Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Bestialska napaść ZOMONu na kandydata Uładzimira Niaklajeu !
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 39, 40, 41  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:26, 17 Sie 2011    Temat postu:

Nie wpuścili Polaków - "to odpowiedź na 'czarną listę"'

Największa opozycyjna gazeta białoruska "Narodnaja Wola" ocenia, że niewpuszczenie na Białoruś szefa Wspólnoty Polskiej Longina Komołowskiego i europosła PJN Marka Migalskiego to odpowiedź na sankcje wizowe UE wobec Mińska.

Gazeta zauważa, że w przeciwieństwie do Unii Europejskiej, Białoruś nie opublikowała nazwisk osób, które uznaje za niepożądane.

"O liście urzędników i polityków europejskich nie mających prawa wjazdu na Białoruś dowiedzieliśmy się w marcu 2011 roku, jednak sama lista nigdzie nie została opublikowana. Nazwiska Europejczyków, których wjazd na Białoruś jest niepożądany, stają się znane głównie po tym, kiedy próbują oni otrzymać wizę białoruską lub przekroczyć granicę" - zauważa "Narodnaja Wola".

W ocenie gazety, funkcjonowanie zakazu "to faktycznie odpowiedź na "czarną listę" urzędników europejskich, zatwierdzoną przez władze Unii Europejskiej". Jednak unijna lista "nie jest tajna" - podkreśla "Narodnaja Wola". I, jak dodaje, właśnie zgodnie z tą listą nie zostali wpuszczeni do Polski na pogrzeb Andrzeja Leppera objęci sankcjami UE Białorusini: szef oficjalnego Związku Pisarzy Mikałaj Czarhiniec oraz deputowany Michaił Orda.

Szef Wspólnoty Polskiej Longin Komołowski nie został wpuszczony na Białoruś w niedzielę, gdy jechał do Grodna na obchody Święta Wojska Polskiego, organizowane przez Związek Polaków na Białorusi. Przyczyn odmowy wjazdu mu nie podano.

Marek Migalski, europoseł PJN, który w nocy z niedzieli na poniedziałek nie został wpuszczony na terytorium Białorusi, jechał tam na zaproszenie Centrum Praw Człowieka "Wiasna". Podczas zawrócenia go z granicy nie udzielono mu odpowiedzi na pytanie o powód takiej decyzji i kto ją wydał.

Unia Europejska odwiesiła sankcje wizowe wobec przedstawicieli władz w Mińsku na początku roku, argumentując ten krok niedemokratycznością grudniowych wyborów prezydenckich na Białorusi oraz represjami wobec opozycji politycznej w tym kraju.

>>>>>

No tak zadna zaskoczenie ! Te rezimy maja takie napady !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:31, 17 Sie 2011    Temat postu:

Za wschodnią granicą będzie "wyspa Kataru"?

Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka próbuje ratować gospodarkę swojego kraju jak tylko może. Właśnie powrócił z wizyty w Katarze, które efektem może być powstanie "wyspy Kataru w Europie" - informuje serwis telewizji Biełsat. Łukaszenka liczy na owocną współpracę i spore inwestycje Kataru na terenie Białorusi. Jak podaje agencja Biełta, Łukaszenka zaproponował, by Katar zainwestował w centra logistyczne w okolicach Orszy i Brześcia. Prezydent poinformował również, że emir Kataru rozważa plany wybudowania swojej rezydencji na terytorium Białorusi.

Wspomniał także o możliwości powstania w okolicy Brześcia "wyspy Kataru w Europie". Co kryje się za tą nazwą? Katarskie banki, przedsiębiorstwa, ośrodki kultury z Zatoki Perskiej, mieszkania, a także obiekty infrastrukturalne, poinformowała agencja Biełta.

>>>>

No tak coar lepsze pomysly ... Na lukaszenkowska dzume lekarstwem ma byc katar...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 13:04, 17 Sie 2011    Temat postu:

Migalski oczekuje reakcji MSZ i PE na niewpuszczenie go na Białoruś

Europoseł PJN Marek Migalski oczekuje reakcji polskiego MSZ oraz kierownictwa Parlamentu Europejskiego na to, że w nocy z niedzieli na poniedziałek nie wpuszczono go na terytorium Białorusi. Jak powiedział PAP, wyśle też pismo w tej sprawie do ambasady Białorusi w Polsce. - Dzisiaj wysyłam pismo do ambasady białoruskiej z prośbą o wyjaśnienie przyczyn niewpuszczenia mnie. Takie samo pismo skieruję do białoruskiego MSZ i MSW - powiedział Migalski.

Podkreślił też, że oczekuje reakcji kierownictwa Parlamentu Europejskiego, delegacji PE do spraw współpracy z Białorusią oraz polskiego resortu spraw zagranicznych.

- Polskiemu posłowi uniemożliwiono wykonywanie swojego mandatu i warto byłoby, aby te instytucje wzięły na siebie obowiązek również wyjaśnienia tej sprawy, tak żeby naciskać na władze Białorusi, żeby to nie powtarzało się w przyszłości - powiedział Migalski. Jak wyjaśnił, nie chodzi już tylko o niego, ale o wszystkich posłów do PE.

Pytany, czy będzie jeszcze próbował wjechać na terytorium Białorusi, potwierdził. - Oczywiście nie powiem, kiedy i jak, bo będę liczył na to, że na jakimś innym przejściu jakiś inny pogranicznik okaże się mniej "kumaty" i (...) może przejadę i odwiedzę tych ludzi, których ja chcę zobaczyć, i którzy chcą zobaczyć mnie - powiedział.

Migalskiego w nocy z niedzieli na poniedziałek nie wpuszczono na terytorium Białorusi. Polityk relacjonował w rozmowie z PAP, że został wyprowadzony z pociągu na przejściu granicznym Terespol-Brześć i przeprowadzony do miejsca kontroli granicznej, gdzie oddano mu bilet "i poinformowano po dłuższym oczekiwaniu, że nie zostanie wpuszczony na Białoruś".

Jak mówił, nie udzielono mu odpowiedzi na pytanie o powód takiej decyzji i kto ją wydał.

Europoseł jechał na Białoruś na zaproszenie Centrum Praw Człowieka "Wiasna"; miał spotkać się z działaczami opozycji i rodzinami osób represjonowanych.

PAP nie udało się dotychczas uzyskać komentarza MSZ w tej sprawie.

>>>>>>

Oczywiscie ! Nie chodzi o Migalskiego ale o zasady a glownie o Bialorus i tamtejszych przesladowanych...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:36, 17 Sie 2011    Temat postu:

Litwa wspiera demokrację i "nikt nie powinien w to wątpić"

Premier Litwy Andrius Kubilius przeprosił za kroki, które spowodowały areszt białoruskiego obrońcy praw człowieka Alesia Bialackiego. Nazwał je "nieporozumieniem, którego należy żałować" - pisze dziś niezależna gazeta internetowa "Biełorusskije Nowosti". Chodzi o przekazanie przez Ministerstwo Sprawiedliwości władzom w Mińsku danych o rachunkach bankowych Bialackiego na Litwie, co umożliwiło służbom białoruskim aresztowanie działacza za ukrywanie dochodów.

Litewskie ministerstwo powiadomiło dziś, że drugą osobą, której dane przekazało, był Walancin Stefanowicz z kierowanego przez Bialackiego Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna".

- Sprawę oceniono bardzo jasno - należy żałować takiego nieporozumienia i prosić o wybaczenie Bialackiego i jego rodzinę - mówił Kubilius, którego wypowiedź podały najpierw internetowe media litewskie. Premier Litwy podkreślił, że jego kraj popiera demokratyczną przyszłość Białorusi i że "nikt nie powinien w to wątpić".

Ministerstwo może gwarantować, że nie przekazano więcej informacji, które mogą zaszkodzić liderom opozycji - zapewniła Radio Swaboda doradczyni w resorcie Vaida Vincevicziute.

Jednocześnie, jak powiedział Radiu Swaboda rzecznik resortu litewskiego Ministerstwa Sprawiedliwości Tomas Czepelevskis, Litwa nadal prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

- Teraz na Litwie sytuacja jest badana. Kiedy zostanie to zakończone i będą ostateczne wnioski, będzie można powiedzieć, kto jest winien i kogo w razie potrzeby pociągnąć do odpowiedzialności - powiedział rzecznik. Zaznaczył, że wewnątrz samego Ministerstwa Sprawiedliwości nie ma odrębnego śledztwa, lecz trwa dochodzenie międzyresortowe. Toczy się ono "na pełną skalę" i bierze w nim udział duża grupa ekspertów.

Bialacki został zatrzymany w Mińsku na początku sierpnia. W piątek postawiono mu zarzuty o ukrywanie dochodów grożące karą do siedmiu lat więzienia. Według "Wiasny" zarzuty dotyczą konta w banku na Litwie, na które przekazywane były środki fundacji zagranicznych na działalność organizacji, w tym na pomoc osobom prześladowanym na Białorusi z powodów politycznych. Informacje o Bialackim przekazała Białorusi prócz strony litewskiej również polska Prokuratura Generalna, także w ramach mechanizmu pomocy prawnej.

Stefanowicz po aresztowaniu Bialackiego powiadomił, że na jego koncie w litewskim banku była mniejsza suma, grożąca mu jedynie odpowiedzialnością administracyjną.

Niezależne białoruskie portale internetowe odnotowują dziś, że polska prokuratura ogłosiła, kto jest winny przekazania władzom białoruskim danych o Bialackim. - Te osoby zostaną zwolnione ze stanowisk - relacjonuje Radio Swaboda. Jak ogłosił dziś prokurator generalny Andrzej Seremet, szef departamentu współpracy międzynarodowej w prokuraturze zrezygnował ze stanowiska, a jego zastępczyni została odwołana.

Białoruska opozycja i obrońcy praw człowieka ocenili sprawę Bialackiego jako uderzenie we wszystkie opozycyjne środowiska na Białorusi. Niezarejestrowana oficjalnie "Wiasna" jest jedną z najbardziej znanych białoruskich organizacji pozarządowych; Bialacki jest jednocześnie wiceprzewodniczącym Międzynarodowej Federacji Praw Człowieka (FIDH).

>>>>>

Oczywiscie ! Miejmy nadzieje ze to byl tylko wypadek przy pracy ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:45, 17 Sie 2011    Temat postu:

"Pomoc Białorusi to akt głupoty"

Za "akt głupoty" uznało Stowarzyszenie Wolnego Słowa przekazanie Białorusi przez polską prokuraturę informacji, które posłużyły jako pretekst do aresztowania i oskarżenia opozycjonisty Alesia Bialackiego, szefa Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna". Stowarzyszenie zaapelowało też o zerwanie umów o współpracy policyjnej z krajami nieszanującymi praw człowieka.

"Jest to szczególnie niewiarygodne w przypadku Polski, która jeszcze niedawno sama była pod rządami totalitarnej dyktatury i nie tylko nie spotykała się z tego typu zachowaniami administracji państw wolnego świata, ale wręcz otrzymywała realną, także polityczną pomoc w swojej walce o wolność" - podkreślili we wtorek członkowie SWS w oświadczeniu.

"Akt głupoty, bo chcemy wierzyć, że była to tylko głupota, który przyniósł naszemu białoruskiemu Koledze zdradę ze strony Polski, ma korzenie w praktyce administracji naszego kraju, od wielu lat lekceważącej kwestie solidarności z walczącymi o wolność w innych państwach świata z nieposzanowaniem zasady azylu na czele" - uważa SWS.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej honorowy prezes SWS Mirosław Chojecki ocenił, że Polska nie chce dziś spłacać swojego moralnego "długu" zaciągniętego na świecie po II wojnie światowej. "Po wojnie ogromna liczba Polaków znalazła schronienie w krajach demokratycznych. Dziś powinniśmy zachowywać się co najmniej tak, jak władze tych krajów w okresie komunizmu w Polsce" - powiedział.

Zdaniem Chojeckiego w proces podejmowania decyzji administracyjnych dotyczących przebywających w Polsce uchodźców powinny zostać włączone pomagające im organizacje pozarządowe, bo mają one lepszą wiedzę na temat ich sytuacji. Dodał, że mogłoby to wyglądać tak, jak w latach 80. XX w. we Francji, gdzie organizacje polonijne współdecydowały o tym, kto z Polaków otrzymywał azyl na terenie tego kraju.

Robert Krzysztoń z SWS zwrócił z kolei uwagę, że organy polskiej administracji współpracują dziś z państwami rządzonymi przez dyktatury. Przypomniał, że np. we wrześniu 2010 r. premierzy Polski Donald Tusk oraz Wietnamu Ngyuen Tan Dung podpisali w Hanoi umowę o wzajemnej ochronie informacji niejawnych. Podkreślił, że także dane dotyczące Bialackiego zostały przekazane białoruskim władzom na skutek realizacji wiążącej Polskę umowy z tym krajem.

"Umowy policyjne z takimi krajami są szkodliwe dla Polski i należy je wypowiedzieć" - ocenił Krzysztoń.

Wietnamska opozycjonistka i działaczka na rzecz praw człowieka Ton Van Anh, której w lutym tego roku prezydent Bronisław Komorowski nadał polskie obywatelstwo, oceniła zaś, że żaden błąd polskiej administracji nie wymaże pozytywnego obrazu Polski wśród imigrantów. Zaznaczyła jednak, że na skutek zapadających w Polsce decyzji część imigrantów jest wydalana do krajów pochodzenia, w których stają się obiektem prześladowania ze strony tamtejszych organów bezpieczeństwa.

Adam Borowski, pełniący od 2005 r. funkcję honorowego konsula Czeczeńskiej Republiki Iczkerii, przypomniał natomiast sprawę Ahmeda Zakajewa - b. szefa emigracyjnego rządu Czeczenii, ściganego przez Rosjan pod zarzutem terroryzmu. W ub.r., po wniosku skierowanym przez Rosję, Zakajewa w Polsce zatrzymano. Sąd odmówił wówczas jego aresztowania powołując się m.in. na fakt, że dostał on azyl w Wlk. Brytanii.

Po wyjeździe Zakajewa z Polski prokuratura wysłała sądowi wniosek strony rosyjskiej o ekstradycję, wraz z własnym stanowiskiem, w którym wnosiła o wydanie postanowienia o jej dopuszczalności. W grudniu 2010 r. SO w Warszawie sprawę umorzył z powodu nieobecności Zakajewa w Polsce. Obrona złożyła odwołanie, bo chciała, aby polski sąd uznał prawną niedopuszczalność tej ekstradycji. Zakajew nie otrzymał jednak polskiej wizy i nie mógł przybyć na posiedzenie w SA. W styczniu br. warszawski sąd apelacyjny podtrzymał decyzję o umorzeniu.

"Strona rosyjska tylko do Polski zwróciła się o wydanie Zakajewa. Po całej Europie porusza się on beż żadnego problemu, może wjechać do każdego kraju poza Polską" - podkreślił Borowski.

Według najnowszych danych Urzędu ds. Cudzoziemców na terenie Polski legalnie przebywa ok. 97 tys. cudzoziemców; od 50 do 70 tys. jest tu nielegalnie.

>>>>>

Przypomnijmy ze rok 1989 to nie byl bynajmniej rok triumfalnego zwyciestwa wolnosci na totalitaryzmem ale okraglego stolu ... Ktory zakonserwowal komune ... Urzedasi sa wychowani w tym ,,klimacie'' ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 16:53, 17 Sie 2011    Temat postu:

Młodzi Białorusini uczą się u nas dziennikarstwa

Grupa studentów z Białorusi uczy się w Polsce dziennikarstwa. Podczas tygodniowego obozu Białorusini odwiedzają redakcje w Białymstoku, poznają, jak działają media w demokratycznym kraju, pod okiem dziennikarzy piszą też własne teksty. Organizatorem przedsięwzięcia jest działająca w Warszawie Fundacja Nowe Media, przy współpracy ze Stowarzyszeniem Białorusinów Świata "Baćkauszczyna" i kampanią "Budźma". Na projekt "DEMO! Demokracja-edukacja-media-obywatel" otrzymała wsparcie ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Uczestnikami obozu są studenci pierwszego i drugiego roku, niekoniecznie studiujący dziennikarstwo, ale chętnie wypowiadający się na blogach czy innych platformach obywatelskich. Nigdy nie byli wcześniej w Polsce.

Ich szkolenie rozpoczęło się wczoraj. Młodzi Białorusini odwiedzili już redakcję Radia Racja, białoruskiego radia nadającego z Białegostoku i redakcję "Niwy", tygodnika mniejszości białoruskiej w Polsce, wydawanego w języku białoruskim w Białymstoku.

Dziś młodzi ludzie spotkali się w Białymstoku z posłem PO Robertem Tyszkiewiczem, przewodniczącym zespołu parlamentarnego ds. Białorusi. Opowiadał on o Solidarności, której był działaczem. Poseł uważa, że Solidarność to "lekcja", o której Polska musi mówić na całym świecie, bo "jest to największe zwycięstwo Polski XX wieku, pokojowa transformacja".

Olga Hardziejczyk-Maziarska, członek zarządu Fundacji Nowe Media, odpowiedzialna za projekty wschodnie, powiedziała dziennikarzom, że każde "szersze spojrzenie na rzeczywistość" będzie ważne dla uczestników tego projektu.

Dodała, że gdy Białoruś "wejdzie w normalną sytuację", studenci ci będą mieli już doświadczenie w tym, jak funkcjonuje prasa w "normalnym" kraju. Dodała, że dzięki spotkaniom z dziennikarzami w Polsce dowiedzą się, jak tworzy się ona w sprzyjających warunkach, tzn. przy wsparciu państwa.

Pytana czy pomoc Polski dla Białorusinów, w tym przypadku młodych ludzi, jest wystarczająca, powiedziała, że "nie można narzekać". Dodała, że wszystkie przygotowywane projekty, a skierowane do młodych Białorusinów, którzy nigdy w Polsce nie byli i żyją w ciężkich warunkach, są akceptowane i otrzymują wsparcie m.in. od Ministerstwa Spraw Zagranicznych czy Ministerstwa Dziedzictwa Narodowego i Kultury.

Jeden z uczestników spotkania, Zmicier Sulimenka, student historii na Uniwersytecie Państwowym w Mińsku pisze teksty na strony internetowe dotyczące młodzieży białoruskiej. To teksty m.in. o ich zainteresowaniach, ciekawych inicjatywach czy projektach, a także o ich problemach.

Przyjechał na obóz, żeby zobaczyć jak działają polskie media. Uważa, że rynek mediów w naszym kraju jest bardziej rozwinięty niż na Białorusi. - To jest nieocenione doświadczenie, bo Białorusini liczą, że jak wejdą zmiany, to też będą mogli rozwijać swoje media - dodał.

W przyszłym tygodniu odbędzie się kolejny turnus projektu "DEMO! Demokracja-edukacja-media-obywatel", weźmie w nim udział także dziesięciu młodych Białorusinów.

>>>>>

Trzeab to tez pokazac aby nie wyszlo tak ze jedyne co z Polski idzie na bialorus to haki na opozycjonistow ... Sa pozytwy i kto pomaga ten pomaga a kto urzedasi ten urzedasi... Sa ludzie i ludziska ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:46, 17 Sie 2011    Temat postu:

Rozpoczęło się posiedzenie sejmowych komisji ws. Bialackiego

W środę o godz. 20 rozpoczęło się wspólne posiedzenie sejmowych komisji: Spraw Zagranicznych oraz Łączności z Polakami za Granicą w związku z przekazaniem przez polską prokuraturę białoruskim śledczym informacji nt. konta opozycjonisty Alesia Bialackiego. Posiedzenie jest zamknięte. Na posiedzenie zaproszono prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Szef Komisji Spraw Zagranicznych Andrzej Halicki (PO) mówił we wtorek, że posłowie oczekują "informacji o konsekwencjach i wnioskach wyciągniętych na przyszłość - żeby taka skandaliczna sytuacja już nigdy się nie powtórzyła".

Natomiast prokurator generalny poinformował we wtorek, że w związku z udzieleniem pomocy prawnej Białorusi dotyczącej Bialackiego - szefa Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna" - stanowiska w Prokuraturze Generalnej stracili szef Departamentu Współpracy Międzynarodowej i jego zastępczyni.

Polska prokuratura w czerwcu tego roku przekazała Białorusi dane o przepływach na koncie Bialackiego, na którym zbierane były pieniądze na działalność opozycyjną.

Po ujawnieniu sprawy Bialackiego przedstawiciele polskich władz krytykowali decyzję prokuratury. Szef MSZ Radosław Sikorski uznał ją za "karygodny błąd" i przepraszał Białorusinów. Zaś premier Donald Tusk określił przekazanie przez polską prokuraturę białoruskim śledczym informacji o Bialackim mianem "głupoty". Jak ocenił, z powodu tego "skandalicznego błędu prokuratora" Polska poniosła wielorakie szkody.

>>>>>

Czekamy na wnioki !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:08, 18 Sie 2011    Temat postu:

Litewskie służby podatkowe przekazywały informacje reżimowi ...

Litewska Państwowa Inspekcja Podatkowa (STI) także przekazuje władzom w Mińsku dane o operacjach finansowych obywateli Białorusi; w tym roku przekazała dane o 12 osobach - podało dziś Radio Swaboda. "Przed przesłaniem informacji STI konsultuje i koordynuje swoje działania z MSZ" Litwy - cytuje radio wiceszefa STI Arturasa Klerauskasa, którego wypowiedź przekazał najpierw litewski portal internetowy, DELFI.

Nie wiadomo, czy wśród przekazanych danych są informacje o rachunkach opozycjonistów białoruskich. Według Klerauskasa STI nie otrzymywała zapytania o obrońcę praw człowieka Alesia Bialackiego, którego dane bankowe przekazało służbom białoruskim litewskie Ministerstwo Sprawiedliwości. Umożliwiło to aresztowanie Bialackiego i oskarżenie go o przestępstwa podatkowe.

Klerauskas dodał, że służby białoruskie przede wszystkim interesuje to, czy obywatele Białorusi przechowują na Litwie więcej pieniędzy, niż oficjalnie zgłaszają.

Po aresztowaniu Bialackiego Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło, że w ciągu roku przekazało Mińskowi dane o rachunkach około 400 obywateli Białorusi. Potem zapewniło, że dotyczyło to tylko dwóch opozycjonistów: Bialackiego i jego współpracownika z Centrum Praw Człowieka "Wiasna", Walancina Stefanowicza.

Według "Wiasny" chodzi o rachunki bankowe, na które przekazywane były środki fundacji zagranicznych na działalność organizacji, w tym na pomoc osobom prześladowanym na Białorusi z powodów politycznych. Informacje o Bialackim przekazała Białorusi prócz strony litewskiej również polska Prokuratura Generalna, także w ramach mechanizmu pomocy prawnej.

Białoruska opozycja i obrońcy praw człowieka ocenili sprawę Bialackiego jako uderzenie we wszystkie opozycyjne środowiska na Białorusi. Niezarejstrowana oficjalnie "Wiasna" jest jedną z najbardziej znanych białoruskich organizacji pozarządowych; Bialacki jest jednocześnie wiceprzewodniczącym Międzynarodowej Federacji Praw Człowieka (FIDH).

>>>>>

Jak widzimy byl to szerszy proceder i nie wiadomo jaki mial zasieg ... Wszystko to przeraza swoim wampiryzmem . Kto sie spodziewal ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:15, 18 Sie 2011    Temat postu:

Na Grodzieńszczyźnie uczczono pamięć żołnierzy polskich 1920 r.

W kilkunastu miejscowościach obwodu grodzieńskiego na Białorusi na grobach żołnierzy polskich poległych w wojnie 1920 roku złożone zostały w poniedziałek wieńce i zapalone znicze - powiedziała Andżelika Orechwo ze Związku Polaków na Białorusi (ZPB). "Od rana jeździmy, odwiedzając groby żołnierzy wojny polsko-bolszewickiej" - powiedziała Orechwo, która kieruje nieznawanym przez władze w Mińsku ZPB. Wskazała, że w uroczystościach uczestniczą "i młodsi, i starsi" Polacy z Grodzieńszczyzny, choć na Białorusi rocznica "Cudu nad Wisłą" przypadła w tym roku w zwykły dzień roboczy.

Działacze ZPB odwiedzili groby żołnierzy m.in. w Kwasówce, Łunnej, Mostach, Wołkowysku, Brzostowicy Wielkiej, Brzostowicy Małej. Wieczorem o godz. 18 (godz. 17 czasu polskiego) złożyli też wieńce w Grodnie pod Krzyżem Katyńskim i na cmentarzu pobernardyńskim. W tym ostatnim miejscu, gdzie znajduje się kwatera ponad 150 żołnierzy Wojska Polskiego poległych w latach 1919-1920, odprawiona została msza.

Jak wskazał Andrzej Poczobut z władz ZPB, walki o Grodno, Brzostowicę Wielką, a także potyczki pod Lidą były jednymi z najważniejszych na Grodzieńszczyźnie, gdy przetaczała się przez te ziemie wojna 1920 roku.

Na poniedziałkowe uroczystości miał przybyć do Grodna prezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska Longin Komołowski, nie został on jednak w niedzielę wieczorem wpuszczony na Białoruś. W obchodach uczestniczył natomiast konsul generalny RP w Grodnie Andrzej Chodkiewicz oraz Jacek Polańczyk z polskiego Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

>>>>>

Tak to byly wielkie dni pelne chwaly ! Piersze zwyciestwo nad komunizmem ! Systemem dazacym do zaglady swiata... Drugi juz ostateczne przyszlo pozniej ... Jak powiedzial Jan III Sobieski :
-Przybyłem , Zobaczyłem , Bóg zwyciężył !
Tym samym prawidlowo korygujac te starozytne pelne pychy slowa i zamieniajac je w slowa pokory ! Totez Jan III Sobieski dziś jest w niebie jako patron Polski :O)))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:37, 18 Sie 2011    Temat postu:

Łukaszenka szykuje swojego syna na następcę"

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka szykuje najmłodszego syna, 6-letniego Kolę, na swojego następcę - oświadczył w środę były prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow, podkreślając, że Białoruś potrzebuje zmian. - Łukaszenka wziął się za Kolę i nie kryjąc się z tym, szykuje go na swego następcę, jak gdyby rządził królestwem Białorusi - powiedział Gorbaczow na konferencji prasowej w Moskwie.

- Od blisko 20 lat (Łukaszenka) jest u władzy i są potrzebne zmiany na Białorusi - podkreślił Gorbaczow, krytykując m.in. represje po wyborach prezydenckich z grudnia 2010 r. Za udział w manifestacjach potępiających fałszerstwa wyborcze wtrącono do więzienia kilku opozycyjnych kandydatów. Według oficjalnych wyników Łukaszenka zdobył w głosowaniu blisko 80 proc. głosów.

- Zawsze popierałem Łukaszenkę i go broniłem - powiedział Gorbaczow. - On jako jedyny spośród białoruskich deputowanych występował przeciwko porozumieniom białowieskim (z 1991 r. o likwidacji ZRSS) - wyjaśniał.

Gorbaczow ocenił jednak, że "Łukaszenka zachowuje się jak słoń w sklepie z porcelaną". - Coś mu się stało, jest zbyt pewny siebie - dodał.

56-letni Łukaszenka regularnie pokazuje się publicznie ze swoim najmłodszym synem, pochodzącym ze związku pozamałżeńskiego. Przedstawił go papieżowi Benedyktowi XVI, podczas defilad wojskowych ubiera go w mundur, a także sfilmował go siedzącego na sztabkach złota podczas wizyty w banku centralnym Białorusi.

- Jest moim talizmanem, moim krucyfiksem, więc go ze sobą noszę - powiedział kiedyś o Koli Łukaszenka.

Białoruski prezydent ma jeszcze dwóch starszych synów ze swoją żoną Galiną: 31-letniego Dźmitrego i 35-letniego Wiktara.

>>>>>

Widzimy belkot opetanego ... Bluznierstwa zabobony ... Syna talizmanem ?! Kim Dzon Łuk szykuje Kim Dzong Kola ...
Te potworne systemy sa podobne bo sa monotonne ... Zlo jest nudne ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:43, 18 Sie 2011    Temat postu:

Adwokatka zagrożona, wniosek Bialackiego odrzucony
Broniła opozycjonisty, może stracić zawód

Sąd w Mińsku odrzucił wniosek obrony o wypuszczenie na wolność Alesia Bialackiego. Znany białoruski obrońca praw człowieka został zatrzymany 4 sierpnia i umieszczony w areszcie. Tymczasem białoruska adwokatka Tamara Sidarenka, która broniła opozycjonisty Uładzimira Niaklajeua, powiedziała, że jest zagrożona anulowaniem jej licencji, co na Białorusi oznacza utratę prawa adwokata do wykonywania zawodu.

Tamara Sidarenka, powiedziała, że jest zagrożona anulowaniem jej licencji, co na Białorusi oznacza utratę prawa adwokata do wykonywania zawodu. - Wczoraj wieczorem powiadomiono, że zebrała się komisja kwalifikacyjna i anulowano ważność mojej licencji. Według prawa należy teraz oczekiwać na to, co powie Ministerstwo Sprawiedliwości. Jednak człowiek, który zadzwonił do moich zwierzchników, przekazał, że trzeba przygotowywać zastępstwo w sprawach, które prowadzę - powiedziała Sidarenka.

Wyjaśniła, że decyzja o anulowaniu licencji, którą podejmuje komisja kwalifikacyjna Ministerstwa Sprawiedliwości, jest wstępna, a ostateczną podejmuje kolegialny organ ministerstwa.

Wyraziła przypuszczenie, że podstawą decyzji są dwa upomnienia resortu, które wcześniej otrzymała. Jedno związane było ze składanymi raportami, drugie dotyczyło wywiadu w sprawie Uładzimira Niaklajeua, byłego kandydata opozycji na prezydenta Białorusi w czasie, gdy był aresztowany. - Ministerstwo uznało za niewłaściwą moją wypowiedź o tym, że celowo nie jestem dopuszczana do Niaklajeua - wskazała Sidarenka.

Prawniczka nie ma jeszcze pisemnej decyzji komisji. Wyjaśniła, że jej przypadek nie jest związany z nadzwyczajną weryfikacją adwokatów, trwającą obecnie na Białorusi.

Jak przypomina Radio Swaboda, Sidarenka w zeszłym roku otrzymała dyplom z Ministerstwa Sprawiedliwości.

Uładzimir Niaklajeu, poeta, który kandydował w zeszłorocznych wyborach jako jeden z rywali urzędującego prezydenta Alaksandra Łukaszenki, został skazany na dwa lata w zawieszeniu. Sąd uznał go za winnego "przygotowywania działań poważnie naruszających porządek publiczny" podczas demonstracji opozycji w Mińsku w wieczór wyborczy 19 grudnia. Tysiące ludzi protestowało wówczas przeciw oficjalnym wynikom, dającym niemal 80 proc. głosów Łukaszence. Doszło do ataku grupy ludzi na drzwi do gmachu rządu; według opozycji była to prowokacja. Demonstracja została rozbita przez milicję, a większość kandydatów opozycji - aresztowana.

>>>>>

Sledzimy ta sprawe z uwage jak wszelkie represje w tym kraju ... Bialorus to nie jest przeciez zagranica a Bialorusini to nie sa obcokrajowcy ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:39, 18 Sie 2011    Temat postu:

Zmiany w systemie udzielania pomocy prawnej Białorusi

Prokurator generalny Andrzej Seremet poinformował, że skłania się do decyzji, by wnioski o pomoc prawną ze strony Białorusi trafiały do Prokuratury Generalnej, a nie jak obecnie do prokuratur okręgowych. Prokurator Generalny mówił o tym dziennikarzom przed, wieczornym posiedzeniem sejmowych komisji: Łączności z Polakami za Granicą i Spraw Zagranicznych, które odbywa się w związku z udzieleniem pomocy prawnej Białorusi w m.in. wyniku czego aresztowany został tamtejszy opozycjonista Aleś Bialacki.

Seremet zaznaczył, że zaproponuje posłom, by "rozważyć i poważnie zanalizować potrzebę ewentualnego zawieszenia porozumienia pomiędzy prokuraturami Białorusi i Polski", którego efektem będzie, "centralizacja obrotu, czyli centralizacja tych czynności, które są podejmowane na wniosek strony białoruskiej".

Wyjaśnił, że obowiązujące porozumienie oznacza, że obecnie w przypadku kierowania przez stronę białoruską wniosku o pomoc prawną, może on być realizowany przez prokuraturę okręgową bez wiedzy prokuratury generalnej.

Dodał, że nie podjął jeszcze decyzji w sprawie "centralizacji", ale się "ku niej skłania". - Sądzę, że w tej sytuacji, która istnieje, zarówno po niefortunnych działaniach prokuratury, jak i w tej sytuacji jaka panuje na Białorusi, rzecz jest naprawdę godna uwagi - zaznaczył.

Podkreślił, że porozumienie dotyczące funkcjonowania współpracy między prokuraturami nie ma statusu umowy międzynarodowej, dlatego wystarczyłaby jego decyzja w tej sprawie.

- Jest jedynie pewnego rodzaju uzupełnieniem umowy, dlatego wystarczyłoby jednostronne stanowisko jednej ze stron umawiających się - tłumaczył.

Seremet we wtorek, po wstępnym postępowaniu służbowym w Prokuraturze Generalnej, ocenił, że były nieprawidłowości w działaniach prokuratury, która zdecydowała w czerwcu o udzieleniu pomocy prawnej Białorusi. Polska przekazała Białorusi dane o przepływach na koncie szefa Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna", gdzie zbierane były pieniądze na działalność opozycyjną. W poniedziałek władze białoruskie przedłużyły Bialackiemu areszt do dwóch miesięcy.

W związku ze sprawą dyrektor Departamentu Współpracy Międzynarodowej prok. Krzysztof Karsznicki zrezygnował ze stanowiska, zaś jego zastępczyni - prok. Anna Wiśniewska - została zdymisjonowana. Prok. Annę Adamiak, która była referentem sprawy w departamencie, czeka postępowanie służbowe i możliwa odpowiedzialność dyscyplinarna.

>>>>>

Najlepsza reforma bylby powrot prokuratury do rzadu jak bylo poprzednio ... Tym bardziej ze smieszna rzecza jest ze oddzielono prokurature ze wzgledu na ,,naduzycia PiS'' a ta sama PO nie znalazla zadnych naduzyc :O))) To trzeba wrocic do poprzedniego stanu ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:07, 18 Sie 2011    Temat postu:

PJN do liderów partii: podpiszcie się pod Deklaracją Białoruską

PJN zaapelował do liderów partii, by podpisali się pod Deklaracją Białoruską. Dokument zakłada wspieranie wolnościowych i demokratycznych dążeń społeczeństwa białoruskiego oraz dążenie do zacieśniania współpracy między Białorusią a UE. "Deklarujemy, że bez względu na to, czy w przyszłości stanowić będziemy część koalicji rządzącej, czy też przyjdzie nam działać w opozycji, będziemy wspierać wolnościowe i demokratyczne dążenia społeczeństwa białoruskiego oraz dążyć do zacieśniania współpracy między Republiką Białorusi a Unią Europejską" - czytamy m.in. w dokumencie autorstwa PJN.

Jak zaznaczyli jego autorzy, "wolność i demokracja na Białorusi to konieczne warunki rozwoju tego kraju". "Polska ze względu na swą tradycję solidarnościową, powinna być na tym polu szczególnie aktywna. To warunek naszej wiarygodności" - napisano w Deklaracji.

Pod dokumentem podpisał się w czwartek prezes PJN Paweł Kowal. O to samo zaapelował na konferencji prasowej w Sejmie do liderów PO, PiS, SLD i PSL - Donalda Tuska, Jarosława Kaczyńskiego, Grzegorza Napieralskiego i Waldemara Pawlaka.

Politycy PJN podkreślali, że Deklaracja jest reakcją na przekazanie przez polską prokuraturę władzom Białorusi informacji na temat konta bankowego opozycjonisty i lidera Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna" Alesia Bialackiego.

"Polska wszędzie, gdzie to jest możliwe, mówi: naszym sztandarem, marką (...) jest solidarność, wolność, upominanie się o prawa człowieka. Wtedy, gdy przyszło zdać egzamin z tego zadania, okazało się, że jest z tym kłopot" - mówił Kowal. Dlatego - podkreślił - potrzeba, by politycy niezależnie od opcji politycznej "stanęli (w tej sprawie) murem".

Według Kowala, "reputacja Polski ucierpiała po prostu dlatego, że polskie instytucje działają źle". Wtórował mu wiceprezes partii Marek Migalski, który przekonywał że PJN chce pomóc w "usprawnieniu polskiego państwa". Migalski zwrócił się do szefa delegacji europarlamentu ds. Białorusi Jacka Protasiewicza (PO), by ponownie zabrał głos w tej sprawie.

"Wyniszczająca wojna polsko-polska powoduje, że politycy nie współpracują ze sobą" - mówił polityk. Jak dodał, jego ugrupowanie poprzez Deklarację Białoruską chce "jedną z takich wojen zakończyć". Podkreślił też, że deklaracja została już kilkakrotnie rozesłana do liderów partii, jednak pozostała bez odpowiedzi.

>>>>>

Tak jest ! W koncu nie po to jest sejm aby nic nie robil i bral diety ! Niech wspiera Bialorus !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:46, 18 Sie 2011    Temat postu:

Minister sprawiedliwości chce zmian we współpracy z Białorusią

Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski jest za tym, by białoruskie wnioski o pomoc prawną trafiały do Prokuratury Generalnej, a nie jak teraz do prokuratur okręgowych. Nie wyklucza również wprowadzenia podobnego rozwiązania w kontaktach sądowych. „Bardzo poważnie rozważam, czy nie zawiesić porozumienia o decentralizacji obrotu w sprawach karnych, które reguluje współpracę między sądami polskimi i białoruskimi. Decyzję w tej sprawie będę podejmował w przyszłym tygodniu” – powiedział Kwiatkowski na czwartkowej konferencji prasowej w Łodzi.

Wyjaśnił, że od porozumienia każda ze stron może odstąpić jednostronnym oświadczeniem woli. Gdyby do tego doszło, to sądy białoruskie z sądami polskimi komunikowałyby się za pośrednictwem ministerstwa sprawiedliwości.

„Gdyby białoruski sąd kierował wniosek do dowolnego polskiego sądu, wniosek ten musiałby najpierw wpłynąć do ministerstwa sprawiedliwości i dopiero z ministerstwa byłby przesyłany do właściwego sądu” – wyjaśnił Kwiatkowski.

Jego zdaniem na etapie postępowań sądowych jest mniej możliwości do nadużyć niż podczas postępowań prokuratorskich i dlatego priorytetową sprawą powinna być w tej chwili „centralizacja obrotu” między prokuraturami białoruskimi i polskimi.

„Dzisiaj właściwa jednostka prokuratury na Białorusi może kierować wniosek bezpośrednio do właściwej prokuratury w Polsce. Właściwej z uwagi na miejsce zamieszkania osoby, której wniosek dotyczy. To sytuacja nie dająca nam pewności, że wśród tych wniosków nie będzie takich, które nie dotyczą spraw karnych, a są tak naprawdę wykorzystywane do ścigania działaczy opozycji demokratycznej. Centralizacja tego obrotu poprzez to, że wszystkie wnioski będą szły przez Prokuraturę Generalną jest decyzją właściwą” – powiedział Kwiatkowski.

Dodał, że gdy był prokuratorem generalnym na początku 2010 roku do wszystkich jednostek prokuratury w Polsce wysłał wytyczne, w których zwracał uwagę na to, by ze szczególną uwagą analizować każdy wniosek białoruskiej prokuratury.

„Właśnie z uwagi na możliwość wystąpienia takich wniosków, które pod przykrywką spraw karnych tak naprawdę miały służyć ściąganiu informacji do walki z opozycją” – wyjaśnił Kwiatkowski.

Jego zdaniem mimo przygotowywanych zmian dotyczących wzajemnych kontaktów prokuratur i sądów nie powinno jednak dojść do wypowiedzenia umowy o współpracy prawnej między Polską i Białorusią. Kwiatkowski podkreślił, że wypowiedzenie umowy byłoby niekorzystne dla Polski.

„Konsekwencje byłyby takie, że w przypadku dowolnej sprawy polskiego obywatela na Białorusi prawem właściwym byłoby wyłącznie prawo białoruskie. Z uwagi na to, że my mamy więcej spraw tam niż Białorusini u nas, byłaby to sytuacja dla nas niekorzystna. Dlatego uważam, że sama umowa z 1994 roku o pomocy prawnej i stosunkach prawnych w sprawach cywilnych, rodzinnych, pracowniczych i karnych nie powinna być wypowiedziana. Tym bardziej, że sprawy karne to dopiero czwarty punkt tej umowy” – wyjaśnił Kwiatkowski.

Kolejna dymisja w związku z zatrzymaniem opozycjonisty13 minut temu | JMR / PAP Urzędniczka w litewskim Ministerstwie Sprawiedliwości Auszra Bernotiene, odpowiedzialna za przekazanie służbom białoruskim informacji o obrońcy praw człowieka Alesiu Bialackim, podała się dziś do dymisji - poinformowało białoruskie Radio Swaboda. Jak przekazał najpierw litewski portal DELFI, Bernotiene kierowała departamentem prawa międzynarodowego w ministerstwie i to ona podjęła ostateczną decyzję o przekazaniu informacji o Bialackim, które umożliwiły jego aresztowanie na Białorusi. Jej dymisję przyjął minister sprawiedliwości Remigijus Szimaszius, który dziś spotkał się w sprawie Bialackiego z prezydent Litwy Dalią Grybauskaite.

- Rozmawialiśmy o tym, jak uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości i co zrobić, by za tę sytuację odpowiedzieli ludzie, którzy podjęli dane działania - powiedział minister po spotkaniu z Grybauskaite. Wyjaśnił, że w ministerstwie odpowiedzialność za przekazanie danych Bialackiego spoczywa na trzech osobach.

Po dymisji Bernotiene zapewnił, że nie oznacza to zakończenia badania w ministerstwie okoliczności sprawy. - Teraz najważniejsze jest to, byśmy mogli zagwarantować, że takie sytuacje się nie powtórzą. Powinniśmy znaleźć efektywny mechanizm, zapewnić na czas spójną współpracę między naszymi instytucjami, aby instrument pomocy prawnej nie został wykorzystany w celach politycznych - powiedział Szimaszius.

Bialacki, szef Centrum Praw Człowieka "Wiasna", jednej z najbardziej znanych organizacji pozarządowych na Białorusi, został zatrzymany na początku sierpnia. Jest oskarżony o niepłacenie podatków od kwot, które przechowywał na koncie bankowym na Litwie. Według "Wiasny" chodzi o środki z fundacji zagranicznych przekazywane na działalność organizacji, w tym na wsparcie osób prześladowanych na Białorusi z powodów politycznych.

Informacji o jego koncie w bankach na Litwie Ministerstwo Sprawiedliwości w Wilnie udzieliło w ramach mechanizmu pomocy prawnej. Jak się okazało, dane o Bialackim przekazała Białorusi również polska prokuratura. W związku z tą sprawą stanowiska w Prokuraturze Generalnej stracili m.in. szef Departamentu Współpracy Międzynarodowej i jego zastępczyni.

Za zatajenie dochodów o szczególnie dużej wysokości - a na podstawie takiego artykułu jest oskarżony Bialacki - grozi na Białorusi kara do siedmiu lat więzienia.

>>>>>

Moze wyjasnijmy w czym rzecz ... Funkcjonariusze rezimu dostali zadanie ,,wrobic w cos'' Bialackiego... I wymyslili te dochody bo znalezli leszczy ktorzy im dali papiery... Nie oznacza to jednak ze gdyby nie dali to Bialacki by nie siedzial... Tez by siedzial bo to bylo zlecenie na niego... Dajcie mi czlowieka a paragraf sie znajdzie jak mowi radziecka maksyma prawnicza ... Jak nie kijem go to pałką mowi z kolei przyslowie ... I tak to dziala... Ale wlasnie dlatego nie wolno nic im dawac ....


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 11:58, 19 Sie 2011    Temat postu:

PJN: podpiszcie się pod Deklaracją! PO: nie

PJN zaapelował do liderów partii, by podpisali się pod Deklaracją Białoruską. Dokument zakłada wspieranie wolnościowych i demokratycznych dążeń społeczeństwa białoruskiego oraz dążenie do zacieśniania współpracy między Białorusią a UE. Deklaracji nie podpisze PO, gdyż - jak powiedział wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych Robert Tyszkiewicz (PO) - kwestii Białorusi nie należy nadawać charakteru partyjnego.

"Deklarujemy, że bez względu na to, czy w przyszłości stanowić będziemy część koalicji rządzącej, czy też przyjdzie nam działać w opozycji, będziemy wspierać wolnościowe i demokratyczne dążenia społeczeństwa białoruskiego oraz dążyć do zacieśniania współpracy między Republiką Białorusi a Unią Europejską" - czytamy w dokumencie autorstwa PJN.

Jak zaznaczyli jego autorzy, "wolność i demokracja na Białorusi to konieczne warunki rozwoju tego kraju". "Polska ze względu na swą tradycję solidarnościową, powinna być na tym polu szczególnie aktywna. To warunek naszej wiarygodności" - napisano w Deklaracji.

Pod dokumentem podpisał się prezes PJN Paweł Kowal. O to samo zaapelował na konferencji prasowej w Sejmie do liderów PO, PiS, SLD i PSL - Donalda Tuska, Jarosława Kaczyńskiego, Grzegorza Napieralskiego i Waldemara Pawlaka.

Politycy PJN podkreślali, że Deklaracja jest reakcją na przekazanie przez polską prokuraturę władzom Białorusi informacji na temat konta bankowego opozycjonisty i lidera Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna" Alesia Bialackiego.

"Polska wszędzie, gdzie to jest możliwe, mówi: naszym sztandarem, marką (...) jest solidarność, wolność, upominanie się o prawa człowieka. Wtedy, gdy przyszło zdać egzamin z tego zadania, okazało się, że jest z tym kłopot" - mówił Kowal. Dlatego - jak podkreślił - potrzeba, by politycy - niezależnie od opcji politycznej - w tej sprawie "stanęli murem".

Według Kowala, "reputacja Polski ucierpiała po prostu dlatego, że polskie instytucje działają źle". Wtórował mu wiceprezes partii Marek Migalski, który przekonywał, że PJN chce pomóc w "usprawnieniu polskiego państwa". Migalski zwrócił się do szefa delegacji europarlamentu ds. Białorusi Jacka Protasiewicza (PO), by ponownie zabrał głos w tej sprawie.

"Wyniszczająca wojna polsko-polska powoduje, że politycy nie współpracują ze sobą" - mówił polityk. Jak dodał, jego ugrupowanie poprzez Deklarację Białoruską chce "jedną z takich wojen zakończyć". Podkreślił też, że deklaracja została już kilkakrotnie rozesłana do liderów partii, jednak pozostała bez odpowiedzi.

Deklaracji nie podpisze PO, gdyż - jak powiedział wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych Robert Tyszkiewicz (PO) - kwestii Białorusi nie należy nadawać charakteru partyjnego.

Dokument nie dotarł jeszcze do PiS. Wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych Karol Karski (PiS) powiedział, że zgodnie z tradycją nie będzie komentował działań ugrupowania Polska Jest Najważniejsza.

Nie wiadomo jak zachowa się PSL. "Deklaracja do mnie nie dotarła. Gdy tak się stanie, zapoznam się z jej treścią i podejmę decyzję" - powiedział szef klubu PSL Stanisław Żelichowski.

Z kolei wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych z SLD Tadeusz Iwiński podkreślił w rozmowie z PAP, że w kwestii wspierania demokracji jego partia nie różni się od innych sił politycznych. Jak mówił, na posiedzeniach komisji, które dotyczyły spraw białoruskich jej członkowie ze wszystkich partii wielokrotnie opowiadali się za takimi samymi oświadczeniami.

>>>>>

No tak rezultat byl niestety latwy do przewidzenia ... Taki mamy element w Sejmie ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:52, 19 Sie 2011    Temat postu:

Dramatyczne pytania do Polski - odpowiedzi nie ma

- Pilnie potrzebujemy informacji od polskich władz, czy zostały przekazane informacje o rachunkach bankowych również innych białoruskich działaczy opozycyjnych. Prosiliśmy już wielokrotnie, jednak bez skutku - zaapelował w rozmowie z Biełsatem białoruski obrońca praw człowieka Uładzimir Labkowicz.

- Takie postępowanie białoruskich sąsiadów jest niezrozumiałe nie tylko dla naszej organizacji, ale i innych opozycyjnych działaczy, polityków. Całe demokratyczne społeczeństwo żyje teraz w strachu i również traci zaufanie do swojego sąsiada - dodał Labkowicz. - Widać też, w jak nieskoordynowany sposób pracują polskie instytucje. Informacje na temat rachunków bankowych przekazane zostały przez Polskę już wtedy, gdy posiadała ona wiedzę o przekazaniu takich właśnie informacji przez Litwę - dodał.

Aleś Bialiacki został zatrzymany 4 sierpnia br. Przyczyną zatrzymania szefa Centrum Praw Człowieka "Wiasna" były rzekome oszustwa podatkowe na dużą skalę. Bialiacki miał uchylać się od płacenia podatków i innych opłat. Oskarżenie opiera się na danych o kontach bankowych dostarczonych białoruskim władzom przez polskie i litewskie władze.

Jak poinformowała Taciana Rawjak z "Wiasny" - Bialiackiemu grozi kara do siedmiu lat pozbawienia wolności oraz konfiskata majątku. Wiadomość o przekazaniu informacji na temat rachunku bankowego białoruskiego opozycjonisty wywołała wielki rozgłos zarówno w Polsce, jak i na Litwie. Urzędnicy z polskiej prokuratury generalnej odpowiedzialni za przekazanie danych zostali zwolnieni.

- W zaistniałej sytuacji to Litwa zademonstrowała największe poczucie winy. Przyznali się do swojego błędu, starają się go naprawić, pomagając nam w każdy możliwy sposób. Widzimy, że czują się moralnie odpowiedzialni za aresztowanie Alesia Białackiego – powiedział Labkowicz, komentując decyzje szefowej departamentu współpracy międzynarodowej Ministerstwa Sprawiedliwości Litwy, która po skandalu z przekazaniem danych bankowych podała się do dymisji.

Labkowicz uważa, że w tej chwili najważniejsze jest ujawnienie czyje dane bankowe zostały przekazane białoruskim władzom.

- Za każdym razem otrzymujemy sprzeczne informacje. Prokuratura generalna wprawdzie mówi, że przykazali informacje tylko na temat Alesia Bialackiego, jednak do tej pory nie wiemy, czy informacje przekazywały również prokuratury okręgowe. Polski MSZ twierdzi, że na pewno przekazywano dane również i o innych Białorusinach. Taka niepewność jeszcze bardziej komplikuje naszą sytuację. Polska powinna czuć jeszcze większą odpowiedzialność moralną za powstałą sytuację. Gdyby w latach 80-tych Niemcy przekazały Jaruzelskiemu informacje na temat polskich opozycjonistów, ci na pewno czuliby wielki żal do swoich sąsiadów, jednak, nie wiedząc czemu, Polska władza, politycy nie chcą tego zrozumieć i skutecznie nam pomóc – powiedział Labakowicz.

>>>>

No to tez i sa takie ,,polskie'' wladze ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:59, 19 Sie 2011    Temat postu:

Polityk PJN: partie mają problem z demokracją - Oj tak !

Jeśli partie udają, że nie ma żadnego świata politycznego poza nimi, to znaczy że mają kłopot z demokracją - uważa prezes PJN Paweł Kowal. Odniósł się tak do braku reakcji liderów SLD i PSL na Deklarację Białoruską oraz rozczarowującą, według niego, reakcję polityków PO i PiS. Deklarację Białoruską - zakładającą wspieranie wolnościowych i demokratycznych dążeń społeczeństwa białoruskiego oraz dążenie do zacieśniania współpracy między Białorusią a UE - PJN przedstawiło niedawno w reakcji na przekazanie przez polską prokuraturę władzom Białorusi informacji na temat konta bankowego opozycjonisty i lidera Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna" Alesia Bialackiego.

W czwartek PJN apelował do liderów czterech ugrupowań parlamentarnych - PO, PiS, SLD i PSL - o podpisanie się pod deklaracją. "Na reakcję SLD i PSL na razie nie doczekaliśmy się, natomiast doczekaliśmy się na reakcję PiS i PO. Muszę powiedzieć niestety doczekaliśmy się, dlatego że ona jest głęboko rozczarowująca" - mówił.

"Ze strony PO zareagował pan Robert Tyszkiewicz, (...) i uznał on, że ta deklaracja nosi znamiona partyjniactwa czy charakteru partyjnego i z tego powodu PO ma zamiar nie reagować na ten dokument. Również doczekaliśmy się reakcji PiS w osobie Karola Karskiego - tu z kolei okazało się, że zgodnie z tradycją (...), pan Karski chyba wzorem prezesa partii nie ma zamiaru komentować działań jednej z partii opozycyjnych" - mówił wiceprezes PJN Marek Migalski.

Polityk zaznaczył, że "nie można sobie wyobrazić deklaracji bardziej ponadpartyjnej" niż dokument przygotowany przez PJN, a mija dokładnie tydzień od momentu wysłania tej deklaracji do liderów partyjnych.

"Wysyłaliśmy to po trzykroć. Pan Karski twierdził tam również, że ta deklaracja nie dotarła do PiS,, to jest mówiąc bardzo delikatnie mijanie się z prawdą" - dodał, odnosząc się do czwartkowej wypowiedzi posła PiS, który powiedział że dokument nie dotarł jeszcze do PiS.

Paweł Kowal ocenił, że jeżeli "partie udają, że nie ma żadnego świata politycznego poza nimi, to znaczy że mają kłopot z demokracją". "I chciałbym w tym miejscu powiedzieć to także do prezesa Kaczyńskiego, który często mówi, że w Polsce jest kłopot z demokracją. Tak, kłopot z demokracją zaczyna się od tego momentu, gdzie się okazuje lekceważenie innym grupom politycznym, tym które zaczynają" - oświadczył prezes PJN

Jak powiedział, mówi o partiach, "którym się wydaje że będą przy swoim stoliku we cztery siedziały do końca świata". "Czas się tego nauczyć, że to nie będzie trwało wiecznie. I że nie tylko oni tworzą polską politykę, ale także organizacje pozarządowe, inne partie polityczne, także obywatele wypowiadają się w sprawach ważnych" - mówił Kowal.

Migalski ocenił, że "w Polsce nie można dyskutować". "To znaczy, jeśli jakiś projekt jest wysuwany przez partie spoza czwórki, to cała czwórka reaguje albo dumnym milczeniem, (...) albo tego typu wypowiedziami jak pana Tyszkiewicz czy Karskiego, to jest głęboko niepokojące, bo mówi o stanie polskiej demokracji" - oświadczył. Jak dodał, "przeciwko temu" powstał PJN.

Politycy PJN pytani byli też o to, że prezydia sejmowych Komisji Spraw Zagranicznych oraz Łączności z Polakami za Granicą wspólnie zaapelowały w piątek o solidarność ze społeczeństwem Białorusi. Mówili o tym na konferencji szefowie obu komisji - Andrzej Halicki (PO) oraz Marek Borowski (SdPl).

"Cieszymy się, że nasze działania przynoszą jakiś efekt, że politycy zaczynają się w tej sprawie wypowiadać. Ale szkoda, że żadna z partii nie podejmuje takiego trudu, by w tej sprawie złożyć gwarancje wspólne" - powiedział Kowal.

PJN poinformował na piątkowej konferencji także o tym, że będzie głosował za odrzuceniem weta prezydenckiego ws. Akademii Lotniczej w Dęblinie.

>>>>

No to tez mamy takich ,,politykow'' apolitycznych ... Nie zajmuja sie polityka tylko ,,Teatrzykiem Zielona Gęś'' ... Ale chyba jednak obrazilem ten tteatr bo tam byl jakis poziom ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 23:28, 19 Sie 2011    Temat postu:

,,Polska'' zatrzymała Białorusina. Kolejna wpadka?

Białoruski opozycjonista Źmicier Pimienau został zatrzymany przy przekraczaniu polsko-ukraińskiej granicy na przejściu w Korczowej (Podkarpackie). Policja i Straż Graniczna podają, że w ich bazach danych mężczyzna figurował jako osoba, którą należy zatrzymać. Jak poinformował rzecznik podkarpackiej policji podkom. Paweł Międlar, Pimienau został zatrzymany na podstawie nakazu wydanego 5 stycznia 2001 r. przez biuro prokuratora dystryktu w Witebsku.

- Można w nim przeczytać, że mężczyzna jest podejrzany o to, że 4 listopada 2000 r. w Witebsku, będąc pod wpływem alkoholu pobił i skopał dwie kobiety, w jednym przypadku miał nóż w ręku. Na Białorusi grozi mu za to do 7 lat więzienia - dodał.

- Potwierdzam, że Straż Graniczna zatrzymała mężczyznę na przejściu granicznym w Korczowej. Figurował w dwóch bazach danych - policyjnej i Straży Granicznej - jako osoba do zatrzymania. Został przekazany najbliższej jednostce policji - powiedziała z kolei rzeczniczka prasowa komendanta głównego Straży Granicznej mjr Justyna Szmidt-Grzech.

Białorusin został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, gdzie jest przesłuchiwany. - Trwają czynności prokuratorskie - powiedział Adam Fida w Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Według białoruskiego Radio Swaboda Źmicier Pimienau kilka lat temu otrzymał azyl polityczny w Belgii. Razem z nim zatrzymana została jego żona Kaciaryna, obywatelka Belgii. Jechali na Ukrainę w sprawach rodzinnych.

Pimienau jest członkiem opozycyjnej partii Partia Konserwatywno-Chrześcijańska Białoruski Front Narodowy (PKCh-BNF). Opuścił Białoruś w 2000 roku. Władze Białorusi wszczęły sprawę karną przeciwko niemu o wandalizm i w 2009 roku ogłoszenie o tym, że jest poszukiwany, pojawiło się na stronie internetowej Interpolu. Pimienau mówił wówczas, że odpowiedzialni za poszukiwania dobrze wiedzą, że jest to sprawa polityczna i "po przyjacielsku" radzili mu nie wyjeżdżać bez potrzeby z Belgii.

Radio Swaboda podaje, że służby belgijskie zapewniły rodzinę Pimienaua przed jego wyjazdem na Ukrainę, że z dokumentami, które posiada - legitymuje się tzw. paszportem genewskim - nie powinien być zatrzymany na granicy Unii Europejskiej.

W ubiegłym tygodniu wpadkę zaliczyli polscy prokuratorzy, którzy przekazali białoruskim służbom dane na temat tamtejszych opozycjonistów. W rezultacie aresztowany został Aleś Bialacki, dyrektor Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna". Gdy sprawa wyszła na jaw, w prokuraturze doszło do dwóch dymisji.

>>>>>

No wprost super ! Coraz lepiej !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:27, 20 Sie 2011    Temat postu:

"Biełaruś Siegodnia" apeluje o rozwiązanie problemu mięsa

Główny białoruski dziennik oficjalny "SB. Biełaruś Siegodnia" apeluje dziś o rozwiązanie problemu mięsa, wskazując, że jego ceny w kraju wzrosły, a producenci wolą sprzedawać je Rosjanom na korzystniejszych warunkach. Jak relacjonuje dziennik, na głównym bazarze Mińska - Rynku Komarowskim - "na oko, ale i wedle spostrzeżeń administracji bazaru, lady z mięsem opustoszały w jednej trzeciej". Sprzedawcy tłumaczą dziennikarzom: "Wszyscy teraz jeżdżą do Rosji, bo jest to korzystne. (...) Ustaliła się stawka - 4 dolary za kilogram żywca. (...) I jaka jest w rezultacie cena mięsa na półkach? Czy naszych kupujących na nią stać? A Rosjanie przyjeżdżają do naszych gospodarstw prywatnych i płacą po 4 dolary bez gadania".

Jak przyznaje "SB", ceny mięsa wzrosły - jeszcze w czerwcu kilogram wieprzowiny można było kupić za 30-35 tys. rubli (ok. 17-20 zł), teraz kosztuje około 50-55 tys. rubli (28-31 zł). "Wielu przestawiło się na tańszy drób" - wskazuje dziennik. Pracownica fermy w Smolewiczach ocenia, że "takiego popytu na mięso kurze nie pamięta od 15 lat pracy na »Komarowce«".

Zdaniem "SB", nie jest dobrym wyjściem z sytuacji ani administracyjne utrzymywanie niskich cen mięsa, ani zrównanie ich z detalicznymi cenami rosyjskimi. "Trzeba pilnie, ale w sposób przemyślany poszukiwać całościowych rozwiązań" - apeluje białoruski dziennik, nie wskazując, na czym miałyby one polegać.

>>>>>

Wot i znowu miasa niet ! Takaja ekonomika ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 14:47, 20 Sie 2011    Temat postu:

Tymczasem prokuratura w Polsce ostro i wytrwale tepi opzycje na Białorusi:

Białoruski opozycjonista przesłuchany w Polsce

Białoruski opozycjonista Źmicier Pimienau, który w piątek został zatrzymany przy przekraczaniu polsko-ukraińskiej granicy na przejściu w Korczowej (Podkarpackie), po przesłuchaniu w prokuraturze został zwolniony do domu. Jak poinformowała w sobotę rano Alina Pich z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, zarzuty, jakie stawia mu białoruska prokuratura, według polskiego prawa przedawniły się; minęło 10 lat.

- Postępowanie ekstradycyjne jednak ciągle będzie się toczyć i to ministerstwo sprawiedliwości zadecyduje, czy zostanie wydany na Białoruś. Mężczyzna zadeklarował, że będzie stawiał się na każde przesłuchanie w procesie ekstradycyjnym - dodała prokurator.

Jak poinformował rzecznik podkarpackiej policji podkom. Paweł Międlar, Pimienau został zatrzymany na podstawie nakazu wydanego 5 stycznia 2001 r. przez biuro prokuratora dystryktu w Witebsku.

- Można w nim przeczytać, że mężczyzna jest podejrzany o to, że 4 listopada 2000 r. w Witebsku, będąc pod wpływem alkoholu pobił i skopał dwóch mężczyzn, w jednym przypadku miał nóż w ręku. Na Białorusi grozi mu za to do 7 lat więzienia - dodał.

- Potwierdzam, że Straż Graniczna zatrzymała mężczyznę na przejściu granicznym w Korczowej. Figurował w dwóch bazach danych - policyjnej i Straży Granicznej - jako osoba do zatrzymania. Został przekazany najbliższej jednostce policji - powiedziała z kolei PAP w piątek rzeczniczka prasowa komendanta głównego Straży Granicznej mjr Justyna Szmidt-Grzech.

Według białoruskiego Radio Swaboda Źmicier Pimienau kilka lat temu otrzymał azyl polityczny w Belgii. Razem z nim zatrzymana została jego żona Kaciaryna, obywatelka Belgii. Jechali na Ukrainę w sprawach rodzinnych.

Pimienau jest członkiem opozycyjnej Partii Konserwatywno-Chrześcijańskiej Białoruski Front Narodowy (PKCh-BNF). Opuścił Białoruś w 2000 roku. Władze Białorusi wszczęły sprawę karną przeciwko niemu o wandalizm i w 2009 roku ogłoszenie o tym, że jest poszukiwany, pojawiło się na stronie internetowej Interpolu. Pimienau mówił wówczas, że odpowiedzialni za poszukiwania dobrze wiedzą, że jest to sprawa polityczna i "po przyjacielsku" radzili mu nie wyjeżdżać bez potrzeby z Belgii.

Radio Swaboda podaje, że służby belgijskie zapewniły rodzinę Pimienaua przed jego wyjazdem na Ukrainę, że z dokumentami, które posiada - legitymuje się tzw. paszportem genewskim - nie powinien być zatrzymany na granicy Unii Europejskiej.

>>>>>

No ciz ja moge powiedzuec ? Caly czas mowie ze to nie jest Polska... Tylko nazwa jest ta sama w istocie to nadal PRL z tym ze oczywiscie najgorsze atrybuty jak SB cz PZPR upadly ale z tego nie wynika ze powstalo wolne panstwo ! Prokuratura urzedy czy partie polityczne mocno przypominaja stanadardy radzieckie ... To skutek okraglego stolu i tak juz jest ... W okraglym stole chodzilo o to aby nie bylo gwaltownego zerwania z komuna tylko ,,ewolucja'' totez PRL ewoluowal w takie cuś i oto sa skutki ...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:56, 20 Sie 2011    Temat postu:

Zaskakujące słowa białoruskiego opozycjonisty o Polsce

Białoruski opozycjonista Źmicier Pimienau, który w piątek został zatrzymany przy przekraczaniu polsko-ukraińskiej granicy na przejściu w Korczowej w woj. podkarpackim, po przesłuchaniu w prokuraturze został zwolniony do domu. Po zwolnieniu Pimienau opisał swoje wrażenia z przebiegu zatrzymania.

- Takiego chrześcijańskiego szacunku, miłości, nie mógłbym sobie nigdy wyobrazić. Ludzie, którzy podejmowali tę decyzję, odnosili się z takim szacunkiem do człowieka, którego poszukuje Interpol. Najpierw mówili, że trzeba coś wyjaśnić w sprawie paszportu, potem powiedzieli, że ponieważ jestem poszukiwany, są zmuszeni oddać mnie w ręce policji - mówił białoruskiemu Radiu Swaboda.

Dodał, że w polskiej prokuraturze był "był przyjemnie zaskoczony" po tym, co widział "w Europie, w Białorusi i Rosji". Pimienau po zwolnieniu zapowiedział, że pojedzie do Warszawy, a potem wróci do Belgii, gdzie mieszka na stałe.

>>>>

No tak to cieszy - jednak powinna byc lista osob przesladowanych przez rezim i baza komputerowa ... Prokuratura powinna wpisywac nazwisko i juz automatu zwalniac na granicy ... ZYJEMY W EPOCE KOMPUTEROW PRZYPOMINAM ! Nie trzeba specjalnie wytezac umyslu ...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:35, 21 Sie 2011    Temat postu:

Łukaszenka zemści się atomem za sankcje USA

Łukaszenka wstrzymuje współpracę z USA dotyczącą pozbycia się zapasów wysoko wzbogaconego uranu, czyniąc to w odpowiedzi na amerykańskie sankcje gospodarcze wobec jej przedsiębiorstw - poinformowało MSZ w Mińsku. Szacuje się, że Mińsk ma od 40-170 kg materiałów rozszczepialnych, które można by wykorzystać do produkcji broni jądrowej.

"Wprowadzenie nowych amerykańskich sankcji gospodarczych jest sprzeczne z duchem współdziałania i współpracy. W tych warunkach strona białoruska podjęła decyzję o zamrożeniu opracowywanych wspólnie z USA projektów dotyczących wymiany wysoko wzbogaconego paliwa jądrowego, w ramach inicjatywy ministerstwa energetyki USA zmniejszania globalnego zagrożenia" - poinformował rzecznik MSZ Andrej Sawinych w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej resortu.

Zawieszony też został projekt stworzenia studiów MBA przy Białoruskim Uniwersytecie Państwowym w Mińsku - dodał rzecznik.

MSZ określiło sankcje gospodarcze USA jako "politycznie motywowane decyzje", sprzeczne z międzynarodowymi zobowiązaniami USA. W ocenie resortu są one również "bardzo poważnym naruszeniem memorandum z Budapesztu z 1994 roku, zgodnie z którym Stany Zjednoczone zobowiązywały się do niestosowania wobec Białorusi środków presji gospodarczej".

"Białoruś tak jak dotąd będzie zapewniać fizyczne bezpieczeństwo paliwa jądrowego w pełnej zgodzie ze zobowiązaniami międzynarodowymi dotyczącymi nierozprzestrzeniania" broni jądrowej - dodał rzecznik. Zaznaczył, że Mińsk nie wyklucza "podjęcia nowych kroków w odpowiedzi" na amerykańskie restrykcje.

W grudniu zeszłego roku szefowie dyplomacji USA i Białorusi, Hillary Clinton i Siarhiej Martynau, ogłosili wspólną deklarację, zgodnie z którą Białoruś zobowiązała się pozbyć do 2012 roku zapasów wysoko wzbogaconego uranu w ramach finansowanego przez Stany Zjednoczone planu redukcji światowych zasobów tego surowca, który może być wykorzystany do produkcji broni atomowej.

Radioaktywne zapasy

Według Instytutu Studiów Międzynarodowych w kalifornijskim Monterey Białoruś ma 170 kg wysoko wzbogaconego uranu, przechowywanego w Instytucie Badań Energetycznych i Jądrowych "Sasny". Inne nieoficjalne źródła podają, że zapasy paliwa wynoszą jedynie 40 kg.

Stany Zjednoczone objęły ostatnio sankcjami cztery kolejne firmy białoruskie: producenta nawozów Grodno Azot, zakłady chemiczne Grodno Chimwołokno, producenta opon samochodowych Biełszyna i rafinerię naftową Naftan. Firmy te są kluczowymi eksporterami i dostarczycielami walut do budżetu pogrążonej w ciężkim kryzysie gospodarczym Białorusi.

Wcześniej USA wprowadziły sankcje gospodarcze wobec Białorusi pod koniec stycznia w proteście przeciwko zatrzymaniu przeciwników reżimu Łukaszenki po wyborach prezydenckich w tym kraju w grudniu zeszłego roku.

>>>>>

Widzimy ze Lukaszenko kombinuje isc w slady towarzyszy Kimow ... Straszyc bomba ... Komuszki sa takie same zawsze i monotonne...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:52, 22 Sie 2011    Temat postu:

Skandal w białoruskiej sprawie - co teraz?

We wtorek m.in. w MSZ i u marszałka sejmu odbędą się spotkania na temat polskiej pomocy wobec aresztowanego na Białorusi opozycjonisty Alesia Bialackiego - poinformował szef parlamentarnego zespołu ds. Białorusi poseł PO Robert Tyszkiewicz. Tymczasem szef MSZ Radosław Sikorski powiedział, że do rozważenia jest pomysł wypowiedzenia umowy z Białorusią.

Bialacki, szef Centrum Praw Człowieka "Wiasna", jednej z najbardziej znanych organizacji pozarządowych na Białorusi, został zatrzymany na początku sierpnia. Przebywa w areszcie. Aresztowano go m.in. po tym, gdy Litwa i Polska przekazały Białorusi informacje o przepływach na koncie bankowych organizacji "Wiasna".

W poniedziałek na zaproszenie Tyszkiewicza do Białegostoku przyjechała żona Alesia Bielackiego, by prosić o pomoc w uwolnieniu jej męża. Ze względów bezpieczeństwa nie podano jej imienia i nazwiska, choć udzielono zgody na publikację jej wizerunku.

Tyszkiewicz jeszcze raz - jak mówił - w imieniu "zdecydowanej większości polskich parlamentarzystów" przeprosił żonę Bialackiego za postępowanie polskiej prokuratury. Mówił, że "słowo przepraszam już nie wystarczy", bo to co się stało to "niewyobrażalny skandal" i że w sprawie potrzebna jest teraz konkretne działanie, bo "Polska ponosi pełną odpowiedzialność za pomoc" wobec Bialackiego i jego rodziny, która znalazła się w trudnej sytuacji. Podkreślał, że Bialacki, który sam pomagał opozycjonistom, teraz sam wymaga pomocy.

Żona aresztowanego opozycjonisty mówiła m.in., że wśród jej znajomych informacja o tym, że Polska podała władzom białoruskim informacje o kontach, na podstawie których aresztowano Bialackiego była bardzo wielkim szokiem, spowodowała też, że są obawy o to, co będzie się działo dalej.

Żona Bialackiego mówiła, że nie wie, jak jej mąż przyjął informację o tym, że Polska przekazała stronie białoruskiej informacje o kontach bankowych, bo gdy to się okazało on był już w areszcie. Mówiła też, że nie wie, w jakich warunkach jest przetrzymywany i jak jest traktowany w więzieniu.

Pytana przez dziennikarzy jakiej pomocy oczekuje, żona Bialackiego nie odpowiedziała wprost. Powiedziała tylko, że będzie o tym mowa we wtorek w Warszawie i liczy na konkretną pomoc. Również Tyszkiewicz nie chciał mówić o możliwych formach tej pomocy zastrzegając, że w obecnej sytuacji lepiej jest tę pomoc organizować niż o niej mówić. Podkreślał, że na zaplanowanych na wtorek spotkaniach mają zostać podjęte "konkretne decyzje", aby Bialacki mógł jak najszybciej znaleźć się na wolności. Poseł deklarował też, że polski parlament i rząd będą kontynuować, a nawet intensyfikować działania na rzecz demokracji i rozwoju społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi.

Tyszkiewicz mówił też, że sprawa szerokim echem odbiła się w środowiskach organizacji pozarządowych na Białorusi.- Sytuacja ta wymaga naprawdę bardzo jasnych, klarownych, konkretnych działań ze strony polskiej tak, żeby to poczucie zaufania mogło powrócić - dodał. Mówił, że sprawa Bialackiego także "osłabiła wizerunek Polski na scenie europejskiej".

Aleś Bialacki jest oskarżony o niepłacenie podatków od kwot, które przechowywał na koncie bankowym na Litwie. Według "Wiasny", chodzi o środki z fundacji zagranicznych przekazywane na działalność organizacji, w tym na wsparcie osób prześladowanych na Białorusi z powodów politycznych.

Informacji o jego koncie w bankach na Litwie udzieliło Białorusi, w ramach pomocy prawnej, Ministerstwo Sprawiedliwości w Wilnie. Dane o Bialackim przekazała w czerwcu Białorusi - również w drodze pomocy prawnej - także polska prokuratura. Były to dane o przepływach na koncie Bialackiego jako szefa organizacji "Wiasna", gdzie zbierane były pieniądze na działalność opozycyjną.

W wyniku tej "wpadki" dyrektor Departamentu Współpracy Międzynarodowej w Prokuraturze generalnej prok. Krzysztof Karsznicki zrezygnował ze stanowiska, zaś jego zastępczyni - prok. Anna Wiśniewska - została zdymisjonowana. Prok. Annę Adamiak, która była referentem sprawy w departamencie, czeka postępowanie służbowe i możliwa odpowiedzialność dyscyplinarna.

"Wypowiedzenie umowy z Białorusią - do rozważenia"

W związku ze sprawą minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zapowiedział konsultacje z resortem spraw zagranicznych na temat wypowiedzenia porozumienia dotyczącego pomocy prawnej w zakresie wniosków sądowych kierowanych do Polski przez stronę białoruską.

- Dyskusja jaka się toczy w Polsce na kanwie - niestety nazywając rzecz po imieniu karygodnej sytuacji, która się nie powinna zdarzyć (...) - dotyczy wyłącznie porozumienia o decentralizacji obrotu (m.in. wniosków o pomoc prawną) - powiedział dziennikarzom Kwiatkowski. Dodał, że nikt nie mówi o wypowiedzeniu umowy z 1994 roku zawartej między Polską a Białorusią o pomocy prawnej, która obejmuje zarówno współpracę w sprawach cywilnych, rodzinnych, gospodarczych i karnych.

Zdaniem Kwiatkowskiego, wypowiedzenie umowy byłoby niekorzystne dla Polski, m.in. ze względu na dużą liczbę mieszanych małżeństw, czy polskie inwestycje na Białorusi.

Podkreślił, że nad wypowiedzeniem porozumienia o decentralizacji obrotu wniosków prokuratorskich zastanawia się prokurator generalny Andrzej Seremet. W ubiegłym tygodniu prokurator powiedział, że skłania się ku temu, by wnioski o pomoc prawną ze strony Białorusi trafiały do Prokuratury Generalnej, a nie jak obecnie do prokuratur okręgowych.

- Ja również rozważam, czy w zakresie decentralizacji obrotu sądowego w sprawach karnych tego porozumienia nie wypowiedzieć - mówił Kwiatkowski. Zapowiedział, że ostateczną decyzję ws. centralizacji obrotu wnioskami między sądami, która w praktyce oznaczałaby przesyłanie dokumentów przez białoruski sąd nie bezpośrednio do polskiego sądu tylko do ministerstwa sprawiedliwości podejmie po odpowiedniej analizie.

Kwiatkowski zaznaczył, że po przeanalizowaniu ponad 90% spraw nie zdarzyła się nigdy taka sytuacja, żeby współpraca na poziomie sądowym była wykorzystana przez stronę białoruską w niewłaściwy sposób.

- Moją decyzję na pewno będę wspólnie uzgadniał z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, biorąc także pod uwagę decyzję Prokuratury Generalnej w tym zakresie - oświadczył.

Andrzej Seremet jest zwolennikiem ponownej centralizacji obrotu prawnego z Białorusią, ale nie ma kompetencji do wypowiedzenia porozumienia w tej sprawie - powiedział z kolei rzecznik Seremeta Mateusz Martyniuk.

Tymczasem szef MSZ Radosław Sikorski powiedział, że nie ma w tej sprawie wyrobionego zdania. - Ale pamiętamy, że mamy do czynienia z jednym przypadkiem i to człowieka, który wcześniej był represjonowany przez władze białoruskie ze względu na informacje, które napłynęły tam z innego kraju. Wydaje mi się, że póki co, przestrzegajmy procedur - mówił minister.

Sikorski podkreślił, że ministerstwo przestrzegało procedur, które miały zapobiec narażaniu opozycjonistów białoruskich na represje ze strony władz ich państwa.

- Myśmy ostrzegali instytucje zewnętrzne o możliwości wykorzystywania umów międzynarodowych do represjonowania obywateli białoruskich - dodał Sikorski.

>>>>

No to czekamy na naprawienie wlasnej glupoty ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:06, 23 Sie 2011    Temat postu:

Takie zadoscuczynienie wymyslili :

Marszałek sejmu spotkał się z żoną Bialackiego

Grzegorz Schetyna przyznał, że polskie władze popełniły poważny błąd w sprawie białoruskiego opozycjonisty - Alesia Bialackiego. W ocenie marszałka sejmu należy zrobić wszystko, aby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości. Marszałek wystąpił na konferencji z żoną Bialackiego, Natalią.

Grzegorz Schetyna podkreślił, że sprawa Alesia Bialackiego zbulwersowała opinię publiczną. Marszałek Ssejmu przyznał, że winę za taki stan rzeczy ponosi polska strona i Warszawa poczuwa się do winy. - Dlatego należy całą sprawę omówić i wykluczyć podobne sytuacje w przyszłości - mówił. Zapewnił jednocześnie, że polskie służby będą odpowiadać na wnioski Białorusi w sposób odpowiedzialny.

- Musimy zrobić wszystko, by nie powtórzyły się następne takie przypadki (jak przekazanie Białorusi informacji o kontach Bialackiego), to jest dla nas największe wyzwanie i to deklarujemy - oświadczył na konferencji prasowej Schetyna.

Aleś Bialacki to szef Centrum Praw Człowieka „Wiasna”. Aresztowano go po tym jak litewskie ministerstwo sprawiedliwości i polska prokuratura przekazały dane o jego kontach bankowych. Bialacki otrzymywał na nie pieniądze na pomoc dla osób, które były skazywane za udział w akcjach białoruskiej opozycji.

Szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Andrzej Halicki zapowiedział po spotkaniu z żoną Alesia Bialackiego pomoc prawną dla represjonowanych białoruskich opozycjonistów.

Jak mówił, "potrzebna jest koordynacja wszystkich polskich służb, urzędów, by nie pozwolić na powtórzenie (takich sytuacji), aby sankcje, represje na Białorusi nie dotknęły innych opozycjonistów, tak jak dotknęły Alesia Bialackiego".

Żona Alesia Bialackiego - Natalia - wyraziła nadzieję, że wtorkowe spotkanie pomoże w uwolnieniu jej męża i innych więźniów politycznych. Szef komisji spraw zagranicznych Andrzej Halicki poinformował, że w poniedziałek zatrzymany został także syn goszczącej w Polsce żony białoruskiego opozycjonisty.

- Jeszcze raz, bardzo mocno i jednym głosem polski parlament mówi jedną rzecz: wszystkie osoby, które walczą o swoją godność otrzymają z naszej strony pomoc i wsparcie - zadeklarował Halicki. Zapowiedział pomoc prawną i solidarność z polskiej strony wobec represjonowanych na Białorusi.

Wiceszef komisji spraw zagranicznych Robert Tyszkiewicz podkreślił, że "najlepszym zadośćuczynieniem za to, co się stało będzie stworzenie w Polsce wiarygodnego, skutecznego systemu ochrony informacji o współpracy opozycji białoruskiej z Polską i państwami europejskimi".

Bialacki, szef Centrum Praw Człowieka "Wiasna", jednej z najbardziej znanych organizacji pozarządowych na Białorusi, został zatrzymany na początku sierpnia. Przebywa w areszcie. Aresztowano go m.in. po tym, gdy Litwa i Polska przekazały Białorusi informacje o przepływach na koncie bankowych organizacji "Wiasna".

>>>>

No cuszz ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 15:20, 23 Sie 2011    Temat postu:

Syn Bialackiego skazany - złapali go, gdy zatrzymał auto

Syn białoruskiego obrońcy praw człowieka Alesia Bialackiego - Adam, został skazany przez sąd w Mińsku na grzywnę za drobne chuligaństwo. Dzień wcześniej został zatrzymany podczas protestu kierowców przeciw podwyżce cen benzyny.

Sąd uznał, że Adam Bialacki wyrażał się niecenzuralnie i stawiał opór podczas zatrzymania przez funkcjonariuszy milicji drogowej. Nakazał mu zapłacenie grzywny w wysokości 350 tys. rubli (ok. 200 zł). Adam Bialacki zatrzymał samochód na skrzyżowaniu w centrum Mińska i wtedy złapali go funkcjonariusze.

W Mińsku w poniedziałek wieczorem miała odbyć się kolejna akcja protestacyjna pod nazwą "Stop-benzyna". Kierowcy aut mieli przejechać przez centrum miasta z prędkością 20-30 km/h, by w ten sposób zwrócić uwagę "szerokich kręgów społeczeństwa oraz struktur państwowych na problem katastrofalnego wzrostu cen na paliwo". Milicja drogowa zablokowała jednak główne ulice, i jak skomentowały opozycyjne portale internetowe, zorganizowanego protestu nie dało się zauważyć.

Zatrzymanie i ukaranie go wydarzyły się w czasie, gdy Aleś Bialacki, szef Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna" jest aresztowany i oskarżony o przestępstwa podatkowe; grozi mu do siedmiu lat więzienia. Do aresztowania Bialackiego przyczyniły się dane o jego koncie bankowym przekazane władzom w Mińsku przez Ministerstwo Sprawiedliwości Litwy i polską prokuraturę. Obrońcy praw człowieka twierdzą, że środki na koncie Bialackiego były przekazywane przez fundacje zagraniczne na działalność "Wiasny".

>>>>>

A wiec KGBowcy bestialsko niszcza cale rodziny ! Ojciec jako ofiara nie wystarczy !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:46, 23 Sie 2011    Temat postu:

Milicja aresztowała uczestników pikiety

W Mińsku, Mohylewie i Grodnie odbyły się dziś pikiety na znak poparcia dla aresztowanego obrońcy praw człowieka Alesia Bialackiego. Uczestników pikiet zatrzymała milicja i w większości po kilku godzinach zwolniła. Na Placu Październikowym w Mińsku milicja zatrzymała obrońców praw człowieka: Aleha Mackiewicza, Źmiciera Saławioua, Marynę Statkiewicz i Alonę Łapcionak. Rozdawali oni przechodniom ulotki z informacjami o Bialackim i kierowanym przez niego Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna". Zgromadzenie trwało dziesięć minut, po czym demonstrujących zatrzymała milicja. Spędzili na komisariacie trzy godziny; zostali przesłuchani i sfotografowani, odebrano im ulotki i wzięto od nich odciski palców, a potem ich zwolniono.

W Mohylewie milicja zatrzymała i po dwóch godzinach wypuściła demonstrujących w obronie Bialackiego działaczy i dziennikarzy: Pawła Waraszyłaua, Alinę Skrybunową i Jauhena Hłuszakoua. W Grodnie tamtejsi obrońcy praw człowieka rozdawali przechodniom ulotki poświęcone aresztowaniu Bialackiego. Jeden z nich, Wiktar Sazonau, został pod koniec pikiety zatrzymany. W jego domu i biurze, gdzie pracuje, milicjanci przeprowadzili rewizje i z obu miejsc zabrali komputery.

Bialacki został zatrzymany na początku sierpnia. Jest oskarżony o niepłacenie podatków od kwot, które przechowywał na koncie bankowym na Litwie. Według "Wiasny" chodzi o środki z fundacji zagranicznych przekazywane na działalność tej organizacji, w tym na wsparcie osób prześladowanych na Białorusi z powodów politycznych.

Informacji o kontach Bialackiego w bankach na Litwie udzieliło służbom białoruskim Ministerstwo Sprawiedliwości w Wilnie. Dane o Bialackim przekazała Białorusi również polska Prokuratura Generalna. Białoruscy obrońcy praw człowieka oceniają areszt Bialackiego jako uderzenie we wszystkie środowiska opozycyjne na Białorusi.

>>>>>

I znowu Łukaszyści szalejo ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:04, 24 Sie 2011    Temat postu:

Kontrola administracyjna rozwiąże białoruski problem

Białoruska prasa po raz kolejny analizuje dziś wzrost cen na mięso i jego niedobór na rynku detalicznym. Wskazuje, że władze chcą rozwiązać problem metodami administracyjnymi. "Komsomolskaja Prawda w Biełorusii" podkreśla, że ceny na wieprzowinę podnoszone są drugi raz w ciągu miesiąca. Wskazuje, że dziś o 10 proc. rosną ceny, po jakich sklepy kupują mięso od producentów, a więc "na półkach klienci zobaczą je po cenie, która wzrośnie trochę więcej niż 10 procent".

"Jednak główne pytanie dzisiaj to nie cena", a brak mięsa w sieci sprzedaży detalicznej - wskazuje gazeta. W opinii cytowanego przez nią Kazimira Ramanouskiego, byłego doradcy ministra rolnictwa, "problem rozwiąże się wtedy, gdy ceny na Białorusi i w Rosji będą mniej więcej jednakowe (...). Po to, by z mięsem nie było problemów, trzeba podnieść na nie ceny dwukrotnie" - uważa Ramanouski.

Główny dziennik państwowy "SB. Biełaruś Siegodnia" przyznaje, że dostawy do Rosji (...) są dla zakładów o wiele korzystniejsze" i ten eksport kompensuje producentom straty na rynku wewnętrznym. "Niektórzy producenci tak puścili się w pogoń za rublem rosyjskim, że zapomnieli o własnym kliencie" - wskazuje dziennik.

Jak wyjaśnia, by rozwiązać ten problem, organy administracji lokalnej (komitety wykonawcze) biorą dostawy mięsa do sieci handlowej "pod ścisłą kontrolę". Powstanie grafik, według którego do końca roku wyznaczone będą ilości mięsa, które trafić mają do magazynów oraz sieci sprzedaży.

"W ten sposób, rynek wewnętrzny będzie zapełniany wieprzowiną przy pomocy kontroli administracyjnej" - twierdzi gazeta. Ekonomista z Narodowej Akademii Nauk Białorusi Alaksiej Meleszczeni powiedział dziennikowi, że problem rozwiąże się z czasem, bo w długofalowej perspektywie na Białorusi "poziom cen i dochodów powinien wyrównać się" z tym w Rosji.

>>>>>

Tak jest towarzysze ! Kontrola kontrola i jeszcze raz kontrola ! Radzieckie metody zawsze najlepsze :O)))
A co do faktow to ceny nie musza sie zrownac... Wszak TRANSPORT KOSZTUJE ! Musi sie zrownac koszt ogolny ... A najpierw to musi byc rzetelna kalkulacja kosztow a do tego trzeba jednego sensownego miernika jakim jest kurs walutowy ... Inaczej bedzie taki burdel jak teraz czyli bedzie tego za duzo a tam bedzie brakowac ... Ale jak chca kontrola rozwiazac - niech rozwiazuja ! zycze szczescia ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:42, 24 Sie 2011    Temat postu:

Białoruś: kolejne ograniczenia w sprzedaży dewiz w kantorach

Białoruski Bank Narodowy skierował do kilku banków komercyjnych rekomendację, by w swoich kantorach na bazarach i w centrach handlowych nie sprzedawały, a jedynie skupowały dewizy od klientów.Jak zauważa niezależna gazeta internetowa "Biełorusskije Nowosti", ten krok jeszcze bardziej ograniczy możliwości kupna przez Białorusinów obcych walut. "Właśnie bazary i centra handlowe były do tej pory miejscami, gdzie można było kupić dewizy po oficjalnym kursie, nawet po wielogodzinnym czekaniu w kolejkach" - pisze gazeta.
Według zalecenia banki mają teraz jedynie przyjmować dewizy, by dalej kierować je do sprzedaży na cele o znaczeniu socjalnym. Chodzi np. o leczenie za granicą, opłatę nauki i pobytu osób studiujących za granicą, wyjazd za granicę w związku z chorobą lub śmiercią krewnych. Jednak "na te cele idzie jedynie niewielki procent dewiz skupowanych przez kantory" - wskazują "Biełorusskije Nowosti".
Bank, aby móc przeprowadzać takie operacje sprzedaży walut, musi zwrócić się do Banku Narodowego o pozwolenie. Z prawa sprzedaży dewiz obywatelom na cele socjalne korzysta obecnie przede wszystkim państwowy Biełaruśbank, mają je od niedawna również cztery inne banki: Biełgazprombank, Biełinwestbank, Paritetbank i Alfa-Bank. Banki wykorzystują do sprzedaży dewiz te środki, które skupują np. na przejściach granicznych czy w ośrodkach turystycznych.
Deficyt dewiz odczuwalny jest na Białorusi od miesięcy; wcześniej w obawie przed dewaluacją i spadkiem siły nabywczej rubla Białorusini masowo skupowali obce waluty. Popyt na dewizy oraz odgórnie ustalony kurs (obecnie oficjalny kurs dolara to 5 tys. rubli) sprawiają, że na Białorusi wykształcił się czarny rynek handlu dewizami.
Bank Narodowy wprowadza kolejne ograniczenia na rynku walutowym z powodu problemów gospodarczych kraju: ujemnego bilansu handlowego i topniejących rezerw walutowych.

>>>>

No to spoko ! katastrofa bedzie wielka ! Zabrali sie do recznego sterowania kursami :O))) To moze zakonczyc sie tylko katastrofa ... Biliogii nie da sie wziasc za morde ! :O)))


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 12:58, 25 Sie 2011    Temat postu:

,,Polski'' sąd też przekazał Białorusi dane opozycjonisty?

Przekazanie przez polską prokuraturę informacji o białoruskich opozycjonistach służbom Mińska nie były jedynym takim przypadkiem - donosi telewizja Biełsat powołując się na Anreja Żukauca, któremu Polska przyznała status uchodźcy. Według niego, Sąd Okręgowy w Białymstoku w 2010 r. przekazał białoruskiej stronie jego dane.

Podczas wtorkowego spotkania z żoną Alesia Bialiackiego minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zaprzeczył jakoby polskie sądy przekazywały informacje o opozycjonistach stronie białoruskiej, a jedyny przypadek przekazania informacji o stanie konta opozycjonisty był dziełem Prokuratury Generalnej.

Tymczasem innego zdania jest białoruski opozycjonista Andrej Żukauc, któremu Polska przyznała status uchodźcy. Twierdzi on, że Sąd Okręgowy w Białymstoku w 2010 r. przekazał białoruskiej stronie jego dane osobowe, w tym informacje o miejscu zamieszkania.

Białoruskie władze wysłały za nim list gończy - jest on oskarżony o oszustwa gospodarcze na sumę 700 mln dol. Sam Żukawiec twierdzi, że jest to zemsta za to, że jako biznesmen wspierał finansowo i organizacyjnie białoruską opozycję.

- Młody Front i Białoruska Chrześcijańska Demokracja - organizacje, z którymi współpracowałem, kilkakrotnie zwracały się do ministra Kwiatkowskiego z prośba o osobisty nadzór nad śledztwem, jednak do tej pory nie uzyskały odpowiedzi - powiedział w rozmowie z Biełsatem.

Żukawiec poinformował również, że w najbliższym czasie na Białoruś ma udać się sędzia białostockiego sądu Szczęsny Szymański, który na miejscu ma za zadanie przesłuchać świadków związanych ze sprawą. - Mam podejrzenia, że świadkowie przebywający na Białorusi mogą zeznawać zgodnie z tym, czego oczekują białoruskie władze - dodał.

Jeżeli białostocki sąd udowodni winę Żukauca - będzie to podstawą do przekazania go białoruskiej stronie.

>>>> No tak - czeka nas jeszcze mnostwo odkryc o wspanialej wspolpracy ze wspanialym rzadem na Bialorusi ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 91030
Przeczytał: 194 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:38, 25 Sie 2011    Temat postu:

MSZ szuka sposobu na pomoc Białorusi

Wiceminister spraw zagranicznych Jerzy Pomianowski deklaruje, że MSZ znajdzie nowe sposoby i mechanizmy długoterminowej pomocy dla białoruskiej opozycji. O szczegółach nie chce mówić, gdyż - jak zaznaczył - białoruskie KGB mogłoby te informacje wykorzystać do własnych celów. Aleś Bialacki, szef jednej z najbardziej znanych organizacji pozarządowych na Białorusi - Centrum Praw Człowieka "Wiasna", został zatrzymany na początku sierpnia, m.in. po tym, jak Litwa i Polska przekazały Białorusi informację o przepływach na koncie bankowych organizacji "Wiasna". We wtorek żona opozycjonisty - Natalia Bialacka - o sytuacji więzionego męża rozmawiała z przedstawicielami polskiego MSZ.

- O wszystkich elementach tego spotkania nie mogę mówić, bo możemy popełnić ten sam błąd, który już został popełniony. Gdyby o szczegółach dowiedziało się białoruskie KGB na pewno nie pomogłoby to ani małżonce Bialackiego, ani jemu samemu - powiedział Pomianowski.

Według wiceministra, sam fakt, że Natalia Bialacka chce rozmawiać o tym, jak Polska mogłaby pomóc jej i jej mężowi w tej trudniej sytuacji świadczy, że "pomimo naszego dramatycznego błędu" darzy zaufaniem polskie władze.

- To spotkanie miało na celu zapewnienie, że Polska, tak jak dotąd wspierała demokratyczną opozycję na Białorusi, tak będzie ją nadal wspierać i ci, którzy zostali skrzywdzeni w wyniku tej niefortunnej pomyłki nie będą pozostawieni samym sobie. Znajdziemy nowe sposoby i mechanizmy, by im pomóc i to nie tylko w krótkoterminowej perspektywie, ale również w dłuższym czasie - zadeklarował Pomianowski.

Jego zdaniem, aresztowanie syna Bialackiego i wypuszczenie go pokazują, że władze białoruskie prowadzą "grę zastraszania" wobec rodziny Bialackiego. - Uważamy to za działania, które wpisują się w format nadużywania prawa by uniemożliwiać działalność społeczeństwa obywatelskiego - podkreślił wiceminister.

Pytany, czy Polska jest w stanie zwiększyć finansową pomoc dla białoruskich działaczy opozycyjnych, powiedział, że "to nie jest kwestia pieniędzy, lecz sposobu ich wydatkowania". Pieniądze są przekazywane organizacjom pozarządowym w naszym kraju, które mają swoich partnerów po stronie białoruskiej. Pomoc ta opiera się także na kontaktach międzyludzkich, co się sprawdza.

Pomianowski podkreślił też, że po tym, co się stało z Bialackim, MSZ doszło do wniosku, że powinien powstać przepis prawny zobowiązujący Prokuratora Generalnego do konsultowania - w określonych przypadkach - z resortem tego, czy pomoc prawna nie ma w danej sytuacji charakteru walki z opozycją. Dodał, że z tym pomysłem wstępnie zgadza się Prokurator Generalny Andrzej Seremet.

- Ważne jest prawne zobowiązanie Prokuratora Generalnego do konsultowania wrażliwych wniosków z tą częścią państwa polskiego, która jest odpowiedzialna za analizę wrażliwości politycznej, czyli w tym przypadku z MSZ - zaznaczył wiceminister.

>>>>>

Po piersze nie szkodzic ! Tu juz nie chodzi anwet o to aby pomagali tylko zeby nie szkodzili ...
A i to trudno wymoc ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 39, 40, 41  Następny
Strona 9 z 41

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy