Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Święci Pierwszych Chrześcijan.

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 4:40, 24 Wrz 2017    Temat postu: Święci Pierwszych Chrześcijan.

Filomena. Święta do zadań specjalnych, którą Bóg 4 razy uratował przed śmiercią
Karolina Sarniewicz | Wrz 24, 2017
Didier Descouens/Wikipedia
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Prawdziwy fan Filomeny, św. Jan Maria Vianney mówił: „Ilekroć prosiłem o coś Boga przez jej przyczynę, zawsze byłem wysłuchany”. Twierdził, że to wielka święta, którą Bóg wyjątkowo uwielbia.


N
ikomu, kto w podstawówce sumiennie czytał lektury, imię „Filomena” nie kojarzy się dobrze. Tymczasem to nie tylko zła czarownica z książki Marii Krüger, która chciała odebrać Karolci słynny błękitny koralik, ale również pewna mało znana święta, która może zadbać o komfort naszego życia we wszystkich jego aspektach.
Kochana i… skazana przez cesarza

To skojarzenie z czarownicą nie jest bezpodstawne również z innych względów (o czym będzie niżej). Filomena urodziła się w 289 roku w Macedonii jako wymodlone przez dotąd niewierzące arystokratyczne, greckie małżeństwo.

Po jej narodzeniu rodzice natychmiast przyjęli chrzest, a Filomena już od najmłodszych lat deklarowała, że nie chce wychodzić za mąż, zaś swoje dziewictwo chce poświęcić Bogu.
Czytaj także: Tym trzem Polkom ukazywała się św. Teresa z Lisieux

Miała jednak sporego pecha, bo o jej względy walczył sam rzymski cesarz Dioklecjan (w zamian za jej rękę, obiecywał jej władającym państwem rodzicom zejście z wojennej ścieżki), który w imię urażonej dumy skazał ją na więzienie i tortury.
Cudowne ocalenia Filomeny

Gdy mimo tych tortur, wciąż się mu nie poddała, urażony adorator niczym Piłat wydał ją na śmierć przez biczowanie (chciał wszak, żeby cierpiała tak, jak cierpiał jej „kochanek”, o którego Dioklecjan tak bardzo był zazdrosny).

Celu jednak nie osiągnął, bo rany Filomeny w cudowny sposób błyskawicznie się zagoiły. Podobnie udało jej się uciec śmierci, gdy przypiętą do kotwicy wrzucono ją do Tybru (mówi się, że aniołowie wydobyli ją wtedy z rzeki) oraz kiedy celowane w nią płonące strzały ze zdwojoną siłą trafiały w łuczników.

Ostatecznie zmarła przez obcięcie głowy, ale z racji poprzednich wydarzeń budziła w niektórych lęk i nazywana była czarownicą. Wielu obserwatorów tych cudownych wydarzeń nawróciło się jednak na chrześcijaństwo.
Odkryte relikwie i sznur Świętej Filomeny

O Filomenie nie pamiętamy tak dobrze, bo za pontyfikatu Pawła VI wykreślono jej oficjalne wspomnienie z kalendarza liturgicznego. Póki to jednak nastąpiło (czyli do lat 60. ubiegłego wieku) wspominaliśmy ją każdego 11 sierpnia. W praktyce nic ta zmiana do jej świętości nie wnosi. Święta świętą jest i świętą pozostanie, a z jej wstawiennictwa korzystają nie tylko katolicy przedsoborowi, ale i wszyscy pozostali.

Jej wielki kult rozpoczął się, kiedy po setkach lat zapomnienia, w 1802 roku odkryto jej relikwie w katakumbach św. Pryscyllii przy Via Salaria Nova. Wtedy to właśnie zaczął się wielki boom na Filomenę.
Czytaj także: Jaka jest najcięższa kara w czyśćcu? Podpowiada św. Katarzyna z Genui

Papież Leon XII zezwolił na wzniesienie na jej cześć ołtarzy i kościołów. Grzegorz XVI nadał pełne prawa jej kultowi w całym katolickim świecie. Pius IX powierzył jej tytuł „Patronka dzieci Maryi”, a Leon XIII zatwierdził „sznur Świętej Filomeny”, nadając specjalne przywileje i odpusty wszystkim, którzy go noszą.
Cuda św. Filomeny

To wszystko nie działo się dlatego, że taka była akurat moda w Watykanie. Przede wszystkim zaraz po odkryciu relikwii za wstawiennictwem Filomeny działy się cuda, które zresztą zdarzają są do dziś.

Jak mówią świadectwa, proszącym i poświęcającym jej ważne sprawy Filomena jest w stanie wymodlić dziecko czy wnuka, załatwić pozbycie się nowotworu czy nawet pomóc przy zdaniu prawa jazdy. Jednym wymodliła spłatę długów, innym powrót wzroku, czystość, głęboką wiarę.

Mówi się, że Filomena jest świętą od wszystkiego – od ciała i od duszy. Jej wielki wielbiciel, św. Jan Maria Vianney mówił: „Ilekroć prosiłem o coś Boga przez jej przyczynę, zawsze byłem wysłuchany”. Twierdził, że to wielka święta, którą Bóg wyjątkowo uwielbia i ze względu na wszystko, co dla Niego zniosła, niczego jej nie odmówi.
Patronka na wszelkie kłopoty

Jak to zatem możliwe, że tak mało o niej wiemy, a kiedy już się dowiadujemy, na kolejnych kilkaset lat zapominamy? Sama przeczytałam o niej po raz pierwszy, kiedy będąc w potrzebie, szukałam świętych od wszelakich kłopotów. Potem zapominałam o niej i przypominałam sobie siedem razy, zanim zabrałam się za pisanie tekstu.

Nie jestem zwolenniczką teorii spiskowych, ale czy przypadkiem nie jest tak, że największe skarby duchowe to te, do których tak trudno się dociera, a potem tak łatwo się je traci?
Czytaj także: Św. Róża z Limy. Mistyczka, która nosiła na rękach Dzieciątko Jezus

Tak czy owak – niezłomność prezentowana za życia widocznie towarzyszy świętej Filomenie również w czasach nam współczesnych, bo do dziś raz na kilkaset lat objawia się jakiejś pobożnej osobie.

Na przykład dość dokładnie opowiedziała o sobie neapolitańskiej zakonnicy, matce Marii Luizie od Jezusa w pierwszej połowie XIX wieku. Dzięki zapiskom z tej rozmowy (dostępnym w całości w internecie – naprawdę polecam!) historia Filomeny przestaje sprawiać wrażenie infantylnej legendy, a przybiera formę wiarygodnych wspomnień mistyczki, której wszystkie czyny i decyzje to po prostu natchnienia Ducha.

...

Wtedy w czasach Pierwszych Chrzescijan wiara byla najwieksza. Dlatego tak szybko rosl Kościół.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 9:30, 24 Lut 2018    Temat postu:

Św. Polikarp: Uczeń Syna Gromu i cudowna komnata z płomieni [Wszyscy Świetni]
Elżbieta Wiater | 23/02/2018

Wikipedia | Domena publiczna
Udostępnij 37 Komentuj 0
Płomienie ułożyły się wokół ciała Polikarpa na kształt wzdętego wiatrem żagla i w tej ognistej komnacie jego ciało zaczęło lśnić, jakby było wykonane ze srebra lub złota, zaś dokoła rozszedł się cudowny zapach.

Kiedy sługa sądowy trzykrotnie wykrzyczał do zbiorowiska pogan i Żydów w Smyrnie: „Polikarp wyznał, że jest chrześcijaninem”, ci byli tak ogarnięci nienawiścią przeciw oskarżonemu, że sami zaczęli znosić polana i budować stos. Kim był człowiek, który budził tak wielką niechęć niechrześcijan w połowie II w. w Smyrnie?

Czytaj także: Święci Cyryl i Metody, czyli jak ewangelizować skutecznie a z wyczuciem [Wszyscy Świetni]


Polikarp: Uczeń Syna Gromu
Nie znamy dokładnej daty jego urodzin, zapewne przyszedł na świat w latach sześćdziesiątych I w. Jako chłopca wziął go pod opiekę św. Jan Apostoł, dla którego Polikarp stał się ukochanym uczniem, to św. Jan wyznaczył go na biskupa Kościoła w Smyrnie.

Wychowany i uformowany w wierze przez jednego z Synów Gromu (zob. Mk 3,17) przejął od swojego mistrza żarliwą wiarę, rzetelną znajomość doktryny, gorliwość w jej obronie i nade wszystko głęboką miłość do Pana i Zbawiciela.

Był też człowiekiem nieustępliwego charakteru. W latach pięćdziesiątych II w. przyjechał do Rzymu, by porozumieć się z ówczesnym papieżem, Anicetem, co do tego, która data świętowania Wielkanocy jest właściwa. Nie doszli do wspólnego stanowiska, jednak za godne szacunku trzeba uznać to, że rozstali się w pokoju.



Nie wyparł się wiary
Kiedy Polikarp miał ponad dziewięćdziesiąt lat, wybuchły prześladowania za panowania Marka Aureliusza. Miejsce, gdzie ukrył się biskup, wydał jeden z torturowanych chłopców ze wspólnoty.

Święty nie skorzystał z możliwości ucieczki. Zamiast tego przyjął strażników w progu domu, ugościł dobrym posiłkiem i poprosił tylko o czas na modlitwę. Po niej pozwolił się zaprowadzić do namiestników. Ci najpierw po dobroci próbowali go nakłonić do ocalenia życia za cenę wyparcia się wiary. Ten zdecydowanie odmówił, więc najpierw mu naubliżali, a potem odesłali go do sędziego.

Czytaj także: Św. Faustyna: Bóg na CIEBIE czeka! TERAZ! JUŻ! [Wszyscy Świetni]


Mistrz dialogów
Tam odbył się jeden z najbardziej znanych i najpiękniejszych dialogów w „Aktach męczenników”*:

– Bluźnij Chrystusowi!
– Służę Mu od osiemdziesięciu sześciu lat i nigdy nie wyrządził mi żadnej krzywdy, za to dał wiele dobra. Jak więc mógłbym bluźnić memu Królowi i Panu? […]
– Mam dzikie zwierzęta!
– Więc je sprowadź. […]
– Skoro drwisz z dzikich bestii, rozkażę cię spalić na popiół!
– Straszysz mnie ogniem, który płonie krótki czas a potem gaśnie, a sam pozostajesz nieświadomy nadchodzącego sądu i niekończącej się tortury płomieni, w których będą cierpieć potępieni. Na co czekasz? Skaż mnie, na co chcesz!



Cud w płomieniach
Stos zbudowano bardzo szybko – ludność Smyrny nie potrafiła wybaczyć Polikarpowi jego nieustępliwości w głoszeniu Ewangelii, a przede wszystkim idących za tym licznych nawróceń, które odbierały wiernych synagodze i pogańskim świątyniom.

Biskup ze spokojem wszedł na miejsce kaźni. Zgodnie ze zwyczajem kaci chcieli go przybić do słupa, ale skazany zapewnił: „Ten, który udzielił mi łaski przejścia przez ten ogień, doda mi także sił, bym stał w nim spokojnie”. Przywiązano go więc tylko za ręce i podpalono drwa.

Wtedy miał wydarzyć się cud: płomienie ułożyły się wokół ciała Polikarpa na kształt wzdętego wiatrem żagla i w tej ognistej komnacie jego ciało zaczęło lśnić, jakby było wykonane ze srebra lub złota, zaś dokoła rozszedł się cudowny zapach.



Początek kultu świętych i relikwii
Tłum, bojąc się, że skazaniec przeżyje kaźń, wymusił na kacie dobicie biskupa mieczem. Nie pozwolono też gminie chrześcijańskiej na zabranie ciała, ale rzeczywiście spalono je na popiół.

Wierni zebrali resztki kości i złożyli je, jak zapisali w swoim „Liście Kościoła Smyrny o męczeństwie św. Polikarpa”, „w miejscu, gdzie Bóg pozwalał nam się zbierać, by świętować narodziny dla nieba o męczennika”. Zwyczaj ten stał się początkiem kultu świętych i relikwii w Kościele.

Czytaj także: Św. Bakhita. Niewolnica, która została aniołem [Wszyscy Świetni]
* „Akta męczenników” – zbiór powstających w pierwszych wiekach chrześcijaństwa opisów męczeństwa wiernych, mogły mieć postać protokołów sądowych, listów lub relacji świadków. Często gminy wymieniały się tymi opowieściami, które miały podnosić na duchu i dawać wzorce postępowania w czasie prześladowań.

...

Jeden z Pierwszych Chrzescijan! Wtedy wiara byla najsilniejsza!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:38, 26 Mar 2018    Temat postu:

Pierwszy święty? Św. Dyzmo, patronie grzeszników powracających do Boga, módl się za nami
Joanna Operacz | 26/03/2018

© Travis CC
Udostępnij 115 Komentuj 0
Ciekawe, że Bóg wybrał na pierwszego świętego złoczyńcę. Dla mnie to niesłychanie pocieszające. Wystarczy poprosić i uwierzyć. Póki żyję, mam szansę na nawrócenie.

Kto był pierwszym świętym w historii Kościoła? Przestępca skazany za swoje zbrodnie na najbardziej hańbiącą śmierć. Jak sam przyznał – słusznie skazany. Nazywamy go Dobrym Łotrem i 26 marca obchodzimy jego wspomnienie liturgiczne.

Czytaj także: Św. Mojżesz Rozbójnik. „Najgłupszy ze wszystkich egipskich mnichów”
Nie wiadomo, co zrobił skazaniec nazywany oksymoronicznie Dobrym Łotrem. Musiało to jednak być coś poważnego, bo nie organizowano takiej skomplikowanej i uciążliwej egzekucji jak ukrzyżowanie z byle powodu. A towarzysz ostatnich chwil Jezusa sam przyznał, że zasłużył na karę. Jezus wisząc na krzyżu powiedział mu, że po śmierci pójdzie prosto do raju, a więc dokonał pierwszej w historii kanonizacji.

Pisze o tym św. Łukasz w swej Ewangelii:

Przyprowadzono też dwóch innych – złoczyńców, aby ich z Nim stracić. Gdy przyszli na miejsce, zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. (…) Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: „Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”. I dodał: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. Jezus mu odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”.


Dyzma?
Ewangelie nie podają imion ukrzyżowanych przestępców. Według apokryfów, czyli spisanych później historii o życiu Jezusa, w których fakty mieszają się niekiedy z wątkami legendarnymi i fantastycznymi, Dobry Łotr miał na imię Dyzma (albo Dyzmas).

Czy znał wcześniej Jezusa? Z pewnością musiał coś o Nim wiedzieć, skoro zdobył się na kategoryczne stwierdzenie, że Jezus niczego złego nie uczynił. Może słuchał kiedyś Jego nauk albo nawet rozmawiał z Nim?

W maleńkim kraju, jakim była wtedy Palestyna, chyba nie było nikogo, kto przez trzy lata publicznej działalności Nauczyciela nie wyrobił sobie opinii na Jego temat. Okoliczności nie sprzyjały uznaniu Jezusa za niewinnego, a jednak Dyzma uznał Go za niewinną ofiarę.

Czytaj także: Ksiądz, który spędził 20 lat za kratami


Jeszcze dziś będziesz ze mną w raju
Chociaż musiał straszliwie cierpieć, zareagował na szyderstwa trzeciego ze skazańców. Upomniał go, wyraził wiarę w Boga („Ty nawet Boga się nie boisz?” – powiedział), uznał swoje grzechy i poprosił Jezusa, żeby „wspomniał na niego”, kiedy znajdzie się w niebie.

To skromna prośba, ale wiele mówiąca. Najwyraźniej wierzył, że życie człowieka nie kończy się po śmierci ciała. I zaufał Jezusowi, że może mu pomóc.

Odpowiedź Pana była więcej niż hojna. Obiecał Dyzmie wieczne szczęście w niebie, u Jego boku. Jeszcze dziś. Mówisz – masz.



Ja też mam szansę
Ciekawe, że Bóg wybrał na pierwszego świętego złoczyńcę. Dla mnie to niesłychanie pocieszające. Wystarczy poprosić i uwierzyć. Póki żyję, mam szansę na nawrócenie. Nieważne, co wcześniej zrobiłam. Nieważne, ile okazji wcześniej zmarnowałam. Mogę poprosić Pana, a On mnie przygarnie. Mogę się nawrócić choćby teraz.

Jak zareagował na tę wymianę zdań trzeci skazaniec? Pismo Święte nic o tym nie wspomina. Czy się opamiętał i poprosił Jezusa o zbawienie – choćby w sercu, jeśli nie był już w stanie mówić? A może tak się zapamiętał w bólu, złości i nienawiści, że odrzucił wszelkie myśli o nawróceniu? A może uznał, że już za późno? Oby nie!

Święty Dobry Łotrze, módl się za nami!

Czytaj także: To prawda, był łotrem, ale potrafił „wykraść” sobie niebo. To dzielny łotr! [wideo]


Litania do św. Dobrego Łotra
Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison
Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami

Święta Maryjo, módl się za nami
Matko Zbawiciela – módl się…
Św. Dyzmo, zwycięzco samego siebie –
Św. Dyzmo, pocieszycielu czekających na śmierć –
Św. Dyzmo, pomocy konających –
Św. Dyzmo, ozdobo Kościoła Chrystusowego –
Św. Dyzmo, patronie grzeszników powracających do Boga –
Św. Dyzmo, który sam powróciłeś do Boga w ostatniej chwili życia –
Św. Dyzmo, patronie skazanych na śmierć i umierających –
Św. Dyzmo, o którym pisze w swojej Ewangelii św. Łukasz, że zwrócił się do Jezusa, prosząc, żeby wspomniał na niego, kiedy już przyjdzie do swego królestwa –
Św. Dyzmo, któremu Jezus obiecał, że jeszcze dziś będzie z Nim w raju –|Św. Dyzmo, uczysz, że nawet w ostatniej chwili życia można jeszcze powrócić do Boga –
Św. Dyzmo, pierwszy zmarły święty –
Św. Dyzmo, rozgrzeszony przez Chrystusa –
Św. Dyzmo, wzorze doskonałego żalu za grzechy –
Św. Dyzmo, sprawiedliwie odbierający słuszną karę za swoje uczynki –

O dokonanie reszty życia naszego w pokoju i pokucie Pana prośmy – Racz dać, o Panie, O chrześcijańskie zakończenie życia naszego, bezbolesne, bez zawstydzenia, spokojne i o dobrą odpowiedź na budzącym bojaźń Sądzie Chrystusa, prośmy Najświętszą, Przeczystą, Błogosławioną, Pełną Chwały Bogarodzicę i zawsze Dziewicę Maryję ze wszystkimi świętymi wspomniawszy, siebie i innych ludzi, i całe życie nasze Chrystusowi Bogu oddajmy – Tobie, o Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

– Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa.
– Boże, oczyść mnie grzesznego i zmiłuj się.

Módlmy się:
Panie, Boże nasz, którego władza jest nieogarniona i chwała niedościgniona, którego miłosierdzie jest bez miary i miłość do człowieka niewypowiedziana. Ty sam, Władco, w łaskawości Twojej wspomnij na mnie. Wspomóż, zbaw, zmiłuj się i ochroń mnie, Boże, łaską Twoją. Przyjmij mnie dzisiaj, Synu Boży, jako uczestnika mistycznej Twojej drogi, gdyż nie zdradzę Twoim wrogom tajemnicy ani też nie pocałuję Ciebie jak Judasz, lecz jak łotr wyznaję Ciebie: Wspomnij mnie, Panie, w królestwie Twoim.

...

Pierwszy swiety kanonizowany. Nie tak w ogole! Henoch chyba byl pierwszy bo zostal wniebowziety. Ale pierwszy juz chrzescijanski. Ktory zostal zbawiony od razu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:51, 12 Kwi 2018    Temat postu:

Masz negatywne myśli? Pomogą Ci… Ojcowie Pustyni!
Mathilde de Robien | 12/04/2018
WOMAN MEDITATION
Stockfour I Shutterstock
Udostępnij 27 Komentuj 0
Myśli nie są z gruntu złe, ale niektóre mogą takie być, jeśli stają się obsesyjne lub zniewalające. Jak je kontrolować? Oto technika wypracowana przez Ojców Pustyni: ochrona serca, która zbliża się w niektórych aspektach do współczesnej medytacji.

Ojcowie Pustyni, chrześcijanie, którzy między III a VII wiekiem chronili się na pustyniach Mezopotamii, Egiptu, Syrii, Palestyny i prowadzili tam pustelnicze życie w chatach i jaskiniach, szukali samotności, pracy rąk, kontemplacji, ciszy, chcieli w ten sposób wzrastać duchowo.

Przekonani, że istnieje ścisły związek pomiędzy ciałem, duszą i umysłem, Ojcowie Pustyni (których możemy uważać za pierwszych terapeutów) wypracowali zalecenia, jak leczyć „choroby duszy”. Nacisk kładli na kontrolę myśli, a dzięki tej metodzie na ochronę serca.

Jean-Guilhem Xerri, psychoanalityk i biolog rozwija tę praktykę w swojej książce Petit traité d’écologie intérieure: Prenez soin de votre âme („Mały traktat o wewnętrznej ekologii: zadbaj o swoja duszę”, wyd. Cerf).

Czytaj także: Rusz się i przegoń negatywne emocje!


Dlaczego warto kontrolować myśli?
Według Ojców Pustyni, niekontrolowane myśli są przyczyną niektórych chorób duszy.

Wyróżniali dziewięć chorób, które mają przyczynę duchową, sklasyfikowanych przez Ewagriusza: wszelkiego typu pożądania, patologiczny stosunek do seksu, pieniędzy, smutek, agresja, acedia (ból duszy, który objawia się lenistwem, nudą, obojętnością), próżność i pycha.

Te dziewięć chorób ma patologiczne źródło: narcyzm, który Ojcowie nazywają wybujałą, nadmierną miłością samego siebie.

Jedną z przyczyn myśli uważanych za niepokojące, jest wyobraźnia. Niekontrolowana sprawia, że pojawiają się wizje, które czasami zajmują umysł do tego stopnia, że nas zniewalają. To mogą być katastroficzne scenariusze, obrazy pornograficzne, niezasłużone honory…

„Wyobraźnia sprawia, że snujemy w głowie filmy, które nie zawsze są słuszne i przynoszące spokój” – podsumowuje Jean-Guilhem Xerri. Ale możemy to kontrolować: „Czy myśli nas niepokoją, czy nie, są częścią tego, co nie zależy od nas. Ale czy w nas zostaną, czy też nie, czy wzbudzą w nas pasje – na to już mamy wpływ, to już leży w naszej mocy” – napisał jeden z Ojców, Jean Damascène w swoim „Pożytecznym dyskursie dla duszy”.

Zawsze będziemy teatrem wrażeń i myśli, pytanie: co z tym zrobię? „Wobec myśli – przypomina Jean-Guilhem Xerri – człowiek ma wiele możliwości: zgodzić się na nią albo nie, karmić nią albo jej się oprzeć”.

Dla starożytnych, celem kontroli myśli jest osiągnięcie hesychii – czyli stanu spokoju, ciszy, odpoczynku, głębokiego poczucia wewnętrznej samotności, które są niezbędne do duchowej kontemplacji bytów, rzeczy i poznania Boga.

Ojcowie Pustyni zalecają wiele metod, by to osiągnąć: oprócz ochrony serca, wstrzemięźliwość, gościnność, praktyki medytacyjne.

Czytaj także: Dlaczego terapeuta podarował papieżowi tabliczkę „narzekanie zabronione”?


Co to jest ochrona serca?
Ochrona serca (po grecku nepsis, czyli czujność) to uwaga, z jaką przyglądamy się wszystkiemu, co dzieje się w naszym sercu. To duchowa metoda, która zmierza do tego, by uwolnić człowieka od myśli negatywnych albo obsesyjnych. Zaprasza, by obserwować myśli, które pojawiają się w duszy i odróżnienia tych dobrych od złych. Ewagriusz mówił: „Bądź uważny wobec samego siebie, bądź odźwiernym swojego serca i nie pozwól żadnej myśli do niego wejść, nie sprawdzając jej”. Bo, podkreśla Jean-Guilhem Xerri, „starożytni stwierdzili, że zdrowe myśli przynoszą spokój, inne – stan niepokoju, zamętu”.

Niezbędnymi sposobami, by chronić serce są: uważna obserwacja myśli i rozróżnianie między tymi, które są dobre i budujące, a tymi, które są źródłem rozproszenia lub obsesji. Celem jest osiągnięcie stanu wolności i pewnej obojętności, zdolności do tego, by nie pozwolić się zdominować myślom.



Ochrona serca – przodek medytacji?
Dziś nauki kognitywne podzielają poglądy Ojców Pustyni, jeśli chodzi o terapie chorób duszy, które są takie same jak dwa tysiące lat temu.

Uważa się, że wszyscy cierpimy na tzw. hiperpobudzenie i ta tendencja zaburza nasze wewnętrzne życie. Mnóstwo bodźców związanych z nowymi technologiami dotyka wielu tematów i dziedzin życia. Jean-Guilhem Xerri wymienia: od diety, przez rzeczy materialne, seks, rozrywki, obraz siebie, powierzchowność… „Jesteśmy ciągle pod presją dyspozycyjności, musimy podjąć średnio trzy, cztery decyzje na minutę” – pisze Xerri. W konsekwencji złudne jest przekonanie, że możemy kontrolować w pełni świadomie nasze decyzje, to po prostu niemożliwe. „Jesteśmy ofiarami tego, że nie możemy skupić uwagi, mimo to uwaga determinuje nasz stosunek do świata”.

Tradycja patrystyczna i neurobiologia zgadzają się co do tego, że odzyskanie kontroli nad uwagą i uważnością jest kwestią fundamentalną dla naszego zdrowia psychicznego.

Ojcowie Pustyni zalecali ochronę serca, np. poprzez modną ostatnio uważną medytację. Mają coś wspólnego: obserwację tego, co jest. Medytacja, w sensie współczesnym i niereligijnym, jest otwarciem na aktualne doświadczenie, uwagą skupioną na tym, co się teraz w nas dzieje.

Zachęcają nas do zmiany sposobu bycia na świecie i przyjęcia zwyczaju skupiania się na myślach, które pojawiają się w naszej duszy.

...

Ojcowie Pustyni! Gigantyczna madrosc! To czolowka pierwszych chrzescijan.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:58, 25 Kwi 2018    Temat postu:

Jak zwalczać swoje ciężkie grzechy? Oto 8 rad wschodnich Ojców Kościoła
Łukasz Kobeszko | 24/04/2018
JAK RADZIĆ SOBIE Z GRZECHAMI GŁÓWNYMI
Pexels | CC0
Udostępnij 16 Komentuj 0
Grzeszne zamiary rodzą się w naszej świadomości i myślach – niekiedy na dającym się racjonalnie uzasadnić i rozpoznać podłożu.

Grzechy główne
Od czasów Ojców Pustyni święci i mistrzowie życia duchowego na Wschodzie i Zachodzie próbowali dokonać zasadniczej klasyfikacji najcięższych grzechów. Ewagriusz z Pontu, Jan Kasjan oraz Grzegorz Wielki wyróżnili osiem grzechów głównych: obżarstwo i zbędne dogadzanie ciału (gr. gastrimargia), nieczystość (gr. porneia), miłość pieniędzy (gr. filarguria), gniew (gr. ira), smutek (gr. tristitia), zniechęcenie (gr. acedia), próżna chwała (gr. cenodoxia) oraz pycha (gr. superbia).

W katechizmach zachodnich najczęściej wymienione jest siedem grzechów, w dużej mierze pokrywających się z typologią wschodnią: pycha, chciwość, nieczystość, łakomstwo, zazdrość, gniew oraz lenistwo.

Czytaj także: Czym jest grzech społeczny? Wokół nas istnieją struktury zła


Skąd się biorą skłonności do grzechów?
Wschodni Ojcowie Kościoła, jak np. Jan z Damaszku oraz Jan Klimak, zwracali uwagę, że te zasadnicze grzechy mają również charakter pewnych naturalnych namiętności, tkwiących w człowieku. Aby podjąć z nimi skuteczną walkę, nie należy więc ograniczyć się do samego żalu, kiedy grzech już popełnimy i rozpatrywać nasz upadek wyłącznie jako naruszenie Bożych przykazań, ale zauważyć, iż grzeszne zamiary rodzą się w naszej świadomości i myślach, niekiedy na dającym się racjonalnie uzasadnić podłożu.

Odczuwany przez nas gniew, zniechęcenie, smutek lub chęć posiadania nie są jeszcze same w sobie grzechem, ale bardzo łatwo mogą do niego prowadzić. Stąd, św. Jan z Damaszku proponuje proste środki zaradcze, gdy myśli i emocje sugerujące popełnienie grzechów głównych rodzą się w naszej głowie.

..

Naprawde madrosc ich byla olbrzymia juz na ziemi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:44, 24 Maj 2018    Temat postu:

Trzy rodzaje kłamstwa. Ten trzeci jest najgorszy
Piotr Bogdanowicz | 24/05/2018
KŁAMSTWA
Sadeq Mousavi/Unsplash | CC0
Udostępnij 147 Komentuj
„Starajmy się więc, bracia, wszelkimi siłami nie wierzyć nigdy swoim podejrzeniom. Nic tak nie odwraca człowieka od troski o własne grzechy” – przeczytajcie kilka mądrych rad św. Doroteusza z Gazy.

Św. Doroteusz z Gazy
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa życie mnisze oraz pustelnicze wywarło niebagatelny wpływ na rozwój duchowości. Dziś zauważalny jest powrót do tych źródeł sprzed wieków, w których wielu odnajduje wskazówki pozwalające na postęp w życiu duchowym. Pośród wielu mniszek oraz mnichów był św. Doroteusz z Gazy, który stwierdził, że są trzy rodzaje kłamstwa.

Czytaj także: Grzech i bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu. O co tu chodzi?
Urodził się prawdopodobnie w roku 505 w Antiochii Syryjskiej w zamożnej rodzinie. Pomimo odebrania starannego wykształcenia, postanowił poświęcić swoje życie Bogu, wstępując do monasteru w Gazie. Po 11 latach otrzymał błogosławieństwo na założenie własnej wspólnoty.

Zmarł prawdopodobnie między 560 a 580 rokiem, pozostawiając po sobie liczne listy oraz teksty mówiące nie tylko o tym kim był, lecz także pokazujące drogę do bycia lepszym człowiekiem bliżej Boga. Wśród nich znajdziemy mówiący o tym, że człowiek może kłamać na trzy sposoby.



Kłamać myślą
Myślę, że każdy z nas przynajmniej raz przeżył sytuację, w której widząc na przykład dwie rozmawiające ze sobą osoby, w myślach dopowiada sobie, że rozmawiają o nas. Tworzymy całe scenariusze domysłów, nastawiając często w ten sposób własne serce przeciwko tym osobom.

Podobnie dzieje się, gdy widzimy po raz pierwszy jakiegoś człowieka i od razu budujemy w sobie całą listę naszych podejrzeń co do tego, kim oraz jaki jest. To właśnie według św. Doroteusza jest kłamstwo w myśli, czyli żywienie podejrzeń, z których rodzą się później bardzo łatwo wścibstwo, podsłuchiwanie, obmowa, kłótnie czy osądzanie.

„Starajmy się więc, bracia, wszelkimi siłami nie wierzyć nigdy swoim podejrzeniom (…). Nic tak nie odwraca człowieka od troski o własne grzechy, nic go tak nie uczy wtrącać się w nie swoje sprawy (…). Bo podejrzenia są złe i odbierają duszy cały spokój. Oto, na czym polega kłamstwo myślą”.



Kłamać słowem
Tu chyba nie trzeba zbyt wiele wyjaśniać. Kłamstwa małe i duże zdarzały się i zdarzają raczej każdemu. Podobnie jak każdy grzech rodzi się ze zmysłowości, chciwości albo próżności, tak i człowiek kłamie, ponieważ chce uniknąć upokorzenia czy też oskarżenia lub dla zaspokojenia swoich pożądliwości i chęci zysku.

Czytaj także: Czym jest grzech społeczny? Wokół nas istnieją struktury zła
Doroteusz zwraca uwagę, że bardzo łatwo można wpaść w spiralę kłamstwa, która sprawia, że nie tylko nie cofamy się przed okłamywaniem tych, których kochamy, lecz tracimy w oczach ludzi jakiekolwiek zaufanie, tak że nawet jeśli mówimy prawdę, nikt w to nie chce wierzyć.



Kłamać swoim życiem
Wreszcie kłamie swoim życiem człowiek, który zakłada maski. Jest rozwiązły czy rozpustny, a udaje wstrzemięźliwość, jest chciwy i żądny zysku, a wciąż mówi o ubóstwie, miłosierdziu i jałmużnie, jest pyszny i dumny, a wychwala pokorę, żeby zakryć swoje prawdziwe oblicze. Zakryć nie tylko przed innymi, bywa również, że także przed samym sobą.

Jest to najgorszy rodzaj kłamstwa. Bo choć powyższe też pochodzą od złego, to ten jest dokładnym naśladowaniem złego ducha w jego poczynaniach.

„Bo żadne zło, żadna herezja, ani nawet sam szatan nie potrafią człowieka oszukać inaczej, niż przez udawanie cnoty. Apostoł mówi, że diabeł podaje się za anioła światłości. Nic więc dziwnego, że jego słudzy udają sługi sprawiedliwości”.

To o tym rodzaju zakłamania mówił Chrystus do uczonych w Piśmie i faryzeuszy: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości” (Mt 23,27n.).

Receptą Doroteusza na podejrzenia jest życzliwa myśl w stosunku do bliźniego. Zachęca, by unikać kłamstwa w ogóle, ponieważ pochodzi ono od złego ducha i związuje nas z nim. Chrystus jest prawdą. Dążyć do prawdy, nawet jeśli boli, jest drogą zbawienną, bo przybliża nas do Zbawiciela. O to wciąż trzeba zabiegać i modlić się.

Na podstawie: Doroteusz z Gazy, Pisma ascetyczne, Tyniec 2011

....

Wspaniale slowa! To bmedrcy! drcy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy