Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Antychryst nadchodzi.

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:50, 14 Maj 2018    Temat postu: Antychryst nadchodzi.

Tymczasem opetani szykuja przyjscie antychrysta.

Przeniesienie ambasady do Jerozolimy ułatwi zawarcie pokoju"

Doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton powiedział w niedzielę, że przeniesienie ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy, które ma nastąpić w poniedziałek, ułatwi zawarcie pokoju między Izraelem a Palestyńczykami.


... Jasne! A pare wspolnych USraela nalotow na strefe Gazy wprowadzi tam milosc. Ale jełop.

Po decyzji prezydenta USA, klub zmienia nazwę na Beitar Trump Jerozolima

To brzmi jak żart, ale Beitar FC, jeden z najbardziej utytułowanych klubów w Izraelu, potwierdził już tę decyzję na Facebooku. Dodanie nazwiska prezydenta USA ma stanowić dla niego podziękowanie za oficjalne uznanie Jerozolimy za stolicę Izraela.

...

Dla was to zart bo myslicie logicznie. Jednak oni nie sa z cywilizacji lacinskiej. Nie oceniajcie ich po naszemu. Ich cywilizacja wyglada jakby byla na haju. Ruscy przy nich to normalni.

Żydowska organizacja wybiła złotą monetę na cześć Trumpa

Za 70 dolarów można kupić pozłacaną monetę z twarzą Donalda Trumpa wybitą przez żydowską organizację Mikdash Educational Center na cześć prezydenta USA w związku z przeniesieniem ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy.

titus1 12 godz. temu via Android +5
70 dolarów za tylko pozłacaną. Jest interes.

Sasaki_Kojiro 13 godz. temu +4
Szabes goj

...

Oczywiscie jest okazja do gjeszeftu. Idei to nikt nie zji. Ale obciach i zenada. Ale jak ma byc jesli opetani w akcji? Mieszanina opetania i obledu. Nie sa to jednak zarty. To sa kolejne kroki do budowy tzw. trzeciej swiatyni gdzie ma przyjsc antychryst. Ale o tym pozniej.



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez BRMTvonUngern dnia Pon 9:51, 14 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:56, 12 Cze 2018    Temat postu:

Home Wydarzenia Izrael: Żydzi przyłapani na równaniu z ziemią palestyńskiego cmentarza [WIDEO]

WYDARZENIAIzrael: Żydzi przyłapani na równaniu z ziemią palestyńskiego cmentarza [WIDEO]Cze 12, 2018, 07:48350
Pomimo wciąż niezwykle napiętej sytuacji na granicy Izraela i Strefy Gazy, Żydzi nie zwalniają tempa, próbując jeszcze bardziej prowokować Palestyńczyków.
W sieci ukazało się nagranie ukazujące pracowników Israel Nature and National Parks Protection Authority, które jest rządową organizacją zarządzającą parkami narodowymi i rezerwatami przyrody w Izraelu. Organizacja powstała w kwietniu 1998 r. z połączenia dwóch organizacji, które wcześniej (od 1964 r.) osobno zajmowały się rezerwatami przyrody i parkami narodowymi.
Izraelczycy kontynuują przerwane jakiś czas temu niszczenie historycznego cmentarza Bab al-Rahma obok meczetu Al-Aksa w okupowanej wschodniej Jerozolimie. Uważa się, że cmentarz zawiera miejsca ostatecznego spoczynku dwóch towarzyszy islamskiego proroka Mahometa: Ubada ibn as-Samit i Shadad ibn Ausa. Cmentarz pozostaje w użyciu przez ponad 1000 lat i przylega do meczetu Al-Aksa, trzeciego najświętszego miejsca w islamie.

Izrael planuje wykorzystać około 40 % cmentarza dla nowo tworzonego parku narodowego.

...

Ostatnio syjonisci parkowi sie zrobili. W New Jersey tez park.
A tak naprawde jest to wzgorze swiatynne! Maja tam budowac światynie falszywego mesjasza. Tam pojawi sie antychryst.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:57, 19 Lip 2018    Temat postu:

Zgodnie z nowymi przepisami Izrael staje się "państwem narodu żydowskiego", a "zjednoczona Jerozolima jest stolicą państwa". Za przyjęciem ustawy zagłosowało 62 parlamentarzystów, a 55 było przeciw.

Innymi kontrowersjami są zapisy, że "rozwój osadnictwa żydowskiego leży w narodowym interesie", oraz o języku hebrajskim jako jedynym języku urzędowym w Izraelu. Wcześniej taki status posiadał też język arabski.

Ustawę przyjęto po burzliwej debacie, która trwała osiem godzin. Jak podają izraelskie media, który nazywa nowe przepisy "kontrowersyjnymi", opozycja składała poprawki do wielu zapisów ostro krytykowanej ustawy. – Uchwaliliście prawo apartheidu, rasistowskie prawo. Dlaczego boisz się języka arabskiego – krzyczeli arabscy parlamentarzyści do premiera Izraela po głosowaniu.

Na to Benjamin Netanjahu odpowiadał, że "Izrael jest jedyną demokracją na Bliskim Wschodzie". I nie krył zadowolenia po głosowaniu. – To jest decydujący moment w historii państwa Izrael – mówił.

...

Kolejny krok po obledzie Trumpa.
Welcome i nazirael! Welcome in hell.
Widzicie jak wydarzenia pędzą! Antychryst zbliza sie!

PS. Oczywiscie winna jest ustawa o IPN. CO BYDLAKI?



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:31, 26 Lip 2018    Temat postu:

Rabini ogłaszają narodziny Mesjasza
Opublikowano: 26.07.2018 |

Rabini twierdzą, że Mesjasz narodził się 22 lipca 2018 r., co zdaniem wyznawców judaizmu oznacza, że obecny świat wkracza w ostatni etap czasów ostatecznych. Rabin Chaim Kanievsky, jeden z czołowych żydowskich uczonych na świecie, wierzy, że „zbawca” narodził się kilka dni temu.
Świat czekają wielkie zmiany. Przepowiednia mówi o końcu świata oraz „wstąpieniu do Królestwa Bożego”. Rabin powiedział, że uważa obecną rosnącą niechęć do duchownych za jeden z elementów przepowiedni.
Kanievsky dodał również, że jest przekonany, że Mesjasz narodził się 22 lipca, na podstawie lektury starożytnych tekstów oraz ponieważ w dniu tym odbywa się żydowskie święto Tisza be-Aw. Jest to dzień upamiętniający rocznicę zburzenia Pierwszej i Drugiej Świątyni Jerozolimskiej.
Rabin Kaniewski powiedział: „Wydaje mi się, że mędrcy chcieli nam przekazać, że nawet kiedy świątynia zostaje zniszczona, zawsze następuje jakieś zadośćuczynienie. Uważam, że Mesjasz rzeczywiście istnieje i żyje pośród nas. Przechodzi z jednego ciała do drugiego w każdym pokoleniu.”
Rabin Hillel Weiss twierdzi, że decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa o przeniesieniu amerykańskiej ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy jest częścią mesjańskiego proroctwa. Z kolei inny rabin, Pinchas Winston powiedział, że trwające napięcia między Iranem a Izraelem to „biblijny, proroczy kryzys”.
Rabin Kanievsky dodaje, że obecna sytuacja, to „cisza przed burzą”. Znaki pojawiają się powoli, jednak wszystko wskazuje na to, że to czas nadejścia ogromnych zmian na świecie.

....

Antychryst sie ,,narodzil"! Mesjasz to sie narodzil 2000 lat temu. Ten co oni kombinuja to antychryst.
Przechodzi z ciała do ciała?! Ale odpał! Ale to wlasnie sie dzieje. Realnie. Szykuja antychrysta.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:45, 30 Sie 2018    Temat postu:

Prof. Bartyzel: strategia szatana polega na zohydzeniu Kościoła. Czy nastały czasy ostateczne?

Do trwającego w Kościele głębokiego kryzysu moralnego odniósł się na Facebooku historyk idei profesor Jacek Bartyzel. „Świadomy chrześcijanin musi sobie zadawać z trwogą pytanie, czy Katechon już ustąpił z Kościoła, zostawiając pole dla Niegodziwca, a to przecież oznacza, że nastały czasy ostateczne” – pisze.
„Widać wyraźnie, że strategia szatana w walce z Kościołem polega dzisiaj na skoncentrowaniu ataku na Jego (Kościoła) delegitymizacji moralnej, całkowitym zohydzeniu go w oczach ludzi i przedstawieniu go wręcz jako organizacji zbrodniczej, kierowanej żądzą władzy, chciwością i występkami obyczajowymi. Nie jest to oczywiście jakaś nowość: we wszystkich rewolucjach (a każda rewolucja jest dziełem szatana, zaś rewolucjoniści tylko jego narzędziami) występował wątek organizacji przestępczej, tuczącej się na krzywdzie ludu. Jest jednak pewna różnica w stosunku do minionych epok” – zaczyna swój wpis prof. Bartyzel zauważając, że w minionych epokach rewolucyjni wrogowie ładu i porządku podejmowali z Kościołem spory o idee, tworzyli „alternatywne kościoły” i „nowe teologie”.
„Dziś jest to właściwie zupełnie zbędne i synom ciemności nawet nie chce się podejmować jakiegoś wysiłku intelektualnego, aby przeprowadzić krytykę religii jako takiej, mającą przynajmniej pozory rzeczowości i spójności. Jeśli już ktoś odczuwa jeszcze potrzebę umocnienia się w ateizmie, wystarczy mu bełkot Dawkinsa. Prima facie daje się to wytłumaczyć rozległością szerzącej się jak pożar sekularyzacji. W świecie, w którym liczą się już tylko dobra ziemskie: pieniądz, władza, kariera i hedonizm, również i Kościół jest postrzegany wyłącznie przez pryzmat tych rzeczy, tym bardziej, że i do samych szczytów hierarchii te brudy faktycznie Go zanieczyszczają (nawet jeżeli są wyolbrzymiane i generalizowane)” – dodaje.
„Ale przy uważniejszym spojrzeniu można w tym dostrzec również symptomy – może nawet więcej niż symptomy – wyczerpywania się eonu chrześcijańskiego, jego zmierzchu po dwóch tysiącleciach istnienia. Świadomy chrześcijanin musi sobie zadawać z trwogą pytanie, czy Katechon już ustąpił z Kościoła, zostawiając pole dla Niegodziwca, a to przecież oznacza, że nastały czasy ostateczne. Czy tak jest, nie wiemy, ale niepodobna nie zauważyć, że winni temu wyczerpywaniu się są ci, którzy stanowią Kościół nauczający, mający umacniać braci w wierze, a nie kierować ich uwagę na rzeczy ziemskie, więc przemijające. Tymczasem sekularyzacja dotknęła sam prezbiteriat” – pisze historyk idei.
„Iluż księży (pomijam tu małe wysepki tradycjonalistycznych bractw i instytutów) mówi wiernym podczas kazań i rekolekcji o rzeczach ostatecznych, o końcu wszystkich rzeczy, o sądzie szczegółowym i Sądzie Ostatecznym, o karach piekielnych i nagrodach niebiańskich, o świecie duchowym w ogóle, o aniołach, o tym, czym jest wizja uszczęśliwiająca zbawionych, o tajemnicy Trójcy Świętej?” – pyta profesor Jacek Bartyzel. Jego zdaniem w samym Kościele doszło do pewnego przewartościowania i skupienia się na doczesności. „Eschatologia i apokaliptyka są praktycznie nieobecne w codziennym nauczaniu” – ubolewa przypominając, że „chrześcijanin zasadniczo jest jedynie przechodniem w tym świecie, pielgrzymującym ku życiu wiecznemu, ku ojczyźnie niebiańskiej (jeśli na nią zasłuży)”.
To jednak niejedyny problem. „Powiedziałbym też, że nasi duszpasterze zapomnieli o wzbudzaniu i ćwiczeniu naprzód w sobie, a potem w laikach, tej ważnej władzy duszy, jaką jest wyobraźnia. Chrześcijanie w Kościele starożytnym i średniowiecznym, a nawet jeszcze w dobie kontrreformacji, naprawdę chcieli wiedzieć i być nauczani o świecie nadprzyrodzonym, a nie tylko o tym, jak żyć tu, na ziemi (które to życie ziemskie zresztą, powtórzmy to raz jeszcze, miało być wstępem i przygotowaniem do tego wiecznego). Pseudo-Dionizy pisał o imionach Bożych i o hierarchiach anielskich, św. Augustyn o tym, jakie będą nasze ciała po zmartwychwstaniu, Dante o tym, jakie są kręgi piekielne, czyśćcowe i rajskie, zarówno dlatego, że to ich interesowało przede wszystkim, jak i dlatego, że interesowało to czytających i słuchających ich chrześcijan” – przypomina prof. Bartyzel.
„Wiemy, że te przerażające wydarzenia, które nastąpią po ustąpieniu Katechona i w czasie przejściowego panowania Antychrysta, a przed Paruzją, są nieuniknione, bo wpisane w Boży plan soteriologiczny, ale tylko mistrzowie duchowości, kapłani-mistycy, a nie
działacze społeczni czy tym bardziej kapłani-biznesmeni , mogą nas do tego przygotować i sprawić, że ta część Kościoła, która przetrwa godzinę próby, będzie możliwie najliczniejsza” – pisze na Facebooku historyk idei.

...

Istotnie taki ,,kosciol" jak w Irlandii to wlasciwie satanisci byliby glupi gdyby zwalczali. Tam juz bestia rzadzi. Belkot o ,,otwarciu na gejow" ,,homoksieza" itp. itd.
Znaki sa tak dobitne i tak mocno widoczne ze slepy dostrzeze.
Walka z Kościołem zamiera bo lud juz nie kojarzy co to ,,Kościół"... Apostazja powszechna. I to nie jest spisek jakich satanistow. Masy wybraly zycie bez Boga. I poniosa tego konsekwencje,


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:40, 11 Wrz 2018    Temat postu:

Pokazują dowód – po raz pierwszy od 2000 lat na izraelskiej ziemi urodziła się… czerwona jałówka [VIDEO]
Przez Redakcja - 11/09/2018

Reklama / Advertisement
Religijni Żydzi są pewni, że nadchodzi koniec świata, bo na świat przyszła czerwona jałówka. Jak twierdzą izraelskie media mają to być pierwsze od 2000 lat narodziny proroczej krowy. Ostrzegają, że może to być impuls do wypełnienia się biblijnej przepowiedni o końcu śiwata.

Czerwona jałówka urodzona w Izraelu pod koniec zeszłego miesiąca jest teraz dokładnie badana przez The Temple Institute, żydowską religijną organizację z siedzibą w Jerozolimie zajmującą się projektem odbudowy jerozolimskiej świątyni. Wszystko po to by upewnić się, czy zwierzę może spełnić proroctwo z żydowskich świętych ksiąg.

Reklama / Advertisement
Ofiara czerwonej jałówki jest niezbędna do oczyszczenia terenu pod budowę trzeciej świątyni. Kiedy świątynia zostanie zbudowana ma przyjść na świat żydowski mesjasz, który zakończy istnienie naszego świata.

Jak mówi Księga Liczb w rozdziale 19 jałówka musi być czerwona, bez skazy. Trzeba ją spalić a popiół użyć do oczyszczania miejsca pod przyszłą świątynię.

Jak podaje portal express.co.uk jałówka jak na razie jest idealnie czerwona i bez żadnych skaz, ale ta sytuacja może się zmienić wraz ze wzrostem zwierzęcia.

Instytut Świątyni został założony w 1987 roku, a jego głównym celem jest odbudowa Świątyni w Jerozolimie. Na swojej stronie internetowej organizacja twierdzi, że „dziesiąta czerwona jałówka zostanie zesłana przez mesjasza”. I ta własnie ma być dziesiątą.

Instytut wypowiedział się na temat filmu z czerwoną jałówką, który pojawił się na serwisie YouTube.

„Tydzień po narodzinach, jałówka została poddana szczegółowej analizie przez ekspertów rabinicznych, którzy stwierdzili, że jałówka jest realnym kandydatem do bycia proroczą biblijną czerwoną jałówką (para aduma), która jest opisana w Torze i Biblii.”

Instytut dodał: „Zostanie ona zbadana ponownie za trzy miesiące, aby ustalić, czy nadal posiada ona niezbędne kwalifikacje dla bycia proroczą czerwoną jałówką.”

W historii narodu żydowskiego było tylko dziewięć czerwonych jałówek, które były przeznaczone do oczyszczania ludzi. Gdy urodzi się dziesiąta, a własnie się ponoć urodziła, przyjdzie Mesjasz. Dla uczonych w piśmie, urodzenie się czerwonej jałówki jest to znak do odbudowy świątyni i przyjścia Mesjasza.

„Tylko popiołów z jałówki czerwonej brakuje jako składnik do przywrócenia czystości biblijnej, a więc odbudowy Świątyni. Rola Trzeciej Świątyni dla całej ludzkości przynosi mesjańską wizję przyszłości: życia wiecznego wolnego od kłamstwa i smutku, który jest obecny u tak wielu ludzi” – oświadczył Instytut.

....

Wydarzenia pedza! Czerwona swieta krowa! Na nia czkaja syjonisci! Ze co ze to obłęd? Zgadzam sie. Ale czy oni sa normalni? To nie sa ludzie rozumni! To nie jest nasza cywilizacja oparta na wierze i rozumie!
To sa obrzedy czary itd.
Syjonisci przygotowuja antychrysta. Ktory zreszta jak mowia tez juz sie pojawil!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:02, 18 Wrz 2018    Temat postu:

KULTURA
Czy Parlamentem Europejskim kieruje Antychryst?
piątek, 14 września 2018 Udostępnij:
Michał Żarski
MICHAŁ ŻARSKI
Tematy:
KULTURA
PISARZ
LITERATURA
RELIGIA
IDEE
Kiedy ojciec dzisiejszego premiera Kanady, Pierre Trudeau został w 1967 roku ministrem sprawiedliwości, zadbał o usunięcie z kodeksu karnego przepisu penalizującego stosunki homoseksualne. Gdy rok później objął stanowisko szefa rządu, zaczął otwarcie walczyć z Kościołem katolickim. Sam deklarował się jako katolik (tak samo jak Justin Trudeau), co nie przeszkadzało mu prowadzić agresywną politykę wobec związków wyznaniowych.

To wszystko działo się za zgodą a przynajmniej przy wymownym milczeniu Kościoła kanadyjskiego. Ten, wycofawszy się pod organy, tam pozostał, i boi się zabierać głosu w sprawach postępu, który funduje Kanadyjczykom Trudeau junior. Nie wszyscy jednak milczą, a do tej grupy należy Michael O’Brien. Popularny pisarz, malarz ikon i rzymski katolik.

Mutanty z Niemiec. Nowa wojna. Czerwone rebelie. Spis treści Tygodnika TVP (nr 43)
Komu pomógł egzorcysta? Jak zaatakowano Serenę? Czy Polakom należą się reparacje od Niemiec?

zobacz więcej
Samotne wilki

Książki O'Briana to thrillery apokaliptyczne, więc powieści reprezentujące gatunek niszowy, który cieszy się znacznie większą popularnością w Ameryce Północnej niż na Starym Kontynencie. Główne postaci u kanadyjskiego pisarza są ofiarami wrogiego systemu. To samotne wilki, romantyczni wojownicy naszych czasów. Bohaterowie w typie klasycznie amerykańskim, których losy mogłyby posłużyć jako gotowy materiał na współczesny film lub serial.

Ich sylwetki są jednak w sposób europejski pogłębione; nie przypadkowo prozę O’Briena porównuje się do wielkich epików rosyjskich, Lwa Tołstoja czy Fiodora Dostojewskiego. Kanadyjski pisarz obdarza swoich bohaterów głębokim wnętrzem i rozbudowaną psychologią, a także skomplikowanymi biografiami.

Weźmy jako przykład Davida Schäfera, bohatera kilku książek, który po raz pierwszy pojawił się w powieści „Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy” (1996, wyd. polskie 2009). To ocalały z Holocaustu Żyd, który często powraca do swoich wojennych wspomnień. Jako obywatel izraelski pracował przy procesie Eichmanna. Schäfer jest konwertytą, przyjmuje chrzest, zostaje katolickim zakonnikiem karmelitą – tytułowym „Ojcem Eliaszem”.

Autor powrócił do początków jego biografii, publikując w 2005 roku „Dom Sofii” (wyd. polskie 2009). W „Ojcu Eliaszu. Czasie Apokalipsy” rysuje jego portret jako kapłana, który próbuje walczyć z Antychrystem. Wątek ten powraca w „Dniu gniewu” (wyd. polskie 2016), który jest nieco słabszą kontynuacją debiutanckiej powieści O’Briena.

Strona internetowa Michaela O'Briana. Fot. printscreen
Z kolei główna postać „Dziennika zarazy” (1999, wyd. polskie 2009), dziennikarz Nathaniel Delaney, próbuje uratować własne dzieci przed zakusami quasi-totalitarnego systemu. Akcja powieści rozgrywa się w Kanadzie, co prawda jeszcze nie rządzonej przez Justina Trudeau, ale już wówczas (lata 90. XX wieku) znajdującej się w awangardzie postępu. Autor przytacza fragmenty dziennikarskich tekstów Delaneya - zbieżne są z opiniami samego pisarza, który w 2009 roku opublikował „Pamięć przyszłości” (wyd. polskie 2010) – zbiór felietonów dotyczących współczesnego świata, pisanych z pozycji katolicko-konserwatywnych.

W „Opowieści ojca” (2011, wyd. polskie 2017) najdłuższej swojej powieści autor z kolei przedstawia kanadyjskiego księgarza, którego syn studiujący za Oceanem, w Anglii zaginął w tajemniczych okolicznościach. Bohater wciąż przeżywa także śmierć żony przed kilku lat. Jest to w pewnej mierze powieść drogi, bohater przemierza szlak wiodący od Anglii po północną Rosję, aby w końcu wylądować w Chinach.

Walka z szatanem

Wracając do „Ojca Eliasza” – to, mówiąc w największym uproszczeniu, opowieść o spisku antykatolickim, który ogarnia świat. Papież (postać fikcyjna, ale ewidentnie wzorowana na Janie Pawle II) mówi tytułowemu bohaterowi w czasie pierwszej audiencji: - Pojawił się człowiek, którego władza rośnie w siłę na skalę globalną (…). Jest na pierwszych stronach gazet, w artykułach, telewizji i na ustach redaktorów (…). Jest kokietowany przez ONZ jako ten, który może przeprowadzić świat z ery państw narodowościowych w erę światowej federacji państw.

Tym człowiekiem, hołubionym przez globalne instytucje i media, jest szef Parlamentu Europejskiego, człowiek niezwykle wpływowy. Czy to on okaże się Antychrystem? Nie jest tyranem czy wielkim zbrodniarzem, ale wrażliwym i pełnym empatii humanistą, dyskretnie tylko przyznającym się do neomarksistowskiego światopoglądu.

Jednak polityczny uzurpator to nie jedyne zagrożenie, z którym ojciec Eliasz podejmuje walkę na wyraźne zlecenie papieża i kardynała Dottriny (to wyraźna aluzja do Josepha Ratzingera). Drugim niebezpieczeństwem jest „swąd Szatana w Kościele”, jak to kiedyś określił Paweł VI. Kościół katolicki w utworach O’Briena nie jest bowiem w dobrej kondycji. Nie przeżywa może kompletnego upadku, ale z pewnością to już czasy jego dekadencji, kryzysu wiary i zepsucia wielu wysokich hierarchów. Paradoksalnie to nawrócony ateista, były wyznawca judaizmu, daje w tych powieściach czytelniejsze świadectwo wiary niż wielu purpuratów.

Książki Michaela O'Briana są wydawane także w Polsce. Fot. materiały prasowe
Walka z systemem to także temat „Dziennika zarazy”. Tłumacz powieści Michaela O’Briena, pochodzący z Polski kanadyjski ksiądz Tomasz Jegierski (ostatnio znany z zupełnie innych wydarzeń) w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim stwierdził kiedyś, że fabuła opisana tej powieści jest oparta na prawdziwej historii.

Bohater „Dziennika”, wspomniany dziennikarz Nathaniel Delaney, podejmuje walkę z państwem kanadyjskim. Ojciec z dwojgiem dzieci musi uciekać w północną głuszę, aby zmylić tropy urzędników państwowego systemu opresji. Liberalna demokracja, której wynaturzoną wersję przedstawiono na kartach powieści, jest przyczyną tragedii bohatera.

Ale czy rzeczywiście wynaturzona daleką od rzeczywistości? Wszak już obecnie liberalne demokracje nie tylko odbierają dzieci rodzicom, ale nawet – co pokazała sprawa Alfiego Evansa – skazują je na śmierć. Bohater powieści zdaje sobie sprawę, że „kultura nihilizmu (…) w demokracjach rozwijała się szybko i bez trudu. Tu prawie nie było jawnej przemocy, która mogłaby nas ostrzec, że faktycznie dzieje się najgorsze. Ku swojemu zaskoczeniu i niedowierzaniu zauważamy, że naszym wrogiem nie jest wcale ta tamta tyrania, ale pewna koncepcja człowieka, która tymczasem stała się niemal powszechnie akceptowana”.
Tygodnik TVPPolub nas

Najmniej społecznie zaangażowana jest sążnista „Opowieść ojca”. Ta ponad tysiącstronicowa książka odświeża biblijną przypowieść o Synu Marnotrawnym. Tutaj ojciec – Alex Graham - nie czeka jednak cierpliwie w domu na powrót potomka, ale zastawia swoją skromną księgarnię i udaje się na poszukiwania, gdy okazuje się, że jego syn dał się omotać tajemniczej sekcie religijnej i uciekł wraz z grupą współwyznawców. Andrew Graham zawsze znajduje się o krok przed ojcem, który nie jest w stanie go doścignąć. To opowieść o uratowaniu ojca i syna, ale też duszy i wartości chrześcijańskich.

Wiara Hiobowa

Te wartości są bowiem integralnym elementem życia bohaterów O’Briena. Sam pisarz jest zdeklarowanym katolikiem, więc nie dziwi fakt, że jego postaci bywają wyznawcami tej właśnie religii. Wiara bohaterów Kanadyjczyka jest jednak wiarą Hiobową. Doświadczeni przez przeszłość i teraźniejszość ojciec Eliasz oraz Alex Graham cierpią, ale znoszą to cierpienie dla Boga.

Antychryst nie będzie podobny do Hitlera czy Stalina. To raczej ktoś w typie George’a Sorosa
Filip Memches: Warto przypominać słowa Benedykta XVI: „Kusiciel nie jest do tego stopnia nachalny, żeby nam wprost zaproponował adorowanie diabła”.

zobacz więcej
Charakterystyczne dla twórczości O’Briena jest to, że jego literackie postaci prezentują swoje motywacje i poglądy w konfrontacji i dyskusjach z przeciwnikami. W „Ojcu Eliaszu” tytułowy zakonnik toczy spory i z domniemanym Antychrystem z Parlamentu Europejskiego, i z mieszkającym w Warszawie radykalnym nihilistą rosyjskim hrabią Smokrewem.

Nathaniel Delaney z „Dziennika zarazy” – w odróżnieniu od wielu innych bohaterów O’Briana - nie jest człowiekiem wierzącym, a jedynie konserwatystą niezgadzającym się ze współczesnym światem Zachodu. Jego antagonistą jest ojciec, ateista i chłodny racjonalista, człowiek Oświecenia.

W rzeczywistości jednak jest niepokojąco podobny do Antychrysta z „Ojca Eliasza”. I jednemu i drugiemu chodzi o wyeliminowanie że świata religii.

– Michał Żarski

...

Dzieki musze przeczytac! I wam tez polecam! Przestrzegam przed traktowaniem tych powiesci jako rozrywki! Tam jest potezny ladunek prorocki! Prawdziwi artysci maja dar proroctwa. Tu wrecz widac przyszlosc!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:54, 20 Wrz 2018    Temat postu:

Dotychczasowi anarchiści zaczęli się wykruszać – ogolili irokezy, poszli do pracy, pożenili się, powyjeżdżali, niektórzy zaćpali i zapili się na śmierć. Następców nie było. Tutaj można by zakończyć temat, zasłonić kurtynę i sztandar wyprowadzić, gdyby nie to, co przyszło do Polski z zachodu po roku 2000.

Spora grupa Polaków zafascynowana jest „zachodem” i modą, która stamtąd przychodzi. Swoje też dołożył George Soros, który postanowił zainwestować w upadłe towarzystwo anarchistów. Należy jednak rozdzielić „ideowych” anarchistów z XX wieku i tych nowych z XXI wieku. Według mnie jest to całkiem co innego, a łączenie owych dwóch grup uważam za krzywdzące dla tych starszych. Nie ma tutaj ciągłości, a grupa szkodników po prostu podpięła się pod wypaloną grupę społeczną. Podobnie, jak gumy do żucia „Turbo”, które obecnie można kupić w ‚Biedronce’ – nie mają nic wspólnego (poza nazwą) z gumami „Turbo”, popularnymi w latach 90-tych i są tylko ich marną podróbką. Starzy anarchiści byli charakterni i nigdy nie pozwoliliby się kupić, ani sterować. Tym właśnie cechują się środowiska oddolne. Z kolei „nowi” anarchiści to pachołki miliardera-spekulanta Sorosa, którzy ochoczo współpracują z Gazetą Wyborczą, policją, sądownictwem, samorządami, otrzymując od nich wsparcie medialne, prawne oraz finansowe. Ci „antysystemowcy” przy dowolnych kłopotach wołają na pomoc policję, która do niedawna była im bardzo przychylna. „Nowych” anarchistów jest w Polsce bardzo niewielu, pewnie nawet mniej, niż 1% liczby „starych” anarchistów, aktywnych w latach 90-tych. Jednakże są oni uprzywilejowani pod wieloma względami, stanowiąc dość istotną przybudówkę lewactwa.



Współczesne anarchistyczne bojówki, czyli Antifa – nie mają żadnych zasad walki, używając „brudnych”, mało rycerskich taktyk ulicznych, nie wymagających zbyt intensywnych treningów fizycznych. Jedyne wymaganie na rozmowie kwalifikacyjnej do Antify to to, żeby kandydat nie był gruby i umiał szybko biegać. Anarchiści i punki zazwyczaj mają niedowagę i potrafią biegać, ponieważ mając do wyboru kupno jedzenia albo kupno wina i narkotyków – zawsze wybiorą opcję numer dwa. Na koniec, żeby nie zdechnąć z głodu – jedzenie po prostu kradną, a to wymaga umiejętności szybkiego biegania w razie wpadki. Na manifestacjach z udziałem Antify w ruch idą przede wszystkim kije, sztachety, broń biała oraz obrzucenie rywala różnymi przedmiotami, a w razie czego ucieczka do komisariatu, squatu lub lokalu Krytyki Politycznej, ewentualnie partyzancki atak w dziesięciu na jednego i ucieczka. Jednak nawet do takich prostych zadań w Polsce trudno Sorosowi znaleźć ludzi (już kilka lat temu, przy 15% bezrobocia i lewackich rządach były z tym problemy, a teraz to już w ogóle). Dlatego głównym problemem współczesnych anarchistów w Polsce jest mała ilość członków oraz niemal zerowa „siła bojowa”, a są oni przecież hodowani jako bojówka uliczna, więc ich podstawowe zadanie to wywoływanie awantur. Soros do polityki i fundacji już swoje (zazwyczaj semickie) kadry dawno znalazł, więc anarchiści są mu potrzebni wyłącznie do protestów ulicznych. Jednakże ze swego podstawowego zadania Antifa się w Polsce nie wywiązuje, a pracodawca przecież nie będzie płacił za niewykonane zadania, wiec koło się zamyka. We Francji, Hiszpanii czy Niemczech anarchistyczne bojówki są całkiem liczne i dobrze wyszkolone, a gdy Soros sypnie groszem – może w zamian liczyć na dosyć dużą mobilizację i rozpierduchę (patrz filmik powyżej, na którym Antifa z Paryża „demonstruje” w przeddzień drugiej tury wyborów prezydenckich we Francji). W Polsce jednak, mimo usilnych prób – nie udało się wyhodować tego typu wojowników, a polskojęzyczna Antifa jest jak yeti, niby gdzieś są, ale nikt ich jeszcze na oczy nie widział (ograniczają się do internetu oraz nocnego malowania bohomazów na murach). Dla porównania: w latach 90-tych anarchiści i punki mieli się tak dobrze, że uchodząca za jedną z najlepszych w Polsce, kibolska bojówka Ruchu Chorzów nie potrafiła poradzić sobie z lokalną knajpą „Graffiti”, działającą przez kilka lat rzut beretem od ich stadionu. 20 lat później „Graffiti” jest zamknięte na cztery spusty, a gdyby dziś zebrać wszystkich anarchistycznych bojówkarzy z całej Polski – prawdopodobnie dostaliby oni w cymbał od kibolskiej ekipy średniej klasy, a co dopiero od czołowej… Gdy 20 lat temu w „Graffiti” ktoś rzucił hasło „kibole atakują” – wszyscy wybiegali na zewnątrz w bojowych nastrojach, aby odpierać atak. Dzisiaj, takich miejsc jak „Graffiti” jest w Polsce 100 razy mniej i gdy pada tam hasło „kibole atakują” – wszyscy dzwonią po policję, a ci z zewnątrz uciekają w podskokach do środka modląc się, żeby zdążyć wskoczyć, zanim drzwi zostaną zabarykadowane… Współcześni anarchiści stali się więc karykaturą swych starszych kolegów (liczebnie, jakościowo i ideologicznie).

Mizerna siła bojowa to gigantyczny powód do zmartwień dla Sorosa i samych anarchistów, którzy nie są w stanie spełnić swojego głównego zadania. Soros wpakował już w nich sporo pieniędzy, a efekty są opłakane, więc przy obecnym odcinaniu lewactwa od koryta – anarchiści są nieliczni, nieopłaceni, niezmotywowani a ich przyszłość jawi się w (nomen omen) czarnych barwach. Na zachodzie jest inaczej – tam podłączone pod finanse publiczne, anarchistyczne lewactwo i Antifa mają się stosunkowo dobrze, posiadając siłę przyciągania młodych. Spora zresztą część polskojęzycznych anarchistów odpuściła sobie Polskę i wyjechała do miast typu Berlin, Hamburg, Londyn, Paryż, Barcelona, Amsterdam, Ateny, gdzie działają prężne, dobrze opłacone oddziały Antify. Przede wszystkim kraje zachodnie na własnej skórze nie przeżyły „słodyczy” komunizmu, więc dużo łatwiej można tam teraz krzewić marksistowsko-trockistowską ideologię. Kraje byłego Układu Warszawskiego są na to uodpornione, jak na różyczkę i świnkę.


Szczyt ulicznych możliwości polskojęzycznej Antify – uszkodzenie muralu o 3 w nocy, potem „Usain Bolt”, nazajutrz wysłanie niepozornej dziewczyny żeby zrobiła zdjęcie i na koniec zbieranie lajków na Pejsbuku.

Zachodnia Antifa rekrutowana jest (z powodzeniem) głównie w 3 miejscach:

internet
stadiony piłkarskie
uczelnie wyższe
W Polsce zostaje im tylko internet, a i tam Antifa jest raczej pośmiewiskiem, nie licząc kilku ultra-lewackich, „specjalistycznych” stron i fanpejdżów typu „towarzystwo wzajemnej adoracji”, gdzie każde inne poglądy są od razu banowane przez moderatorów. Uczelnie wyższe w Polsce opanowane są wprawdzie przez lewactwo, jednak lewaccy studenci (zwłaszcza rodzaju żeńskiego) nie po to 5 lat studiują gendery, kultury orientalne czy stosunki międzynarodowe, żeby potem biegać po manifach i rzucać kamieniami w kościoły. Oni mają dużo większe ambicje – chcą być jak Yga Kostrzewa, Rafał Pankowski, Dariusz Paczkowski czy Jaś Kapela. Wykłady, instytucje samorządowe, panele dyskusyjne, dotacje, subwencje, wyjazdy służbowe, wywiady, błyski fleszy, sława, malowanie murali, NGO, kilka tysięcy euro dochodu miesięcznego z anarchistycznego „zawodowstwa”. To jest właśnie marzenie każdego anarchistycznego studenta (studentki), a nie „czarny blok” i gaz w oczach. Dlatego polskie uniwersytety nie dostarczają zbyt wielu żołnierzy do Antify, pomimo dość dużego zlewaczenia tego środowiska.

Jeszcze gorzej jest na stadionach piłkarskich. We Włoszech, Francji, Niemczech, Hiszpanii, Szwecji czy Grecji istnieją liczne grupy kibicowskie o nastawieniu ultra-lewicowym. Najsłynniejszą lewacką ekipą piłkarską świata są kibole FC St. Pauli Hamburg. Dla ciekawych – TUTAJ dobry i obszerny tekst o tym klubie. Jego kibice to członkowie Antify, którzy wywieszają na meczach flagi Lenina i Che Guevary, mocno udzielając się politycznie i ulicznie. Są lewakami, antykatolikami, promują sprowadzanie islamskich nachodźców. Dla Sorosa – jak znalazł. Oni walczą dla niego, a on przez swoją piramidę instytucyjną załatwia im pieniądze i ochronę prawną. Inna lewacka ekipa to hiszpańska FC Sevilla, która ma na pieńku z kibolami Śląska Wrocław. Pod Madrytem działają lewaccy kibole z Rayo Vallecano, którzy ostatnio skutecznie zablokowali przejście do ich drużyny Ukraińca Romana Zozuli, ponieważ piłkarz ten ma poglądy prawicowe (wyobrażacie sobie co by się działo w mediach, gdyby np. kibice Legii zablokowali transfer murzyna albo geja z powodu „różnic światopoglądowych”?). Lewackich ekip jest w Europie zachodniej i południowej mnóstwo, niemalże tyle samo, ile prawicowych. Stanowią oni trzon wojującej Antify.



W Polsce (oraz krajach postsowieckich na wschód od Polski) wszystkie (bez wyjątku) ekipy kibicowskie mają poglądy prawicowe, albo nawet ultra-prawicowe (niestety na Ukrainie wiąże się to z antypolską banderyzacją środowiska kibolskiego, ale nie o tym temat). Antifa w Polsce stoi bardzo słabo, ponieważ nie mają gdzie rekrutować ludzi, a nasza złota młodzież ma poglądy raczej prawicowe, ewentualnie są kujonami lub NERD-ami, a do lewactwa im (na szczęście) bardzo daleko.

W 2012 i 2013 roku Platforma Obywatelska, Soros, Gazeta Wyborcza oraz należące do Sorosa i piłkarskiego FARE – Stowarzyszenie „Nigdy Więcej” próbowali zainstalować Antifę na stadionie Polonii Warszawa. Plan był chytry i misterny. W całej Polsce panowało wówczas spore futbolowe podniecenie w związku z organizacją Mistrzostw Europy w 2012 roku. Moda na piłkę była duża, wybrano klub niemal bez kibiców, z dosyć bogatą historią sportową i mianem legendy, ze stadionem położonym w dobrej lokalizacji w stolicy. Polonia Warszawa była w czasach PRL gnębiona przez władze komunistyczne, co byłoby świetnym alibi na wywieszane przez nich rozliczne Che Guevary, Leniny, Staliny i Marksy – Antifiarze z Polonii mogliby zawsze powiedzieć, że Legia, Lech, Wisła, Górnik i wiele innych dużych klubów było pupilkami władz PRL, więc niech się lepiej nie mądrują na temat komunizmu. Gdyby plan lewaków wypalił – bogaty sponsor dla Polonii szybko by się znalazł (np. sieć kin Helios czy jakiś zagraniczny bank). Prezydent Gronkiewicz-Waltz na pewno postawiłaby im nowoczesny stadion z publicznych pieniędzy i z czasem powstałby silny sportowo klub o charakterze lewackim, stawiany oczywiście za wzór do naśladowania. Reprezentował by on Polskę na arenie międzynarodowej. Na trybunach wisiałyby flagi „Refugees welcome„, flagi z sierpem i młotem, a w lewackich mediach byłyby liczne laudacje, typu „Dlaczego średniowieczni kibice innych klubów nie są tacy europejscy i nowocześni, jak kibice Polonii?„. Wspierana politycznie, policyjnie i medialnie machina Antify na stadionach zostałaby rozkręcona na dobre, więc z czasem pewnie pojawiałyby się w Polsce kolejne lewicowe ekipy kibicowskie, które miałyby „sztamę” między sobą nawzajem oraz z całym lewactwem Sorosa (które jak wiemy – jest bardzo skonsolidowanym środowiskiem). Sytuacja zmierzałaby do „pluralistycznego” modelu kibicowskiego, znanego na zachodzie. Plany były ambitne, ale najpierw trzeba było zacząć od zera, zaszczepiając lewactwo na stadionie Polonii Warszawa. Uzbierano więc z łapanki kilkadziesiąt anarchistów z całego Mazowsza (ponoć również z innych regionów, a nawet z zagranicy), którzy nagle zaczęli uczęszczać na mecze Polonii. Na początku po prostu przychodzili na stadion i oglądali futbol, trzymając gęby na kłódkę, nie dając nikomu okazji do spuszczenia sobie wpierdolu. Gdyby byli bardziej cierpliwi i wykonywali „pracę u podstaw” – być może by im się udało stworzyć pierwszą lewicową ekipę kibicowską w Polsce, która pewnie z czasem znalazłaby naśladowców w kolejnych miastach. Jednakże Antifa z Polonii i ich mocodawcy popełnili duży błąd strategiczny. Oni powinni najpierw pochodzić na mecze przynajmniej jeden cały sezon, wkupić się w towarzystwo, pojechać na kilka wyjazdów, odnieść jakieś kibicowskie sukcesy. Nie zrobili tego, natomiast dosyć szybko zaczęli kozakować i kreować się na „decyzyjnych”, którzy rozdają karty. Raptem po kilku meczach zaczęła rozpisywać się o nich Gazeta Wyborcza (w samych superlatywach) i inne lewackie media, jak to dzielni „antyfaszyści” gnębią „nazioli” na trybunach przy ulicy Konwiktorskiej. Antifiarze założyli sobie nazwę „Black Rebels”, poczuli wiatr w żaglach, zachęceni wsparciem medialnym i politycznym rządzącej wówczas Platformy Obywatelskiej. Atmosfera na kolejnych meczach Polonii się zagęszczała, narastał konflikt wewnętrzny między Antifą, a chodzącymi tam dotychczas antykomunistami. Obie strony przez kilka tygodni „badały teren”, bo ani jedni, ani drudzy nie byli zbyt silni, więc ryzyko porażki było spore. Wiosną 2013 roku nadszedł sądny mecz, czyli prestiżowe derby z Legią Warszawa. Atmosfera na trybunie Polonii od początku meczu była napięta, jak plandeka na Żuku. W końcu nadeszła nieunikniona konfrontacja – lewactwo zostało pobite, upokorzone i przegonione na skraj sektora. Antifa i jej mocodawcy popełnili wówczas duży błąd taktyczny. To właśnie na mecz Polonia-Legia mieli ściągnąć lewacką bojówkę z Berlina (a nie na Marsz Niepodległości, gdzie Niemcy narobili tylko wstydu całemu swojemu środowisku, wiejąc całym peletonem do lokalu Krytyki Politycznej). Gdyby na meczu z Legią „Black Rebelsi” mieli wsparcie Niemców – prawdopodobnie odnieśliby trwały sukces, zgodnie z zasadą: „nikt nie lubi kilka dni później wracać na miejsce własnego wpierdolu„. Stało się jednak odwrotnie – Niemcy spędzili wieczór na Kreuzbergu, a osamotniona polskojęzyczna Antifa dostała przy Konwiktorskiej w dzban od młodych narodowców, przy akompaniamencie przyśpiewek: „precz z komuną” i „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę„.



Po samym meczu Antifa jeszcze dosyć mocno się odgrażała i chyba sami wówczas nie przypuszczali, że ich pięć minut na polskich stadionach właśnie dobiegło końca. Wydali „groźne” oświadczenie, zawierające taki fragment:

Do Polonistów spod znaku krzyża celtyckiego wycierających sobie mordę patriotyzmem: będziecie konsekwentnie dojeżdżani na wszelkie możliwe sposoby, aż do skutku, jeśli nie na stadionie to poza nim. Nie tylko w dniu meczu. Od tej pory jest to priorytet dla całego stołecznego środowiska anty nazi, a anonimowi dla nas nie jesteście.

TUTAJ jest tekst na temat opisywanych wydarzeń. Jest to ultra-stronniczy portal „Natemat”, więc trzeba wziąć na to poprawkę. Opis jest taki, że to niby Antifa była na „Konwiktorskiej” od początku, a narodowcy pojawili się na trybunach Polonii, wyskakując jak Filip z konopii. Prawda jest taka, że było dokładnie odwrotnie – to Antifa (decyzją ewidentnie odgórną) próbowała przejąć trybuny, wchodząc tam nagle z zewnątrz. Na portalu Tomasza Lisa czytamy:

Zaczęła się właśnie walka o tożsamość Polonii Warszawa, a w szerszym kontekście – zaczyna się walka o odzyskiwanie polskich trybun z rąk ksenofobicznych, rasistowskich, faszyzujących bojówek. Jest to pierwsza taka sytuacja gdzie „zwykli” kibice otwarcie występują przeciw agresywnym chuliganom. Może poloniści dadzą przykład innym klubom? Może warto się w tę walkę włączyć i wspierać kibiców Polonii, którzy chcą na swojej trybunie normalności?

Czas jednak pokazał, że walka właśnie się zakończyła. Internet swoje, a ulica swoje. Po meczu Polonii z Legią – nikt już więcej nie widział Antify na jakimkolwiek polskim stadionie. Od feralnego meczu Antifa z „Black Rebels” zeszła do podziemia, czyli do internetu. Zostało im tylko siedzenie na pejsbuku i słuchanie piosenki Andrzeja Piasecznego „Niecierpliwi”. Na mecze przestali chodzić, ale fanpejdż „Black Rebels” na pejsie do dzisiaj jest bardzo prężny – każdego dnia wklejają tam mnóstwo spamu z TVN, Gazety Wyborczej czy Oko-Press. Taka też jest ogólna kondycja całej polskojęzycznej Antify – internet, a potem długo, długo nic. W tymże internecie wklejają pro-opozycyjne artykuły, w kółko te same smuty o odradzającym się faszyzmie oraz filmiki, jak to „leją faszystów”, ale… w innych krajach. W internetowej społeczności Antify brak jednak najważniejszego, czyli jakichkolwiek ich sukcesów na terenie Polski.


Squat w Londynie

Obecnie główne miejsca pozainternetowego życia Antify to tzw. squaty. Są to pustostany, nielegalnie zajęte przez lewaków, gdzie budowane są (nomen omen) komuny. Sama idea jest z pozoru słuszna – w Polsce (i innych krajach) jest dużo bezdomnych oraz dużo pustych budynków. Dlatego trzeba bezdomnym oddać pustostany i wszyscy będą szczęśliwi. W teorii wygląda to pięknie, z praktyką jest niestety gorzej. Przede wszystkim taki squat nielegalnie podłącza się do źródeł wody i energii, nie płacąc za to ani grosza (stratę pokrywa miasto, a więc wszyscy jego mieszkańcy). Podatku gruntowego też oczywiście nie płacą. Squattersi mają duże wsparcie mediów i polityków, więc dosyć skutecznie potrafią wywierać presję na samorządy, które na koszt podatnika remontują im te squaty oraz dostarczają tam licznych dóbr. Powiązane z nimi lewackie organizacje pozarządowe (finansowane z pieniędzy publicznych) przekazują im duże sumy pieniężne oraz pozapieniężne. W samych squatach prawie nikt nie pracuje, kwitnie prostytucja, handel narkotykami, są to beznadziejne siedliska patologii. Gdy przeciążony strop squatu zwali się komuś na głowę i przyjedzie tam ekipa TVN24 – mieszkańcy nie powiedzą do kamery: „To nasza wina, wzięliśmy budynek za darmo, więc powinniśmy dbać o jego stan techniczny„, lecz zamiast tego będą oskarżycielskie teksty: „Skandal! Dlaczego państwo do tego dopuściło? Gdzie my żyjemy, w średniowieczu?„. Oficjalne więc – squat to pustostan, który i tak stałby pusty, więc „komu to przeszkadza” i „mieszkanie jest prawem, a nie przywilejem”. W praktyce jednak – podatnik płaci ponad 1.000 złotych miesięcznie na utrzymanie jednego squattersa. Władzom bardzo trudno wywalić tych ludzi na zbity ryj, bo mają oni najlepszych prawników, zapewnionych przez Sorosa. Każda próba oczyszczenia squatu kończy się błyskawicznym „miasteczkiem medialnym”, organizowanych przez GW i TVN, co wywiera dużą presję na zaniechanie eksmisji pasażerów na gapę. Na każdym squacie są też numery telefonów do lewackich polityków typu Wanda Nowicka czy Robert Biedroń, którzy w mgnieniu oka pojawiają się na miejscu w razie zagrożenia. „Antysystemowcy” z Antify mają więc wielu sprzymierzeńców, którzy firmują proceder zajmowania cudzego mienia.


Jest opresja – jest opór. Są pieniądze – nie ma oporu.

Najnowszą metodą pozyskiwania funduszy przez squattersów z Antify są haracze. Szlaki przetarł squat „Od:Zysk” z Poznania (ul. Paderewskiego 1, kilkadziesiąt metrów od Ratusza). Po twardych negocjacjach – postanowili opuścić oni budynek w zamian za 125 tysięcy złotych. Ideowcy pełną gębą… Gdyby istniał wehikuł czasu i wysłano anarchistów z festiwalu w Jarocinie do „anarchistów” ze sprzedanego squatu „Od:Zysk” – prawdopodobnie doszłoby do solidnego mordobicia, spowodowanego złamaniem anarchistycznych ideałów i sprzedawaniem się jak prostytutki. Gdyby ożywić Sida Viciousa i wysłać go do poznańskich „anarchistów” – pozabijałby wszystkich przy pomocy gitary basowej za ośmieszanie subkultury, którą współtworzył. Obecna Antifa ze squatów skopiowała więc finansową metodę swych sorosowych kumpli, ekologów. Jedni przykuwają się do drzew, drudzy przykuwają się do budynków, a potem za określoną kwotę oferują właścicielowi uwolnienie terenu od swojej obecności. Współcześni anarchiści mają dużo wspólnego z tzw. „uchodźcami” z krajów islamskich – wspierają się nawzajem, są roszczeniowi, domagają się życia na koszt podatnika, uważają się za niezależną elitę intelektualną, a są tylko społeczną niziną nastawioną na przyziemne rozrywki oraz pachołkami polityków, mediów i Sorosa.

Polskojęzyczna Antifa nigdy nie była silna, ale takiej „lipy” jak obecnie – jeszcze nie przeżywali. Ostatnio nawet Jaok z pyta.pl zabrał im flagę (będąc sam i mając w ręku mikrofon – KLIK). Kto z nich miał choć minimum mózgu – szybko zrozumiał, że jest tylko narzędziem, używanym do celów politycznych. Zostali wiec tylko półgłówki, ćpuny i pożyteczni idioci. W latach 2008-2015 Antifa miała dość duży parasol ochronny ze strony rządzącej Platformy Obywatelskiej (policja, sądownictwo, media). Dlatego niekiedy, po ogólnopolskiej mobilizacji organizowali jakieś kilkusetosobowe manifestacje „antyfaszystowskie” (oczywiście były to legalne zgromadzenia w śródmieściach dużych miast, gdzie na jednego uczestnika przypadały 2 kamery i 3 policjantów). Po objęciu władzy przez PiS – ochrona Antify zmniejszyła się. Zaczęli oni być traktowani jak zwykli obywatele, co jest dla nich dużym zagrożeniem. Antifa jest bardzo rozpieszczona przez poprzednie władze i chyba nie rozumieją powagi obecnej sytuacji. Dotychczas musieli tylko zaszczycić swoją obecnością pikietę czy blokadę, gdzie mogli za darmo napić się herbaty i zjeść ciacho. Czekały na nich przygotowane przez organizatora transparenty i bannery, musieli tylko wybrać sobie jeden z nich. Gdy któryś zażyczył sobie tęczowy pióropusz (bo inaczej nie przyjdzie na manifę) – organizator robił dla niego tęczowy pióropusz. Byli oni jak rozpieszczone dzieci. Mieli przyzwolenie polityczne na bicie, demolowanie i rzucanie kamieniami, bo każdy miał trzech osobistych policjantów do ochrony, a w razie czego bronił go najlepszy mecenas, dobrze ulokowany towarzysko w „niezawisłym” sądownictwie. Nagle jednak zmienił się rząd, który cofnął im te wszystkie bonusy, zrównując ich prawa z pozostałą częścią społeczeństwa. W szkole podstawowej miałem jednego bardzo irytującego osobnika, który każdego doprowadzał do szału (donosił, rozpowszechniał plotki i robił inne denerwujące rzeczy). Miał on starszego brata, słynnego w całym mieście dresiarza-zabijakę. Dlatego też nikt tego młodego nie ruszał, choć pół szkoły śniło o tym, aby nakopać mu do dupy. Młody cwaniakował, kozaczył, bo zawsze mógł liczyć na pomoc starszego brata. Przyzwyczaił się do ochrony. W końcu starszy braciszek poszedł na rok do wojska, a nazajutrz młody dostał po ryju od czterech różnych osób. Nigdy nie widziałem bardziej zdziwionego wyrazu twarzy. On autentycznie nie rozumiał, dlaczego dostał i jak to się mogło stać. Wszak do tej pory nikt mu nie robił krzywdy. Dokładnie taka sama sytuacja jest z Antifą. Stracili oni „starszego brata” i z przyzwyczajenia dalej kozakują, ale niechęć społeczna dla nich jest tak duża, że przy pierwszej okazji może dojść do pogromu. Oni w razie „dostania w mazak” też będą wielce zdziwieni. Normalny człowiek, gdy idzie na uliczną rozpierduchę – bierze pod uwagę, że może ucierpieć. Antifa jednak myśli inaczej – dla nich protesty uliczne to tylko zabawa, w której nic im się nie może stać, bo w razie czego policja ich obroni.


Gdy tracili tą flagę, pewnie też byli zdziwieni

Podobna sytuacja ma miejsce w USA, gdzie po objęciu fotela prezydenckiego przez Donalda Trumpa – Antifa straciła ochronkę policyjno-sądową. Znamienne są dwa wydarzenia w Berkeley w Kalifornii. Na początku marca było TAK – Antifa zaatakowała zwykłych, pokojowo nastawionych ludzi na wiecu poparcia dla Trumpa. Miesiąc później w tym samym mieście prawicowcy wiedzieli już, czego się można spodziewać, więc wystawili dużo bardziej bojowy skład. Skończyło się TAK – zwróćcie uwagę na zdziwione twarze obitych lewaków z Antify. Oni nie rozumieją, dlaczego dostali. Chcą, żeby ktoś ich uszczypnął, bo nie bardzo wiedzą o co chodzi. Wszak nikt ich przed tym nie ostrzegał. Dotychczas to oni bili wroga, wspólnie z policją, a na koniec wróg zostawał aresztowany. Zero ryzyka. A teraz, co to ma w ogóle być? Biją naszych? To przecież niesprawiedliwe! Inna historia z USA – działaczka Antify Lacy McAuley – KLIK. Też pewnie była mocno zdziwiona podczas spotkania z mieczem Allaha, wszak nauczono ja, że islam jest dobry, a chrześcijaństwo jest złe. Lewacy przyzwyczajeni są do tego, że nigdy im się nic nie stało, a potem przeżywają szok. Dotychczas przychodzili na manifestacje z zakazanymi przez konstytucję flagami reżimu totalitarnego (sierp i młot), a policja zamiast ich aresztować – jeszcze ich ochraniała, aresztując tych, którzy chcieli te flagi zabrać i zniszczyć.

Gazeta Wyborcza i spółka robią co mogą, aby zmobilizować polskojęzyczną Antifę do ulicznych walk antyrządowych, ale gdyby Antifa dała się przez nich podjudzić – doszłoby do rzezi niewiniątek. Ich siła bojowa jest bardzo niska, więc przy pierwszym starciu padną na asfalt – dla własnego dobra niech lepiej poprzestaną na internecie, partyzantce i nocnym smarowaniu po murach. Policja skupiona jest obecnie na utrzymaniu spokoju i wyłapaniu agresorów (z obu stron), a nie na ochronie awanturujących się lewaków, jak to było do niedawna. W efekcie dochodzi do groteskowych sytuacji, jak ta z Poznania, gdzie nastaje wielkie zdziwienie i oburzenie, że policjanci zatrzymali agresywną lewaczkę. Biedaczysko jest tak bardzo zdziwione, że woła do policjanta „puszczaj chuju” (w domyśle: „ślepy jesteś? to nie mnie masz wsadzać do radiowozu, tylko tych drugich, nie ujdzie ci to płazem, złożę oficjalną skargę w Gazecie Wyborczej!”). Ona jest przekonana, że to musi być jakaś pomyłka, no bo przecież dotychczas zatrzymywano wyłącznie narodowców, a nigdy lewaków. „Ej, zadzwońcie do mojego taty” – on załatwi co trzeba i zaraz mnie wypuszczą. Była ona tak bardzo przekonana o swoim bezpieczeństwie i „ochronce”, że poszła wziąć udział w ulicznej zadymie, zostawiając w domu chore dziecko (pewnie wkrótce dostanie nagrodę „superbohaterki” od „Wysokich Obcasów”). Poznań obecnie (obok Warszawy) jest stolicą polskojęzycznej Antify, bo mogą w tych miastach liczyć na duże wsparcie Ratusza. Mają tam kilka narkotykowych squatów. Poza Warszawą i Poznaniem Antifa nie jest zdolna do zebrania się w liczbie większej, niż towarzyszący im reporterzy Gazety Wyborczej i politycy opozycji. Zbliżają się wybory samorządowe i mocno liczę na to, że sporo się w tej kwestii zmieni. Antifa bez publicznych pieniędzy po prostu rozsypie się do reszty, bo Soros i Gazeta Wyborcza sami tną koszty, gdzie się tylko da. U mnie na Śląsku Antify niemalże nie ma (nie licząc internetu i okazjonalnych koncertów muzycznych, gdzie przy asyście policji zjeżdżają się anarchiści z całej Polski, zamykając się od wewnątrz na siedem spustów przy 40 stopniowym upale), życzyłbym sobie i Wam, aby podobna sytuacja zapanowała w całym kraju.

Jak starałem się udowodnić w tym tekście – anarchiści to grupa społeczna, która w ostatnich 30 latach zaliczyła chyba największy „zjazd”, jaki tylko można sobie wyobrazić (ilościowy, jakościowy i tożsamościowy). Ich największym błędem było wejście do sojuszu z władzą i mediami. Myśleli, że to doda im siły, ale stracili tylko swoją oddolność, bunt, ideowość, świeżość. Niegdyś antykomuniści – dzisiaj komuniści, w dodatku sprzedajni, dyspozycyjni. Taka banda nie jest w stanie przyciągać młodych i na szczęście zdycha na naszych oczach. Musimy jednak monitorować sprawę, bo w wielu krajach zachodu Antifa ma gigantyczny wpływ na islamizację oraz zwalczanie konserwatyzmu. Jej ewentualne odrodzenie w Polsce byłoby gigantyczną tragedią dla naszego kraju. Na pewno w tym odrodzeniu pomogłaby potencjalna rządząca koalicja pachołków Sorosa i Brukseli, czyli PO-Nowoczesna-PSL-SLD-Razem, którzy wznowiliby pomoc finansową, policyjną, prawną i medialną dla Antify (nie namawiam na głosowania na PiS, chyba że narodowcy nadal będą w politycznej rozsypce, ale wtedy i tak lepszy będzie Kukiz lub Korwin).

...

Bardzo wazne! To co jest teraz nazywane anarchizmem to sa najemnicy NWO! Po prostu z kasy przekreconej na roznych ,,kryzysach finansowych" sa utrzymywane hordy ktorych zadaniem jest byc na rozkaz. I robic co trzeba! I oni wlasnie atakuja koscioly a przyszlosci beda narzedziem antychrysta. Beda mordy na ksiezach i wielkie przesladowanie!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:36, 21 Wrz 2018    Temat postu:

Elektrowstrząsy powracają do łask w edukacji. Matrix jest coraz bliżej »

Amerykańscy naukowcy twierdzą, że odkryli sposób na bezpośrednie wprowadzanie wiedzy do mózgu za pomocą elektrowstrząsów. Czy Matrix jest naprawdę tak blisko? Eksperyment spotkał się ze sporą falą krytyki.

...

Super! Satanisci od dawna tak ,,ucza" swoje dzieci. Czipy666 elektrowstrzasy! Nowy Porzadek Swiata!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:20, 23 Wrz 2018    Temat postu:

Pouczająca historia o tym, jak o. Pio wyrzucił diabła z konfesjonału
Gelsomino del Guercio | 23/09/2018
PADRE PIO DEVIL
Public Domain
Udostępnij 46
Według świętego z Pietrelciny szatan przyszedł do niego w postaci wysokiego, smukłego, eleganckiego mężczyzny. O zdarzeniu opowiada jeden z jego duchowych synów.

Grzechy „nieumyślne” i „naturalne”
Ojciec Tarcisio da Cervinara był jednym z najbliższych współpracowników o. Pio w San Giovanni Rotondo. To jemu święty wyjawił, że spotkał szatana w ludzkiej postaci. Zdarzenie miało miejsce w konfesjonale.


Czytaj także:
3 modlitwy o specjalne wstawiennictwo św. ojca Pio
„Pewnego ranka – opowiadał o. Pio – kiedy spowiadałem mężczyzn, przyszedł do mnie jakiś wysoki, smukły pan, ubrany z wyszukaną elegancją, niezwykle uprzejmy w obyciu. Nieznajomy uklęknął i zaczął wyznawać grzechy. A były to grzechy wszelkiego rodzaju: przeciwko Bogu, bliźniemu, przeciwko moralności, wszelkie wynaturzenia”.

Ojca Pio uderzyło jedno: „Na wszystkie zarzuty, nawet po moim pouczeniu, w którym powołałem się na słowo Boże, nauczanie Kościoła, moralność świętych, ten enigmatyczny penitent ripostował, niezwykle zręcznie i z przesadną uprzejmością usprawiedliwiając wszelkiego rodzaju grzechy jako nieumyślne, a zarazem przedstawiając wszelkie grzeszne czyny jako normalne, naturalne, moralnie obojętne”.

Dotyczyło to, ciągnął o. Pio, „nie tylko przerażających grzechów przeciwko Bogu Ojcu, Jezusowi, Matce Bożej i Świętym, których nigdy nie nazywał wprost, a jedynie posługując się bezczelnymi peryfrazami, ale i najobrzydliwszych, najohydniejszych grzechów, sięgających dna”.



Powiedz: Niech żyje Jezus, niech żyje Maryja
Odpowiedzi tajemniczego penitenta zdumiały o. Pio. „Zacząłem się zastanawiać: Kto to? Skąd przychodzi? Któż to może być? Przyglądałem mu się uważnie, próbując odczytać coś z rysów twarzy, a zarazem nadstawiałem uszu na każde słowo, tak, by nic nie uronić i w pełni je zrozumieć”. Co się stało potem?

O. Pio tak wspomina ten moment: „Zdecydowanym i władczym głosem rozkazałem mu: Powiedz: niech żyje Jezus, niech żyje Maryja. Jak tylko wypowiedziałem te najsłodsze i najpotężniejsze imiona, szatan natychmiast zniknął w błysku ognia, pozostawiając po sobie nieznośny, obrzydliwy fetor” („Ojciec Pio nella mia vita” – audycja nadana przez stację Tele Radio Padre Pio).


Czytaj także:
Pełne humoru cuda ojca Pio


Co o. Pio mówił opętanym
O. Tarcisio uczestniczył w wielu egzorcyzmach odprawianych przez o. Pio. „Byłem świadkiem wielostronnego podejścia o. Pio do takich przypadków. Wiele razy, kiedy przyprowadzano do niego chorych uważanych za opętanych, przeszywał ich przenikliwym spojrzeniem, po czym zwracał się do chorego i do tych, którzy z nim przyszli: „Lecz się”, „Trzeba go leczyć”. W takich przypadkach było jasne, że to nie opętanie, tylko choroba psychiczna.

Egzorcyzmy odprawiane przez o. Pio, wspomina o. Tarcisio, „naśladowały metodę Jezusa: mieściły się w jednym słowie”.

Na wrzaski, miotanie się opętanych i próby fizycznej napaści, święty nieznoszącym sprzeciwu głosem nakazywał: „Milcz!”, „Dosyć!”, „Przestaniesz wreszcie?” albo nawet „Idź precz!”. Po tych słowach „opętany natychmiast odzyskiwał spokój”.



Gorszy niż święty Michał!
Przed opuszczeniem ciała opętanego szatan krzyczał na o. Pio: „Ojcze Pio, nękasz nas bardziej niż św. Michał!” albo „Ojcze Pio, przestań nam zabierać dusze, a przestaniemy cię dręczyć!”.

„Kiedyś, po takich słowach – wspomina o. Tarcisio – powiedziałem Ojcu: Ojcze duchowy, słyszałeś, co powiedział diabeł? A on odparł: Szatan się mnie boi! (Il settimanale di Padre Pio, 2017).

Na wrzesień przypadają dwie ważne rocznice związane z życiem o. Pio: stulecie otrzymania stałych stygmatów (20 września 1918 r.) i pięćdziesiąta rocznica śmierci (23 września 1968).

...

I to jest znakomite! To jest apokaliptyczny antychryst! Nie jakis Hitler czy Stalin. ,,Milutki sympatyczny pan" ktory ,,logicznie" przekonuje ze perwersja jest znakomita konieczna potrzebna! To juz macie w mediach! Strzecie sie!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy