Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Unia zniszczyła PKP!
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:25, 17 Sie 2011    Temat postu:

Strajk sparaliżował kolej. Poważne kłopoty ministra Grabarczyka
Dziś o północy rozpoczął się 24-godzinny strajk w Przewozach Regionalnych. Protest pracowników oznacza problemy dla kilkuset tysięcy pasażerów, korzystających codziennie z usług przewoźnika. Jeszcze dziś posłowie PiS zamierzają złożyć kolejny wniosek o wotum nieufności dla Cezarego Grabarczyka - informuje "Rzeczpospolita". Poprzedni wniosek o odwołanie ministra infrastruktury ze stanowiska złożył SLD. Powodem był chaos na kolei, do którego doszło pod koniec 2010 r. w związku z tym, że ustalenia i spory między przewoźnikami dotyczące zmiany rozkładu jazdy trwały do ostatnich dni przed zmianą, a PKP PLK niemal do ostatniej chwili wprowadzała zmiany.

Głosowanie nad wnioskiem odbyło się w styczniu 2011 roku. Za wnioskiem SLD zagłosowało 192 posłów, przeciw było 229, 3 wstrzymało się od głosu. Do odwołania ministra potrzebne było minimum 231 głosów.

- Dostałem szansę od parlamentu, zadanie jest jasne: naprawić kolej, czas wyjątkowo krótki, ale wiosną jeszcze będą widoczne pierwsze efekty - powiedział Grabarczyk dziennikarzom tuż po głosowaniu.

Wielkopolska: na trasę nie wyjechał żaden pociąg Przewozów Regionalnych

Żaden z zaplanowanych pociągów Przewozów Regionalnych w Wielkopolsce nie wyruszył na tory, ze względu na strajk pracowników spółki - poinformował rzecznik Przewozów Regionalnych w Poznaniu Tomasz Andrzejewski.

Każdego dnia w Wielkopolsce kursuje około 250 pociągów spółki Przewozy Regionalne. Na trasę nie wyjechały też pociągi spółki Koleje Wielkopolskie, które korzystają z pracowników i obsługi PR.

Jak powiedział Zdzisław Krzyżaniak, przewodniczący MZZ Maszynistów Kolejowych w Polsce w Poznaniu, protest przebiega zgodnie z planem. - Te pociągi, które były planowane do zatrzymania zostały zatrzymane, łamistrajków nie ma, ci którzy mieli przyjść do pracy przyszli i podjęli akcję strajkową - powiedział Krzyżaniak.

Pomorskie: większość pociągów nie wyjechało na trasy

Większość pociągów Przewozów Regionalnych nie wyjechało na tory w Pomorskiem w ramach strajku. Ale na kilku trasach pociągi kursowały.

Jak poinformował dyrektor Pomorskiego Zakładu Przewozy Regionalne w Gdyni Zbigniew Labuda, rozpoczęty o północy strajk objął połączenia do Malborka, Słupska, Ustki, Kościerzyny, Chojnic i Tczewa. Dodał, że wyjechało siedem pociągów, w tym m.in. na Hel, do Władysławowa i Smętowa.

- Wprowadziliśmy zastępczą komunikację autobusową, ale przyznam, że wygląda to mizernie. Można z takiej alternatywy skorzystać np. na trasie Kościerzyna-Gdynia - dodał Labuda.

Bilety pasażerów Przewozów Regionalnych honoruje w środę trójmiejska spółka Szybkie Koleje Miejskie. Pociągiem SKM można w ten sposób pojechać do Gdańska, Gdyni, Redy i Tczewa.

24 godziny bez Przewozów Regionalnych na torach

Strajk ma potrwać 24 godziny, po czym zostanie zawieszony na tydzień i jeżeli związkowcy nie porozumieją się z zarządem Przewozów Regionalnych, zostanie wznowiony 24 sierpnia.

Związkowcy do godziny 20 we wtorek czekali na ostateczną ofertę zarządu PR i po zapoznaniu się z nią, postanowili propozycję odrzucić. W ich opinii propozycja ta nie wyczerpała wszystkich żądań, jedynie częściowo spełnia postulaty płacowe, ale nie odnosi się do innych żądań, dotyczących np. sposobu funkcjonowania spółki.

W swojej ostatniej propozycji zarząd Przewozów Regionalnych zgodził się na 280 zł podwyżki - czyli tyle, ile chcieli związkowcy. Jednak zaproponowali rozłożenie tej kwoty na raty. Związkowcy zaś domagali się, by cała ta kwota została wypłacona od razu, od czerwca tego roku.

Rzecznik strajkujących: jest mi bardzo przykro

- Jest mi bardzo przykro z powodu strajku i liczę na wyrozumiałość - powiedział w TVN 24 Leszek Miętek. Rzecznik strajkujących kolejarzy przypomniał, że od 3,5 roku związkowcy nie mogli znaleźć porozumienia z zarządem i władzami spółki.

Przewozy Regionalne to największy w Polsce kolejowy przewoźnik pasażerski - dziennie wyjeżdża na tory ok. 2,7 tys. pociągów, z których korzysta ok. 300 tys. pasażerów - głównie dojeżdżających do pracy.

Przewozy Regionalne nie planują uruchomienia autobusowej komunikacji zastępczej, natomiast spółka zwróci w całości pieniądze za bilety wykupione na 17 sierpnia.

>>>>>

Jak widac powodem wybuchu bylo potraktowanie tamtego maszynisty pod Babami... Czyli jakby takie popieranie swojakow niezaleznie od tego co robia ... Jesli bylo 118 km/h to trudno aby nie zajela sie tym prokuratura... Na ogol przy szybkosci 38 km/h pociagi nie wylatuja w powietrze - przeciez tam nie ma jakichs przepasci czy gor tylko typowo polski plaski krajobraz ... Trudno sie z czyms zderzyc przypadkowo ...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:15, 07 Wrz 2011    Temat postu:

Pasażerowie mówią dość: żądamy papieru w toaletach!

Od północy 32 tys. rozgoryczonych pasażerów bojkotuje polskie koleje. - Żądamy punktualności, papieru w toaletach i skrócenia czasu podróży - apelują internauci i zapowiadają korzystanie z alternatywnych środków transportu.

Strajkowali już kolejarze, teraz przyszedł czas na podróżnych. Rozżaleni pasażerowie mają już dość bałaganu na kolei. Na Facebooku założyli profil "Ogólnopolski strajk pasażerów kolei" i wraz z ponad 30 tysiącami internautów zapowiedzieli, że nie będą dziś podróżowali pociągami.

- Ktoś powie, że taki protest nie ma sensu, ale my nie chcemy wychodzić na tory, blokować ulic i dworców - tłumaczą swoje postępowanie założyciele profilu. - Chcemy po prostu zwrócić uwagę na problemy, które nas, pasażerów, na co dzień dotyczą.

Użytkownicy portalu narzekają m.in. na opóźnienia w odjazdach pociągów, brak miejsca w wagonach czy małą liczbę składów. Jednocześnie zachęcają innych, by zbojkotować koleje i w zamian skorzystać z aut, autobusów, a nawet samolotów.

Strajk ma skończyć się o północy, ale internauci zapowiadają jego wydłużenie, jeśli ich apele nie zostaną wysłuchane. - W przypadku niezrealizowania naszych postulatów do 9 września, przedłużymy nasz protest - zapowiadają strajkujący.

>>>>>

No to na kolei protestuja juz wszyscy!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:07, 28 Lis 2011    Temat postu:

Jak PKP "uszczęśliwia" pasażerów jeżdżących do Warszawy.

Nowy rozkład PKP (wchodzi w życie 11 grudnia) wkurzył łodzian którzy codziennie jeżdżą do Warszawy. Nie dość, że podróż trwa dłużej, to część pociągów, które wieczorem wracają ze stolicy do Łodzi, ma omijać dworzec Łódź Widzew.

Wściekli są zwłaszcza ci, którzy wsiadają na Widzewie i siłą rzeczy tam parkują samochody. Gdy w życie wejdzie nowy rozkład jazdy, to wracając z Warszawy na dworzec Kaliski będą zmuszeni jechać tramwajem na Widzew po swój samochód!

Równie uciążliwe jest również jechanie rano przez pół Łodzi, żeby zaparkować przed Kaliskim i wieczorem odbywać taką samą trasę, aby dotrzeć do domu. Parkowanie przy dworcu Łódź Chojny jest natomiast ryzykowne, bo jest tam bardzo mało miejsc dla aut.

Małgorzata Sitkowska, rzecznik PKP Intercity tłumaczy: - Trzy pociągi kursować mają z pominięciem Widzewa. Jest to spowodowane dużym natężeniem ruchu w obrębie łódzkiego węzła kolejowego i zamknięciem jednego z torów.

Dla podróżnych takie tłumaczenie jest absurdalne. - Przecież na Widzewie wysiada tłum ludzi, a na Kaliski jedzie już praktycznie tylko powietrze – twierdzi czytelnik Dziennika Łódzkiego. - Niech PKP skieruje inne pociągi przejeżdżające w tym czasie przez Olechów, a nam oszczędzi czasu i nerwów. Czemu PKP nas torturuje?

Taki sam problem dotyczy połączeń między Warszawą i Wrocławiem. W stronę Wrocławia pociąg ma zatrzymywać się na Kaliskim, Chojnach i Widzewie, zaś z powrotem z pominięciem Widzewa.

Podróżnych drażni też czas podróży do Warszawy. Początkowo według nowego rozkładu pociąg miał jechać półtorej godziny. Po korektach podróż wydłużyła się o kilkanaście minut. Rekord to kurs ze stolicy na Kaliską w 2 godz. i 48 minut!

Obecnie z Kaliskiej do Warszawy Centralnej pociąg jedzie 2 godz. i 15 min. Z Widzewa podróż trwa niespełna 2 godz.

Podróżni nie mogą też pogodzić się z niedotrzymaną obietnicą byłego ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, który zapewniał, że 2012 r. dojedziemy z Łodzi do stolicy w 65 minut.

>>>>

Czyli jezd supa ! Nie ma swiatla nie ma pociagow ! XXI wiek ! Barbarzynstwo !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:48, 20 Gru 2011    Temat postu:

Z Widzewa na Kaliski w 40 minut

"Pol­ska Dzien­nik Łódz­ki": Po­cią­gi kur­su­ją­ce mię­dzy dwor­cem Łódź Wi­dzew a Ło­dzią Ka­li­ską jadą nie­kie­dy 40 minut, a bywa, że nawet dłu­żej. Zgod­nie z roz­kła­dem jazdy po­dróż po­win­na trwać nie­wie­le ponad 20 minut. Po­dróż­ni są wście­kli i wy­sia­da­ją na Wi­dze­wie, wsia­da­ją tam do tram­wa­ju i... jadą nim w oko­li­ce Ka­li­skie­go. To nie ab­surd, a oszczęd­ność czasu.

- Po­ciąg, któ­rym co­dzien­nie wra­cam z pracy, wy­jeż­dża­ją­cy z War­sza­wy Cen­tral­nej o godz. 16.02 ani razu nie przy­je­chał do Łodzi Ka­li­skiej o 18.12. Zwy­kle przy­jeż­dża nie wcze­śniej niż o godz. 18.40, a więc co naj­mniej 30 minut póź­niej. Kie­row­nik po­cią­gu, za­py­ta­ny o po­wo­dy opóź­nie­nia od­po­wie­dział mi "a kto by się tam przej­mo­wał roz­kła­dem" - na­pi­sa­ła do nas pani Mo­ni­ka. Po­dróż­ni, któ­rzy mają dość żół­wie­go tempa jazdy po­cią­gów wolą wy­siąść na Wi­dze­wie i do­je­chać na Ka­li­ski ko­mu­ni­ka­cją miej­ską. Tram­waj linii nr 10 po­ko­nu­je ten od­ci­nek w 26 minut, a w week­en­dy nawet w 24 mi­nu­ty, czyli tyle, ile po­wi­nien je­chać po­ciąg zgod­nie z roz­kła­dem jazdy.

Po­cią­gi kur­su­ją­ce mię­dzy Ło­dzią i War­sza­wą to w więk­szo­ści skła­dy uru­cha­mia­ne przez PKP In­ter­ci­ty. Spół­ka sza­cu­je, że w tym roku przyj­dzie jej za­pła­cić aż 600 tys. zł od­szko­do­wa­nia za opóź­nio­ne po­cią­gi.

Prze­pis mówi, że jeśli po­ciąg spóź­ni się wię­cej niż go­dzi­nę, to pa­sa­żer ma prawo do od­szko­do­wa­nia w wy­so­ko­ści 25 proc. ceny bi­le­tu. Jeśli po­ciąg spóź­ni się ponad dwie go­dzi­ny, to od­szko­do­wa­nie się­gnie 50 proc. ceny bi­le­tu. Pie­nią­dze po­win­ny tra­fić do po­dróż­ne­go w ciągu mie­sią­ca. Jeśli prze­woź­nik tego nie zrobi, pa­sa­żer po­wi­nien zgło­sić to do Urzę­du Trans­por­tu Ko­le­jo­we­go, który na­ka­że wy­pła­cić od­szko­do­wa­nie.

PKP In­ter­ci­ty nie­chęt­nie wy­pła­ca od­szko­do­wa­nia. Wła­dze spół­ki twier­dzą, że przy­czy­ną opóź­nień są nie­ustan­ne re­mon­ty na li­niach ko­le­jo­wych. Chcą, aby w wy­pła­cie od­szko­do­wań par­ty­cy­po­wa­ły PKP Pol­skie Linie Ko­le­jo­we. Ne­go­cja­cje trwa­ją.

Przy­czy­ną opóź­nień na tra­sie mię­dzy Wi­dze­wem i Ka­li­ską jest re­mont linii ko­le­jo­wej. Prace roz­po­czę­ły się 14 wrze­śnia. Miały za­koń­czyć się do grud­nia. Nie­ste­ty, cią­gle trwa­ją. Ko­le­ja­rze za­pew­nia­ją, że sy­tu­acja po­win­na zmie­nić się po świę­tach. Do 24 grud­nia re­mont ma się za­koń­czyć. Obec­nie trwa mon­taż in­sta­la­cji na prze­jaz­dach ko­le­jo­wych.

W ra­mach tej in­we­sty­cji wy­re­mon­to­wa­no m.​in. dwo­rzec Łódź Choj­ny. Re­mont torów łącz­nie z przy­szło­rocz­ną prze­bu­do­wą dwor­ca Łódź Wi­dzew, nowym przy­stan­kiem Łódź

"Pol­ska Dzien­nik Łódz­ki", Mar­cin Be­resz­czyń­ski

>>>>>

Fajne co ? Z Lodzi do Lodzi w 40 minut . Mozna lekko w tym czasie przejechac normalnie 50 kilometrow :O)))



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:08, 22 Gru 2011    Temat postu:

6 dyrektorów, 55 mln zł, a kolei nie będzie

Przygotowania do budowy kolei dużych prędkości (KDP) kosztowały już ok. 55 mln zł i mimo deklaracji resortu transportu o zamrożeniu projektu ta kwota może dalej rosnąć – stwierdza "Dziennik Gazeta Prawna".

Już ok. 25 mln zł poszło na wstępne analizy zlecone hiszpańskiej firmie doradczej i projektowej. Ale koszty mogą się podwoić w 2012 r. bo całkowita wartość kontraktu wynosi 49 mln zł. Nad projektem pracuje też komórka PKP – Centrum KDP, gdzie w ciągu 2 lat zatrudniono 42 pracowników, którymi kieruje 6 dyrektorów. W tym roku wszystkie pensje pochłoną 3,6 mln zł, a łączny koszt utrzymania Centrum to 5 mln zł.

Jak podkreśla dziennik, to dane nieoficjalne, bo resort transportu odmówił podania kwot.

Resort chce ograniczyć wydatki. Analizuje możliwości wypowiedzenia umów na ekspertyzy przygotowawcze, w grę wchodzi też rozwiązanie zespołu koordynującego inwestycję. Ale nie będzie to łatwe, bo Hiszpanie za przedterminowe rozwiązanie umowy z pewnością zażądają ekstrapremii, a dla urzędników odprawy – stwierdza "DGP".

>>>>

No ale grunt ze wyznaczono dyrekcje ze stosownym symbolicznym wynagrodzeniem wlasciwie na -piwkiem ...
Tak wygla euro-przedsiebiorczosc z euro-dotacjami ...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:13, 28 Gru 2011    Temat postu:

Matylda Witkowska / Polska The Times

Chcą usprawnić dojazd do dworca Łódź Widzew

"Polska Dziennik Łódzki": Jak usprawnić dojazd z centrum do dworca Łódź Widzew? Studenci gospodarki przestrzennej Uniwersytetu Łódzkiego proponują wprowadzenie nowej linii autobusowej, żeby autobusy, jadąc przez Stoki, omijały korki. Mogłyby jechać ul. Widzewską

( jaką znowu Widzewską ???

albo... podjeżdżać pod dworzec od drugiej strony torów.

Na pomysł uruchomienia "dworcowej" linii wpadł Wojtek, student ze Skierniewic. Gdy kilka lat temu zaczynał studia, podjeżdżał pociągiem niemal pod samą uczelnię. Teraz musi dojeżdżać znacznie dłużej. - Wystarczy, że jest korek, śnieg, wypadek albo remont na ul. Kopcińskiego, a autobus linii nr 85 jedzie nie 15, a 30 minut - mówi Wojtek.

Dlatego razem z Krzyśkiem, kolegą z roku, opracował projekt trasy autobusu, który podjeżdżałby do dworca na Widzewie od...drugiej strony torów.

>>>> Znakomity pomysl ! Potrzeba matka wynalazkow !

- Krańcówka mogłaby być przy ul. Lawinowej - snuje plany Krzysiek. - Jest tam coś na kształt prowizorycznego przejścia przez tory. Wystarczyłoby to przebudować.

>>>>

No tak - tylko ze Lawinowa to piach kamienie dziury ! Zreszta fajna dzika uliczka wsrod pol lasow KRÓW ! Tak ! W mieście łodzi pasą się krowy kaczki kury itp .

Autobus jechałby potem ulicami: Edwarda, Czechosłowacką,

>>>> Czyli Grembach jedna z ciekawych ale najbiedniejszych dzielnic Łodzi.

Małachowskiego, Konstytucyjną, Narutowicza, Jaracza do Węglowej, omijając światła i korki. Podobnie jak dawna linia L jeżdżąca na lotnisko, nie zatrzymywałby się na przystankach. Jego rozkład jazdy mógłby być zgrany z odjazdami i przyjazdami pociągów.

- Oceniamy, że dojeżdżałby do ul. Kopcińskiego w 12 minut - mówi Wojtek.

A jeśli nie dałoby rady podjechać od drugiej strony torów? Studenci proponują puścić autobus ulicami Rokicińską i Widzewską, potem dalej tą samą trasą.

>>>> Czyli przez Grembach .

- Dyrekcja Zarządu Dróg i Transportu wnikliwie przeanalizuje pomysł studentów, a także rozważy potrzeby pasażerów w tym zakresie i nasze możliwości dotyczące uruchomienia nowej linii komunikacyjnej - odpowiada Agnieszka Lubiatowska, rzeczniczka ZDiT.

Więcej problemów z uruchomieniem linii widzi Grzegorz Nita, dyrektor projektu przebudowy dworca Łódź Fabryczna. Jego zdaniem, skierowanie pasażerów na drugą stronę torów jest niemożliwe. - Przejście naziemne jest wykluczone ze względów bezpieczeństwa - tłumaczy Grzegorz Nita.

Z kolei 50-metrowe przejście podziemne, które ma być wybudowane w tym miejscu w przyszłym roku, będzie za krótkie. Sięgnie tylko peronów. Tymczasem są jeszcze tory towarowe. Dlatego potrzebne byłoby przejście długości 150 m.

- To bardzo podniosłoby koszty - tłumaczy Grzegorz Nita. - Z kolei wybudowanie kładki nad torami spowolniłoby ruch pociągów, bo pod taką kładką muszą one zwalniać - dodaje.

Jego zdaniem, jedyną możliwością puszczenia autobusów od drugiej strony torów, jest zbudowanie nad torami wiaduktu z prawdziwego zdarzenia.

Matylda Witkowska "Dziennik Łódzki"

>>>>>

No tak ale predzej czy pozniej trzeba bedzie nad stacja Widzew zrobic przejazd dla samochodow . Bo w tej okolicy NIE MOZNA SAMOCHODEM PRZEJECHAC TOROW !!! Trzeba jechac na okolo ! Nie moze byc duzej stacji Łódź Widzew ktora jest bariera w poruszaniu sie ! Tamujaca ruch !
Glowna stacja Widzewa musi byc NORMALNA ! Toz wiejskie stacje maja przejazdy a Widzew NIC !!!
Tluamczenia ze to ,,podroży inwestycję'' sa debilne ! TO KTO TAKA INWESTYCJE ZATWIERDZIL !!! Planowaliscie dworzec w ktorym NIE MA JAK PRZEJSC PRZEZ TORY NA DRUGA STRONE !!! Nie mowiac o samochodach ! Na powaznie w XXI wieku !!!!
SLYSZELISCIE O TYM ??? Dworzec ktory blokuje zycie okolicy BO NIE MA JAK PRZEJSC PRZEZ TORY NIE MOWIAC O SAMOCHODACH ! A urzednicy mowia ze nie ma tego w planach bo za drogie ! Czyli zrobia dworzec - a jesli ktos bedzie chcial przejsc tory to nielegalnie przeskakujac . A samochod trzeba sobie zmienic w smiglowiec !
Idea dojazdu od drugiej strony jest sluszna . Przyda sie taki wariant aby odciazyc Pilsudskiego .
Z tym ze zamiast uliczek ja bym proponowal Pomorska nastepnie Henrykowska gdzie trzeba by polozyc asfalt az do Dworca Widzew gdzie trzeba zrobic normlany przejazd samochodow rowerow i przechodzenie pieszych jak na kazdym NORMALNYM dworcu ! W ten sposob Dworzec Widzew stalby sie wezlem komunikacyjnym tej dzielnicy dostepnym z czterech stron swiata a nie tylko dwu . Po drugiej stronie moze by sie ludzie pobudowali bo teraz nie maja dojazdu jak mowie a torow nie da sie przejsc wiec jedyne co tam jest to pola ...
Widzicie tutaj jak tepota urzedasow niszczy Łódź ! Dworce bez mozliwosci przebycia torow buduja !!!



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 20:03, 22 Lut 2012    Temat postu:

Węzeł im. Stanisława Barei kompromitacją PKP?

Wy­bu­do­wa­ny za 15 mln zł par­king "Par­kuj i Jedź" przy war­szaw­skim osie­dlu Ur­sus-Niedź­wia­dek jest nie­po­trzeb­ny. Bu­do­wa par­kin­gu ma sie ku koń­co­wi, a tym­cza­sem in­we­sty­cja zwią­za­na z po­wsta­niem w tym miej­scu no­we­go przy­stan­ku ko­le­jo­we­go nawet się nie roz­po­czę­ła. PKP nie ma po­zwo­le­nia na bu­do­wę - in­for­mu­je Życie War­sza­wy.

Nowy par­king znaj­du­je się na ul. Orląt Lwow­skich przy osie­dlu Ur­sus-Niedź­wia­dek. Wraz z tą in­we­sty­cją miała odbyć się za­pla­no­wa­na przez PKP PKL bu­do­wa przy­stan­ku ko­le­jo­we­go, który łą­czył­by Ursus i Wło­chy z Pia­sto­wem i Prusz­ko­wem. Bu­do­wa par­kin­gu ma się ku koń­co­wi a in­we­sty­cja PKP jest nadal da­le­ka od re­ali­za­cji. Nie­ist­nie­ją­cy jesz­cze przy­sta­nek już zy­skał nie­ofi­cjal­ną nazwę „węzła ko­mu­ni­ka­cyj­ne­go im. Sta­ni­sła­wa Barei".Po­ro­zu­mie­nie w tej spra­wie zo­sta­ło za­war­te jesz­cze w 2008 roku przez pre­zy­dent War­sza­wy Hannę Gron­kie­wicz-Waltz i ów­cze­sne­go pre­ze­sa PKP An­drze­ja Wacha. PKP opóź­nie­nie tłu­ma­czy pro­ble­ma­mi przy po­dzia­le grun­tów w try­bie ko­le­jo­wej spe­cu­sta­wy. Wo­je­wo­da Jacek Ko­złow­ski do­pie­ro w tym roku wydał de­cy­zję lo­ka­li­za­cyj­ną dla tej in­we­sty­cji ko­le­jo­wej. Obec­nie bu­do­wa przy­stan­ku prze­wi­dzia­na jest na lata 2012 i 2013, to zna­czy, że za­kła­da­jąc opty­mi­stycz­ny sce­na­riusz, po­cią­gi za­trzy­ma­ją się na sta­cji Ur­sus-Niedź­wia­dek obok par­kin­gu Par­kuj i Jedź naj­wcze­śniej za pół­to­ra roku.

Czy do tego czasu par­king, który miał być prze­zna­czo­ny dla miesz­kań­ców prze­sia­da­ją­cych się z sa­mo­cho­dów do po­cią­gów, bę­dzie stał bez­u­ży­tecz­nie? De­cy­zja jesz­cze nie za­pa­dła. Jedną z opcji jest od­da­nie miesz­kań­com par­kin­gu jako osie­dlo­we­go ga­ra­żu, na czas re­ali­za­cji prac zwią­za­nych z bu­do­wą no­we­go przy­stan­ku.

>>>>

No nie bez przesady . Jak cos jest beznadziejne to nie nazywajacie tego im. Barei . On nie zasluzyl . On pietnowal absurd a nie wymyslal !!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:50, 04 Mar 2012    Temat postu:

Śląskie: katastrofa kolejowa. Zderzyły się dwa pociągi

Rośnie liczba ofiar katastrofy kolejowej pod Szczekocinami. Od kiedy zaczęto używać ciężkiego sprzętu i podniesione wraki wagonów, wydobyto kolejne ciała - 15 ofiarę, którą było widać już wcześniej, oraz jeszcze jedno ciało. Tym samym liczba ofiar wynosi już 16. Okazało się także, że jedną z ofiar jest Amerykanin.

Po godzinie 10 na miejsce katastrofy kolejowej pod Szczekocinami k. Zawiercia przybył pociąg techniczny z kolejowej służby ratowniczej, czyli specjalny dźwig i pojazd na gąsienicach, tzw. "czołg", który rozpoczął akcję rozszczepiania wraków wagonów. Tuz po 12 wydobyto w końcu ciało 15 ofiary śmiertelnej, które było widoczne już wcześniej, ale nie można się było do niego dostać. Jak poinformował st. kpt. Radosław Lendor z zawierciańskiej straży pożarnej, pociąg ratowniczy umożliwi rozszczepienie wraków wagonów, tak aby można było dokładnie zbadać teren katastrofy oraz wydobyć ciało 15. ofiary. - Elektrowóz zmiażdżył wagon, są ze sobą zespolone, z tego powodu dostęp do nich jest niemożliwy - powiedział Lendor.

Pociąg wyposażony jest w dźwig oraz pojazd na gąsienicach, który "zostanie wykorzystany do rozerwania wraków". Akcja może potrwać kilka godzin. - To jest bardzo trudna operacja - dodał st. kpt. Lendor.

Rzecznik PSP Paweł Frątczak powiedział, że dotarcie do 15. ofiary może potrwać nawet kilka godzin. Dodał, że strażacy będą przeszukiwać uszkodzone wagony i sprawdzać, czy na pewno nikogo tam nie ma. Dodał, że w tym momencie trwa też zabezpieczanie śladów i dowodów przez ekspertów z komisji badania wypadków kolejowych oraz przez prokuratorów i policję.

Frątczak powiedział, że według szacunków straży pożarnej cała akcja związana z usuwaniem skutków katastrofy może potrwać kilka dni.

Tragiczna katastrofa kolejowa

Wczoraj, tuż przed godziną 21 między miejscowościami Starzyny i Sprowa, w pobliżu wsi Chałupki, doszło do zderzenia dwóch pociągów relacji Przemyśl-Warszawa oraz Warszawa-Kraków. Do tej pory wiadomo, że zginęło 15 osób, przy czym ciało 15 ofiary jest uwięzione w zgniecionym wagonie i nie można na razie do niego dotrzeć. W szpitalach przebywa 58 osób. Połowa z nich ma ciężkie obrażenia. Po godzinie 2.30 premier Donald Tusk i minister Sławomir Nowak pojawili się na miejscu katastrofy. Po godzinie 8.30 prezydent Bronisław Komorowski również zapowiedział, że pojawi się na miejscu katastrofy.

Po godzinie 4 rano zakończyła się akcja związana z wydobywaniem rannych z pociągu, które zderzyły się w sobotę na Śląsku. Teren wokół katastrofy jest odgrodzony; resztki zmiażdżonych wagonów leżą w poprzek torów, lokomotywy leżą na sobie. Zakończył się już pierwszy etap akcji ratunkowej m.in. z wykorzystaniem psów, które są wyszkolone do poszukiwania osób żywych a miejscach katastrof. Takich osób nie udało się juz znaleźć, o czym mówił minister Cichocki.

Na miejscu katastrofy pracowało około 450 strażaków i 100 policjantów. Rozstawiono specjalne ogrzewane namioty. W akcji uczestniczyło kilkadziesiąt karetek pogotowia i dwa śmigłowce. Kolejnym etapem będzie użycie ciężkiego sprzętu do podniesienia zniszczonych składów. Wtedy może się okazać, że ofiar jest więcej.

- Można powiedzieć, że etap operacji związanych z wydobywaniem, ewakuacją rannych zakończył się o godzinie 4.10. Teraz na miejscu jest 11 zastępów, będą brały udział w przeszukiwaniu ostatnich zniszczonych wagonów - powiedział ok. godz. 7 rano rzecznik komendanta głównego PSP Paweł Frątczak.

Około godziny 7 rano trwało rozpinanie i odciąganie wagonów, które nie zostały uszkodzone, lub są uszkodzone w mniejszym stopniu. - Chodzi o to by do tych najbardziej zniszczonych mogły dojechać dwa pociągi ratownicze. Wyposażone są one m.in. w specjalistyczne dźwigi do podnoszenia wagonów i lokomotyw a także różnego rodzaju pojazdy - np. na gąsienicach do odciągania zniszczonych wagonów - zaznaczył Frątczak.

Wyjaśnił, że kolejnym etapem będzie zabezpieczenie przez prokuratorów miejsca katastrofy; strażacy będą natomiast je przeszukiwać "metr po metrze". - Wiemy już, że zginęło 15 osób. Niestety nadal nie udało nam się wydobyć ostatniej ofiary, widzimy ją ale nie możemy do niej dotrzeć - dodał rzecznik. Pytany czy ten tragiczny bilans może wzrosnąć powiedział, że na razie nie ma takich przesłanek ale "niestety nie można niczego wykluczyć".

Szef MSW Jacek Cichocki, który pojawił się na miejscu wypadku po godzinie 2 w nocy poinformował, że w pociągu należącym do Intercity było 250 osób. W drugim ze składów mogło się znajdować około 120 pasażerów. Wojewoda śląski dodał podczas krótkiego spotkania z dziennikarzami, że wśród poszkodowanych osób są obywatele innych krajów, w tym Ukrainy. - Trudno przewidzieć, co jeszcze ratownicy znajdą pod tymi zwałami metalu. Na razie nie ma sygnałów o tym, że ktoś wzywa pomocy - mówił wtedy Cichocki.

W wypadku brały udział pociągi: TLK 31100 rel. Przemyśl (14.46) – Warszawa Wsch. (Warszawa Cent. 22.49) oraz Przewozy Regionalne – Interregio 13126 (Warszawa Wsch. – Kraków Gł.). Pociągi, które się zderzyły miały razem 11 wagonów - poinformował rzecznik PKP PLK Mirosław Siemieniec.

Pociąg Warszawa-Kraków wjechał na tor, po którym poruszał się pociąg Przemyśl-Warszawa, jadący po właściwym torze – poinformowano w komunikacie. Pociąg Intercity Przemyśl-Warszawa składał się z 7 wagonów i lokomotywy; w pociągu Interregio lokomotywy ciągnęła 4 wagony. Na odcinku, gdzie doszło do zdarzenia, dozwolona prędkość wynosiła 120 km/h, a jazda na tym odcinku była dozwolona na obu torach.

Do zdarzenia doszło na szlaku Starzyny-Sprowa na linii kolejowej 64, która jest zjazdem z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa. Na miejsce katastrofy kolej wysłała dwa pociągi ratunkowe.

Intercity uruchomiła specjalną infolinię

Informacje związane z wypadkiem można uzyskać pod numerami: 19 757 - z telefonów stacjonarnych oraz (42) 19 436 - z telefonów komórkowych. Oba numery zostały podane na stronie internetowej spółki Intercity.

Infolinię na temat poszkodowanych w katastrofie kolejowej pod Szczekocinami uruchomiło też działające przy wojewodzie śląskim Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego. Numery telefonów to 32 20 77 201 i 32 20 77 202.

Jak poinformowała Katarzyna Kuczyńska z biura prasowego wojewody, pod tymi numerami można uzyskać zweryfikowane informacje nt. poszkodowanych w katastrofie.

- Wygląda to tragicznie. Widziałem wiele katastrof, natura nas nie oszczędza. Wagony są zmiażdżone, zakleszczone. Akcję ratunkową utrudnia to, że do wypadku doszło w podmokłym terenie, właściwie w szczerym polu. Wiemy na pewno o sześciu ofiarach śmiertelnych. Chciałbym, żeby to był bilans zamknięty, ale zobaczymy jak będzie po przejściu strażaków przez wszystkie wagony. Wiem, że przed chwilą wyciągnęli z nich kolejną żywą osobę - powiedział w rozmowie z TVN 24 wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk.

Przyczyny zdarzenia zbada Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych. Na miejsce udali się również przedstawiciele PKP Intercity. Akcję ratunkową na miejscu koordynuje wojewódzkie centrum zarządzania kryzysowego województwa śląskiego.

- Do katastrofy doszło o godzinie 20.57 na szlaku, na którym oba tory są przejezdne. Pociągi znalazły się na jednym torze. Jechały w przeciwnych kierunkach - powiedział na antenie TVN 24 Andrzej Pawłowski, członek zarządu PKP PLK.

>>>>

No to super ! Wspaniale rozwija sie kolejnictwo . Trend z minionych lat jest nie tylko kontynuowany ale osiaga nowa jakosc . Teraz juz nie tylko tlok i brak pociagow . Teraz jezdza po jednym torze z naprzeciwka .
Choc sa dwa tory ! Przed wojna byl tylko jeden tor w wielu miejscach i nie bylo komputerow ipadow laptopow gpsow satelit i takich numerow nie bylo ... Postemp ...
I polecieli tam wszyscy jointowcy . I PO CO ? Ogladac skutki wlasnej glupoty ??? Nie potrafisz nie pchaj sie na afisz . Taka jest cena rzadow imbecyli . Przy czym katastrofy sa widowiskowe a np. w takiej sluzbie zdrowia ludzie sobie po cichu wymieraja i cisza ... Bo nie ma katastrofy ...
Ale sami sobie taki los zgotowaliscie ... Sytuacja jest rozwojowa i beda jeszcze wieksze ,,atarkacje''...

Katastrofa kolejowa w Szczekocinach, fot. PAP/Jacek Bednarczyk


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 13:06, 10 Mar 2012    Temat postu:

Absurd na kolei. Peron krótszy niż pociągiPeron na stacji w Mławie jest krótszy niż wjeżdżające na stacje pociągi pospieszne. Pasażerowie mogą więc mieć problem z wsiadaniem i wysiadaniem z niektórych wagonów - podąło Radio Dla Ciebie.

Taką informacją z mieszkańcami Wólki, na jednym z zebrań, podzielił się Janusz Dylewski, kolejarz z wieloletnim stażem. Powodem miała być długość peronów. Przed modernizacją peron w Wólce mierzył 400 metrów - po modernizacji będzie miał tylko 300 metrów. Radio dla Ciebie ma dla mławian dwie wiadomości: jedną dobrą i jedną złą. Jak twierdzą ci, którzy już je znają, trudno w obie uwierzyć. Pierwsza -dobra jest taka, że pociągi pospieszne jednak będą się zatrzymywać. Druga - ta zła jest taka, że jeśli ktoś znajdzie sobie wygodne miejsce w ostatnim wagonie, a skład będzie długi, to żeby wysiąść i nie połamać sobie przy tym nóg będzie musiał przejść bliżej czoła pociągu.

- Pasażerowie będą mieli udrękę. To nierzeczywiste wręcz, trudno w to uwierzyć - mówili poinformowani przez reporterkę RDC Agnieszkę Milewska mieszkańcy.

Jak powiedział Radiu Dla Ciebie Maciej Dutkiewicz z Centrum Realizacji Inwestycji PKP PLK, wszystkie budowane przez PLK perony na jakiejkolwiek linii kolejowej spełniają standardy zawarte w rozporządzeniu ministerialnym.

- W przypadku Mławy budujemy perony o długości 300 metrów i to jest standardowa długość peronu dla miejscowości tej wielkości. Nie ma przeszkód, żeby zgodnie z rozkładem, jeżeli przewoźnik to zaplanuje, zatrzymywały się tam pociągi jakiejkolwiek kategorii - uspokaja Maciej Dutkiewicz.

Janusz Dylewski uważa, że nie jest to takie proste.

- Wólka do tej pory miała perony o długości 400 metrów. Pociąg Monciak - Krupówki z Katowic do Gdyni tam się zatrzymywał. Teraz będzie to niemożliwe. Na przykład składy np. do Olsztyna, też nie będą się tam zatrzymywać, bo są długie więc nie pozwalają na to perony - tłumaczy Janusz Dylewski.

Jak zapewnia Małgorzata Sitkowska rzecznik PKP Intercity, pociągi TLK w kierunku Olsztyna i Gdyni nadal będą się zatrzymywały w Mławie.

- 300 metrów peronu to jest 11 - 12 wagonów. Pociągi TLK do Olsztyna i Gdyni mają od 7 do 10 wagonów. Jedyny wyjątek stanowi ekspres Monciak - Krupówki, który zestawiany jest w różne liczby wagonów - czasami nawet 15. Może być taka sytuacja, że 1 czy 2 wagony będą się zatrzymywały poza peronami. W takich sytuacjach drużyna konduktorska zabezpiecza ostatnie wagony i informuje, że opuszczenie pociągu odbywa się przez następne wagony, bliższe czoła lokomotywy - wyjaśnia Małgorzata Sitkowska.

Mieszkańcy Mławy są oburzeni. - Peron powinien być dłuższy - taki, żeby pociągi się na nim mieściły. To jest logiczne i nie wymaga komentarza - podkreślił jeden z nich.

>>>>

No i brawo Jasiu ! Coz za oszczednosc na inwestycji a pasazerom gimnastyka sie przyda !

Fot. Iza Procyk-Lewandowska/Onet.pl


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:03, 18 Mar 2012    Temat postu:

Wiceminister Massel: podział PKP na spółki poszedł za daleko

Podział polskiej kolei na spółki poszedł zbyt daleko, a relacje między przedsiębiorstwami mogą utrudniać sprawne prowadzenie inwestycji - uważa wiceminister transportu Andrzej Massel. Zaznaczył jednak, że powrót do stanu sprzed podziału jest niemożliwy.

Reforma z 2000 r., gdy podzielono państwowego monopolistę PKP na szereg spółek, była wzorowana na rozwiązaniach z innych krajów europejskich. Chodziło o to, by wydzielić ze struktur przedsiębiorstwa państwowego PKP infrastrukturę kolejową, która tak jak drogi miała być własnością państwa. Z pozostałych zasobów PKP miały powstać spółki przewozowe, podlegające regułom gry rynkowej. Wszystkie spółki miały być wyposażone w majątek potrzebny do prowadzenia działalności, a później sprywatyzowane. Dziś, ponad dekadę od tych zmian, spółki wciąż nie otrzymały całego niezbędnego majątku. Efekt jest taki, że często muszą dzierżawić go albo wynajmować od siebie nawzajem.


- Podziału kolei podczas reformy z 2000 r. nie można ocenić jako sukces. Prawdopodobnie poszło to za daleko. Nadmierne rozdrobnienie stało się dysfunkcjonalne - ocenił Massel w rozmowie z PAP. - Ale z całą pewnością nie ma już powrotu do jednego państwowego molocha. Pewnych zmian własnościowych nie da już się odkręcić, a poza tym byłoby to niezgodne z prawem Unii Europejskiej - dodał.

Wiceminister przyznał, że kolejowych spółek jest za dużo, a relacje między nimi często utrudniają prowadzenie inwestycji. Podał przykład inwestycji infrastrukturalnych - modernizacja linii kolejowej wymaga koordynacji prac przy torach, sieci trakcyjnej i urządzeniach informatycznych. Oznacza to konieczność współpracy przynajmniej trzech różnych spółek.

Massel odniósł się także do często krytykowanego w środowisku kolejowym usamorządowienia Przewozów Regionalnych. Chodzi o przekazanie udziałów spółki samorządom 16 województw w 2008 r. Tym samym spółka wyszła z Grupy PKP i stała się bezpośrednim konkurentem PKP Intercity, które pozostało w Grupie. Od tego czasu spółka notuje straty, ma mniej więcej 0,5 mld zł długów, a województwa zastanawiają się, jak ograniczyć koszty.

- Rozwiązanie, w którym spółka ma 16 właścicieli, jest rozwiązaniem niefunkcjonalnym i się nie sprawdza. Ale tu też nie ma możliwości powrotu do poprzedniego stanu, bo w praktyce oznaczałoby to renacjonalizację spółki - podsumował Massel. Pytany, jak można naprawić tę sytuację, odpowiedział: Można tylko wspomagać samorządy województw w przekształcaniu tego podmiotu tak, by był bardziej funkcjonalny.

Wiceminister powiedział, że sposobem na usprawnienie działania polskich kolei może być skonsolidowanie działalności związanej z infrastrukturą wokół PKP PLK i prywatyzacja części spółek, np. przewozowych. Na razie infrastruktura kolejowa jest rozbita: PKP PLK zarządzają siecią torów, PKP S.A. zajmują się dworcami, ale bez peronów i prowadzących na nie przejść, bo nimi zarządzają PKP PLK. Częścią zapleczy przeładunkowych zarządza PKP PLK, a częścią PKP Cargo, natomiast prąd do sieci trakcyjnej dostarcza PKP Energetyka.

- Te elementy kolei, które zawsze powinny być pod wpływem państwa i służyć różnym przewoźnikom powinny być skupione wokół PKP PLK, jako zarządcy infrastruktury - powiedział Massel. Wyjaśnił, że w związku z tym resort zdecydował o odejściu od koncepcji prywatyzacji PKP Energetyka w obecnej formie. PKP Energetyka była do tej pory wymieniana jako jedna z tych spółek Grupy, które dość szybko zostaną sprywatyzowane. Zdaniem wiceministra prywatyzacja firmy w obecnym kształcie "niesie wiele zagrożeń", więc nie będzie na razie prowadzona.

W 2010 r. zysk Grupy PKP wyniósł 45 mln zł. Najlepsze wyniki wśród spółek Grupy PKP osiągnęły w 2010 r. PKP S.A. - zysk netto ponad 194 mln zł, PKP Energetyka (131,6 mln zł) i PKP Cargo (mniej więcej 62 mln zł). Dużo gorsze wyniki miały np. PKP Intercity (136,2 mln zł straty) oraz PKP PLK (strata 443,8 mln zł). Wyniki Grupy za 2011 r. nie są jeszcze znane - swoje wyniki opublikowały tylko niektóre spółki, np. PKP Cargo za 2011 r. wypracowały 237,7 mln zł zysku netto, natomiast strata netto PKP Intercity za ubiegły rok wyniesie mniej więcej 27 mln zł.

Agata Kalińska

>>>>

Kolejna ,,wsaniala reforma'' . Po 89 przezylismy same takie koszmary . I mamy ruine . Wszystkie ,,wzorowane na zachodzie'' ...
Al cigale wybieracie tych kolesi co to robili znaczy chcecie wiecej . To bedzie ...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:47, 20 Mar 2012    Temat postu:

Im gorsze tory, tym więcej kosztują

Cie­ka­we jest zja­wi­sko, że im gor­szy jest stan in­fra­struk­tu­ry, tym więk­szy jest wzrost sta­wek do­stę­pu – ko­men­tu­je Ry­szard Wę­cła­wik, dy­rek­tor w Ze­spo­le Do­rad­ców Go­spo­dar­czych TOR od­no­sząc się pro­po­zy­cji sta­wek do­stę­pu do in­fra­struk­tu­ry ko­le­jo­wej za­pro­po­no­wa­nych przez PKP PLK na przy­szły roz­kład jazdy.

– Ru­szy­ła kon­sul­ta­cja pro­jek­tu sta­wek jed­nost­ko­wych opłat za do­stęp do in­fra­struk­tu­ry ko­le­jo­wej jakie chce po­bie­rać, w okre­sie obo­wią­zy­wa­nia roz­kła­du jazdy po­cią­gów 2012/2013, za­rząd­ca głów­nej kra­jo­wej in­fra­struk­tu­ry ko­le­jo­wej czyli PKP PLK S.A. Już po­bież­ne po­rów­na­nie wska­zu­je, że prze­woź­ni­cy nie roz­cza­ru­ją się po­zy­tyw­nie i staw­ki jak co roku rosną – za­uwa­ża eks­pert. – Swoją drogą jest to cie­ka­we zja­wi­sko, że im gor­szy jest stan in­fra­struk­tu­ry, tym więk­szy jest wzrost sta­wek do­stę­pu. Je­dy­nym wy­tłu­ma­cze­niem może być fakt, że dzia­ła tu prawo Ko­per­ni­ka, że aby nowy cen­nik za­stą­pił stary musi być od niego gor­szy – do­da­je. – Oczy­wi­ście zde­fi­nio­wa­nia wy­ma­ga po­ję­cie „gor­szy”, gdyż jest on na pewno lep­szy dla PLK-i. Jego kon­struk­cja ma za­bez­pie­czyć w pełni in­te­re­sy za­rząd­cy tak aby moż­li­we było nie tyle utrzy­ma­nie po­zio­mu płac ile „go­dzi­wy” ich wzrost i dla przy­zwo­ito­ści za­pi­sa­nie kwot ma­ją­cych ob­ra­zo­wać pla­no­wa­ny wzrost za­bie­gów utrzy­ma­nio­wych in­fra­struk­tu­ry. Nie ma się zresz­tą czemu dzi­wić, je­że­li PKP PLK jest spół­ką a jako taka po­win­na co naj­mniej nie przy­no­sić strat – wy­ja­śnia Ry­szard Wę­cła­wik.

– Jest on na pewno gor­szy dla prze­woź­ni­ków gdyż po­mi­mo nie­usta­wicz­nej po­mo­cy pań­stwa w po­sta­ci do­ta­cji – nadal ro­śnie i to znacz­nie w sto­sun­ku do obec­nie obo­wią­zu­ją­cych po­ziom sta­wek. Sto­sun­ko­wo nie­wiel­kie wzro­sty bo od 2,7% do 5% za­sto­so­wa­no w staw­kach za do­stęp do urzą­dzeń zwią­za­nych z ob­słu­gą po­cią­gów. Rów­nież w prze­dzia­le masy brut­to obej­mu­ją­cej po­cią­gi pa­sa­żer­skie (do 600 ton) wzro­sty te są mniej­sze od 9,5% do tylko 30%. Na­to­miast w czę­ści sto­so­wa­nej za­zwy­czaj dla po­cią­gów to­wa­ro­wych rosną od ok. 15% do ok. 12% dla po­cią­gów o dużym to­na­żu i wy­so­kiej ka­te­go­rii linii. Uzna­jąc, że wszel­kie ko­men­ta­rze są zbęd­ne jeśli pa­trzy się na ob­ra­zy, obok przed­sta­wia­my wy­kre­sy war­to­ści sta­wek jed­nost­ko­wych ko­lej­no od lat 2009/2010 oraz pla­no­wa­nych na rocz­ny roz­kład jazdy 2012/2013 spo­rzą­dzo­ne w opar­ciu o opu­bli­ko­wa­ny pro­jekt na stro­nie in­ter­ne­to­wej UTK – pisze dy­rek­tor w Ze­spo­le Do­rad­ców Go­spo­dar­czych TOR. Swój sprze­ciw wobec pod­wyż­kek sta­wek do­stę­pu do in­fra­struk­tu­ry ko­le­jo­wej, prze­wi­dzia­nych przez PKP PLK w cen­ni­ku na roz­kład jazdy 2012/2013 już za­de­kla­ro­wał naj­więk­szy prze­woź­nik to­wa­ro­wy w Pol­sce. Zda­niem PKP Cargo nowe staw­ki ozna­cza­ją aż 18-pro­cen­to­wy wzrost kosz­tów do­stę­pu do in­fra­struk­tu­ry, a dla po­cią­gów w ruchu roz­pro­szo­nym nawet o 40 proc.

>>>>

Wszystko logiczne ! Im wieki oszusci tym wiecej chca za swoje przestepcze ,,uslugi''...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:26, 25 Mar 2012    Temat postu:

Przewoźnicy: PLK proponuje za wysokie stawki opłat za dostęp do torów

Przewoźnicy kolejowi zwrócili się do prezesa Urzędu Transportu Kolejowego, by nie zatwierdzał proponowanych przez PKP PLK stawek opłaty za dostęp do infrastruktury. Zdaniem przewoźników są one za wysokie, szczególnie biorąc pod uwagę zły stan polskich torów.

-Chodzi o opłatę, którą przewoźnicy kolejowi płacą spółce PKP PLK, która zarządza większością linii kolejowych. Na początku marca spółka PKP PLK przedłożyła prezesowi Urzędu Transportu Kolejowego do zatwierdzenia projekt stawek, które mają obowiązywać od grudnia wraz z wprowadzeniem nowego rocznego rozkładu jazdy. W UTK trwa postępowanie, które ma zakończyć się wydaniem decyzji. Jeśli urząd stwierdzi, że stawki są niezgodnie z przepisami prawa, to ich nie zatwierdzi. Jak poinformował rzecznik UTK Alvin Gajadhur, na razie urząd zwrócił się do PKP PLK o uzupełnienie wniosku i czeka na komplet informacji.

Mimo to przewoźnicy kolejowi już zwrócili się do prezesa UTK, by projektu nie zatwierdzał. "Naszym zdaniem nie ma podstaw, by stawki za dostęp do infrastruktury były tak wysokie, jak proponuje PKP PLK" - powiedział prezes PKP Intercity Janusz Malinowski. Dodał, że gdyby stawki zaczęły obowiązywać w takim kształcie, jak proponuje zarządca infrastruktury, to koszty PKP Intercity znacznie by wzrosły. "Na niektórych liniach, np. Kraków-Przemyśl, Kraków-Katowice czy Warszawa-Białystok byłby to drastyczny wzrost" - powiedział.

Przypomniał, że na remontowanej od lat linii Warszawa-Gdynia przewoźnik zdecydował się na obniżki cen biletów, by zahamować odpływ pasażerów. Obecnie przejazd ze stolicy do Trójmiasta trwa mniej więcej siedem godzin. "Nie chcemy, by pasażerowie odzwyczaili się od kolei" - powiedział prezes.

Także przewoźnicy towarowi: CTL Logistics i DB Schenker Rail są przeciwni nowym stawkom. Członek zarządu i dyrektor operacyjny CTL Logistics Mariusz Mik poinformował PAP, że już teraz dostęp do infrastruktury to jedna trzecia kosztów ponoszonych przez przewoźnika, a dalszy wzrost stawek zmniejszy konkurencyjność transportu kolejowego w stosunku do transportu drogowego.

"Należy zaznaczyć, że stawki dostępu w Polsce należą już do najwyższych w Europie i kolejny wzrost jest niezrozumiały. (...) Pomimo jednych z najwyższych stawek dostępu do infrastruktury w Europie mamy jedną z najniższych średnich prędkości. Na to nakładają się liczne prace torowe znacznie ograniczające przepustowość" - zaznaczył Mik.

DB Schenker Rail zwraca uwagę, że proponowane nowe stawki są wielokrotnie wyższe niż w obecnie obowiązującym rozkładzie jazdy. "W ujęciu ogólnym wzrost zawiera się w przedziale od ok. 6 proc. do 60 proc. w zależności od kategorii linii kolejowej oraz masy brutto pociągu" - informowała w tym tygodniu spółka.

Rzecznik PKP PLK Krzysztof Łańcucki poinformował, że stawki za udostępnianie infrastruktury kolejowej są ustalane na podstawie ustawy o transporcie kolejowym i rozporządzenia ministra infrastruktury z lutego 2009 r. w sprawie warunków dostępu i korzystania z infrastruktury kolejowej.

"Przychody od przewoźników wraz z dofinansowaniem remontów i utrzymania infrastruktury powinny pokrywać uzasadnione koszty zarządcy infrastruktury obejmujące jej utrzymanie, prowadzenie ruchu kolejowego, amortyzację, inne uzasadnione koszty oraz koszty finansowe związane z obsługą kredytów zaciągniętych na rozwój i modernizację udostępnianej infrastruktury" - powiedział rzecznik.

Dodał, że w ubiegłym roku udało się zatrzymać pogarszanie się stanu infrastruktury kolejowej, mierzone różnicą między długością linii kolejowych, na których podniesiono prędkość jazdy pociągów i tych, na których prędkość została obniżona ze względu na stan techniczny. "Po raz pierwszy od wielu lat saldo to było dodatnie, tj. prędkość pociągów została zwiększona na odcinkach o większej łącznej długości niż te, na których została zmniejszona. Zaległości w remontach są jednak nadal bardzo wysokie" - powiedział.

Kolejarze szacują, że 29 proc. polskich linii kolejowych jest w niezadowalającym stanie technicznym i kwalifikuje się do kompleksowej naprawy.

>>>

Tak kolej ,,zreformowali'' ze tory to inna spolka niz pociagi . I kolesie od torow nic nie robia tylko pobieraja oplaty !!!Tak nam ,,kolej zreformowali''...
BYDLAKI !
Trybunal karny ds. reformatorow powinien sie zajac wszystkimi tym ,reformami'' po 89 roku ! Co za zbrodnie !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:45, 20 Kwi 2012    Temat postu:

Nowy prezes PKP dostanie miesięcznie 59 tysięcy zł brutto

Jak in­for­mu­je Radio ZET nowy pre­zes PKP ma za­ra­biać mie­sięcz­nie 59 ty­się­cy zło­tych brut­to. Z kolei dwóch po­zo­sta­łych człon­ków za­rzą­du otrzy­ma 40 ty­się­cy zło­tych brut­to.

Poza tym każdy z nich ma szan­se na rocz­ną pre­mię mak­sy­mal­nie do sze­ściu mie­sięcz­nych wy­na­gro­dzeń. Wszy­scy troje pod­pi­sa­li umowy na trzy lata. Kon­trakt prze­wi­du­je od­pra­wę w wy­so­ko­ści rocz­ne­go wy­na­gro­dze­nia. Na­zwi­sko no­we­go pre­ze­sa PKP SA po raz pierw­szy, już w stycz­niu, ujaw­nił "Rynek Ko­le­jo­wy". Jakub Kar­now­ski nie był dotąd zwią­za­ny z ko­le­ją. Jest dok­to­rem nauk eko­no­micz­nych, ab­sol­wen­tem war­szaw­skiej SGH oraz Uni­ver­si­ty of Min­ne­so­ta (USA), a także sty­pen­dy­stą The Mar­ga­ret That­cher Fo­un­da­tion w Lon­don Scho­ol of Eco­no­mics.

W la­tach 2003 - 2008 pra­co­wał w Gru­pie Banku Świa­to­we­go w Wa­szyng­to­nie jako za­stęp­ca dy­rek­to­ra wy­ko­naw­cze­go - czło­nek Rady Dy­rek­to­rów Wy­ko­naw­czych. W 2002 wy­grał otwar­ty kon­kurs na dy­rek­to­ra De­par­ta­men­tu Za­gra­nicz­ne­go NBP, gdzie pra­co­wał do 2003 roku. 28 paź­dzier­ni­ka 2008 r. po­wo­ła­ny przez radę nad­zor­czą na sta­no­wi­sko pre­ze­sa za­rzą­du PKO TFI i sta­no­wi­sko to zaj­mu­je do dzi­siaj. Re­zy­gna­cję z tego sta­no­wi­ska zło­żył w kwiet­niu tego roku.

>>>>

Brawo ! Dochody prezesow dzwignia PKP i gospodarki ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:02, 23 Kwi 2012    Temat postu:

Tragedia była o krok? Pociąg znów jechał po złym torze

Do spo­re­go za­mie­sza­nia do­szło dziś na sta­cji ko­le­jo­wej Opole Za­chod­nie. Po­ciąg pa­sa­żer­ski re­la­cji Opole - Wro­cław zo­stał skie­ro­wa­ny na zły tor. Ma­szy­ni­sta za­trzy­mał skład, gdy tylko spo­strzegł po­mył­kę. Przez go­dzi­nę ruch w kie­run­ku Wro­cła­wia był cał­ko­wi­cie za­blo­ko­wa­ny - in­for­mu­je TVN24.

Nie wia­do­mo, co było przy­czy­ną po­mył­ki. Ma­szy­ni­sta za­trzy­mał po­ciąg, gdy zo­rien­to­wał się, że skład jest na nie­wła­ści­wym torze. Teraz spra­wę zbada spe­cjal­na ko­mi­sja. Wszyst­kie dzia­ła­nia, za­rów­no ma­szy­ni­sty jak i dy­żur­ne­go ruchu są za­pi­sa­ne w sys­te­mie i zo­sta­ną teraz prze­ana­li­zo­wa­ne. Wia­do­mo, że obaj byli trzeź­wi. Jak po­da­ła TVN24 mógł za­wi­nić sprzęt albo czło­wiek. Ruch na tra­sie w kie­run­ku Wro­cła­wia był za­blo­ko­wa­ny przez ponad go­dzi­nę. Po­ciąg pa­sa­żer­ski trze­ba było wy­co­fać i usta­wić na wła­ści­wym torze. Ni­ko­mu z pa­sa­że­rów nic się nie stało.

Z nie­ofi­cjal­nych in­for­ma­cji po­da­nych przez Radio Opole wy­ni­ka, że błąd mógł po­peł­nić dy­żur­ny ruchu, który pu­ścił po­ciąg na inną linię niż prze­wi­dy­wał roz­kład.

>>>>

A na kolei bez zmian ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 85703
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:48, 27 Kwi 2012    Temat postu:

Afera korupcyjna w PKP, oskarżeni nadal pracują na kierowniczych stanowiskach.

55 350 zł łapówki należy wręczyć przedstawicielowi państwowej spółki, aby otrzymać zlecenie na dostawę sprzętu wartego ponad 3 mln złotych. O przyjęcie takiej właśnie kwoty w zamian za sfinalizowanie niekorzystnej dla spółki umowy oskarżeni są Tomasz R., zastępca dyrektora Biura Informatyki PKP Polskie Linie Kolejowe oraz Katarzyna I., naczelnik Wydziału Wsparcia Użytkownika PKP PLK. Zarzut wręczenia korzyści majątkowej usłyszał również Maciej M., wiceprezydent polskiego oddziału jednej z międzynarodowych firm informatycznych. Cała trójka została zatrzymana przez Centralne Biuro Antykorupcyjne 18 kwietnia. Zostali zwolnieni po przedstawieniu zarzutów przez prokuraturę i... nadal pracują na swoich stanowiskach.

Tomasza R. i Katarzynę I. łączy bliska znajomość, która umożliwiła Katarzynie I. szybki awans - twierdzą osoby znające sytuację w spółce. W praktyce oskarżona pełniła m.in. funkcję osobistej asystentki Tomasza R. Znajomość miała ułatwić oskarżonym organizację korupcyjnego przedsięwzięcia.

Ze względu na dobro śledztwa, prowadząca postępowanie w tej sprawie Prokuratura Rejonowa Katowice-Północ nie chce ujawnić, której inwestycji dotyczą zarzuty korupcyjne. CBA w oficjalnym komunikacie podaje tylko, że zatrzymania miały związek z inwestycją realizowaną na Śląsku w latach 2010-2011. Nieoficjalnie dowiadujemy się z innego źródła, że sprawa dotyczy budowy serwerowni oraz zaplecza technicznego w Sosnowcu, przy ulicy 3 Maja 16a. Centrum Administracji Sieci należące do PKP PLK miało zostać przeniesione z budynku znajdującego się w Katowicach, przy ulicy Roździeńskiego 1, właśnie do Sosnowca. Nowy budynek musiał zostać zmodernizowany i odpowiednio wyposażony, m.in. w infrastrukturę elektryczną, sieciową, agregat, kontrolę dostępu, zabezpieczenia przeciwpożarowe i serwery. W konsekwencji w realizację inwestycji trzeba było zaangażować wielu podwykonawców. Jak się okazuje, tak skomplikowane zamówienie to świetna okazja, aby ustawić przetarg.

- Przetarg był tak sprytnie przygotowany, że pozwalał, w przypadku serwerowni, wybrać kilku producentów i tutaj doszło do złamania prawa za korzyść majątkową - mówi nam znająca sprawę osoba, prosząca o zachowanie anonimowości, pozwala napisać tylko, że pracuje w Warszawie. Według naszej informatorki, możliwość wyboru dowolnego dostawcy serwerów wykorzystano, aby wybrać najdroższą firmę na rynku. Wykonawcą inwestycji nie były jednak zatrudniające Tomasza R. i Katarzynę I. PKP PLK, ale PKP Energetyka. To ta spółka miała wybrać dostawcę wskazanego przez Tomasza R.

Wersję tę potwierdza prokuratura prowadząca postępowanie w sprawie korupcji przy tej inwestycji. Wskazują na to zarzuty przedstawione Tomaszowi R. Jak informuje prokurator Paweł Marcinkiewicz, jest to "przyjęcie korzyści majątkowej w kwocie 55 350 zł od przedstawiciela firmy informatycznej w zamian za doprowadzenie do zawarcia przez PKP Energetyka umowy z tą firmą na inwestycję informatyczną (wspólnie i w porozumieniu z Katarzyną I.)".

Gdzie zginęło 100 tys. zł?

Jak twierdzi nasza informatorka, korupcyjne przedsięwzięcie miało rozpocząć się z inicjatywy Tomasza R., który obiecał przedstawicielowi prywatnej firmy "załatwienie" zamówienia w zamian za łapówkę, Katarzyna I. miała z kolei odebrać pieniądze od przedstawiciela firmy informatycznej.

Nie wiadomo, jakich argumentów miał użyć Tomasz R., aby przekonać pracowników PKP Energetyka do wyboru wskazanego przez siebie dostawcy, jak zaznaczają nasi rozmówcy - najdroższej firmy na rynku. Czy w korupcję był zaangażowany ktoś jeszcze? Prokuratura nie chce tego zdradzić, nie wyklucza jednak postawienia kolejnych zarzutów. Według naszych informacji, kwota łapówki to nie wymieniane przez prokuraturę 55 350 zł, ale około 150 tys. zł. - Nie wykluczamy kolejnych zarzutów, chociaż na tym etapie śledztwa prokurator nie ma takich planów, mogą się jednak pojawić inne wątki w trakcie dalszych czynności - informuje prokurator Paweł Marcinkiewicz z Prokuratury Rejonowej Katowice-Północ.

Osoby znające sprawę spodziewają się przedstawienia oskarżonym zarzutów za inne przestępstwa lub postawienia przed sądem kolejnych osób. - Pan R. wielokrotnie naraził spółkę na straty finansowe, prowadząc inwestycje oraz ustawiając przetargi od roku 2006 do dziś - twierdzi jeden z naszych rozmówców. Dodaje, że o korupcji w PKP PLK wiedzieli jego najbliżsi współpracownicy, a także przedstawiciele firm z branży. - Firmy informatyczne zainteresowane współpracą z PKP organizują różne imprezy oraz spotkania integracyjne. Pan R. i pani I. przyjmują korzyści majątkowe w różnej formie - telefony komórkowe, notebooki, wyjazdy zagraniczne o znacznej wartości - zdradza nasz rozmówca. Czy te oskarżenia są trafne?

Udało nam się skontaktować z pracownikami PKP PLK, którzy mogą mieć wiedzę o sprawie, w tym z najbliższymi współpracownikami Tomasza R. Większość już na wstępie deklaruje, że nie chcą rozmawiać o temacie korupcji. Jeden z pracowników zgadza się na krótką rozmowę, nie chce jednak odpowiedzieć na żadne z pytań. Nie chce również potwierdzić, ani zaprzeczyć przedstawianym informacjom. Na koniec stwierdza, że posiada minimalną wiedzę o sprawie. Inny z rozmówców odsyła do swoich przełożonych, jednym z nich jest Tomasz R.

Wpadli przez hotel?

Według wersji zdarzeń przedstawionej przez naszą informatorkę, Tomasz R. i Katarzyna I. wpadli przez wliczony w koszt inwestycji kilkudniowy pobyt w hotelu w górach. Razem z nimi w wyjeździe miało również uczestniczyć kilkunastu pracowników z jednostki organizacyjnej, którą kieruje Tomasz R. Wyjazd mógł być dla nich formą nagrody, ale jednocześnie zaangażowaniem w sprawę, o której w firmie lepiej było milczeć. Jednak prawdopodobnie właśnie ten wyjazd zwrócił zbyt dużą uwagę, w konsekwencji sprawą zainteresowali się funkcjonariusze CBA.

Jak twierdzi nasza informatorka, we wrześniu 2011 roku w Biurze Informatyki PKP PLK w Sosnowcu pojawiają się agenci CBA, zajmują dokumentację przetargu, komputery i laptopy. - Pan R. w obawie przed utratą pracy nie informuje przełożonych o wizycie funkcjonariuszy. Gdy prezes dowiaduje się o tym z oficjalnej informacji od CBA, Tomasz R. i Katarzyna I. przedstawiają zwolnienia lekarskie i wracają do pracy dopiero po pół roku - twierdzi nasza informatorka. CBA nie chce komentować tej informacji, odsyła nas do prokuratury, to samo słyszymy od rzecznika PKP PLK. Prokuratorzy z kolei nie chcą odpowiadać na niektóre pytania ze względu na dobro śledztwa. Udaje nam się potwierdzić w dwóch niezależnych źródłach, że oskarżeni rzeczywiście przebywali na zwolnieniach lekarskich. Potwierdzamy również, że Tomasz R. i Katarzyna I., mimo przedstawionych zarzutów, nadal pełnią swoje funkcje w PKP PLK.

Tomaszowi R. i Katarzynie I. przedstawiono zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w kwocie 55 350 zł od przedstawiciela firmy informatycznej w zamian za doprowadzenie do zawarcia przez PKP Energetyka umowy z tą firmą na inwestycję informatyczną. Katarzyna I. usłyszała ponadto zarzuty: oszustwa i pomocnictwa w poświadczeniu nieprawdy w dokumentach w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, pomocnictwa w wystawianiu nierzetelnych faktur oraz podstępnego wyłudzenia poświadczenia nieprawdy na czterech fakturach. Maciej M. jest oskarżony o wręczenie korzyści majątkowej w kwocie 55 350 zł w zamian za doprowadzenie do zawarcia przez PKP Energetyka umowy z reprezentowaną przez niego firmą na inwestycję informatyczną połączone z przywłaszczeniem powierzonego mu mienia.

Marcin Bartnicki,

>>>>

Pracuaj nadal bo to wybitni fachowcy . O co chodzi ???


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Następny
Strona 2 z 12

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy