Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Szczęście

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka / Co się kryje we wnętrzu człowieka.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 77303
Przeczytał: 169 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:43, 25 Lip 2017    Temat postu: Szczęście

RMF 24
Fakty
Nauka
Szczęście na 16 sposobów
Szczęście na 16 sposobów

Dzisiaj, 25 lipca (12:12)

Według uczonych z Weill Cornell Medicine, odczuwanie przez nas szczęścia ma pozytywny wpływ na nasz system immunologiczny i może złagodzić stany zapalne. Naukowcy wyróżnili też 16 rodzajów szczęścia, a także udowodnili, że negatywne emocje nie muszą pogarszać naszego stanu zdrowia.
Zdjęcie ilustracyjne
/Bartłomiej Zborowski /PAP


Jak twierdzi główny autor badań Anthony Ong, istnieje wiele rodzajów szczęścia i doświadczenie różnych stanów emocjonalnych może zmniejszyć podatność na choroby.

Naukowcy wyróżnili 16 rodzajów szczęścia:

Entuzjazm

Zainteresowanie

Determinacja

Podekscytowanie

Rozbawienie

Inspiracja

Gotowość

Aktywność

Moc, wytrzymałość

Duma

Troskliwość

Szczęście

Relaks

Wesołość

Beztroska

Spokój

Dodatkowo, naukowcy zajęli się też negatywnymi uczuciami. Stwierdzili, że odczuwanie negatywnych emocji wcale nie pogłębia chorób, które mogą być hamowane przez te pozytywne. To nowość w porównaniu z poprzednimi badaniami, które mówiły, że odczuwanie negatywnych emocji ma wpływ na rozwój stanów zapalnych i chorób.

Badania były przeprowadzone na 175 osobach w wieku od 40 do 65 lat. Opierały się na analizie pamiętników. Każda z osób pod koniec dnia określała stopień doświadczania pozytywnych emocji. Uczestnicy oceniali też emocje negatywne, takie jak zdenerwowanie, niepokój, wstyd, rozpacz, czy stres. Po 6 miesiącach naukowcy pobrali próbki krwi i oceniali stan zdrowia.

(ag)
Bogdan Frymorgen

...

Szczescie generalnie jest dobre Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 77303
Przeczytał: 169 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:58, 11 Sie 2017    Temat postu:

Szymon Majewski: Mój syn pije!
Szymon Majewski | Kwi 28, 2017

Komentuj

0

Udostępnij    

Komentuj

0
 




Czyli mój pierwszy powrót „na rauszu”.


T
ak długo byłem w harcerstwie, że musiałem się w pewnym momencie „odharcerzyć”. Miałem już dziewiętnaście lat i w końcówce liceum zacząłem wirować towarzysko.

Na drodze to pełnego „zbaciarzenia” stała jednak moja Mama! Oj, niewinny ci ja byłem, jak jakiś łabądek. Jak tylko impreza zaczynała toczyć z górki i budziły się demony, Szymek brał nogi za pas albo strategicznie unikał alkoholu.

Mama kochała mnie bezkrytycznie, bezstresowo i nadwrażliwie. Miała gołębie serce, które po rozwodzie jeszcze się nadwątliło, pracowała ciężko w służbie zdrowia – i jak z tym wszystkim miałby synuś pójść imprezowym szlakiem! Nigdy! Wystarczyło, że się nie uczyłem…

Do dziś, a stuknie mi już w czerwcu okrągła pięćdziesiątka mam na swoim koncie dwa upicia się: jedno w okolicach dwudziestki, drugie pięć lat później! I to tyle! Więcej grzechów nie pamiętam…

Nie dawało rady. Nawet dzieci moich nie opiłem z teściem jak należało, a namawiał bardzo.

Prawdą jest, że alkoholu nie lubię. Niech nikt mi nie mówi, że wódka jest pyszna (znam takich), wina to dla mnie jakieś „kwasigruchy”, po piwie chce się spać. Cenię sobie odlot wewnętrzny wynikający z mojej energii i chęci zabawy. Cóż, a może po prostu siedzi we mnie wciąż ten skaut?
Czytaj także: Szymon Majewski: Wszystkie słoiki mojej Mamy

I tak zresztą w związku z tym, że śmigam w szołbiznesie ciągle jeszcze jestem podejrzewany o bycie zakładnikiem różnych substancji.

I ta moja Mama!!!

Kochani, jak ja miałem się upijać, gdy w domu czekała na mnie wylękniona mama i reagowała nadwrażliwie, jak się spóźniałem nawet o trzy minuty. A jak raz przyszedłem do domu „zawiany”, „na cyku”, „na rauszu” i po zajrzeniu do kieliszka, to do dziś pamiętam Mamy reakcję!

Zresztą, co to było za napicie się?! Jakieś dwa lub trzy kieliszki paździerzowego wina z Rafałem i Tulczykiem! Ot, co.

Pamiętam ten dzień, stanąłem w przedpokoju, musiałem mieć coś w oczach albo raczej mój oddech przedarł się z przedpokoju do kuchni i zaniepokoił Mamę. Moje ciało próbowało przyjść mi na ratunek i pilnowało chwiejnie swoich granic. Mama wysunęła głowę z kuchni, spojrzała na mnie, po czym cofnęła się, usiadła na krzesełku chowając twarz w ręce i powiedziała:

– Mój syn pije.

Koniec! To był wyrok! Wolałbym, żeby w moją stronę poleciała ścierka, wałek albo weki ze śliwkami.

– Mój syn pije.

To brzmiało jak diagnoza choroby alkoholowej w ostatnim „mysim” już stadium.

To była cała moja Mama, kochająco-katastrofizująca. Pamiętam, że potem starałem się z reguły nie narażać jej na „załamania kuchenne” i wybiegać te mikre procenty, zanim wróciłem do domu…

...

Tez nie lubie alkoholu jako takiego. Musi miec smak. Np. miód pitny czy wina. Zupelnie nie rozumiem picia czystej... To chyba tylko do szybkiego urżnięcia się... Jesli cos jest pite TYLKO dla przyjemnosci to musi miec smak. A juz ,,alkoholowe szczescie" to jest obled... Przyjemnosc wymaga kontroli rozumu.

A obecnie mamy sierpien czyli zacheta do abstynencji zwlaszcza za alkoholikow.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 77303
Przeczytał: 169 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 2:19, 25 Wrz 2017    Temat postu:

Krótka instrukcja radosnego chrześcijańskiego życia
Iwona Jabłońska | Wrz 24, 2017
Michael Dam/Unsplash | CC0
Komentuj

Udostępnij
Komentuj

Za oknem coraz bardziej ponuro, żegnamy lato, sezon urlopowy w większości przypadków już za nami, za to sezon przeziębień w pełni. Można powiedzieć, że coraz mniej powodów do radości. Ale czy na pewno?


P
ismo Święte jest prawdziwą skarbnicą fragmentów, które temu zaprzeczają. Ten tekst piszę też dla siebie, żeby nie zapominać o wdzięczności i o tym, że radość tak na prawdę jest moim codziennym wyborem. Poniżej krótka instrukcja radosnego chrześcijańskiego życia.


Szukaj radości w Bogu

Nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją (Neh 8,10b).

Może spotkaliście się z przekonaniem, że katolik to ten, który musi być smutnym pokutnikiem. Nic bardziej mylnego. Jesteśmy wezwani do tego, żeby nie poddawać się przygnębieniu i nieść radość tam, gdzie jesteśmy posłani – w naszych rodzinach, miejscach pracy, wśród przyjaciół i „nieprzyjaciół”.


Uwierz w Boże obietnice

Płacz nadchodzi wieczorem, a rankiem — okrzyki radości (Ps 30,6b).

Pismo Święte obfituje w Boże obietnice, które nigdy nie pozostają bez pokrycia. Kolokwialnie rzecz ujmując, Pan Bóg zapewnia, że po każdej burzy wychodzi słońce. Płacz wieczorem to tylko przenośnia. Po okresie smutku, który zdarza się każdemu na skutek różnych trudności, przychodzi czas radości. Warto zapamiętać ten fragment i wracać do niego, kiedy nie wszystko układa się tak, jakbyśmy tego chcieli.


Czytaj Biblię

Ilekroć otrzymywałem Twoje słowa, chłonąłem je, a Twoje słowo stawało się dla mnie rozkoszą i radością serca mego (Jer 15,16).

Słowo Boże ma ogromną moc! Nie raz doświadczyłam tego o czym mówi Jeremiasz i śmiało mogę się pod tym podpisać. Wraz z mężem należymy do wspólnoty i wiele razy na naszą liturgię słowa chodziłam z „milionem” pytań do Pana, z jakimiś trudnościami, które odbierały mi radość. Wtedy działy się wielkie rzeczy! Czytano słowo, które odpowiadało na moje wątpliwości, które stawało się pocieszeniem i wreszcie „rozkoszą i radością serca mego”. Warto więc wziąć czasem do ręki Biblię i tego zakosztować.


Ufaj Bogu

Za pełną radość poczytujcie sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia (Jakub 1,2).

Jak się radować, kiedy dowiadujemy się o ciężkiej chorobie, o zdradzie, utracie pracy czy innych okolicznościach, które nie sprzyjają euforii? Naturalnie przeżywamy zawód, smutek.
Przez ten fragment Bóg mówi jednak konkretnie: mamy się radować z różnych doświadczeń, czyli nie tylko wtedy, gdy wszystko jest ok.

Myślę, że chodzi tu bardziej o ufność w Bożą pomoc i Jego doskonały plan. Wszyscy zapewne znamy odpowiedź archanioła Gabriela na wątpliwości Maryi podczas zwiastowania. Zapewnia Ją, że „dla Boga nie ma nic niemożliwego„. No właśnie, stąd nawołanie do nadziei w Bogu, która jest źródłem radości, bo On może przemienić każdą trudność w dobro.
Czytaj także: Franciszek: Chrześcijaninowi, który nie byłby radosny, czegoś brakuje, albo nie jest on chrześcijaninem


Ciesz się z tego, co robisz!

Dalej więc! W weselu chleb swój spożywaj i w radości pij swoje wino. Już bowiem Bóg przyjął twe czyny (Koh 9,7).

Pan Bóg stawia przed nami pewne wyzwania. Nieraz może widzimy, że posługuje się nami, żeby dotrzeć do kogoś, kto Go potrzebuje, a być może Go nie zna. Można pomyśleć, że tu trzeba zachować pokorę. Owszem trzeba, ale pokora nie ma nic wspólnego z brakiem radości z powodu dokonanych czynów.

Postawa pokorna w tym przypadku to świadomość tego, że wielkość naszych czynów nie jest naszą zasługą. To dzieło Pana, który wybiera nas i uzdalnia do pewnych rzeczy. Jedyne, co nasze, to „fiat” na Jego wezwanie. Nie przeszkadza to jednak w tym, aby radować się z faktu, że możemy mieć udział w dziele zbawienia drugiego człowieka.
Czytaj także: 60 powodów do szczęścia – sprawdź, czy umiesz cieszyć się drobnymi radościami


Uśmiechnij się do Boga

Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! (Flp, 4,4).

Nie wiem, Drogi Czytelniku, w jakiej sytuacji jesteś dziś. Czy przepełnia Cię radość? Jeśli tak, to pięknie! Zanieś ją dalej, tyle osób tego potrzebuje. Jeśli jednak jesteś dziś z różnych przyczyn smutny, wiedz, że każde z powyższych słów Bóg kieruje bezpośrednio do Ciebie. Zatem nie pozostaje Ci nic innego, jak uśmiechnąć się teraz do Niego i zrobić pierwszy, malutki kroczek ku swojemu uzdrowieniu.
Raduj się, kto może!

...

Radosc ma wynikac ze swiadomosci Boga a nie z pieniedzy rzeczy czy powodzenia. Nie ma zadnej lepszej przyczyny niz Bóg!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 77303
Przeczytał: 169 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 17:31, 30 Paź 2017    Temat postu:

Ks. „Malina” Maliński: Nie musi się nic zdarzyć, żebyś był szczęśliwy. Ale musisz wyjść z siebie
Katarzyna Matusz-Braniecka | 28/10/2017

YouTube
Udostępnij
Komentuj

Drukuj

O te dwie rzeczy możemy się modlić. O to, żeby wiedzieć jaka jest wola Boża i jak wejść w harmonię, współpracę z wolą Bożą. Wtedy dochodzimy do przepięknych rzeczy.

Katarzyna Matusz-Braniecka: Powodem naszej rozmowy stał się Księdza audiobook „O szczęściu, prościej się nie da”. Zatem, co jest niezbędne, aby być szczęśliwym?

Ks. Mirosław Maliński „Malina”*: Arystoteles twierdził, że szczęście pojawia się w działaniu. I dodawał, że są to działania podejmowane zgodnie z cnotą, tak to nazywał. Z cnotą, czyli jakimś sensem, który wydobywa dobro. Np. cnotą miecza jest jego ostrość, cnotą statku jest bezpieczeństwo i szybkość, cnotą żołnierza jest odwaga. I to jest mi bardzo bliskie. To poczucie sensownego działania, podejmowanie sensownego działania, które już daje szczęście.



Czy możemy powiedzieć, że każdy jest odpowiedzialny za własne szczęście?

Inaczej byśmy powiedzieli, że każdy jest kowalem własnego losu. W pewnym sensie tak, ale okazuje się, że stajemy się bezsilni wobec wielu sytuacji życiowych. Jesteśmy bezsilni, gdy odchodzą nasi bliscy, stajemy się bezsilni wobec naszych różnych stanów. Ktoś, kto zmaga się z uzależnieniem staje się bezsilny wobec tego uzależnienia. I wydaje mi się, że taki stan bezsilności jest nam też potrzebny, żeby dojść do szczęścia.
Czytaj także: Nick Vujicic: Nie musisz być ideałem, żeby znaleźć miłość



Bezsilność przynosi dobro?

Mogę być bezsilny wobec wielu wydarzeń czy sytuacji. Mogę być bezsilny, ale nie muszę być bezradny. Mogę sobie poradzić. Mam do wyniesienia wielki tapczan z domu i próbuję go udźwignąć. Nie jestem w stanie. Ale mogę zaprosić tych ludzi, którzy mieszkają ze mną i powiedzieć – słuchajcie, wyniesiemy razem ten tapczan, pomóżcie mi. I spokojnie wynosimy. Mimo, że sam jestem bezsilny.

Taki stan bezsilności jest dla mnie korzystny, ponieważ wtedy odkrywam, że są inni ludzie dookoła mnie, a czasami odkrywam, że muszę się zwrócić do jakiejś Siły Wyższej.



W jaki sposób opisałby Ksiądz szczęście?

Szczęście wiąże się z życiem dla… dla kogoś, życiem zgodnym z miłością. Miłość to taki stosunek do drugiego człowieka, który jest nakierowany na dobro. A największym dobrem drugiego człowieka jest jego rozwój.

Jeśli mogę zrobić coś dla drugiego człowieka, żeby on się rozwinął, to wtedy też pojawia się szczęście, satysfakcja. A to jest możliwe, gdy pojawiają się dwa czynniki miłości: jeden to afirmacja, spora afirmacja, a drugi czynnik to stawianie granic i wymagań.

Jest jeszcze jeden czynnik, który wydaje mi się bardzo ważny. To czynnik, który pochodzi od Siły Wyższej, jakkolwiek ją nazywamy. To pogoda ducha, która pozwala mi godzić się z moim życiem, moim losem, historią mojego życia, postępowaniem innych ludzi, zachowaniem innych ludzi. Daje to pewną wolność, a nawet trochę dystansu.



Często słyszymy, żeby żyć „tu i teraz”. Co to znaczy?

Inaczej się nie da. Przyszłość i przeszłość nie należą do nas. Do nas należy ta jedna chwila, która jest obecnie. Próba skoncentrowania się na tej chwili, która jest obecnie, sądzę, że jest w życiu czymś niezwykle ważnym i przede wszystkim prawdziwym.

Gdy zapytano Jana Pawła II, jakie jest najważniejsze zdanie z Pisma Świętego, odpowiedział: „Poznacie prawdę, a prawda Was wyzwoli”. Dobrze byłoby przyjąć taką prawdę, że w zasadzie jest tylko tu i teraz. I wtedy jestem w stanie żyć w sposób skoncentrowany.



Jednak żyjemy w świecie, który bardzo nas rozprasza. Co z tym zrobić?

Jeśli nie jestem skupiony, skoncentrowany, to znaczy, że nie wiem wokół czego życie się toczy i to jest trudna sytuacja życiowa. Potrzebujemy wyższego, większego celu, który nie zniknie nagle.

Podam przykład, znam kobietę, która walczyła 6 lat z rakiem. Wszystko było podporządkowane tej walce, przyszły wyniki, wszystko było dobrze, a ona popadła w depresję, zniknął sens jej życia.



Jak być szczęśliwym na co dzień?

My, chrześcijanie jesteśmy powołani do pewnej prostoty życia, to się wiąże z tym skoncentrowaniem. I to wiąże się z czymś bardzo praktycznym – jak uwierzyć, że nie musi się nic zdarzyć, żebym ja mógł być szczęśliwy, że to szczęście to jest moje podejście do świata.

We mnie może być ciemność, rozpacz, lęki, a ja muszę wyjść z siebie, muszę zanurzyć się w Boga. Zostałem stworzony na obraz i podobieństwo Boga. I tu jest ważne pytanie – jaki obraz Boga noszę w sobie? Od tego, jaki obraz Boga mam w sobie, zależy całe moje życie, ponieważ będę siebie kształtował na Jego obraz i podobieństwo.
Czytaj także: Recepta na szczęśliwe małżeństwo od błogosławionych Marii i Ludwika Quattrocchich



I pada pytanie – kim jest dla Ciebie Bóg?

I ktoś odpowiada – Bóg jest moim najlepszym przyjacielem, który zawsze mnie wysłuchuje, w każdej chwili jest gotów ze mną rozmawiać. No dobrze – pytam – ile czasu spędziłeś dzisiaj ze swoim przyjacielem? Skoro jest gotów cały czas cię słuchać, to o czym mu dziś opowiedziałeś? I słyszę – ksiądz się czepia, dziwne pytania ksiądz zadaje.

Okazuje się, że jedną rzeczą jest obraz deklaratywny, a drugą faktyczny obraz, który mamy. Warto zadać sobie pytanie – czy ja naprawdę spotkałem dobrego Boga? Czy spotkałem Boga, który naprawdę troszczy się o mnie? Czy ja naprawdę wierzę w to, że On za mnie oddał swoje życie? Czy wiem, że jest niezwykle troskliwy, że ta miłość nie ma granic?



Jeśli uwierzymy, że Bóg to nasz przyjaciel, to co się stanie?

O te dwie rzeczy możemy się modlić. O to, żeby wiedzieć jaka jest wola Boża i jak wejść w harmonię, współpracę z wolą Bożą. Prosić Boga o siłę, żeby wypełnić Jego wolę. I wtedy dochodzimy do przepięknych rzeczy.

Nie muszę wiedzieć, jak inni ludzie mają żyć, co się ma wydarzyć. Wchodzę w spokojną afirmację świata, spokojną zgodę na swój los, na życie. Wszystko nabiera sensu.







O niezwykłej Pani Wandzie, o tym co najcenniejszego możesz dać drugiemu człowiekowi. Dlaczego warto być „na zewnątrz”. I kiedy masz szansę, aby stać się szczęśliwym. Posłuchacie na audiobooku ks. Mirosława Malińskiego – „O szczęściu, prościej się nie da” wydanym przez RTCK.

* Ks. Mirosław Maliński, „Malina”, wieloletni duszpasterz akademicki. W młodości mieszkał we wspólnocie w Taize. Prowadzi Centralny Ośrodek Duszpasterstwa Akademickiego „Maciejówka”, założyciel portalu 2ryby.pl, znany z internetowych „Kazań ponad czasowych” i słynnych kursów przedmałżeńskich. Autor wielu książek. Na co dzień mieszka i żyje ze studentami.

...

Bez Boga szczescie nie jest mozliwe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka / Co się kryje we wnętrzu człowieka. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy