Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Matka Boża Szkaplerzna .

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 79228
Przeczytał: 165 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:28, 16 Lip 2012    Temat postu: Matka Boża Szkaplerzna .

Uroczystości święta Matki Bożej Szkaplerznej

Setki pielgrzymów uczestniczyły w poniedziałek na Jasnej Górze w uroczystościach przypadającego 16 lipca święta Matki Bożej z Góry Karmel, znanego również jako święto Matki Bożej Szkaplerznej.

Obchody tej uroczystości co roku gromadzą licznych wiernych, z których większość przybywa do Częstochowy pieszo. Obok dużych pielgrzymek z Poznania i Przemyśla, nadchodzą grupy z mniejszych miejscowości. Odbywający 16 lipca odpust rozpoczyna wakacyjny „szczyt pielgrzymkowy” na Jasnej Górze.

Poniedziałkowej mszy odpustowej na jasnogórskich wałach przewodniczył ks. Tomasz Kulka, który przyprowadził tegoroczną 78. Poznańską Pieszą Pielgrzymkę. Głównym przesłaniem homilii ojca Tomasza Góralczyka był apel o ufne przyjmowanie Bożej miłości.

Zakonnik nawiązał m.in. do sięgającej 1251 r. historii święta Matki Bożej Szkaplerznej. Maryja miała wtedy objawić się ówczesnemu przełożonemu karmelitów bł. Szymonowi Stockowi i zalecić noszenie szkaplerza na znak swojej opieki - obiecując, że każdy, kto będzie go nosić, uniknie ognia piekielnego, a jego dusza w pierwszą sobotę po śmierci zostanie przez Maryję wyprowadzona z czyśćca.

O. Góralczyk odwołał się do listu bł. Jana Pawła II napisanego w 2001 r. na 750-lecie tego objawienia. Papież pisał m.in., że znak szkaplerza przywołuje dwie prawdy. Jedna mówi o ciągłej opiece Maryi podczas ludzkiego życia i w momencie jego zakończenia. Druga to świadomość, że nabożeństwo do Maryi nie może ograniczać się do nabożeństw i hołdów, ale powinno oznaczać styl życia i chrześcijańskiego postępowania. O. Góralczyk podkreślił, że pierwszym krokiem, do prawdziwego nawrócenia się i prawdziwej wiary „nie jest ofiarowanie tego, co dla Boga robimy, ale przyjęcie tego, co Bóg czyni dla nas”.

Większość pielgrzymek idących na Jasną Górę na tegoroczne święto Matki Bożej Szkaplerznej dotarła tam w niedzielę, m.in. licząca niespełna 1,4 tys. osób grupa z Przemyśla. Po niej prawie 2 tys. osób nadeszło z Poznania. Jeszcze w sobotę ok. 600 pielgrzymów przyszło z Piotrkowa Trybunalskiego. Inne pielgrzymki piesze przybyły z Bełchatowa, Rozprzy, Trzebuni, Gorzkowic, Strzybnicy i Kamieńska. Dwie grupy rowerowe nadjechały z Głogowa i Szczecina.

Szkaplerz to długi prostokątny płat sukna z otworem na głowę, nakładany na zakonny habit. Na świecie współcześnie działają dwa karmelitańskie zgromadzenia męskie: Zakon Karmelitów i Zakon Karmelitów Bosych, a także Siostry Karmelitanki Bose i świecki Karmel terezjański. Święto Matki Bożej Szkaplerznej dla Kościoła zatwierdził papież Benedykt XIII w 1726 r.

>>>>

Szkaplerz czyli taki naszyjnik mozna powiedziec w przyblizeniu to kolejne kolo ratunkowe dla grzesznikow . Kto spelni wymienione przez Naszą Matkę warunki nie bedzie potepiony . A nie ma nic wazniejszego niz osiagniecie nieba . Korzystajmy . Oczywiscie jest wiele drog np. pierwsze piątki , cudowny medalik i wiele innych . A najpewniejsza to byc pzyzwoitym . Po prostu . Ale jak nie wychodzi to Bóg nie skresla a pomaga . Korzystajmy zatem ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 79228
Przeczytał: 165 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:32, 17 Lip 2017    Temat postu:

Czy to prawda, że noszenie szkaplerza skraca czyściec?
Dorota Szumotalska i Kamil Szumotalski | Lip 16, 2017
© Jeffrey Bruno / ALETEIA
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Obietnica Matki Bożej mówi, że ten kto umrze odziany w szkaplerz tego Maryja wyciągnie w pierwszą sobotę po jego śmierci z czyśćca. Jakie trzeba spełnić warunki? O szkaplerzu karmelitańskim rozmawiamy z ojcem Mateuszem Marią od Krzyża OCD.


S
zkaplerz został podarowany karmelitom w momencie, kiedy zakon był bliski rozwiązania. Ten znak szczególnej opieki Maryi wywiódł się ze zwykłego fartucha zakonnego, a w Kościele stał się pierwowzorem nowego objawu pobożności jakim jest noszenie szkaplerza np. dominikańskiego, franciszkańskiego, czy szkaplerza św. Michała Archanioła z przypisanymi im zobowiązaniami i obietnicami. W dniu święta Matki Bożej z Góry Karmel, zwanej też Szkaplerzną rozmawiamy o historii, obietnicach i zobowiązaniach związanych ze szkaplerzem karmelitańskim.
Czytaj także: Nowenna do Maryi rozwiązującej węzły. Tekst i sposób odmawiania

Dorota i Kamil Szumotalscy: Skąd wywodzi się szkaplerz?

O. Mateusz Maria od Krzyża OCD: Szkaplerz był zawsze zwykłym fartuchem mnichów. Tunika, będąca częścią habitu była bardzo droga i musiała starczyć mnichowi na całe życie. Dlatego mnisi zakładali taki fartuch na tunikę, aby materiał się mniej niszczył i mniej brudził.

Pan Bóg wybiera proste rzeczy – chleb, wino, wodę i z tego czyni gesty sakramentalne. Tak też zrobiła Matka Boża, która objawiła się w XIII wieku św. Szymonowi Stockowi. Dla generała karmelitów był to trudny czas, kiedy nie można było przyjmować nowych powołań do zakonu.

Maryja powiedziała mu wtedy: patrz, ten fartuch, ta prosta rzecz będzie znakiem przymierza między mną a tobą, między mną a twoim zakonem, będzie znakiem dla tych, którzy będą ten szkaplerz nosić jako znak mojej miłości. Fartuch stał się znakiem przymierza między Maryją a ludźmi.

Kto może przyjąć szkaplerz?

Każdy. Od najmniejszego dziecka po najstarszą osobę. Nie trzeba być tego nawet do końca świadomym. Na przykład Jan Paweł II nie był świadomy, kiedy przyjmował szkaplerz, ponieważ mu go nałożono, kiedy był małym dzieckiem. Jest to sakramentalium Kościoła, więc może go nałożyć osoba duchowna – diakon, kapłan.

Czy to prawda, że noszenie szkaplerza skraca czyściec?

Obietnica Matki Bożej mówi, że ten kto umrze odziany w szkaplerz tego Maryja wyciągnie w pierwszą sobotę po jego śmierci z czyśćca.

Czy wystarczy tylko noszenie szkaplerza?

Przy noszeniu szkaplerza jest zachęta, żeby nosić go pobożnie i naśladować cnoty Maryi. Zachęca się do odmawiania codziennej modlitwy, która została odmawiana podczas obrzędu przyjęcia szkaplerza. Tak naprawdę wszystko wiąże się z pogłębianiem życia chrześcijańskiego otrzymanego z łaską chrztu.

Kiedyś przyjąłem szkaplerz, ale już lata temu o nim zapomniałem. Jak wrócić do wypełniania zobowiązań?

Jeżeli nie odrzuciło się szkaplerza z pogardy do niego, to obrzęd nałożenia jest jednorazowy i nie trzeba go powtarzać. Jeżeli po prostu zaniedbałem jego noszenie, to należy go po prostu założyć. Zachęca się też do podjęcia jakiejś pokuty, postu, w ramach wynagrodzenia Matce Bożej za to zaniedbanie i do powrotu do zobowiązań, które zostały nam dane.

Co zrobić ze szkaplerzem, który się zniszczył? Czy nowy szkaplerz musi być ponownie nałożony przez kapłana?

Nie, można go sobie nałożyć samemu. Stary należy spalić, zakopać lub zatopić w godnym miejscu. Ewentualnie można zostawić sobie na pamiątkę.

Czym różni się szkaplerz karmelitański od szkaplerza dominikańskiego lub franciszkańskiego?

Szkaplerz karmelitański jest zdecydowanie pierwowzorem. Jest novum, które nagle pojawiło się w życiu Kościoła. Całkowitą nowością jest to, że ludziom świeckim można dać cząstkę życia zakonnego w postaci szkaplerza karmelitańskiego. Z czasem zrodziły się poboczne formy pewnej pobożności oraz wykorzystania symbolu. Szkaplerz wykorzystuje się dzisiaj jako symbol wejścia w jakąś szczególną więź ze świętymi, z Bogiem.

...

To prawda. Podobnie jak Koronka czy 5 pierwszych piatkow czy sobot. To wszystko dziala. Bóg nie lamie slowa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 79228
Przeczytał: 165 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:10, 24 Lip 2017    Temat postu:

Co to są sakramentalia? Odkryj wielką pomoc w przeżywaniu codzienności z Bogiem
Ks. Michał Lubowicki | Lip 24, 2017
Mercy McNab Photography
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Woda święcona, medaliki, pobłogosławiona sól. Wiele osób uważa je za coś w rodzaju „chrześcijańskich amuletów”. Tymczasem są to ustanowione przez Kościół znaki, które mają pomagać nam w uświęcaniu naszego codziennego życia. Warto poznać ich sens i moc.
Sakramentalia. Co to jest?

Używanie sakramentaliów to jedna z bardziej niezrozumiałych praktyk w Kościele katolickim. Od samego początku były one częścią życia chrześcijan, ale dziś często uważane są za rodzaj przesądu. Wynika to w dużej mierze z faktu, że przez wieki wielu katolików – zamiast używać sakramentaliów z wiarą, jako narzędzi łaski – traktowało je w „magiczny” sposób, jak „chrześcijańskie amulety”. Szkoda, bo sakramentalia są po to, by ubogacić nasze życie duchowe, a nie hamować je i wykrzywiać.

Sakramentalia to ustanowione przez Kościół znaki, które służą uświęcaniu naszej codzienności. Są niejako „przedłużeniem” sakramentów, w których przyjmujemy Bożą łaskę. Sakramentalia nie udzielają wprost łaski Ducha Świętego, tak jak sakramenty, ale uzdalniają do jej przyjmowania i życia nią na co dzień.


Błogosławić i być błogosławieństwem

W sakramencie chrztu każdy z nas został włączony w wieczne i jedyne kapłaństwo Jezusa Chrystusa. Jesteśmy Ludem Kapłańskim, powołanym, by błogosławić i być „błogosławieństwem”. Jako chrześcijanie jesteśmy „duszą świata” i naszym zadaniem jest oddawać cały ten świat, w którym żyjemy, Panu Bogu. Jemu go poświęcać.

W naszym życiu nie ma podziału na „religijne” i „świeckie”, na sacrum i profanum. Bóg pragnie przenikać i przemieniać swoją łaską wszystkie momenty naszego życia i wszystkie wymiary naszej egzystencji. Właściwie niemal każde godziwe użycie rzeczy materialnych i każda godziwa ludzka czynność mogą być formą sakramentalium – służyć uświęcaniu człowieka i uwielbieniu Boga.

Jeśli żyję z Chrystusem, jeśli do Niego należę, to wszystkie moje działania, gesty, wszystko, co robię, ma być uświęcone Jego łaską i służyć mi do pogłębiania mojej więzi z Bogiem. Modlitwa towarzysząca konkretnym znakom, gestom, czynnościom czy posługiwaniu się przedmiotami pobożności pozwala nam zanurzać różne sfery naszych aktywności w oceanie Bożej łaski, która w ten sposób przenika całe nasze życie.

Błogosławieństwo jest uwielbieniem Boga i modlitwą o Jego dary. W Chrystusie zostaliśmy obdarowani „wszelkim błogosławieństwem duchowym” (Ef 1,3). Dlatego błogosławiąc, wzywamy imienia Jezusa i czynimy znak krzyża.


Różne rodzaje błogosławieństw

Niektórych błogosławieństw mogą dokonywać świeccy. Im bardziej zaś dane błogosławieństwo związane jest z życiem eklezjalnym, liturgicznym i sakramentalnym, tym bardziej jego udzielanie zastrzeżone jest dla wyświęconych do posługi, czyli diakonów, prezbiterów i biskupów.

Każdy chrześcijanin może błogosławić innych ludzi, posiłki, przedmioty codziennego użytku, miejsca, w których przebywa. Szczególne znaczenie ma błogosławieństwo udzielane przez rodziców swoim dzieciom, czy też to, jakiego członkowie rodziny udzielają sobie nawzajem. Piękny i ważny jest też zwyczaj błogosławienia posiłków czy chleba, który kroimy.
Czytaj także: Mamo, tato! Błogosławisz swoje dziecko? Podpowiadamy, dlaczego warto to robić

Część błogosławieństw ma charakter trwały. Ich skutkiem jest poświęcenie konkretnych osób Bogu lub zastrzeżenie miejsc i przedmiotów do użytku liturgicznego. Tych błogosławieństw dokonują duchowni – najczęściej biskup. Są to: błogosławieństwo opata lub ksieni klasztoru, konsekracja dziewic i wdów, profesja zakonna, czyli inaczej śluby zakonne (których nie należy mylić ze święceniami sakramentalnymi).

Do tej kategorii należy też błogosławieństwo do pełnienia pewnych posług w Kościele – na przykład lektorów, akolitów, katechetów, nadzwyczajnych szafarzy Eucharystii. Trwały charakter mają również błogosławieństwa takich przedmiotów i miejsc, jak kościół lub kaplica, ołtarz, stacje drogi krzyżowej, naczynia i szaty liturgiczne, dzwony czy oleje święte.
Czytaj także: Skąd się biorą oleje święte używane do sakramentów? Zobacz galerię zdjęć

Są też specjalne błogosławieństwa osób i rzeczy związane ze wspomnieniami konkretnych świętych. Na przykład na świętego Jana błogosławi się wino, na świętej Agaty chleb, na świętego Błażeja gardło, a w uroczystość Ofiarowania Pańskiego, czyli Matki Bożej Gromnicznej, świece.


Egzorcyzmy, czyli modlitwa o wolność

Gdy przez błogosławieństwo prosimy w imię Jezusa o obronę przed napaścią Złego i wolność od jego wpływu i panowania, wtedy mówimy o egzorcyzmach. Sam Jezus nakazał swoim uczniom wypędzać złe duchy.

W prostej formie egzorcyzmy występują podczas celebracji chrztu. Egzorcyzmy uroczyste, nazywane „wielkimi”, mogą być wypowiadane tylko przez prezbitera i za zezwoleniem biskupa. Egzorcyzmy należy traktować bardzo roztropnie, przestrzegając ściśle ustalonych przez Kościół norm (Katechizm Kościoła Katolickiego 1673).

Ale najprostszym egzorcyzmem jest już posłużenie się wodą święconą lub pobłogosławioną solą, modlitwa do świętego Michała lub modlitwa świętego Benedykta.
Czytaj także: Modlitwa do św. Michała Archanioła. Dlaczego Jan Paweł II zachęcał do jej odmawiania?


Sakramentalia, których możesz używać na co dzień

Woda święcona przypomina nam chrzest i jest znakiem duchowego oczyszczenia. Sakrament chrztu – jak wszystkie sakramenty – bierze swój początek z przebitego na krzyżu boku Jezusa, z którego wypłynęły krew i woda. Znak wody święconej do tego się odwołuje. Jest więc dla Złego znakiem jego klęski i tego, że nad nami i naszym życiem panuje Chrystus, który „nabył nas swoją krwią”. Warto mieć więc w domu tak zwaną „kropielnicę”, czyli naczynie na wodę święconą zamontowane przy drzwiach wejściowych lub także w innych pomieszczeniach. A jeszcze bardziej warto z niej często i z wiarą korzystać.

Jeśli to możliwe, dobrze mieć także w domu nieco błogosławionej soli. O pobłogosławienie soli można poprosić księdza w swojej parafii, choć nie zdziwcie się, jeśli ksiądz wyrazi zdumienie lub sceptycyzm, bo to sakramentalium jest nieco zapomniane i rzeczywiście może dziwić. Niemniej, od samego początku chrześcijanie, pamiętając, że mają być „solą ziemi”, używali pobłogosławionej soli jako potężnej broni przeciw złu – już to mieszając ją z pokarmem, już to rozsypując w miejscach, które pragnęli widzieć wolnymi od wpływu Złego.

Krzyże, krzyżyki, ikony, medaliki, różańce, wizerunki świętych, relikwie różnego stopnia, jak choćby ukryty w obrazku kawałek sutanny Jana Pawła II, czy materiału, który dotknął ciała jakiegoś świętego – to nie „amulety”, ale konkretne znaki, które mają przemawiać do naszej wyobraźni i ożywiać naszą pamięć o Bogu wśród codziennych zajęć, „prowokując” nas do krótkiej chociaż modlitwy.

Nie chodzi o to, by obwiesić się naraz połową asortymentu ze sklepu z dewocjonaliami, ale ten znak wiary, który mam przy sobie, ma mnie samemu pomagać w stawaniu się znakiem dla świata. My, chrześcijanie też jesteśmy „sakramentaliami” dla ludzi, wśród których żyjemy – czerpiemy swoją moc z sakramentów i do ich życiodajnego źródła mamy prowadzić innych.

...

Rzeczy maja tez sluzyc dobru.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 79228
Przeczytał: 165 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:20, 25 Lip 2017    Temat postu:

Czy warto święcić pojazdy na św. Krzysztofa?
Eryk Łażewski | Lip 25, 2017
PAP
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


25 lipca to dzień, w którym wspominamy św. Krzysztofa. Przy kościołach ustawia się wtedy sznur pojazdów, których właściciele oczekują na poświęcenie swoich środków lokomocji.


B
łogosławieństwo – pojazdów i każde inne – jest jednym z sakramentaliów. Te zaś – wg Katechizmu Kościoła katolickiego – zawsze zawierają modlitwę, „której często towarzyszy jakiś określony znak – jak włożenie ręki, znak krzyża, pokropienie wodą święconą (znak przypominający chrzest)”.

I od razu widać, że błogosławieństwo pojazdów jest skierowane tak naprawdę do nas, a nie do tych martwych przedmiotów. My przecież byliśmy ochrzczeni, a nie np. rowery. Nam więc, a nie naszym wehikułom, pokropienie wodą święconą ma przypominać o chrzcie. Przypominać zapewne po to, abyśmy wielbili Boga właśnie za dar chrztu. Każde bowiem błogosławieństwo to

uwielbienie Boga za jego dzieła i dary, a równocześnie modlitwa wstawiennicza Kościoła, by ludzie mogli używać darów Bożych w duchu Ewangelii (KKK nr 1678).

Ale jaki związek ma to wszystko z pojazdami: z jednej strony uwielbienie Boga za chrzest (i nie tylko), z drugiej – modlitwa wstawiennicza? I dlaczego pojawia się tu św. Krzysztof?
Czytaj także: Co to są sakramentalia? Odkryj wielką pomoc w przeżywaniu codzienności z Bogiem


Św. Krzysztof – nawrócony żołnierz

Aby odpowiedzieć na powyższe pytania, przypomnijmy, co wiadomo o św. Krzysztofie. I to w dwóch odsłonach: tej historycznej i tej legendarnej.

Jeżeli chodzi o wiadomości historyczne, to powiedzmy, że Krzysztof pochodził z Licji – krainy leżącej w Małej Azji. Był człowiekiem o bardzo brzydkiej twarzy, choć jednocześnie wyróżniał się wysokim wzrostem i potężną budową ciała, za którą szła wielka siła. Krzysztof wstąpił do armii cesarskiej i właśnie jako legionista został chrześcijaninem. Jego pogańskie imię brzmiało „Reprobus”, czyli „Odrażający”, podczas gdy imię chrzcielne „Krzysztof” (w oryginale „Christoforos”) to „Niosący Chrystusa”. Nasz święty na pewno się przejął swoimi chrztem i imieniem, gdyż „zaniósł” Chrystusa wielu kolegom – żołnierzom, którzy dzięki jego apostolstwu przyjęli chrzest.
Czytaj także: Śmiertelnie chory żołnierz, który zapragnął zostać księdzem


Św. Krzysztof – olbrzym niosący Chrystusa

Imię „Krzysztof”, a więc „Niosący Chrystusa”, stało się też powodem powstania legendy. Święty jest w niej przedstawiany jako 4-metrowy olbrzym, który po nawróceniu pokutuje za grzechy, a jednocześnie praktykuje miłość bliźniego, przenosząc bezpiecznie pielgrzymów przez rzekę Jordan. Któregoś dnia nad brzeg rzeki podeszło dziecko. Krzysztof wziął je na ręce i wszedł do wody. Dziecko jednak stawało się coraz cięższe. Święty ledwo doniósł swego pasażera na drugi brzeg. Gdy postawił go na ziemi, powiedział: „Jesteś tak ciężki, że musiałbym nieść na ramionach cały świat, aby poczuć większy ciężar”. Dziecko odpowiedziało:

Krzysztofie, na swoich ramionach dźwigałeś nie tylko cały świat, ale także Tego, który ten świat stworzył. Jam jest Chrystus, twój król, Ten, któremu służysz swoją pracą…

Zauważmy, że św. Krzysztof z legendy był jednocześnie pojazdem i kierowcą, który nawet w trudnych sytuacjach bezpiecznie transportował pasażerów, służąc w ten sposób Panu Jezusowi. Bez wątpienia zatem w duchu Ewangelii realizował to, o co Kościół prosi modlitwami wstawienniczymi w dzień błogosławienia pojazdów.

A jeżeli chodzi o uwielbienie (drugi element błogosławieństwa), to Krzysztof na pewno uwielbiał, czyli wychwalał Boga za chrzest i siłę, którą mu on dał. Był przecież apostołem żołnierzy. Kimś więc, kto chwalił przed nimi chrzest, jego dawcę (Chrystusa) oraz moc, jaką dzięki chrztowi otrzymał.

Odpowiadając zaś na pytanie tytułowe naszego artykułu, powiedzmy: warto święcić pojazdy na św. Krzysztofa. Wtedy bowiem będziemy prosić o to, abyśmy my i nasze pojazdy byli jak św. Krzysztof: sprawni, silni i zapewniający bezpieczeństwo powierzonym nam pasażerom. Lecz oczywiście osiągniemy to tylko wtedy, jeżeli będziemy czerpali siłę z naszego chrztu, o którym przypomina pokropienie pojazdów wodą święconą.

...

Swego rodzaju sakramentalia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 79228
Przeczytał: 165 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:25, 27 Lis 2017    Temat postu:

Cudowny medalik i związane z nim łaski. Jak wyglądała wizja św. Katarzyny Labouré?
Eryk Łażewski | 27/11/2017
REPORTER
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


„Twarz była tak piękna, że nie potrafię tego opisać. Nagle na Jej palcach zobaczyłam pierścienie…”. 27 listopada to rocznica objawienia cudownego medalika.


W
1830 roku 24-letnia Zoe Labouré doznała niezwykłego objawienia. Odbywała wtedy nowicjat u sióstr szarytek, założonych przez św. Wincentego a Paulo. Doświadczyła ona już wcześniej objawień tego świętego, a innym razem zobaczyła (i nawet dotykała) samą Maryję.
Czytaj także: Nowe objawienia maryjne w Indiach? Świadkowie czuli zapach jaśminu

Matka Boża zapowiedziała wtedy powierzenie Katarzynie (to zakonne imię Zoe) niezwykłej misji, „która będzie ją kosztowała wiele trudu”. Słowa te spełniły się niebawem. Zacytujmy tu samą „widzącą”.
Wizja św. Katarzyny Labouré

W dniu 27 listopada 1830 r., który wypadł w sobotę przed pierwszą niedzielą Adwentu, o wpół do szóstej wieczorem, w czasie głębokiego milczenia po przeczytaniu tematu do medytacji, usłyszałam dźwięk, jakby szelest jedwabnej sukni, z balkonu koło obrazu św. Józefa.

Odwróciłam się w tym kierunku i zobaczyłam Najświętszą Maryję Pannę na wysokości obrazu św. Józefa. Najświętsza Dziewica stała. Była wzrostu średniego, cała ubrana na biało. Biel jej sukni była bielą jutrzenki… takie sukienki nosiły zwykle panny. Zakrywały one szyję i miały proste rękawy. Jej głowę okrywał biały welon, który spadał po obu stronach aż do stóp. Pod welonem jej włosy, skręcone były opaską ozdobioną koronką, która wystawała w górę na trzy centymetry, czyli na szerokość dwóch palców, bez fałd, lekko opierając się o włosy…

Jej stopy spoczywały na białej kuli, a właściwie półkuli – w każdym razie ja widziałam tylko półkulę… Ręce miała lekko wzniesione i trzymała w nich bardzo swobodnie złotą kulę, jak gdyby ofiarowując ją Bogu. Na szczycie kuli znajdował się mały złoty krzyżyk. Kula ta przedstawiała kulę ziemską. Oczy Najświętszej Maryi Panny były teraz wzniesione ku niebu, a nie opuszczone. Twarz była tak piękna, że nie potrafię tego opisać…

Nagle na Jej palcach zobaczyłam pierścienie, po trzy na każdym palcu. U nasady palców były największe, w środku średnie, a na końcach palców najmniejsze. Każdy pierścień był wysadzany drogimi kamieniami… Większe kamienie rzucały większe promienie, a mniejsze – mniejsze promienie. Promienie wychodzące ze wszystkich stron zalewały cały spód, tak że już nie widziałam stóp Najświętszej Maryi Panny.

W chwili, kiedy się Jej przyglądałam Najświętsza Maryja Panna spuściła oczy i spojrzała na mnie. Usłyszałam głos mówiący te słowa: „Ta kula, którą tu widzisz, przedstawia cały świat, a szczególnie Francję, i każdego człowieka z osobna”. Chodziło oczywiście o złotą kulę z krzyżem, wspomnianą powyżej. Głos też powiedział: „Blask promieni jest symbolem łask, które Maryja wylewa na wszystkich, którzy Ją o nie proszą”.
Czytaj także: Abp Hoser o Medjugorju: Wszystko wskazuje na to, że objawienia będą uznane


Polecenie wybicia cudownego medalika

Objawienie trwało nadal. Blask promieni się wzmagał. Nagle, jak zapisała Katarzyna:

Wokół Najświętszej Maryi Panny utworzyła się rama w kształcie nieco owalnym. Wewnątrz ramy widniał napis ze złotych liter: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”.

Napis ten w kształcie półkola, zaczynał się na wysokości prawej dłoni, przechodził ponad głową i kończył się na wysokości lewej dłoni. Złota kula znikła w potokach jasnego światła płynącego ze wszystkich stron. Dłonie odwróciły się, a ramiona ugięły w dół pod ciężarem bogactwa otrzymanych łask.

Dodajmy, że zamiast białego półokręgu, pod stopami Maryi była wtedy kula ziemska z wężem.

Widząc to wszystko, nowicjuszka usłyszała polecenie, aby starała się o wybicie medalika według wzoru, który stanowiła widziana przez nią postać Matki Bożej.
Obietnica związana z medalikiem

Do nakazu dodana była obietnica wielkich łask dla noszących medalik „z ufnością”. Po tych słowach obraz zaczął się odwracać i wizjonerka ujrzała drugą stronę medalika:

Duże M z poprzeczką i krzyżem. Pod literą M znajdowały się Serca Jezusa i Maryi – jedno z koroną cierniową, a drugie przebite mieczem.

Spowiednik wizjonerki ks. Aladel na początku lekceważył jej doznania. W końcu jednak porozmawiał na ich temat z arcybiskupem Paryża. Ten okazał przychylność i nie miał nic przeciwko wybiciu pierwszych medalików.

W latach 1832-1836 wybito ich w sumie około miliona. Przyniosły tak wielkie dary, że zaczęto je nazywać „cudownymi”. A nazwę „cudowny medalik” Stolica Apostolska zatwierdziła w 1838 r.
Czytaj także: Gietrzwałd. Jedyne w Polsce objawienia maryjne uznane przez Kościół



Cytaty pochodzą z książek: E. Hanter, „Dar Niepokalanej. Cudowny Medalik”; W. Łaszewski, „Cudowny Medalik. Klucz do skarbnicy łask”.

...

Materialne znaki obecnosci Boga.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy