Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Dzięki komu Świat idzie naprzód ?!
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:54, 06 Paź 2011    Temat postu: Dzięki komu Świat idzie naprzód ?!

Dzis oczywiscie za USA wszyscy beda nadawac o Apple w mysl zasady owczego pedu . Warto oczywiscie zatem zastanowic sie skad sie wzial postep np. techniczy ??? Czy wytworzyli go spekulanci ? Kolesie od zbijania kasy . itp. element ??? Innymi slowy czy ,,żądza zysku'' tworzy postęp ??? Rzecz jasna nie . To Rosja by przodowala ! Tam żądze rządzą i co ??? Brud smrod i zbrodnia . Zatem kto tworzy ???
Na przyklad takie osoby jak :

Historia wielkiego wizjonera

Steve Jobs. Człowiek w czarnym golfie, który wierzył, że tylko patrząc wstecz można dostrzec, jak niby niepozorne zdarzenia z przeszłości wpływają na nasze życie. Od wczoraj te słowa mają zupełnie nowe znaczenie: lider Apple i jeden z największych wizjonerów branży technologicznej zmarł w wieku 56 lat. Przypominamy jego niebanalną historię.
Jesz­cze przed uro­dze­niem ro­dzi­ce po­sta­na­wia­ją oddać go do ad­op­cji. Chcą, aby ich dziec­ko było wy­cho­wy­wa­ne przez ro­dzi­ców z wyż­szym wy­kształ­ce­niem. Nie udaje się zna­leźć ta­kiej pary, ale pań­stwo Jobs, któ­rzy przy­gar­nę­li ma­łe­go Steve'a, obie­cu­ją, że zro­bią wszyst­ko, aby po­słać go na stu­dia.Naj­lep­sza de­cy­zja w życiu

>>>>

Horrenadalna historia o ile nie zmyslona ? Rodzice tak go ,,kochaja'' ze az sie go pozbywaja ??? Motywem mialo by byc ,,wyksztalcenie'' ??? To znaczy ze chcieli ,,dobrze'' w sposob szalony i obledny . Bo liczy sie nie wyksztalcenie a POZIOM MORALNY !!! Poza tym wychowanie dziecak sluzy rodzicom ! Wezmy taka ciążę ! Kobieta nie pije nie pali i nie może mieć robali ... Na co jak wiemy narzekaja obecnie ... Pozniej znowu dziecko placze trzeba sie nim zajmowac . A wiec poswiecenie poswiecenie poswiecenie. A pozniej trzeba dawac dobry przyklad i znow trzeba sie pilnowac . Czyli dziecko wychowuje rodzicow i zmusza do pozbycia sie wad ... Ucieczka od tego nie jest dobrym wyjsciem bo oznacza ze wady nam sie podobaja . Unikamy poprawy !

Uro­dzo­ny w 1955 roku Steve uczy się w li­ceum w Cu­per­ti­no (Ka­li­for­nia) i jed­no­cze­śnie bie­rze udział w za­ję­ciach or­ga­ni­zo­wa­nych przez Hew­lett-Pac­kard. W cza­sie let­niej pracy dla firmy po­zna­je Steve'a Wo­znia­ka. W wieku 17 lat idzie na dro­gie stu­dia do Reed Col­le­ge w Por­t­land. Nie może od­na­leźć się na uczel­ni. Nie wie, co chce w życiu robić i jak ma tam do­trzeć. Uważa, że mar­nu­je pie­nią­dze przy­bra­nych ro­dzi­ców, któ­rzy przez całe życie od­kła­da­li na jego naukę. Re­zy­gnu­je ze stu­diów.

>>>>>

GENIALNE !!! Sami widzicie . PLANY RODZICOW BYLY BEZ SENSU JAK ZWYKLE ! Caly plan ,,ksztalcenia'' legl w gruzach !!! Bóg nie do tego go stworzyl aby studiowal ! NIE WOLNO DZIECIOM PROGRAMOWAC ZYCIA !!! I widzimy ze najlepsza byla ta rodzina w ktorej sie urodzil tam by mial najlepiej bo Bóg wie najlepiej gdzie czlowieka umiescic . Oczywiscie nie mowie o rodzicach pijakach ale poczecia u pijakow w srodowiskach patologicznych sa wynikiem zycia rozpustnego i nieuporzadkowanego ... Te dzieci rodza sie w warunkach ktorych Bóg nie chcial !!!ak jak nie chce ,,aborcji'' - czlowiek moze niszczyc zamysly Boga ... Zatem nikt nie moze powiedziec ze skoro Bóg daje najlepsza rodzine to dlaczego dzieci rodza sie w pijackich melinach ... Dlatego ze urodzenie jest wynikiem stworzenia przez Boga ALE I DZIALAN LUDZKICH !!! Pijakom Bóg nie odbiera mozliwosci posiadania dzieci bo On niczego nie odbiera ... Zatem zawsze winien jest czlowiek... Gdyby nie chlali to by dziecko mialo najlepsze warunki ...
Ale tutaj mamy rodzine ktora tez zawiodla - nie wychowala u siebie tylko oddala komu innemu. A tak nie mialo byc . I tez zle wyszlo !
A mlodzieniec nabawil sie kompleksow ze ,,marnuje pieniadze'' pieniadze przybranych rodzicow bo oni zaprogramowali go na studia a on sie nie nadawal . Oczywiscie NIE JEGO WINA tylko takich doroslych ...
Ale kompleks zostal - marnuje pieniadze i nie potrafi sie uczyc !
Grzechy ludzi starszych zaszkodzily mlodemu JAK ZAWSZE !!!
W takich sytaucjach MLODY POKUTUJE ZA GRZECHY RODZICOW . Bo chodzi o to aby oni mogli dostac sie do nieba ...
Co on teraz bedzie robil aby to naprawic ?

"Pa­trząc wstecz, była to jedna z naj­lep­szych de­cy­zji, jaką kie­dy­kol­wiek pod­ją­łem" – powie w 2005 roku pod­czas prze­mó­wie­nia skie­ro­wa­ne­go do ab­sol­wen­tów Stan­for­da. Jobs uwa­żał bo­wiem, że tylko pa­trząc wstecz można do­strzec, jak niby nie­po­zor­ne zda­rze­nia z prze­szło­ści wpły­wa­ją na nasze życie, jak te po­zor­nie nie­istot­ne punk­ty za­czy­na­ją ukła­dać się w ca­łość.

>>>>

Bardzo madra obserwacja ! Oczywiscie ze najmadrzejsza rzecza jest porzucic droga falszywa ustalona przez innych dla WLASNEJ satysfakcji a nie dla dobra dziecka ...
Wydarzenia oczywiscie ukladaja sie w calosc ! Zawsze tak jest ! Jest to ręka Boga ! Nie ma w zyciu przypadkow sa tylko ZNAKI BOŻE ! My w Polsce doskonale to wiemy. Tutaj macie potwierdzenie z kraj na pół pogańskiego w ktorym lud nie ma pojecia kto to jest Matka Boża a Bóg jest nieokreslona istota... I nagle ludzie bez Boga mowia TO CO ŚWIĘCI !

Punk­ty za­czy­na­ją two­rzyć hi­sto­rię

Jobs traci prawo do aka­de­mi­ka. Śpi na pod­ło­dze u zna­jo­mych, sprze­da­je bu­tel­ki po coli, żeby za­ro­bić na obiad. Raz w ty­go­dniu je dar­mo­we obia­dy u krisz­now­ców. Nie stu­diu­je, więc ma mnó­stwo czasu. Za­pi­su­je się na kurs ka­li­gra­fii. Nie sądzi jed­nak, żeby kie­dy­kol­wiek przy­da­ło mu się to w życiu, ale sztu­ka ład­ne­go pi­sa­nia go po­chła­nia. 10 lat póź­niej dowie się, jak bar­dzo się mylił.

>>>>>

A wiec widzimy jak ten kompleks ,,marnowania pieniedzy'' dziala ... Aby nie marnowac pieniedzy poniewiera sie . Zarabia w najgorszych warunkach byle ,,nie marnowac pieniedzy''... Pieniadze staja sie jakas obledna swietoscia - fetyszem . To oczywiscie ,,spadek'' po rodzicach taki kult pieniadza .
Widzimy tez jak robi ,,bezsensowne'' rzeczy typu kurs ,,ładnego pisania''... A kto powiedzial ,,bezsensowne'' ??? Srodowisko i rodzina . Dla nich sensowne bylo zarabianie kasy ... Tymczasem skoro on lubil ŁADNIE pisac to mowi wszystko. ŁADNIE znaczy artysta . Nie studia i prawnik czy bankier tylko artysta ! Ale jak ! W srodowisku ktore nie ma pojecia o sztuce a tylko kase ceni ?

Po pół­to­ra roku póź­niej wraca do ro­dzin­nej Ka­li­for­nii. Razem ze Ste­vem Wo­znia­kiem, któ­re­go wcze­śniej po­znał w HP, za­czy­na­ją uczęsz­czać do klubu kom­pu­te­ro­we­go. Po­sta­na­wia­ją też stwo­rzyć wspól­ny biz­nes: będą sprze­da­wa­li urzą­dze­nia słu­żą­ce do dar­mo­we­go ko­rzy­sta­nia z te­le­fo­nu. Urzą­dze­nie opie­ra się na po­my­śle le­gen­dar­ne­go hac­ke­ra, Johna Drap­pe­ra, zna­ne­go sze­rzej jako "Ka­pi­tan Crunch". "Ka­pi­tan Crunch" uczy Jobsa i Wo­znia­ka, jak wy­ko­rzy­stać gwiz­dek z płat­ków śnia­da­nio­wych Cap'n Crunch do wy­ge­ne­ro­wa­nia dźwię­ku po­zwa­la­ją­ce­go na dar­mo­we roz­mo­wy. Prze­ry­wa­ją pierw­szy biz­nes, kiedy "Ka­pian Crunch" tra­fia na dwa lata wię­zie­nia.

>>>>>

I slusznie ! Widzimy tutaj znow zle wplywy srodowiska hakerzy oszusci . Diabel ... Biznes oszukanczy ... Na szczescie maja pokaz czym to sie konczy - wiezieniem ! Widzicie tutaj jak wymiar sprawiedliwosci WYCHOWUJE ! Jak on jest potrzebny ! Jak wazna jest policja sady prokuratura - zeby dzialaly . Bo inaczej mamy Meksyk i pieklo na ziemi... Mlodzi sa ,,uczeni'' przez gangsterow bandytyzmu i bezkarni rozwijaja zbrodnicze biznesy .

Bud­dyj­ska ścież­ka Jobsa

Jobs pra­cu­je jako tech­nik w Atari (wów­czas pro­du­cent gier). Wy­bie­ra etat, gdyż po­trze­bu­je pie­nię­dzy do speł­nie­nia swo­je­go ma­rze­nia: du­cho­wej prze­mia­ny, którą może mu dać tylko po­dróż do Indii. Razem z Da­nie­lem Kot­t­ke, zna­jo­mym z Atari, wy­jeż­dża do Indii. Prze­ży­wa oświe­ce­nie, jak twier­dzi.

>>>>>

A wiec poszukiwania Boga ! Bardzo slusznie ! Widac wrazliwa natura ... Niestety Indie nie Watykan . Bo Watykan jest przedmiotem stalej agresji komunistow z USA typu ,,pedofilia'' i mlodemu trudno sie przebic przez ta bariere nienawisci - natomiast o Indiach zle sie nie mowi mimo ze tamtejsze potwornosci i zwyrodnienia szokuja . Tam nie tylko mamy pedofilie ale palenie wdow z mezami ,,bogow zlodziei i mordercow'' i innne plugastwo o ktorym lepiej nie mowic . No ale o tym nie slyszal . Wiec pojechal ...

Wraca jako bud­dy­sta zen. Zo­sta­je we­ge­ta­ria­ni­nem, a jego ulu­bio­nym po­sił­kiem zo­sta­ją jabł­ka (ang. apple). Ogo­lo­na głowa i tra­dy­cyj­ne, bud­dyj­skie ubra­nie uwi­dacz­nia­ją prze­mia­nę. Jobs prze­sta­je pić al­ko­hol. Po la­tach nawet pod­czas spo­tka­nia z pre­zy­den­tem Obamą bę­dzie wzno­sił toast szklan­ką wody. Za to przy­łą­cza się do ruchu hi­pi­sów i za­ży­wa dzia­ła­ją­ce psy­cho­de­licz­nie LSD. Uważa to za jedno z naj­waż­niej­szych do­świad­czeń w swoim życiu. Póź­niej jesz­cze wie­lo­krot­nie od­wie­dza Indie i boso prze­mie­rza kraj.

>>>>>

Niestety przemiana na dobre jest ale jak widzimy zamacona przez diabla . To juz lepiej jesc mieso niz brac narkotyki . Ale to znow wplyw otoczenia tych lat nastarojow antywietnamskich dezercji z wojska cpania dewiacji obrzydlistwa ... Czlowiek jest spoleczny otoczenie wplywa ...

Ga­ra­żo­wa firma

Po po­dró­ży, w 1976 roku, 21-let­ni Jobs, 26-let­ni Wo­zniak i 41-let­ni Ro­nald Ge­rald Wayne za­kła­da­ją Apple Com­pu­ter. Firma dzia­ła w ga­ra­żu ro­dzi­ców Jobsa. Wayne szyb­ko od­cho­dzi z firmy. Wo­zniak kon­stru­uje na­to­miast kom­pu­ter Apple I, który dwóch Steve'ów sprze­da­je w na­kła­dzie 200 sztuk. Rok póź­niej pre­zen­tu­ją Apple II. "Praw­dzi­wi ar­ty­ści sprze­da­ją" – głosi po­wie­dze­nie Jobsa. Może za­cząć na­zy­wać się ar­ty­stą.

>>>>

Jak mowilem ARTYSTA !!! Dziwny bo komputerowy . Ale to jest kultuar techniczna ! W USA artysci tak sie realizuja . Gdy w Italii byli to malarze rzezbiarze architekci bo takie wartosci byly cenione . W USA jest to technika ! Bo takie tam sa wartosci ...
Widzimy ze swiatu pomagaja osoby ktore chca TWORZYC a nie grabic kase ! To od nich sa wynalazki !!! Nie z zadzy kasy !
I tak powstawal ten przemysl - to byla sztuka !
W tym czasie byl wielki koncern IBM i co ? I NIC ! Technologia lat 30tych tlumy urzedasow gieldy powiazania z wladzami - kapitalizm polityczny - monopol - zero innowacyjnosci ! To firmy ,,garazowe'' rozwinely komputery nie panstwo+IBM ...

Za­trud­nia­ją pra­cow­ni­ków, m.in. Da­niel­la Kot­t­ke, z któ­rym Jobs po­dró­żo­wał do Indii, i Ka­pi­ta­na Crun­cha, który pod­czas po­by­tu w wię­zie­niu na­pi­sał pierw­szy edy­tor tek­stu na kom­pu­te­ry Apple. Jako że w la­tach 70. więź­nio­wie mieli ra­czej trud­ny do­stęp do kom­pu­te­rów, pisał pro­gram... na kart­kach. Pierw­sze przy­pad­ko­we punk­ty na ścież­ce Jobsa stają się waż­ny­mi ele­men­ta­mi jego hi­sto­rii.

>>>>>

No i widzimy jak sie resocjalizowal w wiezieniu ??? Az milo popatrzec !

Apple wcho­dzi na gieł­dę

W 1980 roku firma wcho­dzi na gieł­dę. Jobs zo­sta­je mi­lio­ne­rem, a firma na­bie­ra roz­pę­du. Za­trud­nia naj­lep­szych me­ne­dże­rów na świe­cie. Jobs na­ma­wia m.in. Johna Scul­leya, pre­ze­sa Pepsi, aby zo­stał pre­ze­sem za­rzą­du Apple, mó­wiąc: "całe życie chcesz sprze­da­wać sło­dzo­ną wodę?"

>>>>>

Kasa przyszla dopiero po KILKUNASTU latach - wczesniej nikt o niej nie myslal !

Ty­po­we prze­mó­wie­nie 29-let­nie­go Jobsa przy pre­mie­rze no­we­go pro­duk­tu (1984 rok). Eks­tra­wa­gan­cje? Jak na mi­liar­de­ra, nie­wiel­kie. W 1984, rok przed trzy­dziest­ką, ku­pu­je po­sia­dłość w miej­sco­wo­ści Wo­od­si­de (Ka­li­for­nia) z domem o na­zwie Jac­klin House o po­wierzch­ni 1600 me­trów kwa­dra­to­wych. W sa­lo­nie ma za­byt­ko­wy motor BMW. Po­zwo­lił Bil­lo­wi Clin­to­no­wi na jego uży­cie... Jed­nak w po­sia­dło­ści miesz­ka tylko 6 lat i po­sta­na­wia ją wy­bu­rzyć, co uda się do­pie­ro w 2011 roku.

>>>>>

No bo celem artysty nie jest ,,szpanowac'' domem wielkim z basenami tylko DOBRZE SIE W NIM CZUC ! A to co innego !

"Praw­dzi­wi ar­ty­ści sprze­da­ją"

Rów­nież w 1984 po­wsta­je kul­to­wy Ma­cin­tosh. Jako pierw­szy kom­pu­ter po­tra­fi wy­świe­tlać tek­sty zgod­nie z za­sa­da­mi ty­po­gra­fii. Dziś to oczy­wi­ste, że mo­że­my zmie­niać fonty, ale wów­czas wszyst­kie tek­sty wy­glą­da­ły tak samo i były pi­sa­ne kan­cia­sty­mi zna­ka­mi. "Gdy­bym nigdy nie za­pi­sał się na ten po­je­dyn­czy kurs na stu­diach, Mac nie miał­by wielu wzo­rów czcio­nek czy też pro­por­cjo­nal­nie roz­miesz­czo­nych zna­ków. A po­nie­waż Win­dows tylko ko­pio­wał Maca, praw­do­po­dob­nie żaden kom­pu­ter oso­bi­sty by ich nie miał" – mówi w 2005 roku. Przy­pad­ko­wy kurs ka­li­gra­fii nada kurs wiel­kiej gieł­do­wej spół­ce. Jed­no­cze­śnie Jobs sprze­da­je w nie­spo­ty­ka­ny wcze­śniej spo­sób. Na mi­nu­to­wą re­kla­mę Ma­cin­to­sha wy­da­je pra­wie mi­lion do­la­rów, kwotę wręcz astro­no­micz­ną jak na 1984 rok.

>>>>>

To nie przypadek tylko dar Boży ! Przypominam jeszcze raz !

Pierw­sza re­kla­ma Apple. Hi­sto­ria Jobsa za­czy­na ukła­dać się w spój­ną ca­łość. I wtedy zo­sta­je wy­rzu­co­ny z Apple Com­pu­ters.

>>>>>>

To sa tzw. próby życiowe . Diabel miesza aby czlowieka zniszczyc !

Że­gnaj, Steve

Wy­da­je się to nie­wia­ry­god­ne, ale w kor­po­ra­cji nawet za­ło­ży­ciel może zo­stać wy­rzu­co­ny. Po­wo­dem jest kon­flikt ze Scul­ley­em, któ­re­go Jobs oso­bi­ście ścią­gnął do firmy. Jobs trak­tu­je to do­świad­cze­nie jako ko­lej­ny punkt zwrot­ny, który daje mu pełną wol­ność. Chce robić coś, co bę­dzie spra­wia­ło mu przy­jem­ność. Za­kła­da nową firmę, NeXT. NeXT two­rzy sta­cje ro­bo­cze wy­ko­rzy­stu­ją­ce nowy sys­tem ope­ra­cyj­ny opar­ty o BSD. Ku­pu­je rów­nież prawa do ję­zy­ka pro­gra­mo­wa­nia Ob­jec­ti­ve-C, cho­ciaż cały świat za­chwy­ca się już wtedy C++.

>>>>>

Widzimy ze jak zwykle ,,zle'' wydarzenia ktore Bóg dopuszcza sa DOBRE ! Otwieraja w zyciu nowe horyzonty . Inaczej czlowiek by zardzewial !

Jobs ku­pu­je rów­nież od Geo­r­ga Lu­ca­sa stu­dio Pixar zaj­mu­ją­ce się ani­ma­cją kom­pu­te­ro­wą. Po 10 la­tach wyda pierw­szy w pełni ani­mo­wa­ny film fa­bu­lar­ny, "Toy Story". Oby­dwie firmy do­brze sobie radzą, a Jobs po­zna­je przy­szłą żonę.

>>>>

A wiec rozwija sie .

Re­ne­sans Apple

Tym­cza­sem Apple bez Jobsa radzi sobie coraz go­rzej. W po­ło­wie lat 90. sys­tem ope­ra­cyj­ny Mac OS jest już prze­sta­rza­ły, a Apple go­rącz­ko­wo po­szu­ku­je al­ter­na­ty­wy. Tak się skła­da, że firma NeXT ma cał­kiem dobry sys­tem ope­ra­cyj­ny... Apple ku­pu­je firmę Jobsa i prze­kształ­ca sys­tem do Mac OS X uzna­wa­ne­go dziś za sys­tem, który "po pro­stu dzia­ła". Jobs wraca do Apple.

>>>>>

A cwaniacy i kretacze ktorzy przejeli firme staja na progu bankructwa jak zwykle gdy łapsowie powodowani chciwoscia cos przechwyca - rujnuja... Taki jest wklad aferzystow w ,,rozwoj''... Jak w Rosji ...

W 1997 roku Apple wy­pusz­cza iMaca. Od tej pory pro­duk­ty Apple oprócz moż­li­wo­ści tech­nicz­nych ce­chu­ją się no­wa­tor­skim wy­glą­dem i "po pro­stu dzia­ła­ją". Jobs znowu po­ka­zu­je, że jest ar­ty­stą sprze­da­ży. Apple wraca do walki z Mi­cro­so­ftem.

>>>>>

Wyglad a wiec SZTUKA !!!

Wbrew po­zo­rom, Jobs żyje w zgo­dzie ze swoim naj­więk­szym kon­ku­ren­tem, Bil­lem Ga­te­sem. Po­zo­sta­je za to w pu­blicz­nym kon­flik­cie z Mi­cha­elem Del­lem, sze­fem Dell Com­pu­ter, który za­czął się, kiedy Jobs na­zwał kom­pu­te­ry Della "nie­ii­no­wa­cyj­ny­mi, be­żo­wy­mi pu­deł­ka­mi". Przy ko­lo­ro­wych iMa­cach rze­czy­wi­ście kom­pu­te­ry Della mogą się takie wy­da­wać.

>>>>>

Nie podobal mu sie WYGLAD !!! Ale pamietajmy ze osoby artystyczne nie patrza jak dziala tylko JAK WYGLADA !! Jak nie wyglada to nie lubia :O)))
Trzeba znac czlowieka zanim sie o nim wypowie .

Ko­lej­ne punk­ty łączą się w spój­ny obraz

W 2004 roku Jobs do­wia­du­je się, że ma raka trzust­ki. Le­ka­rze dają mu kilka mie­się­cy życia i za­le­ca­ją upo­rząd­ko­wa­nie spraw. W Apple za­stę­pu­je go Tim Cook. Pod­czas biop­sji oka­zu­je się jed­nak, że no­wo­twór jest zło­śli­wy, ale ule­czal­ny. Jobs wraca do firmy, cho­ciaż w 2009 roku przej­dzie jesz­cze ope­ra­cję prze­szcze­pu wą­tro­by.

>>>>>

Choroby sa od diabla ale sluza temu aby czlowiek sie OCZYSCIL Z GRZECHOW . Aby zaoszczedzik mak czyscowych !

W 2010 roku, kiedy ryn­kiem smart­fo­nów rzą­dzą iPho­ne'y, oka­zu­je się, że ko­lej­ny punkt z prze­szło­ści pa­su­je do ukła­dan­ki. Sto­so­wa­ny przez NeXT język Ob­jec­ti­ve-C na­da­je się ide­al­nie do two­rze­nia apli­ka­cji na iPho­ne'a, co jest jedną z naj­więk­szych zalet tego urzą­dze­nia. Gdyby Jobs nie za­ło­żył NeXT i nie kupił li­cen­cji na Ob­jec­ti­ve-C, iPho­ne byłby innym urzą­dze­niem, a rynek apli­ka­cji wy­glą­dał­by zu­peł­nie ina­czej.

>>>>>

Jak widzicie znak Boga nie przypadek !

"[Wy­rzu­ce­nie z Apple – przyp. red.] to było trud­ne do prze­łknię­cia le­kar­stwo, ale chyba pa­cjent go po­trze­bo­wał. Cza­sa­mi życie ude­rzy cię cegłą w głowę. Nie trać wiary. Je­stem prze­ko­na­ny, że je­dy­ną rze­czą, która da­wa­ła mi siłę, by iść cią­gle na­przód, było to, że ko­cham to, co robię" - mówił Jobs. "Je­że­li jesz­cze tego nie zna­la­złeś, szu­kaj dalej. Nie spo­czy­waj. Jak ze wszyst­ki­mi spra­wa­mi serca, bę­dziesz wie­dział, kiedy to od­naj­dziesz" – do­da­wał.

>>>>>

Madre slowa ! Jak widzimy trudnosci zycia sa GORZKIM ale LEKARSTWEM ! A co dawalo mu sile ? MIŁOŚĆ ! Bóg jest miłością ! MiłośĆ to energia życiowa .
A kiedt TO odnajdziesz ?? Rzecz jasna w NIEBIE ! Bo to o Boga chodzi ! Oni amerykancy poganie tego nie wiedza . My w Polsce wiemy juz od dziecka . Nie szukamy BO MAMY ! A raczej Mamę ! Naszą Matkę :O)))

W stycz­niu 2011 wi­zjo­ner udaje się na ko­lej­ny urlop zdro­wot­ny, a kilka mie­się­cy póź­niej, 25 sierp­nia, re­zy­gnu­je z funk­cji CEO Apple. Na tym sta­no­wi­sku za­stę­pu­je go Tim Cook, a sam Jobs pisze wów­czas:

"Za­wsze mó­wi­łem, że jeśli na­dej­dzie dzień, kiedy nie będę już w sta­nie peł­nić moich obo­wiąz­ków i speł­niać ocze­ki­wań jako CEO Apple’a, dam wam znać. Nie­ste­ty, nad­szedł ten dzień. Re­zy­gnu­ję ze sta­no­wi­ska CEO Apple’a. Chciał­bym być pre­ze­sem za­rzą­du, je­że­li za­rząd mnie przyj­mie, dy­rek­to­rem i pra­cow­ni­kiem Apple’a. Wy­da­je mi się, że naj­ja­śniej­sze i naj­bar­dziej in­no­wa­cyj­ne czasy jesz­cze przed Apple. Bar­dzo chcę tego do­cze­kać i przy­czy­nić się do tego suk­ce­su w mojej nowej roli. W Apple’u na­wią­za­łem więk­szość moich naj­więk­szych przy­jaź­ni, dzię­ku­ję wam wszyst­kim za tak wiele lat moż­li­wo­ści pra­co­wa­nia z wami".

>>>>>

Tak NOWA ROLA czeka w niebie ! Prorocze slowa !

Dwa mie­sią­ce póź­niej hi­sto­ria do­da­je na dro­dze Steve'a Jobsa ko­lej­ny punkt. Ikona Krze­mo­wej Do­li­ny prze­gry­wa trwa­ją­cą sie­dem lat walkę z ra­kiem.

Trzy historie Steve'a Jobsa, Steve Jobs, 12 czerwca 2005, Stanford University, tłumaczenie: Piotr Jaczewski) Mar­cin Ko­se­dow­ski

>>>>>

E tam przegrywa ! To jest amerykanski poganizm ! To jest ostateczne oczyszczenie przed spotkaniem z Bogiem ! Najwazniejsza chwila ...
Amerykanski poganizm jest depresyjnty bo zawsze ten ich ,,sukces ziemski''' konczy sie smiercia i niby ,,przegrywaja''... Ale to absurd ...
Widzimy tutaj ze postep tworza ludzie wartosciowi maajcy zdolnosci tworcze i poziom moralny ... To nie sa jak widac cwaniacy od zbijania kasy ale jak to mowia ,,misjonarze'' czyli tacy ktorzy chca czynic dobro i obdarowywac nim ludzi . Motywem nie jest kasa tylko chec dania innym dobra ... Jest to swieckie misjonarstwo w stylu USA . Dzieki takim kraj ten sie trzyma choc trzeszczy juz pod naporem egoizmu rozpusty cwaniactwa ...
To co on robil dobrego moze byc wzorem dla Amerykanow . A i w Polsce mamy ,,amerykancow'' nie znajacych Polski a wzorujacych sie na USA . Skoro nie korzystaja z najlepszych wzorow z Polski to moze skorzystaja ze slabszych z USA ale jednak dobrych !

Oczywiscie wbrew smiesznym podsumowaniom nie rozplynal on sie w nicosci ale poszedl do Boga ... Zycie jego bylo niemal jawnym prowadzeniem przez Boga do siebie poprzez wyzej wymienione znaki... Final zycia wskazuje na pozytywne zakonczenie.
Teraz jest przy Bogu . Teraz on dopiero tworzy . Moze duchowo pomagac . Wiec pracownicy a raczej srodowisko Apple (bo to byla spolecznosc a nie tylko biznes ) moga smialo traktowac go jak zywego przebywajacego wsrod nuch . Bo to jest prawda... Zmarli przechadzaja sie tam gdzie zyli i moga pomagac . Nie znaczy to ze ,,podgladaja'' bo nie moga widziec tego czego wy nie chcecie ... Moga przeciez przebywac np. w budynku Apple jako pustym gdy wokol tlum ludzi . Ale jesli ktos o nich pomysli od razu to widza ! To nie sa ,,duchy'' zadne takie tam. Normalne dusze . Czynia tylko dobro i nie ma sie czego bac ... Śmierć nie istnieje !
Wzywanie ich do pomocy bardzo ich cieszy wiec bez obaw ! :O))))



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:12, 10 Paź 2011    Temat postu:

Biologiczny ojciec Steve'a Jobsa żałuje, że porzucił swoją rodzinę

Bio­lo­gicz­ny oj­ciec zmar­łe­go w ubie­głym ty­go­dniu Steve'a Jobsa, który nigdy nie spo­tkał się ze swoim synem, bar­dzo ża­łu­je de­cy­zji o po­rzu­ce­niu swo­jej ro­dzi­ny - pisze "Wall Stre­et Jo­ur­nal".

-Oj­ciec ge­nial­ne­go kon­struk­to­ra kom­pu­te­ra Apple, sy­ryj­ski imi­grant Ab­dul­fat­tah "John" Jan­da­li jest te­ma­tem dłu­gie­go ar­ty­ku­łu w no­wo­jor­skim dzien­ni­ku, po­świę­co­ne­go po­wi­kła­nej hi­sto­rii ro­dzin­nej Jobsa. Jan­da­li stu­dio­wał w Ma­di­son w sta­nie Wi­scon­sin, kiedy zwią­zał się ze stu­dent­ką imie­niem Jo­an­ne Schie­ble. Owo­cem ro­man­su był Steve, uro­dzo­ny w 1955 roku. Jak po­wie­dział "WSJ" Jan­da­li, po­nie­waż oj­ciec Jo­an­ne nie apro­bo­wał ich związ­ku, Jo­an­ne po­sta­no­wi­ła oddać dziec­ko do ad­op­cji. Steve zo­stał za­adop­to­wa­ny przez Paula Jobsa, ope­ra­to­ra ma­szyn bez śred­nie­go wy­kształ­ce­nia i jego żonę Clarę.

Po śmier­ci ojca Jo­an­ne wy­szła za mąż za Jan­da­le­go. Po ukoń­cze­niu stu­diów oboje za­miesz­ka­li w Syrii, gdzie Ab­dul­fat­tah - który zro­bił wcze­śniej dok­to­rat - li­czył na ka­rie­rę w dy­plo­ma­cji. Po­li­tycz­ne pro­ble­my w Syrii po­krzy­żo­wa­ły jed­nak te plany i oboje wró­ci­li do USA i tam uro­dzi­ła się im córka Mona.

Kilka lat póź­niej bio­lo­gicz­ni ro­dzi­ce Jobsa roz­wie­dli się. Gdy Jobs do­rósł, od­na­lazł matkę, która no­si­ła już wtedy na­zwi­sko dru­gie­go męża - Simp­son. Kon­tak­to­wał się także z bio­lo­gicz­ną sio­strą Moną, dziś znaną pi­sar­ką, au­tor­ką książ­ki o po­szu­ki­wa­niu ojca "Lost Fa­ther".

Jan­da­li, który zro­bił tym­cza­sem ka­rie­rę w biz­ne­sie - jest sze­fem ka­sy­na Bo­om­town w Reno w sta­nie Ne­va­da - do­pie­ro w 2005 roku do­wie­dział się, że Steve Jobs, sław­ny wy­na­laz­ca i za­ło­ży­ciel firmy Apple Inc., jest jego synem. Bez­sku­tecz­nie pró­bo­wał na­wią­zać z nim kon­takt.

Jak opo­wie­dział w wy­wia­dzie dla "WSJ", w ciągu ostat­nie­go roku, kiedy cho­ro­ba Jobsa po­stę­po­wa­ła, sys­te­ma­tycz­nie wy­sy­łał do niego e-ma­ile, py­ta­jąc o stan zdro­wia. Osoba zbli­żo­na do ro­dzi­ny Job­sów po­wie­dzia­ła ano­ni­mo­wo, że Steve nie od­po­wia­dał na ko­re­spon­den­cję ojca. Jan­da­li twier­dzi, że dwa razy Jobs od­po­wie­dział na jego e-ma­ile. Sześć ty­go­dni przed śmier­cią miał od­pi­sać krót­ko: "Dzię­ku­ję".

>>>>>

Widzimy ze tam byl rodzinny koszmar ! Te rozwody porzucenia cudzolozenia destruuja dzieci ... Dzieci sa kalekie moralnie i duchowo . Widzimy jakie straszne urazy . Nie odpisywal ojcu biologicznemu a raczej rodzonemu bo coz to znowu za biologizmy ... Ojciec czul jakies wyrzuty i chcial jakos przeprosic skoro zaluje ! A tu nie dostawal odpowiedzi ...
Ale na 6 tygodni przed smiercia ODPOWIEDZIAL ! To bylo POJEDNANIE ! Wyrazna inspiracja z nieba POJEDNAJ SIE ZANIM PRZEJDZIESZ NA TAMTEN SWIAT ! Tak nauczal Jezus gdyz jesli ktos trafia tam a zywi nienawisc to nawet gdy chce Boga jest to czysciec gdzie trzeba sie nienawisci pozbyc ... Bo w niebie nie moze byc zadnej nienawisci... Niebo jest BEZ SKAZY ! Widzicie tutaj wyjatkowo wyraznie jak nieustanny jest kontakt tych na tamtym swiecie z nami . Jest on duchowy ! Jasno odczuwamy inspiracje dobra i to nie przypadek to dusze i duchy (aniolowie ) nam doradzaja ale oczywiscie nikogo nie zmuszaja... Pelna wolnosc ... Takie sa realia ! Oczami nie widac a tak jest ! :O)))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:07, 18 Paź 2011    Temat postu:

Gryzą jabłka i chcą przyspieszyć reinkarnację Jobsa.

Twórca potęgi firmy Apple, który był znany ze swojej fascynacji buddyzmem, zmarł 5 października w wieku 56 lat. Przegrał wieloletnią walkę z rzadką odmianą raka trzustki.

W świątyni buddyjskiej w Malezji, mnisi odprawili rytuał mający przyspieszyć reinkarnację Steve'a Jobsa - zmarłego niedawno szefa koncernu Apple.

W uroczystości w Penang wzięło udział kilkudziesięciu żałobników, którzy podczas obrzędów brali po kęsie jabłka. Owoce później wrzucono do morza. Miało to pomóc w narodzeniu się kolejnego wcielenia Jobsa. Pamięć twórcy potęgi firmy Apple uczczono też kilkoma minutami ciszy.

Część buddyjskich grup wyznaniowych skrytykowała te obrzędy nazywając je podejrzanymi i niedorzecznymi.

>>>>>

No oczywiscie ! Co za glupota ! Przynosza wstyd calej Azji !!!
Jesli chca pomoc oczyscic sie duszy Jobsa aby osiganal niebo czyli nirwane to trzeba sie o to :
1 Modlic.
2 Ofiarowac cierpienia.
3 Czynic dobro innym .
Czyli robic to czego Jobs juz nie moze !
Dusza oczyszcza sie przez modlitwe, cierpienie lub dobre uczynki i to trzeba praktykowac.
A nie gryzc jabluszka i wrzucac je do morza ! To sa absurdalne zabobony i niedorzeczne ceremonie ! TRZEBA UZYWAC ROZUMU !
Widzimy jakie dziwactwa wyczyniaja ludzie pod pretekstem religii . Nie sposob takich ,,kultow'' nazwac religiami .
Religiami mozemy nazywac tylko to co jest ROZUMNE !!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:44, 25 Paź 2011    Temat postu:

Steve Lohr / New York Times

Z biografii Jobsa: walczył o życie z właściwą sobie pasją i determinacjąW ostat­nich la­tach życia Ste­ven P. Jobs pró­bo­wał wszyst­kie­go – eg­zo­tycz­nych diet i naj­now­szych eks­pe­ry­men­tal­nych te­ra­pii. Opu­bli­ko­wa­na w po­nie­dzia­łek bio­gra­fia opi­su­je mię­dzy in­ny­mi jego walkę z ra­kiem, który osta­tecz­nie go po­ko­nał.

>>>>

I znowu z tym ,,pokonywaniem'' . Rak to wirus . Nie mysli nie czuje . Tym steruje diabel jak mozna przeczytac w Ksiedze Hioba ...
Bóg zgodzil sie na chorobe w ramach pokuty za grzechy bo pokuta w czysccu jest tak straszna ze lepiej chorowac tutaj ! Niz to samo odrabiac tam .

Po­cząt­ko­wo Jobs pod­jął de­cy­zję o odło­że­niu za­bie­gu ope­ra­cyj­ne­go. Za­miast tego sto­so­wał dietę z soków owo­co­wych, aku­punk­tu­rę i inne te­ra­pie, z któ­rych nie­któ­re wy­szu­ki­wał w in­ter­ne­cie. Jego ro­dzi­na, przy­ja­cie­le i le­ka­rze byli prze­ra­że­ni. Od kiedy w 2003 roku po raz pierw­szy usły­szał dia­gno­zę mó­wią­cą o raku trzust­ki, aż do pierw­szej ope­ra­cji w lipcu 2004 r. sta­rał się utrzy­my­wać swój stan zdro­wia w ta­jem­ni­cy. O ni­czym nie wie­dzie­li ani pra­cow­ni­cy firmy Apple, ani kie­row­nic­two, ani udzia­łow­cy. Choć dziś opi­nia pu­blicz­na zna już w ogól­nych za­ry­sach hi­sto­rię walki Jobsa z ra­kiem trzust­ki, bio­gra­fia au­tor­stwa Wal­te­ra Isa­ac­so­na po­zwa­la na znacz­nie do­kład­niej­szy wgląd w szcze­gó­ły. Przy­ja­cie­le, ro­dzi­na i le­ka­rze w roz­mo­wach z au­to­rem otwar­cie mówią o cho­ro­bie współ­za­ło­ży­cie­la Apple i o tym, jak sobie z nią ra­dził. Jak pisze Isa­ac­son, Jobs był jed­nym z 20 ludzi na świe­cie, któ­rzy zle­ci­li wy­ko­na­nie ba­da­nia peł­nej se­kwen­cji genów guza i swego nor­mal­ne­go DNA. Koszt (wów­czas) – 100 ty­się­cy do­la­rów.

Ale li­czą­ca 630 stron książ­ka opo­wia­da o całym życiu Jobsa i za­wie­ra mię­dzy in­ny­mi nie­zna­ne wcze­śniej szcze­gó­ły o jego mi­ło­ściach, mał­żeń­stwie, re­la­cjach z sio­strą i de­cy­zjach biz­ne­so­wych. Isa­ac­son w ciągu ostat­nich dwóch lat przed śmier­cią Jobsa prze­pro­wa­dził z nim ponad 40 roz­mów.

W paź­dzier­ni­ku 2003 roku Steve Jobs do­wie­dział się, że ma raka – wy­kry­to go za po­mo­cą to­mo­gra­fii kom­pu­te­ro­wej. Jeden z pierw­szych te­le­fo­nów, jak pisze Isa­ac­son, wy­ko­nał do Larry’ego Bril­lian­ta, le­ka­rza i epi­de­mio­lo­ga – tego sa­me­go, który póź­niej zo­stał sze­fem Google.org, czę­ści firmy Go­ogle zaj­mu­ją­cej się dzia­łal­no­ścią do­bro­czyn­ną. Obaj pa­no­wie znali się już wcze­śniej. Po raz pierw­szy spo­tka­li się w aśra­mie w In­diach.

„Nadal wie­rzysz w Boga?”, za­py­tał Jobs. Bril­liant roz­ma­wiał z nim przez kilka chwil o re­li­gii i róż­nych dro­gach do wiary, a potem za­py­tał czy coś się stało. „Mam raka” – usły­szał w od­po­wie­dzi.

>>>>>

Tutaj widzimy watpliwosci czy Bóg jest skoro mi sie przytrafia rak . A wlasciwie to obwininianie Boga i ,,karanie'' Go - skoro jestem chory to ,,za kare'' przestane w Ciebie wierzyc ... Oczywiscie nie bedziemy potepiac rozpaczajacego chorego - sam Bóg nie potepia . Nie lubimy jak nam sie nie wiedzie . Nie bede wmawial nikomu ze to przyjemne umrzec na raka sam przeciez bym nie chcial . Ale pamietajmy ze zycie tu to nie koniec . A BÓG PLANUJE Z MYŚLĄ O NIEBIE I ŻYCIU WIECZNYM . Jesliby Jobs dozyl w zdrowiu ilu lat ? 100 ??? 120 ??? I tak by umarl . I co wtedy ??? Jesli czysciec to trzeba pokutowac A TAM TO DOPIERO BOLI !
A tak umiera czlowiek a Bóg wtedy mowi - swoje juz przecierpiales to w czysccu za te cierpienia juz nie trzeba sie oczyszczac . CZYSTY ZYSK .
Oczywiscie Bóg nie chce zadnych cierpien ale to musicie zyc PRZYZWOICIE zadnych swinstw ! A sami wiecie jakie macie zle sklonnosci ... Stad cierpienie ...

Póź­niej Jobs przez dzie­więć mie­się­cy od­kła­dał ope­ra­cję. O tym fak­cie po raz pierw­szy po­in­for­mo­wał dwu­ty­go­dnik „For­tu­ne” w 2008 roku.

Jego przy­ja­cie­le i ro­dzi­na, mię­dzy in­ny­mi sio­stra, Mona Simp­son, na­ma­wia­li Jobsa, aby zgo­dził się na ope­ra­cję i che­mio­te­ra­pię, ale on zwle­kał. Jego przy­ja­ciel i men­tor An­drew Grove, były szef In­te­la, który sam w prze­szło­ści po­ko­nał raka pro­sta­ty, po­wie­dział mu, że od­po­wied­nia dieta i aku­punk­tu­ra nie wy­star­czą, aby wy­grać z cho­ro­bą. „Po­wie­dzia­łem mu, że chyba osza­lał”, wspo­mi­na Grove w bio­gra­fii.

Czło­nek za­rzą­du Apple i prze­wod­ni­czą­cy kor­po­ra­cji Ge­nen­tech, Art Le­vin­son, opo­wia­da z kolei, że nie­mal bła­gał Jobsa o zmia­nę zda­nia i był sfru­stro­wa­ny fak­tem, że ten nie zga­dza się na ope­ra­cję.

Żona Jobsa, Lau­re­ne Po­well, także wspo­mi­na w książ­ce okres po pierw­szej dia­gno­zie. „Pro­blem po­le­gał na tym, że on nie był psy­chicz­nie go­to­wy na to, aby dać się po­kro­ić”, opo­wia­da. „Trud­no zmu­sić kogoś do ta­kiej de­cy­zji”. Ale, jak pisze Isa­ac­son, pró­bo­wa­ła. Tłu­ma­czy­ła mę­żo­wi, że ciało ist­nie­je po to, aby słu­żyć du­cho­wi.

Kiedy w końcu Jobs zde­cy­do­wał się na ope­ra­cję – i w ogóle na roz­wią­za­nia na­uko­we – pod­szedł do tego z wła­ści­wą sobie pasją, nie szczę­dząc pie­nię­dzy na fi­nan­so­wa­nie prze­ło­mo­wych badań. Jak pisze autor bio­gra­fii, kiedy już Steve pod­jął de­cy­zję, w krót­kim cza­sie sam stał się eks­per­tem: stu­dio­wał ba­da­nia na­uko­we i chciał mieć ostat­nie słowo w każ­dej kwe­stii do­ty­czą­cej le­cze­nia. Le­ka­rze i na­ukow­cy pro­po­no­wa­li różne me­to­dy te­ra­pii, ale osta­tecz­ną de­cy­zję za­wsze po­dej­mo­wał sam Jobs.

Se­kwen­cjo­no­wa­nie DNA, na które w końcu po­sta­wił, prze­pro­wa­dzi­ło kilka współ­pra­cu­ją­cych ze sobą ze­spo­łów na­ukow­ców z uni­wer­sy­te­tów Stan­for­da, John­sa Hop­kin­sa, Har­war­da i z Broad In­sti­tu­te na MIT. Po­zna­nie szcze­gó­łów ge­no­mu po­zwo­li­ło le­ka­rzom bar­dzo pre­cy­zyj­nie do­bie­rać leki tak, by dzia­ła­ły na wa­dli­we ko­mór­ki.

Jeden z le­ka­rzy po­wie­dział Job­so­wi, że pio­nier­skie te­ra­pie, jakim się pod­da­je, już wkrót­ce uczy­nią z więk­szo­ści no­wo­two­rów zwy­kłe cho­ro­by prze­wle­kłe, z któ­ry­mi me­dy­cy­na bę­dzie sobie ra­dzić. Sam Jobs po­wie­dział póź­niej Isa­ac­so­no­wi, że „albo bę­dzie jed­nym z pierw­szych, któ­rzy po­ko­na­ją ta­kie­go raka, albo jed­nym z ostat­nich, któ­rzy na niego umrą”.

>>>>>

Tak bedzie jednym z ostatnich . Z wyroku Boga ... Swiat sie zmienia . Upadna nie tylko tyrani . Takze choroby sie skoncza ...

Jak opo­wia­da autor bio­gra­fii, roz­mo­wy z Job­sem były od czasu do czasu prze­ry­wa­ne se­sja­mi wspól­ne­go słu­cha­nia mu­zy­ki w jego sa­lo­nie. W cza­sie jed­ne­go z wy­wia­dów Jobs pusz­czał mu­zy­kę ze swo­je­go no­we­go iPada 2, słu­cha­jąc na zmia­nę Be­atle­sów, śpie­wów gre­go­riań­skich w wy­ko­na­niu be­ne­dyk­ty­nów, fug Bacha i pio­sen­ki „Catch the Wind” szkoc­kie­go pio­sen­ka­rza Do­no­va­na.

Mi­łość Jobsa do mu­zy­ki i jego przy­jaź­nie z mu­zy­ka­mi po­mo­gły mu w za­wie­ra­niu umów ko­niecz­nych do zbu­do­wa­nia bi­blio­te­ki iTu­nes i spe­cjal­nych wer­sji iPoda, ale jak pisze Isa­ac­son, miały wpływ także na jego życie pry­wat­ne. Kiedy do­wie­dział się że ma raka, po­pro­sił sa­me­go Yo-Yo Ma, żeby ten za­grał na jego po­grze­bie.

Jobs po­dej­mo­wał cza­sa­mi we wła­snym domu ludzi, z któ­ry­mi robił in­te­re­sy. Ru­pert Mur­doch, kon­ser­wa­tyw­ny szef News Corp., dwu­krot­nie był u niego na obie­dzie. Współ­za­ło­ży­ciel Apple żar­to­wał w wy­wia­dzie, że mu­siał wtedy cho­wać noże ku­chen­ne przed swoją żoną, znaną z li­be­ral­nych prze­ko­nań.

Książ­ka rzuca także nowe świa­tło na spo­sób pro­wa­dze­nia in­te­re­sów przez firmę Apple i jej sto­su­nek do kon­ku­ren­cji. Autor opo­wia­da, że w 2008 roku Jobs wszedł w ostry spór ze współ­za­ło­ży­cie­la­mi Go­ogle, Lar­rym Page i Ser­gey­em Bri­nem – cho­dzi­ło o prze­zna­czo­ny dla smart­fo­nów sys­tem ope­ra­cyj­ny An­dro­id, kon­ku­ru­ją­cy z sys­te­mem iOS i iPho­nem.

Jobs wprost po­wie­dział Isa­ac­so­wi, że uważa An­dro­ida za „pro­dukt kra­dzio­ny”, ko­piu­ją­cy tech­no­lo­gie Apple.

>>>>>

Talenty sa od Boga po to aby sluzyc ludziom . Bogu nie podoba sie jak ktos robi sobie monopol i innych oskarza o kradziez jak kopiuja... To jest wlasnie kradziez Bożych talentow ... Za to tez trzeba pokutowac ! Bez Boga nikt nic nie ma...

W spra­wach ser­co­wych Jobs za­cho­wy­wał się po­dob­nie jak w biz­ne­sie: mocno an­ga­żo­wał się w związ­ki, ale życie z nim nie było łatwe. W 1985 roku za­ko­chał się w kon­sul­tant­ce kom­pu­te­ro­wej Tinie Redse. Żyli cza­sa­mi razem, cza­sa­mi osob­no, aż w1989 roku Jobs się jej oświad­czył. Od­mó­wi­ła – tłu­ma­czy­ła potem zna­jo­mym, że gdyby za niego wy­szła, „do­pro­wa­dził­by ją do sza­leń­stwa”.

>>>>>

Niestety cudzolozenie . Znow trzeba odpokutowac ... Sami widzicie ...

Póź­niej spo­tkał Lau­re­ne Po­well, byłą ma­kler­kę banku Gold­man Sachs, która wła­śnie za­pi­sa­ła się do szko­ły biz­ne­su Uni­wer­sy­te­tu Stan­for­da. Za­ko­cha­li się w sobie, za­miesz­ka­li razem, ale jego spo­sób bycia cza­sem do­pro­wa­dzał ją do szału. 1 stycz­nia 1990 oświad­czył się jej, a potem przez kilka mie­się­cy w ogóle nie po­dej­mo­wał tego te­ma­tu. We wrze­śniu była tym już tak zi­ry­to­wa­na, że wy­pro­wa­dzi­ła się od niego. W na­stęp­nym mie­sią­cu wrę­czył jej pier­ścio­nek za­rę­czy­no­wy z bry­lan­tem – i wró­ci­ła. Po­bra­li się.

W książ­ce znaj­dzie­my także mnó­stwo cie­ka­wo­stek na temat le­gen­dar­ne­go wręcz przy­wią­za­nia Jobsa do szcze­gó­łów, które, jak pisze Isa­ac­son, roz­cią­ga­ło się także na luk­su­so­wy jacht, który za­czął pro­jek­to­wać w 2009 roku. Pro­jekt jest ele­ganc­ki i mi­ni­ma­li­stycz­ny, obej­mu­je mię­dzy in­ny­mi szkla­ne ścia­ny o dłu­go­ści 12 me­trów. Jed­nost­ka jest wła­śnie bu­do­wa­na w jed­nej z ho­len­der­skich stocz­ni przez firmę Fe­ad­ship, spe­cja­li­zu­ją­cą się w bu­do­wie jach­tów na za­mó­wie­nie.

Wio­sną bie­żą­ce­go roku Jobs za­czął się spo­ty­kać z oso­ba­mi, które chciał zo­ba­czyć przed śmier­cią. Jedną z nich był współ­za­ło­ży­ciel firmy Mi­cro­soft Bill Gates. Jak pisze autor bio­gra­fii, Gates przy­je­chał do domu Jobsa w Palo Alto w Ka­li­for­nii. Obaj pa­no­wie spę­dzi­li razem ponad trzy go­dzi­ny. W 2011 roku Gates, choć wciąż peł­nił funk­cję w za­rzą­dzie Mi­cro­so­ftu, od kilku lat wię­cej czasu po­świę­cał już na dzia­łal­ność swo­jej fun­da­cji cha­ry­ta­tyw­nej. Jobs po­wie­dział Isa­ac­so­wi, że w cza­sie ich spo­tka­nia Gates wy­glą­dał na szczę­śliw­sze­go niż kie­dy­kol­wiek przed­tem. Roz­ma­wia­li o emo­cjo­nal­nym zna­cze­niu życia ro­dzin­ne­go i wy­cho­wy­wa­nia dzie­ci, o tym, że obaj mieli szczę­ście w życiu pry­wat­nym. Jak re­la­cjo­no­wał póź­niej Gates, obaj żar­to­wa­li, że ich żony po­mo­gły im „utrzy­mać się przy­naj­mniej po czę­ści przy zdro­wych zmy­słach”.

>>>>>

To nie szczescie tylko Bóg . On musial im znalezc zony bo inaczej spali by w swoich firmach na krzeslach z kocami na glowach a od rana do nocy mastrowali w komputerach . Pod tym wzgledem to faktycznie szalency ...
Stad kobiety . Bóg dziala tez poprzez inne osoby ...
Widzimy jednak ze w USA cenia tylko bogatych . Swietymi sie nie interesuja . W ten sposob zreszta wykolejaja tych bogaczy bo oni czuja sie centrum swiata . Jedni drugim szkodza .
Jednakze to szukanie mocy w tym przypadku w kasie jest podswiadomym szukaniem WSZECHMOCY czyli Boga ... Tak jest zawsze i ze wszystkim !



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:12, 05 Maj 2013    Temat postu:

Portugalia: powstają ulice wytwarzające prąd

W portugalskim mieście Covilha dobiega końca budowa ulicy, która wytwarza prąd elektryczny, wykorzystując nacisk poruszających się po niej pojazdów i pieszych. Do końca maja br. podobne rozwiązania pojawią się również w Guimaraes i Lizbonie.

W Covilha i Guimaraes prąd powstawać będzie na jednym z pasów jezdni oraz na przejściu dla pieszych, zaś w stolicy na jednym z chodników sąsiadującym z największym lizbońskim centrum handlowym Colombo.

Jak poinformował inżynier z uniwersytetu Beira Interior (UBI) w Covilha, Francisco Duarte, pierwsza nowatorska nawierzchnia jest już praktycznie gotowa do użytku. Znajduje się ona w pobliżu szpitala miejskiego w Covilha przy alei Alameda Pero, która pokryta została specjalnym tworzywem. Już w maju br. rozpoczną się pierwsze testy.

Wynalazek został opracowany przez Francisco Duarte i innego portugalskiego naukowca z UBI, Felipe Casimiro, w ramach projektu o nazwie Waynergy. Na jesieni 2011 r. obaj konstruktorzy po raz pierwszy zaprezentowali wykładzinę, która generuje prąd, gdy przechodzą po niej ludzie. Od tego czasu ich wynalazek przeszedł dodatkowe testy i został udoskonalony. W portugalskich miastach takie wykładziny będą służyć do zasilania sygnalizacji świetlnej oraz przydrożnych znaków informacyjnych.

"W kilku miejscach na świecie testowano już podobne rozwiązania, lecz w porównaniu z nimi nasza nawierzchnia wytwarza aż trzy razy więcej energii elektrycznej" - powiedział Francisco Duarte.

"Zaplanowane na tegoroczną wiosnę testy w Covilha, Guimaraes i Lizbonie są decydującą fazą testów. Ich sukces oznaczać będzie rozpoczęcie kolejnego etapu - wprowadzenia wynalazku do sprzedaży. Mamy nadzieję, że na krajowy rynek trafi on jeszcze w tym roku" - dodał Duarte.

..

Super ! Szkoda ze Portugalia ulegnie zagladzie no ale zachcialo sie im UE .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:35, 29 Paź 2014    Temat postu:

Sztuczne słońce jak prawdziwe. To nie fotomontaż!

We Włoszech powstał wynalazek dla tych, którzy marzą o zawsze słonecznym niebie za oknem, bez względu na miejsce i porę dnia.

Paolo Di Trapani, właściciel włoskiej firmy Coelux, spędził ponad 10 lat nad opracowaniem systemu naśladującego światło słoneczne, błękitne niebo i jego nieskończoną przestrzeń. Wynalazek oparty na technologii LED oraz rozwiązaniach optycznych wykorzystujących nanomateriały, przerósł wszelkie oczekiwania. Iluzja do złudzenia przypomina rzeczywistość.

Coelux oferuje przełomową możliwość w architekturze zamkniętych wnętrz, która daje poczucie nieskończonej przestrzeni. Sztuczne słońce może być zamontowane na lotniskach, w centrach handlowych, sklepach, biurach, hotelach, muzeach. Technologia szczególnie dedykowana jest przestrzeniom w podziemiach, takich jak metro. Producent wskazuje także korzyści dla mieszkańców północy, gdzie zimą jest niedostatek światła słonecznego. Badania potwierdzają, że brak słońca niekorzystnie wpływa na nastrój, stąd popularność terapii światłem.

Producent oferuje kilka wariantów oświetlenia. Dla tych, którzy pragną tropikalnego światła, przewidziano system z promieniami słońca padającymi prawie pionowo, o ostrym świetle i dużym kontraście. Miłośnicy klimatu śródziemnomorskiego wybiorą świetlik imitujący promienie słoneczne padające pod kątek 45 stopni, o umiarkowanej różnicy między światłem i cieniem. Wielbiciele krajów skandynawskich mogą się zdecydować na system naśladujący nisko zawieszone słońce (30 stopni nad horyzontem) z ciepłym, miękkim światłem.

Wynalazek został już doceniony na brytyjskim konkursie LuxLive - w kraju, w którym niebo często pokrywa mgła i pada deszcz, słoneczne okno na żądania jest szczególnie pożądane.

- Nauka i technika, jak sztuka, pozwalają odtworzyć rzeczywistość, stawiając na scenie prawa, które, jak wierzymy, są właściwie naturze. Podobnie jak w teatrze, wykonanie nie zastąpi rzeczywistości, ale otwiera okno pozwalające nam odkryć prawdziwy świat, jakiego nie widzieliśmy nigdy wcześniej - opowiada o wynalazku Paolo Di Trapani.

Nanomateriały odpowiadają za tzw. rozpraszanie Rayleigha czyli zjawisko rozpraszania światła, które odpowiada m.in. za błękitny kolor nieba. Aby uzyskać efekt trójwymiarowości, zespół naukowców opracował specjalny silnik renderujący realistyczny obraz nieba i naszej gwiazdy. Cały system ma grubość zaledwie kilku milimetrów i można go podwiesić na praktycznie każdym suficie. Projekt był współfinansowany przez Unię Europejską

Firma zapewnia, że zdjęcia są prawdziwymi fotografiami (a nie komputerowymi wizualizacjami) i nie zostały poddane żadnemu retuszowi.

...

Trzeba przyznac maja rozmach . To jest pomysl .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:26, 27 Mar 2015    Temat postu:

Ugasić ogień dźwiękiem

Studenci wydziału inżynierii elektrycznej Uniwersytetu im. George’a Masona opracowali urządzenie, które gasi ogień dźwiękami basu. Jak przekonują, urządzenie może znaleźć zastosowanie zarówno w gospodarstwach domowych, jak i przy gaszeniu dużych pożarów, np. lasów, czy budynków bez narażenia życia strażaków.

Urządzenie wykorzystuje niskie częstotliwości dźwięków basowych, by zgasić płomienie ognia. Studenci początkowo eksperymentowali z wysokimi częstotliwościami, jednak okazało się, że to właśnie bas potrafi poradzić sobie z płomieniami. Uniwersytet pomaga studentom w opatentowaniu wynalazku.

...

Genialne ! Brawo !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:34, 12 Cze 2015    Temat postu:

Kolejny sukces śląskich naukowców. Będzie przełom w nowoczesnych technologiach?
Robert Kulig
12 czerwca 2015, 12:30
Zespół naukowców z Uniwersytetu Śląskiego otrzymał patent na wynalazek o enigmatycznej nazwie „transformator piezoelektryczno-magnetyczny, jako czujnik natężenia pola magnetycznego". Ma być zastosowany m.in. przy monitorowaniu natężenia ruchu.

Drugim obszarem zastosowania może być aplikacja wynalazku, jako czujnika pola magnetycznego. Dodatkowo może funkcjonować jak źródło energii odnawialnej, przetwarzające energię pola elektromagnetycznego na użyteczny prąd.

- Dynamiczny rozwój technologii XXI wieku jest niezmiennie związany z trendem miniaturyzacji różnego rodzaju urządzeń elektronicznych. Czujniki pola magnetycznego przetwarzają sygnał proporcjonalny do natężenia pola magnetycznego na sygnał elektryczny, a najkorzystniej – napięciowy, dlatego zastosowanie transformatora jako czujnika pola magnetycznego jest niezwykle funkcjonalnym rozwiązaniem – przekazało Wirtualnej Polsce biuro prasowe Uniwersytetu Śląskiego.

...

„transformator piezoelektryczno-magnetyczny, jako czujnik natężenia pola magnetycznego"

Super lubie takie nazwy.
Turbomolekularny dyfraktor synergizujacy dualne pole emisji promieniwania alfa i beta.

Jak to brzmi!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:17, 19 Cze 2015    Temat postu:

BBC opracowało prototyp urządzenia do sterowania telewizją myślami

org - Materiały prasowe

Cyrus Saihan, head of business development w BBC Future Media, zapewnia, że jego zespołowi udało się stworzyć eksperymentalną wersję platformy VOD BBC iPlayer sterowaną wyłącznie za pomocą fal mózgowych.

Wewnętrzny prototyp powstał we współpracy ze studiem This Place, oferującym MindrdrTV technologię Smart TV, która ma zastąpić pilota telewizyjnego nakładką na głowę analizującą fale mózgowe widza. Urządzenie ma dwa czujniki jeden dotyka czoła, a drugi ucha. "Sensory mierzą aktywność bioelektryczną mózgu.
REKLAMA


W naszej eksperymentalnej aplikacji użytkownik może wybrać jako sposób kontroli koncentrację albo medytację. Przy wybraniu tej pierwszej licznik fal mózgowych pojawia się na ekranie i pokazuje poziom koncentracji użytkownika. Gdy przekroczy on określoną granicę, wysyłany jest sygnał, np. włączający BBC iPlayer" tłumaczy Cyrus Saihan na swoim blogu. Gdy widz się odpręży i medytuje, wtedy może program myślami włączyć. Projekt ma pomóc ekspertom BBC w zrozumieniu telewizji przyszłości. (JM)

...

Proszę bardzo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:11, 22 Lip 2015    Temat postu:

Łódzcy naukowcy opatentowali tkaninę, która nie przepuszcza roztoczy kurzu


Łódzcy naukowcy opatentowali nową tkaninę, która przepuszcza parę wodną i powietrze, a nie przepuszcza groźnych dla alergików odchodów roztoczy kurzu domowego. Wykonuje się z niej pokrowce na pościel, które przyczyniają się do poprawy stanu chorego. O tkaninie opowiada profesor Marek Kowalski, alergolog z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Tkanina została już wdrożona do produkcji i jest dostępna dla pacjentów z alergiami. Materiał tworzy specjalną ochronę, która uniemożliwia wnikanie roztoczom kurzy w strukturę tkaniny. To tzw. tkanina barierowa, która nie przepuszcza cząsteczek kurzu, ale jednocześnie "oddycha", w przeciwieństwie do materiałów plastikowych.

...

Brawo!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:54, 16 Wrz 2015    Temat postu:

Wynalazek Politechniki Gdańskiej: jadalny olej z mirabelek
Katarzyna Kołodziejska
Dziennikarka Onetu

Wynalazek Politechniki Gdańskiej: jadalny olej z mirabelek - Politechnika Gdańska / Materiały prasowe

Ma przyjemny zapach i smak. Można go używać do smażenia i jako dodatek do sałatek. Naukowcy z Politechniki Gdańskiej stworzyli olej z pestek mirabelek . Teraz szukają firmy, która wprowadzi produkt na komercyjny rynek.

Owoce mirabelki są najbardziej niedocenianymi i niewykorzystanymi owocami w Polsce. Zawierają witaminy z grupy B , E, kwas foliowy, cukry, sole mineralne i bardzo cenne bioaktywne fitozwiązki. Każdego roku jest ich mnóstwo. Szybko dojrzewają, opadają i fermentują tworząc naturalny nawóz. Miąższ mirabelki można wykorzystać do produkcji domowych przetworów.
REKLAMA


Naukowcy z Politechniki Gdańskiej postanowili wykorzystać natomiast pestki z mirabelek. Opracowali metodę otrzymywania z jąder pestek, oleju spożywczego i otrzymali produkt o przyjemnym smaku i zapachu. – Przeprowadziliśmy badania na wielu różnych owocach. Najlepszy olej uzyskaliśmy jednak z jąder pestki mirabelki, która nie wymaga specjalnych warunków uprawiania, jest odporna na warunki atmosferyczne i jest jej mnóstwo. Mimo, że rośnie często w trudnych warunkach zawsze zachowuje swoje cenne wartości – tłumaczy dr inż. Maria Tynek z Katedry Chemii, Technologii i Biotechnologii Żywności PG.

Olej jest bardzo odporny na jełczenie i wysoką temperaturę podczas smażenia. Wykazuje również właściwości prozdrowotne. Do tej pory olej z pestek mirabelek, ze względu na wysoką zawartość trujących związków cyjanogennych, używany był jedynie do celów kosmetycznych. - Nasza metoda otrzymywania oleju z pestek mirabelki pozwala na wyeliminowanie w nim związków niebezpiecznych dla ludzkiego organizmu. Dzięki temu może się on stać produktem konkurencyjnym dla wielu azjatyckich olejów, a nawet popularnej oliwy z oliwek. – tłumaczą współtwórcy metody, dr inż. Maria Tynek i dr hab. inż. Agnieszka Bartoszek.

Obecnie trwają rozmowy z producentami zainteresowanymi wdrożeniem i produkcją oleju ze śliwki mirabelki. Jednocześnie, na Politechnice Gdańskiej, prowadzone są prace nad kolejnymi produktami z wykorzystaniem innych dziko rosnących owoców.

...

Pieknie!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:37, 23 Wrz 2015    Temat postu:

Wielki sukces studentów AGH. Ich konstrukcja poleciała w kosmos
Robert Kulig
22 września 2015, 15:26
Studenci z krakowskiej AGH odnieśli kolejny, wielki sukces - z lotniska w Czaplinku wysłali pierwszą w historii kapsułę stratosferyczną. Lot miał na celu przetestowanie zasięgu radiowego modułu telemetrii, test wpływu niskiej temperatury i ciśnienia na akumulatory, elektronikę stosowane w ich konstrukcjach oraz zebranie obszernego materiału fotograficznego. Balon wyniósł kapsułę na wysokość ok. 20 000 metrów, po czym wylądował bezpiecznie około 40 km od miejsca startu. Młodzi naukowcy zapowiadają, że to nie koniec podboju kosmosu.

- Wysłaliśmy na wysokość 20 km moduł testowy. To taka gondola ze wszystkimi potrzebnymi czujnikami. Celem było "sięgnięcie okiem" tego pułapy. Dzięki czemu mamy dużo dokumentacji fotograficznej naszej ziemi - mówi Wirtualnej Polsce Bartosz Postulka, jeden z członków AGH Space System. - To wszystko może prowadzić do badań atmosfery wysokiego pułapu oraz obserwacji. I wiemy, że jesteśmy na dobrej drodze - opowiada Postulka.

Młody naukowiec przekonuje, że technologia nad którą pracują studenci, w przyszłości ma pomóc badać atmosferę oraz służyć do monitoringu ziemi. - Wysyłanie satelit i obserwacja ziemi z orbity jest bardzo droga, wymaga wielkiego nakładu. Natomiast nasza technologia sprawia, że sprawa jest dużo bardziej realna. Dlatego w przyszłości Polska, zamiast kupować od innych krajów, będzie mogła pozwolić sobie na swój system monitoringu ziemi. Zarówno w zastosowaniu cywilnym, jak i wojskowym - dodaje członek AGH Space System.

Ostatni sukces, który osiągnęli krakowscy studenci, to nie jedyny w ich karierze. W czerwcu tego roku zajęli I miejsce w konkursie organizowanym przez NASA.

Wtedy grupa AGH Space System zaprezentowała możliwości własnej sondy planetarnej, która, wyniesiona przez rakietę na jeden kilometr, zbierała informacje o ziemskiej atmosferze. Perfekcyjne urządzenie oraz wiedza zdobyta w trakcie studiów, pozwoliła pokonać 59 zespołów z całego świata. Tym samym polscy studenci zajęli historyczne, pierwsze miejsce w konkursie organizowanym przez NASA.

Teraz, niesieni falą sukcesu, zapowiadają kolejną próbę.

- Kolejny lot odbędzie się w najbliższy weekend. Tym razem mamy nadzieję polecieć na wysokość 30 km. Akcja obędzie się we współpracy z Copernicus Project oraz twórcami eksperymentu JADE - zapowiada Bartosz Postulka.

...

Pieknie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:29, 03 Paź 2015    Temat postu:

Radio PiK

Studenci wystrzelili ponaddźwiękową rakietę H1

Studenci Koła Astronautycznego Politechniki Warszawskiej wystrzelili na toruńskim poligonie rakietę H1 - Shutterstock

Marzą o podróży w kosmos. Studenci sekcji rakietowej Koła Astronautycznego Politechniki Warszawskiej wystrzelili na toruńskim poligonie rakietę H1. Konstrukcja ma 2 metry długości, waży 15 kilogramów i pokonuje kilometr w sekundę.

Ponaddźwiękowa rakieta H1 w wersji D jest rakietą sondującą atmosferę, napędzaną silnikiem na paliwo stałe. Jej osiągi to: pułap maksymalny 10km, prędkość maksymalna 1000m/s, W chwili zakończenia pracy silnika 3-krotnie przekracza ona prędkość dźwięku. Urządzenie jest dziełem studentów.
REKLAMA nc+
Oferta nc+ to 167 kanałów, 72 HD, 8 CANAL+, 4 HBO, Dekoder WiFi, 500 GB za 0 zł »
PS4 za 41 zł
Katarzyna Abramowicz pisze o tym gdzie w internecie kupować 95% taniej! Zobacz »


Głównym celem wystrzelenia rakiety było przetestowanie technologii i rozwiązań konstrukcyjnych. Chodzi o wytrzymałość na przeciążenie, drgania i niezawodność w trudnych warunkach. Rakiety typu H1 mogą służyć do testowania podzespołów, które miałyby być wystrzelone na orbitę. Jednocześnie można dzięki nim przeprowadzać badania naukowe, np. pomiary warunków atmosferycznych na wysokości 10 km.

Testowy start rakiety odbył się na poligonie artyleryjskim w pobliżu Torunia. Do tego celu studenci wykorzystali mobilną wyrzutnię własnej konstrukcji, pozwalającą odpalać rakiety o wadze do 80 kilogramów.

...

Marzenia sie spelniaja?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:29, 21 Paź 2015    Temat postu:

Kolejne odkrycie gdańskich naukowców. Przełom w żywieniu?
Tomasz Gdaniec
21 października 2015, 12:39
Kolejne odkrycie naukowców z Politechniki Gdańskiej. Dzięki wymyślonej przez nich metodzie olej z mirabelek może zastąpić oliwę z oliwek. Obecnie trwają prace nad kolejnymi owocami.

- Przeprowadziliśmy badania na wielu różnych owocach. Najlepszy olej uzyskaliśmy jednak z jąder pestki mirabelki, która nie wymaga specjalnych warunków uprawiania, jest odporna na warunki atmosferyczne i jest jej mnóstwo. Mimo że rośnie często w trudnych warunkach zawsze zachowuje swoje cenne wartości - tłumaczy dr inż. Maria Tynek, współtwórca technologii.

Mirabelki to bardzo wydajne owoce. Do wyciśnięcia litra oleju potrzeba dziesięć kilogramów pestek. Zawierają one od 34 do 43 proc. tłuszczu, podobnie jak rzepak. Nowy produkt wpływa też na obniżenie poziomu tzw. złego cholesterolu. Naukowcy wcześniej podejmowali już próby przemysłowego wykorzystania tych owoców. Jednak na przeszkodzie stały trujące związki uwalniające cyjanek. Dlatego mirabelki stosowano wyłącznie w celach kosmetycznych.

- Nasza metoda otrzymywania oleju z pestek mirabelki pozwala na wyeliminowanie w nim związków niebezpiecznych dla ludzkiego organizmu. Dzięki temu może się on stać produktem konkurencyjnym dla wielu azjatyckich olejów, a nawet popularnej oliwy z oliwek - dodają dr inż. Maria Tynek i dr hab. inż. Agnieszka Bartoszek-Pączkowska, prof. nadzw. PG.

Zastąpi grecką oliwę? Podstawową przewagą nad oliwą z Oliwek jest dostępność mirabelek w Polsce. Krzewy te bardzo dobrze rozwijają się w polskim klimacie. Nie wymagają poważniejszych zabiegów pielęgnacyjnych. Wynalazek z łatwością uzyska status produktu przyjaznego środowisku. Nie trzeba bowiem otwierać żadnych specjalnych plantacji. W poszukiwaniu surowców, wystarczy udać się do najbliższego parku lub ogrodu. Obecnie trwają rozmowy z producentami zainteresowanymi wdrożeniem i produkcją oleju ze śliwki mirabelki. Jednocześnie prowadzone są prace nad kolejnymi produktami z wykorzystaniem innych dziko rosnących owoców.

...

Brawo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89259
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:35, 21 Gru 2015    Temat postu:

Der Spiegel

Ten miły Mark

Mark Zuckerberg - Josh Edelson / AFP

Twórca Facebooka, Mark Zuckerberg zmienił się w ostatnim czasie tak bardzo, jak żadna inna wielka osobowość w świecie biznesu. Wciąż jednak jest misjonarzem. Ponad miliard dolarów ofiarowanych na kształcenie i badania medyczne to część planu mającego na celu kształtowanie świata według jego wizji.

Ten, kto miał okazję obserwować Marka Zuckerberga z bliska, mógł szczególnie w dwóch ostatnich latach śledzić, jak bardzo zmienia się twórca Facebooka. Stał się on bardziej otwarty, zręczny w słowach, wyluzowany w kontaktach z innymi, również z dziennikarzami. Nadal nie jest wprawdzie postacią charyzmatyczną, kimś, kogo urokowi ulegają wszyscy, których spotka, ale zrobił się bardziej refleksyjny, zwłaszcza po swoich trzydziestych urodzinach, obchodzonych w zeszłym roku. Pozostał jednak radykalny w swojej wierze, że technologia i internet ratują świat. W tej dziedzinie jest misjonarzem.
REKLAMA


Inaczej niż założyciele Google, Larry Page i Sergey Brin, Zuckerberg chce rozwijać swój program naprawy świata nie tylko w ramach własnej firmy. Zamierza przenieść swoje wizje na zewnątrz i realizować je również poza Facebookiem.

To interesująca przemiana osobowości biznesmena. Właśnie ten tak introwertyczny niegdyś nerd jest dziś znacznie bardziej przystępny niż większość innych wielkich postaci tej branży. Na przykład Larry Page, założyciel Google, czy szef Amazona Jeff Bezos unikają imprez publicznych i już od dawna wysyłają na nie zwykle swoich zastępców.

Zuckerberg natomiast prawie zawsze przychodzi na otwarte eventy firmowe, sam prezentuje nowe produkty, miesza się z tłumem. W ciągu ostatnich lat stał się niezłym mówcą, swoje przemowy wygłasza płynnie z pamięci, gardłowym głosem, przypominającym nieco Kermita z Muppetów.

Po przemówieniu otwierającym doroczną konferencję wynalazców zszedł ze sceny na salę, przesyłał żartobliwie całusy swoim współpracownicom, opowiadał anegdoty. Był miły, nie tak zimny, jak przedstawiono go w hollywoodzkim filmie "The Social Network" z 2010 roku.

Gorzka nauka

Ów film przyczynił się prawdopodobnie do zaskakującej przemiany Marka Zuckerberga. Ukształtował on u publiczności obraz założyciela Facebooka akurat w momencie, gdy rozpoczęła się światowa kariera jego firmy. "The Social Network" był naturalnie fikcją, zniekształconą wersją rzeczywistości, stworzoną przez scenarzystów, ale miliony ludzi zobaczyło Zuckerberga jako niesympatycznego drania, aroganckiego i bezwzględnego, który zdradza przyjaciół i lekceważy swoją dziewczynę.

Dla prawdziwego Zuckerberga była to gorzka nauka, która wyryła na nim długotrwałe piętno. Dowiedział się, że nawet największy sukces w biznesie jest niewiele wart, kiedy wszyscy uważają cię za dupka. I tego, że jeśli chce się mieć wpływ na sprawy świata, trzeba pracować nad swoim wizerunkiem. Gdy film wchodził na ekrany, przedsiębiorca oznajmił, że przeznacza kwotę stu milionów dolarów na szkoły publiczne w Newark w stanie New Jersey. To, co wcześniej było jedynie odruchem, stało się strategią.
W filmie miliony ludzi zobaczyło Zuckerberga jako niesympatycznego drania, aroganckiego i bezwzględnego, który zdradza przyjaciół i lekceważy swoją dziewczynę. Dla prawdziwego Zuckerberga była to gorzka nauka, która wyryła na nim długotrwałe piętno.

Od tamtej pory Zuckerberg nieprzerwanie stara się przeciwstawić narracji filmu swoją własną historię. A ta jest oczywiście zupełnie inna – tutaj mamy do czynienia z dobroczyńcą, przyjacielem ludzi, który chce ich uszczęśliwić.

I podejmuje określone działania, by świat mu uwierzył. Ofiarował grubo ponad miliard dolarów na programy edukacyjne i badania medyczne, zaczął zajmować stanowisko w sprawach politycznych, dyskutuje o ONZ, opowiada się z zaangażowaniem za małżeństwami homoseksualistów. A gdy niedawno poinformował, że bierze dwa miesiące urlopu ojcowskiego, zostało to przyjęte z aprobatą jako ważny sygnał dla pracodawców w USA, gdzie matki często już po trzech tygodniach od porodu wracają do pracy.

Reinscenizacja wizerunku Zuckerberga osiągnęła w tej chwili swoje apogeum wraz z podjęciem przez niego radykalnej decyzji. Z okazji narodzin swojej córki biznesmen zapowiedział, że chce podarować innym cały swój majątek osobisty, przekazując 99 procent swoich akcji w Facebooku na fundację dobroczynną. Obecnie odpowiada to sumie 45 miliardów dolarów.

Nie zrobił tego bez wyjaśnienia. W długim liście otwartym skierowanym do świeżo narodzonej córki wraz z żoną Priscillą Chan, która prowadzi wraz z nim fundację, oświadczył, że chodzi im o "moralną odpowiedzialność za dzieci następnej generacji" i o jasną misję: postęp ludzkości i wspieranie równości. List ten czytało się jak autoportret.
44fff756-d614-4915-81a4-820d946b25f7 Mark Zuckerberg z żoną Priscillą i córką Max - Reuters
Mark Zuckerberg z żoną Priscillą i córką Max

Chęć naprawy świata

Jego przesłanie brzmiało: oto pisze do was człowiek, który dawno już zostawił za sobą biznesową codzienność walk konkurencyjnych i innowacji. Który myśli w wymiarze historycznym i jego ambicje mają charakter misyjny, żeby nie powiedzieć mesjanistyczny. Jego ewangelią jest internet, a jego horyzont czasowy obejmuje stulecie. Bieda, głód, choroby – nie ma chyba takiej plagi ludzkości, którą Zuckerberg nie chciałby się zająć. Owa chęć naprawy świata niektórych napawać może grozą.

Latem Facebook zaprasza regularnie niewielką grupę dziennikarzy na grilla urządzanego na łące za centralą firmy. Są lody high-tech, rozrobione z płynnym azotem, i long drinki o takich nazwach, jak "Hacked Berry Lemonade". Obecnych jest wielu szefów działów i głównych inżynierów, a w którymś momencie na firmowy parking wjeżdża powoli sam główny boss. Ma na sobie swój standardowy uniform: niebieskie dżinsy, szare buty Nike, oliwkowy T-shirt. Jak wiele sławnych osobistości jest zaskakująco niski. Sprawia wrażenie zwinnego, wytrenowanego.

Zuckerberg unika piwa i koktajli, ale dosiada się do grupek gości, żartuje, gawędzi, jest refleksyjny i wyluzowany. Wyraża otwarcie swoje opinie, mówi przez chwilę o sytuacji politycznej w Iranie. Wszystkie te rozmowy są prywatne i poufne, nie można cytować ich fragmentów, ale słuchacze zyskują wgląd w jego sposób myślenia, jego pomysły, to, co go motywuje.

Dwa lata temu szef Facebooka napisał esej, również to – pisanie, przemawianie – jest częścią jego zmiany w kierunku refleksyjnego przedsiębiorcy. Tytuł owej pracy brzmi "Czy połączenie z siecią należy do praw człowieka?". Także ów tekst jest połączeniem manifestu, własnej deklaracji i proklamacji. Zuckerberg pisze w nim: "Łącząc wszystkich ludzi online, ulepszamy nie tylko miliony egzystencji, lecz również samych siebie, czerpiąc korzyści z nowych idei i produktywności, które w ten sposób pojawiają się na świecie".

Czy to chwalebny cel? Czy też jedynie próba znalezienia pseudofilozoficznej przykrywki dla stworzenia internetowego monopolisty? Krok naprzód dla ludzkości czy jedynie wejście w zdominowaną przez Facebooka elektroniczną przyszłość? Pytania te od dawna pozostają bez odpowiedzi.

Wraz z przemianą dyrektora generalnego zaczęła się zmieniać również jego firma. Serwis społecznościowy nadal znajduje się w centrum jej zainteresowania, ale ambicje od dawna są już inne, znacznie większe. Facebook stworzył między innymi laboratorium, które przygotowuje projekty dronów, satelitów i systemów laserowych, dzięki którym internet będzie mógł być dostarczany również do najbardziej odległych zakątków kuli ziemskiej. Podobnie jak Google und Microsoft, również Facebook zwerbował w ostatnim czasie wielu pracowników NASA i koncernów kosmicznych.

Czy postęp może uratować świat?

Ten, kto odwiedzi kwaterę główną firmy, która znajduje się na skraju Zatoki San Francisco, pod nieco pretensjonalnym adresem "1 Hacker Way", zobaczy tu coraz większą determinację, połączoną z nową samoświadomością. Na kampusie dominuje wciąż luz jak w start-upach, są boiska do piłki nożnej i koszykówki, bar serwujący burgery, odbywają się twórcze maratony dla programistów. Ale ostatnio koncern zainwestował duże sumy w badania nad sztuczną inteligencją, przoduje w rozwijaniu wirtualnej rzeczywistości, pracuje nad maszynami, które same się uczą i stają coraz mądrzejsze. Facebook to dziś bardzo poważna sprawa.
Wizje Zuckerberga nie powstają jednak same dla siebie. W jego programie stale pojawia się wielkie pytanie: czy postęp może uratować świat?

Wizje Zuckerberga nie powstają jednak same dla siebie. W jego programie stale pojawia się wielkie pytanie: czy postęp może uratować świat?

W Dolinie Krzemowej odpowiedź brzmi jednoznacznie: tak. Wielkie ambicje twórcy Facebooka nie są równie oryginalne. Podobnie jak Page i Brin, a dawniej także Steve Jobs, należy on do bardzo specyficznej elity przedsiębiorców, którzy przez lata rozwijali się w Dolinie Krzemowej. Na swój sposób są idealistami, przekonanymi, że ich praca będzie służyć ludzkości, popchnie mocno naprzód cywilizację, chociaż poza nimi nikt inny tego nie robi. Kryje się za tym nieufność wobec państwa i innych instytucji społeczeństwa. W liście do córki Mark Zuckerberg pisze więc o własnej "odpowiedzialności", by wziąć sprawy przyszłości w swoje ręce.

Dolina Krzemowa coraz częściej próbuje sprzedawać nie tylko swoje produkty, lecz również swój model intelektualny, opierający się na przekonaniu, że technologia siłą rzeczy przyniesie wspaniały postęp społeczny. Nie ukrywa swojej misyjnej postawy, łączącej technologię z wartościami, wręcz przeciwnie.

W prospekcie giełdowym Facebooka, pełnym patosu, pewności siebie i ambicji kierowania światem, odnajduje ona samą siebie. Napisano w nim wyraźnie, że firma internetowa jest stworzona do tego, by wypełniać "misję społeczną". "Dając ludziom władzę dzielenia się, oferujemy im szansę, że ich głosy staną się bardziej słyszalne w tak wielkiej skali, jak nigdy dotąd w całej historii. W trakcie tego procesu we wszystkich krajach wykształcą się przywódcy, którzy będą wspierać rozwój internetu i walczyć o prawa współmieszkańców, łącznie z prawem do dostępu do wszystkich informacji i do dzielenia się tym, czym chcą".

Technologia i postęp

Europejczycy uważają zwykle takie chełpliwe deklaracje za czczą gadaninę i PR-owskie brednie. To jednak nieporozumienie. Zuckerbergowi i innym podobnie myślącym nie chodzi oczywiście wyłącznie o zrobienie ludziom dobrze, całkiem otwarcie realizują również własne cele biznesowe. Ale z ich punktu widzenia nie ma w tym żadnej sprzeczności.

Z jednej strony doprowadzanie do skrajności różnych sposobów oszczędzania na podatkach, aby ukryć przed państwem każdego zarobionego centa, z drugiej zaś przeznaczanie miliardów na cele dobroczynne – to współgra ze sobą w ich obrazie świata. Decydowania o tym, co jest dobre dla ludzi, nie pozostawiają nikomu innemu, łącznie z demokratycznie powołanymi instytucjami.

Mark Zuckerberg i inne czołowe osobistości branży internetowej myślą tak całkiem poważnie. Ich zamiary, niezależnie od tego, czy są możliwe do zrealizowania, czy też koniec końców posłużą jedynie ich własnej sławie, są autentyczne. Według nich technologia automatycznie i nieodwołalnie wiąże się z postępem.
Zuckerbergowi i innym podobnie myślącym nie chodzi oczywiście wyłącznie o zrobienie ludziom dobrze, całkiem otwarcie realizują również własne cele biznesowe. Ale z ich punktu widzenia nie ma w tym żadnej sprzeczności.

I dla każdego problemu da się znaleźć technologiczne rozwiązanie. Jeśli rolnik w Indiach, nawet jeśli mieszka w zapadłej dziurze, będzie mógł otrzymać przez internet prognozę pogody i porady dotyczące zasiewów, zacznie bardziej produktywnie uprawiać swoje pola. Jeżeli komputery w ciągu kilku sekund dokonają analizy DNA, poprawi się opieka medyczna. Tak wygląda wzorzec.

Zuckerberg w liście do córki formułuje to nastepująco: "Postęp technologiczny w każdej dziedzinie powinien doprowadzić do tego, że Twoje życie stanie się dużo lepsze niż nasze dzisiaj". To radykalny technofilski optymizm, który manifestuje się w owych zdaniach i 45-miliardowych darowiznach.

Czy za pomocą nawet tak ogromnej dobroczynności uda się wcielić w życie tak trudny zamiar, na razie nie wiadomo. Pieniądze będą rozdzielane przez wiele lat, zostaną przeznaczone na liczne projekty.

Sto milionów dolarów, jakie Mark Zuckerberg ofiarował przed pięciu laty szkołom w New Jersey, jednogłośnym zdaniem ekspertów od spraw oświatowych nie przyniosło żadnych zmian na lepsze.

...

Jest o zatem nie kapitalista a typem MESJASZA! Tylko czego? Zbawiac Swiat to chcial i Marks i Lenin i Hitler. Bez Boga wychodzi pieklo. Jedyny sposob by stac sie Mesjaszem to isc droga Jezusa. 99% majatku na cele dobroczynne to jest oczywiscie EWENEMENT! Tylko jakie dobro bedzie czynione?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy