Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Skutki grzechu pierworodnego

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89067
Przeczytał: 129 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 8:08, 28 Paź 2017    Temat postu: Skutki grzechu pierworodnego

Wiesz, jakie są w Tobie skutki grzechu pierworodnego? Walka duchowa trwa
Eryk Łażewski | 27/10/2017
Shutterstock
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Katechizm mówi, że konsekwencje grzechu pierworodnego „pozostają w człowieku i wzywają go do walki duchowej”. Co to oznacza?


W
alka duchowa, o której chcemy pisać, to praktyka o solidnych podstawach biblijnych. Już starotestamentalny Hiob mówił: „Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka?” (Hi 7,1). A św. Paweł w Liście do Efezjan wprost zaleca walkę duchową. Zacytujmy jego słowa: „… przywdziejcie pełną zbroję Bożą, abyście się zdołali przeciwstawić w dzień zły i ostać zwalczywszy wszystko” (Ef. 6, 13).
Czytaj także: Jakie są oznaki postępu duchowego? Oto 5 sprawdzonych wskazówek
Skutki grzechu pierworodnego

O jakie „wszystko” chodzi? Głównie o skutki (konsekwencje) grzechu pierworodnego. Jak wskazuje Katechizm Kościoła Katolickiego (dalej KKK), konsekwencje grzechu pierworodnego „pozostają w człowieku i wzywają go do walki duchowej”.

Wspomniane konsekwencje to:
– zranienie w siłach naturalnych, czyli ograniczenia sił ciała i psychiki właściwe wszystkim ludziom;
– słabość naszego człowieczeństwa (podatność na cierpienie, trudność w zdobywaniu wiedzy, poddanie śmierci);
– pewna wrodzona skłonność do czynienia zła (KKK 405).

Powyższe cechy przysługują każdemu z nas, sprawiając, że walka duchowa to właściwie walka wewnętrzna. Walka, którą toczymy ze sobą. Zwłaszcza zaś ze swoją skłonnością do zła (grzechu), z powodu której tak łatwo grzeszymy, powodujemy nasze osobiste grzechy.
O co toczymy walkę duchową?

Każda walka toczy się o coś. W przypadku walki duchowej toczy się ona o związek z Bogiem. Co nas z nim łączy? Oczywiście wiara, nadzieja i miłość, jak pisał św. Paweł w 1 Liście do Koryntian. Wszystkie razem tworzą realną więź, angażującą i nas, i Boga.

Od swej strony więc, w relacji wiary Bóg prezentuje się jako Trójca. W relacji miłości zwraca się do nas, aby dać zbawienie; w relacji nadziei trwa z nami, prowadząc właśnie do zbawienia.

Od naszej strony zaś, wiara to zaufanie Bogu, osobowa z nim relacja oraz wiara w Boga (uznanie jego istnienia) i wiara Bogu (uznanie Jego słów, czyli depozytu wiary, za prawdę). Jeżeli chodzi o miłość do Boga, to jest nią pragnienie bycia z nim. Nadzieja z kolei to trwanie w wierze i miłości.
Czytaj także: Po co mi kierownik duchowy? Nie wystarczy, że mam spowiednika?
Grzech świata

Wspomniane odniesienia utrudniają nam różne czynniki zewnętrzne. Zacytujmy znów Katechizm:

Konsekwencje grzechu pierworodnego i wszystkich grzechów osobistych ludzi powodują w świecie, ujmowanym jako całość, stan grzeszności, który może być określony wyrażeniem św. Jana: „grzech świata” (J 1, 29).
Wyrażenie to określa także negatywny wpływ, jaki wywierają na osoby sytuacje wspólnotowe i struktury społeczne, które są owocem grzechów ludzi. Ta dramatyczna sytuacja świata (…) sprawia, że życie człowieka jest walką (KKK 408 i 409).

Przykładem „grzechu świata” może być firma, której pracownicy sprzedają wadliwe produkty, wiedząc o tym. Poprzez „grzech świata”, a niekiedy nawet bezpośrednio próbuje nas wreszcie odsunąć od Boga szatan. Mając dostęp do naszej wyobraźni, może na przykład podsuwać nam bluźniercze lub nieprzyzwoite obrazy, oczekując, że wreszcie je zaakceptujemy.
Walka woli i intelektu

Oczywiście, jako ludzie wolni, nie musimy tego robić i z pomocą Bożą oprzemy się pokusie. Skoro zaś walka, o której piszemy, jest walką duchową, trzeba stwierdzić, że dokonuje się ona w obrębie ludzkiego ducha (intelektu i woli). W nim bowiem zapadają decyzje o poddaniu się swojej słabości lub przeciwstawieniu się jej.

Skrajnym przykładem jest postawa męczenników, którzy pokonywali (wynikający właśnie z ludzkiej słabości) strach przed śmiercią. Pomocą w tym wewnętrznym mocowaniu służy oczywiście zawsze Bóg.

Ale również my powinniśmy pomóc sobie sami. Pomóc, wybierając odpowiednie środki. W pierwszym rzędzie są nimi sakramenty, zwłaszcza spowiedzi. Walkę duchową bowiem toczymy z największym natężeniem po każdorazowym nawróceniu, którego znakiem jest właśnie spowiedź.

Pomagają również odpowiednie lektury, zarówno starsze (np. „Walka duchowa” W. Scupoliego), jak i nowsze (np. „Szkoła walki duchowej” ks. K. Kralki). Ich pomoc polega choćby na tym, że podpowiadają tryb życia, pomagający w radzeniu sobie z trudnościami, które przeszkadzają naszej więzi z Bogiem.

...

Wszyscy jestesmy kalekami. Chocby fizycznie. Starczy wyjsc na ulice. Ludzie sa nieatrakcyjni fizycznie wrecz brzydcy a po blizszym zapoznaniu okaze sie nedza wewnetrzna i glupota. Dziec z zespolem Downa sa tylko minimalnie ciut ciut bardziej uposledzeni w porownaniu z rzekomo ,,normalnymi" a maja olbrzymia zalete NIE MOGA POPELNIC GRZECHU CIEZKIEGO! Najwyzej lekki. Bo slabo rozumuja. A ,,normalni" grzesza ciezko i to czesto. A grzech to najgorsze.

Ziemia jest wielkim ludzkim szpitalem i to sobie zapamietajcie.

W raju przed grzechem. Wszystko bylo piekne a najbardziej czlowiek! Nie bylo za duzych nosow za krotkich nog itd. Nie bylo chorob, nie mowiac o smierci. Nie bylo zadnych groznych zwierzat!

Ale najradosniejsze jest to ze wkrotce ma nastapic paruzja i skutki grzechu Jezus usunie razem z szatanem! Czyli dokladnie zobaczycie dzieci z zespolem Downa KTORYM ZNIKA DEFORMACJA i nagle zobaczycie piekny wyglad i madry umysl! Dokladnie tak jest w Biblii napisane,


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89067
Przeczytał: 129 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 8:22, 28 Mar 2018    Temat postu:

mogli iść kilka tygodni, a szli 40 lat. Kto im dał ten krzyż?
Jarosław Kumor | 27/03/2018
JOZUE
Wikipedia | Domena publiczna
Jozue przekracza rzekę Jordan niosąc Arkę Przymierza, mal. Benjamin West
Udostępnij 70 Komentuj 0
Gdyby cały Izrael był jak Jozue i Kaleb, prawdopodobnie nie byłoby historii z wędrówką po pustyni. Co takiego mieli ci dwaj mężczyźni?

Przez wybiórczą znajomość Starego Testamentu byłem pewien, że te 40 lat „łażenia” Izraelitów po pustyni wynikało zwyczajnie z odległości i nie najlepszej nawigacji. Aż tu pewnego dnia słyszę na pewnych rekolekcjach, że oni mogli już po paru tygodniach od wyjścia z Egiptu wkroczyć do Ziemi Obiecanej! Ludzka kalkulacja nie daje złudzeń. O co tu zatem chodzi?

Czytaj także: Niedziela Palmowa w Jerozolimie. Tłum, gwar, plątanina języków z całego świata
Czytając Księgi Wyjścia, Liczb czy Powtórzonego Prawa, fascynuję się Bożą logiką. Po co Bogu naród wybrany, złożony z tak niesfornych ludzi? Same problemy: buntują się, szemrają, są niestali w zobowiązaniach.

Tak jakbym ja taki nie był… Bóg wyprowadza mnie z patowych sytuacji, daje przechodzić niejedno „Morze Czerwone”, a ja i tak mając przed sobą stuprocentowe wypełnienie obietnicy wejścia do mojej życiowej Ziemi Obiecanej, tchórzę. Zapominam, że Bóg jest przy mnie i nie mam się czego bać. Nie jestem jak Jozue i Kaleb.



Przeszpiegi we wspaniałym kraju
Oni po krótkiej wędrówce narodu z Egiptu w okolice Kanaanu i po rozbiciu obozu na pustyni Paran, zostali wysłani wraz innymi 10 zwiadowcami, by wybadać obiecany Izraelowi kraj. Tylko Jozue i Kaleb – mimo złożonego przez siebie raportu o obronnych murach i silnych wojownikach – dostrzegali, że kraj, w którym byli na zwiadzie to przecież Ziemia Obiecana: miejsce, które przeznaczył im Bóg i jeśli Bóg jest obecny wśród Izraelitów to zdobędą tę ziemię. Tylko Jozuego i Kaleba było stać na słowa:

Kraj, który przeszliśmy, aby go poznać, jest wspaniałym krajem! Jeśli Pan będzie nam sprzyjał, to wprowadzi nas do niego i da nam ziemię, która rzeczywiście opływa w mleko i miód. Ale nie buntujcie się przeciwko Panu. Nie lękajcie się też ludzi tego kraju, bo ich podbijemy. Nikt ich nie osłania, a z nami jest Pan! Nie musicie się ich bać! (Lb 14, 7b-9).
Czytaj także: Ich dzieci są ciężko chore. Opowiadają, jak nie wkurzyć się na Pana Boga


Wybieraj – lęk czy miłość?
Jozue i Kaleb po prostu wierzyli Bogu. Nie kierował nimi lęk. Kierowała nimi miłość do Boga i do rodaków. Pozostałych dziesięciu zwiadowców siało ferment w narodzie wyolbrzymiając przeszkody i widząc tylko ludzką stronę całej sytuacji.

Można chyba powiedzieć, że Jozue i Kaleb byli wyposażeni w dary Ducha Świętego. Przede wszystkim w mądrość, która nie sprowadza życia jedynie do doczesności i w męstwo, które uwalnia od lęku przed trudnymi, po ludzku być może niemożliwymi do wykonania zadaniami.

Efekty? Dziesięć do dwóch. Izraelici sami na siebie podpisali wyrok, a brzmiał on: 40 dni zwiadów w Kanaanie zamienione na 40 lat tułaczki i pokuty, po której do Ziemi Obiecanej wejdą dopiero ich dzieci – pokolenie pozbawione mentalności niewolników, niewierzących Bogu mimo widzenia plag w Egipcie, mimo całej nocnej mistyki paschalnej, mimo przejścia przez Morze Czerwone…

Uderza mnie to, że w Pięcioksięgu nie ma ani słowa o buncie Jozuego i Kaleba. Byli gotowi, by zdobyć Ziemię Obiecaną, ale poszli na 40 lat tułaczki. Nie zostawili rodaków. Nie czuli się od nich lepsi.



Krzyż od Boga czy na własne życzenie?
To poszerza kontekst i pozwala o wiele pełniej spojrzeć na 40 lat wędrowania Izraela. To nie był krzyż z kategorii tych, które dopuszcza Bóg. To był krzyż, który Izraelici sami sobie włożyli na ramiona. I gdy ja sam nie mam w sobie postawy Jozuego i Kaleba, trudno mi mówić, że Bóg dopuścił w moim życiu jakiś krzyż, przez który mam się uświęcać. Raczej przez brak mojej wiary, sam sobie włożyłem ten krzyż na barki.

Mam w sobie tęsknotę za Ziemią Obiecaną, ale nie wejdę do niej, jeśli nie będę na to gotowy. A być gotowym to zgodzić się na walkę i trud, jednocześnie wierząc, że skoro Bóg obiecuje, to jest ze mną.

Do takiej postawy potrzebuję jednak serca człowieka wolnego, a nie niewolnika swoich wspomnień, zranień czy słabości. Być gotowym na wejście do Ziemi Obiecanej to w pełni świadomie wyznać za św. Pawłem: „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia” (Flp 4, 13). Najpierw postawa serca, potem spełnienie Bożych obietnic.

...
Cale cierpienie to oczywiscie skutek grzechu. Moglismy zyc w Raju a sie blakamy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy