Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Hanna Chrzanowska - pielęgniarka godna aureoli .

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84430
Przeczytał: 196 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 17:35, 26 Sie 2014    Temat postu: Hanna Chrzanowska - pielęgniarka godna aureoli .

"Dziennik Polski": pielęgniarka godna aureoli

W Watykanie badany jest cud uzdrowienia za wstawiennictwem H. Chrzanowskiej

Pielęgniarka z Krakowa Hanna Chrzanowska, o której kard. Karol Wojtyła mówił "niezwykła kobieta", zostanie ogłoszona błogosławioną. W Watykanie jest obecnie badany cud uzdrowie­nia za jej wstawiennictwem, informuje "Dziennik Polski".

Gazeta nieoficjalnie dowiedziała się, że przypomina on przypa­dek Kostarykanki, Floribeth Mory Diaz, której uzdrowienie z nie­uleczalnego tętniaka mózgu zostało uznane za cud podczas proce­su kanonizacyjnego św. Jana Pawła II. Tym razem sprawa doty­czy mieszkańca Krakowa z podobnym schorzeniem. Po wyzdro­wieniu, którego nie można racjonalnie wytłumaczyć, nawrócił się on na wiarę katolicką.

Ostateczną decyzję o beatyfikacji podejmie papież Franciszek. Pewne jest, że uroczystość odbędzie się w Krakowie.

Hanna Chrzanowska urodziła się w 1902 r. Była córką wybitnego historyka literatury, prof. Ignacego Chrzanowskiego. Znana nie tylko w Krakowie pielęgniarka, po studiach w kraju i za granicą, swoje umiejętności zawodowe wykorzystywała już w czasie II wojny światowej, opiekując się uchodźcami, więźniami i prześla­dowanymi. Często z narażeniem zdrowia i życia.

Po wojnie Chrzanowska pracowała w krakowskiej Uniwersytec­kiej Szkole Pielęgniarsko-Położniczej. Jednocześnie organizowa­ła opiekę przyszpitalną i domową. Przy poparciu kard. Wojtyły zakładała placówki pielęgniarskie przy krakowskich parafiach. W 1956 r. stała się tzw. oblatką, czyli osobą świecką związaną na stałe z wybranym przez siebie zakonem – opactwem tynieckim.

....

A to niespodzianka ! Kolejna święta z Polski kraju świętych . Nic innego się nie liczy na tym świecie oprócz tego ilu będzie świętych ! Im kraj ma więcej tym jest większym wzorem . Stąd Polska wzorem największym dla świata .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84430
Przeczytał: 196 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:22, 21 Lip 2017    Temat postu:

Hanna Chrzanowska będzie błogosławioną. Opisujemy cud, jakiego dokonała
Eryk Łażewski | Lip 21, 2017

Facebook
Udostępnij
Komentuj

Drukuj

W czasie śpiączki pewnej chorej przyśniła się Hanna Chrzanowska. Uśmiechała się i zapewniała: „Wszystko będzie dobrze”. A wszystko to za sprawą pobożnych pielęgniarek z Krakowa. Oto historia cudu, który został zatwierdzony przez Watykan.

7 lipca tego roku papież Franciszek opublikował dekret o uznaniu cudu dokonanego za wstawiennictwem czcigodnej sługi Bożej Hanny Chrzanowskiej. Dekret ten stanowi podstawę do jej beatyfikacji.
Czytaj także: Ciocia pielęgniarka. Historia niezwykłej Hanny Chrzanowskiej

Cud, o którym tu mowa, miał miejsce w Krakowie. Mieście, z którym Chrzanowska była wielorako związana rodzinnie oraz zawodowo. Choć urodziła się w Warszawie (1902 r.), to do Krakowa przyjechała mając zaledwie 8 lat i tam podjęła najważniejszą życiową decyzję: o zostaniu pielęgniarką.

W czasach II Rzeczpospolitej przebywała raczej w Warszawie lub na stypendiach zagranicznych. Ale od momentu wybuchu II wojny światowej już do końca życia zasadniczo przebywała w Krakowie. Tam podjęła współpracę najpierw z kard. Adamem Sapiehą, potem zaś z kard. Karolem Wojtyłą.

Dzięki życzliwości przyszłego papieża Hannie Chrzanowskiej udało się zrealizować swój pomysł pielęgniarstwa parafialnego. Polegał on na tym, aby chorym z parafii była świadczona pomoc nie tylko w formie posługi księdza lub darów materialnych, lecz także pracy pielęgniarki. A ponieważ sama Hanna była bardzo religijna i codziennie uczestniczyła w mszy świętej, starała się także o to, aby była ona odprawiana również w domach obłożnie chorych.

Jej aktywności nie zahamowała nawet choroba nowotworowa. Zmarła w 1973 roku, a 25 lat później rozpoczął się proces beatyfikacyjny. W 2015 r. ogłoszono dekret o heroiczności jej życia i cnót. Do beatyfikacji brakowało tylko cudu. Obecnie za cud uznano nadzwyczajne wydarzenie z 2001 r.

Wtedy bowiem 66-letnia kobieta doznała wylewu krwi do mózgu, połączonego z jednoczesnym lekkim zawałem serca. Efektem był paraliż obu nóg i jednej ręki. Jej stan był na tyle katastrofalny, że nie nadawała się do operacji. Dlatego też przewieziono ją na oddział zachowawczy.
Czytaj także: Lubelski cud i Matka Boża Płacząca

Tam z chorą nie było kontaktu, a personel utrzymywał jedynie jej czynności wegetatywne: oddychanie, bicie serca itd. Nie dawano kobiecie dużych szans na przeżycie. Gdyby jednak nawet nie umarła i odzyskała przytomność, to i tak na zawsze pozostałaby jej „pamiątka” po wylewie i zawale: osłabienie siły i zasięgu sparaliżowanych wcześniej nóg i ręki, czyli ich niedowład; zaburzenia mowy oraz ciągła hospitalizacja.

Wszystko jednak skończyło „happy endem”. W czasie śpiączki chorej przyśniła się Hanna Chrzanowska. Uśmiechała się i zapewniała: „Wszystko będzie dobrze”.

Wkrótce kobieta wybudziła się ze śpiączki, a zaskoczeni lekarze stwierdzili, że ich pacjentka nie tylko normalnie mówi, ale też rusza unieruchomionymi do tej pory kończynami. Leczenie trwało jeszcze jakiś czas, ale mieszkanka Krakowa wróciła do zdrowia.

Dlaczego jednak akurat w tej konkretnej sprawę zainterweniowała przyszła błogosławiona? Otóż uzdrowiona kobieta miała koleżankę pielęgniarkę. W dniu, w którym miały miejsce opisane wyżej nieszczęśliwe wydarzenia (wylew i zawał) pielęgniarka ta uczestniczyła w comiesięcznej mszy świętej odprawianej z prośbą o beatyfikację Hanny Chrzanowskiej.

Na te msze chodziły głównie członkinie Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych. Do niego należała również wspomniana pielęgniarka. Ona też wezwała zgromadzone na Eucharystii koleżanki z wymienionego Stowarzyszenia do odmówienia nowenny w intencji uzdrowienia chorej 66-latki z Krakowa za przyczyną sługi Bożej Hanny Chrzanowskiej.

Nowenna rozpoczęła się od razu, czyli zaraz po apelu w tej sprawie. I była skuteczna, jak dowodzi fakt niespodziewanej poprawy stanu osoby, za którą się modlono. A ponieważ Chrzanowska była pielęgniarką, można powiedzieć, że uczyniła przysługę koleżankom po fachu.

Dodajmy na koniec, że ten artykuł powstał w dużej mierze dzięki uprzejmości ks. Andrzeja Scąbra. referenta ds. kanonizacji archidiecezji krakowskiej. Udzielił on bowiem chętnie informacji niezbędnych do opisania cudu dokonanego za przyczyną Hanny Chrzanowskiej. Ks. Scąber zdementował również informację funkcjonującą w internecie, jakoby osobą, która dała podstawy do beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej być niewierzący mężczyzna, który po cudownym uleczeniu z tętniaka mózgu nawrócił się na katolicyzm.

...

Wspaniala postac Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84430
Przeczytał: 196 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 15:04, 28 Kwi 2018    Temat postu:

Jak ona to zrobiła? Hanny Chrzanowskiej duchowa droga do świętości
Małgorzata Bilska | 28/04/2018
ELŻBIETA CHRZANOWSKA
fot. Katolickie Stowarzyszenie Pielęgniarek i Położnych
Udostępnij Komentuj
Kluczowym elementem drogi nowej błogosławionej do świętości była jej formacja w Tyńcu. Czego jako świecka pielęgniarka nauczyła się będąc benedyktyńską oblatką? I jak ją możemy w tym naśladować?

Z o. Włodzimierzem Zatorskim OSB, prefektem oblatów benedyktyńskich w Tyńcu, rozmawia Małgorzata Bilska.



Małgorzata Bilska: Hanna Chrzanowska, pielęgniarka, osoba świecka, została oblatką benedyktyńską w 1956 roku. Jeszcze przed Soborem Watykańskim II, który znacząco zmienił podejście do świeckich w Kościele. Jaki wpływ na jej drogę do świętości mogła mieć formacja w Tyńcu?

O. Włodzimierz Zatorski OSB: Mądrość duchowości benedyktyńskiej polega na tym, że stara się z Ewangelii uczynić regułę życia. Reguła jest próbą zastosowania Ewangelii do jego konkretnych warunków, niezależnie od tego, czy się jest mnichem, czy świeckim. Do Boga idziemy całym swoim życiem.

Nie sprowadza się to do podejmowania określonych praktyk pobożnościowych, na przykład modlitwy, ekspiacje, co miałoby nam zapewnić zbawienia. Podstawowym hasłem benedyktyńskim jest „Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony”. We wszystkim. Nie tylko w liturgii, w modlitwie osobistej, w ascezie czy w działaniach charytatywnych – we wszystkim. W całym wymiarze życia codziennego.

Czytaj także: Hanna Chrzanowska. Życie nowej błogosławionej na 20 unikalnych zdjęciach
Jak to się przekładało na konkrety życia nowej błogosławionej?

Celem reguły jest ułożenie życia tak, żeby ono prowadziło do Boga. Jest to uniwersalna formuła dla wszystkich chrześcijan. Jeżeli ktoś żyje samotnie w świecie i podejmuje posługę wobec bliźnich, ma inne zadania, niż mnich. Okazuje się, że wspólne jest uwielbienie Boga tam, gdzie się jest i robiąc to, co się robi. Taka była duchowość Hanny czerpana z Reguły św. Benedykta.

Dla niego najważniejsza jest liturgia. Mnich ma na nią więcej czasu niż ludzie świeccy, ale oni także są zaproszeni do odmawiania liturgii godzin. O ile mnisi odmawiają 3 jednostki psalmiczne podczas np. modlitwy w ciągu dnia, osoba świecka, która nie ma tyle czasu, może ją skrócić do 1 psalmu.

Ważne jest to, że staje przed Bogiem kilka razy w ciągu dnia, oddychając Nim nieustannie. Żeby jednak coś takiego było możliwe, trzeba mieć chwilę zatrzymania, wyciszenia i poświęcenia go jedynie Bożej obecności. To czas adoracji, lectio divina, gdzie człowiek skupia się na słuchaniu Słowa z Pisma Świętego i liturgia. To są podstawowe ćwiczenia oblata w zakresie, jaki jest dla niego możliwy, to także praktykowała Hanna Chrzanowska.

Coś się zmieniło w formacji od 1956 roku?

W latach pięćdziesiątych Tyniec miał bardzo dobrą „markę”. Były tu wybitne osobowości, choćby ojciec Piotr Roztworowski. Benedyktyni mocno siedzieli w nurcie odnowy liturgicznej. Formacja kładła więc nacisk na liturgię, lectio divina, indywidualną modlitwę itd. Ten ruch wyprzedzał Sobór. Właściwie wiele rzeczy z reformy soborowej ufundował.

Liturgia była łacińska, a w Tyńcu został wydany mszalik łacińsko-polski, żeby ludziom świeckim ułatwić udział w modlitwie podczas mszy świętej. Żeby wiedzieli co się dzieje, dlaczego itd. Był to wyraz poważnego traktowania świeckich, nie jako widzów w kościele. Tyniec był w odnowie bardzo aktywny. To też było jedno z miejsc po Soborze, gdzie najpierw wprowadzano, niejako testowo, ołtarz zwrócony w stronę wiernych, mszę w języku polskim i inne zmiany. Tyniec był liderem, miejscem, gdzie reforma zaistniała najwcześniej w Polsce. Formacja szła w kierunku pogłębionego udziału w liturgii.

Hanna Chrzanowska opiekowała się chorymi w ich domach, stając się prekursorką hospicjum domowego. Może to dzięki Tyńcowi zainicjowała odprawianie mszy u chorych, co było wtedy czymś nowym?

Tyniec był prekursorem w odnowie liturgii i takie możliwości podejmowano. Hanna umiała to wykorzystać szczególnie w kontekście tekstu Reguły: „O chorych należy troszczyć się przede wszystkim i ponad wszystko i służyć im rzeczywiście tak, jak Chrystusowi, bo On sam powiedział: Byłem chory, a odwiedziliście Mnie (Mt 25,36) oraz: Co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25,40)”.

Czytaj także: Trzeci zakon – ukryta droga tercjarzy do świętości
Skoro mamy uwielbiać Boga we wszystkim, to w pracy również. Życie tą duchowością oznacza, że rzetelnie wypełniała obowiązki zawodowe pielęgniarki. Bóg się pojawia w każdej sytuacji, w każdym spotkanym człowieku. To jest bardzo mocny motyw działania. Niczego więcej nie potrzeba do uzasadnienia pracy na rzecz chorych. To motywacja z najwyższej półki.

Znałam śp. prof. Annę Świderkównę, waszą oblatkę. Hanna Chrzanowska – jak na tamte czasy – była kobietą znakomicie wyedukowaną. Kształciła się w Stanach Zjednoczonych, we Francji, w Belgii. Była redaktor naczelną pisma pielęgniarskiego, pełniła funkcję dyrektora w szpitalu. W tym kontekście intryguje mnie słynne benedyktyńskie hasło „Módl się i pracuj”. Realizowała je z humorem i zaangażowaniem.

Hasło „Módl się i pracuj” zostało wymyślone przez jednego z jezuitów w XVI wieku. Oni chcieli każdemu z zakonów przypisać krótkie hasło, które by reprezentowało jego duchową postawę.

I wy tak to przyjęliście?

Ono się samo przyjęło ogólnie. Prawdziwym hasłem benedyktyńskim jest to, o którym mówiłem na początku: „Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony”. Jest o wiele głębsze. I pozytywne, stanowi wyraz pewnej troski, orientacji życiowej. Tamto ma charakter nakazowy czy moralny.

Czy można mówić o powołaniu do bycia oblatem?

Trudno mówić o powołaniu do życia oblackiego. To jest po prostu wybranie pewnej mądrości, którą niektórzy chrześcijanie sobie uświadamiają. Hanna Chrzanowska to odkryła dla siebie: Boga można uwielbiać w każdym wymiarze swojego życia, a szczególnie w służbie drugiemu.

Patrząc na Hannę Chrzanowską dziś, w dniu jej beatyfikacji, powiedziałby Ojciec, że właśnie to odkrycie oraz formacja oblacka w duchu benedyktyńskim utorowała jej drogę do świętości?

„Po owocach poznacie!” – tak kilka razy w Ewangelii mówi Pan Jezus. Owoce jej życia są wspaniałe i one same świadczą o prawdziwości tego odkrycia. A jeżeli chodzi o duchowość benedyktyńską, to ona jej tylko w tym pomogła, bo nadała właściwy kierunek. W życiu ostatecznie się liczy to, co człowiek rzeczywiście czyni, a nie to, co deklaruje. Pobożność czynnej służby bliźnim, pogłębiona osobistą więzią z Bogiem jest tym, o co chodzi w życiu duchowym. I myślę, że duchowość benedyktyńska pomogła Hannie Chrzanowskiej tak żyć i działać.

...

Oni raduja nasze serca.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84430
Przeczytał: 196 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:00, 29 Kwi 2018    Temat postu:

Hanna Chrzanowska błogosławioną po 20 latach od wszczęcia procesu

wczoraj 06:26

Hanna Chrzanowska zostanie ogłoszona błogosławioną po 45 latach od śmierci i po 20 latach od wszczęcia procesu beatyfikacyjnego. Za cud dokonany za jej wstawiennictwem uznano uzdrowienie po rozległym wylewie krwi do mózgu - Zofii Szlendak - Cholewińskiej.
Mszał ChrzanowskiejFoto: Stanisław Rozpędzik / PAP
Mszał Chrzanowskiej
0
‹ wróć
Proces beatyfikacyjny Hanny Chrzanowskiej trwał 20 lat
Chrzanowska była krakowską pielęgniarką, rozwijała pomoc domową i znała Karola Wojtyłę
W 2015 roku papież Franciszek potwierdził dekret o heroiczności cnót Hanny Chrzanowskiej
Zofia Szlendak-Cholewińska była pielęgniarką i wychowanką Chrzanowskiej. Poznały się w 1950 r. To ona przedstawiła Hannę Chrzanowską w 1957 r. ks. Karolowi Wojtyle. Odtąd krakowska pielęgniarka mogła liczyć na jego pomoc w rozwijaniu domowej opieki nad chorymi.

W 2001 r. pani Zofia trafiła do szpitala z pękniętym naczyniakiem, z masywnym wylewem krwi do mózgu, w efekcie czego nastąpił niedowład kończyn oraz zawał. Lekarze określali stan pacjentki jako bardzo ciężki i przekazali jej bliskim, że nie ma szans na przeżycie, a jeśli przeżyje grozi jej trwałe kalectwo i będzie wymagać stałej opieki.

Stowarzyszenie Katolickich Pielęgniarek rozpoczęło modlitwę o zdrowie Zofii Szlendak-Cholewińskiej nowenną za wstawiennictwem Hanny Chrzanowskiej w krakowskim kościele św. Mikołaja oraz w kościele św. Marka. Pewnej nocy chorej przyśniła się Chrzanowska, która z uśmiechem powiedziała, że wszystko będzie dobrze. Zofia Szlendak–Cholewińska wyzdrowiała, powróciła do sprawności intelektualnej i fizycznej oraz zbliżyła się na nowo do Boga.

Przez dziesięć kolejnych lat żyła pełnią życia. Zmarła na chorobę nowotworową w 2011 r.

7 lipca 2017 r. papież Franciszek podpisał dekret zatwierdzający cud za wstawiennictwem Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej.

Proces trwał 20 lat

Proces beatyfikacyjny Hanny Chrzanowskiej trwał 20 lat. Z formalnym wnioskiem o jego wszczęcie zwróciły się w 1995 r. do ówczesnego metropolity krakowskiego kard. Franciszka Macharskiego pielęgniarki z Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych.

Jak podkreśla delegat arcybiskupa krakowskiego ds. kanonizacji ks. dr Andrzej Scąber warunkiem koniecznym do rozpoczęcia każdej sprawy kanonizacyjnej jest opinia świętości, która musi być "spontaniczna, oddolna i trwała". O tym, że zmarła w 1973 r. Hanna Chrzanowska cieszyła się taką właśnie opinią świadczyło m.in. kazanie, które na jej pogrzebie wygłosił kard. Karol Wojtyła.

- Byłaś dla mnie ogromną pomocą i oparciem. Dziękujemy Bogu za to, że byłaś wśród nas taka, jaka byłaś - z tą Twoją wielką prostotą, z tym wewnętrznym spokojem, a zarazem z tym wewnętrznym żarem; że byłaś wśród nas jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze - powiedział kard. Wojtyła.

W fazie przygotowawczej każdego procesu beatyfikacyjnego powołana jest Komisja Historyczna, która bada życie i działalności kandydata na ołtarze, a cenzorzy-teologowie sprawdzają czy w jego pismach nie znajduje się coś przeciwnego wierze katolickiej i obyczajom chrześcijańskim.

Pozytywną opinię co do prowadzenia procesu beatyfikacyjnego Hanny Chrzanowskiej wydał w marcu 1997 r. przewodniczący Episkopatu Polski kard. Józef Glemp, żadnych zastrzeżeń nie miała też Stolica Apostolska.

Postulatorem sprawy Hanny Chrzanowskiej został proboszcz parafii św. Mikołaja w Krakowie ks. prałat Antoni Sołtysik, a wicepostulatorem jedna z jej uczennic, pielęgniarka Halina Matoga.

Na szczeblu diecezjalnym proces rozpoczął się 3 listopada 1998 r. Pracujący w Krakowie trybunał zebrał się wówczas na pierwszym posiedzeniu w kaplicy arcybiskupów krakowskich przy ul. Franciszkańskiej 3.

Podczas 80 sesji trybunału przesłuchano 72 naocznych świadków. Zeznania złożyli: biskup, sześciu kapłanów, dziewięć sióstr zakonnych oraz 56 osób świeckich.

Do szczególnie wartościowych należały zeznania Aliny Rumun, która znała Hannę Chrzanowską od września 1945 r. i Wacławy Bogdal, która poznała ją w 1946 roku. Obie były wykonawczyniami testamentu Hanny Chrzanowskiej.

Obok zeznań świadków, Komisja Historyczna dotarła do 28 archiwów państwowych i kościelnych i 34 archiwów prywatnych.

Proces na szczeblu diecezjalnym trwał do końca 2002 roku. Zebrana dokumentacja została przekazana watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

W Rzymie sprawa Chrzanowskiej czekała cztery lata. W lipcu 2006 r. metropolita krakowski abp Stanisław Dziwisz ustanowił postulatorem sprawy ks. prałata Mieczysława Niepsuja, dyrektora Domu Polskiego w Rzymie. Kardynał przejął na siebie także ciężar finansowy prowadzenia procesu.

30 września 2015 r. papież Franciszek potwierdził dekret o heroiczności cnót Hanny Chrzanowskiej.

6 kwietnia 2016 r. szczątki Hanny Chrzanowskiej zostały przeniesione z grobowca rodzinnego na Cmentarzu Rakowickim do krypty kościoła św. Mikołaja w Krakowie. 4 kwietnia tego roku szczątki Chrzanowskiej przeniesiono z krypty do poświęconej jej kaplicy. Tam po beatyfikacji wierni będą mogli się modlić przy jej relikwiach.

...

Rosna zastepy polskich swietych!.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84430
Przeczytał: 196 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:51, 29 Kwi 2018    Temat postu:

Hanna Chrzanowska została ogłoszona błogosławioną. Tak przebiegła jej beatyfikacja
Katolicka Agencja Informacyjna | 28/04/2018

Udostępnij Komentuj
Hanna Chrzanowska, pionierka pielęgniarstwa społecznego, bliska współpracownica Karola Wojtyły, została dziś ogłoszona błogosławioną - w przeddzień 45. rocznicy swej śmierci i w 20 lat po wszczęciu procesu beatyfikacyjnego.

Uroczystość odbyła się dziś w bazylice Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Mszę św. koncelebrowało blisko 40 biskupów i ok. 250 kapłanów. Na błoniach przed bazyliką zgromadziło się kilkanaście tysięcy osób, które śledziły przebieg uroczystości na dwóch telebimach.

Czytaj także: Hanna Chrzanowska. Życie nowej błogosławionej na 20 unikalnych zdjęciach
Kard. Angelo Amato w trakcie Mszy odczytał list apostolski Ojca Świętego, w którym papież zezwala, aby Hannie Chrzanowskiej, „osobie świeckiej, która kierując się miłością Jezusa dobrego Samarytanina, poświęciła się cierpiącym na ciele i duchu, gorliwie im pomagając”, przysługiwał tytuł błogosławionej. Ogłoszenie beatyfikacji zebrani przyjęli gromkimi oklaskami.

Po odczytaniu listu apostolskiego Franciszka, nastąpiło odsłonięcie obrazu beatyfikacyjnego, który przedstawia Hannę jako 30-letnią pielęgniarkę. Obraz ten, autorstwa Zbigniewa Juszczaka, został namalowany na podstawie jej fotografii. W rękach nowa błogosławiona trzyma różaniec oraz Rachunek sumienia pielęgniarki, którego jest autorką.

Relikwie błogosławionej zostały umieszczone w kapsule w kształcie serca – symbolu oddania życia dla drugiego człowieka. Serce zostało przyozdobione kamieniami dla podkreślenia kobiecej delikatności i piękna. Całość zamknięta jest w kształcie klasycznego czepka pielęgniarskiego, symbolu misji, jakiej podjęła się Hanna Chrzanowska. Autorem relikwiarza jest Marek Nowak. Do ołtarza relikwiarz przyniosła Helena Matoga, duchowa córka i uczennica Chrzanowskiej, wicepostulatorka procesu beatyfikacyjnego.

W homilii kard. Amato mówił, że dzięki nawróceniu w 1932 roku, filantropijna działalność Hanny stała się „prawdziwym i właściwym apostolstwem chrześcijańskim, apostolstwem zbawczej obecności krzyża Jezusa Chrystusa w życiu osób chorych. A Hanna była latarnią światła w ciemności ludzkiego bólu”.

W uroczystościach uczestniczyły pielęgniarki z całej Polski i zagranicy, lekarze, chorzy i ich opiekunowie, a także wolontariusze. Przybyli także licznie krewni Hanny wraz z jej chrześniakiem. Reprezentowane były władze lokalne, miejskie i samorządowe oraz rząd w osobach wicepremier Beaty Szydło, szefa gabinetu prezydenta RP Krzysztofa Szczerskiego oraz ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka.

...

Cieszmy sie wzrostem dobra!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84430
Przeczytał: 196 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 10:21, 30 Kwi 2018    Temat postu:

Hanna Chrzanowska. Życie nowej błogosławionej na 20 unikalnych zdjęciach
Dominika Cicha | 28/04/2018
ELŻBIETA CHRZANOWSKA
fot. Katolickie Stowarzyszenie Pielęgniarek i Położnych
Udostępnij Komentuj
Mówiła, że z zawodu jest „posługaczką i pośredniczką od wszystkiego”. W dniu beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej chcemy zaprosić Was, byście dowiedzieli się czegoś więcej o jej niezwykłym życiu.

„Rzucało się w oczy, że Hanna potrafiła zmobilizować chorych. Była pewna kobieta, chora na stwardnienie rozsiane, cień człowieka. A Haneczka mówiła jej: «Ubierz się, podmaluj». Ona zadbała o chorego, ale go nie przepieszczała. Pewna dziewczyna chciała, aby myć jej głowę co trzy godziny. Studentki wokół niej skakały, bo przecież ta Marcysia taka biedna. Hanna na to: «Zostaw, wystarczy raz na dzień, niech ona nie myśli, że jest pępkiem świata»” – wspominał o. Leon Knabit.

Czytaj także: Ciocia pielęgniarka. Historia niezwykłej Hanny Chrzanowskiej
I właśnie taka była Hanna Chrzanowska, zwana „Cioteczką” – z jednej strony wymagająca i stanowcza, z drugiej wyrozumiała, pełna humoru i empatii. Ona – panienka z dobrego domu, zawsze elegancka, choć ubrana skromnie, posługująca się piękną polszczyzną – uciekała się do różnych sztuczek, byle tylko pomóc swoim chorym. Odwiedzała ich w skrajnych warunkach – opuszczonych, całymi dniami leżących w nieczystościach, zdeformowanych, ze wstydu ukrywanych w piwnicach przez bliskich, z ropiejącymi ranami, przykrytych pchłami. Nigdy nie stawała wobec nich na wyższej pozycji. Była ich siostrą. A gdy trzeba było o nich walczyć, zamieniała się w lwicę.

„Chrzanowska była odpowiedzią Boga na ludzką nędzę” – w książce „Siostra naszego Boga. Niezwykła Historia Hanny Chrzanowskiej” pisze Paweł Zuchniewicz.

W dniu beatyfikacji tej fascynującej kobiety wybraliśmy dla Was 20 ciekawostek z jej życia*.

ELŻBIETA CHRZANOWSKAGaleria zdjęć
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki P. Zuchniewicza „Siostra naszego Boga. Niezwykła Historia Hanny Chrzanowskiej” (Znak 2017)

...

Chwala Polski jest w swietych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84430
Przeczytał: 196 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 6:58, 03 Maj 2018    Temat postu:

Rachunek sumienia z wykonywania pracy. Napisany przez bł. Hannę Chrzanowską
Eryk Łażewski | 30/04/2018
Hanna Chrzanowska
Facebook
Udostępnij Komentuj
Nowa polska błogosławiona do świętości doszła m.in. poprzez piękne wykonywanie swego zawodu. Chcesz iść jej drogą?

Błogosławiona pielęgniarka
Błogosławiona Hanna Chrzanowska – jak wszyscy wiemy – była pielęgniarką. A ponieważ na sercu leżała jej jakość pracy koleżanek „po fachu”, opracowała dla nich „Rachunek sumienia pielęgniarki”.

Zbudowany jest on z pytań, które powinna sobie zadać jego adresatka. Są to pytania dotyczące zarówno sytuacji typowych dla pracy pielęgniarki, jak i tych, które znają wszyscy pracujący zawodowo.

Z „Rachunku sumienia pielęgniarki” może więc skorzystać każda pracująca osoba. Aby w tym pomóc, wybraliśmy ze wspomnianego „Rachunku” takie pytania, które pomogą lepiej wypełniać swe obowiązki.

Czytaj także: Hanna Chrzanowska. Życie nowej błogosławionej na 20 unikalnych zdjęciach


Rachunek sumienia według bł. Hanny Chrzanowskiej
Czy pamiętam, że Bóg na mnie patrzy i wszystko dostrzega? Czy nie pracuję dla efektu, dla pochwały, dla olśnienia otoczenia?
Czy rozumiem godność swojego zawodu, czy staram się słowem i czynem dawać temu wyraz?
Jeśli jestem mężatką, mam dzieci, a mimo to pracuję zawodowo, jak łączę oba obowiązki? Czy nie zaniedbuję obowiązków rodzinnych dla pracy zawodowej? Może nabieram jej za dużo, wyżywając się w niej niepotrzebnie? Może tylko w pracy jestem pogodna i uprzejma, a potem „odprężam się” we własnym domu złym humorem i niecierpliwością? A może dzieje się odwrotnie?
Jak wypełniam obowiązki zawodowe: czy jestem punktualna, sumienna w wykonywaniu zleceń?
Czy sama staram się dokształcać, rozwijać?
Czy jestem prawdomówna? Czy miałam odwagę przyznawania się do popełnionych błędów i pomyłek, czy odwrotnie – zatajałam albo fałszowałam fakty, aby chronić swoją opinię?
Czy szanowałam własność społeczną [teraz można by dodać: „lub firmową”]? Czy zwróciłam wszystkie pożyczone przedmioty? Czy rozumiem, że moralności Pan Bóg nie dzieli na „prywatną” i „pracowniczą”, a Jego przykazania są niezmienne?
Jaki był mój stosunek do spraw bytu mojego i koleżanek? Czy miałam odwagę występować ze słusznymi żądaniami jego polepszenia?
Czy mimo niskich poborów pracowałam bez zarzutu?
Jaki jest mój stosunek do człowieka? Czy zdobywam się na stały, świadomy wysiłek, aby nie popaść w oschłość i rutynę?
Czy nie zaniedbuję mszy świętej w niedziele i święta, zasłaniając się zmęczeniem?
Czy zachowuję tajemnicę zawodową?
Jeśli pracuję w atmosferze intryg, zawiści, lenistwa, plotek, nieodpowiedzialności, przekupstwa, to czy jej uległam czy przeciwnie – starałam się ją oczyścić? Czy nie rozjątrzałam zaognionych sporów? Czy nie obrażałam się, nie byłam drażliwa, małostkowa, niewybaczająca przykrości, jakich doznałam?
Czy nie bałam się narażać zwierzchnikom i koleżankom tam, gdzie zachodziła potrzeba przeciwstawienia się czemuś, co kolidowało z dobrem?
Czy nie tolerowałam cudzej nieuczciwości przez źle rozumiane koleżeństwo?
Czy chętnie zastępowałam koleżanki w razie potrzeby, bez wymawiania przysługi, czy odwiedzałam chore koleżanki, okazywałam im współczucie w nieszczęściu? Czy byłam słowna, czy liczyłam się z cudzym czasem.
Jaki był stosunek do dopiero początkujących? Czy nie gasiłam ich zapału, nie obniżałam poziomu pracy? Czy im pomagałam, dzieliłam się doświadczeniami, czy byłam dla nich wyrozumiała?
Czy dbałam o dokształcanie koleżanek?
Jaki był mój stosunek do personelu fizycznego? Czy byłam dość wymagająca, a jednocześnie uprzejma i życzliwa, czy byłam mu wzorem przez własną sumienność i pracowitość?
Czy jestem dosyć wymagająca, czy nie jestem zbyt pobłażliwa, dbając o swoją popularność?… Czy nie zamykam się w swoim gabinecie i nie chcę wiedzieć i myśleć o tym, co się dzieje? Czy dosyć dbam o potrzeby bytowe podległego mi personelu?
Czy dbam o własne zdrowie? Czy nie przemęczam się niepotrzebnie, brawurując: „mnie i tak nic nie będzie”? Czy tryb mojego życia nie podkopuje moich sił do pracy?”

...

Tak! Swieci nie sa do popatrzenia! Trzeba poznac ich zycie jako przyklad dla nas.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiara Ojców Naszych Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy