Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Być sobą.

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka / Co się kryje we wnętrzu człowieka.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 192 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 10:13, 01 Mar 2018    Temat postu: Być sobą.

drogę. Co to znaczy?
Beata Tarasiuk | 01/03/2018

Archiwum prywatne
Udostępnij 0 Komentuj 0
Pod koniec dnia, kiedy staniemy przed lustrem, dobrze jest spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć: „Tak, to ja”. Może nie najpiękniejsza. Nie najmądrzejszy. Nie perfekcyjny. Po prostu ja.

Kim jestem? Zadaj sobie to pytanie
Od najmłodszych lat dorośli uczą nas, jak mamy postępować. Mówią, co możemy robić, a czego nam nie wolno, w co mamy się ubierać. Zabraniają rozmawiać z nieznajomymi. Zapisują na dodatkowe zajęcia. Zdarza się, że decydują o kierunku naszych studiów.

Aż pewnego dnia dorastamy…. I nagle okazuje się, że zupełnie nie wiemy, kim jesteśmy. W korytarzach porad, zakazów i nakazów, zgubiliśmy swoją tożsamość, a na horyzoncie nie widać drogowskazów wskazujących własną ścieżkę. Tak więc latami podążamy ślepo za przyjętymi schematami, wmawiając sobie, że jest to jedyna i słuszna droga, bo przecież tak jest bezpieczniej. Wygodniej. Zakładamy na co dzień maski, żeby przypodobać się środowisku, nie zostać źle odebranym. Żeby nie wyłamać się z tłumu.

W końcu jesteśmy tak sfrustrowani tym, co robimy i kim jesteśmy, że postanawiamy zacząć wszystko od nowa. I wydaje się nam, że to kryzysowa sytuacja, bo nie wiadomo, gdzie zacząć, co robić i jak to się wszystko skończy.

Jednak w moim odczuciu ten życiowy zakręt to jeden z najpiękniejszych momentów, jaki może nas spotkać. Dlaczego? Bo wyobraź sobie, że nikt Cię nie zna, nikt o Tobie nic nie wie, nikt nie mówi Ci, co masz robić. Kształtujesz swoje nowe „ja” niczym grudkę plastycznej gliny, sama nie wiedząc, jaką formę wykreujesz. W każdej chwili możesz obrać ścieżkę, którą uważasz za słuszną, a jeśli okaże się, że to jednak nie jest właściwa droga, możesz zawrócić. I znów zacząć wszystko od nowa.

Czytaj także: Grzegorz Wilk: bycie sobą to bardzo trudna rzecz, najtrudniejsza


Rób to, co kochasz
Zastanów się przez chwilę czy praca, którą wykonujesz, sprawia Ci radość. Czy gdybyś miał możliwość pójścia na studia jeszcze raz, wybrałbyś ten sam kierunek? Czy gdyby nie istniały pieniądze, dalej wykonywałbyś swoją pracę? Gdy myślisz o wymarzonym życiu, jaki obraz rysuje Ci się przed oczami? Czy chociaż trochę pokrywa się z Twoją rzeczywistością?

Znam wiele osób, które nie robią tego, co kochają, bo twierdzą, że rynek jest już wystarczająco przesycony: fotografami, trenerami, pisarzami, fryzjerami, makijażystami. I oczywiście jest to prawda, ale czy to aby na pewno wystarczający powód, żeby zrezygnować z własnych pasji i marzeń? Czy nie jest to przypadkiem kolejna wymówka? Ucieczka przed zmianą, strach przed podjęciem ryzyka? Jestem przekonana, że każdy z nas został obdarzony jakimiś talentami. Sekret polega na tym, że jedni są ich świadomi, a inni muszą je jeszcze odkryć. Jedni wykorzystują te dary w 100%, a inni nie potrafią lub nie chcą ich wykorzystać.



Nie porównuj się z innymi
Mawia się, że trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu. Lubimy obserwować życie innych ludzi, porównywać je do swojego. Mówić, że inni mają w życiu łatwiej. Że ich sukcesy to zasługa innych osób, szczęścia czy przypadku.

Często nie dostrzegamy, że droga, którą przeszli, by znaleźć się w tym, a nie w innym miejscu, wiązała się z latami wyrzeczeń i mozolnej pracy. Dlatego zamiast koncentrować się na porównywaniu do innych ludzi, skup się na swojej drodze. Na odkrywaniu i wykorzystywaniu tego, co jest w Tobie najlepsze. Szkoda czasu na zazdrość i kreowanie życia, które jest kopią drugiego człowieka. Naprawdę nie wszyscy musimy mieć takie same pasje, prace czy marzenia. Zostawmy trochę miejsca na indywidualność. Na bycie prawdziwym ja.

Czytaj także: Zachwyć się życiem! Ono wcale nie jest długie…


Bądź cierpliwa
Nic nie dzieje się od razu. Nie oczekuj, że pewnego dnia wstaniesz z łóżka i wykrzyczysz „Tak! To moja droga!”. Daj sobie czas. Obserwuj. Eksperymentuj. Pozwól sobie na powolne poszukiwanie, na przemierzanie ścieżek, o których nigdy wcześniej nie słyszałaś. Nie martw się, jeśli cały proces trwa tygodnie, miesiące, a nawet lata. Ważne, że każdego dnia robisz krok naprzód.



Pokochaj swoje życie
Nawet jeśli nie jest idealne. Nawet jeśli wydaje Ci się, że jesteś niewystarczająco dobrą dziewczyną, żoną czy matką, czy wystarczająco dobrym ojcem, pracownikiem, mężem. Nawet, kiedy nic nie idzie po Twojej myśli, a od paru tygodni masz wrażenie, że cały świat jest przeciwko Tobie. Wykorzystaj ten czas jako dar, jako trudną lekcję przygotowującą do czegoś lepszego, piękniejszego. Daj sobie kredyt zaufania.

Jim Rohn mówił, że „ustawienie żagli, a nie kierunek wiatru, wyznacza drogę, którą podążamy”. Często zdarza się, że musimy zmienić swoją drogę. I nie ma w tym nic złego. Najważniejsze, to nie stracić z oczu tego, na czym naprawdę nam zależy i płynąć w kierunku szczęśliwego życia. Bo pod koniec dnia, kiedy staniemy przed lustrem, dobrze jest spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć: „Tak, to ja”. Może nie najpiękniejsza. Nie najmądrzejszy. Nie perfekcyjny. Po prostu ja.

...

Nie ma dwu takich samych ludzi. CzyliCzyli trzeba byc soba.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 192 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:16, 24 Mar 2018    Temat postu:

Czy wiesz, kim tak naprawdę jesteś?
Marcin Gomułka | 23/03/2018
POCZĄTEK WIECZNOŚCI
@poczatekwiecznosci.pl/Instagram
Udostępnij 17 Komentuj 2
To pozornie błahe, zwyczajne pytanie, jest punktem wyjścia do realizacji marzeń, wszelkich pragnień i świadomego przeżywania szczęśliwego życia. Dlaczego tak rzadko je sobie zadajemy? Dlaczego tak późno?

Sądzę, że to pytanie jest tak niewygodne, że niektórzy gotowi są uciekać od niego aż do momentu śmierci. Swojej lub kogoś bliskiego. Jak napisał Ignacy Kraszewski: „Głupcy pytają innych, mądry człowiek pyta samego siebie”.



Kim jestem?
W pewnym momencie mojego życia doszedłem do miejsca, w którym zawsze chciałem być – wykształcony, z piękną, wtedy jeszcze dziewczyną, pracą, przyjaciółmi. Jednocześnie poczułem pewien niesamowicie uciążliwy brak.

Dlaczego, nawet gdy miałem i robiłem to, co zawsze chciałem mieć i robić, to nie wystarczało, by żyć? Zdałem sobie sprawę z tego, że wszystko to, gdzie jestem i co robię, jest tylko tymczasowe i nie ma znaczenia przy próbie odpowiedzi na najważniejsze pytania.

Czytaj także: Odnaleźć swoją życiową drogę. Co to znaczy?


Młodość rządzi się swoimi prawami?
Konia z rzędem temu, kto za młodu myślał o rzeczach dla życia najważniejszych. Nie mam na myśli marzeń o ślubie, małżeństwie, rodzinie, dobrej pracy czy podróży dookoła świata. Bo choć te wszystkie rzeczy są bardzo ważne, to – mam nadzieję, że wszyscy się zgodzą – w obliczu choroby, wypadku czy wreszcie śmierci, względnie nieistotne.

15 lat temu wkraczałem w dorosłość metrykalną i jedyne, o czym wtedy myślałem to „wino, kobiety i śpiew”, żeby nie napisać dosadniej. Choć czasu nie cofnę, a co przeżyłem, to moje, wielu z niedojrzałych decyzji wolałbym po prostu uniknąć. Lubię powtarzać, że „Bogu dzięki żyję”, ponieważ poziom osobistej głupoty, w wielu momentach mojego życia zdecydowanie wychodził poza skalę.



Jesteś tym, co jesz?
Ani nasze wykształcenie, wykonywany zawód, przeszłość, tym bardziej wygląd, relacja damsko-męska lub jej brak, stosunki z rodzicami czy rodzeństwem, pasje czy tryb życia ostatecznie nie warunkują tego, kim jesteśmy. Co nie znaczy, że nie mogą. W świecie pustych wartości, szybkich decyzji, przelotnych znajomości, fake newsów i wszędobylskiej seksualizacji bardzo łatwo się zatracić, zgubić kurs na odnalezienie własnej tożsamości.

Co więcej, marketingowa papka, którą jesteśmy codziennie karmieni, daje jedynie „sprawdzone i skuteczne” odpowiedzi na (prawie) wszystkie pytania. Począwszy od różnej maści webinarów, szkoleń „skrojonych na miarę” przez poradniki na półkach w księgarniach, na telewizjach śniadaniowych kończąc.

Czytaj także: Grzegorz Wilk: bycie sobą to bardzo trudna rzecz, najtrudniejsza


Motywacja jest najważniejsza!
Problem w tym, że każda motywacja płynąca z zewnątrz jest jak czekolada. Pyszna, daje kopa, uszczęśliwia. Człowiek po jednym, drugim, trzecim spotkaniu z „inspirującymi osobami”, przeczytaniu „motywującej książki” jest przekonany, że może góry przenosić, że jego los odmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, nie mówiąc o jakości (po)życia, efektywności w pracy, czy po prostu poczuciu szczęścia (jakież to romantyczne!).

Dopiero później okazuje się, że nas po tym „zastrzyku glukozy” zmuliło i „złote rady” nie są tak uniwersalne, niestety nie rozwiązują wszystkich naszych problemów i generalnie jest jeszcze gorzej, bo do tego wszystkiego dochodzi poczucie winy, że kolejny raz mi się nie udało. No ale, wtedy z ratunkiem zawsze może przyjść… kolejna kostka czekolady.



Posiane ziarno
Człowiek jest posianym ziarnem. Ogrodnik przygotował grunt, zasadził, podlał i czeka na nasz wzrost. Uważam, posługując się analogią wziętą z matematyki, że naszą tożsamość kształtuje funkcja rozwoju w czasie. Tak jak każda roślina najpierw wypuszcza pędy, później rośnie, by zajaśnieć pięknem swoich kwiatów czy wydanych owoców, tak człowiek rozwija się i dojrzewa, „staje się”. Jeśli pozwolisz Ogrodnikowi wyrwać w porę otaczające Cię chwasty, odkryjesz, kim jesteś.

Do tego jednak potrzebna jest cierpliwość. Czas bowiem oddziela w naszym życiu wszystko to, co ważne i wartościowe od tego, co tylko chwilowo „fajne”, „potrzebne”, „konieczne”. Być może czujesz się dzisiaj jak nic nieznaczące ziarnko gorczycy. Niezauważone, a być może nawet wdeptane w ziemię. Czekaj cierpliwie, módl się, daj się podlewać, nawozić, zaufaj Ogrodnikowi i kochaj – będziesz wzrastać!

Czytaj także: Wybierz postać z drzewa, a dowiesz się, kim jesteś!


Wiem, kim jestem?
To pozornie błahe, zwyczajne pytanie jest punktem wyjścia do realizacji marzeń, wszelkich pragnień i świadomego przeżywania szczęśliwego życia. Dlaczego tak rzadko je sobie zadajemy? Dlaczego tak późno? Sądzę, że jest ono tak niewygodne, że niektórzy gotowi są uciekać od niego aż do momentu śmierci. Swojej lub kogoś bliskiego. Jak napisał kiedyś Ignacy Kraszewski: „Głupcy pytają innych, mądry człowiek pyta samego siebie”.

W moim przypadku, kluczową podpowiedzią w określeniu tego, kim jestem były słowa osoby, której – domyślam się, nie tylko ja – zawdzięczam bardzo wiele: „Człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie”. Dzięki Ci, Janie Pawle, dzisiaj z pełnym przekonaniem mogę podzielić się własną ścieżką tożsamości. Niewyuczoną, niewyczytaną z książek. Zrozumianą, doświadczoną i potwierdzoną. Człowiek. Chrześcijanin. Polak. Mąż. Ojciec. Dokładnie w tej kolejności.

...

Problemy ludzi z samookresleniem sa naprawde duze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 192 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:24, 02 Kwi 2018    Temat postu:

Jak zabłysnąć – przed sobą i przed światem?
Michael Rennier | 02/04/2018
Błysk zimnego ognia trzymanego w ręku
Danil Nevsky / Stocksy
Udostępnij 0 Komentuj 0
Zapomnij o wszystkich przemijających trendach i konkursach na popularność. Wystarczą tylko cztery kroki, żeby być uważanym za naprawdę „fajnego”, zarówno przez najbliższych, jak i przez samego siebie.

Każdy chce zabłysnąć. Pytanie – czym?
Dorastając w latach 80. nosiłem za duże neonowe T-shirty, sportowe buty promowane przez Michaela Jordana i na pamięć znałem tekst do piosenki „Ice, Ice Baby”. Właśnie te rzeczy sprawiały, że było się uważanym za fajnego. Przynajmniej tak mi się wydawało.

Trendy się zmieniają, a ja wciąż chciałbym pozostać „fajny”. Jestem pracującym ojcem, więc mam mało czasu na śledzenie najnowszych zmian w modzie. Świadczy o tym moja zardzewiała już Toyota Camry oraz stary iPhone z błyszczącą różową obudową, który wyprosiłem od mojej mamy, gdy zmieniała go na nowszy model.

Mimo że nie jestem na bieżąco z najnowszymi trendami, to jednak na swój sposób staram się pozostać fajny w oczach moich dzieci i rodziny: przekonuję ich, że jestem najsilniejszą osobą na świecie, uczę się technik domowego parzenia kawy i wytwarzania piwa. Nawet specjalnie wprowadziłem się do modnego wielkomiejskiego osiedla, gdzie podobno mieszkają wszystkie „fajne” rodziny. Wydaje mi się, że robię te rzeczy, ponieważ chcę być lubiany i chcę, aby ludzie mieli o mnie dobre zdanie. Chcę, żeby cieszyli się na samą myśl o spotkaniu się ze mną i żeby byli dumni z samego faktu, że mnie znają.

Czytaj także: Relacja – to klucz do przejścia przez cierpienie


Czy chodzi o to, by być modnym?
Trudno jednak pozostać fajnym w świecie, gdzie coś, co jest modne teraz, jutro odejdzie już w zapomnienie.

Pracuję w kościele, gdzie spędzam dużo czasu z grupą młodych ludzi. Pamiętam, jak śmiali się ze mnie, gdy przyznałem się do tego, że nie umiem używać Instagrama i hasztagów (#jużumiem) i że nie miałem zielonego pojęcia, kim jest Justin Bieber. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że niemożliwe jest pozostanie modnym na zawsze. Jednak musi istnieć jakiś sposób na bycie „fajnym”, który nie wiąże się z ciągłym śledzeniem trendów.

Kiedy zacząłem zastanawiać się nad osobami, które sam za takich uważam, doszedłem do wniosku, że wcale nie podziwiam ich za taką „fajność”. Istnieje cała masa innych powodów. Nie podziwiam ich ze względu na posiadane auto czy buty, jakie noszą. To, co sprawia, że są wspaniali, nie ma nic wspólnego z tymi powierzchownymi rzeczami. Ich „fajność” ma głębsze znaczenie.

Poniżej przedstawiam kluczowe cechy, które zaobserwowałem u innych i które sam próbuję naśladować.



Otwarte serce
Pamiętam, że kiedyś mieliśmy sąsiada o imieniu Craig, który był w stanie zrobić wszystko dla naszej rodziny. Z chęcią odśnieżał nam podjazd, pomagał w walce z pająkami, pożyczał swoje auto. Zawsze, kiedy mu dziękowałem, on tylko wzruszał ramionami, mówiąc, że to żaden problem. Z łatwością mógł wymigać się od tego, tłumacząc się zmęczeniem po pracy. Mógł po prostu zatrzasnąć drzwi i oglądać telewizję. Jednak on zawsze był skory do pomocy. Craig prawdopodobnie nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, jaki był w stosunku do nas wspaniały. Miał serce otwarte na innych i nawet o tym nie wiedział.

Codziennie mamy okazję, aby docenić ludzi, którzy nas otaczają: nieznajomych, współpracowników, przyjaciół, sąsiadów lub rodzinę. To od nas zależy, jak traktujemy innych. Większość z nas już kiedyś gdzieś przeczytała, że w małżeństwie codziennie dokonujemy wyboru, aby kochać drugą osobę. To samo dotyczy wszystkich naszych relacji z ludźmi. Może to spowodować drobne niedogodności, jak obowiązek dokarmiania rybki sąsiada lub podwiezienie przyjaciela na lotnisko albo i większe poświęcenia jak regularne odwiedzanie babci w domu spokojnej starości. Nieważne jednak, jak wielkie jest nasze oddanie, „fajni” mają serca otwarte na innych, nawet jeżeli jest to czasami niewygodne.



Szukanie piękna
„Fajni” ludzie poświęcają czas nie tylko innym, ale także otaczającemu ich pięknu. Badania udowadniają, że spędzenie kilku chwil na podziwianiu sztuki sprawia, że jesteśmy szczęśliwsi. Zauważyłem jednak coś ważniejszego – osoby, które lubię, dostrzegają piękno w każdej chwili. Jest to bardzo proste, ponieważ jesteśmy przez nie otoczeni. Może być ono ukryte w obrazie Van Gogha lub w ciepłym wiosennym dniu spędzonym z kubkiem kawy. Jeżeli nauczymy się je dostrzegać, na pewno się nie zawiedziemy.

Może właśnie to sprawia, że dzieci są takie „fajne”. Nauczyłem się od nich wielu rzeczy, ale przede wszystkim tego, że warto czasami zwolnić tempo. Z nimi mogę spędzać czas, obserwując wijącego się robaczka na mojej dłoni czy też pszczołę, siedzącą na kwiatku. Razem odkryliśmy wszystkie ptasie gniazda w okolicy. Dzięki nim nauczyłem się używać mikroskopu do obserwowanie kryształków soli oraz pochłaniać wafelki od lodów w całości.

Dzieci pokazały mi także, jak własnoręcznie udekorować dom oraz przekonały, że nie musimy mieć konkretnego powodu, aby zabawnie się przebrać. Dla nich życie jest ciągłym odkrywaniem. Potrafią zachwycać się każdą chwilą. Kiedy jestem sam, moją uwagę pochłania praca, finanse i prace domowe. Często wtedy zapominam, jakim cudem jest życie. Na szczęście dzieci zachęcają mnie do zatrzymania się na chwilę w celu dostrzeżenie piękna wokół mnie. Dzięki temu bardziej doceniam dar życia.

Czytaj także: Uwaga! To zabija relacje. Nie próbujcie tego w domu!


Dostrzeganie innych
Z racji, że nie zawsze potrafię docenić chwilę, bardzo często skupiam się tylko na sobie. Myślę tylko o tym, czego potrzebuję i co muszę jeszcze zrobić. Rezultatem jest fakt, że zapominam o docenianiu ludzi wokół mnie. Zdaję sobie z sprawę, jakie to okropne, że nie mam najmniejszego problemu z zajechaniem drogi innemu kierowcy, zjedzeniem ostatniego ciastka bez pytania czy ktoś inny ma na nie ochotę lub unikaniem rozmów z przyjaciółmi o ich miłosnych problemach.

„Fajni” ludzie myślą przede wszystkim o innych. Zawsze pamiętają, aby pochwalić nową fryzurę lub wysłać ręcznie napisaną notkę z podziękowaniami.

Docenianie ludzi nie tylko sprawia przyjemność, ale również niesie korzyści. Osoby, które więcej myślą o innych, a mniej o sobie, z dużo większą łatwością podejmują się nowych wyzwań. Nie odczuwają tak presji bycia doskonałymi. Wykładowca filozofii na Eastern Kentucky University, Mike Austin, twierdzi:

Niemyślenie o sobie pozwala ludziom na podejmowanie ryzyka. Nie paraliżuje ich strach przed porażką, ponieważ nie skupiają się na sobie.


Odnalezienie celu
Co dzisiaj założyć? Jaki film zobaczyć? Jakie lody kupić? To nieważne.

W życiu niestety unikamy poważniejszych pytań. Nie powinno tak być, ponieważ zanim się zorientujemy, okaże się, że przeszliśmy przez życie bez żadnego celu. Czasem zatrzymuję się na chwilę i zastanawiam nad tymi znaczącymi pytaniami. Dlaczego się urodziłem? Co powinienem robić w życiu? Jak chcę być zapamiętany?

Alex Lickerman pisze dla naukowego magazynu Psychology Today:

Posiadanie misji, której jesteśmy oddani, umocni nas. Będzie to możliwe dzięki skupieniu się na długoterminowym celu. W ten sposób krótko trwające przeszkody będą mieć znacznie mniejszy wpływ na jakość naszego życia.
Osobiście moim życiowym celem jest trafienie do nieba wraz z moją rodziną. Im więcej o tym myślę, tym więcej robię w tym kierunku. Osoby, które podziwiam także mają długoterminowe cele w życiu. Przez to nigdy nie zachowują się bezmyślnie i nie są niecierpliwi. Dają z siebie bardzo dużo innym, ponieważ zdają sobie sprawę, że szczęście nie zależy od krótkotrwałych sukcesów czy przemijającej popularności.

Bycie „fajnym” ma więc zupełnie inne znaczenie. Nie chodzi o bycie na bieżąco z trendami czy o posiadanie jak największej ilości rzeczy. Wręcz przeciwnie. Powinniśmy przestać patrzeć na samych siebie i zwrócić uwagę na innych. Kiedy sam tak robię, przestaję być ograniczony przez przypadkowe, zmienne trendy i wreszcie mogę być sobą. Mogę być dzieckiem Boga, który kocha wszystkich, wszędzie doszukuje się piękna i stara się sprawiać, aby wszystko dobrze się toczyło.

Jeżeli ja sprawię, że ludzie przestaną myśleć o tym, czy jestem wystarczająco „trendy”, a dostrzegą, jak wspaniałe jest życie, będę pewien, że nauczyłem się, jak być naprawdę „fajnym”.

...

Kazdy chce byc wielki. Wiekszy niz inni. A to logicznie niemozliwe. Czyli glupie. A co najlepiej? Byc soba.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 192 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 7:30, 21 Maj 2018    Temat postu:

Samodoskonalenie – 3 nieplanowane konsekwencje
Maciej Jabłoński | 21/05/2018
MĘŻCZYZNA NA TLE ŚCIANY
Rhone/Unsplash | CC0
Udostępnij 1 Komentuj
Samodoskonalenie, a więc coś co powinno sprawiać, że będziemy czuli się lepiej, może doprowadzić do poczucia osamotnienia, a w skrajnych przypadkach depresji.

Pomyśl o wszystkich rzeczach, które powinniśmy zrobić, by wg obiegowej opinii odnieść sukces i dobrze się rozwijać.

Trzeba by ćwiczyć kilka razy w tygodniu, dobrze się odżywiać, prowadzić osobisty dziennik, pracować nad swoją przeszłością, zaplanować przyszłość. Zainwestować w swoją emeryturę, mieć wyznaczone cele, budować relacje. Aha… i jeszcze jedno przy tym wszystkim – spróbować się relaksować.

Jednak pomimo tych wszystkich rzeczy możemy czuć się samotni i bardziej niespokojni niż kiedykolwiek wcześniej. Rozmawiamy z przyjaciółmi. Czytamy książki. Szukamy porady w internecie. Słuchamy mentorów, ekspertów i trenerów życia. Rezultatem jest to, że nadal czujesz się nie w pełni szczęśliwy.

Jeśli jesteś żonaty, wszystko, co zrobisz sam, ostatecznie wpływa na twoje małżeństwo. Twoje działania (nawet te, które uważasz za pozytywne) mogą mieć niezamierzone konsekwencje w twoim małżeństwie.

Oto trzy nieplanowane konsekwencje ciągłego samodoskonalenia, jeśli robimy to nieostrożnie:



Samodoskonalenie może prowadzić do egocentryzmu
Praca nad samym sobą może stać się obsesją, która będzie działała bardzo destrukcyjnie na małżeństwo i otaczający nas świat. O egocentryzm i egoizm bardzo łatwo, kiedy stawiamy swoje potrzeby na pierwszym miejscu, spychając na dalszy plan oczekiwania i pragnienia żony/męża.

Bycie samolubnym w małżeństwie nie jest pożądane – szukanie samego siebie w relacji, brak zdolności do służenia drugiej osobie, to bardzo poważne zagrożenia wynikające z nieostrożnego podejścia do chęci stawania się lepszym.



Skupianie się na sobie prowadzi do samotności
Koncentrując się na samym sobie i byciu coraz lepszym można stopniowo zacząć zamykać się na otaczający nas świat. Problemy żony mogą stać się nam obce i obojętne. Samodoskonalenie, a więc coś co powinno sprawiać, że będziemy czuli się lepiej, może doprowadzić do poczucia osamotnienia, a w skrajnych przypadkach depresji.



Im więcej siebie, tym mniej Boga
Ciągły pościg za tym, aby stawać się coraz lepszym może sprawić, że będziemy stawiać się na miejscu Boga. Posiadanie wysokich umiejętności, stałe rozwijanie talentów i osiąganie sukcesów na wielu polach, nie wsparte dużą dawką pokory może spowodować, że bardzo łatwo będziemy te wszystkie osiągnięcia przypisywać tylko i wyłącznie sobie, zapominając o Tym, który obdarza nas talentami.

Wówczas bardzo łatwo o „piękną katastrofę”, to znaczy sytuację, kiedy mając wysokie umiejętności i sukcesy zaczniemy być z każdym dniem mniej szczęśliwi. Bo w sercu każdego człowieka znajduje się takie miejsce, którego nie są wstanie wypełnić ludzkie umiejętności i sukcesy tego świata. Jest to miejsce, w które wpasować się może jedynie Bóg.

Próbując znaleźć siebie, bardzo łatwo się zatracić. Może to właśnie miał na myśli Jezus, kiedy powiedział: „Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (Łk 9, 24).

Jezus chciał nam przekazać, że jedynie wzrastając i stając się silniejszym „z nim” możemy faktycznie być coraz lepszymi. Można szukać szczęścia w wielu miejscach świata, można podążać różnymi ścieżkami próbując stawać się coraz to lepszym, ale nigdzie nie zrobimy tego lepiej niż schodząc z bycia numerem 1 we własnym życiu i na to miejsce zapraszając Jezusa.

Samodoskonalenia nie można wykonywać w próżni – wówczas bardzo łatwo o złe tego konsekwencje, jeśli chcemy ich uniknąć stawajmy się coraz lepsi w otoczeniu Jezusa.

...

Bez Boga zamieni sie totw robienie z siebiec boga... Czyli Kogoś Kim nie jestesmy. Kleska oczywista.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Wiedza i Nauka / Co się kryje we wnętrzu człowieka. Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy