
Dalczego w Chinach ... Nasza kultura jest inna...
Nam w Polsce co ciekawe w epoce komuny tlumaczyli ze ,,nasza kultura'' itp. ze mowiac krotko nie nadajemy sie do demokracji co bylo szczegolnie odlotowe zwazywszy ze w Polsce w roku 1426 powstalo prawo ,,nikt nie moze byc uwieziony bez wyroku sadu'' w 1505 konstytucja Nihil novi (zadne nowe prawo nie moze byc ustanowione bez uchwaly Sejmu) nastepnie Konfederacja Warszawska (nie wolno nikomu wszczynac wojen uzywajac agrumentu religii) Nastepnie Artykuly Henrykowskie (zobowiaznie wladcy co do programu jaki bedzie realizowal gdy juz zostanie wladca).Pacta conventa czyli konstytucja kraju...
I TAKI KRAJ MIAL NIE NADAWAC SIE DO DEMOKRACJI!
Jak widzicie jest to stara spiewka dyktatorow...
To ze Egipt nie mial tradycji...
WLASNIE ZACZYNA SIE TA TRADYCJA!
Czas najwyzszy!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 0:42, 04 Lut 2011    Temat postu:

Na kairskim placu Tahrir po zmierzchu znowu doszło do starć między przeciwnikami a zwolennikami prezydenta Hosniego Mubaraka. W stolicy Egiptu atakowani są również zagraniczni dziennikarze. Ok godz. 22.30 uwolniono wcześniej zatrzymanych przez żołnierzy dwóch polskich dziennikarzy "Tygodnika Podhalańskiego", Jerzego i Bartłomieja Jureckich.

- Tu jest bardzo niebezpiecznie, widzieliśmy nienawiść w oczach zwolenników i przeciwników Mubaraka. Wszystko wygląda makabrycznie. Teraz, razem z ok. 30 osobami, w tym dziennikarzami zostaliśmy wypuszczeni. Idziemy do hotelu. Jutro zdecydujemy, co robić dalej, ale chcielibyśmy relacjonować to co będzie się tu dziać również jutro - powiedział Jerzy Jurecki.

Dziennikarzy wyłapywano i wywożono poza miasto do koszar. Taki los spotkał również dziennikarzy "Tygodnika Podhalańskiego". Jureccy zostali zatrzymani w swoim samochodzie i zaatakowani przez tłum. Wraz z innymi dziennikarzami zostali przejęci przez ludzi przebranych w mundury wojskowe, którzy ich skuli i zabrali cały sprzęt. Później pojawili się jednak prawdziwi żołnierze, którzy przejęli zatrzymanych dziennikarzy.

>>>>>>

W sumie uratowali ich z rak sluzby bezpieczenstwa jak sadze?To cieszy!
Egipcjanie musza rozumiec ze obecnosc mediow z zagranicy jest wyjatkowo cenna.Sa oni NIEZALEZNI bo nie podlegaja miejscowym ukladom.Nawet jesli u siebie w kraju musza sie ograniczac to tutaj maja duzo wolnosci.Stad ich relacje sa nieporownanie bardziej obiektywne!

>>>>>>

Gwałtowne starcia na placu Tahir

Dzisiaj w centrum Kairu na placu Tahrir i w jego okolicach po południu ponownie rozległy się strzały i po zmierzchu na placu znowu doszło do starć - podała telewizja Al-Arabija.

Podczas gwałtownych starć zginęło 10 osób - powiedzieli lekarze z prowizorycznego szpitala przy pobliskim meczecie, udzielającego pomocy rannym. Według wcześniejszej informacji egipskiego ministerstwa zdrowia, od nocy ze środy na czwartek zginęło sześć osób, a ponad 800 zostało rannych.

M.in. na śmierć pobity został dzisiaj cudzoziemiec, którego tożsamości ani narodowości nie ujawniono; nie podano też, przez kogo został pobity. To pierwsza zagraniczna ofiara zamieszek od ich wybuchu 25 stycznia.

Na placu Tahrir i w okolicy mnożą się przypadki agresji wobec dziennikarzy zagranicznych. Według telewizji Al-Arabija i Al-Dżazira zwolennicy Mubaraka atakowali nawet hotele, ścigając zagranicznych reporterów i korespondentów.

Zaatakowany został hotel Ramses Hilton w centrum stolicy. Napastnicy szukali w nim zagranicznych korespondentów.

!!!!!!!!!!

To sa ludzie rezimu !Wobec tego proponuje aby siedziec na razie w hotelach a na ulice chodzic w konwojach wojskowych.W tym celu trzeba poprosic odpwiednich komendantow.

Szokujace byl ten film gdy furgon jezdzi po ludziach KOSZMAR!

Tutaj Straz Obywatelska powinna lepiej sie zorganizowac.Trzeba wyznaczyc dowodcow rejonow nastepnie osiedli nastepnie dzielnic i miast np. Kairu.Aby kazdy wiedzial kto jest kto.Aby nie bylo podejrzanych samozwancow...Niech cala ulica wie ze u nich jest taka staraz obywatelska.Jak pojawi sie jakas inna alarmowac wieksze sily.
To powinno uspokajac sytuacje ktora zaognia tonacy rezim...
Sytuacja jest taka ze zwyciestwo opozycji jest pewne.Bandytyzm nie pokona narodu spowoduje jednka jeszcze wiele ofiar zabitych i rannych.
Wolnosc Krzyżami się znaczy...Taka jest dola ludzi po Grzechu Pierworodnym.Ale w ogole nie ma sie czym martwic bo juz niedlugo nastapi wyzwolenie!Obiecała to Nasza Matka Bernadeccie:

http://www.ungern.fora.pl/wiedza-i-nauka,8/objawienia-o-nauce-i-naukowcach,1915.html
http://www.ungern.fora.pl/aktualnosci-dzunglowe,3/matka-boza-o-iranie,1919.html

Miliony ludzi ponownie zwroca sie ku Chrystusowi,a moc Kosciola bedzie wieksza niz kiedykolwiek.
Na koncu znak Krzyza zwyciezy!A wszyscy muzulmanie nawroca sie na chrzescijanstwo.Nastapi wiek pokoju i szczescia bo wszystkie panstwa zloza arsenaly broni.
Nastapi wielkie bogactwo,podczas ktorego nasz Pan obdarzy swoich (świętych) blogoslawienstwem.Na calej ziemi nie zostanie ANI JEDNA rodzina zyjaca w biedzie i cierpiaca glod.Jeden na dziesieciu otrzyma moc leczenia schorzen,u tych ktorzy prosza go o pomoc.Po tych cudach bedzie slychac glosy radosci od wielkiej liczby ludzi.Wiek XXI bedzie nazywany drugim zlotym wiekiem ludzkosci!


XXI wiek czyli nie kiedys tam tylko TUŻ TUŻ!To się już dzieje!Odwagi szczęscie jest blisko!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:22, 04 Lut 2011    Temat postu:

Wszystko bardzo szybko się toczy. Jedna z nowych teorii mówi o prawdopodobnym rozdźwięku w rządzie. Pojawiły się przypuszczenia, że dyrygentem obecnych wydarzeń w Egipcie jest... sama partia rządząca. Trudno powiedzieć, co jest prawdą, a co nie. Jedno jest pewne - ludzie są atakowani: przeciwnicy Mubaraka, dziennikarze, obcokrajowcy - poinformowała nas Agnieszka Metwaly, dziennikarka pochodząca z Polski, która od 20 lat mieszka w Egipcie. Ujawniła również, kim tak naprawdę są "zwolennicy" prezydenta.

- Przedwczoraj na placu Tahrir demonstracje pokojowe miały łagodny przebieg. Ale to, co się działo wczoraj, jest nie do opisania. Znów pojawili się uzbrojeni ludzie, którzy atakowali przeciwników Mubaraka. Mieli noże, broń palną - w przeciwieństwie do demonstrantów. Żaden z protestujących Egipcjan, z którymi siedziałam na placu, nie miał przy sobie broni. Prawdę mówiąc mogliby ją mieć, bo część z nich, zwłaszcza ci, którzy stróżują na skraju Kairu, broń posiada. Mimo iż są intensywnie atakowani, starają się pokojowo podchodzić do demonstracji, dlatego broń zostawili w domach - opisuje Agnieszka Metwaly.

Wolność wita z otwartymi ramionami

Początkowy zryw uciskanej ludności, która 25 stycznia wyszła na ulice, przerodził się w festiwal nienawiści do władzy. Naprzeciw nim stanęły służby policyjne. Zaczęły się starcia, przeciwnicy prezydenta zdobyli przewagę. Wówczas rząd wyciągnął asa z rękawa. - Władze sięgnęły po kryminalistów i chuliganów, a służby ochrony zostały wycofane z miasta - powiedziała Wirtualnej Polsce Agnieszka Metwaly. Dlatego protestujący Egipcjanie sami bronią swoich domów, dzielnic, regionów. Jak relacjonowała, ulice Kairu pełne są ludzi za dnia, wieczorami i w nocy. Gromadzą się i wspólnie stają w obronie swojego dobytku, któremu zagrażają bandy wałęsających się po mieście kryminalistów. Skąd się oni wzięli?

Jak powiedziała Metwaly, dwa pobliskie więzienia zostały otwarte. Nagle ludzie zamknięci wcześniej za kratkami, znaleźli się na ulicach. - Więźniowie są łapani przez ludzi, mój mąż z sąsiadami zatrzymali jednego z nich. Był uzbrojony. Tłumaczył się: "co miałem robić? Otworzyli więzienia i powiedzieli: wychodźcie". Kto? Agnieszka Metwaly mówi, że nie zna wiarygodnego źródła, które mogłoby potwierdzić to, o czym plotkują mieszkańcy Kairu: że kryminalistów z więzień wypuściła posłuszna władzy policja. Ilu wśród oswobodzonych znienacka więźniów to ofiary politycznych represji, a ilu rzeczywistych przestępców - trudno powiedzieć.

Noża nie przemycisz, wielbłąda - tak

Środowe starcia na placu Tahrir rozpoczęły się rano i trwały do późnej nocy. W ruch poszły kamienie, kije, gaz łzawiący, konstruowane naprędce bomby domowej roboty. Zginął mężczyzna związany z siłami bezpieczeństwa, a ponad 600 osób odniosło obrażenia. - Wielu moich znajomych, którzy byli wczoraj na Tahrirze, zostało rannych. Mieliśmy kłopot z dostarczeniem im pomocy lekarskiej, tylko dwa ambulanse zostały wpuszczone na plac. Pozostałe karetki stawały dalej od epicentrum wydarzeń, na obrzeżach placu i tam udzielano pomocy rannym - opowiada pochodząca z polski dziennikarka.

- Po wczorajszych wydarzeniach pojawiło się mnóstwo znaków zapytania. Plac Tahrir jest olbrzymi, lekką ręką mieści 100 tysięcy ludzi, a ulice do niego prowadzące są bardzo szerokie. Wszystkie zostały obstawione przez wojsko i przez cywili, naszpikowano je punktami kontrolnymi. W drodze na plac byliśmy zatrzymywani kilka razy, sprawdzano nasze dokumenty, spisywano dane. Jeżeli ktokolwiek miał w dokumentach napisane, że należy do służb policyjnych, nie był wpuszczany. Byliśmy też wręcz obmacywani - sprawdzano, czy mamy ze sobą broń. To rodzi pytanie: jakim cudem uzbrojeni ludzie i policjanci po cywilnemu dostali się do centrum demonstracji? To mało prawdopodobne, żeby zostali "przeoczeni". W jaki sposób dostali się tam na koniach, na wielbłądach? To bardzo dziwne - mówi Metwaly.

Jak zostać zwolennikiem Mubaraka?

Metwaly mówi, że krąży mnóstwo plotek, więc powołuje się jedynie na to, co sama słyszała lub widziała. Na placu Tahrir, gdzie wymieszali się przeciwnicy i zwolennicy reżimu Mubaraka, dowiedziała się, kim są wielbiciele rządzącego prezydenta. - Ktoś przyznał, że otrzymał 20 funtów, ktoś inny - że mieszka w Delcie Nilu, dostał 50 funtów, wsiadł w podstawiony mikrobus i przyjechał rozpraszać demonstrację. To są ludzie, którzy czasami mają dziennie pięć funtów na utrzymanie całej rodziny, dla nich 50 funtów to mnóstwo pieniędzy - opowiada. To właśnie przekupieni, przywiezieni autokarami do centrum stolicy mieszkańcy podmiejskich enklaw biedy są podobno, obok przebranych za cywilów policjantów, trzonem pro-prezydenckich wystąpień.

Agnieszka Metwaly przesłała również link do filmu wideo na YouTubie, na którym nagrane jest wyznanie schwytanego "entuzjasty" reżimu Mubaraka. Ahmed Fayez opowiada, jak 1 lutego w jego okolicy pojawiły się dwie osoby. Przedstawiły się jako działacze rządzącej Partii Narodowo-Demokratycznej i współpracownicy Ahmada Fathi Soroura, przewodniczącego Zgromadzenia Ludowego. Zaczęli oferować ludziom pieniądze w zamian za wyjazd na plac Tahrir i przyłączenie do korowodu zwolenników prezydenta.

Nie jesteśmy gorsi!

- Wydarzenia w Egipcie to typowy proces obalania reżimu. To, co się dzieje, przypomina mi rewolucję w Polsce. Rząd egipski robi co może, by stłumić rewolucję, działa na wszystkich możliwych frontach. Ale ludzie się nie poddają - mówi. Przykładem są dla nich Tunezyjczycy, którzy okupowali ulice, póki skorumpowany dyktator nie uciekł do Arabii Saudyjskiej z podkulonym ogonem.

- Egipcjanie są narodem, który cały czas narzeka, klnie na rząd. W Tunezji sytuacja była nieco inna; tam nikt nie odważył się publicznie krytykować rządu czy prezydenta. W Egipcie ludzie od dawna mogli publicznie "wieszać psy" na Mubaraku, krytykować go nawet na ulicy. Zawsze powtarzałam im, że jeśli naprawdę chcą coś zmienić, powinni działać - wspomina Metwaly.

Przypomina też, że przebudzenie Egipcjan nie nastąpiło z dnia na dzień. - Brutalne zamordowanie Chalida Saida przez policję w Aleksandrii (6 czerwca 2010 r. - red.) przelało czarę goryczy. Wcześniej w Egipcie popełniano wiele morderstw tego typu - wszystkie były wyciszane. Po śmierci Saida wybuchły protesty. Od tego czasu zaczęły się demonstracje, co prawda na małą skalę. Albo były szybko tłumione, albo protestujący sami się wycofywali. Dopiero wydarzenia w Tunezji dały prawdziwą siłę Egipcjanom. W pewnym sensie była to "siła zazdrości" - Egipcjanie pomyśleli: my tu tylko narzekamy, a Tunezyjczycy wyzwolili się spod władzy reżimu; przecież nie jesteśmy gorsi - mówi dziennikarka.

- Egipcjanie, podobnie jak inne narody arabskie, mają przekonanie, że są centrum świata arabskiego. To, że jako pierwsza do boju ruszyła Tunezja, a nie Egipt, jest dla nich bodźcem natury psychicznej. Skoro oni mogą, to czemu my nie możemy?

Aneta Wawrzyńczak, Wirtualna Polska

>>>>>>

Ciekawe fakty!Przekupiona biedota za pieniadze bije opozycje.Typowe!
Przypomne jaka byla postawa biedoty wobec powstancow w Polsce.Judaszyzm za srebrniki...



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez BRMTvonUngern dnia Pią 20:06, 04 Lut 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:00, 04 Lut 2011    Temat postu:

,,Odejdź, odejdź!" skanduje kilkudziesięciotysięczny tłum przeciwników prezydenta Hosniego Mubaraka. Protestujący mają też flagi i śpiewają hymn państwowy. Wiceprezydent Omar Suleiman zaapelował, by demonstranci rozeszli się. Zapewnił jednocześnie, że w żadnym wypadku wojsko nie użyje wobec nich siły - podała Al-Dżazira. Korespondentka arabskiej telewizji podała, że widziała cztery czołgi na obrzeżach placu, a także żołnierzy uzbrojonych w karabiny maszynowe.

Protestujący przygotowują się do kolejnych wystąpień przeciwko rządzącemu w Egipcie od 30 lat prezydentowi Hosniemu Mubarakowi.

Świadkowie, na których powołuje się agencja dpa informują, że w śródmieściu Kairu widzieli rozstawionych na pozycjach około 1000 żołnierzy. Z wyjątkiem funkcjonariuszy drogówki nie widać natomiast prawie w ogóle policjantów.

- Urodziliśmy się wolni i chcemy wolni żyć... Wzywam was do cierpliwości aż do zwycięstwa - mówił do zgromadzonych na placu Tahrir imam Chaled al-Marakbi. - Nie mamy partii, która nas reprezentuje i jest wyrazicielem naszych żądań... Ci, którzy chcą negocjować, muszą przyjść tutaj rozmawiać - dodał.

Duchowny wyraził żal z powodu ofiar śmiertelnych zajść w Egipcie. Wierni zaczęli skandować: "Precz, precz!", nawołując do odejścia prezydenta Mubaraka.

"Dzień Odejścia"

- To nie jest rewolucja religijna ani ideologiczna. Żądamy zmiany władzy, uwolnienia więźniów i zmian w konstytucji - głosi kazanie, którego wysłuchali zgromadzeni na Placu Wyzwolenia.

Wcześniej arabska telewizja Al-Dżazira podawała, że zwolennicy prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka próbują zablokować dojście na plac Tahrir demonstrantom domagającym się rezygnacji prezydenta w "Dzień Odejścia". W centrum Kairu żołnierzy sprawdzają dowody osobiste tych, którzy chcą wejść na plac Wyzwolenia.

Organizatorzy protestów obawiają się ponownie agresywnych działań ze strony zwolenników prezydenta Hosniego Mubaraka. Mogą oni próbować zablokować demonstrantom, którzy zbiorą się w meczetach w różnych częściach miasta, marsz na plac Tahrir.

Jak pisze agencja dpa noc na placu minęła w znacznej mierze spokojnie. Przy wejściach na Tahrir wojsko kontroluje dokumenty i przeszukuje zbierających się tam ludzi. W pobliżu nie widać zwolenników Mubaraka, którzy w czwartek zaatakowali demonstrantów i dziennikarzy. Na miejsce manifestacji niektórzy demonstrujący przynieśli żywność i lekarstwa.

"Ludzie, wystarczy!"

Minister obrony Egiptu marszałek Mohammed Husejn Tantawi wraz z dowódcami armii zapoznawali się z sytuacją na placu.

- Ludzie, wystarczy. Ten człowiek nie będzie więcej kandydował - powiedział Tantawi, którego cytuje telewizja Al-Arabija.

- Powiedzcie przywódcy Bractwa Muzułmańskiego, że powinien przyjąć propozycję dialogu - dodał marszałek, który rozmawiał ze zgromadzonymi na placu ludźmi.

Dzień wcześniej wiceprezydent Egiptu Omar Suleiman oświadczył, że Bractwo Muzułmańskie, uważane za najlepiej zorganizowany egipski ruch opozycyjny. Zostało ono zaproszone na spotkanie z rządem.

Wcześniej tego dnia informowano, że ugrupowania opozycyjne zaprosił na rozmowy premier Ahmed Mohammed Szafik, ale ofertę odrzuciło zarówno Bractwo Muzułmańskie, jak i noblista Mohamed ElBaradei, były szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, który jest jednym z czołowych egipskich opozycjonistów.

Ugrupowania opozycyjne chcą, by przed rozmowami najpierw ustąpił Hosni Mubarak.

W starciach pomiędzy antyrządowymi demonstrantami i zwolennikami prezydenta Mubaraka od środy zginęło 13 ludzi, a setki zostały ranne. Wielu rannych było opatrywanych w prowizorycznych punktach

>>>>>>

Trudno rozmawiac jak rozijaja glowy kamieniami.To niewyobrazalne...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:24, 04 Lut 2011    Temat postu:

Do mediów przeciekł drastyczny film, zarejestrowany prawdopodobnie przez jednego z egipskich demonstrantów, na którym policyjna furgonetka z dużą prędkością wjeżdża w tłum manifestantów. Ta akcja mogła być przeprowadzona przez bandytów bądź zwolenników prezydenta. Wirtualnej Polsce udało się porozmawiać z Piotrem Ibrahimem Kalwasem, pisarzem mieszkającym w Aleksandrii od dziesięciu lat, który opowiedział o tym jakie powitania gotują egipskim żołnierzom i policjantom protestujący Egipcjanie, powodach nagłego spadku cen żywności, polaryzacji nastrojów i żałosnych władzach.

W Aleksandrii przeciwko rządom prezydenta Mubaraka demonstruje kilkadziesiąt tysięcy osób - poinformowała agencja AFP.

Manifestanci zebrali się przed meczetem Qaed Ibrahim w centrum miasta i skandują "Precz z Mubarakiem, precz z reżimem". W większości są to zwolennicy głównej siły opozycyjnej Egiptu, Bractwa Muzułmańskiego, a także członkowie ruchów Kefaya, 6 kwietnia oraz zwolennicy laureata pokojowej Nagrody Nobla Mohameda ElBaradeia.

Poprosiliśmy mieszkającego w Aleksandrii Piotra Ibrahima Kalwasa, by opowiedział nam, co tak naprawdę dzieje się w tym 5-milionowym mieście.

- Wcześniej protestowało kilkaset tysięcy ludzi. Teraz, z tego co wiem, jest to kilkadziesiąt tysięcy. Na razie demonstracja przebiega całkowicie spokojnie, bez żadnych incydentów.

O wojsku i policji

- Ulice patroluje przede wszystkim wojsko, które - w przeciwieństwie do policji - cieszy się dużym szacunkiem wśród Egipcjan - mówi Kalwas. Jednak teraz, gdy funkcjonariusze wracają na ulice po kilkudniowej nieobecności, wraz z nimi wraca poczucie bezpieczeństwa. - Sąsiad pokazywał mi filmy nagrane telefonem komórkowym, na których ludzie na widok umundurowanych policjantów klaskali, trąbili, podbiegali, by uścisnąć im ręce.

O gniewie

- Rewolucja zaczęła się od Tunezji. W pewnym sensie przebudzenie nastąpiło po zamordowaniu Chalida Saida (20-latka, który 6 czerwca 2010 r. został śmiertelnie pobity przez policję tuż przed domem - red.), zaczynały się jakieś niewielkie demonstracje, ale nie mogły przekształcić się w protesty na taką skalę, jaką obecnie obserwujemy. Sam przypadek tego chłopaka jest różnie komentowany w Egipcie - ludzie są oburzeni tym brutalnym mordem, ale są też tacy, którzy mówią, że Said był związany z handlem narkotykami.

To właśnie iskra, która pojawiła się w Tunezji, teraz przeniosła do Egiptu, Jemenu, Jordanii. W przyszłości może to dotyczyć nie tylko Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, gdyż głównym powodem demonstracji jest bieda. Korupcja, brak swobód obywatelskich, wszystko to, co prowadzi do ubóstwa i braku perspektyw - to jest najważniejsza przyczyna. Są państwa autorytarne, wręcz policyjne, które są bardzo bogate - i tam się nic nie dzieje, ludzie są zadowoleni z życia.

O zwolennikach prezydenta

- W Aleksandrii również doszło do starć zwolenników i przeciwników Mubaraka, ale nie na taką skalę jak w Kairze. Ci ludzie, którzy tłukli się, walczyli z prodemokratyczną demonstracją, najprawdopodobniej byli podstawieni. Ale nie jest tak, że wszyscy zwolennicy prezydenta są nasłani przez rząd - tylko ci, którzy atakują przeciwników Mubaraka.

Czytaj również: Dlaczego egipska beczka prochu wybuchła?

Część protestujących w Aleksandrii jest przychylnie nastawiona do propozycji Mubaraka, który zapowiedział, że zachowa władzę tylko do najbliższych wyborów prezydenckich - mimo iż czuje się już zmęczony rządzeniem i chciałby zrezygnować. Wiele osób uważa, że to dobre rozwiązanie, które zapobiegnie chaosowi czy anarchii. Większości spośród mieszkańców mojego domu, należących do wyższej klasy średniej, to odpowiada. Po wybuchu protestów musieli pozamykać swoje biznesy, nie mogą chodzić do pracy, nie działają banki. Są to ludzie, którzy chcą pokoju - a póki co w mieście panuje niepokój. Na wsi też są różne opinie na ten temat. BBC World News pokazywała wywiady z chłopami, wśród których część popiera Mubaraka. Faktem jest, że nastroje społeczne są spolaryzowane. Generalnie wszyscy chcą odejścia Mubaraka, ale część żąda, by ustąpił natychmiast, część natomiast chce, by rządził jeszcze kilka miesięcy.

O bankach i dobrych rolnikach

- Rząd zapowiedział, że banki będą otwarte od niedzieli. Już od dwóch-trzech dni pieniądze znów są w bankomatach. Jeżdżą tramwaje, kursują taksówki. Dziś, ponieważ jest piątek (święty dzień dla muzułmanów - red.), wszystko funkcjonuje nieco słabiej, ale sklepy, restauracje, piekarnie są otwarte. Co do cen: przez pierwsze dwa dni protestów do sklepów ustawiały się kolejki, a ceny produktów żywnościowych wzrosły o 60-70%, a później zaczęły nagle spadać. W tej chwili są niższe niż tydzień temu. Mówiono mi, że wielu producentów warzyw i owoców przyjeżdża na targowiska w Aleksandrii i sprzedaje żywność za pół ceny - by ludzie mogli kupić jedzenie. To bardzo piękny gest.

Do 14 lutego trwają ferie, więc lekcje i tak nie są prowadzone. - Z tego co wiem od znajomego, którego żona jest nauczycielką, przerwa szkolna będzie najprawdopodobniej przedłużona co najmniej o dwa tygodnie. Musi być zupełnie spokojnie, żeby dzieci mogły wrócić do szkoły.

O żałosnych władzach

- Al-Dżazira po arabsku jest odłączona, tak jak jeszcze kilka dni temu był zablokowany całkowicie dostęp do internetu. Są urządzane "polowania" na zagranicznych dziennikarzy - chociaż ma się to zmienić, bo Omar Suleiman zapowiedział, że armia ma pilnować, by nawet włos im z głowy nie spadł. Z relacji nadawanych w telewizji państwowej wynika, że w kraju jest cisza i spokój. Oczywiście są podawane informacje, ale są umiejętnie spreparowane. Oglądamy Al-Dżazirę po angielsku i Al-Arabiję - one działają. Wszyscy i tak wiedzą, co się dzieje. Te posunięcia władz są, jak dla mnie, trochę żałosne.

Rozmawiała Aneta Wawrzyńczak

Piotr Ibrahim Kalwas od 2000 roku mieszka w Aleksandrii. Wydał kilka powieści, ostatnio "Dom" (Wydawnictwo Janka).

>>>>>

Takie relacje sazawsze ciekawe!Nie tylko Kair!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 1:20, 05 Lut 2011    Temat postu:

Na placu Tahrir w Kairze protestuje kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
(fot. / Khalil Hamra)


"To Lech Kaczyński nie chciał dymisji gen. Błasika po katastrofie CASY"
"To byłoby samobójstwo, Tuskowi groziłaby emerytura"
Czym będą latać polskie VIP-y? Znamy szczegóły
Snajper zabił dziennikarza w Egipcie
Posłowie zdecydowali o dalszych losach Klicha
Szokujący film i relacja polskiego pisarza z "pola bitwy"
Demonstranci, którzy okupują plac Tahrir w centrum Kairu i domagają się ustąpienia Hosni Mubaraka mogą na nim zostać. Zapewniło o tym egipskie ministerstwo informacji, podkreślając, że na pewno nie będą usunięci siłą . Natomiast państwowa telewizja poinformowała o skróceniu godziny policyjnej. To kolejne po zmianie rządu ustępstwo prezydenta Egiptu wobec demonstrantów.

Ministerstwo informacji, cytując komunikat premiera Ahmeda Szafika, ogłosiło, że manifestujący nie będą zmuszani do opuszczania placu Tahrir. W piątek zebrały się tam dziesiątki tysięcy ludzi, domagających się odejścia prezydenta Hosniego Mubaraka.

Premier Szafik nalegał, by manifestującym pozwolono pozostać na placu - podało ministerstwo. Nikt ma nie być zatrzymany za uczestnictwo w manifestacjach, o ile nie dopuści się aktu przemocy lub wandalizmu - dodano w oświadczeniu.

Państwowa telewizja podała w piątek wieczorem, że godzina policyjna od soboty będzie obowiązywać w Kairze, Aleksandrii i Suezie od godz. 19 do 6 rano (od 18 do 5 rano czasu polskiego).

Do tej pory obowiązywała ona między godz. 17 a 7 rano (16 a 6 rano czasu polskiego).

>>>>>>

No wreszcie sytucja sie normalizuje.Trudno wpadac w euforie ze cofaja tak niedorzeczne zakazy.Prawo do wyrazania swoich pogladow to norma a nie łaska władzy...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 1:54, 05 Lut 2011    Temat postu:

Między zwolennikami a przeciwnikami prezydenta Hosniego Mubaraka dochodzi dochodzi do starć w pobliżu placu Tahrir w Kairze - podała telewizja CNN. Na placu zgromadziły się w piątek dziesiątki tysięcy manifestujących, którzy domagają się ustąpienia prezydenta.

Według świadków, z którymi rozmawiał korespondent CNN Ivan Watson, około półtora kilometra na północny-wschód od Tahrir, w pobliżu placu im. Talaata Harba, ścierają się sporadycznie prorządowi i antyrządowi demonstranci uzbrojeni w kije i kamienie.

Na pobliskich ulicach protestujący wznieśli barykady z drutu kolczastego i ułożyli stosy kamieni.

Telewizja Sky News informowała wcześniej, że w pobliżu placu Tahrir słyszano strzały.

Korespondent BBC napisał na Twitterze, że w Kairze rozpoczęła się godzina policyjna. Żołnierze zatrzymują kolejne osoby, które chcą przekroczyć most prowadzący na plac Tahrir.

Telewizji CNN nie pozwolono filmować piątkowych protestów. Na stronie internetowej tej stacji na żywo transmitowany jest materiał egipskiej stacji informacyjnej Nile TV.

Dziennikarz telewizji Sky News Dominic Waghorn napisał na swoim blogu, że reporterom przebywającym w hotelach w pobliżu Tahrir nie pozwala się wychodzić na balkony z widokiem na plac. Pracownicy ochrony konfiskują im kamery.

Piątek egipscy demonstranci nazywają "dniem odejścia", żądając, by tego dnia Mubarak zrezygnował z urzędu.

>>>

Walka trwa!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 2:20, 05 Lut 2011    Temat postu:

Działacze organizacji Reporterzy bez Granic (RSF) manifestowali przed ambasadą Egiptu w Paryżu pod hasłem "Tu się zabija informację". Był to protest przeciwko przemocy wobec dziennikarzy zagranicznych w Egipcie.

Podczas manifestacji na ogrodzeniu ambasady naklejono fotografie dziennikarzy napadniętych w Egipcie. Trzymano transparenty, m.in. z napisem "Egipcie, powstrzymaj przemoc wobec dziennikarzy!".

- Przyszliśmy przed ambasadę Egiptu, by potępić kampanię nienawiści przeciwko międzynarodowej prasie w Egipcie. Fotografie rannych, pobitych, nękanych, zatrzymanych dziennikarzy świadczą o trwaniu zdumiewającego nękania, które ma na celu zdławienie informacji i usunięcie dziennikarzy z Kairu - powiedział sekretarz generalny RSF Jean-Francois Julliard.

Zgromadzeni rozeszli się spokojnie w połowie dnia.

W Kairze atakowani są zagraniczni dziennikarze. Według telewizji Al-Arabija i Al-Dżazira zwolennicy prezydenta Hosniego Mubaraka atakowali nawet hotele, ścigając zagranicznych reporterów i korespondentów.

Z powodu niestabilnej sytuacji w Egipcie polskie telewizje TVP i TVN zdecydowały, że ich dziennikarze wrócą do kraju. W czwartek dwie ekipy TVP zostały zatrzymane. Pierwszej zniszczono sprzęt, druga była przetrzymywana na posterunku niemal przez cały dzień. Oprócz tego inny dziennikarz TVP Robert El Gendy razem z reporterami z innych krajów przez dwa dni nie mógł opuścić budynku otoczonego przez zwolenników Mubaraka.

>>>>>>>

Popieramy protest!Prawo do informacji jest prawem czlowieka!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 3:13, 05 Lut 2011    Temat postu:

Egipski fotoreporter postrzelony cztery dni temu zmarł w szpitalu - poinformował kairski dziennik "Al-Ahram" ("Piramidy"). To pierwszy dziennikarz zabity podczas 11-dniowych protestów antyrządowych, które ogarnęły Egipt.

Według dziennika, 36-letni Ahmed Mohammed Mahmud został postrzelony przez snajpera, gdy fotografował protesty z balkonu swojego mieszkania, znajdującego się w pobliżu centrum demonstracji, kairskiego placu Tahrir.

Na swojej stronie internetowej "Al-Ahram" podał, że fotoreporter zmarł w 4 lutego w szpitalu.
Dziennikarz pracował dla jednej z wielu gazet wydawanych przez wydawnictwo, któremu podlega "Al-Ahram".

Egipski reporter to nie jedyny brutalnie zaatakowany dziennikarz. W szpitalu w bardzo ciężkim stanie leży Bert Sundstrom,szwedzki reporter, którego ktoś ugodził nożem.

W ostatnich dniach w Egipcie, ogarniętym antyrządowymi protestami, dochodziło do wielu ataków na zagraniczne media.

Według telewizji Al-Arabija i Al-Dżazira zwolennicy Mubaraka atakowali hotele, ścigając zagranicznych reporterów i korespondentów. W piątek Al-Dżazira poinformowała o splądrowaniu jej biura w Kairze oraz zniszczeniu sprzętu, który się tam znajdował.

Z powodu niestabilnej sytuacji w Egipcie polskie stacje TVP i TVN zdecydowały, że ich dziennikarze, którzy relacjonowali zamieszki w Kairze, wrócą do kraju. Korespondent Polsatu, zgodnie z planem, wraca w sobotę. Stacje radiowe zostawiły swoim dziennikarzom w tej sprawie wolną rękę.

Jak podała ONZ, w trwających już 11. dzień starciach w Egipcie zginęło około 300 osób, a tysiące odniosły obrażenia.

>>>>>>

SNAJPER ???? !!!!!!

Co to jest? Sarajewo!!!

Ci ludzie hanbia imie EGIPCJANINA!!!Wystwiaja im swiadectwo jakoby byla to dzicz w stylu bolszewickim nie szanujaca zadnych zasad zwyrodniala i wsteretna!

DOŚĆ TEGO!

ŻĄDAM MIĘDZYNARODOWEGO TRYBUNAŁU KARNEGO JAK W B.JUGOSŁAWII !!!!
ŻADAM ARESZTOWAŃ Z MUBARAKIEM NA CZELE!!!

Wspanaily rezim ,,stabilizujacy'' sytuacje popieraly USA z Syjonistami do spolki!Gratuluje ,,zachodowi''...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:33, 05 Lut 2011    Temat postu:

Na placu Tahrir w centrum Kairu nad ranem słychać było odgłosy strzałów - podaje Reuters.W stolicy słyszano "ciężki ostrzał" - pisze Reuters. Nie jest jasne, czy ktoś ucierpiał w tej strzelaninie.

Odkąd rozpoczęły się demonstracje przeciw prezydentowi Egiptu Hosniemu Mubarakowi na placu Tahrir, który stał się jednym z najważniejszych miejsc manifestacji, strzały w nocy słyszy się często i przeważnie nie wiadomo, skąd pochodzą ani kto strzela - dodaje Reuters.

W piątek zebrały się tam dziesiątki tysięcy ludzi, domagających się odejścia Mubaraka.
Również w piątek ministerstwo informacji, cytując komunikat premiera Ahmeda Szafika, ogłosiło, że "manifestujący nie będą zmuszani do opuszczania placu Tahrir".

>>>>>

Wszystko fajnie po czym :

>>>>>>

Egipskie czołgi próbowały sforsować barykady wzniesione wokół placu Tahrir w Kairze. Przeciwnicy prezydenta, zgromadzeni na placu, stworzyli wtedy łańcuch ludzki - poinformowało CNN. Według egipskiego premiera, do kraju "powraca stabilność".

Była to pierwsza oznaka napięcia między wojskiem a demonstrującymi - zauważył korespondent CNN.

Wcześniej BBC i katarska telewizja Al-Dżazira informowały, że od rana wojsko próbowało usunąć metalowe barykady i wejść na plac. Dochodziło do kłótni między przedstawicielami armii i protestującymi, którzy oskarżają wojsko o próbę przejęcia kontroli nad placem.

Wojskowi przemawiali do protestujących

Dowódcy egipskiego wojska przemówili do tłumu zgromadzonego na placu Tahrir w Kairze, próbując przekonać demonstrujących, by zaprzestali manifestacji. Tłum odpowiedział apelami o odejście prezydenta Hosniego Mubaraka.

- Wszyscy macie prawo do wyrażania swoich opinii, ale proszę was: ocalcie to, co zostało z Egiptu. Rozejrzyjcie się wokoło - powiedział gen. Hassan al-Roweny, cytowany przez agencję Reutera.

>>>>>>

Czyli mozecie demonstrowac ale rozjedzcie sie! Taka wolnosc!

>>>>>>

- Manipuluje wami dużo ludzi - dodał Roweny według korespondenta CNN.

>>>>>

Niewtapliwie pwyzsze klamstwa swiadcza ze TO WAMI KTORZY KIRUJECIE CZOLGAMI MANIPULUJA tamici oszusci u zloba...

>>>>>

Gdy tłum zaczął skandować i wzywać do odejścia prezydenta Mubaraka, Roweny powiedział: "Nie będę przemawiał wśród takich okrzyków", a następnie zszedł z podium.

Według telewizji Al-Dżazira do protestujących przemówił także generał Abdel Menim Khalil z naczelnego dowództwa armii. Na apel o opuszczenie placu, tłum odpowiedział: - Nie odejdziemy, niech on (Mubarak) odejdzie.

>>>>>

Moze by tak generalowie usuneli MUbaraka?Bedzie prosciej!?Nie usuwac miliony.To nie ci biedacy zniszczyli kraj...

>>>>

Zdaniem katarskiej telewizji, na plac Tahrir przybyło 500 protestujących z Suezu. Manifestujący zapowiedzieli kolejne demonstracje na niedzielę, którą nazwali "dniem męczenników".

Egipscy Koptowie zaapelowali, by niedzielna msza została przeprowadzona na placu Tahrir.

??????

O a co chodzi ?Dalczego trraz?Jak wolnosc zwyciezy bedzie mozna odprawiac Msze.Dlaczego akurat teraz?

>>>>>

Do Egiptu powraca stabilność?

Tysiące demonstrantów spędziło noc z piątku na sobotę na placu, który stał się jednym z najważniejszych miejsc antyprezydenckich manifestacji.

Kilka tysięcy osób zebrało się w sobotę w Aleksandrii przed meczetem Qaed Ibrahim w centrum miasta - podała Al-Dżazira.

W wypowiedzi dla państwowej telewizji premier Ahmed Mohammed Szafik ocenił, że po dwunastu dniach protestów do Egiptu powraca stabilność. Wyraził przekonanie, że kryzys może zostać zażegnany bez ustąpienia prezydenta Hosniego Mubaraka.

- Nie odczuliśmy piątkowych protestów i z wolą Bożą nie odczujemy ich w przyszły piątek. To wszystko prowadzi do stabilności - ocenił.

Według tej telewizji, minister spraw wewnętrznych Mahmud Wagdi odwiedził komisariaty policji w Kairze i chwalił funkcjonariuszy za "utrzymywanie porządku i bezpieczeństwa".

>>>>>>

Aha czyli rezim uznal ze juz po wszystkim i mumia zostaje.
I stad nagle wczoraj mowili ze nigdy nie usuan a dzis usuwali...
Czy to jest w ogole wojsko?
Czy uzbrojna holota w mundurach?NIE NAUCZYLI ZE OFICER NIE KLAMIE!ALBO MOWI PRAWDE ALBO MILCZY!!!
Zreszta wielu z nich to ,,dowodzilo'' glownie w ,,operacjach'' grabienia kasy...
Oczywiscie nie obrazajac prawdziwych oficerow...
A wiec walka trwa.Nie ukrywam ze beda jeszcze trudnosci bo najwyrazniej rezim gotow jest na ekonomiczna katastrofe byle utrzymac stolki...Wladzy nie utrzymaja ale troche zrujnuja kraj.
No ale nikt sie nie cofnie!Polske TO DOPIERO ZRUJNOWALI WROGOWIE nie ma porownania...Przy Hitlerach Stalinach to Mubarak jest malym pionkiem niszczenia kraju...
A wiec walak trwa!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 0:39, 06 Lut 2011    Temat postu:

W serwisie YouTube umieszczono wstrząsający film, pokazujący, jak biały bus wjeżdża w tłum protestujących ludzi. Samochód potrąca kilkanaście osób, przejeżdża po ciałach i nie zatrzymując się odjeżdża. Takich samochodów używają dyplomaci USA.

Według serwisu "Informacje USA" do incydentu doszło 28 stycznia 2011 roku. Niestety nie wiadomo, kto prowadził samochód i dlaczego postanowił wjechać w protestujących.

Ambasada USA poinformowała: "To nie my, ale dowiemy się kto to" Amerykańscy dyplomaci wyjaśniają: - Stany Zjednoczone nie ponoszą odpowiedzialności za to zdarzenie. Jesteśmy pewni, że żaden z pracowników placówki nie był w ten incydent zaangażowany. W ostatnich dniach podczas zamieszek skradziono nam ponad 20 samochodów, to pewnie był jeden z nich - oświadczył Mark Toner, amerykański sekretarz stanu. - Staramy się ustalić w związku z tym, co tak naprawdę się tam wydarzyło - dodał Toner.

Istnieje prawdopodobieństwo, że skradzione samochody mogły być wykorzystane do prowokacji przeciwko tłumowi domagającemu się odejścia prezydenta Hosni Mubaraka.

>>>>>

I widzicie jak trzeba uwazac aby nie krzyczec od razu to Amerykanie.Wyglada na prowokacje w celu wywolania fali nienawisci do USA!Osobnicy ktorzy robia takie rzeczy NIE SA GODNI NAZWY CZLOWIEKA!!!
Widzimy do jakich bestialstw prowadzi gdy polityka zajmuja sie męty społeczne...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 1:26, 06 Lut 2011    Temat postu:

Informację o odejściu Mubaraka ze stanowiska przewodniczącego NDP podała telewizji Al-Arabija, ale nie potwierdziły jej oficjalne źródła.

Prezydent Egiptu Hosni Mubarak przyjął dymisję biura wykonawczego rządzącej Partii Narodowo-Demokratycznej, do którego wchodził m.in. syn prezydenta, Gamal - podała państwowa telewizja. Nie potwierdziła, że Mubarak zrezygnował z kierowania partią.

Zdymisjonowany został 77-letni sekretarz generalny NDP, Safwat el-Szerif, który od lat 60. jest związany z egipskim establishmentem i uważany jest za jeden z filarów starej gwardii. Na stanowisku zastąpił go Hossam Badrawi, członek liberalnego skrzydła NDP.

Szerif, oraz inni odchodzący członkowie kilkuosobowego biura wykonawczego, należeli do najbardziej wpływowych i najmniej popularnych osobistości reżimu.

Rezygnację złożył także syn prezydenta, Gamal Mubarak, który był członkiem biura wykonawczego oraz szefem komitetu ds. politycznych. Na tym ostatnim stanowisku, na którym od dekady prowadził kampanię liberalizacji gospodarczej, zastąpi go Badrawi.

Zgodnie z konstytucją, Gamal, nie będąc członkiem kierownictwa, nie będzie mógł kandydować w wyborach prezydenckich - pisze agencja Reutera.

Wiekszość nowych członków najwyższego organu NDP to młodzi przedstawiciele ugrupowania.

W reakcji na przetasowania w kierownictwie NDP 22-letni uczestnik protestu Bilal Fathi powiedział: "To nie jest spełnianie naszych żądań. To sztuczka reżimu".

Protestujący od dwunastu dni Egipcjanie domagają się odejścia prezydenta Mubaraka z urzędu szefa państwa.

Hosni Mubarak został mianowany wiceprezydentem Egiptu w 1975 roku. Trzy lata później został zastępcą szefa Narodowej Partii Demokratycznej, a w roku 1981 został prezydentem. Jego jedną z pierwszych decyzji było wprowadzenie stanu wojennego, który trwa do chwili obecnej. Władze wykorzystują ten fakt do zwalczania opozycji, przede wszystkim do radykalnej organizacji islamskiej - Bractwa Muzułmańskiego.

>>>>>>>

Co na to wszystko ludzie?

- Nie intersuje nas co ci panowie robia , ktorego postawia na gorze ktorego na dole ktorego z prawej czy z lewej.Nie chcemy cyrku.Chcemy WOLNOSCI.A oni sa akurat tymi ktorzy sa na drodze do wolnosci przeszkoda.30 lat TO ZA DUZO!ONI MUSZA ODEJSC!

A wiec walka trwa!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 2:22, 06 Lut 2011    Temat postu:

Wybuch, do którego doszło w sobotę w pobliżu rurociągu lub według innych źródeł w terminalu gazowym na Półwyspie Synaj w Egipcie, spowodował prewencyjne wstrzymanie dostaw gazu do Izraela i Jordanii. Nie wiadomo, co spowodowało eksplozję.

Izraelskie radio podało, że wybuch miał miejsce "w pobliżu" rurociągu, którym płynie gaz do Izraela. Według agencji AP, do eksplozji doszło w terminalu.

Przedstawiciel egipskiego przedsiębiorstwa gazowego, Magdy Tufik, poinformował w oświadczeniu, że "w rezultacie wycieku małej ilości gazu" w terminalu gazowym wybuchł pożar - pisze AP.

Jak podaje agencja, według anonimowego przedstawiciela egipskich sił bezpieczeństwa, w terminalu eksplodował ładunek wybuchowy, a zdaniem gubernatora regionu, Abdela Wahaba Mabruka, doszło do aktu sabotażu.

Nie wiadomo, czy rurociąg, którym gaz płynie do Izraela, został uszkodzony - twierdzi biuro izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu. Wcześniej izraelskie radio, powołując się na źródło w izraelskim konsorcjum zajmującym się importem gazu, poinformowało, że gazociąg zamknięto prewencyjnie.

Według oświadczenia izraelskich władz, krajowi nie grozi niedobór gazu.

Prewencyjnie odcięto także dostawy gazu do Jordanii, która z egipskiego surowca uzyskuje 80 proc. energii elektrycznej. Jordańskie konsorcjum gazowe podało, że rezerwy oleju opałowego i oleju napędowego mogą generować energię w tym kraju przez około trzy tygodnie.

Według jordańskich władz, naprawa gazociągu potrwa około tygodnia.

Do wybuchu, który strona egipska określa jako zamach terrorystyczny, doszło w pobliżu egipskiego miasta El Arish, które leży 10 km od Strefy Gazy.

Gazociąg był już w przeszłości celem ataku plemion beduińskich zamieszkujących północną część Półwyspu Synaj. W lipcu ubiegłego roku Beduini usiłowali go wysadzić w ramach protestu przeciw egipskiemu rządowi.

Egipt zaczął przesyłać gaz do Izraela w lutym 2008 r. w ramach kontraktu na dostawę 17 mld m sześć surowca rocznie przez 15 lat. Gaz z Egiptu zabezpiecza w 40 procentach potrzeby Izraela. Kair dostarcza gaz także do innych krajów regionu, m.in. do Jordanii.

Do sobotniego wybuchu na Synaju doszło prawie dwa tygodnie po tym, jak w Egipcie rozpoczęły się masowe protesty przeciw rządom prezydenta Hosniego Mubaraka. Demonstranci od kilkunastu dni domagają się jego ustąpienia.

>>>>>

To prowokacja sluzb jak mozna sie domyslic chodzi o to aby pokazac ze protestujacy to terrorysci i zmobilizowac Izrael do walki z nimi...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 3:00, 06 Lut 2011    Temat postu:

Dziesiątki demonstrantów usiłowało w sobotę rano nie dopuścić, by spalone czołgi zabrano z placu Tahrir w centrum Kairu. O pozostawienie czołgów apelowali do wojska. Sobota jest 12. dniem gwałtownych demonstracji w egipskiej stolicy.

Uczestnicy demonstracji usiedli w pobliżu czołgów. Chcą przekonać żołnierzy, aby nie zabierali spalonych pojazdów, które mogą służyć im za barykady w czasie ataków zwolenników popierających prezydenta Hosniego Mubaraka.

>>>>>>

NIE WOLNO IM USUWAC BARYKAD SKORO SA ATAKOWANI!
JESLI WOJSKO NIE POTRAFI ZROBIC PORZADKU Z NAPASTNIKAMI TO NIE WOLNO ZABIERAC LUDZIOM JEDYNEJ OCHRONY!!!!SKANDAL!!!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 3:38, 06 Lut 2011    Temat postu:

Jerzy Jurecki, wydawca "Tygodnika Podhalańskiego" opowiedział w TVN 24 o niebezpiecznej sytuacji, jaka spotkała go w Egipcie. W czwartek w Kairze dziennikarzy wyłapywano i wywożono poza miasto do koszar. Taki los spotkał również dziennikarzy "Tygodnika Podhalańskiego". Jureccy zostali zatrzymani w swoim samochodzie i zaatakowani przez tłum. Wraz z innymi dziennikarzami zostali przejęci przez ludzi przebranych w mundury wojskowe, którzy ich skuli i zabrali cały sprzęt. Później pojawili się jednak prawdziwi żołnierze, którzy przejęli zatrzymanych dziennikarzy.

- To był środek dnia i zmierzaliśmy z lotniska do tej części Kairu, która jest w miarę bezpieczna dla dziennikarzy. Jechaliśmy w czterech obcokrajowców i najwyraźniej wydaliśmy się podejrzani. Gdy zatrzymaliśmy się w korku, podszedł do nas jakiś człowiek i zaczął się kłócić z kierowcą. Wokół samochodu zrobił się tłum, wciągnięto nas do bocznej uliczki i próbowano nas z niego (samochodu - red.) wyciągnąć, pewnie po to, żeby zlinczować – opowiadał Jurecki.

>>>>>

Kierowca nie powinien draznic psycholi tylko rozmawiac rozmawiac a jak zrobi sie luz odjechac z miejsca.Klotnia oznacza zwrocenie uwagi tlumu ktory nie mysli...

>>>>>

Sytuacja, jak mówił, była bardzo niebezpieczna. - Zrobił się chaos, nienawiść tłumu była ogromna, bili i skakali po samochodzie, pluli, przystawiali broń od szyby. Tłum rósł, ludzie wyciągali komórki i nas nagrywali. Byliśmy dość przerażeni – relacjonował dziennikarz.

Cała sytuacja trwała około 20 minut. Pasażerów i kierowcę uratowała grupa mężczyzn ubrana w wojskowe mundury, ale zdaniem Jureckiego nie byli to żołnierze, tylko gang rabujący cudzoziemców. Strzelili kilkakrotnie w powietrze, tłum się rozstąpił, a dziennikarze – w towarzystwie swoich wybawców – mogli wyjechać z uliczki. Jednak wybawcy, jak się okazało, nie byli bezinteresowni.

>>>>>>

No tak sprochnialy rezim tylko patrza co i gdzie by ukrasc...
Ludzie mja dosc tylko Waszyngtonowi sie podoba...

>>>>>>

- Po drodze mieliśmy kilka przygód, byliśmy skuci na podwórku, wreszcie zostaliśmy przekazani już regularnej armii, pozbawieni praktycznie wszystkiego. Byliśmy w takim stanie, ze oddalibyśmy tym ludziom wszystko. Broniłem tylko telefonu, miałem go w bucie i udało mi się go zachować. Nie wojowaliśmy – stwierdził Jurecki.

Ostatecznie dziennikarze trafili do wozu opancerzonego już prawdziwej armii i zostali przewiezieni do koszar. Tam na odzyskanie wolności czekali kilka godzin. Pomogła dopiero interwencja konsula.

>>>>>>

Nie jest rola dziennikarza zginac tylko PRZEKAZAC INFORMACJE nawet tracac sprzet.Co innego zolnierz - u niego utrata broni jest hanba.Ale i zolnierze sie PODDAJA w beznadziejnej sytucji i to nie jest hanba a bron trzeba oddac... Ogolnie nikt nie ma obowiazku bedac bezbronnym walczyc z bandytami...Zycie jest wazniejsze niz jakis tam sprzet a dzennikarz ma obowiazek jeszcze przekazac co widzial...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 23:52, 06 Lut 2011    Temat postu:

W Kairze w niedzielę - po tygodniu przerwy spowodowanej protestami - ponownie otwarto banki. Tłoczą się przed nimi ludzie, którzy obawiają się, że państwo może ograniczyć im wypłaty oszczędności.

W stolicy otwarto o godzinie 10.00 (9.00 czasu polskiego) 152 filie banków. Porządku przed bankami pilnują żołnierze. Ludzie tworzą listy kolejkowe, aby usprawnić dostęp do kas.

Niedziela jest 13. dniem protestu w Kairze, protestujący żądają ustąpienia prezydenta Hosniego Mubaraka. Demonstranci pozostają wciąż na placu Tahrir, choć wojsko usiłuje przywrócić do ruchu ten ważny węzeł komunikacyjny w centrum miasta. Żołnierze udostępnili rano dostęp do Mugammy, rządowego budynku w południowej części placu.

>>>>>>>

No to jak ludzie wyciagna pieniadze nastapi zapasc bankow ( zapasc a nie bankructwo - bo ktos niekompetetny zaraz pomysli ze upadna - nie - zminiejszy sie ich kapital i beda mniej kredytow udzielac to spowoduje straty ekonomiczne - a jak to ma trwac do wrzesnia to ja dziekuje!).
No ale moi drodzy WOLNOSC KOSZTUJE!Demoralizacja i korupcja 30 lat kosztowala wiecej niz teraz te koszty.Niczego nie ma bez wysilku.Zreszta nie musze mowic w Egipcie gdzie od wiekow lud ciezko pracowal nad Nilem aby miec co jesc...Wolnosc tez kosztuje!Taniej zalatwic to teraz niz rozciagac...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 0:26, 07 Lut 2011    Temat postu:

Czołowy egipski opozycjonista Mohemed ElBaradei skrytykował w sobotę stanowisko rządu USA wobec wydarzeń w Egipcie oświadczając, że ewentualne poparcie Waszyngtonu dla rozwiązania przewidującego aby prezydent Hosni Mubarak lub wiceprezydent Omar Sulejman stanęli na czele rządu przejściowego byłoby "wielka porażką".

W wywiadzie dla agencji Reuters, ElBaradei wyraził przekonanie, że "byłby to prawdziwy cios dla ludzi, którzy demonstrują".

- Pogłoski, iż Mubarak powinien pozostać i przewodzić procesowi zmian oraz, że proces ten powinien być w istocie kierowany przez jego najbliższego doradcę (Sulejmana), który nie jest najpopularniejszą osobą w Egipcie, bez dopuszczenia do władzy osób cywilnych, są bardzo, bardzo rozczarowujące - powiedział ElBaradei, były szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) i laureat pokojowej Nagrody Nobla w 2005 r.

ElBaradei wyraził też obawę, że może dojść do jeszcze gwałtowniejszych aktów przemocy, mimo, że "odczuwa się już pewne zmęczenie". Właśnie dlatego, jego zdaniem, demonstrujący mogą uciekać się do coraz bardziej drastycznych form protestu. - Nie chciałbym być świadkiem przekształcenia się pokojowej rewolucji w krwawą rewolucję - dodał.

>>>>>>

Brawo!Zachod tylko szodzi!Ale nie przejmujmy sie!Egipcjanie i tak zwycieza.Wbrew zachodowi a wiec satysfakcja bedzie WIEKSZA ! :O))))
W 89 zachod tez ratowal komunizm jak sie dalo i wszystko na nic! :O)))
To sa osobnicy plugawi i falszywi i nie warto sie nimi zajmowac!:O)))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 0:55, 07 Lut 2011    Temat postu:

Nowy wiceprezydent Egiptu Omar Suleiman podczas rozmów z opozycją odrzucił możliwość, że przejmie władzę od prezydenta Hosniego Mubaraka, ale porozumiał się co do trybu reformy konstytucji. Wiceprezydent wezwał też demonstrantów w Kairze do zaprzestania protestów ulicznych oraz ostrzegł, że natychmiastowe ustąpienie prezydenta Hosniego Mubaraka pogłębiłoby chaos i anarchię w kraju.

??????

Jak przestana rzucac kamieniami jego zwolennicy to chaos sie poglebi czy zmniejszy?Oczywiscie zmniejszy.To Mubarak jest chaosem TO ON MĄCI ABY UTRZYMAĆ STOŁEK.Trzeba go usunac to chaos sie zmi\niejszy.Ale WAM CHODZI O CHAOS PRAWDA???!!!!Wiec nie ma o czym mowic...

>>>>>

W spotkaniu z Suleimanem bezprecedensowy był udział w spotkaniu Bractwa Muzułmańskiego. Po raz pierwszy od pół wieku Bracia Muzułmańscy, najsilniejsze, ale wciąż nielegalne ugrupowanie opozycyjne, uczestniczyli w niedzielę w bezpośrednich rozmowach z rządem egipskim dotyczących transformacji politycznej.


Wiceprezydent Suleiman odrzucił podczas tego spotkania zasadnicze żądanie przedstawicieli różnych odłamów opozycji dotyczące przejęcia przezeń władzy od prezydenta Mubaraka.

W trakcie spotkania osiągnięto jednak porozumienie w sprawie powołania komisji do spraw reformowania konstytucji, w skład której wejdą przedstawiciele władz sądowniczych i ugrupowań opozycyjnych. Ma ona zacząć działać najpóźniej do początku marca tego roku.

Rzecznik rządu, Magdy Rady, zakomunikował, że spotkanie zakończyło się "konsensusem".

- Przedstawiciele stron politycznych, stowarzyszeń obywatelskich i Rady Mędrców spotkali się z wiceprezydentem Omarem Suleimanem i porozumieli się co do mapy drogowej - powiedział rzecznik.

Według Rady'ego, uczestnicy niedzielnego spotkania osiągnęli porozumienie w sprawie "pokojowej transformacji władzy na bazie konstytucji".

Bracia Muzułmańscy w komunikacie wydanym po spotkaniu, stwierdzili, że jego rezultaty "nie są wystarczające" i że było ono "jedynie pierwszym krokiem".

Jeden z najstarszych liderów Bractwa Muzułmańskiego, Abdel Monem Abul Fotuh, powiedział, że informacja rzecznika rządu o przebiegu niedzielnych rozmów "wyraża dobre intencje, ale nie zapowiada żadnej zasadniczej zmiany".

- Chcemy aby prezydent Mubarak zmienił prezydenckim dekretem artykuły 76 i 77 konstytucji (utrwalające jego władzę), rozwiązał parlament i zwolnił więźniów politycznych - oświadczył polityk opozycyjny.

- Do tego czasu młodzież pozostanie na ulicach i będzie trwała dysputa - dodał.

Amerykańska agencja AP, donosząc o nowych ustępstwach na rzecz opozycji, podkreśla, że pierwsze spotkanie jej przedstawicieli z wiceprezydentem Suleimanem przyniosło porozumienie w sprawie wolności prasy oraz zwolnienia uwięzionych uczestników demonstracji antyrządowych, jak również obietnicę odwołania stanu wyjątkowego w Egipcie, kiedy względy bezpieczeństwa na to pozwolą.

Wraz z Bractwem Muzułmańskim w niedzielnym spotkaniu z wiceprezydentem Suleimanem brali udział członkowie grupy, która nazwała się Radą Mędrców, przedstawiciele mniejszych ugrupowań lewicowych i liberalnych.

Propozycje przygotowane przez Radę Mędrców zakładały przejęcie przez Suleimana obowiązków prezydenckich tymczasowo w celu przygotowania wyborów. "Mędrcy" spotykali się już wcześniej z Suleimanem i premierem Ahmedem Szafikiem, by przedyskutować tę propozycję.

"Wzywam protestujących do opuszczenia placu Tahrir"

W niedzielę Omar Suleiman udzielił też wywiadu amerykańskiej telewizji ABC News, w którym wezwał protestujących do opuszczenia placu Tahrir w Kairze, mówiąc, że Egipt potrzebuje spokoju.

- Nie możemy usunąć ich siłą. Wszyscy muszą po prostu pójść do domu. Chcemy mieć normalne życie. Nie chcemy mieć nikogo na ulicach. Idźcie do pracy, ratujcie gospodarkę kraju, sprawcie, by turyści znowu przybywali do Egiptu - powiedział wiceprezydent, zwracając się w ostatnich słowach do demonstrantów.

>>>>>

Tak a my będziemy dalej kraść - stabilizacja co? ŻADNYCH MARZEŃ ŻE TO SIĘ ROZEJDZIE!

>>>>>

- Nie chcemy chaosu w naszym kraju. Gdyby prezydent Mubarak powiedział, że rezygnuje z urzędu już teraz, kto przejąłby władzę? - zapytał retorycznie.

>>>>

PRZYPOMINAM BUCOM ZE W EGIPCIE ZYJE 85 MILIONOW LUDZI I KAZDY MA LUB BEDZIE MIAL PRAWO BYC PREZYDENTEM!Czas juz zmienic prymitywne myslenie ze tylko jeden moze byc prezydentem...

>>>>>

Sugerował, że chaosem w Egipcie zainteresowane są bliżej nieokreślone obce koła. - W tej atmosferze, inni ludzie, którzy mają swoje własne plany, wywołaliby destabilizację w naszym kraju - oświadczył.

>>>>>

No tak mafia rzadząca chce dalej kraść takie są jej plany a tu ludzie chcą ich odejścia.To co robią?Mącą!

>>>>>

Potwierdził poza tym, że sam nie zamierza przejąć rządów po Mubaraku jako prezydent. - Jestem stary, zrobiłem już dużo dla kraju - powiedział.

>>>>

ZŁEGO!

>>>>


Odpowiadając na oświadczenie Suleimana, przywódca opozycji Mohamed ElBaradei ostrzegł w wywiadzie dla telewizji CNN, że przedłużanie rządów Mubaraka grozi zaostrzaniem kryzysu.

Niektórzy komentatorzy w USA uważają, że Suleiman, dotychczasowy długoletni szef egipskiego wywiadu, byłby najlepszym kandydatem na tymczasowego prezydenta Egiptu.

>>>>>

Jak widzimy to oszust i krętacz osobnik fałszywy.Udaje niby to przyjaciela ale gra na stronę przeciwną.Jest tu podział na ,,złego'' policjanta Mubaraka i ,,dobrego'' Sulejmana...
Stary numer tajnych sluzb - prymitywny ze az smieszny.
Taki osobnik nie nadaje sie na urzedy...
Wszycy widzimy na tym przykladzie jak wazna jest SZCZEROSC - ona buduje zaufanie.Kretacze i oszusci wprowadzaja tylko chaos...Co widzimy...
OD TEJ CHWILI POLITYCY W EGIPCIE MUSZĄ BYĆ SZCZERZY!Falsz psuje wszystko.Trzeba mowic co sie chce szczerze aby ludzie ocenili...
Jesli wybiora oszustow to poniosa kare ale wtedy na to zasluzyli...

Wobec takiej bandy chaos bedzie rosnac a presja ludzi zwiekszac...
Opozycja nie powinna sie bac zaostrzania protestu ale nie mozna ludzi namawiac do rzucanai kamieniami czy podpalania.To jest efektowne ale malo skuteczne.Lepsze cirpliwe prtotesty.Ludzie cwicza cnotę cierpliwości która później przyda się w czasch wolnośći.Gwaltowany krwawy wybuch jest widowiskowy ale ksztaltuje ludzi znerwicowanych i niespokojnych - nie kierujacych sie rozumem ale emocjami.Takich łatwo oszukać.
Tu trzeba wytrwaŁości rozxumu i cierpliwosci.Wytwalego parcia do przodu!
I tak trzymać! Wszystko będzie dobrze. :O))))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 1:42, 07 Lut 2011    Temat postu:

Po kilku dniach względnego spokoju w niedzielę wieczorem na centralnym placu Kairu, Tahrir, znowu było słychać strzały - poinformowała z egipskiej stolicy niemiecka agencja dpa.

Strzały z broni szybkostrzelnej słyszał fotograf niemieckiej agencji, który jest w pobliżu placu Tahrir.

Prawdopodobnie chodzi jednak o incydent, który nie oznacza wcale wznowienia walk w tym miejscu. Inny świadek poinformował, że w powietrze strzelali żołnierze egipskiej armii, by zatrzymać kilku demonstrantów, których zresztą szybko uwolnili.

>>>>

Spoko to tylko pozostaly przy wladzy Mubaraka ,,stabilizuje'' sytucje za pomoca sluzb!I tak do wrzesnia chce zachod!Tacy tytani mysli!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 2:35, 07 Lut 2011    Temat postu:

Mohamed ElBaradei powiedział w telewizji NBC News, że Zachód nie powinien obawiać się demokracji na Bliskim Wschodzie. Wyraził przekonanie, że układ pokojowy Egiptu z Izraelem będzie przestrzegany przez przyszły rząd egipski.

W wywiadzie nadanym w niedzielę ElBaradei sugerował jednak, że dalsze losy tego układu będą zależeć od zachowania Izraela i od tego, czy dojdzie do powstania niepodległego państwa palestyńskiego.

- Nie sądzę, by Egipt był inny niż jakikolwiek inny kraj. Droga do stabilizacji, do ekonomicznej i społecznej sprawiedliwości, do stabilnego pokoju na Bliskim Wschodzie zaczyna się i kończy na demokratycznym Egipcie. Idea, że nie jesteśmy gotowi (do demokracji), jest dla nas obrazą - powiedział laureat Pokojowej Nagrody Nobla i były szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej

Zapytany, czy Egipt zawsze powinien przestrzegać traktatu pokojowego z Izraelem, ElBaradei udzielił niejednoznacznej odpowiedzi.

- Tak sądzę, ale nie zależy to tylko od Egiptu, lecz także od Izraela. Izrael nie powinien stosować polityki siły wobec Palestyńczyków i powinien zgodzić się na ustanowienie państwa palestyńskiego - oświadczył.

Kiedy prowadzący wywiad zwrócił uwagę, że "brzmi to dwuznacznie" i sugeruje, iż ElBaradei nie uważa traktatu za niepodważalny, jego rozmówca powiedział: - Traktat jest solidny jak skała, ale każdy chce widzieć niepodległe państwo palestyńskie. Nie ma to nic wspólnego z traktatem pokojowym, który został zawarty i - jak zakładam - Egipt będzie go nadal przestrzegał.

>>>>>

NIE MA TU NIC DWUZNACZNEGO!TO JEST ABBERACJA SZUKAC CZEGOS W JASNYCH WYPOWIEDZIACH!

>>>>>

Wielu komentatorów w USA, zwłaszcza na prawicy, krytykuje ElBaradeia za to, że wszedł w sojusz z fundamentalistycznym Bractwem Muzułmańskim.

Wpływowy konserwatywny publicysta Charles Krauthammer napisał w "Washington Post", że gdyby ElBaredei doszedł do władzy, "byłaby to katastrofa".

>>>>>

Rozum kozy zjedli?Washington Post to cos dawala o ,,polskich obozach zaglady'' o ile pamietam?Totez taki jest i poziom...

>>>>

Przypomniał, że jako przewodniczący MAEA, starał się on pomniejszać znaczenie irańskiego programu nuklearnego, był przeciwny ostrzejszym sankcjom wobec Teheranu i w związku z tym pozostawał w złych stosunkach z administracją USA.

>>>>>

Jak rozumiem wykonywal instrukcje MAEA?Ale to ze ktos kiedys cos robil nie znaczy ze juz tak zostanie na zawsze.Poza tym zwiazek Iranu z wolnoscia w Egipcie jest mocno odlegly.
TO ZE NIE BYLBY MARIONETKA WASZYNGTONU TO DOBRZE!
Widzimy co Wyprawia Waszyngton nawet wobec STRATEGICZNEGO ! Partnera Brytanii...Egipt to Egipt a nie USA...I DOBRZE!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 2:58, 07 Lut 2011    Temat postu:

Prezydent Egiptu Hosni Mubarak mógłby udać się do Niemiec na badania lekarskie na nieokreślony czas, stwarzając w ten sposób okazję do zażegnania kryzysu w swoim kraju - spekulują w niedzielę niemieckie media.

O możliwości takiego scenariusza, który pozwoliłby 82-letniego Mubarakowi na odejście z godnością z urzędu prezydenta, napisał w sobotę amerykański dziennik "New York Times". Miliony mieszkańców Egiptu demonstrują od kilkunastu dni domagając się ustąpienia prezydenta i demokratycznych reform.

Według niemieckiej gazety "Bild am Sonntag", politycy chadecko-liberalnej koalicji rządzącej w Niemczech mogą sobie wyobrazić przyjazd Mubaraka do Niemiec, jeśli pomogłoby to ustabilizować sytuację w Egipcie. Opinię taką wyraziła Elkę Hoff z liberalnej FDP. "Przecież nie chodzi o udzielenie azylu politycznego" - powiedziała w rozmowie z gazetą.


"Konieczna jest pokojowa transformacja w Egipcie. Jeśli Niemcy mogą wnieść konstruktywny wkład w ten proces, to powinniśmy przyjąć Hosni Mubaraka, gdyby tego zechciał" - ocenił z kolei wiceprzewodniczący frakcji CDU/CSU Andreas Schockenhoff.

Według "Bilda", Mubarak mógłby udać się do Kliniki Uniwersyteckiej w Heidelbergu, gdzie w marcu zeszłego roku spędził trzy tygodnie na leczeniu.

>>>>>

No sprytnie kombinuja aby Mubarka zszedl z oczu ludziom a wtedy w Egipcie mialo by sie uspokoic a\i mozna by rozpoczac proces oddawania wladzy opozycji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:59, 07 Lut 2011    Temat postu:

Egipskie skarby starożytności, mimo niepokojów w kraju, są bezpieczne - zapewnił w niedzielę w wywiadzie dla BBC Zahi Hawass, szef Najwyższej Rady Starożytności przy egipskim rządzie i najbardziej znany na świecie egipski archeolog. Zdementował on także informację o zniszczeniu dwóch mumii.

Media informowały wcześniej, że podczas zamieszek w Kairze bandy szabrowników zniszczyły dwie mumie w muzeum w egipskiej stolicy. - To nie były mumie, lecz czaszki wyrwane z urządzeń do skanowania. Zapewniam, że żadna mumia nie została zniszczona lub uszkodzona - powiedział Hawass. Przyznał jednak, że podczas niepokojów ucierpiało 70 eksponatów, ale wszystkie będzie można odrestaurować.

- Dolina Królów, piramidy, 24 muzea, synagogi i monastyry są całkowicie bezpieczne, tak jak zresztą świątynie muzułmańskie - zapewnił słynny egipski archeolog.

>>>>

Tak pilnujcie!!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:10, 07 Lut 2011    Temat postu:

Rząd Egiptu ogłosił w poniedziałek 15-procentową podwyżkę pensji pracowników rządowych, aby powstrzymać protesty, podczas których ludność domaga się ustąpienia prezydenta Hosniego Mubaraka.

Decyzja o podwyżce zapadła po wcześniejszych obietnicach wdrożenia dochodzeń w sprawie fałszerstw wyborczych i korupcji na szczeblach władzy. Nie udało się jednak w ten sposób udobruchać dziesiątek tysięcy ludzi, którzy od dwóch tygodni okupują w centrum Kairu plac Tahrir.

Nowo mianowany minister finansów Samir Radwan powiedział, że na podwyżki, które od kwietnia dostanie około 6 mln pracowników państwowych, pójdzie około 6,5 mld funtów egipskich (960 mln dolarów).

W przeszłości pracownicy sektora publicznego stanowili dla egipskiego reżimu filar poparcia. W ostatnich latach, kiedy ceny szły w górę, a pensje pozostawały w tyle, rząd był zmuszony co jakiś czas ogłaszać podwyżki uposażeń, by stłumić w ten sposób niezadowolenie.

Po fali niepokojów w fabrykach sektora publicznego w 2008 roku Mubarak ogłosił 30-procentowy wzrost cen, który - jak się wydawało - tymczasowo wygasił gniew społeczeństwa.

Obecnie, po dwóch tygodniach destabilizacji, wydaje się, że doszło do swego rodzaju pata: rząd oferuje pomniejsze ustępstwa, które jednak pomijają główne żądanie protestujących - odejścia Mubaraka.

Jak pisze agencja AP, wydaje się, że egipski reżim ufa w swoją zdolność do przetrwania - co najmniej do wrześniowych wyborów - bezprecedensowej fali zamieszek.

Egipska agencja państwowa podała, że Mubarak nakazał parlamentowi i sądowi najwyższemu powtórne zbadanie rozstrzygnięć niższych instancji, które zdyskwalifikowały setki parlamentarzystów w związku z nieprawidłowościami wyborczymi, zignorowanymi przez komisje wyborcze.

Z kolei przedstawiciele aparatu sądowniczego obiecali rozpocząć we wtorek przesłuchania trzech byłych ministrów i wyższych rangą przedstawicieli partii rządzącej oskarżonych o korupcję i zwolnionych w zeszłym tygodniu przez Mubaraka.

Jak poinformowała oficjalna agencja MENA, we wtorek zostaną przesłuchani: były minister turystyki Zuhair Geranah oraz byli ministrowie mieszkalnictwa i handlu.

MENA podała również, że naczelny prokurator Egiptu wydał zakaz opuszczania kraju przez byłego szefa MSW Habiba al-Adlego i nakazał zamrożenie jego rachunku bankowego.

Protestujący na placu Tahrir w poniedziałek nie poczuli się tym usatysfakcjonowani i nadal domagali się odejścia Mubaraka. Jednak, jak pisze agencja AP, życie w Kairze wydawało się w poniedziałek bliższe normalnemu niż w ciągu protestów od 25 stycznia.

>>>>>>

A wiec probuja przekupic czescspoleczenstwa aby porzucila druga czesc.W sumie typowe brudne zagranie>Niech kazdy zdecyduje czy sprzeda wolnosc za srebrniki jak Judasz...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:28, 07 Lut 2011    Temat postu:

Na kairskim placu Tahrir dzisiaj rano wciąż trwał protest tysięcy ludzi, którzy czternasty dzień z rzędu domagają się odejścia rządzącego Egiptem od 30 lat prezydenta Hosniego Mubaraka.

Jak podkreśla niemiecka agencja dpa noc z niedzieli na poniedziałek minęła spokojnie. Jedynie w wczoraj wieczorem słychać było strzały ostrzegawcze oddane przez żołnierzy.

Również w innych miastach Egiptu trwają protesty.

Wczoraj egipski wiceprezydent Omar Suleiman prowadził negocjacje z opozycją, w tym po raz pierwszy z formalnie zdelegalizowanym Bractwem Muzułmańskim - radykalnym ugrupowaniem cieszącym się dużym poparcie społecznym.

Opozycja obstaje przy tym, że Mubarak musi ustąpić natychmiast, a nie pozostać na stanowisku do czasu zaplanowanych na wrzesień wyborów prezydenckich.

>>>>>>

Tak nie zpominajmy ze to nie tylko Kair protestuje!Szczegolnie wspaniale sa protesty w mniejszych miastach!Im mniejsze tym trzeba byc odwazniejszym bo nie mozna sie skrycw tlumie!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 32, 33, 34  Następny
Strona 3 z 34

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy