Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
ROJE biurokratów się roją!
Idź do strony 1, 2, 3 ... 17, 18, 19  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:04, 28 Lut 2011    Temat postu: ROJE biurokratów się roją!

Hall: regionalne ośrodki jakości edukacji - w dwa lata

Stworzenie w ciągu dwóch lat sieci regionalnych ośrodków jakości edukacji zapowiedziała w poniedziałek Katarzyna Hall. Minister edukacji planuje, że do 2015 roku nowy system będzie finansowany dzięki wsparciu UE.

MEN chce zlikwidować kuratoria oświaty, Centralną Komisję Egzaminacyjną oraz okręgowe komisje egzaminacyjne, a w ich miejsce powołać zupełnie nowe jednostki: Krajowy Ośrodek Jakości Edukacji (KOJE) i regionalne ośrodki jakości edukacji (ROJE).

Osiem regionalnych ośrodków jakości edukacji ma powstać na bazie okręgowych komisji egzaminacyjnych z włączonymi w ich struktury pracownikami kuratoriów i będzie pełnić wiodącą rolę w przygotowywaniu i organizacji egzaminów zewnętrznych. Pozostałe ROJE powstaną na bazie kuratoriów. W zależności od liczby szkół na danym terenie, możliwe będą delegatury regionalnych ośrodków.

"Podjęliśmy już decyzję, że takie ośrodki (ROJE - PAP) powstaną w każdym województwie, ale będzie to wymagało etapu przejściowego, bo jak wiadomo system egzaminacyjny opiera się obecnie na okręgach obejmujących po kilka województw. Wiąże się to np. z koniecznością zmian w systemie informatycznym, ale ponieważ ma być on docelowo włączony do tworzonego Systemu Informacji Oświatowej, to gdy SIO ruszy, możliwe będzie pełne zgrupowanie zadań województwami" - powiedziała PAP Hall podczas poniedziałkowej wizyty we Włocławku, gdzie prezentowała plany reform w dziedzinie edukacji nauczycielom i samorządowcom.

Ministerstwo zakłada, że tworzenie ROJE będzie miało etap przejściowy, w czasie, którego wiodącą rolę będą miały dotychczasowe Okręgowe Komisje Egzaminacyjne. "Planujemy, że rok potrwają przygotowania systemu i od kolejnego roku szkolnego ośrodki regionalne rozpoczną pracę" - powiedziała Hall.

Dłużej potrwa tworzenie "sieci wspomagającej szkoły", która będzie miała wojewódzka strukturę terytorialną, podlegając poszczególnym wojewodom. "Centra Rozwoju Edukacji (CRE) będą łączyć funkcję placówek doskonalenia, poradni psychologiczno-pedagogicznych, bibliotek pedagogicznych i obejmą kompleksową opieką szkoły; będą pomagać podnosić jakość pracy" - tłumaczyła szefowa MEN.

W przypadku CRE ministerstwo zakłada dłuższy, trzyletni okres przejściowy w dochodzeniu do ostatecznego kształtu ich sieci.

"Podobnie jak w przypadku wprowadzanych zmian w nadzorze, tak i w doskonaleniu nauczycieli planujemy budowę sieci CRE ze wsparciem funduszy unijnych w latach 2012-15. Dopiero od 2016 roku na nowo zostanie ustalona reguła subwencji, która uwzględni nowy system organizacyjny" - zaznaczyła Hall.

Minister edukacji poinformowała, że do poniedziałku dotarły do niej informacje o planach likwidacji przez samorządy około 300 placówek oświatowych w całym kraju. Jak zaznaczyła, są to tylko uchwały intencyjne, które nie przesądzają, że tyle szkół i przedszkoli zostanie ostatecznie zlikwidowanych.

"Ta liczba systematycznie spada - jeszcze kilka lat temu było to około 600 placówek. Cały czas uważam, że to samorządy najlepiej wiedzą, jaka jest sytuacja w danym miejscu: ilu jest uczniów, ilu nauczycieli, jakie możliwości lokalowe i potrzeby. To władze lokalne powinny o tym decydować i brać za to odpowiedzialność przed swoimi wyborcami" - podkreśliła Hall.

Ministerstwo chce pomóc w racjonalnym planowaniu sieci szkół poprzez wprowadzenie możliwości grupowania szkół i przedszkoli. Ma to pomóc w efektywnym zarządzaniu placówkami borykającymi się z problemem malejącej liczby uczniów. Pozwoli też na zachowanie małych placówek.

>>>>

Hura hura! W Łodzi zamykaja szkoly ale ale beda za to ROJE! ROJE biurokratow! Genialne posuniecia tytanow mysli w stylu 4 reform Buzka!
HURA HURA CIESZMY SIE !!!! Bedzie lepiej! Jak to wszystko zbankrutuje!
Giertych byl zly teraz macie wspanialych psycholi!Sami chcieliscie!
Niech sie roja ROJE biurokratow!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:59, 07 Kwi 2011    Temat postu:

Hall: nie chcemy robić dzieciom krzywdy

Mówiąc o rozpoczęciu nauki przez sześciolatków w szkołach minister edukacji narodowej Katarzyna Hall stwierdziła, że w reformie "nie chodzi o to, żeby robić dzieciom krzywdę i za wszelką cenę wysyłać je do szkoły". -

>>>>>

To dlaczego ktrzywdzicie dzieci ?

- Musimy to silniejsze od nas !

Takiej katastrofy jak w edukacji to Tuskowcy nie odniosa w zadnej dziedzinie... Po prostu po Giertychu widac totalne DNO jakie nadeszlo...
Gdyby tam byl jakis pajac z PiS to bylo by jak wszedzie no ale byl Giertych i widac ten syf wyraznie poprzez kontrast...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:47, 29 Kwi 2011    Temat postu:

Hall: liczba likwidowanych szkół maleje - bo tyle już zamkniętych że mało co widać gdzieś szkołę !

Liczba likwidowanych w Polsce szkół maleje z roku na rok - zapewniła w piątek w Sejmie minister edukacji Katarzyna Hall. Przedstawiając informację o likwidowaniu szkół przez samorządy, podała, że w tym roku chcą one zamknąć ok. 500 szkół podstawowych i gimnazjów.

>>>> Co to jest !

Minister poinformowała, że kwestia likwidowania szkół jest monitorowana przez resort edukacji. Z danych MEN wynika, że w roku szkolnym 2006-2007 zlikwidowano 653 szkoły. Rok później zamknięto 599 placówek, a w latach kolejnych 587 i 540. - To tendencja malejąca - zaznaczyła Hall.

Według Hall różnica między danymi podanymi przez Kłosowskiego a tymi, którymi ona dysponuje, wzięła się stąd, że 300 placówek, które zostaną zamknięte, to szkoły ponadgimnazjalne, które nie prowadzą naboru, oraz policealne, które są "pustymi szyldami", czyli w ogóle nie mają uczniów.

>>>>>

Generalnie kwestia edukacji rozwiazana przez likwidacje! Nie ma szkol ale za to jest wiecej urzendow ! I urzendujo !!!
Zobaczycie jaka bedzie likwidacja po wyborach ! Teraz to oni sa dobrzy ale po wyborach pojda na calosc!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 0:13, 05 Lip 2011    Temat postu:

Spór ws. sześciolatków w szkole. "To idiotyczne"

- Cała ta reforma jest po to, by powstały nowe podręczniki, a rodzice musieli je kupić - mówił na antenie TVN 24 w programie "Fakty po Faktach" Roman Giertych. - Cofnąłbym całą reformę, bo jest idiotyczna - dodał.

>>>> Grabienie kasiory co roku za ,,nowe'' czyli stare podretuszowane podreczniki to juz staly mafijne element ,,krajobrazu edukacyjnego''... Zasada powinno byc ze kazdy podrecznik dobry a XIX wieczny najlepszy ! W takiej historii np. to praktycznie fakty sie nie zmieniaja tylko dochodza nowe ... Co innego fizyka... Z tym ze gdyby mlodzi znali dobrze ta XIX wieczna to bylo by wspaniale... einsteinowska nie nadaje sie do szkoly !

Były wicepremier opowiedział się za akcją "Ratujmy Maluchy!", która w założeniu przeciwstawia się obniżeniu wieku szkolnego. - Polskie szkoły nie są przygotowane na falę dzieci. Za minister Hall (Katarzyna Hall, minister edukacji narodowej - red.) wzrosła przestępczość w szkołach - podkreślił Roman Giertych.

!!!! Kolesie w wiezieniach nie na darmo na nich glosowali !!!!

- To nie idzie o objęcie nauczaniem sześciolatków, a o to, że to ma być w szkole podstawowej, a nie w przedszkolu. Lęki rodziców, zwłaszcza o bezpieczeństwo dzieci są zagadnieniem, które musi być starannie omówione. Rząd musi pokazać, jak zniwelować te lęki - mówił drugi z gości programu Andrzej Celiński. polityk zaznaczył, iż "przesunięcie dzieci" z przedszkoli do szkół "uwalnia przestrzeń w przedszkolu" dla dzieci, które w obecnej sytuacji nie mogłyby się tam dostać.


Celiński pytał jednocześnie "Kto za to wszystko zapłaci?". - Jeśli się przesuwa kilkaset tysięcy dzieci w skali roku, to rząd musi pokazać instrumenty finansowe - zauważył.

Projekt przeciw obowiązkowi szkolnemu dla sześciolatków

Zniesienie obowiązku szkolnego dla sześciolatków i przedszkolnego dla pięciolatków zakłada obywatelski projekt nowelizacji ustawy, który w poniedziałek złożono w Sejmie. Projekt popierają PiS i PJN; przeciw są PO i PSL, a SLD nie podjął decyzji. MEN zapewnia o dobrym przygotowaniu szkół.

Głównym celem projektu - pod którym podpisało się ponad 330 tys. osób - jest "przywrócenie stanu sprzed reformy", a co za tym idzie, oprócz zniesienia obowiązku szkolnego sześciolatków i obowiązku przedszkolnego pięciolatków, także powrót do tzw. starej podstawy programowej nauczania i wychowania. - Nie można przymuszać rodziców do reformy - podkreśliła Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców, które było inicjatorem projektu. Jej zdaniem, szkoły nie są przygotowane na przyjęcie młodszych dzieci. Elbanowska skrytykowała też nową podstawę programową nauczania, jako stawiającą za wysokie wymagania sześciolatkom.

Giertych: reforma jest idiotyczna

Autorzy projektu obywatelskiego nowelizacji ustawy o systemie oświaty chcą też powstrzymania likwidacji szkół przez wprowadzenie do ustawy zapisu o konieczności ustalania przez samorządy sieci publicznych szkół i przedszkoli w porozumieniu z kuratorem oświaty. Opowiadają się ponadto za objęciem wychowania przedszkolnego - tak jak szkół - subwencją oświatową.

Zgodnie z nowelizacją ustawy o systemie oświaty z marca 2009 r., od 1 września 2012 r. obniżony zostanie wiek rozpoczynania obowiązkowej nauki w szkole z siedmiu do sześciu lat. Rok wcześniej - od 1 września 2011 r. - wszystkie 5-latki muszą przejść obowiązkowe wychowanie przedszkolne. Do tego czasu o tym, czy dziecko wcześniej rozpocznie naukę, czy nie, decydują rodzice. Zgodnie z ich wolą do I klas w całym kraju w roku szkolnym 2010/2011 poszło 12,5 proc. dzieci sześcioletnich, a w roku 2009/2010, gdy zaczęto obniżać wiek rozpoczynania nauki, do szkół poszło 4,3 proc. sześciolatków.

>>>>

Popieramy w calej rozciaglosci akcje ! Poza tym przypomne ze w efekcie bedzie przymus edukacji 5 latkow ! Czyli zabiora im dziecinstwo... W tym wieku czlowiek nie potrzebuje edukacji a wychowania i rodziny !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:41, 05 Lip 2011    Temat postu:

Akcja „redukcja” w szkołach

W niektórych gminach co trzeci pedagog straci w tym roku pracę – wynika z sondy przeprowadzonej przez „Dziennik Gazetę Prawną” w blisko 100 samorządach.

W trosce o napięte budżety chcą one w ten sposób rozprawić się z przerostem zatrudnienia w szkołach. Z sondy wynika, że w tym roku redukcje są znacznie wyższe niż w poprzednich trzech latach łącznie i sięgają 20-30 proc. Na cięcia etatów decydują się zarówno małe gminy jak i duże miasta, a dotkną one tak młodych nauczycieli jak i tych z długoletnim stażem.

Redukcje będą się nasilać, gdyż jest niż demograficzny. W 1990 r. do szkół uczęszczało 7,5 mln uczniów, a teraz jest ich o 25 proc. mniej. Oznacza to niższe subwencje oświatowe dla gmin. Poza tym ich finanse obciąża dodatek wyrównujący pensje pedagogów.

Związki zawodowe nie przyjmują tych argumentów do wiadomości.

Więcej w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

>>>>>

No to brawo ! Wszak ,,inteligencja'' Popierala PO to niech ma ! Przeciez chcieli :O)))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:13, 31 Sie 2011    Temat postu:

72 proc. Polaków nie chce sześciolatków w szkołach

72 proc. respondentów sierpniowego badania TNS OBOB jest przeciwnych proponowanym przez resort edukacji zmianom w systemie szkolnictwa dotyczących obniżenia wieku szkolnego. Tylko 16 proc. ankietowanych opowiada się za posyłaniem sześciolatków do szkół.

Nowelizacja ustawy o systemie oświaty wprowadza od 1 września 2012 r. obowiązek szkolny dla sześciolatków. W trzyletnim okresie pilotażowym (w latach szkolnych 2009/2010, 2010/2011 i 2011/2012) poprzedzającym wprowadzenie tego obowiązku, decyzję o rozpoczęciu edukacji dziecka w wieku sześciu lat podejmują rodzice i dyrektor szkoły. Oznacza to, że w latach szkolnych 2009/2010-2011/2012, na wniosek rodziców, obowiązkiem szkolnym może być objęte dziecko, które w danym roku kalendarzowym kończy 6 lat. W tym roku szkolnym po raz ostatni rodzice mogą decydować, czy ich dziecko pójdzie wcześniej do szkoły czy nie - za rok będzie to już powszechnym obowiązkiem.72 proc. uczestników badania OBOP-u uważa, że posyłanie sześcioletnich dzieci do szkoły jest złym pomysłem. Za obniżeniem wieku szkolnego opowiedziało się zaledwie 16 proc. respondentów a 12 proc. ankietowanych nie ma wyrobionego zdania na ten temat. Najwięcej zwolenników propozycji MEN jest wśród młodych, wykształconych mieszkańców wielkich miast, ale i w tej grupie stanowią oni mniejszość. Częściej niż pozostali respondenci wprowadzeniu obowiązku szkolnego od lat sześciu sprzeciwiają się osoby mające na utrzymaniu dzieci (78 proc.).

Jednym z powodów, dla których Polacy są przeciwni wprowadzeniu obowiązku szkolnego dla sześciolatków jest stan polskich szkół - 72 proc. badanych uważa, że nie są one przygotowane na przyjęcie tak małych dzieci. Przeciwnego zdania jest 13 proc. badanych, a 15 proc. nie ma zdania na ten temat. Im wyższy poziom wykształcenia respondentów, tym bardziej krytyczna jest ocena przygotowania placówek. Najbardziej krytyczni w ocenach przygotowania szkół podstawowych do przyjęcia najmłodszych uczniów są mieszkańcy wsi oraz mieszkańcy największych miast w Polsce (po 73 proc.). O nieprzygotowaniu szkół do przyjęcia sześciolatków nieco częściej mówią osoby mające dzieci do lat siedmiu.

Zdaniem większości badanych (69 proc.) dzieci w wieku sześciu lat nie są przygotowane do rozpoczęcia edukacji szkolnej. Odmiennego zdania jest jedna piąta badanych (19 proc.), a 12 proc. nie ma zdania na ten temat. O nieprzygotowaniu sześciolatków do rozpoczęcia edukacji szkolnej częściej mówią kobiety (73 proc.) niż mężczyźni (63 proc.). Im wyższe wykształcenie respondentów, tym częstsze jest przekonanie, że sześciolatki przygotowane są do rozpoczęcia edukacji szkolnej. Jednak nawet osoby z wyższym wykształceniem w większości uważają, że dzieci w tym wieku nie są przygotowane do pójścia do szkoły – deklaruje tak 61 proc. badanych z dyplomem ukończenia studiów.

Osoby nieposiadające dzieci częściej oceniają, że sześciolatki są przygotowane do podjęcia edukacji szkolnej. Przeciwną opinię mają rodzice i opiekunowie - większość z nich (76 proc.) uważa, że dzieci w wieku sześciu lat nie są przygotowane do rozpoczęcia nauki.Sondaż TNS OBOP zrealizowano w dniach 4-7 sierpnia 2011 na ogólnopolskiej, losowej, reprezentatywnej grupie 1005 mieszkańców Polski powyżej 15 roku życia.

>>>>

No oczywiscie te 6 latki w szkolach wziely sie z tego ze zwiazki nauczycieli chca miec wiecej godzin aministerswo chce pokazac ,,rewolucyjnosc'' i przejsc do ,,historii'' ... Histerii ???
Dobro dzieci niewazne...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 0:10, 01 Wrz 2011    Temat postu:

Rodzice znaleźli lukę w prawie oświatowym

Według Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców w prawie oświatowym jest luka - nie ma przepisów regulujących cofnięcie dziecka ze szkoły do edukacji przedszkolnej. W efekcie - jak twierdzi stowarzyszenie - dyrektorzy odmawiają przepisania dziecka z I klasy do zerówki.

Dlatego Fundacja i Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców wystosowało w tej sprawie list do minister edukacji Katarzyny Hall. W liście tym, udostępnionym PAP w środę, można przeczytać, że do Stowarzyszenia regularnie zgłaszają się rodzice sześciolatków, które nie poradziły sobie w I klasie szkoły podstawowej. Rodzice ci chcieliby przepisać swoje dzieci do zerówek, niektórzy na koniec roku szkolnego, inni po pierwszym semestrze, jeszcze inni już w pierwszych miesiącach nauki w I klasie.- Jedni dyrektorzy odmawiają przepisania dziecka z I klasy do zerówki w trakcie roku szkolnego, sugerując, że dziecko powinno zakończyć I klasę, a potem ponownie zostać zapisane do szkoły. Inni wymuszają by dziecko kontynuowało edukację w II klasie, strasząc rodziców policją, jeśli nie zastosują się do obowiązujących przepisów - napisali w liście Karolina i Tomasz Elbanowscy ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, twórcy ruchu "Ratujmy Maluchy".

- Najczęstszą radą, jaką słyszą opiekunowie jest sugestia kontynuowania edukacji w zwykłym trybie, ze wsparciem psychologa. Takie stanowisko wynika nie tyle z troski o dziecko, co raczej z woli zakamuflowania problemu. Jednak sytuacja tych dzieci jest na tyle poważna, że nie można jej bagatelizować, a zaproponowane rozwiązania muszą być adekwatne do powagi problemu - zaznaczyli. Według nich, rodzice, którzy się zgłaszają do stowarzyszenia opisują niepokojące zachowania swoich dzieci, takie jak lęki i wtórne moczenia nocne, napady histerii, agresja, wycofanie.

- W związku ze zwiększonym procentem dzieci 6-letnich, wysłanych do klasy I bez rzetelnej diagnozy gotowości szkolnej, spodziewamy się, że tego typu przypadków będzie coraz więcej i że nie można już dłużej udawać, że problemu nie ma - napisali Elbanowscy. Zwrócili się w liście do minister edukacji prośbą o jak najszybsze zmiany w prawie ułatwiające dzieciom, które nie osiągnęły gotowości szkolnej powrót do przedszkola.

O problemie dzieci 6-letnich, które nie radzą sobie w szkole napisał też w środę dziennik "Rzeczpospolita". Gazeta powołując się na dyrektora Szkoły Podstawowej nr 6 w Suwałkach Marka Zborowskiego-Weychmana podała, że ucznia można wypisać z I klasy, jeśli rodzic znajdzie dla niego miejsce w zerówce.

Dziennik cytuje też rzecznika prasowego MEN Grzegorza Żurawskiego, który potwierdził, że nie ma przepisów zabraniających przyjęcia w tym roku szkolnym sześciolatka do przedszkola. "W tym wieku musi on realizować obowiązek przedszkolny lub szkolny" - wyjaśnił Żurawski.

- Jeśli jednak rodzicom nie uda się znaleźć wolnego miejsca w zerówce, ich dziecko będzie musiało dalej uczęszczać do I klasy. Nawet jeśli sobie w niej nie radzi - podkreśliły dziennikarki "Rzeczpospolitej" w swoim artykule.

Do sprawy odniosła się też w środę sama minister edukacji Katarzyna Hall w Sejmie odpowiadając na pytania posłów, którzy pytali m.in. o sześciolatki, które nie radzą sobie w szkole. "Zadaniem przedszkola, zgodnie z nową podstawą programową i nowymi zasadami pomocy psychologiczno-pedagogicznej, (...) jest dostarczenie rodzicowi bardzo dokładnych informacji o mocnych i słabych stronach dziecka, o jego przygotowaniu do szkoły" - mówiła.Według minister, ma to doprowadzić do tego, że rodzic będzie miał pełną wiedzę, by w sposób świadomy podjąć decyzję czy jego dziecko może rozpocząć naukę w szkole. - Chodzi o to, by każde dziecko szło do szkoły dobrze przygotowane - podkreśliła.

>>>>>

No wlasnie o to chodzi . A temu nie sluza zmiany na sile aby tylko sie wyroznic jako minister i ,,przejsc do historii''...
Np. Giertych wprowadzal takie reformy jakie glosil od dawna i jakie byly postulatami srodowiska czyli dyscyplina mundurki patriotyzm ... To nie byly wymysly Giiertycha wprowadzane po to aby sie wyroznic i ,,przejsc do historii'' tylko dal dobra dzieci bo brak dyscypliny niszczyl edukacje ... To jest zasadnicza roznica...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:14, 01 Paź 2011    Temat postu:

Pikieta przed KPRM: stop polityce antyrodzinnej !

Grupa kil­ku­dzie­się­ciu ro­dzi­ców z ma­ły­mi dzieć­mi pi­kie­to­wa­ła w so­bo­tę bu­dy­nek kan­ce­la­rii pre­mie­ra. Są oni prze­ciw­ni wpro­wa­dze­niu od przy­szłe­go roku obo­wiąz­ku szkol­ne­go dla sze­ścio­lat­ków. Ich zda­niem, szko­ły nie są przy­go­to­wa­ne na przy­ję­cie młod­szych dzie­ci.

"Dzie­ci po­trze­bu­ją god­nych wa­run­ków, aby się uczyć. One mogą się uczyć, po­trze­bu­ją się uczyć, ale tylko w wa­run­kach do­sto­so­wa­nych do ich po­trzeb i moż­li­wo­ści" - po­wie­dzia­ła dzien­ni­ka­rzom or­ga­ni­za­tor­ka pi­kie­ty Ka­ro­li­na El­ba­now­ska ze Sto­wa­rzy­sze­nia Rzecz­nik Praw Ro­dzi­ców. W jej oce­nie re­for­ma edu­ka­cji igno­ru­je po­trze­by młod­szych dzie­ci. Opo­wie­dzia­ła się za za­cho­wa­niem prawa ro­dzi­ców do tego czy po­słać dziec­ko wcze­śniej do szko­ły, czy nie. Pi­kie­tu­ją­cy ro­dzi­ce są też prze­ciw­ni pod­wyż­kom opłat za przed­szko­la i żłob­ki.

Ro­dzi­ce wraz z dzieć­mi roz­ło­ży­li na chod­ni­ku przed bu­dyn­kiem kan­ce­la­rii pre­mie­ra długi rulon pa­pie­ru, na któ­rym wspól­nie ry­so­wa­li list do pre­mie­ra - swoje przed­szko­la. Dzie­ci ry­so­wa­ły też kredą na chod­ni­ku, pusz­cza­ły bańki, ba­wi­ły się.

Ro­dzi­ce mieli ze sobą trans­pa­ren­ty, na któ­rych można prze­czy­tać m.in. "Sze­ścio­la­tek to przed­szko­lak" czy "Oszczęd­no­ści kosz­tem dzie­ci?! Stop po­li­ty­ce an­ty­ro­dzin­nej". Z ko­pert uło­ży­li napis: "Ratuj ma­lu­chy!". Po dru­giej stro­nie ulicy, mię­dzy drze­wa­mi roz­wie­si­li trans­pa­rent: "Żą­da­my od­wo­ła­nia re­for­my mi­ni­ster Hall". Co jakiś czas uru­cha­mia­li sy­re­nę alar­mo­wą.

Na za­koń­cze­nie, trwa­ją­cej około go­dzi­ny pi­kie­ty, pro­te­stu­ją­cy zło­ży­li "list do pre­mie­ra" i za­pa­ko­wa­li go do spe­cjal­nie zro­bio­nej wiel­kiej ko­per­ty. Wło­ży­li tam też list od ro­dzi­ców, pod któ­rym zbie­ra­li pod­pi­sy.

"Je­stem ro­dzi­cem w Pol­sce. Co­dzien­nie płacę VAT, jeden z naj­wyż­szych w Eu­ro­pie, także za pro­duk­ty dla dzie­ci, i za pod­ręcz­ni­ki. Żyję w kraju, w któ­rym rodzi się coraz mniej dzie­ci, i w któ­rym we­dług ofi­cjal­nych sta­ty­styk, co trze­cie dziec­ko żyje w bie­dzie. Co­dzien­nie mar­twię się, czy dam radę spła­cać kre­dyt miesz­ka­nio­wy przez na­stęp­ne 30 lat, bo prze­cież muszę gdzieś miesz­kać. Nie mogę li­czyć na pomoc ze stro­ny Pań­stwa, na po­wszech­ne do­dat­ki na dzie­ci, na bez­płat­ną opie­kę w cza­sie ciąży, na pro­ro­dzin­ny sys­tem po­dat­ko­wy. Wszyst­ko to mogę mieć emi­gru­jąc na Za­chód. Ale ja nie chcę wy­jeż­dżać. Nie żalę się, nie pod­da­ję i sta­ram się my­śleć po­zy­tyw­nie. Mogę znieść wiele. Ale nie mogę się zgo­dzić na krzyw­dę mo­je­go dziec­ka" - tak się za­czy­na list od ro­dzi­ców.

Ko­per­tę pro­te­stu­ją­cy zo­sta­wi­li przed wej­ściem do kan­ce­la­rii pre­mie­ra. Wcze­śniej zro­bi­li sobie z nią pa­miąt­ko­we zdję­cie.

Pi­kie­tę zor­ga­ni­zo­wa­li ro­dzi­ce zwią­za­ni z Akcją "Ratuj Ma­lu­chy!" oraz ze Sto­wa­rzy­sze­niem Rzecz­nik Praw Ro­dzi­ców. Wio­sną ze­bra­li oni ponad 340 tys. pod­pi­sów pod oby­wa­tel­skim pro­jek­tem no­we­li­za­cji usta­wy o sys­te­mie oświa­ty, któ­rej celem jest przy­wró­ce­nie stanu sprzed re­for­my edu­ka­cji, a co za tym idzie, znie­sie­nia obo­wiąz­ku szkol­ne­go sze­ścio­lat­ków i obo­wiąz­ku przed­szkol­ne­go pię­cio­lat­ków. Chcą oni też po­wro­tu do tzw. sta­rej pod­sta­wy pro­gra­mo­wej na­ucza­nia i wy­cho­wa­nia przed­szkol­ne­go. Pierw­sze czy­ta­nie pro­jek­tu od­by­ło się na ostat­nim po­sie­dze­niu Sejmu w po­ło­wie wrze­śnia.

Zgod­nie z no­we­li­za­cją usta­wy o sys­te­mie oświa­ty z marca 2009 r., od 1 wrze­śnia 2012 r. ob­ni­żo­ny zo­sta­nie wiek roz­po­czy­na­nia obo­wiąz­ko­wej nauki w szko­le z sied­miu do sze­ściu lat. W związ­ku z tym od 1 wrze­śnia 2011 r. wszyst­kie pię­cio­lat­ki muszą przejść obo­wiąz­ko­we wy­cho­wa­nie przed­szkol­ne. Do tego czasu o tym, czy dziec­ko wcze­śniej roz­pocz­nie naukę, czy nie, de­cy­du­ją ro­dzi­ce. Zgod­nie z ich wolą do I klas w całym kraju w roku szkol­nym 2010/2011 po­szło 12,5 proc. dzie­ci sze­ścio­let­nich, a w roku 2009/2010, gdy za­czę­to ob­ni­żać wiek roz­po­czy­na­nia nauki, do szkół po­szło 4,3 proc. sze­ścio­lat­ków.

Stop­nio­we­mu ob­ni­ża­niu wieku obo­wiąz­ku szkol­ne­go to­wa­rzy­szy stop­nio­we wpro­wa­dza­nie nowej pod­sta­wy pro­gra­mo­wej na­ucza­nia i wy­cho­wa­nia przed­szkol­ne­go do­sto­so­wa­nej do moż­li­wo­ści nauki dzie­ci młod­szych.

W po­ło­wie wrze­śnia br. mi­ni­ster edu­ka­cji Ka­ta­rzy­na Hall po­in­for­mo­wa­ła, że bie­rze pod uwagę moż­li­wość zmian w prze­pi­sach do­ty­czą­cych obo­wiąz­ku nauki dla sze­ścio­lat­ków, czyli roz­ło­że­nie wpro­wa­dze­nia obo­wiąz­ku szkol­ne­go dla sze­ścio­lat­ków na dwa lata. Wów­czas we wrze­śniu 2012 do szko­ły po­szły­by obo­wiąz­ko­wo tylko te dzie­ci, które mia­ły­by wów­czas skoń­czo­ne 6 lat.

Hall po­wo­ła­ła się na wstęp­ne dane, z któ­rych wy­ni­ka, że w tym roku do pierw­szych klas po­szło 23,6 proc. upraw­nio­nych dzie­ci sze­ścio­let­nich (czyli ta­kich, które wcze­śniej mi­ni­mum przez rok cho­dzi­ły do przed­szko­la).

Z kolei Pre­mier Do­nald Tusk za­po­wie­dział w so­bo­tę prze­su­nię­cie o rok wpro­wa­dze­nia obo­wiąz­ku szkol­ne­go dla sze­ścio­lat­ków. Jego zda­niem, wpro­wa­dze­nie obo­wiąz­ku od 1 wrze­śnia 2013 r. po­zwo­li le­piej przy­go­to­wać się szko­łom na przy­ję­cie sze­ścio­let­nich dzie­ci.

Ka­ro­li­na El­ba­now­ska py­ta­na o wy­po­wiedź pre­mie­ra po­wie­dzia­ła dzien­ni­ka­rzom, że prze­su­nię­cie o rok nic nie zmie­ni. "Mamy kry­zys i sa­mo­rzą­dów nie stać na in­we­sty­cje w oświa­tę dla naj­młod­szych" .

>>>>>

Oczywiscie popieramy rodzicow ... To jest tak jak przy zlobie sa kolesie nie wiadomo skad z ksiezyca czy zakladu psychiatrycznrgo ... Nie mozna z nimi dojsc do ladu bo belkocza swoim slangiem ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 9:37, 15 Paź 2011    Temat postu:

Surowe kary dla rodziców sześciolatków !

Nawet 5 ty­się­cy zło­tych kary mogą za­pła­cić ro­dzi­ce, któ­rzy poślą sze­ścio­let­nie dziec­ko samo do szko­ły – alar­mu­je "Rzecz­po­spo­li­ta".

Za­rów­no ko­deks wy­kro­czeń, jak i usta­wa – prawo o ruchu dro­go­wym mówią, że do­pie­ro sied­mio­la­tek może sa­mo­dziel­nie po­ru­szać się po dro­dze. "W takim wieku dzie­ci roz­po­czy­na­ły dotąd naukę" – wy­ja­śnia in­spek­tor Marek Ką­ko­lew­ski z Biura Ruchu Dro­go­we­go Ko­men­dy Głów­nej Po­li­cji. W ślad za re­for­mą ob­ni­że­nia wieku szkol­ne­go do lat sze­ściu nie po­szła zmia­na prze­pi­sów ruchu dro­go­we­go. Pod­sta­wów­ki zo­bo­wią­zu­ją ro­dzi­ców do od­bie­ra­nia sze­ścio­lat­ków. Z ob­ser­wa­cji po­li­cji wy­ni­ka, że o ile w mia­stach więk­szość ro­dzi­ców pro­wa­dzi dzie­ci do szko­ły, o tyle na wsiach ten prze­pis czę­sto jest ła­ma­ny. "Kiedy doj­dzie do wy­pad­ku, wtedy za­cznie się pro­blem, kto ma po­nieść od­po­wie­dzial­ność" – za­uwa­ża Marek Ol­szew­ski, wi­ce­prze­wod­ni­czą­cy Związ­ku Gmin Wiej­skich.

MEN broni się, że zmia­na prze­pi­sów kar­nych i dro­go­wych nie leży w jego kom­pe­ten­cji, a re­for­ma była kon­sul­to­wa­na z in­ny­mi mi­ni­ster­stwa­mi, m.in. Spra­wie­dli­wo­ści. Ten re­sort twier­dzi z kolei, że zmia­na nie jest po­trzeb­na, bo "to nie wzglę­dy szkol­ne zde­cy­do­wa­ły o przy­ję­ciu gra­ni­cy sied­miu lat w tych prze­pi­sach, lecz uwa­run­ko­wa­nia roz­wo­jo­we dziec­ka".

"Ro­dzi­ce po­win­ni in­dy­wi­du­al­nie oce­nić moż­li­wo­ści dziec­ka. Ab­sur­dal­ne jest do­pusz­cza­nie do sy­tu­acji, gdy mo­gli­by być ka­ra­ni za po­sła­nie sze­ścio­lat­ka do szko­ły, jeśli wie­dzą, że może tę drogę bez­piecz­nie po­ko­nać" – uważa Ur­szu­la Sa­je­wicz-Radt­ke, psy­cho­log roz­wo­jo­wy z so­poc­kie­go wy­dzia­łu SWPS.

>>>>>

takie mamy ,,wladze'' takich ,,politykow'' nie majac czasu na takie rzeczy jak znajomosc prawa czy zajmowanie sie nim ... Zreszta nawet jakby mieli czas to i tak nie potrafia ... I z nich sa robione ,,rzady'' rownie beznadziejne... Mam wrazenie bycia wsrod niedorozwinietych umyslowo nastolatkow . No ale lusu jak widac to nie klopocze bo od tego sa wybory ... Was to nie obchodzi no to macie ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:23, 18 Paź 2011    Temat postu:

Minister Hall funduje tablety... ale nie dzieciom.
Fakt
Miały być komputery dla wszystkich uczniów, a będą... dla urzędników. Szefowa resortu edukacji Katarzyny Hall (54 l.) funduje swoim urzędnikom tablety, czyli nowoczesne, przenośne komputery z dotykowymi ekranami.

Koszt – około 3 tys. zł za sztukę. A uczniowie? Niech się cieszą, jeśli ich szkołę stać na papier toaletowy, bo w Poznaniu dzieci muszą przynosić papier do szkoły... Miało być tak: wszyscy uczniowie, zamiast grubych książek i pomocy naukowych, mieli nosić w plecaku nowoczesne, leciutkie tablety i elektroniczne podręczniki na przenośnym dysku komputerowym. I tablety będą! Będą, ale dla... ministerialnych urzędników.

Resort edukacji rozpisał właśnie przetarg na 18 takich przenośnych komputerów. Dostaną je urzędnicy minister Hall, choć nawet nie bardzo wiedzą, co to jest tablet i do czego służy. – Yyy... tablety? Nie wiem, muszę sprawdzić – taką odpowiedź usłyszeliśmy w ministerstwie, gdy zapytaliśmy, co to za urządzenie.

Problem w tym, że w szkołach nie ma dziś nie tylko komputerów, ale nawet... papieru toaletowego. W podstawówce nr 19 w Poznaniu, jak pisaliśmy niedawno w Fakcie, dzieci same muszą przynosić papier z domu.

Szkoda więc pieniędzy na tablety. Za 18 takich urządzeń, które zamawia ministerstwo, można by kupić choćby sto tysięcy rolek papieru. Wystarczyłoby dla niejednej szkoły.

>>>>

No i brawo ! No bo praktycznie co to jest tam kilka szkol wobec urzedasow ! Grunt ze pozbylismy sie Giertycha . Dla tego celu warto poswiecic mlodziez i cale szkolnictwo !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:14, 27 Paź 2011    Temat postu:

Kryzys uderza w oświatę. Nauczyciele: chcą nas zwalniać

"Dzien­nik Pol­ski": Kra­ków roz­pacz­li­wie szuka oszczęd­no­ści. Pod lupę urzęd­ni­ków tra­fi­ły wła­śnie na­uczy­ciel­skie urlo­py dla po­ra­to­wa­nia zdro­wia. Na­uczy­cie­le twier­dzą, że to przy­go­to­wa­nia do ma­so­wych zwol­nień.

W Kra­ko­wie la­wi­no­wo ro­śnie licz­ba na­uczy­cie­li ra­tu­ją­cych swoje zdro­wie na rocz­nych płat­nych urlo­pach. W ubie­głym roku ta­kich pe­da­go­gów było w mie­ście 310, a więc o nie­mal jedną trze­cią wię­cej niż rok wcze­śniej. W tym roku na urlo­py po­szło już bli­sko 400 osób. Za ra­to­wa­nie nad­wą­tlo­ne­go na­uczy­ciel­skie­go zdro­wia pła­cić musi sa­mo­rząd. - Kosz­ty urlo­pów na­le­ży li­czyć co naj­mniej po­dwój­nie, bo trze­ba opła­cać za­stęp­stwo za nie­obec­ne­go - za­zna­cza kra­kow­ski Wy­dział Edu­ka­cji.

Urzęd­ni­cy wy­li­czy­li, że tylko w tym roku mia­sto wy­da­ło na ten cel pra­wie 15 mln zł. Tym­cza­sem w bu­dże­cie kra­kow­skiej oświa­ty jest dziu­ra się­ga­ją­ca 25 mln zł. Mia­sto roz­pacz­li­wie szuka zatem oszczęd­no­ści. Kilka dni temu pi­sa­li­śmy o ode­bra­niu ubo­gim uczniom do­fi­nan­so­wań do wy­jaz­dów na szkol­ne wy­ciecz­ki. Teraz przy­szła kolej na na­uczy­cie­li. Wy­dział Edu­ka­cji wy­słał wła­śnie do dy­rek­to­rów szkół pismo z za­le­ce­niem, aby w przy­pad­ku wy­da­nia orze­cze­nia o po­trze­bie udzie­le­nia na­uczy­cie­lo­wi urlo­pu dla po­ra­to­wa­nia zdro­wia skła­da­li od­wo­ła­nia do Na­czel­nej Izby Le­kar­skiej.

- Po­wie­si­łem to pismo na drzwiach po­ko­ju na­uczy­ciel­skie­go, żeby nie było wąt­pli­wo­ści - mówi Piotr Igar-Ma­kow­ski, dy­rek­tor XXXI LO w Kra­ko­wie.

Zda­niem dy­rek­to­rów, z któ­ry­mi roz­ma­wia­li­śmy może to rze­czy­wi­ście spo­wo­do­wać spa­dek licz­by urlo­pów. - Nikt nie lubi zo­stać przy­ła­pa­ny na kłam­stwie, a nie­ste­ty nie za­wsze są pod­sta­wy me­dycz­ne do udzie­le­nia na­uczy­cie­lo­wi ta­kie­go urlo­pu - twier­dzą dy­rek­to­rzy.

Do tej pory nie mieli jed­nak od­wa­gi kwe­stio­no­wać zwol­nień le­kar­skich. - Przed czymś takim prze­strze­ga­li nas praw­ni­cy na spe­cjal­nym szko­le­niu - mówi Zofia Ro­stwo­row­ska, dy­rek­tor­ka Gim­na­zjum nr 12 w Kra­ko­wie.

W Wy­dzia­le Edu­ka­cji tłu­ma­czą, że cho­dzi im przede wszyst­kim o przy­pad­ki, gdy dy­rek­tor ma po­dej­rze­nia. Dy­rek­to­rzy za­zna­cza­ją jed­nak, że dla nich wy­dźwięk listu jest jed­no­znacz­ny: - Mamy obo­wią­zek pod­wa­żać każde skie­ro­wa­nie na urlop dla po­ra­to­wa­nia zdro­wia - mówią.

Urzęd­ni­cy twier­dzą, że ich celem jest "tro­ska o ra­cjo­na­li­za­cję bu­dże­tu". Na na­uczy­cie­li padł jed­nak blady strach. Uwa­ża­ją, że tak na­praw­dę są to przy­go­to­wa­nia do ma­so­wych zwol­nień, które mają na­stą­pić w przy­szłym roku. - Po­dob­no mia­sto chce wów­czas zwol­nić 3 tys. na­uczy­cie­li - mówi w roz­mo­wie z nami jedna z na­uczy­cie­lek. Jej zda­niem urzęd­ni­kom cho­dzi o to, żeby do tego czasu na­uczy­cie­le nie po­ucie­ka­li na urlo­py, bo wów­czas nie bę­dzie można ich zwol­nić. Anna Kor­fel-Ja­siń­ska, dy­rek­tor Wy­dzia­łu Edu­ka­cji nie kryje za­sko­cze­nia. - Nie wiem, skąd wzię­ła się ta licz­ba, nie mamy w pla­nach ta­kich zwol­nień - za­pew­nia.

- Ja do­strze­gam w tym jesz­cze jedno nie­bez­pie­czeń­stwo - mówi Re­na­ta Ja­rosz, po­lo­nist­ka z VIII LO w Kra­ko­wie. - Na­uczy­cie­le czę­sto wy­ko­rzy­stu­ją te urlo­py, by np. pójść na za­pla­no­wa­ną ope­ra­cję. Teraz będą na to brać zwy­kłe zwol­nie­nia le­kar­skie w ciągu roku szkol­ne­go. Dy­rek­to­rzy będą mieć zatem pro­blem z za­pla­no­wa­niem pracy szko­ły, a stra­cą na tym oczy­wi­ście ucznio­wie.

Prawo gwa­ran­to­wa­ne

Rocz­ny urlop dla po­ra­to­wa­nia zdro­wia gwa­ran­tu­je Karta Na­uczy­cie­la. Przy­słu­gu­je oso­bom, które prze­pra­co­wa­ły w szko­le co naj­mniej sie­dem lat na eta­cie. W ciągu całej ka­rie­ry można pójść na taki urlop trzy razy. W tym cza­sie na­uczy­ciel otrzy­mu­je wy­na­gro­dze­nie za­sad­ni­cze i do­da­tek za wy­słu­gę lat. Nie otrzy­mu­je trzy­na­stej pen­sji czy do­dat­ków. Anna Ko­let-Iciek, Dzien­nik Pol­ski.

>>>>

To nie ,,kryzys uderza'' tylko podwyzki pensji . Żont pospisal z ZNP podwyzki a nie ma pieniedzy .
żont oglosil sukces
znp oglosil sukces
Teraz zwalniaja nauczycieli zeby reszcie te podwyzki wyplacic ...
Tak ,,zalatwiaja'' sprawy po 89 roku...
Takie sa korzysci z klamstwa i obludy ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 14:06, 22 Lis 2011    Temat postu:

Pora na podsumowanie ,,osiganiec'' Tuska i Hallowej w edukacji . Doniu glosi sukcesy ...
Tymczasem nauczyciele realnie oceniaja swoje perspektywy emerytalne i mozliwosc przejscia na emeryture :

"Umrę z kredą w ręku przy tablicy".

- Umrę z kredą w ręku przy tablicy. I w ten właśnie sposób przyczynię się do uratowania finansów państwa polskiego i przejdę do historii jako kolejna Stasia Bozowska. Tak mi dopomóż Bóg - pisze w felietonie przesłanym do Wirtualnej Polski Internautka Belferka.

Szanowny Panie Premierze,
Muszę na początek wyjawić, że ja nawet Pana lubię. Lubię Pana „r”, Pana miny, potoczystość Pana mowy, no, ogólnie rzecz biorąc uważam, że jest Pan całkiem sympatyczny. Zawsze jednak musi być jakieś „ale”. Wskutek Pana exposé przypomniałam sobie swój własny felieton sprzed ośmiu lat, który pozwolę tu sobie przytoczyć w całości.

"Sprawa nowa nie jest. Jednak wciąż irytuje. Kilka lat temu postanowiono, że po roku 2006 nauczyciel będzie mógł odejść na emeryturę w wieku 60 lat (kobieta) i 65 (mężczyzna). Kolejny dowód na to, że urodziłam się w najmniej odpowiednim momencie.

W kraju szaleje bezrobocie. Zamiast maleć - rośnie. Obawiam się, że może to być wzrost w postępie geometrycznym. Młodych bezrobotnych pełno. Uczelnie wyższe uprawiają masową produkcję kolejnych magistrów. Jaki jest poziom tych magistrów - to już zupełnie inna bajka. W tym samym czasie rząd funduje nam wydłużenie wieku emerytalnego. Cel chyba jest nietrudny do odkrycia. ZUS ma kłopoty, młodzi nie zarobią na starych, więc niech starzy pracują do śmierci. Będą oszczędności.

Wyobraziłam sobie kiedyś w szkole, przy okazji pewnego drobnego wydarzenia, jak to będzie wyglądać. Mieli wtedy do szkoły przyjechać policjanci na spotkanie z uczniami klas 1 - 3. Policjanci się spóźniali, ale dzieci z nauczycielkami wyruszyły o czasie na miejsce spotkania. Panie, już w drodze, dowiedziały się, że trzeba jeszcze poczekać w klasach, bo nie wiadomo, jak dużo jeszcze czasu upłynie zanim policjanci się zjawią. Zawracanie dzieci z raz obranego kierunku przypomina zawracanie kijem Wisły. Może niektórzy tego nie wiedzą, ale dzieci, zwłaszcza w licznej grupie, to prawdziwy żywioł. Trzeba za nimi nierzadko biec i wołać, a one wcale mogą tego nie słyszeć. Panie więc biegły śliskim łącznikiem i nawoływały żywioł do powrotu. Udało się. Panie były stosunkowo młode.

Obserwując to błahe wydarzenie, doznałam czegoś w rodzaju objawienia. Wyobraziłam sobie mianowicie tę samą scenkę za lat, powiedzmy 20, kiedy to te same panie będą miały po lat 60. Zobaczyłam siwowłose starsze kobiety usiłujące pędzić po śliskim łączniku za siedmiolatkami. Niektóre musiały podpierać się laseczką. Innym spadały w pędzie okulary albo wypadał z ucha aparat słuchowy. Jeszcze inne gubiły tubę służącą im do wzmocnienia siły swego zdartego głosu. Z trzęsących się rąk wypadały rozmaite akcesoria naukowe… Mimo to panie parły naprzód drżącymi głosami wołając: Dzieci, dzieci, zaczekajcie… Co poniektóre, o słabszym sercu, mogły przypłacić ten bieg zawałem.

Porażona wizją, stałam i patrzyłam ze zgrozą na to widowisko.

Proszę sobie wyobrazić 60-letnią nauczycielkę klas 1 - 3, która prowadzi tak zwane nauczanie zintegrowane, czyli wszystko, w tym również zajęcia gimnastyczne i sprawnościowe. Musi umieć wszystko to POKAZAĆ. Fikać koziołki, stać na rękach, wisieć na drabinkach, skakać przez skrzynię itp. Podobnie nauczyciel wychowania fizycznego. Wyobraźnię mam bujną, więc to widzę.

Nauczyciel innego przedmiotu, taki na przykład polonista. Nie musi wprawdzie się gimnastykować ani grać w piłkę nożną, za to musi dobrze widzieć, słyszeć i mówić. Mam 48 lat. Uczę języka polskiego. Jestem krótkowidzem, więc noszę okulary do dali. Jak wiadomo, z wiekiem wzrok się poprawia, co w moim przypadku oznacza, że po to, abym mogła spojrzeć w dziennik, zeszyt i książkę, muszę okulary zdjąć lub zmienić na inne. Już więc uprawiam okularową gimnastykę, którą dzieci zresztą bardzo lubią i mają z niej sporo uciechy. Miałam też całkiem niezły głos, ale jego moc odziedziczyłam po ojcu, też nauczycielu. Po 20 latach przy tablicy głos zachowuje się różnie i sprawia niespodzianki. Potrafi na przykład zupełnie nagle zaniknąć. Na porządku dziennym jest chrząkanie, pokasływanie, chrypienie lub kompletny bezgłos. Zdarzyło mi się już prowadzenie lekcji poprzez porozumiewanie się z klasą za pomocą kredy i tablicy. Też była uciecha i, o dziwo, cisza. Co zrobię, jeśli do tego wszystkiego dojdą jeszcze kłopoty ze słuchem? Albo z narządami ruchu? Wszystko jest możliwe. W tym wieku czepiają się człowieka różne dolegliwości i schorzenia. Mało kto zdaje sobie sprawę, w jakim natężeniu hałasu przebywa nauczyciel szkoły podstawowej na przerwie. Czasem tylko, jeśli ktoś z zewnątrz akurat trafi na ten moment, zdumiony niepomiernie zapyta: Jak wy to wytrzymujecie? Ano, wytrzymujemy. Z czasem jednak hałas zaczyna przeszkadzać. Wtedy zaczynamy myśleć, że już wystarczy, już dość.

Mamy też swoje domy, nie wszyscy żyjemy samotnie. A w domach czekają na nas nasze własne dzieci, do których często mówimy za głośno. Usłyszałam i ja od syna, że on jest tu jeden, a nie w 28 osobach, więc nie muszę tak się wydzierać. Czasem dom nauczycielski przypomina szkołę, bo zapominamy, że można normalnie rozmawiać i zamieniamy rozmowę w proces dydaktyczno - wychowawczy, co przynosi naszym dzieciom więcej szkody niż pożytku (wiem po sobie, jako córka podwójnie nauczycielska).

Ostatnia sprawa to wytrzymałość psychiczna. Tego też nie wzięto pod uwagę. Nauczyciel zawsze musi stać na baczność. Ma nauczyć, wychować i zapewnić bezpieczeństwo. Narażony jest na różne sytuacje, niekiedy bardzo trudne, nigdy bowiem nie wiadomo do końca, kto z jakim pomysłem wyskoczy. Musi odpowiednio reagować, a wielu rzeczy mu nie wolno. Musi sobie poradzić z każdą sytuacją, jaka się pojawi. Mamy naprawdę zszarpane nerwy, a pofolgować sobie ani słowem, ani czynem nie wolno.

Do tego cudowna reforma edukacji, w tym upiorny system awansu zawodowego nauczycieli, wskutek czego nauczanie stoi w szkole chyba na ostatnim już miejscu. Ale o tym kiedy indziej. Tu tylko tyle, że zamiast uczyć, organizujemy dziwaczne niekiedy imprezy, konkursy, akcje, spotkania…

Jestem głęboko przekonana, że nie zdążę odebrać ani odprawki, ani pierwszej emerytury. Zawód, który uprawiam, na pewno ma charakter specyficzny. Nie chcę żadnej licytacji. Nie porównuję się z górnikiem, hutnikiem, policjantem etc. Mam jednak pewną skalę porównawczą, bo pracowałam i w tzw. biurze, i w szkole. Godzinę w biurze i godzinę w szkole dzieli przepaść. Wiem, rzucicie się na mnie, że 18 godzin, ferie, wakacje itp. Tyle wolnego nie ma chyba w żadnym zawodzie. (O czasie wolnym też jeszcze napiszę).

Do tej specyfiki zawodowej dorzucam jeszcze specyfikę życia codziennego dziś, kiedy każdy dzień jest walką o przetrwanie. Nie dam, po prostu, rady dożyć do emerytury. Umrę z kredą w ręku przy tablicy (tablica interaktywna nie zdąży jeszcze dotrzeć zapewne do mojej szkoły). I w ten właśnie sposób przyczynię się do uratowania finansów państwa polskiego i przejdę do historii jako kolejna Stasia Bozowska. Tak mi dopomóż Bóg. Jakie wynagrodzenie otrzymujemy za tę pracę, którą sporo z nas wykonuje porządnie i z powołania? Proszę sobie obejrzeć Dzień Świra. Powiem tylko tyle, że nie stać nas na takie luksusy jak porządne zadbanie o zdrowie, by dożyć emerytury.

A ci młodzi bez pracy? Stary niech dogorywa na posterunku, a młody - stoi pod pawilonem i zbiera na kolejne piwo.

Belferka
25 marca 2003”
Koniec cytatu.

No i proszę. Moje objawienie okazało się być prorocze. W odniesieniu do mojej własnej skromnej osoby przynajmniej. Otóż już wiadomo, że na tzw. wcześniejszą emeryturę się nie załapałam. Tyram więc nadal, zgodnie z wytycznymi Pana rządu, a w szczególności byłej, szczęśliwie, Pani minister Hall, która, by zamknąć usta społeczeństwu grzmiącemu, że my darmozjadami i leserami jesteśmy, dołożyła nam po dwie godziny „karciane” na zajęcia pozalekcyjne, które, jak szkoła szkołą, były zawsze i też często gęsto nieodpłatne. To nawias był.

Wracając do mojej skromnej osoby. Jak łatwo obliczyć, od roku 2003, kiedy powstał cytowany wyżej felieton, minęło lat osiem. Jestem zatem w wieku lat pięćdziesięciu sześciu. Oto jak zrealizowało się moje proroctwo. Zdrowia nie mam. Nigdy nie miałam. Ślepa jestem coraz bardziej, cały czas w obie strony (mimo że zafundowałam sobie szkła progresywne za około 2000 zł (kiedy to robiłam, była to równowartość mojego miesięcznego wynagrodzenia, ale proszę mnie nie pytać, jak przeżyłam ten miesiąc, to nieistotny szczegół). Zaczęłam niedosłyszeć, zgodnie z przewidywaniami wyrażonymi we wspomnianym felietonie i nie czuję się z tym komfortowo w kontaktach z uczniami. Mało, że ślepa, to jeszcze głucha. Przydałaby mi się też już jakaś tuba, żeby mój głos docierał do spragnionych moich wykładów uczniów. Dłuższe mówienie, w które wkładam nie lada wysiłek, kończy się gwałtownymi atakami kaszlu. Mówić zaś jednak muszę, bom polonista, to i nagadać się trzeba. A i laseczką bym nie pogardziła, bo problemy ze stawami też się pojawiły. Przeszłam dość poważną operację. Niestety, nie mogę zoperować sobie wszystkiego, co szwankuje w moim organizmie.

Siedząc sobie kiedyś w kolejce do jakiegoś lekarza (z wizytą prywatną oczywiście, by nie oczekiwać na termin miesiącami), pogrążyłam się w zadumie. Poniedziałek - lekarz pierwszego dotyku, ot, tak, po recepty; wtorek - kardiolog; środa - pulmonolog; czwartek - okulista; piątek - laryngolog; sobota - neurolog; niedziela - ginekolog (na świąteczne odprężenie)… Zaraz, zaraz, a gdzie dentysta, ortopeda, rehabilitacja… Trzeba by wydłużyć tydzień. Ach, i jeszcze psychiatra. Psychiatra i psycholog koniecznie, od kiedy złapałam się na następującym dialogu z dzieckiem:

- Dlaczego pani zdjęła okulary? - pyta dziecko.
- Żeby cię lepiej widzieć - odpowiadam zgodnie z prawdą.
- A dlaczego teraz pani założyła okulary? - pyta dziecko.
- Żeby cię lepiej słyszeć - odpowiadam też zgodnie z prawdą (okularnicy wiedzą, o co chodzi; bez okularów na nosie do człowieka dociera szum informacyjny) i nagle martwieję. Bo co to dziecko teraz myśli? Co powie rodzicom? Zwariowała stara belferka, rozum jej odjęło, co ona jeszcze robi w szkole, moje dziecko jest w niebezpieczeństwie - pomyślą przerażeni rodzice.

Tak więc, Panie Premierze, pracuję. Tablicy interaktywnej w mojej szkole jeszcze nie ma, jak zresztą przewidywałam osiem lat temu. Mam więc szansę, by moje prorocze wizje zrealizowały się do końca. Umrzeć z kredą w ręku pod tablicą. Czyż nie o tym marzy każdy prawdziwy belfer?

Ku chwale Ojczyzny, Panie Premierze.

Internautka Belferka


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:30, 30 Lis 2011    Temat postu:

Robert Gębuś / Polska The Times Strach w gimnazjum, mąż nauczycielki pobił ucznia"

Polska dziennik Bałtycki": Lęborskie Gimnazjum nr 1 skontrolowali we wtorek przedstawiciele słupskiej delegatury Kuratorium Oświaty w Gdańsku, a radni zastanawiają się nad powołaniem komisji, która zajęłaby się zbadaniem okoliczności ostatnich dramatycznych wydarzeń w szkole. Mąż nauczycielki miał tam dotkliwie pobić ucznia w pustej klasie.

Policja sprawdza, czy w placówce doszło do pobicia ucznia przez męża jednej z nauczycielek. Według relacji uczniów, nauczycielka poleciła pozostać gimnazjaliście po lekcji w pustej klasie i wezwała męża. Mężczyzna w czarnych rękawiczkach miał wejść do sali i poturbować ucznia. Pobicie miało być odwetem za rzekome porysowanie przez piętnastolatka samochodu nauczycielki. - Widziałem, jak wyszedł z klasy zapłakany. Powiedział mi, że mężczyzna bił go po brzuchu - opowiada anonimowo uczeń Gimnazjum nr 1.

Do zdarzenia, jak twierdzi policja, miało dojść 22 listopada. Nie potwierdzały się tym samym informacje przekazane nam przez uczniów gimnazjum, którzy utrzymywali, że incydent miał miejsce przed trzema tygodniami.

Wyniki kontroli będą znane za tydzień, zostanie sporządzony protokół, tymczasem - zdaniem części radnych miejskich z Lęborka - wizyta przedstawicieli kuratorium niewiele wniesie.

- Myślę, że sprawę będzie chciano wyciszyć - uważa Bożena Pobłocka, radna miejska. - Powinniśmy powołać specjalną komisję do zbadania okoliczności obu wydarzeń w gimnazjum.

Kilka dni przed zgłoszeniem o pobiciu ucznia w tej samej szkole trzynastolatka z żyletką zaatakowała uczniów podczas długiej przerwy. W poniedziałek odbyło się spotkanie z rodzicami uczniów, poszkodowanych przez agresywną gimnazjalistkę.

W opinii Macieja Szredera, radnego miejskiego, stanowisko w związku z sytuacją w gimnazjum powinien zająć burmistrz. - Na najbliższym posiedzeniu komisji złożę wniosek, by burmistrz przedstawił radzie, jakie kroki zostały podjęte w sprawie zajść w Gimnazjum nr 1 - mówi.

W rozładowaniu napiętej atmosfery nie pomaga fakt oszczędnego dozowania informacji ze strony dyrekcji szkoły. W poniedziałek dyrektor Maciej Barański zabronił wejścia na teren placówki dziennikarzom i miejskiej radnej. Mimo to weszli oni do budynku szkoły. Dyrektor wezwał policję.

Od poniedziałku Maciej Barański wstrzymuje się od komentarza na temat wydarzeń w szkole do momentu posiedzenia rady pedagogicznej i przedstawienia oficjalnego oświadczenia na stronie internetowej placówki. Wczoraj nie udało nam się skontaktować z dyrektorem.

>>>>>

No to mamy skutki 4 lat ,,przywracania normalnosci'' i ,,sprzatania'' po Giertychu ...
Przypomne ze klaps jest przetspstewm a relaia sa takie ze w szkolach panuje gangsteryzm ... Ale klapsa nie wolno ...
Przypomina to czasy Stalina gdzie zniesli kare smierci a Rosja w ogole byal pionierem znoszenia kary smierci ... Chyba pierwsi na swiecie !
Nieznosze obludy i zaklmania to jest potworne a jak wchodzi w wychowanie dzieci potwornosc jest do kwadratu ...
To ze maz broni zony to jest jego obowiazek . Nie moze tez byc tak ze uczniowie mszcza sie na samochodach nauczycieli . A pzypominam ze teraz jedna z pierszych informacji o nauczycielu jest - ktorym samochodem przyjezdza . Zeby w razie czego ... Samochody staja sie zakladnikami . Zreszta nauczyciele jezdza specjalnie komunikacja miejska choc maja samochody bo wiedza o co chodzi ...
Takie panuja stosunki w kraju zkazu klapsa ...
Oczywiscie jedyne co bylo glupie to to ze uczen dostal w brzuch . Przeciez od dawna wiadomo ze dzieci nie bijemy po brzuchu tylko po pupie . Pas pupa itd. To ma byc kara a nie zemsta ...
Widzimy ze znowu trzeba przywracac porzadek w szkole ...
Tak wygladaja rzady idiotow ... Koszmar gdzie nie spojrzysz ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:06, 09 Sty 2012    Temat postu:

Duże cięcia w oświacie. Samorządy mają problem

Rząd, wprowadzając do systemu szkolnictwa nowe zadania, nie zabezpieczył subwencji oświatowej. Problem mają samorządy – alarmuje "Dziennik Gazeta Prawna".

W 2012 r. samorządy dostaną subwencję oświatową mniejszą aż o 1,4 mld zł - uważa dr Bogdan Stępień z Instytutu Analiz Regionalnych. Dodaje, że zaniżając subwencję, resort finansów naruszył artykuł ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego dotyczący realizacji zadań oświatowych. Analiza dr. Stępnia wywołała poruszenie wśród samorządowców. Związek Powiatów Polskich zlecił ekspertom przeprowadzenie kolejnych wyliczeń, które mają być znane w połowie tego tygodnia. Wtedy samorządowcy podejmą decyzję, co dalej. Różnica w wyliczeniach resortu finansów i eksperta Instytutu Analiz Regionalnych byłaby niższa, gdyby okazało się, że 1 września 2012 roku do szkoły nie poszedłby żaden sześciolatek. Wtedy niedoszacowanie byłoby na poziomie jedynie 80 mln zł Jednak MEN zakłada, że w kolejnym roku szkolnym do pierwszych klas może pójść nawet 60 proc. z rocznika sześciolatków. "Z powyższego wynika, że MEN, wprowadzając do systemu oświaty nowe zadania, nie zabezpieczył w subwencji oświatowej ani jednego złotego na te cele" - przekonuje dr Stępień.

Według eksperta resort finansów już w ubiegłym roku błędnie oszacował subwencję oświatową - w 2011 r. samorządy dostały na ten cel ok. 129 mln zł za mało. "Problem jest poważny, bowiem poziom subwencji oświatowej z danego roku jest kwotą bazową do wyliczeń subwencji w roku kolejnym. Zatem raz popełniony błąd może mieć konsekwencje w latach kolejnych, dlatego resort finansów powinien swój błąd naprawić" - mówi dr Stępień. Teraz samorządy głowią się, jak rozwiązać problem.

"Byłoby niedobrze, gdyby okazało się, że budżet państwa próbuje dodatkowo oszczędzić na tej i tak niskiej dotacji" - podkreśla Tadeusz Narkun, specjalista od edukacji Związku Powiatów Polskich. Grzegorz Żurawski, rzecznik MEN, twierdzi, że analiza nie uwzględnia 450 mln zł, które dodatkowo popłyną do samorządów na pokrycie kosztów podwyżki składki rentowej dla nauczycieli Zapewnia, też, że kwota subwencji uwzględnia skutki podwyżek dla nauczycieli oraz zakłada, że wszystkie dzieci sześcioletnie rozpoczną edukację szkolną od 2012 roku.

>>>>

Kolejny sukces finasowy . Zwazmy ze w oswiacie NIC SIE NIE DA ZAKOMBINOWAC . Ilosc godzin X stawka za godzine = suma . I TYLE TRZEBA DAC ! Nie ma to tamto . Jedyna dziedzina PRECYZYJNA w 100 % to oswiata . Nic do zakombinowania . I TEZ ,,KLOPOT'' nie potrafio pomnozyc . W szkole nie uczyli .
Z tego co slyszalem to proboja wprowadzic panszczyzne .
18 godzin odplatnych pracy i 2 godziny darmowej panszczyzny .
Niedlugo bedzie 18 normy i 6 panszczyzny czyli tyle ile ongdaj chlopi odrabiali u pana . Postep do tylu . Takie czasy ! Nauczyciele panszczyzniani .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 89107
Przeczytał: 125 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:32, 14 Sty 2012    Temat postu:

Rekordowa liczba likwidowanych szkółW tym roku może przestać działać rekordowa liczba nawet 800 szkół, w zeszłym roku zlikwidowano ich 300 - stwierdza "Rzeczpospolita".

Fot. Getty Images/FPM Co więcej, tym razem nie chodzi już tylko o małe wiejskie szkoły, ale takie działania planują też duże miasta. Jak podkreśla gazeta, gminy są przyparte do muru trudną sytuacją finansową, brakiem pomocy ze strony rządu i niżem demograficznym. I podejmują trudne decyzje o zamykaniu placówek oświatowych. - Nie stać nas już na dokładanie do oświaty. Budżetowa subwencja jest za niska i nie uwzględnia podwyżek dla nauczycieli, rząd nie deklaruje też zmian w Karcie nauczyciela – wylicza prezydent Poznania Ryszard Grobelny.

Samorządowców rozumieją nawet organizacje pozarządowe walczące o przetrwanie małych wiejskich placówek. Jak mówi Alina Kozińska-Bałdyga z Federacji Inicjatyw Oświatowych, za likwidacjami stoją kłopoty finansowe i Karta nauczyciela nakazująca gminom zatrudniać pedagogów według bardzo sztywnych reguł. - Gminy są w sytuacji bez wyjścia – podkreśla. Kozińska-Bałdyga ocenia, że stwarza to szansę na poprawę jakości oświaty dzięki większemu zaangażowaniu rodziców. Jej zdaniem wiele szkół przejmą stowarzyszenia rodziców. A prowadzą one szkoły taniej, bo mogą zatrudniać nauczycieli na podstawie kodeksu pracy, a nie na podstawie Karty – stwierdza "Rz".

>>>>

No to super ! Same sukcesy . K-raj sie ro- zwija . Ale tak glosowalicie i to macie . Widzialy galy co braly .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 17, 18, 19  Następny
Strona 1 z 19

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy