Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Święty Stanisław Kostka

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 12:33, 18 Wrz 2017    Temat postu: Święty Stanisław Kostka

Św. Stanisław Kostka zdradził prosty, choć wymagający przepis na świętość. Może wypróbujemy?
Beata Kozakiewicz-Roguska | Wrz 18, 2017
EAST NEWS
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Podczas gry w piłkę jeden ze współbraci zapytał Stanisława Kostkę o to, co zrobiłby, gdyby wiedział, że za chwilę umrze. Odpowiedź przyszłego patrona młodych mówi wszystko o jego świętości za życia.


K
to inny, jak nie święty patron Polski i Litwy mógłby być dla nas przykładem świętości? Kto, jeśli nie św. Stanisław Kostka – człowiek, którego dewizą był program świętości i który często powtarzał „Do wyższych rzeczy jestem stworzony”?
Rób swoje najlepiej, jak umiesz

Nigdy sobie nie odpuszczał. Zawsze był sumienny. Dawał z siebie wszystko. Wzór religijności i skromności. Jednak, nie był to kolejny nudny święty patrzący rozmiłowanym wzrokiem w niebo.

Aby powiedzieć wyłącznie prawdę o św. Stanisławie, trzeba pamiętać, że nie lękał się niczego i gdy poczuł, że musi wypełnić Bożą wolę, uciekł z domu i w przebraniu żebraka udał się do Rzymu. Tam wstąpił do zakonu jezuitów.
Czytaj także: Przyśnił mu się o. Pio. Teraz 19-latek zostanie świętym

Takie zachowanie świętego było dowodem na to, że stawiał Boga ponad wszystko. Stanisław wiedział, że pokora, to posłuszeństwo powołaniu. Gdy wyznaczył sobie cel, zawsze robił wszystko, aby osiągnąć go za wszelką cenę. Taka postawa Kostki była niejako receptą na świętość – trzeba robić swoje najlepiej, jak się potrafi.
Św. Stanisława przepis na świętość

Nieważne, co robisz w danej chwili, kim jesteś. Po prostu rób to, co robisz, ale włóż w to serce i wszelkie swoje umiejętności. Jeżeli jesteś mechanikiem, to bądź artystą w naprawianiu samochodów. Wykorzystaj wszystkie swoje umiejętności i talenty, aby powierzony ci pojazd był sprawny.

Może jesteś kucharzem? Przyrządź każdą potrawę tak, jakbyś gotował dla królowej. Bez wyjątku, nawet gdyby to miały być najzwyklejsze śniadaniowe kanapki. Postawa dawania z siebie dokładnie całości posiadanych umiejętności nie tylko odmienia nas, ale ciągle zmienia świat wokoło.

Dzięki niej ktoś zje najlepszy posiłek w swoim życiu, długo nie będzie musiał wydawać kolejnych pieniędzy na naprawę samochodu, a jednocześnie na pewno poleci innym genialnego mechanika. Ktoś inny wzruszy się przy najpiękniej wykonanym utworze muzycznym lub oglądając najwspanialszy obraz w galerii.
Życie w wolności

Wzbogacanie życia robieniem wszystkiego jak należy – z odpowiednią dbałością i pewnością, że wszystko zrobione jest tak, jak powinno – daje nam również niezmierzoną wolność. Wolni możemy żyć na luzie, nie przejmując się tym, że gdzieś zawiedziemy.
Czytaj także: Bł. Pier Giorgio Frassati. Pełen harmonii pomiędzy tym, co mówił i jak żył

Świetnie ukazuje nam takie właśnie spokojne podejście do życia jedno z wydarzeń z życia św. Stanisława. Podczas gry w piłkę jeden ze współbraci zapytał Kostkę o to, co zrobiłby, gdyby wiedział, że za chwilę umrze. Stanisław nie wahając się odpowiedział „Grałbym dalej”.

Kto normalny grałby w piłkę, gdyby miał pewność, że za chwilę umrze? Przecież większość z nas rzuciłoby natychmiast to, co akurat robi i chciałoby zrobić coś ważnego, chociażby pożegnać się z bliskimi. Na taką absurdalną normalność, na jaką pozwolił sobie św. Stanisław, może zdobyć się ten, który żyje w wolności i z pewnością, że zrobił wszystko jak najlepiej mógł.
Przepowiedziana śmierć

Stanisław Kostka był młodym człowiekiem, ale nie obawiał się śmierci. Nie uciekał przed nią. Na dwa tygodnie przed swoim odejściem oznajmił współbraciom, że dokładnie za czternaście dni umrze.

Zachorował na malarię i w tej ciężkiej chorobie prosił Matkę Bożą o śmierć w Jej Wniebowzięcie. Tak się stało. Zmarł dokładnie 15 sierpnia 1568 roku – w wieku 18 lat.

Jego niezachwiana wiara jest dla nas przykładem tego, jak żyć. Jak w każdym momencie życia przyjmować z radością to, co nas czeka. Jak maksymalnie wykorzystać każdą chwilę po to, by podzielić się czymś, co jest bardzo dobre!


Czytaj także: Bł. Sancja Szymkowiak – polska Mała Teresa

Korzystałam z książki: „Mój święty patron” ks. Antoniego Gorzandta, wydanej w Wydawnictwie Archidiecezji Lubelskiej „GAUDIUM” w Lublinie w 2001 roku.

...

Pokazuje ze Bóg jest ABSOLUTNIE na pierszym miejscu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:25, 25 Maj 2018    Temat postu:

Św. Stanisław Kostka w komiksie? Czemu nie!
Joanna Bórkowska | 25/05/2018
KOMIKS O STANISŁAWIE KOSTCE
Udostępnij 29 Komentuj
„Jak ma się jakąś pasję, jak coś się kocha, to chce się tym dzielić” – mówi autor komiksu o… św. Stanisławie Kostce, dk. Przemek Wysogląd SJ.

Po co tworzyć i czytać komiks o świętym? Dlaczego w Roku Świętego Stanisława Kostki warto sięgnąć po komiks K.O.S.T.K.A? Odpowiedź znaleźliśmy u jego autora – dk. Przemka Wysogląda SJ.

Joanna Bórkowska: Czym historia o XVI-wiecznym świętym może przyciągnąć czytelników? Czy odtwarzając ją, nie bił się czasem Ksiądz z myślami, jak ukazać Kostkę: jako superbohatera czy człowieka z krwi i kości?

Dk. Przemek Wysogląd SJ: Ależ to jest dokładnie to samo! Dziś mamy problem z tym, że wszystko chcemy rozgraniczać: superbohater/zwykły człowiek, święty/grzesznik. Myślę, że pokusą jest próba pokazania tego, że święci to nadludzie. Proszę zwrócić uwagę chociażby na popularne w ostatnich latach ekranizacje komiksów – tam szczególny nacisk położony jest właśnie na to, że superbohaterowie to ludzie z krwi i kości, że zmagają się z takimi samymi słabościami jak my. Zanim ktoś stanie się superbohaterem czy świętym, musi nauczyć się, jak to jest być człowiekiem.



K.O.S.T.K.A – życie św. Stanisława w komiksie
I tę właśnie przemianę starał się Ksiądz nakreślić?

Kłopot ze zrozumieniem duchowości Kostki polega chyba na tym, że często podkreśla się jego aktywizm: że on poszedł, że był wytrwały itd. – jakby to od niego wszystko zależało, jakby zrobił wszystko własnymi siłami, a przecież on tylko otworzył się na wolę Bożą i dał się jej poprowadzić. Kostka chciał pełnić wolę Bożą, nieustannie ją rozeznawał i nie robił tego sam, ale poddawał się osądowi kierowników duchownych, przełożonych. Przecież wychodząc z Wiednia na pewno nie myślał, że będzie musiał iść na piechotę do Rzymu! Stopniowo też odkrywał, czego będzie wymagała od niego realizacja powołania – i był w tym cierpliwy i wytrwały. A gdyby doszedł do Rzymu, wykończony, i tam dostałby odmowną odpowiedź od generała jezuitów? Jestem przekonany, że pokornie by wrócił… Aż strach pomyśleć, co by go czekało w domu!

Dziś wielu pewnie odpuściłoby sobie drogę do Rzymu. Może to jednak zbyt trudny wzór do naśladowania?

Myślę, że – chociaż ludzie są dziś tacy sami, jak ludzie w czasach Kostki – to właśnie św. Stanisław może dzisiejszą młodzież, i nie tylko młodzież, nauczyć cierpliwości i wytrwałości. My często oczekujemy specjalnego traktowania – Kostka tymczasem nie bał się pracy w kuchni, sprzątania zakonnych korytarzy. Nie czekał na specjalne zaproszenie, nie zniechęcał się przy pierwszych przeciwnościach. Dlaczego? Bo szukał Boga! I te przeciwności, o których możemy też dowiedzieć się z komiksu, to nic w porównaniu z tym, co go spotkało później! I to jest duch Kostki, to jest duchowość św. Stanisława, którą możemy naśladować. Jak? Przyjmując tak jak on, z ufnością, to, co się przydarza i nie tracić pierwotnego entuzjazmu, gdy trzeba będzie pójść w nieznane.

KOMIKS O STANISŁAWIE KOSTCE


Mam takiego współbrata w niebie!
Ma Ksiądz jakieś specjalne nabożeństwo do św. Stanisława Kostki? Opowiada Ksiądz o nim z niezwykłą pasją, ale jednocześnie zwyczajnie – jak o swoim żyjącym współbracie.

Gdybym nie miał nabożeństwa do Kostki, to nie spędziłbym kilku miesięcy nad komiksem o nim! Jak ma się jakąś pasję, jak coś się kocha, to chce się tym dzielić. Mam takiego współbrata w niebie i chciałem o tym opowiedzieć w jakiś atrakcyjny, współczesny sposób (chociaż dzisiaj zrobiłbym to w zupełnie inny sposób, bo od kiedy narysowałem K.O.S.T.K.Ę minęło 9 lat, a ja miałem wtedy tylko 21 lat!). Wciąż fascynuje mnie to, że on nie robił planu – my często myślimy, że musimy przygotować jakiś program, aby później go realizować – ale, w dzień taki jak dzisiaj, nie czekając na dogodne czy specjalne okoliczności, wyruszył w podróż. Nie wiedział, co go czeka, wiedział, że Pan mu pobłogosławi, więc wszystko traktował jako błogosławieństwo na drodze. Wiedział tylko, że czeka go przygoda z Bogiem. Myślę, że taka przygoda czeka na każdego z nas…

...

Jak tworzyc sztuke to o waznych sprawach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 9:24, 09 Wrz 2018    Temat postu:

Franciszek napisał specjalny list do polskiego biskupa. W sprawie „jednego z najwybitniejszych synów”
Ks. Wojciech Kućko | 28/08/2018
STANISŁAW KOSTKA
Udostępnij 65
„Do wyższych rzeczy jestem zrodzony” – oto motto Stanisława z Rostkowa. Pierwszy w historii papież jezuita upamiętnił pierwszego błogosławionego jezuitę.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Papież Franciszek wystosował specjalne przesłanie do biskupa płockiego Piotra Libery z okazji 450. rocznicy śmierci młodego nowicjusza jezuickiego.

Zmarły 15 sierpnia 1568 r. Stanisław Kostka został ogłoszony błogosławionym już w 1605 r., jako pierwszy z jezuitów, nawet przed założycielem tego zgromadzenia, Ignacym Loyolą.


Czytaj także:
Specjalne modlitwy za wstawiennictwem św. Stanisława Kostki


Stanisław Kostka na łamach papieskich akt
Papieskie przesłanie zostało opublikowane 15 sierpnia 2018 r. w Bollettino Sala Stampa della Santa Sede, oficjalnym biuletynie Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, zarówno w języku polskim, w którym zostało wysłane do bpa Libery, jak i w tłumaczeniu na język włoski.

Tekst przesłania został podpisany osobiście przez Ojca Świętego i zaopatrzony jego pieczęcią. Oznacza to, że tekst tego okolicznościowego słowa Franciszka prawdopodobnie ukaże się niebawem w oficjalnym organie urzędowym Stolicy Apostolskiej – Acta Apostolicae Sedis, w którym od 1909 r. drukowane są najważniejsze dokumenty prawne i niektóre teksty kolejnych papieży.

Przesłanie papieża zostało zauważone przez poważne media włoskie. Jako pierwszy opublikował je blog Il Sismografo, którego redaktorzy uważnie śledzą i komentują działalność Stolicy Apostolskiej. Także dziennikarz Andrea Gagliarducci na portalu Acistampa zamieścił krótkie streszczenie papieskiego tekstu, przypominając, że Stanisław Kostka był pierwszym błogosławionym jezuitą.

STANISŁAW KOSTKAGaleria zdjęć


Patron młodych
Te pierwsze przykłady zainteresowania papieskim tekstem pozwalają stwierdzić, że osoba św. Stanisława Kostki, choć nieco zapomnianego w ostatnich latach, wciąż jednak sławi diecezję płocką, w której się urodził i wychowywał.

To, że papież jezuita pisząc do Polaków nazywa młodzieńca z Rostkowa „jednym z najwybitniejszych synów Towarzystwa Jezusowego, jakich wydała Wasza Ojczyzna”, jest z pewnością ważnym zaproszeniem do odkrycia na nowo postaci Stanisława i przybliżenia go młodym naszych czasów, których – jak zauważył Franciszek – jest patronem.

To także znaczące stwierdzenie, bowiem od 1926 r., z woli Piusa XI oficjalnym patronem młodzieży katolickiej jest św. Alojzy Gonzaga, zaś św. Stanisław Kostka był raczej czczony w krajach słowiańskich. Wypadająca w tym roku 450. rocznica śmierci św. Stanisława jest okazją do wspomnienia także św. Alojzego, urodzonego w tym samym roku, w którym zmarł Stanisław Kostka.


Czytaj także:
Św. Stanisław Kostka zdradził prosty, choć wymagający przepis na świętość. Może wypróbujemy?


Święty z Rostkowa i epoka post-prawdy
Postać młodego nowicjusza jezuickiego z Mazowsza nie jest tak bardzo odległa od mentalności współczesnych młodych. W jego krótkim życiu urzeka wytrwałość w dojściu do zamierzonego celu.

Kiedy drastycznie maleje liczba powołań kapłańskich i zakonnych w Europie, także w Polsce, w epoce zabiegania o sławę i sukces, życiowe motto Stanisława: Ad maiora natus sum – „Do wyższych rzeczy jestem zrodzony” (zaczerpnięte zresztą z pism Seneki) może być zachętą do szukania czegoś więcej w szarości życia i natłoku informacji w smartfonach czy komputerach.

Stanisław z Rostkowa nieprzypadkowo wybrał Towarzystwo Jezusowe. Po wielkich zranieniach z czasów reformacji to właśnie synowie św. Ignacego Loyoli zaproponowali Kościołowi katolickiemu wizję odnowy na większą chwałę Boga (ad majorem Dei gloriam, jak głosi motto jezuickie), poprzez wytrwałe studia i działalność misyjną.

I to ten walor jezuitów skłonił młodego szlachcica z Mazowsza do zostawienia rodzinnych stron i skierowania kroków do Rzymu, skąd po Soborze Trydenckim płynęły dla świata świeże i nowe propozycje odnowy.

Być może dlatego pierwszy papież jezuita z tak wielkim szacunkiem wspomina pierwszego błogosławionego jezuitę i wielki wkład Towarzystwa Jezusowego w czytanie znaków czasu, zarówno w epoce potrydenckiej, jak i w epoce post-prawdy.

.,..

Oczywiscie to swiety niezwykly.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88538
Przeczytał: 170 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:43, 09 Wrz 2018    Temat postu:

KSM: ruch, w którym działa więcej chłopców niż dziewcząt. Czyżby to sprawka św. Stanisława Kostki?
Małgorzata Bilska | 03/09/2018
MŁODZI LUDZIE
Unsplash | CC0
Udostępnij 268
W KSM działa więcej chłopców niż dziewcząt. To rzadkie w Kościele zwanym żeńskokatolickim. Ksiądz przytacza świadectwo chłopaka, który pracuje w korporacji i powiedział mu: „Teraz sobie uświadamiam, jak dobre mamy szkolenia w KSM-ie. Na tych w pracy uczą mnie tego, co ja tu 10 lat temu słyszałem”.

Rok 2018 na mocy decyzji Konferencji Episkopatu Polski został ustanowiony Rokiem Świętego Stanisława Kostki. Jest m.in. patronem Polski, młodzieży, ale też (wraz z bł. Karoliną Kózkówną) Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. To interesująca organizacja, która zajmuje się formacją młodzieżowych elit i apostolstwem. Przygotowuje młodych świeckich do życia w świecie, nie będąc „z tego świata”. Skąd wziął się KSM i co go wyróżnia?


Czytaj także:
Największy ruch małżeński w Kościele. To stąd ks. Blachnicki czerpał inspirację


Reaktywacja ruchu młodych po latach
Przed II wojną światową współczesny KSM funkcjonował jako „młodzieżówka” Akcji Katolickiej, pod nazwami: Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej i Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej. Były one podporządkowane Naczelnemu Instytutowi Akcji Katolickiej, prowadziły jednak własną działalność, posiadając swoje władze i strukturę organizacyjną.

Od początku obszarem pracy oprócz sfery religijnej była pomoc charytatywna oraz kultura, oświata i sprawy społeczno-patriotyczne. Po 1945 roku komuniści zakazali działalności Akcji Katolickiej, gdyż była sprzeczna z ideologią państwa socjalistycznego.

Ruch młodzieżowy odrodził się po 1989 r. (za sprawą ks. Antoniego Sołtysika), kilka lat przed reaktywacją Akcji Katolickiej. Przyjęto nową nazwę.

Pierwsze oddziały KSM powstały w archidiecezji krakowskiej. 10 października 1990 roku Konferencja Episkopatu Polski wydała dekret powołujący do życia KSM jako organizację ogólnopolską. Dziś, jak mówi mi ks. Rafał Buzała, asystent KSM w archidiecezji krakowskiej, stowarzyszenie liczy w Polsce ok. 20 tys. członków.

KSM-y w diecezjach podlegają biskupowi miejsca. Pracę ich koordynuje Krajowa Rada KSM. Prezydium Rady składa się z 5 młodych (członkowie organizacji mogą mieć 14-30 lat) świeckich i księdza, Asystenta Generalnego.



KSM: niesamowita przygoda
Ks. Buzała podkreśla, że bardzo ważne jest zaufanie duszpasterzy do młodych ludzi. Księża boją się czasem, że młodzi, w dodatku świeccy, nie będą odpowiedzialni. On myśli inaczej, bo przeszedł całą formację KSM-u jako świecki. Dopiero potem wstąpił do seminarium.

To zmienia perspektywę, podobnie działa to choćby w Opus Dei, gdzie księży „rekrutuje się” spośród wiernych Dzieła. Już po świeckim okresie formacji, kształcenia, a często i pracy zawodowej. Może to sposób na klerykalizację, o której mówi papież Franciszek?

„Jako nastolatek już byłem zainteresowany i w 1990 roku przyszedłem na pierwsze spotkanie w parafii w rodzinnych Strumianach” – opowiada ksiądz Rafał. Stwierdził, że to dla trochę starszych od niego. Rok odczekał.

Mówi: „KSM to dla mnie przede wszystkim niesamowita przygoda. Formalnie jestem asystentem diecezjalnym, ale w parafii w Strumianach najpierw byłem zwykłym członkiem, potem prezesem, bo w oddziałach i kołach są kierownictwa. To jest bardzo duży plus. Czuję stowarzyszenie od środka i od zewnątrz, jako świecki i jako duchowny”.

Dodaje, że zanim poszedł do seminarium był zastępcą sekretarza w Zarządzie Diecezjalnym. „Wtedy modliliśmy się o dodatkowego asystenta kościelnego, bo śp. ks. Antoni Sołtysik został asystentem generalnym, ogólnopolskim i musiał łączyć obie funkcje. Miał tych obowiązków mnóstwo. Jakbym wiedział, że się modlimy o mnie, to ciekaw jestem, czy bym się tak gorliwie modlił… Pan Bóg ma ciekawe pomysły” – śmieje się ks. Buzała.


Czytaj także:
Ruch Światło-Życie działa w Afryce. Nasi oazowicze realizują swoją misję


Praktyczne szkolenia
Według ks. Buzały dobrym przykładem skuteczności formacji były Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Zajmował się organizacją wolontariatu. Jak mówi z dumą, „młodzi z KSM-u świetnie się w tym odnaleźli”, jego prawą ręką była dawna prezes zarządu diecezjalnego.

Umiejętność pracy w strukturach organizacyjnych procentuje też w pracy w przedsiębiorstwie. Pomaga w zarządzaniu ludźmi. Ksiądz przytacza świadectwo chłopaka, który pracuje w korporacji i powiedział mu: „Teraz sobie uświadamiam, jak dobre mamy szkolenia w KSM-ie. Na tych w pracy uczą mnie tego, co ja tu 10 lat temu słyszałem”.

Sama miałam okazję się przekonać, jak radzą sobie liderzy KSM-u diecezji płockiej. Spotkałam ich 19 sierpnia w Rostkowie podczas uroczystości diecezjalnych Roku św. Stanisława Kostki. Są pewni siebie, elokwentni. Łączą duchowe z praktycznym. W ramach obchodów zorganizowano rowerowy „Rajd dla życia” przez 9 diecezji, z Zabawy do Rostkowa. Potem była całonocna adoracja Najświętszego Sakramentu, a za dnia warsztaty: prawniczy, dziennikarski i taneczny.



KSM i św. Stanisław Kostka
Zapytałam ich o to, jak postrzegają patrona. Anna Błazińska cieszy się, że „dzięki obchodom możemy zerwać ze stereotypem Stasia świętego, wpatrzonego w niebo, ze złożonymi rączkami. Zamiast tego poznajemy Stanisława, odważnego chłopaka, wytrwałego i śmiało dążącego do celu”.

A czy w postaci z XVI wieku odnajdują się dziś młodzi? Według Sebastiana Szymańskiego z trudem, bo „postawił wysoko poprzeczkę. Od początku wiedział, czego chce. Moim zdaniem musiał bardzo dużo przepracować tego swojego powołania, dużo klęczał i się modlił. Rodzice nie chcieli go puścić do zakonu. Był u jednego przełożonego, ale go nie przyjął. Miał mnóstwo samozaparcia. W dzisiejszym świecie młodzież bardzo słabo zna siebie, co widać nawet po tym, jak często zmienia studia. Jeden kierunek, drugi, trzeci. Nie wiedzą, czego chcą od życia, a on wiedział. Dokonał wyboru i dążył do niego wbrew wszelkim przeciwnościom”.

Po czym dorzuca samokrytycznie: „My młodzi szybko się poddajemy, jesteśmy ludźmi efektu. Dziś się odchudzam, jutro chcę mieć 2 kg mniej. Młodzież nie umie być cierpliwa, pracować nad sobą i wszystko chciałaby od razu”.

„Wy to umiecie?” – pytam. I słyszę: „Nie, uczymy się tego od niego. Żeby być wytrwałym w dążeniu do celu, nie poddawać się i mieć marzenia. Kilka lat temu stwierdziłem, że lepiej nie marzyć, bo jak nie wyjdzie, to człowiek nie jest rozczarowany. A poznając św. Stanisława zauważyłem, że on marzył. O świętości. Szukał tego, co najlepsze, bo w tamtych czasach jezuici byli uważani za jeden z najdoskonalszych zakonów”.

Jak mówi ks. Buzała – w KSM działa więcej chłopców niż dziewcząt. To rzadkie w Kościele zwanym „żeńskokatolickim”. Może warto się przyjrzeć, jak oni to robią?

...

To rzeczywiscie cud. Modlic sie to takie ,,niemeskie"... A przeciez ktory zdrowy na umysle mezczyzna jest przekonany ze wszystko moze? Zaden. Bo tez potrzebuje pomocy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy