Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Bestialska napaść ZOMONu na kandydata Uładzimira Niaklajeu !
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 79, 80, 81  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:29, 05 Maj 2011    Temat postu:

Białoruś: rozpoczął się proces opozycjonisty Niaklajeua
Uładzimir Niaklajeu w mińskim sądzie.

W Mińsku rozpoczął się dzisiaj proces Uładzimira Niaklajeua, poety i byłego kandydata opozycji w wyborach prezydenckich w grudniu 2010 roku. Jest on oskarżony o organizację i przygotowywanie działań poważnie naruszających porządek publiczny.

Opozycjoniście grozi do trzech lat więzienia.

Prócz Niaklajeua, na ławie oskarżonych zasiadają trzej działacze kierowanego przez niego ruchu "Mów Prawdę!": Alaksandr Fiaduta, Andrej Dźmitryjeu i Siarhiej Wazniak, a także: wiceszefowa opozycyjnej organizacji młodzieżowej Młody Front Nasta Pałażanka i inny były kandydat opozycji w wyborach Wital Rymaszeuski.

Niaklajeu na sali zwrócił się do zgromadzonych, odpowiadał też na pytania dziennikarzy. Mówił, że opozycja nie była gotowa do wydarzeń w wieczór wyborczy 19 grudnia, czyli stłumienia demonstracji opozycji i aresztowania jej liderów. Według niego nie było to też korzystne dla prezydenta Alaksandra Łukaszenki.

Jak mówił, kiedy po wyborach trafił do aresztu śledczego KGB, zastanawiał się przede wszystkim nad tym "co się stało, dlaczego tak się stało, (...) kto postawił Białoruś w takiej sytuacji?".

- To znaczy, że jest jakaś trzecia siła - wskazał Niaklajeu. Ocenił, że dziś Białoruś jest najbardziej zagrożona od czasu, kiedy uzyskała niepodległość. - Kto to zrobił? To powinniśmy wyjaśniać w sądzie! - oznajmił były kandydat.

O pobycie w areszcie mówił, że był najtrudniejszy pod względem psychicznym. Potwierdził, że zatrzymanych traktowano tak, jak opisywał inny były kandydat na prezydenta Aleś Michalewicz, któremu udało się uciec z Białorusi. Niaklajeu wskazał, że Michalewicz należy do innego, młodszego pokolenia, a dla niego samego to traktowanie nie było nieoczekiwane.

Andrej Dźmitryjeu powiedział, że nie można mieć żadnych oczekiwań co do procesu. "Sądy pełnią na Białorusi rolę polityczną i z tego powodu nie mogę przewidzieć, jaka będzie decyzja polityczna wobec mnie osobiście i wobec innych uczestników procesu" - powiedział.

Dodał, że niejednokrotnie w ciągu ostatnich miesięcy swoją opinię na temat wydarzeń na Białorusi wyraziły kraje Unii Europejskiej. - Jestem wdzięczny za poparcie z ich strony, to jest bez wątpienia ważne, ale nie przeceniam znaczenia tego poparcia dla tej konkretnej sprawy i konkretnych decyzji - mówił koordynator kampanii "Mów Prawdę!".

Niaklajeu został pobity przez nieznanych - i dotąd nie wykrytych - napastników w wieczór wyborczy, jeszcze przez demonstracją opozycji. Trafił do szpitala, skąd zabrali go również niezidentyfikowani ludzie. 20 grudnia Łukaszenka ogłosił na konferencji prasowej, że były kandydat jest w areszcie. Później na Niaklajeua nałożono areszt domowy, w jego mieszkaniu stale przebywa dwóch pracowników KGB.

>>>>>

Bandyci napdali skatowali go a teraz go ,, sądzą''.. Fajne co !
Satanizm na calego ! Ofiara poniesie ,,karę'' z ręki bandytów.... Zreszta wspieranych przez Kreml ! A jakze ! No ale to sa ich OSTATKI ...
Jeszcze diabel poszaleje zanim padnie... On sie nie podda do konca - na tym polega diabelskosc ... Porusza swoimi marionetkami i poniesie kleske - juz niedlugo... Chyba juz kazdy widzi jak padaj rezimy bestie tyarni -- jak swiat sie oczyszcza!!! Jak nigdy...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:44, 05 Maj 2011    Temat postu:

Białoruś: znów kilkuletnie wyroki za protesty powyborcze

Na kary od 3-4 lat więzienia skazał w czwartek sąd w Mińsku pięciu uczestników demonstracji opozycyjnej po wyborach prezydenckich na Białorusi w grudniu 2010 r. Trzej skazani: Dźmitry Drozd, Aleś Kirkiewicz i Pawał Winahradau to działacze ruchów opozycyjnych.

Cała piątka była oskarżona o udział w masowych zamieszkach. Wyroki zapadły zgodnie z żądaniami prokuratora, który domagał się najwyższej możliwej kary dla dwóch oskarżonych związanych z opozycją.

Cztery lata kolonii karnej o zaostrzonym reżimie otrzymali: Kirkiewicz, działacz opozycyjnej organizacji Młody Front oraz Winahradau z opozycyjnej kampanii "Mów Prawdę!". Obaj nie przyznali się do udziału w masowych zamieszkach.

Drozd, działacz opozycyjnego ruchu "Europejska Białoruś", który również nie przyznał się do winy, został skazany na trzy lata kolonii karnej o zaostrzonym reżimie. Takie same wyroki otrzymali bezpartyjny Andrej Pratasenia, który całkowicie przyznał się do winy, oraz bezrobotny Uładzimir Chamiczenka. Tego ostatniego skierowano ponadto na przymusowe leczenie dla alkoholików.

Chamiczenka, który przyznał się częściowo do winy w czasie procesu, był przedmiotem swoistego dochodzenia na opozycyjnych stronach internetowych. Zdjęcia z demonstracji uchwyciły bowiem gest, gdy przykładał rękę do głowy, jakby mówił do słuchawki, dlatego zastanawiano się, czy nie był prowokatorem. Sugerowano też, że mógł być wykorzystany, bo osoby, które spotkały go w areszcie, oceniały go jako nie całkiem zrównoważonego. Sam Chamiczenka na procesie mówił, że podczas demonstracji był pijany i znalazł się na niej przypadkiem.

W związku z powyborczymi protestami oskarżono na Białorusi łącznie 45 osób. Do tej pory zapadło dziewięć wyroków, w większości - po 3-4 lata więzienia. Nikogo nie uniewinniono. Toczą się procesy trzech byłych kandydatów opozycji w wyborach.

Jako masowe zamieszki władze białoruskie kwalifikują wydarzenia z wieczora 19 grudnia w Mińsku, gdy podczas demonstracji na centralnym placu grupa mężczyzn zaatakowała drzwi do gmachu rządu. Według opozycji była to prowokacja. Zwolennicy opozycji kwestionowali na mityngu oficjalne wyniki wyborów, dające niemal 80 proc. głosów urzędującemu szefowi państwa Alaksandrowi Łukaszence.

>>>>>

To sa opetani - juz uapdaja a do konca niszcza ludzi ... Jak Kadafi to jest to samo ... Upodobnienie do demona...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:18, 06 Maj 2011    Temat postu:

Incydent na polskiej granicy. "Nie oddali dzieci"

Alona Łukin, żona białoruskiego opozycjonisty Alaksandra Łukina, który uciekł do Polski przy próbie zatrzymania go na granicy, została ukarana mandatem i wróciła do miejsca zamieszkania - Kobrynia. Poinformowały o tym w czwartek białoruskie media opozycyjne.

Do incydentu doszło we wtorek na przejściu granicznym w Sławatyczach (Lubelskie), gdy Łukin wraz z rodziną próbował przekroczyć granicę. Budynek na przejściu granicznym jest podzielony na dwie części - polską i białoruską. Według Alony Łukin gdy białoruscy pogranicznicy długo sprawdzali dokumenty, jej mąż, obawiając się problemów, zbliżył się do polskiej części. Po pewnym czasie funkcjonariusze ruszyli za nim na polską stronę.

- Łapali go jak prawdziwego złoczyńcę: biegli za nim, wykręcili mu ręce, porwali odzież, zadali obrażenia. Wyglądało to okropnie. Po pewnym czasie zjawił się szef polskiej zmiany i zaczęto wyjaśniać sytuację. Gdy dowiedzieli się, że może chodzić o prześladowanie z przyczyn politycznych, powiedzieli, że Alaksandr zostaje u nich - powiedziała Alona Łukin.

Ona sama również była po polskiej stronie, ale - jak wyjaśniła - białoruscy pogranicznicy odmówili przekazania im dzieci, które zostały po ich stronie granicy. "Pogranicznicy powiedzieli, że zostawiłam dzieci, a ponieważ one znajdują się na terytorium Białorusi (...), to nikt nam nie odda dzieci. Wyglądało na to, że wzięli je jako zakładników" - powiedziała żona opozycjonisty.

Po tym, kiedy wróciła do dzieci, białoruscy funkcjonariusze ukarali ją mandatem za wykroczenie administracyjne. Alona Łukin z córką i synem wróciła do Kobrynia.

Jak podaje Radio Swaboda, Łukin, przedsiębiorca z Kobrynia, podczas ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej na Białorusi przyłączył się do grupy poparcia na rzecz kandydatury opozycyjnego polityka Andreja Sannikaua. Spotykał się z tym kandydatem i wyrażał poparcie dla jego programu. Został zatrzymany na demonstracji opozycji 19 grudnia, w wieczór powyborczy w Mińsku i skazany za udział w niej na 15 dni aresztu. Potem wyjechał do Francji, skąd próbował razem z rodziną przez Polskę wrócić na Białoruś.

>>>>>

Obledny bandycki sadyzm... Typowe sowieckie chamstwo i ponizanie czlowieka... Dlatego sa to tak potworne kreje bo tacy sa i oni ! TO TAK MAJA!!! No ale to juz sie konczy ! :O))))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:12, 07 Maj 2011    Temat postu:

Łukaszenka probuje ,,reformoac'' upadajaca ruine...

Białoruś: rozszerzenie korytarza kursu rubla

Białoruski Bank Narodowy zdecydował o rozszerzeniu od 12 maja korytarza wahań kursu rubla białoruskiego w stosunku do koszyka walut z 8 do 12 proc. - podał niezależny portal "Biełorusskije Nowosti".

Jak ocenił, tym samym bank stworzył podstawy dla dewaluacji rubla w granicach szerszych, niż wcześniej planował na bieżący rok. Już obecnie maksymalnie ośmioprocentowy korytarz, jaki władze zakładały na obecny rok, sięgnął 7,96 procent.

Dzieje się to w warunkach gwałtownego popytu na waluty zagraniczne, który doprowadził do ich deficytu w punktach wymiany. Dolar w oficjalnej cenie - po 3 tys. rubli jest praktycznie niedostępny, na czarnym rynku kurs wynosi 3,5-4,5 tys. rubli białoruskich za dolara.

Jak zauważają "Biełorusskije Nowosti", niezależni ekonomiści oceniają decyzję banku centralnego za połowiczne rozwiązanie problemów na rynku walutowym. Portal przewiduje, że w rezultacie w kantorach kursy euro czy dolara wzrosną zaledwie o kilkadziesiąt rubli, co nie skłoni ludzi do sprzedawania wykupionych wcześniej i brakujących na rynku dewiz.

Tymczasem, jak podawały media, białoruskie firmy wysłały na przymusowe urlopy ponad 600 tys. pracowników. Sytuacja na rynku walutowym uderza bowiem w producentów, którzy nie mogą się rozliczyć w dewizach za wyposażenie, materiały i części, a także w importerów.

Władze obiecywały, że sytuacja unormuje się w maju, kiedy Białoruś otrzyma kredyt, o który ubiega się od Rosji oraz Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (EaWG), w łącznej wysokości ok. 3 mld dolarów.

>>>>>>

Reformy w stylu radzieckim pomoga jak umarlemu kadzidlo... Skoncza sie tez w stylu radzieckim wielka katastrofa...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:24, 07 Maj 2011    Temat postu:

Dalsze pociagniecia ,,ratunkowe'' w stylu radzieckim:

Białoruś: Łukaszenka żąda surowej dyscypliny w miejscach pracy

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka zażądał, by w miejscach pracy wprowadzono porządek, tak by czas roboczy był przeznaczony wyłącznie na pracę. Za przykład postawił środki dyscyplinarne z czasów radzieckiego przywódcy Jurija Andropowa.

Na spotkaniu dotyczącym śledztwa w sprawie zamachu bombowego w mińskim metrze Łukaszenka wyraził zdumienie, że główny podejrzany o dokonanie zamachu mógł niezauważony po prostu odejść od pracy, zebrać metalowe części i zajmować się swoimi sprawami, w tym wypróbowywaniem po lasach ładunków wybuchowych.

Należy skończyć z brakiem dyscypliny i rozprzężeniem w przedsiębiorstwach i organizacjach - zażądał szef państwa, cytowany przez oficjalną agencję BiełTA. Dodał, nawiązując do realiów ZSRR z początku lat 80.: Mamy doświadczenie czasów Andropowa. Czy to się komuś podoba, czy nie, to mniej więcej w ten sposób powinniśmy każdego zmuszać do pracy.

Łukaszenka poruszył również temat wolności słowa. Doszły mnie informacje, że niektórzy z naszych urzędasów próbują zamknąć ludziom usta. Do tego w żadnym wypadku nie można dopuścić. Człowiek, który odrobił swój czas pracy, ma prawo w określonych miejscach, w domu, jak w prawdziwym państwie demokratycznym, wyrazić swój punkt widzenia i nikt nie ma prawa w tym przeszkadzać - oznajmił.

Za rządów Jurija Andropowa, który był sekretarzem generalnym KC KPZR w latach 1982-84, próbowano zwiększać dyscyplinę pracy radykalnymi metodami. Stosowano obławy w sklepach i kinach, wyłapując ludzi, którzy w tych godzinach powinni być w pracy. Nakładano też wysokie kary za spóźnienia.

>>>>>

No tak idol Łukaszenki... Zmusic roboli do roboty oto genialny radziecki plan na ekonomie ... I wiemy jak sie skonczylo ... Pociagnal 2 lata i wykorkowal... A komunizm tuz po nim :O)))
Dobry wzor dla Lukaszenki :O)))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 10:16, 11 Maj 2011    Temat postu:

Białoruś: Eksmisja opozycyjnej partii z jej siedziby

,,Sąd'' gospodarczy w Mińsku wydał we wtorek decyzję o wysiedleniu opozycyjnej partii Białoruski Front Narodowy z dotychczasowej siedziby w stolicy. Jak ocenia szef BNF Ryhor Kastusiou, jest bardzo prawdopodobne, że partia straci lokal wynajmowany od 1992 roku.

Z pozwem o wysiedlenie partii wystąpiła administracja dzielnicy Mińska, gdzie znajduje się lokal - rejonu Sowieckiego. Jak wyjaśniła w sądzie jego przedstawicielka, administracja nie chce dłużej wynajmować partii pomieszczeń, bo chce je wykorzystać na potrzeby własne.

Wraz z BNF lokal straci również stowarzyszenie społeczne BNF "Odrodzenie"; partia jednocześnie nie będzie miała siedziby swoich struktur obwodowych i miejskich w Mińsku. BNF będzie jeszcze apelował od wtorkowego wyroku.

O tym, że nie odnowi z nim umowy o wynajem lokalu, administracja dzielnicy powiadomiła BNF na początku roku. Zdaniem partii, decyzja władz to reakcja na działalność BNF, który organizował w lokalu pomoc dla osób zatrzymanych po demonstracji opozycji 19 grudnia w Mińsku.

3 maja stu działaczy kultury, nauki i sztuki, dziennikarzy i obrońców praw człowieka wystosowało apel w obronie siedziby opozycyjnej partii. Oceniają oni, że sprawa biura wychodzi poza ramy sporu dwóch podmiotów gospodarczych. Zwracają uwagę, że pozbawienie BNF siedziby oznaczać będzie zniszczenie wyspy białoruskości, gdzie prowadzona była aktywna działalność społeczna i kulturalna i gdzie kształtuje się społeczeństwo obywatelskie Białorusi.

W biurze BNF, jednej z najstarszych partii politycznych współczesnej Białorusi, dotąd odbywały się spotkania i konferencje prasowe działaczy opozycji, sprzedawana była prasa niezależna i opozycyjna, odbywały się imprezy kulturalne.

>>>>>

I widzimy jakimi metodami dziala lukaszenkizm ,,sadowymi'' znaczitsia towarzysze czekisci sedziowie wykonuja rozkazy Lukaszenki ..


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 15:11, 11 Maj 2011    Temat postu:

Rodzina mińskiego opozycjonisty żyje w nędzy

Rodzina aresztowanego w czasie ubiegłorocznej demonstracji w Mińsku Aleksandra Klaskouskiego została bez środków do życia. Żona i trójka dzieci zatrzymanego, otrzymuje obecnie jedynie zasiłek państwowy w wysokości ok. 60 dolarów miesięcznie.

Siostra aresztowanego poinformowała, że rodzinie brakuje środków nawet na paczki, które przekazują do aresztu KGB. Cała jego rodzina została pozbawiona także dachu nad głową. Najstarsze dziecko Kłaskowskich ma 11 lat, średnie – 7, a najmłodsze – 3. Żona opozycjonisty nie pracuje i przebywa na urlopie wychowawczym.

Aleksander Klaskouski to były milicjant. W ubiegłym roku pojawił się na proteście przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich przez Łukaszenkę. Był ubrany w mundur milicjanta. W czasie ataku milicji na demonstrantów, usiłował przy pomocy perswazji zatrzymać oddziały OMON-u. Klaskouskiemu, za rzekomą organizację niepokojów społecznych, grozi nawet do 15 lat pozbawienia wolności. Będzie sądzony 11 maja br. razem z kandydatami na prezydenta Mikałajem Statkiewiczem oraz Zmicierem Usem.

Obrońcy praw człowieka w Mińsku uważają, że władze białoruskie chcą ukarać byłego funkcjonariusza milicji by dać do myślenia innym mundurowym niezadowolonym z tego, co obecnie dzieje się w kraju.

>>>>>

Stare radzieckie metody - zgnoić ... Zreszta u wladzy sa gnoje a co gnoje najlpiej potrafia robic ? Gnoic... Gnojownia ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 23:09, 11 Maj 2011    Temat postu:

Białoruś: byli kandydaci na prezydenta stanęli przed sądem

Kolejni byli kandydaci opozycji w grudniowych wyborach prezydenckich na Białorusi stanęli w środę przed sądem. Są to: lider niezarejestrowanej partii socjaldemokratycznej Mikoła Statkiewicz oraz przedsiębiorca Dźmitry Wus. Grozi im do 15 lat więzienia.

Obaj są oskarżeni o organizację masowych zamieszek. W ten sposób władze kwalifikują demonstrację opozycji w wieczór wyborczy, podczas której doszło do ataku grupy ludzi na drzwi do budynku rządu. Według opozycji była to prowokacja.

Razem ze Statkiewiczem i Wusem sądzeni są uczestnicy demonstracji: Andrej Paźniak, Alaksandr Kwiatkiewicz, Arciom Hrybkou i Dźmitry Bułanau oraz były milicjant Alaksandr Kłaskouski. Według śledztwa są to "najaktywniejsi uczestnicy masowych zamieszek" z 19 grudnia.

W innym sądzie Mińska rozpoczął się w środę proces opozycyjnej dziennikarki Iryny Chalip, żony kandydata opozycji w wyborach Andreja Sannikaua. Wraz z nią sądzeni są: działacz niezarejestrowanej partii chrześcijańsko-demokratycznej Pawał Siewiaryniec oraz szef sztabu wyborczego Statkiewicza, w przeszłości student politologii w Poznaniu Siarhiej Marceleu. Grozi im do trzech lat więzienia.

Nadal toczą się odrębne procesy trzech grup uczestników demonstracji, w których oskarżeni są trzej byli kandydaci opozycji w wyborach: Uładzimir Niaklajeu, Wital Rymaszeuski i Andrej Sannikau.

W związku z opozycyjną demonstracją zarzuty postawiono łącznie ponad 40 osobom. Dotychczas zapadły wyroki od dwóch do czterech lat więzienia. Najwyższe otrzymali młodzi uczestnicy demonstracji związani z ruchami opozycyjnymi.

>>>>>

Matolkowaty rezim kreci sie jak katarynka i nasila represje !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 14:46, 12 Maj 2011    Temat postu:

Łukaszenka uwalnia kurs walut sprzedawanych w kantorach

Bank centralny Białorusi anulował dzisiaj ograniczenia w ustalaniu kursu walut przez banki komercyjne, a więc te, które w punktach wymiany sprzedają i kupują waluty za gotówkę. W reakcji na decyzję kurs dolara w punktach wymiany wzrósł do 4 tys. rubli (4 zł).

Tym samym wartość białoruskiej waluty jest w nich o około 30 proc. niższa niż oficjalny kurs, według którego dolar kosztuje nieco ponad 3 tys. rubli (ok. 3 zł). Do tej pory kurs sprzedaży walut mógł się w kantorach wahać o maksymalnie dwa procent w stosunku do oficjalnego kursu.

Niezależna gazeta internetowa "Biełorusskije Nowosti" cytuje przedstawiciela jednego z banków, który powiedział, że nowy kurs jest adekwatny do stanu rzeczywistego. Zauważył też, że odzwierciedla on kurs, który ukształtował na czarnym rynku walutowym.

W komunikacie Bank Narodowy zauważa, że deficyt dewiz, widoczny w kraju od marca, to efekt wykupywania walut przez obywateli chcących kupić auto za granicą, a także "rozpowszechniania rozmaitych pogłosek".

"Biełorusskije Nowosti" oceniają zaś w komentarzu, że przyczyną problemów na rynku walutowym jest decyzja władz, które "wszelkim siłami odwlekały dewaluację rubla". Zdaniem gazety, sytuacja uspokoi się, jeśli w kraju zapanuje stabilność makroekonomiczna - "przestaną zmniejszać się rezerwy walutowe, zmniejszy się rozmiar ujemnego salda w bilansie handlowym i rozpoczną się reformy strukturalne".

Jak podawały niedawno media, z powodu problemów na rynku walutowym białoruskie firmy zmuszone były wysłać na przymusowe urlopy 600 tys. pracowników. W najtrudniejszej sytuacji znaleźli się producenci, którzy nie mogą rozliczyć się za wyposażenie, materiały i części oraz importerzy.

>>>>>

A wiec jak sa pod sciana to nie ma wyjscia trzeba wprowadzac normalna ekonomie... Tylko jeszcze alosc musi byc normalna a nie tylko kurs...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:00, 13 Maj 2011    Temat postu:

Białoruski opozycjonista mówi o torturach

Były kandydat opozycji na prezydenta Białorusi Andrej Sannikau powiedział w sądzie, że w areszcie znęcano się nad nimi, by zmusić do składania odpowiednich zeznań, a szef KGB Białorusi Wadzim Zajcau groził mu pozbawieniem życia lub zdrowia jego żony i dziecka.

Sannikau mówił o tym w dziewiątym dniu swojego procesu przed sądem w Mińsku. Polityk jest oskarżony o organizację masowych zamieszek, za co grozi do 15 lat więzienia.

- W celi było bardzo zimno. Nawet kiedy dano mi miejsce do leżenia, to leżałem twarzą do światła, zmuszano mnie, bym nie zmieniał pozycji - opisywał Sannikau. Przy przenoszeniu do innej celi był przeganiany po stromych schodach. Robili to "ludzie w maskach, dobrze przygotowani, agresywni. Łomoczą pałkami po schodach, krzyczą nieludzkim głosem. Prowadzą do piwnicy, gdzie rozbierają do naga. Stawiają w rozkroku do ściany. Zmuszają do przysiadów, nie bacząc na to, że mam chorą nogę" - opowiadał Sannikau.

Polityk wyjaśnił, że po zatrzymaniu został dotkliwie pobity i miał zranioną nogę. Powiedział, że w areszcie poradzono mu napisanie do prezydenta Alaksandra Łukaszenki. - Dowiedziałem się, że mojego syna chciały wykraść służby opiekuńcze. KGB-iści powiedzieli mi, że jeśli chcę pomóc żonie, to powinienem składać zeznania - relacjonował Sannikau.

- 31 stycznia miałem przymusową rozmowę z szefem KGB Wadzimem Zajcauem, który groził pozbawieniem życia i zdrowia mojej żony i dziecka. Kiedy odmówiłem, Zajcau powiedział, że wobec nich zostaną zastosowane surowsze metody. Zrobiło to na mnie wrażenie. Zrozumiałem, że ode mnie zależy życie żony i dziecka - mówił w sądzie były kandydat.

- Potem zaczął pracę funkcjonariusz operacyjny Fiacisau, który zgodnie z zadanymi przez Zajcaua tematami przygotowywał mnie do przesłuchań. Mówił, jakie tematy go interesują: kwestie finansowania, kontakty z zagranicą. Przed pierwszym przesłuchaniem omówiono ze mną, jak powinienem opisać te czy inne tematy. Przyszedł Fiacisau, by przekonać się, czy będę składać potrzebne zeznania. Ułożono szczegółowy plan mojego przesłuchania, uprzedzono mnie, że odwołanie się do konstytucji i odmówienie zeznań nie zostanie uznane - relacjonował polityk opozycji.

- Odmówiono mi obrony. Pierwszy raz sam na sam z adwokatem mogłem spotkać się 22 marca - mówił były kandydat, zatrzymany 19 grudnia, po demonstracji opozycji w wieczór po wyborach prezydenckich.

Dodał, że podczas wszystkich przesłuchań wywierano na niego nacisk psychologiczny i fizyczny, a "adwokat pełnił na nich rolę statysty". - Teraz wyjaśniam, czemu moje zeznania w toku śledztwa nie zgadzają się z tymi, jakie składam teraz - powiedział w sądzie Sannikau.

Opozycyjna gazeta "Nasza Niwa" zauważa, że polityk opisał te same metody znęcania się nad więźniami w areszcie śledczym KGB, jakie ujawnił inny były kandydat na prezydenta Aleś Michalewicz, który uciekł z Białorusi i uzyskał azyl polityczny w Czechach.

19 grudnia zeszłego roku na manifestacji w centrum Mińska tysiące ludzi protestowały przeciw oficjalnym wynikom głosowania, przyznającym prawie 80 proc. ubiegającemu się o czwartą kadencję prezydencką Łukaszence. Doszło wówczas do ataku na drzwi do gmachu rządu; według opozycji była to prowokacja. Obecnie toczą się w Mińsku procesy uczestników demonstracji, w tym pięciu byłych kandydatów opozycji w wyborach. Jedną z oskarżonych jest żona Sannikaua, opozycyjna dziennikarka Iryna Chalip.

Na procesie Sannikaua sąd zadecydował, że nie będzie przesłuchiwał już świadków i polecił obronie i oskarżeniu przygotowywać się do mów końcowych. Sędzia odrzuciła szereg wniosków obrony, w tym o dołączenie do sprawy przyniesionych przez jednego ze świadków zdjęć. Według świadka zdjęcia wykonane zostały na miejscu demonstracji po jej rozbiciu przez milicję i pokazują, wbrew twierdzeniom śledztwa, że nie było tam niebezpiecznych przedmiotów, rzekomo porzuconych przez demonstrantów.

>>>>>

Tak jest ! Trzeab o tym mowic ! Niech wszyscy wiedza ! Dzien wolnosci nadchodzi na calym swiecie ! U Arabow w Tybecie takze na Bialorusi ! WSZEDZIE ! :O))))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 0:09, 14 Maj 2011    Temat postu:

Mińsk: kolejne wyroki dla opozycjonistów

Na procesie w Mińsku prokurator zażądał trzech lat ograniczenia wolności (tzw. "chemii") dla opozycjonisty Pawła Siewiarynca oraz dwóch lat więzienia w zawieszeniu dla opozycyjnej dziennikarki Iryny Chalip i działacza Siarhieja Marceleua.

Są oni sądzeni za udział w demonstracji opozycji w Mińsku 19 grudnia zeszłego roku, w wieczór po wyborach prezydenckich. Tysiące ludzi protestowały wówczas przeciw oficjalnym wynikom wyborów, dających prawie 80 proc. ubiegającemu się o czwartą kadencję Alaksandrowi Łukaszence.

Zdaniem prokuratora, Siewiaryniec podczas demonstracji nie podporządkowywał się poleceniom milicji, przez co utrudniał pracę okolicznych instytucji i firm i zakłócał transport miejski. Chalip wzywała ludzi do udziału w manifestacji, która odbywała się bez zezwolenia. Jej wezwania skłoniły demonstrantów do wyjścia na jezdnię - twierdzi prokurator. Takie same działania zarzucił również Marceleuowi.

Prokurator argumentował w końcowym wystąpieniu, że wyjście na jezdnię nie jest wykroczeniem administracyjnym, a przestępstwem, ponieważ doprowadziło do zmian w ruchu transportu. Pasażerowie nie dojechali na miejsce, a firmy poniosły straty.

Kara, której zażądał prokurator, nazywana "chemią", polega na ograniczeniu wolności i pracach poprawczych. Skazany nie może opuszczać miejscowości, gdzie zostaje wysłany i musi w niej pracować. Musi też nocować w wyznaczonym miejscu.

Wyrok w procesie zostanie ogłoszony w sobotę.

Siewiaryniec od ponad 10 lat działa w ruchach opozycyjnych. W 2005 roku został skazany na trzy lata ograniczenia wolności za udział w protestach przeciw kolejnej kadencji Łukaszenki. Organizacja Amnesty International uznała go za więźnia sumienia. Wyszedł na wolność w 2007 roku. Opozycjonista, który jest wyznania prawosławnego, podkreśla swoje chrześcijańskie poglądy. Jest jednym z liderów niezarejestrowanej partii chrześcijańsko-demokratycznej.

Chalip jest korespondentką rosyjskiej "Nowej Gaziety", w lutym otrzymała nagrodę dziennikarską "Złote póro Rosji". Jest żoną jednego z kandydatów opozycji w wyborach Andreja Sannikaua. Od końca grudnia jest w areszcie domowym. Gdy po demonstracji zarówno ona, jak i Sannikau trafili do aresztu śledczego, służby opiekuńcze zainteresowały się losem ich trzyletniego syna. Skłoniło to matkę Chalip do starań o prawo do opieki nad wnukiem.

Marceleu, w przeszłości student politologii w Poznaniu, był podczas grudniowych wyborów szefem sztabu wyborczego jednego z kandydatów opozycji w wyborach Mikoły Statkiewicza.

W związku z demonstracją 19 grudnia toczą się w Mińsku cztery procesy, w tym proces Sannnikaua. Prokurator dzisiaj zażądał dla niego kary siedmiu lat kolonii karnej o zaostrzonym reżimie. Wszystkie procesy będą kontynuowane jutro, również Sannikau tego dnia otrzyma wyrok.

>>>>>

Rezim szaleje na zgube samego siebie i lasnych dusz ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:47, 14 Maj 2011    Temat postu:

Białoruś: więzienie dla kandydata na prezydenta

Na pięć lat kolonii karnej o zaostrzonym reżimie skazał sąd w Mińsku w sobotę Andreja Sannikaua, polityka opozycji, byłego kandydata w wyborach prezydenckich 19 grudnia zeszłego roku.

Sąd uznał, że Sannikau organizował masowe zamieszki w wieczór po wyborach, kiedy w centrum Mińska odbyła się wielotysięczna manifestacja opozycji.

Sąd wydał też wyroki kolonii karnej o zaostrzonym reżimie na młodych uczestników demonstracji sądzonych razem z Sannikauem. Działacz kampanii "Mów Prawdę!" Aleh Hniedczyk został skazany na 3,5 roku. Pozostali trzej otrzymali wyroki po trzy lata. Są to: student Fiodar Mirzajanau, aktywista opozycyjnego Młodego Frontu Uładzimir Jaromienak i najmłodszy ze skazanych, 19-letni Ilja Wasiljewicz.

>>>>>

Widzimy kretynskie klatki dla uwiezionych - to import ,,cywilizacyjny'' z Putinogrodu... Widzimy jaka depresja cywilizacyjna jest na BiaŁorusi ! W 1569 obowizywalo tam prawo ,, Nikogo nie mozna wiezic bez wyroku sadu'' ... Nieznane nigdzie indziej na swiecie poza Rzecząpospolitą ... Teraz sa klatki...
Widzimy mechanizm jak zwyrodnialcy coraz bardziej zapedzaja sie w zlo az w koncu nie maja ,,wyjscia'' tylko takie jak Judasz czy Hitler... Taki jest ,,mechanizm'' tego zjawiska wesjcia na droge zla...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:39, 16 Maj 2011    Temat postu:

Łukaszenka zabroni wyjazdu opozycji?

Są podstawy, by zakazać wyjazdu z Białorusi osobom, których działania za granicą szkodzą interesom narodowym kraju - pisze w niedzielę oficjalna agencja KGBiełTA, cytując prołukaszenkowskich ,,ekspertów''. ,,Politolog' Wadzim Hihin wskazał w tym kontekście na część opozycji.

- Niektórzy przedstawiciele tak zwanej opozycji po 40 razy, a może i więcej, wyjeżdżają za granicę, dostają tam diety, pieniądze na utrzymanie i prowadzą takie beztroskie życie - bełkotał w stylu radzieckim Hihin, redaktor naczelny wydawanego przez administrację prezydenta Alaksandra Łukaszenki miesięcznika "KGBiełaruskaja Dumka".

- Ci ludzie na Białorusi niczego nie reprezentują, choć uważają się za liderów jakiejś niezarejestrowanej partii czy działaczy praw człowieka - bredził. - U nas na nic nie mają wpływu i stosunek do nich jest adekwatny. A za granicą ich przyjmują jak jakichś bojowników, przedstawicieli nie wiadomo jakich interesów. Dlatego ograniczenie im wyjazdu z Białorusi będzie równoznaczne ich politycznemu samobójstwu i, faktycznie, pełnej izolacji.


,,Politolog'', który znajduje się na liście przedstawicieli Białorusi objętych zakazem wjazdu do Unii Europejskiej, wypowiedział się na ten temat w niedzielę wieczorem w telewizji państwowej.

Również Siarhiej Musijenka, szef ,,ośrodka socjologicznego ECOOM'', opowiedział się za zakazem wyjazdu dla osób, które "tworzą negatywny wizerunek" Białorusi za granicą.

- Podczas gdy wiele białoruskich ministerstw, resortów, przedsiębiorstw, stara się uregulować stosunki z Unią Europejską, sprawić, by wizerunek kraju był pozytywny, to ci ludzie mają inne zadania, za które im dają pieniądze. Im rzadziej będą oni bywać na Zachodzie, tym lepiej dla wizerunku kraju - paplał Musijenka

Informację o tym, że w razie wprowadzenia sankcji gospodarczych UE wobec Mińska władze gotowe są zakazać wyjazdu ponad 200 opozycjonistom, podały kilka dni temu media, powołując się na źródło w administracji prezydenta. Źródło to nie wykluczyło też, że Mińsk zaproponuje wyjazd niektórym unijnym dyplomatom. Białoruski MSZ oznajmił później, że jest jeszcze zbyt wcześnie, by mówić o odpowiedzi na sankcje UE.

W sobotniej gazecie "Komsomolskaja Prawda w Biełorusi" Alaksiej Biahun z departamentu MSZ ds. obywatelstwa i migracji zapewnił, że "jeśli wobec opozycjonistów nie toczy się postępowanie sądowe czy śledztwo, i nie mają jakichś nieuregulowanych zobowiązań w kraju, to nie ma podstaw, by ograniczyć im wyjazd". Dodał, że po to, aby to zrobić, trzeba byłoby przyjąć przepisy, które wprowadzałyby dodatkowe podstawy do ograniczania praw obywateli do opuszczania kraju.

>>>>>

Matolki kombinuja jak by tu jeszcze przywalic A GOSPODARKA SIE SYPIE !~To ich ostatnie chwile...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:50, 16 Maj 2011    Temat postu:

Fotoreporter ZPB poszukiwany przez milicję

Milicja w Grodnie poszukuje Aleksego Saleja, fotoreportera nieuznawanego przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi, za rzekome przygotowywanie i rozpowszechnianie pornografii z udziałem nieletnich. Według rzecznika ZPB Igora Bancera, chodzi o pogrążenie związku.

- Dowiedziałem się, że jest wszczęta sprawa karna - powiedział Bancer. Wyjaśnił, że informacja o poszukiwaniu fotoreportera wydawanego przez ZPB pisma "Magazyn Polski na Uchodźstwie" pojawiła się na stronie internetowej milicji.

- To się pojawia w takim momencie, kiedy w więzieniu jest szef Rady Naczelnej ZPB Andrzej Poczobut i wywierana jest ciągła presja na związek. To bardzo podejrzany zbieg okoliczności - powiedział Bancer. Dodał, że w jego ocenie "w tej sprawie chodzi o to, by pogrążyć ostatecznie związek".

Wyjaśnił, że fotoreporter jest w Polsce na szkoleniu.

Przypomniał, że KGB przeprowadziło rewizję w domu fotografa w styczniu i skonfiskowało twarde dyski jego komputera. Wcześniej KGB przesłuchało Saleja w związku z jego obecnością na demonstracji opozycji w Mińsku w wieczór po wyborach prezydenckich 19 grudnia. Tego dnia rewizję zrobiło również u Poczobuta.

- Po pięciu miesiącach dowiadujemy się, że jest wszczęta jakaś sprawa przeciwko niemu. Co się działo z komputerem przez te miesiące? - zauważył Bancer.

Jak przypomina Radio Swaboda, Salej w przeszłości pracował w grodzieńskiej gazecie "Pahonia", która została zamknięta po wyborach prezydenckich w 2001 roku.

>>>>>>

Psychole nadal dzialaja na wlasna zgube...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 84589
Przeczytał: 208 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:56, 16 Maj 2011    Temat postu:

Białoruś: dwa lata w zawieszeniu dla żony opozycjonisty

Sąd w Mińsku skazał dzisiaj dziennikarkę Irynę Chalip, żonę b. kandydata opozycji na prezydenta Andreja Sannikaua, na dwa lata więzienia w zawieszeniu na dwa lata za udział w opozycyjnej demonstracji 19 grudnia w Mińsku, w wieczór wyborów prezydenckich.

Sąd wydał też wyroki na współoskarżonych Chalip. Siarhieja Marceleua, szefa sztabu wyborczego innego z kandydatów opozycji w grudniowych wyborach, Mikoły Statkiewicza, skazał na dwa lata z warunkowym zawieszeniem. Pawłowi Siewiaryńcowi, działaczowi niezarejestrowanej partii chrześcijańsko-demokratycznej, wymierzył karę trzech lat ograniczenia wolności.

Wszyscy byli oskarżeni z artykułu mówiącego o organizacji działań poważnie naruszających porządek publiczny lub udziale w nich.

Opozycjoniści zostali wypuszczeni z aresztu w zamian za zobowiązanie, że nie wyjadą z kraju, i po rozprawie rozmawiali z dziennikarzami. Wszyscy uznali wyroki za niesłuszne.

- Za dwa lata będą mnie sądzić znowu. Sąd będzie zastanawiał się, czy weszłam na drogę poprawy, czy można nazwać mnie człowiekiem przestrzegającym prawa. A kto w naszym kraju powie o opozycyjnym dziennikarzu, że przestrzega prawa? Nikt! - powiedziała Chalip.

Wyraziła przekonanie, że wyrok w jej sprawie wydano specjalnie po ogłoszeniu wyroku na jej męża - po to, by nie zdążyła się z nim zobaczyć. Przedwczoraj Sannikau został skazany na pięć lat kolonii karnej o zaostrzonym reżimie. Chalip przebywała wówczas w areszcie domowym.

- Świetnie rozumiem, że jego skazano tylko po to, by potem wymienić go na żarcie i kredyty - skomentowała Chalip proces męża. Dodała, że nie mogła zrozumieć, czemu zamknięto ją w areszcie domowym do momentu, kiedy Sannikau nie ogłosił w sądzie, że w areszcie grożono mu śmiercią żony i małego syna.

- Mnie po prostu trzymali jako zakładnika i mężowi mówili: twoja żona i dziecko są w naszych rękach, w zabarykadowanym mieszkaniu, pod nadzorem, bez kontaktu ze światem i niczego nikomu nie mogą powiedzieć. Cały ten czas byłam zakładnikiem i nadal jesteśmy zakładnikami - mówiła dziennikarka.

Siewiaryniec określił swój wyrok jako "delegację twórczą", przypominając, że podczas poprzedniej kary ograniczenia wolności napisał książkę. Dodał, że "teraz trudniej jest innym", wskazując na tych opozycjonistów, którzy zostali już skazani na pobyt w kolonii karnej. - Zadaniem i obowiązkiem tych, którzy wyszli, jest pomoc tym, którzy jeszcze są w aresztach. Trzeba podnosić tę kwestię na szczeblu międzynarodowym, pomagać, jak tylko można i modlić się za tych ludzi - mówił Siewiaryniec.

Marceleu powiedział, że nie uważa, by kogokolwiek trzeba było sądzić za udział w demonstracji 19 grudnia. Wyjaśnił, że decyzję o ewentualnej apelacji podejmie później.

Chalip jest korespondentką rosyjskiej "Nowej Gaziety", w lutym otrzymała nagrodę dziennikarską "Złote pióro Rosji". Od końca grudnia znajdowała się w areszcie domowym. Kiedy po demonstracji zarówno ona, jak i Sannikau trafili do aresztu śledczego, służby opiekuńcze zainteresowały się losem ich syna, który w maju skończył cztery lata. Skłoniło to matkę Chalip do starań o opiekę prawną nad wnukiem.

Siewiaryniec od ponad 10 lat działa w ruchach opozycyjnych. W 2005 roku został skazany na trzy lata ograniczenia wolności za udział w protestach przeciw kolejnej kadencji Łukaszenki. Organizacja Amnesty International uznała go za więźnia sumienia. Wyszedł na wolność w 2007 roku. Siewiaryniec, który jest wyznania prawosławnego, podkreśla swoje chrześcijańskie poglądy.

Marceleu, w przeszłości student politologii w Poznaniu, był podczas grudniowych wyborów szefem sztabu i przygotowywał program wyborczy Mikoły Statkiewicza.

Kara ograniczenia wolności, nazywana "chemią", polega na zesłaniu i pracach poprawczych; skazany nie może opuszczać miejscowości, do której został skierowany, musi w niej pracować i nocować w wyznaczonym miejscu.

>>>>>

Sowiecka swołocz mści się na ŻONACH !!!

Iryna Chalip, żona byłego opozycyjnego kandydata na prezydenta Andreja Sannikaua wraz z jego matką, fot. PAP/EPA/Tatyana Zenkovich



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 79, 80, 81  Następny
Strona 6 z 81

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy