Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Linux
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:14, 15 Mar 2018    Temat postu: Linux

Gnome 3.28 w linuksowym środowisku

Nowa wersja popularnego, linuksowego środowiska graficznego GNOME jest już gotowa. Wydanie 3.28 przynosi ze sobą wiele praktycznych nowości funkcyjnych, jak i upiększenia, zwiększające przyjemność korzystania z komputera.
Popularne linuksowe środowisko graficzne znów wypiękniało. Oficjalnie ukończono GNOME 3.28, co jest owocem sześciu miesięcy prac – czy smakowitym?
Co nowego w GNOME 3.28?
GNOME w wersji 3.28 (o nazwie kodowej „Chongqing”) zawiera kilka istotnych nowości. Ulepszeń doczekały się między innymi aplikacje Kalendarza i Kontaktów, program do przeglądania zdjęć pozwala wreszcie wygodnie importować dane z zewnętrznych nośników (i organizować je w albumach), a w menedżerze pojawiła się możliwość oznaczania plików i folderów jako ulubione.
GNOME 3.28 pliki
Aplikacja Totem zaczęła obsługiwać filmy MJPEG, a domyślny odtwarzacz muzyczny otrzymał pełną obsługę HiDPI i modyfikowania list odtwarzania metodą przeciągnij-i-upuść. Nowy program Monitor (w wersji beta) ułatwia z kolei diagnozowanie i rozwiązywanie problemów z wydajnością i pojemnością.
GNOME 3.28 Monitor
Jedną z nowości jest również automatyczne pobieranie systemów operacyjnych w aplikacji Boxes służącej do pracy z maszynami wirtualnymi. Krótko mówiąc: wystarczy wybrać interesujący nas OS, a program sam go pobierze i zainstaluje. Menedżer zadań ma zaś zaktualizowany widok zadań.
GNOME 3.28 Boxes
Od razu rzuca się w oczy również inna zmiana – z pulpitu zniknęły ikony. Do tego podstawowy font został zmieniony w taki sposób, by nie tylko lepiej się prezentował, ale też był wygodniejszy w czytaniu. Przeprojektowana została także klawiatura ekranowa – przede wszystkim po to, by korzystanie z niej było bardziej intuicyjne.
GNOME 3.28 UI
Twórcy zwracają również uwagę na poprawioną współpracę z urządzeniami wykorzystującymi interfejsy Thuderbolt 3 i Bluetooth LE, a także na lepszą obsługę środkowego przycisku myszy i pomniejsze zmiany w ustawieniach, dzięki którym korzystanie z komputera ma być wygodniejsze.
GNOME 3.28 profil
Dodajmy na koniec, że GNOME 3.28 będzie domyślnym środowiskiem graficznym w Ubuntu 18.04 LTS „Bionic Beaver”. To rozwiązanie znajduje również zastosowanie między innymi w openSUSE i Fedora.
Źródło: Softpedia, GNOME

...

To cieszy. Przy okazji warto przypomniec o legendarnym Linuxie. Nie jest to bynajmniej jakis jeden program ale cale srodowisko. Czyli olbrzymia ilosc wytworow. Popieramy!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:45, 24 Mar 2018    Temat postu:

5 dystrybucji Linuxa do zadań specjalnych
Jacek Tomczyk 24 marca 2018 1 komentarz Facebook Twitter
Poprzednio prezentowaliśmy najpopularniejsze dystrybucje Linuxa. Tym razem opisujemy 5 systemów operacyjnych przeznaczonych do konkretnych zadań. Korzystają one z bogatej biblioteki programów przygotowanych przez społeczność open-source i często są wspierane przez firmy finansujące rozwój wolnego oprogramowania.

Kali Linux to następca BackTracka (graf. Kali Linux)
1. Kali Linux

Oparty na Debianie Kali Linux jest przeznaczony szczególnie dla osób, które chcą przeprowadzać tzw. testy penetracyjne. Domyślnie zainstalowano w nim ponad 600 programów przydatnych między innymi do monitorowania sieci. W tym Wireshark do analizowania pakietów, łamacz haseł John the Ripper, służący do skanowania portów Nmap, czy oparty na projekcie Metasploit Armitage.

Najnowszą wersję 2018.1 można pobrać ze strony projektu.




Parrot Security OS sprawdza się szczególnie do sprawdzania bezpieczeństwa usług w chmurze (graf. Parrot Security OS)
2. Parrot Security OS

Dystrybucja szczególnie przyda się do testowania zabezpieczeń usług w chmurze. Podobnie jak Kali Linux, znajdziemy w nim przydatne narzędzia do monitorowania sieci. Parrot Security OS jest oparty na Debianie, a jego twórcy szczególną uwagę skupiają na prywatności. Od razu po instalacji znajdziemy w nim również skonfigurowane środowisko programistyczne. Dostępna jest również wersja desktopowa bez zaawansowanych narzędzi, a także edycja przeznaczona do budowania internetu rzeczy.

Parrot Security OS dostępny jest do pobrania w kilku wersjach.




CentOS to rozwijana przez społeczność wersja Red Hata przeznaczona dla serwerów (graf. CentOS)
3. CentOS

CentOS jest powszechnie stosowany w centrach danych. Community Enterprise Operating System to tworzona przez społeczność bezpłatna alternatywa dla komercyjnego Red Hat Enterprise Linux. Firma Red Hat od 2014 roku wspiera finansowo przedsięwzięcie. Co prawda platforma oparta jest na RHEL, jednak pracujący nad nią zespół jest całkowicie niezależny.

Aktualną wersję CentOS można pobrać ze strony projektu.




Raspbian to wersja Debiana zoptymalizowana pod komputery Raspberry Pi (fot. Raspberry Pi)
4. Raspbian

Jak sama nazwa wskazuje, jest to specjalnie przygotowana dystrybucja Debiana dla mikrokomputerów edukacyjnych Raspberry Pi. Wykorzystuje środowisko graficzne PIXEL, które jest zmodyfikowanym LXDE. W systemie operacyjnym zainstalowany jest program Mathematica i specjalna wersja gry Minecraft o nazwie Minecraft Pi. Raspbian jest co prawda zoptymalizowany do działania na platformie Raspberry Pi, ale można też pobrać wersję na komputery klasy PC i Mac.

Raspbiana można pobrać ze strony Raspberry Pi.


5. Ubuntu Core

System operacyjny wspierany przez firmę Canonical doczekał się wielu wersji. Obok tych najbardziej znanych, przeznaczonych na desktopy, stworzono także wersję do budowania internetu rzeczy. Ubuntu Core pozbawiony jest interfejsu graficznego i wykorzystuje system pakietów o nazwie Snaps. Celem systemu jest zapewnienie komunikacji pomiędzy poszczególnymi urządzeniami w sieci. Jest stosowany między innymi w dronach, czujnikach montowanych w samochodach i inteligentnych budynkach.

Ubuntu Core udostępniony jest na stronie obok innych wersji. | CHIP

..

Linux bardzo sie rozwinal! Jest duzo wersji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:33, 03 Kwi 2018    Temat postu:

Barcelona wybiera Linuxa i open soruce
Przez Wojciech Bałaban -3 kwietnia 20180

Niech żyje open source

Hiszpańska gazeta El Pais donosi, że miasto Barcelona przygotowuje się do przeniesienia systemów administracyjnych na otwarte oprogramowanie. Pierwszym krokiem ma być wymiana wszystkich programów na odpowiedniki open source, a ostatecznie przeniesienie się z systemu Windows na darmowego Linuxa. Do końca roku 70% oprogramowania pochodzić będzie z otwartych źródeł, a w pełni plan ma zostać zrealizowany pod koniec wiosny 2019 roku.

Same korzyści



Żeby to osiągnąć, miasto zamierza rozpocząć outsourcing projektów IT skierowany do lokalnych małych i średnich przedsiębiorców. Plan zakłada także zatrudnienie 65 nowych programistów, których zadanie będzie polegało na budowie potrzebnego, niedostępnego za darmo oprogramowania. Przykładem jest internetowa platforma, dzięki której małe przedsiębiorstwa będą mogły uczestniczyć w przetargach publicznych.

Poprzez swoje działania, Barcelona wpisuje się w ruch „publiczne pieniądze – publiczny kod„, zgodnie z którym oprogramowanie wytworzone za publiczne pieniądze, powinno być dostępne za darmo dla jego obywateli. Urzędnicy nie ukrywają, że przejście na oprogramowanie open source pozwoli zaoszczędzić także sporo pieniędzy.

...

Brawo! Po to stworzono Linuxa aby sluzyl wszystkim! Brawo Katalonia! Widzicie ze moge byc dumny ze ich popieram! Trzeba rozwijac Linux!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:15, 03 Kwi 2018    Temat postu:

Adam Golański
@eimi
To mało ekscytujące wydanie, nawet w oczach samego Linusa Torvaldsa, który nie bacząc na połączenie Pierwszego Kwietnia i świąt Wielkiej Nocy wydał Linuksa 4.16. Znacznie ciekawsze rzeczy czekają na nas w 4.17, ale i tak warto skupić się na dojrzałych owocach ponad dwóch miesięcy pracy linuksowych deweloperów.

Linux 4.16 to niemal 15 tys. commitów, ponad 12 tys. zmienionych plików, ponad 25 MB kodu źródłowego. W tych wszystkich zmianach najważniejsze są dłuższy czas pracy urządzeń zasilanych bateryjnie, łatka na pierwszy wariant ataku Spectre, lepsza praca linuksowych gości w VirtualBoksie, możliwość indywidualnego szyfrowania maszyn wirtualnych pod hiperwizorem KVM na procesorach AMD, oraz zwiększenie bezpieczeństwa kernela poprzez domyślne włączenie opcjonalnych dotychczas zabezpieczeń.

REKLAMA

Dłuższa praca z notebookiem
Nowa opcja konfiguracji kernela pozwala wreszcie na ustalanie polityk LPM (ATA Link Power Management). Pozwala to na czipsetach Intela kontrolować oszczędzanie energii przez dyski, zapewniając zmniejszenie jej zużycia o 1-1,5 W na jałowym biegu. Pozwala to wydłużyć pracę przeciętnego notebooka o nawet godzinę.

Wcześniej próby takiej kontroli na Linuksie kończyły się źle, najczęściej utratą danych. Jednak nowy programowalny tryb oszczędzania DIPM (Device Initiated Power Management) pozwolił na obejście tych problemów. Wykorzystano doświadczenia prowadzone przez Intela na Windowsie, konfigurując polityki ALPM dokładnie tak samo, jak konfiguruje je oficjalny intelowy sterownik na systemy Microsoftu. Teraz opiekunowie kerneli w ramach danej dystrybucji mogą po prostu nakazać automatyczne włączenie DIPM – przynajmniej na laptopach z mobilnymi czipsetami Intela. Pierwszą dystrybucją, która ma zapewnić wsparcie tego rozwiązania będzie Fedora 28.

Na wydłużenie czasu pracy urządzeń zasilanych bateryjnie wpłynie też druga opcja pozwalająca na automatyczne włączanie mechanizmu usypiania łączności Bluetooth, gdy tylko jest to możliwe. Do tej pory takie usypianie było możliwe tylko po ręcznej aktywacji. Teraz włączać będzie to sam kernel, przy okazji obniżając zużycie energii przez sam kontroler USB i pozwalając procesorowi na głębsze stany uśpienia. Według autora tego rozwiązania, pozwoli ono obniżyć zużycie energii o przynajmniej 0,4 W. Wbrew pozorom nie jest to mało, ultralekkie laptopy na jałowym biegu są dziś przecieć w stanie pobierać 5 W.

Spectre mniej straszne
Nowy kernel skuteczniej i bez takich strat w wydajności chroni przez pierwszym wariantem ataku Spectre (Bounds Check Bypass). Znaleziono potencjalnie podatne na Spectre fragmenty kodu i przepisano je tak, aby uniemożliwić spekulatywne wykonywanie, poprzez wywoływanie specjalnie do tego celu stworzonych makr. Teraz odczytanie zawartości pliku sys/devices/system/cpu/vulnerabilities/spectre_v1 zwraca ciąg __user pointer sanitization.

Prawdopodobnie na tych łatkach się nie skończy, poszukiwane są kolejne miejsca kernela mogące zostać zaatakowane przez Spectre, powstać ma opensource’owe narzędzie do automatycznego wskazywania takich lokalizacji.

Jeśli chodzi o drugą wersję ataku Spectre (Branch Target Injection), to wciąż korzysta się z techniki Return Trampoline (retpoline), która choć sprawdzała się w większości scenariuszy, zawodziła w przypadku wirtualizacji. W kernelu 4.16 retpoline zostało nieco ulepszone, wykorzystywane są też niektóre funkcje IBC (Indirect Branch Control), wprowadzone po ostatnich aktualizacjach mikrokodu procesorów Intela i AMD.

IBC zostało w całości przyjęte przez Windowsa, mimo jego poważnego wpływu na wydajność systemu, tymczasem większość linuksowych dystrybucji wolała trzymać się mniej kosztownej retpoline, mimo tego, że nie zapewniała ona bezpiecznej wirtualizacji i była niewystarczająca dla procesorów Skylake i późniejszych generacji. Teraz dzięki selektywnemu wybraniu niektórych mechanizmów IBC (dostępnych nawet bez wgrania mikrokodu) Linux eliminuje znane słabości repotline i pozwala bezpiecznie zwirtualizować Windowsa. Dodatkowo za pomocą jednego z mechanizmów z IBC chroni teraz też przed wymuszeniem zrzutu obrazu pamięci w razie awarii programu – w zrzutach takich może się pojawić wiele wrażliwych danych.

Nie oznacza to, że Spectre przestało być problemem – przykładowo Red Hat nie jest w ogóle przekonany do retpoline i od początku w RHEL-u stosuje wyłącznie zabezpieczenie IBC. Wciąż też pozostaje sporo do zrobienia w zakresie optymalizacji łatek nie tylko przeciw Spectre (szczególnie na innych niż x86-64 architekturach) ale też przeciwko Meltdown. Pozostają też problemy z 32-bitowymi systemami uruchamianymi na 64-bitowych procesorach, gdzie wydajność spadła najbardziej, a zabezpieczenia przed Meltdown wciąż nie wprowadzono. Niestety minie jeszcze sporo czasu, zanim deweloperzy będą mogli przestać się przejmować 32-bitową architekturą x86.

Domyślnie bezpieczniej
Oprócz zabezpieczeń przed Meltdown i Spectre, zadbano też o inne sprawy w tej dziedzinie. Wprowadzono od dawna rekomendowaną blokadę dostępu do pamięci fizycznej przez urządzenie /dev/mem.

Automatycznie jest także aktywowana ochrona stosu (Stack Protector), przynajmniej dla architektur i kompilatorów które to wspierają. Poczyniono także zmiany mające na celu zabezpieczenie wymiany danych między kernelem a przestrzenią użytkownika.

VirtualBox bez dodatków
Domyślny kernel 4.16 zawiera już wszystko co potrzeba, aby uruchomione w VirtualBoksie linuksowe maszyny wirtualne od razu mogły korzystać z akceleracji grafiki 3D, obsługiwały integrację schowka, a także działały w trybie zintegrowanym, w którym aplikacje systemu gościa wyświetlane są w okienkach na pulpicie gospodarza.

Wciąż trwają prace nad ulepszeniem jakości sterownika graficznego Vboxvideo, a także poprawieniem działania sterownika Vboxsf, pozwalającego na integrację systemów plików między gościem a gospodarzem. Gdy prace te zostaną ukończone, uruchamianie zwirtualizowanych linuksowych systemów będzie znacznie łatwiejsze i wygodniejsze – nie trzeba będzie kompilować specjalnych modułów do kernela, koniecznych dziś do wykorzystania wszystkich możliwości wirtualizacji.

Wirtualizacja grafiki na Intelu
Zmiany w sterownikach grafiki Intela pozwolą wreszcie wykorzystać technologię GVT-g, która pozwala przypisywać maszynom wirtualnym mechanizmy sprzętowej akceleracji grafiki dostępne systemowi-gospodarzowi. W teorii działało to już od Linuksa 4.8, ale nie było sposobu na efektywne przesłanie obrazu stworzonego w systemie-gościu do gospodarza. Teraz taki sposób powstał – nowa ścieżka przekierowania grafiki wykorzystuje współdzielenie buforów z bezpośrednim dostępem do pamięci.

Dzięki tej nowej ścieżce kompozytor grafiki na hoście będzie mógł łatwo wykorzystać obraz z maszyny-gościa w okienku na swoim pulpicie, tak samo jakby np. korzystał z grafiki 3D. Można w ten sposób też przesłać obraż bezpośrednio na drugi monitor w trybie pełnoekranowym, a nawet zdalnie po sieci do zdalnego systemu z wykorzystaniem protokołu Spice.

Całe rozwiązanie działa już na hiperwizorze KVM z odpowiednim zmodyfikowanym Qemu. W ciągu najbliższych miesięcy powinno stać się stałą częścią linuksowej wirtualizacji. Już teraz mówi się o wykorzystaniu tego do obsługi wirtualnych pulpitów czy strumieniowania gier z chmury.

Sieci i dyski
Sporo się dzieje w zakresie ulepszania popularnego systemu plików XFS. Mechanizmy odwrotnego mapowania i referencyjnejgo linkowania przestały być eksperymentalne. By zadziałać, potrzebują uaktualnionych narzędzi do obsługi systemu plików, ale testy już pokazują, że skopiowanie pliku z opcją --reflink pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu: zamiast kopiować zawartość pliku, XFS tworzy jedynie nowy wpis w systemie plików z kopią metadanych, wskazujących na ten sam blok danych – tak jak to jest np. w systemach ZFS i Btrfs. Wciąż jako eksperymentalny pozostaje mechanizm automatycznych napraw systemu plików bez konieczności odmontowywania partycji.

Protokół CIFS używany w windowsowych sieciach lokalnych obsługuje teraz zasoby udostępniane po najnowszym SMB3, w których dane są rozprowadzane poprzez rozproszony system plików (DFS). Pojawiło się też eksperymentalne wsparcie dla SMB3 Direct, pozwalające klientowi bezpośrednio czytać i pisać na wyznaczonych obszarach pamięci serwera poprzez mechanizm zdalnego bezpośredniego dostępu (RDMA). Pozwala to na bardzo szybką komunikację między klientem i serwerem, praktycznie bez narzutów.

Na pewno też Linux 4.16 powinien znacznie przyspieszyć przy wszystkich operacjach na małych obciążeniach I/O. Zmiana w kodzie obsługującym pole i_version dla i-węzłów (czyli struktur opisujących pliki w systemie) sprawiła, że w popularnym benchmarku FIO uzyskano wynik o 244% lepszy niż przed zmianą. Zmiana jest naprawdę trywialna: i_version było zwiększane o 1 przy każdej zmianie danych i-węzła czy metadanych. Jednak ta inkrementacja do niczego nie była potrzebna, i teraz po zakończeniu tej bezsensownej aktualizacji pola, operacje odczytu i zapisu dla wielu małych plików powinny gwałtownie przyspieszyć. Dobra to wiadomość, szczególnie biorąc pod uwagę spadki wydajności I/O po zastosowaniu łatek na Meltdown i Spectre.

Sterowniki
Nowy kernel obsługuje teraz karty GeForce 1030, lepiej sobie radzi ze wsparciem dla procesorów Cannon Lake Intela, dodaje wsparcie dla dziesiątków urządzeń z procesorami ARM (w tym popularnego Orange Pi R1), obsługuje nowe sterowniki dźwiękowe (w tym coraz częściej stosowany Allwinner A83T) i wprowadza sporo poprawek dla laptopów firm takich jak Dell, Lenovo i Asus.

Bardziej szczegółowe informacje na temat kernela 4.16 znajdziecie niebawem na kernelnewbies.org.

..

To jest wlasnie tworca Linuxa. Od imienia Linus jak latwo sie domyslic jest nazwa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 23:58, 04 Kwi 2018    Temat postu:

Valve kocha Linuksa i SteamOS, chce by stały się konkurencją dla Windowsa
Strona główna Aktualności04.04.2018 13:39
Witryna sklepu Steam z depositphotos
eimi
Adam Golański
@eimi
Spore poruszenie w linuksowym światku wywołało usunięcie przez Valve pecetowych konsolek Steam Machines ze strony głównej sklepu Steam. Niektóre media przedstawiły to wręcz jako koniec nieudanego eksperymentu z Linuksem, zapowiadając że drugim krokiem Valve będzie po prostu zaoranie systemu SteamOS. Nic z tych rzeczy. Valve nie tylko nie zamierza z Linuksa rezygnować, ale obiecuje, że dalej będzie ciężko pracować nad uczynieniem z niego świetnej platformy dla gier i aplikacji.

Na łamach forum SteamCommunity głos zabrał Pierre-Loup Griffais, główny linuksowy programista Valve. Wyjaśnił, że link do „maszyn parowych” zniknął, bo faktycznie nie sprzedawały się one za dobrze. Nie należy z tego jednak wyciągać daleko idących wniosków. Prace nad Steam Machines przyniosły pewne rezultaty, za ich sprawą Valve wiele się dowiedziało na temat stanu linuksowego ekosystemu, problemów z jakimi muszą mierzyć się twórcy gier.

REKLAMA

Właśnie dzięki temu tyle wysiłku włożono w uczynienie Vulkana konkurencyjnym i dobrze wspieranym interfejsem grafiki, szczególnie na Linuksie i Windowsie, ale też ostatnio także na macOS-ie i iOS-ie. Dlatego też stworzono mechanizm Steam Shader Pre-Caching, który pozwala pominąć etap kompilowania shaderów na lokalnych maszynach w grach pisanych na Vulkana i zapewnić większą płynność działania.

Griffais zapewnił, że wciąż na rozwój Vulkana, jego sterowników i narzędzi deweloperskich będą poświęcane znaczące środki, ale to nie wszystko. W planach są inne linuksowe inicjatywy, o których za wcześnie jeszcze mówić, a zostaną one właśnie udostępnione społeczności przez SteamOS-a i pomogą całemu ekosystemowi Linuksa.

Nie są to czcze deklaracje. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, ale programiści Valve należą do głównych autorów projektu Mesa 3D – otwartej biblioteki funkcji graficznych, będącej implementacją OpenGL na różnych platfomach. Valve finansuje także prace nad ulepszeniem wirtualnej rzeczywistości na Linuksie, w szczególności zmianach w serwerze X.org i komponencie DRI3, używanym do komunikacji z kartą graficzną z pominięciem serwera X.

..

To nie milosc ze stronystrony tej firmy. To pistolet przystawiony do glowy Gatesa ze jak bedzie podskakiwal to wypali... Czyli przejdziemy na Linuxa. Kazdy Gatesa zna. Inni tez niech sie ucza. Robcie porty na Linuxa glownie gier. Bo to one sa motorem komputeryzacji. I pod nie sa komputery. Najtaniej od razu robic kompatybilnie z Linuxem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:43, 10 Kwi 2018    Temat postu:

Teraz zainstalujesz gry i programy jednym kliknięciem na (niemal) każdym Linuksie
Strona główna Aktualności09.04.2018 15:56

eimi
Adam Golański
@eimi
Podstawową metodą dystrybucji oprogramowania na Windowsa były zawsze strony internetowe. Podstawową metodą dystrybucji oprogramowania na Linuksa były zawsze menedżery pakietów i zewnętrzne repozytoria. Z czasem Microsoft dorobił się repozytoriów i sklepu z aplikacjami. Teraz zaś Linux dostaje stronę internetową, z której jednym kliknięciem można instalować oprogramowanie. I to jaką stronę – nowa odsłona portalu Flathub to prawdziwy majstersztyk.

Pomimo niechęci Canonicala, forsującego swój własny format paczek snap, Flatpak wyrasta na najpopularniejszy format dystrybucji linuksowego oprogramowania niezależnego od poszczególnych dystrybucji. Wygrywa nie tylko za sprawą zalet technicznych, ale i wsparcia społeczności. Dzięki jej staraniom obsługę Flatpaka domyślnie zapewnia dziś Linux Mint, Fedora i Endless OS, a łatwo Flatpaka włączyć na Debianie, Ubuntu, RHEL-u, OpenSUSE, Archu i Manjaro, Gentoo, Solusie, Alpine Linuksie i Magei.

REKLAMA

Katalog oprogramowania Flathub.org
Katalog oprogramowania Flathub.org
Teraz popularność Flatpaka może wzrosnąć także wśród tzw. Zwykłych Użytkowników. O ile bowiem sam format uniwersalnych paczek z oprogramowaniem jest całkiem dobry, to jakość sklepu GNOME Software, używanego głównie do przeglądania zawartości repozytoriów Flatpaka pozostawia trochę do życzenia. Potrafi się on przycinać, nie zapewnia wygodnego filtrowania. Podobnie wygląda sprawa ze sklepem używanym w Linux Mincie, czy sklepem Ubuntu Store po zainstalowaniu niezbędnej wtyczki.

Zamiast korzystać z tych wbudowanych w dystrybucje narzędzi, lepiej jest skorzystać w przeglądarce z nowego webowego portalu Flathub.org. Wyróżnia się on ogromną szybkością działania – napisano go z wykorzystaniem coraz popularniejszego frameworku Angular. Cały kod źródłowy jest oczywiście dostępny na GitHubie, każdy więc może na jego podstawie uruchamiać webowe sklepy z linuksowymi aplikacjami.

Co najważniejsze, Flathub pozwala na instalowanie aplikacji w linuksowych dystrybucjach jednym kliknięciem myszki, bez konieczności przechodzenia do terminala. Oferowany w ten sposób zbiór oprogramowania jest całkiem pokaźny: możemy zainstalować zarówno wolne oprogramowanie (np. najnowsze wersje LibreOffice, GNU Octave, Audacity czy KDEnlive), jak i oprogramowanie własnościowe (np. Android Studio, Spotify, Steam czy Skype). Na liście znajdziemy też kilkadziesiąt gier.

Runescape – kliknij i zainstaluj popularnego MMORPG-a na niemal każdym Linuksie
Runescape – kliknij i zainstaluj popularnego MMORPG-a na niemal każdym Linuksie
Trudno właściwie cokolwiek zarzucić temu projektowi – działa szybko, robi to, czego można się po nim spodziewać, pozwala przeglądać oprogramowanie w kategoriach takich jak Popularne, Nowe, Wybór redakcji i Gry wybrane przez redakcję. Jeśli tylko uda się zmniejszyć rozmiar paczek Flatpak i zwiększyć spójność interfejsu zainstalowanych tak aplikacji z ustawieniami systemowymi, będzie to kolejny wielki krok dla Roku Linuksa na desktopie.

Kto wie, może nastąpi to wówczas, gdy na Windowsie i macOS-ie nie będzie można już więcej instalować oprogramowania ze stron internetowych, a jedynie z oficjalnych sklepów Microsoftu i Apple’a?

...

To cieszy! Raczej chyba o czas pobierania chodzi niz o jednoklikowa instalacje. Ale owszem skraca ona ogolny czas od poczatku do konca procesu zdobycia nowej gry.
Gry obecnie rzadza komputerami. Po to robi sie nowe aby uciagnely lepsze gry. Wojsko czy nawet medycyna sa nana drugim planie. Zreszta nie potrzebuja super grafiki np. Dlatego Linux musi ostro isc w gry. To zreszta dobre i tak. Ktoz nie lubi gier jesli lubi komputery i programy? Wszak po cos one sa. Czyli do grania marsz!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:28, 16 Kwi 2018    Temat postu:

Adam Golański
@eimi
Większość oprogramowania używanego przez użytkowników komputerów osobistych i smartfonów to oprogramowanie własnościowe, niewolne. Oznacza to, że nie są oni właścicielami tego, co działa na ich sprzęcie. Otrzymali jedynie prawo do korzystania z niego na określonych warunkach opisanych w licencji towarzyszącej oprogramowaniu. Przekroczenie tych warunków oznacza złamanie warunków licencji i może nieść ze sobą określone konsekwencje cywilne, a nawet karne. Potocznie mówi się wówczas o „nielegalnym oprogramowaniu”, ograniczając sprawę do tzw. piractwa, ale jak się przekonacie, kwestia jest bardziej skomplikowana. Wcale nie chodzi tylko o nielegalne kopie. Prawa własności intelektualnej względem oprogramowania obejmują znacznie więcej kwestii niż tylko ich dystrybucja. Jeśli chcecie mieć pewność, że ich nie naruszacie… no cóż, musicie czytać towarzyszące własnościowemu oprogramowaniu licencje.

Z wielu różnych powodów ustawodawcy traktują oprogramowanie inaczej niż stoły czy krzesła. Gdyby producent krzesła dołączył do niego notkę zawierającą zakaz siadania na krześle np. osobom służącym w wojsku, wywołałoby to ogromne oburzenie. Tymczasem nikogo nie zdziwi, że w licencji towarzyszącej oprogramowaniu może znaleźć się zapis zakazujący używania go w celach wojskowych. Przykładowo, algorytmowi szyfrowania OCB towarzyszą zapisy, które pozwalają legalnie korzystać z niego każdemu w celach prywatnych, badawczych i związanych z implementacją oprogramowania… ale nie dotyczy to zastosowań militarnych. Autor najwyraźniej jest pacyfistą i nie chce, by jego praca w jakikolwiek sposób służyła zinstytucjonalizowanej przemocy.

REKLAMA

Czym jest licencja na oprogramowanie?
Czym więc jest licencja na oprogramowanie, że ma taką moc prawną? Z prawnego punktu widzenia jest instrumentem prawnym określającym, na jakich warunkach można korzystać z oprogramowania, w szczególności jak można je rozpowszechniać. W wypadku oprogramowania nie posiadającego licencji domniemywa się, że jego twórca takiej jak najbardziej liberalnej licencji udzielił, przenosząc je do domeny publicznej. Przykładem takiego domniemania dla pozbawionego licencji oprogramowania może być malware – dlatego też badacze mogą modyfikować próbki przechwyconych szkodników bez obawy, że ktoś ich pozwie np. o dekompilację kodu źródłowego.

Klasyczna EULA Microsoftu dla Windowsa XP: nie zgadzasz się, nie masz prawa zainstalować
Klasyczna EULA Microsoftu dla Windowsa XP: nie zgadzasz się, nie masz prawa zainstalować
Kiedy użytkownik pobiera lub instaluje oprogramowanie, jest zwykle proszony o wyrażenie zgody na przedstawione warunki licencjonowania – to tzw. EULA, czyli End User Licensee Agreement. Bez wyrażenia tej zgody użytkownik nie nabywa praw do korzystania z oprogramowania, a po wyrażeniu zostaje prawnie związany jej warunkami. Trzeba oczywiście pamiętać, że działa to tylko w zakresie dopuszczonym przez prawo cywilne danego kraju – zapisy licencyjne zawierające warunki naruszające zapisy prawa, np. odbierające konsumentom ich prawa, nie mogą być ważne.

Istotne jest to, że oprogramowanie jest licencjonowane, nie ma nic wspólnego z kwestią odpłatności za nie: nawet wolne i otwarte oprogramowanie jest licencjonowane, istnieje także własnościowe oprogramowanie, które jest zarazem niekomercyjne i dostępne za darmo. Opłaty, jakie niekiedy trzeba wnieść za uzyskanie licencji na oprogramowanie, to zupełnie inna, handlowa (a nie prawna) kwestia. Jeśli przekazanie licencji wiąże się z uiszczeniem płatności, wówczas oprogramowanie takie nazywamy komercyjnym. Z drugiej strony to, że oprogramowanie jest otwarte (czyli towarzyszy mu kod źródłowy), nie oznacza, że uzyskanie licencji na niego jest darmowe. Skomplikowane? Raczej tak. Poniższy diagram pozwoli lepiej zrozumieć, jak się ma do siebie oprogramowanie wolne, otwarte, własnościowe i komercyjne.

Wzajemne relacje kategorii licencji oprogramowania
Wzajemne relacje kategorii licencji oprogramowania
Licencjonowanie własnościowego oprogramowania
W wypadku oprogramowania wolnego sytuacja jest dobrze uporządkowana: istnieje pewna liczba licencji uznanych przez społeczność za wolne, pozwalających na używanie, kopiowanie i przerabianie oprogramowania w swobodny sposób (co nie oznacza że dowolny). W wypadku oprogramowania własnościowego, którym bliżej zajmujemy się w tym artykule, sytuacja jest bardziej skomplikowana. Licencje pisane są zwykle indywidualnie na potrzeby producenta przez prawników – przynajmniej w wypadku większych firm. Z mniejszymi bywa różnie, niekiedy zaglądając do EULA różnych własnościowych aplikacji mamy wrażenie, że zostały po prostu skopiowane z popularnych zapisów licencyjnych Microsoftu czy Oracle’a. Założenie jest proste: taka korporacja, jak Oracle ma na pewno bezpieczną i skuteczną EULA, więc skorzystajmy z tego, co zostało wymyślone. Co zabawne, sama treść takiej własnościowej licencji może być chroniona prawem autorskim.

Opcje licencyjne – na co zwrócić uwagę?
Zarówno producent czy twórca własnościowego oprogramowania, jak i użytkownik zdecydowany takie oprogramowanie używać, powinien być świadom praw użytkowania, jakie dobrze zrobiona licencja na własnościowe oprogramowanie powinna poruszać – jakie są konsekwencje dla użytkowników takich a nie innych zapisów. Przyjrzyjmy się tym najważniejszym:

Instalacja i używanie
Tutaj należy określić liczbę kopii oprogramowania, która może być zgodnie z warunkami licencji jednocześnie używana. Tu też można przedstawić ograniczenia dotyczące sprzętu, na jakim oprogramowanie może być uruchamiane.

REKLAMA

Przykładowo, normalnie Microsoft pozwala zainstalować i użytkować jedną kopię Windowsa na nabytą licencję, bez ograniczeń w kwestii typu urządzeń. Z kolei Apple pozwala na uruchamianie jednej kopii systemu macOS na jeden posiadany komputer marki Apple, oraz dwóch kopii macOS-a dodatkowo w środowiskach zwirtualizowanych dla celów testowych, programistycznych czy osobistych.

Rozpowszechnianie
Tutaj określa się warunki, na podstawie których dopuszczalna jest przez użytkownika (licencjobiorcę) dystrybucja oprogramowania. Możliwe są następujące opcje:

Zakaz rozpowszechniania, najczęstszy dla oprogramowania własnościowego – nie wolno rozpowszechniać ani plików binarnych ani kodu źródłowego. W wypadku oprogramowania serwerowego kod może być hostowany na serwerze (np. w ramach serwisu WWW) licencjobiorcy.
Zgoda na rozpowszechnianie plików binarnych – to opcja najczęściej stosowania przez własnościowe oprogramowanie shareware/freeware: użytkownik może swobodnie udostępniać pliki binarne (uruchamialne) innym użytkownikom. Uwaga: nie wiąże się to z przekazaniem licencji: użytkownicy, którzy pozyskali takie pliki binarne, muszą sami pozyskać od producenta licencję, np. rejestrując się w jego serwisie internetowym.
Sublicencjonowanie – użytkownik oprogramowania samodzielnie może upoważnić inne osoby do korzystania z programu w zakresie przewidzianym przyznaną mu licencją. To ostatnie odróżnia sublicencję od korzystania z programu na podstawie dozwolonego użytku publicznego. Uwaga, sublicencjonowanie może dotyczyć zarówno plików binarnych jak i kodu źródłowego – to ostatnie często jest stosowane w odniesieniu do własnościowego oprogramowania działającego na serwerach.
Dzieła pochodne
Przyznanie posiadaczom licencji prawa do tworzenia dzieł pochodnych na podstawie używanego oprogramowania oznacza danie im prawa do dopasowania oprogramowania do własnych potrzeb. Odmówienie tego prawa oznacza, że mogą korzystać z oprogramowania jedynie w oryginalnej formie – na przykład nie wolno im tworzyć tłumaczeń czy rozszerzeń programy czy gry.

Rozpowszechnianie dzieł pochodnych
Jeśli twórca oprogramowania zezwoli na tworzenie dzieł pochodnych, musi zarazem określić warunki dystrybucji takich dzieł – dostępne są tutaj takie same opcje jak dla rozpowszechniania samego oprogramowania, choć nie wszystkie kombinacje mają większy sens. Zwykle stosuje się tu zakaz rozpowszechniania (modyfikacje można robić tylko na własne potrzeby), albo pozwala na sublicencjonowanie z rozpowszechnianiem kodu źródłowego (dla np. paczek map czy kampanii dla gier).

Atrybucja (przypisanie)
Jest to wymóg poświadczenia, że oprogramowanie jest używane. Twórca oprogramowania może np. określić, że wymaga umieszczenia linku do jego strony internetowej w stopce serwisu korzystającego z napisanego przez niego skryptu, albo wymagać obecności dopisku „stworzone za pomocą” na wykresach generowanych przez jego specjalistyczne narzędzie.

Wykorzystanie w celach zawodowych
Zakupienie licencji na oprogramowanie wcale nie oznacza, że możemy swobodnie z niego korzystać do celów zawodowych. Producent może tego zakazać, oferując np. zarazem wersję droższą, dla której taki „komercyjny” użytek jest dozwolony.

REKLAMA

Tworzenie kopii zapasowych
Tutaj producent oprogramowania może określić warunki dopuszczające tworzenie przez licencjobiorcę (na jego własne potrzeby) kopii nośników nabytego oprogramowania i zakres wykorzystania tych kopii. Prawa większości krajów domyślnie dopuszczają prawo sporządzenia jednej takiej kopii, którą wykorzystać można tylko do ponownego zainstalowania oprogramowania. Rzadko kiedy producenci oprogramowania próbują ograniczyć te prawa.

Przenaszalność licencji
To prawo licencjobiorcy do przeniesienia jej na inną osobę czy podmiot prawny, czy to w formie odsprzedaży czy odstąpienia. Również to jest dość kontrowersyjna kwestia: ograniczenie w tym zakresie może, ale nie musi wiązać się z naruszeniem praw konsumenckich. Oczywiście pamiętamy, że prawa konsumenckie nie chronią przedsiębiorców, kupujących oprogramowanie „na firmę”.

Wsparcie
Oprogramowanie może być oferowane bez żadnego dodatkowego wsparcia, użytkownik może jedynie oczekiwać, że będzie działało tak jak to zadeklarowano. Producent oprogramowania może jednak zadeklarować warunki dodatkowego wsparcia, obejmującego np. infolinię z pomocą techniczną.

Ograniczenia badawcze
Producent oprogramowania może zakazać prób badania oprogramowania związanych z odwrotną inżynierią, za pomocą środków takich jak dekompilacja czy dezasemblacja. Uwaga, zakazy takie są nieskuteczne w większości państw, o ile prace badawcze nie służą działalności konkurencyjnej, a np. uzyskaniu interoperacyjności z oprogramowaniem. Nawet w Stanach Zjednoczonych są zaś całkowicie dopuszczalne techniki „czystej” odwrotnej inżynierii, w której odtwarza się kod na podstawie znanej funkcjonalnej specyfikacji oprogramowania.

Znaki towarowe
Jeśli oprogramowanie zawiera znaki towarowe zastrzeżone przez producenta (np. logotyp firmy), a chce on zakazać licencjobiorcom korzystania z nich, musi to otwarcie określić w licencji.

Patenty
Jeśli oprogramowanie używa posiadane lub licencjonowane przez producenta opatentowane rozwiązania, należy przyznać licencjobiorcom prawo do korzystania z nich w ramach otrzymanej licencji na oprogramowanie – w przeciwnym wypadku mogliby oni ponieść konsekwencje naruszenia praw patentowych.

REKLAMA

Inne licencje
Jeśli oprogramowanie zawiera w sobie komponenty licencjonowane na innych warunkach (np. na permisywnych licencjach Open Source), należy wszystkie te komponenty i rodzaje zastosowanych dla nich licencji wyszczególnić.

Pułapki własnościowego oprogramowania
Mamy nadzieję, że przedstawione w tym artykule informacje pomogą Wam w zrozumieniu natury własnościowego oprogramowania i kwestii związanych z możliwymi naruszeniami zapisów licencji. Jest to szczególnie istotne w kontekście oprogramowania takiego jak shareware czy trialware.

Choć bowiem dotychczasowe orzecznictwo pokazuje, że w naszym kraju naruszenia nie wiążące się z umyślnym osiągnięciem korzyści majątkowej nie są ścigane z urzędu jako naruszenia przepisów prawa autorskiego i kodeksu karnego (art. 278 par. 2), to nie oznacza to, że uniemożliwia to twórcom oprogramowania dochodzenia swoich praw w procesie cywilnym. I wcale nie musi to dotyczyć wyłącznie kwestii rozpowszechniania – równie dobrze może chodzić o niewłaściwe wykorzystanie, np. zastosowanie programu w miejscu pracy, albo niezastosowanie należytej atrybucji.

Radzimy więc: czytajcie licencje końcowego użytkownika (EULA) – a jeśli znajdziecie w nich coś, co się Wam nie podoba, zastanówcie się, czy nie lepiej skorzystać z Wolnego Oprogramowania, czyli takiego, którego, którego licencja znalazła się na liście utrzymywanej przez Free Software Foundation, lub też Otwartego Oprogramowania, korzystającego z licencji zaakceptowanych przez Open Source Initiative. Choć dla końcowego użytkownika przyznane przez nie prawa mogą wydawać się takie same, to nie są one tym samym. O różnicach i ich znaczeniu opowiemy w kolejnym artykule z serii Licencjonowanie Oprogramowania.

Programy Biznes Porady

..

Tak oni wam daja,,, prawo do uzytkowania". Nie macie nawet wlasnosci za ciezka kase! Zreszta czesto to co wypisuja w licencji jest czesto niezgodne z prawem. Nie moga tego zakazac. Ja jednak zawsze szukam gdy cos potrzebuje programow gnu. I praktycznie wszystko jest!
Przegladarka grafiki irfan. Rewelacja! Dzieki niej nawet mozna podmieniac grafiki w Heroes IV! Co jest ewnementem ale bez niej nie dal bym rady.
Dla grafikow Gimp. Znakomity
Do tekstow textedit i notebook. Znakomite. Przydaja mi sie do wszystkiego.
Ba nawet jak chcecie robic czcionki tak! Literki. Fontforge! Potezna machina do czcionek. Wszystko jest! Nie sprawdzalem co jest dla architektow czy urzedow ale na pewno jest!
W ogole jak ktos robil darmo trzeba korzystac!
Te produkty nie maja reklamy i tylko dlatego sa nieznane.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:45, 21 Kwi 2018    Temat postu:

Wybieramy najlepszą dystrybucję Linux
Przez MK - 20 kwietnia 20180
Facebook Twitter
Od czasu powstania pierwszej wersji w latach dziewięćdziesiątych darmowy system Linux zdążył rozpowszechnić się na miliony – a nawet miliardy – urządzeń na całym świecie. Jego popularność to idealny przykład sukcesu wolnego i otwartego oprogramowania. Od zeszłego roku Linux może się nawet pochwalić byciem najpopularniejszym systemem operacyjnym na świecie, a to za sprawą faktu, że znany wszystkim Android jest jedną z jego bardzo licznych wersji. No właśnie – świat Linuksa jest bardzo różnorodny, a wybór odpowiedniej dystrybucji może być przytłaczający. Warto przeznaczyć trochę czasu na poznanie zalet i wad różnych wariantów systemu Linux.

Na początek – dlaczego Linux?

Choć Windows zdecydowanie króluje wśród komputerów stacjonarnych, coraz więcej użytkowników rezygnuje z systemu Microsoftu. Wśród wad Windowsa wymienić można m.in. jego wysoką cenę (jeśli nie jest dołączany do kupowanego sprzętu), podatność na wirusy i ataki hakerskie, a także – zwłaszcza w przypadku najnowszej edycji – wiele wątpliwych decyzji Microsoftu w kwestii prywatności. Sama natura Linuksa rozwiązuje od razu pierwszy problem: wszystkie systemy oparte na jądrze Linux są w pełni darmowe, a ich kod źródłowy jest dostępny do wglądu dla każdego użytkownika.

Otwartość kodu powoduje z kolei, że użytkownicy mają możliwość zbadania i ewentualnego naprawienia wad systemu. Łatki przygotowywane przez użytkowników są następnie sprawdzane i często pojawiają się w nowszych wersjach jądra, dzięki czemu bardzo ciężko jest o pojawienie się niewykrytych luk w zabezpieczeniach. Oprócz otwartości, bycia darmowym oraz posiadania sprawniejszych zabezpieczeń, warto wspomnieć o kolejnej dużej zalecie Linuksa: jest nią możliwość dostosowania systemu do swoich potrzeb w praktycznie dowolny sposób. W internecie dostępne są tysiące przeróżnych dystrybucji, a każda z nich może znaleźć nieco inne zastosowanie lub też zwyczajnie spodobać się pewnym grupom użytkowników bardziej niż innym.

Co to właściwie jest dystrybucja Linuksa?

W przeciwieństwie do Windowsa czy macOS, Linux jest systemem bardzo zdecentralizowanym. Zamiast jednej wersji identycznej dla wszystkich użytkowników istnieją różne warianty przygotowywane przez różnych ludzi czy też organizacje. Dystrybucja Linuksa składa się z kilku podstawowych części: jądra Linuksa (jest ono mniej więcej takie samo w różnych wersjach systemu, jednak również może być modyfikowane), powłoki systemowej (w Windowsie – wiersz poleceń), narzędzi konfiguracyjnych, środowiska graficznego oraz zestawu aplikacji użytkowych. Wyróżniającą cechą jest często tzw. menedżer pakietów, czyli program pozwalający na instalację innych aplikacji. Zasadniczo każdy czytelnik po zdobyciu odpowiedniej wiedzy byłby w stanie złożyć z tych elementów własny system Linux.

Dla osób nowych w świecie Linuksa: Ubuntu lub Linux Mint

Przejście z dobrze znanego Windowsa na bardzo odmienny system może być dla wielu użytkowników nieco ciężka. Na szczęście dostępne są dystrybucje, które starają się znacznie usprawnić tę „przesiadkę”, skupiając się przede wszystkim na tym, żeby cały system po prostu sprawnie działał bez potrzeby konfigurowania go.

Jedną z najszerzej używanych dystrybucji jest Ubuntu, a za jego popularnością stoi między innymi łatwość używania. Dużo czasu przeznaczono na przygotowanie schludnego i przejrzystego interfejsu graficznego zwanego Unity. Zadbano także o automatyczne aktualizacje, dzięki którym sprzęt z Ubuntu może zawsze korzystać z najnowszych i najbezpieczniejszych wersji aplikacji. We wszelkich problemach, które może napotkać początkujący użytkownik, pomoże bardzo obszerna dokumentacja Ubuntu. Pomocna może okazać się także strona AskUbuntu, na której znajdziemy tysiące pytań i odpowiedzi na każdy temat związany nie tylko z Ubuntu, ale także ogólnie z Linuksem.

Ubuntu
Interfejs Linuxa Ubuntu
Utworzony w 2006 roku Linux Mint to kolejna propozycja dla początkujących użytkowników. Domyślne środowisko graficzne Cinnamon cechuje się podobnym do Windowsa rozkładem opcji i funkcji, co zdecydowanie ułatwi dostosowanie się do nowego systemu. Linux Mint to dystrybucja na tyle kompletna, że zazwyczaj po jej instalacji nie trzeba pobierać dodatkowego oprogramowania, jednak wciąż jest w stanie utrzymać dość mały rozmiar. Podobnie jak Ubuntu, Mint może pochwalić się dużą i pomocną społecznością.

Solidność i stabilność: Debian

Debian to jedna z najstarszych dystrybucji Linuksa – jego pierwsza wersja powstała w 1993, a więc zaledwie dwa lata po pojawieniu się najwcześniejszej wersji jądra Linux. W repozytoriach Debiana znajdziemy ogromną liczbę aplikacji. Niektóre z nich mogą mieć nieco starsze wersje, lecz wiąże się to z faktem, że zanim trafią do systemu są bardzo dogłębnie testowane. To czyni z Debiana idealną dystrybucję dla osób ceniących sobie stabilną, bezproblemową pracę systemu.

debian
Interfejs Linuxa Debian
Dla chcących więcej: Arch i Gentoo

Idealną okazją na głębsze poznanie działania systemu będą dystrybucje wymagające nieco więcej wkładu własnego użytkownika, takie jak np. Arch Linux czy Gentoo.

W przypadku Archa wyzwania zaczynają się już podczas instalacji – po uruchomieniu obrazu systemu widać tylko surowy wiersz poleceń, a konfiguracja systemu wymaga poznania odpowiednich komend. To pozwala na idealne dostosowanie końcowego efektu pod swoje potrzeby, a jednocześnie na naukę wewnętrznych struktur Linuksa. Na ArchWiki znajdziemy kompletną instrukcję instalacji, a także sporą liczbę artykułów wyjaśniających działanie poszczególnych elementów systemu. Informacje zawarte w ArchWiki oraz na forum Archa stanowią bogatą bazę wiedzy, która może się okazać przydatna także dla użytkowników korzystających z innych dystrybucji.

arch
Interfejs Linuxa Arche
Instalacja Gentoo przebiega podobnie jak Archa: możliwe jest jednak jeszcze większe dostosowanie systemu do swoich potrzeb, jako że jego komponenty muszą być manualnie skompilowane ze źródła. Dzięki temu Gentoo może być dobrym wyborem dla osób, które potrzebują zainstalować system na nietypowym sprzęcie, który wymaga pewnego dostosowania.

Dla estetów: Elementary Os

Elementary OS to zdecydowanie najlepiej wyglądająca dystrybucja Linuksa. Bardzo atrakcyjna powłoka graficzna użyta w Elementary OS nazywa się Pantheon, a jej design przypomina nieco macOS. Dedykowany instalator aplikacji AppCenter znacznie usprawni pobieranie nowych programów – nauka jego sprawnej obsługi może okazać się bardzo przydatna, ponieważ bazowa instalacja Elementary OS nie zawiera zbyt dużo domyślnych aplikacji.

Elementary OS
Interfejs Linuxa Elementary OS
Dystrybucje o węższych zastosowaniach

Jak już wspominaliśmy, w świecie Linuksa znaleźć można wersję systemu odpowiednią do każdego zastosowania. Warto wspomnieć np. o systemie dla graczy Steam OS – choć granie na Linuksie zawsze było problematyczne, od kilku lat powoli się to zmienia. Stworzona przez Valve platforma dystrybucji gier doczekała się dedykowanego systemu, w którym zadbano o szerokie wsparcie dla różnych kart graficznych, kontrolerów i innych sprzętów dla graczy. Oczywiście domyślnie zainstalowana jest aplikacja Steam. W 2015 roku wydano serię komputerów dla graczy Steam Machine, dla których właśnie przeznaczony jest Steam OS.

Skupienie na otwartości oraz bezpieczeństwie poskutkowało powstaniem wielu dystrybucji Linuksa, w których te dwa tematy się łączą. Osoby zainteresowane hakerstwem mogą na przykład skorzystać z systemu Kali Linux, który wyposażony jest w szereg narzędzi przeznaczonych do testowania zabezpieczeń i wykrywania luk. Jest to zatem ciekawa propozycja dla osób chcących zająć się bezpieczeństwem komputerów.

Linux Kali
Interfejs Linuxa Kali
Jeśli z kolei szukasz sposobu na zapewnienie sobie prywatności i anonimowości w internecie, idealnym wyborem będzie Tails. Warto wspomnieć, że z tej dystrybucji korzysta Edward Snowden, który udowodnił, że amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa od lat zbierała na masową skalę dane użytkowników największych sieci społecznościowych. Wszystkie informacje przesyłane przez internet podczas korzystania z systemu Tails Linux są przekierowywane przez sieć Tor, dzięki czemu nie pozostaje żaden ślad prowadzący z powrotem do używanego komputera. Dostępny jest także zestaw kryptograficznych programów, dzięki którym można zabezpieczyć swoje maile i pliki.

....

Android to Linux? Nie wiedzialem! To zwyciestwo!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:24, 23 Kwi 2018    Temat postu:

Ubuntu będzie wolne od wycieków pamięci GNOME, to wszystko była wina JavaScriptu
Strona główna Aktualności23.04.2018 12:11

eimi
Adam Golański
@eimi
Użytkownicy GNOME, prawdopodobnie najpopularniejszego dziś graficznego środowiska na Linuksie, od wielu miesięcy cierpią wskutek dziwacznego wycieku pamięci, który już po kilku godzinach pracy potrafi zająć sobie gigabajty RAM. I niewykluczone, że gdyby nie naciski ludzi z Canonicala, tak by jeszcze było długo – dla nich stabilność domyślnego dziś pulpitu Ubuntu to sprawa priorytetowa. Szczęśliwie można już powiedzieć, że wyciek został zatkany. Problem wyjaśnia w szczegółach deweloper innej korzystającej z GNOME dystrybucji, znanej pod nazwą Endless OS.

O problemach z wyciekiem pamięci w GNOME zrobiło się głośno po publikacji na łamach bloga OMG! Ubuntu, gdzie ostrzegano, że premiera Ubuntu 18.04 LTS tuż tuż, a tymczasem z domyślnym pulpitem GNOME 3.28 mamy poważny problem – wszelkie animacje interfejsu użytkownika znacząco zwiększają zużycie pamięci. Deweloperzy GNOME byli sprawy tej jednak świadomi już wcześniej, usterkę zgłoszono na GitLabie – bez jakichś konkretnych sugestii, co może być przyczyną. Nie wskazano też nikogo odpowiedzialnego za rozwiązanie. Niezadowoleni użytkownicy w mediach społecznościowych sugerowali, że to pewnie dlatego, że deweloperzy GNOME mają tak dużo RAM w swoich maszynach, że problemu nie zauważają.

REKLAMA

Pierwszy dokładnie problem opisał Carlos Garnacho – po długich zabawach z debuggerem stwierdził, że to jakiś problem z odśmiecaczem pamięci w powłoce GNOME Shell. Ta wskazówka nakierowała Georgesa Stavracasa z firmy Endless na właściwy trop – zachowanie odśmieczacza w GJS, wykorzystywanej przez GNOME przeróbce silnika JavaScriptu Mozilli SpiderMonkey.

heapgraph ujawnia wyciek pamięci
heapgraph ujawnia wyciek pamięci
Wygląda na to, że odśmiecacz GJS faktycznie brał się za odśmiecanie, kiedy był wyzwalany… tylko że w ogóle nie był wyzwalany. I wygląda na to, że powód wziął się z różnic w obsłudze odśmiecacza pamięci dla JavaScriptu i języka C. Silniki JavaScriptu śledzą potomne zależności między obiektami w pamięci. Zniszczenie obiektu pozwala na łatwe wyczyszczenie z innych pochodnych z niego obiektów. W wypadku C tak dobrze nie jest, obiekty nie śledzą swojego pochodzenia, jedynie podają, ilu mają właścicieli. Jeśli odśmiecacz pamięci z GJS zniszczy obiekt C, to zniknie on, a bezpośrednio zależne od niego obiekty zostaną zaznaczone do odśmiecenia.

Problem wynika stąd, że kompletnie nie wiadomo, kiedy to odśmiecenie nastąpi – jak pisze Stavracas, może to być za 10 minut, a może być to jutro. Więc obiekty pchają się na siebie do odśmiecenia, mają swoje potomne obiekty, które powinny być zebrane kiedyś później – i tak oto nic się nie traci, po prostu odśmiecacz nie pracuje poprawnie.

Początkowe rozwiązanie było bardzo agresywne, coś jak rzucanie granatem w mrowisko. Wywołuje się odśmiecanie za każdym razem gdy obiekt jest oznaczony do zniszczenia. Ma to mniejszy niż spodziewano się wpływ na wydajność, po prostu odśmiecacz działa znacznie częściej na mniejszej liczbie obiektów – przynajmniej tych związanych z GJS (nie ma to wpływu na inne mechanizmy zarządzania pamięcią).

Jest to jednak nieeleganckie i tymczasowe rozwiązanie. Opracowywane są lepsze łatki, które zmieniają działanie GJS i docelowo znacznie zwiększą płynność działania GNOME Shella. Obie łatki zostaną backportowane do GNOME 3.28.

Pierwsza dotyczy zmiany struktury danych obiektów JavaScriptu, zmiany która pozwoli przejść od algorytmu O(n) – czyli o czasie wykonania liniowo zależnym od rozmiarów zbioru, do algorytmu O(1), czyli o stałym czasie wykonania niezależnie od wielkości zbioru.

REKLAMA

Druga drastycznie zmniejsza liczbę tymczasowych alokacji pamięci, i jak wyjaśnia deweloper, daje najbardziej chyba odczuwalny wzrost wydajności pulpitu na komputerze.

Jakie z tego wszystkiego wnioski? Nam nasuwają się dwa. Pierwszy to tak, że nic dobrego z upowszechnienia się JavaScriptu i technologii webowych na pulpitach komputerów osobistych nie wynika – nie tylko jest to żenująco mało wydajne rozwiązanie, ale też utrudnia takie sprawy jak wielowątkowość. Drugi jest taki, że deweloperzy GNOME mają jednak bardzo szybkie komputery. SpiderMonkey? Niczego bardziej powolnego nie dało się znaleźć?

Jedno jednak jest pewne: Ubuntu 18.04 będzie wolne od problemów z wyciekami pamięci. I bardzo dobrze, może będzie można z nim dłużej popracować.

...

Zawsze sa problemy ktore trzeba pokonywac.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:32, 25 Kwi 2018    Temat postu:

Ubuntu Touch
Reklama na Linuxiarze.pl


Postanowiłem zrobić wpis dotyczący Ubuntu Touch. Choć wiele osób uznaje projekt za martwy, to społeczność Ubuntu Ports postanowiła przejąć pod swoje skrzydła rozwój mobilnego Ubuntu. Cannonical wsparł dotacją sprzętową Ubuntu Ports, czyli przekazał telefony, na których wcześniej pracowano nad wersją mobilną(*1). Warto sobie zadać pytanie, czym się różni zwykłe Ubuntu Desktop od Ubuntu Touch? Różnice są duże, nie tylko na pierwszy rzut oka.

Najważniejszą rzeczą jest zainstalowanie UT, czyli Ubuntu Touch na telefonie. Do tego potrzebne są zainstalowane pakiety android-tools-fastboot, android-tools-adb, phablet-tools i nmon, do tego zainstalowałem z pomocą komendy sudo snap install ubports-installer, instalator który pomoże nam przebrnąć przez niewygody procesu instalacji. Koniecznie trzeba posiadać sprawny kabel serwisowy, który połączy telefon z komputerem oraz wspierany telefon(*2). I tu pojawia się kolejny problem, bo mamy Androida na pokładzie. Musimy włączyć debugowanie USB, następnie, jeśli komputer wykrywa urządzenie, to znaczy po poleceniu adb devices i fastboot devices widzimy id urządzenia. Z tym drugim poleceniem jest taka trudność, że musimy wyłączyć komórkę, przycisnąć jednocześnie przycisk mocy i głośności, by fastboot mógł zobaczyć lub nie nasz sprzęt. Zakładając, że wszystko działa, przechodzimy do następnego kroku wpisując komendy adb reboot-bootloader, a następnie fastboot oem unlock. To działa na Nexusie 5, to jest mój model testowy. Gdy wszystko poszło sprawnie (czytaj bez błędów po drodze), możemy odpalić Ubports-installer, a następnie wybieramy model urządzenia, potem wersję systemu, z której chcemy skorzystać. Ja wybrałem stabilną 15.04. Wersja 16.04 jest rozwojowa.

Pod maską UT 15.04 korzysta z jądra 3.4.0-cyanogenmod-g2669fa0, natomiast UT 16.04 z 4.4. Wyjątkiem jest Nexus 5, który ma w UT 16.04 jądro 3.4. Jądro korzysta z tzw. “blobu”, czyli zamkniętych sterowników, więc aktualizacja do nowszego jądra spowodowałaby, że telefon stałby się nie bootowalny. Telefony są “przyzwyczajone” do standardowego API/ABI jądra.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy jest Unity 8, która w przeciwieństwie do Unity 7 napisanego w C++, Vala i QML, korzystającego z menadżera okien Compiz Fusion oraz biblioteki GTK+; napisana w QML i korzystająca z biblioteki Qt. W Unity 8 mamy do czynienia z konwergencją, czyli istnieje jedno środowisko graficzne na urządzenia mobilne i zwykłe komputery. Ponadto ekran blokady wyświetla informację pod postacią np. “Otrzymałeś dzisiaj wiadomość na Telegram”.

Demonem uruchomieniowym, zwanym powszechnie initem, jest upstart(*3) zastąpiony w wersji serwerowej i desktopowej przez systemd, który jest powszechnie znienawidzony wśród Unixowych i Linuxowych wyjadaczy. Daje to nadzieję na jego dalszy rozwój, na razie. Najbliższe plany dotyczą pracy nad UT 18.04. Nie ma pewności, jak długo upstart zostanie przy życiu.

Ma własną przeglądarkę, podpisaną jako przeglądarka webbrowser-app, która jest oknem na świat dla użytkowników UT. Jest to prosta przeglądarka oparta na API chromium i Blinku, gdzie domyślną wyszukiwarką jest dbająca o bezpieczeństwo DuckDuckGo, co oczywiście można zmienić w ustawieniach na Bing, Yahoo, Yandex czy jakąś inną, która bardziej nam pasuje. Można znaleźć w tej przeglądarce podstawowe funkcje, takie jak: pobrane pliki, przeglądanie w trybie prywatnym, zakładki, historia, znajdź, skromne ustawienia, jak wyczyść historię, wyczyść pamięć podręczną, zezwolenie na używanie aparatu i mikrofonu, można przywrócić poprzednią sesję przy starcie oraz zresetować ustawienia przeglądarki. Przeglądarka jest zabezpieczona dzięki piaskownicy, soczewki mogą być zabezpieczone, ale nie muszą.

Instalujemy oprogramowanie przez OpenStore. Nie potrzebujemy do tego podania hasła, ale już otwierając terminal musimy podać. Zainstalowałem “soczewki”, czyli webowe apki, takie jak: oficjalne Amazonu i ebaya, nieoficjalną Aliexpress. Do tego jakieś social media, jak: Facebook, Twitter oraz Instagraph, czyli klient Instagrama, są to oczywiście apki nieoficjalne. Te webowe apki są oczywiście uboższe pod względem braku wielu funkcji i designu, ale też mają zdecydowanie mniejsze rozmiary, więc zajmują mniej miejsca na dysku. Fanów pisania rozczaruje brak możliwości zalogowania się do Fmessengra, odpowiednika Messengera, za to w OpenStore znajdziemy klienta Hangouts pod nazwą Hangups, którego nie udało mi się zainstalować. Istniałaby więc pewna możliwość przestawienia się z jednego monopolisty do drugiego, zakładając że obydwa klienty działałyby jak należy.

Dość ciekawą alternatywą dla komunikatorów Googla i Facebooka jest Telegram, który jest aplikacją natywną. Jest to bezpieczny komunikator, który naraził się władzom Rosji nie wydając kluczy szyfrujących. Polecam grupy:
t.me/UBports_PL
ubports.com/page/get-ubuntu-touch
t.me/UBports_Unity8
t.me/WelcomePlus
które dotyczą UT i Unity8.

Kolejną ciekawą aplikacją jest przeglądarka dokumentów, która jest oparta na LibreOffice’ie. Potrafi otwierać pdfy. Kolejnym programem wartym zainstalowania jest LogViewer, który pokazuje logi systemowe, to program dla ludzi, którzy chcą wiedzieć, co się dzieje w systemie. Ale co zrobić, gdy chcemy znaleźć jakieś miejsce, dotrzeć na jakąś ulicę? Od tego mamy uNav oparty o bazy danych OpenStreet. Niestety nie miałem odwagi testować go w praktyce w terenie, ale słyszałem od innego użytkownika, że apka jest średnia, na szczęście jest otwarta.

Hasło jest wymagane do terminala i UT Tweak Tool. W terminalu nie działa przesuwanie do wcześniejszych linii, gdy wyświetli się np. pomoc do programu opcją -h. Zdziwił mnie brak polecenia man, jest za to: less, cat, grep, nano i vi oraz vim. UT Tweak Tool jest do zainstalowania z OpenStore, posiada kilka funkcji pogrupowanych w zachowanie, “aplikacje i soczewki” oraz system. W systemie mamy: debugowanie USB, przesyłanie plików i tajemniczy Remote Network Driver Interface Specyfication, a ponadto informacje o systemie, możliwość instalacji pakietu ręcznie, jeśli go pobraliśmy z sieci oraz bardzo ryzykowną funkcję zrobienia nadpisania obrazu systemu. W “aplikacjach i soczewkach” mamy wyszczególnione, ile miejsca na dysku zajmuje apka, z jakich uprawnień korzysta, czyli internet, możliwość odgrywania dźwięku, itp. W zachowaniu są ulubione apki, tryb użytku (do wyboru są dwie opcje staged i windowed, druga opcja mi nie działa), ustawienia launchera (tu chodzi chyba o belkę z apkami po lewej), wskaźniki baterii i menu, a ponadto Edge sensivity, czyli ustawienie czułości reakcji na gesty.

Największą wadą w moich oczach jest słabsza praca na baterii w porównaniu do Androida 5.0.1, pierwszą wersją był Android 4.4, z którego zrobiłem aktualizację. Drugą wadą jest jakość apek, którym czasami dużo brakuje. Trzecią wadę stanowi mała ilość aplikacji. To czy będzie się rozwijał pod kątem narzędzi dostępnych z terminala, czy bardziej apek mobilnych pozostaje kwestią otwartą na łonie społeczności.

Instalacja polega na zainstalowaniu Halium, czyli zmodyfikowanej wersji Androida, na którym instalujemy obraz Ubuntu, a potem uruchamiamy. Jeżeli nie portujemy naszego OSa na inne telefony to możemy skorzystać z aplikacji UBInstaller dostępnej na Windowsa, Mac OS X i Ubuntu, a bardzo prawdopodobne, że są też paczki na inne dystrybucje GNU/Linuxa, bo jest aplikacja otwartoźródłowa.

W oparciu o nasz system mobilny stworzono Plasma Mobile, czyli odmianę z KDE, jest instalowany na NEONie bazującym na rootfs, Archu bazującym na rootfs i postmasterOS, czyli przeróbce Alpine Linuksa. Nie znalazłem w oparciu o co powstaje system z GNOME Mobile, ale jest wielce prawdopodobne, że też będzie oparty na Ubuntu.

*1 – news.softpedia.com/news/canonical-donates-ubuntu-phones-to-ubports-to-continue-ubuntu-touch-development-519877.shtml
*2 – ubuntu-touch.io/devices#/
*3 – github.com/ubports/upstart

...

W ogole chyba dobrze by zrobilo dodac Android do Linuxa bo to ludzie znaja a Linux slabo. Android na pc bylby chwytliwym hadlem. Android Ubuntu Android Mandriva Android Fedora itd. Zwiekszyl by sie moze zasieg na PCtach. Duzo nazw trudno wypromowac.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:45, 26 Kwi 2018    Temat postu:

Ubuntu już do zaktualizowania, o ile nie boicie się wielu usterek na starcie
Strona główna Aktualności26.04.2018 12:00Adam Golański
@eimi
Ubuntu 18.04 LTS już jest, mimo że oficjalnie na stronach internetowych linków jeszcze nie ma. Najważniejsza w ostatnich latach premiera systemu Canonicala startuje cicho, informację opublikowano dopiero na wiki. Już teraz jednak możecie zaktualizować wydania 17.10 i 16.04 LTS, jak również pobrać instalacyjne ISO. Czy jednak warto? Lista znanych i nienaprawionych problemów wydaje się trochę zbyt długa, jak na coś, co ma być stabilnym wydaniem o rozszerzonym okresie wsparcia. Niestety, takie są konsekwencje przywiązania do regularnego cyklu wydawniczego.

Od ostatniego wydania beta żadnych nowości oczywiście nie ma. Kto miał okazję wtedy testować Ubuntu, dobrze wie, czego się spodziewać. Przypomnijmy dla pozostałych najważniejsze zmiany w tym wydaniu:

Domyślny pulpit GNOME w Ubuntu 18.04 LTS
Kernel zaktualizowany został do wersji 4.15.
Domyślny pulpit to mocno zmodyfikowane GNOME 3.28 zamiast Unity.
Domyślnym menedżerem sesji jest GDM zamiast LightDM (sesja X działa teraz pod wirtualnym terminalem Ctrl-Alt-1)
Podczas instalacji można zrezygnować z partycji wymiany i zastosować w zamian plik wymiany.
Pojawiła się opcja „minimalnej instalacji”, w której dostajemy tylko podstawowe narzędzia i przeglądarkę.
Instalator nie oferuje już opcji szyfrowania katalogu /home użytkownika, Ubuntu 18.04 LTS stawia na całodyskowe szyfrowanie.
Wszystkie okienka mają teraz swoje widżety po prawej stronie, jak w Windowsie.
Możliwe jest drukowanie bez sterowników.
Wiele systemowych narzędzi (m.in. Kalkulator, Znaki, Logi czy Monitor systemu) oferowanych jest w postaci paczek snap.
Licznym aplikacjom systemowym, w tym menedżerowi plików nautilus, ustawieniom i sklepowi z aplikacjami mocno odświeżono interfejs.
Sklep z aplikacjami obsługuje przełączanie się między kanałami snapów.


Kalendarz obsługuje prognozy pogody.
Domyślnie instalowana jest aplikacja listy rzeczy do zrobienia.
LibreOffice oferowane jest w wersji 6.0, Firefox pozostaje domyślną przeglądarką i oferowany jest w wersji 59.
Zniknął z systemu Python 2, choć wciąż będzie można go doinstalować z repozytoriów.
OpenSSH wymaga kluczy co najmniej 1024-bitowych.
Koniec 32-bitowych obrazów Ubuntu Desktop – Canonical powoli kończy z architekturą x86.
Niestety obok tej długiej listy nowości mamy nie mniej długą listę usterek, których do tej pory nie udało się naprawić. Wiele z nich to usterki w GNOME, na których rozwiązanie trzeba będzie czekać, aż się programistom upstreamu zechce tym zająć. Niektóre to prawdziwe blokery dla jakiejkolwiek, nie tylko poważnej pracy – np. niewyświetlanie ekranu logowania na zewnętrznym wyświetlaczu. Nie można też wybrać całodyskowej instalacji na istniejącym już podziale partycji z wolumenami logicznymi, ekran logowania się zawiesza po wpisaniu niewłaściwego hasła… a pewnie takich drobiazgów teraz znajdzie się więcej.

Sklep z aplikacjami – zarówno snapy jak i paczki .deb w jednym interfejsie
Jeśli jednak chcecie spróbować, to ISO z Ubuntu 18.04 Bionic Beaverem znajdziecie już na serwerach Canonicala. Możliwa jest także aktualizacja z wcześniejszych wersji – 16.04 LTS lub 17.10. W tym celu w panelu Oprogramowanie i aktualizacje należy wybrać trzecią zakładkę (Aktualizacje) i tam wybrać w rozwijanym menu Powiadamianie o nowych wydaniach Ubuntu na Każdej nowej wersji.

Następnie należy przez Alt-F2 wywołać dialog poleceń i wpisać tam update-manager -cd. Uruchomi to menedżera aktualizacji, który powiadomi o dostępności 18.04. Wystarczy kliknąć Aktualizuj i poczekać, aż menedżer zakończy pracę.

...

Coz. Darmowe to musi być ochota do pracy. Zloslywy gnom najbardziej szkodzi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:02, 30 Kwi 2018    Temat postu:

PNowy GIMP to przełom: sprawdź co darmowy edytor grafiki da zawodowcom
Strona główna Aktualności28.04.2018 11:06

eimi
Adam Golański
@eimi
Najpopularniejszy otwartoźródłowy, darmowy edytor grafiki i zdjęć po sześciu latach doczekał się kolejnego dużego wydania. GIMP 2.10 jest już dostępny na serwerach projektu. To wciąż jest aplikacja zbudowana na starej bibliotece GTK2, migracja do GTK3 długo jeszcze nie nastąpi, ale czy to takie ważne? W praktyce dostajemy dziesiątki wartych uwagi ulepszeń, które przydadzą się chyba każdemu użytkownikowi – czy jest fotografem, grafikiem, webdesignerem czy też po prostu okazjonalnie chce sobie wykadrować obrazek.

Najważniejszą ze zmian jest niemal całkowite przeniesienie przetwarzania obrazu na bibliotekę GEGL. GIMP wykorzystuje ją teraz nie tylko dla kilku narzędzi kolorów i obsługi warstw. Teraz służy też do zarządzania kaflami i tworzy dla każdego projektu acykliczny graf. To fundament pod niedestrukcyjną edycję grafiki, która przyjdzie w kolejnych wersjach edytora.

REKLAMA

GIMP 2.10 z nowym splashem: bardzo ładne grzybki
Oczywiście możemy też dzięki GEGL pracować z kolorową grafiką do 32-bit na kanał, w liniowej przestrzeni kolorów RGB, a nie tylko postrzegalnej, skorygowanej gammą przestrzeni jak dotąd.

Rdzenną funkcją GIMP-a stało się teraz zarządzanie kolorami. To już nie tylko wtyczka, wsparcie dla zarządzania kolorami znajdziemy na poziomie wszystkich widżetów jakie występują w programie, nawet podglądu obrazków. Dzięki zastosowaniu biblioteki LittleCMS v2 można korzystać też ze standardowych profili kolorów ICC v4.

Teraz więc w GIMP-ie otworzymy i zapiszemy obrazy w formatach TIFF, EXR, RGBE i PSD bez żadnych strat. Można nawet importować obrazy FITS mające do 64 bitów na kanał. Doszło też wsparcie dla webowego formatu grafiki WebP, a także możliwość edycji metadanych dla Exif, DICOM, IPTC i XMP.

Operacje GEGL-owe na każdym kroku
Pojawiło się kilka nowych GEGL-owych filtrów, które powinny szczególnie zainteresować fotografów: Exposure, Shadows-Highlights, High-pass, Wavelet Decompose i Panorama Projection. Dodano też możliwość stosowania programów RawTherapee i darktable jako wtyczek GIMP-a do otwierania zdjęć. w formatach RAW.

Ulepszono wiele narzędzi, doszły też nowe, na czele z nowymi transformacjami: Warp, Unified i Handle oraz lepszym zaznaczaniem, nawet po subpikselach. Usprawniono też malowanie dzięki możliwości rotacji i odwracania płótna, trybowi malowania symetrycznego, wsparcia dla pędzli w formacie MyPaint.

GIMP działa już w większości operacji wielowątkowo, oddziela rysowanie interfejsu od przetwarzania grafiki, a jeśli mamy stabilne sterowniki OpenCL, to możemy cieszyć się też akceleracją GPU. Domyślnie jest to jednak wyłączone, trzeba akcelerację włączyć w Edit > Preferences > System resources.

REKLAMA

Szary interfejs, nowy motyw ikon i obsługa OpenCL
Interfejs programu oferuje teraz nowe motywy graficzne (jasny, szary, ciemny i systemowy), nowe, mniej rozpraszające ikony interfejsu, podstawowe wsparcie dla wyświetlaczy HiDPI przy skalowaniu ikon.

Z kompletną listą zmian możecie zapoznać się w informacjach o wydaniu. Sporo tego jest, to wspaniałe wydanie, którym warto pobawić się przez weekend… o ile korzystacie z Linuksa. Nie przygotowano bowiem jeszcze stabilnej wersji na systemy Microsoftu. Za to użytkownicy linuksowych dystrybucji nie muszą czekać, aż opiekunowie ich dystrybucji zaktualizują wersję GIMP-a w repozytoriach. Pomógł format Flatpak, dzięki któremu jednym kliknięciem (zainstaluj flatpaka GIMP-a) możecie zainstalować całą paczkę z zależnościami, o ile macie Flatpaka w systemie.

Reasumując, to ogromny krok naprzód dla wolnych multimediów – GIMP wciąż oczywiście ustępuje Photoshopowi w kwestii niedestrukcyjnych zmian, jednak już dziś może być swobodnie wykorzystywany w pracy z poważnymi formatami grafiki. I jest naprawdę szybki, odczuwalnie szybszy we wszystkich operacjach graficznych od wersji poprzedniej. Gratulacje dla zespołu deweloperów – warto sobie uzmysłowić, że grupa pod wodzą Michaela Natterera to co najwyżej kilkanaście osób, które nigdy nie miały do dyspozycji zasobów, jakimi dysponuje Adobe.

...

Znakomity! Juz stare wersje sprzed 10 lat byly swietne. Mnostwo ludzi zostalo grafikami. Np ci od u nas od Herosow III co modyfikuja to Gimp byl pierwszym programem. Nie zostali by pewnie grafikami gdyby mieli za pare tysiakow kupowac.

I ja oczywiscie tez! Jeden z podstawowych programow. Pierwszy chyba ktory sciagnalem o ile pamietam te dawne czasy. Najpierw probowalem tym wmontowanym w Windows. Ale slaby to trzeba cos lepszego. I wtedy Gimp. Do dzis.

On jest o wiele za dobry jesli chcecie tylko pomajstrowac w zdjeciach. A i dla grafikow tez. Oczywiscie w pracy np. nad grami to moga byc jakies dziwaczne wymogi. Ze musi byc podswietlone pod katem ilus stopni itd. Stad takie opcje. Poza tym chodzi o to aby rozpoznawal jak najwiecej formatow graficznych. Tu jednak mozna sobie pomoc np. Irfanem tez darmo i konwertowac.

Jednym slowem swietna rzecz. Jeden ze sztandarowych tworow otwartego oprogramowania. Wielki sukces i mnostwo dobra przyniosl.
Ale dla mniej potrzebujacych sa i inne np. Paintnet tez potrzebny. Musza byc programy na roznym poziomie. Gimp to szczyt.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:56, 02 Maj 2018    Temat postu:

Fedora 28 dostępna do pobrania

Wcześniej swoją premierę miało Ubuntu, teraz można pobrać najnowszą Fedore o numerze 28.

qdt2k 8 godz. temu +1
Całkiem atrakcyjnie wygląda lista usprawnień dla laptopów/desktopów. W końcu repozytorium nVidia, Steam. Do tego lepsza obsługa zarządzania energią dla laptopów.
Ale openSUSE Leap 15 już za 2-3 tygodnie.

...

Przedtem Ubuntu teraztFedora. Czyli dla bardziej zaawansowanych informatycznie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:22, 06 Maj 2018    Temat postu:

Już jest nowe środowisko graficzne Linux Minta – ale testować trzeba je gdzieś indziej
Strona główna Aktualności06.05.2018 15:08

eimi
Adam Golański
@eimi
Do wydania Linux Minta 19 zostało jeszcze trochę czasu, już dzisiaj jednak możemy bliżej zapoznać się z nową wersją jego środowiska graficznego Cinnamon. Nie, nie szukajcie żadnych repozytoriów PPA, oznaczona numerem 3.8 nowa wersja Cinnamona wymaga do działania zupełnie nowych wersji bibliotek i po prostu nie uruchomicie jej na Mincie 18.x. Paradoksalnie, zamiast tego należy sięgnąć po dystrybucje typu rolling-release, takie jak Arch i jego pochodne (Manjaro, Antergos itp.). A sprawdzić warto, Cinnamon staje się środowiskiem graficznym nie tylko prostym i wygodnym, ale też coraz bardziej konfigurowalnym.

Po zainstalowaniu nowego Cinnamona 3.8 (sudo pacman -S cinnamon) na pierwszy rzut oka zauważym, o ile szybsze stało się rysowanie nowych okienek, zarówno na pulpicie jak i w widokach podglądu. To zasługa ulepszeń w bibliotece muffin jak i zapożyczeń z GNOME – znacznie rzadziej konieczne jest przerysowywanie całego ekranu. Poprawki w bibliotece rozszerzeń menedżera plików nemo sprawiły zaś, że szybciej wyświetlana jest zawartość katalogów, szczególnie tych pełnych multimedialnych plików. Znacznie lepiej i szybciej działa też wyszukiwarka plików.

Cinnamon 3.8 na Manjaro Linuksie
Cinnamon 3.8 na Manjaro Linuksie
Gdy już napatrzymy się na szybkie rysowanie okienek, można zauważyć kolejne zmiany. Znacznie lepiej wyglądają okienka typu CSD (czyli te dające możliwość umieszczenia wszelkich widżetów w belce okna, wprowadzone w GTK 3. Ustawienia sieci wyglądają nowocześniej, zawierają elementy z GNOME 3.24 i 3.26. Rozszerzono możliwości apletów Xlets, można w nich teraz definiować opcje kolumn przy korzystaniu z list, ustawienia są ładnie podświetlane, dodano też obsługę prostych wyrażeń z operatorami prawdziwościowymi do porównywania wartości.

Sensowniej zachowują się powiadomienia, mają wreszcie przycisk zamknięcia i nie znikają po najechaniu na nie wskaźnikiem myszy. Cinnamon dba, by żadna aplikacja nie mogła zaspamować pulpitu powiadomieniami, ustawiając limity dla wszystkiego poza przeglądarkami. Uaktywnienie aplikacji sprawia, że powiadomienia znikają. Można też wymusić wyświetlanie powiadomień na dole ekranu.

Kilka zmian ulepszy korzystanie z Cinnamona na laptopach: przed uśpieniem ekran zostaje synchronicznie zablokowany, w ustawieniach zasilania można teraz wybrać opcję Natychmiast wyłącz dla zamkniętej pokrywy i awarii baterii, a jeśli myszka nie jest podłączona, Cinnamon natychmiast próbuje włączyć gładzik. Wyłączono też przyciski usypiania i hibernacji przy zablokowanym ekranie.

Lepsza wyszukiwarka plików, większe możliwości konfiguracji – i sporo więcej
Lepsza wyszukiwarka plików, większe możliwości konfiguracji – i sporo więcej
Ulepszono kontrolkę dźwięku: pozwala ona ustalić maksymalną głośność do nawet 150%, co obsługiwane jest też potem przez klawisze sterowania mediów. Dodano również możliwość niezależnego wyciszenia mikrofonu oraz głośników.

Cinnamon 3.8 to też kilka ważnych zmian „pod spodem”: nowy interpreter JavaScriptu działający na bazie silnika Mozilla SpiderMonkey 52, wsparcie dla protokołów [link widoczny dla zalogowanych] elogind oraz systemd-timedated1 (który zastąpi sieciowe protokoły czasowe ntp i ntpdate), przepisanie komponentów w Pythonie na Pythona 3 i zaprzestanie samodzielnego ustawiania zmiennych dla aplikacji QT5 (o to powinny zadbać dystrybucje).

Ogólnie wrażenia są bardzo dobre i możemy się tylko cieszyć, że deweloperzy Linux Minta nie zrobili tego samego co Canonical i nie porzucili Cinnamona. Środowisko to nie tylko pozostaje przyjazne dla początkujących użytkowników, ale też oferuje coraz więcej pod względem konfigurowalności – można je uznać za poważnego rywala dla KDE Plazmy.

Pierwsza wersja beta Linux Minta 19 z Cinnamonem powinna pojawić się jeszcze w maju. Jeśli nie chcecie czekać, a gotowi jesteście na przeznaczoną już dla bardziej zaawansowanych użytkowników dystrybucję, to polecamy rozwijane przez społeczność Manjaro Linuksa z pulpitem Cinnamon. Obrazy ISO znajdziecie na stronach OSDN (Open Source Developer Network).

...

Linux ma te przewage ze nie musi na sile zmieniac rozwiazan tylko po to aby wymusic sprzedaz nowego modelu zeby byl zysk. Spokojnie mozna zachowac stare dobre rozwiazania.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:29, 07 Maj 2018    Temat postu:

Ruch open source kończy 20 lat. Po dwóch dekadach otwarty kod stanowi nawet 90% nowych aplikacji
Nika Dzisiaj, 11:58
W lutym tego roku minęło 20 lat od spotkania The Open Source Initiative (OSI) uważanego za symboliczne narodziny ruchu open source. Wydarzenie dało również początek organizacji, której misją jest promowanie otwartych rozwiązań. Trend, któremu początkowo nie wróżono sukcesu, upowszechnił się w sektorze technologicznym.
reklama czytaj dalej


Według firmy doradczej Forrester programiści pracujący nad rozwojem nowych aplikacji nawet w 80-90% korzystają z otwartych komponentów. Na niezauważanie open source nie mogą sobie pozwolić nawet firmy dotąd kojarzone wyłącznie z rozwiązaniami zamkniętymi.

Na początku 1998 roku Netscape, firma współpracująca z Raymondem opublikowała kod źródłowy swojej przeglądarki Netscape Communicator, co stanowiło impuls do zorganizowania spotkania The Open Source Initiative, na którym powołano do życia organizację wspierającą rozwój otwartego oprogramowania. OSI przyczyniła się do opublikowania dokumentu „Open Source Definition”, a tym samym do upowszechnienia się samego terminu. Open source dotyczy oprogramowania, którego kod źródłowy został upubliczniony i jest powszechnie dostępny – w odróżnieniu od rozwiązań zamkniętych, gdzie taka wiedza objęta jest tajemnicą przedsiębiorstwa. Udostępnianie kodu pozwala na szybsze i bardziej efektywne tworzenie nowych rozwiązań i usprawnianie tych już istniejących. Dodatkowo, użytkownikom daje większą elastyczność w zakresie dostosowywania oprogramowania do własnych potrzeb.

Popularność rozwiązań opartych o technologie open source pokazuje, że można z powodzeniem działać w branży technologicznej, udostępniając jednocześnie swoje know-how w postaci kodu źródłowego oprogramowania. Dwie dekady temu rynek nie widział w takim podejściu biznesowego uzasadnienia. Dziś z open source codziennie korzystają choćby miliony użytkowników smartfonów. Otwarty kod jest silnie obecny także w oprogramowaniu dla biznesu. Wiele firm posiadających własne centra danych, korzysta właśnie z otwartych systemów operacyjnych. Z kolei, jeśli przyjrzymy się najistotniejszym kierunkom rozwoju IT, okaże się, że również one są zdominowane przez otwarte technologie. Wystarczy wymienić rynek konteneryzacji, data science czy uczenia maszynowego. Open source należy więc postrzegać jako źródło innowacji w sektorze technologicznym, jak mówi Dariusz Świąder z Linux Polska.

Jak wynika z ostatniego badania Black Duck Open Source 360 Survey, przeprowadzonego wśród ok. 900 respondentów, 90% organizacji używa otwartego oprogramowania, a 60% zwiększyło skalę jego wykorzystania w ciągu ostatniego roku. Ponadto 63%. ankietowanych uważa, że open source przyspiesza wdrożenie innowacji, a 61%, że wykorzystane otwartych komponentów poprawia jakość tworzonych rozwiązań.

Źródło: Linux Polska

...

Wielki triumf! W internecie kapitalizm przegral! Zwyciezyla filozofia otwartego wolnego oprogramowania. W dziedzinie mobilnej moze 1% aplikacji nie ma darmowych odpowiednikow.
Tu mozemy podziekowac Billowi Gatesowi gdyby nie jego potworna pazernosc i żądanie za program 150$ a nie np. 15$ ruch otwartych oprogramowan moglby nie powstac. Bo komu by sie chcialo oszczedzac 15$? Tanie programy mogly uksztaltowac model platnego internetu. Wprawdzie nisko ale to tu to tam i sie uzbiera.

Zwyciezyla wolnosc ale nic nie jest dane na zawsze! Bandyci nie spia. Szukaja dojsc do Waszyngtonu do Brukseli. Acta Kopa Sopa czy co tam... Platne linki! Pomysly psychopatow a jednak jak zasniemy to sie obudzimy w wiezieniach za,,piracki link" lub,, piracki obrazek".
Wolnosc nie jest dana raz na zawsze. Trzeba ja stale zdobywac. Kto to powiedzial? Jan Pawe...? Tu widzicie w praktyce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy