Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Rozwalanie firm ...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:25, 10 Wrz 2012    Temat postu:

Kto się upasł na bankructwach?

Polacy wyciągnęli wnioski z upadków biur. Omijają nieznanych touroperatorów, zyskują ci wiarygodni - informuje "Rzeczpospolita".

Fala bankructw biur podróży, jaka ostatnio przetoczyła się przez Polskę, nie zaszkodziła branży turystycznej. Szacuje się, że w tym roku sprzedaż zagranicznych wycieczek wzrośnie o 12-15 proc. w porównaniu z 2011 r.

Najwięcej zyskają liderzy rynku, przejmując dotychczasowych i potencjalnych klientów niewypłacalnych biur. Przechodzą do nich także osoby, które nie chcą już ryzykować kupowania wyjazdów podejrzanie tanich w mało znanych firmach.

Według Andrzeja Betleja eksperta branży turystycznej, liderzy rynku wycieczek, jak Itaka czy Rainbow Tours, mogą w sumie zwiększyć sprzedaż nawet o przeszło 20 proc.

- Możemy zakładać, że w 2012 roku wartość rynku zorganizowanej turystyki wyjazdowej sięgnie nawet 5 mld złotych - mówi Jan Korsak, były prezes Polskiej Izby Turystyki.

>>>>

ta to wyglada . Teraz ludzie beda omijac male fiirmy i urosna giganci jakby i tak mieli malo kasy . Przez paru dziadow mnostwo firm padnie i bedzie bezrobocie ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:00, 10 Wrz 2012    Temat postu:

Upodleni przez państwo

Stracili firmy, których renomę budowali przez lata, mnóstwo pieniędzy, dobre imię, godność i zdrowie, a wszystko przez bezpodstawne działania organów państwa. Od lat próbują oczyścić się z zarzutów i stanąć na nogi. Mimo wielu głośnych spraw w Polsce nadal można znaleźć przypadki upodlenia przedsiębiorcy przez państwo. Co więcej takich przykładów nie jest mało.

– Jestem bankrutem. To fakt, którego nic już nie zmieni. Jestem zrujnowany ekonomicznie - to może mi się uda kiedyś zmienić? Nie jestem natomiast przestępcą i elementarna uczciwość nakazuje tym, którzy doprowadzili do ogłoszenia tego niesprawiedliwego wyroku, aby wyrok ten wymazać... Chodzi mi tylko o uniewinnienie z tego niesłusznie narzuconego stygmatu Żadnej zemsty, żadnego polowania na odszkodowanie... po prostu uwolnijcie mnie proszę od skutków własnych błędów! Tylko tyle, a dla mnie aż tyle… – pisze na swoim blogu Marcin Kołodziejczyk, który 2002 roku, w wyniku niesłusznych decyzji urzędu skarbowego został zmuszony do zamknięcia swojej firmy. – Czuję sie oszukany i zawiedziony – mówi Mieczysław Kodź, któremu urzędnicy zamknęli biznes. Jerzy Książek, Krzysztof Stańko, Marek Kubala, Janusz Ratomski i pozostali założyciele ruchu społecznego NIEPOKONANI 2012. Różne historie, jeden mianownik: organy państwa w sposób bezpodstawny doprowadziły do upadku ich firm. Latami w sądach dochodzą swoich praw. Wygrywają, ale nadal mają związane ręce. Żaden urzędnik nie chce przyznać się do swoich błędów, a żadna instytucja państwowa, przyznać się do pomyłki.

Przedsiębiorca vs urząd

– Czy wysoki rangą urzędnik Rzeczypospolitej Polskiej może „tworzyć” prawo lub dowolnie je naginać do swoich/urzędu potrzeb? Moje doświadczenie mówi: Może. Czy kraj, będący członkiem Unii Europejskiej, może ignorować przyjęte przez Rzeczpospolitą Polską międzynarodowe konwencje i wybiórczo stosować przyjęte w nich rozwiązania prawne? Może, pod warunkiem, że tym krajem jest Rzeczpospolita Polska – takie smutne wnioski po wieloletniej walce z urzędami wysnuł Janusz Ratomski, właściciel firmy Irene. – Prowadzę działalność polegającą na wdrażaniu nowych, innowacyjnych rozwiązań w obszarze zastosowań gazu płynnego (LPG) i sprężonego ziemnego (CNG) do zasilania pojazdów samochodowych. Do niedawna dawałem zatrudnienie ok. 200 miejscowym pracownikom – mówi.

Do niedawna, bo odkąd zaczęły się problemy firmy, zatrudnienie w niej znacznie spadło. W 2009 roku doniesiono do Transportowego Dozoru Technicznego (TDT), że trzy zbiorniki wyprodukowane przez firmę Irene są nieszczelne. Urzędnicy skontrolowali zbiorniki i potwierdzili donos. Nie przedstawili jednak żadnych dokumentów udowadniających wadliwość produktów. Janusz Ratomski otrzymał jedynie faks z decyzją o zawieszeniu uprawnień firmie.

– Gdyby nawet uznać, że trzy zbiorniki wyprodukowane przez moją firmę znalezione w Białymstoku były rzeczywiście nieszczelne w sensie nieszczelności wynikających z wad produkcyjnych, to nadal należy zadać elementarne pytanie: Dlaczego zakład montujący nie reklamował tych zbiorników u producenta i nie powiadomił producenta o tym fakcie? Wadliwość 3 sztuk zbiorników i to niezamontowanych, przy produkcji rzędu tylko 100 tysięcy zbiorników rocznie daje rewelacyjnie niską wadliwość 0,003%!!! – zauważa. Ratomski swoich praw dochodzi w sądzie. Obecnie czeka na wyrok NSA. – Straciłem już ponad dwa lata na bezowocne i kosztowne dla mnie, dla mojej firmy, a przede wszystkim dla moich pracowników szamotanie się z bezprawiem uprawianym przez przedstawicieli instytucji państwa i nie widać końca… Ten czas stracony dla firmy ma dla niej porażające znaczenie. Tego nigdy nie da się odrobić! – mówi. – Czy takie sprawy można dość szybko i w miarę bezproblemowo wygrać?! Otóż częściowo tak. Przenieść produkcję do innego kraju Unii lub poza nią, zostać obywatelem innego państwa i uciec od niekompetencji urzędniczej oraz bezwładu i niewydolności sądowej naszego państwa – podsumowuje.

Pomylili cygaro z tytoniem

Jerzy Książek, właściciel firmy Kent-Pak, producenta opakowań kartonowych, od 2010 roku walczy o swoje prawa w sądzie. Mimo dwóch wygranych spraw, jego sytuacja nadal pozostaje nierozwiązana. Został zmuszony do zawieszenia działalności firmy, wciąż nachodzi go komornik. A wszystko zaczęło się w 2009 roku, kiedy Kent-Pak zajął się sprowadzaniem do polski czeskich cygar. Interes początkowo szedł bardzo dobrze, do czasu… W 2010 roku celnicy uznali, że sprzedawane przez firmę Jerzego Książka cygara wcale cygarami nie są. Uznano, że jest to tytoń do palenia i domagano się od firmy zapłaty 13 mln zł podatku akcyzowego za sprowadzany towar. Na nic zdały się przedkładane dokumenty, potwierdzające, że to, czym handluje, to cygara. – We wrześniu 2009 roku rozpocząłem wewnątrz wspólnotowe nabycie towaru akcyzowego pt. cygaro Czeska Kusovka. Wcześniej oczywiście zaopatrzyłem się w potrzebne dokumenty. Niestety nie przeszkodziło to Naczelnikowi UC w Bielsku-Białej na wydanie decyzji, iż jest to tytoń do palenia, a nie cygaro – opowiada Jerzy Książek. – Od stycznia 2011 roku firma przestała działać z powodu naliczonego podatku akcyzowego w kwocie ok. 11,5 mln zł plus odsetki oraz z powodu blokady rachunków bankowych mojej firmy. Czekam na terminy spraw przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Gliwicach i żyję ciągłym dręczeniem ze strony komornika. Kiedy tylko sprawa zakończy się pozytywnie złożę pozew o zadośćuczynienie i później o odszkodowanie za poniesione straty – dodaje.

Odzyskać dobre imię

– Big Blue już nie ma i nie powróci. Mój honor jest zbrukany, ale ciągle mam nadzieję, że się oczyszczę z tych absurdalnych wyroków – tak swoją opowieść rozpoczyna Marcin Kołodziejczyk. W 1995 roku wraz z Pawłem Michalskim założyli w Jeleniej Górze biuro turystyczne Big Blue. Najpierw w ofercie pojawiły się wycieczki autokarowe do Włoch i imprezy narciarskie we Francji, z czasem oferta poszerzyła się o nowe kierunki: Grecję, Cypr, Portugalię, Kretę, Egipt. Z usług jeleniogórskiego biura zaczęło korzystać coraz więcej klientów, a co za tym idzie, obroty firmy poszły w górę. Działalnością Big Blue zainteresował się fiskus. W 2001 roku dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej wydał decyzję, że biuro prawidłowo nalicza stawki VAT. Rok później zmienił zdanie. Stwierdzono, że firma niezgodnie z prawem stosuje 0-procentową stawkę VAT na międzynarodowe przeloty czarterowe. Na firmę nałożono karę w wysokości 8 mln zł! – Przeprowadzone kontrole przez UKS nie stwierdziły najmniejszych nawet nieprawidłowości w naliczaniu i odprowadzaniu podatku od towarów i usług. Pozytywne wyniki finansowe firmy, a także korzystny wynik powyższych kontroli, skłoniły zarząd spółki do podjęcia decyzji o zwiększeniu zasięgu działalności w zakresie świadczonych usług turystycznych. Gdy w 2002 roku firma uzyskała przychody w wysokości 100 milionów złotych, obsługując 60 tysięcy turystów, UKS ponowił kontrolę i unieważnił wyrażone przez siebie przed rokiem orzeczenia pokontrolne. W następstwie wydano 12 decyzji obciążających spółkę nowo naliczonym podatkiem VAT o zwiększonym wymiarze, doliczając jednocześnie sankcje i odsetki. Decyzje te zapoczątkowały procesu upadku firmy – mówi Marcin Kołodziejczyk.

Czytaj dalej: herbaciany interes

Herbaciany interes

Ten sam urząd skarbowy i ci sami urzędnicy, którzy zrujnowali Big Blue, utopili również firmę Mieczysława Kodzia. Problemy jeleniogórskiego przedsiębiorstwa Kordex zajmującego się eksportem towarów wysoko przetworzonych rozpoczęły się w 2001 roku. – Pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej dokonali kontroli spółki, która trwała 3 miesiące. Kolejna kontrola przybyła 8 miesięcy później i trwała już pół roku od czerwca do 31 grudnia 2002 roku. Kontrolujących liczebnie było więcej od załogi firmy – mówi Mieczysław Kodź.

Urzędnicy niczego podejrzanego w dokumentacji firmy nie znaleźli, ani pod kątem płaconych podatków, ani innych rozliczeń. Natomiast ich podejrzenia wzbudziły marże nakładane na sprowadzaną przez Kordex herbatę. Urzędnicy nie mogli zrozumieć, jak firma na specjalistyczne urządzenia może nakładać wysoką marżę i zarabiać na tym dużo, a na eksportowaną herbatą nakładać niską marżę i zarabiać mało. – Koronnym argumentem była niska marża, skądinąd błędnie wyliczona przez kontrolujących inspektorów na 1.08 proc., podczas, gdy w rzeczywistości wynosiła ona 5,7 proc. Umiejętność tego typu wyliczania mają dzieci w klasie piątej, czym nie wykazali się urzędnicy dwóch instancji kontrolnych. Na pytanie, jakie wg urzędników marże powinna uzyskiwać firma, aby zadowolić kontrolujących, nie potrafiono odpowiedzieć – mówi Mieczysław Kodź. Spółce zajęto konto, pozostawiając na nim jedynie 90 zł, prezesa ukarano grzywną. Po 2.5 roku firma sprawę wygrała, ale bezpowrotnie utraciła rynki zbytu, ludzie stracili pracę. – Najgorsze jest jednak to, że za swoje decyzje nie opowiada żaden urzędnik. Żaden z nich nie został pociągnięty do odpowiedzialności – dodaje Kodź.

Polska rzeczywistość

Takich historii w Polsce jest zaskakująco dużo, o czym mogli przekonać się założyciele stowarzyszenia NIEPOKONANI 2012, zrzeszającego ludzi pokrzywdzonych przez organy państwa, które w sposób bezpodstawny doprowadziły do upadku ich firm. Zwarli szyki i razem szukają sprawiedliwości. Pomaga im w tym kancelaria Ślązak, Zapior i Wspólnicy. – Mój telefon jest gorący, a skrzynka przepełniona – mówi Mariusz Orliński, adwokat z kancelarii z SZiP. – Skala bezprawności, z jaką się spotykamy jest porażająca. Tygodniowo analizujemy po kilka dużych spraw i podejmujemy decyzję, co dalej robić. W większości spraw organy grają na zwłokę, co czasem prowadzi do przedawnienia, czasem co gorsza do śmierci stron – dodaje. Słuchając historii NIEPOKONANYCH, traci się wiarę w państwo. Traci się chęć robienia czegokolwiek i dochodzi do smutnych wniosków. Nie ma powodów, by się starać, dawać miejsca pracy tysiącom osób, płacić podatki, skoro jedna bezpodstawna i błędna decyzja urzędnicza może przekreślić coś, co budowało się przez lata, w co włożyło się nie tylko wszystkie oszczędności, ale przede wszystkim serce. – Wniosek jest jeden - na takie Państwo, w tym wydaniu nie można i nie należy pracować, bowiem człowiek zaradny, racjonalny, wypracowujący podatki nie jest partnerem, lecz wyrobnikiem niemile widzianym i podejrzanym na każdym kroku – mówi Mieczysław Kodź. – Małe firmy są ofiarami działań urzędników, często prokuratury i wypaczonych sądów, a to wszystko prowadzi do zubożenia obywateli i państwa, nie rokuje przyszłości kolejnemu pokoleniu – dodaje.

>>>>

Niestety oszusci tworza piramidy a w tym czasie innych ktorzy naprawde wytwarzaja gnoja ! Ale co tam to . Skoro procesy maja babcie o ,,nielegalne zbieranie galezi w lesie'' skoro gonia kobiety handlujace kwiatami z chodnikow ... Zawsze slabefo gnebia gdy sa przy wladzy nikczemnicy ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:04, 10 Wrz 2012    Temat postu:

Fiskus może prowadzić sprawy miesiącami

Wydanie decyzji, w zależności od rodzaju rozpatrywanej sprawy, powinno zająć urzędnikom od jednego do trzech miesięcy. W wielu przypadkach jednak postępowania podatkowe toczą się miesiącami, a nawet latami. Ponaglenia rzadko uznawane są za uzasadnione. Mimo to Minister Finansów uważa, że prawo podatników do szybkiego załatwienia ich spraw jest wystarczająco chronione.

Sprawy podatkowe muszą być rozstrzygane możliwie szybko i sprawnie. Przypadki niebudzące wątpliwości urząd skarbowy powinien załatwiać niezwłocznie. Chodzi o sprawy, których analiza opiera się na materiałach przedstawionych przez podatnika wraz z wnioskiem o wszczęcie postępowania podatkowego lub faktach powszechnie znanych i dowodach dostępnych organowi podatkowemu z urzędu. Sprawę wymagającą przeprowadzenia postępowania dowodowego urząd skarbowy powinien natomiast wyjaśnić właściwie w ciągu miesiąca. Dłużej, bo do 2 miesięcy, mogą toczyć się sprawy szczególnie skomplikowane, np. ze względu na liczbę i charakter dowodów, jakie trzeba zebrać.

Odwołania od decyzji wydawanych przez urzędy skarbowe powinny być natomiast rozpatrywane w ciągu 2 miesięcy od ich wpływu do izby skarbowej. Termin ten może wydłużyć się z powodu rozprawy. Na załatwienie sprawy, w której przeprowadzono rozprawę lub podatnik złożył wniosek o jej przeprowadzenie, są 3 miesiące.

W praktyce postępowania podatkowe toczą się miesiącami, a w skrajnych przypadkach - latami. Dzieje się tak przede wszystkim w sprawach, które wymagają współpracy z organami ścigania, uzyskania opinii biegłych, ustalenia podstawy opodatkowania w drodze oszacowania. Przekroczenie terminu załatwienia sprawy nie pozbawia organu podatkowego prawa do wydania decyzji. Powinien jedynie poinformować podatnika o każdym przypadku niezałatwienia sprawy w terminie - także wtedy, gdy doszło do tego z przyczyn od niego niezależnych. Musi podać powody opóźnienia i wyznaczyć nowy termin załatwienia sprawy.

Ponaglenie i skarga

To, co podatnik może zrobić w takiej sytuacji, to wnieść ponaglenie na niezałatwienie sprawy w terminie ustawowym lub nowym. Ponaglenie dotyczące opieszałego działania urzędu skarbowego rozpatruje dyrektor izby skarbowej, a izby skarbowej - Minister Finansów. Jeżeli okaże się ono uzasadnione, zostanie wyznaczony dodatkowy termin załatwienia sprawy. Zarządza się poza tym wyjaśnienie przyczyn opóźnienia oraz ustalenie osób za to odpowiedzialnych. W razie potrzeby podejmowane są także środki zapobiegające naruszaniu terminów załatwiania spraw w przyszłości. Organ rozpatrujący ponaglenie stwierdza ponadto, czy niezałatwienie sprawy w terminie miało miejsce z rażącym naruszeniem prawa.

Trudno jednak przekonać fiskusa do swoich racji i pozytywnego załatwienia ponaglenia. Statystyki są dla podatników niekorzystne. W tym roku Minister Finansów otrzymał 70 ponagleń w sprawie bezczynności izb skarbowych. Z rozpatrzonych 66 żadne nie zostało uznane za uzasadnione.

Podatnicy, chcąc walczyć z opieszałością urzędników skarbowych, są zmuszeni występować do sądów administracyjnych. Sąd, uwzględniając skargę na bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowania, zobowiązuje organ podatkowy do wydania rozstrzygnięcia w określonym terminie. Jeżeli nadal nie będzie się z tym spieszył, podatnik może domagać się wymierzenia mu grzywny. W tym roku może ona wynieść do 29.746,90 zł. Ten, kto poniósł szkodę wskutek niewykonania orzeczenia sądu, może ponadto dochodzić od organu podatkowego odszkodowania.

Sprawa odsetek

Plusem jest to, że podatnicy nie zapłacą z własnej kieszeni za opieszałość urzędników skarbowych. Zwłoka w załatwieniu sprawy powoduje zmniejszenie odsetek od zaległości podatkowych.

W przypadku opieszałości urzędu skarbowego przerwa w ich naliczaniu następuje, jeżeli decyzja nie zostanie doręczona adresatowi w ciągu 3 miesięcy od wszczęcia postępowania. Odsetki nie są pobierane za okres od dnia wszczęcia postępowania do dnia doręczenia decyzji. Podobnie jest w sprawach odwoławczych. Podatnik "zaoszczędzi" na odsetkach, jeżeli izba skarbowa nie wyda decyzji w przewidzianym terminie, czyli 2 albo 3 miesięcy od otrzymania odwołania. Nie płaci się ich za okres od dnia następnego po upływie tego terminu do dnia doręczenia decyzji.

Jest jednak jedno "ale". Odsetki trzeba zapłacić, mimo nierozpatrzenia sprawy w terminie, jeżeli organ podatkowy nie odpowiada za opóźnienie. Tak jest w przypadku, gdy zwłoka powstała z winy podatnika lub jego przedstawiciela albo z przyczyn niezależnych od urzędników.

Gazeta Podatkowa nr 73 (905) z dn. 2012.09.10,

Autor: Małgorzata Żujewska

>>>>

Dal firm moze to oznaczac koniec ... Ale pamietjmy ze zaden fiskus nie zniszczy nawet 1 % tyle co RPP . To sa ludobojcy !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:10, 10 Wrz 2012    Temat postu:

Małe stacje biją na alarm

Niezależni operatorzy oskarżają petrokoncerny o próbę pozbycia się konkurencji - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"

Przed właścicielami niemal trzech tysięcy małych, prywatnych stacji benzynowych stoi widmo bankructwa - alarmuje Stowarzyszenie Niezależnych Operatorów Stacji Paliw. Wszystko za sprawą nieuczciwych - zdaniem organizacji - praktyk rodzimych koncernów paliwowych.

Jak tłumaczy "Dziennikowi Gazecie Prawnej" prezes SNOSP Marek Pietrzak, Orlen i Lotos regularnie zamrażają ceny surowca na swoich stacjach przy jednoczesnej podwyżce cen hurtowych.

- Kupujemy paliwo drożej, niż koncerny sprzedają je w detalu - mówi.

Więcej w "Dzienniku Gazecie Prawnej"

>>>>

Takie bandyckie zagrywki to sataly element ekonomii . Trzeba z tym walczyc bo monopol to po prostu zbojectwo...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:12, 10 Wrz 2012    Temat postu:

W 2013 roku fiskus ma być jeszcze ostrzejszy

W przyszłym roku w budżecie może zabraknąć nawet 5 mld złotych. To efekt przeszacowania wpływów z podatków dochodowych i VAT - ostrzega "Dziennik Gazeta Prawna"

Jak dodaje dziennik, rząd w związku z tym postawił przed fiskusem ambitne zadanie. Ma zwiekszyć wpływy podatkowe mimo słabnącej koniunktury. Z PIT ma pozyskać w przyszłym roku aż 42,9 mld zł, o 6 proc. więcej niż w bieżącym roku. Wpływy z CIT mają sięgnąć 29,6 mld zł (11 proc. więcej).

Z VAT budżet ma dostać 126 mld zł (wzrost o 4 proc.) - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"

>>>>

To oczywiste . W wyniku schlodzenia budzet zacznie sie walic i wtedy Vincent rozkaze urzedom NA GWAŁT zdobyc dodatkowe wplywy . NO to bedzie GWALT ! Beda nakladane kary domiary - firmy beda bankrutowane . Pojda na rympal . Tak jest gdy rzadza psychopaci . Zniszcza gospodarke a pozniej chca podatkow ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:54, 25 Wrz 2012    Temat postu:

Zaginione pół miliarda

Pozorując zyski, Amber Gold płacił od nich podatki. Teraz fiskus musi oddać spółce w upadłości 11 mln zł - donosi "Gazeta Wyborcza".

Liczba oszukanych przez Amber Gold klientów rośnie z każdym dniem. Z grupy wierzycieli nieoczekiwanie wypada fiskus.

Syndyk wyliczył, że to skarbówka powinna zwrócić spółce około 11 mln zł za podatek od zysków, których nigdy nie było. Po odjęciu należnemu fiskusowi VAT-u, syndyk liczy na wpływ 5 mln zł.

Reprezentujący grupę klientów radca prawny Maciej Puchała uważa, że obecnie najważniejsze jest ustalenie, co się stało z kwotą ponad pół miliarda złotych, którą Amber Gold zebrał od ludzi.

>>>>

Placili PODATKI od nieprowadzenia dzialalnosci gospodarczej !!! Ale ,,charytatywni''...
Ale zaraz chlopaki JAKI VAT ! Nie ma VATu od oszustwa ! Od kiedy to panstwo pobiera podatki za nic ???


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:43, 28 Wrz 2012    Temat postu:

Polskie Jadło złożyło wniosek do sądu o upadłość

Zarząd Polskie Jadło złożył do Sądu Rejonowego w Krakowie wniosek o ogłoszenie upadłości z możliwością zawarcia układu - poinformowała spółka w piątkowym komunikacie.

"Po gruntownej i bardzo szczegółowej analizie sytuacji Spółki Zarząd uznał, że wyczerpane zostały wszelkie przesłanki wynikające z obowiązującego prawa, obligujące do skierowania wniosku. Jednocześnie Zarząd dostrzegając możliwość kontynuowania działalności Spółki zaproponował możliwość zawarcia układu z Wierzycielami" - napisano w komunikacie.

Spółka podała, że jednym z istotnych powodów podjęcia takiej decyzji było wypowiedzenie umowy kredytowej rozliczanej we franku szwajcarskim przez Bank BNP Paribas.

>>>>

Czyli wykonczyl ich zachodni bank wypowiadajac umowe ???


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:26, 29 Wrz 2012    Temat postu:

Śmierć zamiast grzywny

Aby wyegzekwować 100 zł kary, sąd uruchomił całą machinę egzekucyjną, z komornikiem, policją, więzieniem - o działaniach polskiego wymiaru sprawiedliwości, zakończonych samobójstwem niewinnej osoby - pisze "Rzeczpospolita".

Gazeta opisuje sprawę Włodzimierza M., który w 1998 roku został skazany na 700 zł grzywny za handel podrabianą odzieżą. Grzywnę spłacał w 7 ratach.

Po dwóch latach sąd dopatrzył się, że brakuje jednej raty. Kiedy postępowanie egzekucyjne okazało się bezskuteczne, sąd zamienił brakujące 100 złotych na pięć dni pozbawienia wolności. W 2004 roku policja zgodnie z nakazem sądu zatrzymała Włodzimierza M. pod jego domem. Nie pozwolono mu na kontakt z rodziną, aby dostarczyli dowód wpłaty pieniędzy. Przekonywał, że zatrzymanie jest pomyłką, bo grzywnę w całości spłacił. Powiesił się w areszcie, osieracając 6-letniego syna.

Ani prokuratura, ani Sąd Okręgowy w Radomiu nie dopatrzyły się zaniedbania funkcjonariuszy zakładu karnego. Winę dostrzegł dopiero Sąd Apelacyjny w Lublinie w procesie cywilnym, przyznając małoletniemu synowi Włodzimierza M. odszkodowanie i rentę. Podczas rozprawy apelacyjnej wyszło na jaw, że mężczyzna nie powinien trafić do aresztu. Dowód wpłaty raty grzywny zaginął bowiem w sądzie.

Więcej w "Rzeczpospolitej".

>>>>>

Wykonczyli czlowieka bo przeciez akurat to ZUPELNIE NIE JEST SAMOBOJSTWO ! Wam moze sie wydac glupie ze za 100 czy 700 zl ale nie znacie wlasnej odpornosci wrodzonej a jak ktos nie ma silnej wiezi z Bogiem to w ogole ciezko wytrzymac jak sie na was rzucaja ... Koszmar !!! Widzicie tutaj caly kompleks grzechow spolecznych czyli wspolnych . Na urzedach siedza ludzie bo nie ma innej pracy i im ,,zalatwili rezerwowa'' . Rzecz jasna jej nie lubia . Dzialaja jak juz musza a jak dzialaja to jak widac . A przeciez TRZEBA SIE BYLO NIE PCHAC NA SEDZIOW URZEDNIKOW POLICJANTOW . Wtedy pracowali by tam tacy ktorzy wykazuja minimum entuzjazmu a wtedy trudo o pomylke gdy ktos z zapalem pracuje to i dokumenty czyta a nie udaje i sprawdza i nie gina w burdelu w magazynie . Mnostwo nieszczesc swiata bierze sie stad ze ludzie pchaja sie na satnowiska ktora maja byc w ich przekonaniu wielkim wyniesieniem ich osob a staja sie UPADKIEM !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 13:32, 14 Paź 2012    Temat postu:

Śledztwo "Wprost": kto naprawdę stoi za Amber Gold?

Człowiek półświatka, biznesmen i były esbek - te osoby zdaniem ABW stały za Amber Gold. Najnowsze ustalenia w sprawie gdańskiego parabanku ujawnia tygodnik "Wprost".

Osoba znająca ustalenia śledztwa w rozmowie z "Wprost" stwierdziła, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego skupiła się na dwóch osobach - Janie P., ps. "Tygrys" i C., byłym oficerze SB, a obecnie współwłaścicielowi sieci supermarketów.

Jedna z przyjmowanych przez śledczych wersji wydarzeń zakłada, że "Tygrys" dysponował pieniędzmi, które miały być wytransferowane. W tym celu założono firmę Amber Gold. Pomysł okazał się dobry i powstało coś większego niż planowano. Obecnie ABW weryfikuje tę hipotezę.

Jan P. to legenda Trójmiasta - pisze "Wprost". - Dorobił się na kopaniu bursztynu. Najbardziej obfite złoża to był "rejon wyspy" na gdańskich Stogach. To były jego pierwsze pieniądze - powiedział w rozmowie z tygodnikiem były oficer Centralnego Biura Śledczego, który kiedyś tropił "Tygrysa".

"Czy taką działalność w PRL i na początku lat 90. można było prowadzić bezkarnie, bez kontroli, bez związków ze służbami specjalnymi? Pytaliśmy o to wiele osób w Trójmieście. Większość mówiła, że bez takiego wsparcia nie byłoby to możliwe. Faktem jest, że »Tygrys« ma zadziwiającą umiejętność unikania odpowiedzialności. Jego procesy ślimaczyły się latami. W ostatnich latach spoważniał. Inwestuje w ziemię, nieruchomości, już tak często nie wdaje się w publiczne awantury, z których był znany w Trójmieście" - czytamy na łamach "Wprost".

Według ustaleń tygodnika, Jan P. jest znajomym biznesmena Mariusa O., którego już wcześniej ABW wymieniała jako osobę, która może mieć związki z interesami założycieli Amber Gold.

Pojawienie się "Tygrysa" w sprawie Amber Gold sprawia kłopot śledczym z ABW - pisze "Wprost". Śledczym wytyka się bowiem brak rozeznania w realiach świata przestępczego Trójmiasta. "Tygrys", który karierę zaczynał w głębokim PRL, to człowiek zamierzchłych czasów dla obecnych funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. "Przed nimi żmudna praca przekopania się przez kilkaset tomów akt, spraw, w których pojawiają się wytypowane przez nich postacie. I to akt od lat 70. aż po czasy współczesne. Z naszych informacji wynika, że funkcjonariusze ABW nie zapoznali się jeszcze z aktami policyjnymi oraz z Instytutu Pamięci Narodowej. Bazują na tym, co dostają w formie notatek z CBŚ i innych służb. Czeka ich ogrom pracy" - zaznacza tygodnik.

Więcej na ten temat na łamach "Wprost".

>>>>

Fajowe ,,postacie''...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:10, 18 Paź 2012    Temat postu:

Producent filmu "Wałęsa" zwrócił pieniądze od Amber Gold

Firma Akson Studio, producent filmu "Wałęsa" w reż. Andrzeja Wajdy, zwróciła całą uzyskaną od spółki Amber Gold kwotę, czyli 3 mln zł netto wraz z należnym podatkiem VAT; kwota ta stanowiła wartość umowy sponsoringu - poinformował prezes Akson Studio.

W komunikacie przesłanym przez szefa Akson Studio Michała Kwiecińskiego przypomniano, że oświadczenie, iż Amber Gold nie będzie sponsorem tego filmu, producent "Wałęsy" wydał 17 sierpnia. Producent zadeklarował wtedy zwrot otrzymanych środków.

"Od tego czasu Akson Studio Sp. z o.o. w porozumieniu z syndykiem masy upadłościowej Amber Gold Sp. z o.o. ustaliło podstawy prawne i możliwości proceduralne zakończenia sponsorowania filmu 'Wałęsa' przez marki Amber Gold i OLT Express" - czytamy w komunikacie Kwiecińskiego.

"W dniu 12 października 2012 r. Akson Studio Sp. z o.o. zwróciło całą uzyskaną od spółki Amber Gold kwotę, tj. trzy miliony złotych netto wraz z należnym podatkiem VAT, na konto podane przez syndyka masy upadłościowej Amber Gold Sp. z o.o. w upadłości likwidacyjnej" - napisał producent filmu "Wałęsa".

Kwieciński wyjaśnił, że "wyżej wymieniona kwota stanowiła wartość umowy sponsoringu pomiędzy Amber Gold Sp. z o.o. a Akson Studio Sp. z o.o., zawartej w dniu 11 stycznia 2012 r.".

Jednocześnie wyraził nadzieję, "że od tego momentu praca nad filmem 'Wałęsa' będzie przebiegała bez zakłóceń i w atmosferze właściwej dla rangi przedsięwzięcia".

- Obecnie rozmawiamy z potencjalnymi nowymi sponsorami lub inwestorami. Mamy nadzieję, że do końca roku będziemy mogli ogłosić, jaka to jest firma - poinformowała Katarzyna Sikorska, odpowiedzialna w Akson Studio za PR filmu "Wałęsa". - Premiera filmu planowana jest wstępnie na jesień 2013 r. - powiedziała.

Zdjęcia do "Wałęsy" zakończyły się 30 czerwca. Rolę Lecha Wałęsy zagrał Robert Więckiewicz, a Danuty Wałęsy - Agnieszka Grochowska. W obsadzie znalazło się łącznie ponad stu aktorów. Oprócz odtwórców głównych ról, są to m.in.: Anna Seniuk, Agata Buzek, Krystyna Zachwatowicz, Iwona Bielska, Ewa Kolasińska, Bożena Dykiel, Adam Woronowicz, Zbigniew Zamachowski, Mirosław Baka, Cezary Kosiński, Andrzej Grabowski, Maciej Stuhr, Grzegorz Małecki, Michał Czernecki i Marcin Hycnar.

Twórcą scenariusza jest Janusz Głowacki, a autorem zdjęć Paweł Edelman. Za charakteryzację odpowiadali Tomasz Matraszek i Waldemar Pokromski, kostiumami zajęła się Magdalena Biedrzycka, scenografią Magdalena Dipont.

Także gdański samorząd poinformował, że odda 1,5 mln zł, które spółka Amber Gold podarowała miejscowemu zoo na budowę wybiegu dla lwów. Kwota ma zostać przelana na konto syndyka w ciągu siedmiu dni.

Masę upadłościową zasili także 475 tys. zł podarowane przez właścicieli Amber Gold w kwietniu tego roku gdańskiemu klasztorowi dominikanów. Pieniądze miały zostać przeznaczone na remont trzech ołtarzy w należącym do zakonu kościele św. Mikołaja.

Jak poinformował przeor gdańskiego klasztoru dominikanów, o. Michał Mitka, zgodnie z umową zawartą z syndykiem klasztor do końca października odda darowane mu pieniądze. - Wprawdzie prace przy ołtarzach już się rozpoczęły i część pieniędzy już wydaliśmy, ale znajdziemy brakującą kwotę i oddamy darowiznę w całości - powiedział przeor dodając, że wstępnie pomoc w oddaniu pieniędzy zadeklarowali wierni.

Odzyskane pieniądze zasilą masę upadłościową spółki, z której potem będą zaspokajane roszczenia osób, firm i instytucji, którym Amber Gold winna jest pieniądze. Do 2 października do prokuratury zgłosiło się ponad 8150 osób, które twierdzą, że firma jest im winna w sumie ponad 393 mln zł.

>>>>

Z bolem ale oddali...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:27, 14 Sty 2013    Temat postu:

Jacek Krzysztofowicz, gdański dominikanin wystąpił z zakonu

Ojciec Jacek Krzysztofowicz, jeden z bardziej rozpoznawalnych gdańskich duchownych i przeor klasztoru dominikanów do 2010 roku zrezygnował z kapłaństwa - informuje tvn24.pl. - Nie wierzę w sens życia, które przez minione 25 lat prowadziłem - przyznał w nagranym przez siebie, emocjonalnym oświadczeniu. Dodał, że wreszcie odważył się żyć i kochać.

Do kościoła św. Mikołaja na msze święte "ostatniej szansy" o godz. 21, odprawiane często właśnie przez Krzysztofowicza, przychodziły tłumy gdańszczan. Ostatnie niedzielne kazanie wygłosił 6 stycznia. Tydzień później pożegnał się z wiernymi.

- Odchodzę z zakonu, odchodzę z kapłaństwa, odchodzę z Gdańska. Jest to dla mnie bardzo ważny moment. Nie chciałbym zamknąć drzwi za sobą bez powiedzenia "do widzenia" tym wszystkim, którzy byli dla mnie ważni, którzy byli towarzyszami mojej drogi w ostatnich latach - powiedział ojciec Krzysztofowicz do wiernych.

Przyznał, że nareszcie odważył się żyć i kochać. - Mam takie głębokie poczucie, że ja się wreszcie odważyłem na to, żeby żyć i kochać. Nareszcie dojrzałem do miłości, ludzkiej zwyczajnej miłości. Do czegoś, czego się bardzo bałem, od czego uciekałem, przed czym się chroniłem w habicie stojąc za ołtarzem i nim się odgradzając się od świat i od ludzi. Już tak więcej nie chcę, chcę inaczej - podkreślił. - Mam świadomość, że to, co wybieram, na co się otwieram, tego się już nie da pogodzić z byciem duchownym i dlatego też muszę odejść, chcę odejść - uzasadniał.
Krzysztofowicz był w zakonie od 25 lat.

W 2012 roku nazwisko Krzysztofowicza pojawiło się w związku z aferą Amber Gold. To jego kazania podczas mszy o 21.00 miały przyciągnąć do kościoła małżeństwo P., które przekazało dominikanom pieniądze na renowację kaplicy św. Jacka. Komentatorzy zwracają uwagę, że ta sprawa mogła go wyjątkowo dotknąć, bo zaufał małżeństwu. Pół miliona złotych od Marcina P. zakonnicy musieli zwrócić syndykowi po wybuchu afery.

...

Niech sie ten ksiadz zastanowi . O Amber Gold wystapil ze stanu ? Mimo ze przysiegal ? Jakis diabelski belkot ... Toz sw . Maksymilian trafil do Auschwitz i wytrzymal a tu jakie porownanie !? Modlic sie za niego trzeba i niech wraca poki czas . Przeciez mial sukcesy czyli tlumy i poddal sie ? Toz o to wlasnie diablu chodzi aby odstrzeliwac tych co odnosza sukcesy . Nie dac sie !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:28, 18 Sty 2013    Temat postu:

Skarb Państwa zapłaci, bo skarbówka się pomyliła

Skarb Państwa ma zapłacić ok. 50 mln zł odszkodowania firmie MCI Management S.A., która zainwestowała w akcje JTT Komputer - zdecydował wrocławski Sąd Apelacyjny. Wyrok jest prawomocny, ale stronom przysługuje od niego skarga kasacyjna. Skarbówka wykończyła firmę, my, podatnicy, za to zapłacimy.

Było to kolejne orzeczenie Sądu Apelacyjnego w tej sprawie. W marcu 2010 r. Sąd Okręgowy zdecydował, że Skarb Państwa ma zapłacić 38,5 mln zł odszkodowania, ale pełnomocnicy firmy MCI złożyli odwołanie od tego wyroku.

W kwietniu 2011 r. Sąd Apelacyjny zdecydował, że MCI ma otrzymać od Skarbu Państwa blisko 29 mln zł odszkodowania plus odsetki ustawowe od 8 czerwca 2006 r. do dnia zapłaty, jednak w wyniku wniesionej skargi kasacyjnej sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który w listopadzie 2011 r. skierował ją do ponownego rozpoznania.

Jak powiedziała PAP rzeczniczka Sądu Apelacyjnego Małgorzata Lamparska, wina Skarbu Państwa nie była poddawana pod dyskusję, a SN potwierdził zasadność występowania z wnioskiem o odszkodowanie, którego wysokość pozostawiona została do rozstrzygnięcia wrocławskiemu Sądowi Apelacyjnemu.

Sąd zdecydował, że Skarb Państwa musi zapłacić firmie MCI blisko 29 mln zł odszkodowania plus odsetki ustawowe od 8 czerwca 2006 r. do dnia zapłaty, w sumie ok. 50 mln zł. - Wyrok różni się od tego wydanego w kwietniu 2011 r. jedynie wysokością odszkodowania, które obecnie jest o ok. 80 tys. niższe - mówiła Lamparska.


Firma JTT ogłosiła upadłość w 2004 r., bowiem pod koniec lat 90. w wyniku kontroli skarbowej urzędnicy zajęli ok. 10 mln zł na poczet niezapłaconego przez spółkę podatku VAT. Organy ścigania i Urząd Skarbowy zarzucili kierownictwu JTT Computer "obchodzenie prawa podatkowego" w celu uniknięcia płacenia podatku VAT. Ówczesny rzecznik policji miał nawet powiedzieć o szefach JTT, że "to złodzieje w białych kołnierzykach.

Chodziło o dostarczenie przez JTT 15 tys. komputerów do szkół w 1998 r. Umowy wymagały od spółki dostarczenia komputerów do składu celnego, czyli ich wyeksportowania za granicę. Zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami, komputery dla szkół sprowadzone z zagranicy były zwolnione z podatku VAT. Sposób dostarczania komputerów do szkół był znany MEN.

Ostatecznie wrocławski sąd odwoławczy w styczniu 2004 r. uniewinnił b. kierownictwo JTT Computer S.A. Sąd uznał, że działanie oskarżonych: b. prezesa, b. dyrektora finansowego i głównej księgowej "nie zawierało znamion czynu zabronionego". Tym samym sąd uwzględnił apelację oskarżonych, a odrzucił zażalenie prokuratury.

Natomiast rok wcześniej, w 2003 r., Naczelny Sąd Administracyjny we Wrocławiu zdecydował, że Izba Skarbowa winna oddać JTT Computer S.A. niesłusznie naliczony podatek VAT. Jak uzasadniał wtedy sędzia, nieprawidłowe było rozstrzygnięcie izby co do opodatkowania sprzedaży przez JTT sprzętu komputerowego, po wprowadzeniu go na teren Polski. Mimo decyzji NSA, Izba Skarbowa nie zwróciła wtedy podatku VAT JTT Computer S.A. Zdaniem ówczesnego rzecznika JTT Błażeja Miernikiewicza, właśnie ten spór doprowadził spółkę do ruiny, bowiem mocno nadwerężył zaufanie do kierownictwa spółki.

- JTT Computer S.A. produkowała 74 tys. komputerów i odprowadzała do budżetu ponad 70 mln zł podatku VAT. Dawała zatrudnienie 400 osobom. W 1999 roku analitycy domów maklerskich szacowali wartość spółki na 70 mln zł. Dzisiaj wartość spółki jest praktycznie zerowa - mówił wtedy PAP Miernikiewicz.

Tłumaczył wówczas, że firma już złożyła do sądu wniosek o upadłość, a jedyną szansą dla spółki jest szybki zwrot podatku VAT od Izby Skarbowej. - Mamy już nawet gotowy biznes plan. Czekamy tylko na pieniądze z Izby, która oddaje je nam od kilku miesięcy - mówił Miernikiewicz. Ostatecznie JTT ogłosiła upadłość w 2004 r.

>>>

Jesli faktycznie wykonczyli to sie nalezy .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:53, 06 Lut 2013    Temat postu:

Skarbówka bezkarnie niszczy polskie firmy

Urzędnicy bezkarnie niszczą firmy. W Gdańsku kontrola skarbowa i prokuratura wspólnymi siłami doprowadziły do upadłości prywatnej firmy, a potem wycofały się z zarzutów.

"Historia zniszczenia przez urzędników gdańskiego Urzędu Kontroli Skarbowej Atraksu pokazuje, jak bezlitośnie dla przedsiębiorców działa sojusz fiskusa i prokuratury, gdy zamiast dążenia do materialnej prawdy szuka się haków. Co ważne, żaden urzędnik państwowy nie zapłacił za swoje błędy" - pisze dziś na pierwszej stronie "Rzeczpospolita".

W zeszłym tygodniu UKS w Gdańsku wycofał się ze wszystkich zarzutów wobec spółki Atrax. Kontrolę w firmie zleciła prokuratura, prowadząca śledztwo w innej sprawie, jednak w lipcu 2012 r. umorzyła postępowanie i uznała, że właścicielka Atraksu nie popełniła przestępstwa. Kilka miesięcy później jej śladem poszła kontrola skarbowa. Niestety firma zdążyła już upaść.

- Poważnym problemem jest, że instytucje państwowe, które powinny stać na straży praworządności, wzajemnie w taki sposób autoryzują szkodliwe dla przedsiębiorcy działania zamiast dążyć do poznania prawdy obiektywnej - ocenia Lech Jeziorny, ekspert Centrum Adama Smitha.

A jak sprawę komentuje skarbówka? - Tej pani należą się wyrazy ubolewania, bo wiele przeszła - mówi dziś Andrzej Bartyska, rzecznik gdańskiego fiskusa.

Urzędnicy niszczą firmy

"Firm wykończonych bezpodstawnymi działaniami organów państwa jest w Polsce wiele" - czytamy w "Rzeczpospolitej". Gazeta wymienia przykłady JTT Computer i PHUP NINA, do których niesłusznie przyczepiła się skarbówka, oraz wykończoną przez prokuratorskie zarzuty sieć kantorów Conti.

- Niestety w takich sprawach jak zwykle nie ma winnego urzędnika - komentuje Jeziorny.

....

Teraz sie rzuca na firmy bo brakuje budzetowi . Bedzie rozboj .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 23:03, 20 Mar 2013    Temat postu:

Państwo znów dobrało się do Kluski

Roman Kluska, w przeszłości właściciel spółki Optimus, a także symbol nadziei, że z urzędnikami można wygrać, tym razem przegrał walkę. Będzie musiał zapłacić ponad 100 tys. zł opłaty za wycięcie dwóch drzew. Zarówno WSA w Krakowie, jak i NSA zdecydowały, że nie ma podstaw do jej unieważnienia - pisze "Rzeczpospolita".

Kluska zwrócił się z wnioskiem o wycięcie kilku drzew w 2010 roku. Burmistrz na to zezwolił, naliczając za dwa drzewa w dobrym stanie sanitarnym opłatę podwyższoną o 100 proc. ze względu na lokalizację nieruchomości na terenie uzdrowiska. Decyzja nie została zaskarżona, w związku z czym stała się ostateczna i obowiązująca.

Biznesmen dopiero po pół roku zwrócił się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego o stwierdzenie nieważności decyzji o naliczeniu ponad 100 tys. zł opłaty. SKO odmówiła stwierdzenia nieważności decyzji. Podkreślono, że istotne jest, czy w dacie orzekania o usunięciu drzew obowiązywał miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego kwalifikujący nieruchomość na cele budowlane. Nie mają natomiast znaczenia plany, które utraciły moc. Poza tym w momencie wydania decyzji nie było planu zagospodarowania przestrzennego dla nieruchomości, na której rosły drzewa, nie było więc podstaw do zwolnienia z opłat.

Kluska zaskarżył tę decyzję do WSA, a potem do NSA. Obydwa sądy administracyjne wydały wyroki niekorzystne dla biznesmena. Kluska musi więc zapłacić 100 tys. zł.

...

I znowu ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 36398
Przeczytał: 166 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 10:01, 29 Mar 2013    Temat postu:

Kontrola skarbówki wykończyła jedną z najlepszych firm na Lubelszczyźnie

Przedłużające się kontrole Lubelskiego Urzędu Skarbowego i Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie od kilku miesięcy niszczą jedną z najlepiej prosperujących firm na Lubelszczyźnie - Centrum Handlowe Nexa. Spółka ma problemy ze spłatą zobowiązań, a ze 173 osób, które jeszcze dwa lata temu pracowały w firmie, dziś zatrudnionych jest zaledwie 18. Kłopoty zaczęły się w ubiegłym roku, kiedy fiskus zamroził należny firmie zwrot podatku VAT.

CH Nexa zajmuje się sprzedażą detaliczną, hurtową i eksportem sprzętu AGD, RTV i IT od początku lat 90. Dynamiczny rozwój zapewniło jej stworzenie sieci sklepów w strefie przygranicznej, z których korzystają obywatele Ukrainy, a także eksport do krajów bałtyckich.

....

Co tam sie wyprawia !?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 2 z 5

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy