Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Bankructwo USA ...
Idź do strony 1, 2, 3 ... 53, 54, 55  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:48, 10 Sty 2011    Temat postu: Bankructwo USA ...

Stany Zjednoczone już w marcu mogą ogłosić bankructwo. Skutki takiej plajty byłyby opłakane.
Oznaczałoby to katastrofę nie tylko dla rządu, ale i całej gospodarki, „prawdopodobnie groźniejszą w skutkach niż efekty kryzysu finansowego z lat 2008 i 2009” – ostrzegł w minionym tygodniu amerykańskich kongresmenów sekretarz skarbu USA Timothy Geithner.

Zabraknie na odsetki?

Bez podwyższonego limitu zadłużenia rząd Baracka Obamy musiałby albo radykalnie podnieść podatki, albo mocno zacisnąć pasa, zlikwidować część instytucji, zmniejszyć zasiłki socjalne i inne wypłaty z budżetu. W skrajnym wypadku zabrakłoby mu zaś pieniędzy na spłatę odsetek od obligacji – a to skutkowałoby ich przeceną i degradacją ratingów kredytowych USA. I totalnym chaosem na rynkach.

Geithner zwrócił się do Kongresu, bo to właśnie w gestii amerykańskich ustawodawców leży ustalanie limitu długu publicznego. W ciągu minionej dekady podnosili go dziesięciokrotnie – po raz ostatni w lutym zeszłego roku. Limit powędrował wtedy w górę o 1,9 bln USD, do blisko 14,3 bln USD.

Na koniec zeszłego roku całkowity dług USA sięgnął natomiast minimalnie ponad 14 bln USD. Z wyliczeń rządu wynika, że powyżej obowiązującego progu może znaleźć się już nawet 31 marca. Najpóźniejszy termin to połowa maja, a zależy to od tego, ile administracja zbierze w pierwszych miesiącach roku z podatków i czy skorzysta z nadzwyczajnych rozwiązań mogących nieco opóźnić moment osiągnięcia limitu.

Herbaciani mówią „nie”

Jaki problem znów podnieść próg, skoro Kongres czynił to już tak wiele razy? Tym razem nie jest tak łatwo, bo po jesiennych wyborach demokratyczny obóz Obamy stracił większość w Izbie Reprezentantów. Wielu republikanów, w tym przedstawiciele skrajnie konserwatywnej Partii Herbacianej, zapowiada, że na żadne zwiększenie limitu długu się nie zgodzi. Zanosi się więc na ostre polityczne starcie, zwłaszcza że w zeszłym tygodniu republikanie przegłosowali, iż zwiększenie limitu długu powinno być uchwalane odrębnie, a nie w ramach przyjmowania ustawy budżetowej.

>>>>>

Obecnie USA maja juz 100 % PKB!Teraz chodzilo by o 120 % czyli Grecja...
Tylko zwazmy fakt ze USA sa swiatowym żandarmem i maja bazy na calym swiecie - prowadza wojny stabilizacyjne jak w Iraku i Afganistanie.AKURAT ONI MIELI NA CO WYDAWAC i tych wydatkow nie mozna nazwac ,,bezsensownymi'' bo inaczej musieli by oddac swiat bandytom...
Natomiast jakiez to wojny prowadzila Mumia Europejska?ZADNYCH!Nawet wojsk nie w Europie bo wydaja po 1 % PKB...ZMARNOWALI NA URZEDASOW!I teraz bankrutuja!



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez BRMTvonUngern dnia Wto 18:56, 22 Lut 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 1:41, 16 Sty 2011    Temat postu:

Dług publiczny USA osiągnął rekord wszech czasów i w ostatnim tygodniu grudnia przekroczył 14 bln dol. - podała agencję AP. Oznacza to, że każdy Amerykanin jest zadłużony na ponad 45 tys. dol.


Niemal połowa obecnego zadłużenia powstała w ciągu ostatnich sześciu lat. Zadłużenie wzrosło z 7,6 bln dol. w 2005 roku, kiedy prezydent George W. Bush zaczynał swą drugą kadencję, do 10,6 bln w dniu, w którym urząd prezydenta objął Barack Obama i do 14,02 bln obecnie.

Dług publiczny zazwyczaj kurczy się w czasach pokoju i rośnie w latach wojny. Gwałtowny skok zadłużenia od 2005 roku przypadł na okres, w którym Stany Zjednoczone prowadziły dwie kosztowne wojny oraz przeszły najgłębsze załamanie gospodarcze od lat 30. XX wieku - przypomina AP.

W liście do Kongresu USA amerykański minister skarbu Timothy Geithner poinformował, że w marcu tego roku przekroczony zostanie dopuszczalny prawnie limit wysokości długu publicznego, który wynosi 14,3 mld dol. (BILIONOW po angielsku trylionow)

Według Geithnera, jeśli limit ten nie zostanie podniesiony, gospodarkę amerykańską czeka katastrofa na miarę kryzysu finansowego z lat 2008-2009.

Deficyt budżetowy wyniósł w 2010 roku 1,7 bln dol. W roku bieżącym rząd wyda zapewne o 1,3 bln dol. więcej niż uzyska przychodów. Oznacza to, że na każdego wydanego dolara rząd pożycza 41 centów.

Geithner ostrzega, że walki polityczne w Kongresie między Republikanami a Demokratami dotyczące wydatków rządu i ewentualne upieranie się przy utrzymaniu obecnego limitu zadłużenia mogą doprowadzić do "sytuacji bez precedensu w amerykańskiej historii", czyli do niezdolności Stanów Zjednoczonych do obsługi własnych długów.

>>>>>>

Przypomne ze 14,3 bln $ wynosi PKB USA. Czyli limit wynosi 100 % PKB.
Obecnie dlug wynosi 98 % PKB.
Dlug rosnie o 1,7 bln rocznie.Jesli by sie to utrzymao to w:
2011 16 bln.
2012 17,7 bln
Czyli jak Brack zakonczy kadence bedzie to 125 % PKB.
Oczywiscie dlug wzrosnie szybciej ale i PKB sie podniesie.
Bedzie to ok 15,5 bln PKB 19,4 bln dlugu ale 125 % PKB pozostanie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 2:15, 24 Sty 2011    Temat postu:

Siedmiu anglikańskich wikariuszy i około 300 wiernych z sześciu parafii z Essex i Londynu zdecydowało przejść do nowo utworzonego przez Benedykta XVI ordynariatu personalnego dla duchownych anglikańskich, w którym mogą zachować własną liturgię - informuje BBC.

Są to anglikanie sprzeciwiający się odejściu od tradycji, która niegdyś łączyła ich z katolikami: zakazu wyświęcania kobiet, dostępu kobiet do godności biskupiej, księży gejów i błogosławienia związkom tej samej płci.

Na czele ordynariatu, który ukonstytuował się 15 stycznia stanął były anglikański biskup Richborough Keith Newton - obecnie ksiądz, choć nie biskup katolicki; święceń biskupich nie może uzyskać, gdyż jest żonaty. Jest on jednym z trzech byłych anglikańskich biskupów, którzy przeszli do nowego ordynariatu.


"Rezygnacja z funkcji jest (dla anglikańskich duchownych - PAP) bardzo poważną sprawą, ponieważ nie wszyscy wierni za nimi pójdą, tym bardziej, iż przyszłość jest niepewna, a ordynariat został dopiero co ustanowiony" - powiedział katolicki biskup ordynariusz Brentwood Thomas McMahon cytowany przez BBC.

W podobnym duchu ksiądz Newton wskazał, iż przejście anglikańskich duszpasterzy pod zwierzchność Stolicy Apostolskiej "wymaga wielkiej ufności i wiary". Wyraził przy tym nadzieję, że Kościół Anglii okaże wielkoduszność i umożliwi wspólnotom przechodzącym do nowego ordynariatu dalsze korzystanie z dotychczasowych świątyń.

Zgodnie z terminarzem ustanowionym przez katolickich biskupów Anglii i Walii, byli anglikańscy duchowni i ich wierni pragnący wstąpić do ordynariatu, z początkiem Wielkiego Postu zostaną przyjęci jako kandydaci, a oficjalnie zostaną wyświęceni w Kościele katolickim w Wielkim Tygodniu.

Na obecnym etapie nie wiadomo jeszcze, gdzie nowe wspólnoty będą się modlić. Ksiądz Newton mówi, iż każdy przypadek będzie rozpatrywany indywidualnie. Konwertyci będą mieli własną liturgię i nie będą integrowani z istniejącymi parafiami katolickimi.

Duchowni żonaci nie będą mieli dostępu do godności biskupiej. Nie będą też otrzymywać regularnej pensji tak jak duchowni anglikańscy, choć będą mogli pracować w niepełnym wymiarze godzin jako kapelani np. w szpitalach, szkołach, więzieniach lub w organizacjach charytatywnych. Ordynariat będzie finansowany początkowo z datków.

Tymczasem dwóch wpływowych duchownych anglikańskich kanonik Giles Fraser z katedry św. Pawła w Londynie oraz biskup Guildford Christopher Hill skrytykowali ustanowienie ordynariatu. Według tygodnika "Sunday Telegraph" pierwszy z nich porównał go do wrogiego przejęcia jednej spółki przez drugą, a drugi uznał, że Benedykt XVI pospieszył się z decyzją i wystarczająco jej nie skonsultował.

>>>>>>

No to ajk juz beda mogly bankrutowac to sytuacja zmieni sie na korzysc :O)))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 23:12, 20 Lut 2011    Temat postu:

Wrze w amerykańskim kongresie stanowym w Wisconsin. Przeciwnicy jednego z projektów ustaw robią wszystko, by nie dopuścić do jej przegłosowania. Główny powód to sprzeciw wobec planów cięć budżetowych i ograniczenia roli związków zawodowych.
Na ulicach Madison, stolicy Wisconsin, przeciw planowi zaproponowanemu przez republikańskiego gubernatora demonstrują tysiące ludzi. Część okupuje budynek stanowego kongresu.

Obama zaangażowany w konflikt

W konflikt zaangażował się prezydent Barack Obama, popierając protestujących. - To, o czym dowiedziałem się z Wisconsin, wygląda na kolejny atak na związki zawodowe - powiedział prezydent.

Przeciwni ustawie republikańskiego gubernatora Scotta Walkera są głównie nauczyciele. Projekt zakłada oszczędności budżetowe kosztem ich wynagrodzeń. Inne grupy zawodowe - między innymi strażnicy więzienni - również poparli protest i wyszli na ulice. Obawiają się utraty prawa do zbiorowych negocjacji.

>>>>>>

Generalnie chodzi o duze grupy utrzymywane z budzetu.Z tym ze rzecz jasna ich pensje to PODATKI innych. A jak nie ma pieniedzy to jest deficyt.A jesli banki nie pozycza to po prostu pensje sa nic nie warte bo nie zostan wyplacone...A pozyczki pociagaja za soba ODSETKI czyli PODATKI JESZCZE WYZSZE!Matemtyka jest niezwykle prosta...
Mozna albo podniesc podatki albo obciac wydatki (pozyczka to podwyzka podatkow).Wydatki mozna obciac albo redukujac ilosc urzednikow albo czas ich pracy albo wynagrodzenia ale tojest najtrudniejsze bo nikt nie chce pracowac czesc godzn za darmo...
Tu nie ma zadnej filozofii tylko prosta matematyka...

>>>>>


Są wśród nich także senatorowie Partii Demokratycznej. Część Demokratów wręcz opuściła stan, by nie brać udziału w głosowaniu. Pojawienie się choćby jednego z nich zmieniłoby wynik głosowania.

>>>>>

Gdyby nie uciekli dprowadzili by ich sila - takie prawo!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:18, 23 Lut 2011    Temat postu:

USA: zaostrza się spór o prawa związkowe w Wisconsin

W stanie Wisconsin nasila się konflikt między związkami zawodowymi pracowników sektora publicznego a republikańskim gubernatorem Scotem Walkerem, który chce je obciążyć większymi kosztami świadczeń socjalnych i odebrać prawo negocjowania układów zbiorowych.

Gubernator Walker ostrzegł, że jeżeli związki nie zgodzą się na jego propozycje, od przyszłego tygodnia rozpocznie masowe zwolnienia pracowników administracji stanowej. Do lipca - jak powiedział - straci pracę około 1500 zatrudnionych.

Przedstawiciele związków zgodzili się na podwyższenie składek pracowników na plany emerytalne do 5 procent i na ubezpieczenia zdrowotne do 12 procent. Nie chcą jednak przystać na odebranie prawa do negocjowania układów zbiorowych.

Walker oświadczył, że związki muszą również zrezygnować z prawa do negocjowania układów zbiorowych, gdyż w przeciwnym razie nie zrównoważy budżetu.

W wielu stanach USA - argumentuje gubernator Wisconsin - związki zawodowe pracowników sektora publicznego nie mają prawa negocjowania układów zbiorowych.

Gubernatorowi nie udaje się przeforsować ustawy, gdyż wymaga to poparcia części Demokratów. Tymczasem demokratyczni ustawodawcy nie stawili się w parlamencie stanowym, aby z braku kworum nie doszło do głosowania.

Ukrywają się oni w innym stanie, ponieważ na mocy prawa w Wisconsin policja mogłaby ich doprowadzić do gmachu legislatury.

Większość opinii publicznej w Wisconson - stanie o silnych tradycjach lewicowych - zdaje się solidaryzować ze związkami. Według sondażu przeprowadzonego przez ośrodek badania opinii związany z Demokratami, 52 procent wyborców w tym stanie jest przeciwnych planowi gubernatora, a 42 procent się z nim zgadza.

>>>>

Przy takim sondazu 10% mozna podkrecic!Zreszta nic starconego!Jesli ludzie chca moga placic wyzsze podatki na utrzymanie pracownikow panstwa!Podatki podniesc to zaden problem jesli lud chce!

>>>>>

Jednak w całym kraju sympatie kierują się raczej w stronę republikańskiego gubernatora. Sondaż ośrodka Rasmussen Reports wykazał, że 48 procent zgadza się z jego planem, a tylko 38 procent ze stanowiskiem związków sektora publicznego.

>>>>>>No bo nie bardzo chca wiekszych podatkow<<<<<<

Konserwatywne media przypominają, że w czasie kryzysu i recesji pracownicy sektora publicznego ucierpieli mniej niż zatrudnieni w sektorze prywatnym i cieszą się przywilejami, jakich tamci nie mają.

>>>>>Nie bylo zwolnien na bezrobocie!<<<<<

Wisconsin od ponad tygodnia jest widownią masowych demonstracji przeciw planowi redukcji praw związkowców i cięć budżetu. Podobne protesty przygotowywane są w innych stanach, m.in. w Ohio.

>>>>>

Oczywiscie kazdy ma prawo do protestow tylko musimy pamietac ze jesli chodzi o urzedy ich dochody to podatki wszystkich.Tu nie ma jakichs ,,srodkow z zewnatrz''...A budzet USA deficyt 10% PKB dlug 100 % PKB...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:55, 05 Mar 2011    Temat postu:

Wisconsin: konflikt narasta

Republikański gubernator stanu Wisconsin, Scott Walker, zapowiada zwolnienie 1500 pracowników administracji stanowej, jeżeli demokratyczni legislatorzy nie wrócą do stanowego Senatu, aby głosować nad jego ustawą.

Masowe zwolnienia miałyby nastąpić już w piątek. W swojej ustawie Walker zobowiązuje związki zawodowe pracowników sektora publicznego do większego wkładu do planów emerytalnych i ubezpieczeniowych związkowców oraz odbiera im prawo do negocjowania układów zbiorowych.

Związki godzą się na zwiększenie składek i inne ciężary mające się przyczynić się do redukcji deficytu budżetowego stanu, ale protestują przeciw odebraniu im prawa do negocjowania układów zbiorowych.

Od kilku tygodni w Wisconsin trwają masowe demonstracje uliczne przeciw planowi Walkera. Demokratyczni członkowie Senatu stanowego, popierający związkowców, zbiegli do innych stanów, aby uniemożliwić uchwalenie ustawy - do jej przegłosowania potrzeba co najmniej jednego głosu Demokraty.

Wyjazd poza granice stanu jest taktyką stosowana niekiedy przez ustawodawców w USA - w innych stanach policja nie ma jurysdykcji, aby ich siłą doprowadzić do parlamentu.

Tymczasem podobną antyzwiązkową ustawę, jak w Wisconsin, udało się przeforsować republikańskiemu gubernatorowi stanu Ohio, Johnowi Kasichowi.

W Ohio i innych stanach także narasta konflikt na tle planów miejscowych gubernatorów, aby ciężar redukcji deficytów przerzucić na barki pracowników administracji stanowej.

>>>>>>

Śmieszne zadanie ,, przerzucic ciezar redukcji deficytu na barki pracownikow administarcji'' jakby to byla jakas pokrzywodzona grupa...
Tymczasem jak wiemy budzety panstwowe w USA sa ZBYT DUZE! Za duzo wydaja... Deficyt skumulowany za wszystkie lata 100 % PKB...
I jesli sie nie obetnie wydatkow to albo trzeba podniesc podatki albo oglsic bankructwo USA... Bo przy 10% PKB deficytu to za 10 lat bedzie 200 % dlugu w stosunku do PKB... Przy 5 % odsetkach wychodzi na to ze 10% PKB trzeba przeznaczyc na placenie ODSETEK a budzet USA ma 20 % PKB pol budzetu na odsetki!!! To jest niewykonalne i nawet odsetek nie beda w stanie placic!!! A wic skoro nie placa odsetek to nikt juz nie pozyczy i KONIEC PANSTWA! Nie ma pieniedzy w budzecie... Wtedy trzeba bedzie wstrzymac wyplaty z budzetu i protesty nie pomoga jak nie ma kasy... Taki uklad!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 0:43, 11 Mar 2011    Temat postu:

Stosując wybieg proceduralny, Senat stanu Wisconsin uchwalił kontrowersyjną ustawę odbierającą związkom zawodowym sektora publicznego prawo do negocjowania układów zbiorowych. Ustawa przez trzy tygodnie była powodem burzliwych demonstracji w tym stanie.

Rozstrzygnięcie sporu w Wisconsin na niekorzyść związków zawodowych może - jak sądzą niektórzy komentatorzy - zradykalizować związkowców w innych stanach, którzy zapowiadają już masowe akcje protestów. Po decyzji Senatu płomienne przemówienie wzywające do oporu wygłosił w stolicy stanu, Madison, znany filmowiec dokumentalista i działacz lewicy Michael Moore.

Ustawa w Wisconsin była pomysłem miejscowego republikańskiego gubernatora Scotta Walkera. Twierdzi on, że ograniczenie praw związkowców z sektora publicznego jest niezbędne do zmniejszenia deficytu budżetu stanu. Gdyby tego nie uczynić - utrzymuje gubernator - trzeba by zwolnić 12000 pracowników administracji stanowej.

Jego ustawa nie tylko odbiera związkowcom tego sektora prawo do negocjowania układów zbiorowych, lecz również zabrania związkom zawodowym automatycznego odciągania składek związkowych z płac pracowników. Wymaga od nich poza tym większych wpłat na zakładowe fundusze emerytalne i fundusze ubezpieczeń zdrowotnych.

Ustawę uchwaliło Zgromadzenie Stanowe, ale Demokraci zablokowali ją w stanowym Senacie, nie przychodząc na jego posiedzenie, wskutek czego nie było kworum do głosowania. 14 demokratycznych senatorów wyjechało w tym celu do innych stanów, aby uniknąć przymusowego sprowadzenia do Senatu, na co zezwala policji w Wisconsin prawo tego stanu.

Przez trzy tygodnie trwał impas, gdyż gubernator Walker nie chciał ustąpić. W Madison odbywały się demonstracje uliczne dla poparcia związkowców. Sympatycy związków okupowali gmach Kapitolu, siedziby stanowego parlamentu. W czwartek siłą usunięto ich z budynku.

Nad ranem czasu polskiego Republikanie w Senacie uciekli się do manewru legislacyjnego - wykreślili z projektu ustawy przepisy o budżecie, pozostawiając tam tylko te, które mówiły o prawach związkowych. Pozwoliło to na uchwalenie ustawy bez obecności 14 Demokratów -czyli zwykłą większością głosów.

Podobne projekty legislacyjne powstają ostatnio w innych stanach, m.in. w Ohio i New Jersey. Popierając związki zawodowe, Partia Demokratyczna zapowiada twardą walkę przeciw tym posunięciom.

Niektórzy jej działacze liczą, że konflikt może ponownie zmobilizować lewicową bazę stronnictwa, co miałoby pomóc mu w wyborach w przyszłym roku.

>>>>>

Poniewaz komunistyczne media w USA zaciemniaja sprawe nakreslmy sytuacje... Zwiazki w USA to nie jest Solidarnosc!!! Przybieraja one wrecz charakter rozbojniczy... Jak bylo wzmiankowane maja one MONOPOL na pracownika... Zaczynacie prace i AUTOMATYCZNIE STAJECIE SIE ZWIAZKOWACAMI !!! TAK!!! I ODCIAGAJA WAM SKLADKI !!! Niewiarygodne ale tak jest !!!
Gwalci to wolnosc zagwarantowana w konstytucji USA ? No i co z tego ? Ale tak jest ! Komunizm... Wiele rzeczy gwalci konstytucje USA a jest! Tu by trzeba omowic koncepcje ,, ewolujacej konstytucji '' tzwn. komunistyczni pseudoprawnicy wymyslili ze konstytucja USA ,,ewoluuje'' czyli zmienia sie mimo ze jest taka sama ! Obled ? A jednak... Ci komunistyczni ,,prawnicy'' z Sadu Najwyzszego wymyslaja ,,co by zrobili'' tworcy konstytucji gdyby ukladali ja teraz i tak ,,interpretuja'' !!! Jest to klasyczne radzieckie Lenin wiecznie zywy... i w ten sposob mozna z wolnosci zrobic niewole...
Stad tyle w USA metod komunistycznych...
I teraz zerwanie z takimi ,,zwiazkami'' to wrecz powrot wolnosci !!! Rzecz jasna konktretni obecni korzystajcy z tego ,,zwiazkowcy'' utraca PRZYWILEJE ale spoleczenstwo moze wrecz zyskac...
Generalnie takie ,,zwiazki'' jako monopolisci wyciskaja ze spoleczenstwa kase... Zreszta zwiazki zawodowe w USA istnieja glownie w sektorze panstwowym !!! Co jest obledem... Wiemy jak w Polsce ciezko skasowac biurokracje a wrecz istnieje ,,naturalny mechanizm'' jesj wzrostu...
1990 bylo 80 tys teraz jest 480 tys !!! I rosnie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 8:51, 07 Kwi 2011    Temat postu:

Amerykanie tracą zaufanie do wolnego rynku

W amerykańskim społeczeństwie znacznie zmniejszyło się poparcie dla systemu wolnego rynku - wynika z międzynarodowych badań porównawczych przeprowadzonych przez ośrodek GlobeScan. Jest obecnie mniejsze niż w Chinach czy Brazylii.

Jeszcze w 2002 roku 80 procent Amerykanów uważało, że gospodarka wolnorynkowa to najlepszy z możliwych system ekonomiczny, co było najwyższym poparciem w historii. Obecnie podziela ten pogląd już tylko 59 procent uczestników ankiety.

Jest to mniejsze poparcie dla wolnego rynku niż w Chinach i Brazylii, gdzie 67 procent społeczeństwa ocenia system wolnego rynku jako najlepszy. W Indiach popiera wolny rynek taki sam odsetek populacji jak w USA.

Badania GlobeScan przeprowadzono w 25 krajach, gdzie przebadano opinię w sumie 12 884 osób. Średnie poparcie dla systemu wolnorynkowego w tych krajach wynosi 54 procent.

>>>>>>

Jak jest bezrobocie to zawsze poparcie dla rynku spada... Tak bylo zawsze...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:49, 16 Maj 2011    Temat postu:

USA osiągnęły dozwolony pułap zadłużenia

Stany Zjednoczone osiągnęły ustawowo dozwolony pułap zadłużenia - 14,3 biliona dolarów - co oznacza, że nie mogą zaciągać więcej długów. Rząd podjął nadzwyczajne środki, aby spłacać swoje bieżące należności wobec obywateli i wierzycieli.

Minister skarbu Timothy Geithner ogłosił, że jego resort zawiesza inwestycje w fundusze emerytalne i rentowe pracowników administracji. Te i inne posunięcia mają pozwolić na spłaty należności bez zaciągania nowych długów do 2 sierpnia.

Jeżeli do tego czasu Kongres nie podniesie ustawowego progu zadłużenia, rząd USA stanie się niewypłacalny - nie będzie mógł spłacać należności posiadaczom amerykańskich obligacji skarbowych.

W Kongresie trwa impas w tej sprawie, gdyż Republikanie, którzy mają większość w Izbie Reprezentantów, swoją zgodę na podniesienie limitu zadłużenia uzależniają od dokonania radykalnych cięć wydatków rządowych.

Znany publicysta i ekonomista, laureat Nagrody Nobla, Paul Krugman w poniedziałkowym "New York Timesie" nazwał stanowisko Republikanów "szantażem".

Według Republikanów, cięcia mają także obejmować federalne fundusze ubezpieczeń zdrowotnych: Medicare (dla osób starszych) i Medicaid (dla najuboższych Amerykanów). Razem z państwowym funduszem emerytalnym (Social Security) i zbrojeniami, pochłaniają one 83 procent budżetu.

Demokraci i prezydent Barack Obama nie zgadzają się na takie redukcje. Prezydent przedstawił plan zmniejszenia deficytu, w którym proponuje się cięcia wydatków, ale także podwyżki podatków. Republikanie stanowczo sprzeciwiają się wszelkim podwyżkom podatków.

Minister Geithner zaapelował o uzgodnienie kompromisu. - Wzywam Kongres, aby jak najprędzej podjął działania w celu zwiększenia ustawowego limitu zadłużenia. Jest to ważne dla ochrony pełnej wiary w zdolność kredytową USA i uniknięcia katastrofalnych ekonomicznych skutków dla naszych obywateli - napisał minister w liście do kongresmenów.

Rząd ostrzegł, że niewypłacalność USA wystraszy inwestorów i zmusi do podniesienia stóp procentowych, co zahamuje wzrost gospodarczy.

>>>>>>

Imperium zbankrutuje... Jest to knieczne bowiem Amerykanie sa pelni pychy i nadeci zwlaszcza na punkcie dolara... Zatem upadek tej walutu to najwieksze upokorzenie jakie moze ich spotkac... a pokora jest to najwieksza cnota czyli potrzebna !!!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 9:49, 03 Sie 2011    Temat postu:

Rating USA obniżony! Egan Jones nie wierzy w mozliwosci USA !!!

Oto mamy historyczne wydarzenie ! Piersza agencja obniza rejting USA ! Jest to Egan Jones !

Wszystkie agencje jak jeden mąż przekonują, że podwyższenie limitu zadłużenia dla USA nie załatwia sprawy. Potrzebna jest głęboka reforma finansów. Pierwsze już obniżają ocenę ryzyka kredytowego Stanów Zjednoczonych.

Wielka trójka, czyli Fitch, Standard&Poor's oraz Moody's obserwują rozwój wypadków. Ta ostatnia utrzymała dla USA ocenę wiarygodności kredytowej na poziomie obecnego maksymalnego ratingu AAA. Jest jednak pełna obaw co do przyszłości.

Zdaniem analityków agencji istnieje poważne ryzyko, że ocena wiarygodności zostanie obniżona. Stanie się tak, jeśli w najbliższych latach USA rozluźnią dyscyplinę budżetową i w 2013 roku nie podejmą kolejnych działań konsolidacyjnych. Na obniżenie oceny wiarygodności kredytowej mogą także wpłynąć gorsze perspektywy rozwoju gospodarczego Stanów Zjednoczonych.

Mniejsze firmy już poczyniły stosowne ruchy. Na rozwój wypadków nie czekała agencja Egan Jones, która dwa tygodnie temu obniżyła rating dla USA z powodu zbyt wysokiego zadłużenia kraju i możliwych trudności związanymi z cięciem wydatków. Ocena została zredukowana do drugiego najwyższego poziomu.

Zdaniem agencji do obniżki ratingu nie doszło z powodu strachu przed możliwym brakiem porozumienia o podniesieniu ustawowego limitu zadłużenia. Głównym powodem jest dług publiczny USA stanowiący już ponad 100 proc. PKB.

Największe agencje ratingowe - Moody's Investors Service oraz Standard & Poor's - również grożą obniżeniem ratingu, jeśli nie dojdzie do podniesienia limitu zadłużenia.

Fitch Ratings zapowiedział, iż umieści rating USA na liście obserwacyjnej z perspektywą negatywną jeżeli do 2 sierpnia nie dojdzie do porozumienia ws. limitu.

>>>>

A wiec przekroczylismy Rubikon ! Swieta krowa jaka byla gospodarka USA oceninana zawsze najlepiej jakakolwiek byla by tam sytuacja przestala byc swieta !



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:31, 04 Sie 2011    Temat postu:

Najpotężniejszy przywódca świata ma problem

Jak ratować USA przed zapaścią? Nie wystarczą cięcia budżetowe, dotyczące głównie środków na edukację dla dzieci gorzej sytuowanych oraz badania i rozwój. Trzeba by raczej zmusić tych najobrzydliwiej bogatych, żeby dołożyli się do uzdrowienia budżetu - zlikwidować ulgi podatkowe dla wielkich korporacji oraz najzamożniejszych Amerykanów. Niestety - tego nie potrafi nawet najpotężniejszy człowiek w kraju, sam Barack Obama - pisze Michał Sutowski w Wirtualnej Polsce.

???? Barack najpotezniejszy w USA od kiedy ??? Cos mi sie zdaje ze tam zawsze banki byly najpotezniejsze ...

Co to jest polityka w USA? To taki sport, gdzie kilkuset ludzi spiera się miesiącami o budżet, a na końcu i tak wygrywa Tea Party. Lekko zmodyfikowany bon mot Gary'ego Linekera pasuje jak ulał do niedawnej debaty nad podniesieniem progu długu publicznego. Napięcie rosło, dyskusja przybierała tony apokaliptyczne, Republikanów brytyjski dygnitarz nazwał nawet "pomyleńcami” - w ostatniej niemal minucie zawarto "trudny kompromis". Bez lewicy Demokratów i bez... Tea Party. Republikańska ekstrema gardłowała najgłośniej przeciw przedwczorajszemu porozumieniu - ale to to tak naprawdę jej zwycięstwo. Znów cięcia socjalne i znów żadnych podwyżek podatków - mokry sen amerykańskiej prawicy znów się ziścił - siłą większości Demokratów i resztką prezydenckiej charyzmy Baracka Obamy.

W sytuacji kryzysowej nietrudno o moralny szantaż - zagrożenie USA niewypłacalnością okazało się cepem na głowy wszystkich krytyków absurdalnego i niesprawiedliwego porozumienia ponadpartyjnego. Demokratka Pelosi z troską napominała kongresmenów, by pomyśleli, co się stanie, gdy USA będą niewypłacalne; jej republikański kolega Ryan z pseudopowagą ogłosił: - Obie partie są odpowiedzialne za to bagno i obie muszą współpracować, żeby nas z tego bagna wyciągnąć. Trudno w tej sytuacji nie zgodzić się z Katriną vanden Heuvel, redaktorką magazynu "The Nation”, że "obie partie rozwiodły się ze zdrowym rozsądkiem”.

Za gigantyczny dług publiczny odpowiada kilka czynników - programy socjalne, ochrona zdrowia dla emerytów i wydatki na edukację w stosunkowo najmniejszym stopniu. Nigdy dość przypominać, że USA dekadę temu miały budżetową nadwyżkę – George W. Bush szybko sobie z nią poradził, wprowadzając ulgi podatkowe dla najzamożniejszych Amerykanów i wielkich korporacji oraz angażując kraj w dwie horrendalnie drogie wojny.

>>>>> Wojny konieczne - niestety USA nie potrafia prowadzic wojen od strony ekonomicznej... Sprawdza sie powiedzenie ze biurokracja zawsze wyda to co jest i jeszcze pozyczy ... Bo zawsze pytanie jest na co wydac a nie na czym zaoszczedzic ...

Ustawodawstwo medyczne uczyniło z socjalnych programów Medicare żyłę złota dla tych samych korporacji, które tak łatwo dziś unikają płacenia podatków. Rozwarstwienie dochodowe rośnie w USA w zastraszającym tempie - 40 lat temu prezes General Motors zarabiał 60 razy tyle, co jego pracownik. Dziś prezes Wal-Martu zarabia... 900 razy tyle, co przeciętny zatrudniony w jego korporacji.

>>>> Z tym ze wtedy byl to potentat krajowy a teraz jest globalny... Poza tym prawa ekonomii dzialaja na poziomie klasy sredniej margines czyli najbogatsi i najbiedniejsi wypadaja z rynku tam juz rzadza inne prawa... Dla bogatych jest to juz ,,kapitalizm'' polityczny (czyli dochod zalezy od ukladu a nie efektow) a dla biednych zebractwo...

W 2005 roku 21,2% narodowego przychodu skupione było w rękach... 1% obywateli. Te wszystkie tendencje narastają, spadają za to płace realne słabnącej klasy średniej.

>>>>> To jest zapewne globalizacja... Kto operuje globalnie ma globalne zyski ... Trudno byc bilionerem prowadzac biznes w 1 wiosce...

Dziś USA ma prawie 9% bezrobocia, a obecny wzrost gospodarczy praktycznie nie kreuje nowych miejsc pracy. Mimo to, obie partie zgodnie uznają redukcję deficytu budżetowego za polityczny priorytet, z kolei agencje ratingowe – te same, które do ostatnich dni przed krachem z 2008 wysoko waloryzowały najbardziej ryzykowne, a wkrótce śmieciowe, instrumenty finansowe – groziły obniżką ratingu amerykańskiego długu, jeśli za dwupartyjnym porozumieniem nie pójdą radykalne cięcia budżetowe...

Czy ktoś coś z tego rozumie? Gospodarka USA potrzebuje konsumpcji, której nie zapewnią spadające dochody klasy średniej – próba ominięcia problemu kredytem już raz zakończyła się katastrofą. Długofalowe zmniejszenie deficytu jest oczywiście wskazane, ale nie uda się z pewnością, jeśli budżetowe cięcia zarżną w międzyczasie głównego beneficjenta amerykańskiego socjalu – i tak biedniejącą klasę średnią. Amerykanie nigdy nie dopną budżetu, jeśli nie dołożą się do niego najbardziej zamożni - w warunkach amerykańskich oznacza to: obrzydliwie bogaci. Mimo tego, prezydent Obama kupił republikańską opowieść o deficycie, jako głównym problemie i rządzie w Waszyngtonie, który jest zawsze źródłem problemów, a nigdy rozwiązaniem. Ile warte dziś jest jego hasło: "wygrajmy przyszłość”, skoro gigantyczne cięcia dotyczą m.in. środków na edukację dla dzieci gorzej sytuowanych oraz badania i rozwój? Po zaplanowanych cięciach ich udział w budżecie będzie jednym z najniższych od kilku dziesięcioleci.

Komentator "Sueddeutsche Zeitung" trafił w sedno: okazało się, że najpotężniejszy człowiek w kraju nieograniczonych możliwości nie potrafi zmusić najbogatszych, żeby dołożyli się do uzdrowienia budżetu. I choć Tea Party raczej nie wygra najbliższych wyborów prezydenckich - Republikanie, licząc na zniechęcony elektorat Obamy wystawią zapewne umiarkowanego kandydata - to "herbaciane” pomysły ekonomiczne wciąż wiodą prym. Niskie podatki dla wielkich korporacji, niskie (albo żadne) wsparcie dla zdecydowanej większości Amerykanów, tych poniżej progu ćwierć miliona dochodu rocznie.

Warto się uczyć od Tea Party, choć może niekoniecznie ekonomii – na amerykańskiej lewicy powstał właśnie nowy ruch. American Dream Movement ma ambicje "dociskać” prezydenta i Demokratów, odwołując się do ideałów, na których Baracka Obamę wyniesiono do władzy: przyzwoitych miejsc pracy, dostępnej edukacji, godnej emerytury, bezpiecznej przyszłości dzieci i całych społeczności. Być może to ADM – poprzez zorganizowaną presję, pikiety, demonstracje, listy i akcje internetowe – zadecyduje, czy "śmiałość nadziei” okaże się czymś więcej niż pustą obietnicą. Prezydent Roosevelt w odpowiedzi na propozycje lewicowych reform odpowiedział ponoć związkowcom: "świetny pomysł. Wyjdźcie na ulice i zmuście mnie do tego”. Wyszli. Wtedy się udało.

Michał Sutowski specjalnie dla Wirtualnej Polski

>>>>>

Tak porozdawajmy jeszcze kase na prawo i lewo to deficyt dojdzie do 200 % PKB ! To na pewno uratuje USA ! Potrzeba koniecznie Nowej Lewicy ktora docisnie zeby jeszcze porozdawac! Komunizmu bylo za Mao trzeba wiecej ...
Faktycznie zaszkodzily teorie okresu Reagana ktory obnizal podatki a deficyt rosl... Zreszta wtedy nie bylo wyjscia bo trwala wojna z sowietami I ONA DOPIERO KOSZTOWALA !!! Akurat USA nie zmarnowaly tych pieniedzy... Na poszla kasa w UE ??? Na biurokracje...
W USA poszla na Zimna Wojne na Wojne z terroryzmem ... Co by nie mowic ile tam bylo marnotrawstwa TO NIE BYLY WYDATKI BEZSENSOWNE tak jak eurodotacje... USA utrzymywaly (nieudolnie) porzadek na swiecie i to kosztowalo...
W istocie biurokracja jest w USa zbyt duza i rozrzutna a szczegolnie przekonanie ,,jestesmy najbogatsi na swiecie nie musimy oszczedzac a jak brakuje to pozyczymy bo USA i tak nie upadna''...
Niestety trzeba oszczedzac i to spadnie na sredniakow... Bogatych trudno zmusic do placenia bo z definicji maja duza moc wplywu finansowego WSZEDZIE a szczegolnie tam gdzie kasa jest wszystkim ...

To co pokazuja media to jest cyrk a decyduja realne sily ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:38, 05 Sie 2011    Temat postu:

Przez kryzys armia USA będzie musiała oszczędzać?

Znaczne cięcia wydatków na zbrojenia, zapowiedziane w planie podniesienia limitu długu Stanów Zjednoczonych i redukcji deficytu, wywołały krytykę ze strony wielu polityków. Nie jest jednak jeszcze jasne, jakie byłyby praktyczne skutki tych cięć.

Przyjęty 2 sieronia plan przewiduje obowiązkowe zmniejszenie wydatków na obronę o 350 miliardów dolarów w ciągu 10 lat i prawdopodobne dalsze cięcia w wysokości do 600 mld dolarów. Te ostatnie stanowiłyby połowę oszczędności 1,2 biliona dolarów, jakie Kongres musiałby dodatkowo poczynić na podstawie zaleceń specjalnej komisji ds. redukcji deficytu do listopada tego roku.

Ustalenia te wzbudziły protesty czołowych konserwatywnych polityków. Skrytykowali je: były kandydat Partii Republikańskiej na prezydenta, senator John McCain; był demokratyczny kandydat do Białego Domu, senator Joe Lieberman (obecnie niezależny); były szef Pentagonu Donald Rumsfeld; główny kandydat do republikańskiej nominacji prezydenckiej Mitt Romney i republikański przewodniczący Komisji Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów Buck McKeon.

Oświadczyli oni, że zapowiadane cięcia mogą osłabić zdolności obronne USA.

Okazuje się jednak, że chodzi nie o redukcje jedynie budżetu Pentagonu, tylko ogólniej o cięcia "wydatków na bezpieczeństwo" - a więc także w resortach takich jak Ministerstwo Bezpieczeństwa Kraju (walka z terroryzmem), Departament Stanu, Ministerstwo ds. Weteranów, a także CIA.

Nie wiadomo, jakie konkretnie wydatki na zbrojenia miałyby podlegać redukcjom. Pentagon wyjaśnił tylko, że nie dotyczą one budżetu na wojnę w Afganistanie.

Budżet obronny USA wzrósł od 2001 o 80 procent, a od 2006 r. o 30 procent. Tymczasem administracja prezydenta Baracka Obamy planuje stopniowe wycofanie wojsk z Afganistanu i dalszą ewakuację wojsk z Iraku.

>>>>>>

Wojsko tez musi oszczedzac . CO NIE ZNACZY ZE TRZEBA JE ZMNIEJSZAC !!! Do tej pory w USA panowala teoria ,,skoro my umieramy to nam sie nalezy wszystko'' i w niczym sobie nie zalowali ... Zreszta glownie urzednicy w USA ! Stad koszmarne koszta wojen ... A z wysylanych ludzi ze 20 % tylko walczylo ! Reszta budowala rozne obiekty urzedowala liczyla a dla tych urzedujacych kolejne obiekty a dla budujacych rzecz jasna obiekty bo nie beda mieszkac w namiotach i wydatki sie nakrecaly jak banka spekulacyjna... W koncu wiekszosc wydatkow wojskowych jest niewojskowa ... To juz lepiej dac zolnierzom ta kase ! Niech wydadza na co chca na rodziny itp. niz aby wydawali je urzednicy ...
Jednym slowem ;

NIE MYLMY OSZCZEDNOSCI W WOJSKU Z OSZCZEDZANIEM NA WOJSKU !!!
Jak to na przyklad jest w ,,tym kraju'' gdzie budzet MON sluzy obcinaniu go aby bylo na wzrost urzedow w innych ministerstwach...
Oszczednosci maja byc wewnatrz budzetu a nie w obcinaniu go na zewnatrz...
natomiast w USA jest to najwiekszy budzet swiata i tam faktycznie pewnie mozna wydac mniej a podniesc sile bojowa redukujac rozliczne urzedy i podnoszac sil bojowa ...

Np. obciecie budzetu o 20 % i redukcja urzednikow o 40 % pozwolila by zmiejszyc stan armii USA o 20 % a zwikszyc sile bojowa o 100 % !!! Oddzialy bojowe stanowily by 50 % sil zbrojnych a nie 20 % ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:50, 06 Sie 2011    Temat postu:

Potężny cios w finanse USA. Po raz pierwszy w historii tej agencji ...

Amerykańska agencja ratingowa Standard & Poor's obniżyła w piątek ranking wiarygodności kredytowej rządu USA z maksymalnej oceny AAA do AA+. Po raz pierwszy w historii agencja ratingowa zdegradowała w ten sposób obligacje skarbowe USA.

W oświadczeniu wydanym w piątek po południu (czasu lokalnego) S&P stwierdziła, że obniża rating, ponieważ nie jest przekonana, że uchwalony 2 sierpnia przez Kongres plan redukcji deficytu budżetowego wystarczy do znaczącego zmniejszenia zadłużenia USA.

>>>>>>

I druga kolejna agencja... Tym razem Standardowi i Biedni ... To jest reakcja lancuchowa ... Absurdem bylo gdy USA juz 75 raz podwyzszaja limit dlugu i ciagle maja AAA jakby byli jakims wzorem... W ogole caly ten limit jest smieszny skoro 75 razy go przekraczali to po co on jeszcze w ogole jest ? Dla smiechu ? :O)))



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:55, 06 Sie 2011    Temat postu:

Obniżony rating USA. Administracja krytykuje agencję ratingową

Administracja USA zakwestionowała wiarogodność analiz leżących u podstaw obniżenia w piątek przez amerykańską agencję ratingową Standard & Poor's rankingu wiarygodności kredytowej rządu USA z maksymalnej oceny AAA do AA+ - pisze agencja Reutera. Według źródeł zbliżonych do sprawy, ministerstwo skarbu znalazło w analizie S&P błąd, polegający na zawyżeniu o 2 bln dol. wydatków uznaniowych rządu USA, i agencja była zmuszona usunąć tę liczbę ze swego dokumentu.

- Ocena poparta błędem o 2 bln dol. mówi sama za siebie - oświadczył rzecznik resortu skarbu po obniżeniu przez S&P ratingu Stanów Zjednoczonych.

Jest to pierwszy przypadek, gdy ministerstwo finansów USA publicznie skrytykowało S&P. Do tej pory przedstawiciele administracji tylko prywatnie wyrażali niepochlebne opinie o agencji, zarzucając jej uproszczoną wizję systemu politycznego USA.

Czołowy przedstawiciel agencji stojący za decyzją o obniżeniu ratingu, David Beers, zapewnił, że wszelkie poprawki w obliczeniach zostały wzięte pod uwagę przed upublicznieniem decyzji o obniżeniu ratingu.

S&P oznajmiła, że obniża rating USA, ponieważ nie jest przekonana, że uchwalony 2 sierpnia przez Kongres plan redukcji deficytu budżetowego wystarczy do znaczącego zmniejszenia zadłużenia USA.

Plan ten uchwalono podnosząc jednocześnie ustawowy limit zadłużenia o 2,4 biliona dolarów. Mniej więcej w tej samej wysokości ma zostać zmniejszony deficyt poprzez cięcia wydatków rządowych.

Dwie pozostałe agencje ratingowe: Moody's Investors i Fitch nie obniżyły rankingu USA. Ta pierwsza ostrzegła wcześniej administrację prezydenta Obamy o możliwości zdegradowania ratingu.

Obniżony o jeden stopień rating oznacza ewentualność podwyższenia procentów od kredytów hipotecznych i innych pożyczek związanych z notowaniami obligacji skarbowych. Według niektórych szacunków, koszty obsługi długu USA mogą wzrosnąć o 100 miliardów dolarów rocznie.

Z drugiej strony, niektórzy eksperci wyrażali wcześniej opinię, że skutki obniżenia ratingu nie muszą być poważne. Zwracali oni uwagę, że nabywcy obligacji amerykańskich nie kierują się tylko ocenami agencji ratingowych, lecz także własnych ekspertów. Przypomina się też, że swego czasu obniżono także rating Japonii z najwyższego poziomu AAA na AA+ i nie wywołało to żadnych skutków negatywnych. Dość szybko przywrócono temu krajowi najwyższą ocenę wiarygodności kredytowej.

>>>>>

Jasne jak innym obnizaja to w porzo jak USA to ,,blad''...
Dlug przekracza 100 % PKB a oni by chcieli miec AAA . Trudno aby nie bylo zadnej reakcji na 75 podwyzszenie dlugu...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 82337
Przeczytał: 199 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:34, 23 Sie 2011    Temat postu:

Prezes Standardowych Biedakow odstrzelony !

Standardowi Biedacy odwazyli sie obnizyc rajting USA i polegli :

Rezygnacja prezesa S&P

Prezes firmy ratingowej Standard & Poor zrezygnował z piastowanego stanowiska. Deven Sharma podjął taką decyzję kilka tygodni po obniżeniu przez agencję ratingu Stanów Zjednoczonych z AAA do AA+, co wywołało zamieszanie na światowych rynkach finansowych.Jego miejsce ma zająć jeden z dotychczasowych menedżerów Citibanku - Douglas Peterson. Deven Sharma do końca roku pozostanie w firmie, jednak będzie pełnić inną funkcję.
Administracja Stanów Zjednoczonych zakwestionowała wiarygodność analiz leżących u podstaw obniżenia przez Standard & Poor oceny wiarygodności kredytowej rządu USA. Według źródeł zbliżonych do sprawy, ministerstwo skarbu znalazło w analizie S&P błąd, polegający na zawyżeniu o 2 biliony dolarów wydatków uznaniowych rządu USA.
Jest to pierwszy przypadek, gdy władze USA publicznie skrytykowały agencję ratingową. Do tej pory przedstawiciele amerykańskiej administracji tylko prywatnie wyrażali niepochlebne opinie o agencji, zarzucając jej uproszczoną wizję amerykańskiego systemu politycznego.
Czołowy przedstawiciel agencji stojący za decyzją o obniżeniu ratingu USA, David Beers, zapewnił, że wszelkie poprawki w obliczeniach zostały wzięte pod uwagę przed upublicznieniem decyzji o obniżeniu ratingu.

>>>>

Rezim przystapil do kontrataku i dal ,,nauczke'' ... rajtingowcom ! Co wolno ! To sa globalne interesy ktore naruszyli i ,,kara'' musiala byc aby inni sie odwazyli ! Przypominam ze USA to imperium PIENIADZA a imperia ,nie darowuja''...
Tak wiec pamietajmy ze rajting USA jest podrasowany obawa przed tamtejszymi ukladami finansowymi i zawyzony ... Trzeba go dzielic przez 2 . Wychodzi tak A + troche :O)))



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 53, 54, 55  Następny
Strona 1 z 55

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy