Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Bóg zatroszczy się o was...

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:21, 29 Cze 2017    Temat postu: Bóg zatroszczy się o was...

I znowu:

Akt oddania Jezusowi spisany przez ks. Dolindo Ruotolo. Nowe tłumaczenie
Redakcja | Czer 29, 2017
Shutterstock
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Ta przepiękna modlitwa została zapisana przez sługę Bożego w liście z dnia 6 października 1940 roku. Kapłan pisał go do Eleny Montelli, kobiety ze ścisłego grona swych córek duchowych, tak zwanych „Gołębic Eucharystycznych”.


J
ezus do duszy:

„Z jakiego powodu wzburzony ulegasz zamętowi? Oddaj Mi swoje sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, każdy akt prawdziwego, ślepego, pełnego oddania się Mi przyniesie owoc, jakiego pragniecie i rozwiąże najbardziej napięte sytuacje.

Całkowicie zdać się na Mnie nie oznacza walczyć, denerwować się i rozpaczać, a jednocześnie prosić Mnie niecierpliwie, bym to Ja po twojej myśli przemienił wzburzenie w modlitwę. Całkowicie zdać się na Mnie znaczy zamknąć ze spokojem oczy duszy, odsunąć niespokojne myśli i zamęt, oddać się Mi, tak bym tylko Ja działał i powtarzać: «Ty się tym zajmij».

Zamartwianie się, denerwowanie, myślenie o konsekwencjach zdarzeń jest wbrew, zdecydowanie wbrew, oddaniu się Mi. To tak jak z dziećmi, które domagają się, by mamy zajęły się ich potrzebami, a jednocześnie same zaczynają się mieszać, utrudniając swoimi pomysłami im pracę.

Zamknij oczy i daj się ponieść prądowi mojej łaski. Zamknij oczy i nie myśl o bieżących sprawach, odwróć wzrok od przyszłości jak od pokusy; odpocznij we Mnie, ufając w Moją dobroć, a zapewniam cię na Moją miłość, że kiedy zwrócisz się do Mnie z tą dyspozycją: «Ty się tym zajmij», oddam się tej sprawie całkowicie, pocieszę cię, wyzwolę i poprowadzę.

I kiedy będę musiał poprowadzić cię inną drogą niż tą, którą zaplanowałeś, będę ci przewodnikiem, wezmę na ramiona, przeprowadzę cię, jak matka uśpione niemowlę na rękach, na drugi brzeg. To twój racjonalizm, tok rozumowania, zamartwianie się i chęć, by za wszelką cenę zająć się tym, co cię trapi, wprowadza zamęt i jest powodem trudnego do zniesienia bólu.

Ileż mogę zdziałać, zarówno w sprawach duchowych, jak i materialnych, kiedy dusza zwróci się do Mnie, spojrzy na Mnie mówiąc Mi: «Ty się tym zajmij», zamknie oczy i odpocznie.

Otrzymujesz niewiele łask, kiedy się zamartwiasz. Wiele zaś łask spada na ciebie, jeśli tylko twoja modlitwa jest pełnym zawierzeniem i oddaniem się Mi. W bólu i cierpieniu prosisz, bym działał, ale tak, jak ty tego chcesz… Nie zwracasz się do Mnie, a jedynie chcesz, bym się dopasował do twoich potrzeb i zamysłów. Nie jesteś chory, skoro prosząc lekarza o pomoc, sugerujesz mu leczenie.

Nie postępuj tak, ale módl się tak, jak was nauczyłem w „Ojcze Nasz”: «święć się imię Twoje», czyli bądź pochwalony, uwielbiony w mojej potrzebie; «przyjdź królestwo Twoje», czyli niech wszystko, co się dzieje, przyczynia się do stwarzania Twojego królestwa w nas i na świecie; «bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi», czyli to Ty wejdź i działaj w tej mojej potrzebie, tak jak według Ciebie będzie lepiej dla mojego życia wiecznego i doczesnego.

Jeśli powiesz mi naprawdę: «bądź wola Twoja», czyli jakbyś mówił: «Ty się tym zajmij», wkroczę z całą moją mocą i rozwiążę najtrudniejsze sytuacje. Proszę, widzisz, że choroba postępuje, zamiast zanikać? Nie burz się, zamknij oczy i ufnie powiedz: „niech się dzieje Twoja wola, Ty się tym zajmij”. Powiadam ci, że się tym zajmę, jak lekarz. Uczynię nawet cud, jeśli będzie to potrzebne.

Masz wrażenie, że stan chorego się pogarsza? Nie denerwuj się; zamknij oczy i mów: «Ty się zajmij». Powtarzam ci, że się tym zajmę, że nie ma potężniejszego lekarstwa niż moje działanie z miłości. Zajmę się tym tylko, kiedy zamkniesz oczy.

Jesteś niezmordowany, chcesz wszystko sam oszacować, o wszystkim samemu pomyśleć; zdajesz się na siły ludzkie, czy też gorzej, na człowieka, wierząc w jego pomoc. I to utrudnia Moje działanie. Och, jak bardzo pragnę twojego oddania, bym mógł ci błogosławić i w jakim smutku pogrążam się widząc, jak się miotasz! Szatan właśnie do tego dąży: byś był niespokojny, by oderwać cię od Moich działań i rzucić na pastwę ludzkich przedsięwzięć.

Ufaj zatem tylko Mi, odpocznij we Mnie, całkowicie się na Mnie zdaj. Czynię cuda proporcjonalnie do twojego pełnego oddania się Mi i oderwania się od twoich myśli. Rozrzucam skarby łask, kiedy jesteś ubogi, całkowicie. Kiedy posiadasz własne zasoby, nawet w niewielkiej mierze lub jeśli to ich szukasz, jesteś w zwykłym wymiarze i idziesz za ziemskim, naturalnym biegiem wydarzeń, w który często interweniuje Szatan. Żaden jeszcze racjonalista czy człowiek ciągle rozsądzający sprawy, nie uczynił cudów, nawet wśród świętych; kto zdaje się na Boga, postępuje w Jego stylu (po Bożemu).

Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, mów z zamkniętymi oczyma duszy: «Jezu, Ty się tym zajmij». Oderwij się od siebie, bo twój umysł jest napięty… Trudno dostrzec ci zło i zaufać Mi odrywając się od siebie. Postępuj tak w każdej trudności; róbcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie efekty i ciche cuda. Przysięgam wam na Moją miłość.

I Ja się tym zajmę, zapewniam was.

Módl się za każdym razem z tą gotowością oddania się, uzyskasz tak wielki pokój i owoce także wówczas, kiedy udzielę ci łaski złożenia ofiary ze swojego życia jako zadośćuczynienie i w imię miłości, co poniesie za sobą cierpienie.

Wydaje ci się to niemożliwe? Zamknij oczy i powiedz całą duszą: «Jezu, Ty się tym zajmij». Nie bój się, zajmę się i będziesz błogosławił Moje imię w uniżeniu. Tysiąc modlitw nie jest wartych tyle, co ten jeden akt oddania się: zapamiętaj to dobrze. Nie ma bardziej skutecznej nowenny niż ta”.

Tłumaczenie z oryginału: Joanna Bątkiewicz-Brożek

...

NORMALNIE TO JEST DO MNIE! NIEWIARYGODNE! Jezus mowi zeby dokladnie o NIC SIE NIE MARTWIC! O to czy jutro bedzie co jesc nawet! Co dopiero o emeryture! ZUS to opieranie sie na ludziach... Po prostu kompletnie nieodwolanie musze przestac sie martwic o cokolwiek! To jest od diabla... Naprawde rzecza bożą jest zaufanie! SmileSmileSmile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:44, 30 Cze 2017    Temat postu:

Jezu, Ty się tym zajmij! Komu Jezus zostawił tę potężną modlitwę?
Joanna Bątkiewicz-Brożek | Czer 29, 2017

Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Przejmująca jest spisana przez ks. Dolindo obietnica Jezusa: „Daję ci słowo, na Moją miłość, że się zajmę”. Bo „tysiąc modlitw nie jest wartych tyle, co ten jeden akt oddania”.


T
łumacząc przed kilku laty włoską książkę, natknęłam się na tych kilka słów: „Jezu, Ty się tym zajmij”. Fakt, że zostawił je sam Jezus, zrobił na mnie wrażenie. Lakoniczny przypis, że „modlitwę spisał ks. Dolindo Ruotolo, mistyk z Neapolu” niewiele mi jednak mówił.

Zatrzymałam się nad wyłowioną w sieci informacją, że to do niego odsyłał penitentów „w trudnych sprawach” sam św. o. Pio. Kim więc był ten kapłan? I czemu to jemu Jezus zostawił tak potężną modlitwę? Podróż jego śladami i historia, z którą się zderzyłam, pozostaną we mnie do końca życia.
Czytaj także: Akt oddania Jezusowi spisany przez ks. Dolindo Ruotolo. Nowe tłumaczenie
Ks. Dolindo zza grobu: Ufaj Bogu!

Jest styczeń 2015 r. Przy via Salvatore Tommasi, w kościele Matki Bożej z Lourdes i św. Józefa w Neapolu, mimo rzęsistego deszczu, przed obłożoną wotami dziękczynnymi za wyproszone cuda czarną płytą nagrobka ks. Dolindo Ruotolo ustawia się kolejka ludzi. I każdy do grobu… puka.

„Kiedy tu przyjdziesz, zapukaj, nawet zza grobu odpowiem: ufaj Bogu!” – czyta mi Grazia Ruotolo, krewna sługi Bożego. – To z testamentu wuja. Nikomu za życia nie odmawiał. Enrico Medi, naukowiec, słuchał kazań ks. Dolindo na kolanach! Wielu trafiało tu z San Giovanni Rotondo. Ojciec Pio ich wyrzucał: „Po co tu przyjeżdżacie!? Macie w Neapolu świętego kapłana, do niego idźcie!” – śmieje się elegancka, starsza już Włoszka. – Ludzie rozchwytywali jego książki, a setki osób wracały do Kościoła, nawet mafiozi”.
Ani grosza za mszę

Od świadków życia kapłana słyszę:

„Przed kamienicą padre stał wężyk ludzi. Biedota i bogaci, szewcy, bariści i profesorowie, politycy. Niektórzy się bali, bo wiedzieli, że czyta w ludzkich duszach” (Anna Smaldone, krewna św. Józefa Smaldone).

„Nigdy nie wziął ani centesimo za odprawienie mszy świętej. Taki ślub złożył Bogu. A kiedy odprawiał, czuliśmy obecność Jezusa” (prof. Umberto Cervo).

„Ojciec lał go i głodził przez czternaście lat. A kiedy zamykał dziecko w komórce ze szczurami, Dolindo modlił się za niego. Gdy poniżył go przełożony w seminarium, ks. Ruotolo błogosławił mu. Kiedy zdradziły go dwie córki duchowe, ukląkł przed nimi”.

On się świętym urodził! – Grazia nie kryje emocji. – Biegał w jednej, ciągle cerowanej sutannie. Gdy się ubrudziła, prał i nie raz wkładał mokrą, bo nie zdążyła wyschnąć. Połowę swojego obiadu codziennie zanosił biednym. Przytulał chorych na tyfus, cholerę. Poza św. Józefem Moscatim mało kto tak wtedy robił. Miał dar bilokacji. Z Jezusem prowadził długie rozmowy, czuł go i słyszał, a nawet z Nim śpiewał do mszy!*
Święte Oficjum: herezja?

Mistyk był na celowniku Świętego Oficjum. Zarzuty? Udawanie świętości, gromadzenie czcicieli, herezja. Oczyszczony z podejrzeń, ks. Dolindo jednak pozostaje zawieszony i przez kolejne 16 lat nie może odprawiać mszy świętej. Powód? „Wprowadza ksiądz do Kościoła nowości” – słyszy.

Te nowości – czyli m.in. komunia święta w Wielki Piątek, zaangażowanie świeckich w ewangelizację, Pismo Święte w domach, msza w języku narodowym – po 50 latach Kościół przyjmie w dokumentach soborowych. Zaś myśli ks. Dolindo o roli kobiet w Kościele znajdą swoje niemal lustrzane odbicie w liście Mulieris Dignitatem św. Jana Pawła II.
Książki z imprimatur

Ks. Dolindo jest autorem 220 tys. imaginette, obrazków z przesłaniem Jezusa do konkretnych osób, oraz 33 tomów komentarzy do Pisma Świętego (każdy po niemal dwa tysiące stron), a także wielu książek. Ich lektura dotyka tysiące osób. Opatrzone imprimatur Kościoła, ku zaskoczeniu połowy ówczesnego kolegium kardynalskiego, trafiają nagle na Indeks Ksiąg Zakazanych.

Sam św. Ojciec Pio napisze do ks. Dolindo: „Nic co wyszło spod twojego pióra, nie może zostać zaprzepaszczone!”. Książki wracają do łask, mimo zniesienia przez Pawła VI Indeksu, dopiero po śmierci kapłana (1970 r.). Niestety do dziś nie sposób ich wydostać poza granice Włoch. Mimo, że wola sługi Bożego była inna…
„Jezu, Ty się tym zajmij” – pilnie strzeżone

Dziennikarskie śledztwo w sprawie ks. Dolindo doprowadza mnie do jego rękopisów ukrytych w archiwach Apostolatury Wydawniczej w Neapolu. Oryginał aktu oddania „Jezu, Ty się tym zajmij” to pilnie strzeżony tu przez franciszkanki Niepokalanej skarb. Od pół wieku, poza postulatorem procesu beatyfikacyjnego, nikt z zewnątrz go nie oglądał. Emocje więc są!

Na nadszarpniętych czasem, pożółkłych kartkach dostrzegam datę 6 października 1940 r. (58 urodziny ks. Dolindo). Akt oddania jest częścią listu, który kapłan pisze do Eleny Montelli ze ścisłego grona córek duchowych, tak zwanych „Gołębic Eucharystycznych”.

Elena jest przykładem dylematów, jakimi zadręcza się współczesny człowiek. Księdza Dolindo spotyka w dniu bierzmowania. „Była niczym zdewastowana łąka i nagle zaczęła żyć świętą radością” – notuje kapłan. Jako dziecko Elena stroni od rówieśników. Jest chorowita, a rodzice spełniają jej zachcianki. Nagłą przemianę córki odbierają jako ich odrzucenie. Jej rezygnację z biżuterii jako niechlujstwo, a chęć życia Słowem Boga – fantazję.

Dziewczyna przeżywa udręki, ale przy ks. Dolindo pogłębia się jej życie duchowe – tak, że cierpienie, także fizyczne, oddaje „by współuczestniczyć w Męce Chrystusa, za Kościół, jego grzechy, za kapłanów i dusze błądzące”. Dzięki niej wielu ateistów przyjmuje chrzest. Ks. Dolindo, notując dla niej słowa Jezusa, nie przypuszcza, że staną się potężnym wsparciem także dla przyszłych pokoleń.
Akt oddania Jezusowi

Akt oddania ks. Dolindo zapisuje pod tytułem: „Nie chcę się niepokoić, mój Boże: ufam Tobie!”. Siłą tej modlitwy jest geniusz Jezusa, który zna każdego z nas z osobna. I to do ciebie i do mnie mówi:

W bólu i cierpieniu prosisz, bym działał, ale tak, jak ty tego chcesz… Nie zwracasz się do Mnie, a jedynie chcesz, bym się dopasował do twoich potrzeb i zamysłów. Nie jesteś chory, skoro prosząc lekarza o pomoc, sugerujesz mu leczenie.

Jezus prosi ciebie i mnie:

„Pozwól Mi działać”! Wtedy „wkroczy z całą Swoją mocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje. (…) To twój racjonalizm, tok rozumowania, zamartwianie się i chęć, by za wszelką cenę zająć się tym, co cię trapi, wprowadza zamęt i jest powodem trudnego do zniesienia bólu. Ileż mogę zdziałać, zarówno w sprawach duchowych jak i materialnych, kiedy dusza zwróci się do Mnie, spojrzy na Mnie mówiąc Mi: „Ty się tym zajmij”, zamknie oczy i odpocznie.

Coś może tu bulwersować? Jezus oczekuje dyspozycji: „Ty się tym zajmij!” ma brzmieć niemal jak nakaz. Przejmująca jest spisana przez ks. Dolindo obietnica Jezusa: „Daję ci słowo, na Moją miłość, że się zajmę”. Bo „tysiąc modlitw nie jest wartych tyle, co ten jeden akt oddania”.

Więcej na ten temat w książce Joanny Bątkiewicz-Brożek „Jezu, Ty się tym zajmij! O. Dolindo Ruotolo. Życie i cuda”, Wydawnictwo Esprit

*Cytaty pochodzą z powyższej książki

...

Potwierdzam! Bóg doslownie tak do mnie mowi na dodatek naprowadza mnie na TEN TEKST! Aby juz bylo na 100% pewne ze to nie ja sobie wymyslilem. Potwierdzenie OD KSIĘDZA! Bóg nie potrzebuje ,,przedsiebiorczosci" ludzkiej! W Raju nie bylo deficytu przedsiebiorczosci tylko nadmiar. Braklo postawy ,,nicnierobienia" bo Bóg wie lepiej. Nie dotykaj owocu to nie dotykaj. Teraz czlowiek ma sie uczyc ze Bóg czyni wszystko! Czlowiek tylko prosi! Po co czlowiek ma cos ,,robic" skoro Bóg moze wszystko? Jedna Istota wszechmocna wystarczy aby WSZYSTKO było. Bo jest wszechmocna!

Oczywiscie ,,nicnierobienie" dotyczy ,,urzadzania siebie w zyciu" a nie doslownie. Adam i Ewa mieli nie kombinowac a nie siedziec bez ruchu. Czynienie dobra TO NIE TO SAMO! co ustawianie sie w zyciu. Np. malarz ma malowac! A nie np. zabiegac o kase zeby miec dobrze. To jest wlasnie to zło. Prawidlowo jest. Ja bede malował A TY BOŻE ZAJMIJ SIE WSZYSTKIM! O to chodzi! Tworczosc zyciowa jest tym o co chodzi! Zabieganie o ustawienie sie nie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:33, 02 Lip 2017    Temat postu:

Czy Maryja powiedziała mu, że Polak zostanie papieżem?
Karol Wojteczek | Lip 02, 2017

Udostępnij
Komentuj

Drukuj

Znaliście treść proroctwa, jakie miał otrzymać autor modlitwy "Jezu, Ty się tym zajmij"?

„Maryja do duszy: (…) Polska, dzięki nabożeństwom do Mego Niepokalanego Serca uwolni świat od straszliwej tyrani komunizmu (…). Powstanie z niej nowy Jan, który poza jej granicami, heroicznym wysiłkiem zerwie kajdany, nałożone przez tyranię komunizmu. Pamiętaj o tym. Błogosławię Polskę!” – taką to adnotację na obrazku z wizerunkiem Matki Bożej otrzymał hr. Witold Laskowski. Był 2 lipca… 1965 r.
Czytaj także: Jan Paweł II do Zbigniewa Brzezińskiego: Tyś spowodował mój wybór na papieża

Gdyby Janowi Pawłowi II przyszło zasiąść na Tronie Piotrowym w „czasach internetowych”, jak grzyby po deszczu wyrosłyby zapewne (i tak wyrastają) strony z proroctwami wieszczącymi ten historyczny moment. Wspólną cechą większości tych proroctw byłoby to, że powstałyby już po ogłoszeniu wyników konklawe. Podobnego rodzaju zjawisko zaobserwować mogliśmy po atakach terrorystycznych z 11 września czy katastrofie smoleńskiej.

W przypadku jednak Jana Pawła II za prawdziwością przynajmniej części zwiastujących jego pontyfikat proroctw przemawia autorytet osób, z których ust one padły (by wspomnieć choćby bł. ks. Bronisława Markiewicza). Jedną z takich osób był ks. Dolindo Ruotolo z Neapolu, porównywany dziś życiorysem i charyzmatami do św. o. Pio, a wiernym spoza Włoch znany głównie jako autor poruszającej modlitwy „Jezu, Ty się tym zajmij„.
Czytaj także: Jezu, Ty się tym zajmij! Komu Jezus zostawił tę potężną modlitwę?

Podobnie jak święty z San Giovanni Rotondo, również i ks. Dolindo prowadził bogatą korespondencję ze swoimi duchowymi dziećmi. Miał przy tym zwyczaj rozsyłania im obrazków z wizerunkami świętych i dopisanymi kilkoma zdaniami duchowego wsparcia. Na jednym z nich umieścił przytoczone wyżej proroctwo. Oryginalny obrazek, po wielu latach, odnalazł się w szafie pancernej zaprzyjaźnionego z Janem Pawłem II słowackiego biskupa, ks. Pawła Hnilicy. Ale poszukiwania tego niezwykłego skrawka papieru to już materiał na całkiem nowy tekst. ߘɀ

...

To musialo byc zupelnie prywatne objawienie bo dopiero teraz po fakcie o tym wiemy. Sluzy ono jednak do potwierdzenia prawdziwosci reszty. Oraz potwierdza DECYDUJACA ROLE POLSKIEGO NARODU W OBALENIU KOMUNY! POD PRZEWODEM JANA PAWLA II! Bo ze on przewodzil narodowi nie ma watpliwosci. Oczywiscie i inni mieli udzial. Np. Bóg pozwolil aby w tym czasie wladze w USA objal najwiekszy prezydent w historii... Takze wysuniecie Gorbaczowa i relatywnie ,,mało" krwawy(nigdy zlo nie jest małe! ale co innego tysiace ofiar a co innego jednak miliony) upadek komuny w latach 80tych. Ale rola Polski jak widac byla pierwszorzedna dzieki Bogu! Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 75569
Przeczytał: 173 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:08, 24 Lip 2017    Temat postu:

Magda Frączek: Rejs, ale nie ta komedia
Magda Frączek | Lip 24, 2017

Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Ciągnę linę najmocniej, jak potrafię, szarpię się, aby odmienić moje życie, żeby zła passa się skończyła. Dziwi mnie, że On przychodzi do mnie w epicentrum mojego lęku.


M
ój największy dystans występuje pomiędzy głową a sercem. Dużo rzeczy rozumiem, analizuję. Wielu spraw dociekam, do głębi. Intelekt pracuje jak rozpalony piec. Jak burza. Jak wicher. Jak ogień. Dramatycznym wydaje się to, że mimo kompletnej intelektualizacji wybranych sytuacji, obraz i tak jest niepełny. I żadne odkrycie mojego dumnego umysłu nie przybliża mnie do drugiej strony, drugiego brzegu.
Czytaj także: Magda Frączek: O trudnej miłości



Najgorzej, gdy ogarniasz umysłem swoje życie, ale serce szaleje jak pewna ciotka na weselu, i to tak mocno, że w którymś momencie Pan Młody zmuszony jest powiedzieć: „Proszę, abyście na jakiś czas usiedli przy stolikach. Ciotka uszkodziła parkiet”. Piszę do nas wszystkich, którzy są ekspertami w uszkadzaniu parkietu swojego serca: pamiętacie tę ewangelię o uczniach, którzy wsiedli do łodzi i chcieli przeprawić się na drugi brzeg?

O zmierzchu uczniowie Jego zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi, zaczęli się przeprawiać przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wichru. Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: To Ja jestem, nie bójcie się. Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast na brzegu, do którego zdążali. (J 6,16-21)

Pierwsza nauka, która płynie z tego tekstu jest taka, że nawet będąc rybakiem, na wodach swojego serca, nie możesz czuć się pewnie. Ono jest zdradzieckie, jak mówił pewien poeta Jeremiasz, którego wierszy nikt nie lubił słuchać. Nic nie poradzę na wielkie fale czy silne wiatry. Nie uciszą się tylko dlatego że tak mi się chce, tak samo jak niemowlę obudzone o północy, nie przestanie płakać, jeśli zrobię mu wykład o odpowiedzialności i zasadach ciszy nocnej.

Tak jak ja, również uczniowie chcieli znaleźć się na drugim brzegu. Zintegrować myśl z uczuciem. Być jednym i tym samym, a nie kimś na wzór: „Co innego myśli, co innego czuje, a jeszcze co innego robi”. W końcu nadchodzi moment przełomowy, a ściślej – Jezus. Trochę mnie to dziwi, że tyle czekał. Że nie wsiadł z nimi od razu. Być może nie było dla niego miejsca w tej uporządkowanej, racjonalnej łodzi pełnej mocnych argumentów.
Czytaj także: Jola Szymańska: Klucz do nawrócenia. O bagatelizowaniu osobistych kryzysów wiary



Dopiero, gdy trochę rzeczy się posypało, gdy wszelkie niezbite (dotąd) do-wody wpadły do wody, wkracza Ten, który jest miłością. Co za arogancja! Nie podpływa do nich czerwoną motorówką. Idzie po wodzie. Dla Niego nic nie jest zbyt trudne, zbyt mocne, zbyt podzielone.

Tamci boją się. Ja też się boję. Ciągnę linę najmocniej, jak potrafię, szarpię się, aby odmienić moje życie, żeby zła passa się skończyła. Dziwi mnie, że On przychodzi do mnie w epicentrum mojego lęku. W braku kontroli. W ucisku. W ciemności. W burzy, która składa mnie na łopatki tak, jak Japończyk origami.

Najlepiej brzmi to, jak się przedstawia: To Ja jestem, nie bójcie się. Braku kontroli. Ucisku. Ciemności. Burzy, która składa mnie na łopatki tak, jak Japończyk origami.

I gdy już powoli uświadamiam sobie, jaki jest dobry, jaki wspaniały tak bardzo, bardzo mocno, że aż bym chciała zaprosić Go do swojej łodzi, do tego pomąconego rejsu, On jeszcze raz rozwala system, robiąc większy cud. Bo oprócz cudu Obecności (tego, że jest i dlatego nie muszę się bać), sprawia, że znajduję się na drugim brzegu. Tam, gdzie najbardziej chciałam się znaleźć, i zarazem najbardziej nie mogłam. I odkrywam, że Tego, czego brakowało mi do połączenia rozumu z sercem był On. Że nie mogłam znaleźć tego własnymi sposobami.
Czytaj także: Magda Frączek: Awatar, czyli życie bez prawdziwych relacji



Bo ci, którym chcemy przebaczyć, są po drugiej stronie brzegu. Nasi ojcowie, nasze mamy, nasi mężowie, nasze żony, dzieci, nauczyciele, przyjaciele, którzy – nie wiadomo już dlaczego – stali się wrogami. Bo ci, za którymi tęsknimy, są po drugiej stronie zdjęcia. Bo ci, których chcemy zrozumieć, są po drugiej stronie.

Bo tylko Jeden przeprowadza ze śmierci do życia, z nienawiści do miłości, ze strachu do ufności. Łączy przeciwległe klimaty. Postanowił stać się pomostem nad przepaścią, abym czuła to, co myślę i była z tymi, których kocham.

...

Zawsze ufac Bogu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy