Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Afery kaczymu, tylko te wykryte!

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:20, 18 Sie 2017    Temat postu: Afery kaczymu, tylko te wykryte!

Dokumentujmy afery kaczyzmu bo to jest wladza kryminalna. Ostatnio w Rytlu byl wielki skandal:

Dla Kurskiego i jego dziwek kara smierci to malo. Trzeba by wrocic do łamania kołem!
A jak bylo naprawde?!


SZOK I SKANDAL UZYLI WOJSKO TYLKO DO KRECENIA REKLAMOWKI DO TVP! A TAM TRAGEDIA! TO NIE LUDZIE TO BESTIE!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:40, 24 Sie 2017    Temat postu:

RMF 24
Fakty
Polska
​Afera z przetargiem na autobusy dla wojska. Mogą być problemy z pozwem wobec byłego dyrektora
​Afera z przetargiem na autobusy dla wojska. Mogą być problemy z pozwem wobec byłego dyrektora

1 godz. 43 minuty temu

​Dyrektor sprzedaży spółki Autosan, zwolniony dyscyplinarnie z firmy po skandalu z przetargiem na autokary dla wojska, został zatrudniony w firmie we wrześniu zeszłego roku - dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM. To poddaje w wątpliwość twierdzenia resortu obrony, że ten były pracownik był związany z poprzednią ekipą.
Zakład Autosan w Sanoku
/Darek Delmanowicz /PAP


W "Faktach ujawniliśmy", że sanocka firma straciła szansę na start w przetargu, bo zwolniony dyrektor spóźnił się 20 minut ze złożeniem oferty. Trudno jednak mówić o powiązaniach tego człowieka z poprzednikami, bo Polska Grupa Zbrojeniowa kupiła upadający Autosan w lutym 2016 roku.

We władzach znaleźli się nowi ludzie, wyznaczeni już za czasów rządu PiS. Dyrektor, którego wyrzucono z firmy, został zatrudniony pół roku później. Wcześniej, jak ustalili dziennikarze RMF FM, pracował w prywatnych firmach. Dziś jest on jedynym odpowiedzialnym - jak przekonuje PGZ - za zaistniały skandal.

Mogą być problemy z zapowiadanym pozwem cywilnym o odszkodowanie, który zapowiedziano wobec byłego dyrektora. Według naszych rozmówców RMF FM, trudno go sformułować, bo Autosan nie wziął udziału w przetargu, więc nie wiadomo, czy by wygrał.

Sama spółka napisała wczoraj, że złożenie oferty nie oznacza jeszcze zwycięstwa w przetargu. Co więcej, w komunikacie zaznaczono, że w warunkach preferowano dostawców autobusów wysokopokładowych, których Autosan nie produkuje. Co ciekawe, ten fragment zniknął z oświadczenia spółki.

...

SZOK KŁAMALI ŻE TO CZŁOWIEK TUSKA TYMCZASEM TO ONI GO POWOŁALI! Widzicie jakie szuje? Do wszystkiego zdolne! Macierewicz by wlasna matkę oskarzyl to co mu tam! Ja nie wiem kto jeszcze oglada tvp lub Rydzyka! To medialo kryminalne wsparcie rzadzacego gangu! Ale czasy! Apokalipsa!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 10:18, 25 Sie 2017    Temat postu:

RMF 24
Fakty
Polska
Szydło o sprawie Autosanu: Jestem zbulwersowana, poleciłam ministrowi wyciągnięcie konsekwencji
Szydło o sprawie Autosanu: Jestem zbulwersowana, poleciłam ministrowi wyciągnięcie konsekwencji

Wczoraj, 24 sierpnia (17:39)

Premier poleciła wyjaśnienie i wyciągnięcie konsekwencji w sprawie afery przy przetargu na autobusy dla wojska. Pytana przez naszego reportera o reakcję na informacje RMF FM o kompromitacji zakładów Autosan, Beata Szydło oświadczyła, że zobowiązała nadzorującego Polską Grupę Zbrojeniową ministra Henryka Kowalczyka do wyjaśnienia sprawy.
Beata Szydło
/Jacek Turczyk /PAP

Jak ujawnili nasi dziennikarze śledczy, firma Autosan straciła szanse na start w przetargu, ponieważ spóźniła się ze złożeniem oferty o 20 minut. Zwolniony został już dyrektor sprzedaży spółki.

Szydło była pytana na konferencji prasowej, czy zwolnienie osoby odpowiedzialnej za złożenie po terminie oferty firmy Autosan na dostawę autobusów dla wojska kończy sprawę związaną z przetargiem na autokary dla polskiego wojska.

Według mnie to zwolnienie absolutnie nie kończy sprawy. Ja rzeczywiście byłam w tym zakładzie w Autosanie, ratowaliśmy wtedy tę firmę i były deklaracje, że zakład dostanie wsparcie i będzie ratowany - powiedziała Szydło. Dlatego jestem zbulwersowana tym, co się stało. Ale przede wszystkim oczekuję wyjaśnień. Dlatego poleciłam panu ministrowi Henrykowi Kowalczykowi, który w moim imieniu pełni nadzór nad Skarbem Państwa, pełne wyjaśnienie i również wyciągnięcia konsekwencji, jeżeli taka będzie potrzeba - dodała Szydło.

Podkreśliła, że przede wszystkim oczekuje w tej chwili na wyjaśnienia co się wydarzyło. Jakieś decyzje będzie można podejmować po wyjaśnieniach - podkreśliła.

Według naszych ustaleń, oferta sanockiej spółki była bardzo konkurencyjna - kosztowała o kilka milionów złotych mniej, jednak władze spółki w żaden sposób nie walczyły o umożliwienie udziału w postępowaniu, m.in. dlatego że nie skorzystały z prawa do odwołania. W efekcie do przetargu wystartował tylko jeden dostawca - niemiecka firma MAN - i to ona wygrała postępowanie.

Jak podało RMF FM przetarg na autobusy dla armii w kwietniu tego roku ogłosiła 2. Regionalna Baza Logistyczna w Rembertowie. Postępowanie dotyczyło 16-miejscowych autobusów pasażerskich oraz takich, które mogą przewieźć minimalnie 47 osób.

Prezes PGZ Błażej Wojnicz zapowiedział, że gdyby organy państwa potwierdziły przypuszczenia, że w sprawie spóźnionej oferty Autosanu na autobusy dla wojska było działanie przestępcze, spółka wniesie o unieważnienia postępowania i wystartuje w ponownym przetargu.

(mal)
RMF FM/PAP

...

Selektywnie zbulwersowana. Bo moze. Na Macierewicza nie moze to nie jest zbulwersowana. Stolek jest najwazniejszy...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:19, 26 Sie 2017    Temat postu:

RMF 24
Fakty
Polska
Afera z przetargiem na autobusy dla wojska. PGZ: Autosan jest bezpieczny
POLECANE

​Tragiczny wypadek koło Darłowa. Nie żyje...

Drewniany most zawalił się pod dziećmi w Bawarii.

Podrażnienie i swędzenie skóry?

Śmierć Polki i jej trójki dzieci w Szwecji. To...
dostarczone przez plista
Afera z przetargiem na autobusy dla wojska. PGZ: Autosan jest bezpieczny

Dzisiaj, 26 sierpnia (10:54)

„Zajście związane z przetargiem dla MON nie stanowi zagrożenia dla przyszłości spółki Autosan Sp. z o.o.” – podkreśla w najnowszym komunikacie Polska Grupa Zbrojeniowa. Jak ujawniliśmy kilka dni temu, sanocka firma straciła szansę na start w przetargu, bo dyrektor sprzedaży spóźnił się 20 minut ze złożeniem oferty.
Zakład Autosan w Sanoku (zdj. arch.)
/Darek Delmanowicz /PAP

Sytuacja z ubiegłego tygodnia rzeczywiście była niedopuszczalna, stąd decyzja o natychmiastowym zwolnieniu odpowiedzialnego za dostarczenie oferty dyrektora handlu i marketingu Autosan Sp. z o.o. oraz podjęcie wewnętrznej procedury kontrolnej dotyczącej sposobów realizacji tego typu działań w spółce - przyznaje cytowany w komunikacie Błażej Wojnicz, prezes zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej. To, co się stało absolutnie nie oznacza jednak jakiegokolwiek zagrożenia dla przyszłości zakładu, który stale rozwija swoją ofertę produktową i regularnie zdobywa kolejne zamówienia z bardzo konkurencyjnego rynku cywilnego - podkreśla.

Prezes PGZ komentuje też zastanawiającą modyfikację oświadczenia Autosanu wydanego po ujawnieniu afery przez RMF FM.

Pierwotne zapisy o tym, że sam udział w postępowaniu nie gwarantuje wygranej, a spółka aktualnie nie posiada w swojej ofercie preferowanych w tym postępowaniu autobusów wysokopodwoziowych wynikał z pewnej przesadnej ostrożności - ocenia. Logicznie poprawne stanowisko sformułowano jednak na tyle niezręcznie, że część odbiorców zrozumiała je niewłaściwie i założyła, że Autosan nie mógł wygrać postępowania. W rzeczywistości sytuacja wygląda tak, że licząc się z mniejszą ilością punktów za specyfikację techniczną spółka zamierzała powalczyć o zwycięstwo korzystniejszymi od konkurencji warunkami cenowymi. Chciałbym zatem wyraźnie podkreślić, że spółka była i jest w stanie wykonać autobusy, które były przedmiotem zamówienia - tłumaczy.

Jak wygląda obecnie kondycja Autosanu? "Od początku roku firma sprzedała i zakontraktowała 41 pojazdów. Już dzisiaj wiadomo też, że złożyła najkorzystniejszą ofertę w postępowaniach na kolejnych 17 autobusów, a stosowne umowy zostaną podpisane jeszcze we wrześniu. Równocześnie Autosan startuje w kolejnych przetargach, których przedmiotem jest łącznie 38 autobusów. To przełomowy wzrost w porównaniu do ubiegłego roku, gdy do sierpnia udało się sprzedać tylko jeden pojazd" - czytamy w komunikacie. "Spółka rozpoczęła także aktywną działalność biznesową na rynku produktów wojskowych i obecnie realizuje kontrakty na łączną sumę ponad 4 mln zł oraz uczestniczy w kolejnych postępowaniach o łącznej wartości ponad 10 mln zł. Dzięki współpracy z innymi podmiotami Polskiej Grupy Zbrojeniowej Autosan uczestniczy m.in. w projekcie budowy kontenerów dla Wojsk Obrony Terytorialnej oraz Mobilnych Opakowań Broni" - podkreślono. Całe oświadczenie dostępne jest tutaj.
Kompromitujące i kosztowne opóźnienie


Przetarg na autobusy dla armii w kwietniu tego roku ogłosiła 2. Regionalna Baza Logistyczna w Rembertowie. Postępowanie dotyczyło 16-miejscowych autobusów pasażerskich oraz takich, które mogą przewieźć minimalnie 47 osób.

Autosan starał się o start w przetargu, jednak jego ofertę odrzucono, bo została złożona 20 minut po czasie. Co więcej, po tej wpadce władze spółki w żaden sposób nie walczyły o umożliwienie udziału w postępowaniu. W efekcie do przetargu wystartował tylko jeden dostawca - niemiecka firma MAN - i to ona wygrała postępowanie. Za blisko 30 milionów złotych dostarczy polskiemu wojsku 26 dużych autobusów pasażerskich.

Według ustaleń RMF FM, oferta sanockiej spółki była bardzo konkurencyjna - kosztowała o kilka milionów złotych mniej niż niemieckiego MAN-a.



(mn)
RMF/PAP

...

Rece opadaja jakie dno...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 8:34, 06 Wrz 2017    Temat postu:

RMF 24
Fakty
Polska
Stadnina w Michałowie wyprzedaje cenne konie. Lista budzi kontrowersje
Stadnina w Michałowie wyprzedaje cenne konie. Lista budzi kontrowersje

Wczoraj, 5 września (11:5Cool

Stadnina koni arabskich w Michałowie próbuje odrobić straty po ogromnej klapie aukcji Pride of Poland i wyprzedaje cenne zwierzęta – dowiedział się reporter RMF FM Paweł Balinowski. Na 7 października stadnina rozpisała przetarg. Lista 22 wystawionych w nim koni budzi spore kontrowersje.
Tegoroczna aukcja Pride of Poland
/ Wojciech Jargiło /PAP

Na liście znalazło się m.in. 5 źrebnych klaczy, które noszą potomstwo wybitnych polskich ogierów, m.in. Eksterna i Equatora. Źrebięta, gdy już się urodzą, mogą być wiele warte, a mają zostać sprzedane razem z matkami.

Nijak to się ma do wcześniejszych zapowiedzi choćby ministra Krzysztofa Jurgiela. Twierdził, że zachowanie rodzimych zasobów genetycznych - a więc polskich linii koni - jest ważniejsze niż przychody.

Według ekspertów, z którymi rozmawiał reporter RMF FM, zamiast tego mamy do czynienia z próbą reperowania budżetu stadnin po nieudanej finansowo aukcji Pride of Poland. Z 25 wystawionych koni sprzedało się tylko 6. Kupcy zapłacili zaledwie 410 tysięcy euro, co jest najgorszym wynikiem od wielu lat.

(mpw)


Paweł Balinowski
....

A wiec juz ,,ostatni gasi swiatło" i zaorać...

Premier Szydło: Polski kapitał jest solą (w oku PiSu)

Trzeba rozwalic.
Destrukcje ukazuje ta grafika:



Przykladowo:
Gdyby nie PO moglo by byc np. 8 mln a bylo tylko 4. Czy to byly dobre rzady? Nie! Ale po ,,dobrej zmianie" jest 400 tys!
SPADEK 10KROTNY!!!
I to nie jest 10 razy mniej!
Jesli koszty 2 mln przychody 4 mln to 2 mln zysku.
Ale jesli koszty 2 mln. a przychody 400 tys. to STRATY!!! 1,6 mln!
Na 200 lecie stadniny! Zaglada.
...
Istotnie Apokalipsa bo najgorsze rzady w historii wlasciwie nierządy! To samo MON BOR IPN TVP itd. itp. Wszedzie spadek 10 krotny wplywow i straty.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:45, 11 Wrz 2017    Temat postu:

Ministrowie i przedstawiciele spółek Skarbu Państwa milczą ws. kampanii Polskiej Fundacji Narodowej

16 minut temu

​Tajemnicze milczenie w sprawie kampanii informacyjnej Polskiej Fundacji Narodowej. Wielu ministrów i przedstawicieli spółek Skarbu Państwa odmawia komentarza w sprawie kampanii obrazującej patologie w sądownictwie. Niektórzy udają, że nie wiedzą, o co chodzi, inni udzielają bardzo zdawkowych informacji. A chodzi o 19 milionów złotych z państwowych spółek.
Zdjęcie ilustracyjne
/Jacek Skóra /RMF FM


Wicepremier Piotr Gliński mówi, że kampania pokazująca problemy w sądach jest potrzebna. Pytany o to, czy podoba mu się fakt, że zarabiają na tym byli działacze Prawa i Sprawiedliwości, milczy.

Odpowiedzi unika też inny wicepremier, Mateusz Morawiecki. Za małą mam wiedzę (w tej sprawie), ale zapoznam się z tym i wtedy będę mógł więcej powiedzieć - mówił Morawiecki.

Problem z komunikacją mają także państwowe spółki, które dały pieniądze na tę fundację i kampanię popierającą cele rządu. Rzecznicy jednych firm mówią, że to nie ich sprawa, inni przepraszają, ale w tej sprawie nie odbiorą telefonu. Wszyscy czekają, jak sprawa się rozwinie i co ostatecznie powie Jarosław Kaczyński.

Kampanię informacyjną "Sprawiedliwe sądy", która dotyczy reformy wymiaru sprawiedliwości, prezes Polskiej Fundacji Narodowej Cezary Jurkiewicz przedstawił w piątek na konferencji prasowej, w której uczestniczyła też z premier Beata Szydło. Częścią kampanii są strony internetowe: sprawiedliwesady.pl i takjakbylo.pl. Kampania ma się toczyć w telewizji, internecie i na ulicach, gdzie kilka dni temu pojawiły się pierwsze billboardy z hasłem "Niech zostanie tak jak było. Czy na pewno tego chcesz?". Powstały też profile "Sprawiedliwe sądy" na Facebooku i Twitterze oraz kanał na Youtube.

(ł)
Krzysztof Berenda
RMF FM/PAP

...

Potezna afera kradziezy srodkow publicznych na partię. Dotacje partyjne to mao, wszystko mao trzeba krasc wiecej. Prezes zlodziejstwo na swoje cele uwaza za normalne. Tylko jak inni kradna na swoje to jest kradziez. Dlaczego niby prezesowi wolno a Ambergoldowi nie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:14, 11 Wrz 2017    Temat postu:

RMF 24
Fakty
Polska
Sąd: Prezes stadniny w Janowie Podlaskim zwolniony zgodnie z prawem
Sąd: Prezes stadniny w Janowie Podlaskim zwolniony zgodnie z prawem

Dzisiaj, 11 września (19:35)

Były prezes stadniny koni arabskich w Janowie Podlaskim Marek Trela został zwolniony ze stanowiska zgodnie z prawem – orzekł Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej. Z tego powodu oddalił powództwo Treli o odszkodowanie.
Sędzia Waldemar Bańka podczas ogłoszenia wyroku
/Wojciech Pacewicz /PAP


Nie było podstaw do tego, aby zakwestionować sposób rozwiązania umowy o pracę z panem Trelą i dlatego sąd powództwo oddalił - powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Waldemar Bańka.

Trela został odwołany z funkcji prezesa 19 lutego ub. roku przez prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych, która nadzoruje stadninę. Na prezesa Trela został powołany w styczniu 2000 r. Powołanie to nie było ograniczone kadencją. Równocześnie podpisano z nim umowę o pracę na czas pełnienia funkcji prezesa (nie określony żadnym terminem). W ocenie Treli umowę tę należało więc traktować jako umowę o pracę na czas nieokreślony, a wtedy obowiązywałby trzymiesięczny okres wypowiedzenia i wynagrodzenie za ten czas. Trela domagał się wypłacenia mu z tego tytułu 36 tys. zł jako odszkodowania.

Sędzia podkreślił, że Trelę ze spółką w Janowie łączyły dwa stosunki pracy - korporacyjny, wynikający z powołania go na funkcję prezesa zarządu oraz umowa o pracę. Stosunek korporacyjny ustał z chwilą podjęcia uchwały o odwołaniu Treli przez nadzwyczajne zgromadzenie wspólników spółki. Sąd pracy traktuje tę uchwałę, od której powód nie wniósł odwołania, jako wiążącą i nie posiada kompetencji do badania zasadności tejże uchwały - podkreślił sędzia.

Niniejszy proces sprowadza się do oceny łączącej strony umowy o pracę. Przedmiotem tego procesu nie była ocena powoda jako prezesa zarządu tej spółki - zaznaczył sędzia.

Sędzia przypomniał, powołując się też na zeznania świadków, że od połowy lat 90. w spółkach Skarbu Państwa określanych jako strategiczne powoływano zarządy na czas nieokreślony (zrezygnowano z kadencyjności), co miało bardziej związać obie strony i służyć stabilności spółek. Potem wprowadzono też jednoczesne umowy o pracę na czas pełnienia funkcji w zarządzie. Zapobiegało to sytuacji, jakie miały miejsce wcześniej, gdy umowy o pracę wymagały wypowiedzenia, a odwołani prezesi korzystali wtedy z długich zwolnień lekarskich i nadal pobierali wynagrodzenia.

Sędzia powiedział, że wbrew stanowisku pełnomocnika Treli, zawarcie tego typu umowy z Trelą jako prezesem zarządu było dopuszczalne. Przywołał w tym kontekście m.in. orzecznictwo Sadu Najwyższego. Sędzia dodał, że umowy te były interpretowane w orzecznictwie jako umowy na czas wykonania określonej pracy, które kończą się w momencie zakończenia tych prac.

W ocenie sądu nie ma też wątpliwości co do treści umowy zawartej z Trelą, która w paragrafie pierwszym mówi wprost o powołaniu na czas pełnienia funkcji na stanowisku prezesa zarządu. Zatem umowa mogła ulec rozwiązaniu, gdy ta osoba została z tej funkcji odwołana, czy sama zrezygnowała. Nie da się podzielić koncepcji strony powodowej, iż umowa o pracę pana powoda zawarta była na czas nieokreślony - powiedział sędzia.

Sędzia zaznaczył, że Trela wiedział i godził się na taką konstrukcję podstawy zatrudnienia. Dodał, że podobne umowy zawierano z innymi prezesami spółek.

Treli nie było na ogłoszeniu wyroku. Po ostatniej rozprawie mówił, że ta sprawa ma dla niego wymiar honorowy, a kwestia finansowa "jest drugorzędna, nawet trzeciorzędna". Chodziło o to, kiedy tę sprawę otwieraliśmy, żeby się dowiedzieć, jakie były rzeczywiste powody (odwołania). Nie można przecież tak przyjść i powiedzieć, po 30 latach pracy, jest pan już niepotrzebny, proszę odejść - powiedział.

Podkreślał też, że będzie akceptował wyrok sądu. Satysfakcję dało mi życie, ponieważ cały rozwój kolejnych sytuacji stadnin i aukcji (Pride of Poland), to pokazało, że gdzieś został popełniony błąd, ktoś się niedokładnie zastanowił, może miał niewłaściwych doradców - mówił Trela.

Odwołanie Treli ze stanowiska prezesa janowskiej stadniny spotkało się z oburzeniem środowiska hodowców koni w kraju i za granicą. Oprócz Treli tego samego dnia odwołano prezesa Stadniny Koni w Michałowie Jerzego Białoboka oraz specjalistę ds. hodowli w ANR i Annę Stojanowską.

Zwolnienie Treli ANR uzasadniała "brakiem odpowiedniego nadzoru hodowlano-weterynaryjnego nad końmi arabskimi czystej krwi". Prezesom obu stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie zarzucono też dopuszczenie "do pobierania przez zagranicznych kontrahentów większej liczby zarodków niż dopuszczają to polskie regulacje" oraz "zawieraniem przez zarządy obu spółek umów dzierżawy klaczy z zagranicznymi ośrodkami hodowlanymi w sposób, który nie zabezpieczył w pełni interesów polskich podmiotów oraz ograniczał możliwości dochodzenia roszczeń".

Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w zarządzaniu stadniną prowadzi Prokuratura Regionalna w Lublinie. Nikomu dotychczas nie postawiono zarzutów.

B. prezes stadniny koni arabskich w Michałowie Jerzy Białobok również domagał się przywrócenia do pracy przed sądem. We wrześniu ub. roku Sąd Rejonowy w Jędrzejowie (Świętokrzyskie) oddalił jego powództwo w całości. W ocenie sądu, umowa o pracę jaką Białobok zawarł w 1997 r. obejmuje zatrudnienie na czas pełnienia funkcji prezesa zarządu - dyrektora spółki, a w takim przypadku stosunek pracy ulega rozwiązaniu na skutek odwołania członka zarządu lub jego rezygnacji.

(mpw)

...

Wszystko zgodnie z prawem a stadnina zaorana. Nie sadze aby kaczysci nie potrafili wypelnic formularza zwolnienia.

Widzimy to kaczyzm. Zgodnie z metodami prezia trzeba ,,wytrwale i konsekwentnie" gdy ktos stoi na drodze zalac go falami oszczerstw pomowien i podlosci. Tak prezes postepowal z ludzmi. I wyszlo mu ze podlosc poplaca. Dlatego jest cuchnacym łajnem w garniturku a wszyscy ktorzy z nim ida mniejszymi kupami.

Totez i zalali Trele oszczerstwami jak to on ,,zniszczyl" hodowle. Oni ,,odbudowali"... Prawde o nich macie jak na dloni...
Kto chce to widzi...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:30, 12 Wrz 2017    Temat postu:

RMF 24
Fakty
Polska
Platforma zawiadamia CBA ws. Polskiej Fundacji Narodowej
Platforma zawiadamia CBA ws. Polskiej Fundacji Narodowej

15 minut temu

Platforma Obywatelska składa doniesienie do Centralnego Biura Antykorupcyjnego w sprawie Polskiej fundacji Narodowej. Chodzi o budzącą emocje kampanię informacyjną dotyczącą patologii w polskich sądach.
Elementem kampanii prowadzonej przez PFN są m.in. billboardy
/Tomasz Wojtasik /PAP

W tle mamy współpracowników premier Szydło, w tle mamy 20 mln zł z publicznych pieniędzy wydane na kampanię PIS-u - mówił na konferencji prasowej poseł PO, Cezary Tomczyk.

Polska Fundacja Narodowa przedstawiła w piątek szczegóły kampanii informacyjnej, która ma na celu m.in. wyjaśnienie polskiej i światowej opinii publicznej znaczenia reform wymiaru sprawiedliwości. W konferencji prasowej uczestniczyły m.in. władze PFN oraz premier Beata Szydło. Fundacja powstała z inicjatywy 17 prezesów spółek Skarbu Państwa.

Rząd nie będzie się zgadzał, by Polska była w jakikolwiek sposób dyskredytowana w kraju i za granicą. Po to między innymi powstała Polska Fundacja Narodowa. Głównym założeniem Fundacji jest to, by cały świat dowiedział się prawdy o Polsce- mówiła premier podczas konferencji prasowej. Przekonywała, że informacje o reformie wymiaru sprawiedliwości warto przekazać wszystkim, którzy czują się w tej kwestii niedoinformowani. Wiedza prawna nie jest powszechna i jest wiedzą trudną, więc im więcej będzie dodatkowych informacji merytorycznych, w sposób prosty tłumaczących sens tej reformy, tym będzie lepiej - podkreśliła.

Polska Fundacja Narodowa ma dbać o dobry wizerunek Polski. Wspieranie naszej marki narodowej to szerokie działanie poza granicami kraju. Jednak budowa tego wizerunku zaczyna się tu, w Polsce. Naszym obowiązkiem jest przedstawienie realnych faktów na temat tego co się wydarzyło w wymiarze sprawiedliwości - deklarował prezes zarządu Polskiej Fundacji Narodowej Cezary Andrzej Jurkiewicz. Kampania prawdy o stanie sądownictwa i kampania rzetelnej informacji o tym, czego dotyczą zmiany, to jest nasz cel i nasze najważniejsze zadanie. Nasza kampania jest czysto informacyjna. Nie jesteśmy po to, by brać udział w bieżącym, politycznym sporze. Traktujemy więc argument o tym, że to jest kampanii partyjna, jako całkowicie nieuprawniony - tłumaczył.


RMF/PAP

...

Kaminski na pewno doprowadzi kolesi do wiezienia zwlaszcza jak jemu uratowali tylek. Ręka rękę myje. NA KOGO GLOSUJECIE BARANY? NA KRYMINALISTOW!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:17, 14 Wrz 2017    Temat postu:

RMF 24
Fakty
Polska
Gliński: Nie mam zamiaru ingerować w funkcjonowanie Polskiej Fundacji Narodowej
Gliński: Nie mam zamiaru ingerować w funkcjonowanie Polskiej Fundacji Narodowej

Dzisiaj, 14 września (11:30)

Dopiero w połowie przyszłego roku minister kultury Piotr Gliński sprawdzi wydawanie pieniędzy przez Polską Fundację Narodową. Wicepremier odpowiadał w Sejmie na pytania posłów w sprawie organizowanej przez fundację kampanii o patologiach w polskim sądownictwie. My chcemy reformy wymiaru sprawiedliwości, a opozycja niestety zakłamuje tę reformę za granicą, dlatego powinniśmy debatować o tym z Polakami, a także informować o tej sytuacji i o naszych wysiłkach Europę i świat - tłumaczył szef resortu kultury.
Jeden z billboardów Polskiej Fundacji Narodowej
/Tomasz Wojtasik /PAP


Piotr Gliński tłumaczył, że dopiero w przyszłym roku Polska Fundacja Narodowa przedstawi swoje sprawozdanie finansowe, a jedyne co on może zrobić to kontrolować takie sprawozdania.

W Polsce obowiązuje zasada autonomii fundacji przejawiająca się w tym, że organ nadzoru nie może ingerować bezpośrednio w działalność fundacji. Na tym polega demokracja - tłumaczył Gliński. Nie mam zamiaru ani prawa ingerować bezpośrednio w funkcjonowanie Polskiej Fundacji Narodowej - dodał.

Wszyscy wiemy, że system sądownictwa w Polsce jest niesprawny i nieefektywny. Niespełniania jest w związku z tym jedna z najważniejszych funkcji systemu demokratycznego, jedna z najważniejszych funkcji wspólnototwórczych, jaką jest społeczne poczucie sprawiedliwości - mówił w Sejmie Gliński. My chcemy reformy a opozycja niestety zakłamuje tę reformę i jej istotę za granicą. Dlatego powinniśmy debatować o tym w sposób pogłębiony z Polakami, a także komunikować o tej sytuacji i o naszych wysiłkach (...) Europę i świat - podkreślił. Jak sądzę (...) taka jest istota i intencja kampanii Polskiej Fundacji Narodowej - dodał.
"Szukanie afer, robienie krzyku, podnoszenie emocji"

Gliński odpierał zarzuty, że kampania jest organizowana ze środków publicznych, niezgodnie z prawem i jest formą finansowego wspierania PiS, a także że jest elementem skarżenia na polskie instytucje za granicą.

To, co uwielbia polska opozycja, to szukanie afer, robienie krzyku, podnoszenie emocji, wynoszenie tych emocji na ulicę i na zagranicę - ocenił. Podkreślił, że kampania dot. sądów "odnosi się do problemu społecznego, do bardzo ważnej kwestii". Ja nie zauważyłem, by to było skarżenie na polskie państwo, to jest skarżenie na niefunkcjonujące dobrze w Polsce sądy. Powinno być tak, że obszarem działania polskiej opozycji powinna być kwestia społeczna, którą powinniśmy rozwiązać - zaznaczył. Mamy prawo o tym mówić publicznie i debatować z polskim społeczeństwem i ze światem na ten temat - oświadczył.
Krzysztof Berenda
RMF/PAP

...

Im sie to nalezy. Ciemny lud glosowal to tera możem kraść.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:40, 14 Wrz 2017    Temat postu:

RMF 24
Fakty
Polska
Terlecki zmienia narrację. Przyznał, że kampania PFN o sądach jest prowadzona "na zlecenie rządu"
Terlecki zmienia narrację. Przyznał, że kampania PFN o sądach jest prowadzona "na zlecenie rządu"

Dzisiaj, 14 września (14:57)

"To jest kampania, którą prowadzi Polska Fundacja Narodowa, oczywiście na zlecenie rządu" - przyznał wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, pytany w czasie konferencji prasowej o kontrowersyjną akcję billboardową "Sprawiedliwe sądy". To pierwsza taka wypowiedź polityka Prawa i Sprawiedliwości. Wcześniej przedstawiciele tej partii przekonywali, że rząd nie ma z kampanią Polskiej Fundacji Narodowej nic wspólnego.
Czarno-biały billboard będący elementem kampanii prowadzonej przez Polską Fundację Narodową
/Tomasz Wojtasik /PAP

Skąd ta zmiana? Jak zauważa dziennikarz RMF FM Patryk Michalski, wygląda na to, że kampania billboardowa - zamiast ułatwić wprowadzenie reform w sądownictwie - stała się dla PiS wizerunkowym obciążeniem, a politycy tej partii pogubili się w przekazie. Początkowo przekonywali, że rząd Beaty Szydło nie ma ze sprawą nic wspólnego - teraz jednak Ryszard Terlecki zmienił narrację.
KRS "stanowczo protestuje" przeciw sposobowi prowadzenia kampanii ws. sądów

Opozycyjne media, a także oszukiwane przez nią (opozycję) media zagraniczne, niektóre oczywiście, rozsiewają nieprawdziwe informacje na temat naszych intencji dotyczących reformy wymiaru sprawiedliwości. I to trzeba wyjaśnić i to właśnie rząd Prawa i Sprawiedliwości wyjaśnia w kampanii, którą prowadzi. Ona wcale nie jest bardziej kosztowna niż dziesiątki innych prowadzonych w różnych sprawach. To jest normalne działanie rządu - przekonywał szef klubu parlamentarnego PiS.

Dopytywany dalej przez dziennikarzy, czy jego słowa oznaczają, że kampania "Sprawiedliwe sądy" jest kampanią rządową, odparł: To jest kampania, którą prowadzi (Polska) Fundacja Narodowa oczywiście na zlecenie rządu.

W tym miejscu warto przypomnieć, że jeszcze dzisiaj rano, w Porannej rozmowie w RMF FM, wiceszef Polskiej Fundacji Narodowej przekonywał, że kampania "Sprawiedliwe sądy" ma przeciwstawiać się dezinformacji, ale nie w imieniu rządu PiS.

Nic nie wiem na ten temat, żebym się przeciwstawiał w imieniu PiS-u czy w imieniu rządu - mówił Robertowi Mazurkowi Maciej Świrski.

PRZECZYTAJ CAŁĄ ROZMOWĘ Roberta Mazurka z wiceszefem Polskiej Fundacji Narodowej Maciejem Świrskim! >>>>

(e)
Patryk Michalski

...

Przestepcy sie pogubili w swoich łajdactwach...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 10:19, 21 Wrz 2017    Temat postu:

RMF 24
Fakty
Polska
​Wojtunik: Afera bilboardowa to czysty klientelizm
​Wojtunik: Afera bilboardowa to czysty klientelizm

Dzisiaj, 21 września (07:01)
Aktualizacja: Dzisiaj, 21 września (07:35)

Prokuratura z urzędu powinna zająć się sprawą finansowania przez Polską Fundację Narodową kampanii "Sprawiedliwe sądy" - tak twierdzi w rozmowie z RMF FM Paweł Wojtunik, były szef CBA, a obecnie unijny doradca premiera Mołdawii. Według Wojtunika, jest bardzo prawdopodobne, że to finansowanie łamie prawo.
Paweł Wojtunik
/Kamil Młodawski /RMF FM

Działania w tej sprawie, to czysty klientelizm - twierdzi Wojtunik. Chodzi o sytuację, gdy wpływowy decydent otacza opieką słabszy podmiot w zamian za polityczne poparcie. Jak dodaje - to jedna z form szeroko rozumianej korupcji. Wyjaśnienia wymaga samo powstanie fundacji, a także podejrzenie jej niegospodarności.

To swoisty haracz, jaki spółki Skarbu Państwa płacą na tego typu działalność, a drugie to odpowiedzialność władz fundacji za takie, a nie inne wykorzystanie środków - mówi.

Wojtunik twierdzi, że brak zdecydowanej reakcji prokuratury i służb świadczy o ich upolitycznieniu. Gdyż są zarządzane przez osoby, które są funkcjonariuszami partyjnymi. Nie wydaje mi się, aby gwarantowały obiektywizm i rzetelność w badaniu tej sprawy - dodaje.

Brak tej reakcji niepokoi, bo - jak dodał były szef CBA - podobne patologie mogą powtarzać się w przyszłości.

Kampania Polskiej Fundacji Narodowej "Sprawiedliwe sądy" ma w zamyśle jej autorów przybliżyć polskiej i zagranicznej opinii publicznej cele i szczegóły reformy wymiaru sprawiedliwości. Od początku budzi jednak kontrowersje. Rada Fundacji składa się z przedstawicieli spółek Skarbu Państwa, m.in. Orlen, Lotos, KGHM, Tauron, PZU, PKO BP. To właśnie rada przeznacza na działalność fundacji po niemal 100 milionów złotych. PFN korzysta także z usług spółki Solvere założonej przez byłych piarowców premier Beaty Szydło.

Wojtunik uważa, że ze spółki Solvere, która na zlecenie Polskiej Fundacji Narodowej realizuje kampanię "Sprawiedliwe sądy" chce się zrobić kozła ofiarnego. Według niego to pismo to swoista zasłona dymna. Oceniam te działania, jako działania pozorne i ta korespondencja jest bardziej farsą, niż realną korespondencją - mówi.

Istotą rzeczy - moim zdaniem - jest nie to, czy szeregowi pracownicy KPRM łamią ustawę antykorupcyjną, ale to w jaki sposób wydatkowano 19 milionów złotych i czy osoby, które za to odpowiadają poniosą odpowiedzialność karną - dodaje.

W sprawie PFN PO złożyła wniosek o jej zbadanie przez CBA. Z kolei Nowoczesna skierowała pismo do szefa PKW o kontrolę i sprawdzenie, czy nie dochodzi do złamania ustawy o partiach politycznych i finansowaniu partii przez Polską Fundację Narodowa.

(az)
Krzysztof Zasada

...

100% korupcja. Tylko prostakom z PiS sie zdaje ze sa tacy cwani ze zaloza ,,firmy" zamowia ,,kampanie" i przeleja kase ze spolek. I nie bedzie korupcji bo nikt koperty nie wreczyl... Imbecyle. Wspolczesnie mamy wiele rodzajow korupcji ZBADANYCH I OPISANYCH! Chocby kryptoreklama. Ktos wrzuci nazwe KONKRETNEGO produktu do programu rozrywkowego niby w ,,luznej rozmowie". JUZ TAKIE COS JEST KARANE! Co dopiero takie przewały.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 7:23, 22 Wrz 2017    Temat postu:

RMF 24
Fakty
Królikowski: Myślę, że jest prawdopodobne, że prokurator generalny idzie na wojnę z prezydentem
Królikowski: Myślę, że jest prawdopodobne, że prokurator generalny idzie na wojnę z prezydentem

Dzisiaj, 22 września (08:02)
Aktualizacja: 1 godz. 56 minut temu

"Przygotowałem swoją żonę i dzieci na to, że mogę być zatrzymany, a swoich współpracowników w kancelarii, że może wejść CBŚP i zajmować akta klient" - mówi w Porannej rozmowie w RMF FM prof. Michał Królikowski. Jak ustalili nasi reporterzy, prof. Królikowski - bliski współpracownik prezydenta - znalazł się na celowniku prokuratury w śledztwie dotyczącym wyłudzeń podatku VAT. "Jestem przekonany, że to nie ja jestem celem tej całej sprawy. Myślę, że jestem pionkiem, to że pionka można przewrócić, to jest jasne. Natomiast celem tego całego zabiegu jest - według mojej oceny - pan prezydent" - twierdzi prof. Królikowski. "Cały ten zabieg służy temu, żeby zdyskredytować autorytet pana prezydenta i jakość przygotowywanych przez niego ustaw” - uważa gość Roberta Mazurka. "Bezwzględnie nie chodzi o mnie. Wyobrażam sobie, że w poniedziałek, kiedy pan prezydenta przedstawi na konferencji przygotowane przez siebie ustawy, podstawowe pytania będą takie, dlaczego korzysta z usług przestępcy, żeby napisać ustawę o sądach" - mówi. "Jeszcze półtora miesiąca temu minister sprawiedliwości - prokurator generalny - zwrócił się do mnie z prośbą, żebym napisał dla niego opinię prawną w związku z nowelizacją ustawy. Celem tej całej akcji jest prezydent, celem tej akcji jest to, żeby zdyskredytować go jako osobę, która przedstawi wiarygodną reformę wymiaru sprawiedliwości" - podkreśla gość Roberta Mazurka. "Myślę, że jest bardzo prawdopodobne, że prokurator generalny idzie na wojnę z prezydentem" - mówi prof. Królikowski.
Królikowski: Myślę, że jest prawdopodobne, że prokurator generalny idzie na wojnę z prezydentem
/Karolina Bereza, RMF FM
POSŁUCHAJ ROZMOWY ROBERTA MAZURKA Z MICHAŁEM KRÓLIKOWSKIM

Robert Mazurek, RMF FM: Mieliśmy rozmawiać o sądach, tymczasem przyjdzie nam rozmawiać o panu.

Michał Królikowski: Jest to dla mnie zaskoczenie.

Jest to dla pana zaskoczenie, ale chyba nie aż tak wielkie, bo od jakiegoś czasu sprawa się toczy. Zacznijmy od takiego pytania: czy pan się boi zatrzymania?

Przygotowałem swoją żonę i dzieci na to, że mogę być zatrzymany, a swoich pracowników w kancelarii, że może wejść CBŚP i zajmować akta klientów.
"Przygotowałem swoją żonę i dzieci na to, że mogę być zatrzymany"
/Karolina Bereza, RMF FM

Dzisiaj pan wyszedł z domu przed 6?

O 06:05. Dałem szansę.

Nie pojawili się, bo może będą czekać pod studiem. Ale bez żartów. O co chodzi? Pan jest celem tej sprawy?

Jestem przekonany, że nie ja jestem celem tej całej sprawy. Myślę, że jestem pionkiem. To, że pionka można przewrócić, to jest jasne. Celem tego całego zabiegu według mojej oceny jest pan prezydent.

Prokuratura, uderzając w pana, chce tak naprawdę uderzyć w prezydenta?

Uważam, że cały ten zabieg służby temu, żeby zdyskredytować pana prezydenta i jakość przygotowywanych przez niego ustaw.

Powiedzmy jeszcze raz po kolei, o co w tym wszystkim chodziło. Tak naprawdę prokurator nie postawił jeszcze panu zarzutom, ale ma do pana pretensje. W tle jest pranie brudnych pieniędzy, pomoc w oszustwie... O co może być pan oskarżony?

Ukrywanie środków finansowych, czyli pieniędzy, pochodzących z przestępstwa.

Pan ukrywa pieniądze z przestępstwa?

Nie ukrywam tych pieniędzy, wręcz informuję wraz z klientem, gdzie te pieniądze są.

To jak to było, o co w tym wszystkim chodzi? Od kiedy w ogóle ta cała sprawa się toczy?

Myślę, że od dwóch lat, natomiast ja wiem o tej sprawie od lutego 2017 roku.

Od lutego tego roku?

Od lutego tego roku.

Pan jest pełnomocnikiem klienta w tej sprawie.

Jestem pełnomocnikiem klienta w tej sprawie i bronię go zajadle tak, żeby jego pozycja była jak najlepsza.

A kiedy prokurator dowiaduje się o tych pieniądzach?

Dowiaduje się w momencie, w którym ja dowiaduję się od swojego klienta, że te pieniądze mogą pochodzić z przestępstwa.

Mówimy "te pieniądze", ale wytłumaczmy: klient przychodzi do pana w lutym, jak rozumiem, i przynosi panu milion złotych. I nie jest to wynagrodzenie, ani prezent.

Klient jest przestraszony, że może być aresztowany. Z aresztem można wyjść za poręczeniem majątkowym, w związku z tym deponuje u mnie środki. To jest legalny depozyt adwokacki...

To jest normalna procedura czy jakaś nadzwyczajna?

Normalna procedura, przewidziana w regulaminie wykonywania zawodu adwokata. Deponuję środki na cele postępowania przygotowawczego, ja je przechowuję, ale jestem jak bank. Muszę te pieniądze wydać na każde jego żądanie.

Czyli tak naprawdę pan nie może sobie tych pieniędzy przelać na dowolne konto, tylko na jego żądanie może pan te pieniądze przelać. A nawet nie tyle może, tylko musi, dobrze to rozumiem?

Muszę, a co więcej, muszę te pieniądze ulokować na specjalnym koncie, na którym nie ma moich pieniędzy.

Jeszcze raz: przychodzi do pana klient z tymi pieniędzmi. Pan się dowiaduje, że te pieniądze pochodzą z przestępstwa, tak?

Tak jest. Nie mogę obciążyć mojego klienta, nie mogę na niego donosić, nie mogę go zdradzić. W związku z tym, jedyne co mogę mu zaproponować, chcąc polepszyć jego sytuację, to ujawnienie prokuraturze, że te pieniądze są.

Pan razem z nim idzie do prokuratora?

Informujemy CBŚP o tym, jeśli dobrze pamiętam, 5 lipca.

Czyli tak. W lutym przychodzi do pana klient, w lipcu pan razem ze swoim klientem idzie do CBŚP, do prokuratury i mówi: 'halo, my mamy pieniądze, które mogą być z przestępstwa', tak?

Tak i mogą być zajęte przez prokuraturę, jako korzyść po popełnieniu przestępstwa.

No to gdzie tu jest ta sprawa? Dlaczego my się teraz o tym dowiadujemy i gorączkujemy tym dzisiaj?

Dzień później prokurator żąda ode mnie przekazania dowodów, które będą obciążać mojego klienta.

A, i o to chodzi. Rozumiem, że prokurator ma do pana pretensje, że pan co? Że pan tych...

... że ja nie ujawniam, nie pokazałem, nie dałem mu numeru rachunku, na którym te pieniądze są, tylko powiedziałem, że posiadam profesjonalny depozyt.

Bo pan się zasłaniał tajemnicą adwokacką.

Nie mam prawa zdradzić mojego klienta. Z tajemnicy adwokackiej może zwolnić mnie tylko sąd, z tajemnicy obrończej - nikt.

Czyli, żebyśmy to jakoś podsumowali: pan przychodzi z klientem do prokuratury, mówiąc, że ma pieniądze, które mogą pochodzić z przestępstwa, ale nie godzi się na złamanie tajemnicy adwokackiej i o to ma do pana pretensje prokurator.

Tak, ale ponieważ prokurator mówi: te pieniądze będą zajmowane, ja mu mówię: te pieniądze są zamrożone.

To zostawmy teraz sprawę tych pieniędzy. Dlaczego pan uważa, że to jest polityczne, bo wygląda to, jak normalna sprawa, której pewnie wielu adwokatów miało podobne historie.

Adwokaci są kością niezgody i też dużym problemem dla prokuratury.

No to dlaczego pan uważa, że ta sprawa jest jakaś nadzwyczajna, że jest polityczna?

Pamięta pan, 4 września, jeśli dobrze pamiętam, po raz pierwszy rozmawialiśmy o ustawach, które przygotowuje pan prezydent.

Ja robiłem tego dnia z panem wywiad.

Tak jest.

To był poniedziałek.

To było kilka dni temu po tym jak pojawiła się informacja, że biorę w tym udział. Tego samego dnia, czyli 4 września kontaktuje się ze mną CBŚP mówiąc, że chce ponownie przesłuchać mojego klienta w sprawie depozytu, oraz że prokurator wydał także dyspozycję, żeby mnie przesłuchać w zakresie, w którym jestem związany tajemnicą zawodową - co ważne, nie występuje do sądu o to, by mnie z niej zwolnić.

Zaraz. 4 września, czyli kilka dni po tym, jak pojawi się informacja, że pan pracuje dla prezydenta, interesuje się panem prokurator, tak?

Tak jest.

No dobrze, a co dalej?

Dalej jest przesłuchany mój klient. W środę, w zeszłym tygodniu, potem musi być sporządzona jakaś specjalna notatka po tym przesłuchaniu na potrzeby Prokuratury Krajowej i dwa dni później pojawia się u mnie dziennikarz "Newsweeka", który dysponuje dokumentem, czy kopią dokumentu wyglądającego jak część dokumentu z aktu postępowania przygotowawczego.

Jakaś nadzwyczajna koincydencja wydarzeń.

Bardzo.

Akurat wtedy, kiedy pan zaczyna opowiadać w mediach, że pisze prezydentowi ustawy interesuje się panem prokurator, a teraz, kiedy ma się pojawić ta gotowa ustawa, bo w poniedziałek ma ukazać się w "Newsweeku" artykuł.

Dokładnie tak. Zadaję dziennikarzowi pytanie, kiedy ma się ukazać artykuł. Otrzymuję informację, że w poniedziałek. Zadałem dziennikarzowi pytanie, czy ma świadomość, że te informacje, jeśli je uzyskał, a są to informacje wyglądające na wiedzę z wewnątrz śledztwa.

Z prokuratury po prostu.

Tak jest. Służą temu, żeby po pierwsze mnie zniszczyć, a po drugie zdyskredytować prezydenta. Dziennikarz mówi, że jedyne co go pociesza, to to, że jeżeli nie on, to ktoś inny to opisze.

Zostawmy teraz na moment dziennikarza, bo tak naprawdę mnie zastanawia jedno - właśnie ta nadzwyczajna koincydencja. No bo teraz widzimy tak, że pan od lutego współpracuje z prokuraturą - według pana słów...

Współpracuję od kwietnia. W lutym dowiaduję się o postępowaniu, współpracuję od kwietnia.

Czyli od pół roku w zasadzie. Od lipca - czyli od dwóch miesięcy - prokurator wie, że pan ma te pieniądze. Ale interesuje się tym dopiero na początku września, czyli wtedy, kiedy się wszyscy dowiadują, że pan pisze ustawy dla prezydenta, tak?

Właśnie tak. I wyobrażam sobie, że w poniedziałek, kiedy pan prezydent przedstawi przygotowane przez siebie ustawy, na konferencji podstawowe pytania będą takie, dlaczego zatrudnił - chociaż nie zatrudnił, bo robię wszystko społecznie i pro bono - ale dlaczego korzysta z usług przestępcy, żeby napisać ustawy o sądach.

Rozumiem, że pana zdaniem tak naprawdę nie chodzi o pana.

Bezwzględnie nie chodzi o mnie. Proszę zobaczyć, że jeszcze półtora miesiąca temu minister sprawiedliwości - prokurator generalny - zwrócił się do mnie z prośbą o to, żebym napisał dla niego opinię prawną w związku z nowelizacją ustawy.

Celem tej całej akcji jest prezydent?

Uważam, że celem tej całej akcji jest prezydent. Celem tej akcji jest to, żeby zdyskredytować go jako osobę, która przedstawi wiarygodną reformę wymiaru sprawiedliwości.

Pan chce naszym słuchaczom powiedzieć, że prokurator generalny idzie na wojnę z prezydentem?

Myślę, że jest bardzo prawdopodobne, że prokurator generalny idzie na wojnę z prezydentem.
"Myślę, że jest bardzo prawdopodobne, że prokurator generalny idzie na wojnę z prezydentem"
/Karolina Bereza, RMF FM
"Za chwilę może być konferencja prasowa, na której przedstawiciel ministerstwa będzie pokazywać gwóźdź do mojej trumny"
"Za chwilę może być konferencja prasowa, na której przedstawiciel ministerstwa będzie pokazywać gwóźdź do mojej trumny"
/Karolina Bereza, RMF FM

Wyobrażam sobie, że za chwilkę może powstać konferencja prasowa - także w odpowiedzi być może na naszą rozmowę - w której jeden z przedstawicieli jakiegoś ministerstwa będzie pokazywał gwóźdź do mojej trumny albo inny prokurator będzie pokazywał, jak wyglądają etapy śledztwa i dlaczego jestem przestępcą. Takie rzeczy już się zdarzały - mówił w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM prof. Michał Królikowski, współautor prezydenckich ustaw sądowych, który znalazł się na celowniku prokuratora w jednej ze spraw, które prowadzi jako adwokat. Dlaczego według niego urząd podległy Zbigniewowi Ziobrze działa w ten sposób? Wynikać to może tylko z jednego powodu, mianowicie pan prokurator generalny chciał mieć przemożny wpływ na Sąd Najwyższy, na te ustawy, które pozwalałyby mu palcem stworzyć skład kadrowy Sądu Najwyższego. Pan prezydent na to się nie zgodził. Emocje są rzeczą ludzką - uznał gość RMF FM. Doradca prezydenta o swojej sprawie powiadomił prezydenta. To była komunikacja SMS-owa. Prezydent w późniejszej rozmowie powiedział, żebym się nie przejmował tą sprawą, ponieważ tak naprawdę nie chodzi o mnie - stwierdził. Prof. Królikowski zaznaczył, że więcej na temat swoich kłopotów z prokuraturą się nie wypowie.
Prof. Królikowski: Za chwilę może być konferencja prasowa, na której przedstawiciel ministerstwa będzie pokazywać gwóźdź do mojej trumny
/Karolina Bereza, RMF FM
"Prezydent uznał, że to sprawa polityczna, że są źli ludzie, z którymi trzeba walczyć"
/Michał Dukaczewski, RMF FM

...

Kolejna szokujaca afera. Zapytali go od prezydenta czy by nie napisal projektu ustawy zgodzil sie. A tu NAGLE prokuratura robi zlecenie na niego. Puszcza przeciek do Newsweeka! Czyli Lisa? Jeszcze jest naczem czy nie? Bo nawet nie wiem. Widzicie ze media oni rozumieja wylacznie jako łom bo walenia po glowie ,,kogo trzeba". I akcja na niego. Rodzina w strachu.

Tak ma wygladac panstwo kaczyzmu terror strach. Organy panstwa sluza mafii na zlecenie, Kazdego to moze trafic. Nie cieszcie sie ze na poczatku trafia na jakichs oblesnych typow co zasluzyli. Bandytyzm jest bandytyzmem nawet jak wam sie wydaje ze jak jeden bandyta zlikwiduje drugiego to bedzie mniej bezprawial NIE BEDZIE! Wrecz przeciwnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy