Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Spowiedź

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:52, 26 Sty 2018    Temat postu: Spowiedź

5 warunków dobrej spowiedzi. Jak je rozumieć, by uruchomić proces przemiany życia?
Ks. Przemek KAWA Kawecki SDB | 26/01/2018

Shutterstock
Udostępnij 25 Komentuj 0
Sekret dobrej spowiedzi leży w dobrym przygotowaniu do tego sakramentu. Oto zestaw praktycznych wskazówek dla każdego.

Spowiadam się już 5, 10, 15 lat i nie widzę żadnych efektów. Cięgle te same grzechy, te same pokuty. Czy ma to jakikolwiek sens? To pytanie, które zadaje sobie wielu ludzi. Czy zatem sakrament, który prowadził całe pokolenia katolików do świętości, stracił na sile?

Czytaj także: Chopin przed śmiercią nie chciał spowiedzi. Jednak pewien kapłan go przekonał. Jak?
Sekret dobrej spowiedzi, która zdynamizuje nasze życie duchowe, leży w dojrzałym, świeżym spojrzeniu na ten sakrament i w dobrym przygotowaniu do niego. Pomagają w tym tzw. warunki dobrej spowiedzi, które – choć znamy od pierwszej komunii – to nie zawsze wcielamy w życie.



Rachunek sumienia
Do zrobienia dobrego rachunku sumienia potrzebne są zasadniczo trzy rzeczy: kartka papieru, długopis i chwila czasu. Na kartce warto wypisać listę swoich grzechów. Przelewanie myśli na papier – nawet hasłowe, skrótowe – porządkuje chaos panujący w naszej głowie.

Po drugie, zapewne każdy z nas ma takie doświadczenie, że kiedy klękał do spowiedzi, jedyne co miał w głowie to wielka, czarna dziura. Dlatego spisany rachunek sumienia jest dobrą mapą, która przeprowadzi nas przez moment spowiedzi. Po spisaniu grzechów, przy każdym z nich warto postawić znak zapytania: „Dlaczego sobie na to pozwoliłem? Dlaczego zdecydowałem się na zło?”.

Szukając sukcesywnie, przy każdej kolejnej próbie odpowiedzi na te pytania, będziemy stopniowo odkrywać źródła naszego postępowania. Będziemy coraz lepiej poznawać samych siebie i coraz bardziej otwierać się na działanie Bożej miłości.



Żal za grzechy
Kiedy mamy za sobą wyliczenie grzechów i próbę odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego to zrobiłem?”, czas na kolejne pytanie: „Czy żałuję?”.

Żal za grzechy kojarzy się z silnym, negatywnym odczuciem emocjonalnym, połączonym często z niemal fizycznym bólem odczuwanym z powodu popełnionych występków. Nie zawsze jednak żal za grzechy odczuwamy w ten sposób. Jednych grzechów żałujemy bardziej, innych mniej. Nie zawsze odczuwamy żal doskonały.

Czasami nasze sytuacje są tak skomplikowane, że ciężko wzbudzić w sobie jakikolwiek stan podobny do żalu, a jednak gdzieś pod skórą czujemy, że powinniśmy się wyspowiadać. W takich momentach, kiedy emocje nie współgrają ze świadomością, warto zadać sobie przynajmniej pytanie: „Czy wiem, że takich czynów, myśli, słów nie powinno być w moim życiu?”. To dobry punkt wyjścia do dalszej moralnej przemiany.



Mocne postanowienie poprawy
W końcu przychodzi czas na pytanie: „Czy jestem gotowy pracować nad sobą? Czy chcę w moim życiu zmian na lepsze?”. Warto pamiętać, że sakrament pokuty i pojednania to nie jednorazowa akcja, która zeruje nasze konto ze złych uczynków, ale długotrwały proces przemiany naszego życia.

Zdarza się, że po jednej spowiedzi ktoś totalnie zmienia swój styl funkcjonowania, ale zwykle jest to dopiero początek długiej i trudnej pracy nad sobą. Jan Bosko, święty wychowawca młodzieży, proponował swoim wychowankom, aby przy każdej spowiedzi brali na warsztat jeden konkretny grzech, jeden konkretny wymiar swojego życia i nad nim szczególnie pracowali do kolejnej spowiedzi.

Czytaj także: Czy wiesz, że możesz „pokłócić” się z księdzem o pokutę na spowiedzi?
Zakłada to opracowanie pewnej strategii wychodzenia z grzechu: czego muszę unikać, na co muszę postawić, jakie cele chcę osiągnąć. W ten sposób włączamy się w proces, w którym szybko doświadczymy jak Boża łaska wspiera w działaniu naszą ludzką naturę.



Wyznanie grzechów
Osobiście jestem przekonany, że w ludzkim wymiarze tego sakramentu najważniejsza jest świadomość, że zostałem przez spowiednika dobrze przyjęty, dobrze wysłuchany i zrozumiany. Wiele osób, które zostały źle przyjęte w konfesjonale, niezrozumiane, czy wręcz niewysłuchane, cierpi na pewnego rodzaju niechęć i traumę związaną z tym sakramentem.

Jeśli więc chcesz uniknąć tego typu sytuacji, idź tam, gdzie kapłan ma dla ciebie czas, gdzie są dyżury w konfesjonale i kapłani czekają na wiernych. Unikaj spowiedzi tam, gdzie towarzyszy jej pośpiech i powierzchowność.

Dobrą praktyką jest również korzystanie ze spowiedzi u jednego, stałego spowiednika. W sakramencie pokuty i pojednania zawiera się również pewien element duchowego przewodnictwa. Dlatego dobrze mieć kogoś, kto pozna cię na tyle, aby pomóc ci nie tylko dobrze wyznać swoje grzechy, ale również rozwinąć się duchowo.



Zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu
Tak jak grzech domaga się rozgrzeszenia, tak zadane krzywdy domagają się zadośćuczynienia. Dobrze przeżywany sakrament pokuty i pojednania sprawia, że stajemy się coraz bardziej dojrzałymi ludźmi, zdolnymi do przebaczania i naprawiania wszelkich krzywd.

Spowiedź uczy nas, że dojrzałość duchowa nie polega tylko na tym, aby co jakiś czas oczyszczać swoje sumienie, wyznając grzechy. Dojrzałość duchowa to również chęć przywrócenia dobrymi uczynkami i pokutą równowagi, którą zburzyło zło. Czasami, kiedy po ludzku rzecz biorąc nie można już nic naprawić, zostaje modlitwa, która zatapia skutki popełnionych przez nas grzechów w morzu Bożego miłosierdzia.

...

Tu problemem jest slowo warunki. Owszem jest prawidlowe filozoficznie. Niestety w jezyku potocznym warunki przedstawiaja np. porywacze. Jesli nie spelnicie naszych warunkow zakladnocy zgina... I wez tu teraz wytlumacz czlowiekowi o co chodzi jak on widzi w wyobrazni terroryste...

Tymczasem sa to po prostu porady. PORADY! Spowiadaj sie szczerze! Czy to jest wymuszenie? Czy da sie wymusic? Tych 5 porad nie da sie wymusic! Nawet jak ktos zmuszony przez policje zwroci rzecz ukradziona to nie spelnil! A ten ktory np. nie zwrocil jerj bo np. minelo 20 lat i ludzie zyja po swiecie. Gdzie ich teraz szukac? Jesli on zaluje ze nie zwrocil wtedy to jak by zwrocil! Bo to jest kwestia sumienia. Zatem po prostu trzeba pragnac realizacji tych 5 punktow?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:17, 05 Lut 2018    Temat postu:

Czy spowiadać się u księdza, który mi się podoba?
Ks. Michał Lubowicki | 04/02/2018

EAST NEWS
Udostępnij 90 Komentuj 4
Czy powiedzieć mu o tym? Czy nadal się u niego spowiadać? Temat trudny, ale spróbujmy odpowiedzieć.

Zaznaczone w tytule pytanie dotarło do naszej redakcji od jednej z czytelniczek. Jako ksiądz spędzający nieco czasu w konfesjonale zastanawiam się, co bym odpowiedział, gdyby zadano mi je osobiście.



Po pierwsze – nie dramatyzować
W sumie nie stało się nic strasznego, ani nawet specjalnie dziwnego. Ksiądz niewidzialny nie jest, może się spodobać. Zdarza się. A biorąc pod uwagę, że to czy ktoś nam się spodoba, czy nie jest zazwyczaj niezależne od naszej woli, tym bardziej nie trzeba z tego robić tragedii.

Nie jest zbrodnią, że jakiś mężczyzna „wpadł ci w oko”. Nawet jeśli to mężczyzna w sutannie.

Czytaj także: Spowiadanie się podczas mszy świętej. Są przynajmniej 3 argumenty na „nie”


Po drugie – trochę realizmu
Warto wziąć pod uwagę, że ksiądz ma nawet pewne „predyspozycje”, by się spodobać. Wyróżnia się z tłumu. Choćby strojem. Zwraca na siebie uwagę. Nawet mimowolnie, z racji pełnionych funkcji. Odprawia mszę, mówi kazanie, odprawia nabożeństwo. Jakby się nie starał być przeźroczystym, widać go.

Na dodatek widzisz go, kiedy robi rzeczy z kategorii „wzniosłe”, co również może być na swój sposób atrakcyjne. Raczej nie miewasz okazji oglądać go, kiedy pije piwo przed telewizorem lub dłubie w nosie, albo słuchać go, gdy opowiada głupie żarty.

Niekoniecznie musi to robić, ale weź pod uwagę, że siłą rzeczy masz trochę wyidealizowany obraz tego mężczyzny. Poza tym ksiądz niejako „z urzędu” wzbudza zaufanie i daje swoiste „poczucie bezpieczeństwa”. A jeśli spotkałaś go w konfesjonale, gdzie cię wysłuchał, starał się zrozumieć, był łagodny i wyrozumiały, a na koniec powiedział ci jeszcze dobre słowo, to nic dziwnego, że w serduszku mogło coś drgnąć.

Z jednej strony to ksiądz i można przypuszczać, że naprawdę stara się być jak najlepszym człowiekiem. Z drugiej jednak warto przemyśleć powyższe i trochę sobie „odczarować” jego wizerunek. Prawdopodobnie nie jest aż tak idealny, jak podpowiada ci zauroczenie.



Czy nadal się u niego spowiadać?
To chyba niekoniecznie najlepszy pomysł. A to z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze: Zauroczenie ma to do siebie, że szybciej lub później mija. Spowiedź to często dość emocjonujące spotkanie (zwłaszcza dla penitenta).

Czytaj także: Czy trzeba spowiadać się z tzw. grzechów cudzych? Czym one są i jak je rozumieć?
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że ponawianie kontaktu przy tej okazji będzie tylko niepotrzebnie podsycało i przedłużało ten mało komfortowy stan, w którym się znajdujesz. Oczywiście, jeśli to jedyny możliwy spowiednik w promieniu kilometrów, to lepiej spowiadać się u niego niż w ogóle. No ale ileż – powiedzmy sobie uczciwie – może być takich sytuacji?

Po drugie: Tak to już działa, że nawet podświadomie staramy się podobać temu, kto nam się podoba. Nie tylko w relacjach damsko-męskich. Ten prosty mechanizm może – niezależnie od twojej woli – mieć wpływ na szczerość twojego wyznania. A nie chcesz przecież ryzykować nieszczerości w sakramencie pokuty i pojednania, prawda?



À propos szczerości! Powiedzieć mu o tym?
Nie. Raczej nie. Bo i czemu miałoby to służyć? Być może tobie przyniosłoby ulgę, ale twój spowiednik nie za bardzo będzie chyba miał co z tą wiedzą zrobić. Zakaże ci się u siebie spowiadać? Na to liczysz? Może. Ale równie dobrze – przez delikatność, nie z perwersji – może tego nie zrobić. Masz pewność, że nie da ci w ten sposób – mimowolnie – jakiejś „złudnej nadziei”?

Poza tym, nie zrozum mnie źle, ale „miej litość”. Ten ksiądz to też facet jak każdy inny (niemal). Pod sutanną bije zwykłe, słabe, zranione grzechem pierworodnym ludzkie serce, a znad koloratki wystaje głowa z parą prawdopodobnie sprawnych ludzkich oczu i kłębowiskiem bardzo ludzkich myśli i emocji pod czaszką. Jemu też może być trudno nie zainteresować się – zupełnie niezdrożnie – kimś, kto nim się zainteresował.

Tacy już jesteśmy – my, ludzie. Podoba nam się, gdy się podobamy. A to już na pewno nie ułatwi sprawy, która dla ciebie i tak jest przecież trudna.



Post scriptum
Autor przyznaje bez bicia, że jest bardzo „początkującym” księdzem, a w konfesjonale siada raptem od ośmiu miesięcy. Trochę dłużej jest facetem, ale to też raptem niecałe trzy dekady. Ma świadomość, że wszystkich rozumów świata jeszcze nie przyswoił i raczej nie przyswoi. Napisał, co napisał w odpowiedzi na temat zaproponowany przez Szanowną Redakcję i uprasza nieśmiało, by go za powyższe na surowo nie pożreć

...

Gorzej jak sie nie podoba! Jesli wystepuje nieokreslona sympatia to zdecydowanie zmienic ksiedza! Co innego kwalifikacje! Jak z lekarzem! Swietny lekarz dobrze leczy chodze do niego! Tak samo! Ten ksiadz swietnie posluguje ludzie sie nawrascaja! Wtedy jak najbardziej!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 9:20, 27 Mar 2018    Temat postu:

Modlitwa, która pomoże Ci przygotować się do spowiedzi
Philip Kosloski | 27/03/2018
CONFESSIONAL
Ravipat | Shutterstock
Udostępnij Komentuj
Ta modlitwa za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny i świętego Józefa pomoże nam przygotować duszę na sakrament miłosierdzia.

W sakramencie pojednania nie jesteśmy sami
Niekiedy przystąpienie do sakramentu pokuty i pojednania może stanowić nie lada wyzwanie – zwłaszcza wtedy, kiedy od ostatniej spowiedzi upłynęło dużo czasu i duszę naszą obciąża niejeden grzech ciężki. Wszyscy stajemy przed tym wyzwaniem, ale nigdy nie stajemy przed nim zupełnie sami.

Czytaj także: 5 warunków dobrej spowiedzi. Jak je rozumieć, by uruchomić proces przemiany życia?
Jest z nami w tych chwilach Bóg oraz Jego święci i aniołowie, którzy wspierają nas oraz zachęcają do zaczerpnięcia ze skarbów niezmierzonego Bożego miłosierdzia. Aby lepiej uświadomić sobie tę rzeczywistość, zamieszczamy krótką modlitwę, którą możemy odmówić przed przystąpieniem do spowiedzi. Pomoże to nam przygotować duszę na sakrament miłosierdzia za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny i świętego Józefa.



Modlitwa przed spowiedzią
Przyjmij moją spowiedź, najukochańszy i najłaskawszy Jezu,
jedyna nadziejo zbawienia mej duszy.
Udziel mi łaski prawdziwej skruchy,
abym dniem i nocą mógł poprzez pokutę
zadośćuczynić za me liczne grzechy.

Zbawicielu świata, o dobry Jezu,
który na krzyżu życie swoje ofiarowałeś za grzeszników,
wejrzyj na mnie, grzesznego.
Ulituj się nade mną i daj mi światło poznania moich win,
udziel prawdziwej skruchy za nie
i umacniaj mnie w szczerym postanowieniu poprawy.

Najłaskawsza Dziewico Maryjo, Niepokalana Matko Jezusa,
proszę Cię o Twoje niezawodne wstawiennictwo.
Wypraszaj dla mnie te łaski u Twojego Boskiego Syna.
Święty Józefie, módl się za mną.

...

Warto aby szczegolnie ci nie majacy pojecia wiedzieli ze spowiedz nie jest psychiczna terapią choc psychiki nie da sie wyciac i raczej przeszkadza. Spowiedz jest oczyszczeniem duszy aby pojsc na uczte z Bogiem. To obmycie macie juz podczas Chrztu dziecka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 15:11, 28 Kwi 2018    Temat postu:

Spowiadanie się podczas mszy świętej. Tak czy nie?
Ks. Michał Lubowicki | 28/04/2018
KONFESJONAŁ W KOŚCIELE
EAST NEWS
Udostępnij Komentuj 0
To faktycznie wygodne: i dla wiernych, i dla księży. Ale...

Spowiedź „przy okazji” bycia na mszy świętej jest wygodnym rozwiązaniem tak dla spowiadających się, jak i dla spowiadającego. Jednak spowiadanie się poza mszą ma przynajmniej trzy istotne zalety, o których warto pomyśleć. Jakie?

Czytaj także: Co zrobić, gdy zapomnę, jaką dostałem na spowiedzi pokutę? Są dwa rozwiązania


Spowiedź podczas mszy: utarty zwyczaj
Pytanie o to, czy można spowiadać się podczas mszy zakrawa na wyważanie otwartych drzwi. Spowiada się i tyle.

W wielu parafiach obie strony – spowiadający się i spowiednicy – przywykli już do takiego modelu i trudno spodziewać się, żeby miała w tej kwestii nastąpić jakaś drastyczna zmiana. Jak wszystkie obyczaje podyktowane wygodą, tak i ten ma, i mieć będzie, prawdopodobnie twardy i długi żywot w kościelnej praktyce.



Wygodniej, ale czy warto?
Zalety spowiadania się podczas mszy mają naturę typowo „praktyczną”. Spowiedź „przy okazji” bycia na mszy świętej nie wymaga wszak żadnego dodatkowego zachodu. Penitent (spowiadający się) nie musi martwić się o to, kiedy znaleźć czas na kolejną wycieczkę do kościoła, ale piecze dwie pieczenie na jednym ogniu.

Nie ma co ukrywać, że także dla duszpasterza jest to kusząca swoją wygodą opcja. Zamiast przesiadywać w konfesjonale „na pusto”, zastanawiając się, czy ktoś akurat przyjdzie czy nie, spowiada w trakcie mszy, kiedy ludzie i tak są w kościele, co wydaje się dużo „ekonomiczniejszym” wykorzystaniem czasu.

I najlepiej skończyć przed zbieraniem tacy, a najpóźniej przed udzielaniem Komunii. Zaoszczędzony – by nie powiedzieć wręcz: niezmarnowany – w ten sposób czas wykorzystać można oczywiście na inne „działania duszpasterskie”. Można powiedzieć: czysta wygoda.

A jednak spowiadanie się poza mszą świętą ma przynajmniej trzy istotne zalety, które warto wziąć pod uwagę. Jakie?

Czytaj także: Opuściłem niedzielną mszę. Muszę iść do spowiedzi? Za każdym razem?


Czas
Z własnego niedługiego doświadczenia wiem, że spowiadając podczas mszy – zwłaszcza w niedzielę, gdy penitentów jest znacznie więcej niż w tygodniu – muszę bardzo liczyć się z czasem. Nie każdemu, kto tego potrzebuje, czy wręcz oczekuje, mogę poświęcić wystarczająco dużo czasu, bo w przeciwnym razie nie wszystkich zdążę wyspowiadać.

W skrajnych wypadkach żywię poważną obawę, że rozlegające się co chwila „stuk-stuk” wzbudzi w stojących w kolejce podejrzenie, że w moim konfesjonale zamieszkał dzięcioł. Spowiadanie poza mszą ma tę zaletę, że nie brak wówczas czasu na dłuższą nawet rozmowę, w której jest miejsce na pytania, wyjaśnienie wątpliwości i wspólne, spokojne poszukiwanie rozwiązań.



Integralność sakramentu pokuty i pojednania
Spowiedź poza mszą świętą ułatwia przeżycie tego sakramentu jako integralnej całości. Łatwiej wtedy dostrzec i zrozumieć, że spowiedź to nie coś, co załatwiamy „przy okazji” i „z biegu”, ale szczególne i jedyne w swoim rodzaju spotkanie z Panem, które ma swoją własną dynamikę i głębię.

Rzadko kiedy słyszy się, żeby w parafiach sprawowane były liturgie pokutne, podczas których wspólnota mogłaby razem i „na spokojnie” celebrować swoje pojednanie z Bogiem i między sobą. A przecież takie celebracje – znane zresztą już w Kościele pierwszych wieków – gorąco zaleca się przynajmniej od czasów ostatniego Soboru.



„Pełnowymiarowe” uczestnictwo w Eucharystii
No i ostatnia, ale nie mniej ważna sprawa. Spowiedź poza mszą pozwala uczestniczyć w całości tejże mszy świętej w sposób ciągły, bez rozproszenia, „wybicia z rytmu” i nerwowego przestępowania z nogi na nogę w wolno posuwającej się kolejce. Oczywiście, stojąc w kolejce do konfesjonału też da się uczestniczyć w sprawowanej właśnie Eucharystii, ale dużo trudniej wówczas o skupienie, no i zawsze przynajmniej część „stracimy”.

Jasne, że są sytuacje, kiedy po prostu nie mamy jak zrobić tego kiedy indziej. Jasne, że zawsze lepiej tak, niż w ogóle. Jasne, że nieraz po prostu nie ma możliwości zastania księdza w konfesjonale poza mszą, bo tak już się nawzajem „wychowaliśmy”.

Ale mimo wszystko warto przynajmniej próbować i trochę nawet o to „zawalczyć”. Jeśli „nagrodą” może być „nowa jakość” spotkania się z Miłosiernym, to chyba warto.

...

Rozumiem ze problemem jest spowiedz raz do roku i to jeszcze w niedziele zeby jak najmniej sie poswiecic? Bo oczywiscie pojscie na w poniedzialek rano czy wieczorem DODATKOWO na Mszę aby sie wyspowiadac jest wrecz godne polecenia. Spowiadanie sie w specjalnych godzinach jest wbrew pozorom wygodne. Zazwyczaj jest kilku ksiezy i idzie szybko kolejka krociutka. Natomiast w niedziele okres Wielkiego Postu moze byc jeden ksiadz i kolejka 100 ludzi. Czy to jest wygodne? I spokojne? Zdaze nie zdaze. Ksiadz moze wyjsc bo cos tam itd.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 7:51, 05 Maj 2018    Temat postu:

Nie taka spowiedź straszna. Jak pokonać lęk przed wyznaniem grzechów?
Anna Gębalska-Berekets | 04/05/2018
STRACH
Joshua Rawson-Harris/Unsplash | CC0
Udostępnij 28 Komentuj 0
Wiem, że samooskarżenie kosztuje cię krótką chwilę upokorzenia. Ale czy potępienie własnych grzechów jest rzeczywiście upokorzeniem?

Wiele osób boi się przystąpić do spowiedzi. Odczuwa lęk. Jak można go pokonać? O tym z ks. Pawłem Walkiewiczem rozmawia Anna Gębalska-Berekets.



Anna Gębalska-Berekets: Dlaczego się spowiadamy?
Ks. Paweł Walkiewicz*: Spowiadamy się, aby doświadczyć wyzwalającej mocy miłości Boga. Św. Jan Paweł II przypominał nam, że największym przejawem miłosierdzia Bożego jest odpuszczenie grzechów. To dzieje się w sakramencie pokuty i pojednania.

Ufam też, że nie muszę przypominać czytelnikom, że jesteśmy grzesznikami. W 1 Liście św. Jana czytamy: „Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy”. Podoba mi się założenie obecne w pytaniu mówiące, iż przystępujemy do spowiedzi. Oby tak było.

Jak zatem dobrze przeżyć spowiedź?

Korzystając z podpowiedzi Kościoła zawartych chociażby w 5 warunkach dobrej spowiedzi świętej: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, wyznanie grzechów, zadośćuczynienie Bogu i bliźnim.

Czytaj także: 5 warunków dobrej spowiedzi. Jak je rozumieć, by uruchomić proces przemiany życia?
Kto żyje w relacji do Boga, w zażyłości z Chrystusem, będzie dobrze przeżywał spowiedź. Dobre przeżywanie spowiedzi nie oznacza braku wysiłku, związanego z przygotowaniem i przeżywaniem tego sakramentu.

Spowiedź otwiera nas na działanie Boga. Pokornie uznaję swoją słabość, a Bóg pokornych obdarza łaską. Podobnie jak topniejący śnieg z górskich szczytów tworzy strumienie i spływa najniżej, jak może, tak samo i z duszą człowieka – im bardziej pokorna, tym więcej łask otrzymuje. Paradoksalnie więc uświadomienie sobie grzechów, prowadzi nas do większej zażyłości z Bogiem.

Wyznanie przed kapłanem grzechów prowadzi do ich uświadomienia i wzrostu duchowego. Odczuwamy jednak lęk. Dlaczego?

Na to pytanie można by odpowiadać bardzo długo. Różne też mogą być konkretne sytuacje i źródła naszych lęków. Zupełnie zrozumiałe jest, że nie jest nam łatwo mówić, wyznawać swoich słabości. Jednak wyznanie grzechów w spowiedzi otwiera nas na działanie Boga, który wyzwala nas z grzechu, udziela odpuszczenia.

Bóg nas szuka z miłością. Nigdy nie jest inaczej. Nasz grzech skłania nas, by chować się przed Bogiem – wystarczy tu przypomnieć Adama, który po upadku w raju ukrywa się przed Bogiem. Warto przypomnieć słowa św. Jana Marii Vianney: „Wiem, że samooskarżenie kosztuje cię krótką chwilę upokorzenia. Ale czy potępienie własnych grzechów jest rzeczywiście upokorzeniem?ˮ.

Czym innym bowiem jest zdrowe poczucie wstydu, czym innym nieuzasadniony lęk. W spowiedzi spotyka się moja słabość i grzech – zawsze jednak skończona – choćby bardzo mnie zawstydzała z nieskończoną miłością, miłosierdziem Boga. Ostatecznie to właśnie miłosierdzie Boga stoi w centrum celebracji sakramentu pokuty i pojednania. Do lęku mogą doprowadzić źle przeżyte spowiedzi, zranienia, błędne wyobrażenia o spowiedzi, którymi ktoś nas zraził do spowiadania się.

Trudności ze spowiedzią mogą też wynikać z braku wglądu w siebie albo nieumiejętności mówienia o rzeczach naprawdę ważnych i podstawowych, tendencji do zagłuszania sumienia. Tymczasem dobrze przeżywana spowiedź przez pewien ból i wysiłek prowadzi jednak do wyzwolenia i głębokiej radości.

Jak zrobić pierwszy krok?

Postępować według wskazań zawartych w warunkach spowiedzi. Warto sięgnąć po propozycje rachunku sumienia dostosowanego do mojego stanu życiowego. W rachunku sumienia uświadomić sobie, jak wiele Bóg dał mi w swojej miłości do mnie. Pytać siebie, co ja z tymi darami zrobiłem. Jaka jest moja odpowiedź, jaka jest moja miłość do Boga?

Czytaj także: Modlitwa, która pomoże Ci przygotować się do spowiedzi
Powiedzieć o swoich lękach spowiednikowi?

Zdecydowanie tak. Warto porozmawiać ze spowiednikiem o swoich lękach. A jeszcze wcześniej warto porozmawiać ze swoim lękiem, usiąść z nim na ławeczce, zapytać od jak dawna się znamy, jak ma na imię, skąd przyszedł, itd. Warto oddramatyzować to doświadczenie.

Abp Fulton Sheen rozróżnił w swojej wypowiedzi dla telewizji strach, który ma źródło zewnętrzne i jest uzasadniony od strachu (lęku) pochodzącego z naszego wnętrza. Warto taki lęk pochodzący z wnętrza przezwyciężać, bo on nas niepotrzebnie wiąże. Strach mający swe obiektywne przyczyny jest nam potrzebny, byśmy nie narażali się na niebezpieczeństwa.

Warto więc konkretnie sobie ponazywać, skąd mój opór, mój lęk. I działać przeciw. Często bowiem owocem lęku może być lenistwo. Myślę, że ten dynamizm można zaobserwować w omawianym temacie. Zdarza się często, że lęk na tyle skutecznie nas paraliżuje, że odkładamy spowiedź.

Jakich wskazówek udzieliłby ksiądz, by przezwyciężyć lęk przed spowiedzią i ją jak najlepiej przeżyć duchowo?

Po pierwsze: spowiadając się – szukać Boga. Nie traktować spowiedzi mechanicznie, zewnętrznie. W spowiedzi przede wszystkim otrzymujemy przywrócenie nam łaski Bożej i zjednoczenie nas w przyjaźni z Bogiem, a także pojednanie z Kościołem.

Zachęcam więc, by po prostu spowiadać się. Omodlić spowiedź: siebie i spowiednika. Nie odkładać spowiedzi. Przygotować się do niej. Warto też zadbać o spokojne przeżycie spowiedzi. Unikać sytuacji, w których łatwo o pewne niepotrzebne napięcie, np. przychodzenie do spowiedzi w godzinie zamykania kościoła czy kończenia dyżuru w konfesjonale lub w pośpiechu między swoimi zajęciami.

Przed wyznaniem grzechów krótko scharakteryzować siebie, swoją sytuację życiową, wiek, podać informacje ważne dla spowiednika. Na pewno łatwiej spowiednikowi będzie znaleźć dla nas czas, gdy przystąpimy do spowiedzi wtedy, gdy kolejki do konfesjonałów nie są największe. Polecam też znalezienie stałego spowiednika. To bardzo pomaga w rozwoju życia duchowego. Można umówić się wcześniej z księdzem, którego darzymy zaufaniem na spowiedź, która zajmie więcej czasu.

W wyznaniu grzechów trzeba być precyzyjnym, „nie owijać w bawełnę”, z drugiej zaś strony – nie trzeba opowiadać fabuły, być rozwlekłym, tylko szczerze wyznać materię grzechu.

...

Zalezy od stopnia duszy. Pewnie osoby bardziej grzeszne i od lat nie bedace u spowiedzi boja sie bardziej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 8:07, 20 Lip 2018    Temat postu:

Ksiądz stanął w kolejce do spowiedzi i doświadczył rzeczywistości z drugiej strony kratki
Ks. Mateusz Szerszeń CSMA | 06/07/2018
KOLEJKA DO KOŚCIOŁA
Shutterstock
Udostępnij
Jako ksiądz od czasu do czasu, jak zwyczajny katolik, ustawiam się w kolejce do spowiedzi i cierpliwie czekam na miłosierdzie. Ostatnio jednak byłem świadkiem ciekawych wydarzeń w kolejce do konfesjonału. Słowo „szok” nie oddaje w pełni tego, co przeżyłem.

Stare polskie przysłowie mówi, że szewc bez butów chodzi. Podobnie rzecz ma się ze spowiedzią. Jako ksiądz muszę czasami wydzierać czas na skorzystanie z sakramentu pokuty. Najczęściej korzystam z posługi kapłana mieszkającego ze mną razem w domu, ale od czasu do czasu, jak zwyczajny katolik, ustawiam się w kolejce do spowiedzi i cierpliwie czekam na miłosierdzie.

Ostatnio jednak byłem świadkiem ciekawych wydarzeń w kolejce do konfesjonału. Słowo „szok” nie oddaje w pełni tego, co przeżyłem, obserwując otaczających mnie ludzi.


Czytaj także:
Czy to już grzech ciężki czy jeszcze lekki? Jak je rozpoznać?


W kolejce do spowiedzi
Zacznijmy od początku. Jest czwartek, dziewiąta rano, największy kościół w pewnym mieście, a na dodatek pierwszy czwartek miesiąca. Wszedłem spokojnie do kościoła, spodziewając się kolejki do konfesjonału i nie zawiodłem się. W rządku, na chwilę przed przyjściem kapłana, stało około 20 ludzi. Uklęknąłem, pomodliłem się i na nowo ułożyłem w głowie popełnione grzechy. Podszedłem do ostatniej osoby w kolejce i cierpliwie czekałem.

Jednak, już po chwili, dało się odczuć jakąś nerwową atmosferę. Wszyscy „łakomym” okiem spoglądali w kierunku drzwi, z których mieli wyjść księża. Niektórzy nerwowo kręcili zegarkiem i podnosili oczy ku górze, szukając jakiegoś punktu odniesienia. Nagle o 9:02 pojawili się oczekiwani. Kolejka rozbiła się na kilka części i wtedy się zaczęło.

Pomruk niezadowolenia przeszedł przez tłum, bo przecież „to ja byłem pierwszy, a pani to wcale tutaj nie stała”. Za chwilę ktoś, kierując się instynktem i niecierpliwością, utworzył alternatywną kolejkę z drugiej strony i wypełnił słowa Pisma: „Ostatni będą pierwszymi”. Tego było już za wiele. Zdenerwowani penitenci skoczyli sobie do gardeł i „krzycząc półszeptem”, udzielali sobie reprymendy. Druga strona udawała, że nic się nie stało i generalnie to skandal, że ktoś w kościele ma czelność zwrócić komuś uwagę. Na szczęście znaleźli się tacy, którzy potrafili ustąpić i odczekać dodatkowe minuty w drodze po miłosierdzie.





Czy taka spowiedź ma sens?
Zawstydzony całą sytuacją oddałem się rozmyślaniu, aż wreszcie ktoś szturchnął mnie i powiedział: „Teraz Ty!”. Dzięki Bogu nikt nie został ranny, a i witraże w oknach pozostały całe. W sercu jednak pozostały jakiś niepokój i niedowierzanie.

Sytuacja ta uświadomiła mi kilka rzeczy. Po pierwsze, jako spowiednik często nie jestem świadomy tego, jak wygląda sytuacja za kratkami. Ile razy padają tam niecenzuralne epitety, a w sercach wzbiera gniew. Nie dość, że sama spowiedź jest stresująca, to jeszcze na chwilę przed podejściem do konfesjonału można nieźle nagrzeszyć.

Żyjemy w świecie niecierpliwym, zazdrosnym, podejrzliwym i w naszej zapalczywości jesteśmy w stanie poświęcić drugiego człowieka. Po drugie, przebiegłość mamy opanowaną do perfekcji. Na chwilę przed wyznaniem grzechów potrafimy jeszcze zatwardzić serce i obrazić bliźniego. Czy taka spowiedź ma sens? Czy Jezus będzie potrafił przebić się przez naszą obłudę i faryzeizm?

Spowiedź to nie tylko wyznanie grzechów, ale także pewna forma deklaracji, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby zmienić się i podjąć trud nawracania. Bez takiego podejścia zrealizujemy kolejne polskie przysłowie, o tym, jak to można dać Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek.

...

Pan tu nie stał! Przy spowiedzi brzmi obłędnie. Jeszcze gdyby jeden ksiadz na 100 ludzi. Ale gdy bylo kilku to nikomu nie grozilo ze zobaczy napis koniec.
Jest faktem ze wystepuje patologia zdobycia zaliczenia spowiedzi. Podchodzenia jak do obowiazku. Jak najszybciej i z glowy. Niestety co jest trudne trzeba poglebienia duszy. Inaczej tego sie nie zwalczy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 88633
Przeczytał: 167 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 9:14, 21 Lip 2018    Temat postu:

Jaki spowiednik jest lepszy: łagodny czy surowy?
Ks. Mateusz Szerszeń CSMA | 26/06/2018
KSIĄDZ
Shutterstock
Udostępnij 57
Łagodność, która daje doświadczenie miłosiernego Boga, czy surowość, która mną wstrząśnie?

W krajach anglosaskich krąży pewne powiedzenie: „Dwie rzeczy na tym świecie są bezcenne. To dobry księgowy i łagodny spowiednik”. Co do tej pierwszej osoby nie mam zupełnej pewności i odpowiedniego doświadczenia, ale z drugą opinią zgadzam się w zupełności. Nie ma piękniejszego momentu, gdy potargany przez własne grzechy spotykam księdza, który z łagodnością pochyli się nad moim stanem.


Czytaj także:
Czy to już grzech ciężki czy jeszcze lekki? Jak je rozpoznać?


Łagodność w konfesjonale
Łagodność w konfesjonale to cecha konieczna do rzetelnego wykonywania posługi jednania ludzi z Bogiem. Poprzez współczujące miłosierdzie przekazujemy ludziom doświadczenie spotkania z Bogiem, który nie potępia, nie obraża się, nie ściga człowieka z zapalczywością psychopaty.

Sakrament pokuty ma podnieść penitenta, nakłonić do poprawy i umocnić w dobrym. Oczywiście, łagodny spowiednik jest też (najczęściej) spowiednikiem wymagającym. Musi pewne rzeczy nazwać po imieniu, pokazać dramat ludzkiego grzechu, ale też rozumie, że grzeszność nie jest polem do wyładowywania własnych frustracji. Posługa jednania ma uobecniać w ludziach Boże miłosierdzie, a to opiera się na opisie, który Pan Jezus wypowiedział sam o sobie: „Uczcie się ode mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem”.



Surowy spowiednik?
Zdarza się, że napotykamy czasami na naszej drodze spowiednika, który potraktuje nas oschle, surowo i wzbudzając głębokie poczucie winy. Kiedyś tłumaczyłem sobie, że takie doświadczenie jest mi potrzebne, że trzeba mną wstrząsnąć.

Dziś wiem, że za każdym razem, gdy spowiednik potraktował mnie jak wroga, efekty końcowe były opłakane. Surowość rzeczywiście dużo głębiej uderza w nasze wnętrze, ale też nierzadko czyni tam ogromne spustoszenie.

Człowiek, który został źle potraktowany na spowiedzi, odejdzie od konfesjonału z poczuciem krzywdy i następnym razem wiele razy zastanowi się, czy wrócić do spowiedzi. W swoim strachu może dojść do przekonania, że spowiedź jest niepotrzebna. Strach weźmie górę nad miłością!



Zraniony przy spowiedzi
Warty podkreślenia jest też fakt, że czasami źle zinterpretujemy słowa księdza i poczujemy się zranieni. Warto w takich momentach zachować trzeźwość umysłu i nie dodawać sobie więcej niż usłyszeliśmy. Doświadczenie uczy, że człowiek dojrzały duchowo potrafi przejść ponad sprawami drugorzędnymi (zły dzień, charakter, niekompetencja spowiednika) i skupić się na tym, co istotne (oddanie własnych grzechów na krzyż Jezusa i przyjęcie Bożego przebaczenia).

Chciałbym w swoim życiu spotykać spowiedników, którzy są kompetentni w swojej łagodności i jednocześnie wykazują minimum dobrej woli, aby mnie wysłuchać.

...

Na ogol łagodnosc jest najlepsza choc znam starego ksiedza ktory przedziwnie łączył łagodnosc z surowoscia! Gdy chodzilo o zlo to sie unosil i gwaltownie potepial gdy chodzilo o przebaczenie stawal sie momentalnie łagodny! To tez sztuka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy