Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Bohaterstwo podczas narodzin !

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 40049
Przeczytał: 144 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:36, 04 Lut 2011    Temat postu: Bohaterstwo podczas narodzin !

Mówili: weź chemię i zabij dziecko. Urodziłam mimo raka.

Lekarze radzili, żebym usunęła ciążę. Twierdzili, że może przyspieszyć rozwój raka. Z ust specjalisty padło nawet stwierdzenie, że mogę dokonać automatycznej aborcji, biorąc chemię.



Dziś mój synek Leoś ma 3,5 roku i jest zupełnie zdrowy. Zaraz po urodzeniu dostał maksymalną liczbę dziesięciu punktów w skali Apgara. Jest dla mnie żywym dowodem na to, że dobrze zrobiłam, nie poddając się presji lekarzy straszących pogłębieniem się nowotworu i doradzających aborcję. Mogę mówić o chorobie tak otwarcie tylko dzięki obecności Leosia. Daje mi ogromne pokłady energii, sprawiając, że ze słowem „rak” – dotąd będącym w moim życiu tematem tabu – nagle, po porodzie, udało mi się oswoić. Jeszcze w szpitalu, z malutkim synkiem na rękach, po raz pierwszy pokazałam się rodzinie bez peruki, zupełnie łysa. Przyznając się do przejścia obustronnej mastektomii. Myśląc i mówiąc o tym, nie czułam wstydu.

Potrafiłam również przyznać się przed samą sobą, że co prawda ja, Magda, jestem ciężko chora, ale nigdy nie byłam równie szczęśliwa. Wtedy też podjęłam decyzję o stworzeniu Fundacji Rak’n’Roll, Wygraj Życie, w której kobiety w podobnej sytuacji otrzymają informacje co robić i do kogo się kierować, ale mogą też spotkać się ze sobą i porozmawiać. Niestety wciąż mało osób wie, że można leczyć się w ciąży.

Magda Prokopowowicz: Początki

Miałam 27 lat, kiedy wykryto u mnie nowotwór złośliwy. Zupełnie przypadkiem, bo biorąc prysznic, wyczułam w prawej piersi guzek. Błyskawicznie przeszłam pierwszą operację. Okazało się jednak, że to obustronny rak piersi. Musiałam szukać nowych klinik w Warszawie (wcześniejsze leczenie odbyło się w Łodzi), aby kontynuować leczenie. Przez chwilę osłabłam psychicznie i byłam bliska decyzji, by przestać się leczyć. Traumatyczne przejścia z dzieciństwa (oboje rodzice dość młodo zmarli na raka) sprawiły, że wystraszyłam się leczenia. Jak żywe stawały przede mną obrazy, kiedy dwoje ukochanych ludzi, wycieńczonych i zmęczonych chorobą, odchodzi. Właśnie mimo ton leków, które brali, a które w założeniu lekarzy miały im pomóc. To utrwaliło we mnie przekonanie, że rak to wyrok.

Informacja o ciąży była dla mnie jednocześnie wielkim szczęściem, ale równocześnie towarzyszył mi dramat w postaci choroby nowotworowej. Byłam przekonana, że nie mogę zajść w ciążę, z powodu wcześniejszego leczenia. Już wiem, że niczego nie można być w życiu pewnym.

Co chciałabym powiedzieć innym ciężarnym chorym na raka? Żeby się nie poddawały i wierzyły, że wszystko ułoży się dobrze - Zofia Golba


Wczoraj spotkałam w szpitalu onkologicznym młodą, świeżo poślubioną 25-letnią kobietę. Rok temu przeszła mastektomię, potem brała chemię i rak się zatrzymał. Po chemioterapii często zatrzymuje się miesiączka, więc potem trzeba kilka miesięcy odczekać, żeby hormony zaczęły prawidłowo działać. Wiele razy poruszałam z kobietami ten temat i zawsze okazywał się on tabu. Nikt z nami nie rozmawia, nie planuje, że na przykład mogłybyśmy zamrozić jajeczko i po zakończonej terapii starać się o dziecko. Lekarze boją się poprowadzić ciężarną chorą na raka, woląc doradzić jej aborcję.

Czekanie

Trafiłam na konsultacje, jednak onkolodzy powtarzali mi, że lepiej usunąć dziecko. Twierdzili, że ciąża może tylko pogłębić nowotwór. Ja jednak nie wyobrażałam sobie takiego rozwiązania. Postanowiłam więc, że zaniecham chemii – uważając ją za szczególnie toksyczną – dopóki nie znajdę lekarza, który będzie chciał się zająć nie „mną” ale „nami”; myśląc tu o płodzie. Chodziłam gdzie mogłam, do placówek państwowych i prywatnych. Ktoś mi w końcu polecił Mediolan, sugerując, że znajduje się tam jedna z najlepszych klinik onkologicznych. Również z ust włoskiego lekarza usłyszałam jednak o aborcji. Jeden specjalista stwierdził nawet, że mogę dokonać jej automatycznie, stosując chemioterapię. Nie wierzyłam, że lekarz był w stanie takie słowa z siebie wydusić. Tym bardziej, że przecież mówił o dziecku, które już we mnie żyło.

Przybita trafiłam przypadkowo do dr Jerzego Giermka z centrum onkologii w Warszawie. Zanim zgodził się wziąć „nas” pod swoją opiekę, trzykrotnie pytał, czy jestem pewna, że chcę urodzić dziecko. Dopytywał, czy wspólnie z mężem będziemy je w stanie wychować. Dopiero wtedy przedstawił mi całą historię leczenia. Krótko potem przeszłam operację,obustronną mastektomię.

Chemioterapię rozpoczęłam na początku drugiego trymestru, a zakończyłam dwa tygodnie przed porodem. Różniła się od zwykłej tym, że została rozłożona na trochę więcej dawek. Pamiętam, jak po jednym z takich zabiegów poszliśmy z mężem do szkoły rodzenia. Siedzieliśmy tak zanurzeni w świecie noworodków, kiedy w pewnym momencie jedna z pań zwróciła się do prowadzącej, że była w salonie fryzjerskim i chciała przefarbować włosy, ale powiedziano jej, że w ciąży nie wolno. Uśmiechnęłam się do siebie pod nosem. Czymże jest bowiem farbowanie włosów w obliczu mojej chemioterapii? Kiedy z powodu toksyczności chemii wypadły mi wszystkie włosy.

Eliza Pawlik, przyjaciółka Magdy: Wraz z dzieckiem rodzi się największa motywacja do życia.Madzia dla Leosia bez wahania pójdzie na wojnę o własne życie i oczywiście ją wygra, dla niego i dla siebie. Odkąd ją znam, osiąga sukces w każdej sprawie, na której jej naprawdę zależy.

Dr Jerzy Giermek: Leczenie

To moje dzieci – tak mówię o każdym z potomków moich pacjentek. Pracuję w klinice nowotworów piersi warszawskiego centrum onkologii i od 15 lat pomagam ciężarnym chorym na raka piersi. Dochowałem się blisko 30 dzieci, z czego najstarsze ma dziś 14 lat. Nie wiadomo, ile kobiet nie zdecydowało się na leczenie w ciąży. W Polsce statystyki zachorowań na raka piersi nie wyróżniają ciężarnych. Jednak międzynarodowe badania pokazują, że jedna na 3-10 tys. kobiet w ciąży ma raka piersi. W Polsce jest to ok. 30 rocznie, z czego większość decyduje się na aborcję.

Lekarz ani nie nakłaniał mnie do utrzymania ciąży, ani nie przekonywał do aborcji. Uprzedził tylko, że przez ten okres mogą wystąpić przerzuty - Aneta Dul.


Wiele zależy od typu nowotworu i tego, jak bardzo jest on zaawansowany. Są pewne rodzaje, których leczenie w okresie ciąży jest niemożliwe i zagraża życiu i zdrowiu kobiety. W przypadku raka piersi jest tak, że jeżeli został on wykryty wcześnie, wystarczy zabieg operacyjny, który z powodzeniem można przeprowadzić również u kobiet w ciąży. W bardziej zaawansowanych stadiach musimy czasami rozpocząć leczenie od chemioterapii, która jest obarczona większym ryzykiem dla płodu. Z moich pacjentek część mam umarła. Jednak zdecydowana większość żyje i cieszy się z macierzyństwa.

W ciągu tych kilku lat tylko trzy moje pacjentki zdecydowały się usunąć ciąże. Zawsze to kobieta sama lub wspólnie z partnerem podejmuje decyzję, sami muszą rozważyć ewentualne zagrożenia i być przekonani, że będą w stanie wychować dziecko, nawet jeśli urodzi się chore. Do tej pory wszystkie moje dzieci urodziły się zdrowe, ale nie mogę mieć stuprocentowej pewności, że w przypadku kolejnych będzie podobnie. Nie u wszystkich będzie też można zastosować leczenie w trakcie ciąży. Przy raku szyjki macicy wykluczona jest na przykład radioterapia skierowana na macicę, gdyż uszkodzi płód. Wtedy trzeba wybrać: zaryzykuję swoje życie dla ratowania dziecka czy dokonam aborcji.


Magda Prokopowicz z synkiem Leosiem.

Zdarza się, że przychodzą do mnie kobiety, które leczyły się z powodu raka piersi, z pytaniem, czy w przyszłości będą mogły mieć dzieci. Nie jest to niemożliwe. Często pytają też, czy ciąża pogarsza rokowania przy raku piersi. Prawda jest taka, że ciąża nie pogarsza, a aborcja nie poprawia wyników leczenia. Spowodowane jest to przewagą estrogenów, które nie mają wpływu na rozwój raka.

Aneta Dul: Żołądek

Wyniki krwi miałam złe, od razu więc dostałam skierowanie do lekarza. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że ja, dopiero 32-letnia, mogę być ciężko chora. Tym bardziej, że nikt z członków najbliższej rodziny nie chorował na raka. Jednak kiedy trafiłam do szpitala w Tarnobrzegu, gdzie zrobiono mi szczegółowe badania, wyniki nie pozostawiały wątpliwości: złośliwy nowotwór żołądka. Dla pewności wysłano moje próbki jeszcze do Warszawy i Krakowa, co niestety jedynie potwierdziło najgorsze obawy. Pierwsze, co przyszło mi wtedy do głowy, to słowo „koniec”. Bo w tamtej chwili skończyło się dla mnie wszystko.

Nie mogłam jednak przestać myśleć o mojej 9-letniej córce Julii, dla której chciałam walczyć. Po jej urodzeniu dwukrotnie zachodziłam w ciążę, z czego raz poroniłam w czwartym miesiącu ciąży. Drugie dziecko, synka, urodziłam. Przez cały okres ciąży lekarze utwierdzali mnie w przekonaniu, że dziecko rozwija się prawidłowo. W dniu porodu miałam robione badanie USG, które również potwierdziło, że dziecko jest zdrowe. Tym większe było nasze zaskoczenie, kiedy po narodzinach mój synek nie mógł złapać oddechu. Szybko wykryto, że ma jednokomorowe serduszko, a do tego rozszczep kręgosłupa i niedrożne nerki. Zmarł po 21 dniach walki o życie.

Kiedy więc leżąc w szpitalu dowiedziałam się, że, poza rakiem, jestem również w ciąży, od początku wiedziałam, że nie chcę usunąć tego dziecka. Wierzyłam, że skoro przy tak złych wynikach, jakie miałam, udało mi się zajść w ciążę, to już nic złego nie może się stać. Lekarz ani nie nakłaniał mnie do jej utrzymania, ani nie przekonywał do aborcji. Uprzedził tylko, że przez okres ciąży mogą wystąpić przerzuty – do wątroby, śledziony, nerek,… wszędzie. Dla mojego zdrowia lepiej byłoby, żeby została przerwana. Istniała jednak szansa, że ciąża, z powodu wytwarzania się tzw. dobrych hormonów, przyhamuje rozwój raka. Niewielka, ale była.

Strach

Praktycznie do samego porodu przez dziewięć miesięcy towarzyszył mi strach. Mimo że we wcześniejszych ciążach miałam komplikacje, ta przebiegała wyjątkowo spokojnie. Nie leżałam w szpitalu, a moje wizyty ograniczały się do rutynowych, standardowych badań kontrolnych, przez które przechodzą wszystkie ciężarne. Może z tym wyjątkiem, że trochę częściej niż inne kobiety miałam robione badania krwi. Innych odstępstw nie było.

Będziesz zdrowa, nasze dziecko też – powtarzał mi mąż. Od samego początku był dla mnie największym wsparciem. Wśród znajomych i przyjaciół zawiązały się dwa obozy. Podczas gdy jedni twierdzili, że powinnam dokonać aborcji i natychmiast rozpocząć leczenie, inni odradzali usunięcie dziecka.

Zuzia urodziła się zupełnie zdrowa. Czułam niewyobrażalną radość, płakałam ze szczęścia i nie mogłam przestać. Nawet na moment nie chciałam jej zostawić samej. Jednak niedługo po porodzie, kiedy organizm był już zregenerowany, trafiłam na blok operacyjny, gdzie przeszłam planowaną wcześniej operację usunięcia żołądka wraz z węzłami chłonnymi. Kolejne badania potwierdziły, że co prawda guz w okresie ciąży się powiększył, jednak nie nastąpiły przerzuty. Na dzień dzisiejszy mój stan zdrowia jest zadowalający, choć ostanie badanie wykazało obecność pojedynczych komórek nowotworowych.

Monika Stojowska, koleżanka Anety: - Postąpiła jak prawdziwa matka, jak osoba, dla której liczy się życie już nie swoje, ale dziecka, które ma przyjść na świat. Jest niezwykle dzielną, wręcz heroiczną kobietą. Jednak przede wszystkim osobą kierującą się miłością do drugiego człowieka. Znalazła w sobie dość odwagi, optymizmu i siły, żeby nie myśleć o chorobie, lecz po prostu cieszyć się z życiem.


Zofia Golba jest w ósmym miesiącu ciąży

dr Elżbieta Wojciechowska-Lampka: Walka

Od 22 lat zajmuję się ciężarnymi kobietami z chłoniakami. Jestem onkologiem z Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego w Centrum Onkologii-Instytutu w Warszawie. W tym czasie pod moją asystą na świat przyszło ponad 50 dzieci, z czego wszystkie urodziły się zdrowe. Przez ostatnie 25 lat w Centrum leczyły się 64 ciężarne z chłoniakiem, z czego cztery zmarły. To identyczny procent zgonów, jak u kobiet nie będących w ciąży, a borykających się z tą chorobą.

Mama, która poddawana jest chemioterapii, nie powinna karmić piersią dziecka. Substancje zawarte w mleku mogą być dla niego bowiem bardzo szkodliwe - dr Elżbieta Wojciechowska-Lampka.


To, czy rozpoczniemy leczenie, uzależnione jest nie tylko od decyzji mamy, ale przede wszystkim od trymestru ciąży i stopnia zaawansowania choroby. Jeżeli już w pierwszym trymestrze ciąży choroba jest bardzo zaawansowana, zwykle sugeruje się aborcję. Istnieje bowiem duże ryzyko, że nieleczona – przez wzgląd na nieuszkodzenie płodu - mama nie dożyłaby końca ciąży. Tymczasem zastosowanie w pierwszym trymestrze chemioterapii jest szkodliwe dla płodu. Ta metoda leczenia powinna być zastosowana dopiero od dwudziestego tygodnia ciąży.

Czy chłoniak to rak? Nie, choć jest nowotworem. Jest chorobą układu odpornościowego i występuje u jednej na cztery do jednej na sześć tysięcy ciężarnych. Wiele z nich ma obawy, czy dziecko nie odziedziczy choroby, czemu stanowczo zaprzeczam, gdyż chłoniak (szczególnie Hodgkina, dawniej zwany ziarnicą złośliwą ) nie jest chorobą dziedziczną. Przy czym, podobnie jak przy nowotworach, jeżeli mama poddawana jest chemioterapii, nie powinna karmić piersią dziecka. Substancje zawarte w mleku mogą być dla niego bowiem bardzo szkodliwe.

Zofia Golba: Nadzieja

Mam 32 lata. O raku piersi dowiedziałam się w połowie ubiegłego roku, podczas kontrolnego badania USG. Natychmiast dostałam skierowanie na biopsję. Wynik, który ujrzałam, był dla mnie jednoznaczny z wyrokiem śmierci. Pamiętam, że poszłam do parku, usiadłam na ławce i długi czas wpatrywałam się w niego z niedowierzaniem. Nie mogłam otrząsnąć się z szoku. Co prawda, tłumaczyłam sobie, w mojej rodzinie chorowała na nowotwór babcia i ciocia, ale w znacznie późniejszym wieku. Dlaczego więc mnie spotyka to teraz?

O tym, że jestem w ciąży, dowiedziałam się trzy tygodnie później. Czułam z jeden strony ogromne zaskoczenie i radość, ale z drugiej strach i obawę – co dalej? Tym bardziej, że w bliskim czasie czekała mnie operacja usunięcia piersi, a bardzo chciałam zachować dziecko. Szczęśliwie dość szybko trafiłam pod opiekę lekarza, który zdecydował się mi pomóc.

Ciąża nie utrudniła leczenia. Przeszłam mastektomię, gdyż w pierwszym trymestrze ciąży można ją było przeprowadzić. Po operacji przez pół roku brałam chemioterapię, dostosowaną do potrzeb kobiet w ciąży. Myślę, że nie zaszkodziła ona mojemu synkowi, wierzę, że urodzi się zdrowy. A co chciałabym powiedzieć innym ciężarnym chorym na raka? Żeby się nie poddawały i wierzyły, że wszystko ułoży się dobrze.

Anna Kalocińska, Wirtualna Polska

Aneta Dul znajduje się teraz w trudnej sytuacji finansowej. Jeżeli chcesz pomóc jej w walce z chorobą, możesz wpłacić pieniądze na konto. Liczy się każda złotówka: 56 9434 0002 2001 1000 0935 0001 Komitet Organizacyjny Kolędowanie dla bliźniego ul. Konstytucji 3 maja 11 39-400 Tarnobrzeg

>>>>>

Jak widac bohaterstwo u kobiet inaczej sie objawia i wiekszosci przypadkow wiaze sie z rodzeniem i wychowaniem dziecka.Oczywiscie o tym na ogol nie ucza w szkolach.Ale przeciez i wiekszosc bohaterow na wojnach jest BEZIMIENNA!Stad Groby NIEZNANEGO Żołnierza.Wiekszosci bohaterow nie znamy.Ale w niebie poznamy!


Aneta Dul z córkami Julią i Zuzią


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 40049
Przeczytał: 144 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:49, 21 Paź 2011    Temat postu:

19 Paź 2011 07:36 pm

Zrezygnowała z chemioterapii, by ratować córkę !!!!

Ko­bie­ta, która od­mó­wi­ła pod­ję­cia che­mio­te­ra­pii, aby chro­nić życie swo­jej nie­na­ro­dzo­nej córki, zmar­ła na raka głowy i szyi - po­da­je Sky­News.

41-let­nia Star­ci Crimm długo sta­ra­ła sie o dziec­ko, le­ka­rze da­wa­li jej małe szan­se. Nagle stał sie cud i w marcu ko­bie­ta za­szła w ciążę. Kilka mie­się­cy po­źniej Star­ci za­czę­ła cier­pieć z po­wo­du pa­ra­li­żu­ją­ce­go bólu głowy, miała dresz­cze i czę­sto tra­ci­ła świa­do­mość.

Dia­gno­za le­ka­rzy była szo­ku­ją­ca, wy­kry­to u niej raka głowy i szyi. Przy­szła matka nie chcia­ła pod­jąć che­mio­te­ra­pii, po­nie­waż bała się o zdro­wie swo­jej nie­na­ro­dzo­nej córki, na którą tak długo cze­ka­ła.

W sierp­niu Star­ci stra­ci­ła przy­tom­ność w swoim domu w Okla­ho­ma. Guz był już tak duży, że na­ci­skał na pień mózgu, po­wo­du­jąc okrop­ny ból.

Wkrót­ce serce Star­ci za­trzy­ma­ło się na 90 minut. Le­ka­rze pod­ję­li re­ani­ma­cję, aby przy­wró­cić ko­bie­tę do życia i zde­cy­do­wa­li się na ce­sar­skie cię­cie, aby ura­to­wać małą Dot­tie.

Dziew­czyn­ka uro­dzi­ła się 4 mie­sią­ce przed pla­no­wa­nym ter­mi­nem i od razu tra­fi­ła do in­ku­ba­to­ra.

Sta­cie chcia­ła bar­dzo zo­ba­czyć swoją có­recz­kę. Jej brat Ray przy­no­sił zdję­cia małej Dot­tie, lecz ona pra­gnę­ła ją do­tknąć.

Le­ka­rze za­bra­nia­li ko­bie­cie wsta­wa­nia z łóżka, lecz pie­lę­gniar­ka bez ich wie­dzy za­bra­ła Star­ci na od­dział no­wo­rod­ków.

Ko­bie­ta była szczę­śli­wa, gdy trzy­ma­ła córkę na rę­kach i mogła spoj­rzeć w jej małe oczka.

Star­ci zmar­ła 14 wrze­śnia, 3 dni po uro­dze­niu Dot­tie.

Dziew­czyn­ka opu­ści­ła juz szpi­tal i za­miesz­ka­ła wraz ze swoim wuj­kiem oraz jego ro­dzi­ną.

>>>>

WSPANIAŁE WSPANIAŁE WSPANIAŁE ! Co za ofiara !!! Cale niebo sie raduje ! Oczywiscie poszla do nieba bo to jest meczenstwo !!! Wyzsze ranga niz smierc na polu bitwy ... Chyba ze taka smierc ktora byla pewna jak Termopile bo w innych wypadkach smierc zdarza sie niektorym ...
A ona na pewna smierc ! Ale ZA KOGOS ! Ofiara ! Jak Jezus ! Tak ! W takich osobach widzimy Boga ...
Czy ofiara za jednostke ma mniejsza wartosc niz za miliony ? NIE !!! Jezus umarl ZA KAZDEGO OSOBNO a nie za miliony czyli statystyke ... Poniewaz nikt nie jest wazniejszy niz drugi zatem smierc za jednego rowna jest smierci za wszystkich ! Po prostu liczy sie SIŁA MIŁOŚĆI !
Co za wzor co za inspiracja w dobie aborcji eutanazji zwyrodnienia ...
Chwala chwala chwala ! HOSANNA ! :O)))
To dziecko ma wspaniala przyszlosc z TAKĄ MATKĄ W NIEBIE ! Wszak nie zniknela ... Teraz z nieba bedzie wychowywac dziecko :O))) WSPANIAŁE ! Chwała Bogu !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
blackagula




Dołączył: 03 Kwi 2012
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:19, 03 Kwi 2012    Temat postu: pytanie

Poszukuję pań, które zdecydowały się urodzić dziecko podczas choroby nowotworowej. Jeżeli stałaś przed podjęciem tak trudnej decyzji, napisz do mnie:
agarom@gazeta.pl Exclamation Exclamation Exclamation
516444962


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 40049
Przeczytał: 144 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:57, 19 Kwi 2012    Temat postu:

Wielka Brytania: 33-latka przeżyła udar i cztery ataki serca w trakcie porodu

33-let­nia Geo­r­ge Cor­mack z Essex w An­glii prze­ży­ła w trak­cie po­ro­du bliź­niąt czte­ry ataki serca i udar - do­no­si dailymail.​co.​uk.

Bry­tyj­ka omal nie umar­ła po uro­dze­niu pierw­sze­go z dzie­ci, kiedy to za­trzy­ma­ło się jej serce, a ko­bie­ta do­zna­ła roz­le­głe­go, dwu­stron­ne­go za­wa­łu. Jak się oka­za­ło, w trak­cie po­ro­du Cor­mack prze­ży­ła zator pły­nem owo­dnio­wym - naj­czę­ściej śmier­tel­ne cią­żo­we po­wi­kła­nie, któ­re­go do­świad­cza 1 na 20 tys. spo­śród spo­dzie­wa­ją­cych się dziec­ka ko­biet. Płyn owo­dnio­wy, który do­sta­je się do krwio­bie­gu matki przez ma­ci­cę, po­wo­du­je wów­czas silną re­ak­cję aler­gicz­ną.

Cor­mack, która, aby od­zy­skać zdro­wie, po po­ro­dzie utrzy­my­wa­na była w sta­nie śpiącz­ki, po wyj­ściu ze szpi­ta­la mu­sia­ła po­now­nie uczyć się mówić i cho­dzić.

Obec­nie ko­bie­ta jest już w domu razem ze swo­imi 10-mie­sięcz­ny­mi dzieć­mi. - To było kosz­mar­ne prze­ży­cie i ostat­nie mie­sią­ce były dla mnie nie­sa­mo­wi­cie cięż­kie, ale teraz czuję się szczę­śli­wa - cy­tu­je Bry­tyj­kę dailymail.​co.​uk.

>>>>

No i brawo znow ten rodzaj bohaterstwa . Bo bohaterstwo ty bynajmniej nie tylko wojna ... A nawet czesto co dzien zyc trudniej niz bohatersko ginac raz ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 40049
Przeczytał: 144 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:47, 23 Kwi 2012    Temat postu:

Urodziła zdrowe bliźniaki pomimo śmierci mózgowej

Christine Bolden, 26-latka z Michigan, u której stwierdzono śmierć mózgową z powodu dwóch tętniaków mózgu, urodziła dwóch chłopców.

Bliżnięta Alexander i Nicholas urodzili się przez cesarskie cięcie. Są wcześniakami, urodzili się w 25. tygodniu ciąży. Nicholas ważył jedynie 1162 g, a jego brat 1020 g. Oboje mierzyli niecałe 15,5 cm. 6 marca tego roku Christine wraz z chłopakiem i trzyletnim synem wychodziła właśnie z budynku w miasteczku Grand Rapids, kiedy poczuła nagły ból głowy i natychmiast straciła przytomność. - To było straszne uczucie, iść do szpitala i patrzeć na nią - mówi ciotka kobiety, Danielle Bolden.

Mimo rozpaczy spowodowanej stanem Christine, rodzina żywiła głęboką nadzieję, że chłopcy przeżyją. Kiedy ciśnienie krwi w organizmie matki wzrosło do niebezpiecznego poziomu, lekarze podjęli decyzję o rozwiązaniu ciąży.

Babcia Christine poprosiła nawet lekarzy, żeby nie podawali wnuczce znieczulenia okołooperacyjnego łudząc się, że kobieta poczuje ból i obudzi się. - Bóg chciał nam zabrać i ją, i chłopców. Ale chłopcy są z nami. To cud! - powiedziała z kolei Danielle.

Medycyna zna juz przypadki kobiet w stanie śpiączki, które urodziły dziecko. W 2001 roku Chastity Cooper urodziła dziecko w śpiączce wywołanej wypadkiem samochodowym. W chwili wypadku była dopiero w drugim tygodniu ciąży.

W 2010 roku somalijska kobieta urodziła córeczkę Idil będąc w śpiączce wywołanej guzem mózgu.

>>>>

Wsapnaila wiadomosc . Smierc podczas ptorodu to chwala kobiety . Nigdy nie bredzccie ze to starszne . To jak smierc zolnierza na poplu bitwy . Trudno o lepsza ! Bóg traktuje to jako wielka zasluge ! A to jest najwazniejsze !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 40049
Przeczytał: 144 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:13, 02 Maj 2012    Temat postu:

Cupel nad Bugiem: utonął mężczyzna ratujący własnego syna

35-letni mężczyzna wypoczywał razem z synem w miejscowości Cupel nad Bugiem (woj. mazowieckie). W pewnym momencie 14-latek wpadł w nurt rzeki. Ojciec rzucił mu się na ratunek - udało mu się wyciągnąć chłopca na brzeg, niestety sam został wciągnięty przez wir rzeki.

>>>>

Tutaj mamy smierc mezczyzny ale jesli porownamy jak kobiety traca zycie dla dzieci a jak mezczyzni to zrozumiemy jaka jest roznica miedzy kobieta a mezczyzna . Bo jak widze zachod nic nie rozumie . Przy tym przypominam ze na wojnie tez sie walczy za wlasna rodzine .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 40049
Przeczytał: 144 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:35, 20 Maj 2012    Temat postu:

Elrond www.forum.fronda.pl
17.04.2012, 17:25
Matka poświęciła siebie aby uratować tzw. "zlepek komórek"

Kolejna kobieta, która poświęciła swoje życie, aby uratować własne dziecko.

Tym razem jest to Sara Brook, 32 letnia Brytyjka mieszkająca w Australii.

W 6 mies. ciąży dowiedziała się, że ma raka jelit a hormony ciążowe przyspieszają jego rozwój. Lekarze namawiali na chemioterapię ale p. Sara, ze względu na dziecko, nie zdecydowała się na nią. Leczenie podjęła dopiero po urodzeniu (wczesnym) dziecka.

Niestety, rak zaatakował już m.in. trzustkę i płuca i w obecnym stadium jest nieuleczalny.

>>>>

Kolejna bohaterka ! To jest bohaterstwo . Inaczej tego nazwac nie mozna !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 40049
Przeczytał: 144 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:02, 26 Cze 2012    Temat postu:

Rzym: matka oddała życie za nienarodzone dziecko

Praw­dzi­wym wy­da­rze­niem był w Rzy­mie nie­daw­ny po­grzeb Chia­ry Cor­bel­li, ko­bie­ty, matki, która od­da­ła życie, by ra­to­wać swe nie­na­ro­dzo­ne dziec­ko. Wi­ka­riusz pa­pie­ski dla die­ce­zji rzym­skiej, kard. Ago­sti­no Val­li­ni, prze­wod­ni­cząc 16 czerw­ca ce­re­mo­nii po­grze­bo­wej, na­zwał zmar­łą 28-let­nią ko­bie­tę "drugą Gian­ną Be­ret­ta Molla".

Chia­ra Cor­bel­la zanim do­wie­dzia­ła się, że po raz trze­ci jest w ciąży, uro­dzi­ła po­waż­nie chorą có­recz­kę, a na­stęp­nie nie­peł­no­spraw­ne­go syna. Dzie­ci zmar­ły krót­ko po uro­dze­niu. W 2010 roku razem z mężem En­ri­co Pe­tril­lo do­wie­dzie­li się, że ko­lej­ne dziec­ko ma szan­sę uro­dzić się cał­ko­wi­cie zdro­we. Jed­nak tym razem matka wy­ma­ga­ła le­cze­nia, gdyż zdia­gno­zo­wa­no u niej raka zło­śli­we­go jamy ust­nej. W tym wy­pad­ku, aby jed­nak syn Fran­ci­szek mógł uro­dzić się zdro­wy, ko­niecz­ne było po­świę­ce­nie Chia­ry, która zre­zy­gno­wa­ła cał­ko­wi­cie z te­ra­pii ra­tu­ją­cej jej życie w cza­sie ciąży. Po­stę­py cho­ro­by no­wo­two­ro­wej spo­wo­do­wa­ły, że matka stra­ci­ła oko. Po na­ro­dzi­nach dziec­ka Chia­ra pod­da­ła się za­bie­gom che­mio­te­ra­pii i na­świe­tla­niom, jed­nak było już za późno. Osta­tecz­nie prze­gra­ła walkę ze śmier­tel­ną cho­ro­bą 13 czerw­ca br.

"Idę do nieba, aby za­opie­ko­wać się Marią i Da­wi­dem, ty zo­sta­jesz tutaj z ta­tu­siem. Będę się za cie­bie mo­dlić" – te słowa na­pi­sa­ła przed śmier­cią Chia­ra w li­ście do swego dziec­ka.

W roz­mo­wie z ka­to­lic­ką agen­cja CNA owdo­wia­ły En­ri­co pod­kre­śla, że przed śmier­cią ze­brał się na od­wa­gę i za­py­tał żony, czy krzyż, który nie­sie jest na­praw­dę słod­kim brzmie­niem, "jak mówi Pan". Chia­ra miała spoj­rzeć na męża i uśmiech­nąć się, od­po­wia­da­jąc ci­chym gło­sem: "Tak, jest bar­dzo słod­ki". Zda­niem En­ri­co jego żona nie ode­szła z tego świa­ta w po­ko­ju, ale ode­szła szczę­śli­wa. - To zu­peł­nie co in­ne­go – do­da­je.

Jo­an­na Be­ret­ta Molla była le­ka­rzem i dzia­łacz­ką ru­chów ka­to­lic­kich. Jako mę­żat­ka uro­dzi­ła troje dzie­ci. Będąc w ko­lej­nej ciąży, cięż­ko za­cho­ro­wa­ła. Mimo opi­nii le­ka­rzy su­ge­ru­ją­cych prze­rwa­nie ciąży, po­sta­no­wi­ła do­no­sić ją do końca. 21 kwiet­nia 1962 roku uro­dzi­ła córkę Jo­an­nę Ema­nu­elę, a ty­dzień póź­niej zmar­ła.

Pa­pież Jan Paweł II be­aty­fi­ko­wał Jo­an­nę Molla 24 kwiet­nia 1994 roku pod­czas świa­to­we­go Roku Ro­dzi­ny, zaś 16 maja 2004 roku ogło­sił ją świę­tą.

>>>>

Tak jest ! Wspaniala postac ... A pamietajmy ze niema znaczenia czy ktos ratuje jedno dziecko czy miliony poniewaz liczy sie sila poswiecenia a nie ilosc uratowanych . Czyli SIŁA MIŁOŚCI . :O)))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 40049
Przeczytał: 144 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:18, 16 Lip 2012    Temat postu:

Hiszpania: katolicka dziennikarka oddała życie za swe nienarodzone dziecko

Nie­zwy­kłą hi­sto­rię dzien­ni­kar­ki ka­to­lic­kiej z Kor­do­by, Bárbary Ca­stro Garcíi, która od­da­ła życie, by ra­to­wać swe nie­na­ro­dzo­ne dziec­ko – opi­su­je por­tal Li­fe­Si­te­News. 31-let­nia ko­bie­ta była chora na raka. Aby chro­nić swą nie­na­ro­dzo­ną có­recz­kę, po­wstrzy­ma­ła się od te­ra­pii, która mo­gła­by ura­to­wać życie matki.

Bárbara wy­szła za mąż w 2009 za Igna­cio Ca­be­za­sa. Wkrót­ce wspól­nie ocze­ki­wa­li na na­ro­dze­nie swego pierw­sze­go dziec­ka. Zanim ono na­stą­pi­ło, ko­bie­ta do­wie­dzia­ła się od le­ka­rzy, że ma raka ust i po­trze­bu­je na­tych­mia­sto­wej te­ra­pii ra­tu­ją­cej jej życie. Che­mio­te­ra­pia mo­gła­by jed­nak zabić cze­ka­ją­ce na przyj­ście na świat dziec­ko.

Bárbara, za­trud­nio­na jako dzien­ni­kar­ka w kurii ka­to­lic­kiej die­ce­zji Kor­do­by, pod­ję­ła trud­ną de­cy­zję, by poza chi­rur­gicz­nym za­bie­giem, od­mó­wić in­ne­go, nie­bez­piecz­ne­go dla jej dziec­ka le­cze­nia. Po szczę­śli­wych na­ro­dzi­nach Bar­ba­ri­ty – 1 li­sto­pa­da 2010 roku – matka pró­bo­wa­ła nad­ro­bić za­le­gło­ści w za­nie­cha­nym le­cze­niu i po­ko­nać po­stę­pu­ją­cą cho­ro­bę. Ko­lej­ne sesje che­mio­te­ra­pii, am­pu­ta­cja ję­zy­ka i czę­ści szczę­ki nie przy­nio­sły spo­dzie­wa­ne­go re­zul­ta­tu i ko­bie­ta zmar­ła. Jej po­grzeb, który odbył się 7 lipca br., był dużym wy­da­rze­niem w Kor­do­bie.

Na stro­nie die­ce­zji po­ja­wił się ko­mu­ni­kat po­świę­co­ny he­ro­icz­nej matce, koń­czą­cy się sło­wa­mi: "Dobry Oj­ciec, Pan Mi­ło­sier­dzia, w któ­re­go ob­ję­ciach było całe życie Bárbary, dziś otwo­rzył jej drzwi do raju. Anio­ło­wie przy­szli po nią, a Bło­go­sła­wio­na Dzie­wi­ca Ma­ry­ja dała jej ko­ro­nę zwy­cię­stwa, po­nie­waż ona, le­piej niż kto­kol­wiek inny, wie, czym jest od­da­nie życia za mi­łość".

Hi­sto­ria dzien­ni­kar­ki przy­po­mi­na opi­sa­ny w ubie­głym mie­sią­cu przez wło­ską prasę przy­pa­dek he­ro­icz­nej po­sta­wy innej matki, Chia­ry Cor­bel­li – 28-let­niej miesz­kan­ki Rzymu, która także od­mó­wi­ła agre­syw­nej te­ra­pii, by oca­lić życie swego nie­na­ro­dzo­ne­go syna.

>>>>

Oj szykuje sie nowa święta patronka dziennikarek ! Tutaj mamy zupelnie swiadome przyjecie bohaterskiego konca zycia . W zjednoczeniu z Jezusem . Oczywiscie heroizm jest wiekszy gdy ktos nie ma pojecia ze Jezus jest z nim . Ale to zawsze jest nadzwyczajne osiagniecie bo nigdy nie jest ,,łatwo''...
Bóg zabral ja do siebie bo juz spelnila zyciowe zadanie a Jezus tez nie moze sie doczekac spotkania ze swietymi i chce ich jak najszybciej w niebie :O)))



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 40049
Przeczytał: 144 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:46, 21 Sty 2013    Temat postu:

Nietypowy eksperyment. Prezenterzy sprawdzili, co czują rodzące kobiety

Den­nis Storm i Va­le­rio Zeno, go­spo­da­rze ho­len­der­skie­go pro­gra­mu te­le­wi­zyj­ne­go spraw­dzi­li, co czują ro­dzą­ce ko­bie­ty. I to do­słow­nie! Pod­da­ni zo­sta­li sty­mu­la­cji elek­tro­hy­drau­licz­nej, dzię­ki któ­rej do­świad­czy­li na wła­snej skó­rze bólów po­ro­do­wych.

W re­la­cji z "po­ro­du", którą można zo­ba­czyć na ka­na­le Youtu­be, Storm i Zeno ujaw­nia­ją, dla­cze­go za­ję­li się tym szcze­gól­nym ro­dza­jem bólu. Stwier­dzi­li oni bo­wiem, że ro­dze­nie dzie­ci po­wo­du­je naj­gor­sze cier­pie­nie z moż­li­wych. Po­nie­waż męż­czyź­ni nie są w sta­nie spraw­dzić, co czują ko­bie­ty pod­czas bólów po­ro­do­wych, pre­zen­te­rzy pod­da­ni zo­sta­li eks­pe­ry­men­to­wi. Za­sto­so­wa­no u nich elek­tro­hy­drau­licz­ną sty­mu­la­cję, wy­wo­łu­ją­cą skur­cze.

Przed roz­po­czę­ciem eks­pe­ry­men­tu Zeno za­py­tał pie­lę­gniar­kę, czy ból wy­wo­ła u nich krzyk. Ko­bie­ta od­po­wie­dzia­ła, że "na pewno tak sie sta­nie".

Pre­zen­te­rzy, któ­rzy na po­cząt­ku pod­cho­dzi­li do całej spra­wy z przy­mru­że­niem oka zo­sta­li pod­łą­cze­ni do spe­cjal­nych urzą­dzeń. Na ich brzu­chach za­mo­co­wa­no elek­tro­dy, przez które prze­pły­wał prąd.

Tak jak w przy­pad­ku praw­dzi­we­go po­ro­du, z cza­sem skur­cze sta­wa­ły się coraz moc­niej­sze, a męż­czyź­ni do­świad­cza­li coraz więk­sze­go bólu. Po­cząt­ko­wo pró­bo­wa­li żar­to­wać, ale pod ko­niec fil­mi­ku widać, że jest to śmiech przez łzy. Skur­cze były na tyle mocne, że pie­lę­gniar­ki po­da­wa­ły pre­zen­te­rom tlen.

W kul­mi­na­cyj­nym mo­men­cie, Storm i Zeno wiją się po łóżku przyj­mu­jąc prze­róż­ne pozy, krzy­czą i prze­kli­na­ją. Po pra­wie dwóch go­dzi­nach stwier­dza­ją, że są bli­sko śmier­ci i re­zy­gnu­ją.

Choć czas sy­mu­la­cji był znacz­nie krót­szy niż rze­czy­wi­sty poród, udaje się im w pełni po­znać ból, przez jaki zmu­szo­ne są przejść ro­dzą­ce ko­bie­ty. W końcu jeden z nich stwier­dza, że były to naj­gor­sze tor­tu­ry i za­sta­na­wia się, czy chce na­ra­żać na coś po­dob­ne­go swoją żonę.

To nie pierw­szy taki przy­pa­dek w te­le­wi­zji. W 2009 roku, dr An­drew Roch­ford miał iden­tycz­ne do­świad­cze­nia pod­czas po­dob­nej sy­mu­la­cji dla au­stra­lij­skie­go pro­gra­mu te­le­wi­zyj­ne­go "Co jest dla Cie­bie dobre".

Storm i Zeno znani są m.​in. z tego, że w 2012 r. zje­dli na wizji frag­men­ty swo­ich ciał. Mięso po­bra­ne z ud i brzu­chów przy­rzą­dzo­no, a pa­no­wie zje­dli je pod­czas "ko­la­cji przy świe­cach".

>>>>

Nic nowego nie odkryli . Biblia mowi - Odtad w bolach bedziesz rodzic . To skutek grzechu . Wiadomo ze mezczyzni tego nie wytrzymuja bo nie maja biologicznych predyspozycji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 40049
Przeczytał: 144 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:16, 07 Lis 2013    Temat postu:

Przerwała leczenie, by ratować życie 4-letniego synka

Matczyna miłość nie zna granic - czytamy w "Super Expressie". Ewa Niegowska ze wsi Smólnik zachorowała na raka. Podjęła leczenie, przeszła pięć operacji. Okazało się jednak, że chory jest też jej 4-letni syn. Kobieta zrezygnowała z własnego leczenia, by ratować dziecko.

U kobiety zdiagnozowano nowotwór przewodu słuchowego, ziarniak. Jej syn zachorował na niewydolność nerek. Jak to udało się zwalczyć, okazało się, że Kubuś ma guza na nerce.

Kubuś przechodzi teraz wycieńczającą go chemioterapię, na którą kilka razy w miesiącu musi stawiać się w szpitalu w Warszawie. Takie wyjazdy to olbrzymi wydatek dla rodziny utrzymującej się z niewielkiego gospodarstwa rolnego, więc pani Ewa postanowiła poświęcić się dla synka. Sama zrezygnowała z leczenia.

...

Znow wspaniale poswiecenie !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 40049
Przeczytał: 144 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:10, 21 Mar 2014    Temat postu:

Matka uratowała córki kładąc się pod samochodem

Niezdolna do chodzenia 22-letnia Mindy Tran ma częściowo zgniecioną nogę z przemieszczeniem z biodra – wszystko to, ponieważ próbowała uratować swoje córki-bliźniaczki staczające się wraz z samochodem na ulicę.

- Musiałam się położyć pod koła, żeby jeden z sąsiadów mógł wsiąść i zatrzymać samochód zupełnie.

Do wypadku doszło dwa tygodnie temu, kilka dni po tym, jak Mindy wynajęła nowe mieszkanie.

...

To jest Matka !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy