Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Zmartwychwstanie Jezusa; sensacyjne odkrycie naukowca!

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 39892
Przeczytał: 163 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:17, 02 Kwi 2010    Temat postu: Zmartwychwstanie Jezusa; sensacyjne odkrycie naukowca!

aukowiec Ray Downing zajmujący się badaniem całunu turyńskiego twierdzi, że zawiera on dowody na zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Jak podkreśla, wiadomość "zakodowana" w całunie dostarcza dowodów zarówno na to jak wyglądała twarz Chrystusa, jak i jego "przejście ze śmierci w życie".
- Ludzie nie zapomną tej Wielkanocy o twarzy Chrystusa – mówi Ray Downing, twórca trójwymiarowej technologii komputerowej, dzięki której, opierając się na badaniach całunu turyńskiego, odtworzono twarz Jezusa. Odkrycie naukowców zostało zaprezentowane w programie emitowanym przez kanał History Channel.

- Jezus był czymś więcej niż tylko duchowym doświadczeniem – twierdzi Downing. – Badając całun turyński w celu odtworzenia twarzy Jezusa w trójwymiarze trafiliśmy na naukowe dowody, z których wynika, że zmartwychwstanie było prawdziwym fizycznym wydarzeniem, do którego doszło 2 tysiące lat temu – podkreśla.



Naukowiec twierdzi, że całun ma w sobie zakodowaną wiadomość, którą można było odczytać dopiero teraz dzięki zaawansowanej technologii. Jak dodaje, całun turyński "zapamiętał moment zmartwychwstania".

- Patrząc na całun turyński przez "szkiełko nauki" odnaleźliśmy kod, który potwierdza, że zmartwychwstanie Jezusa było wydarzeniem historycznym – mówi Downing.

Pracownicy History Channel podkreślają, że postanowili "rozwinąć tę część historii, o której wiele osób sądzi, że już została dogłębnie wyjaśniona". – Film dokumentalny "Prawdziwa Twarz" to niewiarygodnie inspirujący film, który przedstawia "pochowane dawno temu" informacje – mówi rzeczniczka telewizji Vicky Kahn.

Pracownicy History Channel pracowali z Downingiem nad stworzeniem obrazu twarzy Jezusa na podstawie włókien całunu. Uzyskany obraz przypominał negatyw w kolorach brązowo-czerwonych. – Obecność informacji trójwymiarowych zakodowanych w dwuwymiarowym obrazie jest niezwykle unikalna – ocenił Downing. – Te informacje są instrukcją, jak na podstawie obrazu stworzyć rzeźbę - dodał.

Według naukowca, całun zawiera w sobie dwie historie. – Po pierwsze, zawiera on w sobie artystyczną i naukową historię przejścia z dwóch wymiarów w trzy wymiary. Po drugie, całun opowiada historię człowieka i upamiętnia jego transformację "ze śmierci do życia" – mówi Downing.

Program opisujący odkrycia Downinga wyemitowano we wtorek. W związku z ogromną popularnością zostanie on powtórzony w sobotę. O odkryciu naukowca informowały inne amerykańskie telewizje, a także media w innych krajach – czytamy w serwisie wnd.com.

>>>>>

No ciekawe!Ja tego nie widzialem i nie wiem co zostalo odkryte.Ale to moze byc zapowiedz najwiekszej sensacji naukowej do tej pory!Udowodnic naukowo Zmarwychwstanie.Oczywiscie za pomoca nauk laboratoryjnych bo jesli chodzi o historie czyli badanie dokumentow to juz od dawna znamy.Ale jesli teraz za pomoca fizyki chemii itp niezaleznie od Pism Ewangelii udowodnia to ...
TO BRAK SŁÓW!!!
:O)))))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 39892
Przeczytał: 163 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 13:43, 10 Kwi 2010    Temat postu:

Dwóch milionów wiernych spodziewają się organizatorzy tego szczególnego wydarzenia - Całun Turyński będzie można oglądać w katedrze w Turynie już od soboty. To pierwsze jego wystawienie od 10 lat, w ciągu których przeszedł gruntowną konserwację.

Uroczysty moment wystawienia Całunu poprzedzi Msza Święta w katedrze Jana Chrzciciela w sobotnie popołudnie. Odprawi ją arcybiskup Turynu kardynał Severino Poletto. Pierwsi chętni zobaczą płótno o godzinie 18. Następni będą mogli uczynić to w ciągu kilku najbliższych tygodni, bo wystawienie potrwa do 23 maja.

Do tej pory zgłosiło się około półtora miliona chętnych, ale władze kościelne liczą się z tym, że pielgrzymów z całego świata przybędzie znacznie więcej. Aby obejrzeć Całun z bliska, potrzebna jest wcześniejsza rezerwacja. Bez uprzedniego zgłoszenia będzie można natomiast wejść do katedry i zobaczyć go z daleka – informuje Polska Agencja Prasowa.

Kardynał Severino Poletto podkreślił, że wystawienia Całunu nie można traktować jedynie jako "wydarzenie turystyki religijnej", bo jest to inicjatywa "duchowa i duszpasterska". Jej kulminacją będzie wizyta papieża Benedykta XVI w Turynie 2 maja.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 39892
Przeczytał: 163 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:58, 14 Kwi 2010    Temat postu:

Warto przytoczyc historie ktore dzialy sie w Polsce za sprawa Oblicza z Całunu...
Służebnica Boża Teresa Janina Kierocińska Matka Założycielka III zakonu regularnego-Zgromadzenia sióstr karmelitanek Dzieciątka Jezus gdzies dowiedziala sie o istnieniu Calunu i Świętego Oblicza.Sprowadzila wieksze ilosci zdjec i rozdala ludziom!



A tu hitlerowcy npadli na Polske...I zaczelo sie dziac!
Straszne hitlerowskie wiezienie w Myslowicach.Zona przesyla w bulce obraz Jezusa...
I wiezien nagle widzi PRZYPADKOWO OTWARTE DRZWI!
Wychodzi na ulice W DZIEN i idzie w PASIAKACH!I dociera do domu z obrazkiem w rece!

>>>>>

Siostra Weronika przeszla przez granice zamiast paszportu itp podajac hitlerowcom ... OBRAZ OBLICZA .Rzecz jasna oni nie wiedzieli co to!

>>>>>>

Albo cofniecie przez hitlerowcow rozkazu wysiedlenia rodzinie ktora sie modlila do OBLICZA...

>>>>>>>

Albo wpada rozjuszony hitlerowiec do budynku zakonu Teresa daje mu do portfela wizerunek siostry sie modla I WYCHODZI JAK BARANEK!

>>>>>>>

Przychodzace komisje osiedleniowe majace ochote na budynki klasztoru tak zawsze chodzily ze omijaly te pomieszczenia gdzie byly ukrywane osoby lud skladowane ,,nielegalne'' rzeczy...

>>>>>>

I takie wypadki sie MNOZYLY!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 39892
Przeczytał: 163 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:18, 15 Kwi 2010    Temat postu:

Tutaj wiecej informacji o odtworzeniu momentu Zmartwychwstania:
http://fronda.pl/news/czytaj/twierdza_ze_odworzyli_oblicze_jezusa_na_podstawie_calunu_turynsk

Rok zajęło grupie grafików komputerowych analizowanie śladów krwi na Całunie Turyńskim. Na tej podstawie stworzyli, jak przekonują, trójwymiarowy obraz Chrystusa złożonego w grobie i powracającego do życia. Rezultat ich pracy jest podobno zdumiewający.



Rok zajęło grupie grafików komputerowych analizowanie śladów krwi na Całunie Turyńskim. Na tej podstawie stworzyli, jak przekonują, trójwymiarowy obraz Chrystusa złożonego w grobie i powracającego do życia. Rezultat ich pracy jest podobno zdumiewający.

Twórcy podejrzewają, że komputerowy obraz wielu może zaskoczyć, ponieważ nie przypomina znanego na całym świecie wizerunku. - Podnieśliśmy krew i oddzieliliśmy ją (w komputerze) tak, by wisiała w powietrzu - tłumaczy Ray Downing, szef Studia Macbeth, które pracowało nad rekonstrukcją. Wyjaśnia, że trzeba było zacząć od tego, że ciało Chrystusa nie było przykryte całunem, a owinięte w niego. Dlatego wiele śladów krwi powstało zupełnie przypadkiem.

Downing twierdzi, że jego technika komputerowej rekonstrukcji pozwoliła na uzyskanie obrazu do tej pory najbliższego prawdziwemu wizerunkowi mężczyzny, który był owinięty Całunem Turyńskim.

- W trakcie filmu pojawia się moment, moment bardzo mocny, kiedy pojawia się oblicze Jezusa. To, co zobaczycie jest bardzo, bardzo dużym planem Jezusa w grobie, który następnie powraca do życia – mówi Downinga.

>>>>>

Mamy wiec tu nieco wiecej szczegolow!

http://www.youtube.com/watch?v=0ac2UK7QsDc&feature=player_embedded


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 39892
Przeczytał: 163 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:52, 26 Kwi 2010    Temat postu:

,,Na Całunie zakodowane są też dowody na Zmartwychwstanie"

W USA nie milkną komentarze po emisji filmu, w któym przedstawiono efekt pracy naukowców i grafików komputerowych - trójwymiarowe odtworzenie postaci z Całunu Turyńskiego. Z powodu wielkiego zainteresowania stacja History Channel ponownie wyemituje obraz. - Ludzie nie zapomną tej Wielkanocy o twarzy Chrystusa – mówi Ray Downing, twórca użytej w przedsięwzięciu technologii.

- Jezus był czymś więcej niż tylko duchowym doświadczeniem – twierdzi Downing, który od dawna zajmuje się badaniem Całunu Turyńskiego. Co więcej, podkreśla, że w Całunie "zakodowana" jest wiadomość, któa dostarcza dowodów zarówno na to, jak wyglądała twarz Chrystusa, jak i Jego "przejście ze śmierci w życie".

Naukowiec przekonuje, że Całun Turyński "zapamiętał moment zmartwychwstania". - Patrząc na Całun Turyński przez "szkiełko nauki" odnaleźliśmy kod, który potwierdza, że zmartwychwstanie Jezusa było wydarzeniem historycznym – mówi Downing.

Pracownicy History Channel podkreślają, że postanowili "rozwinąć tę część historii, o której wiele osób sądzi, że już została dogłębnie wyjaśniona". – Film dokumentalny "Prawdziwe oblicze Jezusa?" to niewiarygodnie inspirujący film, który przedstawia "pochowane dawno temu" informacje – mówi rzeczniczka telewizji Vicky Kahn. Pracownicy History Channel pracowali z Downingiem nad stworzeniem obrazu twarzy Jezusa na podstawie włókien Całunu. Uzyskany obraz przypominał negatyw w kolorach brązowo-czerwonych. – Obecność informacji trójwymiarowych zakodowanych w dwuwymiarowym obrazie jest niezwykle unikalna – ocenił Downing

– Te informacje są instrukcją, jak na podstawie obrazu stworzyć rzeźbę - dodał. Według naukowca, Całun zawiera w sobie dwie historie. – Po pierwsze, zawiera on w sobie artystyczną i naukową historię przejścia z dwóch wymiarów w trzy wymiary. Po drugie, Całun opowiada historię człowieka i upamiętnia jego transformację "ze śmierci do życia" – mówi Downing.

Program opisujący odkrycia Downinga wyemitowano we wtorek. W związku z ogromnym zainteresowaniem widzów zostanie on powtórzony w Wielką Sobotę. O odkryciu naukowca informowały inne amerykańskie telewizje, a także media w wielu krajach świata – czytamy w serwisie wnd.com.

http://fronda.pl/news/czytaj/na_calunie_zakodowane_sa_tez_dowody_na_zmartwychwstanie


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 39892
Przeczytał: 163 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:46, 29 Kwi 2010    Temat postu:

W nocy z wtorku na środę 30/31 marca amerykańska stacja The History Channel wyemitowała film „Prawdziwe oblicze Jezusa?” pokazujący w 3D twarz postaci na Całunie Turyńskim. Prezentujemy jego kulminacyjny fragment, który został umieszczony w internecie.
http://www.youtube.com/watch?v=vSPskZ987s0&feature=player_embedded
A wiec teraz macie ten rewelacyjny film.
Mozna to opisac tak.Ze Zmartwychwstanie wygladalo tak jak wielka swiatlosc.Swiatlosc tak wielka ze najwieksze bomby atomowe zapewne nie daja takiej.TO SWIATLO na sposob FOTOGRAFICZNY zrobilo odbitke ciala Jezusa na materiale ale odwrotna tzw. negatyw czyli wszystko na odwrot to co wypukle jest wklesle i na odwrot.Nawiasem mowiac to przesadza sprawe.Jesli gdzies uslyszycie ze ,,calun jest wytworzony przez sredniowiecznych majsterkowiczow'' to juz teraz wiecie jaka to brednia.Calun nie jest ,,zrbiony'' a NASWIETLONY a fotografia to XIX wiek boba atomowa XX, a sredniowiecze konczy sie na XV.
To bylo wiadome do tej pory.
Ale teraz wiemy wiecej.TAM NIE JEST WYSWIETLONY JEDEN OBRAZ!
TAM JEST KLATKA PO KLATCE!!!
Czyli Jezus martwy.Swiatlosc zaczyna swiecic naswietlajac wlokno.Jest obraz martwego czlowieka.Swiatlosc dalej swieci cialo zaczyna uzupelniac wyrwane kawalki (aniolowie zebrali wszelkie wyrwane fragmenty ciala Jezusa i z chwila Zmartwychwstania przylozyli do ciala-aniolow nie widac kawalki tak) i to sie wyswietla i tak po kolei az Jezus budzi sie ŻYWY.I tu juz widac Zmartwychwstalego!
Nparawde brakuje slow aby to opisac.Żywy dowód Zmartwychwstania.To juz nie jest Wiara to jest wrecz Wiedza!Pytanie nie czy wierzysz tylko czy przyjmujesz fakty sie nasuwa!Wbrew pozorom Bóg nie chowa sie specjalnie wymagajac wiary.On juz pokazuje fakty.Nie musicie wierzyc Pismom.Przyjmijcie do wiadomosci fakty!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 39892
Przeczytał: 163 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:50, 19 Maj 2010    Temat postu:

Warto jeszcze przypomniec probe NASA odtworzenia Twarzy Jezusa:

http://www.katolickie.media.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1191:kilka-myli-na-temat-oczu-i-spojrzenia-pana-jezusa-z-caunu-turyskiego&catid=38:publikacje-czonkow-oddziau&Itemid=123

W 1978 roku eksperci z NASA zdecydowali się na dokonanie szczegółowych badań Całunu Turyńskiego. Po wykonaniu zdjęć całunu, jeden z ekspertów który był ateistą, zdecydował się dokonać kilkakrotnego filtrowania wykonanego zdjęcia aby uzyskać wizerunek Pana Jezusa jak najbardziej zbliżony do Jego wyglądu przed męką. W czasie wykonywania siódmego filtrowania miało miejsce wydarzenie niezwykle, które zaowocowało nawróceniem się tego człowieka. Otóż właśnie wtedy twarz Pana Jezusa zmieniła się w sposób niewyjaśniony, przekraczający jego oczekiwania, Jego oczy które były zamknięte, nagle na udoskonalanym zdjęciu otworzyły się. Tej zmiany nie mógł dokonać żaden komputer. Jako niewyjaśniona naukowo, jest ona kolejnym argumentem za ciągle aktualną prawdziwością największego cudu Jezusa, Jego zmartwychwstania. Pozostaje również do zastanowienia się pytanie, dlaczego właśnie pod koniec XX wieku po tym cudzie, Jego oczy otworzyły się dla nas.

11 kwietnia 1994, Pan Jezus objawiając się pewnej mistyczce która nazywa siebie literami JNSR, potwierdza autentyczność swego Oblicza na badanym przez NASA zdjęciu i mówi : "Człowiek który odnalazł w NASA dowód mojego Świętego Oblicza, uwierzył, ponieważ on sam zobaczył siebie w moim Obliczu”.

Na temat otrzymanego w sposób niewyjaśniony po ludzku zdjęcia Pana Jezusa i Jego spojrzenia istnieje już wiele głębokich myśli.

„To są oczy o spojrzeniu które nie budzi lęku, one przyzywają do miłości wszelkie stworzenie.”

„Tylko moje spojrzenie nauczy cię kochać to czego nikt na świecie nie może ci dać.”

„Spoglądaj na mnie z radością i miłością, a ja cię ochronię od wszelkiego zła.”

„Nigdy nie zasypiaj, zapomniawszy mojego spojrzenia , ono opowie ci o miłości o której nigdy nie śniłeś.”

„Zakotwicz się we mnie i oddal od świata a ja ci wyszeptam w twym sercu tyle rzeczy w jednej sekundzie.”

„Wystarczy abyś dobrze utkwił twe spojrzenie we mnie a znajdziesz miłość i pokój w sobie samym.”

„Wychodź ze swego domu z moim błogosławiącym spojrzeniem a ja cię ochronię aż do twego powrotu. ”

„Wspomnij w swej pracy codziennej o moim spojrzeniu, bądź zawsze radosny i odważny. Raz dobrze utkwione w twym sercu sprawi, że będziesz mógł ofiarować swym braciom miłość, przebaczenie i pokój. I tak staniesz się moim umiłowanym synem, żyjącym dla mnie a twoje serce stanie się doskonałe .”


Opracował ks. Roman Piwowarczyk

>>>>

Prawdopodobnie otrzymywali kolejne fazy na ktorych Jezus byl martwy az po nastepnym filtrze dotarli do fazy Zmartwychwstania czyli chwili gdy Jezus otwiera oczy!Z martwych wstaje!Chrystus ZMARTWYCHWSTAN JEST mowi staropolszczyna nie Zmartwychwstał (czyli kiedys bylo minelo) tylko JEST !ZMARTWYCHWSTAN JEST JUZ NA ZAWSZE!

:O)))))))))))))))))

Oto Twarz ktora zobaczyli pracownicy NASA:



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 39892
Przeczytał: 163 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:41, 01 Kwi 2011    Temat postu:

Polscy eksperci badają śmierć Jezusa Chrystusa

Na podstawie dostępnych źródeł z dużym prawdopodobieństwem można określić jak przebiegała śmierć Jezusa – twierdzą polscy lekarze. Jezus już przed ukrzyżowaniem był w stanie krytycznym – uważa prof. Władysław Sinkiewicz z Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy.

Śmierć Chrystusa w aspekcie medycznym jest głównym tematem konferencji naukowej, jaka odbędzie się 2 kwietnia w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym (w dawnej Starej Anatomii).

Prof. Sinkiewicz wygłosi wykład na temat kardiologicznych aspektów śmierci Chrystusa. Jego zdaniem na zgon Jezusa złożyło się wiele przyczyn, choć każda z osobna mogła doprowadzić do śmierci. Jedną z nich mógł być wstrząs pourazowy, a także pokrwotoczny i hipowolemiczny (nadmierny spadek skurczowego ciśnienia tętniczego).


Szybką śmierć mogła też wywołać ostra niewydolność oddechowo-krążeniowa spowodowana ciężkimi urazami klatki piersiowej, ciężkie zapalenie płuc z płynem wysiękowym w jamie opłucnowej, uduszenie z niewydolności wydechowej spowodowanej ukrzyżowaniem oraz zawał serca i arytmie serca. Przygotowaniem do egzekucji było biczowanie, co w sposób drastyczny pokazał film "Pasja" w reżyserii Mela Gibsona. „Okrucieństwo tej kary powodowało często zmasakrowanie ciała, co w połączeniu z silnym bólem i utratą krwi było często przyczyną wstrząsu oraz miało wpływ na czas agonii ofiary na krzyżu” – ocenia prof. Sinkiewicz.

- Z powodu całkowitej utraty sił wywołanej zadawanymi cierpieniami Jezus z dużym prawdopodobieństwem nie mógł sam nieść krzyża – twierdzi prof. Sinkiewicz. Jego zdaniem, już przed ukrzyżowaniem był on w stanie krytycznym, uwzględniając utratę krwi, silne przeżycia emocjonalne i wielkie cierpienie fizyczne oraz brak snu, posiłku i płynów, co miało istotne znaczenie w gorącym klimacie śródziemnomorskim.

Na miejscu kaźni przybito Chrystusa do krzyża, bo w tamtych czasach tak na ogół postępowano. Przywiązanie do krzyża było raczej wyjątkiem. - Miejscem przybijania gwoździ do rąk były nadgarstki, gdyż tylko kości i więzadła przegubu ręki, a nie dłonie, mogą utrzymać ciężar ciała – przekonuje prof. Sinkiewicz.

Opisuje on, że gwoździe wbijano pomiędzy kość promieniową, a kości nadgarstka lub pomiędzy same kości nadgarstka. Choć gwóźdź przechodził przeważnie pomiędzy kośćmi i nie powodował złamań, samo uszkodzenie okostnej wywoływało ból nie do zniesienia. Wbijany gwóźdź mógł miażdżyć lub uszkodzić nerw pośrodkowy, powodując rozrywający ból obu ramion, porażenie części kończyny i niedokrwienne przykurcze.

Rozdzierający ból powodowało również wbijanie gwoździ do stóp, najczęściej przez pierwszą lub drugą przestrzeń śródstopia. Mogło wtedy dochodzić do uszkodzenia nerwu strzałkowego jak i gałązki nerwu podeszwowego, co wywołuje dolegliwości trudne dziś do opanowania nawet środkami narkotycznymi.

Zgon w następstwie ukrzyżowania zależał od stanu wyczerpania skazańca i ułożenia ciała. Wskazują na to m.in. eksperymenty, jakie na ochotnikach przeprowadził przed kilku laty dr Frederick Zugibe, amerykański specjalista medycyny sądowej.

- Długość przeżycia na krzyżu wahała się między 3 a 4 godzinami, ale mogła trwać do 3 dni i była odwrotnie proporcjonalna do intensywności torturowania – szacuje prof. Sinkiewicz.

Jego zdaniem, Jezus zmarł stosunkowo szybko, po upływie 3-6 godzin od ukrzyżowania. Tuż przed śmiercią Jezus wydał głośny okrzyk i zwiesił głowę, co uznano za objaw zgonu. Zawieszenie głowy może sugerować, że nastąpiło pęknięcie ściany lewej komory serca z wylaniem się krwi do worka osierdziowego. Mogło też dojść do rozsianego krzepnięcia wewnątrznaczyniowego powodującego zaczopowanie naczyń wieńcowych serca drobnymi skrzeplinami, czego skutkiem był wtórny zawał serca.

Zgodnie ze zwyczajem śmierć Chrystusa potwierdzono, przebijając włócznią jego bok, w następstwie czego z zadanej rany wypłynęła krew i woda. Opisywaną często "wodą" mógł być płyn z opłucnej i z worka osierdziowego.

Na temat rany boku Chrystusa podczas sobotniej konferencji wykład wygłosi dr Leonard Pikiel z Zakładu Patologii Szpitala św. Wojciecha w Gdańsku. O. Andrzej Szczypa z kościoła św. Stanisława Kostki będzie mówił o przebitym sercu.

>>>>>

Bardzo ciekawa konferencja !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 39892
Przeczytał: 163 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:24, 02 Mar 2013    Temat postu:

Benedykt XVI zgodził się wystawienie Całunu Turyńskiego

Przed swą abdykacją Benedykt XVI wyraził zgodę na drugie w historii telewizyjne wystawienie Całunu Turyńskiego. Widzowie na całym świecie będą mogli go zobaczyć w technice HD w Wielką Sobotę 30 marca.

To ostatni prezent dotychczasowego papieża dla wiernych i kolejne otwarcie Kościoła na najnowsze technologie - tak włoskie media określają szczegóły inicjatywy, o której poinformował arcybiskup Turynu Cesare Nosiglia. Będzie on przewodniczył uroczystości liturgicznej w katedrze w stolicy Piemontu z okazji prezentacji płótna za pośrednictwem kamer włoskiej telewizji publicznej RAI.

To papież jest formalnym właścicielem Całunu.

Po raz pierwszy Całun, w który zgodnie z tradycją owinięte było ciało Chrystusa po ukrzyżowaniu, został pokazany w telewizji 23 lipca 1973 roku.

Teraz wykorzystane zostaną najnowsze osiągnięcia technologii obrazu. Całun będzie można obejrzeć także dzięki specjalnej aplikacji do smartfonów; w wersji podstawowej będzie ona bezpłatna, w rozszerzonej o szczegóły płótna i historię badań nad nim - płatna.

- Dzięki mediom Całun dotrze do miejsc i ludzi dotychczas niedostępnych - powiedział arcybiskup Nosiglia.

Wybór daty wystawienia wiąże się ściśle z osobą Benedykta XVI. Przypomina się, że gdy oglądał on Całun Turyński 2 maja 2010 roku określił go jako "ikonę Wielkiej Soboty".

Przed publicznym wystawieniem przed trzema laty płótno zostało poddane drobiazgowej renowacji i konserwacji.

Poprzedni arcybiskup Turynu kardynał Severino Poletto w 2010 roku zastrzegł, że "nie ma matematycznej pewności, że Całun to autentyczne płótno, w które zawinięto ciało Chrystusa".

- To powiedzą nam naukowcy i historycy, jeśli kiedykolwiek im się to uda - oświadczył wtedy metropolita Turynu. Przypomniał zarazem: - Wszystkie próby jego sztucznego skopiowania lub odtworzenia nie powiodły się.

Kościół nie zajmując oficjalnego stanowiska w toczącej się od lat dyskusji na temat autentyczności Całunu Turyńskiego przywołuje słowa Jana Pawła II z 1998 roku: - Całun jest wyzwaniem dla rozumu. Od każdego człowieka, a zwłaszcza od uczonego wymaga przede wszystkim wysiłku, który pozwoli mu przyjąć z pokorą głębokie przesłanie, przemawiające do jego umysłu i dotykające jego życia.

- Kościół zatem nie posiada właściwej kompetencji, by wypowiadać się w tych sprawach. Dlatego powierza uczonym zadanie prowadzenia dalszych badań, mających na celu znalezienie odpowiedzi na pytania związane z Całunem - stwierdził polski papież. Zachęcił, by przystępować do badań nad Całunem "bez żadnych uprzedzeń i by nie uznawać za pewnik niczego, co nie zostało udowodnione".

Jan Paweł II podkreślił, że Kościół wzywa, by "zachowywać wewnętrzną wolność w działaniu, skrupulatnie przestrzegać zasad naukowej metodologii, a zarazem szanować wrażliwość wiernych".

....

Tak . To zadziwiajaca relikwia dzieki ktorej duzo wiemy o Zmartwychwstaniu ! Trzeba ja wystawiac wlasnie na Święto Zmartwychwstania !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 39892
Przeczytał: 163 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:18, 29 Mar 2013    Temat postu:

Całun Turyński zostanie pokazany w telewizji

W Wielką Sobotę Całun Turyński zostanie pokazany całemu światu w transmisji na żywo. W wydarze­niu będzie uczestniczył papież Fran­ciszek, który wygłosi preambułę. Ostatni raz relikwia została udo­stępniona w ten sposób przez Pawła VI w 1973 roku .

O udostępnieniu płótna zadecydował Benedykt XVI jeszcze przed swoją rezygnacją. Media sugerują, że był to ostatni prezent od papieża dla wiernych. - Dzięki mediom Całun dotrze do miejsc i ludzi dotychczas niedostępnych - powiedział obecny arcybiskup Turynu, Cesare Nosiglia.

Watykan nie ogłosił jednak oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Kardynał Ratzinger napisał tylko, że Całun to "tajemniczy obraz, którego żaden człowiek nie byłby w stanie wykonać".

Całun Turyński zostanie pokazany w telewizji

Niezwykła 90-minutowa transmisja zawierać będzie m.in. informację o autentyczności Całunu.

Najnowsze badania prowadzone pod kierunkiem Giulio Fanti, profesora pomiarów mechanicznych i termicznych na Uniwersytecie w Padwie wykazały, że tkanina pochodzi najprawdopodobniej z okresu miedzy 280 r. p.n.e. a 220 r. n.e., więc może ona stanowić obraz Chrystusa.

....

Tak trzeba ukazywac swiatu ten materialny dowod Zmartwychwstania !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 39892
Przeczytał: 163 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:41, 30 Mar 2013    Temat postu:

Całun Turyński będzie pokazany w telewizji

Po raz drugi w historii i po raz pierwszy od 40 lat Całun Turyński zostanie pokazany w telewizji. Wydarzenie będzie transmitowała włoska telewizja Rai Uno. Poprzednio telewidzowie zobaczyli relikwię w 1973 roku. Transmisja rozpocznie się o 17.15 a zakończy o 18.40.

Okolicznościowe orędzie z tej okazji wygłosił papież Franciszek. W przesłaniu wideo papież podkreślił, zwracając się do telewidzów: "Także i ja staję dziś razem z wami przed Świętym Całunem i dziękuję Panu, który wraz ze współczesnymi środkami technicznymi daje nam tę możliwość".

- Chociaż ma to taką formę, nie tylko zwyczajnie obserwujemy, ale oddajemy cześć - to jest spojrzenie modlitewne. Powiedziałbym więcej: jest to pozwolenie, by na nas patrzono. To oblicze ma oczy zamknięte, jest obliczem zmarłego, a jednak tajemnie na nas patrzy i w ciszy do nas przemawia - dodał Franciszek.

- Dlaczego wierny lud, tak jak wy, chce się zatrzymać przed tą ikoną Człowieka biczowanego i ukrzyżowanego? Ponieważ Człowiek z Całunu zaprasza nas do kontemplowania Jezusa z Nazaretu - zauważył. Papież mówił, że obraz odbity na płótnie "przemawia do serca", zachęca do patrzenia na krzyż, do zanurzenia się w wymownym milczeniu miłości.

Wskazał, że poprzez Całun do wiernych dociera "wyjątkowe i ostateczne Słowo Boga: Miłość, która stała się człowiekiem".

- To oszpecone Oblicze przypomina tak wiele twarzy mężczyzn i kobiet zranionych przez życie nie szanujące ich godności, przez wojny, które uderzają w najsłabszych. A jednak Oblicze z Całunu przekazuje wielki pokój; to udręczone ciało wyraża majestat panującego - powiedział papież.

Zgodę na telewizyjną prezentację Całunu Turyńskiego wyraził Benedykt XVI tuż przed swą abdykacją w ostatnim dniu lutego.

To płótno, w które było owinięte ciało Chrystusa po ukrzyżowaniu. Do Europy trafiło z Ziemi Świętej w połowie XIV wieku. Od 400 lat jest przechowywane w katedrze w Turynie na północy Włoch.

....

Wspaniale swiadectwo Prawdy !!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 39892
Przeczytał: 163 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:17, 18 Kwi 2014    Temat postu:

Prof. Idzi Panic dla WP.PL: na twarzy człowieka z Całunu Turyńskiego nie widać złości

Wiadomo, że człowiek na całunie został ukrzyżowany. Badania genetyczne potwierdzają, że krew ma 2000 lat. Całun ukazuje nam mękę tego człowieka bardzo dokładnie. Można tam dostrzec każdą ranę, którą mu zadano - mówi prof. Idzi Panic, historyk, autor książki "Tajemnice Całunu". Na twarzy człowieka z całunu, pomimo ogromnego cierpienia, nie widać złości. - Dla mnie to jest najbardziej szokujące - wyznaje badacz.

Ewa Koszowska: Które ślady na płótnie potwierdzają relację, którą znamy z Ewangelii?

Prof. Idzi Panic: Wszystkie. Wiadomo, że człowiek na całunie został ukrzyżowany. Badania genetyczne potwierdzają, że krew ma 2000 lat. Całun ukazuje nam mękę tego człowieka bardzo dokładnie. Można tam dostrzec każdą ranę, którą mu zadano. Jan dokładnie tego nie opisał, bo po prostu tego nie widział. Na całunie widać sam fakt biczowania oraz koronowania cierniem. Widać przebity bok, potwornie zniszczoną jamę brzuszną. Został maltretowany przed śmiercią. Miał rozbity łuk brwiowy, zmiażdżony nos, spuchnięte usta od uderzeń i złamaną kość jarzmową. Nie ulega wątpliwości, że człowiek ten został przybity do krzyża. Gwoździe wbito w nadgarstki, by nie rozerwać rąk. Amerykańcy naukowcy robili eksperymenty na nieboszczykach, które wykazywały, że gwoździe wbite w takim miejscu powodują obkurczenie kciuków (tak zwana Bruzda Destota). Stąd jedna ręka na całunie ma cztery palce.

Czy można wyczytać z całunu, jaka była przyczyna śmierci?

- Na podstawie badań wiemy, że nastąpiło pęknięcie serca z powodu niedotlenienia płuc. Organizm był tak wyczerpany wcześniejszymi biczowaniem i całą tą drogą, aż pękały pęcherzyki płucne. To jest potworna śmieć. Tak jakby połączenie rozrywanego serca z męką topielca. Można powiedzieć, że temu człowiekowi zadano wszelkie możliwe katusze, żeby go skutecznie zabić. Całun ukazuje to dokładnie. Widać także przebity włócznią bok. Z rany polała się krwinki czerwone oraz osocze (czyli dla postronnego świadka krew i woda), które wytrąca się u osoby martwej jeszcze przed stężeniem ciała.

Osoba na płótnie rzeczywiście przypomina wizerunek Chrystusa?

- Mając zdjęcie całunu jest się w stanie odtworzyć, jak wyglądał Jezus. Zrobiono eksperyment i wyczyszczono komputerowo wizerunek na całunie z ran i wszystkich cierpień. Jest to człowiek bardzo przystojny. Mniej więcej 180 cm wzrostu, o bardzo spokojnej twarzy. I co ciekawe, mimo tego makabrycznego cierpienia, które ma zadano, na twarzy człowieka z całunu nie ma złości. Dla mnie to jest najbardziej szokujące.

Całun jest chyba najdokładniej przebadanym przedmiotem w historii, a mimo tego wciąż nie ma jasnego wytłumaczenia, w jaki sposób powstał obraz na płótnie. Dlaczego?

- Tam jest tyle niespodzianek, tyle zagadek już rozwiązanych, które nawzajem się wykluczają, że na obecnym etapie wiedzy naukowej wyjaśnienie jak powstał całun, jest niemożliwe. Według mnie to autentyk, świadek Zmartwychwstania. Mnie, jako historykowi wolno tak napisać. Przedstawicie nauk ścisłych, którzy badali całun: radiolodzy, fizycy, matematycy, chemicy, specjaliści od rentgena itd. nie mogą tego powiedzieć, ponieważ to by oznaczało, iż uznają, że to jest kres badań. Dla mnie - historyka - kres badań to punkt wyjścia. Włosi pod kierunkiem prof. Paolo di Lazaro z Agenzia Nazionale PER LE nuove Tecnoloogie oraz Odoardo Linoli z Arezzo podjęli próbę wykonania całunu. Pracowali nad tym ponad pięć lat. Eksperyment zakończył się niepowodzeniem. Uzyskali wynik mniej więcej w 30 proc. tego, czym jest całun.

Czy całun został rzeczywiście dokładnie zbadany? Do dyspozycji naukowców był w pełni dostępny przecież tylko raz. W 1978 roku.

- Wcześniej były znane tylko wyniki zdjęć fotograficznych z maja 1898 roku wykonane przez Secondo Pia. Okazało się, że obraz na całunie to negatyw, a poprzez procesy fotograficzne na kliszy ukazuje się jako pozytyw. Pia oskarżony został o fałszerstwo i dokonanie retuszu, co w tamtych czasach było niemożliwe. Potem sprawa przycichła.

Aż do 1931 roku...

- Wtedy zostało wykonane kolejne zdjęcie przez zawodowego fotografa Giuseppe Enrie. I to już zrobiono pod nadzorem, żeby nie było zarzutów o fałszerstwo. Efekt był ten sam. Tyle, że zdjęć trochę więcej.
Pozytyw i negatyw twarzy z całunu (fot. Wikipedia)
Natomiast każdorazowo na kliszy zamiast negatywu uzyskiwano pozytyw. Z tego wiosek był taki, że całun jest sam w sobie negatywem. W latach 60 i 70 na prośbę arcybiskupów z Turynu utworzono specjalne komisje i podjęto szereg badań, które miały wyjaśnić, czym jest płótno. Członkini jednej z komisji - Noemi Gabrielli - stwierdziła, że jest to obraz namalowany przez Leonardo da Vinci. Nie wiem, na jakiej podstawie wysnuła ten wiosek, gdyż w rękach książąt sabaudzkich całun pojawił się dwa lata przed narodzeniem Leonardo. Sprawozdania z nich znalazły się w "Science".

Któregoś dnia czasopismo wpadło w ręce prof. Johna Jacksona?

- Wybitny specjalista w zakresie fizyki i matematyki, pracownik laboratorium jednego z najbardziej znanych ośrodków badań nuklearnych na świecie, w Albuquerque w Stanach Zjednoczonych. Zebrał kolegów, których znał z ważnych konferencji naukowych m in. Johna Hellera czy Alfreda Adlera i wspólnie postanowili się temu przyjrzeć. Przy czym na początku niektórzy uczeni podchodzili do tego z lekką ironią. Byli tam np. specjaliści zajmujący się najbardziej skomplikowanymi technologiami, włącznie z nuklearnymi i kosmicznymi. Myśleli, że parę tygodni badań i sprawa będzie zamknięta. W końcu wyjaśni się, czym jest płótno. Kilka lat później powstały 2 nowe komisje - włoska profesora BaimeBollone i francuska profesora André Marion (grupa CIELT).

Co wykazały badania grupy Jacksona?

- Zakładali, że jeśli jest to obraz, to oni to bez problemu wykażą. Od tego mieli najnowocześniejszą aparaturę. Jeżeli jest to jakieś zjawisko przyrodnicze też bez problemu to udowodnią. Utworzono specjalny zespół, poświęcony w całości tylko Całunowi Turyńskiemu. Nazwali go w skrócie STURP (The Shroud of Turin Research Project) czyli Projekt Badań nad Całunem z Turynu. Byli tu przedstawiciele dokładnie 13 dyscyplin naukowych m.in.: matematycy, fizycy, chemicy, biolodzy, medycy, kryminolodzy, historycy itd. Byli nie tylko wybitnymi specjalistami, ale pracowali także w znakomitych laboratoriach naukowych, korzystając z doskonałej aparatury badawczej. Po dwóch spotkaniach od stworzenia grupy STURP postanowili uzyskać zgodę badania na całunie, co na początku było nieosiągalne. Ale im się to udało, gdyż w 1978 roku miało miejsce publiczne wystawienie całunu. Przylecieli do Europy samolotem. Przywieźli ze sobą kilkadziesiąt skrzyń aparatury, o której wtedy Europejczycy mogli sobie co najwyżej pomarzyć. Prowadzili badania nad całunem przez ponad 100 godzin! Pobrali z niego ponad 2500 próbek, które można badać do dzisiaj. Jeśli tylko ktoś ma kompetencje i odpowiednią aparaturę. Doszli do wniosku, że rany na płótnie są autentyczne, a krew jest ludzka. Płótno musi pochodzić z Bliskiego Wschodu, na co wskazują między innymi pyłki roślin z tamtego regionu. Człowiek owinięty w całun został ukrzyżowany. Amerykanie z grupy STURP kiedy wyczerpali możliwości naukowe, zawiesili swoje działania. Na początku lat 90. grupa się rozwiązała. Powiedzieli, że wrócą do sprawy, jeżeli zostanie wynaleziona jakakolwiek nowa technika badawcza. To mówi o tym, jak doskonały był ten materiał.

Jednak metoda radiowęglowa dowiodła, że całun pochodzi ze średniowiecza.

- Metoda izotopu C14 polega na polega ona na spaleniu danej próbki, by obliczyć ilość znajdującego się w niej radioaktywnego węgla C-14. Jego ilość zmniejsza się bowiem w wyniku rozpadu z upływem lat, co umożliwia wskazanie daty danego przedmiotu. W czasie spalania obróbce powinien podlegać tylko materiał badany. Nie mogą się tam znajdować inne fragmenty np. nadszycia, bo to wszystko zmienia obraz. Tego nie zrobiono. Wynik, który uzyskano wskazywał, że całun jest pochodzenia od XII do XIV wieku. Skąd taka rozbieżność? Tam były trzy różne wyniki. Moim zdaniem, to jest wina technologii. Nie winiłbym laboratoriów. Eksperyment z powodu sposobu pobrania próbek budzi wiele wątpliwości. Dotyczy to zarówno sposobu dostarczenia do laboratoriów, jak i braku wykonania badań weryfikujących w oparciu o próbki kontrolne. Próbki kontrolne zresztą nigdy nie zostały zwrócone przez osoby je pobierające - którymi, niestety, nie byli przedstawiciele nauk ścisłych.

Co można powiedzieć o człowieku, którego ciało odbiło się na całunie?

- Mamy na nim odzwierciedlenie części grzbietowej i strony piersiowej pełnego człowieka potwornie umęczonego. Wizerunek jest mniej więcej zgodny z opisami Ewangelii Janowej.

Dlaczego mniej więcej?

- Dlatego, że Jan nie był medykiem. Natomiast całun oddaje całość tej męki w sposób wręcz anatomiczny. Jan nie był przy biczowaniu, widział dopiero efekt końcowy zamęczonego człowieka. Badania lekarzy sądowych wykazały, że całun zawiera na sobie elementy biczowania, jak i inne zadane razy, które można odczytać w sposób niewyobrażalnie dokładny. Naukowcy uważają, że jest ich około 600. Męka była nieprawdopodobnie brutalna.

Badania przy użyciu aparatury do badań kosmicznych wykazały, że obraz jest trójwymiarowy.

- Mimo, że wizerunek ma zaledwie 40 mikronów grubości, więc jest zaledwie muśnięciem, to jednak ma charakter trójwymiarowy: nie da się tego uzyskać przed wynalezieniem komputerów. Nikt nie jest w stanie nikt osiągnąć zależności matematycznej odległości płótna od ciała, a takie zjawisko wystąpiło na całunie. Żadne zjawisko przyrodnicze, ani żaden artysta nie są w stanie uzyskać takiego efektu. To jest możliwe tylko przy użyciu aparatów czy kamer cyfrowych. A takie urządzenia nie były dostępnych w tamtych czasach.

Na oczodole zmarłego była położona moneta.

- Po jej powiększeniu okazało się, że to jest lepton Piłata. Leptony były bite w czasie, kiedy Piłat był namiestnikiem Palestyny, w latach 26 do 36 mniej więcej. Leptony odkryto dopiero w latach 60. W czasie kiedy się całun pojawił, kiedy ewentualnie mógłby być sfałszowany, nikt tego nie wiedział. Tym bardziej, że badania były robione pod mikroskopem elektronowym. Normalnie tego nie widać. Natomiast po odpowiednim powiększeniu to zdjęcie jest bardzo wyraźne. Są wyraźne napisy. Każdy przeciętny człowiek, który chodził do szkoły, jest w stanie to odczytać. Warunek jest tylko jeden, trzeba mieć odpowiedni sprzęt. Tam wyraźnie jest napisane (w języku łacińskim): Cesarzowi Tyberiuszowi.

Całun widać dopiero z pewnego oddalenia?

- Z odległości do 90 cm wizerunek niknie. To również wyklucza namalowanie obrazu. Jak malarz mógłby malować w momencie gdyby nie widział, a nie jest w stanie malować z odległości większej niż zasięg ręki? Obraz na całunie jest jakby przypadkową grupą plam.

Istnieją opinie, że wizerunek nie mógł powstać przez samo owinięcie płótnem nieżywego człowieka, zwolennicy autentyczności przypuszczali więc, że ciało Chrystusa wydzieliło jakąś nieznaną energię, która spowodowała utrwalenie obrazu, mówiono o termonuklearnym błysku.

- Włosi powiedzieli, że całun powstał przez krótkotrwałe wydzielenie energii. Niewiarygodnie krótkotrwałe, stąd to muśnięcie. Ten człowiek po prostu wyemanował. Innego wyjaśnienia nie ma. Jak ustalili członkowie Sturpu oraz zespołu CIELT, tam nie ma śladów przesunięcia drobinek krwi, które musiałyby wystąpić, gdyby tego człowieka martwego z całunu ściągano. Cokolwiek, jeśli odpada z zaschniętej rany, nie odpada pod idealnym kątem prostym. To jest niemożliwe. Gdzieś tam się zawsze coś przesunie w prawo, w lewo i pod mikroskopem byłoby to widać. Pięcioletnie prace zespołu prof. Lazaro, zmierzające do uzyskania identycznego obrazu, jak na całunie, powiodły się zaledwie w 30 proc.! i to pomimo zastosowania najnowocześniejszych laserów.

Czy w przyszłości badania pójdą tak do przodu, że będziemy mogli się dowiedzieć na 100 proc. czy całun jest prawdziwy?

- Nie wiem. Myślę, że nie. Musielibyśmy być przy Zmartwychwstaniu

Rozmawiała Ewa Koszowska, Wirtualna Polska

Profesor Idzi Panic - kierownik Zakładu Historii Średniowiecznej Uniwersytetu Śląskiego, zajmuje się m.in. historią Górnego Śląska i Śląska Cieszyńskiego. Od połowy lat 80. XX wieku prowadzi badania nad Całunem Turyńskim, zwieńczone publikacją monografii "Tajemnica Całunu" (wyd. AVALON).

...

Tak cud ABSOLUTNY ! Całun to jeden z WIELU ! takich obiektow ktore wstrzasaja naukowcami . Bo naprawde przecza wszysykiemu co wiadomo o naturze . I DLATEGO SA CUDEM !!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 39892
Przeczytał: 163 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 18:32, 10 Maj 2014    Temat postu:

Fotograf Całunu Turyńskiego: człowiek jest bezsilny wobec tego wizerunku

Do Polski przyjechał fotograf i badacz Ca­łunu Turyńskiego Aldo Guerreschi - Człowiek jest bezsilny wobec obrazu tego typu – mówił dziennikarzom w Krakowie.

Guerreschi spotkał się z dziennikarzami w Bazylice Franciszka­nów w Krakowie, gdzie w Kaplicy Męki Pańskiej od 2003 r. wysta­wiona jest wierna kopia całunu poświęcona przez Jana Pawła II.

- Ten obraz jest tak tajemniczy, że nie sposób go zdefiniować - mówił Guerreschi. Przywołał słowa Jana Pawła II z 1998 roku: "Całun jest wyzwaniem dla rozumu. Od każdego człowieka, a zwłaszcza od uczonego wymaga przede wszystkim wysiłku, który pozwoli mu przyjąć z pokorą głębokie przesłanie, przemawiające do jego umysłu i dotykające jego życia".

- Naukowcy wciąż studiują całun, ale nie wydaje mi się, żebyśmy kiedykolwiek otrzymali jednoznaczną odpowiedź. Ojciec bomby atomowej Robert Oppenheimer powiedział u kresu swojego życia, że człowiek może otworzyć jedne, sto, tysiąc drzwi, ale znaj­dzie zawsze jedne drzwi zamknięte i te drzwi są zastrzeżone dla Boga – mówił Guerreschi.

Jak podkreślił, nie można z pewnością stwierdzić, czy w całun za­winięte było ciało Chrystusa. - Wszystkie drogi prowadzą do hipo­tezy, że mogło chodzić o Jezusa z Nazaretu lub o człowieka, który cierpiał, jak on i miał takie same obrażenia. Z drugiej strony wiemy, że żadne zwłoki nie mogą zostawić takich śladów. Odpo­wiedź na pytania i wątpliwości wychodzi poza granice wiedzy. Jest nią Zmartwychwstanie. Nauka tej odpowiedzi nie akceptuje – powiedział Guerreschi.

- Chciałbym, aby ludzie zrozumieli, czym jest ten obraz. (…) Wciąż aktualne pozostaje jedno pytanie, które Jezus postawił kie­dyś apostołom: kim ja jestem dla Was? Każdy może sam odpowie­dzieć sobie na to pytanie – mówił fotograf. - Jak to możliwie, że widzimy dziś figurę Chrystusa? To tak, jakby On sam chciał po­nownie ukazać siebie ludziom. Osobiście myślę, że to jest ostatni akt miłości Jezusa do człowieka – podkreślił.

Pytany, czy patrzy na całun oczami wiary, czy jak fotograf i ba­dacz, Guerreschi powiedział, że ogląda go także "oczami wiary, dochodząc do tego poprzez technikę". - Całun nie jest dogmatem wiary – może być pomocą, a może być niczym, jeśli ktoś nie wie­rzy – zaznaczył.

Według fotografa całun najlepiej oglądać nie z bliska, ale z odle­głości ok. 3-4 metrów. Jak tłumaczył, na tkaninie są cztery grupy plam: pozostałości po pożarach z XII i XVI wieku, ślady wody, krwi i odcisk ciała ludzkiego. Dodał, że wizerunek twarzy jest wy­raźnie widoczny po wykonaniu fotografii i wzmocnieniu kontra­stu. - Przed wynalezieniem fotografii całun można było widzieć bardziej oczami wiary niż nauki – dodał.

Guerreschi jest kontynuatorem prac legendarnego badacza cału­nu Giuseppe Enrie, który w 1931 r. wykonał zdjęcia będące do dzisiaj punktem odniesienia dla wszystkich studiów nad cału­nem.

Przechowywany w katedrze w Turynie Całun Turyński to jedna z najbardziej znanych relikwii na świecie. Uchodzi za tkaninę, w którą po ukrzyżowaniu owinięto ciało Chrystusa; co roku ogląda­ją go miliony zwiedzających. Kościół nie zajmuje oficjalnego sta­nowiska w toczącej się od lat dyskusji na temat autentyczności Ca­łunu Turyńskiego.

...

Tak ! Przez media jakos nie moze przebic sie prosta prawda . TO NIE JEST JAKIS OBRAZEK !!! Naukowcy nie maja pojecia jak ten obiek powstal !!! NAUKOWCY NIE WIEDZA JAK GO BADAC ! SA BEZSILNI ! I nauka nic tu nie ,,wyjasni" bo obiekt powstal gdy ludzkosc byla prymitywna niemal jaskiniowo ! Po prostu cud !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 39892
Przeczytał: 163 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 22:03, 11 Maj 2014    Temat postu:

Całun Turyński. "Nauka nie jest w stanie ostatecznie rozwikłać jego tajemnicy"

- Katolicy traktują go jak relikwię, dla niewierzących jest po prostu płótnem. Całun Turyński stawia nam pytanie o wiarę - mówi Aldo Guerreschi, fotograf i badacz Całunu z Uniwersytetu w Turynie.

Włoch przyjechał Polski i odwiedza różne parafie. W obecności kopii Całunu, opowiada o jego fotografowaniu i o badaniach nad nim.

- Mimo dziesiątków lat szczegółowych rozważań, nauka nie jest w stanie ostatecznie rozwikłać tajemnicy Całunu - mówi Aldo Guerreschi.

Jego zdaniem nauka nie udowodniła i nigdy nie udowodni, że Całun świadczy o Zmartwychwstaniu Chrystusa. - To jednak dobrze - uważa gość z Włoch i dodaje, że "człowiek, który podchodzi do Całunu musi zadać sobie pytanie na ten temat. Znajdzie na nie odpowiedz tylko wtedy, kiedy sięgnie po wiarę".

Całun Turyński, lniana tkanina o długości nieco ponad cztery metry i szerokości trochę ponad metr jest "kliszą fotograficzną" ciała Jezusa. Odbicie na Całunie jest w fotograficznym negatywie, natomiast plamy krwi są w pozytywie - wyjaśnia Aldo Guerreschi.

Najważniejsze pytanie brzmi: Jak doszło do Zmartwychwstania? Dziś nie ma odpowiedzi. - Moim zdaniem nigdy jej nie będzie. Nauka mówi o wybuchu energii od środka na zewnątrz. Stawiamy taka hipotezę, ale nie wiemy, co to za energia. No, ale czy możemy pytać Boga, jak dokonuje cudów? - mówi Aldo Guerreschi.

Badacz i fotograf podczas wizyty w Polsce odwiedził do tej pory Warszawę i Kraków. Ma być także w Częstochowie. W Polsce jest 49 kopii Całunu, niektóre poświęcił papież Jan Paweł II.

...

Jednak moim zdaniem jest mozliwe zbadanie naukowo Zmartwychwstania . Nie byo to cud w sensie ze stalo sie bo Bóg tak chcial a On moze wszystko . Jezus byl PIERWSZYM ktory Zmartwychwstal ale zmartwychwstanie cial nastapi realnie zatem bedzie zjawiskiem ktore mozna opisac . Czyli nastapi wedlug zasad .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy