Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Papież Benedykt XVI Potrzeba nowej klasy intelektualistów .
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 80236
Przeczytał: 187 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:44, 24 Paź 2016    Temat postu:

Pierwszy prawosławny laureatem nagrody Ratzingera

|
RADIO WATYKAŃSKIE |
dodane 21.10.2016 08:02

Nagroda Ratzingera to jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień z zakresu studiów teologicznych
HENRYK PRZONDZIONO /FOTO GOŚĆ


Znamy laureatów tegorocznej Nagrody Ratzingera. Zostali nimi ks. prof. Inos Biffi oraz prof. Ioannis Kourempeles.

Ks. Biffi jest emerytowanym profesorem teologii systematycznej i historii teologii średniowiecznej. Wykładał ją w Mediolanie i Lugano.

Natomiast prof. Kourempeles jest Grekiem. Wykłada teologię dogmatyczną i symboliczną na Uniwersytecie Arystotelesa w Salonikach. Jest pierwszym prawosławnym, który otrzyma to wyróżnienie.

Nagrodę wręczy sam Papież Franciszek w przyszłą środę. Nagroda Ratzingera to jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień z zakresu studiów teologicznych. Przed dwoma laty otrzymał ją ks. prof. Waldemar Chrostowski.

...

Gratulujemy!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 80236
Przeczytał: 187 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 13:27, 29 Paź 2016    Temat postu:

P. Seewald: Benedykt XVI to współpracownik prawdy

Monika Łącka
dodane 29.10.2016 13:07

- To, że udało mi się przekonać papieża do wydania książki przed jego śmiercią, jest z jego strony bardzo odważnym krokiem - przekonuje Peter Seewald
Monika Łącka /Foto Gość

- Książka "Ostatnie rozmowy" z papieżem Benedyktem XVI to precedens - mówi jej autor, który jest nazywany biografem naszego Pana Jezusa Chrystusa i Jego namiestnika.

- Ważną okolicznością wydania "Ostatnich rozmów" stało się m.in. to, że narosło wiele spekulacji wokół powodów abdykacji papieża. Nie miały one jednak nic wspólnego z rzeczywistością. Mówiło się m.in. o lobby gejowskim i aferze Watileaks. Stwierdziłem więc, że ludzie mogą uznać, iż wybór tego papieża był pomyłką i dobrze się stało, że abdykował. Rozzłościło mnie to - mówi Peter Seewald, który 29 października spotkał się z dziennikarzami podczas jubileuszowych, 20. Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie.

- Ponad 20 lat towarzyszyłem Benedyktowi XVI, a wcześniej kard. Josephowi Ratzingerowi. W tym czasie przygotowaliśmy 3 książki, które zostały wydane w 30 językach, a sprzedały się w nakładzie kilkumilionowym. Wydawało mi się, że wszystko, co miałem zrobić, już zrobiłem, i nawet ucieszyłem się, gdy jak grom z jasnego nieba przyszła wiadomość, iż papież przeszedł na emeryturę. Znaczyło to, że ja też mogę przejść na emeryturę - żartował, dodając, że czekało na niego jednak jeszcze jedno zadanie, czyli napisanie biografii Benedykta XVI. Jej część została już nawet wydana, dlatego trzeba było kontynuować prace.

W tym celu Peter Seewald nadal spotykał się z papieżem, a prowadzony przez niego wywiad miał być tłem do napisania biografii. - "Ostatnie rozmowy" nie były więc planowane jako osobna książka, a tym bardziej nie było w planie, aby ukazały się przed śmiercią papieża. Stało się jednak inaczej. Z jednej strony czułem bowiem, że wydanie rozmów to mój dziennikarski obowiązek. Z drugiej - jako członek Kościoła katolickiego - chciałem, aby mój Kościół dowiedział się, z kim ma do czynienia w osobie Benedykta XVI - opowiada.

"Ostatnie rozmowy" mają więc być okazją do głębszego poznania Benedykta XVI. - Powinniśmy bowiem czerpać z głębi jego przesłania i pontyfikatu. Oprócz wybitnej osoby mamy przecież do czynienia z ogromnym dziełem intelektualnym, jakie nam pozostawia. To, że udało mi się przekonać papieża do wydania książki przed jego śmiercią, jest z jego strony bardzo odważnym krokiem - przekonuje Seewald.

Jak dodaje, z książki przebija ogromna pokora i samokrytycyzm, z jakim papież patrzy na swoje życie. Nie przedstawia się w niej czytelnikowi inny niż jest naprawdę, choć niektóre pytania Petera Seewalda (jak sam przyznaje) graniczyły z dobrym smakiem, a nawet z bezczelnością. - Papież zgodził się na to. Chciał być autentyczny, dlatego ta książka to dokument o wartości historycznej i precedens, ponieważ nie było jeszcze papieża, który by ustąpił i mógłby patrzeć na swoje życie i pontyfikat z dystansu - podkreśla.

Ważnym faktem jest też to, że książka nie był cenzurowana i nie został z niej usunięty żaden fragment. Tekst był co prawda przeczytany w Watykanie (na pewno czytał go o. Federico Lombardi), a papież Franciszek osobiście wyraził na niego zgodę i... napisał do Benedykta XVI list z podziękowaniem za książkę. Jedyną jego krytyczną uwagą było zaś to, aby to nie były ostatnie rozmowy.

Peter Seewald pytany przez dziennikarzy o to, jak traktuje Benedykta XVI, mówił też, że na przede wszystkim patrzy na niego jako na Ojca Świętego i namiestnika Chrystusa na ziemi. - Patrzę też na niego jako na jednego z najwybitniejszych myślicieli i teologów na urzędzie papieża. On pokazał nam inną drogę papiestwa niż Jan Paweł II i miał inną misję do spełnienia. Nie bez powodu papież Franciszek porównuje Benedykta XVI do papieża Leona Wielkiego. Jestem pewny, że wejdzie on do historii jako ojciec współczesności i nowoczesności Kościoła, czego przejawem była chociażby sama abdykacja - mówi.

W pewnym stopniu Seewald traktuje też Benedykta XVI jako przyjaciela i serdecznego tatę, który przyjmuje każdego człowieka z szacunkiem, nic mu nie dodając i nic mu nie ujmując. - Wiele nauczył mnie poprzez swoją postawę, pokorę, szlachetność ducha, waleczność i gotowość do nadstawienia karku nawet, jeśli okoliczności są niewygodne. To nadstawianie karku jest też jedna dla niego drogą do szukania prawdy - tłumaczy i przypomina, że nie wolno patrzeć na Benedykta XVI jedynie jako na wybitnego intelektualistę. - On swoją siłę czerpię z modlitwy. Jest człowiekiem wielkiej wiary i pokazuje nam, jak naśladując Chrystusa, kształtować swój charakter. Pokazuje również drogę do bytu, który jest przed nami, do życia po śmierci. Jego myślenie jest głęboko eschatologiczne - mówi.

Peter Seewald ma też dla dziennikarzy ważne przesłanie. - Wszystko to, co mówi i pisze Benedykt XVI, jest prawdziwe i można w tym odnaleźć Chrystusa. Jest więc współpracownikiem prawdy i wszyscy mamy być takimi współpracownikami - podkreśla.

...

Bardzo ciekawe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 80236
Przeczytał: 187 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:30, 12 Gru 2016    Temat postu:

Ukazał się zbiór katechez Benedykta XVI o modlitwie

ak
dodane 12.12.2016 14:42

Ks. Andrzej Demitrów, z książką - zbiorem katechez Benedykta XVI o modlitwie
Andrzej Kerner /Foto Gość

O książce opowiada jej redaktor ks. dr Andrzej Demitrów.

W diecezjalnym Wydawnictwie Świętego Krzyża ukazała się książka „Panie, naucz nas modlić się”. To zbiór katechez o modlitwie wygłoszonych w 2011 i 2012 r. przez papieża Benedykta XVI.

- Ta publikacja to jakiś mój hołd wdzięczności papieżowi dlatego, że dane mi było w czasie studiów w Rzymie poznać osobiście kard. Ratzingera. W domu, gdzie mieszkałem przez 8 lat – Campo Santo Teutonico w Watykanie – kardynał co tydzień w czwartek odprawiał Mszę św. Były to także spotkania bardzo osobiste, bo zawsze po Mszy św. była okazja do rozmowy przy śniadaniu – mówi redaktor książki ks. dr Andrzej Demitrów, biblista z Wydziału Teologicznego UO (więcej na temat spotkań z kard. Josephem Ratzingerem można przeczytać na następnej stronie).

- Myśl o zredagowaniu tej książki wiąże się z odkryciem katechez Benedykta o modlitwie. Jako wykładowca korzystałem z nich jako z materiałów pomocniczych. Kiedy prowadziłem wykłady o modlitwie w Starym Testamencie, zauważyłem, że nauczanie Benedykta jest bardzo proste i konkretne, ale ubogacające także na poziomie egzegetycznym, a także na poziomie wiary. Kiedy zauważyłem, że mimo upływających już lat od ustąpienia papieża nikt się nie podjął publikacji tych tekstów, powstała myśl, żeby zebrać je w całość - mówi ks. Demitrów.

Zbiór „Panie, naucz nas modlić się” na 291 stronach mieści 49 katechez emerytowanego papieża.

- W tych katechezach uderza mnie przede wszystkim erudycja duchowa papieża. Uderzająca jest również umiejętność, z jaką potrafi on przekazać trudne treści w komunikatywny, w miarę łatwy sposób, który dotyka również jego własnych doświadczeń modlitwy. To jest wyraźne, kiedy pod koniec katechezy papież stawia pewne pytania. Książka ukazuje się w momencie, kiedy papież Benedykt jeszcze jest wśród nas, natomiast przejął rolę oranta (modlącego się – przyp. ak). Wcześniej uczył modlitwy, a w tej chwili daje nam jej żywy przykład pozostając na boku, w klasztorze „Mater Ecclesiae” ustanowionym przez Jana Pawła II jako klasztor modlitwy kontemplacyjnej na terenie Watykanu – mówi redaktor książki.

Wspólna liturgia z kard. Josephem Ratzingerem

(…) Kiedy w 1997 roku, tuż po przyjęciu święceń kapłańskich, ks. abp Alfons Nossol skierował mnie na studia biblijne w Wiecznym Mieście, nawet nie przypuszczałem, że pobyt w niemieckim kolegium Campo Santo Teutonico w Watykanie będzie dla mnie szczególnym doświadczeniem długoletnich, niemal cotygodniowych spotkań z kard. Ratzingerem. Należy tu dodać ważną informację, że przyszły papież był związany z kolegium niemieckim od momentu swego przyjazdu do Rzymu, w 1982 roku. W pierwszych miesiącach urzędowania ks. Kardynała w Kongregacji ds. Nauki Wiary jego własny apartament był remontowany, a gościnnie zamieszkał w Campo Santo. Przeprowadzając się do własnego mieszkania na własne życzenie nie chciał utracić kontaktu z kolegium i po rozmowie z ks. Erwinem Gatzem, rektorem niemieckiego domu, zaproponował konkretny dzień, czwartek, w którym przychodziłby odprawić Mszę św. o godz. 7.00. W ten sposób zrodziła się tradycja coczwartkowych celebracji ks. Kard. Josepha Ratzingera w kościele Matki Bożej Bolesnej w Campo Santo Teutonico, które od początku jego rzymskiej posługi aż do momentu wyboru na Stolicę Piotrową cieszyły się wielką popularnością nie tylko wśród licznych grup pielgrzymkowych z krajów niemieckojęzycznych, ale także z innych krajów, zwłaszcza ze Stanów Zjednoczonych. Nie brakowało też nigdy członków arcybractwa Campo Santo i mieszkańców domu - kapłanów i kleryków studiujących w Rzymie. Wyjątkiem był czas wakacji lub też wyjazd służbowy ks. Kardynała poza Rzym. Z reguły jednak informacja o tym docierała do nas wcześniej.

W sprawowanej przez niego liturgii, zwykle według formularza z dnia lub ze wspomnienia świętego, nie było nic nadzwyczajnego czy udziwnionego. Kard. Ratzinger przychodził 15 minut wcześniej, witał się z obecnymi w zakrystii i przygotowywał się do Mszy św. Ostatnie 5 minut trwał w skupieniu, ale emanował z niego spokój, udzielający się koncelebransom. Widać było, że nie stroni od ludzi, nie ucieka od nich. Raczej cieszył się, gdy wielu pielgrzymów całymi grupami przyjeżdżało z Niemiec, zwłaszcza z jego rodzinnej Bawarii. Czasem był to chór albo orkiestra, wtedy liturgia była ubogacona piękną grą i śpiewem. Mogę powiedzieć, że dla wielu była to jakby “czwartkowa audiencja” z ks. Kardynałem, po tej środowej z papieżem Janem Pawłem II.

Rozpoczynał Mszę św. liturgicznym przywitaniem i osobistym pozdrowieniem zgromadzonych, często wymieniając nazwy parafii czy grup uczestniczących w liturgii. Robił to z ujmującą prostotą i ze szczerym uśmiechem. Następnie wprowadzał w liturgię dnia, w treść czytań okresu liturgicznego albo w życiorys postaci świętego, podprowadzając pod akt pokutny. Mówił z pamięci, płynnie, oczywiście w języku ojczystym, ale zwartość myśli była tak wielka, że pozwalała na publikację tekstu bez specjalnej korekty, chociaż było to żywe słowo. W czasie Mszy św. pozostawał skupiony, ale stale uważny na to, co się działo wokół, zwłaszcza gdy kapłan podchodził do niego, prosząc o błogosławieństwo przed ewangelią. Zawsze osobiście rozdawał Komunię św. zgromadzonym pielgrzymom i gościom. Właśnie z tego czasu utkwił mi w pamięci pewien szczegół, gdy podczas trwającego tygodnia modlitw o jedność chrześcijan w kościele byli obecni bracia luteranie, z którymi wcześniej się spotkał. Oni również podeszli w procesji komunijnej, ale ze znaczącym gestem dłoni na piersiach, który wyrażał prośbę o błogosławieństwo, którego też ks. Kardynał udzielił. Dla nas koncelebrujących to było najgłębsze świadectwo ekumenicznego szacunku dla odmienności, a zarazem uznanie, że jeszcze nie jesteśmy jedno, aby sprawować Eucharystię. Po Mszy św. jeszcze w zakrystii wielu witało się i podchodziło, prosząc o błogosławieństwo przedmiotów religijnych. Czynił to z nieukrywaną radością. Nie uciekał od ludzi, ale po krótkiej modlitwie dziękczynnej każdy mógł do niego podejść, przywitać się, porozmawiać. Nie stronił też od zdjęć z grupami, które prosiły o wspólną pamiątkę. Przystawał i rozmawiał z ludźmi, czasem miał krótkie słowo do nich. Był w tym wszystkim spokojny i naturalny, nie widać było jakiegoś nerwowego pośpiechu, raczej zainteresowanie człowiekiem, zwłaszcza gdy podchodzono z dziećmi. Widać było wyraźnie, że cieszył się z tych spotkań.

Jako mieszkańcy kolegium mieliśmy jeszcze ten przywilej, że ks. Kardynał przychodził po Mszy św. do naszej jadalni na śniadanie. Był to równocześnie czas rozmów, wymiany zdań i podejmowanych, aktualnych tematów. Nie stronił od żartów, ale z ogromnym szacunkiem dla rozmówcy. Uderzała mnie osobiście umiejętność słuchania i stawiania pytań. Cechowała go przy tym prostota i bezpośrednie podejście, ogromne zainteresowaniem studentami, postępami w nauce, przedmiotem badań, ale także spędzaniem wakacji, podróżowaniem do Polski. Miał przy tym dobrą pamięć do ludzi i kojarzył nas, którzy już przebywaliśmy w Rzymie przez pewien czas. Przed wyjazdem na święta i czas wakacji przekazywał osobiście życzenia dla ks. Arcybiskupa i cieszył się każdym odwzajemnionym wyrazem pamięci. Niezapomniane było jego dzielenie się przeżyciami z pobytu w Opolu w 2000 roku, gdy gościł na Wydziale Teologicznym. Był pod tak wielkim wrażeniem spotkania z naszym środowiskiem, że o niczym więcej nie mówił, jak tylko o przyjęciu zgotowanym na Wydziale Teologicznym i w seminarium. Widać było, że cieszył się, że uczelnia tak się rozwinęła, jak również ilością kleryków i studentów teologii. Na dwa lata przed swym wyborem na Stolicę Piotrową pojechał jako legat Jana Pawła II do Krakowa na uroczystości św. Stanisława bpa. Pamiętam, że na pytanie o naukę j. polskiego przed wyjazdem odpowiedział: “Jestem już na to za stary”. Sześć lat posługi Benedykta XVI, a zwłaszcza jego pielgrzymowanie do Polski pokazuje, jak on sam od początku zrewidował to swoje przekonanie. Jego wybór na papieża nie był dla nas zaskoczeniem; dni poprzedzające konklawe - gdy patrzę na nie z perspektywy minionych lat - wyraźnie podprowadzały pod taki scenariusz. Sam dzień decydującego konklawe zapamiętam jako wielką radość, wręcz euforię w naszym kolegium. Śledziliśmy wywiady niemieckich wiadomości, pojawił się szampan, a późnym wieczorem w naszej auli konferencja niemieckich kardynałów z dziennikarzami z Niemiec. To wtedy padło słynne zdanie kard. Wettera z Monachium, które wszystkich rozbawiło: “Nie wolno zapominać, że nowy papież pochodzi z Bawarii”. Podsumowaniem kontaktów z naszym kolegium była wizyta papieża w naszym kościele Campo Santo dokładnie w miesiąc od inauguracji pontyfikatu podczas nabożeństwa majowego. Pozostawił nam wiele ciepłych słów, dziękując za wspólnie przeżyte lata i doświadczenie wspólnoty kapłańskiej: wspólnych celebracji i rozmów przy stole. Patrząc na te lata moich rzymskich studiów, poczytuję sobie za wielką łaskę, że dane mi było poznać obecnego papieża w tak prostych i zwyczajnych, a zarazem bliskich kontaktach, poprzez wspólne Msze św. i śniadania czwartkowe.

ks. Andrzej Demitrów

...

U Benedykta niewatpliwie intelekt gra pierwsza role.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 80236
Przeczytał: 187 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:04, 16 Gru 2016    Temat postu:

gosc.pl » Wiadomości » Kard. Müller o hermeneutyce ciągłości Benedykta XVI
Kard. Müller o hermeneutyce ciągłości Benedykta XVI

|
KAI |
dodane 16.12.2016 07:45 Zachowaj na później

Benedykt XVI
HENRYK PRZONDZIONO /Foto Gość


W Rzymie zaprezentowano dziś siódmą część Dzieł wszystkich Josepha Ratzingera-Benedykta XVI. Jest ona poświęcona Soborowi Watykańskiemu II.

W prezentacji wziął udział prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Wskazał on na znaczenie hermeneutyki ciągłości w interpretacji Soboru, przy której obstawał Papież Senior. W tej perspektywie należy też postrzegać obecny pontyfikat. „Jeśli jesteśmy w jednym Kościele, to musi być ciągłość. Różne są czasy, ale treść zawsze pozostaje ta sama” – powiedział kard. Gerhard Müller.

Wskazał on ponadto na szczególne uprawnienia Benedykta XVI do interpretacji Soboru. Osobiście uczestniczył on bowiem we wszystkich trzech fazach tego wydarzenia – podkreśla kard. Müller.

„Wkład kard. Ratzingera, późniejszego Papieża jest pod tym względem bardzo ważny. Brał on udział w przygotowaniu do Soboru jako profesor teologii i doradca kard. Fringsa. Potem jako teolog uczestniczył też w całym soborze. I w końcu jako biskup, prefekt naszej kongregacji i Papież miał wpływ na wprowadzanie w życie soborowego nauczania. Można powiedzieć, że jest jedyną żyjącą dziś osobą, która doświadczyła wszystkich trzech faz soborowego wydarzenia” – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Müller.

...

Rzecz jasna nie jest to lektura dla mas wiernych. Trzeba odpowiedniego poziomu ale musi tez byc literatura dla nielicznych. Z tego czerpia korzys wszyscy jak np. z dziel Einsteina mimo ze kto je czytal? Bo to nie jest do ,,poczytania" tylko do zrozumienia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 80236
Przeczytał: 187 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:08, 03 Maj 2017    Temat postu:

Duchowość
10 zadań, jakie współczesny świat stawia przed katolickim intelektualistą
Miriam Diez Bosch | Maj 02, 2017
© Unsplash


Komentuj


Udostępnij    

Komentuj


Katolicki intelektualista nie może pozostać neutralny. Ma być aktorem, a nie jedynie biernym widzem oraz zabiegać o zmianę świata na lepsze, angażując się w organizacje zdolne przekształcać społeczeństwo.


S
kończyły się czasy, kiedy intelektualiści mogli bujać w obłokach, żyjąc w oderwaniu od rzeczywistości. Obecnie każdy filozof, a w szczególności katolicki, ma za zadanie „odszyfrować znaczenie teraźniejszości” i „zwalczać cynizm w każdej postaci”. To dwa z dziesięciu zadań stojących przed katolickim filozofem naszych czasów, które omawiał Francesc Torralba, filozof z Uniwersytetu Ramon Llull podczas kongresu czasopisma „Qüestions de Vida Cristiana” i Fundacji Joana Maragalla w klasztorze katalońskich benedyktynów w Montserrat.

1. Odszyfrować znaczenie teraźniejszości, nakreślić przejrzystą mapę ułatwiającą poruszanie się po współczesnych czasach, odkrywać siły napędowe kultury i – już mniej oczywiste, aczkolwiek intuicyjnie wyczuwalne – mechanizmy, którymi rządzi się współczesność. To zadanie wymaga spojrzenia z dystansu oraz umiejętności dostrzegania w otaczającym świecie tego, co szlachetne, piękne, prawdziwe i dobre przy jednoczesnej świadomości mrocznej strony teraźniejszości.

2. Odtwarzać zastane dziedzictwo intelektualne i wyrażać je za pomocą takich narzędzi językowych, które będą niosły jasny, zrozumiały i ważki przekaz dla współczesnego odbiorcy. Unikać popadania w skostniały tradycjonalizm, ale także w nadmierny kult nowości.

3. Nieustannie mobilizować się do rozumowania opartego na logice, będąc zarazem świadomym własnych możliwości i ograniczeń. Wystrzegać się nadmiernych emocji oraz racjonalizmu. Od katolickiego intelektualisty wymaga się sprzeciwu wobec postawy łatwowierności i fideizmu.

4. Budować mosty pomiędzy duchowymi i religijnymi tradycjami ludzkości, jak również nowymi formami duchowości świeckiej, które powstają u boku organizmów zinstytucjonalizowanych.

5. Przyjąć rolę proroka, przemawiając w obronie najsłabszych, wykluczonych oraz dyskryminowanych przedstawicieli naszego społeczeństwa i stać na straży niezbywalnej godności każdej istoty ludzkiej.

6. Nie rezygnować ze współczesnego krytycyzmu, poddawać krytyce możliwość poznania, jego ograniczenia i źródła, i kierować go zarówno ad intra (ku instytucji Kościoła) jak również ad extra (w kierunku otaczającego świata). Wyzbyć się kompleksów na tle przynależności do Kościoła i nie uciekać przed bólem, jaki czasami niesie ze sobą bycie jego członkiem.

7. Zapewnić sobie mocną pozycję w przestrzeni medialnej. Zabierać głos na wirtualnej agorze, mieć śmiałość zaistnieć w tym wymiarze rzeczywistości i proponować własny obraz świata. Wystrzegać się natomiast nadmiernej działalności medialnej, nie godząc się równocześnie na zepchnięcie na margines i schronienie w zaciszu własnego stada. Wyjść do ludzi, zdobyć się na odwagę, by publicznie głosić swoje poglądy, narażając się na ciosy.

8. Zaangażować się w różne szlachetne inicjatywy społeczne. Walczyć z moralnym purytanizmem i perfekcjonizmem, moralnością elit i tendencją do przyjmowania postawy postronnego obserwatora. Katolicki intelektualista nie może pozostać neutralny. Ma być aktorem, a nie jedynie biernym widzem oraz zabiegać o zmianę świata na lepsze, angażując się w organizacje zdolne przekształcać społeczeństwo.

9. Docenić i pokochać wielkie dzieła sztuki, kultury i filozofii laickiej, nie wyłączając wytworów ateizmu z XIX i XX w. ani wszelkich owoców humanizmu ateistycznego. Nie należy jednak pozwolić się sprowokować przez laicyzm niskich lotów.

10. Być przedstawicielem dyskursu niosącego nadzieję, zdolnego do racjonalnej konfrontacji z tendencją do historycznego nihilizmu, a przede wszystkim przezwyciężać frustrację wynikającą z analizowanych wydarzeń. Katolicki intelektualista powinien walczyć z każdym przejawem cynizmu, również tym, który swe źródło ma w jego własnym wnętrzu.

Tekst opublikowany w hiszpańskiej edycji portalu Aleteia

...

Ciekawe rady...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy