Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Muzealnictwo .

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka / Tam gdzie nie ma już dróg...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:58, 30 Kwi 2014    Temat postu: Muzealnictwo .

Apel w obronie Muzeum Górnośląskiego

Pracownicy Muzeum Górnośląskiego z Bytomia apelują o poparcie listu-protestu przeciwko planom Zarządu Województwa Śląskiego zmierzającym do włączenia placówki w strukturę Muzeum Śląskiego w Katowicach. To przekreślenie dorobku kulturalnego pokoleń Ślązaków - uważają.

List, który powstał m.in. z inicjatywy pracowników bytomskiego muzeum, opublikowano w środę na stronie [link widoczny dla zalogowanych] - Zdecydowanie protestujemy przeciwko włączeniu Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu w strukturę Muzeum Śląskiego w Katowicach, czy też każdej innej formie likwidacji łączącej się z utratą jego historycznej tożsamości - napisano.

Wskazano, że jest to placówka z ponad 100-letnią tradycją, o wielokulturowych korzeniach i "jako instytucja trwale wpisująca się w europejskie dziedzictwo regionu, nie powinna stać się obiektem manipulacji podyktowanej krótkowzrocznymi trendami politycznymi". - Usunięcie Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu z muzealnej mapy Polski stanowić będzie niewątpliwie przekreślenie dorobku kulturalnego wielu pokoleń Ślązaków, a przede wszystkim niepowetowaną stratę dla dziedzictwa narodowego i ponadnarodowego - podkreślono w liście.

Kierownik działu przyrody bytomskiego muzeum Roland Dobosz powiedział, że nie należy podejmować takich decyzji w oderwaniu od środowisk kulturalnych i naukowych regionu. - Konsultacji nie było, a to jedyny sposób na rozsądną politykę wspierającą rozwój muzealnictwa na Górnym Śląsku - uważa Dobosz. Dodał, że pracownicy muzeum apelują o wsparcie i podpisy pod zamieszczonym w internecie listem.

Pod listem podpisało się dotąd kilkunastu przedstawicieli środowisk kulturalnych i naukowych z całego kraju.

Na początku marca marszałek województwa śląskiego zaproponował, by miasto Bytom przejęło w całości lub współprowadziło wraz z Urzędem Marszałkowskim Muzeum Górnośląskie. 7 kwietnia sejmik poparł plany Zarządu Województwa Śląskiego zmierzające do połączenia Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu i Muzeum Śląskiego w Katowicach.

Uchwała sejmiku w sprawie "podania do publicznej wiadomości informacji o zamiarze i przyczynach połączenia Muzeum Śląskiego w Katowicach i Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu" ma charakter intencyjny i - jak wówczas tłumaczyli przedstawiciele marszałka - nie zamyka drogi do dalszych rozmów z miastem Bytom, które wyraziło gotowość do współfinansowania muzeum. Poinformowano, że uchwała jest pierwszym krokiem, a ostateczna decyzja w tej sprawie, zgodnie z procedurami, zapadnie nie wcześniej niż za trzy miesiące.

Muzeum Górnośląskie jest jedną z najstarszych i największych placówek muzealnych w woj. śląskim. Na utrzymanie muzeum przeznaczono w 2014 roku ok. 3,3 mln zł, w ubiegłym roku 3,6 mln zł.

>>>

Takie problemy sa w muzeach a na spoty pikaja po 8 milionw JEDEN !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:58, 15 Maj 2014    Temat postu:

Protesty w sprawie Muzeum Górnośląskiego

Pra­cow­ni­cy Mu­zeum Gór­no­ślą­skie­go w By­to­miu bro­nią jego sa­mo­dziel­no­ści. Jest i list pro­te­sta­cyj­ny, wspar­cie nie­któ­rych par­la­men­ta­rzy­stów, a także de­kla­ra­cje władz mia­sta o go­to­wo­ści współ­fi­nan­so­wa­nia pla­ców­ki – in­for­mu­je "Dzien­nik Za­chod­ni".

Za­rząd Wo­je­wódz­twa Ślą­skie­go pod­jął uchwa­łę do­ty­czą­cą kon­sul­ta­cji spo­łecz­nych sta­tu­tu Mu­zeum Ślą­skie­go. Kon­sul­ta­cje roz­po­czę­ły się 9 maja, a za­koń­czą 20 maja. W pro­jek­cie sta­tu­tu czy­ta­my: "Mu­zeum po­sia­da od­dzia­ły o na­zwie w brzmie­niu: Cen­trum Sce­no­gra­fii Pol­skiej - od­dział Mu­zeum Ślą­skie­go; Mu­zeum Gór­no­ślą­skie w By­to­miu - od­dział Mu­zeum Ślą­skie­go". Tak więc li­kwi­da­cji by­tom­skie­go mu­zeum nie bę­dzie, ale utra­ta sa­mo­dziel­no­ści pla­ców­ki jest prze­są­dzo­na. To, jak twier­dzą nie­któ­rzy, zde­gra­du­je rangę Mu­zeum Gór­no­ślą­skie­go.

W sieci krąży już list pro­te­sta­cyj­ny, skie­ro­wa­ny do za­rzą­du wo­je­wódz­twa, prze­ciw­ko włą­cze­niu Mu­zeum Gór­no­ślą­skie­go w By­to­miu w struk­tu­rę Mu­zeum Ślą­skie­go w Ka­to­wi­cach, czy też każ­dej innej for­mie li­kwi­da­cji łą­czą­cej się z utra­tą jego hi­sto­rycz­nej toż­sa­mo­ści. Pod­pi­sa­ło się pod nim już prze­szło 1290 osób, za­rów­no pra­cow­ni­ków na­uko­wych, jak i osób za­in­te­re­so­wa­nych sa­mo­dziel­no­ścią pla­ców­ki.

>>>

Dalszy ciag tej sprawy .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 9:53, 23 Mar 2018    Temat postu:

Zamiast do Disneylandu zabierz dziecko do… muzeum!
Marta Brzezińska-Waleszczyk | 23/03/2018
MATKA Z CÓRKĄ W MUZEUM
Shutterstock
Udostępnij 0 Komentuj 0
„Byliśmy w Niderlandach ze znajomymi rodziców. Oni zabrali dzieci do Disneylandu, mnie rodzice do muzeum Van Gogha w Amsterdamie. Początkowo byłam załamana, ale potem…”.

Muzeum to nie miejsce dla małego dziecka – zdają się myśleć niektórzy rodzice, podczas gdy jest to wręcz świetne miejsce dla człowieka, który ma na głowie kilka włosów, nie chodzi i ssie swoje palce. Podobnie jak galeria sztuki czy wystawa. Dlaczego?

Postanowiłam sprawdzić. W eksperymencie wziął udział… mój synek, którego regularnie zabieram w nietypowe dla bobasów miejsca. Muzeum kolejnictwa czy wystawa budowli Lego zrobiły na nim wielkie wrażenie. Powiecie, to nic specjalnego, bo klocki i pociągi zwykle interesują dzieci. Ok, ale byliśmy też na wystawie „Frida Kahlo i Diego Rivera. Polski kontekst” w Poznaniu, Muzeum Wsi Mazowieckiej czy Muzeum Fryderyka Chopina.

Po tych pozytywnych doświadczeniach zaczęłam szukać – nie tylko kolejnych ciekawych wystaw, ale i rodziców, którzy – podobnie jak ja – „ciągają” dzieciaki po muzeach.



Obcowanie ze sztuką uwrażliwia dzieci
Sceptycy mówią: po co męczyć dzieci, przecież one nic z tego nie rozumieją. „Przekazywanie swojego hobby i zainteresowań dziecku przez włączanie go w ulubione aktywności jest naturalne. Jedni chodzą z maluchami po górach, inni organizują rajdy rowerowe, ja zwiedzam wystawy i muzea. Warto to robić, bo obcowanie ze sztuką i kulturą wzbogaca, edukuje, dostarcza przyjemności i uwrażliwia. Skoro tak to działa na dorosłych, na dzieci także” – przekonuje Pola Madej-Lubera i przypomina stare powiedzenie o skorupce nasiąkającej za młodu.

Według niej, dzieci od małego przyzwyczajane do pewnych form spędzania czasu, potem traktują je jako coś naturalnego. To osobiste doświadczenie Poli:

Pamiętam z dzieciństwa wycieczkę, na której byliśmy w Niderlandach ze znajomymi rodziców. Oni zabrali dzieci do Disneylandu, mnie rodzice do muzeum Van Gogha w Amsterdamie. Początkowo byłam załamana, ale już na etapie zwiedzania zmieniłam zdanie. Z perspektywy lat doceniam wysiłek rodziców.
Anna Świerczek, autorka bloga fajnedziecko.pl, dodaje: „Lubiliśmy zwiedzać wystawy zanim urodziły nam się dzieci. Naturalnym więc było dla nas kontynuowanie tej formy wspólnej rozrywki, zabierając je ze sobą. Chętnie dzielimy się też na blogu informacjami o wystawach czy warsztatach które mogą zaciekawić innych rodziców”.



Rowerkiem wokół Krzywej Wieży
Dla rodziców ciekawa wystawa jest oczywistą przyjemnością. Jaki wpływ na dzieci mają regularne wizyty w muzeach? „Z każdym rokiem rośnie ich tolerancja na muzealną nudę. Nie oszukujmy się, że trzylatek będzie zafascynowany malarstwem Quattrocenta… Ale z pewnością łatwiej zniesie zwiedzanie, jeśli będzie to dla niego rutyna” – mówi Pola, która zapewnia jednocześnie, że coś, co kiedyś wydawało jej się niemożliwe (jak wielogodzinne zwiedzanie z maluchami), dziś jest na porządku dziennym.

U starszej córki Poli efekty widać jak na dłoni. Ma nieprzeciętną wiedzę o historii sztuki, geografii, kulturze. A to opinia nie tylko mamy, ale i nauczycieli dziewczynki. „Po każdej ważnej wycieczce czy zwiedzaniu utrwalamy sobie to, co obejrzeliśmy. Robię dzieciom scrapbooki z wyjazdów, gdzie wkładam bilety, ich zdjęcia na tle dzieł sztuki i zabytków. To utrwala wiedzę, dzieci to wzrokowcy” – podpowiada Pola.

Anna zapewnia:

Nasze dzieci są wrażliwe, otwarte na świat i bardzo samoświadome do czego przyczyniło się obcowanie ze światem sztuki. Dzieci czerpią ze sztuki to, czego pragną, a nie to, co należy. Pamiętam wystawę Hasiora w Mocaku, na którą zabrałam 3-letniego syna. Był nią absolutnie zachwycony. W ogóle często mam wrażenie, że dzieci rozumieją sztukę nawet lepiej niż dorośli.
A Pola śmieje się, że jej syn do dziś pamięta, jak jeździł rowerkiem dookoła Krzywej Wieży w Pizie, a miał zaledwie 2,5 roku. „Kiedyś musiałam dzieci popychać do zainteresowania zwiedzaniem, dziś córka sama prosi o możliwość opowiedzenia kolegom w przedszkolu w formie małej prezentacji o tym, na jakiej wystawie była”.



Jak przetrwać muzealne kryzysy?
Przyjemności przyjemnościami, ale pewnie chcecie konkretów. Czyli porad, jak się na to przygotować, nie zrazić dzieciaków i… przetrwać spojrzenia innych, którym dziecko zaczyna przeszkadzać 😉 Pola radzi, by korzystać póki dzieci małe. Wózek, nosidełko i można zwiedzać do woli! „Gdy dziecko jest samodzielne, trzeba się dobrze przygotować. Dbam, by dzieciom nie było gorąco, by były wyspane. Zimą mają wygodne obuwie na zmianę. Zabieram picie i jedzenie, choć może nie jest to zgodne z etykietą i regulaminem muzeów, ale nam bardzo pomaga przetrwać kryzysy” – wylicza Pola.

Ważne są wybory. Pola zaczynała od muzeów na świeżym powietrzu, zwiedzania zabytkowych miast. Maluchom trzeba zapewnić atrakcje, np. przejażdżkę tramwajem wodnym, jazdę na rowerze po zabytkowej dzielnicy Drezna, lody na Starówce. Potem przyszedł czas na muzea o profilu przyrodniczym albo krajoznawczym, jak średniowieczne jaskinie kredowe w Chełmie, Muzeum Historii Naturalnej.

Kiedy Pola wybiera się z dziećmi do galerii malarstwa, nastawia się na krótkie i intensywne zwiedzanie. Co to znaczy?

Zakładam, że będziemy zwiedzać do oporu i jeszcze trochę” – nie przejmuję się marudzeniem, czekam na krytyczny moment. Wtedy idziemy do sklepiku po pamiątki – kto ich nie lubi? Wystarczy notesik, ołówek i dziecku humor się poprawia. Mimo kryzysów za każdym razem udaje się zostać dłużej. W takich sytuacjach pozwalam trochę dzieciom porozrabiać, np. położyć się na ławce albo podłodze, pobrykać po galeriach. Nie odważyłabym się na coś takiego w Luwrze czy Uffizi, ale w przestronnych galeriach, gdzie nie ma wielu zwiedzających – czemu nie?


W muzeum wcale nie trzeba być cicho!
Anna dodaje: „Czasem wystarczy po prostu pozwolić dzieciom zwiedzać w swoim tempie. Nasze zabierają ulotki z wystaw już przy kasie, a następnie odszukują na własną rękę zamieszczonych w nich dzieł sztuki. Pamiętajmy, że nie trzeba być ekspertem, żeby mówić o sztuce, dlatego podczas zwiedzania powinniśmy się śmiało dzielić wrażeniami, zadawać pytania i wspólnie poszukiwać na nie odpowiedzi, zgłaszać wątpliwości. W muzeum wcale nie trzeba być cicho! Takie wesołe wycieczki raczej nikogo nie zrażą”.

Pola też nie boi się reakcji innych. Jej zdaniem, to w rodzicach tkwi poczucie, że wszyscy patrzą krytycznie:

Zawsze wydaje mi się że moje dzieci hałasują i rozrabiają, więc przepraszam pracowników i innych zwiedzających. I prawie zawsze spotykam się ze zrozumieniem i uśmiechem. Ostatnio w Krakowie mój syn rozrabiał, a mnie zaczepiło młode małżeństwo. Myślałam, że chcą mi zwrócić uwagę, a oni zapytali, ile lat ma synek. Taki grzeczny w muzeum… „My byśmy chcieli przyjść z naszym, ale się obawiamy” – skomentowali. Z kolei córka, po niezbyt grzecznym zwiedzaniu, dostała od pracowników… prezent (puzzle ze średniowieczną reprodukcją)! Wiele razy widząc matkę z dziećmi otwarto dla nas zamknięte już sale czy galerie.
Na koniec polecanki – wystawy, wydarzenia kulturalne, eventy, na które warto zabrać dzieci. Wbrew pozorom, nie takie dedykowane dzieciom, bo te – jak zauważa Pola – nie zawsze się sprawdzają. „Trzeba starannie dobierać program do potrzeb. Moje dzieci były zawiedzione wystawą w WMN, której kuratorami były dzieci” – wyjaśnia. Poleca za to zwiedzanie zabytkowych miast i rozmawianie z dziećmi o zabytkach. Włochy i europejskie stolice są do tego idealne. A w Polsce? Muzeum Wsi Lubelskiej, pikniki edukacyjne (Dni NATO, Air Show Radom), zlot żaglowców w Szczecinie…

Możliwości jest cała masa, trzeba „tylko” nieco chęci 😉

...

Jest to obszar czlowieka ktory tez trzeba rozwijac jak rozum czy wiare.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90866
Przeczytał: 185 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 23:02, 05 Lip 2018    Temat postu:

Pierwsze na świecie cyfrowe muzeum sztuki otwarto w Tokio. Do wejścia stoją kilkugodzinne kolejki
3 lipca 2018by Marta WróblewskaUdostępnijFacebookTwitterCopy LinkLinkedInWykop

W wyniku połączenia nauki, techniki i sztuki Japończycy stworzyli całkiem nowy rodzaj galerii. Zwiedzający mają mieć wrażenie „zanurzenia” w innej rzeczywistości. Bilety kosztują 3200 YPY (odpowiednik 100 zł) i często trzeba je rezerwować z wyprzedzeniem.

Muzeum cyfrowe (właściwa nazwa brzmi: Mori Building Digital Art Museum: teamLab Borderless) zostało stworzone przez kolektyw TeamLab, złożony z artystów tworzących ultra-nowoczesną sztukę opartą na najnowszych osiągnięciach technologii,. Celem ekspozycji jest zaoferowanie doświadczenia, które obejmuje wszystkie zmysły i przekracza granice. Zwiedzający mają mieć wrażenie „zanurzenia” w innej rzeczywistości.

Oto film promujący Cyfrowe Muzeum:




Muzeum składa się z przenikających się przestrzeni (ponad 10 tyś. metrów kwadratowych) rozłożonych na dwóch piętrach, po których zwiedzający mogą wędrować w dowolnym kierunku, zatrzymując się, żeby przyjrzeć się, dotknąć czy posłuchać wybranych instalacji. Niektórych dzieł, jak np. kwiatowego ogrodu można też powąchać! Ponieważ projektowanie obrazy wciąż się zmieniają, a do dzieł sztuki dołączają kolejne instalacje, żadne dwie wizyty w muzeum nie będą identyczne. Dzięki specjalnej aplikacji zwiedzający mogą sterować częścią animacji. Niektóre przestrzenie zaprojektowano z myślą o stymulowaniu rozwoju dzieci, które jedocześnie świetnie się bawią skacząc na trampolinach czy zjeżdżając ze zjeżdżalni w bajkowym otoczeniu tworzonym przez animacje. Ten niezwykły świat istnieje dzięki działaniu 520 komputerów i 470 projektorów.

Zwiedzający są zachwyceni. Komentują w Internecie: „Stałem pod wodospadem, rozrzucałem płatki kwiatów, pływałem z ławicami ryb, błądziłem pośród pól ryżowych i unosiłem się wśród gwiazd” albo „to coś niesamowitego, żadne zdjęcia nie są w stanie oddać tego doświadczenia, ale nie zabrać tu ze sobą aparatu to grzech”.


Zdjęcia zamieszczone w recenzjach Google przez zwiedzających muzeum cyfrowe
TeamLab, zespół stojący za cyfrowym muzeum, został założony w 2001 r. przez japońskiego artystę-inżyniera Toshiyuki Inoko wraz z grupą kolegów ze studiów, obecnie zaś skupia 400 artystów, programistów i naukowców. „Naszym celem jest znoszenie granic: między sztuką a techniką, między tradycyjnie oddzielnymi dziełami sztuki oraz między dziełem sztuki a widzem” – mówi Inoko.

Zobacz także: Zdrowy styl życia może wcale nie wyjść Ci na zdrowie. Epidemia wellness

Większość dzieł tworzą interdyscyplinarne zespoły, w związku z czym instalacje nie są podpisane nazwiskami twórców. Zanim otwarto stałą ekspozycję cyfrowego muzeum w Tokio, mniejsze wystawy tego typu organizowano w Londynie, Dubaju i USA. Muzeum nie jest jednak całkiem kosmopolityczne – wiele z motywów, które znajdziemy w animacjach – pola ryżowe, kwiaty wiśni, lampiony, kaligrafowane litery są typowo Japońskie, podobnie jak niektóre idee filozoficzne przyświecające twórcom.

Magiczna herbata

Jak przystało na japoński przybytek kulturalny, Muzeum Cyfrowe ma też wydzieloną salę do picia herbaty. Nie spodziewajcie się jednak tradycyjnej analogowej ceremonii – po nalaniu napoju, w filiżance ukaże się… otwierający się kwiat, który przy każdym łyku będzie uwalniał kolorowe płatki. Wszystko dzięki miniaturowym projektorom, które tworzą spektakl (niemalże) w kropli wody.

Cyfrowe muzeum ma wzmocnić pozycję Tokio jako stolicy kulturalnej i wpisuje się w przygotowania do Olimpiady 2020. Znajduje się na stworzonej ludzką ręką wyspie Odaiba. Bilety do muzeum kosztują 3200 YPY (odpowiednik 100 zł) i często trzeba je rezerwować z wyprzedzeniem – w przeciwnym wypadku czeka nas kilkugodzinne oczekiwanie w kolejce do wejścia.

...

Wspaniale! Cena niech czasem nie inspiruje naszych muzeow. Pensje w Tokio to sa reokordy swiatowe. To nie jest 100 zł! Tak sie nie przelicza. Oni nie zarabiaja 2200 zl. To sie do zarobkow porownuje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka / Tam gdzie nie ma już dróg... Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy