Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Unia zniszczyła PKP!
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:47, 13 Gru 2010    Temat postu: Unia zniszczyła PKP!

Tymczasem obserwujemy skutki unijnej dyrektywy o ,,konkurencji na kolei''...Sa rozne firmy ktore nawzajem sie nie uznaja.Sam juz placilem drugi raz za bilet bo przesiadlem sie naiwnie do drugiego pociagu daje bilet a oni ,,my tego biletu nie uznajemy'' i kupuj nowy!
Korzysci z UE!
Oczywiscie nikt juzw takiej sytuacji nie zna rozkladu ktory co dzien jest inny...
Jednym slowem rozklad PKB...
Dziekujemy ci UNIO!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:39, 21 Gru 2010    Temat postu:

No i gdy sejm zajal sie PKP to juz wszystko sie posypalo ;o))))
Nic juz nie dziala...
Komediant Gowin mamrocze pijackim belkotem - sprywatyzowac...
TOZ JEST PRYWATNE OSLY!W TYM RZECZ ZE SOBIE ROBIA NA ZLOSC PRZEWOZNICY ABY DRUGIM ZASZKODZIC...
Jelopy od Tuska jednego slowa sie nauczyli prywatyzacja i na tym proces intelektualny sie skonczyl 20 lat temu...Teraz mozna wyciac sobie mozg aby nie przeszkadzal...
Jesli firma A dopasuje przewozy do firmy B i zacznie uznawac jej bilety to firma B na zlosc zmieni rozklad i nie uzna biletow firmy A to firma zbankrutuje...Wiec nie oplaca sie isc na reke.Wiec robia sobie na zlosc.KONKURENCJA!!!Wszak na tym polega konkurencja zeby do ciebie szli klienci a nie do tamtych.A diabel kusi aby tamtym kij w szprychy dac.
A TORY SA WSPOLNE!To doprowadza do szalu i wrecz odruchow kanibalizmu.Bo gdyby tory byly rownolegle to by sobie w droge nie wchodzili...A tak zderzaja sie i dostaja szalu...
PRYWATYZACJA!!!
Super goscie sa przy wladzy po 89...
Budzet im sie rozlecial...
OFE takze...
Sluzba zdrowia jakos tak tez...
Teraz transport im sie rozsypal...
No i ,,pojednanie z radzieckimi'' zakonczylo sie pałowaniem...
Wspaniale rzady!ORDERY KONIECZNIE!!!
I pomyslec ze na samochod trzeba zdac egzamin a do rzadzenia NIC NIE TRZEBA!Genialne!A czym jest jakies tam prowadzenie pojazdu w porownaniu z wladza...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:28, 22 Gru 2010    Temat postu:

No prosz!Kto by sie spodziewal!Tutaj kolej pada rzezi kona dzieja sie potwornosci.Nikt nie potrafi zarazdzic...
A TU NA BOKU TAKI FACHOWIEC SIE MARNUJE!!!
SKANDAL!!!
I TO FACHOWIEC SZKOLONY GDZIE?U PIEKIŃCZYKÓW!W CHINACH RADZIECKICH!TAK WYSLALISMY GO TAM ZA NASZE PIENIADZE REKAMI RZADU!ALE BYLO WARTO!JAKIE KWALIFIKACJE ZDOBYL!NAJLEPSZE BO RADZIECKIE!
No to problem kolei z glowy!
:O))))))))))))))))))))
I po co bylo sie martwic???!!!
:O))))))))))))))))))))))))


Syn premiera, Michał Tusk, na początku grudnia wziął udział w światowym kongresie na temat kolei dużych prędkości, który odbył się w Chinach.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:06, 27 Gru 2010    Temat postu:

Michał Tusk, syn Donalda Tuska, nie był laureatem konkursu "Człowiek roku - przyjaciel kolei" organizowanego przez PKP PLK - ustalił serwis tvp.info. Na początku grudnia syn premiera pojechał do Chin. Za przelot zapłaciły PKP Polskie Linie Kolejowe. Tłumaczyły później, że Tusk był laureatem konkursu. Okazuje się, że był jedynie nominowany.

>>>>>

No klamali i co!Tez mi cos!Bo to pierwszy raz?PO ciagle klamie jak wszyscy na ,,wiejskiej''....

>>>>>

Rzecznik prasowy PKP PLK Krzysztof Łańcucki w oficjalnym komunikacie wysłanym do mediów wyjaśnił, dlaczego syn premiera znalazł się wśród trzech dziennikarzy wysłanych do Chin: "Troje dziennikarzy, którzy towarzyszyli oficjalnej delegacji polskiej, to laureaci konkursu 'Człowiek roku - przyjaciel kolei' w kategorii Dziennikarz Roku. Wszyscy od wielu lat zajmują się tematyką kolejową, są autorami wielu, także krytycznych publikacji na ten temat".


Serwis tvp.info ustalił jednak, że Michał Tusk nie był laureatem tego konkursu. Był nominowany do nagrody w 2010 r. Zwyciężczynią konkursu nie była także Agnieszka Stefańska z "Rzeczpospolitej", która również pojechała do Chin. Trzeci z wysłanych dziennikarzy, Leszek Baj z "Gazety Wyborczej" był laureatem konkursu w 2009 r.

W rozmowie z serwisem tvp.info rzecznik PKP PLK wyjaśnił, że "użył ogólnego określenia. - Nominacja to też swego rodzaju laur – powiedział.

>>>>

Ogólnego okreslenia?
IIII AAAA III AAAA !!!!



A na koniec pytanie.Jak to sie stalo ze syn zostal ,,dziennikarem'' ...
I JAKIEGO TO MEDIUM?
Oczywiscie tylko jednego !Tej WLASCIWEJ Gazety:

Michał Tusk jest dziennikarzem trójmiejskiego dodatku do "Gazety Wyborczej".

A jakze!Okragly stol w pelni!



Ja ci order ty mi zatrudnisz syna w Wyborczej!Uklad musi dzialac.Wszak nie mozemy cierpiec skutkow tego co zgotowalismy ludziom...Okragly Stol sie sam wyzywi...
Widzimy jakie sa uklady.Mafijne polaczenia biznesu polityki mediow itp. roskfitle na skutek okraglego stolu po 89...Ja zawsze sie zastanawim jak widze kolesia na stanowisku w Waszawce z jakiego jest rozdania...
NO ALE WY GLOSOWALISCIE NA NICH TO ONI SIE WYZYWIA WASZYM KOSZTEM!

>>>>>

Ale biedny ten syn Tuska od malego juz wdrozony do afer.Na razie sa to drobne klamstwa i swinstwa i znajmosci ot wyjazd do Chin ale pozniej jak wystartuje do ,,polityki'' to beda grubsze afery...

W ogole jak Michnik ci ,,pomoze'' lub twojemu dziecku to od tej pomocy jestes ZGUBIONY!MORALNIE!Łajdak dzieli sie łajdactwem aby nie on jeden byl tylko lajdakiem...Zrobi z ciebie lajdaka jak sie zgodzisz...A ty myslisz ze to taki sukces cie spotkal... NAIWNIAKU!!!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:30, 05 Sty 2011    Temat postu:

Rosnie atrakcyjnosc kolei prawdziwe Euro-standardy:

"-Panorama była niesamowita. Przede mną banda ludzi próbująca wepchnąć się do pociągu. Po lewej szereg żółtych fontann, a po prawej wierzgające nogi, które wystawały z okna przedziału. Tak, właśnie w taki sposób ludzie dostawali się do środka. Od Sochaczewa do Poznania nie udało się już wsiąść nikomu. Na każdej stacji na pociąg czekało kilkanaście lub kilkadziesiąt osób. Masakra.
- Mojego przyjaciela wciskały 3 osoby. Dwóch panów ze Straży Ochrony Kolei i sam pan konduktor . - Przez całą trasę z Tarnowa do Krakowa trzymał klamkę ręką, żeby przypadkiem nie wypaść z pociągu.

Horror był także, gdy komuś zachciało się do WC. W samej toalecie mieściły się 4 osoby. Jedną z chcących skorzystać z WC była chora na cukrzycę, która naprawdę musiała dostać się do toalety. Zrobiliśmy wiele, żeby w końcu umożliwić jej przejście. Wiem, że były też osoby z połamanymi nogami w gipsie, ale one nawet nie próbowały szczęścia
Stałem ściśnięty przy toalecie, w której stały cztery osoby, pies i oczywiście dużo bagaży. W przedsionku wagonu zmieściło się 18 pasażerów. Aby skorzystać z toalety, trzeba było stoczyć bitwę z siedzącymi tam pasażerami. W końcu dziewczyna załatwiła się przy wszystkich, bo pasażerowie nie byli w stanie wyjść z WC w cuchnącej toalecie, stojąc między pięcioma żołnierzami, którzy delektowali się piwem i bez przerwy palili papierosy nie zważając, że pozostali uciśnięci w korytarzu i toalecie pasażerowie są niepalący. Najbardziej było mi żal stojącej obok siostry zakonnej w habicie. Musiała słuchać prześmiewania, wyzwisk i strasznych przekleństw ( to nie wojsko to holota). Dwie osoby weszły z bagażami do WC i zamknęły się od środka. Pociąg został pozbawiony toalety, jednak ludzie w jakiś sposób musieli załatwiać swoje potrzeby - relacjonuje Internauta Fred. - Podróżni korzystali z przerwy podczas postoju i załatwiali się bezpośrednio na peronie.

Po standardowych opóźnieniach, wymianie biletów i oczekiwaniu godzinami na mrozie, znalazłam miejsce w jednym ze składów. - Moja radość trwała do czasu sprawdzenia mojego biletu przez konduktora. Okazało się, że pani z kasy wystawiła mi bilet na dzień następny! Według prawa jechałam na nieważnym bilecie mimo, że zapłaciłam. Dostałam 130 złotych kary i zapewnienie, że jestem przestępcą PKP, bo chciałam podstępnie użyć bilet następnego dnia, aby podstępnie pojechać do i znowu wrócić w poniedziałek . (O to cham jakis!Mi niedawno konduktor poszedl na reke gdy byla pomylka w kasie - kara 200 zl - ale to bylo Wszystkich Świętych i TEN SAM KONDUKTOR w ta i spowrotem i WIEDZIAL ZE NIE OSZUKUJEMY a mielismy wracac o innej godzinie ale sie uparlem!Opieka z Nieba :O)))
Po wielogodzinnej podróży i kilkukrotnych próbach wymiany i zakupu biletów, dotarł we właściwy region kraju. Nie miał tyle szczęścia, aby znaleźć się na stacji docelowej. Korzystając z przerwy, zgłosił się do kasy. - Usłyszałem, że jestem nie dość, że głupi to jeszcze oszukuję. Ręce mi opadły. Pokłóciłem się z kasjerką, pieniędzy za różnicę ulg nie dostałem. Pieniędzy za miejscówki, których nie miałem również nie zobaczyłem. Dowiedziałem się za to, że jestem kretynem -
(Nigdy nie zwracaja bo to inna firma tez tak mialem)
- Pani konduktor stwierdziła, że 90 minut to nie opóźnienie i na kolei mało kto się tym martwi . - Pociąg nie zdążył się nawet zatrzymać, a już gwizdano na odjazd. - Podróż 60 km w cztery godziny - to może być tylko PKP, to nie mieści w głowie się w głowie.Zawrotna predkosc 15 km na godzine.
Sprawdzanie biletów w takich warunkach to bezczelność "

>>>>>

Na razie jeszcze nic!Jal sytuacja sie rozwinie to latem pociagi w Polsce beda wygladac tak:



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:46, 08 Sty 2011    Temat postu:

Tymczasem rozległy się wrzaski liberalnych małpoludów.Dość PKP!Mieli byc Niemcy!Gdzie oni sa niech zrobia porzadek.Tak robia u siebie:

Niemiecka kolej ponosi klęskę za klęską. Tej zimy praktycznie przestała funkcjonować

Chaos, jaki panował na niemieckiej kolei w ostatnich tygodniach, zdarzał się do tej pory jedynie w czasie strajków. – Tym razem zawiniła wyjątkowo ostra zima – twierdzi szef Deutsche Bahn Rüdiger Grube. Nikt mu nie wierzy. Wszyscy mają jeszcze świeżo w pamięci minione lato, kiedy na przybywających na dworce pasażerów czekały karetki pogotowia. Jeden po drugim wysiadały systemy chłodzenia i wewnątrz wagonów temperatura dochodziła do 60 stopni C. Teraz jest nie tylko zimno, ale kolej też przestała w zasadzie funkcjonować.

W samym Berlinie już na początku grudnia wraz z pierwszym śniegiem wypadła z rozkładu setka pociągów kolei podmiejskiej. Do końca grudnia ich liczba przekroczyła 6 tysięcy! Podobnie jest na trasach regionalnych i dalekobieżnych. W ostatnich tygodniach zaledwie jeden na pięć pociągów trzymał się rozkładu. Ale i w normalnych warunkach nie jest o wiele lepiej. Notorycznie spóźnia się jedna trzecia pociągów. Kolejki do kas biletowych są coraz dłuższe i nierzadko trzeba odstać ponad pół godziny, aby zaopatrzyć się w bilet. Są wprawdzie automaty, ale ich obsługa jest tak skomplikowana, że posługują się nimi jedynie desperaci. W dodatku różnorodność taryf, zniżek i połączeń przechodzi wszelkie wyobrażenia. – Taki jest wynik wieloletnich oszczędności Deutsche Bahn – mówi Winfried Herrmann, szef komisji transportu Bundestagu.

Kolej zamierza wejść na giełdę i od lat tnie koszty. Ma też problemy z taborem. Jedna trzecia superszybkich pociągów ICE stale znajduje się w remoncie z powodu błędów konstrukcyjnych.

"Sytuacja ma się poprawić za kilka lat, po wycofaniu wadliwych wagonów "

W Berlinie stoją na bocznych torach setki wagonów kolejki S-Bahn (jednej z 500 spółek Deutsche Bahn) z powodu defektów hamulców i niesprawnych silników. Na peronach tłok, a w wagonach ścisk. Nikt nie wie, jak wyjść z zapaści. Rząd, któremu podlegają państwowe koleje, jest bezradny i zapowiada dofinansowanie Deutsche Bahn. W najbliższych dniach ma się odbyć narada, jak wyjść z impasu. Ale takich było już wiele. Berlińczycy jeżdżą masowo na gapę, dając w ten sposób ujście swemu niezadowoleniu.

Sam szef kolei Rüdiger Grube argumentuje, że kolej miała w grudniu o jedną trzecią pasażerów więcej niż w poprzednim miesiącu, bo często nie działały lotniska. Zrzuca winę na wadliwą konstrukcję kół i całych osi nowoczesnych wagonów i zapowiada, że sytuacja poprawi się dopiero po ostatecznym ich wycofaniu z eksploatacji. Ma to nastąpić za kilka lat.

W Berlinie sytuacja poprawi się dopiero za dwa lata. Nie słychać na razie głosów domagających się jego dymisji. Rządzi koleją dopiero od kilkunastu miesięcy. Jego poprzednik musiał odejść w atmosferze skandalu, gdyż udostępnił dane osobowe tysięcy pracowników kolei prywatnej firmie detektywistycznej, której zlecono wykrywanie przypadków korupcji w Deutsche Bahn.


:O))))))))

Niemcy zawsze mieli gorsza organizacje niz Polska.Tylko co maja?DYSCYPLINE!GLUPI ROZKAZ ALE TRZEBA WYKONAC!
To powoduje ze u nich dziala cos co nigdzie indziej nie zadziala bo tam nie ma zelznej dyscypliny.Z tym ze to juz przeszlosc.naplyw imigrantow + cywilizacja rozpusty rozlozyly niemiecka dyscypline juz dawno.Teraz widac skutki...Na to lekarstwem nie jest oczywiscie powrot do prusactwa tylko nowa rozumna cywilizacja niemiecka oparta na moralnosci a nie na kiju...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:23, 11 Sty 2011    Temat postu:

W poniedziałek prezes Deutsche Bahn tłumaczył się z zimowych problemów na kolei przed ministrami transportu niemieckich krajów związkowych oraz komisją infrastruktury parlamentu Berlina. Zastrzegł, że kłopoty były przede wszystkim wynikiem działania "siły wyższej": obfitych opadów śniegu, marznącego deszczu czy przerw w dostawach prądu. Przyznał jednak, że z powodu kłopotów technicznych kolej nie dysponowała w krytycznym okresie wystarczającym taborem.

W ciągu najbliższych pięciu lat DB zamierza zainwestować 44 mld euro w poprawę infrastruktury oraz taboru - zapowiedział Grube.

Politycy opozycji zaproponowali, by na inwestycje przeznaczyć również pół miliarda euro dywidendy z zysku DB, należnej niemieckiemu państwu, które jest właścicielem kolei. Minister Ramsauer odrzucił jednak taką możliwość, tłumacząc, że nie przewiduje tego ustawa budżetowa na 2011 rok.


Koncern Deutsche Bahn AG powstał 1 stycznia 1994 roku z połączenia kolei dwóch dawnych państw niemieckich. Podlega mu około 80 spółek i podmiotów nadzorujących dalekobieżną komunikację kolejową, przewozy regionalne, przewozy towarów, zarządzanie infrastrukturą torową i dworcami kolejowymi oraz świadczenie innych usług.

Poprzedni chadecko-socjaldemokratyczny rząd Niemiec zamierzał przeprowadzić jesienią 2008 r. częściową prywatyzację DB poprzez sprzedaż 24,9 procent udziałów w pionie przewozów pasażerskich i towarowych. Ze względu na kryzys finansowy i gospodarczy zrezygnowano z realizacji tych planów.

Zimowy paraliż jest drugim w ciągu kilku ostatnich miesięcy kryzysem, który dotknął Deutsche Bahn. W upalne dni ostatniego lata w wagonach szybkich pociągów ICE dochodziło do awarii klimatyzacji. Niektórzy pasażerowie potrzebowali pomocy medycznej po podróży w przegrzanych wagonach.

Niemieccy komentatorzy żartują, że zima i lato to najwięksi wrogowie Deutsche Bahn.

>>>>>

A wiosenne roztopy?I jesienne deszcze?Tez nie da rady nic z tym zrobic!




Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 0:22, 07 Lut 2011    Temat postu:

Pociągi jeżdżą coraz... wolniej
Kupujemy składy zespolone, pociągi z wychylnym pudłem. Słyszymy o kolejnych inwestycjach, które pochłaniają miliardy złotych z polskiego i unijnego budżetu. Tymczasem pociągi jeżdżą coraz wolniej.

Trasę Gdańsk - Warszawa 5 lutego 1995 roku najszybszy pociąg pokonywał w 3 godziny 22 minuty, dziś przejazd na tej trasie zajmuje ponad 5 godzin. Po ukończeniu remontu, który trwa na tej trasie, czas przejazdu znów spadnie do około 3 godzin. Wniosek? Aby skrócić czas przejazdu o 20 minut, trzeba było wydać ponad 2,5 mld zł!

Hel - Warszawa Centralna
Odległość: 427 km

1939 - 6:50
1995 - 6:09
2011 - 7:18
2027 - 8:27 (prognoza)

Aby dostać się z Helu do Warszawy, potrzeba 7:18 (z przesiadką). Szybciej było pod koniec lat 30. Strzała Bałtyku zawoziła letników z Warszawy na Hel w 6:50 minut!

>>>>>

No ale jaka oni mieli technike?! Jakies tam ciuchcie to jezdzili 6;50 a teraz komputery internety serwery.EU-ropa wiec postep! 7:18 a w 2027 bedzie 8:27 !
Jest to oczywiscie postep po Europejsku - tyłem do przodu!
Więc taki efekt!

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:51, 02 Mar 2011    Temat postu:

Tymczasem jest ,,nowy'' rozkład PKP!
Faktycznie ROZKŁAD to wlasciwe slowa...
Pociagow ni ma a te ktore sa wleką się tempem ślimaka...
Genialne...

Mam pomysl na kolejna reforme!
Trzeba utworzyc:
Rejonowe Osrodki Jakosci Kolei Intercity.
Tzw. ROJKI
Oczywiscie ROJKI urzedasow ! To przyniesie niebywaly roskifit...
A teraz popatrzmy jak juz jest dobrze:

Toaleta dworca PKP w Zgorzelcu.
Po nieudanych negocjacjach z PKP, burmistrz Zgorzelca umieścił na budynku baner informujący, że dworzec nie jest własnością miasta, a za jego stan odpowiada kolejowa spółka. Niestety, tablica została skradziona przez złomiarzy.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 15:26, 05 Mar 2011    Temat postu:

Szwedzkie pociągi znikające w śniegu

Kiedy szwedzkie koleje państwowe SJ opublikowały statystykę punktualności za grudzień, chwaląc się, że wyniosła 72 proc., wywołały furię wśród spokojnych zwykle Szwedów.

Udręczeni trwającym od listopada pociągowym chaosem, spowodowanym zimą podróżni nie wytrzymali nerwowo, ponieważ okazało się, że dane nie obejmują pociągów odwołanych, a tych była aż jedna trzecia. Tysiące wniosków o odszkodowania wpływających do SJ na podstawie tzw. „gwarancji punktualności” poważnie zagrozi finansom firmy.

Szwedzkie media natychmiast wyliczyły, jaki jest stan kolei i według tych obliczeń tylko osiem z 58 pociągów pomiędzy dużymi miastami odjechało pierwszego stycznia o czasie. Na linii Sztokholm – Uppsala w okresie dwóch tygodni stycznia odnotowano 280 opóźnień i 68 odwołanych pociągów. Średnio 30 proc. pociągów w całym kraju było opóźnionych, a w południowej Szwecji aż połowa.



Doszło do tego, że firmy bukmacherskie przyjmowały zakłady dotyczące opóźnień pociągów na strategicznych liniach ze Sztokholmu do Malmoe i Goeteborga. Jeżeli pociąg z Malmoe w przyjechał punktualnie do Sztokholmu firma Landbroke wypłacała aż ośmiokrotną stawkę, a za 15 minutowe opóźnienie tylko 2,4-krotną.

Rzecznik SJ Dag Rosander tłumacząc się z opóźnień przyznał że… sam obstawia i wygrywa. W pociągu jadącym w styczniu z Kiruny do Sztokholmu, opóźnionym o 12 godzin, podczas postoju w śnieżnej zamieci doszło do bitwy o jedzenie z wagonu restauracyjnego. Jak opowiadał jeden z pasażerów w szwedzkiej telewizji – silni zjedli wszystko, a najsłabsi dostali tylko skórki od chleba.

Statystyki doprowadziły do zdenerwowania nie tylko pasażerów, lecz przede wszystkim przemysł eksportowy, który w Szwecji opiera swój transport na kolei i teraz pomimo gigantycznych kar grożących przewoźnikom obawia się, że utraci wiarygodność, a nawet poważnych klientów w Europie, ponieważ terminy dostaw nie zostały dotrzymane.

Volvo musiało przerwać produkcję w dwóch szwedzkich fabrykach z braku komponentów przychodzących z fabryk w Europie. Drugi na świecie producent papieru Stora Enso zagroził przeniesieniem produkcji do innego kraju. Powodem były notoryczne opóźnienia i odwołania pociągów. Tylko jednego dnia, 4 stycznia aż 289 wagonów będących w drodze do Europy z towarem wartości 100 mln koron zostało nagle wycofanych z ruchu, a 79 pustych wagonów nie dojechało do magazynów firmy.

„Jeżeli nasz towar nie dochodzi do klientów to jest to już katastrofa. Zastanawiamy się nad drastycznymi rozwiązaniami ponieważ nasza działalność nie musi odbywać się w Szwecji, gdzie nie działa infrastruktura kolejowa” – ostrzegł rząd wiceprezes Stora Enso Logistics Stig Wiklund.

Większość eksporterów zamierza przerzucić się na transport drogowy, co z kolei niepokoi rząd, który obawia się zagrożenia dla środowiska.

Powodem chaosu na kolei jest – jak analizują media – postępująca prywatyzacja i zbyt dużo spółek związanych z koleją. Podczas jednej krajowej podróży pasażer ma średnio do czynienia aż z ośmioma niezależnymi firmami począwszy od kupna biletu do firmy sprzątającej wagony. Nie licząc 33 operatorów zajmujących się ruchem kolejowym, w system zaangażowanych jest ponad 40 firm. Będąca dalej największą linią SJ narzeka, że występuje brak porozumienia począwszy od odpowiedzialności za odśnieżanie torów i rozmrażanie zwrotnic do obsługi niepełnosprawnych pasażerów.

Autor: Zbigniew Kuczyński

>>>>>

Jak widzicie to nie jest tak ze tylko w Polsce! Nic z tych rzeczy ! Na zachodzie wcale nie jest ,,normalnie'' jak wielu za was belkocze...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:12, 02 Cze 2011    Temat postu:

Odwołany za chaos prezes PKP wraca do pracy

Jak informuje "RMF FM" odwołany za chaos z rozkładem jazdy prezes PKP wraca do firmy. Po pół roku dla Andrzeja Wacha znalazła się posada w PKP Energetyka.

Andrzej Wach został członkiem zarządu spółki PKP Energetyka. Będzie odpowiadał za sprawy związane ze strategią i rozwojem.

Wach został wybrany przez walne zgromadzenie akcjonariuszy, czyli Skarb Państwa i PKP SA. Nowe stanowisko dostał bez konkursu. Jak usłyszała reporterka RMF FM pod uwagę były brane jego kompetencje i wieloletnie doświadczenie w branży.

W grudniu 2010 roku Wach oddał się do dyspozycji ministra infrastruktury. W wywiadzie udzielonym wówczas PAP mówił, że każdą decyzję przyjmie z pokorą, bo na tego typu stanowiskach można wypełniać swoją funkcję tylko przy pełnym zaufaniu kierownictwa resortu.

Wach pełnił swoją funkcje od 2004 roku. Decyzję o odwołaniu podjął wiceminister infrastruktury od spraw kolei, Andrzej Massel.

Andrzej Wach jest związany z PKP od roku 1980. Wcześniej pełnił funkcję Prezesa Zarządu "PKP Energetyka" spółka z o.o. Jest absolwentem Wydziału Elektrycznego Politechniki Warszawskiej oraz ukończył studia podyplomowe na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

>>>>

Tarira raira ta rira rajra
Znowu ta sama stara ferajna !

Po 89 mamy system jednego fachowca... Od gospodarki jest Balcerowicz i nikt wiecej . Od dziennikarstwa Wyborcza ...
Teraz mamy jedynego fachowca od PKP... Totez kraj wyglada jak wyglada...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:37, 22 Cze 2011    Temat postu:

Zgasły światła, pociągi przestały jeździć -

Dworzec Centralny oraz Dworzec Śródmieście w Warszawie zostały sparaliżowane po tym, jak z niewyjaśnionych przyczyn doszło do awarii prądu. Pociągi stanęły, a urządzenia sterujące ruchem przestały działać. Na Dworcu Centralnym zapanował chaos, pasażerowie skarżą się na brak informacji.

>>>>>

Oj czuje ze beda kolejne podwyzki premie i ordery od Bronka...
Za wybitne zaslugi w transformacji kolejnictwa ...
Mam nadzieje ze juz wszyscy rozumieja system okraglostolowy ...
Mordowal robotnikow i wprowadzil Stan Wojenny ? Na prezydenta go !
Zniszczyl gospodarke ? Dac mu tytul profesora !!!
Zniszczyl PKP premia!
Zawalil budowe drogi - podwyzka pensji !
A kazdemu z nich order !
Za zle nagradzac za dobro karac !
Genialny system ! Dlatego dziala jak dziala ...
A wy glosujcie na ,,kogo trzeba''... To bedzie jeszcze lepiej !

[imghttp://i.wp.pl/a/f/jpeg/27068/dworzec_centralny_awaria_pap_550_2.jpeg[/img]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:47, 08 Sie 2011    Temat postu:

Rosna sukcesy na kolei:

Dantejskie sceny w PKP. "To jakaś paranoja"

Piotr Rąpalski / Polska The Times "Gazeta Krakowska":

Krakowscy harcerze, kolonie szkolne i pojedynczy pasażerowie przeżywają dantejskie sceny w pociągach Tanich Linii Kolejowych jadących do i z Kołobrzegu. Kiedy wchodzą do zarezerwowanych przez siebie przedziałów, te są już pełne. Dochodzi do kłótni między pasażerami. - To jest jakaś paranoja - mówi jeden z harcerzy. W zeszłą sobotę znad morza wracali członkowie Krakowskiej Chorągwi Harcerskiej ZHP. Było ich 25. Spotkali harcerzy z ZHR i grupa rozrosła się do 180 osób. Wszyscy jednak mieli zarezerwowane przedziały. Kiedy o 21.15 pociąg z Kołobrzegu podjechał na stację w Szczecinku okazało się, że naklejki "rezerwacja" z ich przedziałów zostały zerwane, a wszystkie miejsca są zajęte. - Ciężko się wykłócać, czy naklejka była, czy nie. Oskarżać ludzi - mówi Joanna Olsza, drużynowa z chorągwi. Zjawił się kierownik pociągu, ale nic nie wskórał. Dał harcerzom wybór - jechać w niemiłosiernym ścisku do Poznania, gdzie dołączą wagony, albo czekać aż te przyjadą do Szczecinka. Poczekali. Trzy godziny.

Wypadek przy pracy PKP? - Wracałem z tego obozu dzień później. Sam. Prywatnie. Znów tłok był okropny. Ludzie w przedziałach i na korytarzach. A w Poznaniu dosiadły się jeszcze tłumy - opowiada Jakub Aksamit, harcerz z Krakowa. - Konduktor po błaganiach wpuścił część ludzi do zamkniętego przedziału, zarezerwowanego dla kobiet w ciąży i matek z małymi dziećmi - opowiada. Problemy są też w innych pociągach nad morze. Dwa tygodnie temu w składzie jadącym na Hel dzieci zdążyły zająć swoje rezerwacje, ale na korytarzach koczowało tyle osób, że wyjście do toalety było niemożliwe. A podróż trwa ponad 10 godzin.

Problemy są nie tylko z powrotem, ale i wyjazdem z Krakowa. - Wiele razy kartki z rezerwacjami były zrywane. Denerwuje się obsługa pociągu i pasażerowie - opowiada Bogdan Nowak, harcerz i organizator wyjazdów dla młodzieży. Po tym jak kilka razy miał problemy na Dworcu Głównym, postanowił wsiadać do pociągu z dziećmi wcześniej, na stacji w Płaszowie. Ale i tam pojawił się problem, bo kartki z rezerwacjami też zaczęły znikać. - Teraz przed wyjazdem muszę prosić patrol SOK, aby przyjechał do Płaszowa i przypilnował porządku - informuje Nowak. - To jest jakaś paranoja, że w XXI wieku, aby dostać się do przedziałów, trzeba korzystać z obstawy mundurowych - kwituje.

PKP Intercity, któremu podlegają przewozy TLK, tłumaczy się, że w związku z wakacjami uruchomiono 58 dodatkowych pociągów, m.in. nad morze, a spółka powiększyła swój tabor o 370 wagonów. - Dzięki temu pociąg do Kołobrzegu jeździ z 13 wagonami. Oczywiście spółka posiada rezerwę taborową, która na co dzień jest wykorzystywana w sytuacjach np. awarii lub wysokiej frekwencji - mówi Małgorzata Sitkowska, rzeczniczka PKP Intercity. - W przypadku pociągu relacji Kraków-Kołobrzeg pociąg ten został wzmocniony po drodze o trzy dodatkowe wagony - dodaje.

Nie tłumaczy jednak, dlaczego dodatkowych wagonów nie ma od razu, tylko trzeba na nie czekać. I co z walką o przedziały? - Konduktorzy zawsze otwierają zarezerwowane przedziały grupom, które na danej stacji wsiadają - zapewnia Sitkowska. Zupełnie nie zgadza się to z relacjami świadków.

>>>>>

Sa wiec duze sukcesy na kolei ! Bronek moze szykowac swoje ulibione medale !



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:15, 09 Sie 2011    Temat postu:

Kolejny chaos na PKP. Pasażerów nikt nie informuje o korektach

Regularnie co kilka dni kolej zmienia rozkład przyjazdów i odjazdów pociągów z krakowskich dworców. Nie informuje jednak o tym pasażerów odpowiednio wcześniej. Podróżni przychodzą więc na stację i dowiadują się, że skład już dawno odjechał.

Boleśnie przekonał się o tym Damian Rafalski, mieszkaniec Kurdwanowa. Co kilka dni dojeżdża on pociągiem InterRegio do pracy do Warszawy. - Skład wyjeżdżał punktualnie o godz. 18 ze stacji Kraków Główny, więc przychodziłem zazwyczaj już około 17.30, aby spokojnie kupić bilet i nie spóźnić się na odjazd - opowiada podróżny.

Ostatnio czekała go jednak niemiła niespodzianka. - Okazało się, że mój pociąg wyjechał godzinę wcześniej niż poprzedniego dnia i na dodatek kursuje teraz do Zawiercia, gdzie trzeba się przesiąść na drugi pociąg, aby dotrzeć do stolicy - skarży się mężczyzna.

Podróżny musiał więc jechać dużo droższym pociągiem ekspresowym, w którym trzeba wykupić dodatkowo miejscówkę. - Poprzedniego dnia na dworcu o planowanych zmianach nie było żadnej informacji - denerwuje się Damian Rafalski.

Ci pasażerowie, którzy mają więcej szczęścia i cudem zdążą na odjeżdżający wcześniej pociąg, muszą płacić nawet 10 zł opłaty za sprzedaż biletu u konduktora. - Mój pociąg z Krakowa do Tarnowa wyjechał wczoraj kilkadziesiąt minut wcześniej niż jeszcze kilka dni temu. Nie zdążyłem kupić biletu w kasie. Musiałem więc dopłacić za jego zakup w pojeździe - skarży się Patryk Siemion.

W spółce Przewozy Regionalne ( PR) przyznają, że rzeczywiście rozkład jazdy pociągów w kierunku Warszawy, ale również w stronę Tarnowa czy Nowego Sącza, zmienia się niemal co kilka dni. - Spowodowane jest to faktem, że cały czas prowadzone są prace modernizacyjne przy torowiskach na tych trasach - twierdzi Barbara Węgrzynek, rzecznik spółki PR. - Zmiany rozkładu były różne. Niektóre pociągi pojechały np. 30 minut później, niektóre wcześniej, a są też takie, których rozkład nie zmienił się - dodają w spółce InterCity.

Pasażerowie są jednak oburzeni, że kolejarze nie informują ich przynajmniej z dwudniowym wyprzedzeniem o planowanej modyfikacji rozkładu.

- Gdy tylko PKP ma informację, że prace przenoszą się na inny odcinek torów i będzie to powodowało zmiany w kursowaniu składów, powinny być wywieszane dodatkowe rozkłady jazdy na dworcach i na stronie internetowej - domagają się podróżni. Tymczasem informacje takie pojawiają się najczęściej tuż przed wyjazdem składu.

- Zapewniam, że zrobimy wszystko, aby takie sytuacje się nie powtarzały. Teraz dużo wcześniej będziemy podawać informację o zmianach - obiecuje Barbara Węgrzynek. - Podróżni muszą jednak przygotować się, że utrudnienia potrwają jeszcze długie miesiące i przed przyjściem na dworzec powinni sprawdzić rozkład w internecie lub dzwoniąc na informację pod nr 22 194 36.

Kolejna poważna zmiana rozkładu nastąpi 1 września.

>>>>>

Ale w kolo jest wesolo prawda ?! Zmiany z zaskoku godzin odjazdu... Przychodzisz na peron a tu pociag juz odjechal bo wlasnie zmienili rozklad ! To dodaje szaremu nudnemu zyciu dreszczyka emocji ... Za takie innowacje zdecydowanie nalezy sie medal od Bronka...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 23:36, 16 Sie 2011    Temat postu:

PJN: scentralizować zarządzanie infrastrukturą kolejową w Polsce

Państwo powinno scentralizować zarządzanie infrastrukturą kolejową w Polsce i zachować jej własność; możliwa jest jednak częściowa prywatyzacja kolei - uważa PJN. "Dziś pasażerowie jeżdżą w syfiastych warunkach, trzeba to zmienić" - argumentował Marek Migalski (PJN). O potrzebie szybkich, nowoczesnych i bezpiecznych kolei mówili na wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie politycy PJN. Podobne konferencje PJN organizowało we wtorek w całej Polsce.

"Koleje są po to, aby przewoziły ludzi. Dziś nie wykonują tych obowiązków, jest brudno, nie ma punktualności, a są wieczne spóźnienia, są inne rozkłady jazdy niż potrzeba" - wyliczała wiceszefowa klubu PJN Elżbieta Jakubiak. Oceniła, że jest to "horror polskiego pasażera".

Robert Kuraszkiewicz przekonywał z kolei, że obecnie koleje państwowe "na pewno jeżdżą gorzej niż jeździły jeszcze kilka lat temu", co - według niego - jest efektem "pewnego modelu zarządzania". "Dziś mamy taką sytuację, że są powołane spółki kolejowe (...) każda z nich teoretycznie ma pełnić inne funkcje, ale efekt jest taki, że nie ma całościowej, pełnej odpowiedzialności za sytuację na kolejach państwowych" - ocenił.

Jego zdaniem, środki uzyskane z UE na inwestycje kolejowe obecnie "nie są pozytywnie realizowane". "Główną przyczyną tego jest to, że nie istnieje centralne, skonsolidowane zarządzanie kolejami państwowymi w Polsce" - oświadczył Kuraszkiewicz.

Jak mówił, rząd i minister infrastruktury "w krótkiej perspektywie" powinni przedstawić jasną, kilkupunktową strategię wobec kolejnictwa. "Po pierwsze, wyodrębnienie spółki czy firmy zarządzającej infrastrukturą kolejową - czyli sieciami kolejowymi, torami (...) Ta spółka powinna pozostać w rękach państwa, dlatego, że to jest majątek strategiczny" - tłumaczył.

"I oczywiście w dającej się przewidzieć perspektywie możliwość prywatyzacji spółek kolejowych, ale (...) nie w tym modelu, w którym te spółki dziś funkcjonują" - zaznaczył. W jego opinii, państwo powinno scentralizować zarządzanie infrastrukturą kolejową w Polsce i wziąć za to odpowiedzialność.

Migalski mówił, że Polska kolej "jest sparaliżowana od trzech lat rządami ministra Grabarczyka". Jak ocenił, polscy pasażerowie "są zakładnikami wewnątrzplatformerskich gier". "To, że minister Grabarczyk utrzymuje się na swoim stanowisku, jest wynikiem tylko i wyłącznie tego, że włada jedną trzecią klubu parlamentarnego i Donald Tusk musi się liczyć w kimś tak nieudolnym" - stwierdził. Oświadczył, że PJN nie zgadza się na to.

Według Migalskiego, Polacy jeżdżą kolejami "w syfiastych warunkach". "Stąd nasz postulat częściowej prywatyzacji kolei po uwzględnieniu zachowania w rękach państwa tej infrastruktury" - powiedział.

Jakubiak powtórzyła też, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu (18-19 sierpnia) PJN złoży wniosek o odwołanie ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. "Trzeba zmienić ministra i trzeba spowodować kolejny raz, aby do Sejmu przyszedł premier i mówił o tym, jak wywiązał się z obietnic, (...) kiedy mówił, że bierze pełną odpowiedzialność za to, co się dzieje na kolei" - zaznaczyła. Według posłanki PJN, koleje dziś stały się "folwarkiem ludzi Grabarczyka".

>>>>>

Trzeba tak zorganizowac zachety ekonomiczne aby firmom nie oplacalo sie szkodzic jedna drugiej i np. nie uznawac biletow innej firmy ...
Konkurencja tego typu niszczy wszystko ... Pasazerowie maja coraz gorzej ... Owszem jesli ktos ma slaba jakosc uslug powinien rezygnowac z tej dzialalnosci i to jest selekcja tych ktorzy potrafia... Ale nie zeby pasazer sie dowiadywal ze bilet ma niewazny i musi kupic drugi raz ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:25, 17 Sie 2011    Temat postu:

Strajk sparaliżował kolej. Poważne kłopoty ministra Grabarczyka
Dziś o północy rozpoczął się 24-godzinny strajk w Przewozach Regionalnych. Protest pracowników oznacza problemy dla kilkuset tysięcy pasażerów, korzystających codziennie z usług przewoźnika. Jeszcze dziś posłowie PiS zamierzają złożyć kolejny wniosek o wotum nieufności dla Cezarego Grabarczyka - informuje "Rzeczpospolita". Poprzedni wniosek o odwołanie ministra infrastruktury ze stanowiska złożył SLD. Powodem był chaos na kolei, do którego doszło pod koniec 2010 r. w związku z tym, że ustalenia i spory między przewoźnikami dotyczące zmiany rozkładu jazdy trwały do ostatnich dni przed zmianą, a PKP PLK niemal do ostatniej chwili wprowadzała zmiany.

Głosowanie nad wnioskiem odbyło się w styczniu 2011 roku. Za wnioskiem SLD zagłosowało 192 posłów, przeciw było 229, 3 wstrzymało się od głosu. Do odwołania ministra potrzebne było minimum 231 głosów.

- Dostałem szansę od parlamentu, zadanie jest jasne: naprawić kolej, czas wyjątkowo krótki, ale wiosną jeszcze będą widoczne pierwsze efekty - powiedział Grabarczyk dziennikarzom tuż po głosowaniu.

Wielkopolska: na trasę nie wyjechał żaden pociąg Przewozów Regionalnych

Żaden z zaplanowanych pociągów Przewozów Regionalnych w Wielkopolsce nie wyruszył na tory, ze względu na strajk pracowników spółki - poinformował rzecznik Przewozów Regionalnych w Poznaniu Tomasz Andrzejewski.

Każdego dnia w Wielkopolsce kursuje około 250 pociągów spółki Przewozy Regionalne. Na trasę nie wyjechały też pociągi spółki Koleje Wielkopolskie, które korzystają z pracowników i obsługi PR.

Jak powiedział Zdzisław Krzyżaniak, przewodniczący MZZ Maszynistów Kolejowych w Polsce w Poznaniu, protest przebiega zgodnie z planem. - Te pociągi, które były planowane do zatrzymania zostały zatrzymane, łamistrajków nie ma, ci którzy mieli przyjść do pracy przyszli i podjęli akcję strajkową - powiedział Krzyżaniak.

Pomorskie: większość pociągów nie wyjechało na trasy

Większość pociągów Przewozów Regionalnych nie wyjechało na tory w Pomorskiem w ramach strajku. Ale na kilku trasach pociągi kursowały.

Jak poinformował dyrektor Pomorskiego Zakładu Przewozy Regionalne w Gdyni Zbigniew Labuda, rozpoczęty o północy strajk objął połączenia do Malborka, Słupska, Ustki, Kościerzyny, Chojnic i Tczewa. Dodał, że wyjechało siedem pociągów, w tym m.in. na Hel, do Władysławowa i Smętowa.

- Wprowadziliśmy zastępczą komunikację autobusową, ale przyznam, że wygląda to mizernie. Można z takiej alternatywy skorzystać np. na trasie Kościerzyna-Gdynia - dodał Labuda.

Bilety pasażerów Przewozów Regionalnych honoruje w środę trójmiejska spółka Szybkie Koleje Miejskie. Pociągiem SKM można w ten sposób pojechać do Gdańska, Gdyni, Redy i Tczewa.

24 godziny bez Przewozów Regionalnych na torach

Strajk ma potrwać 24 godziny, po czym zostanie zawieszony na tydzień i jeżeli związkowcy nie porozumieją się z zarządem Przewozów Regionalnych, zostanie wznowiony 24 sierpnia.

Związkowcy do godziny 20 we wtorek czekali na ostateczną ofertę zarządu PR i po zapoznaniu się z nią, postanowili propozycję odrzucić. W ich opinii propozycja ta nie wyczerpała wszystkich żądań, jedynie częściowo spełnia postulaty płacowe, ale nie odnosi się do innych żądań, dotyczących np. sposobu funkcjonowania spółki.

W swojej ostatniej propozycji zarząd Przewozów Regionalnych zgodził się na 280 zł podwyżki - czyli tyle, ile chcieli związkowcy. Jednak zaproponowali rozłożenie tej kwoty na raty. Związkowcy zaś domagali się, by cała ta kwota została wypłacona od razu, od czerwca tego roku.

Rzecznik strajkujących: jest mi bardzo przykro

- Jest mi bardzo przykro z powodu strajku i liczę na wyrozumiałość - powiedział w TVN 24 Leszek Miętek. Rzecznik strajkujących kolejarzy przypomniał, że od 3,5 roku związkowcy nie mogli znaleźć porozumienia z zarządem i władzami spółki.

Przewozy Regionalne to największy w Polsce kolejowy przewoźnik pasażerski - dziennie wyjeżdża na tory ok. 2,7 tys. pociągów, z których korzysta ok. 300 tys. pasażerów - głównie dojeżdżających do pracy.

Przewozy Regionalne nie planują uruchomienia autobusowej komunikacji zastępczej, natomiast spółka zwróci w całości pieniądze za bilety wykupione na 17 sierpnia.

>>>>>

Jak widac powodem wybuchu bylo potraktowanie tamtego maszynisty pod Babami... Czyli jakby takie popieranie swojakow niezaleznie od tego co robia ... Jesli bylo 118 km/h to trudno aby nie zajela sie tym prokuratura... Na ogol przy szybkosci 38 km/h pociagi nie wylatuja w powietrze - przeciez tam nie ma jakichs przepasci czy gor tylko typowo polski plaski krajobraz ... Trudno sie z czyms zderzyc przypadkowo ...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:15, 07 Wrz 2011    Temat postu:

Pasażerowie mówią dość: żądamy papieru w toaletach!

Od północy 32 tys. rozgoryczonych pasażerów bojkotuje polskie koleje. - Żądamy punktualności, papieru w toaletach i skrócenia czasu podróży - apelują internauci i zapowiadają korzystanie z alternatywnych środków transportu.

Strajkowali już kolejarze, teraz przyszedł czas na podróżnych. Rozżaleni pasażerowie mają już dość bałaganu na kolei. Na Facebooku założyli profil "Ogólnopolski strajk pasażerów kolei" i wraz z ponad 30 tysiącami internautów zapowiedzieli, że nie będą dziś podróżowali pociągami.

- Ktoś powie, że taki protest nie ma sensu, ale my nie chcemy wychodzić na tory, blokować ulic i dworców - tłumaczą swoje postępowanie założyciele profilu. - Chcemy po prostu zwrócić uwagę na problemy, które nas, pasażerów, na co dzień dotyczą.

Użytkownicy portalu narzekają m.in. na opóźnienia w odjazdach pociągów, brak miejsca w wagonach czy małą liczbę składów. Jednocześnie zachęcają innych, by zbojkotować koleje i w zamian skorzystać z aut, autobusów, a nawet samolotów.

Strajk ma skończyć się o północy, ale internauci zapowiadają jego wydłużenie, jeśli ich apele nie zostaną wysłuchane. - W przypadku niezrealizowania naszych postulatów do 9 września, przedłużymy nasz protest - zapowiadają strajkujący.

>>>>>

No to na kolei protestuja juz wszyscy!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:07, 28 Lis 2011    Temat postu:

Jak PKP "uszczęśliwia" pasażerów jeżdżących do Warszawy.

Nowy rozkład PKP (wchodzi w życie 11 grudnia) wkurzył łodzian którzy codziennie jeżdżą do Warszawy. Nie dość, że podróż trwa dłużej, to część pociągów, które wieczorem wracają ze stolicy do Łodzi, ma omijać dworzec Łódź Widzew.

Wściekli są zwłaszcza ci, którzy wsiadają na Widzewie i siłą rzeczy tam parkują samochody. Gdy w życie wejdzie nowy rozkład jazdy, to wracając z Warszawy na dworzec Kaliski będą zmuszeni jechać tramwajem na Widzew po swój samochód!

Równie uciążliwe jest również jechanie rano przez pół Łodzi, żeby zaparkować przed Kaliskim i wieczorem odbywać taką samą trasę, aby dotrzeć do domu. Parkowanie przy dworcu Łódź Chojny jest natomiast ryzykowne, bo jest tam bardzo mało miejsc dla aut.

Małgorzata Sitkowska, rzecznik PKP Intercity tłumaczy: - Trzy pociągi kursować mają z pominięciem Widzewa. Jest to spowodowane dużym natężeniem ruchu w obrębie łódzkiego węzła kolejowego i zamknięciem jednego z torów.

Dla podróżnych takie tłumaczenie jest absurdalne. - Przecież na Widzewie wysiada tłum ludzi, a na Kaliski jedzie już praktycznie tylko powietrze – twierdzi czytelnik Dziennika Łódzkiego. - Niech PKP skieruje inne pociągi przejeżdżające w tym czasie przez Olechów, a nam oszczędzi czasu i nerwów. Czemu PKP nas torturuje?

Taki sam problem dotyczy połączeń między Warszawą i Wrocławiem. W stronę Wrocławia pociąg ma zatrzymywać się na Kaliskim, Chojnach i Widzewie, zaś z powrotem z pominięciem Widzewa.

Podróżnych drażni też czas podróży do Warszawy. Początkowo według nowego rozkładu pociąg miał jechać półtorej godziny. Po korektach podróż wydłużyła się o kilkanaście minut. Rekord to kurs ze stolicy na Kaliską w 2 godz. i 48 minut!

Obecnie z Kaliskiej do Warszawy Centralnej pociąg jedzie 2 godz. i 15 min. Z Widzewa podróż trwa niespełna 2 godz.

Podróżni nie mogą też pogodzić się z niedotrzymaną obietnicą byłego ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, który zapewniał, że 2012 r. dojedziemy z Łodzi do stolicy w 65 minut.

>>>>

Czyli jezd supa ! Nie ma swiatla nie ma pociagow ! XXI wiek ! Barbarzynstwo !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:48, 20 Gru 2011    Temat postu:

Z Widzewa na Kaliski w 40 minut

"Pol­ska Dzien­nik Łódz­ki": Po­cią­gi kur­su­ją­ce mię­dzy dwor­cem Łódź Wi­dzew a Ło­dzią Ka­li­ską jadą nie­kie­dy 40 minut, a bywa, że nawet dłu­żej. Zgod­nie z roz­kła­dem jazdy po­dróż po­win­na trwać nie­wie­le ponad 20 minut. Po­dróż­ni są wście­kli i wy­sia­da­ją na Wi­dze­wie, wsia­da­ją tam do tram­wa­ju i... jadą nim w oko­li­ce Ka­li­skie­go. To nie ab­surd, a oszczęd­ność czasu.

- Po­ciąg, któ­rym co­dzien­nie wra­cam z pracy, wy­jeż­dża­ją­cy z War­sza­wy Cen­tral­nej o godz. 16.02 ani razu nie przy­je­chał do Łodzi Ka­li­skiej o 18.12. Zwy­kle przy­jeż­dża nie wcze­śniej niż o godz. 18.40, a więc co naj­mniej 30 minut póź­niej. Kie­row­nik po­cią­gu, za­py­ta­ny o po­wo­dy opóź­nie­nia od­po­wie­dział mi "a kto by się tam przej­mo­wał roz­kła­dem" - na­pi­sa­ła do nas pani Mo­ni­ka. Po­dróż­ni, któ­rzy mają dość żół­wie­go tempa jazdy po­cią­gów wolą wy­siąść na Wi­dze­wie i do­je­chać na Ka­li­ski ko­mu­ni­ka­cją miej­ską. Tram­waj linii nr 10 po­ko­nu­je ten od­ci­nek w 26 minut, a w week­en­dy nawet w 24 mi­nu­ty, czyli tyle, ile po­wi­nien je­chać po­ciąg zgod­nie z roz­kła­dem jazdy.

Po­cią­gi kur­su­ją­ce mię­dzy Ło­dzią i War­sza­wą to w więk­szo­ści skła­dy uru­cha­mia­ne przez PKP In­ter­ci­ty. Spół­ka sza­cu­je, że w tym roku przyj­dzie jej za­pła­cić aż 600 tys. zł od­szko­do­wa­nia za opóź­nio­ne po­cią­gi.

Prze­pis mówi, że jeśli po­ciąg spóź­ni się wię­cej niż go­dzi­nę, to pa­sa­żer ma prawo do od­szko­do­wa­nia w wy­so­ko­ści 25 proc. ceny bi­le­tu. Jeśli po­ciąg spóź­ni się ponad dwie go­dzi­ny, to od­szko­do­wa­nie się­gnie 50 proc. ceny bi­le­tu. Pie­nią­dze po­win­ny tra­fić do po­dróż­ne­go w ciągu mie­sią­ca. Jeśli prze­woź­nik tego nie zrobi, pa­sa­żer po­wi­nien zgło­sić to do Urzę­du Trans­por­tu Ko­le­jo­we­go, który na­ka­że wy­pła­cić od­szko­do­wa­nie.

PKP In­ter­ci­ty nie­chęt­nie wy­pła­ca od­szko­do­wa­nia. Wła­dze spół­ki twier­dzą, że przy­czy­ną opóź­nień są nie­ustan­ne re­mon­ty na li­niach ko­le­jo­wych. Chcą, aby w wy­pła­cie od­szko­do­wań par­ty­cy­po­wa­ły PKP Pol­skie Linie Ko­le­jo­we. Ne­go­cja­cje trwa­ją.

Przy­czy­ną opóź­nień na tra­sie mię­dzy Wi­dze­wem i Ka­li­ską jest re­mont linii ko­le­jo­wej. Prace roz­po­czę­ły się 14 wrze­śnia. Miały za­koń­czyć się do grud­nia. Nie­ste­ty, cią­gle trwa­ją. Ko­le­ja­rze za­pew­nia­ją, że sy­tu­acja po­win­na zmie­nić się po świę­tach. Do 24 grud­nia re­mont ma się za­koń­czyć. Obec­nie trwa mon­taż in­sta­la­cji na prze­jaz­dach ko­le­jo­wych.

W ra­mach tej in­we­sty­cji wy­re­mon­to­wa­no m.​in. dwo­rzec Łódź Choj­ny. Re­mont torów łącz­nie z przy­szło­rocz­ną prze­bu­do­wą dwor­ca Łódź Wi­dzew, nowym przy­stan­kiem Łódź

"Pol­ska Dzien­nik Łódz­ki", Mar­cin Be­resz­czyń­ski

>>>>>

Fajne co ? Z Lodzi do Lodzi w 40 minut . Mozna lekko w tym czasie przejechac normalnie 50 kilometrow :O)))



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:08, 22 Gru 2011    Temat postu:

6 dyrektorów, 55 mln zł, a kolei nie będzie

Przygotowania do budowy kolei dużych prędkości (KDP) kosztowały już ok. 55 mln zł i mimo deklaracji resortu transportu o zamrożeniu projektu ta kwota może dalej rosnąć – stwierdza "Dziennik Gazeta Prawna".

Już ok. 25 mln zł poszło na wstępne analizy zlecone hiszpańskiej firmie doradczej i projektowej. Ale koszty mogą się podwoić w 2012 r. bo całkowita wartość kontraktu wynosi 49 mln zł. Nad projektem pracuje też komórka PKP – Centrum KDP, gdzie w ciągu 2 lat zatrudniono 42 pracowników, którymi kieruje 6 dyrektorów. W tym roku wszystkie pensje pochłoną 3,6 mln zł, a łączny koszt utrzymania Centrum to 5 mln zł.

Jak podkreśla dziennik, to dane nieoficjalne, bo resort transportu odmówił podania kwot.

Resort chce ograniczyć wydatki. Analizuje możliwości wypowiedzenia umów na ekspertyzy przygotowawcze, w grę wchodzi też rozwiązanie zespołu koordynującego inwestycję. Ale nie będzie to łatwe, bo Hiszpanie za przedterminowe rozwiązanie umowy z pewnością zażądają ekstrapremii, a dla urzędników odprawy – stwierdza "DGP".

>>>>

No ale grunt ze wyznaczono dyrekcje ze stosownym symbolicznym wynagrodzeniem wlasciwie na -piwkiem ...
Tak wygla euro-przedsiebiorczosc z euro-dotacjami ...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:13, 28 Gru 2011    Temat postu:

Matylda Witkowska / Polska The Times

Chcą usprawnić dojazd do dworca Łódź Widzew

"Polska Dziennik Łódzki": Jak usprawnić dojazd z centrum do dworca Łódź Widzew? Studenci gospodarki przestrzennej Uniwersytetu Łódzkiego proponują wprowadzenie nowej linii autobusowej, żeby autobusy, jadąc przez Stoki, omijały korki. Mogłyby jechać ul. Widzewską

( jaką znowu Widzewską ???

albo... podjeżdżać pod dworzec od drugiej strony torów.

Na pomysł uruchomienia "dworcowej" linii wpadł Wojtek, student ze Skierniewic. Gdy kilka lat temu zaczynał studia, podjeżdżał pociągiem niemal pod samą uczelnię. Teraz musi dojeżdżać znacznie dłużej. - Wystarczy, że jest korek, śnieg, wypadek albo remont na ul. Kopcińskiego, a autobus linii nr 85 jedzie nie 15, a 30 minut - mówi Wojtek.

Dlatego razem z Krzyśkiem, kolegą z roku, opracował projekt trasy autobusu, który podjeżdżałby do dworca na Widzewie od...drugiej strony torów.

>>>> Znakomity pomysl ! Potrzeba matka wynalazkow !

- Krańcówka mogłaby być przy ul. Lawinowej - snuje plany Krzysiek. - Jest tam coś na kształt prowizorycznego przejścia przez tory. Wystarczyłoby to przebudować.

>>>>

No tak - tylko ze Lawinowa to piach kamienie dziury ! Zreszta fajna dzika uliczka wsrod pol lasow KRÓW ! Tak ! W mieście łodzi pasą się krowy kaczki kury itp .

Autobus jechałby potem ulicami: Edwarda, Czechosłowacką,

>>>> Czyli Grembach jedna z ciekawych ale najbiedniejszych dzielnic Łodzi.

Małachowskiego, Konstytucyjną, Narutowicza, Jaracza do Węglowej, omijając światła i korki. Podobnie jak dawna linia L jeżdżąca na lotnisko, nie zatrzymywałby się na przystankach. Jego rozkład jazdy mógłby być zgrany z odjazdami i przyjazdami pociągów.

- Oceniamy, że dojeżdżałby do ul. Kopcińskiego w 12 minut - mówi Wojtek.

A jeśli nie dałoby rady podjechać od drugiej strony torów? Studenci proponują puścić autobus ulicami Rokicińską i Widzewską, potem dalej tą samą trasą.

>>>> Czyli przez Grembach .

- Dyrekcja Zarządu Dróg i Transportu wnikliwie przeanalizuje pomysł studentów, a także rozważy potrzeby pasażerów w tym zakresie i nasze możliwości dotyczące uruchomienia nowej linii komunikacyjnej - odpowiada Agnieszka Lubiatowska, rzeczniczka ZDiT.

Więcej problemów z uruchomieniem linii widzi Grzegorz Nita, dyrektor projektu przebudowy dworca Łódź Fabryczna. Jego zdaniem, skierowanie pasażerów na drugą stronę torów jest niemożliwe. - Przejście naziemne jest wykluczone ze względów bezpieczeństwa - tłumaczy Grzegorz Nita.

Z kolei 50-metrowe przejście podziemne, które ma być wybudowane w tym miejscu w przyszłym roku, będzie za krótkie. Sięgnie tylko peronów. Tymczasem są jeszcze tory towarowe. Dlatego potrzebne byłoby przejście długości 150 m.

- To bardzo podniosłoby koszty - tłumaczy Grzegorz Nita. - Z kolei wybudowanie kładki nad torami spowolniłoby ruch pociągów, bo pod taką kładką muszą one zwalniać - dodaje.

Jego zdaniem, jedyną możliwością puszczenia autobusów od drugiej strony torów, jest zbudowanie nad torami wiaduktu z prawdziwego zdarzenia.

Matylda Witkowska "Dziennik Łódzki"

>>>>>

No tak ale predzej czy pozniej trzeba bedzie nad stacja Widzew zrobic przejazd dla samochodow . Bo w tej okolicy NIE MOZNA SAMOCHODEM PRZEJECHAC TOROW !!! Trzeba jechac na okolo ! Nie moze byc duzej stacji Łódź Widzew ktora jest bariera w poruszaniu sie ! Tamujaca ruch !
Glowna stacja Widzewa musi byc NORMALNA ! Toz wiejskie stacje maja przejazdy a Widzew NIC !!!
Tluamczenia ze to ,,podroży inwestycję'' sa debilne ! TO KTO TAKA INWESTYCJE ZATWIERDZIL !!! Planowaliscie dworzec w ktorym NIE MA JAK PRZEJSC PRZEZ TORY NA DRUGA STRONE !!! Nie mowiac o samochodach ! Na powaznie w XXI wieku !!!!
SLYSZELISCIE O TYM ??? Dworzec ktory blokuje zycie okolicy BO NIE MA JAK PRZEJSC PRZEZ TORY NIE MOWIAC O SAMOCHODACH ! A urzednicy mowia ze nie ma tego w planach bo za drogie ! Czyli zrobia dworzec - a jesli ktos bedzie chcial przejsc tory to nielegalnie przeskakujac . A samochod trzeba sobie zmienic w smiglowiec !
Idea dojazdu od drugiej strony jest sluszna . Przyda sie taki wariant aby odciazyc Pilsudskiego .
Z tym ze zamiast uliczek ja bym proponowal Pomorska nastepnie Henrykowska gdzie trzeba by polozyc asfalt az do Dworca Widzew gdzie trzeba zrobic normlany przejazd samochodow rowerow i przechodzenie pieszych jak na kazdym NORMALNYM dworcu ! W ten sposob Dworzec Widzew stalby sie wezlem komunikacyjnym tej dzielnicy dostepnym z czterech stron swiata a nie tylko dwu . Po drugiej stronie moze by sie ludzie pobudowali bo teraz nie maja dojazdu jak mowie a torow nie da sie przejsc wiec jedyne co tam jest to pola ...
Widzicie tutaj jak tepota urzedasow niszczy Łódź ! Dworce bez mozliwosci przebycia torow buduja !!!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:03, 22 Lut 2012    Temat postu:

Węzeł im. Stanisława Barei kompromitacją PKP?

Wy­bu­do­wa­ny za 15 mln zł par­king "Par­kuj i Jedź" przy war­szaw­skim osie­dlu Ur­sus-Niedź­wia­dek jest nie­po­trzeb­ny. Bu­do­wa par­kin­gu ma sie ku koń­co­wi, a tym­cza­sem in­we­sty­cja zwią­za­na z po­wsta­niem w tym miej­scu no­we­go przy­stan­ku ko­le­jo­we­go nawet się nie roz­po­czę­ła. PKP nie ma po­zwo­le­nia na bu­do­wę - in­for­mu­je Życie War­sza­wy.

Nowy par­king znaj­du­je się na ul. Orląt Lwow­skich przy osie­dlu Ur­sus-Niedź­wia­dek. Wraz z tą in­we­sty­cją miała odbyć się za­pla­no­wa­na przez PKP PKL bu­do­wa przy­stan­ku ko­le­jo­we­go, który łą­czył­by Ursus i Wło­chy z Pia­sto­wem i Prusz­ko­wem. Bu­do­wa par­kin­gu ma się ku koń­co­wi a in­we­sty­cja PKP jest nadal da­le­ka od re­ali­za­cji. Nie­ist­nie­ją­cy jesz­cze przy­sta­nek już zy­skał nie­ofi­cjal­ną nazwę „węzła ko­mu­ni­ka­cyj­ne­go im. Sta­ni­sła­wa Barei".Po­ro­zu­mie­nie w tej spra­wie zo­sta­ło za­war­te jesz­cze w 2008 roku przez pre­zy­dent War­sza­wy Hannę Gron­kie­wicz-Waltz i ów­cze­sne­go pre­ze­sa PKP An­drze­ja Wacha. PKP opóź­nie­nie tłu­ma­czy pro­ble­ma­mi przy po­dzia­le grun­tów w try­bie ko­le­jo­wej spe­cu­sta­wy. Wo­je­wo­da Jacek Ko­złow­ski do­pie­ro w tym roku wydał de­cy­zję lo­ka­li­za­cyj­ną dla tej in­we­sty­cji ko­le­jo­wej. Obec­nie bu­do­wa przy­stan­ku prze­wi­dzia­na jest na lata 2012 i 2013, to zna­czy, że za­kła­da­jąc opty­mi­stycz­ny sce­na­riusz, po­cią­gi za­trzy­ma­ją się na sta­cji Ur­sus-Niedź­wia­dek obok par­kin­gu Par­kuj i Jedź naj­wcze­śniej za pół­to­ra roku.

Czy do tego czasu par­king, który miał być prze­zna­czo­ny dla miesz­kań­ców prze­sia­da­ją­cych się z sa­mo­cho­dów do po­cią­gów, bę­dzie stał bez­u­ży­tecz­nie? De­cy­zja jesz­cze nie za­pa­dła. Jedną z opcji jest od­da­nie miesz­kań­com par­kin­gu jako osie­dlo­we­go ga­ra­żu, na czas re­ali­za­cji prac zwią­za­nych z bu­do­wą no­we­go przy­stan­ku.

>>>>

No nie bez przesady . Jak cos jest beznadziejne to nie nazywajacie tego im. Barei . On nie zasluzyl . On pietnowal absurd a nie wymyslal !!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:50, 04 Mar 2012    Temat postu:

Śląskie: katastrofa kolejowa. Zderzyły się dwa pociągi

Rośnie liczba ofiar katastrofy kolejowej pod Szczekocinami. Od kiedy zaczęto używać ciężkiego sprzętu i podniesione wraki wagonów, wydobyto kolejne ciała - 15 ofiarę, którą było widać już wcześniej, oraz jeszcze jedno ciało. Tym samym liczba ofiar wynosi już 16. Okazało się także, że jedną z ofiar jest Amerykanin.

Po godzinie 10 na miejsce katastrofy kolejowej pod Szczekocinami k. Zawiercia przybył pociąg techniczny z kolejowej służby ratowniczej, czyli specjalny dźwig i pojazd na gąsienicach, tzw. "czołg", który rozpoczął akcję rozszczepiania wraków wagonów. Tuz po 12 wydobyto w końcu ciało 15 ofiary śmiertelnej, które było widoczne już wcześniej, ale nie można się było do niego dostać. Jak poinformował st. kpt. Radosław Lendor z zawierciańskiej straży pożarnej, pociąg ratowniczy umożliwi rozszczepienie wraków wagonów, tak aby można było dokładnie zbadać teren katastrofy oraz wydobyć ciało 15. ofiary. - Elektrowóz zmiażdżył wagon, są ze sobą zespolone, z tego powodu dostęp do nich jest niemożliwy - powiedział Lendor.

Pociąg wyposażony jest w dźwig oraz pojazd na gąsienicach, który "zostanie wykorzystany do rozerwania wraków". Akcja może potrwać kilka godzin. - To jest bardzo trudna operacja - dodał st. kpt. Lendor.

Rzecznik PSP Paweł Frątczak powiedział, że dotarcie do 15. ofiary może potrwać nawet kilka godzin. Dodał, że strażacy będą przeszukiwać uszkodzone wagony i sprawdzać, czy na pewno nikogo tam nie ma. Dodał, że w tym momencie trwa też zabezpieczanie śladów i dowodów przez ekspertów z komisji badania wypadków kolejowych oraz przez prokuratorów i policję.

Frątczak powiedział, że według szacunków straży pożarnej cała akcja związana z usuwaniem skutków katastrofy może potrwać kilka dni.

Tragiczna katastrofa kolejowa

Wczoraj, tuż przed godziną 21 między miejscowościami Starzyny i Sprowa, w pobliżu wsi Chałupki, doszło do zderzenia dwóch pociągów relacji Przemyśl-Warszawa oraz Warszawa-Kraków. Do tej pory wiadomo, że zginęło 15 osób, przy czym ciało 15 ofiary jest uwięzione w zgniecionym wagonie i nie można na razie do niego dotrzeć. W szpitalach przebywa 58 osób. Połowa z nich ma ciężkie obrażenia. Po godzinie 2.30 premier Donald Tusk i minister Sławomir Nowak pojawili się na miejscu katastrofy. Po godzinie 8.30 prezydent Bronisław Komorowski również zapowiedział, że pojawi się na miejscu katastrofy.

Po godzinie 4 rano zakończyła się akcja związana z wydobywaniem rannych z pociągu, które zderzyły się w sobotę na Śląsku. Teren wokół katastrofy jest odgrodzony; resztki zmiażdżonych wagonów leżą w poprzek torów, lokomotywy leżą na sobie. Zakończył się już pierwszy etap akcji ratunkowej m.in. z wykorzystaniem psów, które są wyszkolone do poszukiwania osób żywych a miejscach katastrof. Takich osób nie udało się juz znaleźć, o czym mówił minister Cichocki.

Na miejscu katastrofy pracowało około 450 strażaków i 100 policjantów. Rozstawiono specjalne ogrzewane namioty. W akcji uczestniczyło kilkadziesiąt karetek pogotowia i dwa śmigłowce. Kolejnym etapem będzie użycie ciężkiego sprzętu do podniesienia zniszczonych składów. Wtedy może się okazać, że ofiar jest więcej.

- Można powiedzieć, że etap operacji związanych z wydobywaniem, ewakuacją rannych zakończył się o godzinie 4.10. Teraz na miejscu jest 11 zastępów, będą brały udział w przeszukiwaniu ostatnich zniszczonych wagonów - powiedział ok. godz. 7 rano rzecznik komendanta głównego PSP Paweł Frątczak.

Około godziny 7 rano trwało rozpinanie i odciąganie wagonów, które nie zostały uszkodzone, lub są uszkodzone w mniejszym stopniu. - Chodzi o to by do tych najbardziej zniszczonych mogły dojechać dwa pociągi ratownicze. Wyposażone są one m.in. w specjalistyczne dźwigi do podnoszenia wagonów i lokomotyw a także różnego rodzaju pojazdy - np. na gąsienicach do odciągania zniszczonych wagonów - zaznaczył Frątczak.

Wyjaśnił, że kolejnym etapem będzie zabezpieczenie przez prokuratorów miejsca katastrofy; strażacy będą natomiast je przeszukiwać "metr po metrze". - Wiemy już, że zginęło 15 osób. Niestety nadal nie udało nam się wydobyć ostatniej ofiary, widzimy ją ale nie możemy do niej dotrzeć - dodał rzecznik. Pytany czy ten tragiczny bilans może wzrosnąć powiedział, że na razie nie ma takich przesłanek ale "niestety nie można niczego wykluczyć".

Szef MSW Jacek Cichocki, który pojawił się na miejscu wypadku po godzinie 2 w nocy poinformował, że w pociągu należącym do Intercity było 250 osób. W drugim ze składów mogło się znajdować około 120 pasażerów. Wojewoda śląski dodał podczas krótkiego spotkania z dziennikarzami, że wśród poszkodowanych osób są obywatele innych krajów, w tym Ukrainy. - Trudno przewidzieć, co jeszcze ratownicy znajdą pod tymi zwałami metalu. Na razie nie ma sygnałów o tym, że ktoś wzywa pomocy - mówił wtedy Cichocki.

W wypadku brały udział pociągi: TLK 31100 rel. Przemyśl (14.46) – Warszawa Wsch. (Warszawa Cent. 22.49) oraz Przewozy Regionalne – Interregio 13126 (Warszawa Wsch. – Kraków Gł.). Pociągi, które się zderzyły miały razem 11 wagonów - poinformował rzecznik PKP PLK Mirosław Siemieniec.

Pociąg Warszawa-Kraków wjechał na tor, po którym poruszał się pociąg Przemyśl-Warszawa, jadący po właściwym torze – poinformowano w komunikacie. Pociąg Intercity Przemyśl-Warszawa składał się z 7 wagonów i lokomotywy; w pociągu Interregio lokomotywy ciągnęła 4 wagony. Na odcinku, gdzie doszło do zdarzenia, dozwolona prędkość wynosiła 120 km/h, a jazda na tym odcinku była dozwolona na obu torach.

Do zdarzenia doszło na szlaku Starzyny-Sprowa na linii kolejowej 64, która jest zjazdem z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa. Na miejsce katastrofy kolej wysłała dwa pociągi ratunkowe.

Intercity uruchomiła specjalną infolinię

Informacje związane z wypadkiem można uzyskać pod numerami: 19 757 - z telefonów stacjonarnych oraz (42) 19 436 - z telefonów komórkowych. Oba numery zostały podane na stronie internetowej spółki Intercity.

Infolinię na temat poszkodowanych w katastrofie kolejowej pod Szczekocinami uruchomiło też działające przy wojewodzie śląskim Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego. Numery telefonów to 32 20 77 201 i 32 20 77 202.

Jak poinformowała Katarzyna Kuczyńska z biura prasowego wojewody, pod tymi numerami można uzyskać zweryfikowane informacje nt. poszkodowanych w katastrofie.

- Wygląda to tragicznie. Widziałem wiele katastrof, natura nas nie oszczędza. Wagony są zmiażdżone, zakleszczone. Akcję ratunkową utrudnia to, że do wypadku doszło w podmokłym terenie, właściwie w szczerym polu. Wiemy na pewno o sześciu ofiarach śmiertelnych. Chciałbym, żeby to był bilans zamknięty, ale zobaczymy jak będzie po przejściu strażaków przez wszystkie wagony. Wiem, że przed chwilą wyciągnęli z nich kolejną żywą osobę - powiedział w rozmowie z TVN 24 wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk.

Przyczyny zdarzenia zbada Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych. Na miejsce udali się również przedstawiciele PKP Intercity. Akcję ratunkową na miejscu koordynuje wojewódzkie centrum zarządzania kryzysowego województwa śląskiego.

- Do katastrofy doszło o godzinie 20.57 na szlaku, na którym oba tory są przejezdne. Pociągi znalazły się na jednym torze. Jechały w przeciwnych kierunkach - powiedział na antenie TVN 24 Andrzej Pawłowski, członek zarządu PKP PLK.

>>>>

No to super ! Wspaniale rozwija sie kolejnictwo . Trend z minionych lat jest nie tylko kontynuowany ale osiaga nowa jakosc . Teraz juz nie tylko tlok i brak pociagow . Teraz jezdza po jednym torze z naprzeciwka .
Choc sa dwa tory ! Przed wojna byl tylko jeden tor w wielu miejscach i nie bylo komputerow ipadow laptopow gpsow satelit i takich numerow nie bylo ... Postemp ...
I polecieli tam wszyscy jointowcy . I PO CO ? Ogladac skutki wlasnej glupoty ??? Nie potrafisz nie pchaj sie na afisz . Taka jest cena rzadow imbecyli . Przy czym katastrofy sa widowiskowe a np. w takiej sluzbie zdrowia ludzie sobie po cichu wymieraja i cisza ... Bo nie ma katastrofy ...
Ale sami sobie taki los zgotowaliscie ... Sytuacja jest rozwojowa i beda jeszcze wieksze ,,atarkacje''...

Katastrofa kolejowa w Szczekocinach, fot. PAP/Jacek Bednarczyk


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 13:06, 10 Mar 2012    Temat postu:

Absurd na kolei. Peron krótszy niż pociągiPeron na stacji w Mławie jest krótszy niż wjeżdżające na stacje pociągi pospieszne. Pasażerowie mogą więc mieć problem z wsiadaniem i wysiadaniem z niektórych wagonów - podąło Radio Dla Ciebie.

Taką informacją z mieszkańcami Wólki, na jednym z zebrań, podzielił się Janusz Dylewski, kolejarz z wieloletnim stażem. Powodem miała być długość peronów. Przed modernizacją peron w Wólce mierzył 400 metrów - po modernizacji będzie miał tylko 300 metrów. Radio dla Ciebie ma dla mławian dwie wiadomości: jedną dobrą i jedną złą. Jak twierdzą ci, którzy już je znają, trudno w obie uwierzyć. Pierwsza -dobra jest taka, że pociągi pospieszne jednak będą się zatrzymywać. Druga - ta zła jest taka, że jeśli ktoś znajdzie sobie wygodne miejsce w ostatnim wagonie, a skład będzie długi, to żeby wysiąść i nie połamać sobie przy tym nóg będzie musiał przejść bliżej czoła pociągu.

- Pasażerowie będą mieli udrękę. To nierzeczywiste wręcz, trudno w to uwierzyć - mówili poinformowani przez reporterkę RDC Agnieszkę Milewska mieszkańcy.

Jak powiedział Radiu Dla Ciebie Maciej Dutkiewicz z Centrum Realizacji Inwestycji PKP PLK, wszystkie budowane przez PLK perony na jakiejkolwiek linii kolejowej spełniają standardy zawarte w rozporządzeniu ministerialnym.

- W przypadku Mławy budujemy perony o długości 300 metrów i to jest standardowa długość peronu dla miejscowości tej wielkości. Nie ma przeszkód, żeby zgodnie z rozkładem, jeżeli przewoźnik to zaplanuje, zatrzymywały się tam pociągi jakiejkolwiek kategorii - uspokaja Maciej Dutkiewicz.

Janusz Dylewski uważa, że nie jest to takie proste.

- Wólka do tej pory miała perony o długości 400 metrów. Pociąg Monciak - Krupówki z Katowic do Gdyni tam się zatrzymywał. Teraz będzie to niemożliwe. Na przykład składy np. do Olsztyna, też nie będą się tam zatrzymywać, bo są długie więc nie pozwalają na to perony - tłumaczy Janusz Dylewski.

Jak zapewnia Małgorzata Sitkowska rzecznik PKP Intercity, pociągi TLK w kierunku Olsztyna i Gdyni nadal będą się zatrzymywały w Mławie.

- 300 metrów peronu to jest 11 - 12 wagonów. Pociągi TLK do Olsztyna i Gdyni mają od 7 do 10 wagonów. Jedyny wyjątek stanowi ekspres Monciak - Krupówki, który zestawiany jest w różne liczby wagonów - czasami nawet 15. Może być taka sytuacja, że 1 czy 2 wagony będą się zatrzymywały poza peronami. W takich sytuacjach drużyna konduktorska zabezpiecza ostatnie wagony i informuje, że opuszczenie pociągu odbywa się przez następne wagony, bliższe czoła lokomotywy - wyjaśnia Małgorzata Sitkowska.

Mieszkańcy Mławy są oburzeni. - Peron powinien być dłuższy - taki, żeby pociągi się na nim mieściły. To jest logiczne i nie wymaga komentarza - podkreślił jeden z nich.

>>>>

No i brawo Jasiu ! Coz za oszczednosc na inwestycji a pasazerom gimnastyka sie przyda !

Fot. Iza Procyk-Lewandowska/Onet.pl


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:03, 18 Mar 2012    Temat postu:

Wiceminister Massel: podział PKP na spółki poszedł za daleko

Podział polskiej kolei na spółki poszedł zbyt daleko, a relacje między przedsiębiorstwami mogą utrudniać sprawne prowadzenie inwestycji - uważa wiceminister transportu Andrzej Massel. Zaznaczył jednak, że powrót do stanu sprzed podziału jest niemożliwy.

Reforma z 2000 r., gdy podzielono państwowego monopolistę PKP na szereg spółek, była wzorowana na rozwiązaniach z innych krajów europejskich. Chodziło o to, by wydzielić ze struktur przedsiębiorstwa państwowego PKP infrastrukturę kolejową, która tak jak drogi miała być własnością państwa. Z pozostałych zasobów PKP miały powstać spółki przewozowe, podlegające regułom gry rynkowej. Wszystkie spółki miały być wyposażone w majątek potrzebny do prowadzenia działalności, a później sprywatyzowane. Dziś, ponad dekadę od tych zmian, spółki wciąż nie otrzymały całego niezbędnego majątku. Efekt jest taki, że często muszą dzierżawić go albo wynajmować od siebie nawzajem.


- Podziału kolei podczas reformy z 2000 r. nie można ocenić jako sukces. Prawdopodobnie poszło to za daleko. Nadmierne rozdrobnienie stało się dysfunkcjonalne - ocenił Massel w rozmowie z PAP. - Ale z całą pewnością nie ma już powrotu do jednego państwowego molocha. Pewnych zmian własnościowych nie da już się odkręcić, a poza tym byłoby to niezgodne z prawem Unii Europejskiej - dodał.

Wiceminister przyznał, że kolejowych spółek jest za dużo, a relacje między nimi często utrudniają prowadzenie inwestycji. Podał przykład inwestycji infrastrukturalnych - modernizacja linii kolejowej wymaga koordynacji prac przy torach, sieci trakcyjnej i urządzeniach informatycznych. Oznacza to konieczność współpracy przynajmniej trzech różnych spółek.

Massel odniósł się także do często krytykowanego w środowisku kolejowym usamorządowienia Przewozów Regionalnych. Chodzi o przekazanie udziałów spółki samorządom 16 województw w 2008 r. Tym samym spółka wyszła z Grupy PKP i stała się bezpośrednim konkurentem PKP Intercity, które pozostało w Grupie. Od tego czasu spółka notuje straty, ma mniej więcej 0,5 mld zł długów, a województwa zastanawiają się, jak ograniczyć koszty.

- Rozwiązanie, w którym spółka ma 16 właścicieli, jest rozwiązaniem niefunkcjonalnym i się nie sprawdza. Ale tu też nie ma możliwości powrotu do poprzedniego stanu, bo w praktyce oznaczałoby to renacjonalizację spółki - podsumował Massel. Pytany, jak można naprawić tę sytuację, odpowiedział: Można tylko wspomagać samorządy województw w przekształcaniu tego podmiotu tak, by był bardziej funkcjonalny.

Wiceminister powiedział, że sposobem na usprawnienie działania polskich kolei może być skonsolidowanie działalności związanej z infrastrukturą wokół PKP PLK i prywatyzacja części spółek, np. przewozowych. Na razie infrastruktura kolejowa jest rozbita: PKP PLK zarządzają siecią torów, PKP S.A. zajmują się dworcami, ale bez peronów i prowadzących na nie przejść, bo nimi zarządzają PKP PLK. Częścią zapleczy przeładunkowych zarządza PKP PLK, a częścią PKP Cargo, natomiast prąd do sieci trakcyjnej dostarcza PKP Energetyka.

- Te elementy kolei, które zawsze powinny być pod wpływem państwa i służyć różnym przewoźnikom powinny być skupione wokół PKP PLK, jako zarządcy infrastruktury - powiedział Massel. Wyjaśnił, że w związku z tym resort zdecydował o odejściu od koncepcji prywatyzacji PKP Energetyka w obecnej formie. PKP Energetyka była do tej pory wymieniana jako jedna z tych spółek Grupy, które dość szybko zostaną sprywatyzowane. Zdaniem wiceministra prywatyzacja firmy w obecnym kształcie "niesie wiele zagrożeń", więc nie będzie na razie prowadzona.

W 2010 r. zysk Grupy PKP wyniósł 45 mln zł. Najlepsze wyniki wśród spółek Grupy PKP osiągnęły w 2010 r. PKP S.A. - zysk netto ponad 194 mln zł, PKP Energetyka (131,6 mln zł) i PKP Cargo (mniej więcej 62 mln zł). Dużo gorsze wyniki miały np. PKP Intercity (136,2 mln zł straty) oraz PKP PLK (strata 443,8 mln zł). Wyniki Grupy za 2011 r. nie są jeszcze znane - swoje wyniki opublikowały tylko niektóre spółki, np. PKP Cargo za 2011 r. wypracowały 237,7 mln zł zysku netto, natomiast strata netto PKP Intercity za ubiegły rok wyniesie mniej więcej 27 mln zł.

Agata Kalińska

>>>>

Kolejna ,,wsaniala reforma'' . Po 89 przezylismy same takie koszmary . I mamy ruine . Wszystkie ,,wzorowane na zachodzie'' ...
Al cigale wybieracie tych kolesi co to robili znaczy chcecie wiecej . To bedzie ...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:47, 20 Mar 2012    Temat postu:

Im gorsze tory, tym więcej kosztują

Cie­ka­we jest zja­wi­sko, że im gor­szy jest stan in­fra­struk­tu­ry, tym więk­szy jest wzrost sta­wek do­stę­pu – ko­men­tu­je Ry­szard Wę­cła­wik, dy­rek­tor w Ze­spo­le Do­rad­ców Go­spo­dar­czych TOR od­no­sząc się pro­po­zy­cji sta­wek do­stę­pu do in­fra­struk­tu­ry ko­le­jo­wej za­pro­po­no­wa­nych przez PKP PLK na przy­szły roz­kład jazdy.

– Ru­szy­ła kon­sul­ta­cja pro­jek­tu sta­wek jed­nost­ko­wych opłat za do­stęp do in­fra­struk­tu­ry ko­le­jo­wej jakie chce po­bie­rać, w okre­sie obo­wią­zy­wa­nia roz­kła­du jazdy po­cią­gów 2012/2013, za­rząd­ca głów­nej kra­jo­wej in­fra­struk­tu­ry ko­le­jo­wej czyli PKP PLK S.A. Już po­bież­ne po­rów­na­nie wska­zu­je, że prze­woź­ni­cy nie roz­cza­ru­ją się po­zy­tyw­nie i staw­ki jak co roku rosną – za­uwa­ża eks­pert. – Swoją drogą jest to cie­ka­we zja­wi­sko, że im gor­szy jest stan in­fra­struk­tu­ry, tym więk­szy jest wzrost sta­wek do­stę­pu. Je­dy­nym wy­tłu­ma­cze­niem może być fakt, że dzia­ła tu prawo Ko­per­ni­ka, że aby nowy cen­nik za­stą­pił stary musi być od niego gor­szy – do­da­je. – Oczy­wi­ście zde­fi­nio­wa­nia wy­ma­ga po­ję­cie „gor­szy”, gdyż jest on na pewno lep­szy dla PLK-i. Jego kon­struk­cja ma za­bez­pie­czyć w pełni in­te­re­sy za­rząd­cy tak aby moż­li­we było nie tyle utrzy­ma­nie po­zio­mu płac ile „go­dzi­wy” ich wzrost i dla przy­zwo­ito­ści za­pi­sa­nie kwot ma­ją­cych ob­ra­zo­wać pla­no­wa­ny wzrost za­bie­gów utrzy­ma­nio­wych in­fra­struk­tu­ry. Nie ma się zresz­tą czemu dzi­wić, je­że­li PKP PLK jest spół­ką a jako taka po­win­na co naj­mniej nie przy­no­sić strat – wy­ja­śnia Ry­szard Wę­cła­wik.

– Jest on na pewno gor­szy dla prze­woź­ni­ków gdyż po­mi­mo nie­usta­wicz­nej po­mo­cy pań­stwa w po­sta­ci do­ta­cji – nadal ro­śnie i to znacz­nie w sto­sun­ku do obec­nie obo­wią­zu­ją­cych po­ziom sta­wek. Sto­sun­ko­wo nie­wiel­kie wzro­sty bo od 2,7% do 5% za­sto­so­wa­no w staw­kach za do­stęp do urzą­dzeń zwią­za­nych z ob­słu­gą po­cią­gów. Rów­nież w prze­dzia­le masy brut­to obej­mu­ją­cej po­cią­gi pa­sa­żer­skie (do 600 ton) wzro­sty te są mniej­sze od 9,5% do tylko 30%. Na­to­miast w czę­ści sto­so­wa­nej za­zwy­czaj dla po­cią­gów to­wa­ro­wych rosną od ok. 15% do ok. 12% dla po­cią­gów o dużym to­na­żu i wy­so­kiej ka­te­go­rii linii. Uzna­jąc, że wszel­kie ko­men­ta­rze są zbęd­ne jeśli pa­trzy się na ob­ra­zy, obok przed­sta­wia­my wy­kre­sy war­to­ści sta­wek jed­nost­ko­wych ko­lej­no od lat 2009/2010 oraz pla­no­wa­nych na rocz­ny roz­kład jazdy 2012/2013 spo­rzą­dzo­ne w opar­ciu o opu­bli­ko­wa­ny pro­jekt na stro­nie in­ter­ne­to­wej UTK – pisze dy­rek­tor w Ze­spo­le Do­rad­ców Go­spo­dar­czych TOR. Swój sprze­ciw wobec pod­wyż­kek sta­wek do­stę­pu do in­fra­struk­tu­ry ko­le­jo­wej, prze­wi­dzia­nych przez PKP PLK w cen­ni­ku na roz­kład jazdy 2012/2013 już za­de­kla­ro­wał naj­więk­szy prze­woź­nik to­wa­ro­wy w Pol­sce. Zda­niem PKP Cargo nowe staw­ki ozna­cza­ją aż 18-pro­cen­to­wy wzrost kosz­tów do­stę­pu do in­fra­struk­tu­ry, a dla po­cią­gów w ruchu roz­pro­szo­nym nawet o 40 proc.

>>>>

Wszystko logiczne ! Im wieki oszusci tym wiecej chca za swoje przestepcze ,,uslugi''...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:26, 25 Mar 2012    Temat postu:

Przewoźnicy: PLK proponuje za wysokie stawki opłat za dostęp do torów

Przewoźnicy kolejowi zwrócili się do prezesa Urzędu Transportu Kolejowego, by nie zatwierdzał proponowanych przez PKP PLK stawek opłaty za dostęp do infrastruktury. Zdaniem przewoźników są one za wysokie, szczególnie biorąc pod uwagę zły stan polskich torów.

-Chodzi o opłatę, którą przewoźnicy kolejowi płacą spółce PKP PLK, która zarządza większością linii kolejowych. Na początku marca spółka PKP PLK przedłożyła prezesowi Urzędu Transportu Kolejowego do zatwierdzenia projekt stawek, które mają obowiązywać od grudnia wraz z wprowadzeniem nowego rocznego rozkładu jazdy. W UTK trwa postępowanie, które ma zakończyć się wydaniem decyzji. Jeśli urząd stwierdzi, że stawki są niezgodnie z przepisami prawa, to ich nie zatwierdzi. Jak poinformował rzecznik UTK Alvin Gajadhur, na razie urząd zwrócił się do PKP PLK o uzupełnienie wniosku i czeka na komplet informacji.

Mimo to przewoźnicy kolejowi już zwrócili się do prezesa UTK, by projektu nie zatwierdzał. "Naszym zdaniem nie ma podstaw, by stawki za dostęp do infrastruktury były tak wysokie, jak proponuje PKP PLK" - powiedział prezes PKP Intercity Janusz Malinowski. Dodał, że gdyby stawki zaczęły obowiązywać w takim kształcie, jak proponuje zarządca infrastruktury, to koszty PKP Intercity znacznie by wzrosły. "Na niektórych liniach, np. Kraków-Przemyśl, Kraków-Katowice czy Warszawa-Białystok byłby to drastyczny wzrost" - powiedział.

Przypomniał, że na remontowanej od lat linii Warszawa-Gdynia przewoźnik zdecydował się na obniżki cen biletów, by zahamować odpływ pasażerów. Obecnie przejazd ze stolicy do Trójmiasta trwa mniej więcej siedem godzin. "Nie chcemy, by pasażerowie odzwyczaili się od kolei" - powiedział prezes.

Także przewoźnicy towarowi: CTL Logistics i DB Schenker Rail są przeciwni nowym stawkom. Członek zarządu i dyrektor operacyjny CTL Logistics Mariusz Mik poinformował PAP, że już teraz dostęp do infrastruktury to jedna trzecia kosztów ponoszonych przez przewoźnika, a dalszy wzrost stawek zmniejszy konkurencyjność transportu kolejowego w stosunku do transportu drogowego.

"Należy zaznaczyć, że stawki dostępu w Polsce należą już do najwyższych w Europie i kolejny wzrost jest niezrozumiały. (...) Pomimo jednych z najwyższych stawek dostępu do infrastruktury w Europie mamy jedną z najniższych średnich prędkości. Na to nakładają się liczne prace torowe znacznie ograniczające przepustowość" - zaznaczył Mik.

DB Schenker Rail zwraca uwagę, że proponowane nowe stawki są wielokrotnie wyższe niż w obecnie obowiązującym rozkładzie jazdy. "W ujęciu ogólnym wzrost zawiera się w przedziale od ok. 6 proc. do 60 proc. w zależności od kategorii linii kolejowej oraz masy brutto pociągu" - informowała w tym tygodniu spółka.

Rzecznik PKP PLK Krzysztof Łańcucki poinformował, że stawki za udostępnianie infrastruktury kolejowej są ustalane na podstawie ustawy o transporcie kolejowym i rozporządzenia ministra infrastruktury z lutego 2009 r. w sprawie warunków dostępu i korzystania z infrastruktury kolejowej.

"Przychody od przewoźników wraz z dofinansowaniem remontów i utrzymania infrastruktury powinny pokrywać uzasadnione koszty zarządcy infrastruktury obejmujące jej utrzymanie, prowadzenie ruchu kolejowego, amortyzację, inne uzasadnione koszty oraz koszty finansowe związane z obsługą kredytów zaciągniętych na rozwój i modernizację udostępnianej infrastruktury" - powiedział rzecznik.

Dodał, że w ubiegłym roku udało się zatrzymać pogarszanie się stanu infrastruktury kolejowej, mierzone różnicą między długością linii kolejowych, na których podniesiono prędkość jazdy pociągów i tych, na których prędkość została obniżona ze względu na stan techniczny. "Po raz pierwszy od wielu lat saldo to było dodatnie, tj. prędkość pociągów została zwiększona na odcinkach o większej łącznej długości niż te, na których została zmniejszona. Zaległości w remontach są jednak nadal bardzo wysokie" - powiedział.

Kolejarze szacują, że 29 proc. polskich linii kolejowych jest w niezadowalającym stanie technicznym i kwalifikuje się do kompleksowej naprawy.

>>>

Tak kolej ,,zreformowali'' ze tory to inna spolka niz pociagi . I kolesie od torow nic nie robia tylko pobieraja oplaty !!!Tak nam ,,kolej zreformowali''...
BYDLAKI !
Trybunal karny ds. reformatorow powinien sie zajac wszystkimi tym ,reformami'' po 89 roku ! Co za zbrodnie !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:45, 20 Kwi 2012    Temat postu:

Nowy prezes PKP dostanie miesięcznie 59 tysięcy zł brutto

Jak in­for­mu­je Radio ZET nowy pre­zes PKP ma za­ra­biać mie­sięcz­nie 59 ty­się­cy zło­tych brut­to. Z kolei dwóch po­zo­sta­łych człon­ków za­rzą­du otrzy­ma 40 ty­się­cy zło­tych brut­to.

Poza tym każdy z nich ma szan­se na rocz­ną pre­mię mak­sy­mal­nie do sze­ściu mie­sięcz­nych wy­na­gro­dzeń. Wszy­scy troje pod­pi­sa­li umowy na trzy lata. Kon­trakt prze­wi­du­je od­pra­wę w wy­so­ko­ści rocz­ne­go wy­na­gro­dze­nia. Na­zwi­sko no­we­go pre­ze­sa PKP SA po raz pierw­szy, już w stycz­niu, ujaw­nił "Rynek Ko­le­jo­wy". Jakub Kar­now­ski nie był dotąd zwią­za­ny z ko­le­ją. Jest dok­to­rem nauk eko­no­micz­nych, ab­sol­wen­tem war­szaw­skiej SGH oraz Uni­ver­si­ty of Min­ne­so­ta (USA), a także sty­pen­dy­stą The Mar­ga­ret That­cher Fo­un­da­tion w Lon­don Scho­ol of Eco­no­mics.

W la­tach 2003 - 2008 pra­co­wał w Gru­pie Banku Świa­to­we­go w Wa­szyng­to­nie jako za­stęp­ca dy­rek­to­ra wy­ko­naw­cze­go - czło­nek Rady Dy­rek­to­rów Wy­ko­naw­czych. W 2002 wy­grał otwar­ty kon­kurs na dy­rek­to­ra De­par­ta­men­tu Za­gra­nicz­ne­go NBP, gdzie pra­co­wał do 2003 roku. 28 paź­dzier­ni­ka 2008 r. po­wo­ła­ny przez radę nad­zor­czą na sta­no­wi­sko pre­ze­sa za­rzą­du PKO TFI i sta­no­wi­sko to zaj­mu­je do dzi­siaj. Re­zy­gna­cję z tego sta­no­wi­ska zło­żył w kwiet­niu tego roku.

>>>>

Brawo ! Dochody prezesow dzwignia PKP i gospodarki ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:02, 23 Kwi 2012    Temat postu:

Tragedia była o krok? Pociąg znów jechał po złym torze

Do spo­re­go za­mie­sza­nia do­szło dziś na sta­cji ko­le­jo­wej Opole Za­chod­nie. Po­ciąg pa­sa­żer­ski re­la­cji Opole - Wro­cław zo­stał skie­ro­wa­ny na zły tor. Ma­szy­ni­sta za­trzy­mał skład, gdy tylko spo­strzegł po­mył­kę. Przez go­dzi­nę ruch w kie­run­ku Wro­cła­wia był cał­ko­wi­cie za­blo­ko­wa­ny - in­for­mu­je TVN24.

Nie wia­do­mo, co było przy­czy­ną po­mył­ki. Ma­szy­ni­sta za­trzy­mał po­ciąg, gdy zo­rien­to­wał się, że skład jest na nie­wła­ści­wym torze. Teraz spra­wę zbada spe­cjal­na ko­mi­sja. Wszyst­kie dzia­ła­nia, za­rów­no ma­szy­ni­sty jak i dy­żur­ne­go ruchu są za­pi­sa­ne w sys­te­mie i zo­sta­ną teraz prze­ana­li­zo­wa­ne. Wia­do­mo, że obaj byli trzeź­wi. Jak po­da­ła TVN24 mógł za­wi­nić sprzęt albo czło­wiek. Ruch na tra­sie w kie­run­ku Wro­cła­wia był za­blo­ko­wa­ny przez ponad go­dzi­nę. Po­ciąg pa­sa­żer­ski trze­ba było wy­co­fać i usta­wić na wła­ści­wym torze. Ni­ko­mu z pa­sa­że­rów nic się nie stało.

Z nie­ofi­cjal­nych in­for­ma­cji po­da­nych przez Radio Opole wy­ni­ka, że błąd mógł po­peł­nić dy­żur­ny ruchu, który pu­ścił po­ciąg na inną linię niż prze­wi­dy­wał roz­kład.

>>>>

A na kolei bez zmian ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90851
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:48, 27 Kwi 2012    Temat postu:

Afera korupcyjna w PKP, oskarżeni nadal pracują na kierowniczych stanowiskach.

55 350 zł łapówki należy wręczyć przedstawicielowi państwowej spółki, aby otrzymać zlecenie na dostawę sprzętu wartego ponad 3 mln złotych. O przyjęcie takiej właśnie kwoty w zamian za sfinalizowanie niekorzystnej dla spółki umowy oskarżeni są Tomasz R., zastępca dyrektora Biura Informatyki PKP Polskie Linie Kolejowe oraz Katarzyna I., naczelnik Wydziału Wsparcia Użytkownika PKP PLK. Zarzut wręczenia korzyści majątkowej usłyszał również Maciej M., wiceprezydent polskiego oddziału jednej z międzynarodowych firm informatycznych. Cała trójka została zatrzymana przez Centralne Biuro Antykorupcyjne 18 kwietnia. Zostali zwolnieni po przedstawieniu zarzutów przez prokuraturę i... nadal pracują na swoich stanowiskach.

Tomasza R. i Katarzynę I. łączy bliska znajomość, która umożliwiła Katarzynie I. szybki awans - twierdzą osoby znające sytuację w spółce. W praktyce oskarżona pełniła m.in. funkcję osobistej asystentki Tomasza R. Znajomość miała ułatwić oskarżonym organizację korupcyjnego przedsięwzięcia.

Ze względu na dobro śledztwa, prowadząca postępowanie w tej sprawie Prokuratura Rejonowa Katowice-Północ nie chce ujawnić, której inwestycji dotyczą zarzuty korupcyjne. CBA w oficjalnym komunikacie podaje tylko, że zatrzymania miały związek z inwestycją realizowaną na Śląsku w latach 2010-2011. Nieoficjalnie dowiadujemy się z innego źródła, że sprawa dotyczy budowy serwerowni oraz zaplecza technicznego w Sosnowcu, przy ulicy 3 Maja 16a. Centrum Administracji Sieci należące do PKP PLK miało zostać przeniesione z budynku znajdującego się w Katowicach, przy ulicy Roździeńskiego 1, właśnie do Sosnowca. Nowy budynek musiał zostać zmodernizowany i odpowiednio wyposażony, m.in. w infrastrukturę elektryczną, sieciową, agregat, kontrolę dostępu, zabezpieczenia przeciwpożarowe i serwery. W konsekwencji w realizację inwestycji trzeba było zaangażować wielu podwykonawców. Jak się okazuje, tak skomplikowane zamówienie to świetna okazja, aby ustawić przetarg.

- Przetarg był tak sprytnie przygotowany, że pozwalał, w przypadku serwerowni, wybrać kilku producentów i tutaj doszło do złamania prawa za korzyść majątkową - mówi nam znająca sprawę osoba, prosząca o zachowanie anonimowości, pozwala napisać tylko, że pracuje w Warszawie. Według naszej informatorki, możliwość wyboru dowolnego dostawcy serwerów wykorzystano, aby wybrać najdroższą firmę na rynku. Wykonawcą inwestycji nie były jednak zatrudniające Tomasza R. i Katarzynę I. PKP PLK, ale PKP Energetyka. To ta spółka miała wybrać dostawcę wskazanego przez Tomasza R.

Wersję tę potwierdza prokuratura prowadząca postępowanie w sprawie korupcji przy tej inwestycji. Wskazują na to zarzuty przedstawione Tomaszowi R. Jak informuje prokurator Paweł Marcinkiewicz, jest to "przyjęcie korzyści majątkowej w kwocie 55 350 zł od przedstawiciela firmy informatycznej w zamian za doprowadzenie do zawarcia przez PKP Energetyka umowy z tą firmą na inwestycję informatyczną (wspólnie i w porozumieniu z Katarzyną I.)".

Gdzie zginęło 100 tys. zł?

Jak twierdzi nasza informatorka, korupcyjne przedsięwzięcie miało rozpocząć się z inicjatywy Tomasza R., który obiecał przedstawicielowi prywatnej firmy "załatwienie" zamówienia w zamian za łapówkę, Katarzyna I. miała z kolei odebrać pieniądze od przedstawiciela firmy informatycznej.

Nie wiadomo, jakich argumentów miał użyć Tomasz R., aby przekonać pracowników PKP Energetyka do wyboru wskazanego przez siebie dostawcy, jak zaznaczają nasi rozmówcy - najdroższej firmy na rynku. Czy w korupcję był zaangażowany ktoś jeszcze? Prokuratura nie chce tego zdradzić, nie wyklucza jednak postawienia kolejnych zarzutów. Według naszych informacji, kwota łapówki to nie wymieniane przez prokuraturę 55 350 zł, ale około 150 tys. zł. - Nie wykluczamy kolejnych zarzutów, chociaż na tym etapie śledztwa prokurator nie ma takich planów, mogą się jednak pojawić inne wątki w trakcie dalszych czynności - informuje prokurator Paweł Marcinkiewicz z Prokuratury Rejonowej Katowice-Północ.

Osoby znające sprawę spodziewają się przedstawienia oskarżonym zarzutów za inne przestępstwa lub postawienia przed sądem kolejnych osób. - Pan R. wielokrotnie naraził spółkę na straty finansowe, prowadząc inwestycje oraz ustawiając przetargi od roku 2006 do dziś - twierdzi jeden z naszych rozmówców. Dodaje, że o korupcji w PKP PLK wiedzieli jego najbliżsi współpracownicy, a także przedstawiciele firm z branży. - Firmy informatyczne zainteresowane współpracą z PKP organizują różne imprezy oraz spotkania integracyjne. Pan R. i pani I. przyjmują korzyści majątkowe w różnej formie - telefony komórkowe, notebooki, wyjazdy zagraniczne o znacznej wartości - zdradza nasz rozmówca. Czy te oskarżenia są trafne?

Udało nam się skontaktować z pracownikami PKP PLK, którzy mogą mieć wiedzę o sprawie, w tym z najbliższymi współpracownikami Tomasza R. Większość już na wstępie deklaruje, że nie chcą rozmawiać o temacie korupcji. Jeden z pracowników zgadza się na krótką rozmowę, nie chce jednak odpowiedzieć na żadne z pytań. Nie chce również potwierdzić, ani zaprzeczyć przedstawianym informacjom. Na koniec stwierdza, że posiada minimalną wiedzę o sprawie. Inny z rozmówców odsyła do swoich przełożonych, jednym z nich jest Tomasz R.

Wpadli przez hotel?

Według wersji zdarzeń przedstawionej przez naszą informatorkę, Tomasz R. i Katarzyna I. wpadli przez wliczony w koszt inwestycji kilkudniowy pobyt w hotelu w górach. Razem z nimi w wyjeździe miało również uczestniczyć kilkunastu pracowników z jednostki organizacyjnej, którą kieruje Tomasz R. Wyjazd mógł być dla nich formą nagrody, ale jednocześnie zaangażowaniem w sprawę, o której w firmie lepiej było milczeć. Jednak prawdopodobnie właśnie ten wyjazd zwrócił zbyt dużą uwagę, w konsekwencji sprawą zainteresowali się funkcjonariusze CBA.

Jak twierdzi nasza informatorka, we wrześniu 2011 roku w Biurze Informatyki PKP PLK w Sosnowcu pojawiają się agenci CBA, zajmują dokumentację przetargu, komputery i laptopy. - Pan R. w obawie przed utratą pracy nie informuje przełożonych o wizycie funkcjonariuszy. Gdy prezes dowiaduje się o tym z oficjalnej informacji od CBA, Tomasz R. i Katarzyna I. przedstawiają zwolnienia lekarskie i wracają do pracy dopiero po pół roku - twierdzi nasza informatorka. CBA nie chce komentować tej informacji, odsyła nas do prokuratury, to samo słyszymy od rzecznika PKP PLK. Prokuratorzy z kolei nie chcą odpowiadać na niektóre pytania ze względu na dobro śledztwa. Udaje nam się potwierdzić w dwóch niezależnych źródłach, że oskarżeni rzeczywiście przebywali na zwolnieniach lekarskich. Potwierdzamy również, że Tomasz R. i Katarzyna I., mimo przedstawionych zarzutów, nadal pełnią swoje funkcje w PKP PLK.

Tomaszowi R. i Katarzynie I. przedstawiono zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w kwocie 55 350 zł od przedstawiciela firmy informatycznej w zamian za doprowadzenie do zawarcia przez PKP Energetyka umowy z tą firmą na inwestycję informatyczną. Katarzyna I. usłyszała ponadto zarzuty: oszustwa i pomocnictwa w poświadczeniu nieprawdy w dokumentach w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, pomocnictwa w wystawianiu nierzetelnych faktur oraz podstępnego wyłudzenia poświadczenia nieprawdy na czterech fakturach. Maciej M. jest oskarżony o wręczenie korzyści majątkowej w kwocie 55 350 zł w zamian za doprowadzenie do zawarcia przez PKP Energetyka umowy z reprezentowaną przez niego firmą na inwestycję informatyczną połączone z przywłaszczeniem powierzonego mu mienia.

Marcin Bartnicki,

>>>>

Pracuaj nadal bo to wybitni fachowcy . O co chodzi ???


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 1 z 7

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy