Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Bóg w wielkim mieście...

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 77512
Przeczytał: 176 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:40, 17 Lip 2017    Temat postu: Bóg w wielkim mieście...

5 sposobów na pielęgnowanie wiary w codziennym życiu
Grace Cooper | Lip 17, 2017
Ben White / Unsplash
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Niełatwo jest być młodą, zabieganą i wierzącą dziewczyną w wielkim mieście. Blogerka Jessamyn Anderson podpowiada, jak nie stracić gruntu pod nogami i pozostać szczęśliwą.


T
ę opowieść podsuwają nam codziennie filmy, billboardy, książki i motywujące przemówienia: naucz się żonglować obowiązkami, a możesz mieć wszystko. Współczesna kobieta jest wielozadaniową maszyną.

Ale w prawdziwym świecie większość z nas zaledwie próbuje tej żonglerki, z lepszym lub gorszym skutkiem, i kiedy ogarnia nas chaos, sprawy nie wyglądają już tak zabawnie, jak w komediach romantycznych albo dziewczyńskich czytadłach. Wzloty i upadki w pracy, w przyjaźni i na randkach oraz przeładowane terminarze nie zostawiają miejsca na nic innego. Bo nawet jeśli jesteś młoda albo nie masz jeszcze dzieci, życie w kulturze, która gloryfikuje wieczny pęd do sukcesu, sprawia, że trudno znaleźć czas na pranie, ćwiczenia, osiem godzin snu, rozważania o tym, po co przyszliśmy na świat, a co dopiero – czas dla Boga.
Czytaj także: Jola Szymańska: Zrób coś dla siebie i swojej wiary: nie szukaj Boga w internecie



Jessamyn Anderson. Zdjęcie: Stephen Dillon



Blogerce Jessamyn Anderson ten wieczny brak czasu nie jest obcy. Jako performerka, stylistka, blogerka i świeżo upieczona nowojorczanka, Jessamyn zawsze ma coś do zrobienia. Po przeprowadzce do Nowego Jorku chciała zapewnić sobie okienka w czasie – na rzeczy, które uważa za naprawdę ważne: rozwój duchowy i swoją wiarę.

Zaczęła więc pisać bloga pod tytułem Leading Lady , w którym dzieli się doświadczeniami młodej, wierzącej dziewczyny u progu kariery zawodowej. Opisując swoje codzienne wzloty i upadki, szuka Boga – na zatłoczonych stacjach metra, w czasie przerw na kawę i wypraw do publicznej pralni. Obojętne, jak bardzo jest zajęta, pamięta o tym, że na pierwszym miejscu jest Bóg.

Znamy to uczucie, porozmawiałyśmy więc z Jessamyn i dowiedziałyśmy się od niej, jak zwolnić tempo i znaleźć codziennie chwilę na praktykowanie wiary.


1. Pisz dziennik

Coś, co zaczęło się od wielkopostnego postanowienia na ostatnim roku studiów, wkrótce stało się codzienną rutyną; Jessamyn zrozumiała, jak bardzo lubi pisać – w ten sposób rozmawia z Bogiem każdego dnia. „Pisanie dziennika to świetny sposób na zwerbalizowanie swoich myśli”, mówi. Przeznacza codziennie czas na pisanie – może to być kilka zdań albo krótkie opowiadanie. Dziennik pozwala jej też na spojrzenie wstecz i refleksję nad trudnymi chwilami, w których najbardziej potrzeba Bożej obecności. To piękny sposób na przemyślenia, o sobie i o Bogu.

“Hold your eyes on God and leave the doing to Him. That is all the doing you have to worry about." (St. Jane Frances de Chantal) // So enjoyed my time in Central Park yesterday. I took my Bible and my journal with me and started brainstorming for some new projects. I was working through the Gospel of Luke… my gosh, there is some good stuff in there! How are you enjoying this beautiful and crazy weather? // #leadingladyblog #centralpark #bible #journal #prayerjournal #prayer #gospel #gospelofluke #catholicblogger #christianblogger #blog #writing #learning #cityscape #newyorkcity #newyorkliving #gratitude #springweather #naturegirl

A post shared by Jessamyn | Leading Lady (@leadingladyblog) on Feb 19, 2017 at 7:58am PST


2. Znajdź czas, żeby słuchać

Pewnego wieczoru Jessamyn poszła do kościoła, w nadziei, że będzie tam mogła przez godzinę pisać swój dziennik, ale zaskoczyło ją, że w świątyni było zupełnie ciemno. Świecił się tylko mały reflektor nad monstrancją. Zrozumiała, że Bóg próbuje jej powiedzieć: „Teraz moja kolej”. Choć Jessamyn jest absolutną ekstrawertyczką, wie, że trzeba wyważyć tę relację: czasem można mówić, a czasem trzeba słuchać. Według Jessamyn chodzi o uważność: „Bóg porusza moje serce… Pewnie dlatego, że muszę siedzieć i po prostu z Nim być, zamiast opowiadać mu o różnych sprawach, pytać, wypełniać ten czas moimi słowami i myślami. Po prostu muszę tam być”.
Czytaj także: Jola Szymańska: Jak sprawić wrażenie osoby głęboko wierzącej?



Shout out to God for painting the sky this morning #winter #wintersky #sunrise #sunset #silhouette #nakedtrees #God #painting #landscape #indiana #homefortheholidays #merrychristmas #tistheseason #beauty #joy #peace #winterwonderland #snow #blog #faithblog

A post shared by Jessamyn | Leading Lady (@leadingladyblog) on Dec 21, 2016 at 7:58am PST


3. Módl się nieustannie

Modlitwa nie musi mieć swojego czasu i miejsca – można się modlić wszędzie i o każdej porze. Zamiast dzielić swoją wiarę na odcinki, Jessamyn mówi do Boga cały dzień, przyjmując do wiadomości Jego obecność w chwilach kryzysu albo wdzięczności. Głęboko wierzy, że można z Bogiem rozmawiać niezobowiązująco, „to niekoniecznie musi być formalna modlitwa… niech Bóg będzie po prostu częścią twojego dnia”.
Czytaj także: Jak modlitwa kontemplacyjna pozwoliła mi odnaleźć spokój

One of my favorite things about New York City? There's almost as many Catholic Churches as there are Starbucks! Okay, maybe a slight exaggeration… but I love having so many churches nearby. I'm grateful for the escape of Mass from the snowy chaos of New York City! #leadingladyblog #catholic #catholicchurch #prayer #dailymass #mass #eucharist #sacrament #jesus #christianblogger #catholicblogger #urbanblogger #faith #hope #love #joy

A post shared by Jessamyn | Leading Lady (@leadingladyblog) on Jan 31, 2017 at 8:59am PST


4. Znajdź czas dla wspólnoty

Najlepszą radą, jaką Jessamyn ma dla kogoś, kto rozpoczyna nowy rozdział w życiu, jest znalezienie wspólnoty – dla życia wiarą to rzecz podstawowa.

Stajesz się jak ludzie, z którymi spędzasz czas… Trzeba więc zadbać o to, by otaczać się tymi, którzy cię kochają, którzy się o ciebie zatroszczą, którzy sprawią, że będziesz dojrzewać, a nigdy nie każą ci być kimś innym.

Jessamyn znalazła swoją wspólnotę w grupie Blessed Is Small, gdzie spotyka się z podobnie myślącymi kobietami. Rozmawiają o Biblii, spędzają wspólnie czas i pomagają sobie nawzajem trwać w wierze.



Jessamyn Anderson. Autoportret dzięki uprzejmości autorki


5. Czytaj religijne lektury

Każda modlitwa jest inna – adoracja, różaniec, msza, czytanie Biblii – musisz więc ustalić, co najbardziej ci odpowiada. Jedną z ulubionych form modlitwy Jessamyn jest czytanie religijnych lektur codziennie rano.

I choć każdy modli się inaczej, cel pozostaje ten sam: to sposób na zaproszenie Boga do twojego życia. Jessamyn często powtarza sobie:

Bóg nie jest natarczywy. Nie będzie ci się wpychał w życie, póki Go nie zechcesz, więc jeśli ci na Nim zależy, musisz Mu o tym powiedzieć.

Przyznaje, że to nie zawsze jest łatwe, ale warte poświęconego czasu. Jak mówi: „Jego plany są o wiele lepsze niż cokolwiek, co moglibyśmy sami wymyślić”.

...

Istotnie wielkie miasto jest problemem samym w sobie i wymaga specjalnego podejscia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 77512
Przeczytał: 176 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 11:47, 08 Sie 2017    Temat postu:

Mnisi w wielkim mieście
Magdalena Galek | Sier 07, 2017

Facebook
Udostępnij
Komentuj

Drukuj

Tak jak dawniej mnisi, by walczyć z Szatanem, szli na pustynię, oddając się kontemplacji Boga, tak dziś mniszki i mnisi Wspólnot Jerozolimskich zamieszkują pustynie wielkich miast i tworzą tam oazy dla ludzi spragnionych Boga.

„Trafiłam pierwszy raz do kościoła Wspólnot Jerozolimskich w Warszawie kilka lat temu i w ogóle nie mogłam się tam odnaleźć. Skończyło się na jednej wizycie. Wtedy lubiłam, kiedy na mszy było głośno i radośnie – łubu dubu, niech nam żyje prezes klubu! Minęły lata… Jakiś rok temu umówiłam się „pod Wspólnotami” z kolegą. Spóźniał się, więc weszłam do środka i mnie wzięło”. Marta.

„Przyciąga mnie tam Dom – tabernakulum. Wspominam swoje pierwsze wzruszenie, kiedy je zobaczyłem. Czasem wpadam tam na chwilę adoracji przed lub po pracy. Żeby odnaleźć się w sytuacji poobijanego syna marnotrawnego”. Kacper.

„Gdy żyłam w chaosie i jakimś przytłoczeniu, to tam znajdowałam wytchnienie, spokój, schronienie, no i najważniejsze: ciszę. A w tej ciszy był Bóg”. Dorota.


Początki Monastycznych Wspólnot Jerozolimskich w Polsce

2010 rok. W Warszawie fundacja Wspólnot odbyła się bez pompy. Nie, że miało jej nie być. Ale właśnie tego dnia pamiętna chmura pyłu z wulkanu Eyjafjoell zakryła niebo nad północną Europą i samoloty z zaproszonymi gośćmi, braćmi i siostrami z innych krajów nie wystartowały. Nie dotarł też żaden hierarcha, ponieważ brali oni udział w pogrzebach osób, które zginęły w Smoleńsku 10. kwietnia. Po Mszy poproszono wszystkich bez wyjątku, by zeszli do dolnego kościoła – trzeba było to wszystko, co przygotowano na wielką gościnę zjeść. – Było tak, jak powinno być – mówi brat Darek.
Czytaj także: Modlitwa Jezusowa – dzięki niej możesz „modlić się nieustannie”


Klasztor przy stadionie Legii

Siostry i bracia mieszkają naprzeciw stadionu Legii. Deyna, trupie czaszki i agresorzy spoglądający z murali na filarach pobliskiego mostu. Hałaśliwy ruch samochodów na Łazienkowskiej i gryzący zapach spalin. Nierzadko tłumy podekscytowanych czy nietrzeźwych kibiców – tych, co idą na mecz, i tych, co idą na wojnę. Czasem po 22:00 niesie się śpiew potężnego chóru na żylecie, bynajmniej nie anielskiego…

To sąsiedztwo Wspólnot Monastycznych w Warszawie. W najbardziej zaludnionym mieście Polski. Tak gęstym od ludzi, a tak często wywołującym uczucie pustki. Spieszący się, anonimowi, niepatrzący sobie w oczy, mijający się obojętnie. Można iść zatłoczoną ulicą i płakać, można zasłabnąć lub zostać zaatakowanym i nie otrzymać pomocy. Obojętność jest złem. I tak jak dawniej mnisi, by walczyć z Szatanem, szli na pustynię, oddając się kontemplacji Boga, tak dzisiaj mnisi i mniszki Wspólnot Jerozolimskich zamieszkują pustynie–miasta i tworzą oazy dla spragnionych dobra i relacji z Bogiem ludzi.


Piękna liturgia na Łazienkowskiej

„Lubię tam chodzić, bo mi tam po prostu dobrze, spokojnie. Wnętrze, zapach, znak pokoju przekazywany przez mniszki i mnichów działają na mnie kojąco”. Marta

„Często płakałam na liturgii. Była dla mnie tak piękna, mogłam poczuć bliskość i dobroć Boga. Pomagała mi prostota, przejrzystość, obecność elementów wschodnich. Śpiewy, gesty, ukłony, ceremonia i sposób udzielania Komunii Świętej. No i to, że siostry i bracia modlą się za miasto i jego mieszkańców, że rozumieją nas i ten rytm życia – trudny, szybki, zagłuszający. Lubię i potrzebuję czasem tam zaglądać. I na Eucharystię, i na adorację. Korzystam też z możliwości spowiedzi i rozmowy duchowej u braci”. Dorota.

„Lubię estetykę tego kościoła – te surowe, „malborskie”, a jednak bardzo domowe cegły. Liturgia z muzycznymi przerywnikami pozwala mi się skupić, wsłuchać, wyciszyć, wejść w bliskość z Jezusem. Mogę zostawić pośpiech, odetchnąć, wejść do odpoczynku”. Kacper.

„To miejsce, w którym wzrastamy i uczymy się modlitwy. Niektóre elementy wprowadzamy do zwyczajów rodzinnych. Raz w miesiącu spotykamy się też w 4-5 rodzin na wspólną modlitwę i dzielenie. Towarzyszymy sobie w codziennych sprawach i po ludzku się przyjaźnimy. Budujące jest to, że mnisi i mniszki, którzy są pogrążeni w modlitwie, starają się nie odklejać od rzeczywistości, a pomaga im w tym praca w świeckich zawodach czy spotkania i rozmowy z ludźmi”. Bartek.
Czytaj także: Nic do oglądania – tylko kawałek hostii, nic do słuchania – tylko cisza. O co chodzi w adoracji?


Ora et labora

„Pracujemy na pół etatu, żeby zarobić na utrzymanie. Nie żyć tylko z danin, ale też aby być solidarnymi z ludźmi” – mówi siostra Joanna. „Pół etatu też dlatego, by praca nie była dominującym aspektem życia. Najważniejsza w życiu monastycznym jest modlitwa. Całe życie mnicha jest przede wszystkim szukaniem Boga” – pisze w Księdze Życia Pierre Marie Delfieux, założyciel Wspólnot.

Liturgia dostosowana jest tu do rytmu miasta – modlitwa psalmami rano przed pracą, w południe – w czasie przerwy, a wieczorem po pracy – Eucharystia. W czasie całonocnej adoracji przewija się tu mnóstwo osób. Spragnieni Boga, relacji, bycia z Nim przychodzą pojedynczo, jak Marta czy Dorota, grupami – jak Michał z kolegami, albo parami – jak mój redakcyjny kolega, który właśnie tam przed Najświętszym Sakramentem oświadczył się swojej dziewczynie.


Gościnność mniszek i mnichów

Siostry i bracia żyją w oddzielnych domach, są oddzielnymi wspólnotami. Spotykają się na modlitwie. Ich przyjaźń jest dla mnie wyrazem miłości pomiędzy Osobami Trójcy Świętej. Dowodem na to, że w dzisiejszym nasyconym erotyzmem świecie są możliwe czyste relacje. Jest powodem zadawania sobie pytań.

Pytania pojawiają się także podczas obiadu. Jestem czasem gościem u braci lub sióstr. „Gościnność zawsze była cnotą typowo monastyczną” – pisze Pierre Marie w Księdze Życia. „Bóg stał się człowiekiem, abyś w człowieku ujrzał Boga. Przyjmuj ludzi, a napotkasz Go”.

W kuchni braci na jednej ze ścian wisi tabelka. W niej – rubryka „Goście”. Miejsce na czyjeś imię każdego dnia. Obiad jemy w milczeniu, słuchając muzyki lub lektury. Czasem kiwamy wtedy głowami, jakby chcąc przyznać rację bądź zachwyt nad mądrością pism Benedykta XVI lub chichoczemy z humorystycznych opowieści Szymona Hołowni o świętych. Po takim obiedzie dociera do mnie wrażenie przedziwnego odpoczynku i spokoju. Pytania otrzymują swoje odpowiedzi.
Czytaj także: Adoracja przed Najświętszym Sakramentem i… podczas zmywania naczyń


Powołanie mnicha

Brat Darek ma tyle lat, co ja. Pytam go, kiedy zaczął myśleć o życiu zakonnym. Odpowiada, że nic na to nie wskazywało, że zostanie mnichem. Nie interesował się tym. W szkole zamiast na lekcje chodził grać z kolegami w siatkówkę. Wyprowadził się od rodziców do internatu w Poznaniu i zaczął studia radiologiczne.

Pewnego dnia podczas praktyk w szpitalu wziął w inkubatorze na ręce niemowlę i coś go dotknęło. Zaczął się zastanawiać nad cierpieniem tak małej, delikatnej istoty. Innym razem robił rentgen klatki piersiowej kilkuletniego chłopca chorego na białaczkę. Gdy sprawdzał przez okienko, czy pacjent jest dobrze ustawiony, ich spojrzenia spotkały się. Po badaniu wybiegł z płaczem.

„Jezus na krzyżu i cierpiące dziecko – jakoś te obrazy się na siebie nakładały” – mówi brat Darek. Pytania o cierpienie nie ustawały. Czuł, że ma to zgłębiać i szukać odpowiedzi. Pewnego dnia zakończył znajomość z koleżanką pielęgniarką. Rozstali się w przyjaźni, ona chyba wcześniej niż on przeczuwała, że to się stanie. Wstąpił do benedyktynów w Tyńcu. Po 6 latach przeszedł do Wspólnot Jerozolimskich.


Cytat z Matki Teresy

Opowiada mi to wszystko w refektarzu przy kawie z ekspresu. Dosiada się do nas brat Józef. Ksiądz, który pod skrzydłami Darka – mistrza nowicjatu rodzi się w tym domu do życia monastycznego. Na stole stawia filiżankę z espresso i kładzie kilka krówek. Rozwijamy cukierki i czytamy cytaty wydrukowane na papierkach. Józefowi przypadły słowa Matki Teresy z Kalkuty:

Niech nikt, kto przychodzi do ciebie, nie odchodzi bez poczucia, że stał się lepszy i szczęśliwszy. Każdy powinien zobaczyć dobroć w twojej twarzy, w oczach i w uśmiechu.

„No ta jak coś powie…” – brat komentuje żartobliwie wysoko postawioną przez misjonarkę miłości poprzeczkę. Radość to jeszcze jedna rzecz, która – obok gościnności – tak bardzo promienieje z sióstr i braci. Rozmowa trwa jeszcze chwilę i kończymy ją, żegnając się wesoło.

Wychodzę z kościoła i zamykam za sobą ciężkie drewniane drzwi. Rękawem płaszcza wycieram krople deszczu z siodełka roweru, wsiadam na niego i odjeżdżam. Uśmiecham się, bo czuję się właśnie tak, jak sobie tego życzyła przed chwilą Matka Teresa – lepsza i szczęśliwsza.

...

Nie ma wiekszej pustyni niz wielkie miasto...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 77512
Przeczytał: 176 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:52, 21 Paź 2017    Temat postu:

Kaplica w centrum handlowym: jak znaleźć Boga w najmniej oczekiwanych miejscach?
Zelda Caldwell | 21/10/2017

Carmelite Chapel in the Mall | Facebook
Udostępnij
Komentuj

Drukuj

Kaplica karmelitów oferuje spokój i duchowy pokarm pośród zamętu centrum handlowego.

Od 57 lat na parterze centrum handlowego Northshore Mall w Peabody, w stanie Massachusetts, katolicka kaplica oferuje schronienie od zgiełku współczesnej komercji.

Usytuowana poniżej restauracji i baru Not Your Average Joe’s, obok zatłoczonych sklepów, kaplica pod wezwaniem św. Teresy to miejsce, gdzie robiący zakupy mogą uczestniczyć we mszy, iść do spowiedzi lub po prostu wstąpić na chwilę wyciszenia i modlitwy.

Założona w 1960 roku, w ramach inicjatywy kardynała Richarda Cushinga, „by dotrzeć z Bogiem na plac targowy”, kaplica służy klientom centrum handlowego poszukującym strawy duchowej, ale jest również atrakcją samą w sobie.
Czytaj także: Kaplica św. Kingi w Wieliczce – największa podziemna świątynia na świecie!

Carmelite Chapel in the Mall | Facebook
Wejście do kaplicy z Galerii Handlowej.


Bóg w centrum handlowym

„Mam bardzo piękne doświadczenia w tej kaplicy. Tak wiele osób przychodzi do mnie każdego dnia, by mi powiedzieć, jak wyjątkowym miejscem jest ta kaplica pośród zgiełku centrum handlowego” – powiedział Aletei ojciec Jilson George, dyrektor kaplicy.

„To miejsce, gdzie znajdują spokój i modlitwę oraz źródło pokarmu i wdzięczności” – dodał. Zdaniem ojca George’a, w ostatnich latach coraz więcej ludzi odwiedza kaplicę. Około 100 osób przychodzi na mszę w dzień powszedni, a w soboty 500. Spośród nich – jak ocenia ojciec George – około 90% przyjeżdża specjalnie, by pójść do kaplicy.

Każdego dnia odprawia się tam dwie msze, w soboty trzy, a w święta nakazane aż sześć – to dar, który dla wielu spośród przyjmujących komunię nie jest dostępny w ich wspólnotach parafialnych.
Czytaj także: Tylko dla odważnych. Kaplica Czaszek w Kudowie-Zdroju

Carmelite Chapel in the Mall | Facebook




Jezus pośród sklepów?

Ojciec George szacuje, że każdego dnia około 30-40 osób przychodzi do spowiedzi, której ojcowie słuchają przez dwie godziny dziennie. To coś, czego większość kościołów nie jest w stanie zaoferować. Adoracja eucharystyczna jest odprawiana również codziennie, przez trzy godziny.

Cath Fonzo, regularnie chodząca do kaplicy, uważa, że to miejsce przynosi jej ukojenie, już gdy wchodzi do centrum handlowego.

„Kaplica jest dla mnie miejscem spokoju, pociechy i ucieczki. Wchodzę i zostawiam świat za sobą. Po prostu idąc do centrum handlowego, znajduję pokój, wiedząc, że tak blisko jest Jezus i odprawiana msza” – powiedziała. Dla Fonzo, „na północnym wybrzeżu nie ma drugiego takiego miejsca, jak ta kaplica, to dla nas wszystkich prawdziwe błogosławieństwo”.
Czytaj także: „Chrystus spowity całunem”: zagadka rzeźby z Neapolu rozwiązana!

Carmelite Chapel in the Mall | Facebook


Znaleźć Boga pośród zgiełku

Kaplica zdołała przetrwać zmiany właścicieli centrum handlowego i przebudowę w 1993 roku. W tym czasie nowy właściciel rozważał zakończenie umowy wynajmu, ale masa petycji pomogła uratować św. Teresę od zamknięcia. Kaplica jest w stanie opłacać czynsz z kolekty oraz dochodów sklepu z pamiątkami.

Na początku tego roku kaplica karmelitańska w centrum handlowym Bergen Town Center w Paramus, w stanie New Jersey musiała zostać zamknięta po 50 latach, ponieważ centrum handlowe poszukiwało nowych najemców w związku z projektem przebudowy.

Oprócz karmelitańskiej kaplicy św. Teresy w centrum handlowym, z inicjatywy kardynała Cushinga otwarto trzy inne kaplice w Bostonie, aby pomóc ludziom znaleźć Boga pośród codziennego życia. Kaplica św. Franciszka założona została w roku 1969 w Prudential Center, dołączając do już istniejących kaplic Matki Bożej Linii Lotniczych w Porcie Lotniczym Logan w Bostonie oraz Matki Bożej Szczęśliwej Podróży w bostońskiej dzielnicy Seaport.

Tekst opublikowany w angielskiej edycji portalu Aleteia

...

Czyli cenny pomysl.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 77512
Przeczytał: 176 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 7:58, 27 Paź 2017    Temat postu:

Kaplica w galerii handlowej. Katowice to przetestowały. Czy to ma sens?
Wojciech Teister | 26/10/2017
Shutterstock
Komentuj


Udostępnij
Komentuj


Czasami dochodzi do zabawnych sytuacji. Na modlitwie zatrzymuje się na przykład dwóch mężczyzn z 60-calowym telewizorem. Ale przede wszystkim to idealne miejsce do ewangelizacji.


K
iedy przy galerii handlowej Silesia City Center w Katowicach powstawała kaplica pod wezwaniem świętej Barbary, wielu ludzi nie kryło oburzenia. Kaplica w centrum handlowym? Serio? Czy to nie profanacja? – pytali niektórzy.
Kaplica św. Barbary: serce centrum handlowego

To był grudzień 2005 r. Dziś, po prawie 12 latach funkcjonowania można śmiało powiedzieć, że to miejsce jest sercem całego kompleksu. I to żywym sercem, w którym płynie boska krew i które tętni życiem!

Ogromna galeria handlowa zbudowana jest na terenie dawnej kopalni węgla kamiennego, w samym centrum metropolii górnośląskiej. Kaplica św. Barbary znajduje się na terenie galerii, jednak w oddzielnym budynku, w którym kiedyś znajdował się kopalniany szyb. Przez ponad 11 lat funkcjonowania od czasu do czasu pojawiały się głosy sceptyków takiej lokalizacji, ale dziś jak na dłoni widać, że kaplica nie jest tylko atrakcja turystyczną, ale bardzo ważnym miejscem na duchowej mapie Górnego Śląska.
Czytaj także: Czy katolicy potrzebują ewangelizacji? Rozmowa z Marcinem Zielińskim
Z telewizorem do kaplicy

To, co najważniejsze, czyli msza święta jest tutaj odprawiana kilka razy w tygodniu: w niedzielę o 9 i 19 oraz we wtorki i czwartki o 19:30 – opowiada ks. Bogdan Kania, rektor kaplicy św. Barbary, a równocześnie archidiecezjalny koordynator ds. nowej ewangelizacji:

W każdej z niedzielnych Eucharystii uczestniczy około 100 osób, przy czym na porannej przeważają osoby, które przychodzą tu przed pracą w galerii, a na wieczornej młodzież w wieku studenckim. Prócz tego przez cały dzień do kaplicy przychodzą ludzie, którzy chcą choć na chwilę zatrzymać się w swojej codzienności, by adorować Jezusa obecnego w tabernakulum. Czasami dochodzi do zabawnych sytuacji, na modlitwie zatrzymuje się na przykład dwóch mężczyzn z 60-calowym telewizorem.

Choć kaplica podlega administracyjnie pod pobliską parafię w Katowicach Dębie, to ks. Bogdan żartuje, że jest odpowiedzialny za najliczniejszą parafię w kraju, bo pod jego opieką duszpasterską znajduje się 14 mln. osób odwiedzających Silesię City Center rocznie. Oczywiście, nie wszyscy zaglądają do kaplicy, ale ile jest takich parafii, gdzie praktykuje 100 proc. parafian?
Przede wszystkim ewangelizacja

Ten niewielki procent praktykujących w tutejszej kaplicy jest wyzwaniem ewangelizacyjnym. I właśnie ewangelizacja jest tym, z czym tutejsza kaplica kojarzy się najmocniej.

W Barbarze spotyka się kilka wspólnot, organizowane są cykliczne wydarzenia, a także akcje ewangelizacyjne przeprowadzane na terenie samej galerii. Co ważne, bardzo dobrze układa się współpraca między ks. Bogdanem, a dyrekcją centrum handlowego. Dyrekcja nie tylko przyjmuje co roku kolędę, ale też jest otwarta na wydarzenia ewangelizacyjne w przestrzeni handlowej:

Stałym elementem życia galerii stały się m.in. cykliczne koncerty kolędowe na jednym z większych wewnętrznych placów, podczas których rozmawiamy z ludźmi, głosimy im kerygmat – mówi rektor kaplicy.
Czytaj także: Jezu, ufam Tobie. Ale czy na pewno? Misja ewangelizacyjna zmieniała moje serce
Oaza duchowa w dużym mieście

Ale to nie wszystko. W Barbarze swój dom znalazło też kilka wspólnot, które spotykają się tutaj na formacji, modlitwie uwielbienia i organizują spotkania dla innych. To m.in. katowicka Szkoła Nowej Ewangelizacji Chrystusa Króla, zespół uwielbieniowy OMG, jedna z gałęzi wspólnoty Mamre, a także gałąź kobieca wspólnoty Opus Dei.

W kaplicy cyklicznie organizowana jest też m.in. Noc Konfesjonałów, a raz na kwartał Modlitwa o Dobrego Męża i Dobrą Żonę, której to uczestnicy biorą udział we mszy świętej i zajęciach warsztatowych. W ostatnim takim spotkaniu uczestniczyło ponad 400 osób!

Jeśli ktoś wątpi w sens istnienia kaplicy przy centrum handlowym, wystarczy, że przyjedzie na Śląsk. Tutejsza kaplica to prawdziwa oaza duchowa w środku zakupowej codzienności.

...

Jest to dobro bez watpliwosci jak widac.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy