Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna
Będziemy bronić Euro aż do śmierci Europy!
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:37, 10 Sie 2012    Temat postu:

Quasi-państwo bez fundamentów

Od wielu miesięcy z coraz większym zniechęceniem obserwujemy kolejne szczyty Unii Europejskiej, które mają w cudowny sposób rozwiązać strukturalne problemy zadłużenia, niskiej konkurencyjności gospodarczej Europy, bezrobocia, zatorów płatniczych, niewypłacalności banków. Właściwie lista priorytetowych spraw do rozwiązania i najbardziej palących problemów jest już tak długa, że samo ich wymienienie zajęłoby jakiś czas.

28 i 29 czerwca br. doszło do następnego „przełomowego” szczytu, kolejnego w długim ogonku przełomowych szczytów, które nas jeszcze czekają. Jego rezultaty i konkluzje, choć faktycznie przełomowe, skłaniają do krytycznej oceny polityki europejskiej i głębokiej refleksji nad tym, czy UE jest jeszcze zdolna do samonaprawienia.

„Propagowanie wzrostu”

Na szczycie przyjęto założenia paktu dla wzrostu, inwestycji i pracy, który nie tworzy jednak twardych obligacji dla państw, a jedynie prezentuje wskazówki dotyczące mechanizmu postępowania.

Mechanizmy te to m.in.:

 dalsze prowadzenie zróżnicowanej i sprzyjającej wzrostowi gospodarczemu konsolidacji fiskalnej, z poszanowaniem paktu stabilności i wzrostu oraz z uwzględnieniem specyfiki poszczególnych państw;

 przywracanie normalnego poziomu kredytowania gospodarki;

 propagowanie wzrostu gospodarczego i konkurencyjności, w szczególności poprzez usuwanie głęboko zakorzenionych zakłóceń równowagi i kontynuowanie reform strukturalnych;

 skuteczne radzenie sobie z bezrobociem i ze społecznymi konsekwencjami kryzysu; realizacja reform służących zwiększeniu zatrudnienia; nasilanie wysiłków na rzecz zwiększania zatrudnienia młodych ludzi;

 modernizacja administracji publicznej, w szczególności poprzez eliminowanie opóźnień w sadownictwie, zmniejszanie obciążeń administracyjnych i rozwijanie usług administracji elektronicznej.

Naturalnie przy zastrzeżeniu, że nie może to oznaczać naruszenia zasad paktu fiskalnego. W praktyce oznacza to, że większość państw musi postępować odwrotnie niż konkluzje szczytu – ograniczać inwestycje, wydatki, wygaszać wzrost finansowany kosztem wzrostu zadłużenia itp. Ponadto zasady opisane w art. 81 Traktatu Europejskiego (TE) oraz 104 TE (pomoc publiczna) praktycznie eliminują możliwość wpływu państwa na politykę zatrudnienia. Przywrócenie wspomnianego w komunikacie Rady „normalnego kredytowania gospodarki” zostało właśnie znacznie ograniczone przez zmianę lewarowania banków i Bazyleę III, które według różnych szacunków „wycofają” z rynku UE ok. 450 mld euro. W jaki więc sposób planuje się przywrócenie wzrostu gospodarczego? Prawdopodobnie poprzez czekanie, aż mechanizmy rynkowe „same” wszystko uregulują, lub też przez owe „propagowanie wzrostu”, co jest znakomitą informacją dla wszystkich urzędników UE i krajów członkowskich, żyjących z konferencji, narad i pracy w różnych grupach roboczych. Podobnie, niestety, pozbawione racjonalnej bazy są postulaty przywódców Partii Europejskich Socjalistów (PES), obradujących w przeddzień szczytu UE.

Suche postulaty

PES w dokumencie pt. „Pakt na rzecz wzrostu gospodarczego i zatrudnienia w Europie” postuluje m.in. przyjęcie „Europejskiego programu na rzecz zatrudnienia młodzieży”, który oznacza wydanie ok. 10 mld euro na „stworzenie nowych miejsc pracy dla młodych ludzi, ulepszenie systemu edukacji oraz szkolenia zawodowego, jak również wzmocnienia dynamicznej polityki zatrudnienia, zapewniając przy tym równość szans dla kobiet i mężczyzn” oraz zmniejszenie bezrobocia wśród młodzieży w UE o 50 proc. Liczba bezrobotnych młodych Europejczyków wynosi ok. 25 mln osób, w związku z tym, według tego planu, sprawę bezrobocia młodzieży w UE załatwi 400 euro na głowę młodego bezrobotnego (czyli finansowanie prawie 40 godzin pracy na zmywaku w Londynie). Niestety, nie znajdziemy w tym dokumencie sposobu realizacji tak ambitnego przedsięwzięcia, np. postulatu zmiany zasad udzielania i określania pomocy publicznej, czyli podstawowego, neoliberalnego filaru UE. W tej sytuacji „program” PES pozostaje jedynie postulatem. Nie ma bowiem możliwości w dobie kryzysu ograniczenia finansowania deficytu, zmniejszenia popytu, zmniejszenia stopy inwestycji, spadku płynności przedsiębiorstw, spadku zatrudnienia, konsumpcji itd. i bez możliwości głębokiej, keynesowskiej ingerencji państwa w mechanizmy gospodarcze, wykreowania w prosty sposób milionów nowych miejsc pracy. Teoretycznie można byłoby faktycznie zwiększyć koniunkturę, stworzyć takie mechanizmy, które wykreują nowe miejsca pracy dzięki gwałtownemu wzrostowi popytu zagranicznego, czyli w konsekwencji – eksportu. Niestety, UE, i to głosami tego samego PES, przyjmuje rozwiązania (np. w energetyce), które jeszcze bardziej ograniczają konkurencyjność produktów unijnych na rynkach międzynarodowych. Europejskie oznacza coraz droższe, coraz mniej innowacyjne, coraz mniej konkurencyjne. Podobnie sprzeczne z regulacjami, doktryną i dorobkiem wspólnoty są postulaty PES „Europejskiego paktu na rzecz zatrudnienia”, z tym samym katalogiem wątpliwości i niespójności.

Kpiny ze zdrowego rozsądku

Odrębnym kuriozum jest postulat „odnowienia i zazielenienie europejskiego przemysłu”. Europejski przemysł przez to, że jest „zazieleniony”, podczas gdy przemysł reszty świata nie, jest drogi, niekonkurencyjny i, co gorsza, coraz bardziej nieinnowacyjny. Zawarty w tym samym projekcie postulat przeznaczania 3 proc. PKB na badania i rozwój (średnia dla UE do 1,5 proc. PKB, Polska to ok. 0,45 proc. PKB) jest powtórzeniem założeń Agendy Lizbońskiej z 2000 r. – najbardziej zlekceważonego i nierealizowanego dokumentu UE w całej historii integracji. Czy postulaty PES, śladowo powtórzone w komunikacie Rady są niesłuszne? Nie, na próżno można by tam szukać postulatów systemowych, dotyczących regulacji i acquis communautaire dławiących europejską gospodarkę, rynek pracy, konkurencyjność i innowacyjność. Postulaty PES koncentrują się na działaniach pozornych, fasadowych, których rezultatem może być jedynie wzrost zatrudnienia w administracji i aktywności kawiarniano-seminaryjnej. Poniekąd ma to swój pożyteczny skutek, ponieważ spada tym samym bezrobocie wśród pracowników administracji oraz poprawia się koniunktura w kawiarniach w Brukseli, w okolicach gmachu Komisji i Parlamentu.

Śledząc kolejne wypowiedzi polityków Unii Europejskiej oraz komentatorów politycznych, specjalista może odnieść wrażenie, że ktoś z opinii publicznej w UE kpi sobie w sposób urągający zdrowemu rozsądkowi. Odkrywa się bowiem w dokumentach diagnozujących przyczyny i rezultaty obecnego kryzysu objawione prawdy, o których uczono na studiach i o których można przeczytać w podręcznikach wydanych kilkanaście lat temu.

Fasadowe instytucje

Tworząc ułomny, w sensie prawno-międzynarodowym, byt pod nazwą UE, stworzono bowiem quasi-państwo nie mieszczące się w definicji klasycznej federacji ani też konfederacji. Pozwolono na stworzenie kilkunastu fasadowych, wspólnych instytucji, obudowując je bizantyjskim systemem biurokratycznym, pozbawionym jakiejkolwiek kontroli demokratycznej, a następnie przyjęto jako tezy a priori garść liberalnych, społecznych i gospodarczych pryncypiów spójnych co do istoty, pod warunkiem, że kiedykolwiek zrealizowanych.

Art. 14 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską (TWE) stwierdza, że rynek wewnętrzny obejmuje obszar bez granic wewnętrznych, na którym zostaje zapewniony swobodny przepływ towarów, osób, usług i kapitału. Podstawą systemu gospodarczego UE jest neoliberalne założenie, wskazujące na samoregulacyjny mechanizm rynkowej gospodarki. Założono, w pewnym uproszczeniu, że zapewnienie swobody przepływu osób, kapitału, towarów zapewni funkcjonowanie modelu rynku dążącego do doskonałości – im bliższy doskonałości rynek, tym większa racjonalizacja procesu gospodarowania. Neoliberalny paradygmat zakłada bowiem, że rynki funkcjonują zawsze efektywnie i wykluczają pewne określone okoliczności

– racjonalnie. W takim systemie podział dostępnych dóbr osiąga optimum, w którym nie można poprawić sytuacji jednego przedsiębiorstwa, nie pogarszając przy tym sytuacji innego (optimum Pareto).

Fikcyjne zasady konkurencji

Czy faktycznie neoliberalny paradygmat stanowiący fundament UE jest w jakimkolwiek stopniu zrealizowany? Swoboda przepływu towarów istnieje – co do tego nie mamy raczej wątpliwości, doświadczamy jej na co dzień, możemy importować, eksportować i, teoretycznie, towar kupiony w jednym kraju UE powinien kosztować tyle samo, ile w innym kraju Unii (jego cena może być jedynie powiększona o koszty transportu). Czy tak jest w rzeczywistości? Nie. Przecież na samochód kupiony w Niemczech Polska nakłada wyższą stawkę VAT (trzeba pokrywać różnicę) oraz podatek akcyzowy. Ponadto niezharmonizowane stawki VAT i akcyzy czynią z zasady konkurencji fikcję, której skutki odczuwają wyłącznie konsumenci. Swoboda przepływu usług funkcjonuje wyłącznie na ulotkach promujących wartości UE. Różnice w ustawach o zamówieniach publicznych, nasza słynna regulacja zawodów, konieczność przystępowania do izb gospodarczych (lokalnych), żeby wziąć udział w przetargu – to wszystko wynaturzyło i zdeformowało zasadę swobodnego przepływu usług. Również fakt publikowania przetargów tylko w języku narodowym do wartości 750 tys. euro (przy robotach budowlanych 5 mln) oznacza, że „swoboda” dotyczy tylko usług o znacznej wartości i większych firm. Oznacza to również, że z owej teoretycznej swobody wyłącza się w ten sposób przedsiębiorstwa mniejsze, sprowadzając zasadę „swobody przepływu usług” do kategorii „pod warunkiem, że…” i tu następuje lista warunków. Przypomina to starą, brytyjska anegdotę tłumaczącą, co to jest demokracja, na przykładzie wyborów do Izby Gmin – to prawo głosu dla wszystkich za wyjątkiem dzieci, nieletnich, skazanych, szaleńców, kobiet (to stary dowcip) oraz członków Izby Lordów. Ale poza tym głosować mogą naprawdę wszyscy. Zapomina się jednocześnie, że w wielkich przetargach z powodzeniem biorą udział firmy spoza UE, dysponujące kapitałem, tanią siłą roboczą w swoich macierzystych siedzibach oraz brakiem kagańca dyrektyw, który czyni firmy z UE mniej konkurencyjnymi w starciu z firmami chińskimi, amerykańskimi czy hinduskimi, a to właśnie małe zamówienia i małe przetargi są szansą dla firm rodzinnych, kooperatyw i spółdzielni studenckich, tworzonych bez wielkiego kapitału, a w warunkach kryzysu.

Bariery nie do przebrnięcia

Jeszcze gorzej sytuacja wygląda ze swobodnym przepływem osób, czyli mobilnością czynnika pracy. Liberalny paradygmat zakłada, że czynnik pracy podlega takim samym prawidłowościom (lub bardzo zbliżonym) jak inne czynniki produkcji. Jeśli podaż pracy jest duża, praca staje się tania, rośnie konkurencyjność produkcji, rośnie zatrudnienie itd. Jednocześnie jeśli pracy nie ma, to mobilność tego czynnika – możliwość wyjazdu tam, gdzie popyt na prace jest większy, czyli gdzie są miejsca pracy lub droższe miejsca pracy – ma mieć charakter samoregulacyjny. Przesiedlamy się tam, gdzie praca jest lepiej płatna (czyli czynnik pracy droższy) – im więcej nas się tam przeniesie, podaż na tamtym rynku rośnie, ceny pracy spadają. Tyle teorii, w praktyce wyobraźmy sobie, co oznacza przeniesienie „za chlebem” na terytorium UE. Niezharmonizowane prawo pracy – całkowicie i absolutnie różne w różnych krajach, inne systemy opieki społecznej, bariery administracyjne, problem z przeniesieniem i naliczeniem emerytury, szkoła dla dzieci, szykany Jugendamtu (jeśli jesteśmy akurat w rzekomo demokratycznych Niemczech). A teraz wyobraźmy sobie takie same przenosiny na Litwę, gdzie jeszcze na dodatek zapewne każą zmienić nam nazwisko lub podpisywać jakąś lokalną volkslistę – można odnieść wrażenie, że ten kraj funkcjonuje w innej przestrzeni demokratycznej niż reszta państw UE. Do tego katalogu barier dochodzą jeszcze okresy ochronne dla rynków pracy, zasadnicze różnice w programach nauczania i wykształcenia, reglamentacja setek zawodów, które dla obywatela danego kraju stanowią istotną niedogodność, ale dla obywatela innego kraju – barierę nie do przebrnięcia. Wyobraźmy sobie np. włoskiego pośrednika nieruchomości, który chciałby również świadczyć usługi w Polsce. Albo brytyjskiego doradcę finansowego, który zmuszony będzie do robienia licencji w Polsce. Lista zawodów, w których o mobilności czynnika pracy możemy zapomnieć, jest długa – lekarz, pielęgniarka, taksówkarz, przewodnik turystyczny. Chyba tylko kopanie rowów oraz zmywanie naczyń w barach, pod pewnymi warunkami, jest możliwe do wykonywania na terytorium całej UE, bez konieczności uzyskiwania specjalnych pozwoleń i potwierdzania kwalifikacji. Systemy związane z mobilnością czynnika pracy są w UE absolutnie niekompatybilne, niezgodne ze sobą i tworzące tak wiele barier bezpośrednich i pośrednich, że faktyczna realizacja paradygmatu liberalnego jest w UE absolutnie niemożliwa. Dla potwierdzenia diagnozy choroby toczącej system decyzyjny UE warto przywołać propozycje kształtu budżetu UE, które pomimo zaprezentowanych rzekomych priorytetów prorozwojowych, za podstawowy cel przyjmuje ratowanie banków w strefie euro. Przy czym dokapitalizowanie prywatnego banku 1 mld euro w żaden sposób nie narusza zasady wolnej konkurencji, natomiast dokapitalizowanie polskiej stoczni 300 mln euro już tak.

Wartość sentymentalna

Niezależnie od tego jak bardzo niekonsekwentna jest UE w realizacji paradygmatu stanowiącego jej własny fundament, warto w konkluzji przywołać tezę o błędności samego paradygmatu. Józef Stiglitz wykazał, że rynek jest efektywny (racjonalny, dążący do samoregulacji) tylko w wyjątkowych okolicznościach, a jeśli jest niedoskonały (lub informacje na nim są niewystarczające), to wówczas nawet konkurencyjna alokacja rynku nie osiągnie optimum Pareto. Mówiąc bardziej zrozumiale – ekonomiczna podstawa UE (której zbrojnym ramieniem jest m.in. doktrynalny zakaz pomocy publicznej) jest błędna. Stiglitz dostał za swój model Nagrodę Nobla z ekonomii. Komisja Europejska, pozbawiona zresztą demokratycznej kontroli państw członkowskich, dostaje nasze miliardy złotych, euro i funtów na realizację paradygmatu, który już w przestrzeni naukowej ma wartość co najwyżej sentymentalną.

dr Wojciech Szewko

Autor jest ekspertem Business Centre Club ds. międzynarodowych, absolwentem Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. W przeszłości pracował w Komitecie Ekonomicznym Rady Ministrów, Urzędzie Rady Ministrów i w Urzędzie Komitetu Badań Naukowych. Był także pracownikiem Enterprice Group Depth (Microsoft).

>>>>

Mowiac krotko wszystko tam jest oszustwem . Poza tym UE nie wolny rynek a JEDNOLITY rynek . Przypominam cigale i do znudzenia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:59, 12 Sie 2012    Temat postu:

Adecco czarno widzi przyszłość dla szukających pracy w Europie

Rynki pracy w strefie euro nie podniosą się szybko z paraliżującego je kryzysu dłużnego, twierdzi największa na świecie agencja pracy tymczasowej Adecco, informując o sporym spadku przychodów w takich krajach, jak Francja, Hiszpania i Włochy.

Adecco, który podobnie jak inne agencje pracy tymczasowej pełni rolę przewodnika stada dla szerszego rynku pracy, podał lepszy od spodziewanego zysk za drugi kwartał, ale przychody okazały się niższe od prognoz i spadły także w lipcu, utrudniając mu podreperowanie zysków na wiodących rynkach europejskich.

"Nie powinniśmy liczyć na żaden pozytywny obrót spraw przed końcem roku w strefie euro," powiedział prezes Patrick de Maeseneire podczas wywiadu z Reutersem.

Wielu pracodawców niechętnie wiąże się umowami o pracę pełnoetatową, preferując pracowników tymczasowych, by zapewnić sobie elastyczność w razie pogorszenia warunków na rynku. Tym niemniej, sektor pracy tymczasowej też nie jest odporny na prawdziwą recesję.

Adecco generuje blisko 60 procent swej sprzedaży w Europie i ma silną ekspozycję na rynki południowoeuropejskie, gdzie rządy podejmują bolesne cięcia budżetowe i borykają się z rekordowo wysokim bezrobociem.

Adecco, który rywalizuje z holdenderską grupą Randstad i amerykańskim Manpower, podał, że zysk w drugim kwartale spadł o 20 procent do 113 milionów euro ($140 mln), do czego przyczyniły się koszty konsolidacji i restrukturyzacji, a także wyższa stawka podatkowa, choć wynik i tak okazał się lepszy o 13 procent od prognoz.

Firma podtrzymała też swój średniookresowy cel osiągnięcia marży EBITA na poziomie 5,5 procent. W drugim kwartale udało jej się uzyskać tylko 3,7 procent, co oznaczałoby, że wierzy w możliwość zwiększenia rentowności o połowę.

Największe gospodarki europejskie przeżyły kolejny burzliwy miesiąc w lipcu, gdyż firmy musiały zmagać się ze słabnącym popytem. Indeksy PMI, które mierzą aktywność gospodarczą i wielokrotnie sprawdziły się jako probierz wzrostu gospodarczego, pokazały spadek zamówień w portfelach firm ze strefy euro w zeszłym miesiącu, podczas gdy spowolnienie obejmowało coraz szersze sfery gospodarek w Niemczech i Francji.

Adecco, który zapewnił personel do obsługi Olimpiady w Londynie, podał, że przychody obniżyły się o 4 procent do 5,2 miliardów euro, zaś we Francji, Hiszpanii, Portugalii i Włoszech odnotowano dwucyfrowe spadki.

Nawet w Niemczech, jak dotąd podtrzymujących wzrost w Europie, nastąpił spadek o 1 procent.

Ameryka Północna oparła się temu trendowi przynosząc 2-procentowy wzrost, podczas gdy w Japonii doszło do 10-procentowego spadku, bo po usunięciu skutków zeszłorocznego tsunami i katastrofy w Fukushimie wyczerpał się wysoki popyt na pracę tymczasową.

>>>>

Tak . Euro to ruina . Zero szans na wyjscie z ruin ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:27, 21 Sie 2012    Temat postu:

EBC poszukuje pracowników w związku z nawałem pracy z powodu kryzysu

Rzecz­nik Eu­ro­pej­skie­go Banku Cen­tral­ne­go (EBC) ogło­sił we wto­rek, że bank za­trud­ni 40 no­wych pra­cow­ni­ków do upo­ra­nia się z na­wa­łem pracy spo­wo­do­wa­nym kry­zy­sem za­dłu­że­nia w stre­fie euro.

Rzecz­nik po­twier­dził in­for­ma­cję wcze­śniej opu­bli­ko­wa­ną przez nie­miec­ki dzien­nik "Die Welt".

AFP pisze, że za­po­wie­dzia­na licz­ba no­wych pra­cow­ni­ków może nie za­do­wo­lić związ­ku za­wo­do­we­go sku­pia­ją­ce­go per­so­nel EBC, który od mie­się­cy uskar­ża się na po­gar­sza­ją­ce się wa­run­ki pracy i jej nad­miar.

Mię­dzy­na­ro­do­wa i Eu­ro­pej­ska Or­ga­ni­za­cja Pra­cow­ni­ków Sek­to­ra Pu­blicz­ne­go (IPSO) to zwią­zek za­wo­do­wy per­so­ne­lu EBC. Zwią­zek re­pre­zen­tu­je ponad 40 proc. 2600 pra­cow­ni­ków banku, z któ­rych 1200 to pra­cow­ni­cy za­trud­nie­ni na stałe.

Pre­zes EBC Mario Dra­ghi przy­znał, że w lipcu wy­stą­pi­ło prze­cią­że­nie pracą per­so­ne­lu i obie­cał za­re­ago­wać.

Nie wia­do­mo, jak pisze AFP, czy za­po­wie­dzia­na we wto­rek re­kru­ta­cja bę­dzie wy­star­cza­ją­ca dla związ­kow­ców, któ­rzy w lipcu uwa­ża­li, że za­trud­nie­nie 50-60 osób to nie­zbęd­ne mi­ni­mum do opa­no­wa­nia sy­tu­acji.

>>>>

No prosz ! Jedyne miejsce gdzie w euro zatrudnienie rosnie to euro-biurokracja . Tych jest ciagle za Mao ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:18, 22 Sie 2012    Temat postu:

Dotkliwe pożary szaleją w Hiszpanii, Grecji i we Włoszech

Pożary utrzymują się na południu i zachodzie Europy, m.in. w Hiszpanii, Grecji i we Włoszech. Sytuację pogarszają długotrwałe upały. Według władz może chodzić także o celowe podpalenia, w Grecji do śledztwa włączyły się służby specjalne.

Ogień szaleje w prowincji Kastylia i Leon, na północy Hiszpanii. Jak podały władze tego regionu, pożar strawił już obszar o powierzchni ok. 8 tys. ha, w tym stuletnie lasy sosnowe i tereny odwiedzane przez turystów. Do walki z żywiołem skierowano 500 żołnierzy specjalnej jednostki.

Dym dociera do odległego o ok. 80 km miasta Leon, a ogień znajduje się niedaleko miasteczka Castrocontrigo, jednak dotychczas nie wydano nakazu ewakuacji mieszkańców.

Burmistrz Castrocontrigo Aureliano Fernandez powiedział w wywiadzie dla radia Cadena SER, że zdaniem władz ogień został zaprószony celowo, a nieznany sprawca już raz, przed tygodniem, próbował wzniecić pożar na tym obszarze.

Od stycznia w Hiszpanii spłonęło 140 tys. ha lasu, a więc trzy razy więcej niż w tym samym okresie rok temu. W większości, zdaniem władz, winę za ten stan rzeczy ponoszą ludzie.

Z powodu utrzymujących się od trzech miesięcy upałów i pożarów cierpią także Włosi. Tylko jednego dnia, w poniedziałek, strażacy musieli wyjeżdżać do gaszenia ognia w 127 miejscach w środkowej i południowej części kraju - w regionach Kampania, Kalabria, Basilicata, Toskania i Lacjum.

Klimat nie pomaga

Półwysep Apeniński od trzech miesięcy znajduje się pod wpływem gorącego powietrza, które napływa znad środkowej i północnej Afryki. Jako przyczynę tego zjawiska włoscy klimatolodzy wskazują ocieplanie się oceanów pod wpływem zmieniającego się klimatu.

Oprócz pożarów i upałów przekraczających niekiedy nawet 40 st. naukowcy ostrzegają także przed deficytem wody. Organizacje rolnicze we Włoszech już biją na alarm, że wyższe temperatury mogą wpłynąć na zbiory i jakość włoskich win.

Tymczasem w Grecji służby specjalne ogłosiły, że przyłączają się do śledztwa ws. niezwykle wysokiej liczby pożarów, jakie w tym roku szaleją w różnych częściach kraju.

Minister ds. porządku publicznego Nikos Dendias oświadczył, że tylko w ciągu ostatnich 10 dni w Grecji wybuchło 589 pożarów, w tym 16 we wtorek rano. Władze podejrzewają, że w części przypadków może chodzić o podpalenia.

Obecnie trwa walka z 22 wielkimi pożarami, w tym na wyspie Zakintos na Morzu Jońskim oraz na wyspach Andros i Chios na Morzu Egejskim.

Na Chios walka z żywiołem trwa od czterech dni. Ogień, któremu sprzyjają porywiste wiatry, zniszczył rozległe obszary lasów, plantacji drzew oliwnych i drzew mastyksowych. Cenna żywica uzyskiwana z tych ostatnich stanowi główny towar eksportowy wyspy.

Władze Andros w niedzielę zatrzymały dwoje francuskich turystów, podejrzewanych o zaprószenie ognia w lesie. Decyzja o ewentualnym postawieniu im zarzutów nie została jeszcze podjęta.

>>>>

Nie tylko wszystko sie wali ale wrecz plonie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:45, 23 Sie 2012    Temat postu:

dr Maciej Krzak

Tajemnice dotyczące ratowania strefy euro przed rozpadem

Temat wy­wo­łał ty­go­dnik Der Spie­gel pi­sząc, że Eu­ro­pej­ski Bank Cen­tral­ny (EBC) roz­wa­ża dzia­ła­nia, które mia­ły­by po­sta­wie­nie tamy dla wzro­stu ren­tow­no­ści ob­li­ga­cji kra­jów pe­ry­fe­ryj­nych, ob­ję­tych kry­zy­sem za­dłu­że­nia pu­blicz­ne­go, po­wy­żej pew­ne­go pu­ła­pu. To by­ło­by moż­li­we, gdyby EBC był go­to­wy do za­ku­pów ob­li­ga­cji tych państw bez ogra­ni­czeń.

Jed­nak z EBC w od­po­wie­dzi na te enun­cja­cje na­pły­nął ko­mu­ni­kat, że nie oma­wia­no żad­ne­go planu tego ro­dza­ju, ale rynki fi­nan­so­we in­ter­pre­tu­ją de­men­ti, jako za­sło­nę dymną. Dla­te­go cią­gle ob­sta­wia­ją, że eska­la­cja kry­zy­su za­dłu­że­nia nie na­stą­pi w naj­bliż­szych mie­sią­cach. Ten opty­mizm to­nu­je sprze­ciw Bun­des­ban­ku, który wska­zu­je na ry­zy­ko ta­kie­go po­su­nię­cia dla sta­bil­no­ści fi­nan­so­wej. EBC wy­stą­pił­by prze­cież wtedy w roli po­życz­ko­daw­cy ostat­niej in­stan­cji dla państw. Bez wąt­pie­nia wy­pi­sa­nie czeku in blan­co przez EBC za­chę­ca­ło­by różne pań­stwa do nad­uży­cia po­mo­cy, dla­te­go taka moż­li­wość po­win­na zo­stać mocno ob­wa­ro­wa­na.

EBC ma świa­do­mość ta­kie­go ry­zy­ka, jego pre­zes na po­cząt­ku sierp­nia de­kla­ro­wał moż­li­wość po­now­ne­go pod­ję­cia za­ku­pów ob­li­ga­cji rzą­do­wych pod wa­run­kiem, że dany kraj for­mal­nie zwró­cił­by się o pomoc Eu­ro­pej­skie­go Me­cha­ni­zmu Sta­bi­li­za­cji (EMS), czyli zgo­dził się na jego żą­da­nia na­pra­wy fi­nan­sów pu­blicz­nych i re­for­my struk­tu­ral­ne, aby po­pra­wić kon­ku­ren­cyj­ność go­spo­dar­ki. Już same te de­kla­ra­cje spo­wo­do­wa­ły w sierp­niu ob­niż­kę do­cho­do­wo­ści ob­li­ga­cji rzą­dów Hisz­pa­nii i Włoch o ponad 1 punkt pro­cen­to­wy, a ogło­sze­nie no­we­go pro­gra­mu za­ku­pu ob­li­ga­cji do­pro­wa­dzi­ło­by za­pew­ne do ich ko­lej­nej, wy­raź­nej ob­niż­ki. Czy jed­nak taka ogra­ni­czo­na forma wpar­cia przez EBC bę­dzie w sta­nie zbić do­cho­do­wo­ści ob­li­ga­cji ob­ję­tych i za­gro­żo­nych kry­zy­sem państw, mowa jest tu przede wszyst­kim o Hisz­pa­nii i Wło­szech, bo tam teraz prze­bie­ga front kry­zy­su, w taki spo­sób, aby za­pew­nić im wy­pła­cal­ność ? To nie jest pewne. W przy­pad­ku wa­run­ko­wych za­ku­pów o ogra­ni­czo­nej wiel­ko­ści, nie znik­nę­ło­by cał­ko­wi­cie ry­zy­ko kre­dy­to­we Hisz­pa­nii i Włoch, zatem uczest­ni­cy ryn­ków fi­nan­so­wych uwzględ­nia­li­by nadal pre­mię za ry­zy­ko, choć niż­szą niż do­tych­czas. EBC bo­wiem mógł­by wstrzy­mać za­ku­py, gdyby dany kraj nie wy­peł­nił zo­bo­wią­zań. Po­nad­to, istot­nej wagi na­bra­ła­by kwe­stia star­szeń­stwa długu, gdyż uczest­ni­cy ryn­ków fi­nan­so­wych chcie­li­by być trak­to­wa­ni równo z EBC. Tym­cza­sem z w lu­to­wej re­struk­tu­ry­za­cji długu Gre­cji bank ten zo­stał wy­łą­czo­ny. W tych oko­licz­no­ściach nawet so­len­na obiet­ni­ca pre­ze­sa EBC, że ta kwe­stia zo­sta­nie roz­wią­za­na, nie zo­sta­nie już po­trak­to­wa­na jako coś nie­na­ru­szal­ne­go w sy­tu­acji kry­zy­so­wej, a to ozna­cza, że pre­mia za ry­zy­ko uwzględ­ni i ten ele­ment.

Pod­su­mo­wu­jąc, plan, o któ­rym się spe­ku­lu­je, nie bę­dzie osta­tecz­nym roz­wią­za­niem kry­zy­su i będą mu­sia­ły go wspo­ma­gać inne kroki, jak po­wo­ła­nie unii ban­ko­wej czy prze­ję­cie czę­ści dłu­gów państw przez całą stre­fę. Na ten ostat­ni krok nie zgo­dzą się Niem­cy bez po­wsta­nia unii po­li­tycz­nej. Nie­ko­niecz­nie re­ali­za­cja tego planu przy­wró­ci za­ufa­nie ryn­ków fi­nan­so­wych do kra­jów ob­ję­tych kry­zy­sem i po­now­nie otwo­rzy im do­stęp do ryn­ków fi­nan­so­wych, bo ry­zy­ko kre­dy­to­we nie zo­sta­nie wy­eli­mi­no­wa­ne, lecz je­dy­nie zmniej­szo­ne. Nie­wąt­pli­wie jed­nak, plan ten po­waż­nie zwięk­szył­by szan­se Hisz­pa­nii i Włoch na wy­brnię­cie ze złego po­ło­że­nia, w któ­rym wy­so­kie od­set­ki i dług pu­blicz­ny na­pę­dza­ją się na­wza­jem. Na­stęp­nym kro­kiem, aby ra­to­wać stre­fę euro, może być już tylko „uwspól­no­to­wie­nie” czę­ści długu państw człon­kow­skich, aby wy­eli­mi­no­wać ry­zy­ko nie­wy­pła­cal­no­ści. Może oka­zać się ono nie­unik­nio­ne, kiedy wy­pa­ru­je po­par­cie dla re­form albo wy­da­rzą się ja­kieś nie­prze­wi­dzia­ne za­bu­rze­nia.

>>>>

Szykuja przestepcze manipulacje wskaznikami rynkowymi . To gotowy material do trybunalu karnego !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:01, 26 Sie 2012    Temat postu:

Carrefour musi dokonać trudnych wyborów

Może się okazać, że Carrefour, drugi co do wielkości światowy detalista, będzie musiał zdobyć 3 mld euro (3,7 mld dolarów), by sfinansować plan ożywienia europejskich hipermarketów, zmagających się z kłopotami.

Jednak ograniczenia finansowe i fatalna sytuacja gospodarcza stawiają nowego szefa sieci przed trudnymi wyborami.

Po tym, jak w czerwcu firma opuściła nękaną recesją Grecję, być może wycofa się również z krajów o mniejszym znaczeniu strategicznym, takich jak Turcja, Indonezja czy Polska, żeby uwolnić gotówkę.

Ale w ciężkich czasach sprzedaż może się okazać zbyt czasochłonna, więc nowy dyrektor generalny Georges Plassat rozważa alternatywne sposoby finansowania zmian, takie jak wprowadzenie na giełdę części przedsięwzięć na rynkach wschodzących, zwłaszcza wielce dochodowych latynoamerykańskich.

„Restrukturyzacja grupy to ogromne wyzwanie i bardzo kosztowny proces”, powiedział Pierre-Edouard Boudot, analityk Natixis. „Finanse Carrefoura już i tak są napięte, więc plan zmian trzeba będzie sfinansować za pomocą źródeł zewnętrznych”.

Carrefour odmówił komentarza w tej sprawie.

Plassat objął stanowisko prezesa w maju z zadaniem odwrócenia niekorzystnych trendów na rynkach europejskich. Szczegółowy plan naprawy ma przedstawić 30 sierpnia, wraz z wynikami firmy za pierwsze półrocze.

Ten weteran zarządzania sieciami detalicznymi powiedział, że będzie potrzebował trzech lat, by uzdrowić sytuację w koncernie. Stoją przed nim takie wyzwania, jak powstrzymanie spadku udziału firmy w rynku francuskim, gdzie odpowiada za 43% sprzedaży, zmniejszenie zadłużenia i przetrzymanie trudnego klimatu gospodarczego we Włoszech i w Hiszpanii, gdzie jej udział w rynku wynosi nieco poniżej 20%.

Pojawienie się Plassata wzbudziło nadzieję, że formuła hipermarketów, nadwątlona przez konkurencję ze strony specjalistycznych magazynów i sklepów online, jednak przetrwa.

Od 12 lipca, kiedy to Carrefour rozwiał obawy związane z kolejną informacją o zyskach, uspokajając inwestorów w kwestii konsensusu rynkowego dotyczącego zysku operacyjnego za rok 2012 , akcje firmy wzrosły o 26%, wznosząc się z poziomu 9,5%, najniższego od 18 lat w sektorze europejskiego handlu detalicznego.

FINANSOWY BÓL GŁOWY

Zadanie Plassata utrudniają ograniczone fundusze i wysoki poziom zadłużenia.

„Carrefour potrzebuje pieniędzy zaraz i musi działać szybko”, powiedział Milos Ryba, analityk z firmy badawczej PlanetRetail.

Carrefour stracił mnóstwo pieniędzy w ciągu ostatniego roku, gdy jego wydatki kapitałowe wzrosły o 27%, a zysk spadł o 19%.

Wolne przepływy pieniężne spadły z 839 mln euro w 2010 roku do 77 mln w roku ubiegłym, pozostawiając na koniec roku firmę z długiem netto wysokości około 7 mld euro.

Wobec perspektywy trudności w bilansie płatniczym w marcu Moody’s, Standard & Poor’s i Fitch obcięły ratingi kredytowe Carrefoura.

Aby zachować gotówkę, firma zmniejszyła o połowę dywidendę, a poprzedni dyrektor generalny Lars Olofsson przerwał realizację projektu Planet – kosztownego planu reorganizacji europejskich hipermarketów.

Pozwoliło to zmniejszyć w tym roku wydatki kapitałowe do poziomu 1,6–1,7 mld euro lub 2% wartości sprzedaży, co zdaniem analityków ledwie pokrywa koszty utrzymania istniejących sklepów. Dla odmiany francuski rywal Carrefoura, Casino, ma wydać na inwestycje 3,5% wartości sprzedaży, a szacunki dla Tesco, trzeciego co do wielkości detalisty na świecie, są jeszcze wyższe i obejmują 4–4,5%.

W czerwcu Plassat powiedział udziałowcom, że choć projekt Planet upadł, część europejskich hipermarketów wciąż wymaga modernizacji. Wyzwaniem, przed którym stoi nowy dyrektor generalny, jest znalezienie dodatkowej gotówki przy jednoczesnej redukcji zadłużenia.

„Modernizacja sieci sklepów będzie kosztowała od 600 mln do 1 mld euro”, stwierdził Boudot z Natixis. Według szacunków analityka 395 europejskich hipermarketów wymaga unowocześnienia. Zdaniem Boudota Carrefour będzie musiał też obniżyć ceny, przynajmniej we Francji. Koszt tej reinwestycji wyniesie od 400 mln do 1,1 mld euro.

Według analityków z Oddo Securities utrzymanie i ekspansja będzie kosztować koncern około 3 mld euro.

W czerwcu Plassat napomknął o dalszych oszczędnościach, stwierdzając, że koszty ogólne i wydatki na reklamę były zbyt wysokie.

Analitycy z Nomury przypuszczają, że w ciągu dwóch–trzech lat Carrefour zamierza zaoszczędzić 1–2 mld euro i ponownie zainwestować te środki tak, by zamknąć 3–4% lukę cenową dzielącą firmę od jej francuskiego rywala Leclerca.

LATYNOAMERYKAŃSKIE GIEŁDY

W ostatnich latach Carrefour wycofał się z kilku krajów – Japonii, Meksyku, Rosji i Tajlandii.

Plassat wyraźnie dał do zrozumienia, że firma pozostanie w Brazylii i Chinach, ale analitycy spodziewają się odwrotu z Indonezji, Turcji, Polski, Rumunii, Malezji, Tajwanu i Singapuru, co przyniesie wpływy wysokości 1–3 mld euro.

Uważa się, że nabywcami sklepów w Europie Wschodniej będą brytyjskie Tesco, francuski Auchan i amerykański gigant Wal-Mart.

„Dla Auchan, detalisty zadomowionego w Rosji, Polsce i Rumunii, zakup aktywów Carrefoura w Europie Środkowej i Wschodniej może stanowić prawdziwą okazję”, stwierdził Ryba.

Być może nie tylko Carrefour będzie się pozbywał swoich aktywów. Zdaniem analityków również niemiecka sieć hipermarketów Real, należąca do grupy Metro, może zechcieć sprzedać część sklepów w Europie Wschodniej.

W Indonezji CT Crop, konglomerat przedsiębiorstw bankowych i domów mediowych, powiedział w lipcu Reutersowi, że prowadzi z Carrefourem rozmowy na temat zwiększenia swojego udziału w miejscowej jednostce.

W Turcji sytuacja jest mniej przejrzysta. W lipcu Carrefour poinformował, że po rezygnacji prezesa i trzech innych członków rady rewiduje „strategiczną przyszłość” wspólnego przedsięwzięcia z tureckim partnerem Sabanci Holding.

Analitycy uważają, że Sabanci jest jedynym potencjalnym nabywcą miejscowej jednostki, i nie jest jasne, czy dysponuje odpowiednimi środkami, by ją kupić.

Ponieważ we wszystkich wypadkach sprzedaż zajmie pewnie nieco czasu, Carrefour może się rozejrzeć za innymi alternatywami.

Aktywny akcjonariusz Knight Vinke, właściciel 1,5% udziałów, zasugerował w czerwcu, że Carrefour powinien wprowadzić swoje międzynarodowe przedsięwzięcia na giełdę, żeby zgromadzić gotówkę.

Według Boudota ta opcja może się okazać sensowna w odniesieniu do aktywów firmy w Ameryce Łacińskiej i Chinach. Na podstawie jedenastokrotności przewidywanego EBITDA na rok 2012, zgodnie ze średnimi wskaźnikami dla Ameryki Łacińskiej i Azji, wprowadzenie na giełdę 20% latynoamerykańskich aktywów pozwoliłoby zebrać ponad 2 mld euro, a 20% aktywów chińskich – 625 mln.

Zeszłoroczny debiut giełdowy chińskiego detalisty Sun Art Retail Group, spółki joint venture tajwańskiej Ruentex Group i Auchan, pozwolił zgromadzić w Hongkongu 1,1 mld dolarów.

Perspektywy latynoamerykańskie mogą być szczególnie atrakcyjne – analitycy UBS przewidują, że w okresie 2012–2015 średnia roczna stopa wzrostu sprzedaży wyniesie 9%, a zysk operacyjny 12,5%.

Dobrym kandydatem na debiut giełdowy jest choćby Brazylia, w której Carrefour jest drugim co do wielkości graczem na dynamicznie rozwijającym się rynku detalistów spożywczych.

„Carrefour mógłby sprzedać niestrategiczne i mało rentowne aktywa za ponad 1,3 mld euro, podczas gdy wejście na giełdę w Brazylii, gdzie ma 25% udziału w rynku, pozwoliłoby grupie zebrać 1,2 mld euro”, napisał analityk Barclays.

Według analityków zwiększenie kapitału wydaje się mało prawdopodobne, zważywszy na niską cenę akcji Carrefoura, ale jeśli sprzedaż aktywów i debiuty giełdowe będą się przeciągać, może pozwolić szybko zebrać gotówkę.

Byłaby to jednak dla Plassata prosta droga do konfrontacji z głównym udziałowcem koncernu, Blue Capital – sojuszem najbogatszego człowiekia we Francji, Bernarda Arnaulta, i amerykańskiego funduszu private equity, grupy Colony Capital.

Blue Capital odmówił komentarza w tej sprawie.

>>>>

jak widzicie euro to ekonomiczne morderswto kosi wszystko !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 14:28, 29 Sie 2012    Temat postu:

EBC może wprowadzać nadzwyczajne środki

Europejski Bank Centralny musi czasami wprowadzać nadzwyczajne środki, aby zapewnić efektywność polityki monetarnej - napisał w środę prezes EBC Mario Draghi w artykule opublikowanym w niemieckim dzienniku Die Zeit. Jednocześnie Draghi dodał, że działania EBC będą przeprowadzane w ramach mandatu banku zakładającego utrzymanie stabilności cen.

Wypełnienie mandatu utrzymania stabilności cen "czasami wymaga od nas użycia niestandardowych narzędzi polityki monetarnej" wtedy, gdy rynki finansowe "są pod wpływem irracjonalnych obaw" - napisał Draghi.

"Musimy usuwać takie blokady, aby zapewnić jednolitą politykę monetarną i tym samym stabilność cen wszystkim obywatelom strefy euro. Czasami może to wymagać nadzwyczajnych środków" - dodał.

Na początku sierpnia prezes EBC Mario Draghi zasygnalizował gotowość EBC do skupu hiszpańskiego i włoskiego długu w celu obniżenia kosztów jego obsługi. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że plan EBC może obejmować ustanowienie limitów dotyczących akceptowalnych wysokości rentowności obligacji krajów strefy euro.

Najbliższe posiedzenie rady Europejskiego Banku Centralnego, zaplanowane jest na 6 września i wtedy Draghi może zaprezentować więcej szczegółów planu EBC.

<<<<

Rynki sa nieracjonalne za to UE jest racjonalna i musi manipulowac rynkami . Beda trybunaly . Widzimy ,,racjonalnosc'' urzedasow UE w Grecji zwlaszcza ale i w calej UE ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:34, 31 Sie 2012    Temat postu:

"Najgorzej jest w strefie euro"

Świa­to­wa go­spo­dar­ka roz­wi­ja się w bar­dzo wol­nym tem­pie - czy­ta­my w naj­now­szym nu­me­rze ty­go­dni­ka "The Eco­no­mist". Z trud­ną sy­tu­acją eko­no­micz­ną muszą mie­rzyć się kraje za­rów­no bo­ga­te, jak i bied­ne. A naj­go­rzej jest w stre­fie euro.

Po re­ce­sji z lat 2008-2009 świa­to­wa go­spo­dar­ka roz­wi­ja­ła w tem­pie ponad czte­rech pro­cent rocz­nie. Teraz, we­dług ana­li­ty­ków "The Eco­no­mist", szyb­kość roz­wo­ju spa­dła do 2,8%. W naj­gor­szym po­ło­że­niu jest - znaj­du­ją­ca się na gra­ni­cy re­ce­sji - stre­fa euro. Do tej pory do­brze trzy­ma­ły się Niem­cy, ale nawet tam na­stro­je biz­nes­me­nów są naj­słab­sze od trzech lat. Kło­po­ty Eu­ro­py prze­kła­da­ją się na go­spo­dar­kę na przy­kład Ja­po­nii, któ­rej eks­port do Unii spadł o jedną czwar­tą w ciągu roku. Także duże go­spo­dar­ki wscho­dzą­ce, takie jak bra­zy­lij­ska czy chiń­ska, od­no­to­wa­ły znacz­ne spo­wol­nie­nie.

Dziś szef ame­ry­kań­skie­go banku cen­tral­ne­go na szczy­cie fi­nan­so­wym w sta­nie Wy­oming ma prze­sta­wić po­my­sły na po­bu­dze­nie go­spo­dar­ki Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Za ty­dzień wła­sne uwagi do­ty­czą­ce przy­szło­ści go­spo­dar­czej eu­ro­stre­fy ma z kolei przed­sta­wić szef Eu­ro­pej­skie­go Banku Cen­tral­ne­go.

W "The Eco­no­mist" czy­ta­my jed­nak, że pre­ze­si ban­ków cen­tral­nych mają ogra­ni­czo­ne pole dzia­ła­nia, zatem do po­bu­dze­nia go­spo­dar­ki po­trzeb­ne są od­waż­ne de­cy­zje po­li­tycz­ne.

>>>>

To Economist cos bredzi bo poza zachodem sytuacja jest calkie dobra . Biedne kraje sie bogaca...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 15:42, 01 Wrz 2012    Temat postu:

KE planuje nowy unijny urząd ds. upadłości banków

Komisja Europejska, poza wspólnym nadzorem bankowym, planuje też stworzenie nowego unijnego urzędu, który zajmie się tzw. "uporządkowaną" likwidacją niewypłacalnych banków, m.in. podziałem strat i wydzielaniem toksycznych aktywów - zapowiedziała w piątek KE.

- Upadłość jest kluczowym elementem przyszłego systemu (unii bankowej). Powinno być rozróżnienie między nadzorem a upadłością. Zanim zostanie ustanowimy wspólny urząd do spraw upadłości banków (European Resolution Authority), kompetencje w tym zakresie będą miały władze krajowe - powiedział w piątek podczas codziennej konferencji w Brukseli rzecznik komisarza UE ds. rynku wewnętrznego Michela Barniera, Stefaan De Rynck. Dodał, że choć nowy urząd ma być niezależny od planowanego wspólnego nadzoru bankowego, to oba systemy mają współpracować.

Jak wskazały w piątek unijne źródła, powinien funkcjonować niezależny od wspólnego nadzoru urząd ds. upadłości banków, bo "jeśli dochodzi do upadłości, oznacza to, że nadzór nie zadziałał".


By za restrukturyzację i upadłość banków nie płacili podatnicy, KE chce, by wszystkie kraje miały fundusze na ten cel zasilane składkami banków, a w przyszłości chce, by powstał wspólny w UE fundusz upadłościowy. W oparciu o taki fundusz miałby działać urząd ds. likwidacji banków.

KE nie uściśliła, kiedy formalnie zaproponuje utworzenie nowego urzędu. Rzecznik Barniera powiedział jedynie, że komisarz chciałby, aby do końca roku kraje UE i Parlament Europejski zakończyły prace nad dwiema propozycjami KE: finansowania upadłości niewypłacalnych banków z czerwca br. oraz wspólnego funduszu gwarantowania depozytów bankowych z 2010 r. Tej ostatniej propozycji sprzeciwiały się zwłaszcza Niemcy.

Propozycję wspólnego nadzoru bankowego dla strefy euro i chętnych krajów spoza obszaru wspólnej waluty, KE ma opublikować 12 września. Miałby on stopniowo wchodzić w życie począwszy od stycznia 2013 r. i być pierwszym krokiem w kierunku tzw. unii bankowej. Następnymi krokami będą właśnie wspólny fundusz likwidacyjny i wspólny funduszy gwarancji depozytów.

Barnier w piątkowym wywiadzie dla francuskiej gazety "Les Echos" powiedział, że we wspólnym nadzorze centralną rolę będzie pełnić Europejski Bank Centralny (EBC). Ma on decydować o tych aspektach działalności banków, które wpływają na stabilność finansową całej UE, a przede wszystkim strefy euro. Państwa spoza strefy euro, które dobrowolnie poddadzą się wspólnemu nadzorowi, będą musiały zobowiązać się do wdrażania decyzji EBC - dodały w piątek unijne źródła.

W przypadku gdyby nie zgadzały się z jakąś decyzją EBC, nadzory takich krajów miałyby szanse na mediację na forum Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego (EBA). Już teraz urząd ten koordynuje pracę nadzorów krajowych w ramach jednolitego rynku. Barnier w piątkowym wywiadzie zapowiedział, że KE w ramach wspólnego nadzoru zaproponuje zmianę systemu głosowania w EBA, gdzie obecnie decyzje są podejmowane zwykłą większością głosów. Źródła przyznały, że trzeba uzgodnić, jaką liczbą głosów będzie dysponował w EBA wspólny nadzór, ponieważ gdyby było to 17 głosów (strefa euro), to przegłosowałby każdą decyzję.

De Rynck podkreślił, że ważnym elementem wspólnego nadzoru bankowego, obok EBC, nadal będą krajowe nadzory. Będą one wdrażać decyzje dotyczące stabilności finansowej (za same decyzje w tym obszarze odpowiedzialny będzie EBC) oraz będą odpowiedzialne za sprawy niezwiązane ze stabilnością finansową, np. za ochronę konsumentów. To EBC będzie jednak udzielał, a w razie konieczności zabierał licencje bankowe w strefie euro - zauważyły unijne źródła. Nie jest jeszcze jasne, czy będzie miał taką moc wobec krajów spoza euro, które zapiszą się do wspólnego nadzoru.

KE chciałaby włączenia wszystkich banków strefy euro do wspólnego nadzoru, a nie tylko najważniejszych, tzw. systemowych banków. Jej zdaniem tylko taki nadzór będzie wiarygodny, ponieważ były już sytuacje, gdy "niesystemowe banki stwarzały systemowe zagrożenie". Tak było w przypadku brytyjskiego banku Northern Rock czy francusko-belgijskiej Dexii.

Jak powiedział Barnier w wywiadzie dla francuskiej gazety, od stycznia 2013 r. wspólnym nadzorem miałyby być objęte tylko banki zrzeszone w Europejskim Mechanizmie Stabilizacyjnym (EMS), od lipca 2013 r. - banki systemowe, a od 2014 r. - wszystkie 6 tys. banków w strefie euro.

Propozycje KE z 12 września będą musiały jeszcze zatwierdzić kraje UE i PE.

Z Brukseli Julita Żylińska

>>>>

Tak towarzysze ! Wincy urzendow . Wincy urzendasow . To jest piesn przyszlosci ! Widzicie tutaj jedyny cele i sens istnienia UE - MNOZENIE URZEDOW I MNOZENIE URZEDASOW KTORZY POZNIEJ MAJA MORDERCZE POMYSLY NISZCZENIA Europy ! Bestie !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:35, 01 Wrz 2012    Temat postu:

Na nowych banknotach euro ma pojawić postać z greckiej mitologii

Europejski Bank Centralny wykorzysta postać z greckiej mitologii na nowych banknotach euro, emitowanych w celu zwiększenia ich bezpieczeństwa, jak powiedziały cztery osoby zaznajomione ze sprawą, mimo że bliska bankructwa Grecja pogłębia kryzys zadłużeniowy zagrażający przyszłości wspólnej waluty.

Europa, fenicka księżniczka porwana przez Zeusa, która dała imię kontynentowi, zastąpi na znaku wodnym nowych banknotów wizerunki architektoniczne; EBC zamierza zacząć wypuszczać banknoty w przyszłym roku, jak powiedzieli informatorzy proszący o zachowanie anonimowości.

EBC z siedzibą we Frankfurcie zaprosił firmy piarowskie do ubiegania się o kontrakt, dzięki któremu będą przedstawiać nowe banknoty i rozwiewać obawy dotyczące wykorzystania takiego wizerunku w czasie, kiedy inwestorzy zastanawiają się, czy Grecja pozostanie w strefie euro, powiedziało dwóch informatorów.

Wykorzystanie wizerunku symbolizującego założenie i historię Europy łączącego narody ponad granicami może wzmocnić przekaz politycznych liderów, takich jak niemiecka kanclerz Angela Merkel twierdzących, że euro jest walutą jedności. Tymczasem Grecja wywołała kryzys zadłużeniowy, który zwiększył koszty zaciągania pożyczek dla rządów od Rzymu po Dublin, a także spowodował recesję w co najmniej pięciu krajach i zagroził rozbiciem unii monetarnej.

EBC zamierza przedstawić oficjalnie projekt w listopadzie i w maju wyemitować pierwszy banknot o nominale pięciu euro, powiedziało dwóch informatorów.

- Jak już informowaliśmy wcześniej, trwają prace nad drugą generacją banknotów euro – powiedział Niels Buenemann, rzecznik EBC. – Szczegóły zostaną podane do wiadomości w późniejszym terminie.

Banki centralne zazwyczaj regularnie zmieniają projekty banknotów, żeby zwiększyć ich bezpieczeństwo i zapobiegać fałszerstwom. Umieszczenie jako znaku wodnego twarzy zamiast budynku może utrudnić pracę fałszerzom. EBC wciąż odkładał zmianę projektu banknotów euro wprowadzonych w 2002 roku.

W pierwszej połowie tego roku EBC wycofał z obiegu 251 tysięcy fałszywych banknotów, a we wcześniejszym półroczu było to 310 tysięcy banknotów.

Na obecnych banknotach widnieją wizerunki okien, bram i mostów z różnych miejsc europejskiej architektury i to zarówno jako główne ilustracje, jak też i na znakach wodnych.

Nowe banknoty zachowają te symbole i będą podobne do znajdujących się w obiegu, zmieni się przede wszystkim znak wodny, powiedzieli informatorzy. Kolory banknotów będą nieco inne, a Europa pojawi się jako hologram na srebrnym pasku po prawej stronie, powiedział jeden z informatorów.

Mapa Europy na banknotach będzie odzwierciedlać powiększoną Unię Europejską, jak poinformował na swojej stronie internetowej EBC.

W greckiej mitologii Europa, piękna córka fenickiego króla Agenora i jego żony Telefassy, została porwana przez Zeusa. Przyjmując postać białego byka najwyższy z greckich bogów uwiódł Europę i uprowadził na Kretę.

Europa, której imię można przetłumaczyć jako „o szerokim spojrzeniu” lub „dalekowzroczna” już widnieje na dwóch monetach euro w Grecji i kilku monetach pamiątkowych.

W 2008 roku EBC poinformował, że chce wypuścić pierwsze banknoty drugiej serii do obrotu 1 stycznia 2011 roku, a kompletną nową serię w ciągu kilku lat.

>>>>

Genialny pomysl ! Brac pomysly z uapdajacej Grecji do euro . Tutaj chyba najlepszy bylby Syzyf symbol beznadziejnej pracy i maksymalnego wysilku bez efektu . Taka jpraca jest UE . Duzo wysilku a efekt ngatywny ...
Tymaczasem co bedzie ? Euro-nierzadnica Eurobabilonska dosiadajaca smoka ... Zatem Apokalipsa !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:26, 04 Wrz 2012    Temat postu:

Agencja Moody's obniżyła perspektywę ratingu UE

Agencja ratingowa Moody's obniżyła ze stabilnej do negatywnej perspektywę ratingu UE, co odzwierciedla podjętą wcześniej podobną decyzję agencji wobec największych płatników do budżetu UE, tj. Niemiec, Francji, Holandii i W. Brytanii - podała we wtorek BBC.

Agencja obniżyła w tym roku perspektywę dla oceny wiarygodności kredytowej Niemiec, Francji, Holandii i Wielkiej Brytanii, które łącznie odpowiadają za 45 proc. wkładów do unijnego budżetu, jako powód podając ich narażenie na kryzys zadłużenia w strefie euro.

Uzasadniając decyzję o obniżeniu perspektywy ratingu całej UE, agencja podała w komunikacie z poniedziałku, że w razie wystąpienia "ekstremalnych trudności" jest bardziej prawdopodobne, że państwa unijne z najwyższym ratingiem AAA zajmą się raczej obsługą własnego zadłużenia niż to, że "priorytetowo potraktują swoje zobowiązania w kwestii powstrzymania zadłużenia UE".

"Dlatego też uzasadnione jest założenie, że wiarygodność kredytowa UE powinna zależeć od wiarygodności kredytowej jej najsilniejszych, kluczowych członków" - podkreślono w komunikacie.

Agencja Moody's ostrzegła, że obniżenie ratingów tych państw może w przyszłości spowodować obniżenie ratingu UE.

>>>>

Rynki zaczynaja sie wreszcie orientowac ze UE to jedno wielkie oszustwo...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 17:41, 05 Wrz 2012    Temat postu:

Plan Draghiego zakłada nieograniczony, sterylizowany skup obligacji

Plan skupu ob­li­ga­cji przy­go­to­wy­wa­ny przez pre­ze­sa Eu­ro­pej­skie­go Banku Cen­tral­ne­go Mario Dra­ghie­go za­kła­da nie­ogra­ni­czo­ny, ste­ry­li­zo­wa­ny skup ob­li­ga­cji skar­bo­wych - po­da­ła agen­cja Blo­om­berg po­wo­łu­jąc się na dwóch ano­ni­mo­wych ofi­cje­li EBC.

Plan Dra­ghie­go bę­dzie kon­cen­tro­wał się tylko na ob­li­ga­cjach skar­bo­wych o za­pa­dal­no­ści do 3 lat, nie bę­dzie jed­nak obej­mo­wał usta­no­wie­nia li­mi­tów co do po­zio­mów ren­tow­no­ści tych ob­li­ga­cji - wy­ni­ka z do­nie­sień Blo­om­ber­ga.

>>>>

Czyli kara za taka nieograniczona manipulacje na rynku tez musi byc nieograniczona . Co najmniej dozywocie ... UE pograzy sie w calkowitej katstrofie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:25, 06 Wrz 2012    Temat postu:

UE tłamsi gospodarę świata ...

Światowy wzrost gospodarczy jest tłamszony przez problemy gospodarek 17 krajów, które należą do strefy euro, które trawione są recesją, twierdzi Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

Opublikowany w czwartek raport organizacji wskazuje, że nawet tak potężna gospodarka jak Niemcy może wpaść w szpony recesji pod koniec roku.

W maju OECD twierdziło, że gospodarki krajów strefy euro skurczą się o 2 proc. w 2012 roku. Nowy raport pomija jakąkolwiek porównywalną wartość liczbową w tym zakresie. W zamian czytamy, że Niemcy, Francja oraz Włochy - trzy największe gospodarki Eurolandu - skurczą się o 0,2 proc.

OECD przewiduje natomiast wzrost gospodarczy krajów G-7 na poziomie 1,4 proc. w 2012 roku.

Główny ekonomista organizacji, Pier Carlo Padoan, z niecierpliwością czeka na szczegóły planu EBC, a w szczególności kwestię wykupu obligacji rządowych, co ma pomóc zniwelować efekty kryzysu. Jego zdaniem to właśnie strefa euro jest centrum obecnych problemów.

>>>>

UE tlamsi rozwoj gospodarki swiata ??? Niewatpliwie przesada . Przeciez swiat moze zerwac z UE zostawic ta dzume i cholere za kordonem sanitarnym i rozwijac sie dalej . Przeciez wiele bylo w historii obszarow zacofanych upadajacych ktorymi swiat sie nie interesowal i szedl do przodu . Ba w XIX wieku TYLKO Europa wlasciwie Polnocna i Zachodnia oraz Polnoc Ameryki Polnocnej i Poludnie Poludniowej sie rozwijaly . Reszta tkwila w dzikosci ... Obecnie strefa euro to ile uldnosci ??? 7 % ??? Najwyzej swiata ... Znikoma ilosc ...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:20, 10 Wrz 2012    Temat postu:

Raport BŚ: Wzrost zatrudnienia na czarno szkodliwy dla gospodarki

Wzrost zatrudnienia na czarno w UE jest niepokojący i bardzo szkodliwy dla gospodarek krajów unijnych - oświadczył ekspert Centre for European Policy Studies (CEPS) Marco Incerti, przestawiając w poniedziałek w Brukseli raport Banku Światowego.

Skala i tempo, w jakim rozwija się nieformalny czarny rynek (zatrudnienia), zwłaszcza w południowych państwach UE oraz nowych państwach członkowskich Unii, budzi niepokój i kładzie się głębokim cieniem na gospodarkach tych krajów - powiedział Incerti otwierając konferencję na temat raportu, którego głównymi autorami są eksperci ekonomiczni Banku Światowego ds. Europy i Azji.

Rosnący trend do zatrudniania pracowników na czarno będzie miał złe konsekwencje dla efektywnej polityki fiskalnej państw i całej gospodarki, źle się też odbije na sytuacji pracowników pozbawionych formalnych kontraktów i wszelkich korzyści wynikających z osłony socjalnej - uważa Incerti.

Alarmujące dane BŚ o udziale szarej strefy zatrudnienia w gospodarce dotyczą lat 2008-2009, ale - jak mówił jeden z dwóch autorów raportu, Truman Packar - od tego czasu, wraz z nastaniem kryzysu, tendencja do zatrudniania na czarno jeszcze wzrosła.

Intencją BŚ jest przedstawić propozycje reform strukturalnych, które pozwoliłyby poszczególnym rządom na zredukowanie czarnego rynku pracy. Na rządach bowiem spoczywa ciężar stworzenia regulacji i ram prawnych, które ukróciłyby ten trend i z tego obowiązku nie sposób ich zwolnić - powiedział ekspert BŚ.

W uproszczeniu wskaźniki, jakimi posługuje się BŚ, by określić skalę zjawiska oddają udział nieopodatkowanych transakcji w ogólnej działalności gospodarczej. Do nieformalnego zatrudnienia autorzy raportu zaliczają więc stanowiska pracy w ogóle niepodlegające opodatkowaniu lub opodatkowane częściowo: małe firmy, osoby samozatrudnione i "nieodpłatnych pracowników należących do rodziny". Według danych z 2008 roku w Polsce było to odpowiednio: blisko 23 proc., 15 proc. i około 2,5 proc.

Packar zwraca uwagę na fakt, że wraz z nasilaniem się kryzysu tendencja do rozrastania się takiego nieformalnego rynku pracy narasta i zauważalna jest nawet w tak stabilnych krajach jak Wielka Brytania. Do szarej strefy przenoszone są głównie najgorzej opłacane miejsca pracy, czy też tzw. miniprace, czyli np. zajęcia w niepełnym wymiarze godzin - zwraca uwagę drugi autor raportu, Johannes Koettl, również ekspert ekonomiczny BŚ.

W miarę jak kryzys sprawia, że rośnie czarny rynek pracy, gospodarki krajów, w których trend ten szczególnie się nasila, narażone są coraz bardziej na utratę dochodów podatkowych, to zaś tworzy błędne koło, bo uszczuplenie dochodów państwa sprzyja cyklicznemu nawracaniu fali kryzysów - wyjaśnił Packar, dodając przy tym, że ekonomiści starający się badać gospodarki narażone na rozrastanie się czarnego rynku pracy, posługują się modelami naukowymi zapożyczonymi z tzw. ekonomii korupcji.

Na rozwój takiego rynku mają też wpływ czynniki historyczne, kulturowe i skala gospodarczych wstrząsów, na jakie narażone były dane kraje - powiedział Packar. Tendencja do zatrudniania na czarno - innymi słowy, do unikania podatków i pokrywania dodatkowych kosztów pracy - jest silniejsza w krajach, "które przeszły szok transformacji ekonomicznej ku gospodarce rynkowej (jak Polska), bądź ze względów historyczno-kulturowych" borykają się ze zjawiskiem masowego unikania podatków.

- W nowych gospodarkach UE praca jest wysoko opodatkowana(...), podczas gdy relatywnie niskie jest opodatkowanie kapitału oraz podatek VAT - twierdzi Koettl. Im wyżej opodatkowana jest praca, tym większa jest tendencja do unikania podatków, a zatem do tworzenia raczej miejsc pracy na czarno, niż do oficjalnego zatrudniania pracowników. Sugerowane przez BŚ reformy strukturalne polegałyby m.in. na takich zmianach podatków, które potanią koszty pracy.

- Legalna praca powinna się zawsze opłacać również pracownikom, gwarantując minimalny, nieopodatkowany dochód i pewne korzyści socjalne - uważa Packar.

To, czy reforma podatkowa zadziała, zależy jednak w pewnym stopniu od mentalności i tzw. podatkowego morale obywateli danego kraju - podkreślają autorzy raportu. Nawet zmiana regulacji prawnych nie jest w stanie zagwarantować, że ludzie będą płacić podatki "tak jak robią to w Szwecji".

- Tajemnica sukcesu efektywnego pobierania podatków leży bowiem w postrzeganiu państwa, jako dostawcy ważnych, wartościowych dóbr, czy wysokiej jakości usług publicznych - twierdzą eksperci BŚ. To wymaga zaś specjalnej polityki informacyjnej państwa i w pewnej mierze zmiany mentalności obywateli, co może zająć nawet dekady - konkludują Packar i Koettl.

Z Brukseli Marta Fita-Czuchnowska

>>>>

To jest po prostu uapdek . Tak on wyglada ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:36, 20 Wrz 2012    Temat postu:

Eurofund: płace w Europie tracą na sile nabywczej

Pod­wyż­ki płac uzy­ska­ne w 2011 r. przez pra­cow­ni­ków w sze­re­gu kra­jów eu­ro­pej­skich nie wy­star­czy­ły na utrzy­ma­nie ich siły na­byw­czej - głosi ra­port opu­bli­ko­wa­ny w środę w Du­bli­nie przez or­ga­ni­za­cję Eu­ro­fund. Ra­port wy­mie­nia Au­strię, Ho­lan­dię i Hisz­pa­nię.

Do­ku­ment Eu­ro­pej­skiej Fun­da­cji na rzecz Po­pra­wy Wa­run­ków Życia i Pracy (Eu­ro­fund) ana­li­zu­je zmia­ny w pła­cach, jakie na­stą­pi­ły w ciągu ubie­głe­go roku w 12 kra­jach człon­kow­skich Unii Eu­ro­pej­skiej oraz w Nor­we­gii, uwzględ­nia­jąc róż­ni­ce mię­dzy pła­ca­mi "re­al­ny­mi" i "no­mi­nal­ny­mi".

Pra­cow­ni­cy w Cze­chach, Szwe­cji i Nor­we­gii uzy­ska­li pod­wyż­ki płac re­al­nych dzię­ki temu, że in­fla­cja w tych kra­jach nie po­chło­nę­ła w ca­ło­ści pod­wy­żek płac no­mi­nal­nych uzy­ska­nych w wy­ni­ku za­war­tych umów zbio­ro­wych - po­da­je ra­port.

Tym­cza­sem pra­cow­ni­cy w po­zo­sta­łych dzie­wię­ciu kra­jach, któ­rych do­ty­czy ra­port, od­czu­li spa­dek płac re­al­nych, czyli siły na­byw­czej ich płac.

Eu­ro­fund pod­kre­śla jed­nak, że spa­dek siły na­byw­czej płac pra­cow­ni­czych w 2010 roku był w tych kra­jach "bar­dziej wy­ra­zi­sty" niż w 2011, kiedy to za­zna­czy­ła się wy­raź­niej­sza ten­den­cja do pod­wyż­sza­nia płac no­mi­nal­nych.

Naj­więk­sze pod­wyż­ki płac no­mi­nal­nych na­stą­pi­ły dzię­ki umo­wom zbio­ro­wym w Nor­we­gii, gdzie wzro­sły one o 4,3 proc., na Sło­wa­cji - o 3,7 proc. i w Cze­chach - o 2,9 proc.

W więk­szo­ści kra­jów pod­wyż­ki płac urzęd­ni­czych (z wy­jąt­kiem Szwe­cji) były mniej­sze niż płac po­zo­sta­łych ka­te­go­rii pra­cow­ni­ków.

Oce­nia­jąc sy­tu­ację pła­co­wą urzęd­ni­ków ad­mi­ni­stra­cji pań­stwo­wej, ra­port stwier­dza, że na Cy­prze, w Es­to­nii, Fran­cji, Hisz­pa­nii, Ir­lan­dii, na Li­twie, w Pol­sce, Por­tu­ga­lii, na Sło­wa­cji i w W. Bry­ta­nii "za­rob­ki no­mi­nal­ne po­zo­sta­ły (w 2011 r.) na do­tych­cza­so­wym po­zio­mie".

Jeśli cho­dzi o po­zo­sta­łe kraje, pod­wyż­ki no­mi­nal­ne dla tej ka­te­go­rii pra­cow­ni­ków były "znacz­nie niż­sze od śred­niej kra­jo­wej pod­wy­żek".

Ra­port od­no­to­wu­je, że Pol­ska wy­ka­za­ła się naj­więk­szą po­pra­wą, jeśli cho­dzi o zbli­że­nie płac męż­czyzn i ko­biet. Zmniej­szy­ła roz­ziew mię­dzy nimi z 9,8 proc. w 2009 roku do 5,3 proc. w 2010 roku.

>>>>

Place w dol ale moga sie czeszyc ze maja euro !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 19:44, 20 Wrz 2012    Temat postu:

Rekordowe bezrobocie młodych

Aż 5,5 mln mło­dych miesz­kań­ców UE nie ma za­trud­nie­nia. Stopa bez­ro­bo­cia osób po­ni­żej 25. roku życia jest naj­wyż­sza w hi­sto­rii. Co gor­sza, nic nie wska­zu­je na to, aby w naj­bliż­szym cza­sie sy­tu­acja miała się po­pra­wić.

Nie­ko­rzyst­ną sy­tu­ację na ryn­kach pracy w Eu­ro­pie wciąż po­tę­gu­je kry­zys go­spo­dar­czy. Wskaź­nik stopy bez­ro­bo­cia osób po­ni­żej 25. roku życia utrzy­mu­je się na ponad dwu­krot­nie wyż­szym po­zio­mie w po­rów­na­niu do war­to­ści stopy bez­ro­bo­cia wszyst­kich ak­tyw­nych za­wo­do­wo. Zgod­nie z da­ny­mi opu­bli­ko­wa­ny­mi przez Eu­ro­stat, w maju 2012 roku w Unii Eu­ro­pej­skiej bez pracy po­zo­sta­wa­ło 5 517 mln osób, które nie ukoń­czy­ły 25. roku życia. Stopa bez­ro­bo­cia w tej gru­pie wie­ko­wej wy­nio­sła 22,7%.

Naj­go­rzej sy­tu­acja wy­glą­da na po­łu­dniu Eu­ro­py. Bez pracy po­zo­sta­je ponad po­ło­wa mło­dych Hisz­pa­nów (52,1%) i Gre­ków (52,8%). Nie­wie­le le­piej jest na Sło­wa­cji (38,8%) oraz w Por­tu­ga­lii i we Wło­szech (w obu ponad 36%). Dalej zna­la­zły się Buł­ga­ria (29,2%), Ir­lan­dia (28,5%), Litwa (27,7%) i Węgry (26%).

W Pol­sce skala zja­wi­ska nie jest aż tak dra­ma­tycz­na. Mimo wszyst­ko bez­ro­bo­cie wśród mło­dych Po­la­ków wciąż utrzy­mu­je się na wy­so­kim po­zio­mie 24,9% (spa­dek z 26,4% za­no­to­wa­nych w stycz­niu 2012 roku). – Jedną z wielu przy­czyn tak wy­so­kie­go bez­ro­bo­cia wśród mło­dych może być pro­blem nie­do­pa­so­wa­nia kom­pe­ten­cyj­ne­go mło­dych do ocze­ki­wań pra­co­daw­ców. Do­ty­czy to za­rów­no nie­do­pa­so­wa­nia w za­kre­sie wie­dzy uzy­ska­nej np. w toku stu­diów, jak i kom­pe­ten­cji i umie­jęt­no­ści ukształ­to­wa­nych na ko­lej­nych eta­pach edu­ka­cji. Pra­co­daw­cy skar­żą się na brak ta­kich kom­pe­ten­cji u mło­dych jak umie­jęt­ność pracy w ze­spo­le, czy też umie­jęt­no­ści ko­mu­ni­ka­cji – ko­men­tu­je Diana Turek z Sedak & Se­dalk.

W po­dob­nej sy­tu­acji są Szwe­dzi (24,6%) i Fran­cu­zi (22,7%). W po­zo­sta­łych kra­jach war­tość stopy bez­ro­bo­cia osób, które nie ukoń­czy­ły 25. roku życia jest niż­sza od śred­niej dla całej UE.

Naj­niż­sze bez­ro­bo­cie wśród mło­dych od­no­to­wa­no w Niem­czech. Mimo kry­zy­su, stopa bez­ro­bo­cia osób po­ni­żej 25. roku życia spa­dła tam z ponad 11% w 2007 r. do 7,9% w maju 2012 r. Oprócz na­szych za­chod­nich są­sia­dów, do­brze wy­glą­da sy­tu­acja na rynku pracy w Au­strii, gdzie stopa bez­ro­bo­cia w tej gru­pie wie­ko­wej wy­no­si 8,3%. Grono kra­jów mo­gą­cych się po­szczy­cić bez­ro­bo­ciem wśród mło­dych po­ni­żej 10% uzu­peł­nia Ho­lan­dia z wy­ni­kiem 9,2%. – Warto za­zna­czyć, że w 2011 roku stopa bez­ro­bo­cia w Au­strii, Ho­lan­dii czy Niem­czech była naj­niż­sza wśród wszyst­kich kra­jów Eu­ro­lan­du. Tym samym, bez­ro­bo­cie wśród mło­dych kształ­to­wa­ło się w tych pań­stwach na niż­szym po­zio­mie w po­rów­na­niu do in­nych kra­jów UE – do­da­je spe­cja­li­sta z Se­dlak & Se­dlak.

>>>>

Coraz lepsze wiesci...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:26, 22 Wrz 2012    Temat postu:

Guido Westerwelle: euro ma się świetnie

Szef dyplomacji Niemiec Guido Westerwelle wyraził w opublikowanym w piątek wywiadzie optymizm co do szans na wyjście z kryzysu zadłużenia i pozytywnie ocenił działania Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Jego zdaniem wspólna waluta euro ma się świetnie.

>>>>

Tak wprost WSPANIALE ! Cos mu sie pogorszylo ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:06, 26 Wrz 2012    Temat postu:

KE chce utworzenia europejskiej prokuratury, by chronić budżet UE

Ko­mi­sja Eu­ro­pej­ska za­pro­po­nu­je w przy­szłym roku utwo­rze­nie biura eu­ro­pej­skiej pro­ku­ra­tu­ry, by chro­nić in­te­re­sy fi­nan­so­we Unii, a więc środ­ki z bu­dże­tu UE. Jeśli nie bę­dzie zgody wszyst­kich 27 państw, to moż­li­wa jest wzmoc­nio­na współ­pra­ca grupy państw UE.

Po­mysł nie jest nowy, a moż­li­wość utwo­rze­nia eu­ro­pej­skiej pro­ku­ra­tu­ry prze­wi­du­je Trak­tat z Li­zbo­ny - wy­ja­śni­ła PAP w środę rzecz­nicz­ka KE Mina An­dre­eva. Ko­mi­sarz ds. spra­wie­dli­wo­ści Vi­via­ne Re­ding już kilka razy wspo­mi­na­ła, że chcia­ła­by, by pro­jekt uj­rzał świa­tło dzien­ne do końca man­da­tu obec­nej Ko­mi­sji Eu­ro­pej­skiej w 2014 roku.

"Lo­gi­ka jest pro­sta: jeśli mamy +fe­de­ral­ny bu­dżet+ z pie­niędz­mi po­cho­dzą­cy­mi z 27 państw UE, to po­win­ni­śmy mieć też fe­de­ral­ny in­stru­ment, by ten bu­dżet chro­nić. Jeśli my jako UE nie bę­dzie­my chro­nić na­sze­go fe­de­ral­ne­go bu­dże­tu, nikt tego za nas nie zrobi" - po­wie­dzia­ła nie­daw­no Re­ding.

Pro­po­zy­cja w spra­wie eu­ro­pej­skiej pro­ku­ra­tu­ry, w skró­cie EPPO (z ang. Eu­ro­pe­an Pu­blic Pro­se­cu­tor's Of­fi­ce) zo­sta­nie opu­bli­ko­wa­na naj­pew­niej w dru­giej po­ło­wie przy­szłe­go roku. Celem jest za­pew­nie­nie, że do­cho­dze­nia w spra­wach, gdzie za­gro­żo­ne są in­te­re­sy UE, a więc środ­ki z bu­dże­tu UE, są sku­tecz­ne i zsyn­chro­ni­zo­wa­ne we wszyst­kich pań­stwach człon­kow­skich.

"Tym­cza­sem dziś wielu spraw nie ściga się w ogóle, a prze­stęp­cy wy­ko­rzy­stu­ją luki w pra­wie. Mu­si­my to zmie­nić i sku­pić się na ochro­nie in­te­re­sów fi­nan­so­wych Unii. EPPO bę­dzie od­po­wie­dzial­ne za do­cho­dze­nia, ści­ga­nia i po­cią­ga­nia do od­po­wie­dzial­no­ści współ­spraw­ców prze­stępstw prze­ciw­ko in­te­re­som fi­nan­so­wym Unii" - po­wie­dzia­ła PAP An­dre­eva.

Rzecz­nicz­ka KE wska­za­ła na pre­ce­dens w USA. "Pierw­szym przy­pad­kiem prze­stęp­czo­ści trans­gra­nicz­nej, jaki po­li­cja mogła ści­gać poza gra­ni­ca­mi sta­nów, było uchy­la­nie się od po­dat­ków fe­de­ral­nych. Prze­cież Al Ca­po­ne nie zo­stał aresz­to­wa­ny, bo był sze­fem mafii, ale zo­stał osa­dzo­ny w wię­zie­niu za zbrod­nie prze­ciw bu­dże­to­wi fe­de­ral­ne­mu USA" - po­wie­dzia­ła An­dre­eva.

Trak­tat UE prze­wi­du­je, że jeśli bę­dzie jed­no­myśl­na zgoda wszyst­kich państw UE, to za­da­nia eu­ro­pej­skiej pro­ku­ra­tu­ry bę­dzie można w przy­szło­ści po­sze­rzyć o walkę z po­waż­ny­mi prze­stęp­stwa­mi o cha­rak­te­rze trans­gra­nicz­nym, jak np. prze­my­tem pa­pie­ro­sów.

EPPO ma po­wstać na bazie już ist­nie­ją­cej współ­pra­cy kra­jo­wych pro­ku­ra­to­rów z państw UE, którą ko­or­dy­nu­je Eu­ro­just w Hadze.

Zwo­len­ni­kiem eu­ro­pej­skiej pro­ku­ra­tu­ry jest prze­wod­ni­czą­cy KE Jose Bar­ro­so, o czym mówił w swym wy­stą­pie­niu o sta­nie UE w Stras­bur­gu w po­ło­wie wrze­śnia, a także szef unij­ne­go biura ds. walki z nad­uży­cia­mi fi­nan­so­wy­mi OLAF Gio­van­ni Kes­sler. W roz­mo­wie w AFP w środę w Wil­nie wy­ra­ził prze­ko­na­nie, że więk­szo­ści państw ten po­mysł się po­do­ba. Prze­ciw jest Wiel­ka Bry­ta­nia, czyli kraj, który za­wsze pod­cho­dzi scep­tycz­nie do ini­cja­tyw ujed­no­li­ce­nia w UE kom­pe­ten­cji praw­nych.

Źró­dła w KE po­wie­dzia­ły PAP, że nawet przy opo­rze Wiel­kiej Bry­ta­nii jest moż­li­wość pój­ścia do przo­du z tą pro­po­zy­cją w ra­mach tzw. wzmoc­nio­nej współ­pra­cy grupy państw.

>>>>

Tak towarzysze WINCY URZEDNOW . EUROINTEGRACJA MUSI KOSZTOWAC !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 14:29, 28 Wrz 2012    Temat postu:

The New York Times
Niemcy dają pracę

W Hisz­pa­nii czy Gre­cji ponad 25 proc. osób w wieku pro­duk­cyj­nym nie ma obec­nie za­trud­nie­nia – tym­cza­sem In­gol­stadt, nie­miec­kie mia­sto na pół­noc od Mo­na­chium, zmaga się z od­wrot­nym pro­ble­mem: bra­ku­je tam rąk do pracy.


Dwu­dzie­sto­jed­no­let­ni Pa­trick Schul­ter roz­wa­żał trzy różne pro­po­zy­cje – w końcu wy­brał pro­gram szko­leń w za­kre­sie er­go­no­mii pracy w za­kła­dach Schab­mu­el­ler Au­to­mo­bil­tech­nik, pro­du­ku­ją­cych czę­ści do Audi i in­nych po­jaz­dów.

Jego hi­sto­ria nie jest od­osob­nio­na. – Nikt z moich zna­jo­mych nie miał pro­ble­mu ze zna­le­zie­niem pracy – mówi jego ko­le­żan­ka z pracy, osiem­na­sto­let­nia Re­bec­ca Hartl.

In­gol­stadt, mia­sto li­czą­ce 128 ty­się­cy miesz­kań­ców, to chyba naj­lep­szy przy­kład zmian za­cho­dzą­cych na nie­miec­kim rynku pracy po zmia­nie prawa pracy w 2005 roku. Bez­ro­bo­cie w re­gio­nie In­gol­stadt wy­no­si za­le­d­wie 2,2 proc. – naj­mniej w całym kraju. A naj­niż­sze bez­ro­bo­cie w tym re­gio­nie jest obec­nie w są­sied­nim Eichstätt – 1,3 proc.

Zmia­ny, które do­pro­wa­dzi­ły do ta­kiej sy­tu­acji, w nie­któ­rych czę­ściach Nie­miec czę­sto przed­sta­wia­ne są jako wzór do na­śla­do­wa­nia przez inne kraje Eu­ro­py. Nie­ste­ty, jak za­świad­cza wielu nisko opła­ca­nych pra­cow­ni­ków w Niem­czech, “za­trud­nie­nie” i “do­sta­tek” nie są sy­no­ni­ma­mi. Wy­raź­nie po­twier­dza­ją to stale ro­sną­ce róż­ni­ce do­cho­dów po­mię­dzy naj­bo­gat­szy­mi a naj­bied­niej­szy­mi. Co wię­cej, wy­star­czy od­wie­dzić In­gol­stadt, aby zo­rien­to­wać się, że wy­jąt­ko­wo niski po­ziom bez­ro­bo­cia jest tu także efek­tem kilku czyn­ni­ków bar­dzo trud­nych do po­wtó­rze­nia gdzie in­dziej.

Nawet za­moż­ne Niem­cy nie są cał­ko­wi­cie od­por­ne na eu­ro­pej­skie pro­ble­my eko­no­micz­ne. Ifo bu­si­ness cli­ma­te index – in­deks eko­no­micz­ny ob­ra­zu­ją­cy kli­mat biz­ne­so­wy w nie­miec­kiej go­spo­dar­ce – od pię­ciu mie­się­cy spada (we­dług da­nych mo­na­chij­skie­go Ifo In­sti­tu­te). Sze­fo­wie firm zdają sobie spra­wę, że kry­zys w stre­fie euro jest po­wo­dem spad­ku sprze­da­ży ich pro­duk­tów w in­nych kra­jach Eu­ro­py.

Firmy w In­gol­stadt – po­dob­nie jak wiele in­nych w Niem­czech – czer­pią jed­nak zyski także z eks­por­tu poza Eu­ro­pę, na wscho­dzą­ce rynki ca­łe­go świa­ta. Fa­bry­ka Volks­wa­ge­na i Audi – naj­więk­szy pra­co­daw­ca w mie­ście – sprze­da­je dziś wię­cej dro­gich sa­mo­cho­dów w Chi­nach niż w Niem­czech czy Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Warto także za­uwa­żyć, że re­form rynku pracy nie da się ana­li­zo­wać w ode­rwa­niu od zdro­we­go spo­so­bu za­rzą­dza­nia fir­ma­mi.

– Te spra­wy są ści­śle po­łą­czo­ne – prze­ko­nu­je Tho­mas Sigi, czło­nek za­rzą­du Audi od­po­wie­dzial­ny za re­kru­ta­cję pra­cow­ni­ków. – Nie­miec­ki prze­mysł w od­po­wied­nim cza­sie przy­go­to­wał się do wej­ścia na nowe, pręż­ne rynki.

Od 2005 roku, kiedy we­szły w życie zmia­ny prawa pracy, po­ziom bez­ro­bo­cia w Niem­czech spadł z 13 do 7 proc. Jed­nym z naj­waż­niej­szych kro­ków tej re­for­my było zde­cy­do­wa­ne cię­cie za­sił­ków i wspar­cia dla osób bez­ro­bot­nych, co skło­ni­ło wielu ludzi do przyj­mo­wa­nia nawet mniej do­cho­do­wych posad. Istot­ną zmia­ną było także uła­twie­nie fir­mom za­trud­nia­nia pra­cow­ni­ków na umowy cza­so­we i roz­luź­nie­nie ochro­ny przed zwol­nie­nia­mi.

Dla­te­go też wielu Niem­ców ma am­bi­wa­lent­ne uczu­cia na temat “cudu spad­ku bez­ro­bo­cia” – bo wszy­scy zdają sobie spra­wę, że był on moż­li­wy kosz­tem li­kwi­da­cji wielu wy­god­nych, ale bar­dzo kosz­tow­nych przy­wi­le­jów spo­łecz­nych, które prze­cież Niem­cy bar­dzo sobie ce­ni­li. Zdo­by­cie pracy od­by­wa się więc po­nie­kąd kosz­tem po­czu­cia bez­pie­czeń­stwa i gwa­ran­cji dłu­go­ter­mi­no­wych, sta­bil­nych do­cho­dów. Bez­ro­bot­ni są pod więk­szą pre­sją i czę­sto przyj­mu­ją pro­po­zy­cje pracy, która nie do końca im od­po­wia­da. Nawet do­brze opła­ca­ni pra­cow­ni­cy muszą się li­czyć z tym, że przez dłuż­szy czas nie otrzy­ma­ją pod­wy­żek – albo że będą one bar­dzo nie­wiel­kie. W re­zul­ta­cie kosz­ty pracy w Niem­czech nie­mal nie zmie­ni­ły się w ciągu ostat­nich dzie­się­ciu lat. Ogra­ni­cze­nie płac po­mo­gło nie­miec­kim fir­mom zwięk­szyć swoją kon­ku­ren­cyj­ność na świa­to­wych ryn­kach i za­po­bie­gło spad­ko­wi miejsc pracy w pro­duk­cji na rzecz Eu­ro­py Wschod­niej czy Chin – ale siłą rze­czy zwięk­szy­ło także prze­paść pła­co­wą po­mię­dzy bo­ga­ty­mi a bied­ny­mi.

Ger­hard Schro­eder – po­przed­ni kanc­lerz Nie­miec, który prze­for­so­wał zmia­ny w pra­wie pracy wbrew ostrej opo­zy­cji także w łonie wła­snej par­tii – prze­grał potem wy­bo­ry na rzecz An­ge­li Mer­kel. Po odej­ściu z po­li­ty­ki na­ra­ził się na kry­ty­kę i śmiesz­ność po­dej­mu­jąc pracę dla ro­syj­skie­go Gaz­pro­mu.

Jego los nie uszedł uwagi rzą­dzą­cych w kra­jach ta­kich jak Hisz­pa­nia czy Wło­chy, które z dużym ocią­ga­niem biorą się za wpro­wa­dza­nie zmian w skost­nia­łych za­sa­dach do­ty­czą­cych pracy. Wia­do­mo, że tego typu zmia­ny są nie­po­pu­lar­ne. Co gor­sza, aby przy­nio­sły one owoce, musi minąć kilka lat – a w tym cza­sie rzą­dzą­cy, któ­rzy je wpro­wa­dzi­li, tracą zwy­kle po­par­cie i urzę­dy.

Jed­nak nie­za­leż­nie od wszyst­kich za­strze­żeń, w In­gol­stadt za­szły na­praw­dę istot­ne zmia­ny. Nie­gdyś był to re­gion po­strze­ga­ny jako jeden z uboż­szych w Ba­wa­rii, naj­bar­dziej znany z tego, że tu wła­śnie po­wie­ścio­wy dok­tor Fran­ken­ste­in po­zszy­wał ka­wał­ki ciał wy­do­by­tych z gro­bów i stwo­rzył swo­je­go słyn­ne­go po­two­ra.

W 2005 roku po­ziom bez­ro­bo­cia w In­gol­stadt wy­no­sił ponad 7 proc. – trzy­krot­nie wię­cej niż obec­nie. Mia­sto nie jest tak za­moż­ne jak po­ło­żo­ne na po­łu­dniu Ba­wa­rii Mo­na­chium. Można tu zna­leźć pięk­ną sta­rów­kę oto­czo­ną mu­ra­mi obron­ny­mi – ale część skle­pów na jej te­re­nie stoi pu­stych. Wiele dziel­nic skła­da się z sza­rych be­to­no­wych blo­ków miesz­kal­nych, gdzie czę­ściej od ję­zy­ka nie­miec­kie­go sły­szy się tu­rec­ki albo ro­syj­ski.

Dziś Audi nadal pręż­nie się roz­wi­ja, w sierp­niu bie­żą­ce­go roku sprze­daż była o 13 proc. wyż­sza niż rok wcze­śniej – ale część miesz­kań­ców mia­sta mar­twi się, że prę­dzej czy póź­niej firma może za­cząć od­czu­wać takie same pro­ble­my, jakie prze­cho­dzą obec­nie inni eu­ro­pej­scy pro­du­cen­ci sa­mo­cho­dów. A prze­cież fa­bry­ka Audi w In­gol­stadt nie tylko za­trud­nia 35 ty­się­cy ludzi, ale po­śred­nio daje pracę ogrom­nej sieci do­staw­ców.

– Tak, bar­dzo się mar­twi­my, co może się stać, jeśli Audi za­cznie mieć kło­po­ty ze sprze­da­żą – przy­zna­je Bern­hard Stiedl, za­stęp­ca szefa związ­ku za­wo­do­we­go IG Me­tall, re­pre­zen­tu­ją­ce­go pra­cow­ni­ków Audi. – To mo­gło­by być dla nas fa­tal­ne w skut­kach.

Gdyby tak się stało, pierw­si ucier­pie­li­by pra­cow­ni­cy za­trud­nie­ni na umo­wach cza­so­wych. Po zmia­nach w pra­wie pracy w 2005 roku fir­mom ła­twej jest za­trud­niać ta­kich „se­zo­no­wych” pra­cow­ni­ków – i zwal­niać ich, jeśli wy­ma­ga tego sy­tu­acja na rynku.

– Ela­stycz­ność pro­duk­cji to spra­wa pod­sta­wo­wa, a moż­li­wość cza­so­we­go za­trud­nia­nia gra w tej dzie­dzi­nie nie­zwy­kle ważną rolę – mówi Ja­ni­na Kugel, star­sza wi­ce­pre­zes do spraw za­so­bów ludz­kich w dzia­ła­ją­cych w Eich­statt za­kła­dach Osram, bę­dą­cych czę­ścią kon­cer­nu Sie­men­sa.

Jed­nak nawet po zmia­nach z 2005 roku więk­szość za­trud­nio­nych Niem­ców cie­szy się więk­szym po­zio­mem ochro­ny pracy niż pra­cow­ni­cy firm w USA. Pra­cow­nik za­trud­nio­ny na umowę stałą może być zwol­nio­ny do­pie­ro po ne­go­cja­cjach z pra­co­daw­cą, co zwy­kle ozna­cza dla niego otrzy­ma­nie so­wi­tej od­pra­wy. Nie­miec­cy po­li­ty­cy nie­chęt­nie roz­ma­wia­ją o moż­li­wo­ściach zmia­ny tego sys­te­mu.

Gor­sza jest sy­tu­acja pra­cow­ni­ków tym­cza­so­wych, któ­rych ofi­cjal­nym pra­co­daw­cą są firmy świad­czą­ce usłu­gi re­kru­ta­cyj­ne – oni mogą zo­stać zwol­nie­ni z dnia na dzień. – Coraz wię­cej ludzi pra­cu­je na umowy cza­so­we – mówi Rolf Zo­el­l­ner, szef fe­de­ral­ne­go biura po­śred­nic­twa pracy w In­gol­stadt. – Około 40 proc. na­szych ofert to wła­śnie pro­po­zy­cje pracy po­cho­dzą­ce z firm re­kru­ta­cyj­nych. Taka praca wiąże się z bra­kiem po­czu­cia bez­pie­czeń­stwa.

Na razie jed­nak mało kto na­rze­ka. In­gol­stadt ma pro­ble­my, któ­rych wiele in­nych miast mo­gło­by mu za­zdro­ścić. Po­pu­la­cja wielu miej­sco­wo­ści spada, bo spada przy­rost na­tu­ral­ny – tym­cza­sem w In­gol­stadt co roku przy­by­wa ty­siąc miesz­kań­ców, a firmy bu­dow­la­ne nie­mal nie na­dą­ża­ją z bu­do­wą no­wych domów. W Niem­czech za­my­ka się szko­ły i pu­blicz­ne ba­se­ny – a w In­gol­stadt bu­du­je się nowe. Audi spon­so­ru­je nowe sta­dio­ny i lo­kal­ne za­wo­do­we dru­ży­ny – ho­ke­jo­wą i pił­kar­ską. Pa­ra­dok­sal­nie w naj­gor­szej sy­tu­acji w In­gol­stadt są pra­co­daw­cy, de­spe­rac­ko sta­ra­ją­cy się o no­wych pra­cow­ni­ków – zwłasz­cza małe firmy, które nie są w sta­nie pła­cić tyle, co Audi.

Przed ka­wia­ren­ką Espres­so Cafe Bo­ule­vard na miej­skim dep­ta­ku wła­ści­ciel­ka, Kri­stin Zin­ser, wy­sta­wi­ła dwie duże ta­bli­ce. Jedna z nich za­pra­sza na lunch dnia (mięso w sosie i mała sa­łat­ka), druga – in­for­mu­je, że lokal szuka osoby do pracy za ladą. Pani Zin­ser mówi, że trud­no dziś zna­leźć pra­cow­ni­ka, a jesz­cze trud­niej do za­trzy­mać. – Przy­cho­dzą głów­nie stu­den­ci – tłu­ma­czy. – Pra­cu­ją jakiś czas i od­cho­dzą.

Nic dziw­ne­go, że płace także po­wo­li rosną. Firma Schab­mu­el­ler, pro­du­cent czę­ści sa­mo­cho­do­wych, pod­nio­sła ostat­nio sumę, jaką płaci uczniom od­by­wa­ją­cym prak­ty­ki: z daw­nych 400 do 510 euro. Co wię­cej, uczeń może do­stać jesz­cze o 150 euro wię­cej, jeśli w szko­le ma śred­nią ocen co naj­mniej B (od­po­wied­nik pol­skiej czwór­ki – przyp. Onet).

Mimo nie­do­stat­ków siły ro­bo­czej w In­gol­stadt nie od­no­to­wa­no na razie na­pły­wu pra­cow­ni­ków z kra­jów o wy­so­kim bez­ro­bo­ciu, ta­kich jak Hisz­pa­nia, Gre­cja czy Wło­chy. Wy­jąt­kiem są za­kła­dy Osram, które do czę­ści swo­ich ba­war­skich fa­bryk spro­wa­dza­ją pra­cow­ni­ków z Pol­ski i Czech. Ale, jak mówi Rolf Zo­el­l­ner, dla przy­by­szy z Eu­ro­py Wschod­niej pro­ble­mem oka­zu­je się cza­sa­mi ba­rie­ra ję­zy­ko­wa. Z cza­sem może się jed­nak oka­zać, że na­pływ siły ro­bo­czej z za­gra­ni­cy może być nie­zbęd­ny – ina­czej nie­miec­ki rynek pracy może stać się ha­mul­cem wzro­stu go­spo­dar­cze­go. – Nie mogę kupić nowej ma­szy­ny, jeśli nie mam kogoś, kto bę­dzie ją ob­słu­gi­wał – tłu­ma­czy Chri­stian Sto­ehr, dy­rek­tor w fir­mie Schab­mu­el­ler od­po­wie­dzial­ny za re­kru­ta­cję i szko­le­nie pra­cow­ni­ków.

Rynek pracy wchła­nia dziś nawet ludzi uzna­wa­nych kie­dyś za „nie­za­trud­nial­nych”. Po upad­ku Związ­ku Ra­dziec­kie­go do In­gol­stadt przy­je­cha­ło wielu et­nicz­nych Niem­ców z by­łych re­pu­blik ra­dziec­kich – na przy­kład z Ka­zach­sta­nu – któ­rzy zgod­nie z nie­miec­kim pra­wem mogli sta­rać się o oby­wa­tel­stwo.

Wielu z nich nie mó­wi­ło po nie­miec­ku i nie miało żad­nych umie­jęt­no­ści przy­dat­nych na tu­tej­szym rynku pracy. Czę­sto obar­cza­no ich od­po­wie­dzial­no­ścią za wzrost prze­stęp­czo­ści. Dziś, jak mówi Her­bert Lo­renz, szef biura roz­wo­ju eko­no­micz­ne­go urzę­du mia­sta, pro­blem w za­sa­dzie znik­nął. – Pełne za­trud­nie­nie to naj­sku­tecz­niej­sza po­li­ty­ka spo­łecz­na! – ko­men­tu­je urzęd­nik.

Jack Ewing

>>>>

Nic dziwnego . Winne jest euro i UE . Przeciez to samo jest w USA ! Na poludniu NIE MA PRACY ! Osiedlaja sie tam emeryci po zakonczeniu zycia zawodowego . Praca jest na POLNOCY . Nadrenia jest tym czym rejon Chicago-NJork . Wielka fabryka . A Poludnie USA i Europy to wielki osrodek wypoczynkowy ...
Aby to zmienic trzeba zlikwidowac UE a w USA trzeba przywrocic CSA . Wtedy trendy beda inne ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:04, 03 Paź 2012    Temat postu:

PE: Konserwatyści i chadecy o dyskryminacji chrześcijan w Europie

Chrze­ści­ja­nie są dys­kry­mi­no­wa­ni w Eu­ro­pie, a ich wol­ność wy­po­wie­dzi jest ogra­ni­cza­na - uzna­li w Bruk­se­li uczest­ni­cy se­mi­na­rium zor­ga­ni­zo­wa­ne­go przez kon­ser­wa­ty­stów i cha­de­ków z Par­la­men­tu Eu­ro­pej­skie­go. We­zwa­no do pod­ję­cia dys­ku­sji o re­la­cji de­mo­kra­cji i re­li­gii.

To, co spo­ty­ka obec­nie chrze­ści­jan w Eu­ro­pie, to dys­kry­mi­na­cja; nie na­zy­wa­my tego zja­wi­ska prze­śla­do­wa­nia­mi, by roz­róż­nić mię­dzy po­ło­że­niem, w jakim zna­leź­li się wy­znaw­cy chrze­ści­jań­stwa w UE, a tymi, któ­rzy pa­da­ją ofia­rą ta­kich aktów w in­nych miej­scach, np. na Bli­skim Wscho­dzie - po­wie­dział otwie­ra­jąc se­mi­na­rium jeden z mo­de­ra­to­rów, Jan Ol­brycht (PO/EPL).

Or­ga­ni­za­to­rzy kon­fe­ren­cji przy­ta­cza­li dane na po­par­cie tezy, że chrze­ści­ja­nie są przed­mio­tem ata­ków.

Przy­po­mnia­no bry­tyj­ski son­daż z 2011 roku, w któ­rym 74 proc. re­spon­den­tów oce­ni­ło, że "chrze­ści­ja­nie za­zna­ją wię­cej ne­ga­tyw­nej dys­kry­mi­na­cji niż wy­znaw­cy innej wiary", a ponad 60 proc. uzna­ło, że chrze­ści­ja­nie są mar­gi­na­li­zo­wa­ni w krę­gach rzą­do­wych, miej­scach pracy i sfe­rze pu­blicz­nej. Przy­to­czo­no też wy­po­wiedź fran­cu­skie­go mi­ni­stra spraw we­wnętrz­nych Brice'a Hor­te­feux z 2010 r., że w roku tym "84 proc. aktów wan­da­li­zmu we Fran­cji było wy­mie­rzo­nych w chrze­ści­jań­skie miej­sca (kultu)".

Uczest­ni­cy se­mi­na­rium jako przy­kła­dy dys­kry­mi­na­cji chrze­ści­jan w sfe­rze pu­blicz­nej wy­mie­ni­li sy­tu­acje, w ja­kich znaj­du­ją się przed­sta­wi­cie­le służb cy­wil­nych, któ­rzy wbrew swemu su­mie­niu muszą udzie­lać ślubu parom ho­mo­sek­su­al­nym, ap­te­ka­rze sprze­da­ją­cy leki wy­wo­łu­ją­ce ich sprze­ciw na­tu­ry etycz­nej czy stu­den­ci me­dy­cy­ny asy­stu­ją­cy przy za­bie­gach prze­rwa­nia ciąży.

We­dług Mar­ti­na Ku­gle­ra z Ob­ser­wa­to­rium ds. Nie­to­le­ran­cji i Dys­kry­mi­na­cji prze­ciw Chrze­ści­ja­nom ak­ty­wi­ści praw mniej­szo­ści sek­su­al­nych czy fe­mi­nist­ki "robią hałas", który tłumi głos chrze­ści­jan, nawet w ta­kich kwe­stiach jak edu­ka­cja sek­su­al­na. Ku­gler za­re­ko­men­do­wał pod­ję­cie w Eu­ro­pie dzia­łań ma­ją­cych na­kło­nić rządy państw UE do tego, by umoż­li­wi­ły chrze­ści­ja­nom uczest­ni­cze­nie w de­ba­cie pu­blicz­nej i życiu po­li­tycz­nym. Na­le­ży też za­chę­cić media do "walki z prze­są­da­mi wy­mie­rzo­ny­mi w chrze­ści­jan".

W moc­nych sło­wach okre­ślił sy­tu­ację chrze­ści­jan w Eu­ro­pie sło­wac­ki de­pu­to­wa­ny i były mi­ni­ster spra­wie­dli­wo­ści Da­niel Lip­szic, który po­wie­dział, że chrze­ści­ja­nie na­ra­ża­ją się na różne formy prze­śla­do­wa­nia, a wręcz nie­na­wiść, jeśli tylko kry­ty­ku­ją ho­mo­sek­su­ali­stów, islam czy pro­wa­dzą kam­pa­nie an­ty­abor­cyj­ne.

"W nie­któ­rych kra­jach ochro­na praw mniej­szo­ści sek­su­al­nych koń­czy się ogra­ni­cza­niem kry­ty­ki i wol­no­ści wy­po­wie­dzi" - po­wie­dział poseł PiS do PE Kon­rad Szy­mań­ski.

W opi­niach po­wta­rza­nych przez więk­szość uczest­ni­ków se­mi­na­rium chrze­ści­ja­nie stają się przed­mio­tem dys­kry­mi­na­cji przy­bie­ra­ją­cej rów­nież inne formy, do­ty­czą­ce ob­rząd­ków czy sym­bo­li re­li­gij­nych. Czę­stym przy­kła­dem było usu­wa­nie krzy­ży z bu­dyn­ków pu­blicz­nych czy okre­śla­nie w ka­len­da­rzach prze­zna­czo­nych dla szkół świąt Bo­że­go Na­ro­dze­nia jako "prze­rwy mię­dzy­se­me­stral­nej".

Były sę­dzia Eu­ro­pej­skie­go Try­bu­na­łu Praw Czło­wie­ka Fran­ci­sco Ja­vier Bor­re­go Bor­re­go upo­mniał się o pu­blicz­ne gesty po­boż­no­ści. "Tor­re­ador w Hisz­pa­nii żegna się przed walką z by­ka­mi, bo chce wy­ko­nać dobrą ro­bo­tę" - po­wie­dział.

Za­ape­lo­wał też o to, by sę­dzio­wie, fe­ru­jąc wy­ro­ki do­ty­czą­ce praw czło­wie­ka, nie na­rzu­ca­li swych ide­owych prze­ko­nań. We­dług Bor­re­go źle się dzie­je, że coraz wię­cej sę­dziów to pro­fe­so­ro­wie uni­wer­sy­tec­cy, któ­rzy w swych de­cy­zjach po­wo­du­ją się wła­sny­mi opi­nia­mi i po­li­tycz­ną po­praw­no­ścią.

Szy­mań­ski, który był jed­nym z mo­de­ra­to­rów dys­ku­sji, po­wie­dział - od­no­sząc się do re­la­cji mię­dzy re­li­gią a eu­ro­pej­ską de­mo­kra­cją - że li­be­ral­na de­mo­kra­cja może się zmie­nić "w sys­tem dys­kry­mi­na­cyj­ny". Pod­kre­ślił, że "w Eu­ro­pie chęt­nie pod­no­si­my spra­wę praw czło­wie­ka, rów­no­ści praw, za­sa­dy nie­dy­skry­mi­na­cji wobec ca­łe­go świa­ta", ale nie może to pro­wa­dzić do dys­kry­mi­na­cji chrze­ści­jan.

Uczest­ni­cy se­mi­na­rium na­zwa­li wtor­ko­wą de­ba­tę po­cząt­kiem walki o od­zy­ska­nie rów­no­wa­gi w spo­so­bie trak­to­wa­nia chrze­ści­jan i mu­zuł­ma­nów w Eu­ro­pie i o to, by prawo do za­cho­wa­nia pry­wat­no­ści - do­ty­czą­ce rów­nież swo­bód sek­su­al­nych i wol­no­ści słowa - nie było zbyt sze­ro­ko in­ter­pre­to­wa­ne. Wzy­wa­no rów­nież do wsz­czy­na­nia po­stę­po­wań są­do­wych, gdy chrze­ści­ja­nie są eli­mi­no­wa­ni z życia pu­blicz­ne­go i po­li­tycz­ne­go oraz za­głu­sza­ni przez inne grupy, po­nie­waż sta­no­wi to formę agre­sji.

>>>>

Dlatego czekamy na upadek tego potworka ... Przy czym zasady Biblii nie sa jakas tam propozycja... jedna z wielu . TO JEDYNA PROPOZYCJA . To jak prawa fizyki . Walczac z parwami fizyki powodujesz katastrofe i NIC WIECEJ !!!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:37, 10 Paź 2012    Temat postu:

Synod biskupów: Europa traci swą chrześcijańską pamięć

Bi­sku­pi uczest­ni­czą­cy w sy­no­dzie w Wa­ty­ka­nie na temat nowej ewan­ge­li­za­cji alar­mo­wa­li, że Eu­ro­pa stra­ci­ła swoją chrze­ści­jań­ską pa­mięć. Mowa była też o dys­kry­mi­no­wa­niu ka­to­li­ków, fał­szy­wym ob­ra­zie wiary w me­diach i nie­sku­tecz­nym prze­ka­zie wiary.

Prze­wod­ni­czą­cy Rady Kon­fe­ren­cji Bi­sku­pich Eu­ro­py kar­dy­nał Peter Erdo z Wę­gier oświad­czył na forum zgro­ma­dze­nia: "Eu­ro­pa musi być ewan­ge­li­zo­wa­na. Po­trze­bu­je tego". Hie­rar­cha przy­to­czył ad­hor­ta­cję apo­stol­ską "Ec­c­le­sia in Eu­ro­pa", w któ­rej Jan Paweł II wy­ra­ził za­nie­po­ko­je­nie z po­wo­du "za­tra­ce­nia pa­mię­ci o chrze­ści­jań­skim dzie­dzic­twie".

- Pro­ces ten stał się jesz­cze bar­dziej wy­raź­ny w ostat­nich la­tach. Mimo licz­nych ra­do­snych do­świad­czeń, w więk­szej czę­ści kon­ty­nen­tu sze­rzy się nie­zna­jo­mość wiary chrze­ści­jań­skiej - po­wie­dział kar­dy­nał Erdo. Na­stęp­nie oce­nił: "Wiele mass me­diów roz­po­wszech­nia obraz wiary chrze­ści­jań­skiej i hi­sto­rii, który nie­kie­dy ob­fi­tu­je w ka­lum­nie, dez­in­for­mu­jąc od­bior­ców za­rów­no w kwe­stii tre­ści na­szej wiary, jak i rze­czy­wi­sto­ści Ko­ścio­ła".

- De­chry­sta­ni­za­cji to­wa­rzy­szą stałe ataki praw­ne, a nawet fi­zycz­ne prze­ciw­ko wi­docz­ne­mu oka­zy­wa­niu wiary - stwier­dził Prze­wod­ni­czą­cy Rady Kon­fe­ren­cji Bi­sku­pich Eu­ro­py. Po­wo­łał się na dane Eu­ro­pej­skie­go Ob­ser­wa­to­rium Chry­stia­no­fo­bii, mó­wią­ce o przy­pad­kach "dys­kry­mi­na­cji i prze­mo­cy wobec chrze­ści­jan w pra­wie wszyst­kich kra­jach" kon­ty­nen­tu.

- Nie­rzad­ko zda­rza się, że także sądy od­ma­wia­ją po­mo­cy chrze­ści­jań­skim ofia­rom ta­kich ata­ków - mówił kar­dy­nał Erdo. Tym­cza­sem jego zda­niem Eu­ro­pej­czy­cy "od­czu­wa­ją głód i pra­gnie­nie wiary" z po­wo­du niżu de­mo­gra­ficz­ne­go i sta­rze­nia się po­pu­la­cji, a także w re­zul­ta­cie kry­zy­su eko­no­micz­ne­go oraz "osła­bie­nia toż­sa­mo­ści kul­tu­ro­wej i re­li­gij­nej".

Radio Wa­ty­kań­skie po­in­for­mo­wa­ło o wy­stą­pie­niu pre­fek­ta Kon­gre­ga­cji Wy­cho­wa­nia Ka­to­lic­kie­go kar­dy­na­ła Ze­no­na Gro­cho­lew­skie­go na sy­no­dzie. Jego zda­niem ewan­ge­li­za­cyj­ny kry­zys Ko­ścio­ła wy­ni­ka z ni­kłej sku­tecz­no­ści prze­ka­zu wiary w ka­te­chi­za­cji i na ka­to­lic­kich uczel­niach.

- Trze­ba po­sta­wić sobie py­ta­nie, dla­cze­go wzrost licz­by ko­ściel­nych in­sty­tu­cji oświa­to­wych, w tym szkół wyż­szych, łączy się z kry­zy­sem wiary. Dla­cze­go te ośrod­ki są tak mało sku­tecz­ne w prze­ka­zy­wa­niu wiary, w ewan­ge­li­za­cji? - mówił kar­dy­nał Gro­cho­lew­ski. Wska­zu­jąc przy­czy­ny, po­wie­dział mię­dzy in­ny­mi: "Czę­sto bu­du­je­my naszą teo­lo­gię tylko na stu­diach i wie­dzy, a nie na kon­tak­cie z Panem Bo­giem".

- Żeby rze­czy­wi­ście znać Pana Boga, nie wy­star­czą stu­dia, nie wy­star­czą zdol­no­ści aka­de­mic­kie, ale po­trze­ba kon­tak­tu z Panem Bo­giem. Jest to nie­zbęd­ne, aby stać się praw­dzi­wym ewan­ge­li­za­to­rem w dzi­siej­szym świe­cie. Myślę, że gdyby wszyst­kie ko­ściel­ne in­sty­tu­cje zda­wa­ły sobie spra­wę z waż­no­ści kon­tak­tu z Bo­giem, to by­ły­by one bar­dziej sku­tecz­ne w dzie­le ewan­ge­li­za­cji - dodał pol­ski kar­dy­nał, cy­to­wa­ny przez pa­pie­ską roz­gło­śnię.

>>>>

I dlatego umiera ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 18:57, 19 Paź 2012    Temat postu:

Szczyt UE o Noblu: Europa pozostanie
kontynentem dobrobytu i postępu

Przywódcy państw UE wyrażając zadowolenie z
przyznania Unii Europejskiej Pokojowej Nagrody
Nobla, podkreślili w deklaracji ze szczytu, że
"osobiście poczuwają się do zadbania, by Europa
pozostała kontynentem, na którym królują postęp
i dobrobyt".

......

Tak towarzysze . Widzimy kontynent glodobytu i ustepu ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:09, 21 Paź 2012    Temat postu:

Gigantyczny "pomnik komunizmu" pełen tajemnic

700 architektów i 20 tys. robotników postawiło swoisty pomnik komunistycznemu dyktatorowi Rumunii Nicolae Ceausescu. 23 lata po jego śmierci Pałac Parlamentu wciąż góruje nad Bukaresztem. Dla jednych to symbol komunizmu, dla innych oznaka potęgi narodu.


To właśnie tam Europejska Partia Ludowa (EPL) zorganizowała w środę i czwartek swój kongres, na który zjechało ponad tysiąc delegatów, w tym polscy europosłowie z PO i PSL.

- Podobno ten budynek jest drugim budynkiem na świecie pod względem powierzchni, po Pentagonie – mówi eurodeputowany Andrzej Grzyb (PSL), który po raz pierwszy odwiedził pałac wiosną 1994 r. z polskim posłami i senatorami. Gmach był wciąż w budowie - Zewnętrznie cała konstrukcja już stała. Ale pałac nie był jeszcze wykończony; w jednym skrzydle widziałem jeszcze dźwigi – wspomina Grzyb.

Monumentalny, wysoki na ponad 80 metrów neoklasycystyczny pałac z białego marmuru ma powierzchnię 340 tys. metrów kwadratowych. Jego budowa trwała 13 lat, od 1984 r. Kosztowała ponad 3 mld euro. Gmach, wciąż nazywany "Domem Ludu", i wzniesiony w stylu nazwanym żartobliwie "neobabilońskim", stanowił uwieńczenie planów przebudowy centrum stolicy, dla których wysiedlono dziesiątki tysięcy ludzi. Jedną piątą starego Bukaresztu zrównano z ziemią, burząc m.in. sześć synagog i 19 cerkwi. - Bukareszt w pewnym momencie był nazywany "małym Paryżem", teraz już tego nie ma – ubolewa Carosela, dziennikarka rumuńskiej telewizji Antena 1.

W zamyśle Ceausescu budowla miała być siedzibą głównych organów państwa i jego własną. Po rewolucji pojawiły się jednak pomysły, by kojarzący się z dyktaturą pałac wyburzyć, a jeden z burmistrzów nawet zamierzał przekształcić olbrzymi gmach w kompleks kasyn, hoteli i sal widowiskowych.

Ostatecznie znalazły tam swoje miejsce m.in. obie izby parlamentu, trybunał konstytucyjny, międzynarodowe centrum konferencyjne, siedziba biura ochrony rządu, wydawnictwa urzędowe, a nawet muzeum sztuki współczesnej – wymienia Julia Garbacea z lokalnej telewizji. Świetnie zna historię budynku, w którym bywa codziennie od co najmniej sześciu lat.

Pałac ma 12 pięter oraz osiem podziemnych kondygnacji. - Arabski emir kiedyś powiedział mi, że choć w swoim kraju ma wiele budynków, to jego pałac nie jest tak wielki jak "Dom Ludu" i że nawet dla niego taka budowa byłaby zbyt kosztowna – opowiada Garbacea.

Ceausescu chciał zbudować coś wielkiego, by pokazać światu potęgę swojego reżimu – tłumaczy inna dziennikarka Elena.

Jak zauważa europoseł Grzyb, pałac miał być świadectwem talentów i umiejętności Rumunów. Podczas pierwszej wizyty wrażenie na polskim eurodeputowanym zrobiło to, że budynek został zaprojektowany przez architektów rumuńskich oraz wykonany z surowców pochodzących z kraju, m.in. z transylwańskich marmurów. - Kamienie i marmury są wszechobecne. Każda z sal jest indywidualnie zaprojektowana, łącznie z wystrojem, lampami, dywanami, meblami - wyjaśnia Grzyb. Bogato zdobione monumentalnymi rzeźbami sale z pozłacanymi sufitami kontrastują z przestrzennymi korytarzami. Zagranicznych gości dziwi, że na większości z nich można palić.

Według eurodeputowanego Jerzego Buzka (P0) ten "wielki i reprezentacyjny gmach" to przykład gigantyzmu, "który się zdarza w niektórych krajach".

- Bardzo dobrze się tu obraduje, jest dużo przestrzeni i miejsca do działania. Użyteczne jest to, że można jednocześnie prowadzić tu kilka kongresów – komentuje Buzek. - Na pewno gmach będzie stał setki lat - dodaje.

Europoseł Krzysztof Lisek (PO), który w budynku był już pięciokrotnie, wspomina, że za pierwszym razem zrobił on na nim wielkie wrażenie. - Ale jednocześnie wszyscy zastanawiali się, ile to mogło kosztować i komu to tak naprawdę służyło – wspomina.

Dziennikarka Elena twierdzi, że majestatyczny gmach nie jest lubiany przez Rumunów, którzy kojarzą go z okresem rządów dyktatora. - Ale skoro jest, to próbujemy utrzymać go w dobrym stanie – dodaje. Europoseł Grzyb wspomina, że w latach 90. słyszał sporo słów krytyki na temat pałacu. - Ale myślę, że teraz to się zmieniło, a budynek wpisał się w tożsamość Bukaresztu i całej Rumunii – dodaje Grzyb.

Pracującemu od lat w pałacu strażnikowi budynek nie kojarzy się z komunizmem. - To symbol państwa rumuńskiego. Tyle osób go budowało – tłumaczy.

Podczas pierwszych pięciu lat przy budowie dzień i noc pracowało tam 20 tys. robotników. Niektórzy stracili życie, gdy silny wiatr strącał ich z wielopiętrowych rusztowań - mówi Garbacea. Dodaje, że nie ma oficjalnych danych na ten temat. - Ceausescu nigdy nie przyznał, że ludzie giną podczas budowy jego pałacu - opowiada.

Wiele osób narzeka na warunki pracy w gmachu, m.in. ze względu na duże odległości i niefunkcjonalność. Choć oświetlany jest ok. 500 żyrandolami, to w środku brakuje naturalnego światła. - Ludzie nie lubią tu pracować. Tutejsi dziennikarze czasami dziennie pokonują po kilka kilometrów, przemieszczając się z głównych sal parlamentu do komisji znajdujących się po drugiej stronie budynku – mówi Garbacea. - Potrzeba trochę czasu, by wszystko znaleźć i zrozumieć, jak to funkcjonuje - zauważa Carosela. - Ja się tu źle czuję. Gmach jest zbyt wielki, zbyt przytłaczający – mówi europoseł Lisek.

Według Garbacei wiele pomieszczeń nie zostało wybudowanych do obecnych celów. - Sale nie są odpowiednio ogrzewane. Czasami jest duszno, boli od tego głowa – tłumaczy. - Śmiejemy się, że po całym dniu tutaj jesteśmy tacy bladzi, że wyglądamy jak ten marmur na ścianach – mówi.

Krytykowane są także wysokie koszty utrzymania gigantycznego pałacu. Garbacea przywołuje dane, z których wynika, że miesięcznie są one równe kosztom utrzymania jednego rumuńskiego miasta średniej wielkości.

Zdaniem polskich eurodeputowanych gmach wymaga odświeżenia i remontu. - Ale cofając się w czasie o 20 lat na pewno można sobie wyobrazić, że wtedy to był absolutny przepych i luksus - podkreśla Lisek. Europoseł Grzyb broni budynku. Choć widoczne są pewne "niedoróbki" to trzeba pamiętać, że "w polskim parlamencie też to się zdarzyło" - mówi.

Pałac, w którym w 2008 roku odbył się szczyt NATO, jest najbezpieczniejszym miejscem w całej Rumunii – twierdzi Garbacea. Dziennikarka w "Domu Ludu" przeżyła nawet trzęsienie ziemi. - Prawie go nie zauważyłam, choć w centrum miasta było ono bardzo odczuwalne - opowiada.

Plotka mówi, że w podziemiach znajduje się pomieszczenie, w którym Ceausescu chciał się schronić w przypadku ataku chemicznego. - Znamy też te plotki, że wewnątrz mógł nawet lądować helikopter. Nie wiem, czy to prawda, chyba Rumuni też tego nie wiedzą. Jednak znając fantazję pana Ceausescu można przypuszczać, że miał taki zamiar, nawet jeśli go nie zrealizował – żartuje europoseł Lisek.

......

Moloch zbudowany przez potwornych towarzyszy przydaje sie jak znalazl euro-towarzyszom . Tez ludowym. UE powinna sie nazywac Europejska Republika Ludowo-Demokratyczna . Taka jest ludowa jak i demokratyczna .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 20:08, 05 Lis 2012    Temat postu:

Raport: media mało uwagi poświęcają wprowadzeniu euro w Polsce

Pol­skie media mało po­świę­ca­ją uwagi wpro­wa­dze­niu euro w Pol­sce oraz funk­cjo­no­wa­nia stre­fy euro w kon­tek­ście pol­skiej go­spo­dar­ki - wy­ni­ka opu­bli­ko­wa­ne­go w po­nie­dzia­łek ra­por­tu "Wi­ze­ru­nek wa­lu­ty EURO w pol­skich me­diach elek­tro­nicz­nych".

Ra­port do­ty­czy ba­da­nia me­diów elek­tro­nicz­nych w okre­sie od 1 stycz­nia 2008 r. do 20 lipca 2012 r., zo­stał przy­go­to­wa­ny dla Fun­da­cji Schu­ma­na i Fun­da­cji Kon­ra­da Ade­nau­era.

"Ana­li­za euro w me­diach elek­tro­nicz­nych wska­za­ła na pewne ten­den­cje oraz braki w spo­so­bie ko­mu­ni­ko­wa­nia pol­skie­go spo­łe­czeń­stwa o wa­lu­cie, stre­fie euro oraz per­spek­ty­wach przy­ję­cia w Pol­sce wspól­nej wa­lu­ty (...) Ja­ko­ścio­wa ana­li­za wy­bra­nych ar­ty­ku­łów, blo­gów i ko­men­ta­rzy z ba­da­ne­go okre­su po­ka­zu­je sto­sun­ko­wo małe zróż­ni­co­wa­nie prze­ka­zu w za­kre­sie euro i stre­fy euro i zbyt mocne +ba­zo­wa­nie+ na do­raź­nej sy­tu­acji, zwłasz­cza ze­wnętrz­nej" - na­pi­sa­no w ra­por­cie.

Re­na­ta Mień­kow­ska-Nor­kie­ne z Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go po­wie­dzia­ła pod­czas pre­zen­ta­cji ra­por­tu, że o wspól­nej wa­lu­cie mówi się głów­nie w kon­tek­ście kry­zy­su w Gre­cji i pro­ble­mów stre­fy euro, co - jej zda­niem - ozna­cza, że prze­kaz na ten temat jest jed­no­stron­ny.

Zda­niem pre­zes Pol­skiej Fun­da­cji im. Ro­ber­ta Schu­ma­na Anny Ra­dwan nie­pew­ność na ryn­kach prze­kła­da się na to, jak Po­la­cy po­strze­ga­ją euro. "Czę­sto sły­szy­my, że dzię­ki temu, że Pol­ska po­zo­sta­ła +zie­lo­ną wyspą+, nie je­ste­śmy w stre­fie auro. To utrud­nia de­ba­tę" - po­wie­dzia­ła.

Ra­dwan wska­za­ła, że przed przy­stą­pie­niem Pol­ski do UE i tuż po tym ponad 50 proc. Po­la­ków po­pie­ra­ło przy­ję­cie euro, na­to­miast teraz po­par­cie to wy­no­si ok. 25 proc. Jej zda­niem de­ba­ta na temat euro może mieć też istot­ny wpływ na pod­nie­sie­nie edu­ka­cji eko­no­micz­nej Po­la­ków, która jest na ni­skim po­zio­mie.

Krzysz­tof Bień, re­dak­tor na­czel­ny por­ta­lu NBP obserwatorfinansowy.​pl zwró­cił uwagę, że Po­la­cy są pod wpły­wem ne­ga­tyw­nych in­for­ma­cji na temat euro, które są me­diach. "Ne­ga­tyw­ne in­for­ma­cje le­piej się sprze­da­ją, a w me­diach elek­tro­nicz­nych przede wszyst­kim" - za­zna­czył.

Obec­ny na kon­fe­ren­cji Ro­bert Gwiaz­dow­ski z Cen­trum im. Adama Smi­tha zwró­cił uwagę, że jak się robi ana­li­zę do­ty­czą­cą spo­so­bu in­for­mo­wa­nia o euro, "to na­le­ży zadać sobie py­ta­nie, co na­le­ży ro­zu­mieć przez in­for­mo­wa­nie obiek­tyw­ne i rze­tel­ne".

Zgod­nie z in­for­ma­cją po­da­ną w ra­por­cie ba­da­nie tzw. re­tro­spek­tyw­ne ob­ję­ło 81 tys. 342 pu­bli­ka­cje, które uka­za­ły się od 1 stycz­nia 2008 r. do 31 marca br. Naj­więk­szą ich część sta­no­wi­ły in­for­ma­cje o cha­rak­te­rze new­sów, a w dal­szej ko­lej­no­ści blogi. Ba­da­nie tzw. pro­spek­tyw­ne ob­ję­ło 4 tys. 286 pu­bli­ka­cji, które uka­za­ły się od 20 kwiet­nia br. do 20 lipca br. 93 proc. pu­bli­ka­cji sta­no­wi­ły in­for­ma­cje.

>>>>

Towarzysze zaniepokojeni ,,informowaniem'' . Za Mao usmiechnietych ludzi chwalcych euro w mediach ... Ze zycie ich stalo sie lekkie i przyjemne . Zwlaszcza trzeba takich z Grecji Hiszpanii Portugalii pokazywac .



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 18:58, 06 Lis 2012    Temat postu:

Trybunał Obrachunkowy: prawie
4 proc. budżetu UE błędnie
wydane

Prawie 4 proc. środków z unijnego
budżetu w 2011 r. zostało błędnie
wydane - oszacował Europejski
Trybunał Obrachunkowy.
Wtorkowy raport w tej sprawie
zaprezentowany w Brukseli
odczytywany jest jako kolejny
argument za cięciami w unijnej
kasie.
Europejski Trybunał
Obrachunkowy, który jest
odpowiedzialny za kontrolę
finansów instytucji UE, obliczył, że
3,9 proc. środków z kasy unijnej
w 2011 r. było wydanych
niewłaściwie. Oznacza to, że
błędnie wydano około 5 mld ze
129,4 miliardów euro z
zeszłorocznego budżetu UE.
Do błędów w płatnościach
dochodzi, gdy beneficjenci, na
przykład rolnicy, nie przestrzegają
podjętych zobowiązań
środowiskowych, inwestorzy nie
stosują się do zasad udzielania
zamówień publicznych, a ośrodki
badawcze wnioskują o zwrot
kosztów niezwiązanych z
projektami finansowanymi ze
środków UE.
W najbardziej narażonej na błędy
polityce "Rozwój obszarów
wiejskich, rybołówstwo i zdrowie"
nieprawidłowości wskazano w 7,7
proc. wydatków; w mniejszym
stopniu błędy wystąpiły w
dopłatach bezpośrednich (wyniosły
2,9 proc. płatności). W raporcie
podano przykładowy błąd w
funduszach rolnych: hodowcy
przyznano premię specjalną za 150
owiec, jednak podczas kontroli na
miejscu okazało się, że w ogóle nie
miał on owiec. Rolnicy zawyżają
również powierzchnie gruntów
przy ubieganiu się o dopłaty.
W przypadku "Polityki regionalnej,
energii i transportu", poziom
błędu szacowany jest na 6 proc.
Trybunał stwierdził m.in. przypadki
poważnych naruszeń przepisów
dotyczących zamówień
publicznych. Występowały one w
jednej czwartej skontrolowanych
transakcji.
"To właśnie w tych obszarach
zdaniem Trybunału państwa
członkowskie nie wywiązują się w
pełni ze swoich obowiązków. Jeśli
chodzi o zarządzanie środkami UE
i kontrolę nad nimi, organy
krajowe powinny wykazać się
większym zaangażowaniem,
ponieważ to one w pierwszej
kolejności i w głównej mierze są
odpowiedzialne za ochronę
interesów finansowych obywateli
UE" - oświadczył prezes
Europejskiego Trybunału
Obrachunkowego Vitor Caldeiry.
Zwracając uwagę na fakt, że z
powodu kryzysu finanse publiczne
w Europie są pod ogromną presją,
prezes podkreślił, że jest
możliwość bardziej wydajnego i
lepiej ukierunkowanego
wydatkowania środków UE.
Szacowany poziom błędu dla
budżetu UE zwiększa się od trzech
lat. W 2009 r. wynosił 3,3 proc.,
w 2010 3,7 proc., by w 2011 r.
osiągnąć 3,9 proc.
Rzeczniczka Komisji Europejskiej
ds. podatków i audytów Emer
Traynor mówiła na wtorkowej
konferencji prasowej, że KE ma
mechanizmy, które pozwalają jej
odzyskać nieprawidłowo
wydatkowane pieniądze. "Te środki
nie powinny być postrzegane jako
stracone" - zapewniała.
Ogólną odpowiedzialność za
wykonanie budżetu UE ponosi
Komisja Europejska, jednak to
państwa członkowskie odgrywają
kluczową rolę w zarządzaniu 80
proc. funduszy unijnych oraz ich
kontroli. W sprawozdaniu za 2011
r. nie wskazywano, które z krajów
mają najsłabsze wyniki.
Jak podkreśla Reuters wykazane
nieprawidłowości w wydatkowaniu
unijnych funduszy to "amunicja"
dla tych, którzy chcą zastopować
wzrost nowego wieloletniego
budżetu UE na lata 2014-2020. Za
cięciami opowiadają się płatnicy
netto, np. Wielka Brytania i
Niemcy. Przeciwko ograniczaniu
wydatków jest m.in. Polska, która
jest największym beneficjentem
polityki spójności UE. Kluczowy
szczyt w sprawie nowego budżetu
odbędzie się w Brukseli 22-23
listopada.

......

Taa 4 % Chyba tylko brak przecinkow liczyli ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:53, 14 Lis 2012    Temat postu:

Przez Europę przetacza się fala protestów przeciwko oszczędnościom

W wielu krajach Europy, w tym w Polsce, zorganizowano demonstracje, strajki i pikiety w proteście przeciw wymuszonej kryzysem polityce cięć w polityce socjalnej. W niektórych państwach, np. Danii, odzew na apel o strajki okazał się raczej umiarkowany.

W odpowiedzi na obniżający się standard życia wielu Europejczyków, a także wysokie bezrobocie, Europejska Konfederacja Związków Zawodowych (ETUC) wezwała związkowców do protestów przeciw drakońskim oszczędnościom.

W Portugalii i Hiszpanii trwają strajki generalne.

W Portugalii do 24-godzinnego protestu przyłączyli się w pierwszej kolejności strażacy oraz pracownicy metra, kolei i promów na rzece Tag w aglomeracji stołecznej. Ograniczono ruch pociągów podmiejskich oraz dalekobieżnych. Do strajku przystąpili pracownicy lotnisk oraz załoga największego portugalskiego przewoźnika, spółki TAP. Według rzecznika z zaplanowanych 360 lotów dojdzie do skutku zaledwie połowa.

Stopa bezrobocia w Portugalii wyniosła rekordowe 15,8 proc. w III kwartale 2012 r. - podał w środę Krajowy Instytut Statystyczny w Lizbonie. W poprzednim kwartale bezrobocie wyniosło 15 proc., a w III kwartale 2011 roku - 12,4 proc.

W Hiszpanii główna centrala związkowa UGT podała, że w akcji uczestniczy niemal 100 proc. zatrudnionych w przemyśle motoryzacyjnym, energetycznym, stoczniowym i budowlanym.

- To strajk (...) wymierzony w politykę samobójczego i antyspołecznego rządu - powiedział przywódca związku zawodowego CCOO Ignacio Fernandez Toxo.

W Barcelonie grupy związkowców podpalały opony przed wejściem na rynek handlu hurtowego Mercabarna. W Madrycie setki młodych ludzi już od północy przy dźwiękach syren i gwizdków blokowały główne arterie; w ciągu dnia doszło tam do starć z policją. Według MSW zatrzymano 42 osoby, a 15 odniosło lekkie obrażenia w starciach.

Pod koniec dnia w Madrycie planowane są dwie wielkie manifestacje - jedna zwołana przez związkowców, a druga z inicjatywy ruchu oburzonych. W kraju utrzymany jest minimalny poziom usług w transporcie.

Protesty nie ominęły także Włoch, gdzie zorganizowano około 100 demonstracji. Obok młodzieży szkolnej i uniwersyteckiej uczestniczyli w nich również pracownicy budżetówki, między innymi transportu i służby zdrowia.

W Rzymie i Mediolanie doszło w środę do starć manifestujących uczniów i studentów z policją. Kamieniami i farbami obrzucono witryny banków, interweniowały siły policji. W Turynie wraz z młodzieżą szli w pochodzie nauczyciele. Niektórzy jego uczestnicy rzucali jajkami i świecami dymnymi.

W Grecji związkowcy o godz. 11 czasu polskiego na trzy godziny odeszli od stanowisk pracy. Na czas strajku zamknięte są szkoły i ministerstwa, a dziennikarze nadają tylko wiadomości dotyczące protestów odbywających się tego dnia w Europie.

Według organizatorów strajk nie odbije się na transporcie lotniczym i promowym w Grecji; także pociągi i autobusy mają kursować normalnie. W centrum Aten planowana jest demonstracja przeciw rządowej polityce drakońskich oszczędności.

Z kolei w Belgii trwa 24-godzinny strajk pracowników kolei, który doprowadził do wstrzymania wielu połączeń krajowych i zagranicznych. Nie kursuje m.in. pociąg dużych prędkości między Belgią a Niemcami, a na trasach łączących Belgię z Francją i Holandią spodziewane są opóźnienia.

W środę rano w Walonii na południu kraju nastąpił całkowity paraliż transportu kolejowego, a we Flandrii kursują tylko nieliczne pociągi. W stolicy kraju, Brukseli, tramwaje i autobusy nie wyjechały z zajezdni.

Choć związkowcy w Holandii nie strajkują, kraj ten odczuwa skutki protestów w innych krajach. Amsterdamskie lotnisko Schiphol odwołała 10 lotów z i do Hiszpanii. Krajowy przewoźnik kolejowy ostrzega przed odwołanymi kursami pociągów i opóźnieniami. Anulowano m.in. kursy pociągów dużych prędkości do Paryża i do Paryża.

W krajach, które nie odczuwają skutków kryzysu równie boleśnie co Hiszpania czy Grecja, apel ETUC spotkał się z umiarkowanym odzewem.

- Dotychczas w Niemczech odbyły się raczej symboliczne pikiety, ponieważ udało nam się uniknąć kryzysu - ocenił Michael Sommer, szef głównej centrali związkowej w Niemczech.

W Danii do skutku nie doszły żadne protesty ze względu na dobre relacje między pracodawcami a związkami zawodowymi. - Pracodawcy mówią tym samym językiem co my (związkowcy), rozumiemy wzajemne potrzeby i postulaty - podkreślił emerytowany pracownik Joergen Frederiksen.

W środę w wielu krajach, w tym w Polsce, trwa europejski dzień akcji związków zawodowych i solidarności na rzecz kontraktu socjalnego dla Europy.

>>>>

Tak tonie UE !


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 22:23, 17 Lis 2012    Temat postu:

W Europie wrze. Tysiące ludzi na ulicach

W wielu krajach Europy doszło w sobotę do protestów i antyrządo­wych wieców. Tysiące ludzi wyszły na ulice m.​in. w Hiszpanii, w Cze­chach i na Słowacji.

Demonstracje w Czechach, fot. AFP

Protest policjantów w Hiszpanii

Ponad pięć tysięcy policjantów przy­byłych z całej Hiszpanii manifesto­wało w sobotę w centrum Madrytu, by wyrazić sprzeciw wobec kroków oszczędnościowych, które przynio­sły zamrożenia i cięcia płac i świad­czeń socjalnych w policji.

"Obywatele, przepraszamy was za to, że nie aresztowaliśmy tych, któ­rzy naprawdę są odpowiedzialni za kryzys: bankierów i polityków" - głosiło hasło w pochodzie policjan­tów, którzy przemaszerowali pod ministerstwo spraw wewnętrz­nych. Protest zwołały policyjne związki zawodowe SUP.

Przedstawiciel związku Jose Maria Benito ogłosił, że celem protestu jest przekazanie władzom, iż "bez­pieczeństwo powinno być ich prio­rytetem". - Żyjemy w burzliwych dla społeczeństwa czasach i potrze­bujemy adekwatnej odpowiedzi po­licji - wskazał.

- Co roku na emeryturę odchodzi 1200-1500 policjantów, a przyjmo­wanych jest na służbę 125. To zna­czy, że Hiszpania będzie w przyszło­ści mniej bezpieczna, a przestępstw będzie więcej - mówił cytowany przez agencję AFP Jose Maria San­chez Fornet.

36-letnia policjantka z miasta El Fer­rol w północno-zachodniej Hiszpa­nii przekonywała, że funkcjonariu­sze na skutek cięć w ich płacach i świadczeniach stracili miesięcznie około 300 euro. Ona sama zarabia dziś 1450 euro, a zaczynała od 1500 euro, gdy przyszła przed dzie­sięciu laty na służbę.

- To my, funkcjonariusze, ponosimy wszystkie konsekwencje kryzysu - powiedział Antonio Perez, policjant z Madrytu z 33-letnim stażem. - Pro­blem polega na tym, że zabierają nam pieniądze po to, by dać je innym - regionom autonomicznym albo bankom - przekonywał.

- Jeśli kraj funkcjonuje źle, to jest to wyłącznie z powodu polityków - po­wiedział Juan Manuel Aguado Tor­res, 60-letni policjant z Granady, cy­towany przez AFP.

Naciskany przez partnerów w Unii Europejskiej rząd pogrążonej w kry­zysie Hiszpanii musi do 2014 roku znaleźć oszczędności wynoszące 150 miliardów euro. Bezrobocie w kraju wzrosło do ponad 25 procent.

W środę odbył się w Hiszpanii drugi od początku roku strajk gene­ralny, zwołany w proteście przeciw cięciom budżetowym.

Antyrządowe wiece w rocznicę aksamitnej rewolucji

Dziesiątki tysięcy Czechów i Słowa­ków wzięły udział w sobotnich, an­tyrządowych wiecach w 23. roczni­cę aksamitnej rewolucji, która obali­ła komunizm w ówczesnej Czecho­słowacji. Żądano przywrócenia de­mokratycznych wartości i odejścia skompromitowanych polityków.

Manifestacja pod hasłem "Demokra­cja wygląda inaczej" zgromadziła w centrum Pragi, na Placu Wacła­wa, około 20 tysięcy Czechów. Po­chód, zorganizowany przez związ­kowców oraz inicjatywę obywatel­ską "Stop rządowi", do których przy­łączyły się organizacje obywatel­skie, liderzy lewicowej opozycji i uczestnicy aksamitnej rewolucji przeszedł trasą marszu studentów sprzed 23 lat, z Placu Wacława do Narodni Trzidy (Alei Narodowej). Niesiono transparenty z hasłami przeciwko "oszczędnościowemu programowi rządu". Na czele po­chodu powiewały czerwone flagi.

- Rząd Petra Neczasa jest najgorszy od czasów aksamitnej rewolucji. Zrujnował Czechy. Zachowuje się arogancko, nie konsultuje reform ze społeczeństwem, ignoruje związ­kowców, jest skorumpowany, roz­krada majątek narodu. On nie powi­nien ustąpić! Powinien uciekać, gdzie pieprz rośnie ! - grzmiał z try­buny przewodniczący czeskich związkowców Jaroslav Zavadil.

Protesty pod hasłami: "Stop dla rządu!", "Dokończymy rewolucję" i "Demokracja wygląda inaczej" od­były się także w Ostrawie, Brnie i in­nych miastach.

Jubileusz aksamitnej rewolucji usi­łowali wykorzystać prawicowi eks­tremiści z Partii Robotniczej. Ponad 300 aktywistów zgromadziło się w pobliżu Teatru Narodowego i prze­maszerowało przez Most Karola. Policja otoczyła demonstrantów kordonem.

Podobne manifestacje związkowcy zorganizowali na Słowacji: w Braty­sławie, Żylinie, Koszycach, Novych Zamkach, Popradzie i Bańskiej By­strzycy - Obiecywano nam lepsze życie. A po 23 latach harówki docze­kaliśmy się głodowych emerytur i rozkradania państwowego mająt­ku - twierdzili z goryczą uczestnicy wieców.

Tymczasem w sąsiedniej Słowacji lewicowy rząd premiera Roberta Fico nie zorganizował oficjalnych uroczystości. Akcję wspomnienio­wą przeprowadzili jedynie w Te­atrze Narodowym w Bratysławie li­derzy prawicowej opozycji. Pre­mier, który przed rokiem powie­dział, że "w 1989 roku aksamitnej rewolucji nawet nie zauważył", wy­jaśnił, że "ma wiele pilnych zajęć biurowych".

Natomiast przewodniczący parla­mentu Pavol Paszka, który przed ro­kiem ujawnił, że "podczas aksamit­nej rewolucji wykładał kafelkami łazienkę", w tym roku "poświęcił wolny czas rodzinie".

W przeddzień aksamitnej rewolucji aktywiści organizacji obywatelskiej "Nieznani bohaterowie" otworzyli w jednej z sal bratysławskiej Wyż­szej Szkoły Zdrowia św. Elżbiety "Muzeum Zbrodni i Ofiar Reżimu Komunistycznego". Przewodniczą­cy organizacji Frantiszek Neupauer powiedział, że celem ekspozycji jest "pokazanie losów 70 tysięcy słowac­kich więźniów politycznych, którzy zostali zrehabilitowani po roku 1989".

Słowacki dziennik "SME" ostrzegł, że Słowacy zapominają o aksamit­nej rewolucji. W podręcznikach dla gimnazjalistów wydarzeniom 1989 roku poświęcona jest zaledwie jedna strona. - Co czwarty maturzy­sta nie wie, czym była praska wio­sna – twierdzi Branislav Poliaczik ze szkoły w Zvoleniu.

Tysiące zwolenników lewicy żąda­ły na wiecu odejścia rządu

Tysiące zwolenników lewicy wy­szły w sobotę na ulice stolicy Bułga­rii w proteście przeciw redukcji wy­datków na cele socjalne w budżecie na 2013 rok i z żądaniami odejścia centroprawicowego rządu premie­ra Bojko Borysowa.

Na placu przed katedrą Aleksandra Newskiego niedaleko parlamentu zebrały się tysiące ludzi - 20 tysięcy według organizatorów, około 10 ty­sięcy według mediów. Opozycyjna Bułgarska Partia Socjalistyczna zwołała wiec pod hasłem "Połóżmy kres katastrofie zwanej GERB". Par­tia GERB - Obywatele na rzecz Euro­pejskiego Rozwoju Bułgarii - rządzi Bułgarią od lipca 2009 roku.

Na wiecu kierowano pod adresem rządu dwa hasła: "Dymisja" i "Mafia".

- Coraz więcej ludzi protestuje prze­ciw rosnącemu bezrobociu, cięciom socjalnym, autorytarnym rządom GERB i oligarchicznej władzy – oznajmił poseł lewicy Janaki Sto­iłow. - Powinniśmy zwalczać neoli­beralną politykę i wyprowadzić kraj na drogę rozwoju - zaapelo­wał.

Według lidera lewicy Sergieja Stani­szewa rządy Borysowa doprowa­dziły kraj i ogromną większość oby­wateli do głębokiego kryzysu i skompromitowały się w wyniku niekończących się skandali i afer. - Krajowi potrzebny jest rząd odpo­wiedzialności narodowej – oznaj­mił Staniszew.

Ostatnie sondaże odzwierciedlają poważny spadek poparcia dla gabi­netu Borysowa i jego partii. W paź­dzierniku prawie połowa Bułgarów (45 proc.) oświadczyła, że odnosi się negatywnie do centroprawico­wego rządu. Jego działalność apro­bowało 18 proc. ankietowanych, a 70 proc. nie aprobowało polityki go­spodarczej, socjalnej, dotyczącej ochrony zdrowia oraz dochodów.

Główne przyczyny tych nastrojów to zamrożone od trzech lat emery­tury, świadczenia socjalne i część dochodów, co sprawia, że Bułgaria jest na ostatnim miejscu w UE pod względem dochodów, a także znacz­ny wzrost cen w ostatnich miesią­cach - zarówno paliw, jak i prądu czy żywności.

Lewica, która cieszy się poparciem rzędu 20-23 proc., ogłosiła, że od so­botniego wiecu zaczyna mobiliza­cję przed wyborami parlamentarny­mi, które mają się one odbyć w lipcu przyszłego roku.

Wielotysięczny protest przeciw­ko cięciom budżetowym

Tysiące Słoweńców - według organi­zatorów nawet 30 tys. - wzięło udział w sobotę w proteście prze­ciwko rządowej polityce oszczędno­ści. Związki zawodowe nazwały tę politykę "neoliberalnym wirusem szerzącym się w Europie".

Dwumilionowa Słowenia w 2007 roku przyjęła euro. Ze względu na jej uzależnienie od eksportu mocno uderzył ją globalny kryzys finanso­wy i gospodarczy. Zadłużenie kraju wzrosło z 21,9 proc. PKB w 2008 r. do ponad 47 proc. PKB w roku ubie­głym. Powodem były niskie podatki dochodowe oraz wysokie wydatki z budżetu.

Według organizatorów na głów­nym placu Lublany zebrało się w sobotę 30 tys. ludzi. "Domagamy się, by rząd odrzucił tego neoliberal­nego wirusa, który szerzy się po Eu­ropie. Reformy muszą być w zgo­dzie z potrzebami obywateli, a nie po linii oczekiwań tych w Brukseli" - zwrócił się do tłumu Duszan Semo­lić, przewodniczący największego związku zawodowego ZSSS.

W demonstracji licznie uczestniczy­li studenci i emeryci, protestując przeciwko cięciom wydatków na szkolnictwo, podwyżkom podat­ków i obniżkom emerytur.

W tym roku centroprawicowy rząd Janeza Janszy obniżył mniej więcej o 3 proc. pensje w sektorze publicz­nym. W przyszłym roku planuje ko­lejną 5-procentową obniżkę, tak aby zredukować deficyt budżetowy do 3 proc. PKB w 2013 roku, z 4,2 proc. oczekiwanych w roku bieżą­cym.

Rząd planuje także podniesienie od stycznia wieku emerytalnego, wpro­wadzenie zmian umożliwiających bardziej elastyczne zatrudnianie i zwalnianie pracowników oraz zre­dukowanie zasiłków dla bezrobot­nych.

Oczekuje się, że w tym roku słoweń­ska gospodarka skurczy się o 2 proc., a w przyszłym - o kolejne 1,4 proc. PKB.

....

Tym razem to nie noliberalizm a starokomunizm . Czyli euro .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 15:37, 18 Lis 2012    Temat postu:

Ameryka Łacińska krytykuje UE za politykę zaciskania pasa

Przywódcy krajów Ameryki Łaciń­skiej skrytykowali w sobotę na szczycie państw iberoamerykań­skich w hiszpańskim Kadyksie lan­sowaną przez UE politykę drastycz­nych oszczędności jako instrument w walce z zadłużeniem.

Zaufania nie da się zbudować na­wołując wyłącznie do wyrzeczeń - powiedziała prezydent Brazylii, Dilma Rouseff, na zakończenie dwu­dniowego spotkania. Wiceprezy­dent Argentyny Amado Boudou wy­raził obawę, że twardy kurs oszczędnościowy koliduje z wyzna­czonym celem - wzrostem gospodar­czym.

....

Co tam ludzie grunt to urzedasi ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:47, 02 Sty 2013    Temat postu:

Stiglitz: Europa głównym zagrożeniem dla światowej gospodarki w 2013 r.

Eu­ro­pa bę­dzie sta­no­wić głów­ne za­gro­że­nie dla świa­to­wej go­spo­dar­ki w 2013 roku - oce­nił w ko­men­ta­rzu dla nie­miec­kie­go dzien­ni­ka "Han­dels­blatt" ame­ry­kań­ski eko­no­mi­sta Jo­seph Sti­glitz i lau­re­at na­gro­dy Nobla w dzie­dzi­nie eko­no­mii z 2001 roku.

Wska­zał na trud­no­ści eko­no­micz­ne Hisz­pa­nii i Gre­cji, które, we­dług niego, znaj­du­ją się "w de­pre­sji i nie widać żad­nych oznak wyj­ścia".

Ame­ry­kań­ski eko­no­mi­sta wy­ra­ził opi­nię, że pakt fi­skal­ny "nie jest roz­wią­za­niem" trwa­ją­ce­go od wielu mie­się­cy kry­zy­su w stre­fie euro. Oce­nił też, że sku­po­wa­nie ob­li­ga­cji pań­stwo­wych przez Eu­ro­pej­ski Bank Cen­tral­ny (EBC) może być je­dy­nie "tym­cza­so­wym środ­kiem za­rad­czym".

"Jeśli EBC nadal bę­dzie uza­leż­niał fi­nan­so­wa­nie od po­li­ty­ki oszczęd­no­ści, to tylko po­głę­bi to stan cho­ro­bo­wy" - na­pi­sał Sti­glitz. We­dług niego eu­ro­pej­scy po­li­ty­cy nie do­szli do po­ro­zu­mie­nia w spra­wie planu wzro­stu dla kra­jów stre­fy euro, po­grą­żo­nych w kry­zy­sie eko­no­micz­nym.

Nie wy­klu­czył, że w 2013 roku doj­dzie do ko­lej­nych tur­bu­len­cji w stre­fie euro.

>>>>

Slusznie . Zombiaka o nazwie UE trzeba zlikwidowac JAK NAJSZYBCIEJ . Czas dziala NA NIEKORZYSC !



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BRMTvonUngern
Administrator



Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 90896
Przeczytał: 190 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:33, 12 Lut 2013    Temat postu:

Komisarz Tajani prosi ArcelorMittal o wstrzymanie zwolnień w UE


Zwracam się do ArcelorMittal, by wstrzymał się z decyzjami o zamykaniu hut i zakładów do czasu zapoznania się z planem KE, którego celem jest ochrona sektora stalowego - zaapelował we wtorek komisarz UE ds. przemysłu Antonio Tajani. Plan ma być gotowy do lata.

Dotknięte zwolnieniami w zakładach stalowego giganta są m.in. we Francji, Belgii i Luksemburgu.

"Zwracam się do ArcelorMittal, by przełożył swoje decyzje o zamykaniu hut i zakładów przynajmniej do czasu zaakceptowania przez Komisję (Europejską) planu działań, ponieważ jestem przekonany, że możemy znaleźć rozwiązanie, by obronić przemysł stalowy w Europie" - powiedział Tajani w Brukseli otwierając spotkanie grupy wysokiego szczebla poświęcone przyszłości sektora stalowego w Europie i przygotowaniu planu KE w tym zakresie. Tajani wyraził nadzieję, że propozycja KE będzie gotowa do lata.

Tajani przyznał, że europejski przemysł stalowy otrzymał "ciężki cios" w związku z kryzysem i wyraził obawę, że będzie on przenosił się poza UE, gdzie nie obowiązują m.in. obostrzenia środowiskowe. Dlatego - uzasadniał - KE chce wyjść z planem na rzecz ochrony sektora. "Stal była w sercu integrującej się Europy, odgrywa kluczową rolę w jej historii i jest ważna dla jej przyszłości" - przekonywał Tajani. Podkreślił, że w sektorze zatrudnienie znajduje 360 tys. osób.

Rzecznik KE Olivier Bailly zapowiedział we wtorek, że Komisja chce przedstawić plan działań dla sektora stalowego w Europie w czerwcu. "Przemysł stalowy to specyficzny sektor, który stoi w obliczu bardzo specyficznych wyzwań i musimy się do nich odnieść" - powiedział.

Pracom nad tym planem poświęcona była kolejna runda rozmów "okrągłego stołu" w sprawie sektora stalowego, które odbyły się we wtorek w Brukseli. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele 11 krajów UE, w tym Polski, reprezentanci przemysłu stalowego oraz partnerów społecznych. Europejski przemysł stalowy to około 500 fabryk, w których pracuje 360 tysięcy ludzi.

Apel Tajaniego jest odpowiedzią na prośbę francuskiego rządu. Obecny w Brukseli minister ds. reindustrializacji Arnaud Montebourg dziękował komisarzowi za wysłany wcześniej list z apelem do ArcelorMittal, infrmując jednocześnie, że koncern zareagował nań krytycznie.

"Zaprotestowali, wskazując, że to nie do Komisji Europejskiej ani do krajów członkowskich należy mieszanie się w sprawy niezależnego przedsiębiorstwa" - powiedział minister. Wyraził przy tym przekonanie, że ArcelorMiottal jest w błędzie, bowiem skoro korzysta z publicznych subsydiów, to władze mają prawo wglądu w jego działalność.

W Polsce działa spółka ArcelorMittal Poland, do której należy ok. 70 proc. potencjału produkcyjnego polskiego przemysłu hutniczego. W skład firmy wchodzi pięć hut: w Krakowie, Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu, Świętochłowicach i Chorzowie. Do koncernu należą też Zakłady Koksownicze Zdzieszowice, czyli największy producent koksu w Europie. ArcelorMittal Poland zatrudnia ponad 12 tys. osób, a wraz ze spółkami zależnymi - ponad 15 tys. Od 2004 r. ArcelorMittal zainwestował w Polsce blisko 5 mld zł.

Lakshmi Mittal, właściciel i prezes koncernu, ocenia, że sytuacja w tym sektorze w 2013 r. nadal będzie trudna, szczególnie w Europie. W skali globalnej spodziewa się wzrostu zużycia stali na poziomie 2-3 proc.

...

Zachod pada . A bydlaki Warszawki zdazyly im oddac nasz stal .Tfu !!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Religia,Polityka,Gospodarka Strona Główna -> Aktualności dżunglowe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 6 z 10

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
cbx v1.2 // Theme created by Sopel & Programy