Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Oto ks. Władysław Maćkowiak, jeden ze 108 błogosławionych

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85627
Przeczytał: 200 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 10:13, 13 Mar 2018    Temat postu: Oto ks. Władysław Maćkowiak, jeden ze 108 błogosławionych

Gdy ks. Maćkowiaka rozstrzeliwano, zdążył krzyknąć: „Niech żyje Chrystus Król”
Eryk Łażewski | 12/03/2018
KARA ŚMIERCI
Shutterstock
Udostępnij Komentuj 1
Uprzedzono go o możliwości aresztowania, ale został z parafianami. Była szansa ucieczki, ale nie chciał narażać innych na represje. Oto ks. Władysław Maćkowiak, jeden ze 108 błogosławionych męczenników II wojny światowej.

Urodził się 14 listopada 1910 r. w miejscowości Sytki w parafii Drohiczyn. Był szczupły, niskiego wzrostu i nosił okulary. Poza tym, łagodny i bardzo wrażliwy.

O tej wrażliwości świadczy np. fakt, że gdy za pierwszym razem nie przyjęto go do seminarium duchownego w Pińsku, popłakał się w kościele. Zobaczył to miejscowy proboszcz, pocieszył go i skierował do seminarium w Wilnie.

Czytaj także: Bł. Władysław Bukowiński. Polski ksiądz w heroicznej walce z ateistycznymi pustyniami ZSRR


Nielegalne katechezy dla dzieci
18 czerwca 1939 r. abp Romuald Jałbrzykowski udzielił mu święceń kapłańskich. 1 parafią Władysława miała być Ikaźń (obecnie Białoruś). 12 tygodni po jego święceniach wkroczyli tam Sowieci. Proboszcz – zagrożony aresztowaniem – wyjechał. Młody wikary został na swej pierwszej parafii sam.

Przetrwał okupację komunistyczną, choć wielu z jego wiernych zginęło lub zostało wywiezionych na Wschód. Tak samo zresztą, jak prawie cała rodzina ks. Maćkowiaka.

Gdy nadeszli Niemcy, na chwilę ustały represje. A nasz bohater został proboszczem. Abp Jałbrzykowski przysłał mu nawet wikarego – ks. Stanisława Pyrtka – wysokiego górala spod Nowego Targu, który w seminarium nieraz dawał się we znaki niskiemu Władkowi. Teraz jednak, młodzi kapłani zgodnie ze sobą współpracowali.

Zwłaszcza przy parafialnej katechezie dzieci, która była wtedy zabroniona. O nielegalnych działaniach księży Niemcom doniósł weterynarz, uczyniony przez nich starostą brasławskim. Postanowiono ks. Maćkowiaka aresztować.



Mógł uciekać, ale został z parafianami
O niebezpieczeństwie uprzedził go Jan Pietkun – członek AK, przechowujący przez 2 lata rodzinę żydowską. Gdy proboszcz z Ikaźni dowiedział się o tym, co mu grozi, stanęły przed nim 3 ewentualności: uciec, ukryć się, zostać.

Nie będąc pewnym, co wybrać, poradził się abp. Jałbrzykowskiego. Ten zostawił wybór jego kapłańskiemu sumieniu. Kierując się nim, ks. Maćkowiak postanowił czekać na aresztowanie, które stało się faktem 3 grudnia 1941 r.

Czytaj także: Abp Antoni Baraniak – bestialsko torturowany w areszcie na Rakowieckiej, dodawał otuchy innym więźniom
Zawieziono go do więzienia w pobliskim Brasławiu. Już następnego dnia delegacja parafian przyszła do Niemców z petycją o uwolnienie swego proboszcza, podpisaną przez wielu miejscowych.

Delegację też zamknięto, a dwóch z jej członków – Justyn Rydziko i Antoni Jarocki – miało się stać później świadkami męczeństwa ks. Maćkowiaka. Oni właśnie widzieli, jak okrutnie go bito i torturowano. Słyszeli też, jak wtedy szeptał: „pro Christo”, czyli „Dla Chrystusa”.



Była szansa ucieczki, ale…
W Wigilię wszystkich więźniów z Ikaźni przewieziono do więzienia w Berezweczu leżącego na terenie parafii Głębokie. Znalazł się wśród nich ks. Pyrtek, aresztowany też 4 grudnia i maltretowany wraz ze swoim proboszczem. Oczywiście w Berezweczu nie dano im spokoju.

Na początku 1942 r. było z nimi tak źle, że Niemcy zgodzili się spełnić prośbę miejscowego proboszcza, Antoniego Zienkiewicza i wysłali ich do szpitala.

Tam pojawiła się szansa ucieczki. Pomoc w niej oferował sam dyrektor placówki dr Zasztowt. Ks. Maćkowiak i towarzysze (doszedł jeszcze ks. Mieczysław Bohatkiewicz) nie przyjęli propozycji. Nie chcieli narażać na represje dr. Zasztowta, jego rodziny i pracowników szpitala.

Kapłanów odwiedzał ks. Piotr Bartoszewicz, który pomagał w tutejszej parafii. Widział strach aresztowanych księży, ale wspominając tamte czasy stwierdził też: „Jako ich spowiednik obserwowałem z bliska przemianę duchową, jakiej dokonywał w nich Duch Święty”.



Niech żyje Chrystus Król
2 marca 1942 r. nasz bohater i jego koledzy poprosili o ostatnią spowiedź. Widać, spodziewali się bliskiego końca. I rzeczywiście: jeszcze tego samego dnia Pyrtka i Bohatkiewicza zabrano ze szpitala do „celi śmierci”. Nazajutrz to samo spotkało ks. Maćkowiaka, który zdążył jeszcze odbyć następną spowiedź.

4 marca zabrano wszystkich 3 księży na egzekucję, a uwięzieni parafianie z Ikaźni zaczęli płakać. Reagując, ich proboszcz powiedział: „Nie płaczcie. Nasza śmierć będzie dla was uwolnieniem. Będziecie wolni wszyscy”. I tak się stało. A gdy ks. Maćkowiaka rozstrzeliwano, zdążył jeszcze wznieść okrzyk: „Niech żyje Chrystus Król”.

Zwłoki naszego bohatera i pozostałych zabitych trafiły do głębokiego dołu wykopanego w miejscu egzekucji. Nigdy ich nie odnaleziono. Prawdopodobnie leżą pod strzelnicą strażników współczesnego berezweckiego więzienia.

...

Trzeba przypominac bo takie polaczenie stuośmiu nieco zamazuje osoby. Kazdy byl inny. Tylko ich tak wielu, ze nie dalo rady pojedynczo. Ilosc swietych polskich z II wojny światowej to rekord.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy