Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Euro może zabić EUropę ?! Scenriusze upadku Euro!

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 2:34, 15 Gru 2010    Temat postu: Euro może zabić EUropę ?! Scenriusze upadku Euro!

Wielu ekonomistów rozważa poważnie wyjście Niemiec ze strefy euro lub też nawet koniec wspólnej unijnej waluty - pisze we wtorek "Le Monde".

Francuska popołudniówka zastanawia się nad konsekwencjami kryzysu Grecji, Irlandii i innych państw strefy euro, stawiając pytanie: "Czy euro może zabić Europę?".

Choć przywódcy UE powtarzają deklaracje o solidarności wszystkich państw w obliczu kryzysu, wielu ekonomistów przyjmuje jako coś realnego hipotezę, że niektóre kraje porzucą wspólną walutę albo nawet - że samo euro przestanie istnieć.

W opinii gazety, efekty gospodarcze takiej ewentualności byłyby w najlepszym razie niepewne, a w najgorszym wypadku - katastrofalne.

???????

A niby to dlaczego?Wegry mialy dzis z powodu NACJONALIZACJI a nie tam zmainy waluty - upasc zbankrutowac stracic kapital wiarygodnosc zniknac z powierzchni swiata...Tymczasem ... FORINT SIĘ UMOCNIŁ :O))))
To jest straszenie brukselskiej sitwy nie majacej ochoty opuscic stolkow i zaczac wreszcie pracowac...

>>>>>

Istnieją trzy główne scenariusze rozpadu strefy euro w jej obecnym składzie, liczącym 16 państw.

1 SCENARIUSZ:

Pierwszy z nich zakłada porzucenie wspólnej waluty przez państwa nazywane "peryferyjnymi", jak Grecja czy Irlandia, które znajdują się teraz w wielkich tarapatach z powodu ogromnego deficytu budżetowego. Możliwe odejście tych państw ze wspólnej strefy niesie "poważne niebezpieczeństwa" nie tylko dla tych krajów, ale dla całej Europy. Jako najważniejsze ryzyko wymienia dziennik możliwą "panikę bankową" Greków czy Irlandczyków na wieść o powrocie do narodowej waluty.

??????

A niby to dlaczego?To jak mieli wlasne waluty to byla tam nieustajaca panika?

??????

Ponadto, cały system finansowy strefy euro odczułby boleśnie tę zmianę, gdyż wiele banków europejskich posiada obligacje greckie czy irlandzkie.

?????

No i co z tego?Przeciez nikt by ich nie uniewaznil?A sprzedaz obligacji na rynku swiatowym jest norma?A teraz to na co licza posiadacze tych obligacji?Ze ktos to kiedys kupi?Kto, po co i za jakie pieniadze?To niec sa nawet obligacje smieciowe obecnie...Dopiero wlasne waluty stworzyly by szanse ze te panstwa przetrwaja i obligacje odkupia...

>>>>>

Tutaj musze stworzyc realny obraz 2 scenariusza.Odpadaja najslabsze panstwa.A kolejne widzac to wychodza.Na koniec zostaja same Niemcy.
:O)))))
Jest to scenariusz DOMINA!

2 SCENARIUSZ.

Drugi scenariusz końca Eurogrupy w obecnym kształcie to opuszczenie jej przez Niemcy, które powróciłyby do swojej dawnej waluty - marki. Taka możliwość wydaje się mniej groźna dla tego kraju niż dla "państw peryferyjnych", gdyż finanse niemieckie, uważane za bardzo wiarygodne, poradziłyby sobie zapewne bez wspólnej waluty.

>>>>

Jak kazde inne...

>>>>

Ale jest też, dodaje gazeta, druga strona medalu, zwłaszcza w kwestii wymiany handlowej. Nowa niemiecka marka byłaby zapewne mocniejsza od euro, co postawiłoby niemieckich eksporterów w bardzo trudnej sytuacji w porównaniu z ich włoskimi czy francuskimi konkurentami.

>>>>>

Jakos nie widac aby obecnie Euro pomagalo Niemcom.Jest gorzej niz z marka.Tak wiec powrot do marki poprawil by stan gospodarki Niemiec tak jak to bylo dawniej.

>>>>

Jest to po prostu scenariusz ze Niemcy mowia DOŚĆ a skoro oni to mowia to wszyscy inni tez rezygnuja bo po co niby mieli by miec Euro?

>>>>>

Jako najgorszy i wręcz "apokaliptyczny" jest trzeci scenariusz pęknięcia unii monetarnej w Europie. Doszłoby do niego, gdyby euro po prostu przestało istnieć, a każde z państw "16" przyjęłoby na nowo narodową walutę.

??????

Nie bardzo rozumiem o co chodzi?Jesliby panstwa umowily sie po prostu.Dobra konczymy ten koszmar.Likwidujemy Euro i UE - urzedasy do pracy a nie do urzedowania to bylby najlepszy scenariusz...Ale do niego nie dojdzie!
TO MUSI BOLEĆ I BĘDZIE!

>>>>

"Le Monde" powołuje się na prognozy studium ekonomistów holenderskiego banku ING, ogłoszone w lipcu br. Z przewidywań tych wynika, że po zlikwidowaniu strefy euro większość narodowych walut - jak grecka drachma czy hiszpańska peseta - straciłaby gwałtownie na wartości w porównaniu do niemieckiej marki.

>>>>>

Tak to oczywiste!

>>>>>>

Pociągnęłoby to za sobą lawinę innych katastrofalnych dla wszystkich krajów dawnej strefy euro następstw, takich jak gigantyczna recesja i wzrost bezrobocia.

??????

Cos niedouczeni ci ekonomisci.Z jakiej niby paki recesja i bezrobocie?Waluta Polski spadla i co bylo?Ominelismy kryzys.Tak samo bylo by i tutaj.Grecja i inni ruszyli by do przodu.PKB zaczal by rosc a bezrobocie spadac.Przalamali by obecna tragedie i pojawila by sie nadzieja ratunku...

>>>>>

Według studium ING "szkody gospodarcze wyrządzone w ciągu dwóch lat po hipotetycznym całkowitym rozpadzie Eurogrupy byłyby ogromnym ciężarem, nawet w obliczu spodziewanych korzyści w dłuższej perspektywie czasowej".

??????

To juz jacys psychole napisali.A jakiez to szkody?I jaki ciezar?
Chwilowe jakies szkody mialy byc gorsze niz DLUGOTRWALE KORZYSCI?
Brukselskie zidiocenie?
Niskie bezrobocie?Dynamiczny wzrost PKB?TO MY CHCEMY TAKICH SZKOD!!!

Tak wiec zmruszale Euro kruszy sie i rozpada :




Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:37, 26 Sty 2011    Temat postu:

Który kraj wyjdzie ze strefy euro?

Większość inwestorów na świecie ocenia, że w ciągu najbliższych 5 lat co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro. Przeważa też opinia, że Grecja i Irlandia ogłoszą niewypłacalność - wynika z kwartalnego badania przeprowadzonego przez agencję Bloomberg.

59 proc. ankietowanych inwestorów na świecie uważa, że jeden lub więcej z 17 krajów strefy euro opuści euroland do 2016 r. W tej grupie 11 proc. uważa, że nastąpi to w ciągu najbliższych 12 miesięcy.

Inwestorzy są podzieleni co do tego, czy Portugalia może ogłosić bankructwo.

"To co dzieje się obecnie w strefie euro stanowi jedno z największych ryzyk dla globalnej gospodarki" - ocenił Nouriel Roubini, profesor New York University, w środę podczas sesji rozpoczynającego się w Davos Światowego Forum Gospodarczego.

Kwartalne badanie Bloomberg Global Poll zostało przeprowadzono na grupie 1.000 inwestorów, traderów i analityków, w okresie 21-24 stycznia.

>>>>>>

A wiec realizm zwycieza!
Kostki Euro-domina padają jak skoszone zboże!



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez BRMTvonUngern dnia Śro 19:38, 26 Sty 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:46, 12 Mar 2011    Temat postu:

Znakomity wywiad ukazala sie w :

[link widoczny dla zalogowanych]

Emmanuel Todd: Euro idzie na przemiał
Rozmawia Maciej Nowicki

Strefa euro wkrótce eksploduje. Cieszcie się, że was tam nie ma – mówi Emmanuel Todd, francuski historyk i politolog.

>>>>>

I od razu widzicie jak jestescie oglupieni... Medai kaza wam sie smucic ze nie jestescie ,,pelnymi'' Euro-pejczykami bo nia ma euro a ci co sa pelnymi ZAZDROSZCZA!!! W takim klamstwie zyjecie...

>>>>

Newsweek: W najbliższy piątek 11 marca odbędzie się spotkanie przywódców państw krajów strefy euro. To ma być wstępny krok do stworzenia czegoś w rodzaju rządu gospodarczego eurolandu. Reszta państw UE – m.in. Polska – nie została zaproszona...
Emanuel Todd: Po co się tym w ogóle przejmować?Premier Donald Tusk był wściekły, gdy się o tym dowiedział. Wydawało się, że z kanclerz Niemiec Angelą Merkel łączą go znakomite stosunki. Tymczasem Polska została odesłana do kąta. Pojawiły się komentarze o tworzeniu Europy dwóch prędkości.

>>>>> Tusk nie jest w porzadku jesli chodzi o mozg podobnie jak Bronek totez maja dziwne napady <<<<

Newsweek: „Dlaczego musicie demonstrować podział? Czy pozostali stoją wam na drodze?” – pytał Tusk na posiedzeniu Rady Europejskiej.
Emanuel Todd: Zacieśnianie współpracy między krajami strefy euro odbywa się głównie w sferze symbolicznej. I jeśli się na niej skupimy, rzeczywiście odniesiemy wrażenie, że Niemcy uzgadniają ważne rzeczy z Francuzami, że reszta krajów – a zwłaszcza państwa spoza strefy euro – nie odgrywa już żadnej roli, że tworzy się nowy podział Europy. Ale prawda jest zupełnie inna. Francuzi utkwili w pułapce euro i muszą być posłuszni Niemcom od rana do wieczora. A Polacy są poza tym systemem, który się rozpada. I to dla was gigantyczna szansa. Krótko mówiąc – wasza rzeczywista nagroda jest znacznie istotniejsza niż symboliczne upokorzenie, którego doświadczacie. Jako Francuz mogę dziś jedynie powiedzieć: naśladujmy Polaków, bo Polacy są dziś wolni. Polska może manipulować wartością swojego pieniądza.

>>>> To wynika z tego ze jest zbyt duzy deficyt a nie z madrosci wladz . Z ochota by nas tam wepchneli<<<<

Byłbym zachwycony, gdybyśmy mieli taką samą swobodę. Wasz dynamizm ekonomiczny skończy się w chwili, kiedy wejdziecie do trumny ekonomicznej, jaką jest strefa euro.

Zatem polski rząd ma rację, gdy w nieskończoność przesuwa datę przyjęcia euro?

Emanuel Todd: Oczywiście. Nie ma sensu wchodzić do strefy euro, bo ona i tak eksploduje. W ciągu ostatnich miesięcy wiara w euro jako wyznacznik przyszłości Europy całkowicie się załamała. Dawniej, kiedy mówiłem o możliwości załamania euro, uznawano to za niesmaczny dowcip. Dziś występuję w telewizji czy radiu, mówię o czarnych perspektywach euro i nikt nie odważa się polemizować. A kiedy audycja się kończy, ekonomiści, którzy do niedawna bronili wspólnej waluty z ogromnym zacięciem, przyznają, że we francuskim rządzie nie ma już nikogo, kto stawia na przetrwanie euro.

!!!!!! NIKOGO !!!!!!

Newsweek: Kiedy euro upadnie?
Emanuel Todd: Nie twierdzę, że stanie się to jeszcze w tym roku. Natomiast na 90 proc. dojdzie do tego w bliskiej przyszłości. Ta sytuacja przypomina mi końcówkę wojny kolonialnej w Algierii. Pod względem militarnym Francuzi w niej zwyciężyli, ale mieli świadomość, że i tak trzeba będzie zrezygnować z kolonii. Euro można siłą państw utrzymać jeszcze przez kilka lat. I tak zapewne się stanie, bo każdy polityk woli, żeby bankructwem sztandarowego projektu UE martwił się następny rząd. Nikt nie chce brać na siebie odpowiedzialności. Nikt nie ma odwagi powiedzieć Europejczykom prawdy. A euro i tak upadnie, delegitymizując przy okazji europejskie elity.

>>>> Znakomita charakterystyka dziadostwa jakie ,,rzadzi'' UE BOJA SIE :O)))) Ale to dobrze im dluzej wyciagna tym katastrofa bedzie barziej TOTALNA ! Zasluzyli ;O))) <<<<

Gdy o tym myślę, przychodzi mi do głowy jeszcze jedno porównanie. Chory na raka jest już w fazie terminalnej, nie ma najmniejszych szans na przeżycie. Mimo to lekarz mnoży starania, choć pacjent wolałby po prostu umrzeć. Oszczędziłoby to cierpień i jemu, i rodzinie.

>>>>> Ale Euro-bestialowie nie maja litosci ! TO MUSI BOLEC I BEDZIE BOLEC ! <<<<<

Newsweek: Żaden z europejskich planów naprawczych nie budzi pana zaufania?
Emanuel Todd: Jakich planów? Przecież tak naprawdę nic się nie dzieje. Banki nie zostały uzdrowione, nierówności dochodów pogłębiają się, płace stoją w miejscu lub maleją, bezrobocie się nie zmniejsza.

>>>>> NIE MA ZADNYCH PLANOW ! TO CO WAM MEDIA DONOSZA ZE UE ,,PRZYJELA PLAN RATUNKOWY'' TO KLAMSTWO !!! <<<<<<

Wprowadza się w życie jedynie plany cięć budżetowych w stylu niemieckim. To ma swoje wytłumaczenie. W pierwszej fazie kryzysu postawiono na pobudzenie gospodarki, pompując w nią pieniądze. Ale okazało się, że zamiast rozruszać gospodarkę państw rozwiniętych, rozruszano gospodarkę chińską – bo tam Zachód wydawał pieniądze. Postawiono więc na plany oszczędnościowe, aby skończyć z robieniem prezentów dla Chin. Staramy się ograniczyć import, nie kupować za granicą. Tylko że w ten sposób – ograniczając popyt – wywołamy następną fazę światowego kryzysu. Problem polega na tym, że Europa nie ma żadnego pomysłu na trwały powrót do wzrostu gospodarczego.

Newsweek: A podniesienie wieku emerytalnego?
Emanuel Todd: To nie jest żaden priorytet. Oczywiście można stawiać pytanie, czy nie należałoby się na to zdecydować w związku z tym, że żyjemy coraz dłużej. Ale z drugiej strony trudno pojąć, dlaczego właśnie dziś Europa skupia się na wydłużaniu czasu pracy ludzi po sześćdziesiątce, podczas gdy nie jest w stanie znaleźć zajęcia dla młodych, których dotyka masowe bezrobocie.

>>>> PODWYZSZENIE WIEKU EMERYTALNEGO ZWIEKSZY BEZROBOCIE !!! Jesli dzis jest w Euro 10 % to przy podniesieniu z 65 do 67 wzrosnie do 14 % :O)))))) <<<<

Podniesienie wieku emerytalnego w żaden sposób nie rozwiąże kryzysu. Rządy chcą pokazać, że stawiają czoła rzeczywistości, podczas gdy tak naprawdę przed nią uciekają.

>>>>UE to ucieczka przed problemami :O))) <<<<<

Wszechobecna debata o emeryturach wyraża jeszcze jedno: ludzie interesują się bardziej tym, co będą robili na emeryturze, swoim życiem po zawodowej śmierci, niż pracą, której nie znoszą. Wszyscy chcą mieć życie zawodowe jak najszybciej z głowy. Kiedyś robotnicy strajkowali, żeby bronić swoich zakładów pracy. Dziś biją się tylko o jak najwyższą odprawę. Naśladują prezesów spółek, którym zależy tylko na bonusach. To jest atmosfera końca świata.

>>>>> APOKALIPSA ! <<<<<<



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez BRMTvonUngern dnia Pon 17:35, 28 Maj 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 23:28, 26 Mar 2011    Temat postu:

Newsweek: Przez długi czas Angela Merkel i Nicolas Sarkozy nie mogli się w żaden sposób dogadać. Wszyscy mieli o to pretensje, twierdząc, że ich animozje szkodzą Europie. Dziś wreszcie się dogadują. Czy to nie zapowiada zmiany na lepsze?
Emanuel Todd: To tylko pozory. Dawniej mówiono o współpracy Paryża i Berlina jako o niemiecko-francuskim motorze Europy. Dziś ta para stała się hamulcem Europy i ciągnie ją ku upadkowi.

:O))))))))))))))))))))))))

Zacznijmy od tego, że jest to para w XIX-wiecznym znaczeniu tego słowa: Francja jest „kobietą” i obowiązuje ją absolutne posłuszeństwo wobec „męża”, czyli Niemiec. Wchodzimy w fazę absolutnej dominacji ideologicznej Niemiec. Dawna Europa, w której dominował ideał równości między narodami, staje się systemem hierarchicznym – pozycja wyznaczana jest na podstawie wysokości odsetek, jaki dany kraj musi zapłacić od swego długu publicznego. Im niższe odsetki, tym wyższa pozycja w hierarchii. Na czele tej hierarchii są Niemcy, a ich wiernym służącym jest Francja. Polska – ze względu na swoją wielkość – znajduje się gdzieś w połowie tej drabiny. Jest rzeczą oczywistą, że im dłużej ten system będzie się utrzymywać, tym wyraźniejsza stanie się dominacja Niemiec. Jednocześnie nasilać się będą nastroje antyniemieckie, bo polityka rygoru, oszczędności, zaciskania pasa doprowadzi do coraz powszechniejszej wściekłości w innych krajach.

>>> Niemcy juz od dawna budza wscieklosc <<<<<

Newsweek: Pan tak mówi, ponieważ Francuzi są wściekli na Niemców. Dystans dzielący oba kraje się zwiększa.
Emanuel Todd: Myli się pan. Uważam, że Francuzi są w ogromnym stopniu odpowiedzialni za tę sytuację. Jestem przekonany, że gdybyśmy mieli dziś u władzy elity typu gaullistowskiego, Niemcy usłyszeliby: „Albo robimy coś razem dla Europy, albo my wychodzimy ze strefy euro”. A jako że Niemcy nie mają zbyt dużego wyboru, powiedzieliby: „Zgoda”. Tyle że Francuzi nie są zdolni tego zaproponować. Zasada polityki prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego jest całkowicie jasna: należy walić w słabych i okazywać posłuszeństwo silnym.

>>>>> Typowa mentalnosc chama . W Rosji to samo i zreszta na calym swiecie <<<<<

Newsweek: Sam pan to powiedział: Francja jest słabsza, a Niemcy silniejsze. W jaki sposób słabszy może szantażować silniejszego?
Emanuel Todd: Niemcy mają się czego bać: jeśli euro się zawali, oni stracą najwięcej. Szefowie niemieckich firm zrozumieli, że euro wisi na włosku. I są przerażeni. Bo zniknięcie euro zniszczyłoby dotychczasową dwulicową strategię Niemiec: z jednej strony rozwijać eksport do nowych potęg gospodarczych, zwłaszcza Chin, a z drugiej strony zabierać Francuzom czy Włochom kolejne partie europejskiego rynku, korzystając z tego, że te kraje nie mogą się bronić tak jak dawniej, gdy dewaluowały własną walutę i stawały się w ten sposób bardziej konkurencyjne. Niemcy przedstawiały się jako zakładnik słabszych europejskich gospodarek – częściowo w wyniku ślepoty, częściowo w wyniku hipokryzji – ale tak naprawdę dla Berlina euro było wielkim błogosławieństwem. To Niemcy zarobili na nim najwięcej.

>>>>> Absurd ! Jak zarobili jak PKB im wyhamowal? Debilizm euro polega na tym ze WSZYSCY TRACA ! Jest to gra o sumie ujemnej... Poniewaz ludzie nie potrafia pojac jak moze tak byc ze wszyscy traca to doszukuja sie ,,kto za tym stoi? I wychodzi Niemcy... Cala filozofia polega na tym ze Niemcy finansuja UE i euro-towarzysze im sie klaniaja... Jesli Francja chce takich holdow niech zacznie dokladac do UE wiecej niz Niemcy wtedy euro-towarzysze beda padac przed Francja... Tylko ze po co dokladac do tych pasozytow? Zlikwidowac ! <<<<<

Newsweek: I dlatego Merkel zmieniła front. Do niedawna zwlekała z akcją ratunkową dla wspólnej waluty, dziś nikt nie musi jej do tego namawiać.
Emanuel Todd: Trudno się temu dziwić. Ponad połowa niemieckiego eksportu trafia dziś do Europy. Gdy euro upadnie, ogromna część tego rynku zostanie przejęta przez dawnych europejskich rywali Berlina, bo silna marka sprawi, że niemieckie produkty staną się zbyt drogie. Łatwo więc zrozumieć, dlaczego Niemcom tak zależy na euro.

>>>>> No nie ! Przeciez byla marka i Niemcy nie glodowali... Niemcom to pomoze dlatego ze jesli beda mieli walute narodowa to ona lepiej dostosuje sie do gospodarki Niemiec niz euro a zatem zyskaja <<<<

Natomiast postawa Francuzów jest zdumiewająca. Wprowadzenie wspólnej waluty kosztowało nas ogromnie dużo, nasza siła przebicia na europejskich rynkach szalenie zmalała. A przecież Francja to jeden z niewielu europejskich krajów, który może być pewien swojej przyszłości nawet po upadku euro, ponieważ ma zachowaną równowagę demograficzną. Jeden z twórców ekonomii politycznej Friedrich List, notabene Niemiec, napisał kiedyś, że nie rozumie, dlaczego w oczach ekonomistów osobnik, który hoduje świnie, jest produktywny, a osobnik, który wychowuje dzieci, produktywny już nie jest. Dziś jeśli weźmiemy pod uwagę demografię, niemiecka gospodarka jest skrajnie niewydajna. U nich współczynnik płodności wynosi 1,3, u nas 2,0. Krótko mówiąc, Francja jest osłabiona, ale za to znacznie bardziej żywotna niż Niemcy. Na dzisiaj rokowania są lepsze dla Niemiec, na jutro dla Francji.

>>>>> Tak ! Niemcy wymrą !!! <<<<<<

Newsweek: George Friedman, amerykański analityk, napisał niedawno, że Niemcy doskonale sobie zdają sprawę z własnej słabości. I stąd wziął się ich pomysł gospodarczego skolonizowania Rosji. Właśnie po to, by zaradzić demograficznemu deficytowi.
Emanuel Todd: Już dziś część niemieckiej wydajności wynika z tego, że Niemcy wykorzystują Europę Środkową i Rosję jako zaplecze industrialne. To na razie rekompensuje ich kłopoty demograficzne. Ale pomysł, że aby zachować siłę i bogactwo, wystarczy kazać pracować za siebie innym, jest po prostu szalony! Tak samo do niedawna myśleli Amerykanie w odniesieniu do Chin. Jak wiadomo, bardzo się przeliczyli. Dziś większość Amerykanów uważa, że Waszyngton przegra wyścig z Pekinem.

>>>>>>>

Bz przesady ! W USA nastapi katastrofa ale to nic w porownaniu z bestiami pekinskimi ! Kraj ten czeka upadek komunizmu a to moze byc starszliwe... Popatrzmy na Libie ! A tam jest malo ludzi... Gdyby takie walki wybuchly w giagntycznych chinskich metropoliach ofiar beda miliony... A towarzysze ani mysla o pokojowych przemianach wiec bedzie BOLALO!!!

Ale artykul bardzo ciekawy... jak widac na zgnilym zachodzie sa jeszcze jednostki myslace... Na tomiast w ,,tym kraju'' Adas Michnik i okraglostolowcy zabili wszelka mysl i jest pustynia intelektualna...
Mowi sie ludowi MACI KOCHAC U UE A KOMU SIE NIE PODOPA NA BEZROBOCIE !!!
I efekty widac... Bronek jest najlepszym przykladem antyintelektualizmu - dobrze zjesc pokazac sie pogledzic bez sensu i podsumowac mysmy sum inteligenty... Taki jest poziom tego wszystkiego... Dlatego takie artykuly sa rewelacja na bezrybiu...



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez BRMTvonUngern dnia Sob 21:59, 07 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 10:27, 31 Mar 2011    Temat postu:

Z cyklu mądre książki :

Nie mylić euro z Europą

Matthew Lynn, londyński publicysta piszący dla Bloomberg News od 1998 r. w swej nowej książce dowodzi, że euro skazane jest na klęskę.

Kryzys greckiego zadłużenia obnażył wady unii monetarnej. Przywódcy regionu, mimo że wyposażeni w pakiet ratunkowy wart wiele bilionów dolarów, nie byli w stanie nie dopuścić, by choroba przeniosła się na Irlandię oraz Portugalię.

Poniższy fragment książki “Krach: Grecja, euro i kryzys długu państwowego” (Bloomberg Press 2010) ukazał się w majowym numerze czasopisma Bloomberg Markets. Autor twierdzi, że Europejczycy nie powinni biadolić nad załamaniem się ich wspólnej waluty. Powinni po prostu się z tym pogodzić.

>>>> TO NIE EUROPEJCZYC BIADOLA ONI JUZ NIE CHCA OD DAWNA EURO CZYLI OD POCZATKU ! TO IM NARZUCILI SILA ! JAK KADAFI ! <<<<

Pojawią się argumenty, że trzeba zachować euro, aby utrzymać jedność Unii Europejskiej. Z pewnością taka będzie standardowa odpowiedź brukselskiej elity ( elity ??? żulerii ) w najbliższych paru latach. Słychać ją zresztą było już podczas pamiętnego weekendu za bilion dolarów – czyli w dniach 7-9 maja, kiedy przywódcy krajów strefy euro zebrani w Brukseli uzgodnili plan ratunkowy z takim rozmachem, by przywrócić zaufanie w obligacje skarbowe państw regionu.

Zdaniem co najmniej kilku uczestników negocjacji, wspólną walutę od upadku dzieliły zaledwie godziny. “Musimy uratować euro, aby ocalić Unię Europejską” – brzmiał wówczas okrzyk bojowy.

Kiedy Angela Merkel próbowała wcisnąć grecki pakiet ratunkowy sceptycznym niemieckim parlamentarzystom, szybko odwołała się do tej wygodnej, dobrze już znanej retoryki. “Tu chodzi o przeżycie. Euro jest zagrożone. Jeśli euro upadnie, to wraz z nim upadnie Europa. Jeśli nam się uda, Europa będzie silniejsza” – mówiła na forum Bundestagu.

Ale dlaczego? Choćby nie wiem jak często powtarzać te zaklęcia, nie wydadzą się one bardziej przekonujące.

Unia Europejska i strefa euro to nie to samo. Troje członków UE z długim stażem – Wlk. Brytania, Dania i Szwecja – pozostało poza euro. Trudno byłoby udowodnić tezę, że z tego powodu jakoś ucierpiały. Również większość nowych członków z Europy wschodniej jeszcze nie przyjęła wspólnej waluty. A mimo to nie zamknęło im to drogi do pełnego członkostwa.

Upadek euro nie oznaczać będzie upadku UE. Zmieni charakter Unii, ale nie musi być jej końcem. Skończy się tylko pewna jej szczególna wersja.

Jeśli zastosujemy każdą racjonalną miarę, wspólna waluta okazała się fiaskiem. Nie przyczyniła się do konwergencji gospodarek europejskich. Jeśli już, to w ciągu ostatnich dziesięciu lat jeszcze bardziej się od siebie oddaliły. Nie była czynnikiem ożywiającym wzrost, chyba że ten najbardziej niezrównoważony i nie dający się utrzymać na dłuższą metę. Mam na myśli szalone boomy kredytowe w Hiszpanii i Irlandii, lekkomyślne wydatki publiczne w Grecji i bezsensowne nadwyżki handlowe Niemiec.

Wspólna waluta nie ochroniła także swoich członków przed finansową niestabilnością. W rzeczy samej euro tworzyło dodatkową niestabilność, generując samoistny kryzys na kontynencie europejskim. To przyczyna niestabilności, a nie lekarstwo na nią.

Jeśli chodzi o przyszłość, to kraje z wysokim deficytem czekają teraz lata strasznych oszczędności. Towarzyszyć im będzie obniżka standardów życia i bezrobocie tak wysokie, że praktycznie zablokuje całemu pokoleniu Greków, Irlandczyków i Hiszpanów możliwość zbudowania sobie kariery.

W Niemczech, Holandii i Francji podskórnie będzie tlił się resentyment wobec akcji ratowania słabszych. Drukowane przez wiele lat czołówki gazety “Bild” krzyczące o leniwych Grekach tuczących się na pieniądzach niemieckiego podatnika, zbiorą swoje nieuchrone żniwo w kraju, który do dziś cieszył się opinią najbardziej proeuropejskiego. Czy go wzmocni UE? Nie wydaje mi się.

To śmieszne uważać, że ratowanie euro równa się ocaleniu Unii Europejskiej. Wręcz przeciwnie: aby UE przetrwała, trzeba zlikwidować euro.

Jaki byłby najlepszy sposób rozpoczęcia likwidacji waluty? Wyjście Grecji albo Niemiec nie ma sensu. W każdym z tych scenariuszy pozostałość systemu byłaby równie dysfunkcyjna i niezrównoważona jak poprzednio.

Sensowniejsze byłoby stworzenie dwóch albo trzech różnych stref euro. Kraje z północy o mniejszych deficytach stworzyłyby jedn blok, kraje o dużych deficytach (wszystkie z południa z wyjątkiem Irlandii) – drugi. Bank Morgan Stanley już wymyślił prowizoryczną nazwę połodniowej waluty: medi.

Jest szansa, że te dwie grupy funkcjonowałyby lepiej. Byłyby optymalnymi obszarami walutowymi – by użyć terminu ekonomisty Roberta Mundella – czym strefa euro w postaci stworzonej w 1999 r. nigdy nie była. Ale i tak zadanie pozostałoby bardzo skomplikowane ww dodatku bez gwarancji sukcesu.

W rzeczywistości najbardziej racjonalną opcją byłoby wprowadzenie konkurencyjnych walut. A więc powrót do narodowych walut, odtworzenie marki, franka, lira itd.

>>>> NO I TO JEST NAJMADRZEJSZE ROZWIAZANIE ! PO CO WYMYSLAC JAKIES GLUPOTY ? ZEBY TEPAWI BIUROKRACI NIE MIELI KLOPOTOW Z PRZELICZENIAMI ???

UE pozostałaby w tym samym kształcie jak dziś. Ta sama swoboda przepływu towarów, pieniędzy i ludzi między krajami członkowskimi. Ta sama współpraca w kwestii bezpieczeństwa, handlu, rolnictwa i ochrony środowiska. Tyle że nie byłoby już waluty euro.

Matthew Lynn

>>>>>

Oczywiscie nie tylko euro jest problemem... Mowienie ze likwidacja euro stworzyla by raj jest mydleniem oczu... Wszak pozostala by upiorna euro-biurokracja cale te walki zglobalnym ociepleniem zarowkami ocean przepisow... I bez euro Bruksela ma wszelkie srodki aby wykonczyc Europe...
Konieczna jest CALKOWITA LIKWIDACJA UE ! Tylko wtedy Europa bedzie mogla odetchnac...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 17:00, 03 Wrz 2011    Temat postu:

Europa to więcej niż euro

Zdaniem historyka Hansa-Joachima Votha Europejska Unia Walutowa nie ma przyszłości. Uważa on, że wystąpienie bogatszych krajów z unii jest możliwe i przestrzega przed niepokojami w biedniejszych krajach.

Hans-Joachim Voth (43 lata) studiował i uzyskał tytuł doktora na Uniwersytecie Oksfordzkim, potem pracował dla firmy doradczej McKinsey. Dziś Voth wykłada historię ekonomii na renomowanym Uniwersytecie Pompeu Fabry w Barcelonie. Wraz z innym historykiem myśli ekonomicznej Jacopo Ponticellim opublikował w tym roku rozprawę zatytułowaną „Austerity and Anarchy” (z ang. „Kryzys i anarchia”).

SPIEGEL: Panie Profesorze, jak Pan myśli, jak długo wytrzyma jeszcze euro?

Voth: Pięć lat. W dzisiejszej formie euro nie jest w stanie przetrwać dłużej. Oczywiście dzięki euroobligacjom i wzmożonej redystrybucji fiskalnej można zrobić ze strefy euro pełną unię transferową. Wtedy euro byłoby jednak inną walutą, niż planowano i obiecano wyborcom. Jeśli szefowie państw i rządów nie zdecydują się w końcu na ten krok, to najprawdopodobniej dojdzie do rozpadu strefy euro.

SPIEGEL: Dlaczego euro nie miałoby przetrwać?

Voth: Można utrzymywać przy życiu złe rozwiązania gospodarcze, ale pojawia się wtedy pytanie, komu ma to służyć, jak długo wytrzymamy ból i jakie będziemy mieć z tego korzyści. Euro może technicznie przetrwać, również ciągłe ataki na rynku obligacji, które potęgują ból. Jednak wtedy zaostrzy się fundamentalny problem, polegający na tym, że w krajach ze sztywnymi rynkami pracy zniknie główny bufor.

SPIEGEL: …ponieważ te kraje nie będą mogły już dopasować swojej waluty do warunków ekonomicznych w danym państwie.

Voth: Gdyby Hiszpania tkwiła wcześniej w takich tarapatach jak dziś, gdy jednostkowe koszty pracy były za duże, wzrost gospodarczy za niski, a bezrobocie wysokie, wtedy peseta zostałaby po prostu zdewaluowana o 20 procent. Hiszpania musiałaby zmienić tylko jedną cenę, tj. cenę swojej waluty, a wtedy w odzyskaniu konkurencyjności pomógłby zasadniczo sam rynek. Samochody mogłyby być dalej produkowane w Pampelunie i Sewilli, ceny nieruchomości na Costa Brava byłyby przystępne. Nie trzeba by ciąć zarobków i zbijać cen. I tyle.

>>>>> I TO JEST GENIALNA PROSTOTA PLYNNYCH KURSOW WALUTOWYCH !!! YSTRACZY ZMIENIC JEDEN PARAMETR ! I UE ZLIKWIDOWALA TAK ZNAKOMITY ATUT ! :O))) Ale nie wazne czu UE bedzie bogata byle biurokratyczna i jednolita . Radziecki sposob myslenia o ekonomii...

SPIEGEL: Tymczasem teraz Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy zmuszają takie kraje jak Hiszpania do reform. Dlaczego ta droga nie jest w stanie wyprowadzić takich krajów z kryzysu?

Voth: W Hiszpanii jeszcze w 2009 roku, a więc w samym środku kryzysu, kiedy rząd Zapatero już – choć bez przekonania – wprowadzał reformy, płace wzrosły o 4,3 procent. Nie ma powodu wierzyć, że reformy, które są teraz niezbędne do wyjścia z impasu, są dziś pod względem politycznym możliwe do przeprowadzenia.

SPIEGEL: Jakie reformy uważa Pan za niezbędne, żeby skonsolidować kraj?

Voth: Rząd nie tylko musi zrewidować budżet, lecz musi również obniżyć jednostkowe koszty pracy o 10 do 15 procent.

????? A jak ma to rzad zrobic ??? Wszak to nalezy do rynku a nie rzadu ...

Hiszpanie nie są Holendrami, a Grecy to nie Niemcy

SPIEGEL: Od 2000 roku Niemcom w miarę się to udało, czemu nie miałoby się udać Hiszpanom?

Voth: W Niemczech czy w Holandii wspierającą rolę odgrywają związki zawodowe. W obu tych krajach rząd może liczyć na konsensus. Tego kompromisowego rozwiązania nie ma w Hiszpanii. Nie ma tam związku zawodowego, który zaakceptowałby fakt, że nie da się więcej wydać, niż się zarobiło. Musimy zacząć brać na poważnie różnice kulturowe istniejące w Unii Europejskiej. Hiszpanie nie są Holendrami, a Grecy to nie Niemcy.

???? No dobra Niemcy godza sie na obnizanie pensji ? Narod posluszny rzadowi az do perwersji ... I co z tego ? Na tym ma polegac euro-ekonomia ? Na zaplanowanym obnizaniu dochodow ludnosci z roku na rok ? SUPER SYSTEM !

SPIEGEL: Czy jest Pan za tym, żeby rozwiązać problem długotrwałego kryzysu poprzez wykluczenie niektórych krajów ze strefy euro?

Voth: To zależy, jak Unia Europejska zamierza rozwiązać kryzys. Jeśli nie miałoby dojść do unii transferowej, niektóre kraje muszą opuścić strefę. Pod względem technicznym oba rozwiązania są możliwe.

SPIEGEL: Kto miałby rozstać się z euro i powrócić do waluty narodowej?

Voth: Łatwiej jest, jeśli zrobią to silniejsze kraje. Dla Niemiec byłoby to o wiele prostsze niż dla Grecji. Największym bowiem problemem są banki. W momencie, kiedy kraj o miękkiej walucie występuje ze strefy euro, wszyscy obywatele ogołacają swoje konta bankowe żądając wypłat w gotówce. Sektor bankowy upada. Natomiast kiedy państwo nie pozwala wypłacać gotówki, tak jak to było w Argentynie w 2001 roku, załamuje się konsumpcja i inwestycje.

????? Wszak mozna to zrobic prosciej ! Uwolnic kurs greckiego euro wobec innych euro... Wszak akurat Grecy maja banknoty i monety w swoim alfabecie i latwo odroznic ... Wtedy wyplaty byly by tylko w ich euro wiec nie bylo by zadnego zysku ...

SPIEGEL: Takich problemów Niemcy nie musiałyby się obawiać, ale z jakimi skutkami musiałyby walczyć kraje o twardej walucie?

Voth: Świat będzie stał w kolejce, żeby wymienić swoje pieniądze na markę. Banki tracą pieniądze na inwestycjach zagranicznych, jednak dostają jeszcze więcej udziałów za darmo. Dojdzie do rewaloryzacji – czy będzie to dobre, czy złe dla Niemiec, o tym można dyskutować. Jednak w każdym razie powróci narodowa waluta, która będzie działać jak bufor amortyzujący kryzys.

SPIEGEL: Niemiecki eksport byłby w dużych tarapatach, gdyby marka zyskała na wartości.

Voth: To prawda, jednak import na całym świecie byłby wtedy tańszy, co również nie jest do pogardzenia. A zagraniczne dobra inwestycyjne – firmy lub nieruchomości – byłyby dla niemieckich inwestorów o wiele bardziej przystępne.

>>>>>

Tutaj widac niezrozumienie ekonomii . Skoro by niemiecki eksport zaczal malec marka natychmiast by oslabla - prawda ? Na tym polega plynny kurs walutowy ze on natychmiast wyrownuje ...
TU NIE MA STAGNACJI JEST RUCH ! TO W EURO JEST STAGNACJA !!!
Ale przeciez wystapienie Niemiec z Euro to KONIEC TEGO PROJEKTU ! Zaraz wyszla by Holandia i kto by zostal ??? Grecja Irlandia Portugalia Italia Slowacja Slowenia Cypr Belgia itp ? Toz kolekcja bankrutow ? Jak by mialo wtedy wartosc euro ? Na poziomie waluty Zimbabwe czy polnocnokoreanskiego wona ??? Absurd ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:45, 04 Wrz 2011    Temat postu:

SPIEGEL: Jeśli nie da się utrzymać wspólnej waluty, to czy „projekt Europa” ma szanse przetrwać?

Voth: Uważam, że konsekwencje wynikające z upadku euro są przesadzone. Nie każda bezmyślna koncepcja musi być za wszelką cenę broniona. Europa jest pojęciem o wiele szerszym niż Unia Europejska, a Unia Europejska jest czymś więcej niż euro.

?????

Oczywiscie Europa to nie UE ! Slusznie ale nie widze aby Ue to bylo cos wiecej niz iurokracja...

SPIEGEL: Dlaczego uważa Pan, że euro to bezmyślna koncepcja?

Voth: Dlatego że to zasadniczo złe rozwiązanie nieistniejącego problemu – jest to obiekt o dużym prestiżu politycznym z dużymi wadami natury ekonomicznej. Wszyscy myśleli, że różnice strukturalne między krajami strefy euro automatycznie znikną. Jednak po roku 2000 niskie oprocentowanie euro sztucznie napędziło wzrost w krajach słabszych ekonomicznie i zwiększało ceny nieruchomości do niewyobrażalnych rozmiarów. Tego rodzaju bańka spekulacyjna jest może zabawna, póki nie pęka, ale każda impreza kiedyś się kończy. Wtedy następuje przebudzenie. Tempo wzrostu maleje, bezrobocie wzrasta. Banki, które udzieliły zbyt wiele kredytów, stają się hamulcem dla wzrostu. W ten sposób zwiększają się rozbieżności strukturalne, który miały przecież maleć. Bez redystrybucji środków z krajów bogatszych do krajów słabszych ekonomicznie lub bez elastyczniejszych gospodarek narodowych euro na dłuższą metę nie ma szans przetrwać. Ani pierwsze rozwiązanie, ani drugie nie są dziś możliwe do przeprowadzenia z powodów politycznych.

????? Politycznych ??? Chyab NATURALNYCH !!!
Widzimy ze ekonomisci nic nie rozumieja...
Strefa srodziemnomorska ma INNY OBIEG PIENIADZA ! Italia Grecja czy Hiszpania maja taki obieg ze podstawa PKB jest toworzona w miesiacach LETNICH z turystyki a przez reszte roku maja pustki .. Niemcy maja z kolei gospodarke oparta na koncernach silnie eksportowa to wymaga innych rozwiazan polityki pienieznej a zupelnie inna jest drobnotowarowa struktura Francji !
Tylko psychopaci z Brukseli chcieli by to ujednolicac... Czyz Grecy maja u siebie budowac zaglebie Ruhry ??? A Niemcy nad zimnym Morzem Polnocnym kurorty wypoczynkowe ? Toz to gospodarka debila przypominajaca osiagniecia radzieckie typu budowa kombinatow stalowych na pustym stepie !

SPIEGEL: Próby pokonania kryzysu przez wprowadzenie działań oszczędnościowych kończą się odrzuceniem przez społeczeństwo i prowadzą do kryzysu politycznego. Czy jest to nieunikniona cena narzucanych reform?

Voth: W ciągu najbliższych pięciu lat w wielu krajach Europy zostaną wprowadzone programy oszczędnościowe, przynajmniej póki rynki obligacji nie otrzymają od niemieckiego płatnika złotego czeku. Jednocześnie będą zwiększać się niepokoje społeczne. Kryzys i anarchia są ściśle ze sobą powiązane. Dowiedliśmy tego w opracowaniu obejmującym lata 1919–2009.

SPIEGEL: Czy ma Pan na myśli działania kanclerza Rzeszy Heinricha Brüninga, którego polityka oszczędnościowa doprowadziła na początku lat 30. ubiegłego wieku do recesji?

Voth: Programy oszczędnościowe Brüninga nie wywołały światowego kryzysu gospodarczego, lecz stanowczo pogorszyły jego skutki w Niemczech. Nas interesują skutki ładu społecznego. Z Jacopo Ponticellim przyjrzeliśmy się nie tylko historii gospodarczej Niemiec, lecz również historii 28 europejskich krajów na przestrzeni 90 lat. Rzeczywiście to prawda, że oszczędności sięgające jednego punktu procentowego PKB wywołują niepokoje społeczne. Gdy osiągają dwa lub trzy punkty procentowe, te znacznie się nasilają.

SPIEGEL: A takie społeczne wrzenie zaostrza sytuację ekonomiczną.

Voth: Za każdym razem, kiedy przez rosnącą niepewność ekonomiczną kraj staje się niestabilny politycznie, cierpi na tym wzrost gospodarczy. Jest to samonapędzający się proces: pod naciskiem rynków obligacji ograniczane jest państwo socjalne, co prowadzi do demonstracji na ulicach. Wtedy wzrasta niepewność polityczna i gospodarka się kurczy. A ponieważ sytuacja jest dramatyczna, państwo musi dalej ciąć wydatki.

>>>> Tak zniszczyli Polske planami MFW WB wykonywanymi rekami miejscowych oprawcow ...

SPIEGEL: W takim procesie cierpi również klasa średnia stanowiąca filar demokracji. W którym kraju kryzys posunął się najdalej?

Voth: W Grecji. Gdyby przewidziane cięcia weszły naprawdę w życie, osiągnęłyby pułap działań oszczędnościowych kanclerza Brüninga. Oczywiście wydatki socjalne w Grecji są dziś na zupełnie innym poziomie niż w Niemczech w 1930 roku – państwo troszczy się o ubogich obywateli, ale zmiany osiągnęłyby zasięg podobny do końcowej fazy Republiki Weimarskiej.

SPIEGEL: Myśli Pan, że taka głęboka ingerencja w państwo socjalne uratowałaby Grecję?

Voth: Żeby naprawdę móc spłacić długi, Grecja musiałaby pójść o wiele dalej, niż Brüning zrobił to w Niemczech. Nawet przy bardzo optymistycznych założeniach kraj ten musiałby przez dziesiątki lat osiągać nadwyżki budżetowe od 6 do 10 procent PKB i z nich obsługiwać zadłużenie zagraniczne, przede wszystkim w bankach europejskich.

SPIEGEL: Wtedy automatycznie pojawią się nastroje antyeuropejskie.

Wreszcie wżeniliśmy się w bogatą rodzinę

Voth: Dla południowych Europejczyków euro znaczy mniej więcej coś takiego: wreszcie wżeniliśmy się w bogatą rodzinę. Nie zrezygnują z tego, co właśnie zdobyli.

:O)))) Ta i zbankrutowalismy probujac wyadwac tyle co ta ,,bogata rodzina'' zamiast parcowac i byc bogatszym niz ci ,,bogaci''

SPIEGEL: Jaka jest alternatywa do konsolidacji w drodze oszczędności budżetowych?

Voth: Będzie mniej niepokojów, jeśli państwo rozejrzy się za dodatkowymi dochodami. O wiele łatwiej i mniej ryzykownie jest podnieść podatki zamiast gwałtownie ciąć wydatki – szczególnie tam, gdzie równowaga społeczna w państwie pozostawia wiele do życzenia.

SPIEGEL: O jakich podatkach Pan mówi?

Voth: O podatkach konsumpcyjnych, takich jak VAT, akcyza na wyroby tytoniowe lub podatek od olejów mineralnych. Ludzie mieszkają na przedmieściach wielkich miast i nie pozostaje im nic innego, jak dojeżdżać do centrum samochodem.

SPIEGEL: Ale wyższymi podatkami konsumpcyjnymi nie będzie Pan w stanie dobrać się do najobfitszego źródła, czyli do osób najbardziej zamożnych. Amerykański miliarder Warren Buffett dosłownie pali się do płacenia wyższych podatków.

Voth: Problemem nie jest Warren Buffett, problemem są ludzie, którzy są tak bogaci jak Warren Buffett, ale nie mają ochoty płacić podatków. Zmieniają miejsca zamieszkania, żeby na podatki wydać jak najmniej. Nowe prawo może zadba o dobre samopoczucie, ale to nie wygeneruje dochodów.

SPIEGEL: Dotyczy to również podatku od majątku?

Voth: Darzę ten podatek szczerą sympatią, jednak ma on sens tylko wtedy, gdy we wszystkich krajach jest on taki sam. Natomiast nie rozumiem, dlaczego dochód nie zarobiony, np. pochodzący ze spadku, jest niżej opodatkowany niż dochód zarobiony. Dzieci zamożnych rodziców i tak korzystają z wielu przywilejów, nie muszą więc jeszcze dziedziczyć milionów.

>>>>>

Chodzi o to ze to juz raz bylo opodatkowane ! A placi taki poadtek kazdy czyli klasa srednia GLOWNIE !!! A bogaci zatrudniaja adwokatow aby cos ,,zakombinowali''...

SPIEGEL: Obecnie kraje strefy euro zdecydowały się na cięcia wydatków państwowych zamiast podwyżki podatków. Europejski Bank Centralny skupuje obligacje zagrożonych państw. Może zostaną niedługo wprowadzone euroobligacje. Jak to się skończy? Wielką inflacją?

Voth: Trochę większa inflacja jest całkiem możliwa. Dobrze wiemy, jak oczekiwanie inflacji podsyca samą inflację. Kiedy ludzie pomyślą, że jutro ich pieniądze będą mniej warte niż dziś, wydadzą je. Możliwe, że dojdzie do reakcji panicznych. Obecnie mamy do czynienia co najwyżej ze zjawiskami marginalnymi. Nie martwiłbym się tym.

SPIEGEL: Jak długo trwają przeciętnie tego rodzaju kryzysy?

Voth: Kryzysy tego rodzaju zdarzają się nadzwyczaj rzadko. Światowy kryzys gospodarczy i kilka głębszych załamań – choćby w Ameryce Łacińskiej w latach 80. lub w Azji po 1997 roku – są porównywalne z dzisiejszym kryzysem. I to byłoby na tyle. Według danych statystycznych kryzysy gospodarcze, które zostały wywołane przez bańkę na rynku nieruchomości, trwały przeciętnie siedem lat. Aczkolwiek jest też fenomen Japonii, gdzie kryzys trwa już od 20 lat. Lub Ameryki, która jest dziś na poziomie wyników gospodarczych z 2007 roku, choć na podstawie swojego potencjału powinna być o wiele dalej.

>>>>>

Tam jest kryzys modelu ekonomicznego ! Zreszta USA mialy za soba ponad 20 lat wzrostu czego nie mozna powiedziec o UE .

SPIEGEL: Daje Pan euro jeszcze pięć lat. A jak Pana zdaniem będzie wtedy wyglądała Europa?

Voth: Mogę wyobrazić sobie świat z okrojoną strefą euro, do której należą Francja, Włochy, kraje śródziemnomorskie, i może też Belgia. Poza tym będzie stara strefa marki niemieckiej, do której należeć będą Niemcy, Austria, Holandia, może też Dania, i być może Finlandia, które nie będą miały problemu z utrzymaniem podobnej polityki pieniężnej jak Niemcy. Podobne warunki mieliśmy w czasach Europejskiego Mechanizmu Kursów Walutowych ERM. To było optymalne rozwiązanie, tylko potem porzuciliśmy je na rzecz euro.

SPIEGEL: Dziękujemy za rozmowę.

Alexander Jung, Gerhard Spörl

>>>>>

Dwie strefy euro i marki ??? A kto by ratowal ta pierwsza ? euro-bankrutow ??? A poza tym jaka byal by dynamika rozwoju ,,strefy marki'' ???? Bo to nie jest tylko problem deficytu i dlugu ... Europa ma takie ,,drobne'' problemy jak brak wzrostu PKB , biurokratyzacja zycia czy drobizadzek - brak mlodziezy i WYMIERANIE ! Europa to dom starców ! Coraz większa euro-skleroza ! A dlugi zaslaniaja podstawowe problemy !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:06, 19 Paź 2011    Temat postu:

250 tys. funtów nagrody za teoretyczny model wyjścia z eurostrefy

250 tys. fun­tów na­gro­dy może do­stać eko­no­mi­sta, który opra­cu­je teo­re­tycz­ny model upo­rząd­ko­wa­ne­go wyj­ścia z eu­ro­stre­fy - po­in­for­mo­wał w środę fun­da­tor na­gro­dy lord Simon Wol­fson.

Jego zda­niem roz­pad stre­fy euro byłby "sej­smicz­nym wy­da­rze­niem", które wy­wo­ła­ło­by re­struk­tu­ry­za­cję Unii Eu­ro­pej­skiej. Liczy, że eu­ro­stre­fa wy­brnie z trud­no­ści, ale gdyby miało się oka­zać ina­czej, to naj­gor­sze, co może się zda­rzyć, to nie­upo­rząd­ko­wa­ny upa­dek, nad któ­rym nikt nie pa­nu­je. Stąd widzi po­trze­bę teo­re­tycz­nych prac w tym za­kre­sie. "W przy­pad­ku wyj­ścia ze stre­fy euro jed­ne­go lub dwóch człon­ków, dla państw nie bę­dą­cych w eu­ro­lan­dzie (jak np. Pol­ska) nie bę­dzie miało więk­sze­go zna­cze­nia, czy są w UE, czy nie. Naj­waż­niej­szy wów­czas bę­dzie sto­pień, w jakim są zin­te­gro­wa­ne ze stre­fą euro" - za­zna­czył.

Wy­ja­śnił, że w ta­kiej hi­po­te­tycz­nej sy­tu­acji naj­więk­sze zna­cze­nie z punk­tu wi­dze­nia skut­ków bę­dzie miał za­kres po­ten­cjal­nych strat sek­to­ra ban­ko­we­go państw spoza stre­fy euro i ry­zy­ko dla umów han­dlo­wych.

Jed­no­ra­zo­wa na­gro­da w wy­so­ko­ści 250 tys. fun­tów (286 tys. euro, ok. 400 tys. USD) zo­sta­nie przy­zna­na eko­no­mi­ście lub fi­nan­si­ście, który opra­cu­je teo­re­tycz­ny model upo­rząd­ko­wa­ne­go wyj­ścia z eu­ro­stre­fy. Jest to druga po Noblu naj­wyż­sza na­gro­da eko­no­micz­na.

Prace można skła­dać w do­wol­nym ję­zy­ku do 31 stycz­nia 2012 r. Oceni je ko­mi­sja eko­no­mi­stów, któ­rej skład zo­sta­nie ogło­szo­ny w naj­bliż­szych ty­go­dniach; zwy­cięz­ca kon­kur­su ma otrzy­mać na­gro­dę w maju. Funk­cję se­kre­ta­ria­tu na­gro­dy bę­dzie peł­nił ośro­dek ba­daw­czy Po­li­cy Ne­twork.

"Obec­nie za­cho­dzi re­al­na moż­li­wość, że po­li­tycz­na i eko­no­micz­na pre­sja może zmu­sić jedno lub dwa pań­stwa do wyj­ścia ze stre­fy euro. Je­że­li tym pro­ce­sem nie po­kie­ru­je się wła­ści­wie, to taka sy­tu­acja może za­gro­zić oszczęd­no­ściom ludzi, spo­wo­do­wać wzrost bez­ro­bo­cia i zde­sta­bi­li­zo­wać mię­dzy­na­ro­do­wy sys­tem ban­ko­wy" - po­wie­dział lord Wol­fson na spo­tka­niu z dzien­ni­ka­rza­mi.

"Celem na­gro­dy jest za­pew­nie­nie, iż eko­no­mi­ści o wy­so­kim po­zio­mie in­te­lek­tu­al­nym zajmą się roz­wa­ża­nia­mi nad spo­so­ba­mi zre­struk­tu­ry­zo­wa­nia euro na bar­dziej sta­bil­ne wa­lu­ty" - dodał.

Fun­da­tor na­gro­dy chciał­by, by wśród teo­re­tycz­nych za­gad­nień w nad­sy­ła­nych pra­cach zna­la­zły się m.​in.: re­de­no­mi­na­cja długu pań­stwo­we­go w przy­pad­ku wyj­ścia z eu­ro­stre­fy któ­re­goś z człon­ków, skut­ki dla oszczęd­no­ści jego oby­wa­te­li czy kre­dy­tu hi­po­tecz­ne­go. Inne kwe­stie do­ty­czą skut­ków dla sys­te­mu ban­ko­we­go, mię­dzy­na­ro­do­wych umów han­dlo­wych, wła­ści­wych spo­so­bów upo­ra­nia się ze skut­ka­mi makro, ta­ki­mi jak: de­wa­lu­acja, in­fla­cja, wpływ na za­ufa­nie w biz­ne­sie, skut­ki dla długu. Teo­re­tycz­ny model po­wi­nien także prze­wi­dy­wać im­pli­ka­cje praw­ne i in­sty­tu­cjo­nal­ne.

We­dług lorda Wol­fso­na le­piej by­ło­by, gdyby nad tymi kwe­stia­mi za­sta­na­wia­no się dużo wcze­śniej, gdy kon­stru­owa­no stre­fę euro; ale nie zna­czy to, że nie na­le­ży nad nimi my­śleć teraz. Dodał, że nie zrobi tego żaden z rzą­dów, po­nie­waż zo­sta­ło­by to ode­bra­ne jako wyraz jego nie­wia­ry w euro i mu­sia­ło­by za­szko­dzić za­ufa­niu do stre­fy euro.

43-let­ni lord Wol­fson od 2001 r. jest dy­rek­to­rem wy­ko­naw­czym Next - jed­nej z naj­więk­szych sieci skle­pów de­ta­licz­nych han­dlu­ją­cych odzie­żą i ar­ty­ku­ła­mi go­spo­dar­stwa do­mo­we­go, wy­ce­nia­nej na ok. 3 mld fun­tów. Sze­fem Next zo­stał w wieku 33 lat, sta­jąc się naj­młod­szym w hi­sto­rii dy­rek­to­rem spół­ki no­to­wa­nej w in­dek­sie FTSE-100.

Jego przod­ko­wie przez trzy po­ko­le­nia byli wła­ści­cie­la­mi sieci skle­pów GUS (Great Uni­ver­sal Sto­res). Ro­dzin­na fun­da­cja Wol­fso­nów wraz z fun­da­cją Forda ufun­do­wa­ła jeden z col­le­gów uni­wer­sy­te­tu oks­fordz­kie­go (Wol­fson Col­le­ge), gdzie sty­pen­dy­stą był m.​in. Bill Clin­ton. Sfi­nan­so­wa­ła też Wol­fson Col­le­ge w Cam­brid­ge.

Lord Wol­fson za­sia­da w Izbie Lor­dów. Zwią­za­ny jest z par­tią kon­ser­wa­tyw­ną i łoży na jej po­li­tycz­ną dzia­łal­ność. Wspie­ra ośrod­ki ba­daw­cze Po­li­cy Ne­twork i Open Eu­ro­pe. Mówi się o nim, że ma wpływ na my­śle­nie pre­mie­ra Da­vi­da Ca­me­ro­na.

>>>>>

Tak jest to sluszny kierunek poszukiwan... Trzeba miec plan choc obawiam sie ze euro-towarzysze tak beda przeciagac az nastapi ogolna bezplanowa katastrofa... I to jest realny scenariusz. Jak pada imperium to decyzje sa odwlekane i zawsze spoznione ... Az nastepuje nieodwracalna katastrofa . Czy Rzym czy radzieccy czy jacykolwiek inni .
I tak bedzie i tym razem...

A jak wyjsc ??? To proste ! Z dnia na dzien oglosic ze euro emitowane przez Grecje jest odrebna waluta i ustalic jego kurs... Oni maja inny alfabet to jest PROSTE ! Gorzej np. z Francja i Belgia :O)))



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:50, 27 Lis 2011    Temat postu:

Prasa: banki przechodzą na tryb awaryjny z obawy przed zapaścią euro

Politycy twierdzą, że nie ma obaw o losy unii walutowej, ale banki przygotowują scenariusze na wypadek rozpadu strefy. Większość banków w USA już przeszła na tryb awaryjny i wycofała się z europejskich kredytów - piszą w weekend "NYT" i "Washington Post".

Banki nie chcą już zanadto wierzyć politykom zapewniającym o stabilności strefy euro. Odkąd kryzys zadłużeniowy trapiący unię walutową zagroził w minionym tygodniu Niemcom, inwestorzy zaczęli wątpić w ich zdolność do bycia "główną podporą stabilności" Europy - napisał w weekend "New York Times" na stronach internetowych. W minionym tygodniu Standard & Poor obniżył rating Belgii z AA+ do AA. Agencje ratingowe ostrzegły też Francję, że może stracić swą najwyższą ocenę i obniżyły noty Portugalii i Węgier do statusu "śmieci".

Europejscy przywódcy nadal twierdzą, że nie ma powodów do tworzenia planów awaryjnych, a niektóre z największych banków świata właśnie to robią - podkreśla "NYT".

Nowojorski dziennik przypomina, że o konieczności przygotowania się na ewentualny rozpad strefy euro mówił w ubiegłym tygodniu szef brytyjskiej agencji nadzorującej usługi finansowe Andrew Bailey, a banki, w tym Merrill Lynch, Barclays Capital i Nomura wydały "kaskady raportów analizujących prawdopodobieństwo rozpadu eurolandu". Scenariusze rozpadu bada też Royal Bank of Scotland. W Azji banki i ich regulatorzy obserwują sytuację z rosnącym niepokojem.

Według Nomury, "kryzys finansowy strefy euro wszedł w znacznie niebezpieczniejszą fazę".

"NYT" zwraca uwagę, że planów awaryjnych nie tworzą banki francuski i włoskie, "z tego prostego powodu, że założyły, iż strefa euro nie może się rozpaść". A jednak giganty - BNP Paribas, Societe Generale, UniCredit i inne - pozbyły się niedawno wartych dziesiątki miliardów euro europejskich papierów dłużnych.

Przywódcy europejscy podkreślali w minionym tygodniu swą determinację do utrzymania wspólnej waluty przy życiu. "NYT" komentuje, że motywację polityków zwiększa perspektywa wyborów we Francji w 2012 i w Niemczech w 2013 roku.

W Europie nie jest poprawne politycznie rozważanie wyłamania się Grecji z unii walutowej, a jednak jej wyjście ze strefy euro mogłoby otworzyć "puszkę Pandory pełną koszmarów, takich jak drugi incydent typu (upadek banku) Lehman Brothers" - ostrzega nowojorski dziennik.

"Przypomnijcie sobie upadek Lehman Brothers (...) to była firma, a nie kraj. Jeśli jakiś kraj opuści euro, pomnóżcie efekt Lehmana przez dziesięć" - powiedział, zachowując anonimowość, francuski bankier.

"Washington Post" przypomina, że w piątek rentowność rządowych obligacji w strefie euro znowu wzrosła, zwiększając ryzyko załamania wspólnej waluty.

Inwestorzy wysprzedają obligacje niemal wszystkich europejskich krajów ze strachu przez samonakręcającym się cyklem, w którym wysokie koszty pożyczania pieniędzy nadwerężają jeszcze bardziej finanse państw, co grozi stratami bankom, mającym obligacje rządowe i spowalnia gospodarkę i tak już stojącą na skraju recesji - pisze waszyngtoński dziennik.

W najbliższych dniach inwestorzy będą bacznie obserwować aukcje obligacji - w poniedziałek i wtorek włoskich, a hiszpańskich w czwartek. Jeśli nabywcy pokażą się jak zwykle i kupią papiery za racjonalne ceny, rynek może odzyskać zaufanie do strefy euro. Jeżeli jednak oprocentowanie obligacji wzrośnie, kryzys będzie się pogłębiał - konkluduje "WP".

Ministerstwo skarbu USA już od tygodni nawołuje amerykańskie instytucje finansowe do zmniejszenia skali swojego narażenia na infekcję europejską, czyli - między innymi - wyzbywania się europejskich długów. Według fachowych mediów w miarę jak amerykańskie (i inne) banki będą przygotowywały się na klęskę w strefie euro, coraz szybciej sprzedając europejskie papiery, kondycja unii walutowej będzie się coraz szybciej pogarszać.

>>>>>

Jak widzicie juz maja scenariusze ! Jeszcze euro nie padlo a oni maja .
Tymczasem rzady nie maja zadnych ... Dalczego ? Bo banki sa prywatne i wlasciciele pilnuja swoich interesow ... A rzady sa panstwowe i ... goscie tam zasiadajacy pilnuja interesow ... panstwa ? Nie TEZ SWOICH ! Stad maja scenariusze ale dalszego rozwoju WLASNEJ KARIERY w eurostrukturach ...
Oczywiscie na to lekiem jest aby rzadzili ludzie ktorzy kieruja sie dobrem INNYCH a wiec podobni do tych z organizacji humanitarnych a nie do tych z z firm komercyjnych ... Troska o wlasny interes nie jest zlem ale czyniona w chwili gdy sie jest ministrem zlem sie staje !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:56, 08 Gru 2011    Temat postu:

Banki przygotowują się na rozpad strefy euro

Nie­któ­re eu­ro­pej­skie banki cen­tral­ne przy­go­to­wu­ją plany ra­tun­ko­we na wy­pa­dek roz­pa­du eu­ro­lan­du lub wyj­ścia ich kra­jów ze stre­fy euro. Roz­wa­ża­ją dru­ko­wa­nie wła­snych bank­no­tów - pisze w czwar­tek dzien­nik "Wall Stre­et Jo­ur­nal".

Po­wo­łu­jąc się na źró­dła bli­skie spra­wie, ga­ze­ta wy­ja­śnia, że banki za­sta­na­wia­ją się nad tym, jak wskrze­sić wa­lu­ty, które nie były wy­ko­rzy­sty­wa­ne od kiedy w stycz­niu 2002 r. euro we­szło do obie­gu. Co naj­mniej jeden, bank cen­tral­ny Ir­lan­dii - kraju bę­dą­ce­go człon­kiem stre­fy euro - bada obec­nie, czy ko­niecz­ne jest za­pew­nie­nie do­stę­pu do do­dat­ko­wych pras dru­kar­skich. Z kolei Czar­no­gó­ra, która po­słu­gu­je się euro, choć nie jest człon­kiem unii mo­ne­tar­nej, roz­wa­ża wpro­wa­dze­nie nowej wa­lu­ty. Jed­nak jej bank cen­tral­ny nie ma moż­li­wo­ści jej dru­ko­wa­nia - pisze dzien­nik.

Poza stre­fą euro wiele eu­ro­pej­skich ban­ków cen­tral­nych przy­pa­tru­je się środ­kom obron­nym. Szwaj­ca­ria roz­wa­ża ewen­tu­al­ne za­stą­pie­nie euro inną wa­lu­tą - np. przy­szłą marką nie­miec­ką - jako głów­nym punk­tem od­nie­sie­nia wobec fran­ka - tłu­ma­czy "WSJ".

Są to do­pie­ro wstęp­ne plany, ale sam fakt, że banki cen­tral­ne roz­wa­ża­ją moż­li­wość, która wcze­śniej była nie do po­my­śle­nia, pod­kre­śla, jak szyb­ko po­gor­szy­ła się sy­tu­acja w Eu­ro­pie - pisze "WSJ". Do­da­je, że de­cy­den­ci, ban­kie­rzy z ban­ków cen­tral­nych i in­we­sto­rzy po­kła­da­ją na­dzie­ję na zna­le­zie­nie długo ocze­ki­wa­ne­go roz­wią­za­nia kry­zy­su w unij­nym szczy­cie, który roz­po­czy­na się w czwar­tek wie­czo­rem w Bruk­se­li.

Więk­szość ban­ków cen­tral­nych ze stre­fy euro ma ogra­ni­czo­ną zdol­ność dru­ko­wa­nia bank­no­tów. Eu­ro­pej­ski Bank Cen­tral­ny jest od­po­wie­dzial­ny za usta­la­nie, które kraje do­star­czą wspól­ną wa­lu­tę, ale nie zaj­mu­je się dru­ko­wa­niem bank­no­tów. Zleca to ban­kom cen­tral­nym po­szcze­gól­nych kra­jów eu­ro­lan­du. Co roku przy­dzie­la gru­pom kra­jów za­da­nie dru­ko­wa­nia mi­lio­nów bank­no­tów o okre­ślo­nych no­mi­na­łach.

Kraje mają różne roz­wią­za­nia do­ty­czą­ce dru­ko­wa­nia ich czę­ści bank­no­tów. Nie­któ­re, jak Gre­cja lub Ir­lan­dia, po­sia­da­ją wła­sne prasy dru­kar­skie. Inne zle­ca­ją to pry­wat­nym fir­mom.

Usta­le­nia z roku na rok są różne. W 2010 r. Ir­lan­dia wy­dru­ko­wa­ła ponad 127 mln bank­no­tów o no­mi­na­le 10 euro. W tym roku jest w gru­pie 11 kra­jów, któ­rym EBC zle­cił wy­dru­ko­wa­nie 1,7 mld bank­no­tów o no­mi­na­le 5 euro. Już na po­cząt­ku grud­nia pre­zes cen­tral­ne­go banku Wiel­kiej Bry­ta­nii Me­rvyn King, po­wie­dział, że Bank An­glii ma "plan ra­tun­ko­wy", aby sta­wić czoło ewen­tu­al­ne­mu roz­pa­do­wi stre­fy euro.

>>>>>

Jak widazicie uapdek euro nie bedzie zadna katastrofa ... Praktycznie niedlugo wszyscy sie przygotuja ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 18:14, 19 Gru 2011    Temat postu:

W. Brytania: awaryjny plan MSZ na wypadek krachu banków strefy euro

Dom w Hisz­pa­nii lub Por­tu­ga­lii jesz­cze nie­daw­no był ma­rze­niem każ­de­go bry­tyj­skie­go eme­ry­ta. Teraz bry­tyj­skie MSZ pra­cu­je nad awa­ryj­ny­mi pla­na­mi ra­to­wa­nia "szczę­śliw­ców", gdyby sys­tem ban­ko­wy tych państw miał się za­ła­mać.

We­dług ty­go­dni­ka "Sun­day Times", MSZ oba­wia się, że gdyby do­szło do ta­kie­go za­ła­ma­nia Bry­tyj­czy­cy miesz­ka­ją­cy w tych kra­jach mo­gli­by nie mieć do­stę­pu do swych kont w tam­tej­szych ban­kach. Gro­zi­ło­by im, że nie będą mogli w ter­mi­nie spła­cać rat kre­dy­tów hi­po­tecz­nych i stra­cą dach nad głową. Czar­ny sce­na­riusz uwzględ­nio­ny w pla­no­wa­niu re­sor­tu za­kła­da, że ty­sią­ce Bry­tyj­czy­ków, głów­nie star­szych wie­kiem, bę­dzie zmu­szo­nych do ko­czo­wa­nia na lot­ni­skach i nie bę­dzie ich stać na bilet po­wrot­ny do W. Bry­ta­nii.

W razie za­ist­nie­nia ta­kiej sy­tu­acji MSZ bie­rze pod uwagę wy­sła­nie sa­mo­lo­tów, au­to­ka­rów i stat­ków. Jedno z hi­po­te­tycz­nych roz­wią­zań za­kła­da, że w pierw­szym rzu­cie część nie­szczę­śni­ków by­ła­by prze­wie­zio­na au­to­ka­ra­mi do Gi­bral­ta­ru, a stam­tąd prze­trans­por­to­wa­na do W. Bry­ta­nii stat­ka­mi lub okrę­ta­mi.

Inne dzia­ła­nia brane pod uwagę, to udzie­le­nie Bry­tyj­czy­kom nie­wiel­kich po­ży­czek na opła­ce­nie bi­le­tu po­wrot­ne­go oraz kon­tak­ty na szcze­blu mi­ni­ste­rial­nym z rzą­da­mi Hisz­pa­nii i Por­tu­ga­lii, ma­ją­ce stwo­rzyć gwa­ran­cje, że tam­tej­sze banki nie za­blo­ku­ją Bry­tyj­czy­kom kont.

"Oczy­wi­ście pla­nu­je­my na wy­pa­dek za­ist­nie­nia róż­nych sy­tu­acji, ale nie bę­dzie­my wcho­dzić w szcze­gó­ły" - cy­tu­je ga­ze­ta przed­sta­wi­cie­la re­sor­tu fi­nan­sów.

W ubie­głym ty­go­dniu agen­cja Stan­dard & Poor's ob­ni­ży­ła ra­tin­gi 10 hisz­pań­skich ban­ków i ostrze­gła, że moż­li­we są dal­sze ob­niż­ki. Pe­sy­mi­stycz­nie na temat moż­li­wo­ści roz­wią­za­nia kry­zy­su stre­fy euro wy­po­wie­dzia­ła się w tych dniach rów­nież agen­cja ra­tin­go­wa Fitch.

Za­rów­no Hisz­pa­nia jak i Por­tu­ga­lia ma sys­tem gwa­ran­cji de­po­zy­tów do 100 tys. euro. Jed­nak w razie kry­zy­su za­cho­dzi ry­zy­ko, że banki za­blo­ku­ją konta, lub wpro­wa­dzą limit wy­co­fy­wa­nych pie­nię­dzy, by za­po­biec uciecz­ce ka­pi­ta­łu.

Około 1 mln Bry­tyj­czy­ków miesz­ka w Hisz­pa­nii, głów­nie w re­jo­nie Mar­bel­li i w Ma­la­dze. Licz­bę Bry­tyj­czy­ków w Por­tu­ga­lii oce­nia się na ok. 50 tys.

W 2006 r. rząd bry­tyj­ski wy­słał okrę­ty do Li­ba­nu, by ewa­ku­ować stam­tąd Bry­tyj­czy­ków oba­wia­ją­cych się o życie z po­wo­du wojny Izra­ela z He­zbol­la­hem.

>>>>

No i brawo ! Brytania ma 1 miejsce jessli chodzi o dbalosc o wlasnych obywateli w UE ... Oczywiscie lepsza jest Norwegia ! Ale to jest wzor !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:36, 23 Mar 2012    Temat postu:

Znakomity artykul o upadku takze a moze zwlaszcza UE :

Tomasz Korol / PWN
Etapy kryzysu przedsiębiorstwa

Wielu me­ne­dże­rów za nagłe, nie­spo­dzie­wa­ne po­wsta­nie sy­tu­acji kry­zy­so­wej w ich przed­się­bior­stwie ob­wi­nia dzia­ła­nia kon­ku­ren­cji, lo­kal­ną go­spo­dar­kę, kło­po­ty z sys­te­mem kom­pu­te­ro­wym czy też nawet złą po­go­dę 2 .

Spa­dek kon­ku­ren­cyj­no­ści w przed­się­bior­stwie nie po­ja­wia się jed­nak nagle, z dnia na dzień, a jest wy­ni­kiem ku­mu­la­cji zi­gno­ro­wa­nych przez me­ne­dże­rów wielu czyn­ni­ków oraz symp­to­mów po­gar­sza­ją­cej się sy­tu­acji eko­no­micz­nej przez dłuż­szy okres w danej fir­mie i jej oto­cze­niu.

John Ar­gen­ti w swo­ich pra­cach wy­róż­nia czte­ry fazy po­gar­sza­nia się sy­tu­acji fi­nan­so­wej przed­się­bior­stwa3:

* faza pierwsza – w której stopniowo następuje utrwalanie niedomogów działalności, mimo że nie wywołują one jeszcze istotnych zmian i zakłóceń w konkurencyjności firmy,
* faza druga – w której niedomogi prowadzą do popełniania błędów i pogłębiania nieprawidłowości,
* faza trzecia – w której ujawniają się istotne zakłócenia w działalności, szczególnie w zakresie wypłacalności przedsiębiorstwa,
* faza czwarta – końcowa, w której następuje upadłość, a w konsekwencji likwidacja przedsiębiorstwa.

Inni au­to­rzy – Wil­liam We­it­zel i Ellen Jons­son – wska­zu­ją na pięć eta­pów po­ja­wia­nia się kry­zy­su w przed­się­bior­stwie, tak jak przed­sta­wia to ry­su­nek.

Jak wska­zu­ją do­świad­cze­nia firm prze­ży­wa­ją­cych stany kry­tycz­ne, naj­po­waż­niej­szym pro­ble­mem jest umie­jęt­ność iden­ty­fi­ka­cji za­gro­żeń po­ja­wia­ją­cych się w przed­się­bior­stwie i jego oto­cze­niu4. Przed­się­bior­stwa, które w danym mo­men­cie ryn­ko­wym cie­szą się suk­ce­sa­mi, wy­ka­zu­ją się na ogół ogrom­nym en­tu­zja­zmem i wiarą w spraw­ny za­rząd. Brak obiek­tyw­nej oceny dzia­ła­nia za­rzą­du może do­pro­wa­dzić do wy­stą­pie­nia sce­na­riu­sza przed­sta­wio­ne­go na po­wyż­szym ry­sun­ku. Zbyt duży opty­mizm w sa­mo­oce­nie dzia­łal­no­ści or­ga­ni­za­cji pro­wa­dzi do bez­czyn­no­ści i po­peł­nia­nia błę­dów w za­rzą­dza­niu, co w kon­se­kwen­cji po­wo­du­je spa­dek kon­ku­ren­cyj­no­ści firmy, a na­stęp­nie kry­zys koń­czą­cy się ban­kruc­twem.



Kryzys przedsiębiorstwa jest wynikiem nieplanowanych zdarzeń zakłócających lub zagrażających normalnemu jego funkcjonowaniu. W czasach niepewności, ryzyka i niepełnej informacji kryzys staje się cechą współczesnych przedsiębiorstw, a nie stanem wyjątkowym. Sposobem działania współczesnych organizacji powinno być unikanie kryzysu. Strategia taka wymaga wykształcenia sprawnego i elastycznego systemu kontroli i monitoringu warunków działania. Im szybsza reakcja takiego systemu wczesnego ostrzegania, tym większe prawdopodobieństwo uniknięcia sytuacji kryzysowej. Z nielicznymi wyjątkami wszystkie kryzysy dają o sobie wcześniej znać pewnymi sygnałami ostrzegawczymi. Problemem jest to, że organizacje są stale „bombardowane” różnorodnymi sygnałami. Istotnym zadaniem jest zdobycie umiejętności wyodrębniania tych wskaźników, które informują o nadchodzącym problemie. Im szybciej zostaną wykryte takie sygnały ostrzegawcze, tym większe pole manewru będzie miało przedsiębiorstwo w następnych fazach kryzysu.

Przeprowadzone dotychczas badania na świecie i w Polsce wykazały, że mimo tego, iż każdy kryzys w przedsiębiorstwie jest inny, możliwe jest wyodrębnienie wspólnych dla większości kryzysów finansowych przedsiębiorstw charakterystycznych symptomów (…).

Na podstawie obserwacji upadłych przedsiębiorstw pojawianie się symptomów pogarszania się konkurencyjności firm oraz ich sytuacji finansowej można ułożyć w pewien schemat8. W początkowym etapie (nazywanym również „inkubatorem” kryzysu finansowego) można zauważyć spadek ogólnych wskaźników finansowych przedsiębiorstwa (rentowności, płynności), zaczynają zmniejszać się przychody ze sprzedaży, obniża się jakość oferowanych produktów. To – w połączeniu z niekorzystną strukturą wiekową maszyn i urządzeń, brakiem kontroli wewnętrznej oraz brakiem planu strategicznego zarządu – prowadzi przedsiębiorstwo do drugiego etapu zagrożenia sytuacji finansowej. W etapie tym ujawniają się dalsze negatywne symptomy kryzysu finansowego przedsiębiorstwa. Firma zaczyna nie dotrzymywać terminów umów, następuje zwiększenie niezadowolenia klientów, ich reklamacji. Wzrasta stan zapasów oraz produkcji w toku. Pojawia się presja na wyprzedaż składników majątku trwałego. Zignorowanie powyższych symptomów powoduje zaostrzenie się negatywnych czynników wpływających na sytuację ekonomiczną firmy.




W etapie trzecim kryzysu ujawniają się istotne zakłócenia w działalności operacyjnej przedsiębiorstwa.

W tym okresie w firmie rośnie stan zamrożonych środków w inwestycjach, występują poważne niedobory kapitału obrotowego, wskaźniki finansowe (szczególnie wskaźniki płynności finansowej i rentowności) wykazują znaczące pogorszenie się sytuacji finansowej przedsiębiorstwa. Następuje ponadprzeciętne wydłużenie czasu regulacji zobowiązań, w tym przeterminowanych. Aktywa trwałe zaczynają być finansowane poprzez zobowiązania bieżące9. Problemy ze ściągnięciem należności oraz regulacją zobowiązań prowadzą do pogłębienia się braku pokrycia finansowego, wypłacalności przedsiębiorstwa. Zwiększone koszty finansowe (odsetki od kredytów), rosnące zapotrzebowanie na kredyty, poważne zakłócenia w spłacie zobowiązań i uiszczeniu podatków, znaczące zmniejszenie się zysku netto oraz utrata głównych odbiorców i rzetelnych finansowo klientów negatywnie wpływają na morale kadry kierowniczej i zarządu przedsiębiorstwa. Następują rotacje na stanowiskach kierowniczych, odchodzą z przedsiębiorstwa specjaliści, co w jeszcze większym stopniu powoduje spadek konkurencyjności firmy. Zarząd w celu ratowania sytuacji finansowej przedsiębiorstwa często decyduje się na podpisywanie mało opłacalnych kontraktów oraz zmniejszenie marży sprzedaży.

Brak zdecydowanych działań powstrzymujących kryzys finansowy przedsiębiorstwa prowadzi do ostatniego etapu – do depresji finansowej firmy. W fazie tej następuje dalsze pogorszenie się sytuacji finansowej przedsiębiorstwa oraz relacji przedsiębiorstwa z wierzycielami. Przedsiębiorstwo generuje straty netto. Zarząd w swej bierności w ratowaniu firmy przed upadkiem ogranicza się do masowych zwolnień pracowników oraz do dalszej wyprzedaży składników majątku trwałego. W etapie tym bardzo częstym symptomem pogarszającej się sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstwa są oszustwa finansowe zarządu, niewidzącego już ratunku dla ich przedsiębiorstwa. Brak zdecydowanych działań przeciwkryzysowych w firmie prowadzi do niewypłacalności finansowej przedsiębiorstwa, a w konsekwencji do jego upadku.

Badania Davida Daviesa10 nad upadłymi przedsiębiorstwami w Wielkiej Brytanii i Francji wykazały, że większość upadłych firm posiadało dodatni wynik finansowy11 w okresie poprzedzającym ich bankructwo12. Natomiast charakterystycznym symptomem zwiastującym bankructwo tych przedsiębiorstw był brak płynności finansowej. Szczególnego znaczenia problem ten nabiera w warunkach polskich, w których przeważająca liczba przedsiębiorstw wykazujących nawet dodatnie wskaźniki rentowności odczuwa dotkliwe trudności finansowe związane z brakiem środków na pokrycie wymaganych zobowiązań13.

Potwierdzenie tego faktu można znaleźć w przeprowadzonych w Polsce badaniach14, gdzie stwierdzono trudności przedsiębiorstw w zarządzaniu kapitałem obrotowym, a w szczególności z właściwą polityką spływu należności i płatności zobowiązań15. Istotnym problemem stały się tzw. zatory płatnicze występujące w znacznej części badanych przedsiębiorstw16. W tabeli 2 zaprezentowano udział (odsetek) przedsiębiorstw charakteryzujących się wysokim udziałem (tj. powyżej 20%) przeterminowanych należności w należnościach ogółem oraz przeterminowanych zobowiązań w zobowiązaniach ogółem.

Z tabeli 2 wynika, że znacznie więcej przedsiębiorstw posiadało przeterminowane należności niż przeterminowane zobowiązania. Można z tego wyciągnąć wniosek, że część przedsiębiorstw popadało w kłopoty finansowe z powodu powstałych zatorów płatniczych. W grupie spółek akcyjnych aż 47% przebadanych firm wykazało przeterminowane należności oraz około 33% przedsiębiorstw stwierdziło przeterminowane zobowiązania. Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością charakteryzowały się nieznacznie mniejszym odsetkiem firm z przeterminowanymi zobowiązaniami (pięć punktów procentowych) oraz mniejszym o dziesięć punktów procentowych udziałem firm z przeterminowanymi należnościami niż spółki akcyjne. Wydaje się, że w znacznej mierze o konkurencyjności oraz dalszych losach tych firm zadecydowała odpowiednia polityka kierownictwa względem zarządzania kapitałem obrotowym17.



Chroniczny brak płynności finansowej usztywnia przedsiębiorstwo w podejmowanych działaniach, sprawia, że staje się mało elastyczne przez co i mniej konkurencyjne. Cechy charakterystyczne braku płynności finansowej przedstawia rysunek 2.



2 [link widoczny dla zalogowanych] (maj 2008).

3 Podano za L. Bednarskim, Symptomy i ocena zagrożeń sytuacji finansowej przedsiębiorstwa, „Pieniądze i Więź” 1999, nr 1, s. 46.

4 K. Michaluk, Identyfikacja sygnałów zagrożenia bankructwem. Materiały konferencyjne, IV Zachodniopomorskie Forum Finanse ’99, s. 162.

8 Wniosek wysunięty przez grupę badawczą w Hongkongu: [link widoczny dla zalogowanych] (styczeń 2007).

9 Przy badaniu symptomów spadku konkurencyjności MSP został użyty wskaźnik finansowania aktywów trwałych przez kapitał stały: [(kapitał własny + zobowiązania długoterminowe) / aktywa trwałe] · 100%.

10 D. Davies, Sztuka zarządzania finansami, WN PWN, McGraw-Hill Book Company Europe, Warszawa–Londyn 1997.

11 Dlatego też w analizie empirycznej badamy tempo zmiany zysku netto w wybranych małych i średnich spółkach giełdowych, a nie sam poziom zysku netto, który może być mylący.

12 W Wielkiej Brytanii 75–80% przedsiębiorstw było zyskownych, we Francji natomiast ok. 60% firm odznaczało się pozytywnym wynikiem finansowym.

13 Wniosek wysunięty na podstawie J. Tuczko, Rentowność i pozostałe wskaźniki finansowe przedsiębiorstwa a jego płynność, „Bank i Kredyt” 1994, nr 1/2, s. 55–65.

14 J. Kubiak, Kształtowanie się instytucji kredytu kupieckiego, Akademia Ekonomiczna w Krakowie, 1996, s. 189.

15 Wybrane MSP zostały również zbadane pod kątem okresu ściągania należności oraz okresu spłaty zobowiązań.

16 Badaniami objęto 290 przedsiębiorstw z różnych branż i o różnych formach własności. Analizę tę przeprowadzono w 1996 r.

17 Dlatego udział kapitału obrotowego również został przeanalizowany w badanych MSP.

Tekst jest fragmentem książki pod redakcją naukową Nelly Daszkiewicz „Konkurencyjność. Poziom makro, mezo i mikro”, wydanej przez PWN

[link widoczny dla zalogowanych]

Tomasz Korol / PWN

>>>>

Podrecznikowy opis bankructwa . Jak widzimy nie jest to zadan nowosc ! Widzimy tez jak podrecznikowo pada UE ! Podobnie jak radzieccy padli . Nic nowego w koncu natura ludzka jest niezmienna ...
Polecam nie bierne czytanie ksiazek aby sie nauczyc . ALE PRAKTYCZNE ! To znaczy umiec praktycznie zastosowac wiedze z podrecznikow do realnego zycia !!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:57, 09 Kwi 2012    Temat postu:

Eurosceptyczny konkurs na scenariusz wyjścia Grecji ze strefy euro

Aż 200 tys. funtów ma otrzymać zwycięzca konkursu organizowanego przez eurosceptyczny brytyjski think tank na najlepszy scenariusz wyjścia Grecji - lub innego kraju - ze strefy euro. Wybrano pięciu finalistów, a specjalną nagrodę dostał 10-latek z Holandii.

Cały budżet nagrody "The Wolfson Economics Prize" sięgnął niebagatelnych 250 tys. funtów brytyjskich, co ma być drugą najwyższą po Nagrodzie Nobla nagrodą finansową. Ufundował ją eurosceptyczny bogacz Simon Wolfson, który z nominacji Partii Konserwatywnej z tytułem barona zasiada od 2010 r. w Izbie Lordów. Co ciekawe, w jury jest m.in. były ekonomiczny doradca laburzystowskiego premiera Tony'ego Blaira, Derek Scott. Uczestnicy konkursu mają za zadanie przygotować scenariusz, jak najlepiej przeprowadzić wyjście jakiegoś kraju z unii monetarnej. Jest to na przekór staraniom liderów Unii Europejskiej, by pozostawić Grecję w strefę euro i twierdzeniom, że skutki rozpadu euro byłyby opłakane.

Zdaniem organizatorów, eurosceptycznego brytyjskiego think tanku "Policy exchange", jest wręcz przeciwnie: istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że jakiś kraj lub kilka opuści euro i dlatego trzeba ten proces dobrze przygotować, by zapobiec "chaosowi na rynkach finansowych".

Termin zgłaszania się do konkursu minął już 31 stycznia, a laureat zostanie ogłoszony 5 lipca spośród piątki finalistów, których nazwiska ogłoszono w tym tygodniu. Już dostali oni po 10 tys. funtów, pokonując ponad 400 uczestników, którzy nadesłali swe prace z całego świata. W konkursie wziął też udział 10-letni chłopiec, Jurre Hermans z Holandii. Co prawda nie przeszedł do finałowego etapu konkursu, ale uwiódł organizatorów swoją pracą i młodym wiekiem, więc postanowili przyznać nagrodę specjalną w wysokości 100 euro. Chłopiec zaproponował, by Grecy oddali wszystkie oszczędności rządowi, (tak by ten mógł spłacić swe długi), a w zamian dostali drachmy. Swoja pracę opatrzył rysunkiem, gdzie grecki dług był pokazany w formie pizzy. Dziennikarzom oświadczył, że w przyszłości zamierza zostać dyrektorem zoo, a za zdobytą nagrodę najprawdopodobniej kupi sobie klocki Lego. Jego pracę oraz prace finalistów może przeczytać na stronie think tanku.

>>>>

W sumie dzieciak mial pomysl i tak madrzejszy niz eurourzesdasi :O)))
10 latki maja jeszcze sprawne umysly po 10 latach w Brukseli traci sie 100 % sprawnosci mozgu ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:34, 28 Maj 2012    Temat postu:

Romain Leick,Mathieu von Rohr / Der Spiegel

Euro to zombie

Czy François Hol­land spo­wo­du­je zmia­nę ukła­du sił w Eu­ro­pie, kła­dąc kres do­mi­na­cji Nie­miec? Co to ozna­cza dla przy­szło­ści euro? Czy za­po­wia­da­ne star­cie mię­dzy panią kanc­lerz a nowym pre­zy­den­tem jest nie­unik­nio­ne?

Wo­lał­bym po­lu­bow­ne roz­sta­nie nie­miec­ko-fran­cu­skiej pary za po­ro­zu­mie­niem stron. Wbrew wszel­kim po­zo­rom nie do­szło nigdy do in­tym­ne­go po­ży­cia.

Mówi pan tak wy­łącz­nie po to, by pro­wo­ko­wać, czyż nie?

W rze­czy­wi­sto­ści Ber­lin i Paryż dry­fo­wa­ły w róż­nych kie­run­kach, nikt tylko, jak się wy­da­je, tego nie do­strzegł. Hol­lan­de lubił usta­wiać się w roli dru­gie­go Mit­ter­ran­da, co w cza­sie kam­pa­nii wy­bor­czej wie­lo­krot­nie wy­śmie­wa­no. Teraz ma zaś do czy­nie­nia z iro­nią hi­sto­rii: François Mit­ter­rand zgo­to­wał nam euro, François Hol­lan­de, sa­mo­zwań­czy drugi Mit­ter­rand, musi wypić to piwo.

Ale chyba go nie wy­le­je?

Mit­ter­rand chciał wspól­nej wa­lu­ty, aby za­po­biec do­mi­na­cji Nie­miec po zjed­no­cze­niu, czego się oba­wiał. Efekt jest taki, że dzi­siaj wszy­scy jęczą pod tą wła­śnie nie­miec­ką do­mi­na­cją. Euro od­cho­dzi do hi­sto­rii jako wiel­ka po­mył­ka elit pa­nu­ją­cych w Eu­ro­pie. Nie wie­dzia­ły, że stwo­rzy­ły zom­bie i dla­te­go nie mogą się odeń uwol­nić.

Nie­moż­li­we, by mówił pan to po­waż­nie. Nie tylko kanc­lerz Mer­kel jest prze­ko­na­na, że jeśli prze­gra euro, prze­gra też cała Eu­ro­pa.

Fak­tem jest, że unia wa­lu­to­wa za­ostrzy­ła do mak­si­mum na­pię­cia i sprzecz­no­ści w Eu­ro­pie. Euro spra­wi­ło, że Eu­ro­pej­czy­cy zwró­ci­li się prze­ciw­ko sobie na­wza­jem. Wa­lu­ty na­ro­do­we były na wspól­nym rynku na­rzę­dziem re­gu­la­cji, wy­rów­nu­ją­cym róż­ni­ce kon­ku­ren­cyj­no­ści. Aby to roz­po­znać, nie trze­ba mieć Nobla z eko­no­mii.

Pan na­praw­dę chciał­by zre­zy­gno­wać z euro?

Naj­pierw mu­si­my przede wszyst­kim prze­dys­ku­to­wać per­spek­ty­wy i al­ter­na­ty­wy, za­miast robić z tego temat tabu. Pod­czas fran­cu­skiej walki wy­bor­czej kwe­stię tę po­ru­szy­ła je­dy­nie Ma­ri­ne Le Pen, sze­fo­wa skraj­nie pra­wi­co­we­go Fron­tu Na­ro­do­we­go, spra­wia­jąc tym samym, że dla par­tii pra­we­go i le­we­go skrzy­dła cen­trum temat ten prze­stał nada­wać się do dys­ku­sji.

Chce pan ry­zy­ko­wać, że wspól­ny eu­ro­pej­ski pro­jekt le­gnie w gru­zach?

Nie­bez­pie­czeń­stwo jest na­ma­cal­ne, wszy­scy razem mo­że­my wpaść w czar­ną dziu­rę. Sadzę jed­nak, że stre­fę euro, któ­rej zresz­tą nie da się tak łatwo zli­kwi­do­wać, bę­dzie można ura­to­wać. Pod wa­run­kiem, że za­sto­su­je się od­po­wied­nią dawkę pro­tek­cjo­ni­zmu.

>>>>

Marzenia scietej glowy ... Nikt nie uratuje radzieckiej ekonomii ...

W ten spo­sób prze­ciw­sta­wia się pan eko­no­micz­nej or­to­dok­sji w zglo­ba­li­zo­wa­nym świe­cie…

… do­mi­nu­ją­cym po­glą­dom wol­ne­go han­dlu, tak.

Czy nie pro­wa­dzi do pro­sto do glo­bal­nej wojny go­spo­dar­czej?

Już mamy z nią do czy­nie­nia. Glo­ba­li­za­cja ze swoim nie­ogra­ni­czo­nym han­dlem i wolną kon­ku­ren­cją dla wszyst­kich jest formą eko­no­micz­ne­go pro­wa­dze­nia wojny, w któ­rej jest dwóch zwy­cięz­ców: Chiny i Niem­cy. Utrzy­my­wać, że wszy­scy od­no­szą z tego ko­rzy­ści, jest zwy­kłą nie­praw­dą. Niem­cy uwa­ża­ją wpraw­dzie, że są do­brze przy­go­to­wa­ne do glo­bal­ne­go współ­za­wod­nic­twa i za­le­ca­ją na­śla­do­wa­nie ich mo­de­lu spo­łecz­no-eko­no­micz­ne­go jako przy­kła­du dla całej Eu­ro­py. Co bę­dzie jed­nak z nie­miec­kim eks­por­tem, jeśli z po­wo­du kry­zy­su za­dłu­że­nio­we­go za­ła­mie się eu­ro­pej­ski popyt?

Jaką ulgę przy­niósł­by pro­tek­cjo­nizm? Eu­ro­pa mu­sia­ła­by się po­że­gnać ze swoją am­bi­cją od­gry­wa­nia roli glo­bal­ne­go gra­cza w go­spo­dar­ce świa­to­wej.

W żad­nym razie. Pro­tek­cjo­nizm mógł­by ochro­nić nasz kon­ty­nent przed tanim im­por­tem i prze­no­sze­niem miejsc pracy do kra­jów ni­skich pen­sji poza Unią Eu­ro­pej­ską, wes­przeć popyt we­wnętrz­ny i dzię­ki temu wzmoc­nić so­li­dar­ność we­wnątrz­eu­ro­pej­ską, a także za­ła­go­dzić ro­dzą­ce się kon­flik­ty.

>>>>

UE juz jest tak zrujnowana ze niedlugo tu beda lokowac tanie przemysly ...

Nie­miec­kiej kanc­lerz, sze­fo­wej pań­stwa-eks­por­te­ra, nie prze­ko­na pan do ta­kie­go pro­gra­mu.

Niem­cy osią­ga­ją swoje suk­ce­sy i nad­wyż­ki kosz­tem wła­snych part­ne­rów. Na dłuż­szą metę tak jed­nak się nie da.

Za­rzu­ca pan Niem­com nie­uczci­wą grę?

Skoro sta­wia mi pan takie py­ta­nie, od­po­wiem, że Niem­cy upra­wia­ją świa­do­mą, choć nie­na­zwa­na po imie­niu po­li­ty­kę, która od­wra­ca się od współ­pra­cy z po­zo­sta­ły­mi Eu­ro­pej­czy­ka­mi. Tak uważa wielu ludzi we Fran­cji, oby­wa­te­le i po­li­ty­cy, nawet jeśli nie mówią tego otwar­cie. Prze­pro­wa­dzo­ny u nas son­daż po­ka­zał, że 80 pro­cent Fran­cu­zów z ra­do­ścią po­wi­ta­ło­by eu­ro­pej­ski pro­tek­cjo­nizm. Świad­czy to o tym, że mamy tu do czy­nie­nia ze zde­rze­niem się dwóch kul­tur: nie­miec­kiej kul­tu­ry współ­za­wod­nic­twa, kon­ku­ren­cji i pre­sji osią­gnię­cia suk­ce­su oraz fran­cu­skiej kul­tu­ry rów­no­ści.

Skąd bie­rze się ta mania na punk­cie świę­tej ega­lité? Każde współ­za­wod­nic­two, rów­nież to opar­te na uczci­wych za­sa­dach, rodzi nie­rów­no­ści.

Po­dob­nie jak wszyst­kie fran­cu­skie oso­bli­wo­ści, rów­nież ta po­cho­dzi z głębi dzie­jów. To od­dzia­ły­wa­nie Wiel­kiej Re­wo­lu­cji z uchwa­le­niem praw czło­wie­ka, wy­obra­że­nie re­pu­bli­ki jako wspól­no­ty wol­nych oby­wa­te­li – w prze­ci­wień­stwie do wspól­no­ty et­nicz­nej.

Czy zwy­cię­stwo wy­bor­cze Hol­lan­de’a ozna­cza rze­czy­wi­ście zwrot, ”hi­sto­rycz­ną chwi­lę”, jak okre­śla­ją to fran­cu­skie media? Czy Eu­ro­pa do­tar­ła do zwrot­ne­go punk­tu w swo­ich dzie­jach?

Hol­lan­de ma w każ­dym razie szan­sę sta­nię­cia na czele ruchu, jaki zro­dził się rów­nież za jego spra­wą. Czas pra­cu­je dla niego, w prze­py­chan­kach wokół paktu fi­skal­ne­go nie może teraz ustą­pić, już choć­by dla­te­go, że za mie­siąc od­bę­dą się wy­bo­ry do fran­cu­skie­go Zgro­ma­dze­nia Na­ro­do­we­go i par­la­ment po­dej­mie pracę do­pie­ro je­sie­nią, po prze­rwie wa­ka­cyj­nej. Im dłu­żej jed­nak pakt fi­skal­ny po­da­wa­ny jest w wąt­pli­wość pod wzglę­dem po­li­tycz­nym, a jego ra­ty­fi­ka­cja we Fran­cji po­zo­sta­je spra­wą otwar­tą, tym szyb­ciej ta idea więd­nie.

Czy jest jesz­cze w ogóle czas na takie gier­ki? Kry­zys nie czeka, długi nie roz­pły­ną się we mgle.

Ten pro­blem jak do­tych­czas nie zo­stał jesz­cze po­trak­to­wa­ny do­głęb­nie, de­ba­ta na temat dłu­gów jest ilu­zją.

Słu­cham? Za­dłu­że­nie państw, nie­wy­pła­cal­ność gro­żą­ca Gre­cji, za­gro­że­nie, że od Por­tu­ga­lii przez Hisz­pa­nię i Wło­chy aż po Fran­cję wy­stą­pi efekt do­mi­na, to prze­cież nie są uro­je­nia.

Nie, ale te cią­głe za­klę­cia, że Eu­ro­pa już zna­la­zła roz­wią­za­nie owych pro­ble­mów, to są wła­śnie uro­je­nia lub – go­rzej jesz­cze – po­li­tycz­ne oszu­stwa.

Dla­cze­go?

We­wnątrz unii wa­lu­to­wej z jej obec­ną struk­tu­rą za­dłu­że­nie nie może zo­stać opa­no­wa­ne, takie za­rzą­dza­nie kry­zy­so­we nie jest w sta­nie za­dzia­łać. Wspól­na wa­lu­ta z Eu­ro­pej­skim Ban­kiem Cen­tral­nym, który jest jed­no­cze­śnie pań­stwo­wą i po­nad­pań­stwo­wa in­sty­tu­cją, na­kła­da Eu­ro­pie ka­ftan bez­pie­czeń­stwa. Pro­szę zwró­cić uwagę na taki ab­surd: EBC po­ży­cza ban­kom nie­sły­cha­nie wiele pie­nię­dzy, opro­cen­to­wa­nych po­ni­żej wskaź­ni­ka in­fla­cji, one zaś ku­pu­ją za to ob­li­ga­cje pań­stwo­we, za które ka­su­ją trzy-pięć razy wyż­sze od­set­ki. Dla ich wy­rów­na­nia rządy znowu muszą ob­ciąć wy­dat­ki i pod­wyż­szyć po­dat­ki. To jest po­li­tycz­ny amok.

>>>> To zbrodnia wolajaca o Trybunal Karny ! Ludzie maja finansowac bandyckie zyski bankow .

Eu­ro­pej­ski Bank Cen­tral­ny nie może bez­po­śred­nio fi­nan­so­wać państw – nie ma ta­kich peł­no­moc­nictw.

>>>> W Polsce zbrodniarze zapisali to samo ...

Hol­lan­de zro­zu­miał, że te peł­no­moc­nic­twa muszą zo­stać zmie­nio­ne. Ja­po­nia i USA do­sko­na­le radzą sobie ze swo­imi dłu­ga­mi, bo ich banki cen­tral­ne mogą w razie po­trze­by po­ży­czać pie­nią­dze.

Ta­kich ra­dy­kal­nych ar­gu­men­tów Hol­lan­de jak do­tych­czas jesz­cze nie uży­wał. Zmia­na peł­no­moc­nictw to czer­wo­na linia, któ­rej pani Mer­kel nie może prze­kro­czyć.

Za po­zwo­le­niem – nie­miec­kiej kanc­lerz przy­zna­no już prawo do po­peł­nie­nia dość wielu błę­dów. W wielu kwe­stiach można ją za­ata­ko­wać i po­ka­zać raz jesz­cze na­rzę­dzia tor­tur. Wy­star­czy, że part­ne­rzy Nie­miec po­wie­dzą: w po­rząd­ku, li­kwi­du­je­my nasz de­fi­cyt w bi­lan­sie han­dlo­wym, a za­cznie­my od tego, że prze­sta­nie­my ku­po­wać nie­miec­kie to­wa­ry. Ale ko­niec koń­ców de­cy­du­ją­cą kwe­stią nie jest to, czy doj­dzie rze­czy­wi­ście do za­po­wia­da­nej kon­fron­ta­cji mię­dzy nie­miec­ką kanc­lerz a fran­cu­skim pre­zy­den­tem. To, czy pani Mer­kel ustą­pi, czy też Hol­lan­de się ugnie, jest w grun­cie rze­czy spra­wą dru­go­rzęd­ną. Bo kiedy tych dwoje sie­dzi na­prze­ciw­ko sie­bie przy stole, za­wsze jest tam jesz­cze nie­wi­dzial­na trze­cia po­stać: dia­beł. I on zwy­cię­ży. Ka­ta­stro­fa już ma miej­sce, tyle że jesz­cze nie dla wszyst­kich jest to jasne. A potem gra bę­dzie się już to­czy­ła o de­mo­kra­cję. Prze­moc eko­no­micz­na, za spra­wą któ­rej całe spo­łe­czeń­stwa, jak obec­nie Gre­ków, do­pro­wa­dza się do zu­bo­że­nia, sta­nie się do wy­trzy­ma­nia.

I wini się za to Niem­cy?

Niem­com nie­przy­jem­nie bę­dzie, gdy znaj­dą się w Eu­ro­pie w izo­la­cji. Rząd w Ber­li­nie po­wi­nien na­tych­miast prze­rwać mo­ra­li­za­tor­ski dys­kurs, gło­szą­cy, że za­dłu­żo­ne kraje same winne są swoim kło­po­tom. Klę­ska Eu­ro­py bę­dzie też klę­ską Ber­li­na.

>>>>

Jak zwykle zreszta . Niemcy zawsze popelniaja zbrodnie . Dzis polegaja one na podtrzymywywaniu UE czyli zbrodniczego systemu . Gdyby nie wplaty Niemiec euro-urzedasi nie mieliby po prostu na pensje i musieliby szukac uczciwej pracy . Oczywiscie nie tylko Niemcy sa winni . To smieszne . Wszyscy ktorzy konstruowali UE ci rozni masoni lewac dewianci i degeneraci . Latwo zgonic na Niemcy bo maja brudna karte historii . Ale to byloby klamstwo . Raczej zbrodnie Niemiec sa wykorzystywane do wyciagania od nich kasy na euro-urzedasow . Jesli Niemcy chca ratowac Europe niech przestana placic na brukselskich wampirow ...

I euro tonie :


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez BRMTvonUngern dnia Pon 17:37, 28 Maj 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:13, 30 Maj 2012    Temat postu:

Der Spiegel
Skazani na upadek

Paul Krug­man, naj­sław­niej­szy ame­ry­kań­ski eko­no­mi­sta, lau­re­at Na­gro­dy Nobla, uważa wyj­ście Gre­cji ze stre­fy euro za rzecz nie­unik­nio­ną. Jego zda­niem lęk przed in­fla­cją jest po­zba­wio­ny pod­staw. Rzą­do­wi Nie­miec na­to­miast za­rzu­ca upra­wia­nie "po­li­ty­ki zom­bie".

Jest naj­bar­dziej pro­mi­nent­nym eko­no­mi­stą w USA, w 2008 roku zo­stał uho­no­ro­wa­ny Na­gro­dą Nobla, jego fe­lie­to­ny pu­bli­ko­wa­ne w "New York Ti­me­sie" czy­ta­ne są z uwagą na całym świe­cie. Gdy jed­nak Paul Krug­man wcho­dzi do no­wo­jor­skie­go biura ”Spie­gla”, spra­wia ra­czej wra­że­nie pro­sto­dusz­ne­go pro­fe­so­ra z ma­łe­go mia­stecz­ka niż zna­ne­go z cię­te­go ję­zy­ka głów­ne­go kry­ty­ka eu­ro­pej­skie­go za­rzą­dza­nia kry­zy­sem. Ma ze sobą zwy­kły ple­cak, na no­gach san­da­ły tu­ry­stycz­ne, na szyi prze­krzy­wio­ny kra­wat, a na twa­rzy gęstą, kę­dzie­rza­wą brodę. Zre­zy­gno­wał z prze­sad­nej dba­ło­ści o wy­gląd ze­wnętrz­ny, waż­niej­sze jest wszak­że to, co ma do po­wie­dze­nia – uważa 59-let­ni Krug­man, który od dwu­na­stu lat wy­kła­da na eli­tar­nym ame­ry­kań­skim Uni­wer­sy­te­cie Prin­ce­ton. Opo­wia­da nam, dla­cze­go, że uważa, iż tylko rząd Nie­miec i Eu­ro­pej­ski Bank Cen­tral­ny są w sta­nie ura­to­wać euro.

Der Spie­gel: Czy Gre­cja musi opu­ścić stre­fę euro?

Paul Krug­man: Tak. I w pierw­szych la­tach bę­dzie strasz­nie. Nie cier­pię tego mówić, bo to jest tak, jak gdyby w wy­peł­nio­nym do ostat­nie­go miej­sca te­atrze krzy­czeć: ”Pali się!”. Ale nie ma po pro­stu innej al­ter­na­ty­wy. Nic z tego, o czym się obec­nie dys­ku­tu­je, nie daje szan­sy za­po­bie­że­nia ka­ta­stro­fie.

Czy wyj­ście Gre­cji ze stre­fy wspól­nej wa­lu­ty po­wstrzy­ma­ło­by kry­zys euro, czy prze­ciw­nie, jesz­cze bar­dziej by go za­ostrzy­ło?

Do­pro­wa­dzi­ło­by to rów­nież w in­nych kra­jach na pe­ry­fe­riach stre­fy euro do sztur­mu na banki i ma­so­wej uciecz­ki ka­pi­ta­łu. Ale Eu­ro­pej­ski Bank Cen­tral­ny mógł­by to w znacz­nej mie­rze opa­no­wać, od­da­jąc do dys­po­zy­cji pie­nią­dze, i to bez li­mi­tu. Z po­li­tycz­ne­go punk­tu wi­dze­nia jest to znacz­nie ła­twiej­sze w przy­pad­ku Hisz­pa­nii czy Włoch, bo pro­ble­my tych kra­jów nie wy­ni­ka­ją z to­tal­nej nie­od­po­wie­dzial­no­ści, jak w Gre­cji. Można by więc użyć ar­gu­men­tu: wy­rzu­ci­li­śmy tych złych, ale do­brych mu­si­my ra­to­wać.

?????

Dlaczego niby miala by byc panika i szturm na banki ? Dlaczego media od ilus lat wmawiaja ludziom ze maja sie rzucic na banki ???

Nie wia­do­mo jed­nak, czy EBC chce i może tak po­stą­pić.

Tak, to jest wiel­ką za­gad­ką. Eu­ro­pej­ski Bank Cen­tral­ny mógł­by za­trzy­mać ma­so­wą uciecz­kę z hisz­pań­skich i wło­skich ban­ków, gdyby on sam – a po­śred­nio rów­nież Deut­sche Bun­des­bank – pod­jął wobec tych kra­jów wiel­kie ry­zy­ko. Brzmi to jak rzecz nie­praw­do­po­dob­na, lecz jeśli EBC nie po­dej­mie in­ter­wen­cji, euro wkrót­ce eks­plo­du­je. Rów­nież to wy­da­je się nie­praw­do­po­dob­ne, lecz jeden z owych sce­na­riu­szy wej­dzie jed­nak w życie.

Musi dojść aż do tego? Czy może po­li­ty­cy by­li­by w sta­nie za­po­biec naj­gor­sze­mu?

Gre­cja była praw­do­po­dob­nie ska­za­na na upa­dek już wów­czas, gdy po raz pierw­szy usły­sze­li­śmy praw­dę na temat bu­dże­tu tego kraju. Hisz­pa­nia na­to­miast, czyli wła­ści­we epi­cen­trum kry­zy­su, ma jesz­cze szan­se na ra­tu­nek.

W swo­ich fe­lie­to­nach wie­lo­krot­nie ata­ko­wał pan ostro kanc­lerz An­ge­lę Mer­kel za jej eu­ro­pej­ską po­li­ty­kę kry­zy­so­wą. Obar­cza ją pan czę­ścią winy za ka­ta­stro­fal­ną sy­tu­ację w Eu­ro­pie?

Pani Mer­kel pró­bo­wa­ła praw­do­po­dob­nie zy­skać na cza­sie. Nie je­stem jed­nak pe­wien, czy mogła zdzia­łać co­kol­wiek za po­mo­cą kon­kret­nych po­su­nięć po­li­tycz­nych i czy obec­na sy­tu­acja nie była nie­unik­nio­na.

????

Merkel robila to co chciala Bruksela czyli ladowala kase . Nie rozumiem tego ciaglego szarpania Merkel jakby ona to zrobila . Jedyna jej wina jest to ze popierala dawanie kasy . Ale przeciez wlasnie na to naciskali !

Wie­lo­krot­nie mówił pan prze­cież, że nie­miec­ka wizja wzro­stu go­spo­dar­cze­go dzię­ki oszczę­dza­niu to czy­sta fan­ta­zja i że Niem­cy pro­wa­dzą stre­fę euro na śmierć.

Do­kład­nie tak. Od po­cząt­ku prze­cież można było prze­wi­dzieć, że ra­dy­kal­ne oszczę­dza­nie do ni­cze­go nie do­pro­wa­dzi – prócz tego, że po­wsta­łe za jego spra­wą ma­so­we bez­ro­bo­cie ob­ni­ży na dłuż­szy czas pen­sje. Ale w Hisz­pa­nii już 25 pro­cent spo­łe­czeń­stwa nie ma pracy i nadal nic się nie ru­szy­ło. Jak długo więc jesz­cze ma to trwać?

Dla pana oszczę­dza­nie to ”po­li­ty­ka zom­bie”. Co ma to ozna­czać?

Na­tu­ra zom­bie jest taka, że on stale się pod­no­si, nie­za­leż­nie od tego, ile razy się go za­bi­je. I do­kład­nie tak samo jest z po­li­ty­ką oszczęd­no­ści i cięć. Co naj­mniej od dwóch lat jest jasne, że taka re­cep­ta nie może pomóc, a mimo to cią­gle wy­chwa­la się ją jako spo­sób na suk­ces.

Te dzia­ła­nia nie mogą z dnia na dzień przy­nieść efek­tu.

Czy są ja­kie­kol­wiek do­wo­dy na to, że po­li­ty­ka oszczę­dza­nia w czymś po­ma­ga?

Grec­ka go­spo­dar­ka w pierw­szym kwar­ta­le osią­gnę­ła znowu wzrost.

Być może, Gre­cja znów zwięk­szy­ła nieco swoją kon­ku­ren­cyj­ność. Ale pro­szę za­sta­no­wić się, jak długo trwa­ło­by to do­pa­so­wa­nie się do in­nych. W mię­dzy­cza­sie ro­śnie bez­ro­bo­cie, życie wielu ludzi zo­sta­je znisz­czo­ne, ich oszczęd­no­ści się wy­czer­pu­ją.

Uważa pan więc, że eu­ro­gru­pa po­win­na pójść inną drogą i wy­do­być się z kry­zy­su po­przez wzmo­żo­ną kon­sump­cję?

Nikt oprócz Nie­miec nie może tego zro­bić. To nie jest tak, że Hisz­pa­nia może nagle za­cząć upra­wiać key­ne­sow­ską po­li­ty­kę wy­dat­ków, kraje takie jak ona nie by­ły­by w ogóle w sta­nie tego sfi­nan­so­wać. Mają je­dy­nie wybór: albo oszczę­dzać w ja­kiejś for­mie, albo wy­stą­pić ze stre­fy euro. Praw­dzi­we de­cy­zje mogą być po­dej­mo­wa­ne tylko we Frank­fur­cie i Ber­li­nie.

>>>>

Tak jest ! Albo zguba albo wlasna waluta !

Co więc po­wi­nien zro­bić Eu­ro­pej­ski Bank Cen­tral­ny oraz rząd Nie­miec?

W pierw­szym rzę­dzie nie­miec­ki rząd po­wi­nien po­zwo­lić EBC nie prze­sa­dzać w walce z in­fla­cją. Trzy-czte­ry pro­cent przez na­stęp­nych pięć lat by­ło­by okay. Za­miast przy naj­mniej­szych ozna­kach wzro­stu cen su­row­ców od razu pod­no­sić od­set­ki, EBC po­wi­nien je ob­ni­żyć i bez ogra­ni­czeń po­ży­czać rzą­dom i ban­kom pie­nią­dze.

A rząd Nie­miec…

… nie może sam wpa­dać w szał oszczę­dza­nia i w ten spo­sób jesz­cze zwięk­szać pre­sję. Ale rów­nie do­brze mógł­bym po­wie­dzieć, że chcę do­stać ku­cy­ka – bo do tego nigdy nie doj­dzie.

I nie po­win­no. Czte­ry pro­cent in­fla­cji da­ło­by się przez chwi­lę znieść, ale jak za­po­biec temu, by ceny nie wzro­sły o sie­dem, osiem lub nawet wię­cej pro­cent, jeśli takie ocze­ki­wa­nia za­do­mo­wią się w ludz­kich gło­wach?

To nie jest wcale trud­ne. Trze­ba tylko pod­wyż­szyć od­set­ki, gdy do tego doj­dzie. Lu­dzie myślą, że in­fla­cja wy­buch­nie ot tak, z ni­cze­go. To po pro­stu nie­praw­da. Przy­kła­dy hi­per­in­fla­cji, jakie zda­rza­ły się w hi­sto­rii, wy­ni­ka­ły z cał­kiem in­nych przy­czyn: rządy, które nie miały źró­deł przy­cho­dów, uru­cha­mia­ły ma­szy­ny do dru­ko­wa­nia pie­nię­dzy.

Skoro in­fla­cja jest zja­wi­skiem tak nie­szko­dli­wym, dla­cze­go wszy­scy tak bar­dzo się jej oba­wia­ją?

Po pierw­sze banki cen­tral­ne za bar­dzo zaj­mu­ją się zwal­cza­niem in­fla­cji. Za swoje za­da­nie uwa­ża­ją nie tylko usu­wa­nie bu­te­lek, kiedy im­pre­za za­czy­na wy­my­kać się spod kon­tro­li, ale zanim jesz­cze w ogóle się za­cznie. A po dru­gie w Niem­czech wy­stę­pu­je dziw­nie wy­krzy­wio­ne po­strze­ga­nie hi­sto­rii: każdy pa­mię­ta rok 1923 i hi­per­in­fla­cję, ale nikt nie wspo­mi­na roku 1932, de­pre­sji go­spo­dar­czej i ma­so­we­go bez­ro­bo­cia.

>>>>

I Hitlera ! Zaiste to straszenie hiperinflacja jest dewiacja umyslu . Hitler doszedl do wladzy na DEFLACJI !

Ame­ry­ka od ponad dzie­się­ciu lat upra­wia swo­bod­ną, po czę­ści in­fla­cyj­ną po­li­ty­kę fi­nan­so­wą, ale wciąż ma pro­blem z za­dłu­że­niem.

Ame­ry­ka nie ma pro­ble­mu z dłu­ga­mi pań­stwo­wy­mi, lecz z za­dłu­że­niem pry­wat­nym. Poza tym nie uwa­żam, by ame­ry­kań­ska po­li­ty­ka fi­nan­so­wa bar­dziej sprzy­ja­ła in­fla­cji niż eu­ro­pej­ska. Wskaź­ni­ki in­fla­cji były w każ­dym razie po­rów­ny­wal­nie ni­skie.

Sądzi pan więc, że w Eu­ro­pie dzia­łać po­wi­nien przede wszyst­kim EBC, pod­czas gdy w USA to rząd ma na­pę­dzać wzrost?

Gdyby ist­niał wspól­ny eu­ro­pej­ski rząd, rów­nież u was opo­wia­dał­bym się za eks­pan­syw­ną po­li­ty­ką fi­skal­ną. Ale pro­blem po­le­ga na tym, że jest wspól­na wa­lu­ta bez wspól­ne­go rządu.

Jak silny mu­siał­by być za­strzyk dla ko­niunk­tu­ry w Eu­ro­pie?

Ame­ry­ka i Eu­ro­pa nie róż­nią się od sie­bie aż tak bar­dzo. Z kwotą około 300 mi­liar­dów do­la­rów da­ło­by się osią­gnąć dwa pro­cent wię­cej wzro­stu na obu kon­ty­nen­tach.

>>>>

Roznia sie i to bardzo . W Europie sa KRAJE w USA jest KRAJ ! Tylko ignorantom z USA moze sie wydawac ze cos jest podobne ...

Czy wy­star­czą pro­gra­my wzro­stu, o któ­rych teraz dys­ku­tu­je się w Unii Eu­ro­pej­skiej?

Wy­da­je mi się, że to jest strze­la­nie z pi­sto­le­tu wod­ne­go do no­so­roż­ca. Dość śmiesz­ne.

Ale my z kolei nie mamy wra­że­nia, by kosz­tu­ją­cy 800 mi­liar­dów do­la­rów pro­gram wzro­stu w USA fak­tycz­nie po­mógł.

Licz­ba ta wy­glą­da na wyż­szą, niż jest w rze­czy­wi­sto­ści. Roz­cią­ga się na trzy lata, za­wie­ra już wcze­śniej uchwa­lo­ne ob­niż­ki po­dat­ków i wzrost wy­dat­ków na ubez­pie­cze­nie zdro­wot­ne i prze­ciw­ko bez­ro­bo­ciu, które nie były po­mo­cą dla ko­niunk­tu­ry, lecz skut­kiem kry­zy­su. Jeśli pyta pan, dla­cze­go pro­gram oży­wie­nia ko­niunk­tu­ry nie zdzia­łał wię­cej, od­po­wiedź brzmi: bo go w ogóle nie było.

Jesz­cze wię­cej po­mo­cy dla go­spo­dar­ki ozna­cza­ło­by rów­nież wyż­sze za­dłu­że­nie. Już teraz nie tylko wiele kra­jów eu­ro­pej­skich, lecz rów­nież USA cier­pią z po­wo­du de­fi­cy­tu bu­dże­to­we­go, który jest już nie do udźwi­gnię­cia.

Nie jest tak, że za­dłu­że­nie pań­stwo­we w ogóle mnie nie mar­twi, ale aku­rat teraz nie. Jeśli wy­dat­ki zo­sta­ną skre­ślo­ne, osła­bi to go­spo­dar­kę jesz­cze bar­dziej. A bio­rąc pod uwagę to, co mó­wi­li­śmy o dłu­go­trwa­łych efek­tach wy­so­kie­go bez­ro­bo­cia, wi­dzi­my, że zwięk­szą się przez to rów­nież pro­ble­my fi­skal­ne. Do­pie­ro gdy wzrost bę­dzie wy­star­cza­ją­co duży, bę­dzie­my mogli roz­ma­wiać o de­fi­cy­cie.

I przez tak długi czas mamy po pro­stu igno­ro­wać ro­sną­cą górę dłu­gów?

Wła­śnie! To za­dzi­wia­ją­ce, że bar­dziej mar­twi­my się o wy­ima­gi­no­wa­ny pro­blem, że rynki fi­nan­so­we utra­cą za­ufa­nie, niż o spra­wę bar­dzo re­al­ną: że mi­lio­ny Ame­ry­ka­nów od ponad roku po­zo­sta­ją bez pracy.

Ale pań­stwa nie mogą w nie­skoń­czo­ność od­kła­dać kwe­stii za­dłu­że­nia na potem, zo­sta­wia­jąc ją na­stęp­ne­mu po­ko­le­niu. Góry dłu­gów od dawna nie zmniej­sza­ją się już nawet w do­brych cza­sach.

To nie cał­kiem praw­da. W USA duże długi po­wsta­ły do­pie­ro w chwi­li upad­ku go­spo­dar­ki. A o nią mo­że­my się za­trosz­czyć do­pie­ro wów­czas, gdy unik­nie­my pu­łap­ki płyn­no­ści. Key­nes po­wie­dział: ”Boom, nie spa­dek go­spo­dar­czy, to czas na ro­bie­nie oszczęd­no­ści”. A boomu zde­cy­do­wa­nie jesz­cze nie mamy.

Pań­skim zda­niem je­ste­śmy nawet w de­pre­sji, tak przy­naj­mniej na­pi­sał pan w swo­jej nowej książ­ce.

Tego okre­śle­nia uży­wam z dużym na­my­słem. Na pewno nie mamy do czy­nie­nia z nową Wiel­ką De­pre­sją. Ale nie­bez­piecz­nie jest mówić, że wła­śnie prze­zwy­cię­ży­li­śmy cięż­ką re­ce­sję i teraz wszyst­ko jest już w po­rząd­ku. To nie­praw­da: sy­tu­acja jest wciąż kiep­ska, bez­ro­bo­cie wy­so­kie. Ja po­strze­gam to jako de­pre­sję.

Czy czeka nas dzie­sięć stra­co­nych lat, jak w Ja­po­nii?

Do­kład­nie rzecz bio­rąc, z każ­dym dniem po­wo­dzi nam się nieco go­rzej niż Ja­poń­czy­kom. Spa­dek jest więk­szy, skut­ki bar­dziej bo­le­sne. Wszy­scy, któ­rzy dzie­sięć lat temu mó­wi­li źle o Ja­poń­czy­kach, po­win­ni po­je­chać do Tokio i prze­pro­sić ce­sa­rza. Nie dla­te­go, że ja­poń­ska po­li­ty­ka go­spo­dar­cza była dobra – ale nasza była jesz­cze gor­sza.

Przy wszel­kiej kry­ty­ce po­li­ty­ki ostat­nich mie­się­cy jedna rzecz nie­mal cał­kiem po­pa­dła w za­po­mnie­nie: znacz­ny udział w obec­nym kry­zy­sie miały banki. Mi­liar­dy spe­ku­la­cyj­nych strat JPMor­gan Chase zdają się do­wo­dzić, że ma­nie­ry Wall Stre­et, rodem z Dzi­kie­go Za­cho­du, wcale się nie zmie­ni­ły.

Nie może pan za­po­mi­nać, że za­sa­da Volc­ke­ra…

… na­zwa­na od na­zwi­ska by­łe­go ame­ry­kań­skie­go mi­ni­stra fi­nan­sów Paula Volc­ke­ra i ma­ją­ca na celu silne ogra­ni­cze­nie wła­sne­go han­dlu ban­ków…

…nie we­szła jesz­cze w życie. Uwa­żam, że w prze­ciw­nym razie za­po­bie­gła­by temu, co stało się w JPMor­gan. Mam na­dzie­ję, że to ostat­nie fa­tal­ne skut­ki prak­tyk, na jakie banki w przy­szło­ści nie będą mogły sobie po­zwo­lić. Nawet jeśli szef JPMor­gan, Jamie Dimon nie za­mie­rza zre­zy­gno­wać z oporu prze­ciw­ko tym re­gu­la­cjom.

Ale pro­blem, że banki są zbyt wiel­kie, aby można było po­zwo­lić im upaść, nadal po­zo­sta­je nie­roz­wią­za­ny.

Przy­czy­ną kry­zy­su nie są w pierw­szym rzę­dzie wiel­kie banki. Leh­man na przy­kład nie był szcze­gól­nie duży. Ale wiel­kość to pro­blem po­li­tycz­ny: JPMor­gan jest tak cho­ler­nie po­tęż­ny, że może nadal roz­wad­niać re­for­mę sys­te­mu fi­nan­so­we­go, choć wła­śnie go już okrop­nie skno­ci­ła.

Czy pro­ble­my ban­ko­we nie są rów­nież skut­kiem zbyt swo­bod­nej po­li­ty­ki fi­nan­so­wej? Była ona przy­czy­ną kry­zy­su z 2008 roku. Rów­nież teraz przez nad­mier­ną podaż pie­nią­dza z ban­ków cen­tral­nych mogą po­wstać bańki, któ­rych pęk­nię­cie na ko­niec za­gro­zi ban­kom.

Nie sądzę, by po­li­ty­ka fi­nan­so­wa była głów­nym po­wo­dem kry­zy­su. A nawet jeśli ktoś uważa, że eks­ce­sy na ryn­kach fi­nan­so­wych do­pro­wa­dzi­ły nas do kry­zy­so­wej sy­tu­acji i dla­te­go trze­ba im za­po­biec na przy­szłość – jest to w tej chwi­li ostat­ni pro­blem, jaki mamy do roz­wią­za­nia. Teraz po­trze­bu­je­my przede wszyst­kim wzro­stu.

Eu­ro­pej­ski sek­tor ban­ko­wy ma pro­blem już dzi­siaj.

Banki w Eu­ro­pie za­in­we­sto­wa­ły po­tęż­nie w ob­li­ga­cje pań­stwo­we swo­ich za­dłu­żo­nych na wiel­kie sumy rzą­dów. Ja nie mar­twię się o eu­ro­pej­skie banki, mar­twię się o Eu­ro­pę. Jeśli euro prze­trwa, a nam uda się po­ko­nać kry­zys za­dłu­że­nio­wy, prze­ży­ją rów­nież banki.

Czy silne związ­ki mię­dzy pań­stwem a ban­kiem nie po­win­ny zo­stać zli­kwi­do­wa­ne?

Teraz się tego zro­bić nie da. W tej chwi­li się pali i mu­si­my wlać w ogień tyle wody, ile tylko się da. O od­bu­do­wie bę­dzie­my my­śleć potem.

>>>>>

Jak widzicie tak zabagnili sprawe ze nie wiedza co robic . Oszczedzanie powoduje bezrobocie i kleske a zadluzac sie tez nie mozna ...
Oczywiscie prawda jest ze nie mozna powiekszac dlugu .
Natomiast w UE trzeba po prostu zlikwidowac UE i wrocic do walut narodowych to zwiekszy elastycznosc kazdej gospodarki i przyspieszy wzrost PKB ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 23:36, 13 Sty 2013    Temat postu:

Strefa euro to pułapka bez wyjścia
Prof. Wilhelm Nölling, Uniwersytet w Hamburgu
Niemcy nie powinny były rezygnować z własnej waluty i przystępować do unii monetarnej. Od samego początku było jasne, że kraje z południa Europy nie spełniają warunków członkostwa. Błędem było nawet przyjęcie Włoch.


prof. Wilhelm Nölling, Uniwersytet w Hamburgu

Obserwator Finansowy: Historia się powtarza. W 1993 roku złożył Pan wspólnie z trzema innymi profesorami skargę do niemieckiego trybunału konstytucyjnego na rząd, przeciwko wstąpieniu Niemiec do strefy euro. Teraz ponownie skarżycie rząd, który zgodził się na pomoc finansową dla strefy euro. Na co Pan liczy?

Wilhelm Nölling: Chcemy wreszcie zatrzymać to długoletnie wykrwawianie się Niemiec i całej strefy euro. 750 miliardów, które zostaną przeznaczone na finansowanie eksplodujących deficytów w eurolandzie, wystarczą najwyżej na rok. Interwencja na rynku finansowym jest kosztowna, a już wkrótce wszyscy się przekonają, że i tak deficyty zamiast maleć, będą rosły.

Dlatego zdenerwował się Pan, kiedy w czasie warszawskiej konferencji NBP z sali padło pytanie, dlaczego Niemcy nie chcą ograniczyć uzależnienia swojej gospodarki od eksportu, osłabiając w ten sposób resztę strefy euro?

No bo ile można cierpliwie słuchać, że to Niemcy są winne kłopotom, z którymi zmaga się obecnie strefa euro. To niesprawiedliwa i niczym nieuzasadniona ocena. Odkąd powstała europejska unia monetarna, Niemcy zrobiły naprawdę wiele, żeby dotrzymać wymagań stawianych członkom. Nasza sytuacja gospodarcza i fiskalna jest całkiem niezła, jeśli porównać ją do innych krajów „szesnastki”. W ubiegłym roku, po dwóch latach kryzysu, deficyt budżetowy wyniósł 3,1 proc. W ciągu tych 12 lat staliśmy się jeszcze bardziej konkurencyjni. Inne kraje wręcz przeciwnie. W takim razie kto jest winien? Niemcy?

Niemcy czują się podobno oszukani, ale przecież strefa euro nie powstała wbrew waszej woli.

Na początku mówiono nam, że EBC pozostanie niezależny i nie będzie żadnych wykupów, bez względu na sytuację gospodarczą członków. Przekonywano nas, że nikt nie sięgnie do naszej kasy. Chociaż to prawda, że niemieccy politycy sami chcieli ograniczyć dominację Bundesbanku. Trzeba uczciwie przyznać, że Bundesbank miał dominującą pozycję w Europie, co oczywiście kłóciło się z ideą większej integracji. Nasi politycy uważali, że unia monetarna niejako zwiąże niemieckie ambicje, bo „kiedy nie dysponuje się własną walutą, nie da się już nigdy władać Europą”. Podobnie myślała wówczas większość europejskich liderów. Oni się obawiali, że Niemcy po zjednoczeniu znów mogą się stać zbyt silne w Europie.

A Pan, będąc przez wiele lat członkiem rady Deutsche Bundesbanku, nie widział takiego zagrożenia?

Wystarczyło je tylko ograniczyć. Wcale nie trzeba było rezygnować z własnej waluty. Ja wtedy proponowałem, żeby umiędzynarodowić Bundesbank. Dopuścić do zarządu np. Francuzów i Brytyjczyków, którzy wspólnie z Niemcami kształtowaliby politykę monetarną banku. W podobny sposób jest przecież dziś zarządzany Europejski Bank Centralny. Oczywiście moja propozycja nie została wzięta pod uwagę.

Niemcy zachowały jednak dominującą pozycję w gronie „szesnastki”. Żadna gospodarka strefy euro nie może konkurować z niemiecką, a korzyści Niemiec z przystąpienia do unii są ewidentne.

Wbrew pozorom wcale dobrze na tym nie wyszliśmy. Niemcy zostały najpierw osłabione kosztami zjednoczenia, a później przystąpieniem do unii monetarnej. Świadczy o tym choćby statystyka. Pod koniec 1999 roku Niemcy były klasyfikowane na 3. miejscu pod względem wielkości realnych dochodów, dziś na 17.

Co czeka w takim razie strefę euro?

Najprawdopodobniej niebezpieczeństwo inflacji. EBC może stracić kontrolę nad pieniędzmi, które drukuje. Na tych 16 miliardach, za które kupił greckie obligacje, przecież się nie skończy. EBC będzie jeszcze musiał wydać setki miliardów, żeby wykupić kraje, które nie są w stanie zapanować nad swoim deficytem. Przy okazji niemiecka gospodarka pogrąży się w stagnacji. To będzie sukces, jeśli stagnacja będzie trwała tak jak w Japonii 10 lat, ale grozić nam może nawet długotrwała recesja.

Jeśli jest tak źle, to dlaczego niemiecki rząd, chyba nawet trochę wbrew opinii publicznej, chce za wszelką cenę ratować strefę euro?

Bo nie ma już z tej sytuacji żadnego innego wyjścia. Jeszcze kilka miesięcy temu radziłem, żeby pozwolić Grecji opuścić strefę euro. Odzyskałaby pole manewru w polityce monetarnej. Dewaluacja własnej waluty prowadzi do tego, że płacisz wprawdzie więcej za import, ale mniej za eksport i stajesz się konkurencyjny. Byłem za te rady ostro krytykowany. A przecież Grecja nie będzie nigdy w stanie spłacić swoich należności i zredukować swojego deficytu budżetowego. Jest zbyt słaba, za mało produkuje i brakuje jej woli politycznej, żeby przedsięwziąć potrzebne reformy. To kwestia mentalności. Wielki kapitał już uciekł z Grecji, zabierając ze sobą dziesiątki miliardów dolarów. W tej sytuacji Grecy oglądają się na Niemców, żeby to oni sfinansowali ten odpływ kapitału.

Politycy europejscy, w tym niemieccy, znali przecież słabości Grecji i innych członków eurolandu, kiedy powoływali strefę euro do życia. Teraz muszą chyba wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje?

Nie wiem, czy rzeczywiście wszyscy byli wtedy świadomi, że Grecja nie spełnia warunków członkostwa. Być może myśleli, że tak mały kraj nie będzie miał aż takiego znaczenia. Zresztą w Grecji już wcześniej utopiono dziesiątki miliardów euro pomocy, a zanim powstała unia monetarna, miliardy niemieckich marek. Nawet nie wiadomo, co z tymi pieniędzmi zrobiono. Dlatego jestem przekonany, że nawet teraz, w obliczu katastrofy nie są w stanie zmienić swojej mentalności i zwyczajów. Zresztą nie tylko Grecy.

W 1993 roku napisałem książkę, w której postawiłem tezę, że Pakt Stabilizacji i Rozwoju nie zadziała z powodu wbudowanego w gospodarki poszczególnych członków strefy euro strukturalnego deficytu. Przecież do eurolandu wepchnięto diametralnie różne gospodarki. Między nimi nigdy nie było ekonomicznej konwergencji. Myślę, że członkostwo w unii monetarnej wręcz pogłębiło różnice. Parasol ochronny unii sprawił, że kraje takie jak Grecja czy Portugalia pozwoliły sobie, wbrew zasadom, na dwucyfrowe deficyty! Błędem było nawet przyjęcie Włoch. Pamiętam posiedzenie rady Bundesbanku w latach 90., na którym niemiecki minister finansów miał mówić o sytuacji gospodarczej krajów aspirujących do członkostwa w strefie euro. Przyznał, że Włochy się nie kwalifikują. Ta informacja natychmiast przeciekła do mediów w formie hasła, że Niemcy nie chcą Włoch w eurolandzie.

Dziś trzeba reformować i zmniejszać te różnice. Grekom może się udać przynajmniej wprowadzić plan oszczędnościowy. Obciąć trzynaste i czternaste pensje urzędników, wydłużyć wiek emerytalny powyżej 60 lat.

Załóżmy więc, że zmusimy Greków do reform. Co zrobią, żeby zdusić deficyt budżetowy? Będą musieli zwiększyć przychody do budżetu. Jak? Nawet jeśli podwyższą podatki, to w Grecji nie ma działających według nowoczesnych standardów instytucji, które je ściągną.

Pod koniec bieżącego roku będzie już pewne, że to się nie uda. Poza tym trzeba pamiętać, że podwyżka podatków wpłynie negatywnie na popyt i produkcję. Cięcia w wydatkach również obniżą popyt, a w konsekwencji skurczą się podstawy gospodarki, dlatego zamiast zmniejszania, będziemy mieli do czynienia z powiększaniem deficytu.

Cięcia wydatków wcale nie są tak oczywiste. Administracja publiczna w Grecji zatrudnia dwumilionową armię. To dobrze opłacana armia. Kilkakrotnie większa - zachowując wszystkie proporcje - niż administracja publiczna w Niemczech. Czy myśli Pani, że ci ludzie zgodzą się na 30-40 -procentowe redukcje płac? To się tylko skończy krwawymi protestami na ulicach.

Dlatego, powtarzam, jedyny sposób na ocalenie Grecji to wyjąć ją spod parasola ochronnego unii monetarnej. W strefie euro powinny, moim zdaniem, zostać tylko kraje, które spełniają warunki członkostwa: Niemcy, Francja, Belgia, Austria, Finlandia i Luksemburg.

Doświadczenie uczy, że tylko poważny kryzys zmusza polityków do reform. Może nadszedł w Europie właśnie taki moment?

Sęk w tym, że nie ma już czasu na reformy. Przygotowania do powstania unii monetarnej trwały przecież osiemnaście lat i nawet tak długi okres nie wystarczył, żeby tych kilka zmagających się obecnie z kryzysem krajów spełniło warunki członkostwa.

Są też inne kraje, które nadal mają nadzieję, że zostaną wpuszczone w przyszłości do strefy euro. Powinny do tego dążyć?

Radziłbym najpierw przyjrzeć się sytuacji Danii i Szwecji. Pozostają poza eurolandem, dzięki czemu mają większe pole manewru w sytuacjach kryzysowych. Są panami swojego losu, co wcale nie oznacza, że nie dbają o zdrowe fundamenty swoich gospodarek.

Rozmawiała Anna Gwozdowska

Wilhelm Nölling, profesor nauk ekonomicznych Uniwersytetu w Hamburgu, emerytowany senator, były prezes Em, oddziału Deutsche Bundesbanku, właściciel agencji doradczej Ost-West-Beratungsagentur, w latach 1982-1992 członek Rady Deutsche Bundesbanku z ramienia SPD, współautor publikacji pt. „Die-Euro Illusion. Ist Europa nocht zu retten?” .W 1993 roku, wspólnie z trzema innymi profesorami, Wilhelmem Nakelem, Karlem Albrechtem Schachtschneiderem i Joachimem Starbattym, złożyli w niemieckim trybunale konstytucyjnym skargę na rząd za decyzję o przystąpieniu Niemiec do unii monetarnej. prof. Wilhelm Nölling, ekonomista z Uniwersytetu w Hamburgu, zdeklarowany przeciwnik powstania strefy euro. Jeden z panelistów warszawskiej konferencji NBP pt. „Kształtowanie przyszłości międzynarodowego systemu walutowego”.

[link widoczny dla zalogowanych]

Kolejna madra wypowiedz i znowu Niemiec ! Tam naprawde sa szczerzy naukowcy . U nas holota . Nie ma z kim rozmawiac . Swolocz ktora pokazuja media ma tylko jedno do powiedzenia . Kiedy w koncu Polske Tusk wpieprzy w euro . Stad z obrzydzeniem odwracam sie od tego szamba . I wole sie zajmowac takimi madrymi wypowiedziami z Niemiec .
Jak widzicie Niemcy zostali oszukani przez Bruksele . Najpierw zapewnili ich ze wszystko w porzadku . A jak sie okazalo ze nic nie bylo w porzadku to teraz im mowia ze nie maja wyjscia musza bulic . A w Grecji itp i tak demonstranci nosza podobizny Merkel jako Hitlera itp . I tak sa winni bo to latwe . Maja brudna historie i bardzo latwo wywiesic swastyke i juz wiadomo kto winny . Bruksela tez wykorzystala ich wine by zbudowac europotwora . Zlo moze wykorzystywac wyrzuty sumienia . Diabel czyni to ciagle .
Sprawa winy za hitleryzm a sprawa euro to zupelnie rozlaczne kwestie . A sprawa jest nadzwyczaj prosta ..
Kraj ktory uczynil tyle zla nie ma prawa czynic go jeszcze wiecej popierajc bestialski system euro . Euro to ludobojstwo jak widac . I trzeba jes zlikeidowac tak jak hitleryzm .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 0:04, 04 Lut 2013    Temat postu:

Cytat:
Niemcy w kleszczach unii walutowej (część 1)
Autor: Tomasz Gabiś

Wstęp

W wywiadzie udzielonym w grudniu 1995 roku tygodnikowi „Der Spiegel” brytyjsko-niemiecki socjolog Ralf Dahrendorf powiedział: ”Unia walutowa jest wielkim błędem, celem awanturniczym, ryzykownym i chybionym, który nie jednoczy Europy, lecz ją rozbija”. Po 17 latach, w momencie kryzysu europejskiej unii monetarnej, przepowiednia Dahrendorfa spełnia się także i w tym sensie, że odżywa tradycyjna niechęć do Niemiec i Niemców, wobec których wysuwa się najrozmaitsze oskarżenia, uaktywniając stereotyp „brzydkiego Niemca”, tuczącego się kosztem innych Europejczyków.

W lawinie artykułów i komentarzy dotyczących kryzysu wspólnej waluty europejskiej niczym refren powtarza się opinia, że na euro najbardziej skorzystali Niemcy, że to oni są największymi beneficjentami europejskiej unii monetarnej etc. etc. Pogląd ten głosi niemal cała polska klasa polityczno-ideologiczno-publicystyczna, od „Krytyki Politycznej” przez „Rzeczpospolitą” „Gazetę Wyborczą” i „Gazetę Polską” do „Naszego Dziennika”; wszyscy jak jeden mąż powtarzają, że dla Niemiec euro to istne dobrodziejstwo, za które powinni być wdzięczni europejskim przyjaciołom. Nie pokazują, jaki jest mechanizm odnoszenia tych korzyści; nie tłumaczą związków przyczynowo-skutkowych, a jedynie powtarzają w kółko te same slogany, co najwyżej wskazują na korelację pewnych zjawisk, błędnie biorąc ją za związek przyczynowo-skutkowy.

Rzecz prosta, dyskusja z poglądem, że Niemcy odnoszą specjalne korzyści z uczestnictwa w unii walutowej, jest już od samego początku bardzo trudna, jego zwolennicy wychodzą bowiem z dziwacznego założenia, że dobrobyt narodu i siła gospodarki zależą od tego, jakie nadruki widnieją na kolorowych papierkach nazywanych pieniądzem. Wobec kompletnej irracjonalności takiego założenia, zdradzającej propagandowo-perswazyjny, a nie merytoryczny charakter poglądu o dobrodziejstwach euro dla Niemców, racjonalne argumenty są raczej bezsilne. Niemniej jednak należy się nim zająć, ponieważ jego upowszechnianie jest ze wszech miar szkodliwe zarówno na płaszczyźnie czysto intelektualnej, jak i, by tak rzec, pedagogiczno-psychologicznej, fałszuje bowiem i błędnie identyfikuje prawdziwe warunki i przyczyny sukcesów gospodarczych. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na zdumiewający i zagadkowy fakt, że w Polsce ukazały się tylko dwie książki analizujące historię wprowadzenia i funkcjonowanie wspólnej waluty, mianowicie świetna praca Philippa Bagusa Tragedia euro (przeł. J. Wozinski, Instytut Misesa, Warszawa 2011, oraz, utrzymana w bardziej publicystycznym stylu, Ostatnie lata euro Bruno Banduleta (przeł. T.Gabiś, Wektory Wrocław 2011).

Mimo iż problematyka unii walutowej jest niezwykle ważna dla przyszłości Europy, a zatem i Polski, nie opublikowano w naszym kraju – a przynajmniej ja nic o tym nie wiem, choć od kilku lat staram się śledzić tę problematykę – tekstów na temat unii walutowej i pokrewnych problemów autorstwa takich naukowców i publicystów jak Hans-Werner Sinn, Charles Wyplosz, Wilhelm Hankel, Thorsten Polleit, Ambrose Evans-Pritchard, David Marsh, Thilo Sarrazin, Walter Eichelburg, Dieter Spaethmann, Hans-Olaf Henkel, Götz Zeddies, Bernd-Thomas Ramb, Max Otte, Peter Bohley, Philip Plickert, Markus C. Kerber, Aaron Tornell, Frank Westermann, Fritz Wilhelm Scharpf, Winand von Petersdorff, Dirk Meyer, Matthias Elbers, Michael Grandt, Michael Brueckner, Renate Ohr, Michael von Prollius, Gunnar Beck, Werner Plumpe, Gary North, Stefan Homburg, Wolfgang Münchau, Karl Albrecht Schachtschneider, Nial Fergusson, Gerhard Radnitzky, Holger Görg, Gérard Bökenkamp, Kenneth Dyson, Kevin Featherstone, Joachim Starbatty, Günter Hanich, Wilhelm Nölling, Matthias Kullas, Charles Hugh Smith, Gabriel Felbermayr, Ansgar Belke, Otto Steiger, Gunnar Heinsohn.

Poniższy tekst jest rozwinięciem tez zaprezentowanych po raz pierwszy w prelekcji wygłoszonej na X Sympozjonie Europejskim w Długopolu-Zdrój w październiku 2011 roku, a następnie przedstawionych w kwartalniku „Rzeczy Wspólne” (2012 nr 2). Przy jego pisaniu obficie korzystałem z prac i artykułów wielu z wymienionych wyżej autorów. Nie muszę dodawać, że wszystkie błędy i mylne opinie, jakie się doń wkradły, obciążają wyłącznie autora.

Większość danych statystycznych na temat gospodarki Niemiec zaczerpnąłem z strony Federalnego Urzędu Statystycznego (Statistisches Bundesamt)

************


[link widoczny dla zalogowanych]

Coz za uczta dla intelektu ten tekst . Zwlaszcza na tle debilnego belkotu medialnego z udzialem roznych prof dr i red o umyslach imbecyli .
Wspaniale sie czyta !


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez BRMTvonUngern dnia Pon 0:19, 04 Lut 2013, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:40, 02 Cze 2013    Temat postu:

Brytyjczycy wieszczą eurokatastrofę

Brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych szykuje plany awaryjne na wypadek rozpadu strefy euro - twierdzi brytyjski dziennik "Daily Telegraph". Dotyczyć mają ewentualnej pomocy dla obywateli Zjednoczonego Królestwa, którzy w momencie załamania będą przebywali bądź będą prowadzić interesy za granicą.

Anonimowe źródło brytyjskiej gazety w londyńskim Foreign Office ujawniło dziennikowi, że rząd JKM zakłada, iż w związku z zagrożeniem bankructwem Włoch, upadek strefy euro jest tylko kwestią czasu.

Obecnie wysiłki dyplomacji brytyjskiej podobno skupiają się na dwóch kwestiach: zyskać na czasie, tak by odwlec „godzinę zero” i jednocześnie jak najlepiej przygotować się instytucje państwa na najgorsze. – W naszym interesie jest teraz gra na czas – przekonuje informator gazety.

Oficjalnie brytyjski resort skarbu zdradził, że rząd przygotowuje „plany ewentualnościowe” na każdą sytuację.

Planowanie kryzysowe w brytyjskim odpowiedniku naszego MSZ ma dotyczyć pomocy brytyjskich placówek za granicą, zwłaszcza w krajach strefy euro, dla brytyjskich obywateli, którzy znajdą się w trudnej sytuacji po ewentualnym krachu. „Daily Telegraph” jako główne przewidywane zagrożenia wymienia upadki banków, zagrożenia bezpieczeństwa osobistego i własności prywatnej w wyniku zamieszek i innych niepokojów.

„Niektórzy analitycy mówią, że takie wydarzenie (załamanie euro – rebelya.pl) wywoła falę, która niesie ryzyko upadku całego system finansowego i paraliż banków, które nie będą w stanie zwrócić depozytów klientom i wypłacać kredytów, niszcząc w ten sposób wiele firm zależnych od kredytów bankowych.” – pisze londyński dziennik.

Prasa brytyjska, i nie tylko prasa, pełna jest w ostatnich dniach katastroficznych przepowiedni upadku eurowaluty i jego konsekwencji. „The Economist” pisał, że strefie euro być może pozostało jeszcze kilka tygodni, „Financial Times”, że upadek może zacząć się już 10 grudnia, po szczycie Unii Europejskiej, jeśli nie przyniesie zadowalających rynków efektów. Jako alternatywę brytyjscy dziennikarze, ekonomiści i politycy domagają się od Niemiec zwłaszcza zgody na poluźnienie dyscypliny finansowej w strefie euro, co miałoby zwiększyć płynność na rynku europejskim, ale grozi inflacją i spadkiem wartości euro.

W kontrowersyjnym berlińskim przemówieniu szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego, obok poparcia dla budowy federacji europejskiej z sercem "bijącym w Berlinie” (co mogło podobać się niemieckim gospodarzom, bo, jak mówi prof. Staniszkis, to odbicie pomysłów krążących od lat wśród niemieckich elit) znalazły się też słowa o dwóch demonach z niemieckiej przeszłości: inflacja i wojna. Sikorski uzasadniał, że lepsza jest inflacja.

O groźbie wojny z powodu rozpadu strefy euro mówił też latem w Parlamencie Europejskim minister finansów Jacek Rostowski.

Zarówno Sikorski, jak i Rostowski nie ukrywają swoich związków z Wielką Brytanią, gdzie mieszkali przez wiele lat. Dodatkowo, przemówienie Sikorskiego, potraktowane zostało krótkimi wzmiankami w większości mediów w Europie i w USA. Z jednym ważnym wyjątkiem: „The Economist”. W ciągu kilku dni ukazało się kilka niezwykle entuzjastycznych artykułów autorstwa dziennikarza, który przedstawia się uczciwie jako „bliski przyjaciel” Radosława Sikorskiego („The Economist” nie podpisuje tekstów, ale chodzi o Edwarda Lucasa, byłego korespondenta w Polsce, obecnie szefa działu zagranicznego tego tygodnika). Sikorski jest przedstawiany wręcz jako nadzieja Europy i symbol wejścia Polski do pierwszej ligi Europy.

Z kolei portal „Kampania na żywo” napisał, iż autorem przemówienia Sikorskiego mógł być były ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce Charles Crawford. Crawford temu zaprzecza, ale faktem jest, iż plik z tekstem na stronie MSZ we właściwościach miał nazwisko Crawforda jako autora.

Natomiast prestiżowy amerykański think-tank German Marshall Fund, który stawia sobie za cel promowanie idei transatlantyckich w Europie, również poświęcił wystąpieniu Sikorskiego najnowszą analizę. Podobnie jak „The Economist” skrytykował pomysły wzmocnienia instytucji UE prowadzące do budowy federacji, ale entuzjastycznie odniósł się do nacisków Sikorskiego na Niemcy w celu podjęcia natychmiastowych kroków w celu ożywienia w strefie euro. Czy chodzi jednak rzeczywiście o ożywienie, czy zgodnie z tym, co mówi informator „Daily Telegraph”, zyskanie na czasie?

Nie sposób więc nie odnieść wrażenia, że przed ważnym szczytem UE w dniach 8-9 grudnia Londyn i być może Waszyngton prowadzą niejasną piarową i polityczną ofensywę. Pytanie, czy to dobrze, iż biorą w niej udział czołowi polscy politycy, i na jakich zasadach?

Marcin Herman

[link widoczny dla zalogowanych]

Ci sie przygotowuja do upadku euro a Tuski do wpieprzenia nas w to szambo . Takich cwokow wybieracie .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90854
Przeczytał: 182 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:46, 31 Lip 2018    Temat postu:

Milena Kabza
Doktor nauk ekonomicznych, Departament Stabilności Finansowej NBP

Niemcy chcą drogi rezygnacji z euro bez wychodzenia z UE
08.06.2018
Niemieccy ekonomiści propagują pomył stworzenia mechanizmu prawnego umożliwiającego wyjście ze strefy euro bez opuszczania Unii Europejskiej oraz nowych ram kompensowania nierównowag płatniczych w ramach systemu Target-2.
euro tryby CC0
(CC0 Public Domain)


System Target-2 został utworzony w latach 90. XX wieku w celu regulowania poziomu kredytu międzybankowego przez banki centralne w krajach należących do strefy euro. Sposób działania Target-2, powodujący narastanie należności i zobowiązań banków centralnych wobec Europejskiego Banku Centralnego (EBC), powoduje jednak zwiększanie nierównowagi płatniczej między krajami strefy euro.

Niemcy są krajem, który w rozliczeniach w ramach Target-2 odgrywa jedną z najważniejszych ról ze względu na najwyższe dodatnie saldo w Eurosystemie wynoszące na koniec kwietnia 902 mld euro. Jest to częściowo wynikiem programu luzowania ilościowego i zakupów obligacji skarbowych przez EBC.

W opinii eksperta OMFIF, obserwatorzy europejskiej polityki gospodarczej powinni bacznie słuchać niemieckich ekonomistów. Co stałoby się z nierównowagą wewnątrz strefy euro w ramach systemu Target-2, gdyby jakieś państwo członkowskie opuściło Unię Gospodarczą i Walutową (UGW)?

Obecnie salda Target-2 są traktowane jako pozycje bilansu banku centralnego, które nie są możliwe do odzyskania, bez określonych dat wygaśnięcia i oprocentowane według głównej stopy refinansowej EBC (0 proc.). Niektórzy niemieccy ekonomiści uważają zaś, że powinno to ulec zmianie.

Hans-Werner Sinn, Clemens Fuest, Karl Konrad i Christoph Schmidt są wiązani z pomysłami dotyczącymi stworzenia mechanizmu prawnego umożliwiającego krajom wyjście ze strefy euro bez opuszczania Unii Europejskiej. Sugerują oni także nowe ramy przekształcenia nierównowag płatniczych w ramach systemu Target-2 w zsumowane zadłużenie lub kredyt, które byłyby następnie rozliczane przez odchodzące państwo.
Powiązane tematy:

Za opuszczenie strefy euro rachunek będzie wysoki
Merkel jest jak gospodyni domowa
Prezes NBP o wejściu do strefy euro
Nie da się wyjść ze strefy euro i nikt tego Grecji nie życzy
Turner: Konieczna jest reforma systemu Target2
OMFIF w swoim komentarzu podkreśla, że ich opinia może mieć duże znaczenie, bo są oni liderami opinii publicznej, współpracują ze znaczącymi instytutami badawczymi, jak Ifo, a także mają wpływ na kształtowane polityki gospodarczej Niemiec zasiadając w rządowych gremiach doradczych. Wykorzystywane przez nich argumenty są częścią dyskusji trwającej już od trzech lat w niemieckim ministerstwie finansów dotyczącej ewentualnego wyjścia Grecji ze strefy euro.

Dyskutowana kwestia jest ściśle związana z szerszym zagadnieniem wzmocnienia architektury Unii Gospodarczej i Walutowej. Niemcy nalegają na wprowadzenie mechanizmu uporządkowanej restrukturyzacji zadłużenia państw strefy euro, jako warunku dla większego podziału ryzyka w ramach strefy euro – choć ten pomysł niekoniecznie jest zbieżny z wizją zreformowanej strefy euro z politycznym i ponadnarodowym zaangażowaniem i porozumieniem państw członkowskich na rzecz podziału ryzyka.

W tym kontekście warto zauważyć, że pojawiają się rozbieżne komunikaty ze strony władz EBC dotyczące kwestii ewentualnego wyjścia jakiegoś kraju ze strefy euro w odniesieniu do systemu Target-2. W styczniu 2017 r. Mario Draghi, prezes EBC, w odpowiedzi na pisemne pytanie od włoskich posłów do Parlamentu Europejskiego, wyjaśnił, że jeśli dane państwo opuści strefę euro, to należałoby uregulować należności lub zobowiązania banku centralnego tego kraju wobec EBC w całości. Później jednak prezes Draghi unikał komentarzy i deklaracji w tej kwestii wskazując, że nie ma ona odzwierciedlenia i nie jest przewidziana w unijnych przepisach traktatowych.

Nie ulega wątpliwości, że w przypadku utrzymywania się lub pogorszenia napięć polityczno-finansowych w strefie euro – mimo sprzyjających warunków gospodarczych – zwiększeniu może ulec podział na kraje północne i południowe w ramach strefy euro, czyli te, które straciły i skorzystały na UGW.

....

Euro to megapatologia. Zniszczyla gospodarki Europy tak bardzo ze nawet Polska zaczyna doganiac mimo braku jakiegos przyspieszenia wzrostu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy