Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Niepokalanów

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 133561
Przeczytał: 59 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:53, 05 Maj 2018    Temat postu:

Strażacy w habitach? Mają nawet 1000 interwencji rocznie [GALERIA]
Redakcja | 04/05/2018
STRAŻ POŻARNA W NIEPOKALANOWIE
EAST NEWS
Franciszkanie - strażacy w Niepokalanowie, czerwiec 1991.
Udostępnij Komentuj 0
Z okazji wspomnienia św. Floriana, zwracamy uwagę na nietypową straż pożarną. Strażacy zakonni z OSP Niepokalanów jeszcze niedawno pożary gasili w habitach, ale obecnie nie może być o tym mowy.

Franciszkanie z Klasztoru Braci Mniejszych Konwentualnych w Niepokalanowie przystąpili w 1998 roku do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego i od tamtej pory mundury są dla nich całkowicie obowiązkowe. Na plecach widnieje napis „OSP Niepokalanów”, który stanowi jedyny wyróżnik.

Na codzień modlą się i wykonują klasztorne zadania. Gdy tylko jednak w pobliżu wybuchnie pożar, rzucają wszystko i ruszają na pomoc.

Obecnie remiza w Niepokalanowie wygląda jak tysiące innych rozsianych po Polsce placówek tego typu. O duchowym charakterze przypomina choćby wiszący na ścianie portret o. Maksymiliana Kolbe.

Czytaj także: Jaka praca daje najwięcej satysfakcji? Sprawdziliśmy badania


Na akcje już w mundurach, nie habitach
Każdy z braci ma swój własny, przypisany mundur strażacki. Zanim bracia przystąpili do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, do pożarów wyjeżdżali w specjalnych, skróconych habitach, które budziły żywe zainteresowanie. Dziś nawiązuje do tego także herb na maskach wozów strażackich.

Bracia zapewniają, że ich praca nie różni się zupełnie od świeckich oddziałów OSP. Dysponują profesjonalnym sprzętem, mają wyposażenie medyczne z defibrylatorem, przeszli specjalistyczne szkolenie. Interweniują przy pożarach, wypadkach drogowych, żywiołach, utonięciach, ale wyjeżdżają również, by ratować koty uwięzione na drzewie.
Każdy z braci musi być w pełnej gotowości przez całą dobę. Od momentu alarmu ma 3 minuty na przebranie się z habitu w mundur. W nocy jest to z kolei 5 minut. To, co może ich odróżniać od świeckich odpowiedników to fakt, że gdy są w drodze do wezwania, dowódca intonuje modlitwę Pod Twoją obronę czy Zdrowaś Maryjo. Po każdej zrealizowanej, udanej akcji dziękują za nią po powrocie.
Czytaj także: Strażacy zapaleni wiarą


Straż zakonna działa blisko 100 lat
Prezes OSP Niepokalanów, br. Janusz Kulak w rozmowie z portalem „Warszawa. Nasze Miasto” opowiadał o okolicznościach powołania do życia straży zakonnej. O. Maksymilian w 1927 roku założył bardzo nowoczesny (jak na tamte czasy) klasztor oraz wydawnictwo religijne strukturą przypominające małą wioskę. Budynki były drewniane, kryte papą, stąd też ryzyko wybuchu pożaru było całkiem spore.

Św. Maksymilian Kolbe w rozmowie ze swoimi współbraćmi miał powiedzieć:

To, co otrzymujemy od ludzi, nie jest nasze, dlatego też musimy czuwać, aby się coś nie zniszczyło. Dobrze byłoby pomyśleć i stworzyć coś w rodzaju straży.
Choć o. Maksymilian wyjechał do Japonii, nie zrealizowawszy pomysłu, to w życie wcielili go jego „następcy” – wśród nich br. Salezy Mikołajczyk. I tak od 1931 roku w klasztorze działa wewnętrzna straż pożarna.

Specyfika tej jednostki związana jest także z powołaniem zakonnym, ponieważ wszyscy należący do niej jesteśmy braćmi zakonnymi. Ochotnicza Straż Pożarna jest więc jedną z form apostolstwa oraz wypełnienia przykazania miłości bliźniego – czytamy na niepokolanow.pl
Na początku zakonnicy gasili pożary wewnątrzklasztorne. Z czasem zaczęli jeździć do okolicznych wsi i miasteczek. Tak funkcjonuje to po dziś dzień.

...

Tacy franciszkanie tez są.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 133561
Przeczytał: 59 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 19:41, 02 Gru 2018    Temat postu:

W zwyczajnym Niepokalanowie nadzwyczajne łaski od Matki Bożej
Anna Stryniewska | 08/11/2018
NIEPOKALANÓW
Darek Redos/REPORTER
Udostępnij 376
Pierwsze, co zrobił ojciec Maksymilian Kolbe, to postawił tu figurę Matki Bożej i powiedział: „ta ziemia jest Twoja”. Kardynał Sarah, jak był u nas, przypomniał, że żyjemy na świętej ziemi. Od momentu konsekracji Kaplicy Adoracji mam już świadectwa o trzech cudach…

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Anna Stryniewska rozmawia z o. Andrzejem Sąsiadkiem, proboszczem parafii i koordynatorem budowy Kaplicy Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu „Gwiazdy Niepokalanej” w Niepokalanowie.



Anna Stryniewska: Do Niepokalanowa przybywają rzesze pielgrzymów. Co jest takie niesamowite w tym miejscu?

O. Andrzej Sąsiadek OFM Conv.: To jest miejsce wybrane. Jak sięgniemy do 1927 roku, to tu było pole. Ojciec Maksymilian Kolbe pierwsze, co zrobił, to postawił tu figurę Matki Bożej i powiedział: „ta ziemia jest Twoja”. Dzisiaj możemy powiedzieć, że ojciec Maksymilian myślał o tym, że skoro w pobliżu była kolej, to łatwo będzie rozprowadzać „Mały Dziennik” czy „Rycerza Niepokalanej”, tak, taki miał plan.


Czytaj także:
100 lat temu o. Maksymilian Kolbe założył Rycerstwo Niepokalanej. Dla obrony Kościoła
Jednak zawsze powtarzał, że to Ona znalazła to miejsce. Skłoniła serce księcia Druckiego-Lubeckiego, żeby podarował ten teren franciszkanom. Niepokalanów jest bardzo skromny. Ma piękną, skromną bazylikę, nie ma tu nic nadzwyczajnego, nie ma cudownej figurki, nie mamy cudownego źródełka. To miejsce jest uświęcone modlitwą braci i obecnością Mamy Bożej, która troszczy się o ten klasztor.

Kardynał Sarah, jak był u nas, przypomniał, że żyjemy na świętej ziemi. Ja o tym zapominam, ale kiedy widzę czasem pielgrzymów z Japonii, którzy przed bazyliką całują kostkę, bo przybyli na ziemię, po której chodził ojciec Maksymilian, to uświadamiam to sobie na nowo. Oni go kochają.

Ojciec Maksymilian był wizjonerem, który darzył czcią Matkę Bożą i wierzył w Jej opatrzność…

Dociera do mnie teraz to, dlaczego współbracia nazywali go „głupi Maksio”. Dlatego, że widział dalej. On miał takie myślenie, że jemu współczesnym nie przychodziło to do głowy, tak daleko ich mentalnie wyprzedzał. Jego pomysły były odważne, np. radio, lotnisko, to wszystko było za wielkie.

Ojciec pokazał, że można popłynąć w trzy miesiące do Japonii, nauczyć się języka, wydać „Rycerza” po japońsku i założyć klasztor. I to uratowany cudownie. Na budowę otrzymał teren Nagasaki, na zboczu góry, którego nikt nie chciał, a on wybudował klasztor „przyklejony” do góry. Potem okazało się, że to jest jedyny budynek ocalały po wybuchu bomby atomowej. On wszystko zawierzał przez ręce Niepokalanej.

Maryja obdarowywała braci łaskami także podczas trudnego okresu okupacji niemieckiej?

Podczas wojny ojcowie pomagali tutejszej ludności i Żydom, dlatego we wrześniu 1939 r. bracia zostali aresztowani. Jednak uwolniono ich 8 grudnia, więc ojciec Maksymilian odczytał to jako znak, że to Niepokalana ich uratowała. Wtedy zarządził adorację Najświętszego Sakramentu i dał trzy intencje: o uratowanie Niepokalanowa, w intencji uciemiężonej Ojczyzny, o pokój na świecie.



Od września Niepokalanów stał się światowym centrum modlitwy o pokój. Wiemy, że Maryja prosiła o modlitwę w intencji pokoju już w Fatimie…

W 1917 roku Matka Boża objawiła się w Fatimie, w tym czasie ojciec Maksymilian był w Rzymie i założył tam Rycerstwo Niepokalanej. On zawsze mówił, że Różaniec to najlepsze kulki na złego. Wojna jest wynikiem niepoukładanych serc, jest wynikiem grzechów świata, tych osobistych i tych narodowych. Myślę, że Maryja wzywając do modlitwy o pokój, myślała o tym pokoju w nas.

Czy wnętrze nowej Kaplicy Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu Gwiazdy Niepokalanej sprzyja modlitwie?

Kiedy wchodzimy do kaplicy, to nie ma nic, co nas rozprasza. Nie rozglądamy się, kaplica jest bardzo prosta i skromna. W centrum znajduje się ołtarz-monstrancja. Uwagę mogą przykuć witraże, na których ukazany jest powiew Ducha Świętego. Chrystus, który zmartwychwstał, mówi „pokój wam” i daje Ducha Świętego.

Od krzyża i pierwszego okna ku wyjściu „wędruje” elektrokardiogram, czyli zapis bicia ludzkiego serca. Jezus jako człowiek umiera na krzyżu, mimo to jest z nami zawsze, żyje w Eucharystii. Dlatego ten elektrokardiogram jest na wysokości Hostii, to jest przepiękna symbolika, że tu jest bijące Serce i Maryja, która jest pierwszą monstrancją Pana.

W Niepokalanowie modlitwa trwa nieustannie. Także w nocy. Dla kogo jest otwarta wtedy Kaplica?

Kaplica otwarta jest dla każdego. Na podobne pytanie ks. arcybiskupa Gądeckiego odpowiedziałem, że postaramy się, żeby Pan Jezus nie był tutaj nigdy sam, na co on mi odpowiedział, że Jezus jest tu obecny, żebyśmy to my nie byli sami. To jest klucz adoracji. Każdy z nas boi się samotności, co może być przyczyną frustracji.

A Pan Jezus mówi: „czekam na ciebie”. Ja Jestem, nigdy nie jesteś sam. Kaplica jest otwarta dla każdego, kto pragnie Jezusa, kto Go szuka, kto ma wątpliwości, kto przeżywa jakiekolwiek rozterki. Wiadomo, że każdy, kto przychodzi na modlitwę, zasypuje Pana Boga swoimi prośbami. Ojciec Maksymilian to przewidział, bo powiedział, że jak ktoś wejdzie do kaplicy i spojrzy na twarz Niepokalanej, to Ona już wszystkie sprawy z Jezusem załatwi. I wiem, że to już się spełnia.

ŚWIATOWE CENTRUM MODLITWY O POKÓJGaleria zdjęć


W jaki sposób?

Tutaj już się dzieją cuda. Od momentu konsekracji Kaplicy Adoracji mam już świadectwa o trzech cudach, które tutaj się dokonały. Dwa z nich dotyczą fizycznych uzdrowień a jedno pogodzenia się rodziny, która od lat żyła w nieustannym konflikcie. Matka Boża sama potwierdziła, że to miejsce wybrała do modlitwy w intencji jedności i pokoju.

Pewien pan opowiadał mi, że przyjechał tutaj na adorację przed planowaną operacją, którą miał mieć za dwa dni. Modlił się w intencji rodziny, żeby w razie powikłań potrafiła pogodzić się z faktem, że może być niesprawny, na wózku. Kiedy zgłosił się do szpitala, po wstępnych badaniach okazało się, że choroby nie ma. Ten człowiek już zbiera dokumenty od lekarzy potwierdzające autentyczność tej łaski. Myślę, że wkrótce założymy księgę cudów.

Czy można nauczyć się adoracji?

Adoracja to jest czas, kiedy możemy wpatrywać się w Pana Boga. Każdemu mówię, że adoracja nie może trwać krócej niż pół godziny. Bo my przez piętnaście minut wysypujemy worek naszych próśb w intencji różnych spraw i tych, którzy zostawili swoje prośby. Dopiero potem jest czas na to, żeby usłyszeć, co Pan chce nam powiedzieć. Co On chce mi dać? On po to przyszedł, żeby dać mi pokój. Uczymy się adoracji, to nie jest prosta modlitwa. Czasem może wystarczy siedzieć i patrzeć na Jezusa.

Maryja, jak Jezusa urodziła, to tylko się na Niego patrzyła. Nie musiała Mu opowiadać: „słuchaj, teraz mamy trudną sytuację, jesteśmy w stajence, nie wiem, jak to będzie jutro, w ogóle to nie jest Ci zimno?”. Ona z zachwytem myślała, że to jest ten sam, który mówił w krzewie ognistym „Ja Jestem” a teraz zstąpił na ziemię. Adorować to być przy Jezusie.

...

Wspaniale miejsce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy