Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
1 maja dzień jeden na tysiąclecie!
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 16, 17, 18  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:11, 15 Paź 2016    Temat postu:

W niedzielę konsekracja kościoła św. Jana Pawła II w Krakowie

1 godz. 36 minut temu

W niedzielę, w 38. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża, w Krakowie odbędzie się konsekracja kościoła pw. św. Jana Pawła II. "Mamy wielki obowiązek i przywilej pamięci o człowieku, który zmienił świat" – podkreślał metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz.
Pomnik Jana Pawła II w krakowskim parku Jordana
/Archiwum RMF FM

Kościół znajduje się w Sanktuarium św. Jana Pawła II w krakowskich Łagiewnikach. W czerwcu 2013 r. został on pobłogosławiony. Konsekracja będzie uroczystością religijną - aktem ostatecznego oddania świątyni Bogu.

Kard. Stanisław Dziwisz podkreślił, że kościół i całe sanktuarium Jana Pawła II powstało dzięki ludziom i dla ludzi. Papież nigdy nie miał własnego domu. Przynajmniej tu jest jego dom, w którym przyjmuje ludzi z całego świata - powiedział. Może niektórzy pytają, dlaczego to centrum postało? To nasz wielki obowiązek i przywilej pamięci o człowieku, który zmienił świat. Absolutnie to papież, który zmienił świat. Pod względem politycznym w Europie i na świecie, ale także i w Kościele wiele się zmieniło. Kościół stał się bliższy światu, a świat bliższy Kościołowi - podkreślił metropolita krakowski. Dodał, że pamięć o św. Janie Pawła II nie niknie - papież wciąż inspiruje i pociąga, także młodych ludzi, którzy nigdy się z nim nie zetknęli.

Kustosz Sanktuarium św. Jana Pawła II ks. Jan Kabziński podkreślił, że zostało ono wybudowane dzięki kard. Dziwiszowi, ofiarom wiernych i pielgrzymów oraz sponsorom. Jedną z wyjątkowych rzeczy, które mamy w sanktuarium jest płyta z grobu św. Jana Pawła II przywieziona do Polski po jego beatyfikacji. Ludzie przy niej zanoszą swoje modlitwy do Jana Pawła II - mówił ks. Kabziński.

Podczas konsekracji świątyni - zgodnie z wielowiekową tradycją - w podstawie ołtarza zostaną złożone relikwie męczennika - św. Stanisława. Uroczystość będzie też okazją do poświęcenia nowych organów piszczałkowych - 52-głosowy instrument wyprodukowały Zakłady Organowe "Zych" z Wołomina.

Sanktuarium św. Jana Pawła II jest częścią Centrum Jana Pawła II "Nie lękajcie się!", którego inicjatorem i pomysłodawcą był kard. Dziwisz. Uroczyste poświęcenie placu budowy nastąpiło w maju 2007 r., a prace ruszyły jesienią 2008 r. W ramach centrum powstały: dwupoziomowa świątynia, Instytut Dialogu Międzykulturowego, Centrum Wolontariatu, wieża widokowa. Dobiega końca budowa muzeum dedykowanego św. Janowi Pawłowi II.

Centrum zostało zlokalizowane w miejscu związanym z Janem Pawłem II - na terenie po dawnych Zakładach Sodowych "Solvay", w których podczas okupacji niemieckiej pracował młody Karol Wojtyła. Sama świątynia leży na osi łączącej Sanktuarium św. Jana Pawła II z pobliskim Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Na fasadzie kościoła umieszczone zostały po łacinie słowa z inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II: "Nie lękajcie się!" oraz "Otwórzcie drzwi Chrystusowi".

..

Prawdziwa swietosc widac od razu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:30, 16 Paź 2016    Temat postu:

Przyjaciele Jana Pawła II spotkali się na Jasnej Górze. "Znać świętego - to wielkie wyzwanie"

Wczoraj, 15 października (15:40)

Grupa krakowskich przyjaciół i wychowanków św. Jana Pawła II z czasów, kiedy Karol Wojtyła był wikariuszem, duszpasterzem akademickim i biskupem krakowskim, modliła się w sobotę na Jasnej Górze. Dla nich papież Polak pozostał "wujkiem", jak zwracali się do niego podczas górskich wędrówek.
Przyjaciele i wychowankowie Jana Pawła II spotkali się na Jasnej Górze
/PAP/Waldemar Deska /PAP


Jak podało biuro prasowe Jasnej Góry, przyjaciele zmarłego papieża przyjeżdżają do Częstochowy co roku, w okolicach przypadającej 16 października rocznicy wyboru Karola Wojtyły na biskupa Rzymu. W sobotę w sanktuarium zgromadziło się kilkadziesiąt osób, wśród nich ci, którzy bezpośrednio znali ks. Karola Wojtyłę, a także ich rodziny, dzieci, wnuki i prawnuki - już czwarte pokolenie. Tworzą wspólnotę znaną jako "Środowisko" Jana Pawła II.

"Środowisko" to osoby, które wzrastały i wkraczały w dorosłość w obecności ks. Karola Wojtyły - należały do prowadzonego przez niego krakowskiego duszpasterstwa, pływały z nim na kajakach, chodziły w góry. Wiele z nich było w jego bliskim otoczeniu także wtedy, gdy został biskupem i kardynałem, a potem papieżem.

To grupa, która powstała wokół księdza Karola Wojtyły w latach 50. Pracował wtedy u św. Floriana, tam mówił mądre kazania, spowiadał młodych; tam zawiązała się wokół niego grupka takich, którzy już towarzyszyli mu później; żeby było ciekawiej, to była grupka dziewcząt, dopiero potem doszli chłopcy - wspominała cytowana przez biuro prasowe Jasnej Góry Danuta Ciesielska, która poznała Karola Wojtyłę w 1953 r. podczas wyprawy w Bieszczady; później ks. Wojtyła pobłogosławił jej małżeństwo i chrzcił dzieci.

Właśnie w okresie górskich wypraw do ks. Wojtyły przylgnęło familiarne określenie "wujek". Jak tłumaczyła Ciesielska, w tamtych czasach wyprawy dziewcząt z księdzem w góry nie były dobrze widziane, więc jedna z ich uczestniczek wymyśliła, by zwracać się do kapłana "wujku". I tak już zostało, został wujkiem do końca życia. Nawet jak został papieżem, to napisał do nas list: wprawdzie jestem teraz daleko, ale wujek pozostał wujkiem; i tak było do końca - powiedziała uczestniczka sobotniego spotkania.

Syn profesora Politechniki Krakowskiej Stefan Życzkowski został ochrzczony przez ks. Wojtyłę; w domowym archiwum ma bardzo wiele zdjęć z późniejszym papieżem, pamięta jego wizyty w swoim domu. Znać świętego - to jest wielkie wyzwanie, które, jak mi się wydaje, ma cała nasza grupa. Mamy ambicje, żeby świadczyć o tym, jaki był i jak wpływał na nas. Ja jestem zwolennikiem świadczenia przez codzienne zachowanie, dlatego staram się to robić codziennie - zadeklarował Życzkowski.

Sobotniej mszy dla "Środowiska" w jasnogórskiej Kaplicy Matki Bożej przewodniczył i homilię wygłosił ks. Szymon Fedorowicz. W homilii wezwał do zachowania "konsekwentnej i autentycznej postawy wiary".

...

Kolejna rocznica przelomowego wyboru.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:05, 22 Paź 2016    Temat postu:

Msza przy grobie Jana Pawła II w dniu jego wspomnienia liturgicznego

Dzisiaj, 22 października (10:50)

W przypadający w sobotę dzień wspomnienia liturgicznego świętego Jana Pawła II przy jego grobie w bazylice watykańskiej odprawiono rano mszę. Przewodniczył jej metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz.
Metropolita krakowski, kardynał Stanisław Dziwisz odprawił mszę przed grobem Jana Pawła II w Bazylice św. Piotra w Watykanie
/Leszek Szymański /PAP


We mszy uczestniczyła grupa polskich hierarchów, biorących udział w czterodniowej narodowej pielgrzymce Polaków do Watykanu. Byli wśród nich: metropolita warszawski kardynał Kazimierz Nycz, były przewodniczący Papieskiej Rady Świeckich kardynał Stanisław Ryłko, papieski jałmużnik arcybiskup Konrad Krajewski.

Przybyła też szefowa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Beata Kempa.

Kardynał Dziwisz powiedział w kazaniu, że życie Jana Pawła II było nieprzerwanym głoszeniem nauki Chrystusa. Przypomniał, że polski papież był inicjatorem Światowych Dni Młodzieży, za które dziękują obecnie w Rzymie uczestnicy narodowej pielgrzymki Polaków.

Dzień wspomnienia liturgicznego Jana Pawła II przypada w rocznicę inauguracji jego pontyfikatu w 1978 r.

...

Swietosc dostrzegana przez wszystkich.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:43, 31 Paź 2016    Temat postu:

gosc.pl » Wiadomości » We wtorek 70. rocznica święceń kapłańskich Karola Wojtyły
We wtorek 70. rocznica święceń kapłańskich Karola Wojtyły

|
PAP |
dodane 31.10.2016 06:40 Zachowaj na później

Ks. biskup Karol Wojtyła
Henryk Przondziono /Foto Gość


70 lat temu - 1 listopada 1946 r. - Karol Wojtyła otrzymał święcenia kapłańskie z rąk kard. Adama Sapiehy. "Od początku przeżywał on swoje kapłaństwo jako bycie w sposób szczególny In persona Christi, czyli w osobie Chrystusa" - ocenił rektor Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II.

Rektor uczelni ks. prof. Wojciech Zyzak przypomniał w rozmowie z PAP, że Jan Paweł II zawsze z wielkim wzruszeniem wspominał swoje święcenia kapłańskie. Otrzymał je z rąk metropolity krakowskiego w kaplicy Pałacu Arcybiskupów Krakowskich przy ul. Franciszkańskiej.

"W książce 'Dar i tajemnica' napisanej z okazji 50-lecia swoich święceń kapłańskich ojciec święty przypomina momenty najbardziej istotne i intymne, a więc wezwanie Hymn do Ducha Świętego i śpiew Litanii do Wszystkich Świętych, podczas którego wyświęcany na kapłana leżał krzyżem, a wreszcie sam moment włożenia rąk, moment święceń" - powiedział rektor papieskiej uczelni.

Jak zaznaczył, papież wielokrotne pisał i mówił na temat kapłaństwa, szczególnie podkreślając łacińską sentencję związaną z kapłaństwem "Sacerdos alter Christus" - kapłan drugim Chrystusem. "Ja myślę, że on od samego początku tak przeżywał swoje kapłaństwo - jako bycie w sposób szczególny In persona Christi, czyli w osobie Chrystusa - pasterza i głowy Kościoła" - dodał.

Ks. prof. Zyzak przypomniał, że święcenia kapłańskie młodego Karola Wojtyły poprzedziły bardzo niekonwencjonalne studia w seminarium, które przypadły na czas wojny. Jak sam żartował papież odbywały się one po części w krakowskim kamieniołomie Solvay, a po części na tajnych kompletach w Pałacu Arcybiskupim.

Kleryk Karol Wojtyła miał przyjąć święcenia kapłańskie na wiosnę 1947 roku. Jednak już na początku października 1946 roku metropolita krakowski kard. Adam Stefan Sapieha zdecydował o ich przyspieszeniu, bowiem chciał żeby młody ksiądz jeszcze w tym roku rozpoczął studia doktorskie z teologii w rzymskim Uniwersytecie Angelicum. Na datę święceń kapłańskich wyznaczono dzień 1 listopada. W ceremonii uczestniczyła niewielka grupa krewnych i przyjaciół 26-letniego wówczas Karola.

"Data święceń była nietypowa, w tym dniu w zasadzie nie udziela się święceń w Kościele, to też jakiś znak, ta obecność Wszystkich Świętych, która prowadziła Karola Wojtyłę na drodze kapłańskiej do świętości" - zaznaczył rektor.

Pierwszą mszę św. Wojtyła odprawił w intencji swoich zmarłych najbliższych: matki Emilii, ojca Karola i brata Edmunda w Dzień Zaduszny 2 listopada 1946 r. w XI-wiecznej krypcie św. Leonarda na Wawelu. Jak pisał po latach w swoich wspomnieniach, pragnął w ten sposób uwydatnić swoją "żywą wieź z historią narodu, która na wzgórzu wawelskim znalazła swą szczególną kondensację". Już jako papież podczas każdej pielgrzymki do Krakowa nawiedzał Katedrę na Wawelu.

"Prymicje to jest wielkie wydarzenie w życiu każdego księdza - moment, kiedy samodzielnie staje przy ołtarzu w tym szczególnym rozumieniu łacińskich słów In persona Christi - w osobie Chrystusa. Ojciec Święty w bardzo głęboki, mistyczny sposób to przeżywał, dlatego późniejsze powroty do tego miejsca, gdzie sprawował po raz pierwszy swoją mszę św. musiały być dla niego czymś znaczącym i wyjątkowym" - dodał ks. prof. Zyzak.

Karol Wojtyła miał potrójną prymicję - oprócz mszy w Katedrze Wawelskiej odprawił jeszcze msze św. w tej samej intencji w kościele parafialnym pw. św. Stanisława Kostki na Dębnikach w Krakowie i w rodzinnych Wadowicach. Było to możliwe dlatego, że Dzień Zaduszny jest jedynym dniem w roku, kiedy księżom wolno odprawić trzy msze św.

...

Od tego zaczal sie jako duchowny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 1:05, 30 Gru 2016    Temat postu:

W domu rodzinnym Karola Wojtyły

Bogdan Gancarz
dodane 29.12.2016 19:00

Wystawa jest bardzo ciekawie zaaranżowana plastycznie Bogdan Gancarz /Foto Gość
zobacz galerię

W łagiewnickiej bazylice Bożego Miłosierdzia otwarto dziś wystawę "Urodziłem się w Wadowicach". Na ekspozycji zaprezentowano m.in. dziecięce i młodzieńcze lata przyszłego papieża oraz jego rodziny.

Wzruszenia nie krył kard. Stanisław Dziwisz otwierający ją wraz z przyjaciółmi Karola Wojtyły - Danutą Ciesielską i prof. Gabrielem Turowskim.

- Pamięć o Janie Pawle II wciąż trwa, coraz więcej ludzi na świecie, zwłaszcza ci, którzy nie poznali go za życia, chcą tę postać poznać teraz - powiedział kard. Dziwisz.

- Wystawa jest przygotowaniem do przypadającej w maju 2020 roku 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II. Rozpoczyna cykl wydarzeń, które będą służyły przypominaniu życia Ojca Świętego i spuścizny, którą nam pozostawił - dodał ks. dr Jacek Pietruszka, dyrektor wadowickiego Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II, które przygotowało łagiewnicką prezentację.

Ekspozycję zaaranżowali bardzo pomysłowo Barbara i Jarosław Kłaputowie, autorzy stałej wystawy w muzeum wadowickim. Zwiedzający dosłownie wchodzą w mury domu Wojtyłów, przechodzą przez trzy pokoje, gdzie pokazano drogę życiową Karola. Najpierw widzimy go jako dziecko, wczuwamy się w atmosferę domu, oglądając nie tylko fotografie Lolka Wojtyły i jego bliskich, ale także kafle z pieca, przy którym się niegdyś grzał i serwetki haftowane przez matkę Emilię. Na ścianach wypisano fragmenty wspomnień wadowickich przyjaciół młodego Karola. „Mury” domu pokrywa swoiste „graffiti”, przedstawiające postacie K. Wojtyły i jego bliskich.

W drugim pokoju widać m.in. osobliwą mapę. W prostokątnych ramkach wypisano adresy krakowskich miejsc związanych z K. Wojtyłą. Po naciśnięciu wyskakują reprodukcje starych zdjęć stojących tam budynków, m.in. domu przy ul. Tynieckiej 10, kościoła św. Floriana, katedry wawelskiej. Papieski okres życia św. Jana Pawła II i jego cześć pozgonną przypominają m.in. różaniec ofiarowany papieżowi przez s. Łucję dos Santos, jedną z dzieci, którym objawiła się w Fatimie Matka Boża, i kartki z prośbami o wstawiennictwo, składane u grobu świętego.

- Staraliśmy się pokazać dom rodzinny Karola Wojtyły jako szkołę miłości. Wystawa opowiada o niezwykłym człowieku, który potrafił garstkę miłości otrzymaną z domu rodzinnego w cudowny sposób rozmnożyć i obdarować nią cały świat. Staramy się zauważyć, w jaki sposób dom rodzinny wpłynął na charakter przyszłego papieża. Szczęśliwa rodzina, w której nigdy nie brakowało czasu na serdeczne rozmowy, wspólne czytanie książek, mimo wielu bardzo poważnych trosk - powiedziała B. Kłaput, autorka scenariusza.

Ekspozycja "Urodziłem się w Wadowicach" w dolnej części bazyliki Bożego Miłosierdzia będzie otwarta do 31 marca 2017 r.

- Później ruszy w podróż po światowych sanktuariach bliskich Janowi Pawłowi II. Będzie m.in. w Fatimie. Planowana jest także ekspozycja w Panamie podczas Światowych Dni Młodzieży w 2019 r. W 2020 r., na 100. rocznicę urodzin świętego, wróci do Wadowic. Przez ten czas będziemy przypominać ważne elementy biografii Jana Pawła II. W 2017 r. skupimy się na jego dorobku artystycznym, w 2018 r. - na posłudze kapłańskiej przed papieskim wyborem, w 2019 r. zaś - na pontyfikacie, gdy był pasterzem świata - powiedział ks. Pietruszka.

...

Pieknie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:19, 25 Sty 2017    Temat postu:

RMF 24
Fakty
Polska
W Krakowie pochowano ks. Mieczysława Malińskiego. "Był człowiekiem słowa"
W Krakowie pochowano ks. Mieczysława Malińskiego. "Był człowiekiem słowa"

Wczoraj, 24 stycznia (20:2Cool

​W Krakowie odbył się pogrzeb ks. Mieczysława Malińskiego - pisarza, publicysty i wieloletniego przyjaciela Jana Pawła II. "Bardzo wiele osób zapamięta ks. Malińskiego po prostu jako księdza" - mówił bp Grzegorz Ryś, dodając, że był jednym z pierwszych kapłanów, którzy mówili o Bogu "prosto, bez namaszczenia".
Msza św. w kościele sióstr wizytek w Krakowie podczas uroczystości pogrzebowych księdza Mieczysława Malińskiego.
/PAP/Jacek Bednarczyk /PAP

Msza św. żałobna została odprawiona w kościele sióstr Wizytek, którego rektorem był ks. Mieczysław Maliński i w którym przez lata pełnił posługę.

W ostatnim pożegnaniu ks. Malińskiego uczestniczyła małżonka prezydenta RP Agata Kornhauser-Duda, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Wojciech Kolarski, redaktor senior "Tygodnika Powszechnego" ks. Adam Boniecki, artyści i wierni.

Bp Grzegorz Ryś odczytał słowo kard. Stanisława Dziwisz, który napisał, że ks. Maliński "budował wytrwale i z pełnym poświęceniem Chrystusowy Kościół w duszach ludzkich". "Razem z Wami wyrażam wdzięczność miłosiernemu Bogu za wszystkie lata życia i posługi ś.p. ks. Mieczysława. Wraz z Wami polecam go Bogu Ojcu Miłosierdzia i proszę, by nagrodził go za dobro i przebaczył niewierności i słabości, od których nikt z nas nie jest wolny w tym życiu" - napisał kardynał.

"Nie sądzę, żeby ks. Maliński chciał z siebie uczynić centrum tego wydarzenia. Misją kapłana jest wskazywać poza siebie, wskazywać na Jezusa. Największą klęską dla księdza jest wskazywać na siebie samego i zatrzymać ludzi na sobie" - mówił w kazaniu bp Ryś. Przywołał słowa jednej z rabczańskich wychowanek ks. Malińskiego, która napisała: "uczył nas przyjaźni z Bogiem i z ludźmi".
Wielu zapamięta go po prostu jako księdza

Bp Ryś podkreślił, że bardzo wiele osób zapamięta ks. Malińskiego po prostu jako księdza: najpierw z Rabki, potem z parafii św. Szczepana, św. Anny i kościoła ss. Wizytek w Krakowie, którego rektorem został mianowany dokładnie 40 lat temu - 24 stycznia 1977 r.
Pogrzeb księdza Mieczysława Malińskiego w Krakowie (7 zdjęć)




+ 4

"Jego posługa kapłańska była bardzo ceniona" - powiedział bp Ryś. "To, że był bratem dla Jezusa Chrystusa, czyniło go bratem dla ludzi: czasem starszym, czasem młodszym, ale zawsze uważnym na człowieka" - podkreślił.

Dodał, że ks. Maliński był "człowiekiem słowa" przez swoje książki, ramki zamieszczane w "Tygodniku Powszechnym", felietony w "Dzienniku Polskim", rekolekcje i kazania. "Był człowiekiem zwięzłego słowa. Czasem było to jedno zdanie" - powiedział bp Ryś i jak zauważył nie jest to tylko kwestia stylu, ale i "wiary w moc słowa".

"Być może to był jeden z pierwszych księży, który mówił o Bogu normalnie, zwyczajnie, prosto, bez namaszczenia, bez przemawiania (...). Wtedy, kiedy on zaczynał w ten sposób mówić to dziwiło, nieraz budziło znaki zapytania" - mówił bp Ryś.

Biskup przypomniał, że przez siedem lat po studiach i doktoracie z teologii ks. Maliński nie znalazł w Krakowie etatowego zatrudnienia i wtedy ostatecznie pożegnał się z karierą naukową, a zajął się pisarstwem oraz posługiwaniem kaznodziejskim. "Jego pisarstwo zrodziło się z trudnego doświadczenia, z oczywistego cierpienia, z rodzaju obumierania. Najpiękniejsze jest to, że kiedy czyta się teksty ks. Malińskiego, nie ma tam ani śladu po tym bólu, jest świadomość spełnionego życia, radości, zrealizowania woli Bożej" - powiedział bp Ryś.
Ks. Maliński zmarł w wieku 93 lat

Ks. Mieczysław Maliński zmarł 15 stycznia w wieku 93 lat. Był przyjacielem Karola Wojtyły. Posługę kapłańską pełnił 68 lat, najpierw w Rabce, potem w Krakowie. Był autorem blisko 150 książek. W "Tygodniku Powszechnym" publikował tzw. "ramki", cotygodniowe krótkie rozważania na temat niedzielnej Ewangelii. W 2005 r. pojawiły się pogłoski o współpracy ks. Malińskiego z SB. Duchowny konsekwentnie zaprzeczał tym zarzutom. W ostatnich latach umieszczał swoje homilie i rozważania na własnej stronie internetowej.

...

Prostota jest najlepsza.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 22:00, 18 Lut 2017    Temat postu:

JP2 online


dodane 18.02.2017 14:56

Dzięki kursowi młodzi mogą poznać nauczanie papieża-Polaka
CMJPII

Wsparcie tutorów, forum online i spotkania dyskusyjne. Rusza internetowy kurs myśli i nauczania Jana Pawła II.

Miłość, seksualność, małżeństwo, relacje, rodzina - to tematy jakimi zajmą się uczestnicy internetowego kursu JP2online organizowanego przez Centrum Myśli Jana Pawła II.

- W najbliższej edycji weźmiemy na warsztat teksty Karola Wojtyły: "Miłość i odpowiedzialność” oraz „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich”. Na każdy z nich omawiany będzie na odrębnym, równoległym kursie - zapowiadają organizatorzy.

Kurs trwa 12 tygodni i pozwala zrozumieć nauczanie świętego papieża i odnieść je do swojego życia. Uczestników przez lekturę, krok po kroku, prowadzą wskazówki dostępne na platformie e-learningowej, mające postać pytań przewodnich. Pisemne odpowiedzi analizuje tutor. Uczestnicy kursu mają możliwość nie tylko internetowej dyskusji - spotkania stacjonarne będą odbywać się także w siedzibie Centrum Myśli Jana Pawła II.

Na kurs można zapisać się do 27 lutego za pomocą formularza dostępnego na stronie [link widoczny dla zalogowanych] Obowiązuje limit wielu od 18 do 35 lat.

Pierwsza edycja programu odbyła się w języku angielskim. - Projekt zaskoczył nas swoim oddziaływaniem - mówi Emilia Kowalewska, koordynator i pomysłodawca JP2 online. - Młodzi piszą, że kurs odmienił ich życie. Jedna z zagranicznych uczestniczek wyznała, że kurs pomógł jej uleczyć głębokie rany w sferze seksualnej oraz dowiedzieć się więcej o miłości Bożej - dodaje.

...

Ksiadz, aktor, dramaturg, poeta, robotnik to byl tez wybitny filozof. Kolejny czlowiek renesansu... Naprawde nie trzeba przekonywac o jego wielkosci...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:56, 26 Lut 2017    Temat postu:

Papież, który odmienił oblicze ziemi - premiera musicalu o Wojtyle

Monika Łącka
dodane 26.02.2017 01:06

W musicalu zabrzmiały m.in. słynne słowa "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi", które papież wypowiedział podczas pielgrzymki do ojczyzny w 1979 r.
Monika Łącka /Foto Gość
zobacz galerię

W krakowskiej Tauron Arenie odbyła się światowa premiera musicalu "Karol", czyli zrealizowanej z wielkim rozmachem opowieści o życiu chłopca z Wadowic, którego Bóg zaprowadził do Watykanu.

- Uważam, że przypomnienie postaci Jana Pawła II, który ciągle wszystkich - młodszych i starszych - inspiruje, jest bardzo na czasie, a wartości, o których mówił papież, są ciągle aktualne. Ważne też, że premiera musicalu "Karol" odbywa się właśnie teraz, gdy z innej strony dostajemy obraz bluźnierczy, który nas gorszy - mówił kard. Stanisław Dziwisz, dzieląc się pierwszymi wrażeniami po obejrzeniu widowiska w reżyserii Krzysztofa Korwin-Piotrowskiego.

Jak dodał, widać w nim pozytywny przekaz wartości moralnych, pokazujących człowieka, jakim był Karol Wojtyła, a także jego środowisko oraz zamiłowanie do sztuki, teatru i szeroko rozumianej kultury.

- W tym wszystkim przebija również jego patriotyzm, a ja patrząc dziś na Karola ukazanego w musicalu, mogę potwierdzić, że on taki był. Było w nim coś więcej, niż w innych ludziach, a tym czymś była przede wszystkim umiejętność głębokiej kontemplacji i zanurzenia się w Bogu. Mówił na przykład: "Patrzcie na góry, by tam spotkać Boga, a poprzez te góry i spotkanie z Bogiem można nauczyć się szacunku do drugiego człowieka i do przyrody" - zauważył metropolita senior archidiecezji krakowskiej, podkreślając, że św. Jan Paweł II ciągle jest z nami i ma coś do powiedzenia Polakom i całej ojczyźnie.

Z kolei Jacek Kawalec, który w musicalu gra główną rolę (występuje jako ksiądz, biskup, kardynał i papież), przekonuje, że Karol Wojtyła powinien być nam bardzo bliski, ponieważ miał on dar łączenia ludzi.

- Dopóki Jan Paweł II był z nami, kłótnie i różne spory występowały, ale nie było nienawiści. Papież potrafił nad tym zapanować i uczył, by na drugiego człowieka patrzeć jak na bliźniego, a nie jak na wroga - mówi aktor.

Michał Kaczmarczyk, kierownik artystyczny musicalu i autor libretta, zauważa natomiast, że widowisko "Karol" - w zamierzeniu jego twórców - ma pokazać papieża jako człowieka bliskiego drugiemu człowiekowi, który będąc poetą, filozofem, sportowcem, zmienił oblicze Watykanu i całego świata.

- Widz po oglądnięciu musicalu ma wyjść z przekonaniem, że Jan Paweł II naprawdę był świętym, który odmienił oblicze ziemi. Ma też przypomnieć sobie o wartościach, o których on nam mówił: o otwarciu się na drugiego człowieka i na inne religie oraz o wierze w ludzkie dobro - mówi M. Kaczmarczyk, dodając, że w musicalu celowo wykorzystana została muzyka nie tyle musicalowa, co kojarząca się z muzyką radiową, którą ludzie jeszcze długo będą nucić. Co ważne, w tej muzyce można odnaleźć duchowy testament papieża z Wadowic.

Musical najpierw przenosi widza do czasów beztroskiego dzieciństwa Karola Wojtyły, który lubił bawić się i psocić. Tę beztroskę przerywa jednak choroba matki, która przed śmiercią daje synowi medalik z Matką Bożą, na którym widnieją słowa Totus Tuus. Ten medalik będzie potem towarzyszył Karolowi aż do dnia zamachu na placu Święte św. Piotra.

Następnie obserwujemy młodość przyszłego papieża - z pozoru również beztroską, ale tak naprawdę naznaczoną śmiercią brata i ojca, a później także okrucieństwem II wojny światowej. To właśnie wtedy w świetnie zapowiadającym się poecie i aktorze dojrzewa decyzja o porzuceniu dotychczasowego życia i zostaniu księdzem.

Jego kapłańska droga początkowo również nie jest łatwa - w powojennej rzeczywistości komunizm chce bowiem zniszczyć w Polakach człowieczeństwo i zabić wiarę w Boga, dlatego młody ks. Wojtyła nie waha się, gdy trzeba rozmawiać z władzą ludową o budowie kościoła czy próbować wydostać z więzienia maltretowanego przyjaciela.

Cały czas widać również, jak daje się on prowadzić Bogu - tak bardzo, że w końcu świat słyszy słynne słowa: "Habemus papam" i na balkonie Pałacu Apostolskiego pojawia się kard. Wojtyła, który swoją bezpośredniością i serdecznością stopniowo wprowadza Watykan w osłupienie. Z każdym kolejnym dniem zjednuje też sobie serca milionów ludzi, którzy 13 maja 1981 r. szturmują niebo, prosząc Boga o ocalenie życia papieża.

W musicalu mocno wyakcentowany jest też wpływ Jana Pawła II na to, iż w Polsce obalony został komunizm. Dowiadując się o wprowadzeniu w ojczyźnie stanu wojennego, nie waha się on powiedzieć, że jeśli będzie trzeba, to w pierwszym szeregu pójdzie walczyć o wolność.

Warto dodać, że twórcy musicalu po krakowskiej premierze planują ruszyć w tournée tak, by widowisko o świętym przywódcy, który promieniował nieziemskim blaskiem, a jednocześnie pozostał człowiekiem przytulającym tłumy, zobaczyli widzowie w całej Polsce i za granicą.

..

W dobie powszechnej kompromitacji ta postac rosnie. TO NAPRAWDE WIELKI CZLOWIEK! TU MU NIC NIE DODAJA NASZE SLOWA!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:26, 03 Kwi 2017    Temat postu:

gosc.pl → Wiadomości → Wojtyła i Bergoglio: Synowie Soboru, pasterze ludu
Wojtyła i Bergoglio: Synowie Soboru, pasterze ludu
RADIO WATYKAŃSKIE
dodane 03.04.2017 07:30 Zachowaj na później

Papież Franciszek
Marco Garro / CC 2.0


Wierni wskazują na podobieństwa łączące "Papieża z dalekiego kraju" z "Papieżem z krańca świata".

2 kwietnia 2005 r. odszedł do Domu Ojca Jan Paweł II. W ten sposób zakończył się jeden z najdłuższych i najwybitniejszych pontyfikatów w historii Kościoła. Pamięć o Karolu Wojtyle wciąż jest bardzo żywa, a wierni wskazują na podobieństwa łączące "Papieża z dalekiego kraju" z "Papieżem z krańca świata".

„Obydwaj są kochającymi Ewangelię synami Soboru Watykańskiego II, którzy od samego początku swej posługi widzieli konieczność szczególnej troski o rodzinę i potrzebujących” – mówi abp Vincenzo Paglia. Obecnego prezesa Papieskiej Akademii Życia i wielkiego kanclerza Papieskiego Instytutu Jana Pawła II ds. Studiów nad Małżeństwem i Rodziną mianował w 2000 r. biskupem właśnie Karol Wojtyła.

play
stop

00:00
-00:52


„Stajemy wobec wielkiego świadka wiary chrześcijańskiej, umiejącego nadać jej ten uniwersalny wymiar, jaki dziś dostrzegamy również w pontyfikacie Franciszka. I jeśli mam szukać wspólnego źródła, to poza Ewangelią wskazałbym na Sobór, który dla obydwu jest swoistą gwiazdą polarną – mówi Radiu Watykańskiemu abp Paglia. – Zrobiło na mnie wrażenie to, że swój pierwszy Synod Biskupów Jan Paweł II poświęcił rodzinie i to samo zrobił Papież Franciszek. Ważne jest dostrzegać tę łączącą nić, nie jako zwykłe powtórzenie, ale rozwój. Wychodząc od «Familiaris consortio» dochodzimy do «Amoris laetitia». Jest tu ciągłość, którą, jak sądzę, trzeba odkrywać, aby w pełni dostrzec bogactwo papieskiego nauczania ostatnich dziesięcioleci”.

Abp Paglia wskazuje, że Wojtyłę łączy z Bergoglio również pragnienie pogłębienia dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego oraz troska o najuboższych. „Pamiętam, jak po swej pierwszej pielgrzymce do Brazylii Jan Paweł II poprosił członków Wspólnoty św. Idziego, by ruszyli z pomocą na wielkie peryferie brazylijskich miast, pełne potrzebujących” – wspomina abp Paglia. Zwraca uwagę, że przy tej okazji Papież Polak przypomniał, iż jest to posłanie płynące z Soboru: Kościół wychodzący do wszystkich, w tym szczególnie do najbardziej potrzebujących.

...

Sa to jednak zupelnie inne osobowosci Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:46, 27 Kwi 2017    Temat postu:

3. rocznica kanonizacji Jana Pawła II. Przeżyjmy to jeszcze raz! [fotogaleria]
Krzysztof Stępkowski | Kwi 27, 2017
Krzysztof Stępkowski
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Dokładnie 3 lata temu Jan XXIII i Jan Paweł II zostali świętymi Kościoła powszechnego.


2
7 kwietnia 2014 roku w ustanowione przez Karola Wojtyłę święto Miłosierdzia Bożego Franciszek dokonał kanonizacji swoich poprzedników. W liturgii uczestniczyło 800 tys. wiernych z całego świata.

W koncelebrze wziął udział papież senior Benedykt XVI, ok. 150 kardynałów, 1000 biskupów (ok. 70 z Polski) oraz 6 tys. księży. Franciszkowi przy ołtarzu towarzyszyli kard. Stanisław Dziwisz – sekretarz Jana Pawła II i bp Francesco Beschi – biskup Bergamo, czyli diecezji, z której pochodził Jana XXIII.
Czytaj także: „Kremówka to tylko pretekst”. Kraków świętuje trzecią rocznicę kanonizacji Jana Pawła II

Miejsca po prawej stronie ołtarza zajęły 93 oficjalne delegacje państwowe. Wśród nich znalazły się 24 głowy państw, m.in. prezydenci Włoch i Polski, którzy reprezentowali kraje pochodzenia świętych papieży. Za pośrednictwem mediów kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII śledziło ok. dwóch miliardów ludzi na całym świecie.

Ołtarz kanonizacyjny został ozdobiony przywiezionymi specjalnie na ten cel z Ekwadoru bukietami z 30 tys. róż w kolorze białym, żółtym, pomarańczowym i czerwonym. Na frontonie bazyliki św. Piotra widniały portrety, które mogliśmy już zobaczyć podczas beatyfikacji obydwu papieży.

Przy dźwiękach pieśni „Wychwalajcie Pana, śpiewajcie Panu” na ołtarz wniesiono relikwie świętych: relikwiarz z krwią Jana Pawła II i relikwiarz z fragmentem skóry Jana XXIII, pobranej podczas jego ekshumacji przed beatyfikacją w 2000 r.

Relikwie papieża Wojtyły niosło sześć osób, w tym uzdrowiona przezeń prawniczka z Kostaryki – Floribeth Morez Diaz. Podczas modlitwy powszechnej jedno z wezwań odczytała siostra Marie Simon-Pierre Normand, uzdrowiona za wstawiennictwem Jana Pawła II, który to cud posłużył do jego beatyfikacji.

W homilii wygłoszonej podczas mszy św. kanonizacyjnej Franciszek zaznaczył, że obaj święci przewodnicy Kościoła mieli odwagę być blisko człowieka i jego trudności. Głosili Bożą dobroć i miłosierdzie, dostrzegając w każdym cierpiącym Jezusa: „Nie wstydzili się ciała Chrystusa, nie gorszyli się Nim, Jego krzyżem. Nie wstydzili się ciała swego brata (…)” – podkreślił Ojciec Święty.

„Św. Jan XXIII i św. Jan Paweł II współpracowali z Duchem Świętym, aby odnowić i dostosować Kościół do jego pierwotnego obrazu, który nadali mu święci w ciągu wieków” – zaznaczył Franciszek. Papież podkreślił też odwagę i siłę, z jaką nowi święci mierzyli się z trudnościami swoich czasów.

Uroczystość zakończyła się długim przejazdem papieża pomiędzy sektorami wiernych, którzy wznosili na jego cześć okrzyki: „Viva il Papa!” – „Niech żyje papież!”.
Galeria zdjęć



Korzystałem z depeszy KAI

...

Wspaniala rocznica.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:11, 28 Maj 2017    Temat postu:

Arturo Mari: Cierpienie Jana Pawła II było wielkie [wywiad]
Wojciech Łapiński | Maj 27, 2017
Arturo Mari, fot. Krzysztof Tadej/FOTONOVA
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


„Jan Paweł II nigdy nie ukrywał się przed ludźmi czy też przed swoim narodem” – mówi osobisty fotograf świętego papieża w rozmowie przeprowadzonej specjalnie dla Aletei.


W
ojciech Łapiński: Kiedy zamknie Pan oczy i pomyśli o Janie Pawle II, to dziś, z perspektywy czasu, jakie zrobione mu zdjęcie Pan widzi?

Arturo Mari: Nie mam takiego jednego konkretnego obrazu. Natomiast wieczorami zdarza się, że czuję bliskość, obecność Jana Pawła II. Zdarzyło mi się, że przyśnił mi się Ojciec Święty. Nie widziałem go, tylko słyszałem głos.

Chciałbym zapytać Pana o coś, co na własny użytek nazwałem: najważniejsze zdjęcie Jana Pawła II, którego nie zrobiłem. Czyli była okazja, jakaś ważna okoliczność, a Pan świadomie odłożył aparat na bok.

Przede wszystkim nigdy nie było tak, żeby mi czegoś zabraniano w mojej pracy. Nie było sytuacji, w której miałem robić zdjęcia, a jednak ich nie zrobiłem. Nigdy się to nie zdarzyło, a wynikało to z szacunku dla Ojca Świętego, żebym zrobił coś, czego nie powinienem był zrobić. Zawsze jest jakaś granica, której nie powinno się przekraczać, zgodnie z szacunkiem dla osoby.

Gdy Jan Paweł II był już mocno cierpiący, pojawił się spór, dyskusja: jak bardzo, jak często i z jakiej odległości pokazywać cierpiącego papieża. Jakie stanowisko wtedy Pan zajmował?

Musimy pamiętać, że osoba Ojca Świętego, on sam, nigdy nie chował się, nie ukrywał się przed ludźmi czy też przed swoim narodem. Dla telewizji, dla prasy nigdy nie wydano żadnego zakazu. Ja natomiast starałem się robić zdjęcia z takiej pozycji, żeby one były jak najlepsze. Mówię to właśnie jako znak szacunku do osoby Ojca Świętego, ponieważ jego ból i cierpienie było wielkie, to było widać.

Po pierwsze, robiłem zdjęcia tak, żeby pokazać Ojca Świętego w jak najlepszej pozycji. Z respektu dla niego, a jednocześnie dla ludzi, żeby mieli jak najlepszy obraz. Ale nikt mi nie mówił, jak mam robić zdjęcia, z jakiego konta, z jakiej odległości. O tym wszystkim sam decydowałem.

Jak Ojciec Święty radził sobie z lampami błyskowymi?

Ojciec Święty niejednokrotnie znalazł się w pozycji, w której dostał serię fleszy prosto w oczy, co jest bardzo trudne do zniesienia i nieprzyjemne, ale nigdy się nie skarżył.

Czy zdarzyło się Panu znaleźć po drugiej stronie aparatu? Pamiętam takie zdjęcie, które było wykonane na Wigrach.

Jest kilka zdjęć, na których jestem z Ojcem Świętym. To są bardzo prywatne zdjęcia, które były robione przez kolegów albo ks. Stanisława Dziwisza. Często robione były zwykłym, nieprofesjonalnym aparatem.
Galeria zdjęć

Pisał Pan również artykuły do gazety do „L’Osservatore Romano”.

Tak. Jako dziennikarz miałem obowiązek pisać. Moje zadanie było podwójne, byłem profesjonalnym dziennikarzem i fotografem.

Pracował Pan nieprzerwanie przez prawie 27 lat. Czas na odpoczynek to kilka dni w roku. W jaki sposób je Pan spędzał?

Te wolne dni wynikały z tego, że Ojciec Święty udawał się na osobiste rekolekcje, które każdy kapłan ma obowiązek odbyć co roku. W tym czasie najczęściej odwiedzałem mojego syna, który przebywał w Meksyku. I teraz proszę posłuchać: dwa dni, żeby tam się dostać, jeden dzień z synem, dwa dni na powrót, jeden dla przyjaciół i powrót do pracy…

Nigdy nie żałowałem, że mam tak mało wolnego. Jeśli mój czas dedykuję drugiej osobie, taka praca staje się misją.

...

Obraz czlowieka to nie tylko to co widza oczy. To wszystko!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:38, 03 Lip 2017    Temat postu:

Józef Mucha – świadek świętości i kierowca trzech kardynałów
Eryk Łażewski | Lip 03, 2017

FOTONOVA
Udostępnij
Komentuj

Drukuj

Przez 5 godzin zeznawał pod przysięgą przed kościelnym trybunałem. Był świadkiem w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II.

Józef Mucha (1923 – 2012) to postać raczej nieznana, a przecież warta poznania. Choćby dlatego, że był kierowcą aż trzech polskich kardynałów: Sapiehy, Wojtyły i Macharskiego.

Praca pana Muchy zaczęła się od wożenia samochodem kard. Adama Sapiehy. Duchowny ten – nazywany później przez Jana Pawła II „Księciem niezłomnym” – opierał się zgubnym dla Polaków i ich Kościoła żądaniom zarówno Niemców, jak i komunistów. I właśnie na początku rządów tych ostatnich młody Józef Mucha został osobistym szoferem kard. Sapiehy.

Dzięki temu uczestniczył w wielu zdarzeniach: zarówno błahych, jak i tych, które weszły do historii. Wymieńmy tylko słynną rewizję w piwnicach Kurii Krakowskiej. Nasz bohater – wzięty na świadka owej rewizji – miał podczas niej otwierać skrzynie. Robił to delikatnie, żeby niczego nie uszkodzić, ale pracownicy UB po prostu walili w nie młotkami.
Czytaj także: Jak 70 lat temu diakon Karol Wojtyła został księdzem

Rozkradli też wszystkie cenniejsze rzeczy tam znalezione, włącznie z pozłacanymi, zużytymi sztućcami, które wydawały się im być ze złota. A znalezione w trakcie rewizji zwykłe książki i dwie sztuki myśliwskiej broni palnej jeszcze sprzed wojny uznali – jak mówił J. Mucha – za dowody przestępstw.

Szoferowanie u kard. Sapiehy nie trwało długo, bo ten zmarł niebawem (1951). Wtedy jego szofer został kierowcą Eugeniusza Baziaka – arcybiskupa lwowskiego, a po śmierci Sapiehy, także administratora archidiecezji krakowskiej.

Po 11 latach pracy dla Kościoła krakowskiego zmarł również abp Baziak. Jego biskupa pomocniczego – Karola Wojtyłę o fakcie tym powiadomił telefonicznie właśnie Józef Mucha. Można powiedzieć, że od tej chwili ich losy splotły się nierozerwalnie. Nawet jako papież Wojtyła utrzymywał listowny kontakt ze swoim dawnym kierowcą.

Zaznaczmy również, że Józef Mucha przez 5 godzin zeznawał pod przysięgą przed trybunałem beatyfikacyjnym. Był więc świadkiem w procesie beatyfikacyjnym papieża Polaka. Nie wiemy, o co pytano, gdyż obowiązuje tu tajemnica procesowa, ale pan Mucha wiele razy mówił o Karola Wojtyły świętości za życia. Zapewne o niej świadczył też przed trybunałem.

Według słów jego kierowcy świętość przyszłego Ojca Świętego widać było przede wszystkim „po tym, ile i jak się modlił”. Modlił się bowiem cały czas. Najpierw wstawał bardzo wcześnie i odprawiał mszę świętą. Potem był brewiarz lub różaniec. Przy tym modlitwy różańcowe mógł odmawiać nawet w trakcie jakichś rozmów. „Taką miał uwagę podzielną” – wspominał pan Józef.

A modlitwy te były skuteczne. O czym zaświadcza choćby przypadek najmłodszego syna Józefa Muchy – Adasia. Zachorował on na ciężką chorobę nerek. Jego ojciec załamał się wtedy w sposób widoczny. Odpowiedzią kard. Wojtyły na tą sytuację były zaś słowa: „Panie Józefie, niech się pan nic nie martwi, pański syn wyzdrowieje, cały czas się za niego modlę”. I rzeczywiście, Adaś wyzdrowiał.

Kierowca arcybiskupa krakowskiego widział też, jak żar modlitwy jego przełożonego udzielał się innym. Przykładem jest sytuacja w Nowej Hucie Bieńczycach, kiedy to w czasie pasterki przyszły papież „zachęcając do gorącej modlitwy, powiedział: Skupmy się, będzie na cieplej”. A kiedy ludzie już się rozeszli, to w miejscu, gdzie stali, ziemia była odmarznięta. Tego nadzwyczajnego wydarzenia pan Mucha nigdy nie zapomniał.
Czytaj także: Rodzice Lolka – najlepsi, jakich można mieć

Dowody świętości swojego szefa widział również w podejściu Wojtyły do bliźnich, np. w tym, że nikogo nie lekceważył i każdego wysłuchał. „Dziecko wysłuchał” – jak mówił pan Józef. A w tych czasach z dziećmi mało się liczono. Inny przykład świętości ordynariusza krakowskiego stanowi jego stosunek do chorych. „Sam widziałem, jak ich przytulał, jak serdecznie rozmawiał” – zaświadczał kierowca kardynałów.

Po wyborze metropolity krakowskiego na papieża pan Józef przez 13 lat pracował jako osobisty kierowca kard. Franciszka Macharskiego. W końcu w 1991 r. przeszedł na emeryturę i zamieszkał w Wierzchosławicach, rodzinnej wiosce swojej żony.

Dodajmy też, że dzięki swej pracy spotykał się on często z co najmniej dwoma kandydatami na ołtarze: z zaprzyjaźnionym z Wojtyłą inżynierem Jerzym Ciesielskim oraz biskupem Janem Pietraszką. Możemy więc ufać, że zgodnie z przysłowiem „kto z kim przestaje, takim się staje” – zmarły w 2012 r. Józef Mucha także odszedł do nieba.

...

Ciekawe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 7:53, 06 Lip 2017    Temat postu:

RMF 24
Fakty
Świat
Zmarł były rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls
Zmarł były rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls

Wczoraj, 5 lipca (21:52)

W wieku 80 lat zmarł w środę były rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls, były wieloletni bliski współpracownik Jana Pawła II i Benedykta XVI. Wiadomość o jego śmierci podało watykańskie biuro prasowe.
Były wieloletni dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej Joaquin Navarro-Valls
/Joaquin Navarro-Valls /PAP/EPA

Navarro-Valls był rzecznikiem Watykanu w latach 1984-2006.

Urodził się w Kartagenie w Hiszpanii w 1936 roku. Na uniwersytecie w Granadzie ukończył w 1961 roku studia medyczne, specjalizując się w chirurgii i psychiatrii. Po kilku latach praktyki lekarskiej odkrył w sobie powołanie dziennikarskie i w 1968 roku ukończył studia w tym kierunku.

W 1977 roku przyjechał do Rzymu jako korespondent hiszpańskiego dziennika "Nuestro Tempo", a następnie znanej konserwatywnej gazety "ABC". Wkrótce został prezesem Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej we Włoszech. Na początku lat 80. jeździł jako wysłannik do Warszawy i Gdańska, by relacjonować narodziny Solidarności.

4 grudnia 1984 roku Jan Paweł II powołał go na stanowisko rzecznika Watykanu. Hiszpański dziennikarz zastąpił włoskiego księdza Romeo Pancirolego. Za największą zasługę Navarro-Vallsa uważa się powszechnie zrewolucjonizowanie wizerunku papiestwa i Kurii Rzymskiej w światowej opinii publicznej.

Funkcję rzecznika pełnił z niezwykłym zapałem, ściśle współpracując z mediami, ale i często wdając się z nimi w polemikę.

W ciągu kolejnych lat na stanowisku watykańskiego rzecznika Navarro-Valls zyskał sobie opinię wytrawnego dyplomaty. To on w 1988 roku pojechał razem z ówczesnym watykańskim sekretarzem stanu kardynałem Agostino Casarolim do Moskwy z listem od Jana Pawła II do przywódcy ZSRR Michaiła Gorbaczowa, a ich misja stanowiła przełom w dwustronnych stosunkach. W 1997 roku poleciał do Hawany, by z Fidelem Castro negocjować szczegóły telewizyjnych transmisji z historycznej papieskiej pielgrzymki na Kubę, do której doszło na początku następnego roku.

Reprezentował Watykan na wielkich konferencjach ONZ - między innymi w 1994 w Kairze na Międzynarodowej Konferencji na temat Zaludnienia i Rozwoju oraz w 1995 roku na Światowej Konferencji na temat kobiet w Pekinie.

Joaquin Navarro-Valls uczestniczył od 1984 roku nie tylko we wszystkich pielgrzymkach Jana Pawła II po świecie, ale także jeździł z nim na wakacje w góry. Brał udział wielokrotnie w potajemnych wyjazdach papieża Polaka z Watykanu na narty i górskie wycieczki. Navarro-Valls ujawnił w jednym z wywiadów, że sprowadzał dla papieża nieoznakowaną limuzynę z rejestracją spoza Rzymu. Jan Paweł II wsiadał do niej ubrany w pochodzących jeszcze z lat krakowskich czarny księżowski płaszcz i skrywał się w aucie.

Podczas jednego z ostatnich pobytów Jana Pawła II w Alpach Navarro-Valls zasłynął z tego, że za wszelką cenę postanowił rozśmieszyć chorego i cierpiącego papieża, by na zdjęciu, przeznaczonym dla włoskiej prasy, na jego twarzy pojawił się uśmiech. Kupił więc czerwony nos klowna, który zakładał w chwili robienia papieżowi zdjęć. "To pomagało, Ojciec Święty uśmiechał się" - przyznał potem.

Navarro-Valls był członkiem ruchu Opus Dei, z którym zetknął się już czasie studiów medycznych.

Do historii przeszły jego łzy na konferencji prasowej pod koniec marca 2005 roku, gdy musiał poinformować świat o tym, że Jan Paweł II jest w stanie agonii. Po śmierci polskiego papieża wyraził gotowość ustąpienia ze stanowiska, ale na prośbę Benedykta XVI pozostał na nim jeszcze ponad rok. Ustąpił ze stanowiska w lipcu 2006 roku. Jego następcą został wtedy ksiądz Federico Lombardi.

W ostatnich latach Navarro-Valls pełnił funkcję dyrektorską na medycznej uczelni w Rzymie Campus Medico.

Przed beatyfikacją Jana Pawła II w 2011 roku Navarro-Valls opowiedział dziennikarzom w Rzymie, że kiedyś papież po spotkaniu z krwawym dyktatorem, który wyszedł od niego z audiencji, powiedział: "Widzi pan, wydaje się, że jest niewinny jak baranek".

Navarro-Valls analizował też wtedy fenomen sukcesu Jana Pawła II w mediach, zwłaszcza w telewizji. Zwrócił uwagę na wyrażane opinie, że tajemnica tkwiła paradoksalnie w tym, że jego obecność w telewizji polegała na łamaniu wszelkich zasad. Tworzył "antyreguły" obecności w mediach, zachowując się dokładnie odwrotnie niż każdy, kto chce w nich zaistnieć - ocenił wtedy.

W telewizji - mówił - dominował wizerunek papieża skupionego, z pochyloną głową, modlącego się. Taki wizerunek to byłaby śmierć dla polityka - powiedział Navarro-Valls.

Podkreślił: Każdy doradca do spraw obecności i wizerunku w mediach rozłożyłby ręce, widząc, jak łamie obowiązujące w nich zasady.

Navarro-Valls przytoczył uwagę, jaką podzielił się ówczesny prezydent USA Bill Clinton po spotkaniu z Janem Pawłem II: Nie chciałbym mieć takiego rywala w wyborach.

...

Trudno nie pamietac Smile Rzecznik Jana Pawla II praktycznie Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:06, 07 Lip 2017    Temat postu:

Joaquín Navarro-Valls. Trzy sekrety człowieka, który odmienił sposób komunikacji Kościoła
Jesús Colina | Lip 07, 2017
AFP PHOTO / ETTORE FERRARI
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Kiedy Jan Paweł II wezwał go i przedstawił propozycję objęcia nowej funkcji, Navarro-Valls postawił Ojcu Świętemu tylko jeden warunek, który potem okazał się kluczem do sukcesu: konieczność bezpośredniej linii telefonicznej do papieża. Navarro-Valls powiedział mi wtedy: „Jestem rzecznikiem papieża, a nie kardynała, który być może nie wie, co papież miał na myśli”.


„T
en człowiek w sposób nieodwracalny zmienił sposób komunikacji Kościoła” – taka była moja pierwsza myśl, kiedy dowiedziałem się, że zmarł Joaquín Navarro-Valls. Przez 22 lat był rzecznikiem Stolicy Apostolskiej – za pontyfikatu Jana Pawła II oraz w pierwszym roku posługi Benedykta XVI.

Psychiatra, dziennikarz, korespondent w wielu krajach świata i numerariusz (żyjący w celibacie) Personalnej Prałatury Opus Dei. Jego biografia splotła się z życiem Karola Wojtyły w 1984 r., kiedy polski papież mianował go dyrektorem watykańskiego Biura Prasowego.
Czytaj także: Zmarł Joaquin Navarro-Valls. Przez 21 lat był rzecznikiem prasowym Jana Pawła II

Jaki był sekret Navarro-Vallsa? Na czym polegała diametralna zmiana sposobu porozumiewania się Kościoła ze światem – bardzo niewprawnego i amatorskiego przed objęciem przez Hiszpana funkcji rzecznika prasowego? W jaki sposób udało mu się przekształcić komunikację Kościoła w łatwo rozpoznawalny i wiarogodny głos na globalnej scenie, co szczególnie istotne w erze komunikacji?

Kluczem jego działania, o czym na pewno pisać będą autorzy książek historycznych, są trzy sekrety.
Prawdziwy profesjonalista komunikacji

Kiedy we wrześniu 1991 roku – na początku mojej własnej drogi zawodowej w komunikacji kościelnej – poznałem Navarro-Vallsa, zadałem mu to samo pytanie: „Na czym polega Pana sekret jako rzecznika prasowego?”.

Odpowiedział bez wahania: „Bycie autentycznym rzecznikiem papieża”. Opowiedział mi, że kiedy Jan Paweł II wezwał go i przedstawił propozycję objęcia nowej funkcji, Navarro-Valls postawił Ojcu Świętemu tylko jeden warunek, który potem okazał się kluczem do sukcesu: konieczność bezpośredniej linii telefonicznej do papieża. Navarro-Valls powiedział mi wtedy: „Jestem rzecznikiem papieża, a nie kardynała, który być może nie wie, co papież miał na myśli”.

Jan Paweł II doskonale rozumiał jego życzenie. Kiedy wezwał Joaquína, ten lekarz-dziennikarz był przewodniczącym Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej we Włoszech. Był czynnym dziennikarzem, korespondentem hiszpańskiego dziennika „ABC”, wybranym przez kolegów jako ich reprezentant.
Czytaj także: Watykan ma teraz dwie twarze: męską i kobiecą

Pracując dla Jana Pawła II, Navarro-Valls stawiał na profesjonalizm, traktując go jako najlepszą gwarancję odpowiedzialnej służby swemu ukochanemu Ojcu Świętemu. Ze swej strony papież, aż do końca pontyfikatu, zawsze miał dla niego otwarte drzwi.

To był pierwszy sekret Navarro-Vallsa: umiał pokazać, że komunikacja nie jest nieistotnym dodatkiem, lecz istotnym elementem posługi Piotrowej. Osiągnął to wyłącznie dzięki swojemu prawdziwemu profesjonalizmowi.
Autentyczny humanista

Jednak najbardziej w Navarro-Vallsie uderzał mnie jego autentyczny humanizm. Uczył się w szkole niemieckiej, następnie studiował medycynę i chirurgię, zdobywając stypendium na Uniwersytet Harvarda. Zajmował się psychiatrią. Jego namiętnością była filozofia, a musiał się także zagłębiać w zawiłości teologii, aby być na bieżąco z wieloma kwestiami, którymi przyszło mu zajmować się na co dzień.

Jego głęboki humanizm ukształtowało zarówno bogate życie, jak dziedzictwo rodzinne i wpływ przyjaciół. Pamiętam sytuację, kiedy jakiś włoski dziennikarz wymyślił skandalizujący news dotyczący Stolicy Apostolskiej. Navarro-Valls powiedział mi wtedy: „Łatwo jest osądzać. Pomyśl jednak o tym dziennikarzu – ma na utrzymaniu trójkę dzieci, a jego szef stawia mu ultimatum, że jeśli nie opublikuje materiału, jutro wyląduje na bruku”.
Czytaj także: Ekskluzywny wywiad Aletei z ojcem Federico Lombardim

Ten humanizm ujął Jana Pawła II i był czynnikiem przesądzającym papieską nominację. Ojciec Święty powierzył mu także rewolucyjną misję, jaką było uczestnictwo w Światowej Konferencji w sprawie Kobiet, zwołanej przez Organizację Narodów Zjednoczonych w Pekinie w 1995 roku.

Podczas konferencji papieża reprezentował nie kardynał czy arcybiskup, lecz kobieta, pani Mary Ann Glendon. Wsparciem jej służył, w charakterze członka delegacji watykańskiej, osobisty papieski rzecznik. Obojgu udało się w Pekinie zmienić postrzeganie chrześcijańskiego przesłania dotyczącego kobiet.
Autentyczny świecki

Jednak ponad wszystko Joaquín Navarro-Valls był chrześcijaninem, odwołującym się do dziedzictwa św. Josemarii Escrivy de Balaguer, który podkreślał, że należy czuć dumę wynikającą z godności świeckiego członka wspólnoty ochrzczonych.

Wielką pokusą świeckich działających aktywnie w Kościele jest przybieranie pozy osób duchownych. Navarro-Valls tej pokusy się ustrzegł. Wprowadzał po prostu w życie charyzmat Opus Dei – poszukiwał świętości w codzienności, w swojej pracy, jak autentyczny profesjonalista.

Żegnaj, Joaquínie, mój przyjacielu. Do spotkania w wieczności.

Tekst opublikowany w angielskiej edycji portalu Aleteia

...

Warto przypomniec.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 124 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 10:25, 07 Wrz 2017    Temat postu:

Zmarł kard. Carlo Caffarra. Zaufany Jana Pawła II i świadek cywilizacji życia
Ks. Wojciech Kućko | Wrz 07, 2017
Chiesa Di Bologna
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Historia człowieka – pisał w jednym z ostatnich tekstów kard. Caffarra – to starcie dwóch sił: siły fascynacji, która ma swoje źródło w przebitym Sercu Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego oraz mocy szatana, który nie chce być zepchnięty ze swojego królestwa.


T
ysiące napisanych stron o małżeństwie, setki wystąpień w obronie życia i godności człowieka, wiele spotkań z ludźmi, którzy chcieli budować cywilizację życia. To tylko część dziedzictwa zmarłego 6 września 2017 r. kard. Carlo Caffarry, emerytowanego arcybiskupa Bolonii.
Zafascynowany człowiekiem

Urodził się 1 czerwca 1938 r. w Samboseto di Busseto w prowincji Parma, we włoskiej diecezji Fidenza. Tam ukończył seminarium duchowne, a w 1961 r. przyjął święcenia kapłańskie. Studiował prawo kanoniczne na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, po czym nauczał w swojej diecezji, jak również na uniwersytecie katolickim w Mediolanie, gdzie spotykał wielokrotnie ks. Luigiego Giussaniego, założyciela ruchu katolickiego Comunione e Liberazione.

Podczas rozmów i wspólnych studiów zrodziło się jego zainteresowanie tematem rodziny i życia człowieka, spotęgowane po publikacji w 1968 r. encykliki Humanae vitae bł. Pawła VI oraz po narodzinach w 1978 r. pierwszego dziecka poczętego metodą in vitro.
Między Sercem Ukrzyżowanego a mocą szatana

Dalsze lata jego poszukiwań intelektualnych były naznaczone troską o właściwe rozumienie człowieka, miłości ludzkiej i promowanie adekwatnej antropologii.
Czytaj także: Kard. Macharski i Brat Albert. Nieoczywista duchowa przyjaźń

„Historia człowieka – pisał w jednym z ostatnich tekstów kard. Caffarra – to starcie dwóch sił: siły fascynacji, która ma swoje źródło w przebitym Sercu Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego oraz mocy szatana, który nie chce być zepchnięty ze swojego królestwa. Polem, na którym dokonuje się to starcie, jest ludzkie serce, jest wolność ludzka”.

Jego szerokie horyzonty myślowe, znajomość teologii, filozofii, literatury i wnikliwa obserwacja życia sprawiły, że poszukiwanie prawdy o człowieku fascynowało słuchaczy jego wykładów oraz wiernych jego diecezji.
Fatima i rodziny

Nieprzypadkowo więc w 1981 r. został mianowany przez papieża Polaka pierwszym rektorem Papieskiego Instytutu Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną w Rzymie. Ogłoszenie powstania tej placówki miało nastąpić 13 maja 1981 r. Taką datę powstania – mimo przeszkody, jaką był zamach na św. Jana Pawła II – nosi Instytut, któremu patronuje Matka Boska Fatimska.

W wywiadzie dla czasopisma Voice of Padre Pio z 2008 r. kard. Caffarra wspomniał swoją korespondencję z s. Łucją dos Santos, jedną z trójki dzieci, którym ukazała się w Fatimie Maryja. W swoim liście s. Łucja odpisała kardynałowi, że „ostateczna bitwa pomiędzy Bogiem i szatanem zostanie stoczona o małżeństwo i rodzinę”.
Czytaj także: Wizjonerka z Fatimy do kard. Caffarry: Ostateczna bitwa pomiędzy Bogiem i szatanem zostanie stoczona o małżeństwo i rodzinę

Znaczący jest więc fakt śmierci kard. Caffarry w roku 100. rocznicy objawień fatimskich.
Niestrudzony w służbie

W Instytucie nauczał etyki prokreacji oraz prowadził seminaria z etyki ogólnej i bioetyki. Był także konsultorem Kongregacji Nauki Wiary, członkiem komisji studiów nad inżynierią genetyczną przy włoskim Ministerstwie Zdrowia, wykładowcą wielu zagranicznych uniwersytetów, m.in. w Bambergu, w Sydney i w Madrycie.

Dzięki jego aktywności w 1988 r. powstał pierwszy wydział zamiejscowy Instytutu Jana Pawła II w Washington D.C., a po niej także sekcje: meksykańska i hiszpańska. Otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu w Steubenville (Ohio).

W 1995 r. został mianowany arcybiskupem diecezji Ferrara-Comacchio, zaś w 2003 r. arcybiskupem metropolitą Bolonii, gdzie pasterzował do 2015 r., kiedy to przeszedł na emeryturę.
Budowniczy cywilizacji życia

Realizując biskupie zawołanie: Solo misericordia Tua – Tylko Twoje miłosierdzie, szukał pereł myśli chrześcijańskiej, by obdarowywać nimi ludzi, pragnących zawierać nierozerwalne małżeństwo chrześcijańskie oraz zakładać rodzinę.

W ten sposób przyczynił się do szerzenia w świecie idei budowania „cywilizacji miłości” i „cywilizacji życia”, o których nauczają wszyscy papieże od czasów bł. Pawła VI.
Czytaj także: Papież zabiera głos w sprawie małego Charliego Garda

Kard. Caffarra wiele razy zabierał głos w dyskusji publicznej, szczególnie w trudnych przypadkach, dotyczących życia ludzkiego. Jedną z ostatnich wypowiedzi była jego krótka opinia o głośnej sprawie Charliego Garda, o której napisał: „Dotknęliśmy dna barbarzyństwa. (…) Biedny Zachód: odrzucił Boga i Jego ojcostwo, a zawierzył się biurokracji”.
Pytania do papieża

Do ostatnich dni swojego życia pozostał wierny Chrystusowi, Kościołowi i papieżowi, nazywając siebie nawet „papistą”.

Doceniał również wartość wierności własnemu sumieniu, jak i potrzebę dialogu, wymiany poglądów w poszukiwaniu prawdy, czego wyrazem było wystosowanie we wrześniu 2016 r. do papieża Franciszka, wraz z trzema innymi kardynałami, listu z prośbą o wyjaśnienie wątpliwości (dubia) w kwestii interpretacji adhortacji apostolskiej Amoris laetitia.

Stojąc przed Panem Życia, kard. Caffarra zna już zapewne odpowiedź na pytania, które stawiał przez całe swoje życie.

...

Krąg naszego papieża.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 16, 17, 18  Następny
Strona 17 z 18

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy