Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Ojcostwo .
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka / Co się kryje we wnętrzu człowieka.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 9:34, 23 Lip 2017    Temat postu:

Badania: utrata ojca powoduje uszkodzenie chromosomów u dziecka
Aleksandra Gałka | Lip 23, 2017
Shutterstock
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Kolejne badania potwierdzają, że utrata kontaktu z ojcem w okresie dzieciństwa wywiera wpływ na jego rozwój i powoduje konkretne reakcje biologiczne w jego organizmie.


O
kazuje się, że zerwanie kontaktu z ojcem może spowodować u dziecka skrócenie tzw. telomerów, które chronią chromosomy.
Utrata ojca ma wpływ na chromosomy

Jak podaje pap.pl, do wniosków takich doszli naukowcy z Princeton University i Columbia, którzy badali jaki wpływ ma brak ojca na wczesnym etapie życia na komórki organizmu dziecka.

To, że zerwanie więzi z ojcem może powodować problemy ze zdrowiem i zachowaniem wydaje się być oczywiste. Nie wiadomo było jednak, jaki ma ono wpływ na komórki.

Badacze przeanalizowali informacje o utracie kontaktu z ojcem u dzieci w różnym wieku – 1, 3, 5 czy 9 lat. Powody rozłąki były różne: nie tylko śmierć, ale separacja lub rozwód rodziców czy więzienie. Zebrane dane porównywali z wynikami badań telomerów.
Czytaj także: Ojciec z córką we wspólnym wykonaniu Ave Maria
Gdy telomer funkcjonuje nieodpowiednio

Czym w ogóle jest telomer? To fragment chromosomu na jego skraju, który chroni go przed uszkodzeniem. Skraca się on przy każdym podziale komórki. Jeśli funkcjonowanie telomerów jest zaburzone, może to przyczyniać się do powstawania poważnych chorób – m.in. schorzeń przy układzie krążenia czy do nowotworów.

Wnioski naukowców były jasne. Dzieci wychowujące się w pełnych rodzinach miały dłuższe telomery. Jeśli straciło ono kontakt z ojcem do 9 roku życia, telomery skracały się. Największe szkody na zdrowie dziecka miała śmierć – skracała telomery o 16 proc.

Badanie doprowadziło do bardziej szczegółowych, ciekawych wniosków: okazało się, że chłopcy cierpieli bardziej – zwłaszcza, gdy utracili ojca przed 5. rokiem życia.
Czytaj także: Dobry ojciec… Niech będzie prawdziwie obecny!


Brak ojca to większy stres

Jak podaje pap.pl, naukowcy zastanawiali się nad przyczynami tak złożonych reakcji biologicznych w organizmie. Pediatra oraz badacz z Uniwersytetu Princeton prof. Daniel Notterman wyjaśniał to w ten sposób:

Brak ojca w życiu dziecka zwykle wiąże się ze zwiększonym stresem, zarówno z przyczyn ekonomicznych jak i emocjonalnych.

Naukowcy przyznali, że wyniki tych badań powinny być brane pod uwagę w różnych sytuacjach społecznych:

Fakt, że istnieje możliwy do zmierzenia biologiczny skutek nieobecności ojca, nadaje większe znaczenie potrzebie społecznych działań wspierających utrzymanie kontaktu między dziećmi i ich ojcami.

Dodał także przykład:

Jeśli zrozumiemy, że na przykład karanie ojca więzieniem może zostawić niezatarty ślad nie tylko na psychice i rozwoju dziecka, ale także na integralności jego chromosomów, być może wtedy lepiej zrozumiemy znaczenie środków zmniejszających szkodliwe efekty kary więzienia, takie jak działania edukacyjne i pomoc psychologiczna dla dzieci.
Czytaj także: Potwierdzone naukowo: ojciec jest niezbędny przy wychowywaniu dziecka

Źródło: pap.pl

...

Oczywiscie utrata matki to tez wstrzas.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:11, 23 Lip 2017    Temat postu:

Żona w ciąży? Twoja pomoc jest niezbędna!
Maciej Jabłoński | Lip 23, 2017

Shutterstock
Udostępnij
Komentuj
Drukuj
Momentami Twoja żona będzie czuć się samotna i niezrozumiana, ale Twoja pomoc sprawi, że wszystko, czego się podejmie, będzie wysiłkiem zespołowym.

Dzieci są wielkim błogosławieństwem od Boga, a wraz z ich pojawieniem się doświadczamy ogromu radości. Nie jedno badanie potwierdza, że ich życie prenatalne, a zatem w dużej mierze okres ciąży i samopoczucie mamy, ma duży wpływ na późniejszy rozwój maluszka.

Kobieta w stanie błogosławionym potrzebuje dużego wsparcia ze strony męża – zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Jedną z rzeczy, których dowiedziałem się podczas obu ciąż mojej żony, są słowa, które Iwonka musi usłyszeć, aby była spokojniejsza podczas podróży małego człowieka na ten świat.
Czytaj także: Sekrety a szczęśliwe małżeństwo – dlaczego warto nie mieć przed sobą tajemnic


Kocham WSZYSTKO w Tobie

Z całą pewnością ciąża jest czasem wielu zmian. Zmiana harmonogramu dnia, tempa życia, a także zmiany zachodzące w ciele żony. Niektóre panie nie mają problemów z zaokrąglającą się sylwetką i rosnącą w górę wagą, jednak zdecydowana większość przeżywa każdy nadprogramowy kilogram, nawet jeśli pojawia się z tak pięknego powodu. Właśnie w tym czasie Twoja żona potrzebuje szczególnie usłyszeć, że ją kochasz. Jeśli zdarza nam się o tym zapominać, to każdy nowy dzień jest doskonałym „treningiem” i okazją do tego, aby codziennie mówić swojej żonie, że ją kochasz.


Jesteś dla mnie NAJPIĘKNIEJSZA

Czasami są chwilę, kiedy ciężarna mama po prostu nie czuje się piękna i atrakcyjna. Wtedy musi usłyszeć z ust męża to, jaka jest piękna, by mogła ponownie sama w to uwierzyć. Ciąża jest bardzo pięknym czasem, ale dla kobiety, która zostaje pozostawiona „sama” ze swoim zmieniającym się ciałem, może okazać się czasem wielkiego stresu i kompleksów. Panowie, przed nami tutaj bardzo ważne zadanie.


DZIĘKUJĘ CI za wszystko, co robisz dla naszej rodziny

„Szalejące” hormony, sprawiają, że żona może mieć różne (nawet skrajne) nastroje, może reagować inaczej niż wcześniej na słowa i zachowanie męża. Dużo łatwiej ją wówczas zranić, a także usłyszeć przykre słowa z jej ust.

Jak bardzo byśmy się starali, to nie jesteśmy w stanie doświadczyć i zrozumieć tego, co czuje ciężarna kobieta. To czas kiedy trzeba być dla niej bardziej „delikatnym” niż dotychczas, oraz przypominać jak bardzo jesteśmy jej wdzięczni za to, co robi dla naszej rodziny – pomimo tego, że rośnie brzuszek, a organizm pracuje na podwójnych obrotach, ona nie zaniedbuje ani domu, ani innych obowiązków. Dziękczynna i wyrozumiała postawa ze strony męża, sprawi, ze żona łatwiej poradzi sobie z trudniejszymi chwilami w trakcie ciąży.


Jak mogę Ci POMÓC?

Codziennie trzeba o to pytać, zwłaszcza w III trymestrze. Z biegiem ciąży kobieta staje się coraz bardziej ograniczona w swojej mobilności, a najbardziej proste zadania stają się dla Niej wyzwaniem.

Musi wtedy wiedzieć, że może na Ciebie liczyć i jesteś, aby jej pomagać przez to przejść. Przyznam, że nie raz zapominam o tym pytaniu, wówczas wspomniane powyżej „szalejące” hormony mojej żony szybko reagują kiedy trzeba ߘɊCzytaj także: Jak pokochałam moje ciało po ciąży


Czy potrzebujesz MASAŻU?

Masaż to w ciąży „słowo klucz”. Gdybym dostawał 1 grosza za każdym razem, gdy moja żona wspomina, jakie miewa bóle w trakcie ciąży w różnych częściach ciała, to byłbym bogatym człowiekiem Wink. Zadaniem męża (które ja muszę stale rozwijać) jest szybkie reagowanie na taką potrzebę. Wykonany masaż (szczególnie stóp, które noszą nie tylko twoją ukochaną, ale również waszego maluszka), dla twojej ciężarnej żony jest na wagę złota!


Kochanie, JA ZROBIĘ obiad

Jeśli nie potrafisz gotować, to jest świetny czas, żeby się nauczyć. Gwarantuję, że twoja żona będzie przeszczęśliwa i bardzo doceni, kiedy odciążysz ją (w ciąży ߘɠi zaproponujesz ugotowanie obiadu, pozmywanie czy posprzątanie. Pamiętajcie, że ciąża trwa przez 9 miesięcy, więc ten okres nie będzie trwał wiecznie. Dla każdego mężczyzny to również próba męstwa i walki z własnym egoizmem i wygodnictwem. Próba, którą mi zdarza się czasami przegrywać, ale nie poddaję się i ponownie wracam do walki.
Czytaj także: Jesteś w ciąży? Papież Franciszek ma Ci coś do powiedzenia

Warto prosić Boga o potrzebne do tego łaski, ponieważ polegając na sobie bardzo łatwo jest po pierwszej porażce zrezygnować. Taki sposób „służenia” żonie świadczy o naszym ogromnym wsparciu, trosce i zrozumieniu tego, co przeżywa.


Pomódlmy się RAZEM

Przez dwie ciąże mojej Żony nauczyłem się, że są rzeczy, których nie jestem w stanie dla Niej zrobić – jedynie Bóg jest w stanie ich dokonać (posługując się mną). Wspólna modlitwa za siebie i za nasze dziecko pomaga nam skupić się na tym, co najważniejsze, buduje to również wieź z dzieckiem. Jednak co najważniejsze – sprawia, że rozwija się nasza ufność w Bożą pomoc, szczególnie w obszarach, w których trudno nam „się poruszać”, a do takich bezwzględnie należy wyzbywanie się egoizmu i branie na siebie obowiązków współmałżonka. Modlitwa jest potężnym narzędziem, którego mąż i ojciec musi używać każdego dnia. Nie oznacza to jednak, że to wystarczy i reszta zrobi się sama. Jak mówił Ignacy z Loyoli: „Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj tak jakby wszystko zależało od ciebie”. Zatem Panowie – do dzieła!
Czytaj także: W życiu nie warto wciągać brzucha. 4 wnioski, do których doszłam podczas ciąży

Drogi Czytelniku,

Ciąża jest niesamowitym okresem i wszystkie związane z nią niedogodności momentalnie ulegają zapomnieniu w chwili, kiedy na świecie pojawia się mały człowiek. Momentami Twoja żona będzie czuć się samotna i niezrozumiana, ale Twoja pomoc sprawi, że wszystko, czego się podejmie, będzie wysiłkiem zespołowym.

Wówczas będzie to o wiele przyjemniejszy czas zarówno dla niej, jak i dla Ciebie, a już na pewno dla maleństwa, które rozwija się u niej pod sercem.

...

Tylko od was zalezy ile dobra uczynicie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 9:32, 09 Wrz 2017    Temat postu:

Ojcostwa można się uczyć. Trwa kampania „Wybieram. Jestem tatą”
Aleksandra Gałka | Wrz 09, 2017
Amanda Tipton | CC
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Promocja ojcostwa jako pasji, w którą mężczyzna angażuje się świadomie i czerpie z niej satysfakcję – to cele, jakie stawiają sobie organizatorzy akcji „Wybieram. Jestem Tatą”.


K
ampania ma dotrzeć do tych mężczyzn, którzy już ojcami są, ale także i do tych, którzy dopiero zastanawiają się nad założeniem rodziny.
Wybór, nie ciężar

Dr Dariusz Cupiał, który jest pomysłodawcą Inicjatywy Tato.Net oraz współzałożycielem Fundacji Cyryla i Metodego wyjaśnia, że chcą wskazać, że bycie tatą to „wybór i budowa prawdziwej relacji, a nie przykra powinność czy ciężar”. Dodaje również:



Naszym celem jest promowanie świadomego i aktywnego ojcostwa, a więc ojcostwa, którego można i trzeba się uczyć. Chcemy uzmysławiać, że ojcostwo, niezależnie od okoliczności, jest wolną decyzją – decyzją polegającą na wyborze między tym, na co ma się ochotę, a tym, co jest dla nas najważniejsze. Nowa akcja Tato.Net to również odpowiedź na współczesne dylematy młodych mężczyzn, którzy postrzegają ojcostwo jako ograniczenie wolności.



W ramach kampanii w sieci będą pojawiały się krótkie filmy-świadectwa nagrane przez ojców spotykających się w „ojcowskich klubach” w Polsce i za granicą. Takie kluby stały się pokłosiem WarszTatów Tato.Net. Dziś już kilkuset ojców regularnie spotyka się, dzieli się doświadczeniami i wzajemnie się inspiruje.
Czytaj także: Tata zabiera córkę na randki, żeby nauczyć ją, kim jest dżentelmen


Zlot ojców

Kampania ma trwać przez cały wrzesień, a stoi za nią inicjatywa Tato.Net. Zwieńczyć ma ją prawdziwy zlot ojców, czyli IX Międzynarodowe Forum Tato.Net. W tym roku odbędzie się 30 września w podwarszawskim Łochowie, pod hasłem „Wolność & Dyscyplina”.

Dariusz Cupiał przekonuje, że ojcowie chcą się spotykać, zrzeszać i coraz bardziej interesują się udziałem w forum:

Zainteresowanie forum stale rośnie. Kilka lat temu wydarzenie gromadziło mniej niż 100 mężczyzn. W ubiegłym roku liczba gości przekroczyła 800, a w tym roku liczymy na ok. 1000 uczestników – głównie z Polski, ale też z innych państw. Z jednej strony może to być dowód na rosnącą świadomość ojcowską, a z drugiej – potwierdzenie, że inicjatywa jest potrzebna i staje się coraz bardziej atrakcyjna.
Czytaj także: Najważniejsze zadanie ojca? Odpowiada tata 10 dzieci



Wolność wewnętrzna

Jak informują organizatorzy, podczas zjazdu będzie można wziąć udział w prelekcjach, warsztatach czy spotkaniach grupowych. Dariusz Cupiał wyjaśnia, dlaczego właśnie to wolność ma być wartością omawianą podczas warsztatów.

O ile nasi ojcowie i dziadkowie zmuszeni byli walczyć o wolność zewnętrzną, czyli o więcej możliwości, tak my dzisiaj – wobec natłoku możliwości i związanej z tym presji – musimy bardziej dbać o wolność wewnętrzną, czyli umiejętność wyboru i skupienia się na tym, co najważniejsze. Chcemy dowiedzieć się, jak zdobywać tę wolność dla siebie samych, a także dla naszych dzieci.

O swoim ojcostwie opowiedzą również znani tatusiowie, tacy jak: Dariusz Kamys, aktor kabaretowy znany z formacji Hrabi, prof. Jan Duda (polski elektrotechnik i informatyk), podróżnik Marek Kamiński, aktor Dariusz Kowalski oraz o. Józef Augustyn SJ.

Natomiast gościem specjalnym podczas forum będzie Joshua Becker – pochodzący ze Stanów Zjednoczonych mąż, ojciec i pastor, który propaguje minimalizm. W Polsce znany jest jako autor książki „Im mniej, tym więcej”.

Odkrywcy i promotorzy ojcostwa

Oprócz spotkań i warsztatów forum jest okazją do wręczenia nagrody MAX, czyli specjalnego wyróżnienia dla tych, którzy pomagają innym odkrywać ojcostwo – mogą je otrzymać zarówno osoby, jak i instytucje. W tym roku postanowiono szczególnie docenić firmy, które w swoich spotach reklamują pozytywny wizerunek ojca.

W poprzednich edycjach forum swoimi ojcowskimi doświadczeniami dzielili się m.in.: dziennikarze Przemysław Babiarz i Krzysztof Ziemiec, muzyk Robert Friedrich, rajdowiec Krzysztof Hołowczyc, komik Ireneusz Krosny, aktorzy Paweł Królikowski oraz Radosław Pazura.

Wydarzenie zostało objęte honorowym patronatem prezydenta Andrzeja Dudy.
...

Nie ma radosci bez wysilku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 8:05, 20 Wrz 2017    Temat postu:

A jeśli po śmierci Pan Bóg zapyta Cię, jakim byłeś chrzestnym? No właśnie
Ignacy Dudkiewicz | Wrz 19, 2017
© Shutterstock
Komentuj


Udostępnij    

Komentuj

 




Albo o to, jakich chrzestnych wybraliście dla Waszych dzieci? Nie bez przyczyny Kościół mówi o konkretnych kryteriach, jakie rodzic chrzestny powinien spełniać i jakie ma obowiązki. Za to, jakimi jesteśmy chrzestnymi, ponosimy odpowiedzialność przed samym Bogiem.


T
o nie jest reprezentatywne badanie. Raczej sonda wśród znajomych i przyjaciół, których zapytałem o to, jaką rolę w ich życiu odegrali rodzice chrzestni. Dwie najczęstsze odpowiedzi brzmiały: „żadną” oraz „taką, jak inni wujkowie i ciocie”. Prawie nie usłyszałem opowieści o wpływie na wiarę, postrzeganie świata i rozwój religijny.
Czytaj także: Zostałeś chrzestnym? Oto 5 rzeczy, które musisz wiedzieć

Niech się na te słowa nie obraża ktoś, kto swą rolą ojca czy matki chrzestnej traktuje niezwykle poważnie. Niech się nie zżymają na nie ci, którzy mają wspaniały kontakt ze swoimi rodzicami chrzestnymi. To pięknie – sam z moimi chrzestnymi utrzymuję więź, niewątpliwie dotyczącą również sfery duchowej. I choć dziś jest znacznie luźniejsza, to myślę o nich z wdzięcznością. Problem z pojmowaniem roli rodziców chrzestnych jest jednak realny.
Jak wybieramy chrzestnych

To naturalne, że o pełnienie roli ojca lub matki chrzestnej często prosimy ludzi nam bliskich – rodzinę czy przyjaciół. Gorzej, jeśli – jak często się dzieje – wybór ten podyktowany jest bardziej towarzyskim czy rodzinnym zobowiązaniem (czy rodzajem rewanżu) niż cechami osoby, którą prosimy o ten trud.

Najgorzej – a i z takim podejściem można się spotkać – gdy kryterium wyboru staje się zawartość portfela, a rolę chrzestnego czy chrzestnej sami rodzice dziecka zdają się redukować do dawania odpowiednio drogich prezentów. Znane są przecież przypadki osób jawnie niewierzących, które stają się rodzicami chrzestnymi…

Skoro niekoniecznie rodzinnymi koligacjami, a już na pewno nie majętnością, to czym w pierwszej kolejności warto się kierować przy wyborze rodzica chrzestnego?


Powinni być głęboko wierzący

Katechizm Kościoła Katolickiego mówi wprost, że rodzice chrzestni „powinni być głęboko wierzący, a także zdolni i gotowi służyć pomocą nowo ochrzczonemu, zarówno dziecku, jak dorosłemu, na drodze życia chrześcijańskiego”.

Głębokość wiary ocenić trudno. Nie oznacza to jednak, że należy tę kwestię zbywać prostą konstatacją, jakoby wystarczało, że ktoś wierzy w „coś” po śmierci i że czuwa nad nami „siła wyższa”. Trudno takiej osobie byłoby rzeczywiście być towarzyszem dziecka na drodze życia chrześcijańskiego.
Czytaj także: Czy rozwodnicy mogą zostać rodzicami chrzestnymi?

Kościół się na to zresztą nie godzi, wskazując w Kodeksie Prawa Kanonicznego formalne kryteria bycia chrzestnym. Kandydat lub kandydatka na rodzica chrzestnego musi nie tylko mieć 16 lat (dopuszczalne są wyjątki) i być wolnym od kary kanonicznej. KPK stwierdza również, że chrzestnym może być tylko ktoś, kto „jest katolikiem, bierzmowanym i przyjął już sakrament Najświętszej Eucharystii oraz prowadzi życie zgodne z wiarą i odpowiadające funkcji, jaką ma pełnić”.
Bycie chrzestnym wymaga bliskości i kontaktu

Owa zgodność życia z wiarą oraz funkcją, jaką ma się pełnić, prowadzić może do nieporozumień. Kościół przekonuje, że chrzestnym nie powinna być nie tylko osoba żyjąca w niesakramentalnym związku, ale również na przykład mieszkająca daleko od dziecka (lub w zakonie klauzurowym!), gdyż jej życie „nie odpowiada funkcji, jaką ma pełnić”, a która wymaga bliskości i kontaktu.

Ta formuła staje się również źródłem pewnej bezradności duszpasterzy, którzy bywają – co sami przyznają – okłamywani w kancelarii na temat życia osób mających podawać dziecko do chrztu. Gdy zaś kandydaci na chrzestnych powiedzą prawdę, odmowa udzielenia zgody na pełnienie tej roli traktowana bywa jako obraza czy świadectwo rygoryzmu i legalizmu kapłana.

Sposobem na poradzenie sobie z tymi problemami jest właśnie większa świadomość na temat tego, kto może i powinien być rodzicem chrzestnym według nauki Kościoła, oraz roli, jaką ma on pełnić. Chodzi, co ważne, o świadomość nie tylko po stronie rodziców dziecka, ale również potencjalnych chrzestnych. Nie każdego warto prosić o pełnienie tej roli, ale też nie zawsze zapewne należy się na nią godzić.
Odpowiedzialność, której nie jesteśmy świadomi

Gdy zostałem poproszony o zostanie ojcem chrzestnym dziecka moich przyjaciół, jeszcze tego nie odczułem. Ale dziś myślę, że tej decyzji powinna zawsze towarzyszyć pewna przynajmniej ambiwalencja.

Z jednej strony to oczywiście zaszczyt i wyraz zaufania z ich strony. Z drugiej – olbrzymia odpowiedzialność, której, jak się zdaje, nie zawsze jesteśmy świadomi.

I nie chodzi tu tylko o sytuacje – gdy rodzice są niewierzący lub w przypadku ich śmierci – w których to ojciec i matka chrzestna przejmują pełnię troski o religijne wychowanie dziecka. Pewną bojaźń powinna w nas budzić już sama współodpowiedzialność za rozwój duchowy drugiego człowieka.
Czytaj także: Bycie matką chrzestną to…

Być może nad zgodą na bycie chrzestnym kolejnego dziecka powinni się zastanowić zwłaszcza ludzie, którzy owych chrześniaków mają już sporo, a większości z nich nie poświęcają wystarczającej uwagi. Niestety, dotyczy to często samych księży…
Jesteście poręczycielami tych dzieci przed Bogiem

Już starochrześcijańscy autorzy podkreślali wszak, że za to, jakimi jesteśmy chrzestnymi, ponosimy odpowiedzialność przed samym Bogiem. Św. Cezary z Arles mówił do rodziców chrzestnych:

„Wiedzcie, że przed Bogiem jesteście poręczycielami tych dzieci, które przyjmujecie na chrzcie. Starajcie się też dlatego je zawsze napominać i karcić, aby żyły w czystości, trzeźwości i sprawiedliwości. Przede wszystkim nauczcie je Symbolu Apostolskiego i Modlitwy Pańskiej. Zachęcajcie je do pełnienia dobrych czynów nie tylko słowami, ale przykładem. Kto sam żyje czysto, trzeźwo i sprawiedliwie, ten daje innym przykład dobrego życia i otrzyma nagrodę tak za siebie, jak też za nich”.

Uświadomienie sobie wagi tej odpowiedzialności może nas prowadzić do głębszej refleksji nad tym, jakim ojcem czy matką chrzestną być.
Nauczyciel i świadek

Słowa św. Cezarego są tu dobrym punktem wyjścia: rodzic chrzestny ma być i nauczycielem (modlitwy), i przede wszystkim świadkiem. Wiary nauczy wszak tylko ten, kto sam nią żyje. By realizować napomnienia zawarte w tych słowach, rzeczywiście musimy być blisko owego dziecka, mieć z nim kontakt.

Wreszcie, św. Cezary używa pięknego sformułowania: „przyjmujecie te dzieci na chrzcie”. To nie tylko zobowiązanie, ale również dar. I jeśli rola rodzica chrzestnego będzie dla nas inspiracją do tego, by samemu wzrastać w wierze, życiu chrześcijańskim, w modlitwie, w miłości Słowa, Boga i bliźniego, to będzie to wspaniały punkt wyjścia do tego, by pójść dalej – razem z chrześniakiem czy chrześnicą, jako towarzysze we wspólnej drodze.

A to, jak w praktyce się na tej drodze nie zgubić i jak nią kroczyć, to już temat na zupełnie inny tekst.

...

Na ogol oczywiscie chrzestny nie ma zbyt duzego kontaktu. Po prostu gdy dobrze prowadzi zycie jest wzorcem... Ale jednak z daleka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 6:03, 23 Wrz 2017    Temat postu:

Chłopiec przyszedł na świat w dniu urodzin taty. Ale to nie koniec niespodzianek!
Dominika Cicha | Wrz 23, 2017
Connor i Jordyn Eppard | Fair Use
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Jaki ojciec, taki syn. W tym wypadku jeszcze: i taki pradziadek.


B
eauden Eppard urodził się 17 dni przed terminem. I choć jego bliscy żartowali wcześniej, że szykuje się potrójna impreza urodzinowa, nie wierzyli chyba, że naprawdę się tak stanie.

„To jest niesamowite. Jesteśmy bardzo zżytą rodziną, a mój dziadek i ja zawsze razem świętujemy. Jestem tym zdumiony. Bóg zawsze ma plan” – mówi ojciec chłopca, Connor James Eppard (ur. 1990). Jego dziadek, James Elmet Morrisette, urodził się dokładnie 59 lat przed nim. Teraz do jubilatów dołączył Beauden Mathew Eppard, który na cześć taty i pradziadka dostał jeszcze trzecie imię – James.
Czytaj także: Polska policja dziękuje 10-letniej bohaterce. Uratowała mamę i brata

Na trzy dni przed porodem Jordyn i Eppard wprowadzili się do nowego domu. Następnego dnia udali się na ostatnie, rutynowe USG. Nie spodziewali się, że poród zacznie się kilka godzin później. Niestety, pojawiły się komplikacje i trzeba było przeprowadzić cesarskie cięcie.

W środku nocy dziadek Connora odebrał telefon. „Cześć dziadku, usiądź na sekundę” – usłyszał. Chwilę później w tle rozległ się płacz noworodka. Świeżo upieczony pradziadek nie mógł wydobyć z siebie głosu. Prababcia była podekscytowana. O poranku byli już razem w szpitalu.
Czytaj także: 12-letnia dziewczynka pomaga bratu przyjść na świat [ZDJĘCIA]

„Tym razem nie płakałem – mówił staruszek, który przy narodzinach wnuka ronił łzy. – Byłem po prostu radosny. Wszystko jest częścią Bożego planu”.

„Mam teraz 86 lat i nie wiem, ile urodzin mam jeszcze przed sobą, ale to z pewnością motywacja, żeby dalej się trzymać” – dodaje Jim Morrisette.

Prawdopodobieństwo, że 3 osoby z czterech pokoleń będą obchodziły urodziny w tym samym dniu wynosi 1:33 tys. – podaje Dr Ben Dyhr z Metropolitan State University w Denver.
Czytaj także: Bliźniaczki urodziły synów w tym samym dniu. W rodzinie siła!

Źródła: abcnews.go.com, thedenverchannel.com, today.com
Tags: dzieckoporódrodzina

...

To jest zwyciestwo zycia czyli dobra.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:28, 23 Wrz 2017    Temat postu:

Jak wybrać rodziców chrzestnych?
Mathilde de Robien | Wrz 23, 2017
@illus. Florian Thouret. Prune & Séraphin vont à un baptême/Mame 2015
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Zamierzacie ochrzcić dziecko i zastanawiacie się nad wyborem rodziców chrzestnych? Przeczytajcie nasze wskazówki.


C
hcecie ochrzcić dziecko? Chcecie, by stało się dzieckiem Bożym i częścią wielkiej wspólnoty chrześcijan? Kościół prosi was o wybranie rodziców chrzestnych – oto, czym powinniście się kierować (nie urządzając jednak rekrutacji w stylu wielkich firm).


Kwestionariusz chrzestnego/chrzestnej

Stanowisko: matka chrzestna / ojciec chrzestny

Firma: Kościół Katolicki

Czas trwania kontraktu: nieograniczony

Rodzaj umowy: pełen etat

Wymagany wiek: ukończone 16 lat

Wymagane duchowe osiągnięcia: trzy sakramenty inicjacji chrześcijańskiej, mianowicie Chrzest, Bierzmowanie i Eucharystia.

Pozostałe wymagania:

Być kochającym i życzliwym wobec chrześniaka.

Umieć słuchać.

Umieć stworzyć silną więź z chrześniakiem.

Opanować sztukę bycia uważnym ojcem chrzestnym lub matką chrzestną: pamiętać o urodzinach chrześniaka, dawać mu prezenty na Boże Narodzenie, wysłać wiadomość na dzień przed egzaminem…

Być wystarczająco dojrzałym w wierze, aby wypełnić powierzone zadania (patrz poniżej).
Czytaj także: Zostałeś chrzestnym? Oto 5 rzeczy, które musisz wiedzieć


Zadania rodziców chrzestnych

Podczas ceremonii chrztu:

Wyrzec się grzechu i deklarować wiarę w Kościół Katolicki.

Matka chrzestna: założyć chrześniakowi białą szatę, symbol zmartwychwstania Chrystusa. „Przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa” (Św. Paweł)

Ojciec chrzestny: trzymać świecę, symbol światła Chrystusa. Wraz z rodzicami, ojciec chrzestny i matka chrzestna będą musieli utrzymać ten płomień.

Na koniec uroczystości podpisać się w księdze parafialnej jako ojciec chrzestny i matka chrzestna, w dowód uczestnictwa.

Przez całe życie:

Wspierać chrześniaka w wierze.

Pomagać mu w walce z grzechem.

Być wsparciem w chrześcijańskim życiu, zwłaszcza podczas przygotowań do sakramentów (Eucharystia, Bierzmowanie).

Być przykładem dla dziecka w życiu codziennym, starać się żyć zgodnie z Ewangelią.
Czytaj także: A jeśli po śmierci Pan Bóg zapyta Cię, jakim byłeś chrzestnym? No właśnie


„Chrześcijaninem nie jest się w samotności”

Ojciec François Potez, proboszcz parafii Notre-Dame-du-Travail w Paryżu podczas przygotowań do chrztu mówi, że bycie chrześcijaninem oznacza bycie częścią Kościoła w Ciele Chrystusa. To właśnie rodzice chrzestni witają nowoochrzczonych w chrześcijańskiej wspólnocie i towarzyszą mu w jego duchowej podróży. Ludzi, którzy poprowadzą wasze dziecko na ścieżce wiary, nadziei i miłości, wybierzcie mądrze, uczciwie i z pomocą Ducha Świętego.


Kto nie może być rodzicem chrzestnym

Osoby nieochrzczone lub chrześcijanie należący do niekatolickiej wspólnoty nie mogą być rodzicami chrzestnymi, ale mogą być świadkami chrztu i w ten sposób podpisać się w księdze parafialnej. Jeśli któreś z rodziców chrzestnych nie może być obecne na chrzcie z uzasadnionych przyczyn, może wybrać kogoś w zastępstwie.
Czytaj także: Czy rozwodnicy mogą zostać rodzicami chrzestnymi?

Artykuł pochodzi z francuskiej edycji portalu Aleteia

...

Musi byc nieco bardziej religijny niz ogol conajmniej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:40, 29 Wrz 2017    Temat postu:

Dariusz Kamys dla Aletei: Ojcostwo to najwyższa forma sztuki
Marta Brzezińska-Waleszczyk | Wrz 29, 2017
REPORTER
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Wszyscy ojcowie i matki, którzy świetnie wychowują dzieci, to artyści najwyższej próby – mówi Dariusz Kamys, polski aktor kabaretowy, lider kabaretu HRABI, prywatnie tata Pauli i Stasia.


O
tym, jak się wchodzi w rolę ojca adopcyjnego i czy doświadczenie sceniczne ułatwia komunikację z dziećmi opowiada Dariusz Kamys, polski aktor kabaretowy, lider kabaretu HRABI, zaangażowany w Forum Tato.net.

Marta Brzezińska-Waleszczyk: Być tatą to…?

Dariusz Kamys: Być przyjacielem, tylko nieco starszym, bo – może to banał – dzieci to normalni ludzie, tylko trochę młodsi. Oczywiście, świat dzieci różni się od świata dorosłych, ale także są w nim wielkie radości, dramaty, problemy. Dzieci przeżywają tak samo, jak my. Bycie ojcem to towarzyszenie dziecku, pomaganie w dorastaniu, uczenie bycia dobrym człowiekiem, empatii, uwrażliwianie na innych. To bycie bodźcem do rozwoju dziecka.

Ojciec pomaga dziecku w dorastaniu, ale do bycia ojcem też się dojrzewa?

Oczywiście, to działa w dwie strony. Nie jest tak, że tylko rodzice dają coś dziecku, a w zamian nic nie otrzymują. To cudowna wymiana. Kiedy zdecydowaliśmy się z żoną na adopcję, wiele razy doświadczaliśmy tego ubogacenia. Zaczęliśmy żyć pełnią życia. Tego poczucia nic innego by nie zastąpiło. Bycie rodzicem to także wielki trud. Było nam, zwłaszcza na początku, ciężko, nie ukrywam. Ale tym bardziej cieszymy się dziś, kiedy patrzymy na wszystko z perspektywy. Jestem szczęśliwy.
Czytaj także: Najważniejsze zadanie ojca? Odpowiada tata 10 dzieci


W roli ojca

Wchodzenie w rolę ojca jest trudniejsze w przypadku adopcji?

Nigdy nie byłem ojcem biologicznym, więc nie wiem, czy jest trudniejsze, ale wydaje mi się, że to niewielka różnica. Kluczem zawsze jest miłość. Kocham moje dzieci i to, że są adoptowane nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Pokochanie dziecka całym sobą jest źródłem siły, dodaje skrzydeł. Jak się kogoś kocha, można dla niego zrobić wszystko. Nie miałem problemu z wejściem w rolę ojca, bo fakt, że to nie są moje biologiczne dzieci był nieistotny. Wspólne przebywanie, problemy, życie przywiązało nas do siebie. Patrzę na mojego syna i córkę, i choć to nie są moją geny, jestem z nich dumny.

Miał Pan obawy, czy będzie umiał pokochać nie swoje dziecko?

Pewnie, że tak, zwłaszcza na początku. Szczęśliwie, Pan Bóg tak mnie stworzył, że dość szybko się przekonuję. Mieliśmy zamiar adoptować dziecko do lat dwóch. Poznaliśmy Stasia, kiedy miał już sześć lat. Od razu wiedziałem, że to on. Poczułem się, jakby to już było moje dziecko. Podobnie było z córką, która niemal od razu wskoczyła mi na kolana i moje serce zabiło szybciej. Przed decyzją o adopcji dużo się zastanawialiśmy, ale kiedy już ją podjęliśmy, nie było wahań. Wychowanie dziecka z trudną historią (a nasze dzieciaki taką mają) to wielka odpowiedzialność. Nigdy jednak nie przyszły nam do głowy myśl „co zrobiliśmy?!” albo chęć wycofania. Nigdy. Były chwile trudne, kiedy jako ojciec ocierałem się o bezradność. To najgorsze, co się może przydarzyć – dzieje się coś złego, a ja nie wiem, co mam zrobić, jestem bezsilny. Z czasem tych sytuacji bezsilności było coraz mniej.

Jak sobie z tą bezradnością radzić?

Kluczem jest cierpliwość wypływająca z miłości. A także świadomość, że nigdy nie mogę przestać kochać swojego dziecka. Trzeba cierpliwie czekać, być z nim, tłumaczyć, rozmawiać, dawać poczucie bezpieczeństwa. Dzieci potrzebują dowodów tego, że są nieustannie kochane. Nasze pociechy, zwłaszcza syn, tą strunę mocno naciągał, ale nigdy nie powiedzieliśmy mu: jesteś zły, mamy cię dość. Mówiliśmy, że to, co teraz robi, jest złe, ale i tak go kochamy, jest naszym synem. To przynosiło rezultaty, ale potrzebna była wielka cierpliwość.


Bóg wynagrodził nam trud

Nie gniewał się Pan na Boga, że nie może Pan mieć dzieci?

Właściwie nie. Przyjąłem dość naturalnie, że nie możemy mieć dzieci, później przyszła decyzja o adopcji, zresztą dość szybko, sześć lat zanim Staś do nas trafił. Ta decyzja i towarzyszące jej emocje, w większości pozytywne (wielka zmiana!), to była przygoda. Może Pan Bóg ten trud nam wynagrodził dwójką wspaniałych dzieci. Z żoną należymy do wspólnoty i w ciężkich momentach czuliśmy moc jej modlitwy. To nas niosło w trudzie wychowawczym w pierwszych latach.

Nie baliście się odrzucenia ze strony dzieci, kiedy dowiedzą się, że są adoptowane?

To nie wchodziło w rachubę, bo od początku rozmawialiśmy o tym z dziećmi, ogarnialiśmy modlitwą także ich rodziców biologicznych, którzy – co tu dużo mówić – skrzywdzili te dzieciaki. Staś miał 6,5 roku, pamiętał wszystko, Paula – 2,5. Słyszeliśmy historie o dzieciach, które dowiadywały się o adopcji będąc prawie dorosłymi, z czego wynikało mnóstwo niepotrzebnych problemów. Nie chcieliśmy takiej sytuacji.

W domu jest Pan żartownisiem czy poważnym gościem?

Żartownisiem to może za dużo powiedziane, ale na pewno wnoszę dużo humoru. Wykorzystuję zawodowe umiejętności, najczęściej kiedy atmosfera z jakichś powodów się zagęszcza. Najlepiej docieram do córki w momentach babskich fochów. Traci humor, trudno złapać z nią kontakt, odcina się. Żarty rozładowują napięcie. Mówię do niej śmiesznymi głosami (ile ich już stworzyłem!), aż w końcu nie wytrzymuje i się uśmiecha. Dowcipkowanie pomagało, kiedy odwoziłem ją rano smutną i niewyspaną do szkoły. Za punkt honoru stawiałem sobie jej rozbawienie. Mam nadzieję, że dzieci postrzegają nasz dom jako radosne miejsce.

Doświadczenie sceniczne ułatwia komunikację z dzieciakami?

Myślę, że tak. Zastanawiam się jednak, na ile wynika to z tego, że ja po prostu jestem pogodny z natury, a na ile praca w kabarecie zwiększa ten efekt. Umiejętności zawodowe niewątpliwie się przydają. Dorosły człowiek może odczuwać zażenowanie, kiedy się wygłupia, ja z tym nie mam problemu. Nie mam tego lęku, więc wygłupy przed dziećmi przychodziły mi z łatwością.
Czytaj także: Dobry ojciec… Niech będzie prawdziwie obecny!


Dobry tata to artysta!

Kiedyś facet z wózkiem, zmieniający pieluchy to było coś nie do pomyślenia. Dziś bycie zaangażowanym tatą jest sexy. Skąd ta zmiana?

Może mężczyźni zrozumieli, ile dotąd tracili. Aktywny udział w wychowaniu dziecka jest super doświadczeniem. To cudowne! Pamiętam czytanie dzieciom przed snem – to dla nas zawsze był moment bliskości, można było pogadać, poprzytulać się. To wielka satysfakcja. Przyczyną jest też mechanizm społeczny, role męskie i damskie zmieniają się. Model, w którym mężczyzna zarabia kasę i wraca zmęczony do domu, w którym żona krząta się z dziećmi już dawno przestał obowiązywać. Kobiety się emancypują, więc obowiązki trzeba dzielić. A poza tym mężczyźni świetnie odnajdują się w rolach do niedawna zarezerwowanych dla kobiet, jak np. gotowanie. Uwielbiam to robić! Gotuję częściej niż żona (za to nie cierpię zmywać, szczęśliwie żona lubi).

Grunt, że równowaga zachowana. Żeby jednak nie było, że faceci mogą już spocząć na laurach – co jeszcze jest do zrobienia? Zaangażował się Pan w forum Tato.net – po co?

Promować ojcostwo! Kiedy na przykład patrzę na reklamy, przeważnie widzę singli. Brakuje mi pięknego, prorodzinnego spotu. Trzeba promować i uświadamiać, że ojcostwo jest piękne. Wielu mężczyzn ma obawy przed podejmowaniem odpowiedzialności, wchodzeniem w związek, bycie ojcem. Forum, na które przychodzą żywe dowody – ojcowie z pasją wychowujący dzieci i z entuzjazmem o tym mówiący, może otwierać oczy wątpiącym. Być może tracą coś, co jest najfajniejsze na świecie, może być główną treścią życia. Ojcostwo, bycie rodzicem to najwyższa forma sztuki. Każda inna sztuka za tworzywo ma materiały o stałych właściwościach, jak glina, farba, dźwięk. Tu rodzice, czyli dwójka artystów, ma przed sobą dziecko, które jest labilne, ma wiele możliwości. Tyle można zrobić, a jednocześnie tak wiele zepsuć. To najwyższa forma sztuki. Wszyscy ojcowie i matki, którzy świetnie wychowują dzieci, to artyści najwyższej próby.

...

Wlasnie. Dlaczego niby sukcesem zyciowym ma byc tylko kariera? A dobre dzieci to co? Nic specjalnego. BZDURA!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:56, 29 Paź 2017    Temat postu:

Czy ojcostwo zmienia coś w życiu mężczyzny?
Jacek Kalinowski | 29/10/2017
Shutterstock
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Kiedyś czułem, że mogę zmieniać świat. Dzisiaj chcę zmieniać i tworzyć świat dla kogoś innego. I choć nie mam już dwudziestu lat i bywam bardziej zmęczony, to druga opcja podoba mi się o wiele bardziej i ma większy sens.
Życie mężczyzny do góry nogami

Jeśli w życiu mężczyzny są wydarzenia, które odciskają na nim piętno, to czy zaliczysz do nich nową pracę, nowe mieszkanie lub ślub? Czy to są sprawy, które wywracają życie mężczyzny do góry nogami?

Jeśli uważasz, że tak – pozwól, że się nie zgodzę.

Czy nowa praca zmienia coś w życiu? Oby wypłatę na większą, ale poza tym to chyba niewiele, o ile nie dostajemy posady na drugim końcu świata. Nowe mieszkanie? Zmienia ściany i sąsiedztwo wokół nas. Myślę, że nawet małżeństwo niewiele zmienia w życiu mężczyzny. Biorę ślub z kobietą, którą kocham i z którą jestem już od kilku lat. Czy ślub jest jakimś przełomem w naszych relacjach i uczuciach? Nie sądzę.
Czytaj także: Bycie ojcem to sposób na nieśmiertelność. Umierasz kilka razy dziennie. I powstajesz!


Dziecko – prawdziwa rewolucja w życiu mężczyzny

To, co jest prawdziwą rewolucją w życiu mężczyzny to dziecko!

Bo kiedyś czułem, że mogę zmieniać świat. Dzisiaj chcę zmieniać i tworzyć świat dla kogoś innego. I choć nie mam już dwudziestu lat i bywam bardziej zmęczony, to druga opcja podoba mi się o wiele bardziej i ma większy sens.

Z tym zmęczeniem to w ogóle osobny temat. Po całych rytuałach kąpielowo-kolacjowych, szykujemy się do spania. W łóżku czytam córce tę samą bajkę szesnasty wieczór z rzędu. Odpowiadam na te same pytania szesnasty raz. Powieki mnie pieką i same mi się zamykają, ale na szczęście znam bajkę już na pamięć (córka zresztą też), więc symuluję czytanie.

Bo tak naprawdę jestem już w półśnie i lecę na autopilocie. I kiedy naprawdę już śpię zwinięty w kłębek pod kołderką, moja córka wychodzi z pokoju i radośnie oznajmia mamie: „Uśpiłam tatusia!”. Zapewne wtedy zobaczyłbym przerażenie w oczach swojej żony, gdyby nie to, że leżę w dziecięcym łóżku z głową dziwnie wygiętą w bok i śliną cieknącą na rękawek T-shirta. Czy ojcostwo zmienia życie mężczyzn? Nie wiem jak u innych, ale ja kiedyś o 20.00 mogłem podbijać świat. Dzisiaj przegrywam ze snem.
Czytaj także: Dariusz Kamys dla Aletei: Ojcostwo to najwyższa forma sztuki


Chcesz się pozbyć egoizmu? Zostań ojcem

Stałem się mniejszym egoistą. W restauracji najpierw przeglądam menu pod kątem posiłków dla dzieci. Podobnie z wyjazdami. Jeśli jedziemy na rodzinną wycieczkę to podstawą jest infrastruktura na miejscu, czyli wszystko to, co sprawi, że dzieci nie będą się nudzić w hotelu i w terenie.

A poza tym? Zmienia się wszystko! Śpię około 5 godzin dziennie, mam róż w pokoju na ścianach, w garażu nudne kombi, żeby zmieścił się wózek, lepiej pamiętam imiona postaci z kreskówek niż imiona kolegów z pracy, w telefonie mam coraz więcej kontaktów w stylu: „Mama Julki”, „Tata Oskara”, idę do sklepu po musztardę i mleko, wracam z pieluchami, prasą dziecięcą i jajkiem niespodzianką, za to bez musztardy i mleka. W porównaniu z tym co było, gdy nie miałem dzieci, jest to całkowite przeorganizowanie życia. W sprawach ważnych i detalach. W nawykach i codziennych rytuałach.
Czytaj także: 5 rzeczy, których się boję, gdy zostaję sam z dzieckiem


Dorośniesz i spoważniejesz? Może trochę

Wielu mężczyzn dorasta i poważnieje. Jest się odpowiedzialnym za małego człowieka. Podejmuje się rozważniejsze decyzje. Ale kij ma dwa końce – przyznaję się, że czasami zawodzę na pełnej linii. Robię albo mówię coś nieprzystającego do mężczyzny po trzydziestce, ojca dwójki dzieci. Żona wtedy mówi: „Dorośnij w końcu!”. Ale jak mam to zrobić, skoro codziennie po pracy padam na dywan i z 4,5-latką czeszę kucyki a z 1,5-roczną układam 4-elementowe puzzle z biedronką?

Żarty żartami, ale obserwuję ojców dookoła siebie. Jedni dochodzą do wniosku po narodzinach dziecka, że nie takiego trybu życia oczekiwali. Chcą, by było jak dawniej, co nigdy nie nastąpi, chyba że zostaną egoistami i cały dom oraz opiekę nad dzieckiem zrzucą na barki żony. Innym – rzeczywiście świat się zmienia. Ale wiem z rozmów z nimi, że choć idą przez ten świat w dresach (często brudnych od niemowlęcego posiłku) lub przejeżdżają go rodzinnym minivanem z dużym bagażnikiem (a nie szybkim, sportowym modelem) to zgodnie twierdzą, że jest to zmiana na lepsze.

...

Zdecydowanie to dopelnia czlowieka nie tylko kobiete przeciez.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:42, 30 Paź 2017    Temat postu:

Czy ojciec powinien przytulać swoje dzieci?
Maciej Gnyszka | 30/10/2017

Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

Drukuj

Ojciec musi wymagać i być twardy, bo jest opoką – na tym polega bycie ojcem. Nie oznacza to jednak, że ojciec nie może okazywać swemu dziecku czułości.

W naszym społeczeństwie panuje takie przekonanie, że od przytulania dzieci jest matka. Ojciec jest od zabaw i przygód, ale kiedy tylko zdarzy się coś złego, pojawia się matka. Ponieważ bezpieczeństwo, czułość i miłość stanowią jej domenę. Natomiast ojciec to ten twardy jegomość, który musi wymagać. To oczywiście… prawda. Ojciec musi wymagać i być twardy, bo jest opoką – na tym polega bycie ojcem. Nie oznacza to jednak, że ojciec nie może okazywać swemu dziecku czułości. Nie tylko może, ale powinien! Przytulanie to nie tylko domena matki. My, ojcowie, też musimy przytulać. Szczególnie wtedy, gdy nadejdzie właściwy czas…
Czytaj także: Ratunku, moje dziecko nie chce się przytulać!


Co się stało, synu? – czyli historia z morałem

Wracam wieczorem do domu. Syn płacze przy kolacji. Pytam, co się stało. Okazuje się, że sprawa jest dużo poważniejsza, niż mogło się w pierwszej chwili wydawać. Syn oglądał w przedszkolu film o objawieniach w Guadalupe. Bardzo się przejął losem Juana Diego (to właśnie jemu objawiła się Matka Boska).

Syn płakał, bo współczuł Juanowi Diego, który był dobrym człowiekiem, ale spotkało go wiele przykrych rzeczy ze strony pobratymców – Azteków. Ale nie tylko dlatego. Płakał również z tego powodu, że nie mógł nic z tym zrobić, w żaden sposób pomóc temu człowiekowi. Wzruszyłem się. I poczułem wielką dumę. Niewiele brakowało, żebyśmy tak siedzieli obaj i płakali nad losem Juana Diego.

Dlaczego wspominam to wydarzenie?

Ponieważ to historia z morałem. To był właśnie taki właściwy czas – żeby przytulić i okazać męską czułość oraz wesprzeć syna dobrym słowem. To dużo więcej niż pomoc w tej konkretnej sytuacji – to również wartościowa lekcja na całe życie. Słusznie mawiali starożytni, że słowa uczą, ale przykłady pociągają. Nie ma lepszej nauki dla naszych pociech niż dobry przykład.

A skoro o dobrych przykładach mowa…


Przykład herozimu i męczeństwa

Jaki moment jest dobry, by porozmawiać z dzieckiem o tak poważnych sprawach, jak męczeństwo i heroizm? Trudne pytanie. Uważam, że im szybciej, tym lepiej. Szczególnie wtedy, gdy pojawi się doskonała okazja.

Cieszę się, że mogłem przytulić syna, kiedy tego potrzebował. Cieszę się również, że powód jego troski stanowił doskonały punkt wyjścia, by porozmawiać o ważnej kwestii. Być może syn nie zrozumiał wszystkiego. Pewne sprawy przychodzą z wiekiem. Ale wiem, że to zaprocentuje w przyszłości. Bo historia o Juanie Diego również stanowi dobry przykład.
Czytaj także: Dziadek z oddziału intensywnej terapii. Przytula dzieci od 12 lat

Jesteśmy powołani do bycia świętymi. Wszyscy. Każdy z nas musi odnaleźć własną drogę do świętości. Czasami ta droga oznacza zmaganie się z przeciwnościami losu. Czasami wymagać będzie heroizmu, a nawet męczeństwa. Warto rozmawiać z naszymi pociechami o takich sprawach. One naprawdę dużo rozumieją. I nie może być inaczej – w końcu to nasze dzieci.


Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć

A co, jeśli dotychczas rzadko przytulaliśmy swoje dzieci? Doskonałe pytanie. Na szczęście odpowiedź jest prosta: nigdy nie jest za późno na to, by zacząć przytulać swoje dziecko. To będzie jeszcze jedna okazja, by pogłębić więź miedzy Tobą, a Twoim dzieckiem. A poza tym przytulanie jest naprawdę fajne.

Pamiętaj, Tato, że nie warto marnować okazji, żeby okazać swemu dziecku męską czułość. Ono tego naprawdę potrzebuje – teraz i w przyszłości. Jeśli nie Ty będziesz dla niego drogowskazem, to… niestety, będzie nim ktoś inny. Bo dzieci bardzo łatwo uczą się od dorosłych – czasami uczą się złych rzeczy. Właśnie dlatego tak ważne jest, byś Ty – Tata – był najlepszym przykładem dla Twojego dziecka.

I jeszcze jedna rada na zakończenie. Nie bój się poruszać z dziećmi poważnych tematów. Nigdy nie jest za wcześnie, by rozpocząć drogę do świętości. A właśnie tego pragniesz dla Twoich pociech, prawda?

..

Autor przy okazji sie pochwalil synem. Zreszta slusznie widac dziecko wrazliwe!

Zalezy tez od wieku 16 letni osilek raczej nie bedzie tego pragnal. Przytulanie akurat na ogol zrozpaczonego JEST AKURAT MESKIE! Co innego gdyby mezczyzna lecial sie przytulic z rozpaczy. Na odwrot w porzadku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 8:48, 31 Paź 2017    Temat postu:

Matt Maher dzieli się w swojej piosence trudnym doświadczeniem straty ojca
J-P Mauro
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Ostatnia płyta Matta Mahera porusza temat cierpienia.


M
att Maher wydał piosenkę Holy na swoim dziewiątym albumie pt. Echoes. Kiedy Matt kończył prace nad płytą, zmarł jego ojciec, co ogromnie wstrząsnęło życiem artysty. Utwory, które poruszają temat cierpienia, stały się jeszcze bardziej osobiste dla pogrążonego w żałobie Matta, który podzielił się swoim trudnym doświadczeniem:

Dla mnie ten album jest odpowiedzią na problem cierpienia. Musiałem sformułować własne „echo”. Musiałem zdecydować, czy przesłanie krzyża powędruje do świata czy zamknie się w moim wąskim spojrzeniu na cierpienie. W tej płycie zadaję pytanie „W jaki sposób głosimy naszą wiarę?” Czy jest to możliwe, aby mieć nadzieję i radość, która nie jest rządzona przez strach? – ta płyta wskazuje na jasną stronę wiary, a nie na mroczny, ponury obraz cierpienia. Chcę przypomnieć ludziom po raz kolejny, aby uwierzyli w Boga, który daje nam nadzieję, radość i pokój.

Inspiracją do napisania piosenki Holy był fragment z szóstego rozdziału Księgi Izajasza, kiedy prorok ma wizję Boga zasiadającego na tronie. Aniołowie wyśpiewują przed nim „Święty, święty, święty jest Pan Zastępów, cała ziemia jest pełna Jego chwały”.

Song: Holy | Singer: Matt Maher

...

To jest prawdziwa sztuka plynaca z glebi serca.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:30, 05 Lis 2017    Temat postu:

Tato, jesteś bardzo ważny w życiu swojej córki
Jacek Kalinowski | 05/11/2017
Shutterstock
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Jest taki kawałek poletka na tym rodzicielskim polu, na którym mężczyźni mogą czuć się niezastąpieni dla córek. Nawet najważniejsi.


M
eg Meeker, amerykańska pediatra i autorka bestsellerowych książek o wychowaniu dzieci, napisała w swojej książce „Mocni ojcowie, mocne córki” bardzo ważne zdanie: „Ojcowie, jesteście o wiele potężniejsi niż wam się wydaje”. To zdanie, przeczytane przeze mnie rok temu, wywołało kilka zdarzeń w moim życiu.

Po pierwsze, szerzej otworzyłem oczy. Zdanie z książki to truizm, ale zacząłem o nim rozmyślać i uświadamiać sobie moją prawdziwą rolę w życiu dwóch małych dziewczynek. Po drugie, niewiele później napisałem na swoim blogu tekst, w którym wymieniam 8 powodów, dla których ojciec jest najważniejszą osobą w życiu córki. Tekst przeleżał sobie rok i gdy kilkanaście dni temu przypomniałem o nim moim czytelnikom, zatoczył dużo szerszy, niż za pierwszym razem, krąg w blogosferze parentingowej.

Konsekwencją przeczytania sentencji z książki była wizyta w zeszłą sobotę u Tomasza Kammela i Marzeny Rogalskiej w „Pytaniu na Śniadanie”. Razem z innym młodym ojcem opowiadałem o życiu z dwiema córkami, o tym, czy jestem dla nich superbohaterem, czego chciałbym je nauczyć i dlaczego relacja ojciec-córka jest tak ważna.
Czytaj także: Relacja córki z ojcem – jak wpływa na życie?


Ojciec – pierwszy mężczyzna

Tak naprawdę ojciec jest pierwszym mężczyzną w życiu małej dziewczynki. I od najmłodszych lat kształtuje w niej poczucie własnej wartości: tym co i jak mówi, jakich słów dobiera, ale również – i nie wiem, czy to nie jest jeszcze ważniejsze: jak się zachowuje. Bo każdy ojciec funkcjonuje w środowisku kobiet i jest od początku pod obserwacją małych, dziewczęcych oczu. To, jak traktujemy nasze żony (ale nie tylko – bo nasze mamy też i kobiety w ogóle!), daje obraz córkom, jak… powinny być traktowane i do jakich wzorców będą dążyć za kilkanaście lat.

Jasne, to nie jest reguła. Znam dziewczyny z dobrych domów, które szukały mocnych wrażeń i przez mężczyzn płakały co drugą noc w poduszkę. Znam też kobiety z nieszczęśliwym dzieciństwem i z rozbitych rodzin, które potrafiły stworzyć ciepły i kochający dom zakładając swoją rodzinę.

Czy nie lepiej jednak minimalizować destrukcyjne pokusy w przyszłych wyborach naszych córek i naszym dobrym słowem oraz dobrym przykładem pokazać im model związku, który warto wcielić w swoim, dorosłym życiu?


Ojciec superbohater

Czy córki potrzebują superbohaterów? I jak się nim stać?! Odkąd urodziły mi się dziewczynki, odkryłem, że najlepszym sposobem jest… spędzanie z nimi czasu. Po prostu. Jak najwięcej, regularnie, nie zawsze intensywnie i kreatywnie, ale po prostu być z nimi. To wtedy wytwarza się magiczna więź – prowadzimy rozmowy, czasem na banalne tematy, czasem na poważne, ratujemy świat bądź robimy rzeczy zupełnie nieistotne. Ale jesteśmy razem.

Wierzę, że spędzany wspólnie czas przyniesie kiedyś owoce. Wszystkim ojcom. Od małych drobnostek, po poważne sprawy w dorosłym życiu – córka zawsze będzie wiedzieć, że jesteś ostatnią deską ratunku, kimś, kto nie zawiedzie, gdy wszystko inne sprzysięgnie się przeciwko niej.
Czytaj także: Czy ojcostwo zmienia coś w życiu mężczyzny?


Mój zięć podobny do mnie?

Niedawno ktoś mi zadał podchwytliwe pytanie: „Czy chciałbyś, żeby twój przyszły zięć był do ciebie podobny?”. Jeśli odpowiem, że tak, to okaże się, że mam narcystyczną osobowość, a jeśli odpowiem, że nie – nie chciałbym, to ktoś może uznać, że nie uważam się za dobrego człowieka i mam coś na sumieniu.

Muszę jednak uczciwie przyznać, że jestem zadowolony z mojego modelu rodziny – stworzyliśmy udane małżeństwo, które owszem, sprzecza się i ściera dość regularnie, ale oprócz tego w naszym domu jest masa miłości, szacunku i spokoju. Dlaczego miałbym nie chcieć tego dla swoich córek?

Nie chodzi o dyskredytowanie matek, które oczywiście że są bardzo ważne dla córek. Nie chodzi też o to, że ojcowie nie są ważni w życiu synów. Ależ są! I ten tekst, i wcześniejszy, i wizyta w studio oraz każda moja późniejsza wypowiedź na temat relacji ojciec-córka będzie miała na celu dodanie wiary ojcom. Że nie muszą konkurować z mamami. Że córki zauważają albo wkrótce będą zauważać, co znaczy dla nich tata. Że jest taki kawałek poletka na tym rodzicielskim polu, na którym mężczyźni mogą czuć się niezastąpieni dla córek. Nawet najważniejsi.

Tatowie, naprawdę macie siłę.

...

Oczywiscie relacje do corki i syna roznia sie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 17:01, 25 Lis 2017    Temat postu:

Tomasz Nowak OP o „Paśniku” i zasłanianiu Boga własnym, ziemskim ojcem
Jola Szymańska | 25/11/2017

Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Spotykamy się w rozmównicy w krakowskim klasztorze. Pijemy kawę, a Ojciec opowiada o kulisach współpracy z braćmi, tajemniczej metodzie na duchowe odkrycia i... o ojcostwie, które zawiera się w słowie "Jestem".


„P
aśnik” istnieje już ponad dwa miesiące. To kanał YouTube z komentarzami biblijnymi. Tworzą go dominikanie: Adam Szustak OP, Wojciech Jędrzejewski OP, Jacek Szymczak OP, Tomasz Zamorski OP i mój rozmówca – Tomasz Nowak OP, przeor klasztoru dominikanów w Łodzi. Na kanale jest autorem poniedziałkowych, krótkich kazań pod wspólnym tytułem: „Poszukiwanie ojcostwa”.


YouTube – nowe miejsce dla głoszenia

Jola Szymańska: Jak czuje się Ojciec jako gwiazda internetu?

o. Tomasz Nowak OP: Znakomicie! (śmiech) Bardzo lubimy głosić razem z braćmi. To nawzajem nas inspiruje, a nawet… jest jakaś rywalizacja. (śmiech)

A kto najczęściej wygrywa?

Nie tak, że wygrywa, ale jedni oglądając drugich są jeszcze bardziej pobudzeni do tego, żeby głosić coraz lepiej. To działa nie tylko na nas, ale też na innych braci, którzy nie nagrywają filmów, ale już gdzieś im tam świta, że mogliby dołączyć. Taka dobra zazdrość się z tego robi!

A kto wpadł na pomysł, żeby powstał Paśnik?

Na pomysł wpadł Adam [o. Adam Szustak – przyp. JS]. Rozmawialiśmy o tym trochę wcześniej, ale decyzja ostateczna zapadła po jego rocznej wędrówce po świecie. Kiedy wrócił, pierwsze jego zdanie brzmiało: „Chcę robić coś razem z braćmi”. Natychmiast słowo stało się ciałem – i stąd Paśnik.

Sami sobie wybieraliście tematy swoich filmowych serii na kanale?

Tak. Oczywiście, Adam pytał, co to będzie, ale każdy z nas zaproponował swój temat.

Pytam, bo z tą serią o ojcostwie trochę mnie Ojciec zaskoczył. Kiedyś Ojciec opowiadał mi, że ma kobiecą duszę.

Bo ja jestem też w pewnym sensie matką! (śmiech) Zresztą, ojcostwo Pana Boga postrzegam jako połączone z macierzyństwem. Tak też mówi teologia – w Bożym ojcostwie jest bardzo dużo macierzyństwa, ciepła i troski.

Rembrandt próbował wyrazić to w obrazie „Powrót syna marnotrawnego”. Ojciec ma tam jedną dłoń kobiecą, jedną męską.

Przygotowanie konferencji na Paśnik w ogóle pozwoliło mi na nowo zobaczyć i odkryć, że kiedy robię coś dla innych, Pan Bóg daje mi takie łaski i takie zrozumienie rzeczy, jakich nie dałby tylko dla mnie samego. Mam wrażenie, że nigdy nie doszedłbym do takich wniosków, gdybym nie głosił dla innych.



Łaska przepowiadania

Ma Ojciec w tej serii swój ulubiony odcinek?

Kluczowy jest pierwszy odcinek, bo mówi o modlitwie „Ojcze nas”. Na prośbę jednego z uczniów – „Naucz nas się modlić”, Jezus uczy właśnie tej modlitwy. Ona pokazuje nam, że w modlitwie chodzi o relację. Nie o prośby czy sprawy, ale o relację. Służy bardziej do tego, żeby zobaczyć kim jestem, niż czego mi potrzeba albo co mam robić.

A jak Ojciec przygotowuje tematy?

Same się przygotowują! (śmiech) Mam w tym jakąś łatwość. I metodę, której nikomu nie polecam (śmiech).

To znaczy jaką?

Rano w dniu nagrania zwykle nie mam prawie nic, aż tu na modlitwie wszystko samo się układa. Kiedy ostatnio patrzyłem w notatki jakie robiłem do filmików okazało się, że z jednego zapisanego zdania mówiłem dziesięć minut.

Mam w tym jakąś łatwość, ale z tego co widzę, moi bracia też ją mają, choć może warsztatowo robią to w inny sposób. Ja nazywam to łaską przepowiadania, łaską głoszenia, którą mamy od św. Dominika.
Czytaj także: Kościół dominikanów na Freta. Czego hitlerowcy nie zdołali zbombardować…


Bóg Ojciec a ziemski ojciec

Nadąża Ojciec z oglądaniem wszystkich filmików na kanale? Codziennie pojawia się tam coś nowego.

Staram się! Jeżeli coś mi ucieknie, to nadrabiam (śmiech). Ja w ogóle bardzo lubię słuchać braci jak głoszą, zawsze mnie to ciekawi i generalnie dużo słucham i oglądam.

Od razu zdobyliście dużą widownię – dziś Paśnik obserwuje 50 tysięcy osób…

Zasięg jest imponujący. Teraz często słyszę „Znam ojca z internetu”. Najbardziej mnie rozśmiesza, kiedy siostry zakonne tak do mnie mówią (śmiech). Jakoś ciągle nie mogę się do tego przyzwyczaić. Ale to bardzo miłe.

Nie męczy ojca taka popularność?

Popularnością wielką bym tego nie nazwał, ale uczę się tego, że ktoś kogo po raz pierwszy widzę, może mnie znać. No i gdziekolwiek nie pojadę, dwie, trzy osoby podchodzą do mnie i dziękują za serię o ojcostwie.

Ważny temat.

Tak, powszechnie ważny. A ta seria jest trochę kompendium tego, co można o ojcostwie powiedzieć. Opierając się oczywiście na Biblii, bo taki jest sens Paśnika.

Nagrywając odcinki zrozumiałem, jak często patrzymy na Pana Boga przez pryzmat naszych ojców, a to trochę tak, jakby obserwować świat przez dziurkę od klucza. Warto odwrócić tą perspektywę i spojrzeć od strony Boga Ojca na naszych ojców. Zobaczyć, ile oni mają z niego, a nie odwrotnie.

To odwrócenie pozwala poukładać sobie relację z własnym ojcem, który jest niedoskonały. I być wdzięcznym za wszystko, co znajdę u niego dobrego. Bo właśnie to pochodzi od Boga.

Zasłaniamy sobie Boga własnym, ziemskim ojcem?

I jego ograniczeniami – pochodzeniem, historią, ciemnymi i jasnymi stronami. To się nam skleja. I wydaje nam się, że Pan Bóg jest do niego podobny. A Bóg i Jego Ojcostwo nie jest niczym ograniczone! Ani czasem, ani przestrzenią, ani fizycznością czy duchowością naszych ojców.

Pozdrawiamy serdecznie z Wodzem z Hiszpanii. Błogosławimy. +

A post shared by Langusta na palmie (@langustanapalmie) on Apr 17, 2016 at 3:02am PDT


W ojcostwie najważniejsze jest miłosierdzie

Ta seria jest też dla kobiet?

I to bardzo! Piszę teraz razem z Magdaleną Frączek książkę „Ojcowie i córki”, o tym jakie znaczenie dla córek ma ojciec, i odwrotnie – jak ojciec ma postępować w relacji do córek.

Wiadomo, każdy ojciec popełnia wiele błędów, ale zawsze może się nawrócić, pojednać, zbudować na nowo więź. A więź nie kończy się przecież na nas samych – ma odniesienie do Boga, który jest źródłem ojcostwa.

Potrzebujemy nawzajem sobie przebaczać. I tak odsłania się kolejna strona ojcostwa – miłosierdzie. Przyjmowanie i ofiarowanie wszystkiego co mam – z miłości.

To miłosierdzie jest według Biblii najważniejsze w ojcostwie?

Miłosierdzie, które jest miłością, troską. Czyli to, co znajdziemy w imieniu „Jestem”. „Jestem” – obecny, bliski, kochający. To podstawowe cechy ojca. Muszę być i muszę być otwarty, gotowy do przyjęcia drugiego, do pojednania, okazania miłości. Jeżeli tego nie ma, wszystko, co zrobimy, będzie koślawe.

Jakie są paśnikowe plany na najbliższy czas?

Nagraliśmy teraz jednoodcinkowe otwarcia Adwentowe. Wpadłem na taki pomysł, żeby zrobić Adwent tylko dla dorosłych w kontekście Pieśni nad pieśniami – o tym, że oczekujemy nie tyle małego dzieciątka czy nawet powtórnego przyjścia Pana Jezusa, ale tego, kogo kocham. Wydaje mi się, że miłość w czasie Adwentu jest nie do przecenienia.

Podczas samego Adwentu będziemy z kolei nagrywać kolejne serie, w nowych tematach, do innych ksiąg… Coś mi podpowiada, że tym razem powinienem mówić o modlitwie.

...

Ojcostwo to nie tylko malzenstwo! Wszak ojciec duchowy to tez ojciec.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:27, 30 Lis 2017    Temat postu:

Chcesz być dojrzałym mężczyzną? Zostań tatą!
Dominika Wernio | 30/11/2017

Pexels | CC0
Udostępnij
Komentuj
Drukuj
Obecny i zaangażowany ojciec jest dziecku bardzo potrzebny do harmonijnego i pełnego rozwoju.
Kiedyś rola ojców nie była doceniana

Przed długi czas rola ojca w życiu dziecka była nierozpoznawana, niedoceniana, ale też w pewien sposób sprowadzona do zapewnienia materialnego bezpieczeństwa. Taka sytuacja odbywała się kosztem fizycznej i emocjonalnej nieobecności ojca, gdzie ciężar, ale też kluczową rolę w wychowaniu dzieci przypisywano matce.

Ojciec był angażowany do ważnych wydarzeń czy interwencji, kiedy matka nie dawała sobie rady. Miał kłopot z okazywaniem uczuć, a swój autorytet często opierał na sile. Tymczasem okazuje się, że obecny i zaangażowany ojciec jest dziecku bardzo potrzebny do harmonijnego i pełnego rozwoju.

Przed współczesnymi ojcami stoi więc nie lada wyzwanie zmiany dotychczasowego patriarchalnego układu, aby móc głębiej zaangażować się w relację z żoną i dzieckiem. To ważny i długoletni proces rozwoju, któremu może towarzyszyć wiele konfliktów wewnętrznych, ale który może zakończyć się dojrzałością mężczyzny, a także wychowaniem silnego i wartościowego młodego człowieka.
Czytaj także: Bycie ojcem to sposób na nieśmiertelność. Umierasz kilka razy dziennie. I powstajesz!


Jak wygląda współczesne ojcostwo?

Mężczyzna zaczyna więcej angażować się w życie rodzinne: wspiera żonę w czasie ciąży, jest obecny przy porodzie, współuczestniczy w pielęgnacji niemowlęcia, bawi się z nim, chodzi na spacery. Stara się lepiej rozumieć dziecko, więcej mówi o swoich uczuciach, pragnieniach, potrzebach. Więcej rozmawia, szuka nowych rozwiązań czy wzorców męskości.

Bywa, że doświadcza zagubienia, bo stare wzorce już się nie sprawdzają. Dlatego to ważne, by mężczyzna zdawał sobie sprawę ze swojej odmienności i niepowtarzalności. Żeby mógł czuć, że nie jest tym, który zastępuje matkę, ale tym, który wnosi swoją indywidualność, inność, współtworzy rodzinę. Daje przestrzeń do tego, by dziecko mogło doświadczać świata w inny sposób.

Nie lepszy od matki, ale będący uzupełnieniem, ubogaceniem tego, co daje dziecku kobieta. Warto więc zaufać sobie, że to, że mam intensywniejszy dotyk, może grubszy głos, może jestem mniej wrażliwy, robię pewne rzeczy inaczej, w jednych bardziej się odważam, w innych bardziej się boję, jest dużym darem dla dziecka, które może doświadczać różnorodności i dzięki temu rozwijać się.
Czytaj także: Bycie tatą uczy mnie… wdzięczności wobec moich rodziców

Okazuje się bowiem, że zabawy proponowane przez ojców są bardziej stymulujące, a bardziej intensywna fizycznie natura ćwiczeń powoduje, że dzieci ujawniają więcej pozytywnych, spontanicznych emocji niż w konwencjonalnych zabawach z matkami. Udział ojca w życiu rodziny służy zatem przełamaniu związku między matką a dzieckiem. Ojciec daje dziecku możliwość spojrzenia na szerszy świat i zachęca do nowych, często bardziej ryzykownych aktywności. To wzmacnia autonomię dziecka, pozwala mu na bardziej niezależne i elastyczne funkcjonowanie.

Dowiedziono, że ojcowie odgrywają także niepowtarzalną rolę w uspołecznieniu swoich dzieci. Zachęcają je do wychodzenia do świata, eksploracji, próbowania, pokonywania trudności. Wpływają na wczesny rozwój emocjonalności u dziecka, ekspresję i regulację emocji oraz emocjonalne zrozumienie. Ojciec jest dla dziecka metaforycznym oknem na świat, przewodnikiem, który zachęca do poznawania i doświadczania nowych sytuacji.


Jak odnaleźć się w roli ojca?

Pojawienie się dziecka, szczególnie pierwszego, to często bardzo ważne wydarzenie, ale też duża zmiana. Zakłócony zostaje dotychczasowy porządek, do którego partnerzy byli przyzwyczajeni. Ciąża i okres okołoporodowy bardzo obciążają kobietę, ale też jej męża.

Staje on przed wyzwaniem chronienia tej całości, którą stanowią matka i niemowlę. Stara się zapewnić im poczucie bezpieczeństwa, współodczuwa radości i niepokoje kobiety. Docenia jej poświęcenie, odciąża ją i jest łącznikiem ze światem zewnętrznym. To często duży wysiłek i stres, zwłaszcza, że mężczyzna nie ma już kobiety na wyłączność. Musi się uporać z tym, że duża część uwagi kobiety jest skierowana w stronę dziecka. Może czuć zagubienie, bezradność, rozczarowanie, złość.

Mieć poczucie zepchnięcia na dalszy plan. Wszystko to może powodować duże wahania nastroju, a nawet stany depresyjne. Potrzeba czasu i cierpliwości, a także współpracy między partnerami, żeby uporać się z tym kryzysem i ułożyć swoje życie na nowo. Tak, by zachować przestrzeń do bliskości i intymności.

To niezwykle ważne, żeby mężczyzna nie bał się szukać swojego miejsca w życiu żony i dziecka, a nawet jeśli doświadcza niepewności, żeby się nie wycofywał, ale szukał wsparcia i nie bał się uczyć.

Bo mężczyzna nie rodzi się w roli ojca, ale się nim staje. Nie ma nic cenniejszego niż obecny, zaangażowany i znający swoją wartość ojciec.

...

Przy czym niekoniecznie trzeba miec wlasne dziecko.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 10:32, 21 Gru 2017    Temat postu:

Cud życia. Zobacz wzruszający teledysk rapera Poisona
Joanna Operacz | 21/12/2017

Materiały prasowe
Udostępnij
Komentuj
Drukuj
„Czwarta rano. Dostaję wiadomość: Jesteśmy w ciąży, kochanie” – tak zaczyna się rapowana historia pewnej miłości. Miłości do dziecka, jaką poczuł nawrócony raper Piotr Plichta.
Piotr Plichta – nawrócony raper

W teledysku „Pierwszy wdech” o ojcostwie opowiada nawrócony raper Piotr Plichta Poison. Facet, który kilkanaście lat temu wynajmował się za pieniądze do pobicia ludzi, kradł, brał narkotyki i pokątnie handlował sterydami („O sterydach, ich rodzajach i działaniu wiedziałem wszystko, chyba więcej niż się kiedykolwiek nauczyłem w szkole” – opowiada w filmiku na Youtube), a dzisiaj żyje zupełnie inaczej – ma żonę i dziecko, zajmuje się muzyką i opowiada ludziom o Bogu.

Rodzicielstwo to doświadczenie równie stare jak ludzkość, ale dla tego, kto to przeżywa, jest zawsze wyjątkowe – porusza, wzrusza i przemeblowuje wszystko. Właśnie o tym jest ten utwór.

Pierwszy raz trzymam cię w rękach.
Boże to cud! Chyba wymiękam.
Łzy
w oczach faceta. Patrzą się na mnie jak na wariata.
PS Kocham Cię. Tata.



Nie możesz odtworzyć wideo? Przejdź do YouTube
Poison o cudzie życia

Poison mówi, że piosenka powstała z porywu serca. Tekst pisał może cztery godziny, muzyka była gotowa po dwóch dniach. „Chciałem wyrazić, co czuję jako ojciec. Okazało się, że innych też to porusza. Piszą do mnie, że płakali, kiedy tego słuchali. Na koncertach też widzę płaczących ludzi. Wiem, że są różne sytuacje – może niektórzy przeżyli poronienia, inni nie chcą mieć dzieci, ktoś ma trudne sprawy z własnymi rodzicami. Ale cud życia to coś, co jest ważne dla nas wszystkich. Każdy chce żyć, kochać i być szczęśliwy” – mówi Plichta.

W teledysk zostały wkomponowane autentyczne zdjęcia córki i żony artysty. Utwór „Pierwszy wdech” to część albumu „Szepty sumienia”, który ma się ukazać na wiosnę.

Piotr Plichta poza koncertowaniem i nagrywaniem muzyki prowadzi artystyczny program profilaktyki uzależnień Jedno Życie. Odwiedza z nim szkoły, parafie, więzienia, zakłady poprawcze. Występuje ze swoimi utworami, ale też opowiada o sobie – o tym, jak był pogrążony w przemocy, uzależnieniach i beznadziei, ale pewnego dnia, kiedy był już gotowy na samobójstwo, pomodlił się o ratunek i Bóg go w cudowny sposób wyzwolił. Podaje też przykłady kolegów, którzy nie porzucili dawnych zwyczajów i dzisiaj już nie żyją, a także historie tych, którzy podjęli skuteczne terapie.

...

Ojcostwo kolejny etap zycia...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89108
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:39, 25 Gru 2017    Temat postu:

RMF 24
Fakty
Polska
Abp Pennacchio: Na ojcach ciąży odpowiedzialność za jakość życia dzieci
Abp Pennacchio: Na ojcach ciąży odpowiedzialność za jakość życia dzieci

Dzisiaj, 25 grudnia (12:03)

​Na ojcach ciąży odpowiedzialność za jakość życia dzieci, ich szacunek do siebie. Brak ojca w życiu młodego człowieka powoduje, że będzie ono naznaczone lękiem trudnym do przezwyciężenia - mówił podczas pasterki nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio.
Nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio
/Bartłomiej Zborowski /PAP


Nuncjusz odprawił mszę pasterską w parafii pw. Ofiarowania Pańskiego na warszawskim Ursynowie.

W swojej homilii abp Pennacchio podkreślił, że Bóg w historii ludzkości objawił się przede wszystkim jako ojciec. Jak mówił, "doświadczenie historii ludzkości pokazuje, że grzech pierworodny uderzył w mężczyzn pod względem ojcostwa".

Tutaj ludzkość najbardziej kuleje. O macierzyństwie mówimy w homiliach częściej, rzadziej o ojcostwie - zwrócił uwagę nuncjusz.

Podkreślił, że mieć dobrego ojca to jedno z największych pragnień dziecka. Dziecko dzięki obecności taty, może odnaleźć swoją wartość, szacunek do siebie, bezpieczeństwo, kreatywność, pokój. Brak ojca w życiu młodego człowieka powoduje, że całe życie jego naznaczone będzie lękiem niezmiernie trudnym do przezwyciężenia - powiedział abp Pennacchio.
Na ojcach ciąży odpowiedzialność za teraźniejszość i przyszłość dzieci

Nuncjusz zwracając się do wszystkich ojców podkreślił, że każdego dnia ciąży na nich odpowiedzialność za teraźniejszość i przyszłość swoich dzieci. Od waszego rozwoju osobistego, zarówno psychicznego, jak i duchowego, zależy także jakość życia waszych synów, córek, całej rodziny. Od was zależy, czy wasze dzieci odziedziczą od was agresję, lęk, poddanie się, złość, cynizm czy raczej bezpieczeństwo, pewność siebie, szacunek do siebie i innych, pokój w sercu - mówił nuncjusz.

Przekonywał, że aby być dobrym ojcem, trzeba przebywać "z ojcem najdoskonalszym". W myśl mądrej zasady: z kim przystajesz, takim się stajesz, nauczcie się głębokiej modlitwy, aby doświadczyć obecności ojca, "który jest w niebie". Wtedy także i wy odnajdziecie szczęście, a z wami cała wasza rodzina - podkreślił.

W swojej homilii abp Pennacchio mówił też o poczuciu samotności, które jest najbardziej odczuwalne podczas świąt Bożego Narodzenia. Samotność powoduje, że chce się wykrzyczeć światu ten bolesny wyrzut, którego doświadczali Żydzi dwa tysiące lat temu - Bóg o nas zapomniał! - mówił nuncjusz.

Zaznaczył jednak, że Bóg poprzez swoje narodzenie "pokazuje swoją solidarność z naszą bezbronnością" i że o nas nie zapomina.

...

Nie wystarczy tylko nakarmic. To nie zwierzeta.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka / Co się kryje we wnętrzu człowieka. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy